Wyrok z 21 lutego 2024, sygn. I ACa 1798/22
Pokaż pozostałe podstawy prawne (30)
Sygn. akt: I ACa 1798/22
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 21 lutego 2024 r.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku I Wydział Cywilny
w składzie:
Przewodniczący: SSA Marek Machnij
Protokolant: sek. sąd. Magdalena Jurkiewicz
po rozpoznaniu w dniu 31 stycznia 2024 r. w Gdańsku
na rozprawie
sprawy z powództwa M. G.
przeciwko (...) Spółce Akcyjnej w W.
o ustalenie i zapłatę
na skutek apelacji pozwanego
od wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku
z dnia 30 czerwca 2022 r. sygn. akt XV C 1005/21
1) oddala apelację,
2) zasądza od pozwanego na rzecz powoda kwotę 8.100 zł (osiem tysięcy sto złotych) tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia uprawomocnienia się orzeczenia o tych kosztach do dnia zapłaty.
Na oryginale właściwy podpis.
Sygn. akt: I ACa 1798/22
UZASADNIENIE
Powód M. G. wniósł o zasądzenie od pozwanego (...) Spółki Akcyjnej w W. kwoty 163.653,51 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie tytułem zwrotu nienależnych świadczeń uiszczonych w okresie od dnia 4 kwietnia 2011 r. do dnia 6 lipca 2020 r. na podstawie umowy o kredyt hipoteczny dla osób fizycznych (...) waloryzowany kursem CHF nr (...) z dnia 8 maja 2008 r. oraz o ustalenie nieważności tej umowy z powodu abuzywności zawartych w niej postanowień umownych o indeksacji, ewentualnie domagał się zasądzenia na jego rzecz kwoty 20.000 zł z odsetkami ustawowymi od dnia 30 września 2020 r. tytułem zwrotu bezpodstawnego wzbogacenia w związku z pobraniem w powyższym okresie zawyżonych rat kredytu na podstawie niedozwolonych postanowień umownych o waloryzacji kredytu kurem CHF w związku z ustaleniem, że te postanowienia są bezskuteczne wobec niego i umowa dotyczy kredytu złotówkowego oprocentowanego LIBOR.
Pozwany wniósł o oddalenie powództwa, kwestionując je co do zasady i co do wysokości, w szczególności zaprzeczając, aby zawarta między stronami umowa kredytu była sprzeczna z przepisami ustawy lub zasadami współżycia społecznego albo zawierała jakiekolwiek postanowienia abuzywne. Ponadto podniósł zarzut przedawnienia roszczenia powoda oraz braku interesu prawnego w domaganiu ustalenia nieważności przedmiotowej umowy kredytu.
W piśmie procesowym z dnia 29 listopada 2021 r. powód cofnął żądanie ewentualne.
Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 30 czerwca 2022 r. ustalił, że umowa o kredyt hipoteczny dla osób fizycznych (...) waloryzowany kursem CHF nr (...) z dnia 8 maja 2008 r. jest nieważna, zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 159.509,05 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 20 lipca 2021 r. do dnia zapłaty, oddalił powództwo w pozostałym zakresie i za-sądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 11.817 zł tytułem zwrotu kosztów procesu z odsetkami ustawowymi za opóźnienie.
W uzasadnieniu wyroku Sąd Okręgowy przedstawił szczegółowe ustalenia faktyczne, dotyczące okoliczności, w jakich doszło do zawarcia między powodem a (...) Bank S.A. (poprzednikiem prawnym pozwanego) umowy nr (...) o kredyt hipoteczny dla osób fizycznych (...) waloryzowany kursem CHF z dnia 8 maja 2008 r., jej treści (w szczególności w zakresie odnoszącym się do zawartych w niej postanowień umownych, regulujących zasady waloryzacji świadczeń stron za pomocą kursów CHF ustalanych przez bank w swojej tabeli kursowej) oraz sposobu jej wykonania przez obie strony (wypłaty kwoty kredytu przez bank i spłaty rat kredytowych przez powoda) oraz wysokości spłat dokonanych przez powoda na rzecz pozwanego. Wyjaśnił ponadto, w jaki sposób dokonał oceny zebranego w spra-wie materiału dowodowego i z jakich przyczyn pominął wniosek pozwanego o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego sądowego, a także uznał za nieprzydatne dla rozstrzygnięcia niektóre dokumenty przedłożone przez pozwanego, stanowiące tylko rozwinięcie jego stanowiska procesowego.
W świetle powyższych ustaleń Sąd Okręgowy uznał, że powództwo zasługiwało na uwzględnienie w przeważającym zakresie. W pierwszej kolejności wskazał, że wbrew pozwanemu powód ma interes prawny w domaganiu się ustalenia nieważności umowy, mimo że jednocześnie domaga się zasądzenia zwrotu nienależnych świadczeń spełnionych na jej podstawie. Co do meritum wyjaśnił najpierw, że powód niezasadnie domagał się stwierdzenia nieważności umowy jako sprzecznej z art. 353 1 k.c. lub art. 69 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe (t. jedn. Dz. U. z 2023 r., poz. 2488 z późn. zm., powoływanej dalej jako „pr. bank.”) , ale jednocześnie doszedł do przekonania, że spełnione zostały wszystkie omówione obszernie przesłanki, wymagane w art. 385 1 i nast. k.c. do stwierdzenia niedozwolonego chara-kteru zawartych w przedmiotowej umowie postanowień o indeksacji, które w związku z tym podlegają usunięciu z niej jako bezskuteczne, a po ich wyeliminowaniu uzasadnione jest ustalenie jej nieważności w całości, ponieważ te postanowienia nie mogą być zastąpione w inny sposób, a bez nich umowa ta nie może zostać wykonana. W ślad za stwierdzeniem nieważności umowy Sąd Okręgowy uznał za uzasadnione żądanie zwrotu kwot zapłaconych przez powoda na rzecz pozwanego jako nienależnych świadczeń stosownie do art. 410 § 1 k.c. Ponadto uznał za niezasadny podniesiony przez pozwanego zarzut przedawnienia roszczenia powoda o zapłatę.
Powyższy wyrok został zaskarżony apelacją przez pozwanego w części uwz-ględniającej powództwo i rozstrzygającej o kosztach procesu w oparciu o zarzuty:
1) naruszenia przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na treść orzeczenia:
a) art. 235 2 § 1 pkt 2 k.p.c. w zw. z art. 227 k.p.c. i art. 278 § 1 k.p.c. przez pominięcie wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego na okoliczności wska-zane w odpowiedzi na pozew, mimo że dowód ten, obejmujący wyliczenia rat kredytu powoda w oparciu o kurs średni CHF/PLN Narodowego Banku Polskiego, pozwoliłby wykazać zgodność spornych klauzul z dobrymi obyczajami, brak dowolności banku w ustalaniu kursów walut, rynkowy charakter kursów pochodzących z Tabel Kursów Walut Obcych pozwanego banku, brak naruszenia interesu konsumenta wskutek wprowadzenia spornych klauzul do umowy, w szczególności w sposób rażący, a zatem pominięcie tego dowodu miało wpływ na rozstrzygnięcie wskutek uznania klauzul waloryzacyjnych za abuzywne i uwzględnienia roszczeń powoda w oparciu o tę tezę,
b) art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 271 § 1 k.p.c. przez nieprawidłową ocenę dowodu z zeznań świadka M. D. (1) i stwierdzenie, że nie miały one istotnego znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, podczas gdy przekonująco wyjaśnił on proces udzielania przez bank kredytów waloryzowanych kursem CHF, a także zasad ustalania przez pozwanego kursów walut obcych w Tabeli Kursów, co doprowadziło do dokonania nieprawidłowych ustaleń faktycznych i błędnego przyjęcia abuzywności spornych postanowień umownych oraz ustalenia na tej podstawie nieważności umowy i zasądzenia zwrotu na rzecz powoda rzekomo nienależnych świadczeń,
c) art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 299 k.p.c. przez oparcie ustaleń faktycznych na zeznaniach powoda w zakresie, w jakim były one niewiarygodne oraz sprze-czne z zasadami logiki i doświadczenia życiowego, a także z zeznaniami w/w świadka, dokumentacją kredytową i innymi dokumentami, co miało wpływ na rozstrzygnięcie, ponieważ doprowadziło do nieprawidłowych ustaleń faktycznych, stanowiących podstawę stwierdzenia abuzywności spornych postanowień, a w konsekwencji stwierdzenia bezpodstawnego wzbogacenia po stronie pozwanego i zasądzenia zwrotu rzekomo nienależnych świadczeń na rzecz powoda,
d) art. 227 k.p.c. w zw. z art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 327 1 § 1 k.p.c. przez błędną ocenę części dowodów z dokumentów i niedokonanie ustaleń faktycznych na ich podstawie, co dotyczy w szczególności pism okólnych, zmieniających regulamin i zawierających projekty aneksów do umowy, pisma banku do Prezesa UOKiK, ekspertyzy prof. A. R. „(...) – metodyka oraz analiza porównawcza” oraz pliku „Korelacje – tabela”, raportu UOKiK dotyczącego spreadów i raportów Komisji Nadzoru Finansowego (zapisanych na załączonej do odpowiedzi na pozew płycie CD), mimo że mają one znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, ponieważ dowodzą, że bank nie mógł dowolnie kształtować publikowanych kursów CHF/PLN i nie doszło do spełnienia przesłanki braku zgodności z dobrymi obyczajami, a także rażącego naruszenia interesu konsumenta, co wynika z powołanych dokumentów, a do czego Sąd pierwszej instancji nie odniósł się, a naruszenie to miało wpływ na rozstrzygnięcie, ponieważ m. in. w oparciu o zarzut abuzywności Sąd stwierdził nieważność umowy i zasądził zwrot rzekomo nienależnych świadczeń na rzecz powoda, jak również uznał, że wysokość świadczeń powoda nie została określona w umowie, wskutek czego umowa jest nieważna jako sprzeczna z ustawą,
f) art. 233 § 1 k.p.c. przez dokonanie sprzecznej z zasadami logiki i doświadczenia życiowego dowolnej, a nie swobodnej oceny dowodów, pozbawionej wszechstronnego i obiektywnego rozważenia całości materiału dowodowego oraz wyciągnięcie na tej wadliwej podstawie bezpodstawnych i niezgodnych z rzeczywistym stanem faktycznym wniosków leżących u podstaw wyroku, w szczególności przez:
– bezpodstawne przyjęcie, że bank miał możliwość dowolnego i arbitralnego ustalania poziomu publikowanych kursów walutowych, podczas gdy umowa zawiera odesłanie do Tabeli Kursów Walut Obcych, publikowanej przez bank, która z definicji musi zawierać kursy na poziomie rynkowym; stosunek prawny między stronami, którego treść wyznacza nie tylko literalna treść umowy, na dzień jej zawarcia przewidywał obowiązek ustalania kursów na poziomie rynkowym, a jego treść wykluczała dowolność ustalania kursów przez pozwanego; samo odesłanie do tabeli kursowej, publikowanej przez bank – przedsiębiorcę działającego na rynku regulowanym, publikującego kursy w oparciu o normę ustawową (art. 111 ust. 1 pkt. 4 pr. bank.), podlegającego (również w zakresie publikowania kursów walut) nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego, eliminuje możliwość dowolnego ustalania kursów na potrzeby wykonania umowy; niezależnie od tego § 2 zmienionego Regulaminu przewidywał przesłanki ustalania kursów walut przez bank; brak dowolności banku w zakresie publikowania kursów walut stanowi zaś dowód, że bank, w świetle kwestionowanych postanowień umowy, odsyłających do publikowanej na podstawie przepisów pra-wa, ustalonych zwyczajów i zasad kontrolowanych przez Komisję Nadzoru Finansowego, nie mógł ustalać świadczeń powoda w sposób dowolny, a umowa przewidywała mechanizm ustalenia wysokości świadczeń w przyszłości,
– bezpodstawne przyjęcie, że sporne klauzule nie podlegały indywidualnym negocjacjom, podczas gdy:
• powód, wypełniając wniosek kredytowy i wskazując kwotę kredytu, jednocześnie zawnioskował o kwotę w PLN i zaznaczył „CHF” jako walutę kredytu, co oznacza, że negocjowano z pewnością co najmniej te parametry kredytu, jak również, że to z warunków zawnioskowanych przez powoda (kwota w PLN – kredyt w CHF) wynikała konieczność wprowadzenia mechanizmu indeksacji (waloryzacji) do umowy,
• możliwe było zawarcie umowy bez spornych postanowień, ponieważ powód miał zdolność kredytową dla zaciągnięcia zobowiązania w PLN (tj. bez klauzul waloryzacyjnych) i zaproponowano mu taką umowę,
• strony indywidualnie uzgodniły treść harmonogramu spłat, stanowiącego załącznik do umowy, w którym wskazana była wysokość kwoty kredytu i wartość rat wyrażona w walucie CHF – rzeczywisty wpływ powoda wyrażał się w szczególności w wyborze dnia uruchomienia kredytu, co było równoznaczne z wyborem kursu zastosowanego do przeliczeń (por. § 8 ust. 5 umowy),
co miało wpływ na rozstrzygnięcie, ponieważ doprowadziło do bezpodstawnego wniosku, że sporne klauzule nie były indywidualnie uzgodnione i były sprzeczne z dobrymi obyczajami oraz rażąco naruszały interes powoda, a w konsekwencji były abuzywne, natomiast m. in. w oparciu o zarzut abuzywności Sąd stwierdził nieważność umowy obok stwierdzenia, że umowa jest nieważna jako sprzeczna z ustawą i zasądził zwrot rzekomo nienależnych świadczeń na rzecz powoda,
g) art. 316 k.p.c. przez jego niezastosowanie i rozstrzygnięcie o skutkach abuzywności (względnie nieważności postanowień umowy) wyłącznie na podstawie przepisów aktualnych na dzień jej zawarcia, podczas gdy przy rozstrzyganiu o zasadności zwrotu spłaconych przez powodów rat, można zastosować art. 358 § 2 k.c. w brzmieniu aktualnym na dzień zamknięcia rozprawy (tj. z uwzględnieniem nowelizacji, która weszła w życie w dniu 24 stycznia 2009 r., przewidującej oparcie przeliczeń wartości świadczeń w oparciu o kurs średni NBP), co miało wpływ na rozstrzygnięcie, ponieważ gdyby Sąd zastosował powyższy przepis, to nie stwierdziłby nieważności umowy i nie uwzględniłby roszczenia powodów o zapłatę i o ustalenie,
2) naruszenia przepisów prawa materialnego:
a) art. 385 1 § 1 i 3 k.c. przez błędną wykładnię art. 385 1 § 1 k.c. i niezastosowanie art. 385 1 § 3 k.c. i w konsekwencji bezpodstawne przyjęcie, że sporne klauzule nie były indywidualnie uzgodnione, podczas gdy powód miał rzeczywisty wpływ na te postanowienia w rozumieniu art. 385 1 § 3 k.c.,
b) art. 385 1 § 1 k.c. przez błędną wykładnię i bezpodstawne przyjęcie, że sporne postanowienia spełniają przesłanki abuzywności, w szczególności są niejednoznaczne, sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco naruszają interes konsumenta,
c) art. 385 1 § 2 k.c. przez jego niezastosowanie i bezpodstawne przyjęcie, że z powodu wyeliminowania z treści umowy klauzul waloryzacyjnych jest ona nieważna, podczas gdyby nawet stwierdzić bezskuteczność spornych klauzul, to umowa powinna obowiązywać w pozostałym zakresie,
