Wyrok z 24 lutego 2023, sygn. I ACa 504/22
Pokaż pozostałe podstawy prawne (25)
Sygn. akt: I ACa 504/22
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 24 lutego 2023 r.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku I Wydział Cywilny
w składzie:
Przewodniczący: SSA Marek Machnij
Protokolant: sek. sąd. Mariusz Neumann
po rozpoznaniu w dniu 24 lutego 2023 r. w Gdańsku
na rozprawie
sprawy z powództwa E. K. i K. K.
przeciwko Bankowi (...) Spółce Akcyjnej w W.
o ustalenie i zapłatę ewentualnie o ustalenie i zapłatę
na skutek apelacji pozwanego
od wyroku Sądu Okręgowego w Elblągu
z dnia 9 lutego 2022 r. sygn. akt I C 518/20
1) oddala apelację,
2) oddala zgłoszony przez pozwanego zarzut zatrzymania zasądzonego na rzecz powodów świadczenia do czasu zaoferowania przez nich zwrotu na jego rzecz kwoty 237.110,41 zł (dwieście trzydzieści siedem tysięcy sto dziesięć złotych 41/100),
3) zasądza od pozwanego na rzecz powodów łącznie kwotę 4.050 zł (cztery tysiące pięćdziesiąt złotych) tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego.
Na oryginale właściwy podpis.
Sygn. akt: I ACa 504/22
UZASADNIENIE
Powodowie E. K. i K. K. wnieśli o ustalenie, że zawarta przez nich z pozwanym Bankiem (...) Spółką Akcyjną w W. umowa kredytu hipotecznego z dnia 16 maja 2006 r. jest nieważna i o zasądzenie od pozwanego na ich rzecz kwoty 147.098,69 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia wniesienia pozwu (tj. 17 grudnia 2020 r. k. 56) do dnia zapłaty. Ewentualnie wnosili o ustalenie, że bezskuteczne wobec nich, jako abuzywne, są bliżej wskazane postanowienia tej umowy, dotyczące indeksacji świadczeń stron za pomocą kursu CHF oraz o zasądzenie od pozwanego na ich rzecz kwoty 54.578,12 zł z odsetkami za opóźnienie od dnia wniesienia pozwu.
Pozwany wniósł o oddalenie powództwa, kwestionując je co do zasady i co do wysokości, w szczególności zaprzeczając, aby zawarta między stronami umowa kredytu była sprzeczna z przepisami ustawy lub zasadami współżycia społecznego albo zawierała jakiekolwiek postanowienia abuzywne. Powołał się ponadto na to, że powodowie nie mają interesu w żądaniu ustalenia nieważności umowy oraz podniósł zarzut częściowego przedawnienia roszczenia powodów jako mającego charakter świadczeń okresowych.
Sąd Okręgowy w Elblągu wyrokiem z dnia 9 lutego 2022 r. ustalił, że zawarta między stronami w dniu 16 maja 2006 r. między umowa o kredyt hipoteczny nr (...) jest nieważna, zasądził od pozwanego na rzecz powodów łącznie kwotę 147.098,69 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 17 lutego 2021 r. do dnia zapłaty, oddalił powództwo w pozostałym zakresie i zasądził od pozwanego na rzecz powodów łącznie kwotę 6.417 zł tytułem zwrotu kosztów procesu.
Z dokonanych przez Sąd Okręgowy ustaleń faktycznych wynika, że w dniu 16 maja 2006 r. strony zawarły umowę kredytu hipotecznego nr (...) indeksowanego do waluty szwajcarskiej, w wysokości 217.110,41 zł na 360 miesięcy. W dniu 5 marca 2008 r. strony zawarły aneks do umowy, w którym podwyższyły kredyt o 20.000 zł.
W dniu zawarcia umowy przedstawiono powodom do podpisu przygotowaną przez bank, bez ich udziału, treść kontraktu. Wcześniej nie umożliwiono im zapoznania się z jej wzorem, który był podstawą podpisanej przez strony umowy. Powodowie nie mieli możliwości negocjowania z bankiem treści postanowień zawartych we wzorcu umownym, lecz mogli jedynie zaakceptować umowę w kształcie zaproponowanym przez pozwanego, jeśli chcieli uzyskać niezbędne środki pieniężne (w złotych polskich) na sfinansowanie celu kredytu.
Powodowie nie zostali prawidłowo pouczeni przez bank o ryzyku kursowym. Nie znali faktycznej wysokość swojego zobowiązania w stosunku do banku wyrażonego w CHF, gdyż była ona uzależniona od parametrów, które ustalał wyłącznie bank i których nie znali, ponieważ pozwany nie udzielił im w tym względzie informacji ani nie zawarł ich w umowie lub Regulaminie kredytowania. Powodowie zawarli tę umowę jako konsumenci.
Niedozwolony charakter w rozumieniu art. 385 1 § 1 k.c. miały, zdaniem Sądu Okręgowego, postanowienia zawarte w § 2 ust. 2 i § 7 ust. 1 umowy oraz § 3 ust. 2 i § 8 ust. 3 Regulaminu.
Sąd Okręgowy wyjaśnił następnie, w jaki sposób ocenił zebrany materiał dowodowy i na podstawie jakich dowodów ustalił powyższe okoliczności, zauważając przy tym, że jeśli chodzi o okoliczności faktyczne, to strony prowadziły spór tylko co do zakresu informacji przekazanych powodom przez pozwanego odnośnie do treści i istoty umowy kredytu indeksowanego CHF, zwłaszcza ryzyka walutowego oraz co do tego, czy jej postanowienia były indywidualnie uzgadniane z powodami, natomiast zasadnicze znaczenie miał spór co do oceny prawnej ustalonych okoliczności.
W związku z tym oceniając zasadność powództwa, Sąd ten w pierwszej kolejności wziął pod uwagę, że strony zawarły umowę kredytu indeksowanego (waloryzowanego) do franka szwajcarskiego. Analiza jej treści nie dawała podstaw do stwierdzenia, że jest ona sprzeczna z art. 69 ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe (t. jedn. Dz. U. z 2022 r., poz. 2324 z późn. zm., powoływanej dalej jako „pr. bank.”) z uwagi na zastosowanie w niej mechanizmu waloryzacyjnego, ponieważ umowa ta spełnia ustawowe wymogi określone w tym przepisie. Bank zobowiązał się bowiem do oddania powodom do dyspozycji określonej dokładnie w walucie polskiej sumy, przy czym poddano ją waloryzacji do CHF, natomiast powodowie zobowiązali się do zwrotu tej sumy z należnościami ubocznymi. Zastosowanie mechanizmu waloryzacji nie narusza ustawowej definicji umowy kredytu, a umowa kredytu indeksowanego (przewidującego także spread walutowy) stanowi jej możliwy wariant.
Niemniej postanowienia przedmiotowej umowy, dotyczące mechanizmu indeksacji, miały zdaniem Sądu pierwszej instancji charakter abuzywny. Cała treść umowy została oparta na wzorcu stosowanym przez bank i nie była, zwłaszcza w za-kresie klauzuli indeksacyjnej, uzgodniona indywidualnie z powodami, lecz stanowiła gotowy produkt prawny oferowany przez bank wszystkim swoim klientom, którzy nie mieli na niego realnego wpływu. O indywidualnym uzgodnieniu umowy nie może świadczyć to, że powodowie podjęli decyzję o wyborze konkretnej umowy jako gotowej całości oferowanej przez bank. W związku z tym umowa ta miała w istocie charakter tzw. umowy adhezyjnej, czyli takiej, w której warunki umowne zostały określone jednostronnie przez przedsiębiorcę (pozwany bank), zaś konsumentowi (kredytobiorcy) pozostawiono jedynie podjęcie decyzji, czy przystąpi do umowy (bez możliwości negocjacji w celu modyfikacji jej treści) lub zrezygnuje z jej zawarcia. Także samo złożenie wniosku kredytowego o zawarcie takiej umowy nie skutkuje uznaniem, że każde postanowienie umowy, dotyczące indeksacji, było uzgodnione indywidualnie. Powodowie nie mieli też wpływu na treść oświadczenia o zapoznaniu się z kwestią ryzyka kursowego, gdyż ono również stanowiło wzorzec stosowany przez pozwany bank, a udzielenie kredytu było uzależnione od jego podpisania.
Ponadto Sąd Okręgowy wziął pod uwagę utrwalone stanowisko orzecznictwa, zgodnie z którym postanowienia umowne, odsyłające do określenia wysokości należności obciążającej konsumenta z odwołaniem do tabel kursów ustalanych jednostronnie przez bank, bez wskazania obiektywnych kryteriów, mają charakter niedozwolony, ponieważ są nietransparentne i pozostawiają pole do arbitralnego działania banku, obciążając kredytobiorcę nieprzewidywalnym ryzykiem oraz naruszając równorzędność stron (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2019 r., V CSK 382/18 i powołane w nim dalsze orzecznictwo w tej materii sprawy; uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 27 listopada 2019 r., II CSK 483/18; uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 15 listopada 2019 r., V CSK 347/18; wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 30 grudnia 2019 r., I ACa 697/18).
Klauzule waloryzacyjne nie mogą być traktowane jako tylko dodatkowe postanowienia umowne, ponieważ stanowią essentialia negotii umowy kredytu indeksowanego w rozumieniu art. 385 1 § 1 zd. 2 k.c., charakteryzują tę umowę, określają jej podstawowe świadczenia i mają bezpośredni wpływ na wykonywanie przez kredytobiorcę obowiązku, o którym mowa w art. 69 ust. 1 pr. bank., kształtując wysokość tego obowiązku (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2019 r, V CSK 382/18 i powołane w jego uzasadnieniu orzecznictwo Sądu Najwyższego, wyrok TSUE w sprawie C – 260/18 - pkt 44; wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 30 grudnia 2019 r., I ACa 697/18).
Sąd pierwszej instancji rozważył ponadto kwestie związane z tym, że sporne postanowienia umowne nie zostały przez pozwanego jednoznacznie sformułowane, ponieważ powodowie nie mogli na ich podstawie oszacować wysokości zobowiązania, które będzie ich obciążać w przyszłości, w tym ryzyka kursowego i jego wpływu na wysokość ich zobowiązania, o czym nie zostali należycie poinformowani przez bank, co skutkuje koniecznością stwierdzenia ich abuzywności, prowadzącej do nieważności całej umowy, a w dalszej kolejności do obowiązku zwrotu przez pozwanego na rzecz powodów całości otrzymanych od nich kwot jako świadczeń nienależnych w rozumieniu art. 410 § 2 k.c. W tym zakresie Sąd rozważył także kwestie związane z możliwością ewentualnego utrzymania umowy kredytu w pozostałym zakresie oraz ze świadomością powodów co do skutków, jakie mogą dla nich wynikać ze stwierdzenia nieważności całej umowy.
Sąd Okręgowy wskazał następnie, że na gruncie przyjętego w umowie mechanizmu waloryzacji – inaczej niż w typowej umowie kredytu – bank uzyskiwał wynagrodzenie za udostępnienie umówionej kwoty kredytu nie tylko przez zapłatę odsetek umownych, ewentualnie także prowizji i innych opłat, lecz odnosił korzyść także dzięki stosowaniu różnych kursów waluty obcej do przeliczania własnego świadczenia oraz świadczenia kredytobiorcy, i to ustalanych przez siebie jednostronnie wraz ze stosowaniem własnego spreadu walutowego. Przede wszystkim zaś korzyść ta wynikała z ewentualnego wzrostu kursu waluty szwajcarskiej, do której kredyt był waloryzowany. Powodowało to, że narzucony powodom przez pozwanego mechanizm indeksacji był sprzeczny z istotą waloryzacji, a przez to naruszał art. 353 1 k.c., ponieważ przerzucał na nich, i to bez jakichkolwiek ograniczeń lub zabezpieczeń, całe ryzyko wzrostu kursu CHF do waluty polskiej.
Zastosowany w przedmiotowej umowie sposób indeksacji należy zatem zakwestionować nie ze względu na jego niedopuszczalność (tj. sprzeczność z art. 69 pr. bank.), lecz ze względu na jego treść, która doprowadziła do sprzeczności takiej konstrukcji waloryzacji z naturą (właściwością) zobowiązania wynikającego z zawartej przez strony umowy kredytu. W umowie zabrakło bowiem jakichkolwiek klauzul, które w przypadku znacznego wzrostu kursu CHF rozkładałyby na jej strony ciężar tego wzrostu w sposób uczciwy, czyli – zdaniem Sądu Okręgowego – w większym zakresie na bank jako profesjonalistę. Takie ukształtowanie umowy co do postanowień o waloryzacji świadczeń doprowadziło do sprzeczności jej treści i celu z właściwością (naturą) umowy o kredyt oraz zasadami współżycia społecznego.
Z powyższych przyczyn Sąd Okręgowy uznał, że umowa kredytu jest nieważna nie tylko na skutek abuzywności postanowień, dotyczących ustalaniu kursów CHF przez pozwany bank, ale także ze względu na treść postanowień, przewidujących waloryzację świadczeń stron według kursu CHF, która była sprzeczna z istotą stosunku prawnego, wynikającego z umowy (przez obciążenie konsumenta całym ryzykiem kursowym), i to niezależnie od wyeliminowania lub zachowania w niej postanowień o sposobie ustalania tych kursów.
Reasumując, Sąd ten wskazał, że zakwestionowane przez powodów klauzule waloryzacyjne były bezskuteczne jako niedozwolone w rozumieniu art. 385 1 k.c., zaś bez tych klauzul umowa nie może obowiązywać, ponieważ nie jest możliwe utrzymanie jej w mocy w pozostałym zakresie z uwagi na powstającą wówczas sprzeczność z naturą nawiązanego przez strony stosunku prawnego, gdyż umowa traci tak istotne elementy, że doprowadziłoby to do jej sprzeczności z treścią art. 353 1 k.c. Da-wało to podstawy do stwierdzenia umowy także na mocy art. 58 § 1 k.c. w zw. z art. 353 1 k.c.
Sąd Okręgowy wyjaśnił także, z jakich przyczyn przyjął, że powodowie mają interes prawny, o którym mowa w art. 189 k.p.c., w dochodzeniu żądania ustalenia nieważności umowy kredytu, mimo że jednocześnie wystąpili z żądaniem zasądzenia zwrotu nienależnego świadczenia spełnionego na jej podstawie.
W tym stanie rzeczy Sąd Okręgowy uznał za uzasadnione również roszczenie powodów o zwrot przez pozwanego uiszczonych na jego rzecz w okresie grudzień 2010 – grudzień 2020 kwot jako świadczenia nienależnego, ustalając ich wysokość na podstawie pochodzącego od banku zaświadczenia ilustrującego historię wypłaty i spłaty kredytu (k. 39). Zasądzając odsetki ustawowe za opóźnienie od należności głównej, wziął pod uwagę, że pozwany przed wniesieniem pozwu nie był wzywany do zapłaty, więc jako to wezwanie można potraktować pozew, którego odpis został doręczony w dniu 19 stycznia 2021 r. Uwzględniając zatem trzydziestodniowy termin do wniesienia odpowiedzi na pozew i tym samym ustosunkowania się do żądania, uznał, że pozwany znalazł się w opóźnieniu w dniu 19 lutego 2021 r. W pozostałej części żądanie odsetkowe zostało oddalone.
Ponadto za niezasadny uznał podniesiony przez pozwanego zarzut przedawnienia, stwierdzając, że długu pozwanego nie można traktować jako świadczenia okresowego. Wprawdzie powodowie byli zobowiązani do spłaty rat, czyli do świadczeń okresowych, ale świadczenie banku w wyniku nieważnej umowy ma charakter jednorazowy, co skutkuje przyjęciem ogólnego terminu przedawnienia, co zresztą zostało potwierdzone w orzeczeniu TSUE z dnia 10 czerwca 2021 r. w sprawach połączonych od C - 776/19 do C - 782/19, a także uchwale Sądu Najwyższego z dnia 7 maja 2021 r., III CZP 6/21.
