Wyrok z 31 stycznia 2024, sygn. I ACa 1705/22
Pokaż pozostałe podstawy prawne (24)
Sygn. akt: I ACa 1705/22
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 31 stycznia 2024 r.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku I Wydział Cywilny
w składzie:
Przewodniczący: SSA Marek Machnij
Protokolant: sek. sąd. Lazar Nota
po rozpoznaniu w dniu 8 stycznia 2024 r. w Gdańsku
na rozprawie
sprawy z powództwa A. Z. i R. Z.
przeciwko (...) Bank (...) Spółce Akcyjnej w W.
o ustalenie i zapłatę
na skutek apelacji pozwanego
od wyroku Sądu Okręgowego w Toruniu
z dnia 18 sierpnia 2022 r. sygn. akt I C 721/22
1) oddala apelację,
2) zasądza od pozwanego na rzecz powodów kwotę 8.100 zł (osiem tysięcy sto złotych) tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia uprawomocnienia się orzeczenia o tych kosztach do dnia zapłaty.
Na oryginale właściwy odpis.
Sygn. akt: I ACa 1705/22
UZASADNIENIE
Powodowie A. Z. i R. Z. wnieśli o ustalenie, że umowa kredytu budowlanego nr (...), zawarta przez nich dniu 2 listopada 2007 r. z Bankiem (...) S.A. (poprzednikiem prawnym pozwanego (...) Bank (...) Spółki Akcyjnej w W.) jest nieważna i zasądzenie od pozwanego na ich rzecz kwoty 196.652,34 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie wskazanymi w pozwie tytułem zwrotu nienależnych świadczeń spełnionych na podstawie powyższej umowy, twierdząc, że była ona nieważna z powodu znajdujących się w niej niedozwolonych postanowień umownych ewentualnie z powodu jej sprzeczności z przepisami ustawy lub zasadami współżycia społecznego.
Pozwany wniósł o oddalenie powództwa, kwestionując je co do zasady i co do wysokości, w szczególności zaprzeczając, aby zawarta między stronami umowa kredytu była sprzeczna z przepisami ustawy lub zasadami współżycia społecznego albo zawierała jakiekolwiek postanowienia abuzywne. Ponadto podniósł zarzut braku interesu prawnego po stronie powodów w domaganiu się ustalenia nieważności umowy.
Sąd Okręgowy w Toruniu wyrokiem z dnia 18 sierpnia 2022 r. uwzględnił powództwo w całości i zasądził od pozwanego na rzecz powodów kwotę 11.817 zł tytułem zwrotu kosztów procesu z odsetkami ustawowymi za opóźnienie.
W uzasadnienia tego wyroku Sąd Okręgowy przedstawił obszerne i szczegółowe ustalenia faktyczne, dotyczące okoliczności, w jakich doszło do zawarcia między powodami a poprzednikiem prawnym pozwanego Bankiem (...) S.A. umowy kredytu budowlanego nr (...) z dnia 2 listopada 2007 r., jej treści, w szczególności w zakresie odnoszącym się do zawartych w niej postanowień umownych, regulujących zasady denominacji świadczeń stron za pomocą kursów CHF, ustalanych przez bank w swojej tabeli kursowej oraz sposobu wykonania jej przez obie strony, w tym wypłaty kwoty kredytu przez bank i spłaty rat kredytowych przez powodów oraz wysokości spłat dokonanych przez nich na rzecz banku. Wyjaśnił ponadto, na jakich podstawach dokonał swoich ustaleń, w jaki sposób ocenił wiarygodność i moc dowodową zebranego materiału oraz z jakich przyczyn niektóre z przedłożonych dokumentów uznał za nieprzydatne do dokonania ustaleń istotnych dla rozstrzygnięcia, a także, dlaczego pominął dowód z opinii biegłego sądowego.
Oceniając zasadność powództwa, Sąd Okręgowy doszedł do wniosku, że powództwo zasługiwało na uwzględnienie w całości. Z rozważań prawnych tego Sądu wynika, że w jego ocenie w rozstrzyganej sprawie zostały spełnione wszystkie omówione przez niego dokładnie i obszernie przesłanki stwierdzenia na podstawie art. 385 1 k.c. abuzywności postanowień umownych, regulujących wprowadzony do prze-dmiotowej umowy mechanizm denominacji świadczeń stron za pomocą kursu CHF, wskazując, że nie miała ona charakteru walutowego, lecz dotyczyła kredytu złotowego, a denominacja była w istocie waloryzacją, ale została ukształtowana przez pozwanego w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając uzasadnione interesy powodów. Skutkowało to koniecznością wyeliminowania tych postanowień z umowy, a wobec braku możliwości ich zastąpienia w inny sposób, doprowadziło do nieważności tej umowy w całości na podstawie art. 385 1 k.c. Niezależnie od tego dopatrzył się możliwości uznania, że przedmiotowa umowa była także bezwzględnie nieważna z uwagi na sprzeczność znajdującego się w niej mechanizmu denominacji z zasadą swobody umów (art. 353 1 k.c.) przez brak precyzyjnego oznaczenia wysokości świadczeń stron, zwłaszcza powodów. W konsekwencji za zasadne w oparciu o art. 410 k.c. uznał również żądanie zwrotu na rzecz powodów spełnionych przez nich świadczeń jako mających charakter nienależny. Ponadto nie uwzględnił zarzutu braku po stronie powodów interesu prawnego w domaganiu się ustalenia nieważności umowy.
Powyższy wyrok został zaskarżony w całości przez pozwanego apelacją opartą na zarzutach:
I. co do podstawy faktycznej rozstrzygnięcia, polegających na ustaleniu przez Sąd pierwszej instancji niezgodnie z rzeczywistym stanem rzeczy, że:
1) postanowienia spornej umowy nie były indywidualnie negocjowane z powodami, którzy nie mieli wpływu na jej treść, lecz mogli albo ją podpisać albo nie otrzymać kredytu, podczas gdy jej postanowienia odbiegały od wzorca umowy, ponieważ miała wobec nich zastosowanie Decyzja nr (...) Członka Zarządu Banku (...) S.A., nadzorującego Pion Bankowości Detalicznej z dnia 2 listopada 2007 r. w sprawie ustalenia indywidualnych warunków obsługi kredytu budowlanego w CHF dla (...) S.A w T., na podstawie której marża banku uległa obniżeniu do poziomu 1,25 %, a prowizja rekompensacyjna od przedterminowo spłaconej kwoty kredytu, pobieranej przez pierwsze pięć lat od dnia podpisania umowy kredytu została obniżona do poziomu 0,20 %, min. 50 zł, zaś prowizja za zmianę waluty kredytu (przewalutowanie) na walutę wymienialną (EUR, USD, CHF) została obniżona do 0,20 % i opłata przygotowawcza za rozpatrzenie, przygotowanie i zawarcie umowy o kredyt została obniżona do poziomu 0,80 %, min. 200 zł; co więcej, powodowie samodzielnie dopasowali parametry kredytu do własnych potrzeb, samodzielnie wypełniając przed zawarciem umowy wniosek kredytowy, w którym mogli dowolnie wskazać takie kwestie, jak: kwota i waluta kredytu, cel, oprocentowanie, sposób spłaty, sposób zabezpieczenia spłaty itp., a w oświadczeniu o ponoszeniu ryzyka walutowego i/lub ryzyka zmiennej stopy procentowej dla kredytów hipotecznych/budowlanych/konsolidacyjnych/pożyczki hipotecznej (Oświadczenie o ryzyku) potwierdzili, że otrzymali ofertę kredytu w złotych i w walucie wymienialnej,
2) powodowie nie zostali należycie poinformowani o ryzyku związanym ze zmianami kursu walut, w tym możliwością nieograniczonego wzrostu kursu CHF, podczas gdy trzy miesiące przed zawarciem umowy zapoznali się z oświadczeniem o ryzyku (co potwierdzili własnoręcznym podpisem), które zawierało informacje o ryzyku walutowym i o ryzyku zmiennej stopy procentowej, związanym z zawarciem umowy kredytu denominowanego, ponadto stosowne informacje o ryzyku umieszczone zostały również w samej umowie (w § 18 ust. 3 o treści „kredytobiorca został poinformowany o ponoszeniu ryzyka walutowego i ryzyka zmiennej stopy procentowej, co potwierdza poprzez złożenie oświadczenia według wzoru obowiązującego w Banku”;
3) umowa całością ryzyka walutowego obciąża powodów, podczas gdy pozwany w równym stopniu był obarczony ryzykiem związanym ze zmianą kursu waluty,
4) powodowie podczas procedury zawarcia umowy byli zapewniani o stabilności kursu CHF i o bezpieczeństwie kredytu frankowego, a także zachęcani do zawarcia takiego kredytu, podczas gdy przeciwne wnioski wynikają z treści umowy i oświadczenia o ryzyku, w którym powodowie również potwierdzili, że zostali zapoznani z informacją o kosztach obsługi kredytu w przypadku niekorzystnej zmiany kursu waluty i w przypadku niekorzystnej zmiany stopy procentowej,
5) bank miał możliwość arbitralnego ustalania Tabeli Kursów Walut, bez żadnych ograniczeń w postaci obiektywnych kryteriów, podczas gdy zgodnie z zasadami doświadczenia życiowego skuteczne przewidywanie kursu waluty jest niemożliwe również w przypadku instytucji profesjonalnych, ponieważ wysokość kursu waluty jest zależna jedynie od czynników obiektywnych i częstokroć nieprzewidywalnych, jak na przykład światowy kryzys gospodarczy, o których pozwany nie mógł wiedzieć, i na których wystąpienie nie miał żadnego wpływu, a zatem pozwany i powodowie byli obarczeni ryzykiem związanym ze zmianą kursu waluty w równym stopniu, a kursy obowiązujące w banku nie od-biegały od wysokości kursów walut stosowanych przez inne banki w analogicznym okresie, jak również podlegały szeregom regulacji,
6) bank nie zabezpieczył interesu powodów w przypadku niekorzystnego kształtowania się kursu waluty, podczas gdy na podstawie § 4.12 umowy i § 39 Regulaminu przyznano im uprawnienie do przewalutowania kredytu do waluty polskiej (bezpłatne przewalutowanie) oraz innej waluty wymienialnej, co pozwoliłoby im na całkowite uwolnienie się od związanego z umową ryzyka zmiany kursu waluty kredytu; ponadto powodowie mogli skorzystać z istniejącej od maja 2009 r., a następnie potwierdzonej ustawą antyspreadową możliwości bezpłatnego zawarcia aneksu, umożliwiającego spłatę kredytu bezpośrednio w walucie zaciągniętego zobowiązania, a zatem bez konieczności stosowania Tabeli Kursów Pozwanego,
7) w umowie brak jest precyzyjnych zasad, którymi bank miał się kierować przy ustalaniu kursów, a powodowie nie byli informowani o różnicy między kursami kupna i sprzedaży, podczas gdy w umowie i regulaminie, stanowiącym jej integralną część, wyraźnie określono, jakiego rodzaju kurs waluty obcej znajduje zastosowanie przy wypłacie kredytu, a jakiego rodzaju przy spłacie rat kredytowych, zaś powodowie mogli się zapoznać z tymi dokumentami przed zawarciem umowy,
8) bez kwestionowanych klauzul denominacyjnych nie doszłoby do zawarcia umowy przez strony, podczas gdy głównym celem powodów nie było uzyskanie kredytu denominowanego do waluty obcej, a sfinansowanie kosztów modernizacji domu jednorodzinnego, co możliwe było do realizacji zarówno przez zawarcie umowy o kredyt denominowany, jak i przez zawarcie innego rodzaju umowy kredytu, również kredytu walutowego pozbawionego klauzul denominacyjnych, uruchamianego i spłacanego bezpośrednio w walucie obcej,
9) powodowie zostali należycie poinformowani o skutkach stwierdzenia nieważności umowy i świadomie wyrazili zgodę w tym zakresie, podczas gdy wskutek pominięcia przez Sąd ich wniosku o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego sądowego, udzielone im pouczenie było niepełne i nie zawierało szczegółowych informacji o wysokości roszczeń banku wobec nich w przypadku stwierdzenia nieważności umowy,
10) odesłanie w klauzuli denominacyjnej do tabel banku nie pozwoliło na ustalenie wysokości zobowiązania i mechanizmu ustalania tejże wysokości, podczas gdy kwota kredytu została określona wprost w § 1 umowy i wynosiła 94.348,52 CHF,
II. naruszenia przepisów postępowania, mającego istotny wpływ na wynik sprawy:
1) art. 233 § 1 k.p.c. przez sprzeczne z zasadami logiki i doświadczenia życiowego wyprowadzenie ze zgromadzonego materiału dowodowego w postaci dokumentów i przesłuchania powodów wniosków z nich niewynikających, a mianowicie, że:
a) w świetle postanowień umowy i regulaminu pozwany miał nieograniczoną swobodę w wyznaczaniu kursu waluty, a w konsekwencji wysokości zobowiązania powodów, podczas gdy z § 17 pkt 1 w zw. z § 37 ust. 1 i 2 umowy wynika, że nie ustalał on kursów w sposób dowolny, a stosowane przez niego kursy walut obcych miały charakter rynkowy i wynikały z czynników obiektywnych, w szczególności były uzależnione od ekonomicznej wartości waluty franka szwajcarskiego, co wynika z opinii biegłego sądowego, a co odpowiadało zgodnemu zamiarowi stron i celowi umowy,
b) udzielony kredyt był indeksowany kursem waluty obcej, podczas gdy funkcję miernika waloryzacyjnego pełnił wskaźnik 3M LIBOR, co pomija treść § 1 ust. 1 umowy, w którym strony uzgodniły wyrażenie zobowiązania w walucie obcej i co prowadzi do wniosku, że umowa była kredytem denominowanym w walucie obcej, tj. wyrażonym w tej walucie, a kredyt nie mógł być waloryzowany kursem CHF, ponieważ kwota kredytu została wyrażona w walucie obcej, natomiast funkcję miernika waloryzacyjnego pełnił wskaźnik 3M LIBOR,
c) postanowienia umowy, dotyczące sposobu ustalania kursów walut, nie zostały indywidualnie uzgodnione z powodami, podczas gdy:
– z wniosku kredytowego wynika, że z własnej inicjatywy określili oni cel kre-dytowania w PLN, a spośród kilku przedstawionych możliwości wybrali CHF jako walutę kredytu i oprocentowanie w oparciu o stopę procentową 3M LIBOR, co implikowało konieczność zastosowania określonego mechanizmu przeliczeniowego i mechanizmu ustalania wysokości oprocentowania,
– z oświadczenia o ryzyku wynika, że przed zawarciem umowy została przedstawiona powodom oferta kredytu w PLN, która została przez nich odrzucona na rzecz oferty kredytu w walucie obcej,
– z treści Decyzji nr (...) wynika, że pozwany obniżył swoją marżę, a zatem doszło do ustalenia indywidualnych warunków umownych,
d) powodowie nie zdawali sobie sprawy z ryzyka walutowego związanego z za-wieraną umową, bo pozwany nie poinformował ich o tym ryzyku, w tym możliwości nieograniczonego wzrostu kursu CHF i zapewniał o stabilności kursu franka szwajcarskiego, podczas gdy z treści oświadczenia o ryzyku i § 18.3 umowy wynikało, że zostały im przedstawione ryzyka związane z zaciągnięciem kredytu w walucie wymienialnej,
e) umowa obciąża powodów całością ryzyka walutowego, podczas gdy pozwany w równym stopniu był obarczony ryzykiem związanym ze zmianą kursu waluty,
f) w umowie brak jest precyzyjnych zasad, którymi bank miał się kierować przy ustalaniu kursów, a powodowie nie byli informowani o różnicach między kursem kupna i sprzedaży waluty, podczas gdy w umowie i regulaminie (§ 37) wyraźnie określono, jakiego rodzaju kurs waluty obcej znajduje zastosowanie przy wypłacie kredytu, a jakiego rodzaju przy spłacie rat kredytowych, zaś powodowie mogli się zapoznać z tymi dokumentami przed zawarciem umowy,
g) w przypadku należytego poinformowania powodów o ryzyku wzrostu kursu CHF nie doszłoby między stronami do zawarcia umowy, podczas gdy z treści znajdujących się w aktach sprawy dokumentów, zwłaszcza z wniosku kredytowego i oświadczenia o ryzyku, a także z przesłuchania powodów, wynika, że najważniejszą dla nich motywacją do zawarcia umowy była chęć sfinansowania modernizacji domu jednorodzinnego, a także uzyskanie obniżonego, opartego na stopie LIBOR 3M oprocentowania, a oba te cele jednocześnie są możliwe do osiągnięcia tylko przez zaciągnięcie kredytu powiązanego z walutą obcą, a ponadto powodowie zdawali sobie sprawę z tego, że zmiany kursu CHF wpływają na wysokość ich zobowiązania w przeliczeniu na PLN, a mimo to zdecydowali się na zawarcie umowy kredytu denominowanego, choć otrzymali od banku także ofertę kredytu złotowego,
h) powodowie zostali należycie poinformowani o skutkach stwierdzenia nieważności umowy, podczas gdy Sąd pominął sformułowany w odpowiedzi na pozew wniosek dowodowy o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego, a tym samym nie zostali oni poinformowani o roszczeniach stron, jakie będą im przysługiwać w takiej sytuacji,
2) art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 299 k.p.c. przez wadliwą i nieusprawiedliwioną w świetle zasad doświadczenia życiowego oraz treści dokumentów zgromadzonych w sprawie ocenę dowodu z przesłuchania powodów, którym Sąd pierwszej instancji bezkrytycznie dał wiarę w całości, w szczególności co do rzekomego braku informacji udzielonych im przez pracowników banku o związanym z zaciągnięciem kredytu w walucie obcej ryzyku walutowym i możliwych skutkach ekonomicznych podjętej przez nich decyzji, dotyczącej zaciągnięcia kredytu w walucie obcej, braku wyjaśnienia im działania mechanizmu denominacji kredytu, a również braku indywidualnego uzgadniania postanowień umowy, podczas gdy ich zeznania są rażąco sprzeczne ze zgromadzonymi w sprawie dokumentami, a jednocześnie są oni bezpośrednio zainteresowani uzyskaniem korzystnego rozstrzygnięcia w przedmiotowej sprawie, więc dowód ten powinien mieć jedynie charakter pomocniczy,
3) art. 233 § 1 k.p.c. przez wybiórczą analizę i ocenę zebranego w sprawie materiału dowodowego, polegającą na zaniechaniu dokonania oceny przedstawionych przez pozwanego dowodów w postaci Listu Zastępcy Dyrektora Departamentu (...) Sprzedażą Detaliczną do klientów posiadających kredyt w walutach wymienialnych, z którego wynika, że w maju 2009 r. pozwany prowadził kampanię informacyjną, w ramach której oferował wszystkim kredytobiorcom posiadającym zobowiązanie w walutach obcych, możliwość zmiany waluty spłaty kredytu na bezpośrednio tę, w której zostało zaciągnięte to zobowiązanie, z której powodowie nie skorzystali świadomie do dnia dzisiejszego, wyciągu z Uchwały nr (...)/ (...) Zarządu Banku (...) S.A. z dnia 27 lipca 2006 r., z którego wynika, że jeszcze przed samym złożeniem wniosku kredytowego pracownik banku informuje potencjalnych klientów o warunkach finansowych udzielenia kredytu, tj. opłatach i prowizjach związanych z kredytem oraz o oprocentowaniu kredytu (§ 19.5 Uchwały), tworząc symulację spłaty kredytu (§ 19.10 Uchwały), a w przypadku kredytów udzielanych w walutach obcych informuje ponadto klienta o ryzyku walutowym i/lub ryzyku zmiennej stopy procentowej oraz wręcza klientowi druk oświadczenia, że został poinformowany o tym ryzyku (§ 21.1.3. Uchwały), co doprowadziło do wadliwej oceny spornych klauzul jako abuzywnych; przedłożone przez pozwanego dowody nie dawały bowiem podstaw do formułowania ocen przyjętych przez Sąd pierwszej instancji, przez co wyłączały możliwość uznania powództwa za zasadne; znamienne jest, że Sąd pierwszej instancji przemilczał te dowody, nie dokonując ich jakiejkolwiek oceny, zarówno merytorycznej, jak i procesowej, wskutek czego przyjął twierdzenia powodów za uzasadnione; w szczególności dowody te potwierdzały, że powodowie byli świadomi ryzyka kursowego i dokonali wyboru kredytu w walucie CHF, a zatem doszło do indywidualnego uzgodnienia warunków umowy w kluczowym zakresie, co wyklucza możliwość uznania jej postanowień za abuzywne; Sąd pierwszej instancji bezpodstawnie z góry uznał roszczenie powodów za udowodnione co do zasady z uwagi na treść postanowień regulaminu, a także przesłuchania powodów, nie zaś w oparciu o wszechstronne rozważenie materiału dowodowego; natomiast w zakresie, w jakim Sąd pierwszej instancji zbadał sporne postanowienia pod kątem abuzywności, niezasadnie przyjął, że powodowie sprostali ciężarowi dowodu, wykazując przesłanki abuzywności z art. 385 1 k.c. z uwzględnieniem art. 385 2 k.c., podczas gdy Sąd pierwszej instancji nie ocenił wszystkich dowodów (tj. dokumentów przedstawionych przez pozwanego i pominął dowód z opinii biegłego), wskazujących na konieczność dokonania odmiennej oceny spornych klauzul, szczególnie w zakresie ukształtowania praw i obowiązków powodów z naruszeniem dobrych obyczajów oraz w sposób rażąco naruszający ich interes jako konsumentów,