d) art. 385 1 § 2 k.c. i art. 6 ust. 1 Dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz. Urz. UE.L Nr 95, str. 29, powoływanej dalej jako „Dyrektywa 93/13/EWG”) przez ich niewłaściwe zastosowanie i stwierdzenie upadku umowy w sytuacji, gdy było to obiektywnie niekorzystne dla powoda,
e) art. 65 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 56 k.c. przez jego niezastosowanie i ocenę złożonych przez strony oświadczeń woli wyłącznie na podstawie literalnego brzmienia postanowień umowy, bez wzięcia pod uwagę okoliczności, w których zostały złożone, zasad współżycia społecznego i ustalonych zwyczajów, jak również oparcie się na dosłownym brzmieniu umowy, bez uwzględnienia zgodnego zamiaru stron i celu umowy, a w konsekwencji nieprawidłowe ustalenie, że przewidywała ona możliwość dowolnego ustalania kursów na potrzeby wyliczenia wysokości rat kredytowych przez bank,
f) art. 69 pr. bank. i art. 385 1 § 2 k.c. w zw. z art. 58 § 1 i 2 k.c. oraz art. 358 § 2 k.c. (wg stanu prawnego na dzień zamknięcia rozprawy) w zw. z art. 3 k.c. i art. 6 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG, art. 353 1 k.c., art. 65 § 1 i 2 k.c., art. 5 k.c. i art. 4 ustawy z dnia 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy – Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw (powoływanej dalej jako „ustawa antyspreadowa”) przez stwierdzenie nieważności umowy, podczas gdy:
• Sąd powinien stosować prawo, a nie je tworzyć; tej fundamentalnej zasadzie przeczy dyskrecjonalne stwierdzenie przez Sąd nieważności umowy tylko dlatego, że pełnomocnik powoda wiele lat później złożył określone oświadczenie co do swoich aktualnych potrzeb, ocen i możliwości finansowych, co nastąpiło z całkowitym pominięciem wykładni płynącej z zamiaru strony na dzień zawarcia umowy, ich woli, sensu umowy, sytuacji majątkowej powoda na dzień zawarcia umowy oraz zakazu nadużywania praw podmiotowych i zasad współżycia społecznego,
• Sąd stosując sankcję nieważności naruszył zasadę proporcjonalności i zasadę utrzymania umowy w mocy, które są jednymi z podstawowych zasad prawa cywilnego,
• Sąd zaniechał kompleksowego rozważenia, czy orzeczenie, którego podstawą jest uznanie umowy za nieważną w całości, nie narusza zasad współżycia społecznego, w szczególności zasady słuszności i pewności obrotu gospodarczego przez zaniechanie rozważenia konsekwencji stwierdzenia nieważności umowy, a także konsekwencji, które unieważnienie tego typu umów może nieść dla pozostałych kredytobiorców (zarówno posiadających kredyty złotowe, jak i walutowe) oraz innych klientów banku (zwłaszcza posiadających depozyty), a w konsekwencji dla całej gospodarki w Polsce oraz płynności i stabilności systemu bankowego, co jest szeroko komentowane w orzecznictwie polskim i unijnym, a także w raportach publikowanych przez Komisję Nadzoru Finansowego; orzeczenie Sądu pierwszej instancji uwzględnia jedynie interes powoda bez analizy skutków takiego rozstrzygnięcia dla ogółu społeczeństwa, należy bowiem mieć na względzie, że każdy kredyt ma swoje odzwierciedlenie w depozytach ustanowionych w bankach przez osoby trzecie,
g) art. 65 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 354 § 1 k.c. przez ich niezastosowanie i przyjęcie, że – po ewentualnym stwierdzeniu rzekomej nieważności lub abuzywności spornych klauzul – cała umowa jest nieważna, podczas gdy okoliczności, w których złożone zostały oświadczenia woli stron, zasady współżycia społecznego oraz ustalone zwyczaje pozwalają na wykonanie umowy również po usunięciu z niej odwołań do Tabeli Kursów Walut Obcych banku (zobowiązania powinny zostać przeliczone po aktualnym na dzień danej operacji finansowej rynkowym kursie CHF/PLN),
h) art. 56 k.c. przez jego niezastosowanie i przyjęcie, że – po ewentualnym stwierdzeniu rzekomej nieważności lub abuzywności spornych klauzul – cała umowa jest nieważna, podczas gdy art. 56 k.c. stanowi właściwy przepis dyspozytywny, przewidując, że czynność prawna wywołuje skutki w niej wyrażone oraz wynikające z ustawy, z zasad współżycia społecznego i z ustalonych zwyczajów, zatem zobowiązanie powinno zostać przeliczone po wynikającym z zasad współżycia społecznego i ustalonych zwyczajów aktualnym na dzień przeliczenia, rynkowym kursie kupna CHF (takim jak konkretny kurs wskazany w (...) na daną historyczną datę),
i) art. 69 ust. 2 pkt 4a i ust. 3 pr. bank. w zw. z art. 4 ustawy antyspreadowej przez jego niezastosowanie i przyjęcie, że – po ewentualnym stwierdzeniu rzekomej nieważności lub abuzywności spornych klauzul – cała umowa jest nieważna,
j) z ostrożności procesowej, naruszenie art. 358 § 2 k.c. przez jego niezastosowanie przy rozstrzyganiu o skutkach rzekomej nieważności lub abuzywności spornych klauzul, podczas gdy na tej podstawie możliwe jest zastosowanie do przeliczeń kursu średniego NBP, po wyeliminowaniu z umowy odesłania do kursów publikowanych w Tabeli Kursów Walut Obcych banku,
k) z ostrożności procesowej, naruszenie art. 41 pr. weksl. przez jego niezastosowanie przy rozstrzyganiu o skutkach rzekomej nieważności lub abuzywności spornych klauzul, podczas gdy możliwe jest zastosowanie analogii do przepisów Prawa wekslowego i zastosowanie na tej podstawie do przeliczeń kursu średniego NBP, po wyeliminowaniu z niej odesłania do kursów publikowanych w Tabeli Kursów Walut Obcych banku,
l) z ostrożności procesowej, naruszenie art. 24 ust. 3 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o Narodowym Banku Polskim (obecnie t. jedn. Dz. U. z 2020 r. poz. 2027, dalej jako „ustawa o NBP”) przez jego niezastosowanie przy rozstrzyganiu o skutkach rzekomej nieważności lub abuzywności spornych klauzul, podczas gdy możliwe jest na tej podstawie zastosowanie kursu średniego NBP do przeliczeń opisanych w umowie, po wyeliminowaniu z niej odesłania do kursów publikowanych w Tabeli Kursów Walut Obcych banku,
m) art. 189 k.p.c. przez błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie, polegające na niezasadnym przyjęciu, że powód posiada interes prawny w ustaleniu nieważności umowy, podczas gdy spór prawny między stronami jednoznacznie rozstrzyga rozpoznanie roszczenia o zapłatę, co przesądza o braku interesu prawnego po stronie powodowej,
n) art. 405 k.c. i art. 410 § 2 k.c. przez ich bezpodstawne zastosowanie, ewentualnie art. 409 k.c. przez jego niezastosowanie i stwierdzenie, że bank bezpodstawnie wzbogacił się kosztem powoda (co nie miało miejsca), jak również nie wzięcie pod uwagę, że bank uzyskane kwoty zużył (w całości, a co najmniej w części, w jakiej służyły pokryciu kosztów pozyskania kapitału przez bank, tj. w zakresie rat kapitałowych i rat odsetkowych w części, w jakiej odpowiadały stawce bazowej LIBOR 3M dla CHF),
o) art. 118 k.c. w zw. z art. 120 k.c. przez ich wadliwą wykładnię i zastosowanie oraz przyjęcie, że raty kredytu i opłaty z tytułu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, płacone przez powoda, którym odpowiada zasądzona kwota (Sąd pierwszej instancji uznał, że powód ma prawo do zwrócenia mu całości spłaconych przez niego rat kredytu) nie stanowią świadczeń okresowych i nie podlegają trzyletniemu terminowi przedawnienia, jak podnosił pozwany zgłaszając zarzut przedawnienia,
p) z daleko posuniętej ostrożności procesowej, wyłącznie w razie nieuwzględnienia żadnego innego zarzutu naruszenia prawa materialnego, skutkującego zmia-ną wyroku w zakresie zasądzonej kwoty głównej – naruszenia art. 58 § 1 k.c. w zw. z art. 410 § 1 i 2 k.c. i art. 411 pkt 2 i 4 k.c. przez ich niezastosowanie w zakresie przedstawionej wykładni, tj. zasądzenia dochodzonego roszczenia o zapłatę w całości, pomimo, że zasądzona suma powinna zostać pomniejszona o wartość wypłaconego kapitału; okoliczność ta potwierdza, że nawet w przypadku przyjęcia najmniej korzystnej dla pozwanego interpretacji stanu faktycznego i interpretacji przepisów, przedstawionej w uzasadnieniu wyroku, zupełnie niezasadne w świetle rozważań Sądu pierwszej instancji było zasądzenie na rzecz powoda świadczenia pieniężnego w żądanej wysokości, ponieważ Sąd powinien ocenić ewentualną wysokość wzbogacenia po stronie pozwanego i na tej zasadzie ocenić wysokość roszczenia o zapłatę (tzw. „teoria salda”),
q) z daleko posuniętej ostrożności procesowej, na wypadek stwierdzenia przez Sąd, że wskutek rzekomej abuzywności spornych postanowień, roszczenie głó-wne o zapłatę jest powodowi należne w jakimkolwiek zakresie – naruszenia art. 481 k.c. w zw. z art. 455 k.c. przez zasądzenie odsetek od daty wcześniejszej niż dzień wydania prawomocnego wyroku, podczas gdy nawet przy najbardziej niekorzystnej dla pozwanego interpretacji należało przyjąć, że do czasu zapadnięcia prawomocnego wyroku bank miał uzasadnione podstawy, aby przypuszczać, że nie jest w zwłoce wobec strony przeciwnej.
Na tych podstawach pozwany wniósł o zmianę wyroku przez oddalenie powództwa w zaskarżonym zakresie oraz obciążenie powoda kosztami procesu za obie instancje według norm przepisanych, ewentualnie uchylenia tego orzeczenia i przekazania sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozstrzygnięcia. Ponadto na podstawie art. 380 k.p.c. domagał się zmiany postanowienia Sądu pierwszej instancji o oddaleniu wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego i przeprowadzenia tego dowodu w postępowaniu apelacyjnym.
Powód wniósł o oddalenie apelacji i zasądzenie na jego rzecz kosztów postępowania apelacyjnego według norm przepisanych.
W piśmie procesowym z dnia 25 stycznia 2023 r. pozwany zgłosił ewentualny zarzut zatrzymania zasądzonej na rzecz powoda kwoty do casu zaofiarowania przez niego zwrotu na rzecz banku kwoty 181.100,51 zł z tytułu wypłaconego mu kapitału kredytu.
Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:
Apelacja nie zasługiwała na uwzględnienie, a jej zarzuty były bezzasadne.
Odnośnie do podstawy faktycznej orzeczenia wydanego w postępowaniu odwoławczym wskazać należy, że Sąd Apelacyjny – po zapoznaniu się zgodnie z art. 382 k.p.c., jako sąd merytorycznie rozpoznający sprawę, z całością zebranego w niej materiału dowodowego – doszedł do przekonania, że w zakresie istotnym dla rozstrzygnięcia może, stosownie do art. 387 § 2 1 pkt 1 k.p.c., ograniczyć się do stwierdzenia, że przyjął za własne ustalenia Sądu pierwszej instancji. Przemawiało za tym z jednej strony to, że są one zgodne z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego, a jego ocena odpowiada zasadom wynikającym z art. 233 § 1 k.p.c. i jest zbieżna z własną oceną Sądu Apelacyjnego. Istotne jest jednocześnie, że podniesione przez pozwanego zarzuty apelacyjne nie zdołały skutecznie podważyć prawidłowości tych ustaleń, ponieważ zarzuty te sprowadzały się do próby własnej interpretacji zebranego materiału dowodowego, mającej skutkować przyjęciem korzystnych dla skarżącego wniosków faktycznych i ocen prawnych. W tej sytuacji zbędne jest jednocześnie powtarzanie tych ustaleń, skoro zostały one w niezbędnym zakresie przytoczone we wstępnej części niniejszego uzasadnienia.
Z drugiej strony wziąć trzeba pod uwagę, że Sąd Apelacyjny nie znalazł podstaw do uzupełnienia powyższych ustaleń w drodze przeprowadzenia dodatkowego postępowania dowodowego lub odmiennej oceny zebranego już materiału. W szczególności za niezasadne uznał żądanie przeprowadzenia w postępowaniu apelacyjnym dowodu z opinii biegłego sądowego na wskazane przez pozwanego okoliczności po uprzednim dokonaniu w trybie art. 380 k.p.c. zmiany wydanego przez Sąd pierwszej instancji postanowienia o pominięciu tego wniosku. Z argumentacji pozwanego wynika bowiem, że dowód ten w gruncie rzeczy nie miał służyć do ustalenia faktów (okoliczności faktycznych), związanych z okolicznościami zawarcia spornej umowy, jej treścią i wykonaniem, lecz zmierzał do narzucenia sądom orzekającym obu instancji sposobu oceny tych okoliczności w sposób zgodny ze stanowiskiem zajmowanym przez skarżącego w niniejszej sprawie, czyli miały na celu wsparcie jego twierdzeń przez wywołanie przekonania, że rzekomo nawet z przeprowadzonych dowodów wprost wynika, że nie ma żadnych podstaw do przyjęcia nieważności umowy, zwłaszcza z powodu abuzywności jej postanowień.
Zresztą, w podobny sposób pozwany próbował powoływać się na zeznania świadka M. D. (złożone w innej sprawie), ekspertyzę A. R. „Tabela kursowa mBanku – metodyka oraz analiza porównawcza” i inne dokumenty, dołączone do odpowiedzi na pozew, a następnie wymienione w zarzutach apelacyjnych. Zwrócić trzeba uwagę, że jedynie bardzo ogólnie odnosiły się one do problematyki związanej z tzw. kredytami frankowymi w sposób zgodny ze stanowiskiem pozwanego, w szczególności potwierdzały, że nie ma podstaw do przyjęcia niedozwolonego charakteru postanowień umownych dotyczących indeksacji, ponieważ bank nie mógł dowolnie kształtować publikowanych kursów CHF/PLN i nie doszło do spełnienia przesłanki rażącego naruszenia interesu konsumenta.
Nie można jednak uznać, że Sąd Okręgowy powinien kierować się tymi dokumentami przy konstruowaniu stanu faktycznego. Ich rola ograniczała się bowiem jedynie do poparcia stanowiska procesowego pozwanego, przy którego ocenie w/w Sąd mógł również uwzględnić, jakie znaczenie mają dołączone przez niego dokumenty, które nie dotyczyły bezpośrednio konkretnej umowy, lecz ogólnie odnosiły się do zagadnień związanych z tzw. kredytami frankowymi (indeksowanymi lub denominowanymi). W związku z tym Sąd ten trafnie uznał, że dokumenty, które nie odnosiły się bezpośrednio do okoliczności zawarcia przedmiotowej umowy, lecz jedynie ogólnie przedstawiały poglądy lub oceny na temat tzw. kredytów frankowych, nie były przydatne dla rozstrzygnięcia sprawy, lecz mogą zostać potraktowane jedynie jako rozwinięcie lub wsparcie stanowiska i argumentacji strony, która się na nie powołuje, ale nie jest to równoznaczne z koniecznością uznania przez sądy orzekające, że ich treść prawidłowo i wiążąco przedstawia okoliczności istotne dla dokonania ustaleń faktycznych lub oceny prawnej.