Powyższy wyrok został zaskarżony przez pozwanego w części uwzględniającej powództwo i rozstrzygającej o kosztach procesu. Podstawę apelacji stanowiły zarzuty:
1) naruszenia prawa procesowego, mającego wpływ na wynik sprawy:
a) art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 227 k.p.c. i art. 232 k.p.c. oraz art. 6 k.c. przez przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów wskutek jej dokonania z naruszeniem zasad doświadczenia życiowego i powszechnie przyjętych reguł logiki, w sposób nieobiektywny, wybiórczy i z góry ukierunkowany na wykazanie obranych tez, co skutkowało przyjęciem za udowodnione okoliczności nieznajdujących potwierdzenia w zgromadzonym materiale dowodowym, przez błędne ustalenie:
– powodowie nie zostali odpowiednio poinformowani o ryzykach i kosztach związanych z zaciągnięciem kredytu indeksowanego do waluty obcej, podczas gdy z materiału dowodowego zgromadzonego w aktach sprawy (w szczególności z informacji dla wnioskodawców ubiegających się o produkty hipoteczne indeksowane kursem waluty obcej, oparte na zmiennej stopie procentowej, powoływanej jako „Informacja o ryzyku”), wynika, że zostali poinformowani o ryzykach związanych z zaciągnięciem kredytu indeksowanego do CHF, akceptowali je, a także nie sygnalizowali przedstawicielom banku żadnych wątpliwości w tym zakresie, przy czym informację tę otrzymali przy złożeniu wniosku kredytowego, a zatem ponad miesiąc przed podpisaniem umowy, więc w tym okresie mieli możliwość jej wnikliwej,
– kwestionowane przez powodów postanowienia umowne nie zostały z nimi indywidualnie uzgodnione, podczas gdy z zebranego w sprawie materiału dowodowego w sposób oczywisty wynika okoliczność przeciwna, a mianowicie, że indeksacja kredytu do CHF i sposób jego spłaty zostały indywidualnie uzgodnione przez strony umowy, w związku z tym, że powodowie mieli możliwość zaciągnięcia kredytu w PLN, ponieważ posiadał zdolność kredytową także w tej walucie (okoliczność ta wynika chociażby z parametrów wyjściowych symulacji), ale sami we wniosku o kredyt hipoteczny określili walutę kredytu jako CHF, a zatem wykluczyli udzielenie im kredytu w PLN, a zatem doszło do indywidualnego uzgodnienia waluty kredytu jako CHF, a pozwany wykazał, że w okresie, w którym została zawarta sporna umowa, dla wszystkich kredytobiorców dostępny był wariant spłaty kredytu indeksowanego bezpośrednio w walucie indeksacji,
– zgromadzony materiał dowodowy nie wskazywał na to, aby powodowie mieli rzeczywisty wpływ na ustalenie sposobu przeliczenia wypłaconej im kwoty kredytu w PLN na walutę indeksacji według kursu kupna takiej waluty obowiązującego u pozwanego w dniu uruchomienia kredytu oraz że nie mieli rzeczywistego wpływu na ustalenie sposobu przeliczenia rat spłaty kredytu wyrażonych w walucie indeksacji na PLN, mimo że zgromadzone w sprawie dowody, w szczególności dokumenty (np. dyspozycje wypłaty poszczególnych transz) wskazują, że mieli oni rzeczywisty wpływ na ustalenie przeliczenia, choćby przez złożenie dyspozycji wypłaty kredytu w dniu, w którym kurs CHF był dla nich korzystny lub przez spłatę kredytu bezpośrednio w walucie CHF,
– wskazane przez powodów postanowienia § 2 ust. 2 oraz § 7 ust. 1 umowy mają charakter abuzywny, podczas gdy zgodnie z § 8 ust. 4 Regulaminu mogli od samego początku spłacać kredyt bezpośrednio w CHF, co oznacza, że bank nie przewidywał tzw. „przymusu kantorowego”, a więc uprawnienie to eliminowało potencjalnie abuzywny charakter odesłania do Tabeli Kursów Walut Obcych Banku (...)S.A. stosowanych przez bank przez zapewnienie konsumentowi możliwości alternatywnego spełniania świadczenia, bez stosowania postanowień uznanych pochopnie przez Sąd pierwszej instancji za abuzywne,
– decyzja powodów ograniczała się jedynie do wyrażenia zgody na treść umowy i jej warunki ustalone jednostronnie przez pozwanego, podczas gdy zawnioskowane, a pominięte przez sąd dowody z zeznań świadków, w szczególności M. D., potwierdziłyby, że pozwany dopuszczał możliwość negocjacji każdego postanowienia umownego,
– pozwany mógł potencjalnie dowolnie kształtować kursy kupna i sprzedaży CHF, i to mimo pominięcia przez Sąd pierwszej instancji wniosku dowodowego o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego na te fakty, wobec czego Sąd nie dysponował pełnym materiałem dowodowym, ale poczynił własne ustalenia, mimo że nie posiadał w tym zakresie wiedzy specjalnej,
– informacje przekazane przez bank o udzielanym kredycie nie były wystarczające, ponieważ nie przedstawił symulacji kształtowania się kursu waluty na przestrzeni wszystkich lat, na jakie umowa została zawarta w sytuacji, w której bank w całości zrealizował zalecenia płynące z Rekomendacji S i przedstawił pełną informację oraz wskazane w tej Rekomendacji wyliczenia zmian wysokości zobowiązania,
b) art. 227 k.p.c., art. 235 2 § 1 pkt 2 i 3 k.p.c. oraz art. 278 § 1 k.p.c. przez pominięcie wniosku pozwanego o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego (zastrzeżenie złożone na rozprawie w dniu 30 grudnia 2021 r.), mimo że strona pozwana w odpowiedzi na pozew szczegółowo wskazała istotne dla sprawy okoliczności, które ten dowód mógłby wyjaśnić, w tym okoliczności wymagające wiadomości specjalnych, co skutkowało oparciem rozstrzygnięcia o niepełny materiał dowodowy, uniemożliwiający odtworzenie rzeczywistego stanu faktycznego sprawy i charakteru stosunku prawnego łączącego strony, podczas gdy nawet w razie stwierdzenia abuzywności § 2 ust. 2 i § 7 ust. 1 umowy uzasadnione było przyjęcie możliwości zastosowania kursu średniego NBP (na podstawie przepisu o charakterze dyspozytywnym), a pozwany wnioskował m. in. o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego w zakresie mającym wykazać w takiej sytuacji nadpłatę lub niedopłatę kredytu przez powoda,
c) art. 227 k.p.c. w zw. z art. 235 2 § 1 pkt 2 k.p.c. przez pominięcie wniosku pozwanego o przeprowadzenie dowodu z przesłuchania świadków M. D., K. M. i J. C. (zastrzeżenie złożone na rozprawie w dnia 30 grudnia 2021 r.), a następnie poczynienie ustaleń faktycznych sprzecznych z twierdzeniami pozwanego, które miały zostać potwierdzone zeznaniami tych świadków, przez przyjęcie, że nie wykazał on, że zapewniał realną możliwość negocjowania warunków umowy (wykraczającą poza ustalenie wysokości kredytu, wysokości oprocentowania i prowizji), a także w zakresie sposobów przekazywania klientom informacji o ryzykach związanych z zaciągnięciem kredytu walutowego, co doprowadziło do oparcia rozstrzygnięcia o niepełny materiał dowodowy, przy czym Sąd pierwszej instancji samodzielnie (mimo że z oczywistych względów nie posiada w tym zakresie odpowiednich wiadomości) dokonał ustalenia istotnych dla sprawy okoliczności, co skutkowało ustaleniem nieprawidłowego stanu faktycznego i wydaniem wadliwego orzeczenia,
2) naruszenia przepisów prawa materialnego:
a) art. 189 k.p.c. przez nieprawidłowe zastosowanie i błędne uznanie, że powodowie mają interes prawny w wytoczeniu powództwa o ustalenie nieistnienia stosunku prawnego w sytuacji, gdy mają możliwość wytoczenia dalej idącego powództwa, co wyklucza posiadanie tego interesu i powinno (z zastrzeżeniem zarzutu naruszenia art. 193 § 2 1 k.p.c.) skutkować oddaleniem roszczenia o ustalenie i orzeczeniem o kosztach postępowania w tym zakresie,
b) art. 58 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 353 1 k.c. i art. 69 ust. 1 i 2 pr. bank. przez ich błędną wykładnię i nieprawidłowe zastosowanie oraz art. 65 § 1 i 2 k.c. i art. 111 ust. 1 pkt 4 pr. bank. przez ich niezastosowanie, skutkujące uznaniem, że umowa kredytu podlega unieważnieniu z uwagi na jej sprzeczność z naturą stosunku zobowiązaniowego, podczas gdy:
– świadczenia pozwanego i powodów były jasno i precyzyjnie określone w umowie w PLN, a przy tym strony jasno uzgodniły zasady przeliczenia tej wartości na CHF,
– kwestia wysokości salda zadłużenia powodów w CHF nigdy nie była między stronami wątpliwa, strony znały wysokość świadczeń wzajemnych i zasady ich ustalenia,
– pozwany nie miał nawet teoretycznej możliwości arbitralnego ustalania kursów w publikowanych przez siebie Tabelach Kursowych, zaś kurs z Tabeli Kursów, który został zastosowany do indeksacji kredytu, jak również kursy z Tabeli Kursów zastosowane do przeliczenia rat kredytu z CHF na PLN, miały zawsze charakter rynkowy (czyli nie godziły w interes konsumenta) i obiektywny, tj. nie mogły być i nie były dowolnie kreowane przez bank; dodatkowo stosowanie kursów z tabel publikowanych przez Bank znajduje ustawowe umocowanie, a także nie jest sprzeczne z Dyrektywą 93/13, co Sąd w całości pominął (art. 111 ust. 1 pkt 4 pr. bank.),
c) art. 385 1 § 1 i 2 k.c., art. 385 2 k.c. przez ich niewłaściwą wykładnię oraz art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13 oraz § 8 ust. 4 Regulaminu przez ich niezastosowanie, skutkujące uznaniem, że postanowienia zawarte w § 2 ust. 2, § 7 ust. 1 umowy oraz § 3 ust. 2 i § 8 ust. 3 Regulaminu są abuzywne, podczas gdy:
– uwzględniając wyłączenie stosowania przepisów zgodnie z art. 1 ust. 2 Dyrektywy 93/13 do postanowień umownych, odzwierciedlające przepisy obowiązującego prawa, należy uznać, że sporne postanowienia w ogóle nie powinny podlegać badaniu pod kątem ich niedozwolonego charakteru,
– nie wystąpiły przesłanki umożliwiające taką kwalifikację tych klauzul, ponieważ zostały one indywidualnie uzgodnione z konsumentem, a także nie naruszają jego interesów (w żadnym stopniu, tym bardziej nie naruszają ich w sposób rażący) i nie godzą w dobre obyczaje,
– nie sposób uznać ich za abuzywne, zważywszy na zagwarantowane powodom uprawnienie do spłaty kredytu bezpośrednio w CHF (§ 8 ust. 4 Regulaminu, zgodnie z którym mogli oni od samego początku kredyt spłacać bezpośrednio w walucie obcej, a zatem uprawnienie to „równoważyło” potencjalnie abuzywne uprawnienie pozwanego do ustalenia wartość CHF wg Tabeli Kursowych banku),
– niezależnie od tego wykluczone było uznanie wskazanych przez Sąd postanowień za abuzywne, bowiem – jako postanowienia określające główne świadczenie – były sformułowane jasnym i przejrzystym językiem, a ponadto były one sformułowane w sposób jednoznaczny,
d) art. 385 1 § 2 k.c. w zw. z art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13 oraz art. 58 § 1 i 2 k.c. przez ich zastosowanie i błędne przyjęcie, że postanowienia § 2 ust. 2 i § 7 ust. 1 umowy kredytu są abuzywne, a bez tych postanowień umowa nie może być wykonywana, co skutkuje koniecznością jej unieważnienia w całości, podczas gdy postanowienia te są ważne i skuteczne, a Sąd, stosując sankcję nieważności wobec całej umowy, naruszył zasadę proporcjonalności, która jest jedną z podstawowych zasad prawa cywilnego i zasadę utrzymywania umowy w mocy,
e) art. 385 1 § 2 k.c. przez błędną wykładnię oraz art. 65 k.c. i art. 354 § 1 k.c. w zw. z art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13 przez ich niezastosowanie, skutkujące zaniechaniem ustalenia przez Sąd pierwszej instancji treści obowiązującego między stronami stosunku zobowiązaniowego po wyeliminowaniu z umowy postanowień niedozwolonych (przy założeniu, że takie postanowienia w niej się znajdują) i ograniczeniu się przez Sąd jedynie do ustaleń negatywnych (tj. jakie postanowienia nie obowiązują), bez dokonania wykładni treści umowy w części pozostałej w mocy, co ostatecznie doprowadziło do konstatacji o konieczności unieważnienia całej umowy, podczas gdy właściwym rozwiązaniem powinno być ustalenie przez Sąd, według jakich kursów mają zostać zrealizowane rozliczenia między stronami lub ustalenie, że w takim wypadku powodowie są zobowiązani spłacać kredyt bezpośrednio we franku szwajcarskim
f) w związku z powyższym naruszenie art. 385 1 § 2 k.c. i art. 358 § 2 i 3 k.c. przez ich błędną wykładnię oraz art. 65 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13 przez ich niezastosowanie, skutkujące zaniechaniem zastosowania przez Sąd pierwszej instancji do rozliczeń z tytułu umowy kredytu (przy założeniu niekorzystnej dla pozwanego interpretacji, zgodnie z którą odesłanie do Tabeli Kursów zostanie uznane za bezskuteczne) kursu średniego NBP, i to również w odniesieniu do zobowiązań, które powstały przed wejściem w życie art. 358 § 2 k.c. w jego aktualnym brzmieniu (zgodnie z motywem 59 wyroku TSUE z dnia 26 marca 2019 r. w połączonych sprawach C-70/17 i C-179/17, jak i wyrokiem ws. C-932/19),
g) ewentualnie naruszenia art. 385 1 § 2 k.c. przez błędną wykładnię oraz art. 65 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13, art. 24 i art. 32 ustawy o Narodowym Banku Polskim w zw. z uchwałą nr 47/2007 Zarządu NBP z dnia 18 grudnia 2007 r. zmieniającą uchwałę 51/2002 Zarządu NBP z dnia 23 września 2002 r. (Dz. Urz. NBP Nr 14, poz. 39 i Nr 20, poz. 51, z 2004 r. Nr 2, poz. 3 oraz z 2007 r. Nr 1, poz. 2 i Dz. Urz. NBP 2007.18.35) przez ich niezastosowanie skutkujące zaniechaniem zastosowania przez Sąd I instancji do rozliczeń z tytułu umowy kredytu (przy założeniu niekorzystnej dla pozwanego interpretacji, zgodnie którą odesłanie do Tabeli Kursów zostanie uznane za bezskuteczne) kursu średniego NBP, podczas gdy w polskim porządku prawnym obowiązywała norma dyspozytywna, wskazująca właściwy kurs do przeliczeń zobowiązań przy wypłacie kredytu przez pozwanego i przy spłacie kredytu przez powodów,
h) art. 405 k.c. w zw. z art. 410 § 2 k.c. przez ich niewłaściwe zastosowanie oraz art. 411 pkt 1 i 4 k.c. przez ich niezastosowanie, polegające na zakwalifikowaniu świadczeń spełnionych przez powodów z tytułu spłaty rat kredytu jako nienależnych, mimo że ich świadczenie znajduje podstawę w łączącej strony umo-wie kredytu, nie występuje ich zubożenie, bowiem kredyt jest w dalszym ciągu niespłacony, a ponadto zrealizowali oni cel wskazany w umowie kredytu oraz świadomie i dobrowolnie spełniali nienależne (ich zdaniem) świadczenie, godząc się tym samym ze swoim zubożeniem,
i) art. 118 k.c. oraz art. 455 k.c. i art. 120 k.c. przez ich niezastosowanie i w konsekwencji nieuwzględnienie zarzutu, że dochodzone przez powodów roszczenie przedawnia się z okresem dziesięcioletnim oraz sześcioletnim dla świadczeń nienależnie uiszczonych po dniu 9 lipca 2018r. i w rezultacie nieuwzględnienie zarzutu trzyletniego terminu przedawnienia roszczeń powodów (w zakresie rat), a ponadto przyjęcie sprzecznie z art. 120 k.c., że wymagalność roszczenia powodów nastąpiła dopiero z momentem dowiedzenia się przez nich, że zawarta umowa kredytu zawiera klauzule abuzywne mogące skutkować jej nieważnością,
j) art. 481 § 1 k.c. w zw. z art. 455 k.c. przez bezzasadne zasądzenie ustawowych odsetek za opóźnienie od zasądzonej należności od dnia 17 lutego 2021 r., ponieważ mogły być one zasądzone najwcześniej od chwili wydania wyroku, gdyż dopiero wtedy Sąd stwierdził nieważność umowy.
Na tych podstawach pozwany wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku przez oddalenie powództwa w całości i obciążenie powodów kosztami procesu za obie instancje według norm przepisanych, ewentualnie domagał się uchylenia tego orzeczenia oraz przekazania sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania i rozstrzygnięcia o kosztach postępowania. Ponadto na podstawie art. 380 k.p.c. wniósł o zmianę postanowienia Sądu pierwszej instancji o oddaleniu jego wniosków o dopuszczenie dowodów z zeznań wskazanych w apelacji świadków i z opinii biegłego i o przeprowadzenie tych dowodu w postępowaniu apelacyjnym dowodów. Ponadto złożył w apelacji oświadczenie o skorzystaniu z zarzutu zatrzymania świadczenia wzajemnego w kwocie 237.110,41 zł odpowiadającego kwocie wypłaconego powodom kredytu.
Powodowie wnieśli o oddalenie apelacji i zasądzenie na ich rzecz kosztów procesu postępowania apelacyjnego według norm przepisanych.
Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:
Apelacja podlegała oddaleniu, aczkolwiek niektórym z jej zarzutów i argumentów nie można całkowicie odmówić racji.
Sąd Apelacyjny – po zapoznaniu się zgodnie z art. 382 k.p.c., jako sąd merytorycznie rozpoznający sprawę, z całością zebranego w sprawie materiału dowodowego – doszedł do przekonania, że stosownie do art. 387 § 2 1 pkt 1 k.p.c. może zaakceptować i przyjąć za własne zarówno ustalenia faktyczne, jak i wnioski prawne Sądu pierwszej instancji, ponieważ w zakresie istotnym dla rozstrzygnięcia są one zgodne z treścią tego materiału, a podniesione przez pozwanego zarzuty apelacyjne nie zdołały ich skutecznie podważyć.
Podkreślić wypada, że pozwany w gruncie rzeczy nie tyle kwestionował dokonane przez Sąd pierwszej instancji ustalenia faktyczne i poprzedzającą ich dokonanie ocenę wiarygodności i mocy dowodowej zebranego w sprawie materiału dowodowego, co polemizował z wnioskami wyprowadzonymi przez w/w Sąd z tych ustaleń, w szczególności odnoszących się do postanowień umownych, dotyczących stosowania do przeliczania wartości świadczeń stron kursów CHF, ustalanych jednostronnie przez pozwanego oraz prawidłowości skierowanej do powodów informacji o ryzyku walutowym (zwłaszcza w kontekście jednoznaczności postanowień o denominacji świadczeń stron za pomocą kursu CHF). Pozwany sformułował wprawdzie obszerne zarzuty naruszenia przepisów prawa procesowego, zwłaszcza art. 233 § 1 k.p.c., ale z ich treści wynika, że w istocie odnosiły się one do kwestii materialnoprawnych, ponieważ skarżący starał się w nich przekonywać, że przeprowadzone postępowanie dowodowe (w tym dowody, które zostały pominięte przez Sąd pierwszej instancji) powinny doprowadzić do ustaleń i wniosków prawnych zgodnych z jego twierdzeniami, skutkując oddaleniem powództwa jako bezzasadnego.
W związku z tym decydujące znaczenie mają rozważania odnoszące się do dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny prawnej dochodzonych przez powodów roszczeń, natomiast co do ustaleń faktycznych można ograniczyć się do stwierdzenia, że Sąd Apelacyjny generalnie stosownie do art. 387 § 2 1 pkt 1 k.p.c. przyjął za własne ustalenia dokonane przez Sąd Okręgowy Wynika to zresztą nie tylko z te-go, że pozwany ich skutecznie nie zakwestionował, ale także z tego, że Sąd Apelacyjny zaakceptował te ustalenia jako zgodne z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego. Zauważyć przy tym można, że te ustalenia obejmowały jedynie okoliczności związane z przygotowaniem i zawarciem przedmiotowej umowy oraz jej treścią, natomiast w pozostałym zakresie uzasadnienie zaskarżonego wyroku koncentrowało się na ocenie prawnej powyższych okoliczności.
W tym kontekście nie zasługiwały na uwzględnienie także zarzuty naruszenia art. art. 227 k.p.c., art. 235 2 § 1 pkt 2 i 3 k.p.c. oraz art. 278 § 1 k.p.c. przez pominięcie wniosków pozwanego o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego, a także zeznań świadków M. D., K. M. i J. C.. Z treści tych zarzutów jednoznacznie wynika, że wnioski te w istocie nie odnosiły się do konkretnych okoliczności faktycznych, związanych z przedmiotową umową, lecz zmierzały do przedstawienia w sposób szeroki, ale jednocześnie bardzo ogólny, charakterystyki kredytów indeksowanych w CHF w sposób zgodny ze stanowiskiem procesowym pozwanego. Dowody te nie miały więc służyć do ustalenia faktów, lecz do zaprezentowania argumentów, ocen, poglądów i wniosków zgodnych z twierdzeniami skarżącego, a tym samym miały wpłynąć na treść orzeczenia Sądu pierwszej instancji przez wywołanie wrażenia, że twierdzenia te mają charakter obiektywny i uzasadniony, a tym samym powinny zostać zaakceptowane przez ten Sąd jako trafnie przedstawiające sporne między stronami zagadnienia związane z umową kredytu indeksowanego w CHF.
Ponadto zauważyć wypada, że stanowisko pozwanego opierało się na założeniu, że abuzywny charakter mogłyby mieć co najwyżej postanowienia umowne odsyłające do ustalanych przez niego kursów CHF (tzw. klauzule kursowe lub spreadowe), natomiast sam mechanizm przeliczania świadczeń za pomocą tych kursów (czyli tzw. klauzule ryzyka walutowego lub po prostu klauzule walutowe) nie mają, według niego, takiego charakteru. Właśnie z tego powodu uważał on, że istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia miałoby ustalenie, w jaki sposób ustalał on kursy CHF, stosowane w mechanizmie indeksacji i czy miały one charakter rynkowy a nie dowolny (arbitralny). Oznacza to, że pominięte przez Sąd Okręgowy dowody mogłyby mieć znaczenie jedynie w przypadku akceptacji takiego stanowiska, ale w przeciwnym razie (czyli w przypadku uznania, że cały mechanizm indeksacji a nie tylko postanowienia, dotyczące ustalania kursów CHF, ma charakter abuzywny) są bezprzedmiotowe, ponieważ nie wpływałyby na treść zaskarżonego wyroku. Decydujące znaczenie ma zatem przede wszystkim to, czy Sąd pierwszej instancji trafnie uznał, że cały mechanizm indeksacji podlega wyeliminowaniu z przedmiotowej umowy, ponieważ zależy od tego ocena, czy pominięte przez niego okoliczności i dowody były istotne dla rozstrzygnięcia.
Wobec tego wskazać trzeba następnie, że w ocenie Sądu Apelacyjnego na akceptację zasługiwały generalnie także wnioski prawne Sądu pierwszej instancji, zwłaszcza co do końcowego stanowiska tego Sądu o abuzywności postanowień umownych o indeksacji (tj. całego mechanizmu indeksacji) i skutków stwierdzenia ich abuzywności. Niemniej konieczne było z jednej strony krytyczne odniesienie się do poglądu o możliwości jednoczesnego stwierdzenia abuzywności postanowień umownych o indeksacji oraz ich sprzeczności z zasadą swobody umów i zasadami współżycia społecznego, mającej prowadzić do ich bezwzględnej nieważności na podstawie art. 58 § 1 lub 2 k.c., a z drugiej strony należało uzupełnić argumentację tego Sądu, stanowiącą podstawę stwierdzenia abuzywności powyższych postanowień umownych.
Jeśli chodzi o pierwszą z w/w kwestii, wziąć trzeba pod uwagę, że ocena postanowień umownych pod kątem ich abuzywności jest celowa i dopuszczalna dopiero wtedy, gdy znajdują się one w ważnej umowie. W konsekwencji bezwzględna nieważność umowy na podstawie art. 58 § 1 k.c. (z powodu sprzeczności jej treści z ustawą lub obejścia ustawy) albo art. 58 § 2 k.c. (z powodu jej sprzeczności z zasadami współżycia społecznego), czy wreszcie z powodu przekroczenia granic swobody umów, o których mowa w art. 353 1 k.c., skutkowałaby tym, że nie miałoby już znaczenia, czy postanowienia umowne, zawarte w nieważnej umowie, mogłyby zostać uznane także za niedozwolone (abuzywne).
Zauważyć przy tym należy, że z art. 385 1 § 1 k.c. wynika, że niedozwolone postanowienia umowne nie wiążą konsumenta, co uznaje się za sankcję w postaci tzw. bezskuteczności zawieszonej, polegającej na tym, że jedynie konsument może w każdym czasie powołać się na abuzywność postanowień umownych, powodując – w razie zasadności swoich twierdzeń – ich nieważność od chwili zawarcia umowy ( ab initio), czyli z mocą wsteczną ( ex tunc). W konsekwencji nieważność tych postanowień nie następuje definitywnie ex lege, lecz zależy od woli konsumenta, który może powołać się na ich abuzywność, wskutek czego stracą one moc wiążącą i zostaną wyeliminowane z umowy (przy zachowaniu co do zasady ważności pozostałych postanowień umownych). Może też jednak zrezygnować z takiego zarzutu lub wprost potwierdzić skuteczność takich postanowień mimo ich abuzywnego charakteru (następczo zaakceptować je), powodując, że definitywnie staną się one wiążące dla obu stron.
Bezwzględna nieważność umowy miałaby więc pierwszeństwo przed abuzywnością jej postanowień. W związku z tym błędne było jednoczesne stwierdzenie przez Sąd pierwszej instancji, że nieważność przedmiotowej umowy kredytu mogła wynikać zarówno z abuzywności jej postanowień, jak i z bezwzględnej nieważności. Pomimo nietrafności tego stanowiska zaskarżony wyrok ostatecznie odpowiada jednak prawu, ponieważ uwzględnione przez w/w Sąd podstawy faktyczne i prawne uzasadniały przyjętą przez niego ocenę postanowień przedmiotowej umowy kredytu. Zauważyć bowiem należy, że w obu przypadkach (abuzywności i bezwzględnej nieważności) generalnie rozważał on te same okoliczności, lecz niezasadnie uznał, że przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych nie obejmują wystarczająco całego ustalonego stanu faktycznego. Było to zresztą konsekwencją argumentacji stron, zwłaszcza powodów, którzy w uzasadnieniu pozwu w oparciu praktycznie o te same okoliczności powoływali się na abuzywność zakwestionowanych postanowień umownych obok bezwzględnej nieważności umowy na podstawie art. 58 k.c. z powodu jej sprzeczności z art. 69 ust. 1 pr. bank. lub art. 353 1 k.c., a także z powodu jej sprzeczności z zasadami współżycia społecznego.
Nie uwzględniało to charakteru przepisów o ochronie konsumentów, które tak na płaszczyźnie krajowej (art. 385 1 k.c. i nast.), jak i unijnej (dyrektywa Rady 93/13/ EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach kon-sumenckich, Dz.U.UE.L. 1993.95.29, powoływana dalej jako „dyrektywa 93/13”) kompleksowo regulują ochronę konsumentów przed zachowaniami przedsiębiorców (w tym banków) przed skutkami wprowadzania do umów postanowień naruszających ich prawa m. in. w taki sposób, jaki jest oceniany w niniejszej sprawie. W związku z tym regulacje te mają charakter przepisów szczególnych w stosunku do przepisów takich jak art. 58 k.c. lub art. 353 1 k.c., które ogólnie regulują zagadnienia związane z treścią umów.
W konsekwencji zdaniem orzekającego w sprawie składu Sądu Apelacyjnego nie zasługuje na akceptację bardzo częsta w sprawach dotyczących tzw. kredytów frankowych tendencja do jednoczesnego przyjmowania (tak przez strony, jak i przez sądy orzekające) tych samych okoliczności i argumentów za podstawę stwierdzenia zarówno sprzeczności postanowień umownych indeksacji (denominacji) kredytu kursem CHF z przepisami ustawy, zasadą swobody umów lub zasadami współżycia społecznego, powodującej nieważność umowy kredytu na podstawie art. 58 k.c., jak i do uznawania tych samych postanowień umownych praktycznie z tych samych przyczyn za abuzywne. Nie uwzględnia to istnienia przepisów szczególnych, które regulują ochronę konsumentów przed stosowaniem przez przedsiębiorców niedozwolonych postanowień umownych, wskutek czego nie ma potrzeby jednoczesnego stosowania do tych samych okoliczności oraz zagadnień przepisów ogólnych i szczególnych.
Przyjmując pogląd o pierwszeństwie przepisów o niedozwolonych postanowieniach umownych przed przepisami o charakterze ogólnym, konieczne jest jednak dokonanie bardzo istotnego zastrzeżenia. O ile bowiem typową sankcją niedozwolonego charakteru określonych postanowień umownych jest to, że – po powołaniu się przez konsumenta na ich abuzywność – nie wiążą stron jedynie te postanowienia przy jednoczesnym zachowaniu mocy wiążącej przez umowę w pozostałym zakresie (art. 385 1 § 2 k.c.), o tyle wziąć trzeba pod uwagę, że taki skutek może zostać przyjęty jedynie w takich przypadkach, w których po wyeliminowaniu z umowy postanowień abuzywnych nadal możliwe jest ustalenie, na podstawie pozostałych postanowień umownych, treści praw i obowiązków stron w stopniu pozwalającym na wykonanie wynikającego z niej zobowiązania zgodnie z jego treścią (istotą). Sytuacja tak z reguły nie zachodzi w przypadkach, w których niedozwolony charakter mają postanowienia umowne określające główne świadczenia stron, ponieważ bez takich postanowień niewątpliwie nie można wykonać umowy, skoro przestają wiązać strony właśnie te postanowienia, które określają, jakie mają być ich główne świadczenia. Podkreślić trzeba, że zobowiązanie wymaga określenia świadczenia, więc bez możliwości jego ustalenia nie można mówić o istnieniu ważnego zobowiązania.
Zauważyć ponadto należy, że przyjęcie koncepcji bezwzględnej nieważności umowy kredytu na podstawie art. 58 § 2 k.c. lub art. 353 1 k.c. w zw. z art. 58 § 1 k.c. wcale nie musiałoby być jednoznacznie korzystne dla konsumenta. Mogłoby to bowiem rodzić wątpliwości zwłaszcza co do chwili, w której mógł on i powinien był wystąpić z żądaniem zwrotu spełnionego świadczenia jako nienależnego. Odmiennie niż w przypadku abuzywności, w której za chwilę powstania takiego roszczenia przyjmuje się dopiero moment, w którym konsument ostatecznie powołał się na abuzywność postanowień umownych i odmówił ich potwierdzenia, w przypadku bezwzględnej nieważności (a nie bezskuteczności, jak w przypadku art. 385 1 § 2 k.c.) można byłoby bowiem opowiadać się za poglądem, że spełnione świadczenia miały charakter nienależny od samego początku, więc bieg terminu ich przedawnienia rozpoczynał się każdorazowo już z chwilą ich spełnienia, ponieważ po myśli art. 120 § 1 k.c. był to najwcześniejszy termin, w którym można było zażądać ich zwrotu. Problem taki nie występuje natomiast w przypadku stwierdzenia abuzywności, gdyż nieważność umowy następuje dopiero w wyniku ustalenia (co nie oznacza jednak, że dopiero z chwilą wydania prawomocnego orzeczenia w tym przedmiocie) abuzywności i jednoczesnego uznania, że bez postanowień abuzywnych w ogóle nie jest możliwe utrzymanie umowy w mocy w jakimkolwiek zakresie (czyli w istocie ma ona charakter następczy, aczkolwiek wywołuje skutek ex tunc).
W konsekwencji nie można uznać, że stwierdzenie naruszenia równowagi stron przez przyznanie bankowi uprawnienia do samodzielnego i jednostronnego ustalania kursów CHF mających zastosowanie w umowie stron oraz przez obciążenie wyłącznie powodów ryzykiem walutowym automatycznie powoduje sprzeczność umowy z zasadami współżycia społecznego lub wykracza poza granice swobody umów. Wziąć trzeba pod uwagę, że zachwianie równości i równorzędności stron zobowiązania nie musi być uważane w każdym przypadku za niezgodne z zasadami współżycia społecznego lub z właściwością (naturą) zobowiązania, lecz może wywoływać inne skutki, w szczególności powodować uznanie postanowień umownych za niedozwolone. W związku z tym nie można stawiać znaku równości między abuzywnością postanowień umownych a ich sprzecznością z zasadami współżycia społecznego lub zasadą swobody umów.
Warto w tym kontekście zauważyć, że aktualnie przeważa pogląd o dopuszczalności zastosowania w umowie kredytu mechanizmu indeksacji (a także denominacji) oraz że umowy z takim mechanizmem nie są uznawane za odrębny rodzaj umowy kredytu, lecz jedynie za jej odmianę (wariant) mieszczącą się w granicach swobody umów. Oznacza to, że samo wprowadzenie do umowy kredytu klauzul indeksacyjnych (lub denominacyjnych) za pomocą kursu walut obcych, zwłaszcza CHF, nie jest sprzeczne z zasadą swobody umów, w szczególności z właściwością (naturą) stosunku prawnego, określoną w art. 69 pr. bank.