4) art. 235 2 § 1 pkt 2 k.p.c. w zw. art. 227 k.p.c. i art. 278 § 1 k.p.c., polegające na pominięciu wniosku pozwanego o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego z zakresu finansów i bankowości ze względu jego rzekomą nieprzydatność dla rozstrzygnięcia sprawy, podczas gdy wniosek ten zmierzał do wykazania, że stosowany przez pozwanego kurs waluty miał charakter rynkowy, tj. konkurencyjny i nieodbiegający od kursu stosowanego przez inne podmioty funkcjonujące na rynku walutowym i był ustalany w oparciu o kryteria obiektywne i uwarunkowania rynkowe, co miało na celu udowodnienie faktów spornych między stronami, tj. braku swobody pozwanego w ustalaniu kursów waluty obcej, a w ślad za tym braku możliwości arbitralnego ustalania wysokości zadłużenia powodów, jak również braku naruszenia przez pozwanego dobrych obyczajów i interesów powodów, a ponadto dowód ten miał na celu wykazanie ewentualnych konsekwencji ustalenia abuzywnego charakteru określonych postanowień umownych, tj. możliwości utrzymania umowy w mocy nawet po usunięciu z niej kwestionowanych przez powodów mechanizmów przeliczeniowych oraz miał wykazać koszt, jaki powodowie powinni ponieść celem uzyskania finansowania w kwocie wypłaconego im kapitału kredytu, wobec czego przedmiotowy dowód zmierzał do wykazania skutków ewentualnego uwzględnienia żądania stwierdzenia nieważności umowy i pełnego poinformowania powodów o konsekwencjach powyższego przed odebraniem od nich oświadczenia o świadomości i wyrażeniu zgody na stwierdzenie (chociażby przesłankowo) nieważności umowy, co przesądza, że jego przeprowadzenie nie zmierzało jedynie do przedłużenia postępowania, lecz było niezbędne do wyjaśnienia istoty sprawy w zakresie wymagającym posiadania wiadomości specjalnych, o których mowa w art. 278 § 1 k.p.c., w konsekwencji pominięcie tego wniosku doprowadziło do nieustalenia i niewyjaśnienia przez Sąd pierwszej instancji faktów mających istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, w tym nieudzielenia powodom szczegółowych informacji związanych ze skutkami orzeczenia o nieważności umowy, którego odebranie jest niezbędne do ustalenia nieważności stosunku prawnego w świetle wyroku TSUE z dnia 29 kwietnia 2021 r., sygn. akt C-19/20 i uchwały Sądu Najwyższego z dnia 7 maja 2021 r., sygn. akt III CZP 6/21, a ponadto ostatecznie doprowadziło do ustalenia, że umowa nie zawiera postanowień określających główne świadczenia stron,
5) art. 327 ( 1) § 1 pkt 1 i 2 k.p.c. przez niepełne przedstawienie podstawy faktycznej rozstrzygnięcia w treści uzasadnienia zaskarżonego wyroku z uwagi na pominięcie dowodów przedstawionych przez pozwanego (listu zastępcy Dyrektora Departamentu Zarządzania Sprzedażą Detaliczną do klientów posiadających kredyt w walutach wymienialnych i wyciągu z Uchwały nr (...)/ (...) Zarządu Banku (...) S.A. z dnia 27 lipca 2006 r.) i niepełne przedstawienie podstawy prawnej rozstrzygnięcia przez brak dokonania oceny zarzutu naruszenia przez powodów art. 5 k.c.,
III. naruszenia przepisów prawa materialnego:
1) art. 189 k.p.c. w zw. z art. 4 ustawy z dnia 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. 2011, Nr 165, poz. 984, powoływanej jako tzw. „ustawa antyspreadowa”) i art. 69 ust. 2 pkt 4a oraz art. 75b pr. bank. przez ich niewłaściwe zastosowanie i ustalenie, że umowa jest nieważna w sytuacji, gdy powodowie nie posiadają interesu prawnego w żądaniu takiego ustalenia, co skutkowało wydaniem orzeczenia nieodpowiadającego prawu,
2) art. 353 1 k.c. w zw. z art. 65 § 2 k.c., art. 69 ust. 1 pr. bank. i art. 58 § 1 k.c. przez ich niewłaściwe zastosowanie, polegające na bezpodstawnym przyjęciu, że pozwany przekroczył zasadę swobody umów, ponieważ zawarł w umowie postanowienia, które wskutek dowolnego wyznaczania przez niego kursów kupna i sprzedaży w Tabelach Kursowych, uzależniały określenie wysokości świadczeń kredytobiorców od jego jednostronnej i arbitralnej decyzji oraz unie-możliwiły precyzyjne określenie wysokości ich świadczeń, podczas gdy kurs waluty nie był przez niego ustalany arbitralnie, a kursy walutowe były publiko-wane w miejscach ogólnodostępnych, wobec czego powodowie mieli możliwość ich weryfikacji, a ponadto, przysługiwało im prawo, z którego nie skorzystała jedynie w wyniku własnej decyzji, do zawarcia aneksu, w wyniku którego spłacanie rat kredytu odbywałoby się bez korzystania z kwestionowanych przez nich klauzul przeliczeniowych, a zatem bez jakiejkolwiek zależności od kursów zawartych w Tabelach Banku, ponadto, na wypadek nieuwzględnienia tego zarzutu, a także w świetle ustalenia przez Sąd pierwszej instancji, że postanowienia umowne, dotyczące stosowania kursu CHF do przeliczenia kwoty wypłaty kredytu i późniejszej jego spłaty stanowią niedozwolone postanowienia umowne w rozumieniu art. 385 1 § 1 zd. 1 k.c. – naruszenia art. 58 § 1 k.c. przez jego niewłaściwe zastosowanie, polegające na orzeczeniu o bezwzględnej nieważności umowy, podczas gdy na kanwie uchwały Sądu Najwyższego z dnia 28 kwietnia 2022 r., sygn. akt III CZP 40/22 możliwe jest jedynie uznanie, że postanowienia nie wiążą konsumenta w myśl art. 385 1 k.c.,
3) art 69 ust. 1 i ust. 2 pkt 2 pr. bank. w zw. z art. 353 1 k.c. i art. 58 § 1 k.c. przez ich niewłaściwe zastosowanie, skutkujące bezpodstawnym przyjęciem, że umo-wa jest nieważna z uwagi na rzekomy brak uzgodnienia wysokości świadczenia kredytobiorcy, podczas gdy w § 1.1 umowy strony określiły wprost kwotę udzielonego kredytu w walucie CHF, a powodowie otrzymali tę kwotę i zobowiązani byli do jej zwrotu na rzecz pozwanego, a jednocześnie postanowienie to nie zostało uznane przez Sąd za wadliwe, ponadto walutą kredytu jest CHF, a nie PLN, który stanowi jedynie walutę wykonania zobowiązania, co wynika zwłaszcza z brzmienia umowy, wskazania przez powodów CHF jako waluty kredytu przy wypełnianiu wniosku kredytowego, zabezpieczenia spłaty kredytu hipoteką zwykłą i kaucyjną do kwoty wyrażonej w CHF, które to okoliczności wynikają ze zgromadzonych w niniejszym postępowaniu dowodów z dokumentów, wobec czego Sąd pierwszej instancji niezasadnie przyjął, że umowa jest sprzeczna z art. 353 1 k.c. i w związku z tym nieważna,
4) art. 385' § 1 zd. 1 k.c. w zw. z art. 65 § 2 k.c. i art. 69 ust. 1 pr. bank. przez ich niewłaściwe zastosowanie, polegające na bezpodstawnym przyjęciu, że pozwany w oparciu o postanowienia umowy i regulaminu, dotyczące mechanizmów przeliczeniowych i odsyłających w tym zakresie do Tabeli Kursów Banku, miał możliwość jednostronnego, swobodnego i arbitralnego ustalania kursu CHF względem PLN w Tabeli Kursów, w tym kursu kupna i sprzedaży, przez co mógł kształtować wysokość swojego zobowiązania do wypłaty kredytu, jak również wysokość zobowiązania powodów w toku spłaty kredytu w sposób jednostronny i dowolny, a w konsekwencji uznanie, że postanowienia umowy i regulaminu – z uwagi na to, że nie zostały indywidualnie ustalone z powodami – są sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco naruszają ich interesy w rozumieniu art. 385 1 § 1 k.c., i w związku z tym nie wiążą powodów, podczas gdy w świetle prawidłowo dokonanej wykładni postanowień umowy i regulaminu oraz całokształtu okoliczności, dotyczących jej zawarcia i wykonania, nie sposób wyprowadzić wniosku, zgodnie z którym postanowienia umowy i regulaminu, odsyłające do stosowania kursów walut ustalanych przez pozwanego do wypłaty i spłaty kredytu, były sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco naruszały interes konsumenta, a w konsekwencji nie wiązały powodów, skutkiem czego Sąd pierwszej instancji uznał, że brak jest postanowień określających główne świadczenia stron, co ostatecznie miałoby powodować konieczność stwierdzenia nieważności umowy,
5) art. 385 1 § 1 zd. 2 k.c. w zw. z art. 65 § 2 k.c. oraz art. 69 ust. 1 i ust. 2 pkt 2 pr. bank. przez ich niewłaściwe zastosowanie, polegające na bezzasadnym przyjęciu, że postanowienia umowy i regulaminu, dotyczące zastosowania kursu CHF do przeliczenia kwoty wypłaty kredytu na PLN i późniejszej jego spłaty, odnoszą się do głównych świadczeń stron w rozumieniu art. 385 1 § 1 zd. 2 k.c., podczas gdy stanowiły one jedynie o sposobie wykonania umowy, tj. kursie CHF, jaki miał być przyjęty do rozliczenia poszczególnych świadczeń, co doprowadziło do błędnego wniosku, że abuzywność postanowień, dotyczących klauzul przeliczeniowych, powinna skutkować stwierdzeniem nieważności umowy z uwagi na pozbawienie jej elementu, umożliwiającego ostateczne ustalenie rozmiaru świadczenia, w tym świadczenia głównego, podczas gdy bezskuteczność spornych postanowień nie zmienia jej charakteru jako umowy o kredyt de-nominowany, zawierającej wszystkie wymienione w art. 69 pr. bank. przedmiotowo istotne elementy umowy tego rodzaju, w szczególności określającej w sposób jednoznaczny kwotę kredytu udostępnionego i podlegającego zwrotowi w walucie CHF, a PLN jest jedynie walutą wykonania zobowiązania,
6) na wypadek nieuwzględnienia w/w zarzutu i w świetle ustalenia przez Sąd pier-wszej instancji, że postanowienia umowne, dotyczące stosowania kursu CHF do przeliczenia kwoty wypłaty kredytu i późniejszej jego spłaty, odnoszą się do głównych świadczeń stron w rozumieniu art. 385 1 § 1 zd. 2 k.c. – naruszenia art. 65 § 2 k.c. w zw. z art. 385 1 § 1 zd. 2 k.c. przez ich niewłaściwe zastosowanie w zw. z art. 111 ust. 1 pkt. 4 pr. bank. przez jego niezastosowanie, prowadzące do wniosków sprzecznych z celem umowy i zgodnym zamiarem stron, tj. że postanowienia umowy nie wskazują prostym, jednoznacznym i zrozumiałym językiem, w jaki sposób jest ustalany kurs CHF względem PLN, podczas gdy przeciwny wniosek wynika z prawidłowej wykładni, stanowiącego integralną cześć umowy § 37 ust. 1 i 2 regulaminu, pozwany miał możliwość swobodnego ustalania kursu CHF względem PLN w Tabeli Kursów, w tym kursu kupna i sprzedaży, przez co mógł kształtować wysokość swojego zobowiązania do wypłaty kredytu, jak również wysokość zobowiązania powodów w toku spłaty kredytu, w sposób jednostronny i dowolny, podczas gdy przeciwny wniosek wynika z obowiązku publikacji stosowanych kursów walutowych w sposób ogólnie dostępny, a w konsekwencji do uznania, że postanowienia umowy, odwołujące się do Tabeli Kursów pozwanego, podlegają badaniu pod kątem abuzywności i w konsekwencji nie wiążą powodów, ponieważ nie zostały sformułowane w sposób jednoznaczny w rozumieniu art. 385 1 § 1 k.c.,
7) art. 385 1 § 1 k.c. i art. 385 2 k.c. przez ich niewłaściwe zastosowanie, polegające na:
a) nieprawidłowej interpretacji pojęcia rażącego naruszenia interesu konsumenta i braku rozważenia, czy w konkretnej sprawie doszło do rażącego naruszenia interesu powodów jako kredytobiorcy, w tym ich interesu ekonomicznego, z uwagi na to, że Sąd pierwszej instancji w zasadzie ograniczył się do oceny hipotetycznego naruszenia interesów powodów jako konsumentów, skupiając się na samej treści spornych postanowień umownych, oceniając wyłącznie literalne brzmienie klauzul, dotyczących mechanizmów przeliczeniowych, bez uwzględnienia istotnych okoliczności związanych z późniejszym wykonywaniem umowy, w tym wysokości oprocentowania kredytu powodów, istotnie korzystniejszego już w dacie zawierania umowy, zwłaszcza w stosunku do równolegle udzielanych wówczas kredytów złotowych, a także możliwości spłacania kredytu bez korzystania z kwestionowanych przez nich klauzul przeliczeniowych, która jak dotychczas została przez powodów dobrowolnie odrzucona (nie zawarcie aneksu walutowego mimo przypomnień ze strony banku), a w konsekwencji bez rozważenia, czy ukształtowanie praw i obowiązków powodów w spornych klauzulach spowodowało po ich stronie powstanie rażąco wyższych kosztów, niż gdyby umowa nie zawierała spornych postanowień oraz z pominięciem interesu pozwanego, którego Sąd nie wziął pod uwagę w najmniejszym stopniu, podczas gdy brak indywidualnego uzgodnienia klauzuli lub niejednoznaczność postanowień umowy, na którą powołuje się Sąd pierwszej instancji, nie może być per se utożsamiana z abuzywnością jako taką i nie może być wyłącznym powodem uznania postanowienia za rażąco naruszające interes konsumenta,
b) pominięciu szeregu okoliczności, mających miejsce w dacie zawarcia umowy, przy ocenie zgodności spornych postanowień z dobrymi obyczajami i dokonanie tej oceny w oderwaniu od tych konkretnych okoliczności, co jest charakterystyczne dla kontroli abstrakcyjnej klauzuli, dokonywanej w postępowaniu o uznanie postanowień wzorca umowy za abuzywne, a nie dla kontroli incydentalnej, bowiem Sąd pierwszej instancji dokonał oceny w oparciu o samo brzmienie klauzul oraz treść przesłuchania strony powodowej, z pominięciem szeregu dowodów przedstawionych przez pozwanego, w oparciu o które należało zbadać dobre obyczaje na rynku kredytowym w momencie zawierania umowy przez powodów,
c) wyprowadzeniu, dającego się wywieść z motywów rozstrzygnięcia, wniosku, że przepis art. 385 1 § 1 k.c. stanowi podstawę do dokonywania oceny naruszenia dobrych obyczajów oraz interesów konsumenta in abstracto, oderwaną od całokształtu relacji kontraktowej stron, w oparciu jedynie o brzmienie konkretnego postanowienia umownego, z pominięciem jego subsydiarnego charakteru, związanego z możliwością zawarcia przez powodów co najmniej od 2009 r. aneksu walutowego, umożliwiającego dokonywanie spłat kredytu bezpośrednio w jego walucie, albowiem należyte rozważenie tej okoliczności powinno prowadzić do wniosku, że pozycja powodów, jako konsumentów, w spornej umowie nie doznawała zagrożenia, zaś w relacji stron nie zachodził stan uzasadniający spełnienie przesłanek z art. 385 1 k.c., w szczególności przesłanki naruszenia interesów konsumenta, i to w kwalifikowanym, rażącym stopniu, którego stwierdzenie dopiero w takiej postaci mogłoby uzasadniać sięgnięcie do środków ochrony przewidzianych w art. 385 1 k.c. i tylko w takich okolicznościach mogłoby uzasadniać uwzględnienie powództwa, z uwagi na konieczność przywrócenia naruszonej równowagi kontraktowej stron,
d) przyjęciu, że konstrukcja rozkładu ryzyka walutowego powoduje, że konsument był obciążony ryzykiem w sposób nieograniczony, gdyż nie ustalono w umowie żadnej granicy wzrostu kursu waluty, powyżej której wzrost nie wpływałby na wysokość salda zadłużenia i na wysokość raty, podczas gdy ryzyko zmian kursowych ponosił także pozwany, a wszelkie informacje dotyczące ryzyka walutowego zostały powodów przedstawione przed zawarciem umowy, co wynika jednoznacznie ze zgromadzonych w sprawie dowodów z dokumentów, zaś zawieranie umów kredytowych, w których wysokość raty może ulegać zmianom w zależności od zaistnienia różnych czynników rynkowych, jest powszechną praktyką,
e) nieprawidłowego pouczenia powodów o konsekwencjach stwierdzenia nieważności umowy, w tym o wysokości możliwych roszczeń pozwanego, będących konsekwencją takiego ustalenia, tj. bez powzięcia przez Sąd pierwszej instancji wiedzy co do rzeczywistych rozmiarów tych konsekwencji wskutek nieprzeprowadzenia dowodu z opinii biegłego sądowego, skutkujące nieprawidłowym pouczeniem kredytobiorcy o tych skutkach, co prowadzi do wadliwości oświadczenia w przedmiocie wyrażenia przez powodów zgody na stwierdzenie nieważności umowy, którego odebranie jest niezbędne do ustalenia nieważności stosunku prawnego, w świetle wyroku TSUE z dnia 29 kwietnia 2021 r. sygn. akt C-19/20 i uchwały Sądu Najwyższego z dnia 7 maja 2021 r. sygn. akt III CZP 6/21,
8) art. 385 1 § 2 k.c. w zw. z 58 § 3 k.c., art. 358 § 2 k.c. i art. 3 k.c., art. 41 ustawy z dnia 28 kwietnia 1936 r. Prawo wekslowe, art. 2 ust. 3 ustawy z dnia 27 lipca 2002 r. Prawo dewizowe w zw. z art. 58 § 1 k.c. przez ich niewłaściwe zastosowanie i uznanie, ze postanowienia, dotyczące klauzul przeliczeniowych, mają charakter niedozwolony i nie wiążą stron, wskutek czego Sąd pierwszej instancji stwierdził nieważność spornej umowy i orzekł o idącym w ślad za tym obowiązkiem zwrotu przez pozwanego uiszczonych przez powodów rat, podczas gdy w świetle art 58 § 1 k.c. niewiążące strony postanowienia regulaminu, powinny zostać zastąpione odpowiednimi przepisami ustawy, w szczególności art. 358 § 2 k.c. lub per analogiam art. 41 pr. weksl. i art. 2 ust. 3 Prawa dewizowego, ponieważ kwestionowane postanowienia regulaminu nie dotyczą głównych świadczeń stron, wobec czego możliwe jest zastosowanie wyłącznie sankcji skutkującej brakiem związania konsumenta klauzulami abuzywnymi, przy czym strony powinny być związane umową w pozostałym zakresie, ze wzajemnym rozliczeniem przy zastosowaniu średniego kursu CHF ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski,
9) art 385 1 § 2 k.c. przez jego niewłaściwe zastosowanie, skutkujące ustaleniem, że umowa jest nieważna z uwagi na rzekomy brak ustalenia głównych świadczeń stron umowy wskutek stwierdzenia abuzywności postanowień, dotyczących klauzul przeliczeniowych, z uwagi na brak możliwości ustalenia rozmiaru świadczeń, podczas gdy w § 1.1 umowy strony wprost określiły kwotę udzielonego kredytu w walucie CHF, do której to kwoty zobowiązała się strona powodowa, a które to okoliczności wynikają ze zgromadzonych dowodów z dokumentów, wobec czego, w razie uznania abuzywności kwestionowanych postanowień umownych, możliwe jest zastosowanie wyłącznie sankcji skutkującej brakiem związania konsumenta klauzulami abuzywnymi, a w pozostałym zakresie strony są związane umową, co nie pozbawiłoby stosunku prawnego ryzyka kursowego,
10) art. 4 ustawy antyspreadowej, który nakazuje stosowanie art. 69 ust. 2 pkt 4a i art. 75b pr. bank. do kredytów zaciągniętych przed dniem jej wejścia w życie, jeśli nie zostały całkowicie spłacone, do niespłaconej części kredytu, przez jego błędną wykładnię, prowadzącą Sąd pierwszej instancji do wniosku, że przepis ten nie ma znaczenia dla oceny abuzywności postanowień umowy stron, bowiem jego wprowadzenie nie spowodowało, że kwestionowane postanowienia umowne utraciły abuzywny charakter, co jest nie do pogodzenia z zasadą racjonalności ustawodawcy i zupełności systemu prawnego, wobec czego to ustalenie skutkuje niezasadną odmową nadania znaczenia wynikającej z tych przepisów możliwości zmiany sposobu spłaty kredytu, która w ocenie pozwanego po-winna prowadzić do wniosku, że wyłącza możliwość badania abuzywności postanowień umowy, czy też jej ważności w odniesieniu do postanowień regulujących mechanizm przeliczeniowy,
11) art. 455 k.c. w zw. z art. 481 § 1 k.c. przez niewłaściwe zastosowanie i bezpodstawne przyjęcie, że powodom należą się odsetki za opóźnienie od zasądzonych kwot od dnia 17 marca 2022 r. i od dnia 20 maja 2022 r. do dnia zapłaty, podczas gdy termin naliczania odsetek od roszczeń o zwrot nienależnie spełnionych świadczeń, wynikających ze stwierdzenia nieważności umowy może rozpocząć się dopiero od dnia następnego po uprawomocnieniu się wyroku, gdyż do tego momentu powodowie mają możliwość odwołania oświadczenia o zgodzie na poniesienie konsekwencji stwierdzenia nieważności umowy, co w świetle uchwały Sądu Najwyższego z dnia 7 maja 2021 r. pod sygn. akt III CZP 6/21 uniemożliwiłoby wydanie wyroku ustalającego nieistnienie stosunku prawnego wynikającego z umowy, a zatem dopiero w chwili uprawomocnienia się wyroku umowa staje się trwale bezskuteczna,
12) art. 5 k.c. przez jego niezastosowanie, mimo że przez wytoczenie powództwa powodowie nadużyli względem pozwanego prawa podmiotowego, w wyniku czego uwzględnienie ich roszczenia doprowadziło do naruszenia szeregu zasad współżycia społecznego, w tym zasady lojalności kontraktowej, uczciwości i pewności obrotu gospodarczego, zasady pacta sunt servanda (umów należy dotrzymywać) oraz zasady sprawiedliwości społecznej.