Podobnie rzecz przedstawia się z powoływanymi przez strony orzeczeniami sądów wydawanymi w innych sprawach, dotyczących tzw. kredytów frankowych (zob. zwłaszcza wykaz takich orzeczeń załączony do odpowiedzi na pozew k. 192 – 197). Orzeczenia te nie mogą bowiem służyć do dokonywania ustaleń faktycznych ani nie mogą przesądzać o ocenie prawnej spornej umowy. Nie negując ich znaczenia dla toku rozumowania sądów orzekających o ważności tej umowy, nie można uważać, zwłaszcza bez uwzględnienia odmiennych okoliczności faktycznych oraz ar-gumentacji stron i sądów w innych sprawach, że wyrażone w nich na tle konkretnych okoliczności faktycznych poglądy mogą zostać bezkrytycznie recypowane w niniejszej sprawie. W każdym razie konieczne jest zachowanie bardzo dużej ostrożności przy powoływaniu się na rozstrzygnięcia zapadłe w innych sprawach (szczególnie wydanych kilka i więcej lat temu) i można traktować je wyłącznie uzupełniająco lub pomocniczo przy konstruowaniu własnego poglądu sądów w niniejszej sprawie, a nie przyjmować ich wprost jako element ustaleń faktycznych lub rozważań prawnych, ograniczających lub zastępujących własną argumentację sądów w tej sprawie.
W odniesieniu do stanu faktycznego, stanowiącego podstawę zaskarżonego wyroku, podkreślić trzeba, że Sąd Okręgowy szczegółowo i dokładnie opisał treść umowy kredytu zawartej między stronami, a także przedstawił okoliczności, w jakich doszło do jej zawarcia, w tym treść oświadczeń, jakie powód złożył stosownie do wymagań pozwanego, od czego zależało zawarcie tej umowy i dokonanie wypłaty kwoty kredytu. Abstrahując od odmiennej oceny tych okoliczności przez pozwanego, a także jego stanowiska w przedmiocie charakteru prawnego tej umowy, zwła-szcza tego, czy miała ona charakter walutowy, czy złotowy, wbrew jego zarzutom nie można mieć zastrzeżeń ani do prawidłowości dokonanej przez w/w Sąd oceny zebrany materiału dowodowego, ani do przyjętego przez niego opisu okoliczności faktycznych, mających istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia.
W tym kontekście wskazać należy, że konieczne jest odróżnienie dokonanych ustaleń faktycznych (opisu istotnych faktów) od ich oceny, czyli wyprowadzonych z nich wniosków. Ma to bardzo istotne znaczenie dla oceny zasadności zarzutów apelacyjnych pozwanego, dotyczących podstawy faktycznej zaskarżonego wyroku, ponieważ zarzuty te w gruncie rzeczy odnosiły się nie tyle do treści dokonanych przez Sąd Okręgowy ustaleń co do przyjętych na ich podstawie wniosków (przede wszystkim o niedozwolonym charakterze postanowień umownych, regulujących zasady indeksacji świadczeń stron za pomocą kursu CHF, a w ślad za tym o nieważności całej umowy kredytu i obowiązku zwrotu przez pozwanego zapłaconych przezpowodów na jego rzecz kwot jako świadczenia nienależnego). Można więc uznać, że pozwanemu w rzeczywistości nie chodzi o treść ustaleń faktycznych, lecz o zakwestionowanie dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny zasadności żądania powoda. Mimo że formalnie podważa on zarówno prawidłowość zebrania materiału dowodowego, jak i jego oceny, to de facto jego zarzuty apelacyjne dotyczą przede wszystkim kwestii materialnoprawnych, z tym że ich podstawę stanowi próba przekonania, że należało przyjąć wnioski zgodne z jego stanowiskiem i twierdzeniami.
Zauważyć można, że podobnie pozwany argumentował także w treści odpowiedzi na pozew, w której – wskazując, jakie twierdzenia powoda oraz jakie okoliczności przyznaje, a jakim zaprzecza (k. 66v – 67v) – nie odnosił się do konkretnych faktów, lecz do wniosków, jakie można z nich wyprowadzić.
Przykładowo, brak możliwości negocjowania przez powoda treści umowy trakcie trwania procedury kredytowej lub wpływania na jej treść nie dotyczy treści (kształtu) faktów istotnych dla rozstrzygnięcia, lecz ich interpretacji, tzn. tego, czy na podstawie ustalonych faktów można przyjąć, że umowa była indywidualnie negocjowana między stronami, a powód rzeczywiście miał możliwość wpływu na jej treść. Podobnie kwestia niewypełnienia przez pozwanego obowiązków informacyjnych w toku czynności poprzedzających zawarcie umowy kredytu, jak i w trakcie jej zawierania w zakresie, dotyczącym ryzyka związanego z zaciągnięciem kredytu indeksowanego, zmian kursu walutowego i związaną z tym zmianą wysokości kwoty zaciągniętego zobowiązania oraz rat kapitałowo – odsetkowych, także dotyczy oceny ustalonych okoliczności faktycznych, a nie ustalenia faktów. Inaczej rzecz ujmując, pozwanemu chodzi o to, żeby ustalone fakty interpretować zgodnie z jego twierdzeniami i wyprowadzać z nich wnioski potwierdzające jego stanowisko, a tym samym podważające zasadność stanowiska powoda. Można więc uznać, że decydujące znaczenie ma w niniejszej sprawie analiza dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny twierdzeń i argumentów obu stron, oczywiście z uwzględnieniem, że podstawę tej oceny stanowiły ustalenia faktyczne dokonane na podstawie zebranego materiału dowodowego.
W tej sytuacji można było ograniczyć się do stwierdzenia, że Sąd Apelacyjny generalnie aprobował i przyjął za własne ustalenia faktyczne Sądu Okręgowego, ponieważ są one zgodne z treścią zebranego materiału dowodowego i wystarczają do rozstrzygnięcia sprawy na obecnym etapie postępowania w zakresie objętym granicami apelacji.
W świetle powyższych uwag chybione były zarzuty naruszenia art. 235 2 § 1 pkt 2 k.p.c. w zw. z art. 227 k.p.c. i art. 278 § 1 k.p.c. odnośnie do postulowanego dowodu z opinii biegłego sądowego oraz art. 227 k.p.c. w zw. z art. 233 § 1 k.p.c. i art. 327 1 § 1 k.p.c. w stosunku do pominiętych dowodów z dokumentów w postaci Pism Okólnych powodowego banku, raportów UOKiK i Komisji Nadzoru Finansowego oraz ekspertyzy A. R. a także zarzuty naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. i art. 299 k.p.c. (przy dokonywaniu oceny materiału dowodowego, zwłaszcza zeznań powoda i jego pisemnych oświadczeń). Dla oceny abuzywności danego postanowienia umownego nie ma bowiem istotnego znaczenia sposób wykonania umowy, w szczególności to, czy i w jaki sposób jedna ze stron korzystała ze spornych postanowień, mogących godzić w interesy drugiej strony. Tymczasem pozwany powoływał te dowody i przedstawiał swoją argumentację na wykazanie właśnie takich okoliczności.
W konsekwencji, z daniem orzekającego składu Sądu Apelacyjnego, zarzuty apelacyjne, dotyczące prawidłowości zgromadzenia przez Sąd Okręgowy materiału dowodowego oraz jego oceny były niezasadne i stanowiły jedynie próbę wykreowania korzystnej dla pozwanego interpretacji okoliczności faktycznych, które stanowiły podstawę zaskarżonego orzeczenia. Opierały się one przy tym na niezasługującym na akceptację założeniu, że niedozwolony charakter mogą mieć co najwyżej tylko postanowienia, dotyczące stosowania do indeksacji świadczeń stron kursów CHF ustalanych przez bank jednostronnie w tabeli kursów walut obcych (które w niniejszym uzasadnieniu będą określane dalej przez Sąd Apelacyjny jako „klauzule kursowe” lub „klauzule spreadowe”), ale – zdaniem skarżącego – z pewnością nie ma podstaw do uznania tych postanowień za abuzywne w zakresie, w jakim wprowadzają zasadę, że świadczenia stron będą przeliczane za pomocą kursów CHF, abstrahując od tego, czy byłyby to kursy własne banku, czy kursy średnie ogłaszane przez NBP (które będą określane przez Sąd Apelacyjny jako „klauzula ryzyka walutowego” lub po prostu „klauzula walutowa).
W związku z tym nie jest istotne, czy w trakcie wykonywania przedmiotowej umowy bank stosował kursy CHF w wysokości nieodbiegającej od kursu rynkowego lub kursu średniego NBP. Dla rozstrzygnięcia o żądaniach stron decydujące jest jedynie to, czy sporne postanowienia umowne, oceniane na chwilę zawarcia umowy, miały charakter niedozwolony w rozumieniu art. 385 ( 1) § 1 k.c., czyli kształtowały prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 czerwca 2021 r., I CSKP 55/ 21, LEX nr 3219740). Dowód z opinii biegłego na okoliczności wskazane przez skarżącego i dowody z w/w dokumentów były więc nieprzydatne dla rozstrzygnięcia o abuzywności przedmiotowych klauzul o tyle, że taka ocena powinna być dokonana bezpośrednio przez sąd orzekający na płaszczyźnie stosowania norm prawa materialnego do ustalonego stanu faktycznego. Dowód z opinii biegłego nie może bowiem służyć do rozstrzygnięcia takich kwestii, gdyż mogłoby to prowadzić do tego, że to biegły a nie sąd decydowałby w tym zakresie.
Przechodząc do analizy zarzutów, związanych z dokonaną przez Sąd pierwszej instancji oceną prawną, w pierwszej kolejności wskazać należy, że Sąd ten trafnie nie dopatrzył się możliwości jednoczesnego stwierdzenia bezwzględnej nieważności umowy kredytu z powodu jej sprzeczności z art. 353 1 k.p.c. lub art. 69 pr. bank. oraz uznania, że zawarte w niej postanowienia umowne mają charakter niedozwolony w rozumieniu art. 385 1 k.c. (na gruncie krajowym) lub dyrektywy 93/13/ EWG (na gruncie unijnym). Ocena postanowień umownych pod kątem ich abuzywności jest bowiem celowa i dopuszczalna jedynie wtedy, gdy znajdują się w ważnej umowie. W konsekwencji bezwzględna nieważność umowy na podstawie art. 58 § 1 k.c. (z powodu sprzeczności jej treści z ustawą lub z powodu obejścia ustawy) albo na podstawie art. 58 § 2 k.c. (z powodu jej sprzeczności z zasadami współżycia społecznego), czy wreszcie z powodu przekroczenia granic swobody umów, o których mowa w art. 353 1 k.c., skutkowałaby tym, że nie miałoby już znaczenia, czy postanowienia umowne, zawarte w nieważnej umowie, mogłyby zostać uznane także za niedozwolone (abuzywne). Bezwzględna nieważność umowy ma charakter dalej idący, a zatem ma pierwszeństwo przed ewentualną abuzywnością jej postanowień.
Wziąć trzeba ponadto pod uwagę, że z art. 385 1 § 1 k.c. wynika, że niedozwolone postanowienia umowne nie wiążą konsumenta, co na ogół uznaje się za sankcję w postaci tzw. bezskuteczności zawieszonej, polegającej na tym, że jedynie konsument może w każdym czasie powołać się na abuzywność postanowień umownych, powodując – w razie zasadności swoich twierdzeń – ich nieważność już od chwili zawarcia umowy (ab initio ), czyli z mocą wsteczną (ex tunc ). W konsekwencji nieważność tych postanowień nie następuje definitywnie ex lege , lecz do pewnego stopnia zależy od woli konsumenta, który może powołać się na ich abuzywność, wskutek czego stracą moc wiążącą i zostaną wyeliminowane z umowy (przy zachowaniu co do zasady ważności przez pozostałe postanowienia umowne). Może jednak także w ogóle nie powołać się na ich abuzywność lub też – mimo dostrzeżenia ich abuzywności – wprost i wyraźnie je zaakceptować, powodując, że następczo staną się one dla niego wiążące również dla niego i nie będzie już mógł ich później kwestionować w oparciu o art. 385 1 k.c.
Niemniej nawet wtedy, gdy wskutek powołania się przez konsumenta na abuzywność postanowień umownych ostatecznie dochodzi do nieważności umowy, i to ze skutkiem wstecznym, nie można tego utożsamiać z bezwzględną nieważnością umowy. W tym przypadku nieważność umowy nie ma bowiem charakteru samoistnego, lecz jest następstwem abuzywności, z tym że następuje jedynie wówczas, gdy bez niedozwolonych postanowień umownych w ogóle nie jest możliwe utrzymanie umowy w mocy (jej dalsze wykonywanie), a zatem nie jest wystarczający przewidziany w art. 385 1 § 1 i 2 k.c. skutek w postaci braku mocy wiążącej (co określa się też jako bezskuteczność) takich postanowień wobec konsumenta przy jednoczesnym związaniu stron umową w pozostałym zakresie, lecz konieczne jest ustalenie, że umowa – po wyeliminowaniu z niej postanowień abuzywnych – jest nieważna w całości.
W konsekwencji nie zasługuje na akceptację bardzo częsta w sprawach dotyczących tzw. kredytów frankowych tendencja do jednoczesnego przyjmowania (tak przez strony, jak i przez sądy orzekające) tych samych okoliczności i argumentów za podstawę stwierdzenia zarówno sprzeczności postanowień umownych o denominacji lub indeksacji kredytu kursem CHF z przepisami ustawy, zasadą swobody umów lub zasadami współżycia społecznego, powodującej bezwzględną nieważność umowy kredytu na podstawie art. 58 k.c., jak i do uznawania tych samych postanowień umownych praktycznie na tych samych podstawach za abuzywne i również skutkujących nieważnością umowy w całości. Takie stanowisko nie uwzględnia istnienia przepisów szczególnych, które regulują ochronę konsumentów przed stosowaniem przez przedsiębiorców niedozwolonych postanowień umownych, wskutek czego nie ma potrzeby jednoczesnego stosowania do tych samych okoliczności oraz zagadnień przepisów ogólnych i szczególnych.
Przyjmując pogląd o szczególnym charakterze przepisów o niedozwolonych postanowieniach umownych w stosunku do przepisów o charakterze ogólnym, konieczne jest dokonanie bardzo istotnego zastrzeżenia. O ile bowiem – jak już była o tym mowa wyżej – typową sankcją niedozwolonego charakteru określonych postanowień umownych jest to, że – po powołaniu się przez konsumenta na ich abuzywność – nie wiążą stron jedynie te postanowienia przy jednoczesnym zachowaniu mocy wiążącej przez umowę w pozostałym zakresie (art. 385 1 § 2 k.c.), o tyle wziąć trzeba pod uwagę, że taki skutek może zostać przyjęty jedynie w takich przypadkach, w których po wyeliminowaniu z umowy postanowień abuzywnych nadal możliwe jest ustalenie, na podstawie pozostałych postanowień umownych, treści praw i obowiązków stron w stopniu pozwalającym na wykonanie wynikającego z niej zobowiązania zgodnie z jego treścią (istotą). Sytuacja taka z reguły nie zachodzi w przypadkach, w których niedozwolony charakter mają postanowienia umowne określające główne świadczenia stron, ponieważ bez takich postanowień niewątpliwie nie można wykonać umowy, skoro przestają wiązać strony właśnie te postanowienia, które określają, jakie mają być ich główne świadczenia. Podkreślić zaś trzeba, że zobowiązanie wymaga określenia świadczenia, więc bez możliwości jego ustalenia nie można mówić o istnieniu ważnego zobowiązania.
