Wyrok z 21 lutego 2024, sygn. I ACa 1731/22
Pokaż pozostałe podstawy prawne (25)
Sygn. akt: I ACa 1731/22
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 21 lutego 2024 r.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku I Wydział Cywilny
w składzie:
Przewodniczący: SSA Marek Machnij
Protokolant: sek. sąd. Magdalena Jurkiewicz
po rozpoznaniu w dniu 31 stycznia 2024 r. w Gdańsku
na rozprawie
sprawy z powództwa B. L. i K. L.
przeciwko (...) Spółce Akcyjnej w W.
o ustalenie i zapłatę ewentualnie o ustalenie i zapłatę
na skutek apelacji pozwanego
od wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku
z dnia 27 kwietnia 2022 r. sygn. akt I C 2148/20
1) prostuje oznaczenie przedmiotu sporu w sentencji zaskarżonego wyroku przez dodanie po słowie „ustalenie” brakujących słów „ewentualnie o ustalenie i zapłatę”,
2) oddala apelację,
3) zasądza od pozwanego na rzecz powodów kwotę 8.100 zł (osiem tysięcy sto złotych) tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia uprawomocnienia się orzeczenia o tych kosztach do dnia zapłaty.
Na oryginale właściwy podpis.
Sygn. akt: I ACa 1731/22
UZASADNIENIE
Powodowie B. L. i K. L. wnieśli o zasądzenie od pozwanego (...) Spółki Akcyjnej w W. kwoty 82.139,73 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 8 października 2020 r. do dnia zapłaty tytułem zwrotu nienależnych świadczeń uiszczonych na podstawie umowy o kredyt hipoteczny dla osób fizycznych mPlan waloryzowany kursem CHF nr (...) z dnia 16 września 2008 r. oraz o ustalenie nieistnienia między stronami stosunku prawnego, wynikającego z tej umowy z powodu abuzywności zawartych w niej postanowień umownych o indeksacji. Na wypadek nieuwzględnienia tych żądań zgłosili ponadto żądania ewentualne o ustalenia i zapłatę.
Pozwany wniósł o oddalenie powództwa, kwestionując je co do zasady i co do wysokości, w szczególności zaprzeczając, aby zawarta między stronami umowa kredytu była sprzeczna z przepisami ustawy lub zasadami współżycia społecznego albo zawierała jakiekolwiek postanowienia abuzywne. Ponadto podniósł zarzut przedawnienia roszczenia powoda oraz braku interesu prawnego w domaganiu ustalenia nieistnienia stosunku prawnego z uwagi na nieważność przedmiotowej umowy kredytu.
W piśmie procesowym z dnia 2 kwietnia 2021 r. powodowie zmodyfikowali powództwo, domagając się zasądzenia od pozwanego na ich rzecz kwoty 312.839,73 zł z odsetkami ustawowymi od dnia 8 października 2020 r. tytułem zwrotu nienależnego świadczenia oraz ustalenia nieważności przedmiotowej umowy, podtrzymując jednocześnie bez mian żądania ewentualne.
Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 27 kwietnia 2022 r. ustalił, że umowa o kredyt hipoteczny dla osób fizycznych mPlan waloryzowany kursem CHF nr (...) z dnia 16 września 2008 r. jest nieważna, zasądził od pozwanego na rzecz powodów kwotę 312.839,73 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 8 października 2020 r. do dnia zapłaty i zasądził od pozwanego na rzecz powodów kwotę 11.834 zł tytułem zwrotu kosztów procesu z odsetkami ustawowymi za opóźnienie.
W uzasadnieniu wyroku Sąd Okręgowy przedstawił szczegółowe ustalenia faktyczne, dotyczące okoliczności, w jakich doszło do zawarcia między powodami a poprzednikiem prawnym pozwanego (...) Bank S.A. umowy nr (...) o kredyt hipoteczny dla osób fizycznych (...) waloryzowany kursem CHF z dnia 16 września 2008 r., jej treści oraz sposobu jej wykonania przez obie strony, w szczególności w zakresie odnoszącym się do zawartych w niej postanowień umo-wnych, regulujących zasady waloryzacji świadczeń stron za pomocą kursów CHF, ustalanych przez bank w swojej tabeli kursowej oraz wysokości spłat dokonanych przez powodów na rzecz pozwanego. Wyjaśnił ponadto, w jaki sposób dokonał oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego i z jakich przyczyn pominął wnioskowany przez obie strony dowód z opinii biegłego sądowego, a także uznał za nieprzydatne dla rozstrzygnięcia załączone przez pozwanego dokumenty, przedstawiające ogólne informacje dotyczące kredytów indeksowanych, które nie odnosiły się do konkretnej umowy.
W świetle powyższych ustaleń Sąd Okręgowy uznał, że spełnione zostały wszystkie omówione przez niego przesłanki, wymagane w art. 385 1 i nast. k.c. do stwierdzenia niedozwolonego charakteru zawartych w przedmiotowej umowie postanowień o indeksacji, które w związku z tym podlegają usunięciu z niej jako bezskuteczne, a po ich wyeliminowaniu uzasadnione jest ustalenie nieważności tej umowy w całości, ponieważ te postanowienia nie mogą być zastąpione w inny sposób, a bez nich umowa ta nie może zostać wykonana. W ślad za stwierdzeniem nieważności umowy uznał za uzasadnione żądanie zwrotu kwot zapłaconych przez powodów na rzecz pozwanego jako nienależnych świadczeń stosownie do art. 410 § 1 k.c. Ponadto Sąd Okręgowy uznał za niezasadny podniesiony przez pozwanego zarzut przedawnienia roszczenia powodów o zapłatę.
Powyższy wyrok został zaskarżony w całości apelacją przez pozwanego na podstawie zarzutów:
1) nierozpoznania istoty sprawy z uwagi na to, że Sąd Okręgowy w ogóle nie odniósł się w uzasadnieniu wyroku do przyczyn, które legły u podstaw uznania, że powodowie mają interes prawny w wytoczeniu powództwa o ustalenie nieważności umowy, co prowadzi do konieczności uchylenia zaskarżonego wyroku w całości i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania,
2) naruszenia przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na treść orzeczenia:
a) art. 233 § 1 k.p.c. przez zaniechanie wszechstronnego rozważenia materiału dowodowego oraz dokonanie sprzecznej z zasadami logiki i doświadczenia życiowego, dowolnej a nie swobodnej oceny dowodów, pozbawionej wszechstronnego i obiektywnego rozważenia całości materiału dowodowego i wyciągnięcie na tej wadliwej podstawie bezpodstawnych i niezgodnych z rzeczywistym stanem faktycznym wniosków leżących u podstaw wyroku, w szczególności przez:
– bezpodstawne przyjęcie, że sporne postanowienia umowne nie były indywidualnie negocjowane z powodami, mimo że jest to prima facie niezgodne z treścią przedłożonych przez strony dokumentów, z których wynika, że powodom – jak każdemu kredytobiorcy – sprawdzono tzw. zdolność kredytową do zaciągnięcia kredytu złotowego, którą także posiadali, więc możliwe było zawarcie umowy kredytu złotowego bez spornych postanowień, co potwierdza także dokument w postaci transkrypcji zeznań świadka M. D.,
– powodowie we wniosku kredytowym zaznaczyli walutę CHF, a także zaproponowali 10. dzień każdego miesiąca jako dzień przeliczenia wysokości raty z CHF na PLN, co zostało uwzględnione w § 1 ust. 6 umowy,
– strony indywidualnie uzgodniły treść harmonogramu spłat, stanowiącego załącznik do umowy, w którym wskazana była wysokość kwoty kredytu, wyrażona w CHF, a zatem rzeczywisty wpływ powodów wyrażał się w szczególności w wyborze dnia uruchomienia kredytu,
– pominięcie, że z zeznań powodów wynika, że przed spotkaniem, na którym doszło do podpisania umowy, odbyli w banku jeszcze jedno spotkanie, a ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego nie wynika, aby na żadnym z tych spotkań nie mogli podjąć negocjacji co do warunków przyszłej umowy,
– pominięcie istotnych i niekwestionowanych dowodów w postaci: kalkulatora oceny zdolności kredytowej w PLN, symulacji spłaty kredytu złotowego w tej samej wysokości, co kredyt udzielony powodom i w konsekwencji bezpodsta-wne przyjęcie, że umowa zawierała postanowienia sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco naruszające interesy powodów wyłącznie na podstawie subiektywnego dowodu uzupełniającego z ich zeznań uznanych za wiarygodne, podczas gdy uwzględnienie pominiętych dowodów z dokumentów, a także ich prawidłowa ocena w kontekście również rzetelnej oceny wiarygodności zeznań powodów, prowadziłaby do wniosku, że nie doszło do naruszenia dobrych obyczajów i rażącego naruszenia interesów powodów, którzy dobrowolnie zdecydowali się na zaciągnięcie kredytu waloryzowanego, mimo że pozwany oferował im także kredyt w walucie polskiej,
– błędne uznanie zeznań powodów za „spójne i niepozostające w sprzeczności z pozostałym materiałem dowodowym zebranym w sprawie”, podczas gdy ich prawidłowa ocena, w tym w zakresie przebiegu procedury, związanej z zawieraniem umowy i zakresem przekazanych im informacji o ryzyku walutowym, w kontekście dowodów z dokumentów zaoferowanych przez pozwanego, w tym bezpodstawnie pominiętych przez Sąd, prowadziłaby do wniosku, że ich zeznania w tym zakresie nie zasługują na wiarę,
– bezpodstawne przyjęcie, że powodom nie udzielono niezbędnych informacji, dotyczących sposobu funkcjonowania kredytu waloryzowanego kursem franka szwajcarskiego i potencjalnego ryzyka wiążącego się z tą umową, podczas gdy nie wynika to w żaden sposób z przeanalizowanego przez Sąd materiału dowodowego, a co więcej nie było możliwości dokonania takich ustaleń, ponieważ z przedstawionych do akt sprawy dokumentów (zwłaszcza umowy) niezbicie wynikają okoliczności przeciwne, a mianowicie że zostali oni w należyty sposób poinformowani, że niekorzystna zmiana kursu waluty i niekorzystna zmiana stopy procentowej spowoduje wzrost comiesięcznych rat spłaty kredytu oraz wzrost całego zadłużenia, korzystali już uprzednio z kredytu hipotecznego waloryzowanego kursem CHF i posiadali większą niż przeciętna świadomość istoty kredytu waloryzowanego kursem franka szwajcarskiego oraz ryzyka związanego z takim instrumentem finansowym,
– bezpodstawne przyjęcie, że umowa rażąco narusza interesy powodów ze wzglę-du na rzekomą arbitralność banku przy ustalaniu kursów CHF w tabeli kursowej, podczas gdy Sąd ustalił, że „sam mechanizm ustalający wysokość wypłaconego kredytu oraz wysokość rat w PLN nie stanowi instrumentu kształtującego obowiązki kredytobiorcy sprzecznie z dobrymi obyczajami, ani też nie naruszał jego interesów [...]. Oceniając przedmiotową umowę Sąd miał na uwadze, że taka jej konstrukcja była w istocie wyjściem banku naprzeciw zapotrzebowaniu kredytobiorcy na uzyskanie jak najtańszego kredytu. Kredytobiorca podjął bowiem decyzję o zawarciu umowy w takim kształcie, gdyż oferowała ona najniższe raty oraz najniższy koszt. Było to wynikiem bardzo niskiego oprocentowania powiązanego z walutą CHF. Taka konstrukcja kilka lat przynosiła kredytobiorcy niewątpliwie wymierne korzyści finansowe w postaci mniejszych rat w porównaniu z ratami, które spłacaliby, gdyby zaciągnęli standardowy kredyt w walucie polskiej” oraz że „w dacie złożenia wniosku powodowie podpisali oświadczenie dla kredytów i pożyczek hipotecznych” oraz że „Kredytobiorca, podpisując ww. umowy oświadczył, że został dokładnie zapoznany z kryteriami zmiany stóp procentowych kredytów obowiązujących w banku oraz zasadami modyfikacji oprocentowania kredytu i w pełni je zaakceptował. Ponadto oświadczył, że został dokładnie zapoznany z warunkami udzielania kredytu złotowego waloryzowanego kursem waluty obcej, w tym w zakresie zasad dotyczących spłaty kredyt i w pełni je zaakceptował. Kredytobiorca oświadczył również, że jest świadomy tego, że z kredytem waloryzowanym związane jest ryzyko kursowe, a jego konsekwencje wynikające z niekorzystnych wahań kursu złotego wobec walut obcych mogą mieć wpływ na wzrost kosztów obsługi kredytu”,
– zbagatelizowanie istotnego i niekwestionowanego dowodu w postaci umowy, z którego niezawodnie wynika, że powodowie zostali w należyty sposób poinformowani, że niekorzystna zmiana kursu waluty oraz niekorzystna zmiana stopy procentowej spowoduje wzrost comiesięcznych rat spłaty kredytu oraz wzrost całego zadłużenia, które to informacje zostały im przedstawione w postaci symulacji wysokości rat kredytu, ze zgromadzonego materiału dowodowego nie wynika, aby złożone oświadczenia były podpisywane pod presją czasu tak, aby nie mieli oni możliwości zrozumienia ich treści, niepodpisanie oświadczenia wyrażało przede wszystkim brak akceptacji ryzyka walutowego, immanentnie związanego z zaciąganym kredytem waloryzowanym, a brak tej akceptacji uniemożliwiał zaciągnięcie kredytu, a ponadto jak sam Sąd ustalił „Oceniając przedmiotową umowę Sąd miał na uwadze, że taka jej konstrukcja była w istocie wyjściem banku naprzeciw zapotrzebowaniu kredytobiorcy na uzyskanie jak najtańszego kredytu. Kredytobiorca podjął bowiem decyzję o zawarciu umowy w takim kształcie, gdyż oferowała ona najniższe raty oraz najniższy koszt. Było to wynikiem bardzo niskiego oprocentowania kredytu powiązanego z walutą CHF. Taka konstrukcja umowy przez kilka lat przynosiła kredytobiorcy niewątpliwie wymierne korzyści finansowe w postaci mniejszych rat w porównaniu z ratami, które spłacaliby, gdyby zaciągnęli standardowy kredyt w walucie polskiej”,