Na tych podstawach pozwany wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku przez oddalenie powództwa i zasądzenie od powodów kosztów procesu za obie instancje według norm przepisanych, ewentualnie o jego uchylenie i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania oraz rozstrzygnięcia o kosztach procesu. Ponadto na podstawie art. 380 k.p.c. wnosił o rozpoznanie postanowienia Sądu pierwszej instancji o oddaleniu jego wniosku dowodowego o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego i o przeprowadzenie tego dowodu w postępowaniu apelacyjnym na okoliczności wskazane szczegółowo w apelacji.
Powodowie wnieśli o oddalenie apelacji i zasądzenie na ich rzecz kosztów postępowania apelacyjnego według norm przepisanych.
W piśmie procesowym z dnia 2 stycznia 2024 r. pozwany podniósł zarzut zatrzymania zasądzonego na rzecz powodów świadczenia do czasu zaoferowania przez nich zwrotu na jego rzecz świadczenia w kwocie 201.415,22 zł z tytułu zwrotu wypłaconej im przez niego kwoty kredytu (k. 272 i nast.).
Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:
Apelacja nie zasługiwała na uwzględnienie jako pozbawiona uzasadnionych podstaw, aczkolwiek niektórym z jej zarzutów nie można całkowicie odmówić racji.
W pierwszej kolejności wyjaśnić należy, że Sąd Apelacyjny – po zapoznaniu się zgodnie z art. 382 k.p.c., jako sąd merytorycznie rozpoznający sprawę, z całością zebranego w sprawie materiału dowodowego – doszedł do przekonania, że stosownie do art. 387 § 2 1 pkt 1 k.p.c. może zaakceptować i przyjąć za własne ustalenia faktyczne dokonane przez Sąd pierwszej instancji, ponieważ w zakresie istotnym dla rozstrzygnięcia są one zgodne z treścią tego materiału. U stalenia te są wprawdzie kwestionowane przez skarżącego, ale podniesione przez niego zarzuty apelacyjne nie zdołały ich skutecznie podważyć , ponieważ zdaniem Sądu Apelacyjnego ocena tego materiału przez Sąd pierwszej instancji jest zgodna z zasadami, wynikającymi z art. 233 § 1 k.p.c., a jednocześnie jest zbieżna z własną oceną dokonaną przez Sąd Apelacyjny.
Podkreślić wypada, że Sąd Okręgowy szczegółowo i dokładnie opisał treść umowy kredytu zawartej między stronami, a także przedstawił okoliczności, w jakich doszło do jej zawarcia, w tym treść oświadczeń, jakie powodowie złożyli stosownie do wymagań pozwanego, od czego zależało zawarcie tej umowy i dokonanie wypłaty kwoty kredytu.
Niezasadny jest przy tym zarzut błędnego ustalenia, że przedmiotowa umowa dotyczyła kredytu indeksowanego a nie denominowanego. Sąd pierwszej instancji powołał się wprawdzie na wyrok Sądu Apelacyjnego w sprawie I ACa 156/21, który dotyczył kredytu indeksowanego, ale nie oznacza to, że uznał, że także w tej sprawie chodzi także o taki kredyt. Z uzasadnienia zaskarżonego wyroku niewątpliwie wynika bowiem, że Sąd Okręgowy przedstawił rozważania dotyczące kredytu denominowanego w CHF. Wynika z tego, że miał jedynie na myśli pewne podobieństwa między mechanizmami indeksacji i denominacji, które pozwalały na wykorzystanie argumentacji przedstawionej przez Sąd Apelacyjny w w/w wyroku. Kwestia ta nie daje więc podstaw do podania w wątpliwość prawidłowości zaskarżonego wyroku.
Wobec tego, abstrahując od odmiennej oceny powyższych okoliczności przez pozwanego, a także jego stanowiska w przedmiocie charakteru prawnego tej umowy, zwłaszcza tego, czy miała ona charakter walutowy, czy złotowy, wbrew jego zarzutom nie można mieć zastrzeżeń ani do prawidłowości dokonanej przez w/w Sąd oceny zebrany materiału dowodowego, ani do przyjętego przez niego opisu okoliczności faktycznych, mających istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia. Pozwany chce bowiem, aby treść zebranego materiału dowodowego zinterpretować w sposób zgodny z jego twierdzeniami i w konsekwencji uzasadniający oddalenie powództwa jako bezpodstawnego.
Taka konkluzja wynika ze spostrzeżenia przez Sąd Apelacyjny, że z arzuty apelacyjne, dotyczące naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. (przez wadliwą ocenę dowodów) i art. 235 2 § 1 pkt 2 k.p.c. w zw. z art. 278 § 1 k.p.c. i art. 227 k.p.c. (przez pominięcie dowodu z opinii biegłego), w istocie nie wiążą się z kwestionowaniem oceny konkretnych dowodów, lecz sprowadzają się do podważania („oprotestowania”) ustaleń dokonanych przez Sąd pierwszej instancji oraz do twierdzenia, że prawidłowa (tzn. odpowiadająca skarżącemu) ocena dowodów powinna prowadzić do ustaleń i wniosków zgodnych z jego stanowiskiem procesowym. Podobnie ujęty został zarzut naruszenia art. 65 k.c., ponieważ chodzi w nim przede wszystkim o to, że oświadczenia woli stron, objęte przedmiotową umową, powinny być interpretowane w sposób wskazany przez pozwanego, gdyż w przeciwnym razie ich wykładnia musi zostać uznana za błędną.
Z powyższych zarzutów wynika, że w gruncie rzeczy stanowią one subiektywną i tendencyjną polemikę pozwanego z ustaleniami i wnioskami, stanowiącymi podstawę zaskarżonego wyroku, jedynie z uwagi na to, że jego treść jest dla niego niekorzystna. Sprowadzają się bowiem one do podważania ustaleń i wniosków Sądu pierwszej instancji, jako wadliwych i niezgodnych z zebranym materiałem dowodowym, z powołaniem się na stan faktyczny i wnioski prawne, jakie pozwany chce przeciwstawić stanowisku w/w Sądu. Zresztą nie tylko te zarzuty, ale także większość zarzutów naruszenia prawa materialnego, odnosi się do wykreowanych przez skarżącego założeń i kwestii, na podstawie których polemizuje z treścią zaskarżonego wyroku, w tym z przyjętą w nim oceną, że postanowienia umowne o denominacji miały charakter abuzywny i po ich wyeliminowaniu z umowy skutkowały jej nieważnością w całości. W konsekwencji apelacja mogłaby zostać uznana za zasadną tylko w przypadku bezkrytycznego uznania, że to pozwany prawidłowo interpretuje wszystkie istotne zagadnienia faktyczne i prawne związane z przedmiotową umową.
W odniesieniu do ustaleń faktycznych, na których Sąd Apelacyjny oparł swoje rozstrzygnięcie, wziąć trzeba ponadto pod uwagę, że w postępowaniu apelacyjnym nie przeprowadzono dodatkowego postępowania dowodowego. Co prawda, pozwany kwestionował oddalenie jego wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego na okoliczności wskazane we wniosku o jego przeprowadzenie, który, jego zdaniem, został niezasadnie pominięty przez Sąd pierwszej instancji, ale stanowisko skarżącego nie zasługiwało na akceptację. Dowód ten mógłby mieć bowiem istotne znaczenie jedynie w przypadku ewentualnego stwierdzenia, że uzasadnione jest uznanie za abu-zywne co najwyżej tylko tych postanowień umownych, które dotyczą ustalania wysokości kursów CHF, stosowanych do przeliczania wartości świadczeń stron (które na użytek niniejszej sprawy będą dalej określane jako klauzule kursowe), ale bez uz-nania za abuzywne postanowień, regulujących sam mechanizm denominacji, czyli postanowień umownych, na podstawie których wartość świadczeń stron co do zasady została powiązana z kursem waluty obcej w postaci CHF (które na użytek niniejszej sprawy będą dalej określane jako klauzule walutowe).
Podkreślić trzeba, że niewątpliwie odróżnić należy kwestię samego uzależnienia wartości świadczeń stron od wartości waluty obcej (czyli klauzulę walutową) od kwestii sposobu, w jaki odbywa się ustalenie jej wartości, w szczególności sposobu ustalania kursu waluty obcej stosowanego w mechanizmie przeliczania wartości świadczeń stron (czyli klauzulę kursową). Inaczej rzecz ujmując, nie ma podstaw do utożsamienia (ograniczenia) mechanizmu denominacji jedynie ze sposobem ustalania kursów CHF stosowanych w tym mechanizmie, nie dostrzegając, że pierwszoplanowe znaczenie ma przede wszystkim wprowadzenie zależności między wartością świadczenia a wartością tejże waluty obcej, natomiast sposób ustalania jej wartości (tj. jej kursu) ma w gruncie rzeczy charakter wtórny i drugorzędny.
W związku z tym – antycypując dalsze rozważania – wskazać należy, że Sąd Apelacyjny w pełni podzielił, aczkolwiek z nieco innym uzasadnieniem, stanowisko Sądu pierwszej instancji o abuzywności całego mechanizmu denominacji w kształcie uregulowanym w przedmiotowej umowie, wobec czego nie było podstaw do przeprowadzenia wnioskowanego przez pozwanego dowodu z opinii biegłego także w ra-mach postępowania apelacyjnego. W świetle powyższych uwag chybione były zarzuty naruszenia art. 235 2 § 1 pkt 2 k.p.c. w zw. z art. 278 § 1 k.p.c. i art. 227 k.p.c.
W ocenie orzekającego składu Sądu Apelacyjnego, kwestia sposobu ustalania przez bank kursów CHF lub szerzej rzecz ujmując – sposobu wykonywania spornej umowy, nie ma rozstrzygającego znaczenia dla oceny jej postanowień. Zasadniczym problemem jest bowiem to, czy przyjęta w niej konstrukcja denominacji świadczeń stron za pomocą CHF co do zasady była zgodna z art. 385 1 k.c. W związku z tym kwestia prawidłowości ustalania kursów tej waluty przez bank mogłaby nabrać znaczenia jedynie wtedy, gdyby okazało się, że nie podstaw do zakwestionowania całego mechanizmu denominacji, lecz należy wyeliminować z umowy tylko postanowienia, dotyczące stosowania w nim kursów CHF ustalanych jednostronnie i samodzielnie przez pozwanego.
W związku z tym wskazać należy, że wbrew skarżącemu, że Sąd pierwszej instancji trafnie uznał, że postanowienia przedmiotowej umowy, dotyczące denominacji (czyli ustalania wysokości świadczeń stron za pomocą kursów CHF), mogą zostać uznane za niedozwolone postanowienia umowne (inaczej abuzywne) w rozumieniu art. 385 1 i nast. k.c. Nie zasługuje natomiast na akceptację jednoczesne uznanie przez ten Sąd, że powyższe postanowienia skutkowały także bezwzględną nieważności umowy z powodu ich sprzeczności z ustawą (art. 69 pr. bank. i art. 353 1 k.c.), a także z zasadami współżycia społecznego. Ocena postanowień umownych pod kątem ich abuzywności jest bowiem celowa i dopuszczalna jedynie wtedy, gdy znajdują się one w ważnej umowie. W konsekwencji bezwzględna nieważność umowy na podstawie art. 58 § 1 k.c. (z powodu sprzeczności jej treści z ustawą lub obejścia ustawy) albo na podstawie art. 58 § 2 k.c. (z powodu jej sprzeczności z zasadami współżycia społecznego), czy wreszcie z powodu przekroczenia granic swobody umów, o których mowa w art. 353 1 k.c., skutkowałaby tym, że nie miałoby już znaczenia, czy postanowienia umowne, zawarte w nieważnej umowie, mogłyby zostać uznane także za niedozwolone (abuzywne).
Zwrócić trzeba ponadto uwagę, że z art. 385 1 § 1 k.c. wynika, że niedozwolone postanowienia umowne nie wiążą konsumenta, co uznaje się na ogół za sankcję w postaci tzw. bezskuteczności zawieszonej, polegającej na tym, że jedynie konsument może w każdym czasie powołać się na abuzywność postanowień umownych, powodując – w razie zasadności swoich twierdzeń – ich nieważność od chwili zawarcia umowy (ab initio ), czyli z mocą wsteczną (ex tunc ).
Nieważność tych postanowień nie następuje zatem ex lege , lecz do pewnego stopnia zależy od woli konsumenta, który może powołać się na ich abuzywność, wskutek czego stracą one moc wiążącą i zostaną wyeliminowane z umowy (przy zachowaniu co do zasady ważności przez pozostałe postanowienia umowne). Może on jednak w ogóle nie powołać się na ich abuzywność, ewentualnie następczo je zaakceptować mimo świadomości ich abuzywności (właśnie w tym zakresie istotna jest rola sądu orzekającego, który powinien wyjaśnić konsumentowi znaczenie i skutki zaakceptowania lub niezaakceptowania takich postanowień, lecz wbrew twierdzeniom pozwanego nie oznacza to, że powyższe pouczenie jest niezbędne do skutecznego powołania się przez konsumenta na niedozwolony charakter postanowień umownych i do ewentualnego stwierdzenia nieważności całej umowy), wskutek czego nie zostaną wyeliminowane z umowy i tym samym nie mogą spowodować jej nieważności, a konsument nie może już później powoływać się na ich abuzywność.
Bezwzględna nieważność umowy miałaby więc pierwszeństwo przed abuzywnością jej postanowień. Jednak pomimo że pozwany w tym zakresie trafnie zakwestionował prawidłowość stanowiska Sądu pierwszej instancji, zaskarżony wyrok ostatecznie odpowiada prawu, ponieważ uwzględnione przez ten Sąd podstawy faktyczne i prawne uzasadniały przyjętą przez niego ocenę postanowień przedmiotowej umowy kredytu jako abuzywnych.
Niemniej wyjaśnić wypada, że w tej sprawie nie było podstaw do zaakceptowania przez Sąd Okręgowy stanowiska powodów, którzy w przedstawionych w pozwie okolicznościach i argumentach dopatrywali się możliwości stwierdzenia zarówno abuzywności zakwestionowanych postanowień umownych, jak i bezwzględnej nieważności tej umowy na podstawie art. 58 k.c. z powodu jej sprzeczności z art. 69 ust. 1 pr. bank. lub art. 353 1 k.c. Zauważyć należy, że w zasadzie te same twierdzenia i argumenty były przez nich powoływane na poparcie obu podstaw swojego żądania. Wziąć jednak trzeba pod uwagę, że przepisy krajowe (art. 385 1 k.c. i nast.) i unijne ( Dyrektywa Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.U. UE. L.95, powoływana dalej jako „Dyrektywa 93/13/EWG” ) kompleksowo regulują ochronę konsumentów przed zachowaniem przedsiębiorców (w tym banków), polegającym na wprowadzaniu do umów postanowień naruszających ich prawa m. in. w taki sposób, jaki jest oceniany w niniejszej sprawie. W związku z tym regulacje te mają charakter przepisów szczególnych w stosunku do przepisów takich jak art. 58 k.c. lub art. 353 1 k.c., które ogólnie regulują zagadnienia związane z treścią umów, podczas gdy w/w przepisy dotyczą jedynie specyficznych zagadnień odnoszących się do treści umów zawieranych przez przedsiębiorców z konsumentami.
W konsekwencji zdaniem orzekającego w sprawie składu Sądu Apelacyjnego nie zasługuje na akceptację bardzo częsta w sprawach dotyczących tzw. kredytów frankowych tendencja do jednoczesnego przyjmowania (tak przez strony, jak i przez sądy orzekające) tych samych okoliczności i argumentów za podstawę stwierdzenia zarówno sprzeczności postanowień umownych o denominacji lub indeksacji kredytu kursem CHF z przepisami ustawy, zasadą swobody umów lub zasadami współżycia społecznego, powodującej nieważność umowy kredytu na podstawie art. 58 k.c., jak i do uznawania tych samych postanowień umownych praktycznie z tych samych przyczyn za abuzywne. Nie uwzględnia to istnienia przepisów szczególnych, które regulują ochronę konsumentów przed stosowaniem przez przedsiębiorców niedozwolonych postanowień umownych, wskutek czego nie ma potrzeby jednoczesnego stosowania do tych samych okoliczności i zagadnień przepisów ogólnych oraz szczególnych.
Przyjmując pogląd o pierwszeństwie przepisów o niedozwolonych postanowieniach umownych przed przepisami o charakterze ogólnym, konieczne jest dokonanie bardzo istotnego zastrzeżenia. Otóż, o ile typową sankcją niedozwolonego charakteru określonych postanowień umownych jest to, że – po powołaniu się przez konsumenta na ich abuzywność – nie wiążą stron jedynie te postanowienia przy jednoczesnym zachowaniu mocy wiążącej przez umowę w pozostałym zakresie (art. 385 1 § 2 k.c.), o tyle skutek taki może zostać przyjęty jedynie w przypadkach, w których po wyeliminowaniu z umowy postanowień abuzywnych nadal możliwe jest us-talenie, na podstawie pozostałych postanowień umownych, treści praw i obowiązków stron w stopniu pozwalającym na wykonanie wynikającego z niej zobowiązania zgodnie z jego treścią (istotą). Sytuacja taka z reguły nie zachodzi w przypadkach, w których niedozwolony charakter mają postanowienia umowne określające główne świadczenia stron, ponieważ bez takich postanowień niewątpliwie nie można wykonać umowy, skoro przestają wiązać strony właśnie te postanowienia, które określają, jakie mają być ich główne świadczenia. Podkreślić trzeba, że zobowiązanie wymaga określenia świadczenia, więc bez możliwości jego ustalenia nie można mówić o istnieniu ważnego zobowiązania.
W tym kontekście wskazać należy, że Sąd pierwszej instancji trafnie stwierdził, że zawarte w przedmiotowej umowie kredytu postanowienia o denominacji określały główne świadczenia stron, ponieważ decydowały one o ustaleniu ich wysokości (zarówno świadczenia banku, jak i świadczeń kredytobiorców). W związku z tym zaakceptować można również stanowisko, że skoro te postanowienia okazały się abuzywne, to po ich wyeliminowaniu z umowy w ogóle niemożliwe stało się jej wykonanie, ponieważ bez mechanizmu denominacji nie jest możliwe ani ustalenie wartości świadczenia banku, ani wartości świadczeń powodów. W konsekwencji umowa stała się nieważna w całości na podstawie art. 189 k.p.c. w zw. z art. 58 k.c., art. 69 ust. 1 pr. bank. i art. 385 1 § 1 k.c. Wynikało to jednak z faktu, że dopiero po uznaniu za nieważne (jako niewiążące konsumentów, inaczej bezskuteczne wobec nich) postanowień o denominacji kredytu kursem CHF utraciła ona postanowienia decydujące o możliwości jej wykonania zgodnie z treścią zobowiązania i wolą stron, które wprawdzie chciały uzależnić wysokość swoich świadczeń od kursu CHF, ale uczyniły to w taki sposób, który nie mógł się utrzymać, ponieważ był abuzywny.