W tym kontekście wskazać należy, że Sąd pierwszej instancji trafnie stwierdził, że zawarte w przedmiotowej umowie kredytu postanowienia o indeksacji określały główne świadczenia stron, ponieważ decydowały o ustaleniu ich wysokości (za-równo świadczenia banku, jak i świadczeń powoda). W związku z tym zaakceptować można również stanowisko tego Sądu, że skoro te postanowienia okazały się abuzywne, to po ich wyeliminowaniu z umowy w ogóle niemożliwe stało się jej wykonanie, ponieważ bez mechanizmu indeksacji nie jest możliwe ani ustalenie wartości świadczenia banku, ani wartości świadczeń powoda. W konsekwencji umowa stała się nieważna w całości, co wynikało z faktu, że po uznaniu za nieważne (jako niewiążące konsumenta, inaczej bezskuteczne wobec niego) postanowień o indeksacji świadczeń stron kursem CHF utraciła ona postanowienia decydujące o możliwości jej wykonania zgodnie z treścią zobowiązania i wolą stron, które wprawdzie chciały uzależnić wysokość swoich świadczeń od kursu CHF, ale uczyniły to w taki sposób, który nie mógł się utrzymać, ponieważ był abuzywny.
Zauważyć zresztą wypada, że pozwany także eksponuje w apelacji kwestię znaczenia woli stron i celu umowy, ale tendencyjnie interpretuje je jako argument mający przemawiać za utrzymaniem mechanizmu co do zasady w mocy, a jedynie zastąpienie kursów CHF, ustalanych jednostronnie przez niego w swojej Tabeli Kursów Walut Obcych, kursami średnimi tej waluty ogłaszanymi przez NBP (na którejkolwiek ze wskazanych przez niego w apelacji podstaw prawnych).
Konkludując, umowa była nieważna w całości nie bezpośrednio dlatego, że niektóre jej postanowienia miały charakter niedozwolony, ale dlatego, że bez tych postanowień jej treść stała się sprzeczna z ustawą, tj. w tym przypadku w szczególności z art. 69 ust. 1 pr. bank., określającym przedmiotowo istotne cechy umowy kredytu. Nieważność umowy ma więc charakter następczy (pośredni) w stosunku do stwierdzenia abuzywności jej postanowień, ponieważ jest konsekwencją wyeliminowania z niej niedozwolonych postanowień umownych, nie wynika natomiast wprost z ich abuzywności, która co do zasady skutkuje jedynie niezwiązaniem stron (w pierwszej kolejności konsumenta) tymi postanowieniami. Inaczej niż w przypadku nieważności bezwzględnej, która następuje z mocy prawa (ex lege ) i od samego początku (ab initio ), w takim przypadku najpierw następuje stwierdzenie ich abuzywności, a dopiero następnie – w zależności od oceny ich wpływu na możliwość wykonania umowy – może dojść jej nieważności w całości.
Dalej, wziąć trzeba pod uwagę, że niniejsza sprawa jest o tyle charakterystyczna, że w zasadzie nie jest w niej kwestionowane przez pozwanego, że zawarte w spornej umowie kredytu postanowienia o indeksacji dotyczyły w istocie waloryzacji. W gruncie rzeczy trudno nawet wyobrazić sobie przeciwną sytuację, skoro sam pozwany posłużył się w jej nazwie sformułowaniem „waloryzowany kursem CHF”, a w § 1 ust. 3 umowy wyraźnie stwierdził, że CHF jest walutą waloryzacji kredytu (k. 45).
W związku z tym wziąć trzeba pod uwagę, że waloryzacja polega na tym, że wartość świadczeń stron jest ustalana za pomocą innego miernika niż pieniądz (tj. innego pieniądza od tego, w którym zobowiązanie jest zaciągnięte, ponieważ miernikiem waloryzacji może także inna waluta), ale nie prowadzi do zmiany waluty zobowiązania. Nie można zatem uznać, że indeksacja może prowadzić do zmiany waluty świadczenia jednej lub obu stron z waluty polskiej na walutę obcą (w tym przypadku CHF). Ma ona bowiem na celu jedynie ustalenie nowej wartości świadczenia przy zastosowaniu określonego miernika waloryzacji, ale świadczenie to w dalszym ciągu wyrażone jest w tej samej walucie, z tym że „kwotowo” ma inną wartość różniącą się od wartości nominalnej.
Nie można też przyjąć, że indeksacja polega jedynie na przeliczaniu wartości świadczeń ustalonych w walucie obcej na walutę polską, ponieważ oznaczałoby to, że wbrew treści umowy, a także wniosku kredytowego, był to po prostu kredyt walutowy, który był jedynie wypłacony i spłacany w walucie polskiej. Pozwany bank w gruncie rzeczy chciałby, żeby zaakceptować koncepcję, że dopuszczalne było umówienie się, że kredyt zostanie udzielony i wypłacony w walucie polskiej, ale z uwagi na jego waloryzację za pomocą CHF zgodnie z § 1 ust. 3 umowy będzie następnie traktowany tak, jakby realnie został udzielony we frankach szwajcarskich, czyli tak, jakby faktycznie udostępnił powodowi kwotę kredytu w tej walucie, a nie jedynie dokonał po wypłacie kredytu przeliczenia (waloryzacji) jego kwoty z waluty polskiej na walutę szwajcarską (obrazowo określa to formułą „kredyt w CHF – wypłata w PLN”). Takie stanowisko nie zasługuje na akceptację, ponieważ de facto zrównuje kredyt indeksowany z kredytem walutowym, mimo że niewątpliwie – jak będzie wynikać z dalszych rozważań – zachodzi między nimi bardzo istotna różnica, związana, ogólnie na razie rzecz ujmując, z przeliczaniem wartości świadczeń obu stron zamiast realnego udostępnienia i spłacania kredytu w walucie obcej.
W tym kontekście zauważyć wypada, że generalnie waloryzacja nie ma na celu określenia treści świadczenia (tj. przedmiotu zobowiązania, czyli zachowania, którego wierzyciel może domagać się od dłużnika, a które dłużnik jest obowiązany speł-nić na rzecz wierzyciela – por. art. 353 § 1 i 2 k.c.) lub przedmiotu świadczenia (czyli rzeczy lub innego obiektu, do którego odnosi się zachowanie dłużnika jako przedmiot zobowiązania), lecz chodzi w niej jedynie o ustalenie wartości świadczenia, i to wyłącznie świadczenia pieniężnego, czyli takiego, którego przedmiotem jest zapłata określonej sumy pieniężnej. Wniosek taki jest uzasadniony treścią art. 358 1 § 1 k.c., z którego wynika, po pierwsze, że dotyczy on tylko takich świadczeń, których przedmiotem od chwili powstania zobowiązania jest suma pieniężna, a po drugie, że co do zasady takie świadczenie powinno zostać spełnione przez zapłatę sumy nominalnej. Z kolei po myśli art. 358 1 § 2 k.c. strony mogą zastrzec w umowie, że wysokość świadczenia pieniężnego zostanie ustalona według innego niż pieniądz miernika wartości. Także w tym przepisie, który stanowi podstawę dopuszczalności waloryzacji umownej, jest więc mowa o świadczeniu pieniężnym, a ponadto wyraźnie wynika z niego, że chodzi wyłącznie o ustalenie wysokości takiego świadczenia, a nie o jakieś inne znaczenie lub skutki posłużenia się przez strony waloryzacją.
Waloryzacja nie zmienia zatem ani rodzaju (charakteru) świadczenia (czyli zachowania dłużnika objętego treścią zobowiązania), ani jego przedmiotu, którym dalej jest suma pieniężna, lecz wpływa jedynie na ustalenie (określenie) wysokości tej kwoty według innego niż pieniądz miernika wartości (zastrzec przy tym od razu wypada, że sformułowanie „inny niż pieniądz miernik wartości” odnosi się także do innej waluty niż ta, w której wyrażona jest suma pieniężna, będąca przedmiotem świadczenia). Inaczej rzecz ujmując, także w przypadku waloryzacji przedmiotem zobowiązania nadal jest zapłata oznaczonej sumy pieniężnej, natomiast zastosowanie waloryzacji ma służyć ustaleniu wysokości tej sumy (innej od sumy nominalnej), ale nie zmienia treści zobowiązania lub przedmiotu świadczenia (zwłaszcza waluty, w jakiej ma ono być spełnione), chyba że co innego wynika z treści zobowiązania.
Ma to istotne znaczenie nie tylko dla oceny charakteru indeksacji stosowanej w umowie kredytu (przez uznanie jej za rodzaj waloryzacji, jak zresztą sam pozwany wprost to ujął w przedmiotowej umowie), ale i dla oceny jej wpływu na przedmiot świadczenia, czyli rodzaj waluty, w której powinno zostać spełnione. Skoro bowiem waloryzacja ma służyć tylko do ustalenia wysokości świadczenia pieniężnego, to co do zasady (zwłaszcza o ile strony nie umówią się inaczej) nie może skutkować zmianą waluty, w której zgodnie z treścią zobowiązania ma ono zostać spełnione, lecz może prowadzić jedynie do ustalenia jego wysokości odbiegającej od tej, którą miało nominalnie w chwili powstania zobowiązania.
Pogląd ten można lepiej wyjaśnić przez odwołanie się do innego miernika wartości niż waluta obca. I tak, w przypadku przyjęcia za miernik waloryzacji wartości jakiejkolwiek rzeczy (w tym także złota lub innego kruszcu) nie oznacza to, że po dokonaniu waloryzacji świadczenia pieniężnego może już ono zostać spełnione nie w pieniądzu, lecz w rzeczach, stanowiących miernik waloryzacji (np. w złocie lub innym kruszcu), ponieważ nadal podlega ono spełnieniu w walucie określonej w zobowiązaniu, z tym że o wartości odbiegającej od nominalnej (tj. tej, którą miało w chwili powstania zobowiązania), a mianowicie odpowiadającej wyliczeniu przy zastosowaniu wybranego miernika waloryzacji.
Odnosząc to do spornej umowy i traktując indeksację świadczenia z tytułu umowy kredytu za pomocą kursu waluty obcej (tu: CHF) jako waloryzację w rozumieniu art. 358 1 § 2 k.c., stwierdzić można, że wbrew pozwanemu przedmiotowy kredyt niewątpliwie miał charakter złotowy. Nie można bowiem przyjąć, że indeksacja kredytu (tj. świadczeń z umowy kredytu) może prowadzić do zmiany waluty, w której świadczenia stron mogą lub powinny zostać spełnione, a zatem z waluty polskiej na walutę szwajcarską. Tym bardziej nie można uznać, że specyfiką indeksacji w umowie kredytu jest wyrażanie świadczenia w innej walucie (tj. ustalanie tre-ści zobowiązania w walucie obcej) niż waluta polska, w której są one (według banków) tylko spełniane, czemu towarzyszy zazwyczaj bezpodstawne przeciwstawianie tzw. waluty zobowiązania walucie jego wykonania. Waluta obca stanowi bowiem jedynie miernik waloryzacji, czyli ma służyć do ustalenia realnej wartości świadczenia, które jednak nadal jest wyrażone i podlega spełnieniu w walucie określonej w zobowiązaniu, czyli w tej sprawie – w walucie polskiej (por. § 1 ust. 2 umowy).
Odmiennej oceny nie może uzasadniać hipotetyczna możliwość spłaty kredytu, czyli spełnienia świadczenia przez powoda, także bezpośrednio w walucie indeksacji, czyli w CHF. Wziąć trzeba pod uwagę, że według celu uchwalenia tzw. ustawy antyspreadowej miało to przede wszystkim zapobiec ocenianej krytycznie praktyce jednostronnego i niepodlegającego jakiejkolwiek kontroli ze strony kredytobiorców ustalania przez banki wysokości kursów CHF, według których przeliczana była wartość spełnianego przez nich świadczenia (w postaci rat kapitałowo – odsetkowych, które po wypłacie kredytu, wskutek jego przeliczenia na walutę obcą, zostały określone w harmonogramie spłat w CHF). Nie może to więc stanowić przekonującego argumentu za poglądem, że przedmiotem świadczenia w umowie kredytu indeksowanego jest rzekomo waluta obca. W rzeczywistości służyła bowiem ona wyłącznie do przeliczania świadczeń stron (i to obu), które niewątpliwie były spełniane w walu-cie polskiej, a dopiero następnie była ustalana ich wartość („równowartość”) w CHF.
W takim ujęciu można wprawdzie zaakceptować stanowisko pozwanego, że celowe i konieczne jest odróżnienie abuzywności postanowień umownych o waloryzacji (określanej w umowach kredytu zazwyczaj mianem indeksacji lub denominacji) od abuzywności postanowień umownych, dotyczących zasad ustalania kursu CHF, ale to odróżnienie nie może iść zbyt daleko, ponieważ obie grupy postanowień odnoszą się w istocie do tego samego zagadnienia, a mianowicie przeliczenia (ustalenia) wartości świadczenia (wyrażonego i spełnianego w walucie polskiej) za pomocą miernika w postaci waluty obcej. W związku z tym wbrew pozwanemu nie można oceniać prawidłowości mechanizmu indeksacji w oderwaniu od przyjętych w umowie zasad ustalania wysokości kursów CHF. Indeksacja nie funkcjonuje bowiem abstrakcyjnie, lecz jest ściśle powiązana z wysokością kursu waluty obcej, według którego jest ona dokonywana. Innymi słowy, kurs waluty obcej niewątpliwie decyduje o wyniku indeksacji, czyli o ustaleniu realnej a nie nominalnej wartości świadczenia w chwili jego spełnienia.
Wiąże się z tym dostrzegana niekiedy konieczność odróżnienia tzw. ryzyka walutowego od tzw. ryzyka kursowego (pojęcia te zostały już zresztą wcześniej wyjaśnione przez Sąd Apelacyjny). Pierwsze z nich wynika już z samego wyboru miernika waloryzacji, czyli w tym przypadku waluty obcej stosowanej do ustalania wartości świadczenia, a drugie – dotyczy sposobu ustalania kursu waluty obcej przyjętej jako miernik waloryzacji. Zauważyć przy tym wypada, że samo ryzyko kursowe nie oddaje całości złożonego charakteru waloryzacji kredytu za pomocą kursu waluty obcej, ponieważ nie uwzględnia zmienności kursów tej waluty niezależnej od obu stron. Nie chodzi więc jedynie o to, że pozwany bank mógł samodzielnie ustalać kursy CHF, ale także o to, że kursy te ulegają wahaniom niezależnym od niego.
Nota bene , taki argument bywa niekiedy wykorzystywany przez banki na swoją obronę, ale nie zasługuje on na akceptację. Nie można bezkrytycznie zgodzić się z tezą, że umowy kredytu indeksowanego kursem CHF okazały się niekorzystne dla klientów z przyczyn całkowicie niezależnych od banku i że kredytobiorcy bezpodstawnie, wręcz sprzecznie z zasadami współżycia społecznego, podnoszą zarzut ich abuzywności w celu uchylenia się od ich wykonania. Wziąć bowiem trzeba pod uwagę, że taki sposób waloryzacji (tj. za pomocą kursu CHF) został zaproponowany powodom (tak jak i innym klientom) przez bank we wzorcu umownym, na podstawie którego została zawarta przedmiotowa umowa.