– pominięcie istotnych i niekwestionowanych dowodów w postaci ekspertyzy „Tabela kursowa mBanku – metodyka oraz analiza porównawcza” i pisma okólnego z dnia 1 kwietnia 2009 r., z których bezwzględnie wynika, że bank nie ma możliwości arbitralnego lub jednostronnego ustalania kursów, a stosowane przez niego zasady wyznaczania kursu odpowiadają utrwalonej i powszechnej praktyce bankowej (co jest twierdzeniem aktualnym obecnie, jak i wedle stanu na dzień zawarcia umowy), która to praktyka znalazła ostatecznie odzwierciedlenie w Regulaminie, w którym doprecyzowane zostały czynniki, które są uwzględniane przez bank przy wyznaczaniu kursów walut obcych,
– pominięcie istotnego i niekwestionowanego dowodu w postaci ekspertyzy „Tabela kursowa mBanku - metodyka oraz analiza porównawcza”, z której jednoznacznie wynika, że nie zaistniała przesłanka braku zgodności z dobrymi obyczajami (ponieważ bank nie mógł ustalać kursów dowolnie, a przyjęcie kursu kupna/sprzedaży wynikało ze sposobu finansowania kredytu powodów), a także nie została spełniona przesłanka rażącego naruszenia interesu konsumenta (ponieważ bank zawsze publikował rynkowy kurs, a powodowie ponieśli mniejsze koszty rat kredytu w związku z wprowadzeniem do umowy spornych klauzul w porównaniu do umowy kredytu bez tych postanowień),
– pominięcie istotnego i niekwestionowanego dowodu w postaci pliku Tabela z informacją o kursach CHF z tabel mBanku od marca 2000 r., z którego bezwzględnie wynika, że bank nie mógł ustalać i nie ustalał kursów walut w sposób dowolny,
– pominięcie istotnego i niekwestionowanego dowodu w postaci opracowania UOKiK pt. Raport dotyczący spreadów, który dowodzi, że przez wprowadzenie spornych klauzul interes powodów nie został w ogóle naruszony, a z całą pewnością nie został naruszony w sposób rażący, czego probierzem jest okoliczność, że kredytobiorcy, posiadający umowy bez kwestionowanych klauzul, statystycznie mają większe problemy ze spłatą kredytu, a bank rzeczywiście pozyskał franki szwajcarskie na poczet finansowania kredytu powodów (treść umowy była zgodna z dobrymi obyczajami, w szczególności w zakresie przyjęcia przez pozwanego ryzyka kursowego i kosztów spreadu),
– pominięcie istotnych i niekwestionowanych dowodów w postaci plików Tabela z informacją o kursach CHF z tabel mBanku od marca 2000 r. oraz Tabele kursów kupna i sprzedaży NBP za okres 2005 – 2020, a w konsekwencji brak nadania należytej wagi wynikającym z nich okolicznościom, mimo że z tych dowodów bezwzględnie wynika, że bank nie mógł ustalać i nie ustalał kursów walut w sposób dowolny, a stosowane przez niego kursy nie tylko pozostają w ścisłej korelacji do kursów ustalanych przez Narodowy Bank Polski, ale przede wszystkim nie odbiegają w istotny sposób od innych kursów dostępnych na rynku, co w konsekwencji przekłada się na brak możliwości przyjęcia, że umowa w tym zakresie rażąco narusza interesy kredytobiorcy,
b) art. 327 1 § 1 pkt 1 k.p.c. przez brak odniesienia się w uzasadnieniu wyroku do:
– przesłanek warunkujących zasadne wytoczenie powództwa o ustalenie nieistnienia stosunku prawnego na gruncie art. 189 k.p.c., co ma kluczowe znaczenie dla oceny prawidłowości wyroku, gdyż w zaistniałej sytuacji nie sposób ustalić, czy Sąd zupełnie pominął zbadanie spełnienia przesłanek z art. 189 k.p.c. w niniejszej sprawie, a mimo to ustalił nieważność umowy, czy zbadał te przesłanki i błędnie przyjął, że zostały w niniejszej sprawie spełnione, a w tej drugiej sytuacji nie można ustalić, jakie okoliczności wziął pod uwagę, przesądzając, że powodowie mają interes prawny w wytoczeniu powództwa, co również uniemożliwia ocenę prawidłowości wyroku w tym zakresie,
– przyczyn, które legły u podstaw uznania, że postanowienia umowy zawierające odesłanie do tabel kursowych banku w rażący sposób naruszają interesy powodów, przez co nie jest wiadome, z jakich przyczyn Sąd pierwszej instancji uznał, że na gruncie niniejszej sprawy ziściła się ta przesłanka, warunkująca możliwość uznania danego postanowienia umownego za abuzywne, co ma kluczowe znaczenie dla oceny prawidłowości wyroku, jeśli weźmie się pod uwagę, że przesłanki umożliwiające stwierdzenie abuzywności danego postanowienia (naruszenie dobrych obyczajów i rażące naruszenie interesów konsumentów) muszą zostać spełnione kumulatywnie, a między nimi nie zachodzi tożsamość pojęciowa. Tym bardziej, że kredytobiorca – w związku z podjęciem decyzji o zawarciu umowy kredytu waloryzowanego kursem CHF zamiast kredytu w walucie krajowej – uzyskiwał wymierne korzyści finansowe,
– nieodniesienie się w uzasadnieniu wyroku do szeregu dowodów, okoliczności i argumentów, w szczególności wyżej wymienionych – bez podania jakichkolwiek przyczyn takiego stanu rzeczy, co ma kluczowe znaczenie dla oceny prawidłowości wyroku, jeśli weźmie się pod uwagę, że wspomniane dowody, okoliczności i argumenty dotykały kwestii istotnych z punktu widzenia przedmiotu sprawy,
c) art. 235 2 § 1 pkt 3 i 5 k.p.c. w zw. z art. 278 § 1 k.p.c. i art. 227 k.p.c. przez pominięcie wniosków pozwanego o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego sądowego na fakty wskazane w odpowiedzi na pozew jako nieprzydatnego do wykazania faktów i zmierzającego jedynie do przedłużenia postępowania, podczas gdy jego przeprowadzenie miało służyć wykazaniu faktów istotnych dla wyniku niniejszej sprawy, zwłaszcza że wyliczenie hipotetycznej nadpłaty przy zastosowaniu kursów średnich publikowanych przez Narodowy Bank Polski jawi się jako uzasadnione z uwagi na wywody przedstawione w apelacji, a wyliczenie wartości wynagrodzenia za korzystanie przez powodów z udostępnionego im przez bank kapitału pozwoliłoby na właściwą, indywidualnie ukierunkowaną ocenę szkodliwości skutków upadku umowy, będącej przedmiotem sporu w niniejszej sprawie,
d) art. 316 k.p.c. przez jego niezastosowanie i w konsekwencji niewzięcie pod rozwagę, przy orzekaniu o skutkach rzekomej abuzywności, treści art. 358 § 2 k.c. w brzmieniu z dnia orzekania, podczas gdy przy rozstrzyganiu o możliwości zapełnienia ewentualnej luki powstałej po stwierdzeniu rzekomej abuzywności można zastosować ten przepis w brzmieniu aktualnym na dzień orzekania o rzekomej abuzywności do wszystkich rat,
2) naruszenia przepisów prawa materialnego:
a) art. 189 k.p.c. przez błędne niezastosowanie i ustalenie, że sporna umowa jest nieważna bez ustalenia, czy powodowie posiadają interes prawny w wytoczeniu powództwa o ustalenie jej nieważności (bezskuteczności), zwłaszcza że powództwo o zapłatę jest konkurencyjne względem powództwa o ustalenie nieważności (bezskuteczności) umowy i ma względem niego pierwszeństwo,
b) art. 385 1 § 1 k.c. i art. 385 2 k.c. w zw. z art. 4 ust. 1 Dyrektywy 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz. Urz. UE.L Nr 95, str. 29, powoływanej dalej jako „Dyrektywa 93/13/EWG”) oraz art. 56 k.c. i art. 65 § 1 i 2 k.c. przez ich niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie, że postanowienia umowy, zawierające odniesienie do tabeli kursowej banku, stanowią niedozwolone postanowienia umowne w rozumieniu art. 385 1 § 1 k.c., podczas gdy w niniejszej sprawie nie ma podstaw do uznania, że kwestionowane postanowienia były sprzeczne z dobrymi obyczajami lub rażąco naruszyły interesy powodów, a Sąd dokonał takiego ustalenia wyłącznie w oparciu o to, że w jego ocenie od momentu zawarcia umowy istniało ryzyko, że bank będzie nadużywał prawa do ustalania kursu w tabeli kursowej i będzie ustalał ten kurs całkowicie w oderwaniu od realiów rynkowych, co nie miało i nie mogło mieć miejsca,
c) art. 385 1 § 2 k.c. przez błędne zastosowanie i przyjęcie, że wskutek stwierdzenia rzekomej abuzywności spornych postanowień, cała umowa jest bezwzględnie nieważna, podczas gdy przepis ten stanowi, że jeżeli abuzywne postanowienie umowy nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie,
d) art. 385 1 § 1 k.c. w zw. z art. 385 1 § 3 k.c. przez ich błędną wykładnię i w konsekwencji bezpodstawne przyjęcie, że sporne klauzule nie były negocjowane, podczas gdy powodowie mieli rzeczywisty wpływ – w rozumieniu art. 385 1 § 3 k.c. – na te postanowienia, a jednocześnie nie wykazali w żaden sposób, że sporne klauzule nie były z nimi uzgadniane w sytuacji, gdy ciężar dowodu w tym zakresie, z racji przedłożenia przez pozwanego szeregu dowodów na okoliczność przeciwną, spoczywał na kredytobiorcy,
e) art. 385 1 § 1 zdanie drugie k.c. przez nieprawidłowe zastosowanie i uznanie, że kwestionowane postanowienia umowne w zakresie przeliczeń walutowych zostały sformułowane w sposób niejednoznaczny, podczas gdy mechanizm waloryzacji został wytłumaczony prostym i zrozumiałym językiem, co skutkuje brakiem możliwości przeprowadzenia jego indywidualnej kontroli pod kątem ewentualnej abuzywności,
f) art. 385 2 k.c. przez błędne przyjęcie, że rażące naruszenie interesów powodów bada się na moment zawarcia umowy, podczas gdy według stanu z chwili zawarcia umowy bada się wyłącznie zgodność postanowień umowy z dobrymi obyczajami,
g) art. 385 1 § 2 k.c. oraz art. 358 § 2 k.c., art. 65 § 1 i 2 k.c., art. 354 k.c. i art. 353 1 k.c. przez ich błędne zastosowanie i przyjęcie, że na skutek ustalenia bezskuteczności postanowień, zawierających odniesienie do tabeli kursowej banku, z umowy wyeliminowany zostaje mechanizm waloryzacji kursem waluty obcej, podczas gdy z materiału dowodowego jednoznacznie wynikało, że zgodnym celem i zamiarem stron było zawarcie umowy kredytu waloryzowanego kursem CHF, co oznacza, że pominięcie waloryzacji przy rozstrzyganiu niniejszej sprawy jest sprzeczne z treścią umowy oraz wolą stron,
h) art. 56 k.c. w zw. z art. 4 i art. 5 ust. 2 ustawy z dnia 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy – Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw (powoływanej dalej jako „ustawa antyspreadowa”) przez ich niezastosowanie i pominięcie, że ustawodawca w określił w tej ustawie szczególne sankcje związane z brakiem jednoznacznego wskazania sposobu ustalania kursów walut w umowie, a powodowie już od dnia 1 lipca 2009 r. mieli możliwość spłaty kredytu bezpośrednio w walucie obcej, czyli bez konieczności stosowania tabel kursowych banku, z czego nie zdecydowali się skorzystać,
i) art. 56 k.c. w zw. z art. 354 k.c. i art. 65 § 1 i 2 k.c. przez ich błędne zastosowanie i zanegowanie możliwości wykonania zobowiązania w sposób odpowiadający istniejącym zwyczajom, utrwalonej praktyce i zgodnie z wolą stron wyrażoną przy wnioskowaniu o kredyt i przy zawarciu umowy, tj. przez zanegowanie możliwości stosowania kursu rynkowego waluty obcej (kursu średniego NBP),
j) art. 358 § 2 k.c. przez błędne niezastosowanie i zanegowanie możliwości wykonania zobowiązania przez zastosowanie przepisu ustawy mogącego wejść w miejsce rzekomo nieważnych postanowień umowy, tj. przez zanegowanie możliwości stosowania kursu średniego publikowanego przez NBP,
k) art. 405 k.c. oraz art. 410 § 1 i 2 k.c. przez przyjęcie, że świadczenia spełnione przez powodów tytułem spłaty rat kredytu stanowią w części świadczenie nienależne, podczas gdy w niniejszej sprawie nie sprostali spoczywającemu na nich ciężarowi dowodu i nie wykazali w przekonujący sposób, aby postanowienia umowne, odsyłające w zakresie przeliczeń kredytu do wewnętrznej tabeli kursów walut, były niezgodne z dobrymi obyczajami i naruszały ich interesy w sposób rażący, to jednak nie było świadczeniem nienależnym, gdyż miało inną podstawę prawną,
l) art. 5 k.c. przez jego niezastosowanie w sytuacji, gdy działanie powodów kwalifikować należy jako nadużycie prawa, polegające na próbie wykorzystania przepisów dotyczących ochrony konsumentów w celu uzyskania nadmiernych korzyści, nieproporcjonalnych względem zarzucanego bankowi nieprecyzyjnego sformułowania treści umowy.