Inaczej rzecz ujmując, umowa była nieważna w całości nie bezpośrednio dlatego, że niektóre jej postanowienia miały charakter niedozwolony, ale dlatego, że bez tych postanowień jej treść stała się sprzeczna z ustawą, tj. w tym przypadku w szczególności z art. 69 ust. 1 pr. bank., określającego przedmiotowo istotne cechy umowy kredytu. Nieważność umowy ma więc charakter następczy (pośredni) w stosunku do stwierdzenia abuzywności jej postanowień, ponieważ jest konsekwencją wyeliminowania z niej niedozwolonych postanowień umownych, nie wynika natomiast wprost z ich abuzywności, która co do zasady skutkuje jedynie niezwiązaniem stron (w pierwszej kolejności konsumenta) tymi postanowieniami. Najpierw następuje więc stwierdzenie ich abuzywności, a dopiero następnie – w zależności od oceny ich wpływu na możliwość wykonania umowy – może dojść do jej nieważności w całości.
Przechodząc do dalszych rozważań, wskazać należy, że chociaż pozwany twierdził w niniejszej sprawie, że zawarta między stronami umowa miała charakter walutowy, ale jednocześnie nie negował, że znajdujące się w niej postanowienia umowne o denominacji dotyczyły w istocie waloryzacji świadczeń stron za pomocą kursów CHF. Zauważyć zwłaszcza trzeba, że pozwany wielokrotnie używał nie tylko sformułowania o waloryzacji tych świadczeń, ale także określał denominację mianem klauzul przeliczeniowych.
Zdaniem Sądu Apelacyjnego, takie stanowisko, zgodnie z którym denominacja polega na przeliczaniu wartości świadczeń stron za pomocą kursów CHF, zasługuje na akceptację, ponieważ – jak będzie wynikać z dalszych rozważań – odpowiada charakterowi prawnemu denominacji, a jednocześnie pozwala wyjaśnić, dlaczego kredyt denominowany nie ma charakteru walutowego, lecz jest tylko specyficznym rodzajem kredytu złotowego.
Odmiennego stanowiska nie może uzasadniać powołanie się na to, że już z treści samej umowy miałoby jakoby wynikać, że miała ona charakter walutowy, ponieważ została ona nazwana jako „kredyt w walucie wymienialnej”, a kwota kredytu została w niej podana wyłącznie w walucie obcej (CHF), wobec czego przeliczenie tej kwoty, a następnie także rat kapitałowo – odsetkowych na walutę polską według kursów CHF, wynikających z obowiązującej w pozwanym banku (...), rzekomo dotyczyło jedynie wykonania umowy, a nie określenia jej przedmiotu, czyli treści praw i obowiązków stron.
W tym zakresie wziąć trzeba pod uwagę, że pozwany niewątpliwie był autorem tekstu przedmiotowej umowy, tj. stroną, która zredagowała znajdujące się w niej postanowienia umowne, w szczególności dotyczące mechanizmu denominacji (tak w zakresie klauzuli walutowej, jak i kursowej). W związku z tym zgodnie z zasadą in dubio contra proferentem przy wykładni postanowień tej umowy kierować się trzeba przede wszystkim tym, w jaki sposób obiektywnie mógł je zrozumieć odbiorca oś-wiadczenia woli (tutaj powodowie), a nie jak pozwany je rozumiał lub jak – zwłaszcza obecnie – chce je interpretować. Decydujące znaczenie nadawać więc należy obiektywnemu kontekstowi logiczno – językowemu umowy, a nie subiektywnym ce-lom lub intencjom pozwanego, prezentowanym w szczególności na użytek procesowy.
Dodatkowo wziąć trzeba pod uwagę, że – jak wynika z doświadczenia życiowego i zawodowego Sądu Apelacyjnego, nabytego w szczególności w związku z rozpoznawaniem licznych spraw dotyczących tzw. kredytów frankowych – różne banki nierzadko w sposób stosunkowo odmienny formułowały w swoich wzorcach (formularzach) umownych, stosowanych do masowego zawierania umów ze swoimi klientami, będącymi konsumentami, treść postanowień wprowadzających do umów kredytu mechanizm denominacji lub indeksacji. Wobec tego, mimo nadania decydującego znaczenia obiektywnej metodzie wykładni treści takich umów, nie można ulegać presji banków, które aktualnie instrumentalnie i tendencyjnie starają się interpretować na swoją korzyść wybrane sformułowania, którymi posłużyły się w swoich wzorcach, np. temu, że użyły w nich pojęcia „denominacja” lub „indeksacja” albo nawet nie posłużyły się żadnym z nich.
Użycie in concreto któregoś z tych sformułowań nie może zatem przesądzać o charakterze umowy. W szczególności nie można uznać, że to pierwsze pojęcie (tj. denominacja) jest niepodważalnym wyrazem nadania umowie kredytu charakteru walutowego. Podobnie nie można nadawać decydującego znaczenia posłużeniu się w umowie określeniem kwoty kredytu w walucie obcej w sytuacji, w której jednocześnie wprost z jej treści wynikało, że podlega ona przeliczeniu na walutę polską, w której zostanie realnie wypłacona (zob. § 2 ust. 2 umowy, w którym wskazano, że kredyt po przeliczeniu zostanie wpłacony na rachunki bankowe, prowadzone w PLN).
Istotnym elementem treści takiej umowy było zatem wbudowanie do niej mechanizmu przeliczeniowego, nawet jeśli – tak jak miało to miejsce w niniejszej sprawie – nie posłużono się w niej wyraźnie sformułowaniem, wskazującym na to, że był to w istocie kredyt denominowany w CHF a nie kredyt walutowy sensu stricte . Podkreślić trzeba, że mechanizm ten bezpośrednio wpływał na treść praw i obowiązków stron, a nie tylko na wykonanie umowy, ponieważ z jego zastosowaniem ściśle wiązało się oprocentowanie kredytu według stawek LIBOR a nie WIBOR. Z tego punktu widzenia bardzo często spotkać się można w tzw. sprawach frankowych z twierdzeniami banków, że kredyty denominowane (a także indeksowane) polegały w istocie na tym, że w zamian za przyjęcie na siebie ryzyka walutowego kredytobiorcy korzystali z tzw. dobrodziejstwa niższego oprocentowania. Z takiej argumentacji wynika więc, że mechanizm przeliczeniowy (pod postacią denominacji lub indeksacji) wpływał na treść praw i obowiązków stron przez obciążenie kredytobiorców ryzykiem walutowym w zamian za korzystniejsze oprocentowanie kredytu.
Wskazać ponadto wypada, że w początkowym okresie, w którym były zawierane umowy tzw. kredytów frankowych, w gruncie rzeczy nie przywiązywano większej wagi do tego, czy były one zawierane jako kredyty indeksowane czy denominowane, gdyż uznawano, że mają one w zasadzie taki sam charakter, a podstawowa różnica między nimi miała polegać jedynie na tym, że w kredytach indeksowanych kwota kredytu w walucie polskiej była od razu znana w chwili zawarcia umowy, natomiast w kredytach denominowanych była ona dopiero wynikiem przeliczenia kwoty ustalonej w walucie obcej (najczęściej CHF) na walutę polską w chwili oddania kredytobiorcy kwoty kredytu do dyspozycji. Niemniej w obu przypadkach nie budziło wątpliwości, że chodzi jedynie o przeliczanie kwoty kredytu za pomocą kursu wybranej waluty obcej, a nie o jej rzeczywiste udostępnianie konsumentom w tej walucie.
Kwestia ta ma istotne znaczenie w niniejszej sprawie, ponieważ pozwany bardzo mocno podnosił w niej, że walutę zobowiązania powodów stanowi frank szwajcarski. W konsekwencji, jego zdaniem, powodowie byli – i nadal są – zobowiązani do zwrotu na jego rzecz kwoty udzielonego kredytu wraz z odsetkami i innymi umówionymi należnościami w walucie kredytu, tj. w CHF. W związku z tym, według pozwanego, kurs CHF/PLN nie ma żadnego znaczenia dla wysokości kredytu, który mają obowiązek mu zwrócić. Kurs ten miał bowiem określać jedynie – w przypadku spłaty rat kredytu w PLN – ekonomiczną wartość raty, nie zaś jej wysokość, ponieważ wysokość raty, będąca pochodną waluty zobowiązania, była określona w CHF.
Takie stanowisko pozwanego jest tendencyjne, gdyż opiera się na wybiórczej interpretacji treści przedmiotowej umowy i abstrahuje od zawartych w niej postanowień, które interpretowane obiektywnie i kompleksowo nie pozwalają na przyjęcie, że na jej podstawie rzeczywiście udzielił on powodom kredytu (tj. udostępnił im go, jak jest mowa w art. 69 ust. 1 pr. bank.) w walucie obcej (czyli w CHF), a nie w walucie polskiej. Wobec tego na pierwszy plan wysuwa się kwestia, czy istotnie można uznać, że umowa kredytu denominowanego w walucie obcej (np. CHF) jest umową, w której przedmiotem świadczenia stron jest waluta obca, a zatem czy ma ona charakter kredytu walutowego (w znaczeniu udzielonego, tj. udostępnionego kredytobiorcy, w innej walucie niż polska) .
W tym kontekście zauważyć trzeba, że kredyt denominowany (podobnie jak indeksowany) niewątpliwie różni się zarówno od „typowego” kredytu walutowego, który jest udostępniony kredytobiorcy i spłacany przez niego w walucie obcej, jak i od „typowego” kredytu złotowego, który jest udostępniony kredytobiorcy i spłacany przez niego w walucie polskiej. Kredyt denominowany (indeksowany) nie może być jednak bezkrytycznie utożsamiany z kredytem walutowym. Jego istotną cechą jest bowiem umieszczenie wprost w jego treści mechanizmu denominacji (indeksacji), który z jednej strony wiąże wartość świadczeń stron z wartością wybranej waluty obcej, a z drugiej strony umożliwia zastosowanie do takiej umowy oprocentowania powiązanego ze stawką referencyjną właściwą dla tej waluty obcej. Inaczej mówiąc, mechanizm denominacji nie dotyczy uregulowania sposobu wykonania umowy (spełniania świadczeń), lecz determinuje istotę przedmiotowej umowy kredytu.
Mechanizm ten nie odnosi się więc tylko do sposobu wykonania umowy, lecz bezpośrednio kształtuje prawa i obowiązki stron (czyli jej treść), co jest szczególnie widoczne w tym, że jednym z jego elementów jest ustalenie odsetek według stawki referencyjnej LIBOR a nie WIBOR. Inaczej rzecz ujmując, ustalenie takiego oprocentowanie – czyli jednego ze świadczeń kredytobiorców – jest konsekwencją przyjęcia w treści umowy, że świadczenia stron będą przeliczane (wyrażane) za pomocą kursu wybranej waluty obcej. Posłużenie się tym mechanizmem nie przesądza zatem o walutowym charakterze kredytu, gdyż w dalszym ciągu aktualna pozostaje konieczność oceny, jaka jest jego waluta.
W celu wyjaśnienia takiej kwestii przydatne może być skorzystanie z rozróżnienia rudymentarnych wręcz pojęć przedmiotu zobowiązania i przedmiotu świadczenia. Przez pierwsze z nich powszechnie rozumie się świadczenie, czyli zachowanie jego stron odpowiadające treści zobowiązania. W tym ujęciu przedmiotem zobowiązania w umowie kredytu nie jest określona w niej suma pieniężna (niezależnie od tego, w jakiej jest wyrażona walucie), lecz zachowanie stron, polegające ze strony banku na obowiązku udostępnienia kredytobiorcy umówionej kwoty kredytu na oznaczony okres i na oznaczony cel, a ze strony kredytobiorcy – na obowiązku zwrotu wykorzystanej kwoty kredytu i zapłacie umówionych odsetek lub także prowizji i innych opłat.
Od tak rozumianego przedmiotu zobowiązania (czyli świadczenia lub świadczeń stron) odróżnić należy przedmiot świadczenia, tj. rzeczy lub inne obiekty, do których odnosi się zachowanie stron, czyli ich świadczenie. W tym ujęciu przedmiotem świadczenia w umowie kredytu są środki pieniężne, które są udostępniane kredytobiorcy lub zwracane bankowi w ramach spełniania umówionych świadczeń. Nie negując co do zasady, że – zwłaszcza z uwagi na dość powszechną obecnie wymienialność walut – nie jest wykluczone spełnienie świadczenia pieniężnego w innej wa-lucie niż waluta umówiona w treści zobowiązania, nie można bezkrytycznie przyjmować, że posłużenie się w umowie kredytu mechanizmem denominacji (lub indeksacji) niewątpliwie i kategorycznie powoduje, że waluta obca staje się walutą zobowiązania (czyli walutą, do której odnosi zachowanie stron, jako przedmiot zobowiązania), a waluta polska jest jedynie walutą, w której świadczenia stron są faktycznie wykonywane. Nie można bowiem pomijać, że zgodnie z treścią umowy właśnie do waluty polskiej odnoszą się zachowania obu stron, ponieważ w tej walucie – mimo posługiwania się w umowie walutą obcą – zarówno została udostępniona kredytobiorcom suma pieniężna przez bank, jak i w niej zwracane były raty kapitałowo – odsetkowe przez kredytobiorców.
Niezasadne jest zatem sprowadzanie uzgodnienia przez strony, że ich świadczenia będą spełniane w walucie polskiej, jedynie do uregulowania rzekomo nieistotnego sposobu wykonania zobowiązania, którego przedmiotem jest (według stanowiska pozwanego) waluta obca. Próba takiego rozumienia kredytu denominowanego zmierza w istocie do całkowitego utożsamienia go z kredytem walutowym z pominięciem lub zbagatelizowaniem zawartego w nim specyficznego mechanizmu denominacji, bezpośrednio kształtującego prawa i obowiązki stron, a nie tylko sposób ich wykonania.
W konsekwencji uznać należy, że denominacja, wbrew stanowisku prezentowanemu przez pozwanego, nie może sprowadzać się jedynie do umożliwienia wykonywania umowy (czyli spełniania świadczeń) w walucie polskiej zamiast w walucie obcej, będącej rzekomo walutą zobowiązania. Bardziej przekonujący jest pogląd, że ma ona inny charakter, a mianowicie nie wiąże się ze sposobem wykonania zobowiązania, lecz polega na powiązaniu wartości świadczeń stron z wartością wybranej waluty obcej (ich przeliczaniu, jak przyznaje sam pozwany). Taki pogląd pozwala na odróżnienie kredytu denominowanego zarówno od „typowego” kredytu walutowego, jak i od „typowego” kredytu złotowego. Wyjaśnia bowiem, dlaczego wartość (i tylko wartość) świadczeń stron jest wyrażana w walucie obcej, mimo że przedmiotem świadczenia, czyli zachowania stron, jest udostępnienie środków pieniężnych w walucie polskiej, a następnie zwracanie ich również w tej walucie. W takim ujęciu waluta obca nie stanowi przedmiotu świadczenia, ale służy jedynie do ustalenia jego wartości, niemniej spełnianej w dalszym ciągu w walucie polskiej jako walucie zobowiązania, ponieważ co do zasady w większości spraw nie budzi obiektywnych wątpliwości, że świadczenia obu stron mają zostać spełnione w walucie polskiej.
W związku z tym – jak już wcześniej zauważono – zwłaszcza zanim doszło do sporów sądowych na tle tzw. umów frankowych, dość powszechnie przyjmowano, że w istocie różnica między kredytem denominowanym a indeksowanym polega jedynie na tym, że w pierwszym przypadku kwota kredytu wypłaconego w walucie polskiej jest uzależniona od ustalonej z góry kwoty w walucie obcej, co nie dawało kredytobiorcy pewności, że uzyska dokładnie taką kwotę kredytu, jaka jest mu potrzebna do zrealizowania celu, na który zaciąga kredyt, natomiast w drugim przypadku kwota kredytu od razu była wyznaczona w walucie polskiej, ale z kolei nie było wiadomo, jaka będzie po udostępnieniu kredytu jej równowartość w walucie obcej, od której zależała następnie wysokość spłacanych rat. Niemniej w obu umowach w zasadzie w bardzo zbliżony sposób uregulowana była kwestia zarówno wypłaty kredytu, jak i jego spłaty, która każdorazowo miała następować w walucie polskiej, ale z zastosowaniem mechanizmu jej przeliczania za pomocą kursu umówionej waluty obcej.
Powodowało to z jednej strony uzależnienie wartości świadczeń stron od wartości waluty obcej (klauzula walutowa lub inaczej ryzyko walutowe), a z drugiej strony narażało kredytobiorcę – z uwagi na powszechnie stosowaną zasadę dokonywania przeliczeń wartości świadczeń stron za pomocą kursów ustalanych jednostronnie przez bank – na ryzyko dowolnego określania wysokości jego zobowiązania przez bank (klauzula kursowa lub inaczej ryzyko kursowe).
W tym stanie rzeczy uznać można, że także w umowie kredytu denominowanego o takiej treści, jaka jest przedmiotem niniejszego postępowania, wbrew odmiennym twierdzeniom pozwanego waluta obca nie jest walutą zobowiązania (tak jak ma to miejsce w „typowym” kredycie walutowym), lecz jest jedynie miernikiem wartości świadczeń, które są spełniane w walucie polskiej, czyli służy wyłącznie do ustalenia ich wartości, a nie do wyrażenia obowiązku stron, czyli określenia, że mają one spełnić swoje świadczenia w walucie obcej, a rzekomo tylko wskutek zastosowania mechanizmu denominacji faktycznie czynią to w walucie polskiej.
Wziąć trzeba przy tym pod uwagę, że według dominującego obecnie poglądu, który jest podzielany także przez orzekający skład Sądu Apelacyjnego, umowa kredytu denominowanego (jak również indeksowanego) nie stanowi odrębnego rodzaju umowy, lecz jest jedynie szczególnym rodzajem (co określa się też niekiedy mianem wariantu lub podtypu) umowy kredytu jako umowy nazwanej, ale o charakterze pozakodeksowym, ponieważ jest ona uregulowana w ustawie Prawo bankowe, a nie w Kodeksie cywilnym. Oznacza to, że co do zasady musi ona odpowiadać treści umowy kredytu, czyli musi zawierać wszystkie elementy przedmiotowo istotne (essentialia negotii ) umowy kredytu, określone w art. 69 pr. bank. W związku z tym jej ewentualne modyfikacje nie mogą naruszać takich elementów, które decydują o istocie umowy kredytu. W szczególności nie mogą zmieniać świadczeń typowych dla umowy kredytu w takim stopniu, aby nie można już było przyjąć, że nadal odpowiadają one elementom essentialia negotii takiej umowy.
Prowadzi to do wniosku, że nieuprawnione jest twierdzenie – z powołaniem się na zasadę swobody umów, wyrażoną w art. 353 1 k.c. – że umowa kredytu denominowanego (a także indeksowanego) ma na tyle odmienny i wręcz szczególny charakter, że może istotnie modyfikować postanowienia decydujące o zachowaniu przez nią cech typowych dla umowy kredytu. Inaczej rzecz ujmując, nawet gdyby ex definitione nie wykluczyć możliwości dokonania w granicach swobody umów z art. 353 1 k.c. dalej idącej modyfikacji treści stosunku prawnego między stronami, to nie można byłoby już wówczas mówić o umowie kredytu, lecz co najwyżej o jakiejś odmiennej od niej umowie nienazwanej. Jednak niewątpliwie strony, w tym również pozwany, zgodnie uważają, że zawarta między nimi umowa mieściła się w ogólnej konstrukcji umowy kredytu, wobec czego jej oceny należy dokonywać z uwzględnieniem regulacji dotyczących tej umowy.
W tej sytuacji wziąć trzeba pod uwagę, że w świetle art. 69 ust. 1 pr. bank. za istotną cechę umowy kredytu uznać należy przede wszystkim to, że kredytobiorca ma oddać bankowi dokładnie taką samą kwotę, jaką od niego otrzymał (jaką bank mu udostępnił). Można oczywiście rozważać, czy chodzi wyłącznie o taką samą kwotę wyłącznie w znaczeniu nominalnym (rozumianą jako taka sama liczba znaków pieniężnych), czy też dopuszczalne jest jej określenie w znaczeniu realnym, inaczej ekonomicznym (taka sama wartość ekonomiczna, która niekonieczne musi odpowiadać takiej samej liczbie znaków pieniężnych). W tym zakresie zarówno istniejąca od wielu praktyka obrotu prawnego oraz poglądy funkcjonujące w doktrynie i orzecznictwie, jak i obowiązujące regulacje prawne, przemawiają za uznaniem dopuszczalności również tej drugiej możliwości, czyli przyjęcia, że także w umowie kredytu możliwe jest zastosowanie waloryzacji, w tym również za pomocą wartości (kursu) innej waluty niż waluta zobowiązania (co też jest określane jako tzw. klauzula walutowa).