Zresztą podobne stanowisko wydawał się w zasadzie prezentować także Sąd pierwszej instancji, wskazując, że samo zastosowanie mechanizmu indeksacji nie było sprzeczne z art. 69 pr. bank. i art. 353 1 k.c., niemniej potem, wbrew takiemu poglądowi uznał, że in concreto było to jednak sprzeczne z zasadą swobody i zasadami współżycia społecznego. Takie stanowisko nie uwzględniało należycie tego, że czym innym jest dopuszczalność mechanizmu indeksacji (denominacji), a czym innym sposób jej dokonania w konkretnej umowie, czyli treść postanowień umownych regulujących zasady i sposób przeprowadzenia indeksacji (denominacji). Dotyczy to przede wszystkim określenia zasad przeliczania wartości świadczeń stron za pomocą kursu CHF (w szczególności dopuszczalności stosowania kursów ustalanych przez bank w swojej tabeli kursowej) oraz obciążenia stron ryzykiem (skutkami) zastosowanej in concreto metody indeksacji (denominacji). W tym zakresie w pełni wystarczające było dokonanie oceny tych postanowień w świetle przepisów o niedozwolonych postanowieniach umownych bez konieczności niejako dodatkowego popierania trafności takiej oceny przepisami dotyczącymi bezwzględnej nieważności umowy, zwłaszcza że – jak wyżej wskazano – skutki stwierdzenia jej bezwzględnej nieważności nie byłyby tożsame ze skutkami nieważności wynikającej z abuzywności jej postanowień.
Inaczej rzecz ujmując, stwierdzenie nieprawidłowości tych postanowień (w wyniku naruszenia równowagi kontraktowej stron na niekorzyść konsumenta jako słabszej strony zobowiązania przez narażenie go na nieograniczone ryzyko walutowe, czyli zależność wysokości jego świadczenia od zmiennego kursu CHF oraz na ryzyko kursowe, czyli zależność jego świadczenia od kursów CHF ustalanych przez bank w swojej tabeli) otwiera drogę do ich badania pod kątem abuzywności, a nie ze względu na sprzeczność z zasadą swobody umów. Skoro bowiem w umowie generalnie został określony mechanizm przeliczania świadczeń, to nie można mówić, że jej treść była sprzeczna z właściwością (zobowiązania). Zupełnie inną kwestią jest natomiast to, że z uwagi na charakter tego mechanizmu, stawiający w zdecydowanie korzystniejszej sytuacji bank, mimo że jest on silniejszą stronę umowy, można i należy krytycznie ocenić ten mechanizm w świetle przepisów o niedozwolonych postanowieniach umownych.
Chodzi o to, że chociaż w umowie, co do zasady, został określony sposób przeliczania świadczeń (a tym samym ustalania ich wysokości, wbrew twierdzeniom, że są one nieoznaczone i już tylko z tej przyczyny powodują nieważność umowy kredytu) za pomocą kursu walut obcych, to w istocie ma on charakter bardzo niekorzystny dla konsumenta, uzależniając go co najmniej hipotetycznie od dowolnego uznania swojego kontrahenta. Zbyt daleko idący jest jednak pogląd, że mogąca z tego wynikać nierównowaga stron lub niejednoznaczny charakter ich świadczeń z góry uzasadnia uznanie umowy za sprzeczną z zasadami współżycia społecznego lub z zasadą swobody umów. Podkreślić trzeba, że zasady ustalania świadczeń stron formalnie niewątpliwie zostały ustalone, problematyczny jest natomiast przede wszystkim sposób ustalenia tych zasad.
W konsekwencji zdaniem orzekającego składu Sądu Apelacyjnego oceny kwestionowanych postanowień umownych należy dokonać w pierwszej kolejności na podstawie przepisów o niedozwolonych postanowieniach umownych, a dopiero potem – w razie stwierdzenia ich abuzywności – można rozważać, jakie ma to skutki dla możliwości wykonania umowy bez tych postanowień (czyli z ich pominięciem jako bezskutecznych wobec powodów), a tym samym dla ewentualnego stwierdzenia jej nieważności w całości. Indeksację (a także denominację) należy bowiem uważać jedynie za sposób przeliczenia wartości świadczeń za pomocą kursu wybranej waluty obcej, w związku z czym nie ma podstaw do automatycznego uznawania jej za sprzeczną z art. 58 § 1 lub 2 k.c. albo z art. 353 1 k.c., ale nie oznacza to, że nie może ona być oceniana i w zależności od wyników takiej oceny – kwestionowana na podstawie art. 385 1 k.c.
Niemniej chociaż Sąd pierwszej instancji dopatrzył się podstaw do przyjęcia także bezwzględnej nieważności umowy kredytu, nie podważa to prawidłowości zaskarżonego wyroku, ponieważ mimo częściowo błędnego uzasadnienia odpowiada on prawu, gdyż Sąd ten przede wszystkim trafnie rozważył abuzywność jej postanowień, mimo że nie uwzględnił pierwszeństwa szczególnej ochrony prawnej udzielanej konsumentom przez przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych. Decydujące jest zatem to, że wskazane przez Sąd Okręgowy podstawy faktyczne i prawne uzasadniały przyjętą przez niego ocenę, że przedmiotowa umowa kredytu zawierała niedozwolone postanowienia umowne powodujące jej nieważność w całości.
W ślad za tym wskazać trzeba, że Sąd Apelacyjny za podstawę ustalenia nieważności umowy przyjął – analogicznie jak Sąd pierwszej instancji – abuzywność jej postanowień, ale wniosek ten wyprowadził z nieco innych niż okoliczności, a mianowicie nie tyle z nieprawidłowego uregulowania w umowie kredytu sposobu ustalania kursów CHF przez pozwany bank w swojej tabeli (chociaż to oczywiście ma także bardzo istotne znaczenie, zwłaszcza z perspektywy kredytobiorcy), co z nieprawidłowego ukształtowania samego mechanizmu indeksacji, wiążącego wartość świadczeń stron z wartością waluty obcej.
Jeśli chodzi o przesłanki uznania postanowień spornej umowy (co odnosi się generalnie do wszystkich postanowień, dotyczących wprowadzonego do niej mechanizmu indeksacji świadczeń stron, a nie tylko do postanowień, związanych z brakiem określenia w niej obiektywnych zasad ustalania kursów CHF, stosowanych w tym mechanizmie), za niedozwolone w rozumieniu art. 385 1 k.c., zacząć wypada od stwierdzenia, że pozwany bezzasadnie kwestionował stanowisko Sądu pierwszej instancji o braku indywidualnego uzgodnienia przez niego tych postanowień z powodami. W szczególności trafnie uznał, że o indywidualnym uzgodnieniu tych postanowień nie może świadczyć ani to, że powodowie dokonali wyboru umowy kredytu indeksowanego kursem CHF spośród innych umów znajdujących się ofercie pozwanego banku (w tym zrezygnowali z kredytu niezawierającego mechanizmu indeksacji, ale wyżej oprocentowanego), ani to, złożyli wniosek kredytowy, w którym wskazali kwotę kredytu oraz wybrali CHF jako walutę indeksacji. Nie jest to równozna-czne z uzgodnieniem treści spornych postanowień, która niewątpliwie została w całości ukształtowana przez pozwany bank we wzorcu umownym, na podstawie którego została ona zawarta.
Nie budzi bowiem wątpliwości, że co do zasady przedmiotowa umowa została zawarta przy wykorzystaniu wzorca umownego stosowanego przez pozwanego przy zawieraniu analogicznych umów ze wszystkimi swoimi klientami. Odnosi się to zwłaszcza do postanowień regulujących istniejący w umowie mechanizm indeksacji, który jest taki sam jak w innych podobnych umowach (co jest Sądowi Apelacyjnemu znane z racji rozpoznawania wielu spraw z udziałem pozwanego banku), więc absurdalne byłoby stwierdzenie, że wszyscy klienci dokonywali w tym zakresie jednakowych indywidualnych uzgodnień z bankiem.
Sąd pierwszej instancji trafnie stwierdził także, że zawarte w przedmiotowej umowie kredytu postanowienia o indeksacji określały główne świadczenia stron, ponieważ decydowały o ustaleniu ich wysokości (zarówno świadczenia banku, jak i świadczeń kredytobiorców). Zauważyć przy tym trzeba, że mechanizm indeksacji obejmuje w istocie dwa aspekty: po pierwsze, uzależnienie wartości świadczeń stron od kursu wybranej waluty obcej (czyli przyjęcie zasady, że są one ustalane lub inaczej przeliczane za pomocą kursu tej waluty), a po drugie, ustalenie, że w tym mechanizmie są stosowane kursy ustalane samodzielnie i jednostronnie przez bank w swojej tabeli kursowej. Gdyby zatem nawet uznać, że ten drugi aspekt ma znaczenie wtórne (pomocnicze), to z pewnością nie można byłoby tego zaakceptować także w odniesieniu do pierwszego aspektu, ponieważ kwestia, że spełniane przez strony świadczenia są przeliczane według kursu waluty obcej (niezależnie od tego, w jaki sposób byłby on ustalany) ma zasadnicze i bezpośrednie znaczenie dla bytu prawnego umowy kredytu indeksowanego. Bez takiego przeliczenia nie można byłoby bowiem w ogóle wykonać tych umów, tj. ustalić, jaka jest wartość świadczenia każdej ze stron, a tym samym, w jakiej wysokości mają one być spełnione.
Chodzi o to, że wyłącznie dzięki mechanizmowi indeksacji możliwe było dokonanie przeliczenia wypłaconej w walucie polskiej kwoty kredytu (wyrażonej w umowie nota bene wyłącznie w złotych polskich) na wartość wyrażoną we frankach szwajcarskich w celu ustalenia salda zadłużenia w tej walucie, a następnie w chwili dokonywania spłat rat kapitałowo – odsetkowych, wyrażonych walucie obcej (w wyniku uprzedniego przeliczenia salda kredytu na tę walutę), wyliczenie ich wartości w walucie polskiej, w której następowała ich spłata.
W związku z tym stwierdzić należy, że powyższe postanowienia, wbrew stanowisku pozwanego, nie zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Przede wszystkim ani z postanowień umowy, ani z innych dowodów nie wynika, aby pozwany prawidłowo wyjaśnił powodom, na czym polega zastosowany w umowie kredytu mechanizm indeksacji i jakie mogą być jego skutki, zwłaszcza negatywne dla nich. Jest to zresztą zrozumiałe i wręcz oczywiste, jeśli uwzględni się, że z treści tej umowy, a także argumentacji przedstawianej przez pozwanego w toku procesu, jednoznacznie wynika, że tak w chwili zawarcia umowy, jak i obecnie on sam nie zdaje sobie sprawy ze znaczenia tego mechanizmu i jego skutków, lecz interpretuje je w sposób, który nie zasługuje na akceptację. W tej sytuacji truizmem jest stwierdzenie, że skoro sam pozwany nie rozumie prawidłowo mechanizmu, który zastosował we wzorcu umownym, na podstawie którego zawarto przedmiotową umowę, to tym bardziej nie mogli i nie mieli obowiązku zrozumieć go prawidłowo powodowie, jako konsumenci, niebędący w tym zakresie profesjonalistami w przeciwieństwie do banku. Z tego samego powodu nieprzekonujące jest jednocześnie, że pozwany mógł im udzielić prawidłowych wyjaśnień i informacji o charakterze umowy i wiążącym się z nią ryzykiem, skoro sam nie rozumiał tych kwestii w sposób zgodny z interesami konsumentów.
W pierwszej kolejności odnosi się to do samego charakteru przedmiotowego kredytu, ponieważ pozwany błędnie twierdzi, że wskutek zastosowania w umowie mechanizmu indeksacji była ona kredytem walutowym a nie złotowym. W związku z tym bezpodstawne jest także twierdzenie, że powodowie zrezygnowali z zaproponowanego im przez pozwanego kredytu złotowego na rzecz wyboru kredytu indeksowanego w walucie obcej. Taki kredyt w rzeczywistości również jest bowiem kredytem udzielonym w walucie polskiej (czyli kredytem złotowym lub złotówkowym), ale od innych kredytów w tej walucie różni się zastosowanym w nim mechanizmem indeksacji, który z jednej strony wiązał się z przyznaniem powodom niższego oprocentowania według stawek LIBOR zamiast WIBOR, ale z drugiej strony powodował obciążenie ich ryzykiem walutowym (wynikającym z uzależnienia wysokości ich świadczenia od zmiennego kuru CHF), które normalnie nie występuje w innych kredytach złotowych. Z tego punktu widzenia istotne jest, że pozwany niewątpliwie nie wyjaśnił powodom w taki sposób charakteru i skutków przedmiotowej umowy, o czym świadczy nie tylko treść udzielonych im pouczeń (zwłaszcza w formie podpisanych przez nich, a przygotowanych przez bank oświadczeń), ale także argumentacja banku przedstawiana w toku niniejszej sprawy.
Wobec tego wyjaśnienia wymagało przede wszystkim, jaki charakter ma zastosowany w spornej umowie kredytu mechanizm indeksacji i jakie są jego skutki w kontekście, po pierwsze, oceny tego mechanizmu pod kątem abuzywności, a po wtóre, możliwości wykonania umowy, a tym samym jej ważności lub nieważności po ewentualnym wyeliminowaniu z niej tego mechanizmu.
Rozważania te zacząć wypada od uwzględnienia istoty umowy kredytu, która zgodnie z art. 69 ust. 1 pr. bank. polega na tym, że bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu. W świetle tego przepisu za istotną cechę umowy kredytu uznać należy przede wszystkim to, że kredytobiorca ma oddać bankowi dokładnie taką samą kwotę, jaką od niego otrzymał (jaką bank mu udostępnił).
Można natomiast rozważać, czy chodzi o taką samą kwotę wyłącznie w znaczeniu nominalnym (rozumianą jako taka sama liczba znaków pieniężnych), czy też dopuszczalne jest jej określenie w znaczeniu realnym, inaczej ekonomicznym (taka sama wartość ekonomiczna, która niekonieczne musi odpowiadać takiej samej liczbie znaków pieniężnych). W tym zakresie zarówno istniejąca od wielu praktyka obrotu prawnego oraz poglądy funkcjonujące w doktrynie i orzecznictwie, jak i obowiązujące regulacje prawne, przemawiają za uznaniem dopuszczalności również tej drugiej możliwości, czyli przyjęcia, że także w umowie kredytu możliwe jest zastosowanie waloryzacji, w tym również za pomocą wartości (kursu) innej waluty niż waluta zobowiązania (tzw. klauzula walutowa).
W konstrukcji umowy kredytu nie mieści się natomiast taka interpretacja, na którą często powołują się banki, zgodnie z którą indeksacja (a także denominacja) ma całkowicie odrębny i specyficzny charakter, którego nie można mylić lub utożsamiać z waloryzacją umowną, przewidzianą w art. 358 1 § 2 k.c. Nie można bowiem uznać, że zastosowanie w umowie kredytu mechanizmu, wiążącego świadczenia stron z kursem wybranej waluty obcej, może służyć innemu celowi niż zachowanie zgodności (rozumianej jako równowartość ekonomiczna) między świadczeniem zwracanym bankowi przez kredytobiorcę a świadczeniem, które bank mu udostępnił. Wykluczyć zatem należy sytuację, w której kredytobiorca byłby zobowiązany do zwrotu na rzecz banku świadczenia, które ani nominalnie, ani choćby realnie nie odpowiada wartości świadczenia, które sam od niego otrzymał.
Gdyby więc nawet przyjąć za dopuszczalne na podstawie zasady swobody umów (art. 353 1 k.c.) takie ukształtowanie treści stosunku prawnego, które polegałoby na tym, że uzależnienie wartości świadczeń stron od kursu waluty obcej w ogóle nie musi zapewniać ich realnej zgodności (równowartości) ze świadczeniem drugiej strony, to taka umowa nie odpowiadałaby już istotnym cechom umowy kredytu. Inaczej mówiąc, gdyby uznać, że ryzyko walutowe, związane z uzależnieniem wartości świadczenia kredytobiorcy, sięga tak daleko, że to świadczenie może w ogóle nie odpowiadać wartości udostępnionej mu kwoty kredytu ani nominalnie, ani choćby realnie, to byłoby to sprzeczne z art. 69 ust. 1 pr. bank. Nie można bowiem zgodzić się ze stanowiskiem, że wartość świadczenia kredytobiorcy w żadnym ujęciu nie musi odpowiadać wartości otrzymanego przez niego od banku świadczenia, lecz może zależeć od niedającego się przewidzieć, zwłaszcza w pespektywie wielu lat związania stron umową kredytu hipotecznego, czynnika w postaci kursu waluty obcej (najczęściej CHF), czyli że staje się ona w istocie całkowicie nieokreślona, nieprzewidywalna i wręcz przypadkowa (losowa).
W konsekwencji za granicę dopuszczalnej zmiany wysokości świadczenia kredytobiorcy uznać należy spadek siły nabywczej waluty kredytu (a zatem w Polsce co do zasady waluty polskiej). Z tego względu bardzo istotny jest dobór odpowiedniego miernika wartości świadczenia, stanowiącego miernik (kryterium) waloryzacji lub wprowadzenie odpowiednich mechanizmów, kształtujących wysokość świadczeń stron tak, aby zastosowanie waloryzacji mogło zostać uznane – przynajmniej w ogól-nej ocenie – za adekwatne do spadku realnej siły nabywczej waluty polskiej. W przy-padku takich umów kredytu jak w rozstrzyganej sprawie, kredytobiorcom niewątpliwie chodziło przecież o uzyskanie kredytu w walucie polskiej, o którą zresztą wnioskowali we wniosku kredytowym (zob. k. 154) i która była im potrzebna do zrealizowania celu, na który zaciągali kredyt i w której kwota kredytu została im faktycznie wypłacona i wreszcie – w której ją spłacali, ponieważ w tejże walucie uzyskują swoje dochody.