Na tych podstawach pozwany wniósł o zmianę wyroku przez oddalenie powództwa w zaskarżonym zakresie oraz obciążenie powodów kosztami procesu za obie instancje według norm przepisanych. Ponadto na podstawie art. 380 k.p.c. domagał się zmiany postanowienia Sądu pierwszej instancji o oddaleniu wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego i przeprowadzenia tego dowodu w postępowaniu apelacyjnym.
Powodowie wnieśli o oddalenie apelacji i zasądzenie na ich rzecz kosztów postępowania apelacyjnego według norm przepisanych.
Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:
Apelacja nie zasługiwała na uwzględnienie, a jej zarzuty były bezzasadne.
Odnośnie do podstawy faktycznej orzeczenia wydanego w postępowaniu odwoławczym wskazać należy, że Sąd Apelacyjny – po zapoznaniu się zgodnie z art. 382 k.p.c., jako sąd merytorycznie rozpoznający sprawę, z całością zebranego w niej materiału dowodowego – doszedł do przekonania, że w zakresie istotnym dla rozstrzygnięcia może, stosownie do art. 387 § 2 1 pkt 1 k.p.c., ograniczyć się do stwierdzenia, że przyjął za własne ustalenia Sądu pierwszej instancji. Przemawiało za tym z jednej strony to, że są one zgodne z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego, a jego ocena odpowiada zasadom wynikającym z art. 233 § 1 k.p.c. i jest zbieżna z własną oceną Sądu Apelacyjnego. Istotne jest jednocześnie, że podniesione przez pozwanego zarzuty apelacyjne nie zdołały skutecznie podważyć prawidłowości tych ustaleń, ponieważ zarzuty te sprowadzały się do próby własnej interpretacji zebranego materiału dowodowego, mającej skutkować przyjęciem korzystnych dla skarżącego wniosków faktycznych i ocen prawnych. W tej sytuacji zbędne jest jednocześnie powtarzanie tych ustaleń, skoro zostały one w niezbędnym zakresie przytoczone we wstępnej części niniejszego uzasadnienia.
Z drugiej strony wziąć trzeba pod uwagę, że Sąd Apelacyjny nie znalazł podstaw do uzupełnienia powyższych ustaleń w drodze przeprowadzenia dodatkowego postępowania dowodowego lub odmiennej oceny zebranego już materiału. W szczególności za niezasadne uznał żądanie przeprowadzenia w postępowaniu apelacyjnym dowodu z opinii biegłego sądowego na wskazane przez pozwanego okoliczności po uprzednim dokonaniu w trybie art. 380 k.p.c. zmiany wydanego przez Sąd pierwszej instancji postanowienia o pominięciu tego wniosku. Z argumentacji pozwanego wynika bowiem, że w gruncie rzeczy dowód ten nie miał służyć do ustalenia faktów (okoliczności faktycznych), związanych z okolicznościami zawarcia spornej umowy, jej treścią lub wykonaniem, lecz zmierzał do narzucenia sądom orzekającym obu instancji sposobu oceny tych okoliczności w sposób zgodny ze stanowiskiem zajmowanym przez skarżącego w niniejszej sprawie, czyli miał na celu wsparcie jego twierdzeń przez wywołanie przekonania, że rzekomo nawet z przeprowadzonych dowodów wprost wynika, że nie ma żadnych podstaw do przyjęcia nieważności umowy, zwłaszcza z powodu abuzywności jej postanowień. Ponadto w świetle aktualnego orzecznictwa TSUE niezasadne było również domaganie się, aby biegły wyliczył wartość wynagrodzenia za korzystanie przez powodów z udostępnionego im przez bank kapitału kredytu, ponieważ przedsiębiorca, który zastosował w umowie niedozwolone postanowienia, w ogóle nie może występować wobec konsumenta z takim roszczeniem.
Zresztą, w podobny sposób pozwany próbował powoływać się na prywatną ekspertyzę oraz inne dokumenty, dołączone do odpowiedzi na pozew i wymienione następnie w zarzutach apelacyjnych. Zwrócić trzeba uwagę, że jedynie bardzo ogólnie odnosiły się one do problematyki związanej z tzw. kredytami frankowymi w sposób zgodny ze stanowiskiem pozwanego, w szczególności potwierdzały, że nie ma podstaw do przyjęcia niedozwolonego charakteru postanowień umownych dotyczących indeksacji, ponieważ bank nie mógł dowolnie kształtować publikowanych przez siebie kursów CHF/PLN i że nie doszło do spełnienia przesłanki rażącego naruszenia interesu konsumenta. Podkreślić jednak należy, że te dokumenty nie mogły mieć wiążącego znaczenia dla sądów orzekających, a zwłaszcza nie mogą być traktowane jako niepodlegająca dyskusji (jak często określał to pozwany „bezwzględnie”, „niezawodnie” itp.) podstawa do ustalenia faktów istotnych dla rozstrzygnięcia, lecz – jak trafnie wskazał Sąd pierwszej instancji – mogą stanowić jedynie wsparcie argumentacji prezentowanej przez stronę pozwaną, niemniej nie przesądzają o jej trafności.
W odniesieniu do stanu faktycznego, stanowiącego podstawę zaskarżonego wyroku, podkreślić trzeba, że Sąd Okręgowy szczegółowo i dokładnie opisał treść zawartej między stronami umowy kredytu, a także przedstawił okoliczności, w jakich doszło do jej zawarcia, w tym treść oświadczeń, jakie powodowie złożyli stosownie do wymagań pozwanego, od czego zależało zawarcie tej umowy i dokonanie wypłaty kwoty kredytu. Abstrahując od odmiennej oceny tych okoliczności przez pozwanego, a także jego stanowiska w przedmiocie charakteru prawnego tej umowy, zwłaszcza tego, czy miała ona charakter walutowy, czy złotowy, wbrew jego zarzutom nie można więc mieć zastrzeżeń ani do prawidłowości dokonanej przez w/w Sąd oceny zebrany materiału dowodowego, ani do przyjętego przez niego opisu okoliczności faktycznych, mających istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia.
W tym kontekście wskazać należy, że konieczne jest odróżnienie dokonanych ustaleń faktycznych (opisu istotnych faktów) od ich oceny, czyli wyprowadzonych z nich wniosków. Ma to bardzo istotne znaczenie dla oceny zasadności zarzutów apelacyjnych pozwanego, dotyczących podstawy faktycznej zaskarżonego wyroku, ponieważ zarzuty te w gruncie rzeczy odnosiły się nie tyle do treści dokonanych przez Sąd Okręgowy ustaleń co do przyjętych na ich podstawie wniosków (przede wszystkim o niedozwolonym charakterze postanowień umownych, regulujących zasady indeksacji świadczeń stron za pomocą kursu CHF, a w ślad za tym o nieważności całej umowy kredytu i obowiązku zwrotu przez pozwanego zapłaconych przezpowodów na jego rzecz kwot jako świadczenia nienależnego). Można więc uznać, że pozwanemu w rzeczywistości nie chodzi o treść ustaleń faktycznych, lecz o zakwestionowanie dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny zasadności żądania powodów. Mimo że formalnie podważa on zarówno prawidłowość zebrania materiału dowodowego, jak i jego oceny, to de facto jego zarzuty apelacyjne dotyczą przede wszystkim kwestii materialnoprawnych, z tym że ich podstawę stanowi próba przekonania, że w przypadku dokonania zgodnej z jego stanowiskiem oceny dowodów uzasadnione byłoby przyjęcie wniosków zgodnych z jego stanowiskiem i twierdzeniami.
Zauważyć można, że podobnie pozwany argumentował także w treści odpowiedzi na pozew, w której – wskazując, jakie twierdzenia powodów i okoliczności przyznaje, a jakim zaprzecza – nie odnosił się do konkretnych faktów, lecz do wniosków, jakie można z nich wyprowadzić (k. 93 – 94).
Przykładowo, brak możliwości negocjowania przez powodów treści umowy trakcie trwania procedury kredytowej lub wpływania na jej treść nie dotyczy treści (kształtu) faktów istotnych dla rozstrzygnięcia, lecz ich interpretacji, tzn. tego, czy na podstawie ustalonych faktów można przyjąć, że umowa była indywidualnie negocjowana między stronami, a powodowie mieli realną możliwość wpływu na jej treść. Podobnie kwestia wypełnienia lub niewypełnienia przez pozwanego obowiązków informacyjnych w toku czynności poprzedzających zawarcie umowy kredytu, jak i w trakcie jej zawierania w zakresie, dotyczącym ryzyka związanego z zaciągnięciem kredytu indeksowanego, zmian kursu walutowego i związaną z tym zmianą wysokości kwoty zaciągniętego zobowiązania oraz rat kapitałowo – odsetkowych, także nie dotyczy ustalenia faktów, lecz oceny, czy na podstawie ustalonych faktów można przyjąć określony wniosek (w tym przypadku, że pozwany prawidłowo wywiązał się z tego obowiązku).
Inaczej rzecz ujmując, pozwanemu chodzi o to, żeby ustalone fakty interpretować zgodnie z jego twierdzeniami i wyprowadzać z nich wnioski potwierdzające jego stanowisko, a tym samym podważające zasadność stanowiska powodów. Można więc uznać, że decydujące znaczenie ma w niniejszej sprawie analiza dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny twierdzeń i argumentów obu stron, oczywiście z uwzględnieniem, że podstawę tej oceny stanowiły ustalenia faktyczne dokonane na podstawie całości zebranego materiału dowodowego.
W tej sytuacji można było ograniczyć się do stwierdzenia, że Sąd Apelacyjny generalnie aprobował i przyjął za własne ustalenia faktyczne Sądu Okręgowego, ponieważ są one zgodne z treścią zebranego materiału dowodowego i wystarczają do rozstrzygnięcia sprawy na obecnym etapie postępowania w zakresie objętym granicami apelacji.
W świetle powyższych uwag chybione były zarzuty naruszenia art. 235 2 § 1 pkt 2 i 5 k.p.c. w zw. z art. 227 k.p.c. i art. 278 § 1 k.p.c. przez pominięcie dowodu z opinii biegłego sądowego, a także naruszenia art. 227 k.p.c. w zw. z art. 233 § 1 k.p.c. i art. 327 1 § 1 k.p.c. przez błędną ocenę wymienionych przez pozwanego dokumentów (w szczególności pism okólnych, raportów i ekspertyz) oraz naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. i art. 299 k.p.c. (przy dokonywaniu oceny materiału dowodowego, zwłaszcza zeznań powodów i ich pisemnych oświadczeń). Dla oceny abuzywności danego postanowienia umownego nie ma bowiem istotnego znaczenia sposób wykonania umowy, w szczególności to, czy i w jaki sposób jedna ze stron korzystała ze spornych postanowień, tymczasem pozwany powoływał pominięte przez Sąd Okręgowy dowody i przedstawiał swoją argumentację na wykazanie właśnie takich okoliczności. W konsekwencji, z daniem orzekającego składu Sądu Apelacyjnego, zarzuty apelacyjne, dotyczące prawidłowości zgromadzenia przez Sąd Okręgowy materiału dowodowego oraz jego oceny były niezasadne i stanowiły jedynie próbę wykreowania korzystnej dla pozwanego interpretacji okoliczności faktycznych, które stanowiły podstawę zaskarżonego orzeczenia.
Podkreślić trzeba, że nieistotne jest w tej sprawie, czy w trakcie wykonywania przedmiotowej umowy bank stosował kursy CHF w wysokości nieodbiegającej od kursu rynkowego lub od kursu średniego NBP. Dla rozstrzygnięcia o żądaniach stron decydujące jest jedynie to, czy sporne postanowienia umowne, oceniane na chwilę zawarcia umowy, miały charakter niedozwolony w rozumieniu art. 385 ( 1) § 1 k.c., czyli kształtowały prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 czerwca 2021 r., I CSKP 55/ 21, LEX nr 3219740). Dowód z opinii biegłego na okoliczności wskazane przez skarżącego i dowody z w/w dokumentów były więc nieprzydatne dla rozstrzygnięcia o abuzywności przedmiotowych klauzul o tyle, że taka ocena powinna być dokonana bezpośrednio przez sąd orzekający na płaszczyźnie stosowania norm prawa materialnego do ustalonego stanu faktycznego. Dowód z opinii biegłego nie może bowiem służyć do rozstrzygnięcia takich kwestii, gdyż mogłoby to prowadzić do tego, że to biegły a nie sąd decydowałby w tym zakresie.