Pozwany nie może więc uchylić się od skutków przyjętego w umowie mechanizmu indeksacji i przerzucić ich wyłącznie na stronę powodową, ponieważ skutki te, aczkolwiek rzeczywiście ujawniły się w pełnej okazałości dopiero w chwili gwałtownego wzrostu kursu CHF, to jednak tkwiły immanentnie w umowie kredytu już od chwili jej zawarcia. Otwarte mogło być jedynie pytanie, kiedy nastąpi taki wzrost (zwłaszcza w perspektywie wieloletniego związania stron przedmiotową umową kre-dytu – w tej sprawie przez 360 miesięcy, czyli 30 lat § 1 ust. 4 umowy k. 45), gdyż w takiej sytuacji to, że taki skutek nastąpi, mogło być uważane co najmniej za wysoce prawdopodobne, o ile nie za całkowicie pewne.
Gdyby zatem pozwany rzeczywiście uczciwie podchodził do swoich klientów (w tym powoda), to powinien tak ukształtować treść umowy, aby zapewniała im ochronę (jako konsumentom), gdyby okazało się, że nastąpi taki wzrost kursu CHF, który wprawdzie realnie nie był brany pod uwagę w chwili zawarcia umowy, ale hipotetycznie mógł i powinien być uwzględniony przy ocenie korzystności i bezpieczeństwa umowy dla obu stron, w tym zwłaszcza dla powoda jako jej słabszej strony. Tymczasem pozwany w gruncie rzeczy zadbał jedynie o własne interesy, domagając się złożenia przez powoda oświadczeń o świadomości i akceptacji wszelkich ryzyk związanych z zawarciem umowy kredytu indeksowanego kursem CHF, na które powołuje się w apelacji, ale nie postąpił w taki sam sposób w stosunku do niego, ponie-waż w jakimkolwiek stopniu nie zabezpieczył go przed skutkami nieograniczonego wzrostu tego kursu, zwłaszcza takiego wzrostu, który nadmiernie odbiegałby od spa-dku siły nabywczej waluty polskiej, w której zobowiązanie zostało zaciągnięte i podlegało wykonaniu.
Można to ująć również w ten sposób, że pozwany z jednej strony próbuje bagatelizować swoją rolę, mimo że był autorem wzorca umownego (a także w/w oświadczenia), na podstawie którego została zawarta umowa i silniejszą stroną stosunku prawnego, a z drugiej strony próbuje przypisać powodowi rolę strony, od której w znacznie większym stopniu, niż było rzeczywiście, zależało, jaka będzie treść umowy i która – jego zdaniem – powinna nawet bardziej od niego zdawać sobie sprawę z rzeczywistego charakteru umowy i jej skutków, mimo że w przeciwieństwie do niego nie był on profesjonalistą w tej dziedzinie.
Chybione i nieprzekonujące jest więc eksponowanie w apelacji znaczenia powyższych oświadczeń, ponieważ nie można aprobować stanowiska pozwanego, który w ten sposób zmierza do obciążenia powoda co najmniej współodpowiedzialnością, i to nawet w większym stopniu od siebie samego, za takie ukształtowanie treści postanowień umownych, dotyczących mechanizmu waloryzacji świadczeń stron, które obecnie są oceniane jako niedozwolone postanowienia umowne. Zbyt daleko idące byłoby przyjęcie, że powód, jako konsument, przez zaakceptowanie treści umowy, zawartej na podstawie wzorca umownego opracowanego przez pozwany bank lub przez wybór umowy zgodnej z tym wzorcem doprowadził (mówiąc potocznie „sam jest sobie winien”) do ukształtowania powyższych postanowień w sposób abuzywny.
Z tych samych przyczyn nie zasługuje na akceptację także próba przekonywania, że powód, jako rozsądna, ostrożna i doświadczona osoba (zgodnie ze wzorcem starannego konsumenta), powinien był od razu zauważyć w chwili zawierania umowy, że proponowane mu przez bank postanowienia umowne o indeksacji (czyli w is-tocie waloryzacji) kredytu kursem CHF mogą mieć charakter abuzywny. Nie można bowiem uznać, że w relacji między przedsiębiorcą a konsumentem zachodzi rzeczywista równorzędność pozycji kontraktowych i że konsument realnie ma istotny wpływ na treść umowy, zwłaszcza w tym zakresie, w jakim przedsiębiorca nadaje jej cechy odpowiadające konstrukcji oferowanego przez niego produktu, np. określonego rodzaju kredytu (w tym przypadku kredytu indeksowanego lub inaczej waloryzowanego kursem CHF).
Podkreślić trzeba, że zgodnie z zasadami doświadczenia życiowego to bank, a nie jego klienci, decyduje o tym, jakie rodzaje kredytów jest gotów zaoferować poszczególnym rodzajom klientów, a zatem również o tym, jaka będzie treść umowy kredytu. W związku z tym nie można przeceniać znaczenia oświadczeń składanych przez nich zgodnie z oczekiwaniami banku, od których zależy udzielenie lub nieudzielenie przez niego kredytu ani eksponować osobistych kwalifikacji konsumentów (ich wykształcenia, doświadczenia życiowego lub zawodowego), ponieważ nie może to usprawiedliwiać przedsiębiorcy, który wprowadza do umowy postanowienia o charakterze niedozwolonym i nie może zwalniać go z odpowiedzialności za ich wprowadzenie z powołaniem się na argument, że przecież rozsądny i rozważny konsument mógł i powinien był z łatwością zorientować się, jaki mają one charakter. Inaczej rzecz ujmując, to nie konsument, lecz przedsiębiorca jest odpowiedzialny za to, że w przedmiotowej umowie znalazły się postanowienia o charakterze niedozwolonym.
Na rzecz pozwanego nie może też przemawiać powoływanie się na to, że mimo kwestionowanego, tj. abuzywnego, charakteru spornych postanowień umownych powód początkowo odnosił korzyści z przedmiotowej umowy z uwagi na to, że po przeliczeniu wypłaconej w walucie polskiej kwoty kredytu na saldo wyrażone w CHF korzystał z niskiego oprocentowania według stawki LIBOR. Zauważyć trzeba, że zaproponowanie powodowi niższego oprocentowania służyło przede wszystkim do przekonania go, że kredyt indeksowany (waloryzowany) kursem CHF jest dla niej atrakcyjniejszy od kredytu bez mechanizmu indeksacji, który był oprocentowany znacznie wyższą stawką WIBOR [określany przez banki jako kredyt złotowy, chociaż to pojęcie jest niezbyt precyzyjne, ponieważ kredyt indeksowany kursem CHF de facto też był kredytem złotowym, w związku z czym mylne i bezpodstawne było przeciwstawianie go kredytom złotowym jako rzekomo kredytu walutowego].
Nie oznacza to więc, że korzyści powoda z oprocentowania kredytu stawką LIBOR niwelują ryzyko walutowe lub przeważają nad skutkami obciążenia go tym ryzykiem (powiększonym przy tym dodatkowo o ryzyko kursowe, wynikające z jednostronnego ustalania kursów CHF przez pozwany bank). Nie można więc ograniczać negatywnych następstw wprowadzenia indeksacji do umowy kredytu jedynie do stosowania przez bank własnych kursów banku przy przeliczaniu świadczeń stron, ponieważ z punktu widzenia konsumentów szczególnie niekorzystne było – co w pełni okazało się jednak dopiero po gwałtownym wzroście kursu CHF – nieograniczone obciążenie nich ryzykiem walutowym, które nie występuje w typowej umowie kredytu złotowego (tj. bez mechanizmu indeksacji lub denominacji).
W świetle powyższych uwag nie zasługiwały na uwzględnienie zarzuty naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. przez zaniechanie dokonania wszechstronnej oceny materiału dowodowego i w rezultacie rzekomo błędne przyjęcie przez Sąd pierwszej instancji, że pozwany mógł dowolnie i arbitralnie ustalać kursy CHF stosowane do indeksacji świadczeń stron zgodnie z przedmiotową umową. Pozwany nietrafnie eksponuje formalne aspekty ustalania przez niego tych kursów oraz rzeczywisty sposób ich ustalania, który powodował, że stosowane przez niego kursy CHF odpowiadały – według jego twierdzeń – utrwalonej i powszechnej praktyce bankowej, a tym samym miały charakter rynkowy i nie odbiegały istotnie (zwłaszcza na niekorzyść powoda) od kursów ustalanych w analogicznym okresie przez inne banki. Takie podejście stanowi w gruncie rzeczy tendencyjną próbę odwrócenia uwagi, że zasadniczym problemem w przedmiotowej umowie było przede wszystkim wprowadzenie do niej mechanizmu waloryzacji (indeksacji), czyli powiązania wartości świadczenia stron z kursem wybranej waluty obcej (w tym przypadku CHF), a nie tylko to, w jaki sposób były ustalane kursy tej waluty stosowane w tym mechanizmie.
Ponadto argumentacja, dotycząca prawidłowości ustalania przez bank kursów CHF, pomija stanowisko Sądu pierwszej instancji, który generalnie nie zanegował, że ustalane przez pozwany bank kursy CHF mogły być zbliżone do kursów rynkowych (średnich, przeciętnych itp.), ale decydujące znaczenie nadał samej możliwości, wynikającej z zakwestionowanych postanowień umownych, ustalania tych kursów przez bank w sposób jednostronny w oparciu o kryteria nieznane powodowi i w konsekwencji nienadające się do oceny oraz zweryfikowania prawidłowości ich ustalania przez bank.
Istotne jest zatem nie to, że bank ustalał te kursy według zasad, które – jak twierdzi – uniemożliwiały mu ich ustalanie w sposób krzywdzący powoda, lecz to, że te zasady nie zostały precyzyjnie wskazane w umowie. Nie jest zaś tak, że rzekomo w ogóle niemożliwe było ich wskazanie w umowie z uwagi na to, że nie istnieje konkretny wzór lub algorytm, według którego je ustalał. W świetle jego argumentacji nie budzi przecież wątpliwości, że taki wzór (algorytm, metoda itp.) niewątpliwie musiał istnieć, skoro pozwany za jego pomocą ustalał te kursy, i to w taki sposób, że były one według niego obiektywne lub inaczej rynkowe. Nie było więc żadnych przeciwwskazań, aby ujawnił je w umowie, czyli wskazał, w jaki sposób je ustala. Co więcej, nawet jeśli zachodziła możliwość, że w okresie wieloletniego związania umową zasady ustalania przez niego kursów walut obcych mogą ulec zmianie, to nie było przeszkód, aby określił w umowie zasady ich zmiany, np. przez zmianę regulaminu lub w drodze aneksu do umowy. W związku z tym nieprzekonujące jest powoływanie się przez bank, że nie było możliwe określenie tych zasad w umowie lub że w ogóle nie miał takiego obowiązku. Podobnie nie można zaakceptować tezy, że wystarczająca była możliwość wyinterpretowania tych zasad na podstawie ogólnych przepisów, dotyczących treści umowy (art. 56 k.c., art. 65 § 2 k.c.) lub jej wykonania (art. 354 k.c.) albo nadzoru sprawowanemu nad bankiem przez (...).
Wziąć trzeba pod uwagę, że dawało to bankowi niemożliwą do zaakceptowania w umownych stosunkach zobowiązaniowych, zwłaszcza w relacjach z konsumentami, przewagę nad drugą stroną zobowiązania (dłużnikiem), pozwalając przedsiębiorcy jednostronnie kształtować wysokość świadczenia. Nie jest przy tym rozstrzygająca skala tej przewagi, czyli zakres, w jakim bank ewentualnie korzystał z możliwości dowolnego ustalania wysokości kursów CHF, lecz wystarczające jest to, że w opracowanym przez niego wzorcu umownym przewidział dla siebie taką możliwość.
W związku z tym nie było konieczności ustalania, w szczególności za pomocą opinii biegłego, jak pozwany faktycznie ustalał kursy CHF stosowane przy przeliczaniu wartości świadczeń stron i czy te kursy nie były, zwłaszcza rażąco, niekorzystne dla powódki. Decydujące jest bowiem to, że treść umowy dawała mu taką możliwość, a nie to, czy z niej skorzystał i ewentualnie w jakim zakresie.
Odmiennego wniosku nie może uzasadniać powoływanie się na treść art. 111 ust. 1 pkt 4 pr. bank., który stanowi normatywną podstawę do publikowania przez banki tabel kursowych, w których ogłaszają stosowane przez siebie kursy sprzedaży i kupna walut obcych. Stanowisko pozwanego nie bierze pod uwagę, że w przypadku indeksacji w ogóle nie dochodzi do sprzedaży lub kupna walut obcych, lecz jedynie do rachunkowego przeliczania wartości świadczeń z waluty polskiej na walutę obcą (przy wypłacie kredytu) i z waluty obcej na walutę polską (przy jego spłacie).
Zauważyć ponadto należy, że sytuacja kredytobiorcy jest zasadniczo odmienna od sytuacji innych kontrahentów banku, którzy chcą od niego nabyć lub sprzedać mu walutę obcą. W ich przypadku kurs wymiany znają już bowiem oni przed podjęciem decyzji o dokonaniu transakcji z bankiem, więc mogą ocenić, czy chcą ją zawrzeć po danym kursie, czy z niej rezygnują. Natomiast kredytobiorcy w chwili podejmowania decyzji o zawarciu umowy kredytu nie znają jeszcze kursu waluty obcej, po jakim kwota kredytu zostanie przeliczona, a tym bardziej nie wiedzą, po jakim kursie będą przeliczane ich raty w całym wieloletnim okresie spłaty. Właśnie z tej przyczyny zasadnicze znaczenie ma dla nich nie tyle znajomość konkretnej tabeli kursowej z danego dnia (z chwili wypłaty kredytu lub spłaty rat), co znajomość zasad, według jakich w ich kontrakcie bank będzie ustalał te kursy w przyszłości.
Taka sytuacja dawała więc bankowi niemożliwą do zaakceptowania w umownych stosunkach zobowiązaniowych, zwłaszcza w relacjach z konsumentami, przewagę nad drugą stroną zobowiązania (dłużnikiem), pozwalając przedsiębiorcy jednostronnie kształtować wysokość świadczenia drugiej strony. Nie jest przy tym rozstrzygająca skala tej przewagi, czyli zakres, w jakim bank ewentualnie korzystał z możliwości dowolnego ustalania wysokości kursów CHF, lecz wystarczające jest to, że w opracowanym przez niego wzorcu umownym przewidział dla siebie taką możliwość.
Uwzględniając jednocześnie wskazaną wcześniej kwestię uzależnienia udzielenia kredytu indeksowanego od złożenia przez kredytobiorcę (powoda) oświadczenia o świadomości i akceptacji wszelkich ryzyk związanych z taką umową, nie można ograniczać skutków mechanizmu indeksacji jedynie do jednostronnego i dowolnego ustalania kursów CHF przez bank. Zbyt daleko idące i kompletnie nieprzekonujące jest więc stanowisko banku, że złożenie tego oświadczenia w gruncie rzeczy przesądza o braku możliwości postawienia mu zarzutu abuzywności postanowień umownych dotyczących powyższego mechanizmu.
Zauważyć przy tym trzeba, że wbrew skarżącemu Sąd pierwszej instancji nie pominął tego oświadczenia przy wyrokowaniu i nie dokonał jego błędnej oceny. Zupełnie innym zagadnieniem jest natomiast to, że doszedł do przekonania, że złożeniu tego oświadczenia nie towarzyszyło rzetelne i wszechstronne wyjaśnienie powodowi przez pozwanego rzeczywistego znaczenia przyjętego w umowie mechanizmu indeksacji, a także wiążącej się z nim ogromnej skali ryzyka, wynikającego nie tylko ze zmienności stawek LIBOR, według których ustalane jest oprocentowanie kredytu oraz z ustalaniem kursów CHF przez bank według nieskonkretyzowanych i nieujawnionych w umowie kryteriów, ale także z możliwości znacznego wzrostu kursu CHF, obciążającej przy tym bez jakiegokolwiek ograniczenia wyłącznie powoda, mimo że był słabszą – pod każdym względem (prawnym, ekonomicznym, organizacyjnym itd.) – stroną umowy.