Za nadużycie uznać więc należy argumentację banków, że w umowach kredytu indeksowanego (lub denominowanego) kredytobiorcy świadomie akceptowali, że waluta obca stanowić będzie walutę zobowiązania, a kwota kredytu jedynie zostanie im wypłacona w walucie polskiej i w tej walucie będzie mogła być spłacana. Taki pogląd zmierza w istocie do zrównania powyższych kredytów z kredytami walutowymi sensu stricto, tj. wyrażonymi i faktycznie udostępnionymi w walucie obcej, co w dalszej kolejności ma uzasadniać tezę, że wartość kapitału (kwoty) kredytu rzekomo w ogóle nie zmienia się wraz ze zmianami kursu waluty obcej, ponieważ cały czas jest wyrażona niezmiennie w tej walucie.
Towarzyszy temu zazwyczaj argumentacja, że w celu udzielenia tzw. kredytów frankowych banki musiały dysponować środkami w tej walucie (zob. odpowiedź na pozew k. 85). W związku z tym zauważyć należy, że skoro bank faktycznie wypłacił powodom kwotę kredytu w walucie polskiej, to oznaczałoby, że musiał mieć zarówno środki w tej walucie, jak i jednocześnie w walucie obcej. Wprawdzie pozwany twierdził, że niezbędną do wypłaty kredytu walutę polską uzyskiwał rzekomo ze sprzedaży waluty obcej, ale takie twierdzenie jest gołosłowne i całkowicie nieweryfikowalne w warunkach obecnego procesu sądowego. Natomiast stanowisko Komisji Nadzoru Finansowego, na które pozwany powołuje się w tym zakresie, prezentuje taką tezę w istocie w sposób aprioryczny (bez szczegółowej analizy i argumentacji jako kwestię niebudzącą wątpliwości) w sposób korzystny dla banków, ale nie wiadomo, na jakich podstawach jest oparta i przede wszystkim – czy jest prawdziwa.
Nie przemawia to więc w niezbity sposób za tym, że mechanizm indeksacji w realny sposób wiązał się z obrotem walutowym i nadawał kredytowi charakter walutowy. Bardziej uzasadnione i przekonujące jest uznanie go jedynie za rodzaj waloryzacji umownej, czyli za mechanizm przeliczeniowy, który w ogóle nie wiązał się realnym obrotem walutami ani nie wymagał takiego obrotu. Waluta obca (CHF) służyła wyłącznie do ustalenia wysokości (wartości) świadczeń stron, a nie do ich spełniania (wykonywania umowy) w tej walucie. Była zatem miernikiem wartości świad-czenia, a nie jego przedmiotem. Świadczenia obu stron były bowiem spełniane w walucie polskiej, natomiast waluta obca stanowiła podstawę (miernik) ustalenia ich wysokości. W konsekwencji nie zasługuje na akceptację pogląd, że w umowach kredytów frankowych występują jednocześnie dwie waluty: waluta obca jako waluta zobowiązania (przez co kredyt ma mieć charakter walutowy) oraz waluta polska jedynie jako waluta wykonania zobowiązania.
Dodać można, że traktowanie kredytów indeksowanych (denominowanych) jako kredytów walutowych opiera się w gruncie rzeczy na błędzie logicznym. Skoro mają to być, zdaniem banków, kredyty walutowe, to nie znajduje zrozumiałego wytłumaczenia, dlaczego tak istotne – wręcz rudymentarne – znaczenie ma w nich ustalenie zasad przeliczania świadczeń stron na walutę polską lub z waluty polskiej na walutę obcą. Oczywiste bowiem powinno być, że skoro są one wyrażone i udzielone w walucie obcej, to podlegają one wypłacie i spłacie w tej walucie. Zupełnie inną kwestią byłoby natomiast to, że faktycznie – zwłaszcza obecnie pod rządami art. 358 § 2 k.c. – mogą one być wypłacone i spłacane w walucie polskiej. W tej sytuacji bardziej przekonujący jest pogląd, że takie umowy w rzeczywistości wcale nie miały charakteru walutowego, lecz złotowy, ale charakteryzowały się tym, że wartość świadczeń stron była uzależniona od kursu waluty obcej. Tylko w takim ujęciu można nadać logiczny sens sformułowaniu „kredyt denominowany” lub „kredyt indeksowany” w walucie obcej. Jeśli bowiem byłby on już walutowy, to nielogiczne było jeszcze ponowne przeliczanie go przy pomocy kursu waluty obcej. Zupełnie inaczej rzecz przedstawia się natomiast przy uznaniu takich kredytów za złotowe, ponieważ wówczas ma sens przeliczanie wartości świadczeń spełnianych w walucie polskiej na walutę obcą przy zastosowaniu jej kursu określonego w umowie.
Konkludując, zawarte w przedmiotowej umowie postanowienia o indeksacji, stanowiły w rzeczywistości postanowienia, które dotyczyły waloryzacji świadczeń stron (tak zresztą zamiennie określał je Sąd pierwszej instancji), czyli były klauzulami przeliczeniowymi, służącymi do ustalenia wartości świadczeń stron: przy uruchomieniu kredytu z waluty polskiej, w której kwota kredytu była wyrażona i wypłacona [zob. § 2 ust. 1 umowy „Kwota kredytu 217.110,41 PLN”, a także § 2 ust. 2 umowy „Kredyt jest indeksowany do CHF, po przeliczeniu wypłaconej kwoty zgodnie z kursem kupna CHF według Tabeli Kursów Walut Obcych obowiązującej w Banku (...) w dniu uruchomienia kredytu lub transzy.” k. 27] na walutę polską, a przy spłacie rat kapitałowo – odsetkowych – z waluty obcej, w której było wyrażone saldo kredytu, ale w której nie został on powodom wypłacony (udostępniony), na walutę polską (zob. § 7 ust. 1 umowy k. 29).
Podkreślić wypada, że z powyższych postanowień umownych ewidentnie wynika, że chodziło o przeliczenie świadczenia banku ze złotych na CHF (mowa jest o przeliczeniu kwoty wypłaconej w złotych na CHF), a nie odwrotnie. Jest to całkowicie zrozumiałe, ponieważ takie przeliczenie miało na celu ustalenie, jaką wartość (saldo) w CHF ma kwota kredytu wypłacona w złotych, gdyż jej przeliczenie na CHF było konieczne do ustalenia, jaka będzie wyjściowa wartość kredytu w tej walucie na potrzeby ustalenia wysokości rat w tejże walucie, które zgodnie z § 7 ust. 1 umowy podlegały jednak spłacie w złotych.
W konsekwencji nie ma miejsca na taką interpretację umowy, zgodnie z którą bank w pierwszej kolejności rzeczywiście udostępniał powodom kwotę kredytu we frankach szwajcarskich (a zatem, że był to kredyt walutowy), które realnie musiał posiadać i sprzedać po to, aby wypłacić im kwotę kredytu w złotych. W rzeczywistości kolejność operacji była bowiem dokładnie odwrotna: najpierw bank udostępniał (wypłacał) powodom kwotę kredytu w PLN, którą następnie abstrakcyjnie (wyłącznie rachunkowo) przeliczał na CHF. Nie dochodziło jednak w tym przypadku do jakiegokolwiek obrotu walutami (obrotu dewizowego). Podobnie nie dochodziło do niego przy spłacie kredytu. Indeksacja polegała zatem na przeliczeniu kwoty kredytu z PLN na CHF w celu ustalenia jego salda w walucie obcej, podlegającej następnie spłacie w walucie polskiej, ale po przeliczeniu na tę walutę raty ustalonej w CHF. W obu przypadkach indeksacja nie wykraczała więc poza funkcję przeliczeniową.
Powyższe przeliczenie – jak wyżej wyjaśniono – miało na celu zachowanie realnej (ekonomicznej) równowartości świadczeń stron, czyli odpowiadało konstrukcji waloryzacji umownej. Takie stanowisko jest spójne z poglądem, że kredyt indeksowany nie ma charakteru walutowego. Skoro bowiem indeksacja jest po prostu rodzajem waloryzacji, to nie może służyć do określenia przedmiotu świadczenia (waluty zobowiązania), lecz jedynie do ustalenia jego wartości. Zauważyć należy, że świadczenie pieniężne po waloryzacji nie zmienia swojego charakteru lub przedmiotu, a zatem co do zasady w dalszym ciągu jest spełniane w tej samej walucie, w jakiej zostało zawarte zobowiązanie. W związku tym waluta obca, która jest stosowana w mechanizmie indeksacji, nie określa przedmiotu świadczenia, lecz jego wartość. Nie wykracza więc poza funkcję przeliczeniową (miernika wartości) i nie staje się walutą zobowiązania, czyli tą, w której świadczenie jest wyrażone i co do zasady podlega spełnieniu.
Inaczej mówiąc, zastosowanie waluty obcej jako miernika waloryzacji nie prowadzi do zmiany waluty świadczenia. W rzeczywistości świadczenie nadal jest określone w tej samej walucie, w jakiej zostało wyrażone w chwili powstania zobowiązania (zawarcia umowy), a waluta obca służy wyłącznie do ustalenia nowej (ujmowanej kwotowo) wysokości tego świadczenia w dotychczasowej walucie, tj. jego wysokości zwaloryzowanej, która ma zastąpić wysokość nominalną (którą świadczenie miałoby bez dokonania waloryzacji). Także w przypadku zastosowania waluty obcej jako miernika waloryzacji nie dochodzi więc do zmiany waluty zobowiązania. W takim przypadku jedna waluta jest przez cały czas walutą zobowiązania, w której spełniane jest świadczenie, a druga (obca) waluta jest tylko narzędziem do ustalenia zwaloryzowanej wartości tego świadczenia. Jedynie w takim ujęciu można uznać, że w umowie kredytu denominowanego występują dwie waluty, ale tylko jedna z nich (waluta polska) jest walutą świadczenia, a druga (waluta obca) jest wyłącznie walutą przeliczeniową stosowaną w mechanizmie denominacji.
Z poglądu, że denominacja jest w istocie waloryzacją, polegającą na ustalaniu (przeliczaniu) wartości świadczeń stron przy pomocy kursu CHF, wynika jednocześnie, że w ogóle nie powinna mieć zastosowania do tego świadczenia, które jest speł-niane od razu po powstaniu zobowiązania (zawarciu umowy kredytu) ewentualnie niezwłocznie po jego powstaniu, ponieważ może dotyczyć jedynie tego świadczenia, które jest spełniane dopiero po upływie pewnego okresu od tej chwili. Tylko w takiej sytuacji można bowiem mówić o spadku jego realnej wartości z uwagi na spadek siły nabywczej waluty, w której ma ono zostać spełnione, w związku z czym uzasadnione może być ustalenie jego wartości według wybranego miernika waloryzacji.
Odnosząc to do umowy kredytu, wziąć trzeba pod uwagę, że tylko jedno z wynikających z niej świadczeń, a mianowicie świadczenie kredytobiorcy, podlega spełnieniu dopiero po pewnym czasie od powstania zobowiązania, a w gruncie rzeczy jest sukcesywnie spełniane w ratach przez cały okres trwania umowy (niekiedy nawet przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat). Natomiast świadczenie banku, polegające na udostępnieniu kredytobiorcy kwoty kredytu, jest co do zasady spełniane jednorazowo (ewentualnie w transzach) bezpośrednio po zawarciu umowy lub w stosunkowo nieodległym okresie od tej chwili. W oczywisty sposób nie może więc stracić swojej realnej wartości, jaką posiada zgodnie z treścią zobowiązania.
Prowadzi to do wniosku, że niedopuszczalne, a co najmniej wątpliwe i wysoce kontrowersyjne, jest stosowane w umowach tzw. kredytów frankowych przeliczanie nie tylko świadczenia spełnianego przez kredytobiorcę na rzecz banku przez wiele lat spłaty kredytu, ale także świadczenia banku udostępnianego kredytobiorcy (jednorazowo lub w transzach) w zasadzie bezpośrednio po zawarciu umowy kredytu. Przeliczanie tego świadczenia mogłoby zostać ewentualnie zaakceptowane jedynie wtedy, gdyby miało służyć tylko do ustalenia jego równowartości w walucie obcej stanowiącej miernik waloryzacji. Jednak w takim ujęciu powinno ono odpowiadać wartości tego świadczenia, które będzie podlegać zwrotowi dopiero po upływie pewnego okresu od powstania zobowiązania, czyli świadczenia kredytobiorcy. Inaczej mówiąc, powinno to sprowadzać się wyłącznie do ustalenia (przeliczenia) w walucie obcej równowartości kwoty udostępnionej kredytobiorcy w walucie polskiej.
Dodać należy, że w takim ujęciu w gruncie rzeczy nie miałoby istotnego znaczenia, jaki rodzaj kursu CHF (kurs średni NBP lub nawet kursy sprzedaży albo kupna ustalane przez bank) zostałby przyjęty do takiego przeliczenia, lecz decydujące byłoby, aby do przeliczenia wartości obu świadczeń (banku i kredytobiorcy) stosować jeden (dokładnie taki sam) kurs waluty obcej, ponieważ tylko w takim przypadku można byłoby mówić, że ich świadczenia są – zgodnie z istotą umowy kredytu – takie same, chociaż z uwagi na dokonanie waloryzacji nie musiałyby być sobie nominalnie równe w walucie polskiej.
W takim ujęciu nie ma więc miejsca na „podwójną” waloryzację świadczeń obu stron umowy kredytu indeksowanego: raz świadczenia banku, a drugi raz świadczenia kredytobiorcy. Tym bardziej niezasadne jest stosowanie do ustalenia równowartości świadczenia banku kursu kupna (korzystniejszego dla tej strony), skoro nieprawdziwe i bezpodstawne są poglądy, według których bank rzekomo udostępnia kredytobiorcy kwotę kredytu w walucie obcej, a jedynie dla wygody kredytobiorcy wypłaca mu ją faktycznie w walucie polskiej. Za zgodne z istotą waloryzacji uznać natomiast należy, że ustalenie równowartości świadczenia kredytobiorcy w walucie obcej powinno nastąpić tylko raz, i to przy zastosowaniu takiego samego kursu [aczkolwiek wydaje się, że optymalny byłby kurs sprzedaży waluty obcej, skoro przeliczenie wartości świadczeń stron miało na celu ustalenie, jaką kwotę kredytobiorca ma spłacić wprawdzie w walucie polskiej, ale po jej przeliczeniu w oparciu o kurs waluty obcej w chwili spłaty poszczególnych rat tak, aby dokonana spłata odpowiadała – według przyjętego miernika waloryzacji – dokładnie takiej samej wartości, jaką świadczenie miało w chwili powstania zobowiązania]. Przeliczenie wartości kwoty kredytu na walutę obcą, dokonane w chwili jej udostępnienia kredytobiorcy przez bank, powinno bowiem stanowić jedynie punkt odniesienia służący do ustalenia wartości poszczególnych rat w chwili ich spełnienia.
Pozwoliłoby to jednocześnie uniknąć wątpliwości, związanych z tym, że w przypadku podwójnej waloryzacji, dokonywanej przy tym za pomocą różnych kursów (kursu kupna do świadczenia banku i kursu sprzedaży do świadczenia kredytobiorcy), mogłoby dojść do tego, że nawet w przypadku hipotetycznego zwrócenia przez kredytobiorcę całej kwoty kredytu w tym samym dniu, w którym bank mu ją udostępnił, ten drugi musiałby – z uwagi na różne kursy, a także związany z tym spread walutowy – oddać bankowi w walucie polskiej, będącej walutą zobowiązania, znacznie wyższą (niekiedy nawet o kilka lub kilkanaście tysięcy złotych) kwotę, niż sam od niego otrzymał. Z tego punktu widzenia nie można zatem odmówić racji poglądom, zgodnie z którymi dawało to bankowi dodatkowy i niczym nieuzasadniony dochód (przypominający prowizję), mimo że nie łączyło się z tym żadne świadczenie z jego strony na rzecz kredytobiorcy.
Z dotychczasowych rozważań wynika, że indeksacja rozumiana jako sposób waloryzacji świadczeń stron w ogóle nie daje podstaw do stosowania odmiennych kursów CHF do przeliczania wartości świadczeń obu stron, lecz powinna polegać z jednej strony na ustaleniu w walucie obcej wartości świadczenia udostępnionego przez bank kredytobiorcom w walucie polskiej (według ustalonego przez strony jednakowego kursu dla obu świadczeń), a z drugiej strony na przeliczeniu tak ustalonej kwoty na walutę polską przy ustalaniu wysokości raty, mającej stanowić równowartość kwoty kredytu przeliczonej uprzednio według waluty indeksacji. Już tylko naruszenie wymogu stosowania jednakowego kursu waluty obcej do przeliczania wartości świadczeń stron nasuwa wniosek o niedozwolonym charakterze postanowień umowy kredytu indeksowanego, ponieważ może prowadzić do rozbieżności, i to na niekorzyść konsumenta jako słabszej strony umowy, między wartością świadczenia udostępnionego kredytobiorcom oraz podlegającego zwrotowi na rzecz banku.