Wziąć trzeba ponadto pod uwagę, że zarzuty apelacyjne opierają się na niewyrażonej wprost tezie, że zdaniem pozwanego niedozwolony charakter mogą mieć co najwyżej postanowienia, dotyczące stosowania do indeksacji świadczeń stron kursów CHF ustalanych przez niego jednostronnie w tabeli kursów walut obcych (które w niniejszym uzasadnieniu będą określane dalej przez Sąd Apelacyjny jako „klauzule kursowe” lub „klauzule spreadowe”), ale z pewnością nie ma podstaw do uznania tych postanowień za abuzywne w zakresie, w jakim wprowadzają zasadę, że świadczenia stron będą przeliczane za pomocą kursów CHF, abstrahując od tego, czy byłyby to kursy własne banku, czy kursy średnie ogłaszane przez NBP (które będą określane przez Sąd Apelacyjny jako „klauzula ryzyka walutowego” lub po prostu „klauzula walutowa).
Ponieważ – jak będzie wynikać z dalszych uwag – nie ma podstaw do ograniczenia oceny jedynie do klauzul kursowych, lecz objąć nią trzeba także klauzulę ryzyka walutowego, która w zasadniczej mierze prowadzi w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami do rażącego naruszenia interesów konsumentów, niezasadne było ograniczenie się przy analizie zarzutów apelacyjnych jedynie do zagadnień, którym pozwany starał się nadać decydujące znaczenie, zbędne było również dokonywanie oceny dowodów we wskazywany przez niego sposób. Podobnie nie podstaw, aby zlecić biegłemu wyliczenie kosztów przedmiotowego kredytu, gdyby do indeksacji (przeliczania) świadczeń stron zastosować kursy średnie NBP zamiast kursów banku, gdyż byłoby to celowe tylko wtedy, gdyby można było zgodzić się pozwanym, że sam mechanizm indeksacji o treści ukształtowanej przez niego w spornej umowie – w przeciwieństwie do klauzul kursowych – nie budzi żadnych zastrzeżeń pod kątem abuzywności. Niezasadne było (jak już wcześniej wskazano) także obliczanie przez biegłego wartości hipotetycznego wynagrodzenia za korzystanie przez powodów z udostępnionego im przez bank kapitału kredytu.
Wskazać jeszcze na wstępie należy, że chybione były zarzuty apelacyjne, odnoszące się do rozstrzygnięcia o ustaleniu nieważności przedmiotowej umowy (nierozpoznania istoty sprawy, naruszenia art. 327 1 § 1 pkt 1 k.p.c. i art. 189 k.p.c.). Można wprawdzie przyznać pozwanemu rację, że Sąd pierwszej instancji nie przedstawił w pisemnym uzasadnieniu zaskarżonego wyroku żadnych wywodów, dotyczących zasadności tego roszczenia, ale takie uchybienie nie jest wystarczające do uznania, że skutkuje to koniecznością uchylenia zaskarżonego orzeczenia, i to w całości, z powodu nierozpoznania istoty sprawy. Wziąć trzeba pod uwagę, że z art. 386 § 4 k.p.c. nie wynika, aby uchylenie orzeczenia z powodu nierozpoznania istoty sprawy miało charakter obligatoryjny. Wprost przeciwnie, jest w nim mowa, że sąd drugiej instancji w przypadku stwierdzenia nierozpoznania istoty sprawy może uchylić zaskarżony wyrok. Oznacza to, że także w przypadku nierozpoznania istoty sprawy konieczne jest w pierwszej kolejności rozważenie, czy możliwe jest rozstrzygnięcie sprawy bezpośrednio przez sąd drugiej instancji.
Z takiego punktu widzenia zauważyć trzeba, że pozwany sformułował ten zarzut w istocie jedynie przez podtrzymanie prezentowanej już wcześniej tezy, że powodowie nie mają interesu prawnego w odrębnym dochodzeniu ustalenia nieważności umowy, skoro dochodzą jednocześnie roszczenia o zapłatę (zwrot nienależnych świadczeń uiszczonych na jej podstawie), które jego zdaniem ma charakter dalej idący od żądania ustalenia nieważności umowy. Takie stanowisko pozwanego nie zasługuje na akceptację, ponieważ wbrew niemu powodowie mają interes prawny w domaganiu się ustalenia jej nieważności mimo jednoczesnego dochodzenia zwrotu nienależnych świadczeń spełnionych na jej podstawie. Uwzględnienie roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia, opartego przesłankowo na stwierdzeniu nieważności umowy kredytu w następstwie wyeliminowania z niej postanowień o charakterze niedozwolonym, nie wywołuje bowiem skutków tożsamych z ustaleniem jej nieważności. Pogląd taki wynika z art. 365 § 1 k.p.c., zgodnie z którym moc wiążącą ma jedynie rozstrzygnięcie sądu zawarte w orzeczeniu (sentencji), a nie w jego uzasadnieniu. W związku z tym – abstrahując od kwestii, że niekiedy uzasadnienie może mieć pewne znaczenie dla ustalenia treści rozstrzygnięcia – nie może być wątpliwości, że ustalenie nieważności umowy kredytu na potrzeby rozstrzygnięcia o roszczeniu o zapłatę stanowi jedynie przesłankę faktyczną tego orzeczenia i nie wywołuje identycznego skutku jak ustalenie jej nieważności w treści wyroku.
W konsekwencji nie można uznać, że wytknięte Sądowi pierwszej instancji przez pozwanego uchybienie rzeczywiście powinno skutkować uchyleniem zaskarżonego wyroku. Niewątpliwie możliwe jest bowiem uzupełnienie wywodów tego Sądu bezpośrednio przez Sąd Apelacyjny, gdyż nie wymaga to uzupełnienia rozważań faktycznych lub prawnych, lecz jedynie ich przedstawienia w zakresie pominiętym przez Sąd pierwszej instancji.
Przechodząc do analizy pozostałych zagadnień, związanych z dokonaną przez Sąd Okręgowy oceną prawną, zauważyć należy, że w istocie Sąd ten nie przyjął jednocześnie abuzywności kwestionowanych postanowień umownych o indeksacji oraz bezwzględnej nieważności umowy kredytu na podstawie art. 58 § 1 lub 2 k.c. z powodu jej sprzeczności z prawem, zasadą swobody umów lub zasadami współżycia społecznego. Wprawdzie wskazał w uzasadnieniu swojego orzeczenia, że przyjmuje bezwzględną nieważność umowy, ale z całości jego wypowiedzi jednoznacznie wynika, że chodziło mu o nieważność, będącą konsekwencją wyeliminowania z niej po-stanowień niedozwolonych (k. 307). Takie stanowisko może zostać zaakceptowane, ponieważ prawidłowo wiąże stwierdzenie nieważności umowy z uznaniem spornych postanowień w pierwszej kolejności za niedozwolone, ponieważ dopiero następnie uzasadnia to wyprowadzenie wniosku, że bez tych postanowień umowa jest nieważna w całości.
Podkreślić trzeba, że ocena postanowień umownych pod kątem ich abuzywności jest celowa i dopuszczalna jedynie wtedy, gdy znajdują się w ważnej umowie. W konsekwencji bezwzględna nieważność umowy na podstawie art. 58 § 1 k.c. (z powodu sprzeczności jej treści z ustawą lub z powodu obejścia ustawy) albo na podstawie art. 58 § 2 k.c. (z powodu jej sprzeczności z zasadami współżycia społecznego), czy wreszcie z powodu przekroczenia granic swobody umów, o których mowa w art. 353 1 k.c., skutkowałaby tym, że nie miałoby już znaczenia, czy postanowienia umowne, zawarte w nieważnej umowie, mogłyby zostać uznane także za niedozwolone (abuzywne). Bezwzględna nieważność umowy ma bowiem charakter dalej idący, a zatem ma pierwszeństwo przed ewentualną abuzywnością jej postanowień.
Wziąć należy pod uwagę, że z art. 385 1 § 1 k.c. wynika, że niedozwolone postanowienia umowne nie wiążą konsumenta, co na ogół uznaje się za sankcję w postaci tzw. bezskuteczności zawieszonej, polegającej na tym, że jedynie konsument może w każdym czasie powołać się na abuzywność postanowień umownych, powodując – w razie zasadności swoich twierdzeń – ich nieważność już od chwili zawarcia umowy (ab initio ), czyli z mocą wsteczną (ex tunc ). W konsekwencji nieważność tych postanowień nie następuje definitywnie ex lege , lecz do pewnego stopnia zależy od woli konsumenta, który może powołać się na ich abuzywność, wskutek czego stracą one moc wiążącą i zostaną wyeliminowane z umowy (przy zachowaniu co do zasady ważności pozostałych postanowień umownych). Może jednak także w ogóle nie powołać się na ich abuzywność lub też – mimo dostrzeżenia ich abuzywności – wprost i wyraźnie je zaakceptować, powodując, że następczo staną się one wiążące również dla niego i nie będzie już mógł ich później kwestionować w oparciu o art. 385 1 k.c.
Niemniej nawet wtedy, gdy wskutek powołania się przez konsumenta na abuzywność postanowień umownych ostatecznie dochodzi do nieważności umowy, i to ze skutkiem wstecznym, nie można tego utożsamiać z bezwzględną nieważnością umowy. W tym przypadku nieważność umowy nie ma bowiem charakteru samoistnego, lecz jest następstwem abuzywności, z tym że następuje jedynie wówczas, gdy bez niedozwolonych postanowień umownych w ogóle nie jest możliwe utrzymanie umowy w mocy (jej dalsze wykonywanie), a zatem nie jest wystarczający przewidziany w art. 385 1 § 1 i 2 k.c. skutek w postaci braku mocy wiążącej (co określa się też jako bezskuteczność) takich postanowień wobec konsumenta przy jednoczesnym związaniu stron umową w pozostałym zakresie, lecz konieczne jest ustalenie, że umowa – po wyeliminowaniu z niej postanowień abuzywnych – jest nieważna w całości.
W konsekwencji nie zasługuje na akceptację bardzo częsta w sprawach dotyczących tzw. kredytów frankowych tendencja do jednoczesnego przyjmowania (tak przez strony, jak i przez sądy orzekające) tych samych okoliczności i argumentów za podstawę stwierdzenia zarówno sprzeczności postanowień umownych o denominacji lub indeksacji kredytu kursem CHF z przepisami ustawy, zasadą swobody umów lub zasadami współżycia społecznego, powodującej bezwzględną nieważność umowy kredytu na podstawie art. 58 k.c., jak i do uznawania tych samych postanowień umownych praktycznie na tych samych podstawach za abuzywne i również skutkujących nieważnością umowy w całości. Takie stanowisko nie uwzględnia istnienia przepisów szczególnych, które regulują ochronę konsumentów przed stosowaniem przez przedsiębiorców niedozwolonych postanowień umownych, wskutek czego nie ma potrzeby jednoczesnego stosowania do tych samych okoliczności oraz zagadnień przepisów ogólnych i szczególnych.
Przyjmując pogląd o szczególnym charakterze przepisów o niedozwolonych postanowieniach umownych w stosunku do przepisów o charakterze ogólnym, konieczne jest dokonanie bardzo istotnego zastrzeżenia. O ile bowiem – jak już była o tym mowa wyżej – typową sankcją niedozwolonego charakteru określonych postanowień umownych jest to, że – po powołaniu się przez konsumenta na ich abuzywność – nie wiążą stron jedynie te postanowienia przy jednoczesnym zachowaniu przez umowę mocy wiążącej w pozostałym zakresie (art. 385 1 § 2 k.c.), o tyle wziąć trzeba pod uwagę, że taki skutek może zostać przyjęty jedynie w takich przypadkach, w których po wyeliminowaniu z umowy postanowień abuzywnych nadal możliwe jest ustalenie, na podstawie pozostałych postanowień umownych, treści praw i obowiązków stron w stopniu pozwalającym na wykonanie wynikającego z niej zobowiązania zgodnie z jego treścią (istotą). Sytuacja taka z reguły nie zachodzi w przypadkach, w których niedozwolony charakter mają postanowienia umowne określające główne świadczenia stron, ponieważ bez takich postanowień niewątpliwie nie można wykonać umowy, skoro przestają wiązać strony właśnie te postanowienia, które określają, jakie mają być ich główne świadczenia. Podkreślić zaś trzeba, że zobowiązanie wymaga określenia świadczenia, więc bez możliwości jego ustalenia nie można mówić o istnieniu ważnego zobowiązania.
W tym kontekście wskazać należy, że Sąd pierwszej instancji trafnie stwierdził, że zawarte w przedmiotowej umowie kredytu postanowienia o indeksacji określały główne świadczenia stron, ponieważ decydowały o ustaleniu ich wysokości (za-równo świadczenia banku, jak i świadczeń powodów). W związku z tym zaakceptować można również stanowisko tego Sądu, że skoro te postanowienia okazały się abuzywne, to po ich wyeliminowaniu z umowy w ogóle niemożliwe stało się jej wykonanie, ponieważ bez mechanizmu indeksacji nie jest możliwe ani ustalenie wartości świadczenia banku, ani wartości świadczeń powodów. W konsekwencji umowa stała się nieważna w całości, co ostatecznie Sąd ten trafnie przyjął na podstawie art. 385 1 § 1 k.c. w zw. z art. 58 § 1 k.c. Wynikało to z faktu, że po uznaniu za nieważne (jako niewiążące konsumenta, inaczej bezskuteczne wobec niego) postanowień o in-deksacji świadczeń kursem CHF utraciła ona postanowienia decydujące o możliwości jej wykonania zgodnie z treścią zobowiązania i wolą stron, które wprawdzie chciały uzależnić wysokość swoich świadczeń od kursu CHF, ale uczyniły to w taki sposób, który nie mógł się utrzymać, ponieważ był abuzywny.