W konstrukcji umowy kredytu nie mieści się natomiast taka interpretacja, na którą często powołują się banki (w tym również pozwany), zgodnie z którą denominacja (a także indeksacja) ma całkowicie odrębny i specyficzny charakter, którego nie można mylić lub utożsamiać z waloryzacją umowną, przewidzianą w art. 358 1 § 2 k.c. Nie można bowiem uznać, że zastosowanie w umowie kredytu mechanizmu, wiążącego wartość świadczeń stron z kursem wybranej waluty obcej, może służyć innemu celowi niż zachowanie zgodności (rozumianej jako równowartość ekonomiczna) między świadczeniem zwracanym bankowi przez kredytobiorcę a świadczeniem, które bank mu udostępnił. Wykluczyć zatem należy sytuację, w której kredytobiorca byłby zobowiązany do zwrotu na rzecz banku świadczenia, które ani nominalnie, ani choćby realnie nie odpowiada wartości świadczenia, które sam od niego otrzymał.
Gdyby więc nawet przyjąć za dopuszczalne na podstawie zasady swobody umów (art. 353 1 k.c.) takie ukształtowanie treści stosunku prawnego, które polegałoby na tym, że uzależnienie wartości świadczeń stron od kursu waluty obcej w ogóle nie musi zapewniać ich realnej zgodności (równowartości) ze świadczeniem drugiej strony, to taka umowa nie odpowiadałaby już istotnym cechom umowy kredytu. Inaczej mówiąc, gdyby uznać, że ryzyko walutowe, związane z uzależnieniem wartości świadczenia kredytobiorcy, sięga tak daleko, że może ono w ogóle nie odpowiadać wartości udostępnionej mu kwoty kredytu ani nominalnie, ani choćby realnie, to byłoby to sprzeczne z art. 69 ust. 1 pr. bank. Nie można bowiem zgodzić się ze stanowiskiem, że wartość świadczenia kredytobiorcy w żadnym ujęciu nie musi odpowiadać wartości świadczenia otrzymanego przez niego od banku, lecz może zależeć od niedającego się przewidzieć, zwłaszcza w pespektywie wielu lat związania stron umową kredytu hipotecznego, czynnika w postaci kursu waluty obcej (najczęściej CHF), czyli że staje się ona w istocie całkowicie nieokreślona, nieprzewidywalna i wręcz przypadkowa (losowa).
W konsekwencji za granicę dopuszczalnej zmiany wysokości świadczenia kredytobiorcy uznać należy spadek siły nabywczej waluty kredytu (a zatem w Polsce co do zasady waluty polskiej). Z tego względu bardzo istotny jest dobór odpowiedniego miernika wartości świadczenia, stanowiącego miernik (kryterium) waloryzacji lub wprowadzenie odpowiednich mechanizmów, kształtujących wysokość świadczeń stron tak, aby zastosowanie waloryzacji mogło zostać uznane – przynajmniej w ogólnej ocenie – za adekwatne do spadku realnej siły nabywczej waluty polskiej. Wziąć przy tym trzeba pod uwagę, że w przypadku takich umów kredytu jak w rozstrzyganej sprawie, kredytobiorcom niewątpliwie chodziło o uzyskanie kredytu w walucie polskiej, o którą zresztą wnioskowali we wniosku kredytowym (w kwocie 200.000 zł k. 131) i która była im potrzebna do zrealizowania celu, na który zaciągali kredyt i w której kwota kredytu została im faktycznie wypłacona i wreszcie – w której ją spłacali, ponieważ w tejże walucie uzyskują swoje dochody.
Za nadużycie uznać więc należy argumentację, że w umowach kredytu denominowanego lub indeksowanego kredytobiorcy świadomie akceptowali, że waluta obca stanowi walutę zobowiązania, lecz kwota kredytu zostanie im wypłacona w wa-lucie polskiej i w tej walucie będzie mogła być spłacana. Taki pogląd zmierza w is-tocie do zrównania powyższych kredytów z kredytami walutowymi sensu stricto , tj. wyrażonymi i faktycznie udostępnionymi w walucie obcej, co w dalszej kolejności ma uzasadniać tezę, że wartość kapitału (kwoty) kredytu rzekomo w ogóle nie zmienia się wraz ze zmianami kursu waluty obcej, ponieważ cały czas jest wyrażona niezmiennie w tej walucie.
Towarzyszy temu zazwyczaj argumentacja, że w celu udzielenia tzw. kredytów frankowych banki musiały dysponować środkami w tej walucie. W związku z tym zauważyć należy, że skoro bank faktycznie wypłacił powodom kwotę kredytu w walucie polskiej, to oznaczałoby, że musiał mieć zarówno środki w tej walucie, jak i jednocześnie w walucie obcej. Wprawdzie pozwany bank twierdził, że niezbędną do wypłaty kredytu walutę polską uzyskiwał rzekomo ze sprzedaży waluty obcej, ale takie twierdzenie jest gołosłowne i całkowicie nieweryfikowalne w warunkach obecnego procesu sądowego. Nie przemawia to więc w niezbity sposób za tym, że mechanizm denominacji w realny sposób wiązał się z obrotem walutowym i nadawał kredytowi charakter walutowy.
Bardziej uzasadnione i przekonujące, jako adekwatne do uznawania denominacji jedynie za rodzaj waloryzacji umownej, jest przyjęcie, że stanowiła ona wyłącznie mechanizm przeliczeniowy, który w ogóle nie wiązał się obrotem walutami ani nawet nie wymagał takiego obrotu. Waluta obca (CHF) służyła bowiem wyłącznie do ustalenia wysokości (wartości) świadczeń stron, a nie do ich spełniania (wykonywania umowy) w tej walucie. Była zatem miernikiem wartości świadczenia, a nie jego przedmiotem. Świadczenia obu stron były wyrażone i spełniane w walucie polskiej, natomiast waluta obca stanowiła podstawę (miernik) ustalenia ich wysokości. W konsekwencji nie zasługuje na akceptację pogląd, że w umowach kredytów frankowych występują jednocześnie dwie waluty: waluta obca jako waluta zobowiązania (przez co kredyt ma mieć charakter walutowy) oraz waluta polska jedynie jako waluta wykonania zobowiązania.
Dodać można, że traktowanie kredytów denominowanych (lub indeksowanych) jako kredytów walutowych opiera się w gruncie rzeczy na błędzie logicznym. Skoro bowiem miałyby to być kredyty walutowe, to nie znajduje zrozumiałego wytłumaczenia, dlaczego tak istotne znaczenie miało w nich ustalenie zasad przeliczania świadczeń stron na walutę polską lub z waluty polskiej na walutę obcą. Oczywiste powinno być raczej, że skoro są one wyrażone i udzielone w walucie obcej, to podlegają one wypłacie i spłacie w tej walucie. Zupełnie inną kwestią byłoby natomiast to, że faktycznie (zwłaszcza obecnie pod rządami art. 358 § 2 k.c.) mogą być one wypłacone i spłacane w walucie polskiej.
Bardziej przekonujący jest pogląd, że takie umowy nie miały charakteru walutowego, lecz złotowy, ale charakteryzowały się tym, że wartość świadczeń stron była uzależniona od kursu waluty obcej. Tylko w takim ujęciu można nadać logiczny sens sformułowaniu „kredyt denominowany” lub „kredyt indeksowany” w walucie obcej. Jeśli bowiem byłby on już walutowy, to nielogiczne było jeszcze ponowne przeliczanie go przy pomocy kursu waluty obcej. Zupełnie inaczej rzecz przedstawia się natomiast przy uznaniu takich kredytów za złotowe, ponieważ wówczas ma sens przeliczanie wartości świadczeń stron spełnianych w walucie polskiej na walutę obcą przy zastosowaniu jej kursu określonego w umowie.
Konkludując, zawarte w przedmiotowej umowie postanowienia o denominacji stanowiły w rzeczywistości postanowienia, które dotyczyły waloryzacji świadczeń stron lub inaczej były po prostu klauzulami przeliczeniowymi, służącymi do ustalenia wartości świadczeń stron: przy wypłacie z waluty obcej, w której kwota kredytu była wyrażona (§ 1 umowy), ale nie miała być w niej udostępniona (zob. § 2 ust. 2 umowy).
W tym kontekście wskazać wypada, że chybione i dowolne jest twierdzenie pozwanego, że rzekomo jedynie od swobodnej decyzji powodów (tj. treści złożonej przez nich dyspozycji uruchomienia kredytu) zależało, w jakiej walucie (polskiej czy szwajcarskiej) kredyt zostanie im faktycznie udostępniony. Wziąć bowiem trzeba pod uwagę, że w § 2 ust. 2 umowy kredytu (k. 22) od razu wskazano, że uruchomienie kredytu nastąpi przez jego wpłatę na rachunki bankowe prowadzone w walucie polskiej. Powodowie nie mieli więc żadnego wyboru czy wpływu na to, w jakiej walucie kwota kredytu zostanie wypłacona, ponieważ zgodnie z umową mogło to nastąpić wyłącznie w walucie polskiej.
Nie ma również miejsca na taką interpretację umowy, zgodnie z którą pozwany bank w pierwszej kolejności rzeczywiście udostępnił powodom kwotę kredytu we frankach szwajcarskich (a zatem, że był to kredyt walutowy), które realnie musiał posiadać i sprzedać po to, aby wypłacić im kwotę kredytu w złotych. W rzeczywistości kolejność operacji była dokładnie odwrotna, bank udostępnił (wypłacił) powodom kwotę kredytu w PLN, którą jedynie abstrakcyjnie (wyłącznie rachunkowo) przeliczył na CHF. Nie dochodziło jednak w tym przypadku do jakiegokolwiek obrotu walutami (obrotu dewizowego). Podobnie nie dochodziło do niego przy spłacie kredytu. Denominacja polegała w tym przypadku wyłącznie na przeliczaniu świadczeń stron z CHF na PLN w celu ustalenia jego wartości (salda) w walucie obcej, podlegającej spłacie w walucie polskiej, ale po przeliczeniu na tę walutę raty ustalonej w CHF. W obu przypadkach denominacja nie wykraczała zatem poza funkcję przeliczeniową.
Powyższe przeliczenie miało na celu zachowanie realnej (ekonomicznej) równowartości świadczeń stron, czyli odpowiadało konstrukcji waloryzacji umownej. Takie stanowisko jest spójne z poglądem, że kredyt denominowany nie ma charakteru walutowego. Skoro bowiem denominacja jest po prostu rodzajem waloryzacji, to nie może służyć do określenia przedmiotu świadczenia (waluty zobowiązania), lecz jedynie do ustalenia jego wartości. Zauważyć należy, że świadczenie pieniężne po waloryzacji nie zmienia swojego charakteru lub przedmiotu, a zatem co do zasady w dalszym ciągu jest spełniane w tej samej walucie, w jakiej zostało zaciągnięte zobowiązanie. W związku tym waluta obca, która jest stosowana w mechanizmie denominacji, nie określa przedmiotu świadczenia, lecz jego wartość. Nie staje się walutą zobowiązania, czyli tą, w której świadczenie jest wyrażone i co do zasady podlega [powinno podlegać] spełnieniu.
Inaczej mówiąc, zastosowanie waluty obcej jako miernika waloryzacji nie prowadzi do zmiany waluty świadczenia. W rzeczywistości świadczenie nadal jest określone w tej samej walucie, w jakiej zostało zaciągnięte zobowiązanie, a waluta obca służy wyłącznie do ustalenia nowej (ujmowanej kwotowo) wysokości tego świadczenia w dotychczasowej walucie, tj. jego wysokości zwaloryzowanej, która ma zastąpić wysokość nominalną (czyli tą, którą świadczenie miałoby bez dokonania waloryzacji). Także w przypadku zastosowania waluty obcej jako miernika waloryzacji nie dochodzi więc do zmiany waluty zobowiązania. W takim przypadku jedna waluta jest przez cały czas walutą zobowiązania, w której spełniane jest świadczenie, a druga (obca) waluta jest tylko narzędziem do ustalenia zwaloryzowanej wartości tego świadczenia. Jedynie w takim ujęciu można uznać, że w umowie kredytu denominowanego występują dwie waluty, ale tylko jedna z nich (waluta polska) jest walutą świadczenia, a druga (waluta obca) jest wyłącznie walutą przeliczeniową stosowaną w mechanizmie denominacji.
Z poglądu, że denominacja jest w istocie waloryzacją, polegającą na ustalaniu (przeliczaniu) wartości świadczeń stron przy pomocy kursu CHF, wynika jednocześnie wniosek, że w ogóle nie powinna ona mieć zastosowania do tego świadczenia, które jest spełniane od razu po powstaniu zobowiązania (zawarciu umowy kredytu) ewentualnie niezwłocznie po jego powstaniu, ponieważ może dotyczyć jedynie tego świadczenia, które jest spełniane dopiero po upływie pewnego okresu od tej chwili. Tylko w takiej sytuacji można bowiem mówić o spadku jego realnej wartości z uwagi na spadek siły nabywczej waluty, w której ma ono zostać spełnione, w związku z czym uzasadnione może być ustalenie jego wartości według wybranego miernika waloryzacji.
Odnosząc to do umowy kredytu, wziąć trzeba pod uwagę, że tylko jedno z wynikających z niej świadczeń, a mianowicie świadczenie kredytobiorcy, podlega spełnieniu dopiero po pewnym czasie od powstania zobowiązania, a w gruncie rzeczy jest sukcesywnie spełniane przez cały okres trwania umowy (niekiedy nawet przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat). Natomiast świadczenie banku, polegające na udostępnieniu kredytobiorcy kwoty kredytu, jest co do zasady spełniane jednorazowo (ewentualnie w transzach) bezpośrednio po zawarciu umowy lub w stosunkowo nieodległym czasie od tej chwili. W oczywisty sposób nie może więc ono stracić swojej realnej wartości, jaką posiada zgodnie z treścią zobowiązania.
Prowadzi to do wniosku, że niedopuszczalne, a co najmniej wątpliwe i wysoce kontrowersyjne, jest stosowane w umowach tzw. kredytów frankowych przeliczanie nie tylko świadczenia spełnianego przez kredytobiorcę na rzecz banku przez wiele lat spłaty kredytu, ale także świadczenia banku udostępnianego kredytobiorcy (jednorazowo lub w transzach) w zasadzie bezpośrednio po zawarciu umowy kredytu. Przeliczanie tego świadczenia mogłoby zostać ewentualnie zaakceptowane jedynie wtedy, gdyby miało służyć tylko do ustalenia jego równowartości w walucie obcej stanowiącej miernik waloryzacji. Jednak w takim ujęciu powinno ono odpowiadać wartości tego świadczenia, które będzie podlegać zwrotowi dopiero po upływie pewnego okresu od powstania zobowiązania, czyli świadczenia kredytobiorcy. Inaczej mówiąc, powinno sprowadzać się to do ustalenia (przeliczenia) w walucie obcej równowartości kwoty udostępnionej kredytobiorcy w walucie polskiej.
Dodać należy, że w takim ujęciu w gruncie rzeczy nie miałoby istotnego znaczenia, jaki rodzaj kursu CHF (kurs średni NBP lub nawet kursy sprzedaży albo kupna ustalane przez bank) zostałby przyjęty do takiego przeliczenia, lecz decydujące byłoby, aby do przeliczenia wartości obu świadczeń (banku i kredytobiorcy) stosować jeden (dokładnie taki sam) kurs waluty obcej, ponieważ tylko w takim przypadku można byłoby mówić, że ich świadczenia są – zgodnie z istotą umowy kredytu – takie same, chociaż z uwagi na dokonanie waloryzacji nie musiałyby być sobie nominalnie równe w walucie polskiej.
W takim ujęciu nie ma więc miejsca na podwójną waloryzację świadczeń obu stron umowy kredytu denominowanego: raz świadczenia banku, a drugi raz świadczenia kredytobiorcy. Tym bardziej niezasadne jest stosowanie do ustalenia równowartości świadczenia banku kursu kupna (korzystniejszego dla tej strony), skoro nieprawdziwe i bezpodstawne są poglądy, według których bank rzekomo udostępnia kredytobiorcy kwotę kredytu w walucie obcej, a jedynie dla wygody kredytobiorcy wypłaca mu ją faktycznie w walucie polskiej. Za zgodne z istotą waloryzacji uznać natomiast należy, że ustalenie równowartości świadczenia kredytobiorcy w walucie obcej powinno nastąpić tylko raz, i to przy zastosowaniu takiego samego kursu (aczkolwiek wydaje się, że optymalny byłby kurs sprzedaży waluty obcej, skoro przeliczenie wartości świadczeń stron miało na celu tylko ustalenie, jaką kwotę kredytobiorca ma spłacić wprawdzie w walucie polskiej, ale po jej przeliczeniu w oparciu o kurs waluty obcej w chwili spłaty poszczególnych rat tak, aby dokonana spłata odpowiadała – według przyjętego miernika waloryzacji – dokładnie takiej samej wartości, jaką świadczenie miało w chwili powstania zobowiązania). Przeliczenie wartości kwoty kredytu na walutę obcą, dokonane w chwili jej udostępnienia kredytobiorcy przez bank, powinno bowiem stanowić jedynie punkt odniesienia służący do ustalenia wartości poszczególnych rat w chwili ich spełnienia.
Pozwoliłoby to jednocześnie uniknąć wątpliwości, związanych z tym, że w przypadku podwójnej waloryzacji, dokonywanej przy tym za pomocą różnych kursów (kursu kupna do świadczenia banku i kursu sprzedaży do świadczenia kredytobiorcy), mogłoby dojść do tego, że nawet w przypadku hipotetycznego zwrócenia przez kredytobiorcę całej kwoty kredytu w tym samym dniu, w którym bank mu ją udostępnił, ten drugi musiałby – z uwagi na różne kursy, a także związany z tym spread walutowy – oddać bankowi w walucie polskiej, będącej walutą zobowiązania, znacznie wyższą (niekiedy nawet o kilka lub kilkanaście tysięcy złotych) kwotę, niż sam od niego otrzymał. Z tego punktu widzenia nie można zatem odmówić racji poglądom, zgodnie z którymi dawało to bankowi dodatkowy i niczym nieuzasadniony dochód (przypominający prowizję), mimo że nie łączyło się z tym żadne świadczenie z jego strony na rzecz kredytobiorcy.
Z dotychczasowych rozważań wynika, że denominacja rozumiana jako sposób waloryzacji świadczeń stron nie daje podstaw do stosowania odmiennych kursów CHF do przeliczania wartości świadczeń obu stron, lecz powinna polegać na ustaleniu w walucie obcej wartości świadczenia udostępnionego przez bank kredytobiorcom w walucie polskiej (według ustalonego przez strony jednakowego kursu dla obu świadczeń), która to wartość powinna następnie służyć do ustalania, jaką kwotę w walucie polskiej, mającej stanowić równowartość ustalonej w walucie denominacji kwoty kredytu, kredytobiorcy powinni spłacić w poszczególnych terminach płatności. Już tylko naruszenie wymogu stosowania jednakowego kursu do przeliczania wartości świadczeń stron nasuwa wniosek o niedozwolonym charakterze postanowień umowy kredytu denominowanego, ponieważ może prowadzić do rozbieżności, i to na niekorzyść konsumenta jako słabszej strony umowy, między wartością świadczenia udostępnionego kredytobiorcom oraz podlegającego zwrotowi na rzecz banku.
Niemniej na tym nie kończą się zastrzeżenia do powyższych postanowień, ponieważ kolejnym problemem w przyjętej w przedmiotowym przypadku konstrukcji umowy kredytu denominowanego – jak trafnie dostrzegł Sąd pierwszej instancji – jest obciążenie kredytobiorców nieograniczonym ryzykiem wzrostu ich świadczenia. Wbrew argumentacji banku, w tym przypadku nie chodzi jednak wyłącznie o konsekwencje wynikające ze wzrostu kursu CHF i o to, że konsumenci mogli i powinni byli zdawać sobie sprawę z możliwości wystąpienia takich skutków, ponieważ wiedza o zmienności kursów walut obcych ma charakter powszechny i elementarny. Zasadnicze znaczenie ma bowiem brak adekwatnej zależności między wzrostem kursu CHF (lub ogólniej wahaniami kursów tej waluty) a zmianami siły nabywczej waluty polskiej, ponieważ właśnie to zjawisko jest główną przyczyną rozbieżności między wartością świadczenia udostępnionego kredytobiorcy a realną (po dokonaniu waloryzacji) wartością świadczenia podlegającego zwrotowi na rzecz banku.