Nie negując zatem, że powód rzeczywiście podpisał takie oświadczenia, nie można utożsamiać tego z rzetelnym i wyczerpującym udzieleniem mu pouczenia o charakterze umowy i skali wiążącego się z nią ryzyka. W tym zakresie – w ślad za wyrażanym w orzecznictwie poglądem – powtórzyć można, że gdyby pozwany rzeczywiście chciał uczciwie i skutecznie pouczyć powoda o powyższym ryzyku, to w ogóle nie zaoferowałby mu zawarcia umowy kredytu indeksowanego kursem CHF, a jednocześnie gdyby on rzeczywiście i w pełni znał to ryzyko, to nie zgodziłby się na jej zawarcie, mając zwłaszcza na uwadze, że umowa była zawarta na bardzo długi okres, w którym można było, a wręcz należało liczyć się nawet z bardzo znacznymi wahaniami kursu CHF, co powinno być wyraźnie wskazane przez bank.
Pozwany niezasadnie zakwestionował w tym zakresie oparcie się przez Sąd pierwszej instancji na twierdzeniach i zeznaniach powoda, zarzucając, że należało do nich podchodzić krytycznie i ostrożnie, ponieważ były sprzeczne z pozostałym zebranym w sprawie materiałem dowodowym, w tym z treścią zgromadzonych dokumentów, zwłaszcza w/w oświadczenia. Zastrzeżenia pozwanego do wiarygodności powoda nie zasługiwały na uwzględnienie. Można wprawdzie zgodzić się z nim, że powód mógł być zainteresowany korzystnym dla niego przedstawieniem spornych okoliczności, ale nie można tylko na tej podstawie uznać jego zeznań za niewiarygodne. Przy ich ocenie kierować się bowiem należy całokształtem zebranego materiału dowodowego, rozważając go m. in. w świetle zasad doświadczenia życiowego, z których wynika, że sam fakt podpisania przez powoda wskazanych przez pozwanego oświadczeń nie przesądza o prawdziwości objętych nimi okoliczności, ponieważ stosownie do art. 245 k.p.c. stanowi to dowód jedynie na to, powód podpisał to oświadczenie (złożył zawarte w nim oświadczenie). Nie dowodzi to jednak prawdziwości tego oświadczenia i objętych nim okoliczności.
Nie stanowi to więc przeszkody do oparcia się na pozostałym materiale dowodowym, z którego nie wynika jednoznacznie i niepodważalnie, że bank z pewnością prawidłowo i rzetelnie pouczył powoda o występującym ryzyku oraz że poszczególne postanowienia umowy były z nim indywidualnie negocjowane lub choćby zostały z nim omówione i wyjaśnione mu w sposób umożliwiający ich zrozumienie oraz podjęcie świadomej i rozważnej decyzji o wyrażeniu zgody na zawarcie umowy według opracowanego przez pozwanego wzorca (szablonu).
Nie można więc z góry wykluczać, że to właśnie powód w prawdziwy sposób przedstawił, jak faktycznie wyglądała procedura zawarcia tej umowy, zwłaszcza że w gruncie rzeczy w tamtym okresie (w 2008 r.) nikt, w tym także banki, nie zdawał sobie jeszcze w pełni sprawy z niebezpieczeństw związanych z zawarciem umowy kredytu indeksowanego kursem CHF i nie brał poważnie pod uwagę, że może dojść do bardzo znacznego wzrostu tego kursu. W tym kontekście znamienne są twierdzenia powoda, który podał, że chciał zawrzeć umowę kredytu złotowego, ale bank zaproponował mu umowę kredytu z korzystniejszym oprocentowaniem, tj. indeksowaną do CHF, która miała być produktem maksymalnie dla niego bezpiecznym z uwagi na niewielkie wahania kursu CHF. Twierdzenia te są doskonałym wyrazem podejścia pozwanego do sensu i znaczenia eksponowanych przez niego obecnie oświadczeń, ponieważ wskazują na to, że sam bank nie przywiązywał dużej wagi do realnego charakteru ryzyka, o którym rzekomo wyczerpująco i doskonale pouczał powoda.
Zauważyć przy tym wypada, że konstrukcja tzw. kredytów frankowych opierała się w gruncie rzeczy na niewyrażonym wprost założeniu, że dzięki zastosowaniu przelicznika w postaci waluty obcej będzie zachowana wartość ekonomiczna kwoty kredytu (czyli, że będzie istnieć równowartość kwoty kredytu zarówno w walucie obcej, jak i walucie polskiej), ale to założenie było błędne już u samych podstaw, ponieważ zawierało niedający się przewidzieć i określić element ryzyka, że taka równowartość nie zostanie jednak realnie osiągnięta, niemniej pozwany tego nie uwzględniał, chociaż mógł i powinien był to uczynić, a jednocześnie całość takiego ryzyka (skutków nierównowagi między walutą polską a walutą obcą) chce przenieść na kredytobiorców.
Nawiązując do wspomnianego wcześniej rozróżnienia przez pozwanego między postanowieniami umownymi, dotyczącymi samego mechanizmu indeksacji i po-stanowieniami umownymi, odnoszącymi się do sposobu jej przeprowadzania (tj. ustalania kursów CHF), podsumować można, że postanowienia te są abuzywne w obu powyższych aspektach. Nie chodzi bowiem jedynie o to, że pozwany zastrzegł dla siebie możliwość jednostronnego ustalania tych kursów (niezależnie od tego, czy faktycznie stosował ją na niekorzyść powoda), lecz także o to, że nie wyjaśnił mu rzetelnie tego mechanizmu, ograniczając się w zasadzie tylko do odebrania od niego oświadczeń, z których miało wynikać, że zna, rozumie i akceptuje ten mechanizm, chociaż nie był on wcale ani prosty, ani w pełni korzystny dla niego. Nałożenie się na siebie tych dwóch problemów spowodowało, że wbrew pozwanemu nie można mówić o tym, że kwestionowane postanowienia umowne nie były rażąco niekorzystne dla powoda.
Podkreślić należy, że pozwany, jako profesjonalista w dziedzinie finansów ze szczególnym uwzględnieniem kredytów, już w chwili zaoferowania powodowi zawarcia przedmiotowej umowy mógł i powinien był przewidzieć, nawet jeśli uważał to za mało prawdopodobne, że w wieloletnim okresie związania stron taką umową, może dojść do niekorzystnych dla niego zmian kursu CHF. Z zebranego materiału dowodowego nie wynika jednak, aby nie tylko formalnie, ale i realnie wyjaśnił mu wszelkie skutki, zwłaszcza negatywne dla niego, mogące wynikać z tej umowy.
Niezasadna jest także kolejna grupa zarzutów apelacyjnych, związana z rzeko-mo wadliwym uznaniem przez Sąd pierwszej instancji, że przedmiotowa umowa nie została indywidualnie uzgodniona między stronami. W tym zakresie wskazać należy, że nie chodzi jedynie o uzgodnienie jakichkolwiek postanowień umownych, np. dotyczących wysokości kwoty kredytu, długości okresu kredytowania, sposobu wypłaty kredytu (jednorazowo lub w transzach) i wyboru terminu uruchomienia kredytu (wpływającego, jak jest mowa w zarzutach apelacyjnych, na ustalenie harmonogramu spłaty), terminów spłaty rat, sposobu ich spłaty (w PLN lub CHF), zabezpieczeń kredytu, a nawet dokonanie we wniosku kredytowym wyboru kredytu indeksowanego zamiast „zwykłego” kredytu złotowego oraz wybranie waluty indeksacji, lecz dotyczy to możliwości negocjowania tych postanowień, które bezpośrednio odnoszą się do mechanizmu indeksacji i zasad jej przeprowadzania, w tym sposobu ustalania kursów CHF oraz rozkładu ryzyka związanego z tym mechanizmem.
Z tego punktu widzenia pozwany nie zdołał podważyć stanowiska Sądu pier-wszej instancji, że powód nie miał realnej możliwości uzgadniania tych postanowień, lecz mógł jedynie albo zaakceptować je w całości w kształcie ustalonym przez pozwanego we wzorcu umownym, albo odmówić ich akceptacji, co równałoby z brakiem możliwości zawarcia z pozwanym umowy kredytu indeksowanego. W takiej sytuacji nie można mówić o indywidualnym uzgodnieniu spornych postanowień umownych, ponieważ nie można tego utożsamiać z ustalaniem jakichkolwiek postanowień umownych, lecz należy to odnosić wyłącznie do tych postanowień, które są kwalifikowane jako niedozwolone w rozumieniu art. 385 1 k.c.
Dodać można, że z doświadczenia zawodowego Sądu Apelacyjnego wynika, że treść spornych postanowień o indeksacji jest w przedmiotowej umowie taka sama jak w innych umowach, które pozwany zawarł w tamtym okresie na podstawie tego wzorca umownego z innymi konsumentami, wobec czego absurdalne byłoby uznanie, że w każdym przypadku uzgadniał z nimi te postanowienia w drodze indywidualnych negocjacji.
Niezasadne były także zarzuty naruszenia prawa materialnego, zwłaszcza art. 385 1 § 1, 2 i 3 k.c. sformułowane w różnych ujęciach.
Odnośnie do znaczenia kwestii możliwości jednostronnego kształtowania przez bank zakresu obowiązków powoda wskazać należy, o czym już zresztą była wyżej mowa, że zastosowany w umowie mechanizm indeksacji nie pozwalał kredytobiorcy na zweryfikowanie prawidłowości ustalenia wysokości jego zobowiązania przez bank. Pozwany wydaje się nie dostrzegać, że mechanizm ten w dwóch aspektach wpływał niekorzystnie na ustalenie wysokości zobowiązania powoda: po pierwsze, przez uzależnienie go od niezbyt adekwatnie dobranego miernika waloryzacji w postaci kursu CHF, który obiektywnie wiązał się dla niego z ogromnym ryzykiem, ponieważ wahaniu tego kursu w istocie nie zależą od wartości waluty polskiej, a po drugie, przez jednostronne ustalanie przez bank wysokości tego kursu, co narażało go z kolei na ryzyko dowolności z jego strony. W konsekwencji powód nie był w stanie przewidzieć wysokości swojego świadczenia, które miał spełnić w PLN ani skontrolować prawidłowości jego ustalenia przez bank po przeliczeniu według ustalonego przez niego kursu CHF.
Nie można więc zgodzić się z pozwanym, że klauzula waloryzacyjna nie modyfikowała treści zobowiązania na niekorzyść powoda i nie wpływała istotnie na wysokość jego świadczenia. Tym samym, wbrew skarżącemu, zasadne było dokonanie oceny tej klauzuli według zasad określonych w art. 385 1 i nast. k.c. W tym zakresie d ecydujące znaczenie ma to, że pozwany bezzasadnie kwestionował, że jego zachowanie, związane tak z ukształtowaniem treści spornych postanowień umownych w swoim wzorcu umownym wykorzystanym do zawarcia umowy z powodem, jak i ze sposobem przekazania mu informacji o charakterze prawnym tej umowy i możliwych, zwłaszcza niekorzystnych dla niego, skutkach oraz zakresem przekazanych mu informacji, może być oceniane w niniejszej sprawie pod kątem abuzywności.
Za stanowiskiem pozwanego nie może wystarczająco przemawiać to, że zawarcie takiej umowy co do zasady było prawnie dopuszczalne, a w chwili jej zawarcia nie istniały jakiekolwiek formalne regulacje prawne, określające zasady i zakres udzielania przez niego powyższych informacji lub zobowiązujące go do określenia w umowie kredytu zasad ustalania przez niego kursów walut obcych stosowanych w mechanizmie indeksacji. Brak takich regulacji lub formalnych wymogów nie oznacza bowiem, że pozwany mógł dowolnie ukształtować treść umowy we wzorcu, na podstawie którego zawarł umowę z powodem, a tym bardziej, że mógł to uczynić w sposób sprzeczny z art. 385 1 k.c.
W konsekwencji takie zarzuty apelacyjne nie mogły skutkować uznaniem, że Sąd pierwszej instancji w sposób niedopuszczalny lub wadliwy ocenił, że spełnione zostały przesłanki do uznania spornych postanowień umownych za abuzywne. Niezasadne było również opieranie zarzutów naruszenia prawa materialnego na twierdzeniu, że Sąd pierwszej instancji błędnie uznał, że powód wykazał wszystkie przesłanki abuzywności tych postanowień. W tym zakresie – jak już była mowa wcześniej – zarzuty pozwanego sprowadzały się w istocie do polemiki ze stanowiskiem w/w Sądu i próby narzucenia własnej interpretacji zebranego materiału w sposób odpowiadający argumentacji tej strony. Istota problemu polega więc na tym, że pozwany – odmiennie niż Sąd pierwszej instancji – uważa, że nie ma uzasadnionych podstaw do uznania postanowień umownych o indeksacji (tak w zakresie samego uzależnienia wartości świadczenia powoda od kursu CHF, jak i w zakresie zasad ustalania tego kursu) za abuzywne. Decydujące znaczenie ma zatem to, że z przedstawionych wyżej uwag Sądu Apelacyjnego wynika, że wbrew pozwanemu ustalone w sprawie okoliczności pozwalają na akceptację stanowiska Sądu pierwszej instancji, zgodnie z którym nie tylko postanowienia, dotyczące zasad ustalania kursów CHF przez bank, ale i co do zasady wprowadzające do umowy mechanizm indeksacji, czyli przeliczania świadczeń stron za pomocą tych kursów, miały charakter niedozwolony w rozumieniu art. 385 1 k.c.
W konsekwencji wyeliminowaniu z umowy podlegał cały mechanizm indeksacji, a nie tylko postanowienia, dotyczące zasad ustalania kursów CHF stosowanych w tym mechanizmie. Sąd Okręgowy zasadnie uznał, że skutkowało to koniecznością ustalenia, że doszło do nieważności całej umowy z uwagi na to, że bez postanowień, wprowadzających ten mechanizm i regulujących zasady jego przeprowadzania, nie było możliwe wykonanie umowy zgodnie z wolą i zamiarem stron. Wobec tego, mi-mo że pozwany co do zasady ma rację, że z art. 385 1 § 1 i 2 k.c. wynika, że w przypadku stwierdzenia niedozwolonego charakteru postanowień umownych nie następuje automatycznie nieważność (upadek) całej umowy, lecz jedynie dochodzi do bezskuteczności niedozwolonych postanowień, i to tylko w stosunku do konsumenta, natomiast w pozostałym zakresie strony są związane umową, nie można pominąć, że w przypadku, gdy chodzi o bezskuteczność takich postanowień umownych, które miały istotne znaczenie dla zawarcia konkretnej umowy (w szczególności gdy dotyczą jej elementów przedmiotowo istotnych) lub możliwości jej wykonania zgodnie z treścią zobowiązania, dochodzi do nieważności umowy w całości. Nie wynika to jednak bezpośrednio ze stwierdzenia abuzywności postanowień umownych (gdyż z tym łączy się generalnie sankcja bezskuteczności), lecz ma charakter następczy, związany z tym, że bez postanowień niedozwolonych, które są bezskuteczne, umowa traci elementy decydujące o jej treści lub możliwości jej wykonania.
Konkludując, mimo że pozwany zasadnie kwestionował możliwość uznania przedmiotowej umowy za bezwzględnie nieważną na podstawie art. 58 § 1 lub 2 k.c. z powodu jej sprzeczności z przepisami ustawy lub zasadami współżycia społecznego, to ostatecznie taki skutek nastąpił z uwagi na konieczność wyeliminowania z niej całego mechanizmu indeksacji, a nie tylko sposobu jego wykonania za pomocą kursów CHF ustalanych jednostronnie przez bank.