Zauważyć zresztą wypada, że pozwany także eksponuje w apelacji kwestię znaczenia woli stron i celu umowy, ale tendencyjnie interpretuje je jako argument mający przemawiać za utrzymaniem mechanizmu indeksacji co do zasady w mocy, a jedynie zastąpienie w nim kursów CHF, ustalanych przez niego jednostronnie w swojej tabeli kursów walut obcych, kursami średnimi tej waluty ogłaszanymi przez NBP (na którejkolwiek ze wskazanych przez niego w apelacji podstaw prawnych).
Konkludując, umowa była nieważna w całości nie bezpośrednio dlatego, że niektóre jej postanowienia miały charakter niedozwolony, ale dlatego, że bez tych postanowień jej treść stała się sprzeczna z ustawą, tj. w tym przypadku w szczególności z art. 69 ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe (t. jedn. Dz. U. z 2023 r., poz. 2488 z późn. zm., powoływanej dalej jako „pr. bank.”), określającym przedmiotowo istotne cechy umowy kredytu. Nieważność umowy ma więc charakter następczy (pośredni) w stosunku do stwierdzenia abuzywności jej postanowień, ponieważ jest konsekwencją wyeliminowania z niej niedozwolonych postanowień umownych, nie wynika natomiast wprost z ich abuzywności, która co do zasady skutkuje jedynie niezwiązaniem stron (w pierwszej kolejności konsumenta) tymi postanowieniami. Inaczej niż w przypadku nieważności bezwzględnej, która następuje z mocy prawa (ex lege ) i od samego początku (ab initio ), w takim przypadku najpierw następuje stwierdzenie ich abuzywności, a dopiero następnie – w zależności od oceny ich wpływu na możliwość wykonania umowy – może dojść do jej nieważności w całości.
Dalej, wziąć trzeba pod uwagę, że niniejsza sprawa jest o tyle charakterystyczna, że w zasadzie nie jest w niej kwestionowane przez pozwanego, że zawarte w spornej umowie kredytu postanowienia o indeksacji dotyczyły w istocie waloryzacji. W gruncie rzeczy trudno nawet wyobrazić sobie przeciwną sytuację, skoro sam pozwany posłużył się w jej nazwie sformułowaniem „waloryzowany kursem CHF”, a w § 1 ust. 3 umowy wyraźnie stwierdził, że CHF jest walutą waloryzacji kredytu (k. 29).
W związku z tym wziąć trzeba pod uwagę, że waloryzacja polega na tym, że wartość świadczeń stron jest ustalana za pomocą innego miernika niż pieniądz (tj. innego pieniądza od tego, w którym zobowiązanie jest zaciągnięte, ponieważ miernikiem waloryzacji może także inna waluta), ale nie prowadzi do zmiany waluty zobowiązania. Nie można zatem uznać, że indeksacja może prowadzić do zmiany waluty świadczenia jednej lub obu stron z waluty polskiej na walutę obcą (w tym przypadku CHF). Ma ona bowiem na celu jedynie ustalenie nowej wartości świadczenia przy zastosowaniu określonego miernika waloryzacji, ale świadczenie to w dalszym ciągu wyrażone jest w tej samej walucie, z tym że „kwotowo” ma inną wartość różniącą się od wartości nominalnej.
Nie można też przyjąć, że indeksacja polega jedynie na przeliczaniu wartości świadczeń ustalonych w walucie obcej na walutę polską, ponieważ oznaczałoby to, że wbrew treści umowy, a także wniosku kredytowego, był to po prostu kredyt walutowy, który był jedynie wypłacony i spłacany w walucie polskiej. Pozwany bank w gruncie rzeczy chciałby, żeby zaakceptować koncepcję, że dopuszczalne było umówienie się, że kredyt zostanie udzielony i wypłacony w walucie polskiej, ale z uwagi na jego waloryzację za pomocą CHF zgodnie z § 1 ust. 3 umowy będzie następnie traktowany tak, jakby realnie został udzielony we frankach szwajcarskich, czyli tak, jakby faktycznie udostępnił powodom kwotę kredytu w tej walucie, a nie jedynie dokonał po wypłacie kredytu przeliczenia (waloryzacji) jego kwoty z waluty polskiej na walutę szwajcarską. Takie stanowisko nie zasługuje na akceptację, ponieważ de facto zrównuje kredyt indeksowany z kredytem walutowym, mimo że nie-wątpliwie – jak będzie wynikać z dalszych rozważań – zachodzi między nimi bardzo istotna różnica, związana, ogólnie na razie rzecz ujmując, z przeliczaniem wartości świadczeń obu stron zamiast realnego udostępnienia i spłacania kredytu w walucie obcej.
W tym kontekście zauważyć wypada, że generalnie waloryzacja nie ma na celu określenia treści świadczenia (tj. przedmiotu zobowiązania, czyli zachowania, którego wierzyciel może domagać się od dłużnika, a które dłużnik jest obowiązany speł-nić na rzecz wierzyciela – por. art. 353 § 1 i 2 k.c.) lub przedmiotu świadczenia (czyli rzeczy lub innego obiektu, do którego odnosi się zachowanie dłużnika jako przedmiot zobowiązania), lecz chodzi w niej jedynie o ustalenie wartości świadczenia, i to wyłącznie świadczenia pieniężnego, czyli takiego, którego przedmiotem jest zapłata określonej sumy pieniężnej. Wniosek taki jest uzasadniony treścią art. 358 1 § 1 k.c., z którego wynika, po pierwsze, że dotyczy on tylko takich świadczeń, których przedmiotem od chwili powstania zobowiązania jest suma pieniężna, a po drugie, że co do zasady takie świadczenie powinno zostać spełnione przez zapłatę sumy nominalnej. Z kolei po myśli art. 358 1 § 2 k.c. strony mogą zastrzec w umowie, że wysokość świadczenia pieniężnego zostanie ustalona według innego niż pieniądz miernika wartości. Także w tym przepisie, który stanowi podstawę dopuszczalności waloryzacji umownej, jest więc mowa o świadczeniu pieniężnym, a ponadto wyraźnie wynika z niego, że chodzi wyłącznie o ustalenie wysokości takiego świadczenia, a nie o jakieś inne znaczenie lub skutki posłużenia się przez strony waloryzacją.
Waloryzacja nie zmienia zatem ani rodzaju (charakteru) świadczenia (czyli zachowania dłużnika objętego treścią zobowiązania), ani jego przedmiotu, którym dalej jest suma pieniężna, lecz wpływa jedynie na ustalenie (określenie) wysokości tej kwoty według innego niż pieniądz miernika wartości (zastrzec przy tym wypada, że sformułowanie „inny niż pieniądz miernik wartości” odnosi się także do innej waluty niż ta, w której wyrażona jest suma pieniężna, będąca przedmiotem świadczenia). Inaczej rzecz ujmując, także w przypadku waloryzacji przedmiotem zobowiązania nadal jest zapłata oznaczonej sumy pieniężnej, natomiast zastosowanie waloryzacji ma służyć ustaleniu wysokości tej sumy (innej od sumy nominalnej), ale nie zmienia treści zobowiązania lub przedmiotu świadczenia (zwłaszcza waluty, w jakiej ma ono być spełnione), chyba że co innego wynika z treści zobowiązania.
Ma to istotne znaczenie nie tylko dla oceny charakteru indeksacji stosowanej w umowach kredytu (przez uznanie jej za rodzaj waloryzacji, jak zresztą sam pozwany wprost to ujął w przedmiotowej umowie), ale i dla oceny jej wpływu na przedmiot świadczenia, czyli rodzaj waluty, w której powinno zostać spełnione. Skoro bowiem waloryzacja ma służyć tylko do ustalenia wysokości świadczenia pieniężnego, to co do zasady (zwłaszcza o ile strony nie umówią się inaczej) nie może skutkować zmianą waluty, w której zgodnie z treścią zobowiązania ma ono zostać spełnione, lecz może prowadzić jedynie do ustalenia jego wysokości odbiegającej od tej, którą miało nominalnie w chwili powstania zobowiązania.
Pogląd ten można lepiej wyjaśnić przez odwołanie się do innego miernika wartości niż waluta obca. I tak, w przypadku przyjęcia za miernik waloryzacji wartości jakiejkolwiek rzeczy (w tym także złota lub innego kruszcu) nie oznacza to, że po dokonaniu waloryzacji świadczenia pieniężnego może już ono zostać spełnione nie w pieniądzu, lecz w rzeczach, stanowiących miernik waloryzacji (np. w złocie lub innym kruszcu), ponieważ nadal podlega ono spełnieniu w walucie określonej w zobowiązaniu, z tym że o wartości odbiegającej od nominalnej (tj. tej, którą miało w chwili powstania zobowiązania), a mianowicie odpowiadającej wyliczeniu dokonanemu przy zastosowaniu wybranego miernika waloryzacji.
Odnosząc to do spornej umowy i traktując indeksację świadczenia z tytułu umowy kredytu za pomocą kursu waluty obcej (tu: CHF) jako waloryzację w rozumieniu art. 358 1 § 2 k.c., stwierdzić można, że wbrew pozwanemu przedmiotowy kredyt niewątpliwie miał charakter złotowy. Nie można bowiem przyjąć, że indeksacja kredytu (tj. świadczeń z umowy kredytu) może prowadzić do zmiany waluty, w której świadczenia stron mogą lub powinny zostać spełnione, a zatem z waluty polskiej na walutę szwajcarską. Tym bardziej nie można uznać, że specyfiką indeksacji w umowie kredytu jest wyrażanie świadczenia w innej walucie (tj. ustalanie treści zobowiązania w walucie obcej) niż waluta polska, w której są one (według banków) tylko spełniane, czemu towarzyszy zazwyczaj bezpodstawne przeciwstawianie tzw. waluty zobowiązania walucie jego wykonania. Waluta obca stanowi bowiem jedynie miernik waloryzacji, czyli ma służyć do ustalenia realnej wartości świadczenia, które jednak nadal jest wyrażone i podlega spełnieniu w walucie określonej w zobowiązaniu, czyli w tej sprawie – w walucie polskiej (por. § 1 ust. 2 umowy).
Odmiennej oceny nie może uzasadniać możliwość spłaty kredytu, czyli spełnienia świadczenia przez powodów, także bezpośrednio w walucie indeksacji, czyli w CHF. Wziąć trzeba pod uwagę, że według celu uchwalenia tzw. ustawy antyspreadowej miało to przede wszystkim zapobiec ocenianej krytycznie praktyce jednostronnego i niepodlegającego jakiejkolwiek kontroli ze strony kredytobiorców ustalania przez banki wysokości kursów CHF, według których przeliczana była wartość spełnianego przez nich świadczenia (w postaci rat kapitałowo – odsetkowych, które poxc wypłacie kredytu, wskutek jego przeliczenia na walutę obcą, zostały określone w harmonogramie spłat w CHF). Nie może to więc stanowić przekonującego argumentu za poglądem, że przedmiotem świadczenia w umowie kredytu indeksowanego jest rzekomo waluta obca. W rzeczywistości służyła bowiem ona wyłącznie do przeliczania świadczeń stron (i to obu), które niewątpliwie były spełniane w walucie polskiej, a dopiero następnie była ustalana ich wartość („równowartość”) w CHF.
W takim ujęciu można wprawdzie zaakceptować stanowisko pozwanego, że celowe i konieczne jest odróżnienie abuzywności postanowień umownych o waloryzacji (określanej w umowach kredytu zazwyczaj mianem indeksacji lub denominacji) od abuzywności postanowień umownych, dotyczących zasad ustalania kursu CHF, ale to odróżnienie nie może iść zbyt daleko, ponieważ obie grupy postanowień odnoszą się w istocie do tego samego zagadnienia, a mianowicie przeliczenia (ustalenia) wartości świadczenia (wyrażonego i spełnianego w walucie polskiej) za pomocą miernika w postaci waluty obcej. W związku z tym wbrew pozwanemu nie można oceniać prawidłowości mechanizmu indeksacji w oderwaniu od przyjętych w umowie zasad ustalania wysokości kursów CHF. Indeksacja nie funkcjonuje bowiem abstrakcyjnie, lecz jest ściśle powiązana z wysokością kursu waluty obcej, według którego jest dokonywana. Innymi słowy, kurs waluty obcej niewątpliwie decyduje o wyniku indeksacji (przeliczenia), czyli o ustaleniu realnej a nie nominalnej wartości świadczenia w chwili jego spełnienia.
Wiąże się z tym dostrzegana niekiedy konieczność odróżnienia tzw. ryzyka walutowego od tzw. ryzyka kursowego (pojęcia te zostały już zresztą wcześniej wyjaśnione przez Sąd Apelacyjny). Pierwsze z nich wynika już z samego wyboru miernika waloryzacji, czyli w tym przypadku waluty obcej stosowanej do ustalania wartości świadczenia, a drugie – dotyczy sposobu ustalania kursu waluty obcej przyjętej jako miernik waloryzacji. Zauważyć przy tym wypada, że samo ryzyko kursowe nie oddaje całości złożonego charakteru waloryzacji kredytu za pomocą kursu waluty obcej, ponieważ nie uwzględnia zmienności kursów tej waluty niezależnej od obu stron. Nie chodzi więc jedynie o to, że pozwany bank mógł samodzielnie ustalać kursy CHF, ale także o to, że kursy te ulegają wahaniom niezależnym od niego.