Niemniej na tym nie kończą się zastrzeżenia co do powyższych postanowień, ponieważ kolejnym problemem w przyjętej w przedmiotowym przypadku konstrukcji umowy kredytu indeksowanego – jak trafnie dostrzegł Sąd pierwszej instancji – jest obciążenie kredytobiorców nieograniczonym ryzykiem wzrostu ich świadczenia. Wbrew argumentacji banku, nie chodzi jednak wyłącznie o konsekwencje, wynikające ze wzrostu kursu CHF i o to, że konsumenci mogli i powinni byli zdawać sobie sprawę z możliwości wystąpienia takich skutków z uwagi na to, że wiedza o zmienności kursów walut obcych ma charakter powszechny i elementarny. Zasadnicze znaczenie ma bowiem przede wszystkim brak adekwatnej zależności między wzrostem kursu CHF (lub ogólniej wahaniami kursów tej waluty) a zmianami siły nabywczej waluty polskiej, ponieważ właśnie to zjawisko jest główną przyczyną rozbieżności między wartością świadczenia udostępnionego kredytobiorcy a realną (po dokonaniu waloryzacji) wartością świadczenia podlegającego zwrotowi na rzecz banku.
W tym kontekście bardzo istotne stają się dwie kwestie, które jednocześnie wpływają na ocenę abuzywności przyjętych w przedmiotowej umowie postanowień o indeksacji. Pierwsza z nich wiąże się obiektywnie z samym sposobem konkretnego ukształtowania mechanizmu indeksacji, który godzi w interesy powodów jako konsumentów, a druga – z brakiem należytego i zrozumiałego wyjaśnienia im, że przyjęty w umowie sposób indeksacji (a w istocie waloryzacji) świadczeń stron może okazać się dla nich niekorzystny, a w skrajnych przypadkach – wręcz rażąco niekorzystny.
Odnośnie do pierwszej kwestii wziąć trzeba pod uwagę, że niewątpliwie to pozwany jest autorem tekstu umowy zawartej między stronami. W tym zakresie na aprobatę zasługuje wniosek Sądu pierwszej instancji, że powodowie nie mieli istotnego wpływu na treść tej umowy, w szczególności na jej postanowienia dotyczące indeksacji, które nie były z nimi indywidualnie uzgadniane i mogli je tylko zaakceptować lub zrezygnować z zawarcia przygotowanej przez pozwanego umowy, w związku z czym de facto była to umowa adhezyjna. W konsekwencji to pozwany odpowiada za takie ukształtowanie mechanizmu indeksacji świadczeń stron za pomocą kursu CHF, które prowadzi do obciążenia powodów skutkami ryzyka walutowego znacznie wykraczającymi poza zakres utraty realnej równowartości świadczeń stron (w wyniku spadku siły nabywczej waluty polskiej), wobec czego wartość ich świadczenia odrywa się od wartości świadczenia otrzymanego od banku i w gruncie rzeczy staje się nieprzewidywalna i przypadkowa, gdyż nie zależy od spadku siły nabywczej waluty polskiej, lecz od zmian kursów CHF, które nie zależą przecież od wartości waluty polskiej ani nie są z nią w jakikolwiek sposób powiązane.
Problem z indeksacją (podobnie jak z denominacją) nie polega więc na samym wprowadzeniu mechanizmu waloryzacji świadczeń stron (ich przeliczania za pomocą kursu CHF), lecz na doborze takiego miernika waloryzacji, który w istocie nie zapewnia rzetelnej waloryzacji, gdyż nie koreluje ze spadkiem wartości (siły nabywczej) waluty polskiej. O ile więc – jak trafnie wskazał Sąd pierwszej instancji –zastosowanie mechanizmu waloryzacji w umowie kredytu (w tym również za pomocą innej waluty obcej niż waluta polska będąca walutą świadczenia) można uznać za dopuszczalne i zgodne z prawem, jako stanowiące możliwą odmianę (wariant) takiej umowy, o tyle uznać należy, że powinien on zostać tak ukształtowany, aby nie prowadził do oderwania, zwłaszcza zbyt znacznie na niekorzyść konsumentów, zwaloryzowanej wartości świadczenia, zwracanego przez nich na rzecz banku, od wartości świadczenia, które od niego otrzymali. W związku z tym w orzecznictwie trafnie zwraca się uwagę na brak jakiegokolwiek ograniczenia granic ryzyka walutowego spoczywającego na konsumentach lub brak sprawiedliwego rozłożenia tego ryzyka między stronami (w szczególności obciążenia nim, i to w większym stopniu, banku jako profesjonalisty oraz silniejszej strony umowy).
W związku z tym zauważyć trzeba, że obiektywnie rzecz ujmując, postanowienia umowne, regulujące indeksację, zostały tak skonstruowane przez pozwanego jako autora tekstu umowy, że nie prowadziły jedynie do zachowania realnej wartości świadczenia zwracanego mu przez powodów w całym okresie kredytowania (które stosownie do art. 69 pr. bank. co do zasady powinno odpowiadać wartości udostępnionej im kwoty kapitału), lecz wykraczały poza granice, jakie wynikały z indeksacji jako odmiany waloryzacji, ponieważ ich świadczenie zależy w istocie od niedających się przewidzieć wahań kursu waluty obcej, zastosowanej w mechanizmie indeksacji, a nie od spadku realnej wartości tego świadczenia (czyli od spadku siły nabywczej waluty polskiej). W konsekwencji powodowie de facto mogą być zobowiązani do zwrotu na rzecz banku – w walucie polskiej, będącej walutą zobowiązania – kwoty nawet kilkukrotnie wyższej, niż sami od niego otrzymali, ponieważ przyjęty miernik indeksacji (waloryzacji) nie zależy od spadku siły nabywczej waluty polskiej, a jednocześnie umowa nie zawiera żadnych postanowień, które ograniczałyby lub usuwały skutki wynikające z ryzyka walutowego wykraczającego (zwłaszcza nadmiernie) poza spadek siły nabywczej waluty polskiej.
W konsekwencji, w ocenie Sądu Apelacyjnego, uznać należy, że taki sposób sformułowania indeksacji rażąco naruszał interes powodów jako konsumentów, ponieważ zdecydowanie nie zapewniał, że zwrócą bankowi dokładnie taką samą kwotę (choćby tylko w ujęciu zwaloryzowanym a nie nominalnym), którą od niego otrzymali.
Przeciwko takiemu poglądowi nie przemawia przekonująco formułowana przez banki argumentacja, że obciążające kredytobiorców (bez jakiegokolwiek merytorycznego/formalnego ograniczenia) ryzyko walutowe było równoważone przez ich korzyści wynikające z zastosowania do kredytów indeksowanych/denominowanych znacznie niższego oprocentowania LIBOR zamiast WIBOR. Wzrost kursu CHF, jako waluty denominacji, nie powoduje bowiem jedynie wzrostu raty, ale także wzrost salda zadłużenia (oczywiście w walucie polskiej jako walucie zobowiązania, ponieważ nie ma podstaw do uznania, że kwotę kredytu stanowi rzekomo niezmienna suma wyrażona w CHF, skoro nie została ona udostępniona powodom w tej walucie, lecz stanowi jedynie wynik przeliczenia kwoty kredytu za pomocą waluty indeksacji). Zauważyć przy tym wypada, że rata kredytu składa się z części kapitałowej i części odsetkowej, w związku z czym wzrost salda kredytu (wskutek wzrostu kursu waluty obcej) wpływa na zwiększenie wysokości (płaconej przez kredytobiorców w walucie polskiej) raty nie tylko w części kapitałowej, ale i odsetkowej, ponieważ chociaż są one liczone według stawki LIBOR (korzystnej dla nich, co eksponuje bank), ale od wyższej kwoty kapitału (w przeliczeniu z CHF na PLN).
W konsekwencji kwestia ogólnej (uwzględniającej elementy pozytywne i negatywne) korzystności kredytów frankowych dla kredytobiorców jest co najmniej kontrowersyjna, gdyż nie można bezkrytycznie akceptować tezy, że wzrost kursu waluty indeksacji jest kompensowany przez niższe oprocentowanie (niezależnie od tego, że stawki LIBOR bardzo zmalały, nawet poniżej zera) kredytu, ponieważ niższe oprocentowanie należy odnosić do wyższej kwoty kapitału (z uwagi na przeliczanie go według znacznie wyższego niż w chwili zawarcia umowy kursu CHF). Wobec tego aktualne pozostaje stanowisko, że mechanizm indeksacji powinien zostać tak ukształtowany, aby w przypadku wzrostu, zwłaszcza bardzo znacznego, kursu waluty obcej, nie nastąpił wzrost świadczenia kredytobiorców w sposób całkowicie oderwany od spadku siły nabywczej waluty polskiej jako waluty zobowiązania.
Nie ma zatem podstaw do uznania, że obciążenie kredytobiorców ryzykiem walutowym bez jakiegokolwiek ograniczenia, w szczególności bez ograniczenia go do spadku siły nabywczej waluty polskiej ewentualnie sprawiedliwego rozłożenia te-go ryzyka między obie strony, z uwzględnieniem tego, że bank jest w tej relacji stroną silniejszą, nie narusza rażąco interesów konsumenta. Podkreślić przy tym trzeba, że chodzi już o samo ukształtowanie treści umowy, a nie o wynikające z tego faktyczne skutki, ponieważ zgodnie z powszechnie akceptowanym poglądem oceny, czy postanowienia umowne mają charakter niedozwolony, dokonuje się według stanu z chwili jej zawarcia a nie z późniejszej perspektywy, uwzględniającej skutki wynikające z tych postanowień dla konsumenta w toku jej wykonywania.
Nie można więc zgodzić się z poglądem, że przyczyną kwestionowania tych postanowień jest wyłącznie wzrost (niezależny od banku i niezawiniony przez niego) kursu CHF, a nie treść postanowień regulujących zasady denominacji świadczeń stron za pomocą kursu tej waluty, ponieważ taki pogląd nie uwzględnia tego, że niekorzystne dla konsumentów skutki wzrostu kursu CHF wynikają przede wszystkim z niekorzystnego dla nich ukształtowania zasad indeksacji, które nie chronią ich przed nadmiernym wpływem tych skutków na wysokość ich świadczenia. Inaczej rzecz ujmując, wzrost kursu CHF (zwłaszcza bardzo znaczny, który nie był przewidywany i brany pod uwagę ani przez strony, ani w Rekomendacji S, która zakładała jego wzrost tylko w granicach 20 %) jedynie uwidocznił niedozwolony charakter spornych postanowień umownych, jaki miały one jednak już w chwili zawarcia umo-wy. Niekorzystne dla konsumentów skutki umowy tkwiły więc w niej od samego początku, a wzrost kursu CHF spowodował tylko, że skutki te nabrały realnego wymiaru.
W tej sytuacji, w ocenie orzekającego składu Sądu Apelacyjnego, nie może być uzasadnionych wątpliwości, że już tylko z powyższych przyczyn zawarte w analizowanej umowie kredytu postanowienia, regulujące zasady indeksacji świadczeń stron, kształtowały prawa i obowiązki powodów w sposób rażąco dla nich niekorzystny. Warto w tym zakresie posłużyć się funkcjonującym w orzecznictwie poglądem, według którego rażące naruszenie interesów konsumenta ma miejsce wtedy, gdy następuje pogorszenie jego sytuacji prawnej w stosunku do tej, która istniałaby, gdyby do umowy nie zostały wprowadzone przez przedsiębiorcę niekorzystne dla niego postanowienia umowne. Z takiego punktu widzenia wziąć trzeba pod uwagę, że gdyby do umowy nie wprowadzono postanowień o indeksacji, to powodowie byliby zobowiązani do zwrotu nominalnej wartości świadczenia, która z upływem czasu stanowiłaby dla nich realnie coraz mniejsze obciążenie finansowe z uwagi na spadek siły nabywczej waluty polskiej, podczas gdy w kredycie indeksowanym wartość ich świadczenia (tak pod względem wysokości salda kapitału w walucie polskiej, jak i wysokości rat) nie ulega zmniejszaniu, i to mimo wielu lat spłacania kredytu zgodnie z treścią umowy, lecz wprost przeciwnie wysokość ich zadłużenia jest bardzo często nawet znacznie większa od kwoty udostępnionego im kredytu.
W niniejszej sprawie jednoznacznie wynika to z zaświadczenia pozwanego z dnia 7 lipca 2020 r., według którego udostępniona powodom kwota kredytu wynosiła 237.110,41 zł i mimo jego terminowego spłacania przez ponad czternaście lat, do spłaty – po przeliczeniu salda kredytu na walutę obcą – pozostało im jeszcze w tej dacie 61.661,54 CHF, co według kursu banku, wynoszącego w dniu 6 lipca 2020 r. 4,2017936 zł/CHF (k. 42) odpowiadało kwocie 259.089,06 zł, czyli ponad 20.000 zł więcej niż otrzymali od banku, i to – co należy ponownie podkreślić – mimo że część kapitału kredytu niewątpliwie już spłacili w latach 2006 – 2020 (zob. k. 38). W zwią-zku z tym chociaż powodowie korzystali i nadal mogliby korzystać z niższego oprocentowania LIBOR zamiast WIBOR, to nie można kategorycznie uznać, że stanowi to dla nich istotną korzyść, skoro wysokość ich zadłużenia – z uwagi na wzrost kursu CHF – wcale nie jest niższa niż, gdyby zawarli umowę kredytu bez klauzuli indeksacyjnej.
Powyższe uwagi odnosiły się zasadniczo do przesłanki w postaci rażącego naruszenia interesów powodów jako konsumentów. Jednocześnie dostrzec należy, że sposób ukształtowania praw i obowiązków powodów – w następstwie przyjętego w umowie mechanizmu indeksacji – wcale nie był tak prosty i jednoznaczny, jak obecnie próbuje przekonywać skarżący. Jego skutki nie ograniczają się tylko do uzależnienia wysokości ich świadczenia (rat kapitałowo – odsetkowych) od zmiennego kursu CHF, lecz obejmują przede wszystkim nieograniczone w jakikolwiek sposób obciążenie ich skutkami wzrostu tego kursu w stopniu odrywającym całkowicie wartość ich świadczenia od wartości świadczenia, które otrzymali od banku. Nie można więc mówić, że chodziło jedynie o „zwykłą” świadomość zmienności kursów walut obcych, która ma charakter oczywisty i powszechny dla każdego konsumenta bez konieczności posiadania jakichkolwiek dodatkowych wiadomości.
Realny problem sprowadza się bowiem do tego, że koniecznie było wyraźne i jednoznaczne uświadomienie powodom, że godząc się na zawarcie umowy kredytu indeksowanego o treści przygotowanej przez pozwanego, w rzeczywistości akceptują zawarcie umowy kredytu, która bardzo mocno różniła się od typowej umowy kredytu, ponieważ ich świadczenie mogło nie tylko nominalnie, ale i realnie znacznie różnić się (zwłaszcza na ich niekorzyść) od kwoty, która zostanie im udostępniona. Nie było więc wystarczające jedynie bardzo ogólne poinformowanie ich o ryzyku walutowym, wiążącym się z taką umową oraz uzyskanie od nich oświadczenia o świadomości takiego ryzyka i akceptacji tego, że ponoszą jego skutki, lecz należało dokładnie i rzetelnie wyjaśnić im, na czym polega taki kredyt i że może one okazać się dla nich nawet bardzo niekorzystny, jeśli dojdzie do znacznego wzrostu kursu CHF w porównaniu do stanu z chwili zawarcia umowy.
W tym kontekście zauważyć należy, że nawet aktualnie pozwany nie jest w stanie (ewentualnie nie chce) dostrzec wszystkich skutków wynikających z zawarcia umowy kredytu indeksowanego. W dalszym ciągu eksponuje bowiem przede wszystkim korzyści, mające płynąć dla kredytobiorców ze znacznie niższego oprocentowania tzw. kredytów frankowych według stawek LIBOR, pomijając, że takie korzyści wchodziły w rachubę przy założeniu jedynie nieznacznego wzrostu kursu CHF jako waluty indeksacji (akceptując nawet jego stanowisko, że w perspektywie okresu, na jaki zawarto umowę, oczywiste było, że nie można było zakładać niezmienność tego kursu w całym okresie kredytowania). Z argumentacji pozwanego wynika, że w zasadzie dostrzega on tylko korzyści, mające rzekomo wynikać dla kredytobiorców z umowy kredytu indeksowanego, starając się jednocześnie pominąć tkwiące w niej od samego początku ryzyko, związane z wpływem zmienności kursu CHF na wysokość zobowiązania powodów, którego w chwili zawarcia tej umowy nie można było w ogóle oszacować (choćby tylko w jakimś realnym przybliżeniu) i które było szczególnie groźne dla powodów jako słabszej strony umowy.