Jednocześnie wobec wyeliminowania tego mechanizmu w całości nie było możliwości stosowania w nim jakichkolwiek zasad lub przepisów, pozwalających zastąpić kursy ustalane przez bank kursami ustalanymi przez NBP. Rzecz sprowadza się bowiem nie tylko do ewentualnego stosowania uczciwych, rynkowych, średnich itp. kursów CHF, lecz przede wszystkim do tego, że stosowanie mechanizmu indeksacji w kształcie przyjętym przez pozwanego w ogóle nie mogło zostać zaakceptowane jako sprzeczne z art. 385 1 k.c. Tym samym chybione były w szczególności zarzuty naruszenia art. 358 § 2 k.c., art. 58 § 3 k.c., art. 69 ust. 3 pr. bank, art. 4 ust. 2 i art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG oraz art. 65 § 1 i 2 k.c., ponieważ po wyeliminowaniu z umowy postanowień o indeksacji nie zawiera już ona jakichkolwiek postanowień, w których te kursy mogłyby być – bez względu na podstawę prawną, np. art. 354 k.c., art. 56 k.c., art. 41 pr. weksl., art. 24 ust. 3 ustawy o NBP, objętych szczegółowymi zarzutami apelacyjnymi – zastosowane do ustalenia (przeliczenia) wartości świadczeń stron.
Dodać wypada, że strony, w tym także pozwany, wykluczały możliwość ut-rzymania umowy kredytu indeksowanego w mocy jako kredytu złotowego, ale bez mechanizmu indeksacji, tj. oprocentowanego stawką LIBOR właściwą dla kredytów walutowych. Nie może budzić wątpliwości, że chciały one, aby w tej umowie funkcjonował mechanizm indeksacji, ale okazało się to niemożliwe z uwagi na to, że został on ukształtowany – z przyczyn obciążających pozwanego – w sposób abuzywny i z tych przyczyn został z niej całkowicie wyeliminowany, wskutek czego umowa zbyt radykalnie zmieniłaby swój charakter, aby można było uznać, że można ją wykonać w pozostałym zakresie, gdyż byłaby to w istocie umowa o zupełnie innej treści od tej, którą strony chciały zawrzeć. Inaczej mówiąc, nie było możliwości utrzymania przedmiotowej umowy w jakimkolwiek zakresie, ponieważ po wyeliminowaniu z niej całego mechanizmu indeksacji, a nie tylko postanowień kursowych, nie jest możliwe dalsze wykonywania tej umowy jako umowy kredytu złotowego oprocentowanego stawką LIBOR.
Wyeliminowanie z umowy całego mechanizmu indeksacji powoduje, że bezprzedmiotowe stały się postulaty pozwanego, aby do tego mechanizmu stosować kurs średni NBP zamiast kursów ustalanych przez niego na podstawie postanowień umownych uznanych za abuzywne. Inaczej rzecz ujmując, ewentualne zastosowanie przepisów dyspozytywnych (w szczególności art. 358 § 2 k.c.) lub przyjęcie na jakiejkolwiek innej podstawie (do której nawiązują zarzuty naruszenia przepisów dyrektywy 93/13/EWG oraz art. 56 k.c. i art. 65 § 1 i 2 k.c., art. 354 k.c., art. 41 pr. weksl., art. 24 ust. 3 ustawy o NBP) – nawet gdyby uznać to hipotetycznie za możliwe – kursu średniego NBP mogłoby co najwyżej wyeliminować skutki abuzywnego charakteru postanowień, dotyczących ustalania kursów CHF, ale nie zapobiegałoby skutkom uznania za abuzywne postanowień, regulujących sam mechanizm indeksacji za pomocą kursu CHF (wskutek braku jego indywidualnego uzgodnienia oraz braku odpowiedniego pouczenia powoda o charakterze i skali ryzyka związanego z takim mechanizmem, sprawiającego, że mechanizm ten ze swojej natury kształtował jego obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, powodując jednocześnie rażące naruszenie jego interesów, w szczególności przez obciążenie wyłącznie niego całym ryzykiem, wynikającym nie tylko z jednostronnego ustalania kursów CHF przez bank, ale i ze zmienności tego kursu).
Mechanizm waloryzacji nie jest zatem abuzywny wyłącznie ze względu na powiązanie go z tabelami kursowymi banku, ale przede wszystkim bezpośrednio ze względu na sposób jego ukształtowania. W ślad za tym nie można zgodzić się ze skarżącym, że ten mechanizm nie budzi żadnych zastrzeżeń ze względu na treść ustawy antyspreadowej lub ustalone zwyczaje i utrwaloną praktykę, pozwalającą rzekomo przyjąć, że wolą stron było objęte stosowanie do indeksacji kredytu kursu średniego NBP (po uznaniu za abuzywne postanowień umownych regulujących zasady ustalania kursu CHF przez bank). Można oczywiście zrozumieć, że pozwanemu zależy obecnie głównie na utrzymaniu w przedmiotowej umowie mechanizmu indeksacji nawet za cenę rezygnacji ze stosowania w nim jego własnych kursów CHF, ale z przeprowadzonej w niniejszym uzasadnieniu analizy wynika, że w konkretnych okolicznościach niedozwolony charakter miały nie tylko tzw. postanowienia kursowe, ale i sama klauzula indeksacyjna, przewidująca waloryzację świadczeń stron za pomocą kursu CHF (abstrahując od tego, czy byłby to kurs ustalany jednostronnie przez bank, czy średni kurs NBP).
Odmiennej oceny nie mogą uzasadniać argumenty, odwołujące się do skutków wejścia w życie ustawy antyspreadowej. Przede wszystkim nie można przyjąć, że ustawa ta miała na celu potwierdzenie ważności umów kredytu indeksowanego lub denominowanego tak zawartych przed jej wejściem w życie, jak i w późniejszym okresie. Z jej przepisów nie wynika bowiem, aby ustawodawca zajął w tej kwestii jakiekolwiek stanowisko. W gruncie rzeczy przyjął on jedynie zawieranie takich umów za istniejący obiektywnie fakt, w związku z czym ograniczył się tylko do uregulowania niektórych zagadnień, które w tamtym okresie wywoływały kontrowersje prawne i niezadowolenie kredytobiorców. Wziąć zwłaszcza trzeba pod uwagę, że wówczas, mimo światowego kryzysu ekonomiczno – finansowego, który rozpoczął się w 2008 r., nie ujawniły się jeszcze w pełni wszystkie negatywne dla konsumentów konsekwencji sposobu ukształtowania mechanizmu indeksacji (denominacji), czyli w zasadzie waloryzacji, wprowadzonego przez banki do powyższych umów. W szczególności początkowo nie zdawano sobie sprawy nie tylko z wadliwości przy-znania bankom uprawnienia do jednostronnego i dowolnego ustalania kursów walut stosowanych do przeliczania wartości świadczeń stron (czyli z obciążenia konsumentów ryzykiem kursowym), lecz także ze skutków obciążenia jedynie konsumentów nieograniczonymi następstwami wzrostu kursu waluty indeksacji (denominacji), czyli ryzykiem walutowym.
W tamtej sytuacji mogło wydawać, że wystarczające będzie pozbawienie banków wyłącznie możliwości samodzielnego i jednostronnego ustalania kursów waluty obcej stosowanej do indeksacji (denominacji) kredytów. Podkreślić przy tym należy, że taki skutek nie następował ex lege , ponieważ ustawodawca nie określił w ustawie antyspreadowej zasad ustalania kursów waluty obcej, lecz cel tej ustawy chciał osiągnąć przez nowelizację art. 69 pr. bank., polegającą na wprowadzeniu obowiązku określania w treści umów kredytu indeksowanego (denominowanego) zasad ustalania tych kursów przez banki w oparciu o precyzyjne i obiektywne przesłanki/kry-teria. Dotyczyło to umów, które miały być zawarte po wejściu ustawy antyspreadowej w życie, czyli z dniem 26 sierpnia 2011 r. Natomiast w odniesieniu do umów kredytu indeksowanego (denominowanego), zawartych przed tą datą, zgodnie z art. 4 ustawy antyspreadowej nałożono na banki obowiązek bezpłatnej zmiany umów kredytu, ale tylko w części niespłaconej, w celu ich dostosowania do znowelizowanej treści art. 69 ust. 2 pkt 4a i art. 75b pr. bank. Oznacza to, że wymagało to zawarcia aneksu zmieniającego umowę lub co najmniej zmiany regulaminu, jeśli było to wystarczające do dostosowania treści umowy do brzmienia znowelizowanych przepisów Prawa bankowego.
Przepisy ustawy antyspreadowej nie dają więc podstaw do uznania, że ustawodawca automatycznie uznał za zgodne z prawem (jak to niekiedy mylnie określa się w sporach frankowych „konwalidował”) zawarte wcześniej umowy kredytu indeksowanego (denominowanego), w szczególności, że wyłączył możliwość badania zgodności ich treści z przepisami o niedozwolonych postanowieniach umownych. Wniosek taki nie wynika z jakiegokolwiek przepisu tej ustawy. W konsekwencji także po jej wejściu w życie nie jest wyłączone badanie zawartych wcześniej umów kredytu indeksowanego (denominowanego) pod kątem ich zgodności z prawem lub abuzywności.
Zauważyć przy tym można, że sama formalna zgodność umowy z ustawą (czyli dopuszczalność zawarcia umowy kredytu indeksowanego lub denominowanego) nie przesądza o niedopuszczalności jej badania pod kątem abuzywności. Wprost przeciwnie, dopiero otwiera to możliwość oceny, czy w konkretnym przypadku treść dopuszczalnej wprawdzie przez prawo umowy nie została ukształtowana w sposób abuzywny. Odmienne stanowisko prowadziłoby do absurdalnego wręcz poglądu, że jeśli dana umowa jest przewidziana w prawie cywilnym, to w ogóle nie podlega powyższej ocenie. Przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych mają bowiem na celu ocenę, czy treść takiej umowy nie narusza praw konsumentów w sposób podlegający ochronie na podstawie art. 385 1 k.c. (na poziomie krajowym) i dyrektywy 93/13/EWG (na poziomie unijnym). W związku z tym nie ma znaczenia, że umowy kredytu indeksowanego lub denominowanego zostały wyraźnie wymienione w przepisach ustawy antyspreadowej, ponieważ nie oznacza, to że niejako ex definitione nie mogą one zawierać niedozwolonych postanowień umownych.
Nie zasługiwał ponadto na uwzględnienie zarzut naruszenia art. 189 k.p.c. wskutek błędnego uznania, że powód posiada w niniejszej sprawie interes prawny w żądaniu ustalenia nieważności umowy, mimo że przysługuje mu dalej idące powództwo o zapłatę. Stanowisko pozwanego nie bierze pod uwagę argumentacji Sądu pierwszej instancji, który także dostrzegał powyższe okoliczności, ale kierował się przede wszystkim tym, że przedmiotowa umowa nie została wypowiedziana przez żadną ze stron i w konsekwencji mogłaby jeszcze obowiązywać przez wiele lat, w związku z czym uwzględnienie jedynie powództwa o zwrot spełnionych dotychczas świadczeń nie eliminowałoby stanu niepewności co do ważności całego stosunku prawnego między stronami. Podzielając taki pogląd, Sąd Apelacyjny nie znalazł podstaw do odmiennej oceny powyższej przesłanki, ponieważ mogłoby to prowadzić do sztucznego podziału jednorodnej czynności prawnej na część, w której – z uwagi na spełnienie świadczenie – nie jest już możliwe ustalenie jej nieważności oraz na część obowiązującą w przyszłości, co do której dopuszczalne byłoby takie ustalenie.
Niezasadny był także zarzut naruszenia art. 118 k.c. w zw. z art. 120 k.c. Pozwany nie uwzględnił okoliczności, że roszczenie powoda, które dotyczy zwrotu nienależnego świadczenia, ma charakter odrębny od świadczeń spełnianych przez niego na podstawie umowy kredytu, która okazała się nieważna. Nie można więc w jakimkolwiek zakresie stosować do niego przepisów o przedawnieniu roszczeń z tytułu umowy kredytu, w tym również w odniesieniu do odsetkowej części spełnionych świadczeń. Roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia nie ma charakteru okresowego, lecz stanowi jedno samodzielne roszczenie, oderwane od bytu prawnego nieważnej umowy, na podstawie której zostało spełnione. W konsekwencji do terminu jego przedawnienia nie mają zastosowania przepisy regulujące przedawnienie roszczeń z umowy kredytu lub o świadczeniach okresowych.
Dodać wypada, że roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia powstało dopiero po definitywnym powołaniu się przez powódkę na abuzywność postanowień umownych, dotyczących indeksacji. Wprawdzie ustalenie nieważności ma skutek wsteczny od chwili zawarcia umowy, to jednak na użytek art. 120 § 1 k.c., regulującego początek biegu terminu przedawnienia, uznać należy, że nie mógł on rozpocząć się wcześniej, niż powód skorzystał z przysługującego mu uprawnienia do zakwestionowania abuzywnych postanowień umownych.
Wziąć trzeba ponadto pod uwagę, że na jego powstanie i wymagalność nie ma istotnego wpływu kwestia udzielenia konsumentowi przez sąd orzekający pouczeń o ewentualnych negatywnych dla niego skutkach prawnych ustalenia nieważności umowy w całości. Po wyższe pouczenie nie determinuje możliwości powołania się przez konsumenta na abuzywność postanowień umownych, wobec czego nie zależy od niego skutek w postaci nieważności umowy i powstania roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia, a w ślad za tym – wymagalności tego roszczenia. W rzeczywistości wiąże się ono z możliwością następczego wyrażenia przez konsumenta zgody na skuteczność niedozwolonych postanowień umownych wobec niego. Właśnie dlatego w świetle orzecznictwa TSUE wymagane jest uprzednie wyjaśnienie konsumentowi znaczenia wyrażenia takiej zgody lub jej braku w kontekście nieważności umowy i skutków jej nieważności dla niego. Pouczenie to oraz oświadczenie konsumenta nie jest jednak wymagane dla wywołania skutku w postaci nieważności umowy, gdyż następuje on automatycznie i od samego początku, jeśli bez niedozwolonych postanowień umownych nie jest możliwe utrzymanie umowy w mocy. Oznacza to, że oświadczenie konsumenta nie jest konieczne do wywołania nieważności umowy zawierającej niedozwolone postanowienia, lecz do ewentualnego spowodowania jej ważności mimo umieszczenia w niej takich postanowień.
Ponadto dostrzec trzeba, że wynikający z orzecznictwa TSUE wymóg udzielania konsumentowi wyjaśnień i pouczeń przez sąd orzekający w istocie ma na celu zwiększenie jego efektywnej ochrony. Kwestia udzielenia/nieudzielenia tego pouczenia lub jego zakresu i treści nie może więc być wykorzystywana przez banki jako argument mający skutkować niezasadnością powództwa w całości lub co najmniej niewymagalnością roszczenia konsumenta przed udzieleniem mu stosownego pouczenia.