Nota bene , taki argument bywa niekiedy wykorzystywany przez banki na swoją obronę, ale nie zasługuje on na akceptację. Nie można bezkrytycznie zgodzić się z tezą, że umowy kredytu indeksowanego kursem CHF okazały się niekorzystne dla klientów z przyczyn całkowicie niezależnych od banku i że kredytobiorcy bezpodstawnie, wręcz sprzecznie z zasadami współżycia społecznego (pozwany wprost podniósł w tej sprawie zarzut naruszenia przez powodów art. 5 k.c.), podnoszą zarzut ich abuzywności w celu uchylenia się od ich wykonania. Wziąć bowiem trzeba pod uwagę, że taki sposób waloryzacji (tj. za pomocą kursu CHF) został zaproponowany powodom (tak jak i innym klientom) przez bank we wzorcu umownym, na podstawie którego została zawarta przedmiotowa umowa.
Pozwany nie może więc uchylić się od skutków przyjętego w umowie mechanizmu indeksacji i przerzucić ich wyłącznie na stronę powodową, ponieważ skutki te, aczkolwiek rzeczywiście ujawniły się w pełnej okazałości dopiero w chwili gwałtownego wzrostu kursu CHF, to jednak tkwiły immanentnie w umowie kredytu już od chwili jej zawarcia. Otwarte mogło być jedynie pytanie, kiedy nastąpi taki wzrost (zwłaszcza w perspektywie wieloletniego związania stron przedmiotową umową kredytu – w tej sprawie przez 204 miesięcy, czyli 17 lat – zob. § 1 ust. 4 umowy k. 29), gdyż w takiej sytuacji to, że taki skutek nastąpi, mogło być uważane co najmniej za wysoce prawdopodobne, o ile nie za całkowicie pewne.
Gdyby zatem pozwany rzeczywiście uczciwie podchodził do swoich klientów (w tym powodów), to powinien tak ukształtować treść umowy, aby zapewniała im (jako konsumentom) ochronę, gdyby okazało się, że nastąpi taki wzrost kursu CHF, który w chwili zawarcia umowy wprawdzie realnie nie był brany pod uwagę, ale hipotetycznie mógł i powinien być uwzględniony przy ocenie korzystności i bezpieczeństwa umowy dla obu stron, w tym zwłaszcza dla powodów jako jej słabszej strony. Tymczasem pozwany w gruncie rzeczy zadbał jedynie o własne interesy, domagając się złożenia przez powodów oświadczeń o świadomości i akceptacji wszelkich ryzyk związanych z zawarciem umowy kredytu indeksowanego kursem CHF, na które powołuje się w apelacji, ale nie postąpił w taki sam sposób w stosunku do nich, ponieważ w jakimkolwiek stopniu nie zabezpieczył ich przed skutkami nieograniczonego wzrostu tego kursu, zwłaszcza takiego wzrostu, który nadmiernie odbiegałby od spadku siły nabywczej waluty polskiej, w której zobowiązanie zostało zaciągnięte i podlegało wykonaniu.
Można to ująć również w ten sposób, że pozwany z jednej strony próbuje bagatelizować swoją rolę, mimo że był autorem wzorca umownego (a także w/w oświadczeń), na podstawie którego została zawarta umowa i silniejszą stroną stosunku prawnego, a z drugiej strony próbuje przypisać powodom rolę strony, od której w znacznie większym stopniu, niż było rzeczywiście, zależało, jaka będzie treść umowy i która – jego zdaniem – powinna nawet bardziej od niego zdawać sobie sprawę z rzeczywistego charakteru umowy i jej skutków, mimo że w przeciwieństwie do niego nie byli profesjonalistą w tej dziedzinie.
Chybione i nieprzekonujące jest więc eksponowanie w apelacji znaczenia powyższych oświadczeń, ponieważ nie można aprobować stanowiska pozwanego, który w ten sposób zmierza do obciążenia powodów co najmniej współodpowiedzialnością, i to nawet w większym stopniu od niego samego, za takie ukształtowanie treści postanowień umownych, dotyczących mechanizmu waloryzacji świadczeń stron, które obecnie są oceniane jako niedozwolone postanowienia umowne. Zbyt daleko idące byłoby przyjęcie, że powodowie, jako konsumenci, przez zaakceptowanie treści umowy, zawartej na podstawie wzorca umownego opracowanego przez pozwany bank lub przez wybór umowy zgodnej z tym wzorcem doprowadzili (mówiąc potocznie „sami są sobie winni”) do ukształtowania powyższych postanowień w sposób abuzywny.
Z tych samych przyczyn nie zasługuje na akceptację także próba przekonywania, że powodowie, jako rozsądne, ostrożne i doświadczone osoby (zgodnie ze wzorcem starannego konsumenta), powinni byli od razu zauważyć w chwili zawierania umowy, że proponowane im przez bank postanowienia umowne o indeksacji (czyli w istocie waloryzacji) kredytu kursem CHF mogą mieć charakter abuzywny. Nie można bowiem uznać, że w relacji między przedsiębiorcą a konsumentem zachodzi rzeczywista równorzędność pozycji kontraktowych i że konsument realnie ma istotny wpływ na treść umowy, zwłaszcza w tym zakresie, w jakim przedsiębiorca nadaje jej cechy odpowiadające konstrukcji oferowanego przez niego produktu, np. określonego rodzaju kredytu (w tym przypadku kredytu indeksowanego lub inaczej waloryzowanego kursem CHF).
Podkreślić trzeba, że zgodnie z zasadami doświadczenia życiowego to bank, a nie jego klienci, decyduje o tym, jakie rodzaje kredytów jest gotów zaoferować poszczególnym rodzajom klientów, a zatem również o tym, jaka będzie treść umowy kredytu. W związku z tym nie można przeceniać znaczenia oświadczeń składanych przez nich zgodnie z oczekiwaniami banku, od których zależy udzielenie lub nieudzielenie przez niego kredytu ani eksponować osobistych kwalifikacji konsumentów (ich wykształcenia, doświadczenia życiowego lub zawodowego, wcześniejszego posiadana podobnego kredytu, o czym mowa w jednym z zarzutów apelacyjnych), ponieważ nie może to usprawiedliwiać przedsiębiorcy, który wprowadza do umowy po-stanowienia o charakterze niedozwolonym i nie może zwalniać go z odpowiedzialności za ich wprowadzenie z powołaniem się na argument, że przecież rozsądny i rozważny konsument mógł i powinien był z łatwością zorientować się, jaki mają one charakter. Inaczej rzecz ujmując, to nie konsument, lecz przedsiębiorca jest odpowiedzialny za to, że w umowie znalazły się postanowienia o charakterze niedozwolonym.
Na rzecz pozwanego nie może też przemawiać powoływanie się na to, że mimo kwestionowanego, tj. abuzywnego, charakteru spornych postanowień umownych powodowie początkowo odnosili korzyści z przedmiotowej umowy z uwagi na to, że po przeliczeniu wypłaconej w walucie polskiej kwoty kredytu na saldo wyrażone w CHF korzystali z niskiego oprocentowania według stawki LIBOR. Zauważyć trze-ba, że zaproponowanie powodom niższego oprocentowania służyło przede wszystkim do przekonania ich, że kredyt indeksowany (waloryzowany) kursem CHF jest dla nich atrakcyjniejszy od kredytu bez mechanizmu indeksacji, który był oprocentowany znacznie wyższą stawką WIBOR [określany przez banki jako kredyt złotowy, chociaż to pojęcie jest niezbyt precyzyjne, ponieważ kredyt indeksowany kursem CHF de facto też był kredytem złotowym, w związku z czym mylne i bezpodstawne było przeciwstawianie go kredytom złotowym jako rzekomo kredytu walutowego].
Nie oznacza to więc, że korzyści powodów z oprocentowania stawką LIBOR niwelują ryzyko walutowe lub przeważają nad skutkami obciążenia nich tym ryzykiem (powiększonym przy tym dodatkowo o ryzyko kursowe, wynikające z jednostronnego ustalania kursów CHF przez pozwany bank). Nie można więc ograniczać negatywnych następstw wprowadzenia indeksacji do umowy kredytu jedynie do stosowania przez bank własnych kursów banku przy przeliczaniu świadczeń stron, ponieważ z punktu widzenia konsumentów szczególnie niekorzystne było – co w pełni okazało się jednak dopiero po gwałtownym wzroście kursu CHF – nieograniczone obciążenie nich ryzykiem walutowym, które nie występuje w typowej umowie kredytu złotowego (tj. bez mechanizmu indeksacji lub denominacji).
W świetle powyższych uwag nie zasługiwały na uwzględnienie zarzuty naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. przez zaniechanie dokonania wszechstronnej oceny materiału dowodowego i w rezultacie rzekomo błędne przyjęcie przez Sąd pierwszej instancji, że pozwany mógł dowolnie i arbitralnie ustalać kursy CHF stosowane do indeksacji świadczeń stron zgodnie z przedmiotową umową. Pozwany nietrafnie eksponuje formalne aspekty ustalania przez niego tych kursów oraz rzeczywisty sposób ich ustalania, który powodował, że stosowane przez niego kursy CHF odpowiadały – według jego twierdzeń – utrwalonej i powszechnej praktyce bankowej, a tym samym miały charakter rynkowy i nie odbiegały istotnie (zwłaszcza na niekorzyść powodów) od kursów ustalanych w analogicznym okresie przez inne banki. Takie podejście stanowi w gruncie rzeczy tendencyjną próbę odwrócenia uwagi, że zasadniczym problemem w przedmiotowej umowie było przede wszystkim wprowadzenie do niej mechanizmu waloryzacji (indeksacji), czyli powiązania wartości świadczenia stron z kursem wybranej waluty obcej (w tym przypadku CHF), a nie tylko to, w jaki sposób były ustalane kursy tej waluty stosowane w tym mechanizmie.
Ponadto argumentacja, dotycząca prawidłowości ustalania przez bank kursów CHF, pomija stanowisko Sądu pierwszej instancji, który generalnie nie zanegował, że ustalane przez pozwanego kursy CHF mogły być zbliżone do kursów rynkowych (średnich, przeciętnych itp.), ale decydujące znaczenie nadał samej możliwości, wynikającej z zakwestionowanych postanowień umownych, ustalania przez niego tych kursów w sposób jednostronny w oparciu o kryteria nieznane powodom, a w konsekwencji nienadające się do oceny oraz zweryfikowania prawidłowości ich ustalania przez bank.
Istotne jest zatem nie to, że bank ustalał te kursy według zasad, które – jak twierdzi – uniemożliwiały mu ich ustalanie w sposób krzywdzący powodów, lecz to, że te zasady nie zostały precyzyjnie wskazane w umowie. Nie jest zaś tak, że rzekomo w ogóle niemożliwe było ich wskazanie w umowie z uwagi na to, że nie istnieje konkretny wzór lub algorytm, według którego je ustalał. W świetle jego argumentacji nie budzi przecież wątpliwości, że taki wzór (algorytm, metoda itp.) niewątpliwie musiał istnieć, skoro pozwany za jego pomocą ustalał te kursy, i to w taki sposób, że były one według niego obiektywne lub inaczej rynkowe. Nie było więc żadnych przeciwwskazań, aby ujawnił je w umowie, czyli wskazał, w jaki sposób je ustala. Co więcej, nawet jeśli zachodziła możliwość, że w okresie wieloletniego związania umową zasady ustalania przez niego kursów walut obcych mogą ulec zmianie, to nie było przeszkód, aby określił w umowie zasady ich zmiany, np. przez zmianę regulaminu lub w drodze aneksu do umowy. W związku z tym nieprzekonujące jest powoływanie się przez bank, że nie było możliwe określenie tych zasad w umowie lub że w ogóle nie miał takiego obowiązku. Podobnie nie można zaakceptować tezy, że wystarczająca była możliwość wyinterpretowania tych zasad na podstawie ogólnych przepisów, dotyczących treści umowy (art. 56 k.c., art. 65 § 2 k.c.) lub jej wykonania (art. 354 k.c.) albo nadzoru sprawowanemu nad bankiem przez UKNF.
Odmiennego wniosku nie może uzasadniać powoływanie się na treść art. 111 ust. 1 pkt 4 pr. bank., który stanowi normatywną podstawę do publikowania przez banki tabel kursowych, w których ogłaszają stosowane przez siebie kursy sprzedaży i kupna walut obcych. Stanowisko pozwanego nie bierze pod uwagę, że w przypadku indeksacji – jak wyżej wyjaśniono – w ogóle nie dochodzi do sprzedaży lub kupna walut obcych, lecz jedynie do rachunkowego przeliczania wartości świadczeń z waluty polskiej na walutę obcą (przy wypłacie kredytu) i z waluty obcej na walutę polską (przy jego spłacie).
Zauważyć ponadto należy, że sytuacja kredytobiorcy jest zasadniczo odmienna od sytuacji innych kontrahentów banku, którzy chcą od niego nabyć lub sprzedać mu walutę obcą. W ich przypadku kurs wymiany znają już bowiem oni przed podjęciem decyzji o dokonaniu transakcji z bankiem, więc mogą ocenić, czy chcą ją zawrzeć po danym kursie, czy z niej rezygnują. Natomiast kredytobiorcy w chwili podejmowania decyzji o zawarciu umowy kredytu nie znają jeszcze kursu waluty obcej, po jakim kwota kredytu zostanie przeliczona, a tym bardziej nie wiedzą, po jakim kursie będą przeliczane ich raty w całym wieloletnim okresie spłaty. Właśnie z tej przyczyny zasadnicze znaczenie ma dla nich nie tyle znajomość konkretnej tabeli kursowej z danego dnia (z chwili wypłaty kredytu lub spłaty rat), co znajomość zasad, według jakich w ich kontrakcie bank będzie ustalał te kursy w przyszłości.