W tym kontekście bardzo istotne stają się dwie kolejne kwestie, które jednocześnie wpływają na ocenę abuzywności przyjętych w przedmiotowej umowie postanowień o denominacji. Pierwsza z nich wiąże się obiektywnie z samym sposobem konkretnego ukształtowania mechanizmu denominacji, który godzi w interesy powodów jako konsumentów, a druga – z brakiem należytego i zrozumiałego wyjaśnienia im, że przyjęty w umowie sposób denominacji (a w istocie waloryzacji) świadczeń stron może okazać się dla nich niekorzystny, a w skrajnych przypadkach – wręcz rażąco niekorzystny.
Odnośnie do pierwszej kwestii wziąć trzeba pod uwagę, że niewątpliwie to pozwany jest autorem tekstu umowy zawartej między stronami. W tym zakresie na aprobatę zasługuje wniosek Sądu Okręgowego, że powodowie nie mieli istotnego wpływu na treść tej umowy, w szczególności na jej postanowienia, dotyczące denominacji, które nie były z nimi indywidualnie uzgadniane i mogli je tylko zaakceptować lub zrezygnować z zawarcia przygotowanej przez pozwanego umowy. Odmiennego poglądu nie może uzasadniać to, że na mocy decyzji nr (...) uzyskali obniżenie marży, prowizji i opłat, ponieważ nie dotyczy to zawartego w umowie mechanizmu indeksacji. Podobnie nie ma w tym zakresie istotnego znaczenia, że sami wypełnili wniosek kredytowy (nota bene , na formularzu który także został w całości opracowany przez pozwanego), w którym podali wnioskowaną kwotę kredytu (w PLN), określili tzw. walutę kredytu w CHF oraz wskazali cel kredytu i wybrali sposób jego oprocentowania, spłaty i zabezpieczenia, ponieważ te postanowienia także nie wpływają na treść (redakcję) zawartych w umowie postanowień o denominacji. Niezasadne jest ponadto powoływanie się na to, że oświadczyli, że otrzymali ofertę kredytu w złotych i walucie wymienialnej oraz odrzucili ofertę kredytu złotowego. Z dotychczasowych uwag wynika bowiem, że kredyt denominowany w istocie też jest kredytem złotowym, ale specyficznym z uwagi na umieszczenie w nim mechanizmu denominacji, który z jednej strony wiąże wartość świadczeń stron z walutą obcą i pozwala zastosować oprocentowanie właściwe dla tej waluty, ale z drugiej strony naraża konsumentów na nieograniczone ryzyko walutowe (a także spreadowe).
Podkreślić przy tym należy, że oczywiste jest, że do zawarcia tej umowy nie-wątpliwie nie mogło dojść całkowicie bez jakichkolwiek uzgodnień między powodami a pozwanym, ponieważ musieli oni co najmniej wyrazić wolę zawarcia umowy kredytu, i to właśnie z tym bankiem oraz wskazać, na jaki cel i w jakiej kwocie, a także na jaki okres chcą go uzyskać. Nie jest to jednak równoznaczne z indywidualnym uzgodnień wszystkich postanowień umownych, ponieważ w kontekście art. 385 1 i nast. k.c. wymóg ten należy odnosić przede wszystkim do tych postanowień umownych, które są oceniane pod kątem abuzywności, a nie ogólnie do faktu zawarcia całej umowy, do czego nie może przecież dojść także bez zgody i udziału konsumenta.
W związku z tym z faktu, że konsument zaakceptował umowę kredytu przygotowaną wprawdzie zgodnie z jego wnioskiem, ale na podstawie wzorca umownego opracowanego przez bank i stosowanego przez niego do wielu klientów, nie można wyprowadzać wniosku, że w konsekwencji wszystkie postanowienia umowne zostały z nim indywidualnie uzgodnione. Chodzi bowiem przede wszystkim o to, czy miał on możliwość wpływu na ukształtowanie tych postanowień, które mają charakter abuzywny. W tym zakresie nie jest więc wystarczające jedynie to, że zaakceptował je w takim kształcie, w jakim bank zaproponował je w opracowanym przez siebie wzorcu umownym.
W konsekwencji nieistotne było zarówno kwestionowanie wiarygodności powodów, jak i powoływanie się na dowody, z których bardzo ogólnie miałoby wynikać, jak generalnie przebiegało zawieranie takich umów jak przedmiotowa umowa. Takie zarzuty nie są wystarczające do podważenia poglądu Sądu pierwszej instancji, że umowa ta w odniesieniu do postanowień dotyczących denominacji nie była indywidualnie negocjowana z powodami, lecz postanowienia te zostały przyjęte z gotowego wzorca, tak samo jak w przypadku wielu innych klientów banku, a tym samym umowa ta de facto miała charakter adhezyjny, w którym wybór konsumentów sprowadzał się do akceptacji zawarcia umowy przygotowanej przez bank lub zrezygnowania z jej zawarcia.
W związku z tym to pozwany odpowiada za takie ukształtowanie mechanizmu denominacji świadczeń stron za pomocą kursu CHF, które prowadziło do obciążenia powodów skutkami ryzyka walutowego, wykraczającymi poza zakres utraty realnej równowartości świadczeń stron (w wyniku spadku siły nabywczej waluty polskiej), wobec czego wartość ich świadczenia odrywa się od wartości świadczenia otrzymanego od banku i w gruncie rzeczy staje się nieprzewidywalna i przypadkowa, gdyż nie zależy od spadku siły nabywczej waluty polskiej, lecz od zmian kursów CHF, które nie zależą przecież od wartości waluty polskiej ani nie są z nią w jakikolwiek sposób powiązane.
Problem z denominacją (podobnie jak z indeksacją) nie polega więc na samym wprowadzeniu do umowy kredytu mechanizmu waloryzacji świadczeń stron (ich przeliczania za pomocą kursu CHF), lecz na doborze takiego miernika waloryzacji, który w istocie w ogóle nie zapewnia (i nie jest w stanie zapewnić) rzetelnej waloryzacji, gdyż nie koreluje ze spadkiem wartości (siły nabywczej) waluty polskiej. O ile więc samo zastosowanie mechanizmu waloryzacji w umowie kredytu (w tym również za pomocą innej waluty obcej niż waluta polska będąca walutą świadczenia) można uznać za dopuszczalne, jako stanowiące możliwą odmianę (wariant) takiej umowy, o tyle stwierdzić należy, że powinien on zostać tak ukształtowany, aby nie prowadził do oderwania, zwłaszcza zbyt znacznie na niekorzyść konsumentów, zwaloryzowanej wartości świadczenia, zwracanego przez nich na rzecz banku, od wartości świadczenia, które od niego otrzymali. W związku z tym w orzecznictwie trafnie zwraca się uwagę na brak jakiegokolwiek ograniczenia granic ryzyka walutowego spoczywającego na konsumentach oraz brak sprawiedliwego rozłożenia tego ryzyka między stronami (w szczególności obciążenia nim, i to w większym stopniu, banku jako profesjonalisty oraz silniejszej strony umowy).
Obiektywnie rzecz ujmując, postanowienia umowne, regulujące denominację, zostały bowiem tak skonstruowane przez pozwanego jako autora tekstu umowy, że nie prowadziły jedynie do zachowania realnej wartości świadczenia zwracanego mu przez powodów w całym okresie kredytowania (które stosownie do art. 69 pr. bank. co do zasady powinno odpowiadać wartości udostępnionej im kwoty kapitału), lecz wykraczały poza granice, jakie wynikały z denominacji jako odmiany waloryzacji, ponieważ ich świadczenie zależy w istocie od niedających się przewidzieć wahań kursu waluty obcej, zastosowanej w mechanizmie denominacji, a nie od spadku realnej wartości tego świadczenia (czyli od spadku siły nabywczej waluty polskiej). W konsekwencji powodowie de facto mogliby być zobowiązani do zwrotu na rzecz banku – w walucie polskiej, będącej walutą zobowiązania – kwoty nawet kilkukrotnie wyższej, niż sami od niego otrzymali, ponieważ przyjęty miernik denominacji (waloryzacji) nie zależy od spadku siły nabywczej waluty polskiej, a jednocześnie umowa nie zawiera żadnych postanowień, które ograniczałyby lub usuwały skutki wynikające z ryzyka walutowego wykraczającego (zwłaszcza nadmiernie) poza spadek siły nabywczej waluty polskiej.
W związku z tym, w ocenie Sądu Apelacyjnego, uznać należy, że taki sposób sformułowania denominacji rażąco naruszał interes powodów jako konsumentów, ponieważ zdecydowanie nie zapewniał, że zwrócą bankowi dokładnie taką samą kwotę (choćby tylko w ujęciu zwaloryzowanym), którą od niego otrzymali.
Przeciwko takiemu poglądowi nie przemawia przekonująco formułowana przez banki argumentacja, że obciążające kredytobiorców (bez jakiegokolwiek merytorycznego czy formalnego ograniczenia) ryzyko walutowe było równoważone przez ich korzyści wynikające z zastosowania do kredytów denominowanych/indeksowanych znacznie niższego oprocentowania LIBOR zamiast WIBOR. Wzrost kursu CHF, jako waluty denominacji, nie powoduje bowiem jedynie wzrostu raty, ale także wzrost salda zadłużenia (oczywiście w walucie polskiej jako walucie zobowiązania, ponieważ nie ma podstaw do uznania, że kwotę kredytu stanowi rzekomo niezmienna suma wyrażona w CHF, skoro nie została ona udostępniona powodom, lecz stanowi jedynie wynik przeliczenia kwoty kredytu za pomocą waluty denominacji). Zauważyć przy tym wypada, że rata kredytu składa się z części kapitałowej i części odsetkowej, wobec czego wzrost salda kredytu (wskutek wzrostu kursu waluty obcej) wpływa na zwiększenie wysokości raty kredytu, płaconej przez kredytobiorców w walucie polskiej, nie tylko w części kapitałowej, ale i odsetkowej, ponieważ de facto są one liczone wprawdzie według stawki LIBOR (korzystnej dla nich, co eksponuje bank), ale od wyższej kwoty kapitału (w przeliczeniu na PLN).
W konsekwencji kwestia ogólnej (uwzględniającej elementy pozytywne i negatywne) korzystności kredytów frankowych dla kredytobiorców jest co najmniej kontrowersyjna. Nie można bezkrytycznie akceptować tezy, że wzrost kursu waluty denominacji jest kompensowany przez niższe oprocentowanie kredytu (niezależnie od tego, że stawki LIBOR po zawarciu przedmiotowej umowy rzeczywiście bardzo zmalały, nawet poniżej zera), ponieważ niższe oprocentowanie należy odnosić do wyższej kwoty kapitału (z uwagi na przeliczanie go według znacznie wyższego niż w chwili zawarcia umowy kursu CHF). W tej sytuacji aktualne pozostaje stanowisko, że mechanizm denominacji powinien zostać tak ukształtowany, aby w przypadku wzrostu, zwłaszcza bardzo znacznego, kursu waluty obcej, nie nastąpił wzrost świad-czenia kredytobiorców w sposób całkowicie oderwany od spadku siły nabywczej wa-luty polskiej jako waluty zobowiązania.
Nie ma zatem podstaw do uznania, że obciążenie kredytobiorców ryzykiem walutowym bez jakiegokolwiek ograniczenia, w szczególności bez ograniczenia do zakresu spadku siły nabywczej waluty polskiej ewentualnie sprawiedliwego rozłożenia tego ryzyka między obie strony, z uwzględnieniem tego, że bank jest w tej relacji stroną silniejszą, nie narusza rażąco interesów konsumenta. Podkreślić przy tym trzeba, że chodzi już o samo ukształtowanie treści umowy, a nie o wynikające z tego faktyczne skutki, ponieważ zgodnie z powszechnie akceptowanym poglądem oceny, czy postanowienia umowne mają charakter niedozwolony, dokonuje się według stanu z chwili jej zawarcia a nie z późniejszej perspektywy, uwzględniającej skutki wynikające z tych postanowień dla konsumenta w toku jej wykonywania.
Nie można więc zgodzić się z poglądem, że przyczyną kwestionowania tych postanowień jest wyłącznie wzrost (niezależny od banku i niezawiniony przez niego) kursu CHF, a nie treść postanowień regulujących zasady denominacji świadczeń stron za pomocą kursu tej waluty, ponieważ taki pogląd nie uwzględnia tego, że niekorzystne dla konsumentów skutki wzrostu kursu CHF wynikają przede wszystkim z niekorzystnego dla nich uregulowania zasad denominacji (inaczej ukształtowania treści umowy), które nie chronią ich przed nadmiernym wpływem tych skutków na wysokość ich świadczenia. Inaczej rzecz ujmując, wzrost (zwłaszcza bardzo znaczny, który nie był przewidywany i brany pod uwagę ani przez strony, ani w Rekomendacji S, która zakładała jego wzrost tylko w granicach 20 %) kursu CHF jedynie uwidocznił niedozwolony charakter spornych postanowień umownych, jaki miały one jednak już od chwili zawarcia umowy. Niekorzystne dla konsumentów skutki umowy tkwiły więc w niej od samego początku, a wzrost kursu CHF spowodował tylko, że skutki te nabrały realnego wymiaru. Chybione jest więc stawianie powodom zarzutu naruszenia art. 5 k.c.
W tej sytuacji, w ocenie orzekającego składu Sądu Apelacyjnego, nie może być uzasadnionych wątpliwości, że już tylko z powyższych przyczyn zawarte w przedmiotowej umowie kredytu postanowienia, regulujące zasady denominacji świadczeń stron, kształtowały prawa i obowiązki powodów w sposób rażąco dla nich niekorzystny. Warto w tym zakresie posłużyć się prezentowanym w orzecznictwie poglądem, według którego rażące naruszenie interesów konsumenta ma miejsce wtedy, gdy następuje pogorszenie jego sytuacji prawnej w stosunku do tej, która istniałaby, gdyby do umowy nie zostały wprowadzone przez przedsiębiorcę niekorzystne dla niego postanowienia umowne.
Z takiego punktu widzenia wziąć trzeba pod uwagę, że gdyby do umowy nie wprowadzono postanowień o denominacji, to powodowie byliby zobowiązani do zwrotu nominalnej wartości świadczenia, która z upływem czasu stanowiłaby dla nich realnie co raz mniejsze obciążenie finansowe z uwagi na spadek siły nabywczej waluty polskiej, podczas gdy w kredycie denominowanym wartość ich świadczenia (tak pod względem wysokości salda kapitału w walucie polskiej, jak i wysokości rat) w zasadzie nie ulega istotnemu zmniejszaniu, i to mimo wielu lat spłacania kredytu zgodnie z treścią umowy, lecz wprost przeciwnie wysokość ich zadłużenia jest nawet większa od kwoty udostępnionego im kredytu. Wprawdzie powodowie korzystali z niższego oprocentowania LIBOR zamiast WIBOR, ale nie można uznać, że stanowiło to dla nich istotną korzyść, skoro wysokość ich raty z uwagi na wzrost kursu CHF wcale nie była niższa niż, gdyby zawarli umowę kredytu bez klauzuli denominacyjnej.
Powyższe uwagi odnosiły się zasadniczo do przesłanki w postaci rażącego naruszenia interesów powodów jako konsumentów. Jednocześnie dostrzec jednak należy, że sposób ukształtowania praw i obowiązków powodów – w następstwie przyjętego w umowie mechanizmu denominacji – nie był wcale tak prosty i jednoznaczny, jak próbuje obecnie przekonywać skarżący. Jego skutki nie ograniczają się bowiem do uzależnienia wysokości ich świadczenia (rat kapitałowo – odsetkowych) od zmiennego kursu CHF, lecz obejmują przede wszystkim nieograniczone w jakikolwiek sposób obciążenie ich skutkami wzrostu tego kursu w stopniu odrywającym całkowicie wartość ich świadczenia od wartości świadczenia, które otrzymali od banku.
Nie można więc mówić, że chodziło jedynie o świadomość zmienności kursów walut obcych, która ma charakter oczywisty i powszechny dla każdego konsumenta bez konieczności posiadania jakichkolwiek dodatkowych wiadomości. Realny problem sprowadza się bowiem do tego, że koniecznie było wyraźne i jednoznaczne uświadomienie powodom, że godząc się na zawarcie umowy kredytu denominowanego o treści przygotowanej przez pozwanego, w rzeczywistości akceptują zawarcie umowy kredytu, która bardzo mocno różni się od typowej umowy kredytu, ponieważ ich świadczenie mogło nie tylko nominalnie, ale i realnie znacznie różnić się od kwoty, która zostanie im udostępniona. Nie było zatem wystarczające jedynie bardzo ogólne poinformowanie ich o ryzyku walutowym wiążącym się z taką umową i uzyskanie od nich oświadczenia o świadomości takiego ryzyka oraz akceptacji tego, że ponoszą jego skutki, lecz należało dokładnie i rzetelnie wyjaśnić im, na czym polega taki kredyt i że może one okazać się dla nich nawet bardzo niekorzystny, jeśli dojdzie do znacznego wzrostu kursu CHF w porównaniu do stanu z chwili zawarcia umowy.
W tym kontekście zauważyć należy, że nawet aktualnie pozwany nie jest w stanie (ewentualnie nie chce) dostrzec wszystkich skutków wynikających z zawarcia umowy kredytu denominowanego. W dalszym ciągu eksponuje bowiem przede wszystkim korzyści, mające płynąć dla kredytobiorców ze znacznie niższego oprocentowania tzw. kredytów frankowych według stawek LIBOR, pomijając, że takie korzyści wchodziły w rachubę wyłącznie przy założeniu jedynie nieznacznego wzrostu kursu CHF jako waluty denominacji (akceptując nawet jego stanowisko, że w perspektywie okresu, na jaki zawarto umowę, w ogóle nie można logicznie mówić, że można było zakładać niezmienność tego kursu w całym okresie kredytowania). Z argumentacji pozwanego wynika, że w zasadzie dostrzega on tylko korzyści, wynikające rzekomo dla kredytobiorców z umowy kredytu denominowanego.
W takiej sytuacji trudno jest uznać, że w chwili jej zawarcia rzeczywiście i rzetelnie poinformował powodów zarówno o korzyściach, jakie mogą uzyskać z tej umowy, jak i o wiążących się z nią dla nich ryzykach oraz o skali i prawdopodobieństwie ich wystąpienia w całym okresie kredytowania, skoro sam ich prawidłowo nie oceniał, ewentualnie nie zdawał sobie sprawy z możliwego zakresu i skutków wiążącego się z nią ryzyka walutowego. Bardziej przekonujący jest wniosek, że eksponował przede wszystkim korzystne aspekty tej umowy, pomijając lub co najmniej zmniejszając znaczenie jej negatywów. Dotyczy to w szczególności kwestii, na ile można było wówczas realnie zakładać, że korzyści płynące z niższego oprocentowania kredytu denominowanego mogą zrównoważyć lub przynajmniej złagodzić ryzyko związane z wahaniami kursów CHF, które obciążały w sposób nieograniczony jedynie konsumentów.
Pojawia się więc pytanie, czy w ogóle można uznać za uczciwe ze strony banku i lojalne wobec kontrahenta, będącego konsumentem, zaproponowanie zawarcia umowy, która wprawdzie prima facie mogła wydawać się dla niego bardzo korzystna, ale obiektywnie łączyła się z ryzykiem, które mogło wywołać dla niego bardzo niekorzystne skutki, których nie przyjąłby, gdyby został o nich rzetelnie uprzedzony. Generalnie zresztą zauważyć można, że pozwany – przez wybiórczy i tendencyjny dobór informacji o kredycie oraz sposób zaprezentowania jego zalet (niższe oprocentowanie i w konsekwencji niższa rata) oraz wad (nieograniczone i bardzo poważne ryzyko walutowe) – niewątpliwie mógł wpłynąć na decyzję powodów o zawarciu umowy kredytu denominowanego zamiast innej umowy wprawdzie z wyższym oprocentowaniem i ratą, ale pozbawionej elementu ryzyka walutowego. Takie zaś zachowanie banku podlega negatywnej ocenie pod kątem zgodności z dobrymi obyczajami.
Powyższe rozważania odpowiadają przyjętemu w orzecznictwie sposobowi rozumienia przesłanki sprzeczności ukształtowania praw i obowiązków konsumenta z dobrymi obyczajami. Wskazuje się bowiem, że zachowanie przedsiębiorcy narusza dobre obyczaje wtedy, gdy traktując konsumenta w sposób sprawiedliwy, słuszny i uwzględniający jego prawnie uzasadnione roszczenia, nie mógłby racjonalnie spodziewać się, że przyjąłby on takie postanowienie w drodze indywidualnych negocjacji. Z tego punktu widzenia nie można uznać za zgodne z dobrymi obyczajami przed-stawianie konsumentowi umowy w sposób eksponujący przede wszystkim wynikające z niej dla niego korzyści (niższe oprocentowanie) przy jednoczesnym pomijaniu lub bagatelizowaniu niekorzystnych dla niego skutków, które mogą wynikać z zawartych w umowie postanowień umownych, obciążających jedynie niego nieograniczonym w jakikolwiek sposób ryzykiem walutowym.