W ślad za tym chybiony jest zarzut naruszenia art. 481 k.c. w zw. z art. 455 k.c., ponieważ pozwany błędnie twierdzi, że roszczenie powoda może stać się wymagalne najwcześniej dopiero z dniem uprawomocnienia się wyroku zasądzającego na jego rzecz zwrot nienależnego świadczenia. Powstanie tego roszczenia, a także jego wymagalność, nie zależy od wydania takiego wyroku, który w żadnym sensie nie ma charakteru konstytutywnego. W związku z tym stosownie do art. 455 k.c. jego wymagalność jest uzależniona przede wszystkim od wezwania do zwrotu nienależnych świadczeń z powołaniem się na nieważność umowy, wynikającą z umieszczenie w niej postanowień niedozwolonych. Nie jest natomiast wymagane, aby sąd przesądził o zasadności stanowiska konsumenta. Nie ma także znaczenia to, że bank kwestionuje dochodzone żądanie, ponieważ jeśli uważa je za niezasadne, czyni to, jako dłużnik, na własne ryzyko. Nie może więc kwestionować obowiązku zapłaty odsetek za okres przed wydaniem wyroku, jeśli okaże się, że sąd przyzna rację konsumentowi (powodowi), a nie jemu.
Mając to wszystko na uwadze, Sąd Apelacyjny doszedł do przekonania, że pozwany nie zdołał skutecznie podważyć prawidłowości zaskarżonego wyroku. Zważyć trzeba, że kredyt indeksowany kursem CHF jest w istocie kredytem złotowym a nie walutowym, znamiennym jedynie tym, że został do niego wprowadzony mechanizm indeksacji świadczeń stron kursem tej waluty obcej, będącej w gruncie rzeczy waloryzacją w rozumieniu art. 358 1 § 2 k.c., ale mechanizm ten został tak ukształtowany przez bank, który samodzielnie i bez indywidualnego uzgodnienia z powodem zredagował w tym zakresie treść przedmiotowej umowy, że podlegał wyeliminowaniu z niej w całości z uwagi na abuzywność postanowień umownych, które obciążały wyłącznie powoda zarówno ryzykiem walutowym, jak i ryzykiem kursowym, w następstwie czego – po wyeliminowaniu tych postanowień oraz jednocześnie braku możliwości ich uzupełnienia lub zmodyfikowania – konieczne było stwierdzenie nieważności całej umowy, gdyż niemożliwe było jej dalsze wykonanie, ani jako kredytu złotowego indeksowanego kursem średnim NBP, na czym najbardziej zależało pozwanemu, ani jako kredytu złotowego oprocentowanego stawką LIBOR. Nieważność umowy w dalszej kolejności skutkowała zaś obowiązkiem zwrócenia powodowi przez pozwany bank wszystkich kwot, które otrzymał od niego na podstawie tej umowy, ponieważ okazały się one świadczeniem nienależnym.
Niezasadne były także zarzuty naruszenia art. 405 k.c. w zw. z art. 409 k.c., art. 410 § 1 i 2 k.c. oraz art. 411 pkt 2 i 4 k.c. Przede wszystkim wziąć trzeba pod uwagę, że przepisy o nienależnym świadczeniu mają charakter szczególny w stosunku do przepisów ogólnych o bezpodstawnym wzbogaceniu. Nienależne świadczenie jest bowiem szczególnym przypadkiem bezpodstawnego wzbogacenia, charakteryzującym się tym, że wynika ze spełnienia świadczenia, które – z różnych przyczyn – okazuje się nie mieć podstawy w ważnym stosunku zobowiązaniowym. Ma to istotne znaczenie przy ocenie przesłanek żądania zwrotu nienależnego świadczenia, do których przepisy ogólne, w tym art. 409 k.c., mogą mieć zastosowanie jedynie w zakresie nieobjętym szczególnym charakterem nienależnego świadczenia.
Ograniczając się do okoliczności niniejszej sprawy, wskazać należy, że skoro chodzi w niej o przypadek zwrotu świadczenia, które zostało spełnione na podstawie umowy kredytu, która okazała się nieważna, to po obu stronach, a nie tylko po stronie powoda powstaje roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia. W konsekwencji pozwany nie może powoływać się na to, że nie jest wzbogacony z uwagi na to, że zużył otrzymane od niego świadczenie, ponieważ przysługuje mu wobec niego analogiczne roszczenie kondykcyjne, o którego wartość nadal jest wzbogacony. Jednocześnie wbrew pozwanemu przemawia to przeciwko oparciu rozliczeń stron na podstawie tzw. teorii salda.
Nie można też uznać, że roszczenie powoda o zwrot nienależnego świadczenia jest niezasadne z uwagi na to, że jego spełnienie było zgodne z zasadami współżycia społecznego. Wziąć trzeba pod uwagę, że do ustalenia nieważności przedmiotowej umowy kredytu doszło z powodu stwierdzenia abuzywności jej postanowień przewidujących przeliczanie (waloryzację) wartości świadczeń za pomocą waluty obcej, jak i sposobu dokonywania tego przeliczania. Wiązało się to z negatywną oceną zachowania pozwanego jako sprzecznego z dobrymi obyczajami w rozumieniu art. 385 1 k.c. Było to więc w istocie zbieżne z oceną uwzględniającą zasady współżycia społecznego, które podobnie jak dobre obyczaje, mają charakter klauzul generalnych. Wobec tego nie można jednocześnie nagannie oceniać zachowania pozwanego pod kątem dobrych obyczajów oraz nie uznawać jego zachowania za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.
Oznacza to, że przeciwko możliwości uznania żądania powoda za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego przemawia zasada tzw. czystych rąk, zgodnie z którą na naruszenie tych zasad nie może powoływać się ten, kto sam je narusza. Pozwany, który stosował w umowie niedozwolone postanowienia, skutkujące jej nie-ważnością, a tym samym obowiązkiem zwrotu otrzymanego świadczenia, nie może zatem domagać się zachowania tego świadczenia z powołaniem się na to, że byłoby to zgodne z zasadami współżycia społecznego.
Odmiennej oceny nie może uzasadniać także powoływanie się przez pozwanego na sytuację innych kredytobiorców, którzy w analogicznym okresie zaciągnęli kredyty złotowe, ale bez mechanizmu przeliczeniowego wykorzystującego kurs CHF, a w konsekwencji oprocentowane stawką WIBOR a nie LIBOR lub na ogólną sytuację ekonomiczną i skutki finansowe lub społeczne, jakie może wywołać stwierdzanie abuzywności, a w konsekwencji nieważności tzw. umów frankowych. Nie można bowiem zaakceptować poglądu, że kredytobiorcy, wobec których bank zastosował niedozwolone postanowienia umowne, powinni się z tym pogodzić ze względów, na które obecnie powołuje się on w tej sprawie, aby w gruncie rzeczy uniknąć jakichkolwiek negatywnych skutków stosowania przez siebie takich postanowień. W gruncie rzeczy sprowadzałoby się to więc do przerzucenia na powoda skutków wprowadzenia przez pozwanego do umowy postanowień o charakterze niedozwolonym i do zmuszenia go, aby pogodził się z taką sytuacją.
Nie można również uznać, że otrzymane przez niego od powoda świadczenia miały charakter świadczenia spełnionego przed nadejściem terminu wymagalności (art. 411 pkt 4 k.c.). Wziąć trzeba pod uwagę, że powód, dokonując wpłat na jego rzecz, nie działał z zamiarem lub świadomością spełnienia świadczenia z tytułu zwrotu na jego rzecz nienależnego świadczenia, ale jeszcze niewymagalnego, lecz działał celu spełnienia świadczenia z tytułu umowy kredytu w przekonaniu, że jest do tego zobowiązany. Dopiero w wyniku skutecznego powołania się przez niego na abuzywność postanowień umownych, co doprowadziło do ustalenia nieważności umowy w całości, świadczenia te nabrały charakteru nienależnego i po stronie powoda powstało roszczenie o ich zwrot, podobnie jak po stronie pozwanego powstało – nie przesądzając obecnie o jego zasadności i zakresie – roszczenie o zwrot świadczenia, które on spełnił na jego rzecz. W tej sytuacji nie można mówić, że powód spełniał te świadczenia w celu zaspokojenia niewymagalnego jeszcze roszczenia pozwanego o zwrot nienależnego świadczenia, skoro takie roszczenie jeszcze wtedy nie istniało, a powód działał w przekonaniu, że spełnia świadczenie, do którego jest zobowiązany na podstawie zawartej między stronami umowy kredytu.
Z kolei odnośnie do art. 411 pkt 1 k.c. zauważyć trzeba, że nie ma istotnego znaczenia okoliczność, że powód dokonywał spłaty rat kapitałowo – odsetkowych bez zastrzeżenia zwrotu. Abstrahując od kwestii, że w chwili ich dokonywania ważność umowy nie była jeszcze negowana, w szczególności z powołaniem się na abuzywność postanowień umownych, dotyczących indeksacji, wobec czego trudno logicznie oczekiwać od niego, aby spełniając świadczenia na podstawie umowy, która w przekonaniu obu stron, istniejącym w chwili ich spełniania, była ważna, jednocześnie zastrzegał zwrot płaconych rat (jako świadczenia nienależnego, chociaż wtedy nie było to jeszcze nawet brane pod uwagę), wskazać należy, że z końcowej części art. 411 pkt 1 k.c. wprost wynika, że możliwość wyłączenia zwrotu nienależnego świadczenia nie dotyczy sytuacji, w której zostało ono spełnione w wykonaniu nieważnej czynności prawnej. Oznacza to, że w przypadku stwierdzenia nieważności umowy, choćby nawet po wielu latach od jej zawarcia, ex definitione wyłączone jest kwestionowanie obowiązku zwrotu świadczenia z powołaniem się na to, że spełniający to świadczenie nie był do niego zobowiązany.
W tym stanie rzeczy Sąd Apelacyjny na mocy art. 385 k.p.c. oddalił apelację jako pozbawioną usprawiedliwionych podstaw oraz orzekł o kosztach postępowania apelacyjnego na mocy art. 108 § 1 k.p.c. w zw. z art. 109 k.p.c. i art. 98 § 1 i 3 k.p.c. oraz art. 99 k.p.c. odpowiednio do wyniku sprawy w tej instancji.
Ponadto Sąd Apelacyjny nie uwzględnił zgłoszonego przez pozwanego w piśmie procesowym z dnia 25 stycznia 2024 r. zarzutu zatrzymania, uznając go za bezpodstawny.
Przede wszystkim zważyć trzeba, że co najmniej wątpliwe jest, czy umowa kredytu ma charakter wzajemny. Gdyby jednak nawet uznać, że pewnych elementów wzajemności można dopatrzyć się w odniesieniu do świadczeń, polegających z jednej strony za wstrzymywaniu się przez bank z żądaniem zwrotu udostępnionego kapitału, a z drugiej strony na zapłacie przez kredytobiorcę odsetek stanowiących zapłatę za korzystanie z tego kapitału w umówionym okresie (czyli wynagrodzenie za korzystanie z cudzego kapitału), to nie można uznać, że wzajemny charakter ma także obowiązek zwrotu udostępnionego kapitału. Takie świadczenie nie stanowi bowiem ekwiwalentu udostępnienia kapitału, lecz jest obowiązkiem niezależnym od tego, czy i jaką zapłatę bank uzyska za jego udostępnienie.
Niezależnie od tego zauważyć należy, że zarzut zatrzymania co do zasady ma służyć zabezpieczeniu interesów strony zobowiązanej do zwrotu świadczenia wzajemnego w celu zapewnienia jej, że sama również otrzyma od drugiej strony zwrot świadczenia, które spełniła na jej rzecz. W związku z tym podniesienie tego zarzutu uznać należy za niezasadne wówczas, gdy uprawniony może uzyskać ochronę swojego roszczenia w inny sposób. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy roszczenia obu stron o zwrot nienależnego świadczenia mają charakter pieniężny, ponieważ w takim przypadku możliwe jest przede wszystkim skorzystanie z zarzutu potrącenia. Inaczej mówiąc, zarzut zatrzymania wchodzi w rachubę jedynie wtedy, gdy strona zobowiązana do zwrotu otrzymanego świadczenia, jest narażona na to, że w inny sposób nie będzie mogła zapewnić sobie zwrotu świadczenia, które sama spełniła, a zatem gdy świadczenia obu stron mają różny charakter (przedmiot).
Wiąże się z tym ponadto kwestia dopuszczalności podniesienia zarzutu zatrzymania w odniesieniu do roszczenia, które nie jest jeszcze wymagalne. Skoro bowiem zarzut zatrzymania ma podobne znaczenie jak zarzut potrącenia, to uznać można, że co do zasady objęte nim roszczenie powinno być wymagalne. Z tego zaś punktu widzenia zauważyć należy, że pozwany w gruncie rzeczy dopiero w oświadczeniu o skorzystaniu z prawa zatrzymania z dnia 4 stycznia 2023 r. (k. 384) po raz pierwszy w ogóle powołał się na to, że może przysługiwać mu względem powoda roszczenie o zwrot spełnionego na jego rzecz świadczenia, podczas gdy w toku całego postępowania, włącznie z apelacją, stanowczo i konsekwentnie zaprzeczał, aby umowa była nieważna, a spełnione na jej podstawie świadczenia stron podlegały zwrotowi jako nienależne.
Niezasadne wydaje się jest więc zgłoszenie zarzutu zatrzymania bez uprzedniego wezwania powoda do zwrotu spełnionego na jej rzecz świadczenia oraz połączenie w jednym oświadczeniu wezwania do jego zwrotu i zarzutu zatrzymania. Pozwany powinien przede wszystkim, choćby na wypadek nieuwzględnienia jego stanowiska, najpierw zażądać od powoda zwrotu swojego świadczenia, a dopiero potem ewentualnie podnieść zarzut jego zatrzymania.
Odmienne stanowisko mogłoby prowadzić do nadużywania przez bank uprawnień do podnoszenia zarzutu zatrzymania, ponieważ de facto nie zmierzałoby to do zabezpieczenia jego interesów, lecz miałoby jedynie utrudniać lub uniemożliwiać skorzystanie przez konsumenta z ochrony przed klauzulami abuzywnymi, a tym samym wywoływać efekt odstraszający lub zniechęcający do dochodzenia przez niego swoich praw.
Warto w tym zakresie zwrócić uwagę na stanowisko Sądu Najwyższego, wyrażone w postanowieniu z dnia 6 grudnia 2022 r. (I CSK 4694/22, LEX nr 3460582), zgodnie z którym w wypadku uznania umowy za nieważną przedsiębiorca nie może poprzez zarzut zatrzymania żądać kompensacji niekorzystnych skutków jego bezprawnego zachowania. Art. 7 ust. 1 w związku z motywem dwudziestym czwartym dyrektywy 93/13/EWG zobowiązuje państwa członkowskie do zapewnienia stosownych i skutecznych środków zapobiegających dalszemu stosowaniu nieuczciwych warunków w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami. Niedopuszczalne byłoby takie ukształtowanie sytuacji prawnej konsumenta wskutek uznania umowy kredytu za nieważną z powodu zawartych w niej nieuczciwych postanowień umownych, które prowadziłoby do udaremnienia oczekiwanego skutku przepisów ochronnych w odniesieniu do konsumentów, realizującej w istocie tzw. efekt mrożący, a to wskutek istotnego pogorszenia sytuacji ekonomicznej konsumenta na skutek dokonanego przezeń wyboru wyjścia z sytuacji, w której stał się ofiarą nieuczciwej praktyki ze strony przedsiębiorcy.
Konkludując, uznać należy, że podniesienie zarzutu zatrzymania było w okolicznościach niniejszej sprawy bezzasadne i nieskuteczne, ponieważ w gruncie rzeczy nie miało służyć ochronie interesów pozwanego, jako wierzyciela powoda, ale miało utrudnić jej uzyskanie ochrony prawnej, wynikającej z posłużenia się przez niego w przedmiotowej umowie niedozwolonymi postanowieniami umownymi. Wobec tego zarzut ten nie został uwzględniony stosownie do art. 496 k.c. w zw. z art. 497 k.c. stosowanych a contrario .
Na oryginale właściwy podpis.