Taka sytuacja dawała więc bankowi niemożliwą do zaakceptowania w umownych stosunkach zobowiązaniowych, zwłaszcza w relacjach z konsumentami, przewagę nad drugą stroną zobowiązania (dłużnikiem), pozwalając przedsiębiorcy jednostronnie kształtować wysokość świadczenia drugiej strony. Nie jest przy tym rozstrzygająca skala tej przewagi, czyli zakres, w jakim bank ewentualnie korzystał z możliwości dowolnego ustalania wysokości kursów CHF, lecz wystarczające jest to, że w opracowanym przez niego wzorcu umownym przewidział dla siebie taką możliwość.
W związku z tym nie było konieczności ustalania, w szczególności za pomocą opinii biegłego, jak pozwany faktycznie ustalał kursy CHF stosowane przy przeliczaniu wartości świadczeń stron i czy te kursy nie były, zwłaszcza rażąco, niekorzystne dla powodów. Decydujące jest bowiem to, że treść umowy dawała mu taką możliwość, a nie to, czy z niej skorzystał i ewentualnie w jakim zakresie.
Uwzględniając jednocześnie wskazaną wcześniej kwestię uzależnienia udzielenia kredytu indeksowanego od złożenia przez kredytobiorcę (powodów) oświadczeń o świadomości i akceptacji wszelkich ryzyk związanych z taką umową, nie można ograniczać skutków mechanizmu indeksacji jedynie do jednostronnego i dowolnego ustalania kursów CHF przez bank. Zbyt daleko idące i kompletnie nieprzekonujące jest więc stanowisko banku, że złożenie powyższych oświadczeń w gruncie rzeczy przesądza o braku możliwości postawienia mu zarzutu abuzywności postanowień umownych dotyczących powyższego mechanizmu.
Zauważyć trzeba, że wbrew skarżącemu Sąd pierwszej instancji nie pominął tych oświadczeń przy wyrokowaniu i nie dokonał ich błędnej oceny. Zupełnie innym zagadnieniem jest natomiast to, że doszedł do przekonania, że złożeniu tych oświadczeń nie towarzyszyło rzetelne i wszechstronne wyjaśnienie powodom przez pozwanego rzeczywistego znaczenia przyjętego w umowie mechanizmu indeksacji, a także wiążącej się z nim ogromnej skali ryzyka, wynikającego nie tylko ze zmienności sta-wek LIBOR, według których ustalane jest oprocentowanie kredytu oraz z ustalaniem kursów CHF przez bank według nieskonkretyzowanych i nieujawnionych w umowie kryteriów, ale także z możliwości znacznego wzrostu kursu CHF, obciążającej przy tym bez jakiegokolwiek ograniczenia wyłącznie powodów, mimo że byli słabszą stroną umowy.
Nie negując zatem, że powodowie rzeczywiście podpisali powyższe oświadczenia, nie można utożsamiać tego z rzetelnym i wyczerpującym udzieleniem im pouczenia o charakterze przedmiotowej umowy i skali wiążącego się z nią ryzyka. W tym zakresie – w ślad za wyrażanym w orzecznictwie poglądem – wskazać można, że gdyby pozwany rzeczywiście chciał uczciwie i skutecznie pouczyć powodów o powyższym ryzyku, to w ogóle nie zaoferowałby im zawarcia umowy kredytu indeksowanego kursem CHF, a jednocześnie gdyby oni rzeczywiście i w pełni znali to ryzyko, to nie zgodziliby się na jej zawarcie, mając zwłaszcza na uwadze, że umowa była zawarta na długi okres, w którym można było, a wręcz należało liczyć się nawet z bardzo znacznymi wahaniami kursu CHF, co powinno być wyraźnie wskazane przez bank.
Pozwany niezasadnie zakwestionował w tym zakresie oparcie się przez Sąd pierwszej instancji na twierdzeniach i zeznaniach powodów, zarzucając, że należało do nich podchodzić krytycznie i ostrożnie, ponieważ były sprzeczne z pozostałym zebranym w sprawie materiałem dowodowym, w tym z treścią zgromadzonych dokumentów, zwłaszcza w/w oświadczeń. Zastrzeżenia pozwanego do wiarygodności powodów nie zasługiwały na uwzględnienie. Można wprawdzie zgodzić się z nim, że mogli oni być zainteresowani korzystnym dla nich przedstawieniem spornych okoliczności, ale nie można tylko na tej podstawie uznać ich zeznań za niewiarygodne. Przy ich ocenie kierować się bowiem należy całokształtem zebranego materiału dowodowego, rozważając go m. in. w świetle zasad doświadczenia życiowego, z których wynika, że sam fakt podpisania przez powodów wskazanych przez pozwanego oświadczeń nie przesądza o prawdziwości objętych nimi okoliczności, zwłaszcza że z zebranego w sprawie materiału dowodowego nie wynika niepodważalnie, że z pewnością bank prawidłowo i rzetelnie pouczył ich o występującym ryzyku oraz że poszczególne postanowienia umowy były z nią indywidualnie negocjowane lub choćby zostały z nimi omówione i wyjaśnione im w sposób umożliwiający ich zrozumienie oraz podjęcie świadomej i rozważnej decyzji o wyrażeniu zgody na zawarcie umowy według opracowanego przez pozwanego wzorca (szablonu).
Nie można więc z góry wykluczać, że to właśnie powodowie w prawdziwy sposób przedstawili, jak faktycznie wyglądała procedura zawarcia tej umowy, zwła-szcza że w gruncie rzeczy w tamtym okresie (w 2008 r.) nikt, w tym także banki, nie zdawał sobie jeszcze w pełni sprawy z niebezpieczeństw związanych z zawarciem umowy kredytu indeksowanego kursem CHF i nie brał poważnie pod uwagę, że może dojść do bardzo znacznego wzrostu tego kursu. W tym kontekście nie budzi wątpliwości, że powodowie chcieli zawrzeć umowę kredytu złotowego, ale bank zaproponował im umowę kredytu z korzystniejszym oprocentowaniem, tj. indeksowaną do CHF, która miała być produktem maksymalnie bezpiecznym dla nich z uwagi na niewielkie wahania kursu CHF. Twierdzenia te są doskonałym wyrazem podejścia pozwanego do sensu i znaczenia eksponowanych przez niego obecnie oświadczeń, ponieważ wskazują na to, że sam bank nie przywiązywał dużej wagi do realnego charakteru ryzyka, o którym rzekomo wyczerpująco i doskonale pouczał powodów.
Zauważyć przy tym wypada, że konstrukcja tzw. kredytów frankowych opierała się w gruncie rzeczy na niewyrażonym wprost założeniu, że dzięki zastosowaniu przelicznika w postaci waluty obcej będzie zachowana wartość ekonomiczna kwoty kredytu (czyli, że będzie istnieć równowartość kwoty kredytu zarówno w walucie obcej, jak i walucie polskiej), ale to założenie było błędne już u samych podstaw, ponieważ zawierało niedający się przewidzieć i określić element ryzyka, że taka równowartość nie zostanie jednak realnie osiągnięta, niemniej pozwany tego nie uwzględniał, chociaż mógł i powinien był to uczynić, a jednocześnie całość takiego ryzyka (skutków nierównowagi między walutą polską a walutą obcą) chce przenieść na kredytobiorców.
Nawiązując do wspomnianego wcześniej rozróżnienia między postanowienia-mi umownymi, dotyczącymi samego mechanizmu indeksacji i postanowieniami umownymi, odnoszącymi się do sposobu jej przeprowadzania (tj. ustalania kursów CHF), podsumować można, że postanowienia te są abuzywne w obu powyższych aspektach. Nie chodzi bowiem jedynie o to, że pozwany zastrzegł dla siebie możliwość jednostronnego ustalania tych kursów (niezależnie od tego, czy faktycznie stosował ją na niekorzyść powodów), lecz także o to, że nie wyjaśnił im rzetelnie tego mechanizmu, ograniczając się w zasadzie tylko do odebrania od nich oświadczeń, z których miało wynikać, że znają, rozumieją i akceptują ten mechanizm, chociaż nie był on wcale ani prosty, ani w pełni korzystny dla nich. Nałożenie się na siebie tych dwóch problemów spowodowało, że wbrew pozwanemu nie można mówić o tym, że kwestionowane postanowienia umowne nie były rażąco niekorzystne dla powodów.
Podkreślić należy, że pozwany, jako profesjonalista w dziedzinie finansów ze szczególnym uwzględnieniem kredytów, już w chwili zaoferowania powodom zawarcia przedmiotowej umowy mógł i powinien był przewidzieć, nawet jeśli uważał to za mało prawdopodobne, że w wieloletnim okresie związania stron taką umową, może dojść do niekorzystnych dla nich zmian kursu CHF. Z zebranego materiału do-wodowego nie wynika jednak, aby nie tylko formalnie, ale i realnie wyjaśnił im wszelkie skutki, zwłaszcza negatywne dla nich, mogące wynikać z tej umowy.
Niezasadna jest także kolejna grupa zarzutów apelacyjnych, związana z rzeko-mo wadliwym uznaniem przez Sąd pierwszej instancji, że przedmiotowa umowa nie została indywidualnie uzgodniona między stronami. W tym zakresie wskazać należy, że nie chodzi jedynie o uzgodnienie jakichkolwiek postanowień umownych, np. dotyczących wysokości kwoty kredytu, długości okresu kredytowania, sposobu wypłaty kredytu (jednorazowo lub w transzach), terminów spłaty rat, sposobu ich spłaty (w PLN lub CHF), harmonogramu spłat, zabezpieczeń kredytu, a nawet wyboru waluty indeksacji, lecz o możliwość negocjowania tych postanowień, które bezpośrednio odnoszą się do mechanizmu indeksacji i zasad jej przeprowadzania, w tym sposobu ustalania kursów CHF oraz rozkładu ryzyka związanego z tym mechanizmem.
Z tego punktu widzenia pozwany nie zdołał podważyć stanowiska Sądu pier-wszej instancji, że powodowie nie mieli realnej możliwości uzgadniania tych postanowień, lecz mogli jedynie albo zaakceptować je w całości w kształcie ustalonym przez pozwanego we wzorcu umownym, albo odmówić ich akceptacji, co równałoby z brakiem możliwości zawarcia z pozwanym umowy kredytu indeksowanego (ewentualnie jakiejkolwiek umowy kredytu, zważywszy na twierdzenia o braku ich zdolności kredytowej do zawarcia innej umowy niż umowa kredytu indeksowanego kursem CHF). W takiej sytuacji nie można mówić o indywidualnym uzgodnieniu spornych postanowień umownych, ponieważ nie można tego utożsamiać z ustalaniem jakichkolwiek postanowień umownych, lecz należy to odnosić wyłącznie do tych postanowień, które są kwalifikowane jako niedozwolone w rozumieniu art. 385 1 k.c.
Dodać można, że z doświadczenia zawodowego Sądu Apelacyjnego wynika, że treść spornych postanowień o indeksacji jest w przedmiotowej umowie taka sama jak w innych umowach, które pozwany zawarł w tamtym okresie na podstawie tego wzorca umownego z innymi konsumentami, wobec czego trudno uznać, że w każdym przypadku uzgadniał z nimi te postanowienia w drodze indywidualnych negocjacji.
Niezasadne były także zarzuty naruszenia prawa materialnego, zwłaszcza art. 385 1 § 1 k.c. sformułowane w różnych ujęciach.
Odnośnie do znaczenia kwestii możliwości jednostronnego kształtowania przez bank zakresu obowiązków powodów wskazać należy, o czym już zresztą była wyżej mowa, że zastosowany w umowie mechanizm indeksacji nie pozwalał kredytobiorcy na zweryfikowanie prawidłowości ustalenia wysokości jego zobowiązania przez bank (por. zarzut naruszenia art. 385 1 § 1 zd. 2 k.c. w związku z art. 4 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG).
W tym względzie pozwany wydaje się nie dostrzegać, że mechanizm ten w dwóch aspektach wpływał niekorzystnie na ustalenie wysokości zobowiązania po-wodów: po pierwsze, przez uzależnienie go od niezbyt adekwatnie dobranego miernika waloryzacji w postaci kursu CHF, który obiektywnie wiązał się dla nich z og-romnym ryzykiem nieograniczonego wzrostu ich świadczenia całkowicie oderwanego od spadku wartości waluty obcej (co samo przez się jest już sprzeczne z istotą waloryzacji), a po drugie, przez ustalanie przez bank wysokości tego kursu, który narażał ich z kolei na ryzyko dowolności z jego strony. W konsekwencji powodowie nie byli w stanie przewidzieć wysokości swojego świadczenia, które mieli spełnić w PLN ani skontrolować prawidłowości jego ustalenia przez bank po przeliczeniu według ustalonego przez niego kursu CHF.
Nie można więc zgodzić się z pozwanym, że klauzula waloryzacyjna nie modyfikowała treści zobowiązania na niekorzyść powodów i nie wpływała istotnie na wysokość ich świadczenia. Tym samym, wbrew skarżącemu, zasadne było dokonanie oceny tej klauzuli według zasad określonych w art. 385 1 i nast. k.c.