W takiej sytuacji trudno jest uznać, że w chwili jej zawarcia pozwany rzeczywiście i rzetelnie poinformował powodów zarówno o korzyściach, jakie mogą uzyskać z tej umowy, jak i o wiążących się z nią ryzykach oraz o skali i prawdopodobieństwie ich wystąpienia w całym okresie kredytowania. Bardziej przekonujący jest wniosek, że eksponował przede wszystkim korzystne aspekty tej umowy, pomijając lub co najmniej zmniejszając znaczenie jej negatywów. Dotyczy to w szczególności kwestii, na ile można było wówczas realnie zakładać, że korzyści płynące z niższego oprocentowania kredytu indeksowanego mogą zrównoważyć lub przynajmniej złagodzić ryzyko związane z wahaniami kursów CHF, które obciążały w sposób nieograniczony jedynie konsumentów. Pojawia się więc pytanie, czy w ogóle można uznać za uczciwe ze strony banku i lojalne wobec kontrahenta, będącego konsumentem, zaproponowanie zawarcia umowy, która wprawdzie prima facie mogła wydawać się dla niego bardzo korzystna, ale obiektywnie łączyła się z ryzykiem, które mogło wywołać dla niego bardzo niekorzystne skutki, których nie przyjąłby, gdyby został o nich rzetelnie uprzedzony. Generalnie zresztą zauważyć można, że pozwany – przez wybiórczy dobór informacji o kredycie oraz sposób zaprezentowania jego zalet (niższe oprocentowanie i w konsekwencji niższa rata) oraz wad (nieograniczone i bardzo poważne ryzyko walutowe) – niewątpliwie mógł wpłynąć na decyzję powodów o zawarciu umowy kredytu indeksowanego zamiast innej umowy wprawdzie z wyższym oprocentowaniem i ratą, ale pozbawionej elementu ryzyka walutowego. Takie zaś zachowanie banku podlega ocenie pod kątem zgodności z dobrymi obyczajami.
Powyższe rozważania odpowiadają przyjętemu w orzecznictwie sposobowi rozumienia przesłanki sprzeczności ukształtowania praw i obowiązków konsumenta z dobrymi obyczajami. Wskazuje się bowiem, że zachowanie przedsiębiorcy narusza dobre obyczaje wtedy, gdy traktując konsumenta w sposób sprawiedliwy, słuszny i uwzględniający jego prawnie uzasadnione roszczenia, nie mógłby racjonalnie spodziewać, że przyjąłby on takie postanowienie w drodze indywidualnych negocjacji. Z tego punktu widzenia nie można uznać za zgodne z dobrymi obyczajami przedstawienia konsumentowi umowy w sposób eksponujący przede wszystkim wynikające z niej dla niego korzyści (niższe oprocentowanie) przy jednoczesnym pomijaniu lub bagatelizowaniu niekorzystnych dla niego skutków, które mogą wynikać z zawartych w umowie postanowień umownych, obciążających jedynie jego nieograniczonym w jakikolwiek sposób ryzykiem walutowym.
Przeciwko takiej ocenie nie może przemawiać argument, że rozsądny i doświadczony konsument powinien (niekiedy mówi się, że wręcz „doskonale”) zdawać sobie sprawę ze zmienności kursów walut obcych i wiążącego się z tym ryzyka wzrostu (nawet bardzo znacznego) salda kapitału i wysokości rat kapitałowo – odsetkowych. W żadnym wypadku nie może to bowiem usprawiedliwiać wprowadzania przez przedsiębiorcę do umowy postanowień, które obiektywnie rażąco godzą w interes konsumenta. Wziąć trzeba pod uwagę, że udzielenie konsumentowi ochrony przez niedozwolonymi postanowieniami umownymi nie jest uzależnione od okoliczności subiektywnych po jego stronie. Nie ma więc ono charakteru względnego uzależnionego in concreto od zachowania, wiedzy, wykształcenia, doświadczenia itp. konsumenta. Nie do zaakceptowania byłoby więc uzależnianie tej ochrony od tego, czy konsument mógł lub powinien był zdawać sobie sprawę, że przedsiębiorca proponuje mu w umowie postanowienia o charakterze niedozwolonym. W przeciwnym razie należałoby uznać, że jeżeli przedsiębiorcy uda się wprowadzić do umowy postanowienia niedozwolone, których rozważny i doświadczony konsument nie dostrzegł i nie sprzeciwił się im, to taki konsument nie może już powoływać się na ich abuzywność.
Decydujące znaczenie ma więc obiektywnie rażąco niekorzystny dla powodów charakter postanowień o indeksacji oraz okoliczności zawarcia umowy, które pozwalają uznać, że nie zostali oni uprzedzeni o wszystkich skutkach (zwłaszcza negatywnych), mogących wynikać z takich postanowień, w związku z czym zawarli umowę z pozwanym bankiem, działając w zaufaniu do niego, na podstawie którego byli przekonani, że proponując im korzystniejsze warunki oprocentowania, a tym samym niższą ratę, która to okoliczność niewątpliwie istotnie wpłynęła na ich decyzję o zawarciu takiej umowy, nie umieścił jednocześnie w umowie postanowień, które mogłyby rażąco naruszać ich interesy. Bank, wykorzystując zaufanie powodów, którzy potrzebowali korzystnego kredytu, zaproponował im zatem zawarcie umowy, która prima facie wydawała się dla nich korzystna i bezpieczna, ale w rzeczywistości – z uwagi na obciążenie ich ryzykiem walutowym, które mogło istotnie przeważyć skutki umowy na ich niekorzyść – nie miała takiego charakteru.
Dodać wypada, że nie jest przekonujący argument banku, że także on nie mógł przewidzieć wystąpienia takiego wzrostu kursu CHF, który doprowadził do bardzo niekorzystnych następstw dla powodów. Skoro bowiem sam bank twierdzi, że taka okoliczność była niemożliwa do przewidzenia nawet dla niego (mimo że jest profesjonalistą, w szczególności w dziedzinie kredytów), to nie można uznać, że powinni ją byli przewidzieć powodowie (będący konsumentami, czyli nieprofesjonalistami) i powinni byli uwzględnić ją w swoich kalkulacjach co do zawarcia umowy kredytu indeksowanego w CHF lub zrezygnowania z takiej umowy. Taki argument nie może więc przemawiać na niekorzyść powodów i stanowić podstawy odmówienia im ochrony przed wprowadzonymi przez pozwanego do umowy kredytu postanowieniami niedozwolonymi.
W tej sytuacji nie zasługiwały na uwzględnienie zarzuty apelacyjne, które sprowadzały się do próby wykazania, że jedyne zastrzeżenia pod kątem abuzywności można mieć co najwyżej do postanowień umownych, dotyczących stosowania do przeliczania świadczeń stron (w mechanizmie indeksacji) kursów CHF, ustalanych jednostronnie przez pozwanego w swojej tabeli kursowej oraz do braku określenia w umowie zasad ustalania tych kursów. Takie podejście pozwanego było bardzo dogodne dla niego, ponieważ odwracało uwagę od pozostałych problemów, wiążących się z ukształtowaniem indeksacji w przedmiotowej umowie, a mianowicie dokonywaniem niekorzystnego dla powodów przeliczania wartości świadczeń obu stron na podstawie odmiennych kursów CHF oraz obciążenia wyłącznie powodów nieograniczonym ryzykiem walutowym. Tymczasem rażące naruszenie równowagi stron na niekorzyść powodów nie ograniczało się do kwestii stosowania przez bank własnych kursów CHF, lecz obejmowało, i to przede wszystkim, dwa wspomniane wyżej elementy.
W związku z tym odnośnie do samych zarzutów, dotyczących zasad ustalania kursów CHF, zauważyć należy, że problem ten w gruncie rzeczy nie polega na tym, czy stosowane przez bank zasady ustalania tych kursów były obiektywne (rynkowe) i czy bank mógł je dowolnie ustalać, lecz na tym, że w umowie nie zostały określone zasady, na podstawie których bank je ustalał. Nie może zaś budzić wątpliwości, że takie zasady istniały, skoro bank odwołuje się do nich w toku niniejszego procesu, wywodząc, że z uwagi na wiążące go regulacje prawne, a także mechanizmy ekonomiczne nie mógł ich ustalać dowolnie, lecz musiały one mieć charakter rynkowy, który obiektywnie nie godził w prawa powodów. Jeśli więc takie zasady istniały, to należało wprowadzić je do treści umowy po to, aby z jednej strony stały się one wiążące dla obu stron (w tym dla banku) i nie były pozostawione wyłącznie sferze uczciwości i rzetelności jednej strony umowy, a z drugiej strony, aby powodowie znali te zasady i stosownie do swojej woli mogli dokonać kontroli, czy pozwany stosuje się do nich przy ustalaniu kursów CHF, według których przeliczane są świadczenia stron (przy wypłacie kredytu i przy jego spłatach). Tym samym nie jest istotne to, w jaki sposób bank faktycznie ustalał te kursy, lecz to, że nie określił zasad ich ustalania w treści umowy kredytu, która została zawarta na podstawie przygotowanego przez niego projektu (wzorca umownego).
W konsekwencji chybione są wszystkie zarzuty apelacyjne, w których pozwany podnosi, że w świetle wskazanych przez niego przepisów prawa materialnego nie mógł dowolnie ustalać kursów CHF, w związku z czym nie było – jego zdaniem – podstaw do stwierdzenia abuzywności postanowień umownych odsyłających do stosowania ustalanych przez niego kursów tej waluty.
W świetle wcześniejszych uwag nie zasługiwał na uwzględnienie również zarzut naruszenia art. 385 1 § 1 k.c. przez niesłuszne uznanie, że pozwany nie udzielił powodom należytych informacji o możliwości zmian kursów CHF w całym okresie kredytowania. Jak już bowiem wyjaśniono, nie chodzi o to, czy powodowie mogli i powinni byli zdawać sobie sprawę, że kursy CHF nie są niezmienne na przestrzeni wielu lat, lecz o to, że pozwany wykorzystał ich zaufanie do siebie i wynikające z tego przekonanie, że proponowany przez niego mechanizm indeksacji, czyli przeliczania wartości świadczeń stron za pomocą kursu CHF (ich waloryzowania), jest dla nich bezpieczny, a umowa kredytu indeksowanego faktycznie jest dla nich korzystna, chociaż wcale tak nie było, ale ujawniło się w pełni dopiero po znacznym wzroście kursu CHF. Wzrost ten nie był jednak samodzielnym czynnikiem wywołującym niekorzystne skutki dla powodów, ponieważ nawet w przypadku takiego wzrostu, który faktycznie miał miejsce, nie doszłoby do nich, gdyby umowa została ukształtowana w sposób nienaruszający praw konsumentów, w szczególności gdyby mechanizm indeksacji nie narażał ich na nieograniczony w istocie wzrost wysokości ich zadłużenia w absolutnym oderwaniu od wartości waluty polskiej, w której zaciągnęli zobowiązanie kredytowe.
Wobec braku podstaw do podważenia dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny postanowień umowy jako mających charakter niedozwolony w rozumieniu art. 385 1 k.c. nie ma też podstaw do zakwestionowania wniosku, że po ich wyeliminowaniu umowy stała się ona w rezultacie nieważna w całości. Powtórzyć jedynie wypada, że Sąd Apelacyjny, podzielając powyższą ocenę, oraz wynikające z tego uznanie roszczenia powodów o zwrot spełnionych na podstawie tej umowy świadczeń jako nienależnych za uzasadnione, wyprowadził takie wnioski z szerszego podejścia do problemu zaburzenia równowagi stron wskutek wprowadzenia do umowy kredytu postanowień abuzywnych, nie ograniczając ich ani nie nadając decydującego znaczenia kwestii sposobu ustalania kursów CHF przez bank i charakteru tych kursów, lecz opierając się przede wszystkim na niekorzystnym dla konsumentów ukształtowaniu całego mechanizmu indeksacji, poczynając od doboru nieadekwatnego miernika waloryzacji, a skończywszy na niezabezpieczeniu interesów konsumentów wynikających z wyboru takiego miernika, w szczególności ograniczających skutki ryzyka walutowego do spadku siły nabywczej waluty polskiej. W konsekwencji wobec wyeliminowania z umowy całego mechanizmu indeksacji, a nie tylko postanowień dotyczących stosowania w nim kursów CHF ustalanych przez bank w swojej tabeli kursów, bezprzedmiotowe stały się zarzuty apelacyjne, dotyczące możliwości zastosowania w tym mechanizmie kursu średniego NBP (niezależnie od tego, na której ze wskazanych przez pozwanego podstawie prawnej miałyby one mieć zastosowanie w przedmiotowej umowie). Rozważenie tych zarzutów byłoby bowiem celowe i konieczne jedynie wtedy, gdyby w umowie został zachowany mechanizm indeksacji (czyli powiązania wartości świadczenia powodów z kursem CHF), a jedynym problemem byłoby to, jaki kurs CHF ma być nim stosowany. Skoro jednak abuzywny był sam mechanizm indeksacji, to nie ma znaczenia, według jakiego kursu powinien on zostać przeprowadzony.
Pozostaje jeszcze wskazać, że bezpodstawny był także zarzut naruszenia art. 189 k.p.c. Błędny jest pogląd pozwanego, że uwzględnienie roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia, opartego przesłankowo na stwierdzeniu nieważności umowy kredytu w następstwie wyeliminowania z niej postanowień o charakterze niedozwolonym, wywołuje skutki tożsame z ustaleniem jej nieważności, wskutek czego odpadła przesłanka istnienia po stronie powodów interesu prawnego w ustaleniu jej nieważności. Stanowisko pozwanego nie uwzględnia, że zgodnie z art. 365 § 1 k.p.c. moc wiążącą ma jedynie rozstrzygnięcie sądu zawarte w orzeczeniu (sentencji), a nie w jego uzasadnieniu. W związku z tym – abstrahując od kwestii, że niekiedy uzasadnienie może mieć pewne znaczenie dla ustalenia treści rozstrzygnięcia – nie może być wątpliwości, że ustalenie nieważności umowy kredytu na potrzeby rozstrzygnięcia o roszczeniu o zapłatę stanowi jedynie przesłankę faktyczną tego orzeczenia i nie wywołuje identycznego skutku jak ustalenie jej nieważności w treści wyroku. W konsekwencji chybiony jest pogląd, że uwzględnienie roszczenia o zapłatę skutkuje brakiem interesu prawnego w odrębnym ustaleniu nieważności umowy bezpośrednio w treści orzeczenia.
Niezasadny był również zarzut naruszenia art. 118 k.c. w zw. z art. 455 k.c. i art. 120 k.c. Stanowisko pozwanego nie bierze pod uwagę, że przedmiotem roszczenia powodów jest zwrot nienależnego świadczenia, w związku z czym nie ma znaczenia, jaki charakter miałyby uiszczone świadczenia, gdyby umowa kredytu była ważna ani kiedy zostały one spełnione. Podstawy ich żądania nie stanowi bowiem ta umowa, lecz stwierdzenie, że jest ona nieważna, co skutkuje tym, że uiszczone w oparciu o nią świadczenia mają charakter nienależny i nie znajdują swojego źródła w tej umowie, lecz podlegają zwrotowi na podstawie przepisów o nienależnym świadczeniu jako szczególnej postaci bezpodstawnego wzbogacenia. Istotne jest przy tym, że chociaż wskutek stwierdzenia abuzywności postanowień umownych umowa okazała się nieważna ze skutkiem ex tunc (od samego początku, czyli ab initio), jednak w takim przypadku dla oceny, kiedy doszło do wymagalności roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia, decydujący jest moment, kiedy konsument wezwał do jego zwrotu i odmówił potwierdzenia skuteczności wobec niego postanowień umownych o charakterze niedozwolonym, ponieważ dopiero wtedy można uznać, że umowa definitywnie przestała być wiążąca (czy to jedynie w zakresie postanowień abuzywnych, czy to – tak jak było w tej sprawie – w całości, jeśli bez tych postanowień, nie mogła być utrzymana w mocy w jakimkolwiek zakresie). Wynika to z charakteru sankcji związanych z postanowieniami umownymi, polegających na tym, że umowa nie jest od razu bezwzględnie nieważna, lecz jest bezskuteczna tylko wobec konsumenta, natomiast wobec przedsiębiorcy jest wiążąca dopóty, dopóki konsument nie skorzysta z przysługującej mu ochrony, np. przez wezwanie go do zwrotu nienależnego świadczenia spełnionego na podstawie abuzywnych postanowień umownych.
Powyższe uwagi mają jednocześnie istotne znaczenie dla oceny zasadności zarzutu naruszenia art. 481 § 1 k.c. w zw. z art. 455 k.c. Skoro bowiem roszczenie powodów powstało z chwilą definitywnego i skutecznego powołania się przez nich abuzywność postanowień spornej umowy, to nie można uznać, że stało się ono wymagalne dopiero po uwzględnieniu ich żądania. Wydany w niniejszej sprawie wyrok w jakimkolwiek zakresie (tak co do ustalenia nieważności umowy, jak i co do zasądzenia zwrotu nienależnego świadczenia) nie ma charakteru konstytutywnego. Nie można więc z faktu, że pozwany kwestionował zasadność powództwa, wyprowadzać wniosku, że do chwili wydania wyroku, a nawet do jego uprawomocnienia się, nie popadł w opóźnienie wobec powodów.