Przeciwko takiej ocenie nie może przemawiać argument, że rozsądny i doświadczony konsument powinien (niekiedy mówi się wręcz „doskonale”) zdawać so-bie sprawę ze zmienności kursów walut obcych i wiążącego się z tym ryzyka wzrostu (nawet bardzo znacznego) salda kapitału i wysokości rat kapitałowo – odsetkowych. Nie może to usprawiedliwiać wprowadzania przez przedsiębiorcę do umowy postanowień, które obiektywnie rażąco godzą w interes konsumenta. Wziąć trzeba pod uwagę, że udzielenie konsumentowi ochrony przez niedozwolonymi postanowieniami umownymi nie jest uzależnione od okoliczności subiektywnych po jego stronie. Nie ma więc ono charakteru względnego determinowanego in concreto przez zachowanie, wiedzę, wykształcenie, doświadczenie itp. konsumenta. Nie do zaakceptowania byłoby zatem uzależnianie tej ochrony od tego, czy konsument mógł lub po-winien był zdawać sobie sprawę, że przedsiębiorca proponuje mu w umowie postanowienia o charakterze niedozwolonym. W przeciwnym razie należałoby uznać, że jeżeli przedsiębiorcy uda się wprowadzić do umowy postanowienia niedozwolone, których rozważny i doświadczony konsument nie dostrzegł i nie sprzeciwił się im, to taki konsument nie może już powoływać się na ich abuzywność.
Odmiennej oceny nie uzasadniają zarzuty, odwołujące się do faktu złożenia przez powodów oświadczeń (w § 18 umowy oraz w odrębnym oświadczeniu o ryzyku), że zostali poinformowani o ponoszeniu ryzyka walutowego i ryzyka zmiennej stopy procentowej. Zarówno umowa, jak i w/w oświadczenie stanowią dokumenty prywatne i zgodnie z art. 245 k.p.c. potwierdzają jedynie to, że powodowie je podpisali, a nie to, że ich treść odpowiada prawdziwemu stanowi rzeczy. Dowody te nie są więc równoznaczne w niebudzącym wątpliwości i nie podlegającym kwestionowaniu udowodnieniem, czy i ewentualnie jakie informacje i pouczenia rzeczywiście zostały powodom przekazane oraz jak była ich treść i sposób przekazania. Oznaczają one przede wszystkim, że pozwany zadbał o zabezpieczenie swoich interesów przez ewentualnym stawianiem mu zarzutów przez konsumentów, ale nie wynika z nich, czy tak samo zadbał również o zabezpieczenie ich interesów.
Decydujące znaczenie ma więc obiektywnie rażąco niekorzystny dla powodów charakter postanowień o denominacji oraz okoliczności zawarcia umowy, które pozwalają uznać, że nie zostali oni uprzedzeni o wszystkich skutkach, mogących wy-nikać z takich postanowień, w związku z czym zawarli umowę z pozwanym bankiem, działając w zaufaniu do niego, na podstawie którego byli przekonani, że proponując im korzystniejsze warunki oprocentowania, a tym samym niższą ratę, która to okoliczność niewątpliwie istotnie wpłynęła na ich decyzję o zawarciu takiej umowy, nie umieścił w niej jednocześnie postanowień, które mogłyby rażąco naruszać ich interesy. Bank, wykorzystując zaufanie powodów, którzy potrzebowali dla siebie jak najkorzystniejszego kredytu, zaproponował im zawarcie umowy, która prima fa-cie mogła wydawać się dla nich korzystna i bezpieczna, ale w rzeczywistości – z uwagi na obciążenie ich ryzykiem walutowym, które mogło istotnie przeważyć skutki umowy na ich niekorzyść – nie miała takiego charakteru.
Dodać należy, że chybione są zarzuty apelacyjne, w których pozwany kwestionuje rażące naruszenie interesów powodów, powołując się na możliwość uniknięcia przez nich konieczności stosowania kursów CHF, ustalanych przez niego jednostronnie w swojej tabeli kursów z uwagi na to, że mogli wybrać sposób spłaty kredytu bezpośrednio w walucie obcej (zwłaszcza zawierając z nim stosowny aneks do umowy). Wziąć trzeba pod uwagę, że taka możliwość miała na celu przede wszystkim ochronę konsumentów przed koniecznością spłacania kredytu według jednostronnie i dowolnie ustalanych przez bank kursów walut obcych (wynika to nawet z argumentacji skarżącego, który eksponuje, że gdyby powodowie wybrali spłatę kredytu w CHF zamiast w PLN, to w ogóle nie byliby narażeni na negatywne skutki, wynikające ewentualnie z jednostronnego ustalania przez niego kursów CHF w swojej tabeli kursowej). Nie chodziło zatem wcale o wykonywanie zobowiązania w jego rzekomej walucie, lecz tylko o uniknięcie konieczności stosowania kursów z tabeli ustalanej przez bank.
Zauważyć ponadto trzeba, że argument o możliwości spłaty kredytu bezpośrednio w walucie denominacji w istocie przemawia na niekorzyść banku. Skoro bowiem do powstania takiej możliwości niezbędne było istnienie specjalnej regulacji umownej (zawarcie stosownego aneksu) lub ustawowej (wejście w życie tzw. ustawy antyspreadowej), uznać należy, że waluta obca nie była walutą zobowiązania, gdyż w takim przypadku oczywiste byłoby, że nie tylko może, lecz wręcz powinna być walutą, w której następuje spełnienie świadczenia. Tymczasem niewątpliwie zgodnie z umową świadczenia obu stron miały być spełniane w walucie polskiej. Powtórzyć wypada, że wprowadzenie możliwości spłaty kredytu w walucie obcej nie oznacza, że była ona walutą zobowiązania, lecz wiązało się to z dążeniem do uniknięcia negatywnych dla konsumentów skutków, wynikających ze stosowania w mechanizmie denominacji kursów CHF, ustalanych jednostronnie przez bank. Nie ma to zatem wpływu na ocenę abuzywności postanowień umownych o denominacji, która jest dokonywana według stanu z chwili zawarcia umowy a nie według sposobu jej późniejszego wykonywania.
Podobnie argument o możliwości tzw. przewalutowania kredytu nie oznacza, że powodowie mogli uniknąć niekorzystnego dla nich skutków postanowień o denominacji. Biorąc pod uwagę, że kredyt denominowany jest w rzeczywistości kredytem walutowym, charakteryzującym się specyficznym mechanizmem przeliczania wartości świadczeń stron, uznać należy, że przewalutowanie nie oznaczałoby rzeczywistej zmiany waluty zobowiązania. Zgodnie z wiedzą Sądu Apelacyjnego stosowane w umowach kredytu przewalutowanie polegało bowiem w gruncie rzeczy na rezygnacji ze znajdującego się w takich umowach mechanizmu waloryzacji (w postaci denominacji lub indeksacji) i powodowało, że kwota kapitału kredytu, która była wyrażona w walucie obcej wskutek zastosowania tego mechanizmu, która nie była jednak nigdy realnie udostępniona kredytobiorcom, była przeliczana na walutę polską z jednoczesnym zastosowaniem oprocentowania według stawek WIBOR zamiast LIBOR.
Taka możliwość wcale nie byłaby tak jednoznacznie korzystna dla kredytobiorców, jak próbuje to przedstawiać pozwany. Przy przewalutowaniu nowa wysokość kapitału w PLN nie byłaby bowiem ustalana w odniesieniu do tej kwoty, która faktycznie została powodom udostępniona (wypłacona) w chwili zawarcia umowy, lecz w odniesieniu do jej równowartości w walucie obcej, wynikającej z dokonanego uprzednio przeliczenia tej kwoty. Następowałoby to ponadto według kursu CHF z chwili przewalutowania a nie z chwili wypłaty kredytu. W konsekwencji przy znacznym wzroście tego kursu, który miał być motywem dokonania tzw. przewalutowania, nowa kwota kredytu w PLN byłaby na ogół znacznie wyższa od faktycznie udostępnionej kredytobiorcom kwoty kredytu. Dodatkowo na ich niekorzyść działałoby jeszcze i to, że od tak podwyższonej kwoty musieliby od tej pory płacić znacznie wyższe odsetki według stawek WIBOR a nie LIBOR, tak jak dotychczas. Koncepcja tzw. przewalutowania kredytów frankowych również budzi więc daleko idące zastrzeżenia, ponieważ w istocie najczęściej byłaby bardzo niekorzystna dla konsumentów.
Dodać wypada, że nie jest przekonujący argument banku, że także on nie mógł przewidzieć wystąpienia takiego wzrostu kursu CHF, który doprowadził do bardzo niekorzystnych następstw dla powodów. Skoro bowiem sam bank twierdzi, że taka okoliczność była niemożliwa do przewidzenia nawet dla niego jako profesjonalisty (w szczególności w dziedzinie kredytów), to nie można uznać, że powinni ją byli przewidzieć powodowie, będący konsumentami (nieprofesjonalistami) i uwzględnić ją w swoich kalkulacjach co do zawarcia umowy kredytu denominowanego w CHF lub zrezygnowania z takiej umowy. Taki argument nie może więc przemawiać na niekorzyść powodów i stanowić podstawy odmówienia im ochrony przed wprowadzonymi przez pozwanego do umowy kredytu postanowieniami niedozwolonymi.
W tej sytuacji nie zasługiwały na uwzględnienie zarzuty apelacyjne, które sprowadzały się do próby wykazania, że jedyne zastrzeżenia pod kątem abuzywności można mieć co najwyżej do postanowień umownych dotyczących stosowania do przeliczania świadczeń stron (w mechanizmie denominacji) kursów CHF ustalanych jednostronnie przez pozwanego w swojej tabeli kursowej oraz do braku określenia w umowie zasad ustalania tych kursów. Takie podejście pozwanego było bardzo dogodne dla niego, ponieważ odwracało uwagę od pozostałych problemów, wiążących się ze sposobem ukształtowania denominacji w przedmiotowej umowie, a mianowicie dokonywaniem niekorzystnego dla powodów przeliczania wartości świadczeń obu stron na podstawie odmiennych kursów CHF oraz obciążeniem wyłącznie nich nieograniczonym ryzykiem walutowym. Tymczasem rażące naruszenie równowagi stron na niekorzyść powodów nie ograniczało się do kwestii stosowania przez bank własnych kursów CHF, lecz obejmowało, i to przede wszystkim, dwa wspomniane wyżej elementy.
W związku z tym odnośnie do samych zarzutów, dotyczących zasad ustalania kursów CHF, wskazać należy, że problem ten nie polega na tym, czy stosowane przez bank zasady ustalania tych kursów były obiektywne (rynkowe) i czy bank mógł je dowolnie ustalać, lecz na tym, że w umowie nie zostały określone zasady, na podstawie których je ustalał. Nie może zaś budzić wątpliwości, że takie zasady musiały istnieć, skoro bank odwołuje się do nich w toku niniejszego procesu, wywodząc, że z uwagi na wiążące go regulacje prawne oraz mechanizmy ekonomiczne nie mógł ich ustalać dowolnie, lecz musiały one mieć charakter rynkowy, który obiektywnie nie godził w prawa powodów. Jeśli więc takie zasady istniały, to należało wprowadzić je do treści umowy po to, aby z jednej strony stały się one prawnie wiążące dla obu stron (w tym dla banku), a z drugiej strony po to, aby powodowie znali te zasady i stosownie do swojej woli mogli dokonać kontroli, czy pozwany stosuje się do nich przy ustalaniu kursów CHF, według których przeliczane są świadczenia stron (przy wypłacie kredytu i przy jego spłatach). Tym samym nie jest istotne to, w jaki sposób bank faktycznie ustalał te kursy, lecz to, że nie określił zasad ich ustalania w treści umowy kredytu, która nota bene została zawarta na podstawie przygotowanego przez niego projektu (wzorca umownego).
W konsekwencji chybione są wszystkie zarzuty apelacyjne, w których pozwany podnosi, że w świetle wskazanych przez niego przepisów prawa materialnego nie mógł dowolnie ustalać kursów CHF, w związku z czym nie było – jego zdaniem – podstaw do stwierdzenia abuzywności postanowień umownych odsyłających do stosowania ustalanych przez niego kursów tej waluty.
Odmiennego poglądu nie może uzasadniać zarzut naruszania art. 111 ust. 1 pkt 4 pr. bank., który stanowi normatywną podstawę do publikowania przez banki tabel kursowych, w których ogłaszają stosowane przez siebie kursy sprzedaży i kupna walut obcych. Stanowisko pozwanego nie bierze pod uwagę, że w przypadku waloryzacji (denominacji) w ogóle nie dochodzi do sprzedaży lub kupna walut obcych, lecz jedynie do rachunkowego przeliczania wartości świadczeń z waluty polskiej, w której kredy jest wypłacany, na walutę obcą oraz z waluty obcej, w której są określone raty kredytu, na walutę polską (przy jego spłacie).
Zauważyć ponadto należy, że sytuacja kredytobiorcy jest zasadniczo odmienna od sytuacji innych kontrahentów banku, którzy chcą od niego nabyć lub sprzedać mu walutę obcą. W ich przypadku kurs wymiany znają już bowiem oni przed podjęciem decyzji o dokonaniu transakcji z bankiem, więc mogą ocenić, czy chcą ją zawrzeć po danym kursie, czy z niej rezygnują. Natomiast kredytobiorcy w chwili podejmowania decyzji o zawarciu umowy kredytu denominowanego nie znają jeszcze kursu waluty obcej, po jakim kwota kredytu zostanie przeliczona, a tym bardziej nie wiedzą, po jakim kursie będą przeliczane ich raty w całym wieloletnim okresie spłaty. Właśnie z tej przyczyny zasadnicze znaczenie dla nich ma nie tyle znajomość konkretnej tabeli kursowej z danego dnia, co wiedza o zasadach, według jakich w ich kontrakcie bank będzie ustalał te kursy w przyszłości.
W związku z tym Sąd Okręgowy trafnie uznał, że nie było konieczności ustalania, w szczególności za pomocą opinii biegłego, jak pozwany faktycznie ustalał kursy CHF stosowane przy przeliczaniu wartości świadczeń stron i czy te kursy nie były, zwłaszcza rażąco, niekorzystne dla powodów. Decydujące jest bowiem to, że treść umowy dawała mu taką możliwość, a nie to, czy z niej skorzystał i ewentualnie w jakim zakresie.
Wobec braku podstaw do podważenia dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny postanowień umowy o denominacji jako mających charakter niedozwolony w rozumieniu art. 385 1 k.c., nie ma też podstaw do zakwestionowania, że po ich wy-eliminowaniu z umowy w całości (zarówno w zakresie ryzyka walutowego, jak i ryzyka kursowego) w rezultacie stała się ona nieważna w całości. Ponieważ Sąd Apelacyjny w pełni podziela powyższą ocenę oraz wynikające z niej uznanie za uzasadnione roszczenia powodów o zwrot spełnionych na podstawie tej umowy świadczeń jako nienależnych, zbędne jest ponowne przytaczanie tej argumentacji, tym bardziej, że zarzuty pozwanego generalnie sprowadzają się tylko do kontestowania tej oceny i próby jej zastąpienia jego własnym stanowiskiem.
Chybione były także zarzuty apelacyjne, odwołujące się do skutków wejścia w życie ustawy antyspreadowej. Przede wszystkim nie można przyjąć, że ustawa ta miała na celu potwierdzenie ważności umów kredytu indeksowanego lub denominowanego tak zawartych przed jej wejściem w życie, jak i w późniejszym okresie. Z jej przepisów nie wynika bowiem, aby ustawodawca zajął w tej kwestii jakiekolwiek stanowisko. W gruncie rzeczy przyjął on jedynie zawieranie takich umów za istniejący obiektywnie fakt, w związku z czym ograniczył się tylko do uregulowania niektórych zagadnień, które w tamtym okresie wywoływały kontrowersje prawne i niezadowolenie kredytobiorców.
Wziąć trzeba ponadto pod uwagę, że wówczas, mimo światowego kryzysu ekonomiczno – finansowego, który rozpoczął się w 2008 r., nie ujawniły się jeszcze w pełni wszystkie negatywne dla konsumentów konsekwencje sposobu ukształtowania mechanizmu indeksacji (denominacji), czyli w zasadzie waloryzacji, wprowadzonego przez banki do powyższych umów. W szczególności początkowo nie zdawano sobie sprawy nie tylko z wadliwości przyznania bankom uprawnienia do jednostronnego i dowolnego ustalania kursów walut stosowanych do przeliczania wartości świadczeń stron (czyli z obciążenia konsumentów ryzykiem kursowym), lecz także ze skutków obciążenia jedynie konsumentów nieograniczonymi następstwami wzrostu kursu waluty indeksacji (denominacji), czyli ryzykiem walutowym.
W tamtej sytuacji mogło wydawać, że wystarczające będzie pozbawienie banków wyłącznie możliwości samodzielnego i jednostronnego ustalania kursów waluty obcej stosowanej do indeksacji (denominacji) kredytów. Podkreślić przy tym należy, że taki skutek nie następował ex lege , ponieważ ustawodawca nie określił w ustawie antyspreadowej zasad ustalania kursów waluty obcej, lecz cel tej ustawy chciał osiągnąć przez nowelizację art. 69 pr. bank., polegającą na wprowadzeniu obowiązku określania w treści umów kredytu indeksowanego (denominowanego) zasad ustalania tych kursów przez banki w oparciu o precyzyjne i obiektywne przesłanki/kryteria. Dotyczyło to umów, które miały być zawarte po wejściu ustawy antyspreadowej w życie, czyli z dniem 26 sierpnia 2011 r. Natomiast w odniesieniu do umów kredytu indeksowanego (denominowanego), zawartych przed tą datą, zgodnie z art. 4 ustawy antyspreadowej nałożono na banki obowiązek bezpłatnej zmiany umów kredytu, ale tylko w części niespłaconej, w celu ich dostosowania do znowelizowanej treści art. 69 ust. 2 pkt 4a i art. 75b pr. bank. Oznacza to, że wymagało to zawarcia aneksu zmieniającego umowę lub co najmniej zmiany regulaminu, jeśli było to wystarczające do dostosowania treści umowy do brzmienia znowelizowanych przepisów Prawa bankowego.
Przepisy ustawy antyspreadowej nie dają więc podstaw do uznania, że ustawodawca automatycznie uznał za zgodne z prawem (jak to niekiedy mylnie określa się w sporach frankowych „konwalidował”) zawarte wcześniej umowy kredytu indeksowanego (denominowanego), w szczególności, że wyłączył możliwość badania zgodności ich treści z przepisami o niedozwolonych postanowieniach umownych. Wniosek taki nie wynika z jakiegokolwiek przepisu tej ustawy. W konsekwencji także po jej wejściu w życie nie jest wyłączone badanie zawartych wcześniej umów kredytu indeksowanego (denominowanego) pod kątem ich zgodności z prawem lub abuzywności.
Zauważyć przy tym wypada, że sama formalna zgodność umowy z ustawą (czyli dopuszczalność zawarcia umowy kredytu indeksowanego lub denominowanego) nie przesądza o niedopuszczalności jej badania pod kątem abuzywności. Wprost przeciwnie, w istocie dopiero otwiera to możliwość oceny, czy w konkretnym przypadku treść dopuszczalnej wprawdzie przez prawo umowy nie została ukształtowana w sposób abuzywny. Odmienne stanowisko prowadziłoby do absurdalnego wręcz poglądu, że jeśli dana umowa jest przewidziana w prawie cywilnym, to w ogóle nie podlega powyższej ocenie. Przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych mają bowiem na celu ocenę, czy treść takiej umowy nie narusza praw konsumentów w sposób podlegający ochronie na podstawie art. 385 1 k.c. (na poziomie krajowym) i dyrektywy Rady 93/13/EWG (na poziomie unijnym). W związku z tym nie ma znaczenia, że umowy kredytu indeksowanego lub denominowanego zostały wyraźnie wymienione w przepisach ustawy antyspreadowej, ponieważ nie oznacza to, że niejako ex definitione nie mogą one zawierać niedozwolonych postanowień umownych.
Dokonując oceny z urzędu prawidłowości zastosowania przez Sąd pierwszej instancji przepisów prawa materialnego, dodać należy, że nie doszło w tej sprawie do naruszenia art. 410 § 1 k.c. w zw. z art. 405 k.c. i art. 411 k.c. Przede wszystkim wziąć trzeba pod uwagę, że przepisy o nienależnym świadczeniu mają szczególny charakter w stosunku do przepisów ogólnych o bezpodstawnym wzbogaceniu. Nienależne świadczenie jest bowiem szczególnym przypadkiem bezpodstawnego wzbogacenia, charakteryzującym się tym, że wynika ze spełnienia świadczenia, które – z różnych przyczyn – okazuje się nie mieć podstawy w ważnym stosunku zobowiązaniowym. Ma to istotne znaczenie przy ocenie przesłanek żądania zwrotu nienależnego świadczenia, do których przepisy ogólne, w tym art. 409 k.c., mogą mieć zastosowanie jedynie w zakresie nieobjętym szczególnym charakterem nienależnego świadczenia.