Przy ustalaniu terminu wymagalności roszczenia powodów wziąć trzeba pod uwagę, że jego przedmiotem jest zwrot nienależnego świadczenia. Takie roszczenie co do zasady ma charakter bezterminowy i stosownie do art. 455 k.c. staje się wymagalne dopiero po wezwaniu do jego spełnienia. Odmiennej oceny nie uzasadnia okoliczność, czy pozwany miał uzasadnione podstawy do przyjęcia, że ich żądanie jest niezasadne, a tym samym, że nie znajduje się w opóźnieniu wobec nich. Kwestionowanie istnienia lub wymagalności roszczenia jest uprawnieniem dłużnika, ale nie może skutkować zwolnieniem go z obowiązku zapłaty, jeśli okaże się, że jego stanowisko było niezasadne. W konsekwencji pozwany na swoje ryzyko kwestionował żądanie powodów, w związku z czym musi ponieść konsekwencje w postaci zapłaty odsetek po rozstrzygnięciu, że jego stanowisko było niezasadne.
Zresztą, stanowisko pozwanego także w tym zakresie jest w istocie wewnętrznie sprzeczne. Na potrzeby zarzutu przedawnienia twierdzi bowiem, że roszczenie powodów uległo już przedawnieniu, ponieważ powinno być dochodzone znacznie wcześniej, a na potrzeby zasądzenia odsetek twierdzi, że w ogóle nie było jeszcze wymagalne. Nie dostrzega więc, że przedawnieniu mogą podlegać tylko takie roszczenia, które są już wymagalne (choćby tylko w znaczeniu wynikającym z art. 120 § 1 k.c.). Inaczej mówiąc, powinien zdecydować się, czy uważa, że roszczenie powodów było wymagalne i mogło ulec przedawnieniu, czy też było niewymagalne aż do chwili wydania zaskarżonego wyroku, a w konsekwencji w ogóle nie podnosić zarzutu przedawnienia.
Niezasadne były ponadto zarzuty naruszenia art. 405 k.c. w zw. z art. 410 § 2 k.c., a także naruszenia art. 411 pkt 1 i 4 k.c. Przede wszystkim wziąć trzeba pod uwagę, że wobec przyjęcia nieważności przedmiotowej umowy kredytu – w rezultacie uwzględnienia abuzywnego charakteru postanowień umownych o indeksacji – odpada możliwość powoływania się na to, że spełnione przez powodów świadczenia nadal mogą mieć podstawę prawną w tej umowie. Odpadnięcie podstawy ich spełnienia skutkuje bowiem, że mają one charakter nienależny.
Zauważyć oczywiście wypada, że w chwili, kiedy były one spełniane, kwestia nieważności umowy kredytu w ogóle nie była jeszcze brana pod uwagę, ponieważ skutek taki nastąpił dopiero w wyniku uznania postanowień umownych o indeksacji (tak w zakresie ryzyka walutowego, jak i ryzyka kursowego) za abuzywne, w następstwie czego niemożliwe stało się utrzymanie umowy w mocy w pozostałym zakresie. Ustalenie nieważności umowy dopiero po kilkunastu latach od chwili jej zawarcia nie wpływa jednak na to, że jest ona nieważna od samego początku ( ab initio). Z uwagi na przyczyny jej nieważności nie jest możliwe przyjęcie, że świadczenia spełnione na jej podstawie przed powołaniem się przez konsumenta na abuzywność jej postanowień, nie mają charakteru nienależnego.
Z tego punktu widzenia w doktrynie i orzecznictwie wskazuje się aktualnie, że chwila stwierdzenia nieważności umowy kredytu indeksowanego (denominowanego), ewentualnie powołania się na jej nieważność przez konsumentów, może mieć znaczenie przede wszystkim dla oceny, kiedy najwcześniej mogło dojść do wymagalności roszczeń stron o zwrot spełnionych na podstawie tej umowy świadczeń jako nienależnych, a w ślad za tym także dla rozpoczęcia biegu przedawnienia roszczeń o ich zwrot. Nie daje to jednak możliwości uznania, że spełnione wcześniej (tj. przez ustaleniem nieważności umowy ewentualnie podniesieniem zarzutu jej nieważności) świadczenia nie miały charakteru nienależnego.
Nie można ponadto przyjąć, że w takiej sytuacji mógłby mieć zastosowanie art. 411 pkt 1 k.c., zgodnie z którym możliwość żądania zwrotu nienależnego świadczenia jest wyłączona, jeśli spełniający wiedział, że nie jest do niego zobowiązany, ale jednocześnie nie zastrzegł żądania jego zwrotu. Abstrahując od tego, że w okolicznościach rozstrzyganej sprawy nie można byłoby uznać, że w chwili spełniania świadczeń powodowie rzeczywiście mieli już świadomość możliwości powołania się na nieważność umowy, wziąć trzeba pod uwagę, że z końcowej części art. 411 pkt 1 k.c. wynika, że możliwość wyłączenia zwrotu nienależnego świadczenia na podstawie tego przepisu nie dotyczy sytuacji, w której zostało ono spełnione w wykonaniu nieważnej czynności prawnej. Oznacza to, że w przypadku stwierdzenia nieważności umowy, choćby dopiero po wielu latach od jej zawarcia, ex definitione wyłączone jest kwestionowanie obowiązku zwrotu świadczenia z powołaniem się na to, że spełniający to świadczenie nie był do niego zobowiązany, ale nie zastrzegł jego zwrotu.
Nie można byłoby również uznać, że możliwość żądania przez powodów zwrotu świadczenia spełnionego na rzecz pozwanego jest wyłączona na podstawie art. 411 pkt 2 k.c. z uwagi na to, że ich świadczenie odpowiadało zasadom współżycia społecznego. Niezasadne byłoby uznanie, że konsument nie może domagać się zwrotu nienależnego świadczenia w wyniku uznania umowy za nieważną z powodu zamieszczenia w niej przez przedsiębiorcę niedozwolonych postanowień umownych, skoro ustalenie nieważności umowy z tej przyczyny było konsekwencją m. in. nagannej oceny zachowania przedsiębiorcy jako sprzecznego z dobrymi obyczajami. Przeciwny pogląd prowadziłby w istocie do uniknięcia przez przedsiębiorcę skutków uznania abuzywności zaproponowanych przez niego konsumentowi postanowień umownych. Byłoby to również sprzeczne z tzw. zasadą czystych rąk, zgodnie z którą na naruszenie zasad współżycia społecznego nie może powoływać się ten, kto sam je narusza, a niewątpliwie wprowadzenie przez przedsiębiorcę do umowy zawartej z konsumentem postanowień niedozwolonych (czyli m. in. sprzecznych z dobrymi obyczajami) należy kwalifikować jako zachowanie niedopuszczalne także w świetle zasad współżycia społecznego.
Odmiennej oceny nie może uzasadniać powoływanie się przez banki na sytuację innych kredytobiorców, którzy w analogicznym okresie zaciągnęli kredyty złotowe, ale bez mechanizmu przeliczeniowego wykorzystującego kurs CHF, a w konsekwencji oprocentowane stawką WIBOR a nie LIBOR, lub na ogólną sytuację ekonomiczną, jaką może wywołać stwierdzanie abuzywności, a w konsekwencji nieważności tzw. umów frankowych. Nie można bowiem zaakceptować poglądu, że kredytobiorcy, wobec których bank zastosował niedozwolone postanowienia umowne, powinni się z tym pogodzić ze względów, na które obecnie powołuje się on, aby w gruncie rzeczy uniknąć jakichkolwiek negatywnych skutków stosowania przez siebie takich postanowień.
Uwzględnić trzeba ponadto, że nienależne świadczenie stanowi szczególny przypadek bezpodstawnego wzbogacenia, co znajduje wyraz w tym, że co do zasady nie jest ono uzależnione od istnienia zubożenia po stronie żądającego zwrotu świadczenia, lecz jedynie od tego, czy w świetle art. 410 § 2 k.c. może ono zostać za nienależne. Ma to uzasadnienie w tym, że roszczeniu jednej strony o zwrot spełnionego świadczenia odpowiada analogiczne roszczenie drugiej strony o zwrot jej własnego świadczenia. W związku z tym przeważa pogląd, że nie jest możliwe dokonanie zbilansowania przez sąd tych świadczeń, lecz roszczenie każdej strony o zwrot nienależnego świadczenia ma charakter odrębny i samodzielny. Nie można więc uznać, że możliwość dochodzenia zwrotu nienależnego świadczenia zależy od tego, czy osoba występująca z takim żądaniem sama jest zobowiązana do zwrotu drugiej stronie otrzymanego od niej świadczenia jako nienależnego. Tym samym odrzuca się teorię salda, do której nawiązuje stanowisko pozwanego i przyjmuje się teorię dwóch kondykcji.
Oznacza to, że nie jest możliwe dokonanie przez sąd z urzędu wzajemnego rozliczenia nienależnych świadczeń obu stron i przyznania tylko jednej z nich ewentualnej nadwyżki (różnicy) tych świadczeń. Wymagałoby to istnienia wyraźnego przepisu, ponieważ taka kompensata następowałaby ex lege, a zatem byłaby odstępstwem od wynikającej z art. 498 § 1 k.c. zasady, że potrącenie (inaczej kompensata) następuje na mocy jednostronnego oświadczenia woli któregokolwiek wierzyciela. Wbrew pozwanemu, ani z wykładni w/w przepisów, ani z poglądów doktryny i orzecznictwa nie wynika, aby w takim przypadku powinna mieć zastosowanie tzw. teoria salda zamiast teorii dwóch kondykcji. Wprost przeciwnie, w aktualnym orze-cznictwie Sądu Najwyższego przeważa pogląd o braku podstaw do wzajemnego rozliczania stron z tytułu nieważnej umowy.
Jeśli chodzi o zarzut sprzeczności żądania powodów z art. 411 pkt 4 k.c., zauważyć trzeba, że stanowisko pozwanego przede wszystkim jest niekonsekwentne. Przede wszystkim zaprzecza on bowiem stanowczo nieważności umowy, w związku z czym neguje istnienie obowiązku wzajemnego zwrotu nienależnych świadczeń. W tej sytuacji nieprzekonujące jest stanowisko, że możliwe jest uznanie świadczeń spełnianych przez powodów w wykonaniu nieważnej umowy za świadczenia spełnione jednocześnie na zupełnie innej podstawie, a mianowicie w celu zwolnienia się przez nich z obowiązku zwrotu niewymagalnego jeszcze roszczenia pozwanego o zwrot świadczenia spełnionego na jego rzecz na podstawie umowy kredytu indeksowanego, którego on sam jeszcze wtedy w ogóle nie domagał się od nich, a co więcej kwestionował, aby istniał obowiązek wzajemnego zwrotu nienależnych świadczeń.
Taka sytuacja nie jest objęta treścią art. 411 pkt 4 k.c., w którym chodzi o niewymagalność tego żądania, które jest objęte żądaniem zwrotu. Przepis ten ma zatem na celu wyłączenie żądania zwrotu świadczenia, które zostało spełnione przed terminem jego wymagalności. Nie może więc uzasadniać odmowy zwrotu nienależnego świadczenia z powołaniem się na to, że drugiej stronie również może przysługiwać analogiczne roszczenie, które jest jeszcze niewymagalne. Przeciwko jego zastosowaniu przemawia zatem okoliczność, że powodowie spełniali swoje świadczenia zgodnie z harmonogramem spłat, czyli jako wymagalne raty kapitałowo – odsetkowe, niezasadnie przyjmując, że są one należne, podczas gdy dopiero potem okazało się, że istnieją podstawy do zakwestionowania ważności umowy, zgodnie z którą spełnił te świadczenia. Inaczej mówiąc, ich świadczenia nie były spełniane w celu zwolnienia się z niewymagalnego jeszcze obowiązku zwrotu nienależnego świadczenia, lecz opierały się na umowie, która okazała się nieważna (były spełniane tytułem wykonania umowy a nie w celu zaspokojenia nienależnego roszczenia z tytułu zwrotu nienależnego świadczenia). Ich podstawę stanowiła więc umowa (aczkolwiek nieważna), a nie przepisy o nienależnym świadczeniu. Stanowisko pozwanego sprowadza się więc do próby „konwersji” świadczenia spełnionego na podstawie nieważnej umowy na świadczenie spełnione tytułem zwrotu nienależnego świadczenia.
Z tych wszystkich przyczyn Sąd Apelacyjny na mocy art. 385 k.p.c. oddalił apelację jako pozbawioną usprawiedliwionych podstaw, uznając, że pozwany nie zdołał skutecznie podważyć ani podstawy faktycznej, ani oceny prawnej przyjętej przez Sąd pierwszej instancji. W ślad za tym orzekł o kosztach postępowania apelacyjnego na mocy art. 108 § 1 k.p.c. w zw. z art. 109 k.p.c., art. 98 § 1, 1 1 i 3 k.p.c. oraz art. 99 k.p.c. odpowiednio do wyniku sporu w tej instancji.
Sąd Apelacyjny nie znalazł ponadto podstaw do uwzględnienia podniesionego przez pozwanego wraz z apelacją zarzutu zatrzymania świadczenia, podlegającego zwrotowi na rzecz powodów, do chwili zaoferowania przez nich zapłaty na jego rzecz kwoty 237.110,41 zł z tytułu zwrotu wartości kapitału udostępnionego im na podstawie przedmiotowej umowy kredytu (k. 578).
W pierwszej kolejności zauważyć trzeba, że dyskusyjne jest, czy umowa kredytu ma charakter wzajemny, a tym samym wątpliwe jest, czy może mieć do niej zastosowanie art. 496 k.c. w zw. z art. 497 k.c., stanowiący podstawę prawną tego zarzutu.
Przyjmując jednak nawet, że przynajmniej w zakresie dotyczącym zwrotu kapitału (a jedynie tego dotyczy podniesiony przez pozwanego zarzut zatrzymania) ma ona charakter wzajemny, przeciwko możliwości uwzględnienia tego zarzutu przemawiają okoliczności, w jakich został on zgłoszony. Chodzi o to, że z w/w pisma pozwanego oraz dołączonego do niego materialnoprawnego oświadczenia z dnia 4 marca 2022 r. o skorzystaniu z prawa zatrzymania (k. 580 i k. 583) nie wynika, aby zostało ono poprzedzone wezwaniem powodów do zwrotu nienależnego świadczenia przysługującego pozwanemu wskutek ustalenia nieważności przedmiotowej umowy (choćby tylko zgłoszonego ewentualnie na wypadek uznania, że wbrew jego stanowisku, jest ona nieważna). Nie można więc mówić, że doszło do wymagalności takiego świadczenia.
W tej sytuacji, analogicznie jak w przypadku podniesienia zarzutu potrącenia, uznać należy, że taki zarzut nie może zostać skutecznie podniesiony dopóty, dopóki pozwanemu nie będzie przysługiwać wymagalne roszczenie o zwrot jego własnego świadczenia jako nienależnego. Nie może on bowiem domagać się jego zaspokojenia, zanim nie stanie się ono wymagalne. Z w/w oświadczenia nie wynika zaś, aby pozwany kiedykolwiek wezwał powodów do zwrotu świadczenia spełnionego na ich rzecz na podstawie umowy kredytu, która została uznana za nieważną. Oznacza to, że powyższy zarzut w istocie nie zmierzał do realizacji lub choćby zabezpieczenia roszczenia przysługującego pozwanemu wobec powodów, lecz był obliczony jedynie na osiągnięcie skutku procesowego uniemożliwiającego im uzyskanie zaspokojenia zasądzonego na ich rzecz roszczenia.
Wziąć też trzeba pod uwagę, że w istocie zarzut ten w ogóle nie zmierzał do zabezpieczenia roszczenia pozwanego o zwrot nienależnego świadczenia, ponieważ przysługuje mu dalej idący zarzut potrącenia przysługującego mu wobec powodów roszczenia, objętego zgłoszonym przez niego zarzutem zatrzymania, przy czym w ocenie Sądu Apelacyjnego zarzut potrącenia – podobnie jak zarzut zatrzymania – może mieć charakter ewentualny, tzn. zgłoszony na wypadek, gdyby okazało się, że wbrew jego stanowisku umowa kredytu jest nieważna, a powodom przysługuje wobec niego roszczenie o zwrot spełnionych na jego rzecz świadczeń. Nie jest więc konieczne udzielenie pozwanemu materialnoprawnego zabezpieczenia jego interesów za pomocą zarzut zatrzymania, skoro według swojego uznania w każdej chwili może on zaspokoić objęte nim roszczenie za pomocą zarzutu potrącenia, gdyż wierzytelności obu stron mają tożsamy (pieniężny) charakter.
Na oryginale właściwy podpis.