Wobec przyjęcia nieważności przedmiotowej umowy kredytu odpada ponadto możliwość powoływania się przez pozwanego na to, że spełnione przez powodów świadczenia nadal mogą mieć podstawę prawną w tej umowie. Odpadnięcie powyższej podstawy ich spełnienia skutkuje bowiem tym, że mają one charakter nienależny. Zauważyć oczywiście wypada, że w chwili, kiedy były one spełniane, kwestia nieważności tej umowy w ogóle nie była jeszcze brana pod uwagę, ponieważ skutek taki nastąpił dopiero w wyniku uznania postanowień umownych o indeksacji (tak w zakresie ryzyka walutowego, jak i ryzyka kursowego) za abuzywne, w następstwie czego niemożliwe stało się utrzymanie umowy w mocy w pozostałym zakresie. Ustalenie nieważności umowy dopiero po kilkunastu latach od chwili jej zawarcia nie wpływa jednak na to, że jest ona nieważna od samego początku (ab initio ). Z uwagi na przyczyny jej nieważności nie jest możliwe przyjęcie, że była ona ważna dopóty, dopóki kredytobiorcy nie powołali się na abuzywność jej postanowień, co rezultacie doprowadziło do stwierdzenia jej nieważności.
Z tego punktu widzenia w doktrynie i orzecznictwie wskazuje się aktualnie, że chwila stwierdzenia nieważności umowy kredytu indeksowanego (denominowanego), ewentualnie powołania się na jej nieważność przez konsumentów, może mieć znaczenie przede wszystkim dla oceny, kiedy najwcześniej mogło dojść do wymagalności roszczeń stron o zwrot spełnionych na podstawie tej umowy świadczeń jako nienależnych, a w ślad za tym także dla rozpoczęcia biegu przedawnienia roszczeń o ich zwrot. Nie daje to jednak możliwości uznania, że spełnione wcześniej (tj. przed ustaleniem nieważności umowy ewentualnie przed podniesieniem zarzutu jej nieważności) świadczenia nie mają charakteru nienależnego.
Nie można ponadto przyjąć, że w takiej sytuacji mógłby mieć zastosowanie art. 411 pkt 1 k.c., zgodnie z którym możliwość żądania zwrotu nienależnego świadczenia jest wyłączona, jeśli spełniający wiedział, że nie jest do niego zobowiązany, ale jednocześnie nie zastrzegł żądania jego zwrotu. Abstrahując od tego, że w okolicznościach rozstrzyganej sprawy nie można byłoby uznać, że w chwili spełniania świadczeń powodowie rzeczywiście mieli już świadomość możliwości powołania się na nieważność umowy, wziąć trzeba pod uwagę, że z końcowej części art. 411 pkt 1 k.c. wprost wynika, że możliwość wyłączenia zwrotu nienależnego świadczenia na podstawie tego przepisu nie dotyczy sytuacji, w której zostało ono spełnione w wykonaniu nieważnej czynności prawnej. Oznacza to, że w przypadku stwierdzenia nieważności umowy, choćby dopiero po wielu latach od jej zawarcia, ex definitione wyłączone jest kwestionowanie obowiązku zwrotu świadczenia z powołaniem się na to, że spełniający to świadczenie nie był do niego zobowiązany, ale nie zastrzegł jego zwrotu.
Dalej, wziąć trzeba pod uwagę, że nienależne świadczenie stanowi szczególny przypadek bezpodstawnego wzbogacenia, co znajduje wyraz w tym, że co do zasady nie jest ono uzależnione od istnienia zubożenia po stronie żądającego zwrotu świadczenia, lecz jedynie od tego, czy w świetle art. 410 § 2 k.c. może ono zostać za nienależne. Ma to uzasadnienie w tym, że roszczeniu jednej strony o zwrot spełnionego świadczenia odpowiada analogiczne roszczenie drugiej strony o zwrot jej własnego świadczenia. W związku z tym przeważa pogląd, że nie jest możliwe dokonanie zbilansowania przez sąd tych świadczeń, lecz roszczenie każdej strony o zwrot nienależnego świadczenia ma charakter odrębny i samodzielny. Nie można więc uznać, że możliwość dochodzenia zwrotu nienależnego świadczenia zależy od tego, czy osoba występująca z takim żądaniem sama jest zobowiązana do zwrotu drugiej stronie otrzymanego od niej świadczenia jako nienależnego. Tym samym odrzuca się teorię salda, do której nawiązuje stanowisko pozwanego i przyjmuje się teorię dwóch kondykcji.
Oznacza to, że nie jest możliwe dokonanie przez sąd z urzędu wzajemnego rozliczenia nienależnych świadczeń obu stron i przyznania tylko jednej z nich ewentualnej nadwyżki (różnicy) tych świadczeń. Wymagałoby to istnienia wyraźnego przepisu, ponieważ taka kompensata następowałaby ex lege , a zatem byłaby odstępstwem od wynikającej z art. 498 § 1 k.c. zasady, że potrącenie (inaczej kompensata) następuje na mocy jednostronnego oświadczenia woli któregokolwiek wierzyciela. Wbrew pozwanemu, ani z wykładni w/w przepisów, ani z poglądów doktryny i orzecznictwa nie wynika, aby w takim przypadku powinna mieć zastosowanie tzw. teoria salda zamiast teorii dwóch kondykcji. Wprost przeciwnie, w aktualnym orzecznictwie Sądu Najwyższego przeważa pogląd o braku podstaw do wzajemnego rozliczania stron z tytułu nieważnej umowy.
Nie można byłoby również uznać, że możliwość żądania przez powodów zwrotu świadczenia spełnionego na rzecz pozwanego jest wyłączona na podstawie art. 411 pkt 2 k.c. z uwagi na to, że ich świadczenie odpowiadało zasadom współżycia społecznego. Niezasadne byłoby bowiem uznanie, że konsument nie może domagać się zwrotu nienależnego świadczenia w wyniku uznania umowy za nieważną z powodu zamieszczenia w niej przez przedsiębiorcę niedozwolonych postanowień umownych, skoro ustalenie nieważności umowy z tej przyczyny było konsekwencją m. in. nagannej oceny zachowania przedsiębiorcy jako sprzecznego z dobrymi obyczajami. Przeciwny pogląd prowadziłby w istocie do uniknięcia przez przedsiębiorcę skutków uznania abuzywności zaproponowanych przez niego konsumentowi postanowień umownych. Byłoby to również sprzeczne z tzw. zasadą czystych rąk, zgodnie z którą na naruszenie zasad współżycia społecznego nie może powoływać się ten, kto sam je narusza, a niewątpliwie wprowadzenie przez przedsiębiorcę do umowy zawartej z konsumentem postanowień niedozwolonych (czyli m. in. sprzecznych z dobrymi obyczajami) należy kwalifikować jako zachowanie niedopuszczalne także w świetle zasad współżycia społecznego.
Odmiennej oceny nie może uzasadniać także powoływanie się przez pozwane-go na sytuację innych kredytobiorców, którzy w analogicznym okresie zaciągnęli kredyty złotowe, ale bez mechanizmu przeliczeniowego wykorzystującego kurs CHF, a w konsekwencji oprocentowane stawką WIBOR a nie LIBOR, lub na ogólną sytuację ekonomiczną, jaką może wywołać stwierdzanie abuzywności, a w konsekwencji nieważności tzw. umów frankowych. Nie można bowiem zaakceptować poglądu, że kredytobiorcy, wobec których bank zastosował niedozwolone postanowienia umowne, powinni się z tym pogodzić ze względów, na które obecnie powołuje się on, aby w gruncie rzeczy uniknąć jakichkolwiek negatywnych skutków stosowania przez siebie takich postanowień. Nie można więc w tym zakresie dopatrywać się naruszenia przez powodów art. 31 ust. 2 i 3 w zw. z art. 2 Konstytucji RP, ponieważ w gruncie rzeczy taki pogląd zmierzałby do przerzucenia na nich skutków wprowadzenia przez pozwanego do umowy postanowień o charakterze niedozwolonym.
W tej sytuacji nie można uznać, że dochodzenie przez powodów żądania zwrotu spełnionych na rzecz pozwanego świadczeń jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego i nie zasługuje na ochronę w świetle art. 5 k.c. Wziąć trzeba pod uwagę, że ustalenie nieważności umowy, skutkujące obowiązkiem zwrotu tych świadczeń na podstawie przepisów o nienależnym świadczeniu, było konsekwencją m. in. negatywnej oceny zachowania przedsiębiorcy (tutaj: pozwanego banku) jako sprzecznego z dobrymi obyczajami. W związku z tym uwzględnić należy, że dobre obyczaje, podobnie jak zasady współżycia społecznego, stanowią klauzule generalne i w istocie mają zbliżony charakter. Nie można zatem ich różnicować lub przeciwstawiać sobie. Tym samym to, co jest sprzeczne z dobrymi obyczajami, nie może być jednocześnie uznane za zgodne z zasadami współżycia społecznego i na odwrót.
W konsekwencji powoływanie się przez pozwanego na zasady współżycia społecznego nie może okazać się skuteczne w niniejszej sprawie. Przeciwny pogląd prowadziłby w istocie do uniknięcia przez niego skutków uznania abuzywności zaproponowanych przez niego konsumentom postanowień umownych. Podkreślić należy, że wprowadzenie przez przedsiębiorcę do umowy zawartej z konsumentem postanowień niedozwolonych (czyli m. in. sprzecznych z dobrymi obyczajami) należy kwalifikować jako zachowanie niedopuszczalne także w świetle zasad współżycia społecznego (aczkolwiek nie oznacza to, że może to stanowić samodzielną podstawę bezwzględnej nieważności umowy).
W tym kontekście niezasadne jest także powoływanie się przez pozwanego na zasady lojalności kontraktowej, uczciwości i pewności obrotu gospodarczego, obowiązku dotrzymywania umów (pacta sunt servanda ) lub sprawiedliwości społecznej. Stanowisko pozwanego pomija bowiem, to że przyczynę zakwestionowania przedmiotowej umowy stanowiło jego zachowanie, polegające na wprowadzeniu do niej niedozwolonych postanowień umownych. W związku z tym nie może domagać się od powodów dotrzymania tej umowy i wywiązania się z niej, ponieważ oznaczałoby to, że w istocie chodzi mu o to, aby nie korzystali z przysługującej im ochrony przed wprowadzonymi przez niego do umowy postanowieniami abuzywnymi. Zarzut naruszenia art. 5 k.c. także w tej perspektywy nie zasługiwał więc na uwzględnienie.
Na koniec, nie zasługiwał na uwzględnienie zarzut naruszenia art. 455 k.c. w zw. z art. 481 § 1 k.c. Wziąć trzeba pod uwagę, że żądanie powodów dotyczyło zwrotu nienależnego świadczenia, a taka wierzytelność ma tzw. charakter bezterminowy. W związku z tym na gruncie art. 455 k.c. przyjmuje się, że dłużnik powinien spełnić takie świadczenie niezwłocznie po wezwaniu go przez wierzyciela do jego spełnienia. Uwzględniając charakter tego żądania i okoliczności, w jakich doszło do wezwania do jego zaspokojenia, Sąd Okręgowy trafnie uznał, że pozwany popadł w opóźnienie po wezwaniu go do zapłaty, a co do kwoty 1.370,30 zł – z chwilą doręczenia mu odpisu pozwu, w którym powodowie wystąpili wobec niego z żądaniem zwrotu nienależnego świadczenia. Nie ma znaczenia, że nie zgadzał się on z tym żądaniem i uważał je za niezasadne, ponieważ nie zwalniało go to, jako dłużnika, z obowiązku spełnienia świadczenia. Skoro zatem podjął decyzję o odmowie jego zaspokojenia, to uczynił to na swoje ryzyko i jej skutkami nie mógłby obciążać powódki, twierdząc, że jej roszczenie nie stało się wymagalne dopóty, dopóki nie zostało prawomocnie zasądzone.
Odmiennej oceny nie może uzasadniać kwestia ewentualnego pouczenia powodów przez Sąd o skutkach uwzględnienia żądania stwierdzenia abuzywności postanowień umownych, ponieważ nie ma ona na celu ochrony banku, lecz służy och-ronie konsumenta przed niezasadnym lub pochopnym powołaniem się na abuzywność w sytuacji, w której mogłoby to okazać się dla niego niekorzystne. Takie pouczenie nie wpływa więc na powstanie uprawnienia konsumenta do powołania się na niedozwolony charakter postanowień umownych ani nie determinuje chwili nieważności umowy lub powstania uprawnienia do żądania przez konsumenta zwrotu nienależnego świadczenia.
Należy mieć ponadto na uwadze, że wydany w niniejszej sprawie wyrok w żadnym zakresie nie ma charakteru konstytutywnego, a tym samym nie powoduje ani powstania po stronie powodów roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia, ani nie wpływa na datę jego wymagalności. W konsekwencji nietrafna jest teza pozwanego, że doręczenie mu wezwania do zapłaty nie obligowało go do zapłaty na rzecz powodów dochodzonej należności, gdyż roszczenie powodów staje się wymagalne dopiero z chwilą uprawomocnienia wyroku uwzględniającego ich żądanie. W tym zakresie chybiony jest argument o możliwości rezygnacji z zarzutu abuzywności lub odwołania oświadczenia o wyrażeniu zgody na ustalenie nieważności umowy (nota bene ustalenie jej nieważności nie zależy od tego oświadczenia, lecz od tego, czy skutecznie zarzucili abuzywność jej postanowień), ponieważ gdyby nawet zrezygnowali z kwestionowania umowy, to skutkowałoby to oddaleniem powództwa, a nie ustaleniem daty wymagalności ich roszczenia.
Z tych wszystkich przyczyn Sąd Apelacyjny uznał, że pozwany nie zdołał skutecznie podważyć prawidłowości zaskarżonego wyroku w zakresie, w jakim został on oparty na stwierdzeniu nieważności przedmiotowej umowy kredytu w całości z powodu niedozwolonego charakteru jej wszystkich postanowień regulujących zasady denominacji świadczeń stron za pomocą kursów CHF. W konsekwencji oddalił apelację na mocy art. 385 k.p.c. jako pozbawioną usprawiedliwionych podstaw oraz orzekł o kosztach postępowania apelacyjnego na mocy art. 108 § 1 k.p.c. w zw. z art. 109 k.p.c., art. 98 § 1, 1 1 i 3 k.p.c. oraz art. 99 k.p.c. odpowiednio do wyniku sporu w tej instancji.
Na koniec wskazać należy, że Sąd Apelacyjny uznał za niezasadny zgłoszony w apelacji zarzut zatrzymania zasądzonych na rzecz powodów kwot do czasu zaofiarowania przez nich na jego rzecz kwoty 201.415,22 zł z tytułu zwrotu wypłaconego im kapitału kredytu (nota bene , żądając zwrotu kapitału w walucie polskiej, pozwany w gruncie rzeczy potwierdza, że sam doskonale zdaje sobie sprawę, że udzielił powodom kredytu w tej walucie, a nie w CHF, czyli że był to kredyt złotowy, aczkolwiek w odmianie kredytu denominowanego).
Przede wszystkim zauważyć trzeba, że co najmniej wątpliwe jest, czy umowa kredytu ma charakter wzajemny. Gdyby jednak nawet uznać, że pewnych elementów wzajemności można dopatrzyć się w odniesieniu do świadczeń, polegających z jednej strony na wstrzymywaniu się przez bank z żądaniem zwrotu udostępnionego kapitału, a z drugiej strony na zapłacie przez kredytobiorcę odsetek stanowiących zapłatę za korzystanie z tego kapitału w umówionym okresie (czyli wynagrodzenie za korzystanie z cudzego kapitału), to nie można uznać, że wzajemny charakter ma obowiązek zwrotu udostępnionego kapitału. Takie świadczenie nie stanowi bowiem ekwiwalentu udostępnienia kapitału, lecz jest obowiązkiem niezależnym od tego, czy i jaką zapłatę bank uzyska za jego udostępnienie. Tymczasem właśnie takiego obowiązku dotyczy podniesiony przez pozwanego zarzut zatrzymania.
Niezależnie od tego zauważyć należy, że zarzut zatrzymania ma służyć do zabezpieczenia interesów strony zobowiązanej do zwrotu świadczenia wzajemnego w celu zapewnienia jej, że sama również otrzyma od drugiej strony świadczenie, które spełniła na jej rzecz. W związku z tym podniesienie tego zarzutu uznać należy za niezasadne wówczas, gdy uprawniony może uzyskać ochronę swojego roszczenia w inny sposób. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy roszczenia obu stron o zwrot nienależnego świadczenia mają charakter pieniężny, ponieważ w takim przypadku możliwe jest przede wszystkim skorzystanie z zarzutu potrącenia. Inaczej mówiąc, zarzut zatrzymania wchodzi w rachubę jedynie wtedy, gdy strona zobowiązana do zwrotu otrzymanego świadczenia, jest narażona na to, że nie będzie mogła uzyskać zwrotu świadczenia, które sama spełniła, a zatem gdy świadczenia obu stron mają różny charakter (przedmiot).
Wiąże się z tym ponadto kwestia dopuszczalności podniesienia zarzutu za-trzymania w odniesieniu do roszczenia, które nie jest jeszcze wymagalne. Skoro bowiem zarzut zatrzymania ma podobne znaczenie jak zarzut potrącenia, to uznać można, że co do zasady objęte nim roszczenie powinno być wymagalne. Z tego zaś punktu widzenia zauważyć należy, że pozwany w gruncie rzeczy dopiero w oświadczeniu o skorzystaniu z prawa zatrzymania z dnia 16 maja 2023 r. (k. 277 i k. 280), po raz pierwszy w ogóle powołał się na to, że może przysługiwać mu względem powodów roszczenie o zwrot spełnionego na ich rzecz świadczenia, podczas gdy w to-ku całego postępowania, włącznie z apelacją, stanowczo i konsekwentnie zaprzeczał, aby umowa była nieważna, a spełnione na jej podstawie świadczenia stron podlegały zwrotowi jako nienależne. Niezasadne wydaje się więc zgłoszenie zarzutu zatrzymania bez uprzedniego wezwania powodów do zwrotu spełnionego na ich rzecz świadczenia oraz połączenie w jednym oświadczeniu wezwania do jego zwrotu i zarzutu zatrzymania. Uznać wypada, że przede wszystkim pozwany powinien, choćby na wypadek nieuwzględnienia jego stanowiska, najpierw zażądać od powodów zwrotu swojego świadczenia, a dopiero potem ewentualnie podnieść zarzut jego zatrzymania.
Odmienne stanowisko mogłoby ponadto prowadzić do nadużywania przez bank uprawnień do podnoszenia zarzutu zatrzymania, który de facto nie zmierzałby do zabezpieczenia jego interesów, lecz miałby jedynie utrudnić lub uniemożliwić skorzystanie przez konsumenta z ochrony przed klauzulami abuzywnymi, a tym samym wywoływać efekt odstraszający lub zniechęcający do dochodzenia przez niego swoich praw.
Warto w tym zakresie zwrócić uwagę na stanowisko Sądu Najwyższego, wyrażone w postanowieniu z dnia 6 grudnia 2022 r. (I CSK 4694/22, LEX nr 3460582), zgodnie z którym w wypadku uznania umowy za nieważną przedsiębiorca nie może poprzez zarzut zatrzymania żądać kompensacji niekorzystnych skutków jego bezprawnego zachowania. Art. 7 ust. 1 w związku z motywem dwudziestym czwartym dyrektywy 93/13/EWG zobowiązuje państwa członkowskie do zapewnienia stosownych i skutecznych środków zapobiegających dalszemu stosowaniu nieuczciwych warunków w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami. Niedopuszczalne byłoby takie ukształtowanie sytuacji prawnej konsumenta wskutek uznania umowy kredytu za nieważną z powodu zawartych w niej nieuczciwych postanowień umownych, które prowadziłoby do udaremnienia oczekiwanego skutku przepisów ochronnych w odniesieniu do konsumentów, realizującej w istocie tzw. efekt mrożący, a to wskutek istotnego pogorszenia sytuacji ekonomicznej konsumenta na skutek dokonanego przezeń wyboru wyjścia z sytuacji, w której stał się ofiarą nieuczciwej praktyki ze strony przedsiębiorcy.
Konkludując, uznać należy, że podniesienie zarzutu zatrzymania było w okolicznościach niniejszej sprawy bezzasadne i nieskuteczne, ponieważ w gruncie rzeczy nie miało służyć ochronie interesów pozwanego, jako wierzyciela powodów, ale miało utrudnić im uzyskanie ochrony prawnej, wynikającej z posłużenia się przez niego w przedmiotowej umowie niedozwolonymi postanowieniami umownymi. Wobec tego zarzut ten został oddalony na podstawie art. 496 k.c. w zw. z art. 497 k.c. stosowanych a contrario .
Na oryginale właściwy podpis.