W tym zakresie decydujące znaczenie ma to, że pozwany bezzasadnie kwestionował, że jego zachowanie, związane tak z ukształtowaniem treści spornych postanowień umownych w swoim wzorcu umownym wykorzystanym do zawarcia umowy z powodami, jak i ze sposobem przekazania im informacji o charakterze prawnym tej umowy oraz możliwych, zwłaszcza niekorzystnych dla nich, skutkach oraz zakresem przekazanych im informacji, może być oceniane w niniejszej sprawie pod kątem abuzywności.
Za stanowiskiem pozwanego nie może wystarczająco przemawiać to, że zawarcie takiej umowy co do zasady było prawnie dopuszczalne, a w chwili jej zawarcia nie istniały jakiekolwiek formalne regulacje prawne, określające zasady i zakres udzielania przez niego powyższych informacji lub zobowiązujące go do określenia w umowie kredytu zasad ustalania przez niego kursów walut obcych stosowanych w mechanizmie indeksacji. Brak takich regulacji lub formalnych wymogów nie oznacza bowiem, że pozwany mógł dowolnie ukształtować treść umowy we wzorcu, na podstawie którego zawarł umowę z powodami, a tym bardziej, że mógł to uczynić w sposób sprzeczny z art. 385 1 k.c.
W konsekwencji zarzuty apelacyjne nie mogły skutkować uznaniem, że Sąd pierwszej instancji w sposób niedopuszczalny lub wadliwy ocenił, że spełnione zostały przesłanki do uznania spornych postanowień umownych za abuzywne. Niezasadne było również opieranie zarzutów naruszenia prawa materialnego na twierdzeniu, że Sąd pierwszej instancji błędnie uznał, że powodowie wykazali wszystkie przesłanki abuzywności tych postanowień. W tym zakresie – jak już była mowa wcześniej – zarzuty pozwanego sprowadzały się w istocie do polemiki ze stanowiskiem w/w Sądu i próby narzucenia własnej interpretacji zebranego materiału w sposób odpowiadający argumentacji tej strony. Istota problemu polega więc na tym, że pozwany – odmiennie niż Sąd pierwszej instancji – uważa, że nie ma uzasadnionych podstaw do uznania postanowień umownych o indeksacji (tak w zakresie samego uzależnienia wartości świadczenia powodów od kursu CHF, jak i w zakresie zasad ustalania tego kursu) za abuzywne. Decydujące znaczenie ma zatem to, że z przedstawionych wyżej uwag Sądu Apelacyjnego wynika, że wbrew pozwanemu ustalone w sprawie okoliczności pozwalają na akceptację stanowiska Sądu pierwszej instancji, zgodnie z którym nie tylko postanowienia, dotyczące zasad ustalania kursów CHF przez bank, ale i co do zasady wprowadzające do umowy mechanizm indeksacji, czyli przeliczania świadczeń stron za pomocą tych kursów, miały charakter niedozwolony w rozumieniu art. 385 1 k.c.
W konsekwencji wyeliminowaniu z umowy podlegał cały mechanizm indeksacji, a nie tylko postanowienia, dotyczące zasad ustalania kursów CHF stosowanych w tym mechanizmie. Sąd Okręgowy zasadnie uznał, że skutkowało to koniecznością ustalenia, że doszło do nieważności całej umowy z uwagi na to, że bez postanowień, wprowadzających ten mechanizm i regulujących zasady jego przeprowadzania, nie było możliwe wykonanie umowy zgodnie z wolą i zamiarem stron. Wobec tego, mi-mo że pozwany co do zasady ma rację, że z art. 385 1 § 1 i 2 k.c. wynika, że w przypadku stwierdzenia niedozwolonego charakteru postanowień umownych nie następuje automatycznie nieważność (upadek) całej umowy, lecz jedynie dochodzi do bezskuteczności niedozwolonych postanowień, i to tylko w stosunku do konsumenta, natomiast w pozostałym zakresie strony są związane umową, nie można pominąć, że w przypadku, gdy chodzi o bezskuteczność takich postanowień umownych, które miały istotne znaczenie dla zawarcia konkretnej umowy (w szczególności gdy dotyczą jej elementów przedmiotowo istotnych) lub możliwości jej wykonania zgodnie z treścią zobowiązania, dochodzi do nieważności umowy w całości. Nie wynika to jednak bezpośrednio ze stwierdzenia abuzywności postanowień umownych (gdyż z tym łączy się generalnie sankcja bezskuteczności), lecz ma charakter następczy, związany z tym, że bez postanowień niedozwolonych, które są bezskuteczne, umowa traci elementy decydujące o jej treści lub możliwości jej wykonania.
Jednocześnie wobec wyeliminowania tego mechanizmu w całości nie było możliwości stosowania w nim jakichkolwiek zasad lub przepisów, pozwalających zastąpić kursy ustalane przez bank kursami ogłaszanymi przez NBP. Rzecz sprowadza się bowiem nie tylko do ewentualnego stosowania uczciwych, rynkowych, średnich itp. kursów CHF, lecz przede wszystkim do tego, że stosowanie mechanizmu indeksacji w kształcie przyjętym przez pozwanego nie mogło zostać zaakceptowane jako sprzeczne z art. 385 1 k.c. Tym samym chybione były w szczególności zarzuty naruszenia art. 358 § 2 k.c., ponieważ po wyeliminowaniu z umowy postanowień o indeksacji nie zawiera już ona postanowień, w których te kursy mogłyby być – bez względu na podstawę, np. art. 354 k.c., art. 56 k.c., 65 § 1 i 2 k.c. – zastosowane do ustalenia (przeliczenia) wartości świadczeń stron.
Dodać wypada, że strony, w tym także pozwany, wykluczały możliwość ut-rzymania umowy kredytu indeksowanego w mocy jako kredytu złotowego, ale bez mechanizmu indeksacji, tj. oprocentowanego stawką LIBOR właściwą dla kredytów walutowych. Nie może budzić wątpliwości, że chciały one, aby w tej umowie funkcjonował mechanizm indeksacji, ale okazało się to niemożliwe z uwagi na to, że został on ukształtowany – z przyczyn obciążających pozwanego – w sposób abuzywny i z tych przyczyn został z niej całkowicie wyeliminowany, wskutek czego umowa zbyt radykalnie zmieniłaby swój charakter, aby można było uznać, że można ją wykonać w pozostałym zakresie, gdyż byłaby to w istocie umowa o zupełnie innej treści od tej, którą strony chciały zawrzeć. Inaczej mówiąc, nie było możliwości utrzymania przedmiotowej umowy w jakimkolwiek zakresie, ponieważ po wyeliminowaniu z niej całego mechanizmu indeksacji, a nie tylko postanowień kursowych, nie jest możliwe dalsze wykonywania tej umowy jako umowy kredytu złotowego oprocentowanego stawką LIBOR.
Wyeliminowanie z umowy całego mechanizmu indeksacji powoduje, że bezprzedmiotowe stały się postulaty pozwanego, aby do tego mechanizmu stosować kurs średni NBP zamiast kursów ustalanych przez niego na podstawie postanowień umownych uznanych za abuzywne. Inaczej rzecz ujmując, ewentualne zastosowanie przepisów dyspozytywnych (w szczególności art. 358 § 2 k.c.) lub przyjęcie na jakiejkolwiek innej podstawie – nawet gdyby uznać to hipotetycznie za możliwe – kursu średniego NBP mogłoby co najwyżej wyeliminować skutki abuzywnego charakteru postanowień, dotyczących ustalania kursów CHF, ale nie zapobiegłoby skutkom uznania za abuzywne postanowień, regulujących sam mechanizm indeksacji za pomocą kursu CHF (wskutek braku jego indywidualnego uzgodnienia oraz braku odpowiedniego pouczenia powodów o charakterze i skali ryzyka związanego z takim mechanizmem, sprawiającego, że mechanizm ten ze swojej natury kształtował ich obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, powodując jednocześnie rażące naruszenie ich interesów, w szczególności przez obciążenie wyłącznie nich całym ryzykiem, wynikającym nie tylko z jednostronnego ustalania kursów CHF przez bank, ale i ze zmienności tego kursu).
Mechanizm waloryzacji nie jest zatem abuzywny wyłącznie ze względu na powiązanie go z tabelami kursowymi banku, ale przede wszystkim bezpośrednio ze względu na sposób jego ukształtowania. W ślad za tym nie można zgodzić się ze skarżącym, że ten mechanizm nie budzi żadnych zastrzeżeń ze względu na treść ustawy antyspreadowej lub ustalone zwyczaje i utrwaloną praktykę, pozwalającą rzekomo przyjąć, że wolą stron było objęte stosowanie do indeksacji kredytu kursu średniego NBP (po uznaniu za abuzywne postanowień umownych regulujących zasady ustalania kursu CHF przez bank). Można oczywiście zrozumieć, że pozwanemu zależy obecnie głównie na utrzymaniu w przedmiotowej umowie mechanizmu indeksacji nawet za cenę rezygnacji ze stosowania w nim jego własnych kursów CHF, ale z przeprowadzonej w niniejszym uzasadnieniu analizy wynika, że w konkretnych okolicznościach niedozwolony charakter miały nie tylko tzw. postanowienia kursowe, ale i sama klauzula indeksacyjna, przewidująca waloryzację świadczeń stron za pomocą kursu CHF (abstrahując od tego, czy byłby to kurs ustalany jednostronnie przez bank, czy średni kurs NBP).
Odmiennej oceny nie mogą uzasadniać argumenty, odwołujące się do skutków wejścia w życie ustawy antyspreadowej. Przede wszystkim nie można przyjąć, że ustawa ta miała na celu potwierdzenie ważności umów kredytu indeksowanego lub denominowanego tak zawartych przed jej wejściem w życie, jak i w późniejszym okresie. Z jej przepisów nie wynika bowiem, aby ustawodawca zajął w tej kwestii jakiekolwiek stanowisko. W gruncie rzeczy przyjął on jedynie zawieranie takich umów za istniejący obiektywnie fakt, w związku z czym ograniczył się tylko do uregulowania niektórych zagadnień, które w tamtym okresie wywoływały kontrowersje prawne i niezadowolenie kredytobiorców. Wziąć zwłaszcza trzeba pod uwagę, że wówczas, mimo światowego kryzysu ekonomiczno – finansowego, który rozpoczął się w 2008 r., nie ujawniły się jeszcze w pełni wszystkie negatywne dla konsumentów konsekwencji sposobu ukształtowania mechanizmu indeksacji (denominacji), czyli w zasadzie waloryzacji, wprowadzonego przez banki do powyższych umów. W szczególności początkowo nie zdawano sobie sprawy nie tylko z wadliwości przy-znania bankom uprawnienia do jednostronnego i dowolnego ustalania kursów walut stosowanych do przeliczania wartości świadczeń stron (czyli z obciążenia konsumentów ryzykiem kursowym), lecz także ze skutków obciążenia jedynie konsumentów nieograniczonymi następstwami wzrostu kursu waluty indeksacji (denominacji), czyli ryzykiem walutowym.
W tamtej sytuacji mogło wydawać, że wystarczające będzie pozbawienie banków wyłącznie możliwości samodzielnego i jednostronnego ustalania kursów waluty obcej stosowanej do indeksacji (denominacji) kredytów. Podkreślić przy tym należy, że taki skutek nie następował ex lege , ponieważ ustawodawca nie określił w ustawie antyspreadowej zasad ustalania kursów waluty obcej, lecz cel tej ustawy chciał osiągnąć przez nowelizację art. 69 pr. bank., polegającą na wprowadzeniu obowiązku określania w treści umów kredytu indeksowanego (denominowanego) zasad ustalania tych kursów przez banki w oparciu o precyzyjne i obiektywne przesłanki/kry-teria. Dotyczyło to umów, które miały być zawarte po wejściu ustawy antyspreadowej w życie, czyli z dniem 26 sierpnia 2011 r. Natomiast w odniesieniu do umów kredytu indeksowanego (denominowanego), zawartych przed tą datą, zgodnie z art. 4 ustawy antyspreadowej nałożono na banki obowiązek bezpłatnej zmiany umów kredytu, ale tylko w części niespłaconej, w celu ich dostosowania do znowelizowanej treści art. 69 ust. 2 pkt 4a i art. 75b pr. bank. Oznacza to, że wymagało to zawarcia aneksu zmieniającego umowę lub co najmniej zmiany regulaminu, jeśli było to wystarczające do dostosowania treści umowy do brzmienia znowelizowanych przepisów Prawa bankowego.
Przepisy ustawy antyspreadowej nie dają więc podstaw do uznania, że ustawodawca automatycznie uznał za zgodne z prawem (jak to niekiedy mylnie określa się w sporach frankowych „konwalidował”) zawarte wcześniej umowy kredytu indeksowanego (denominowanego), w szczególności, że wyłączył możliwość badania zgodności ich treści z przepisami o niedozwolonych postanowieniach umownych. Wniosek taki nie wynika z jakiegokolwiek przepisu tej ustawy. W konsekwencji także po jej wejściu w życie nie jest wyłączone badanie zawartych wcześniej umów kredytu indeksowanego (denominowanego) pod kątem ich zgodności z prawem lub abuzywności.
Zauważyć przy tym można, że sama formalna zgodność umowy z ustawą (czyli dopuszczalność zawarcia umowy kredytu indeksowanego lub denominowanego) nie przesądza o niedopuszczalności jej badania pod kątem abuzywności. Wprost przeciwnie, dopiero otwiera to możliwość oceny, czy w konkretnym przypadku treść dopuszczalnej wprawdzie przez prawo umowy nie została ukształtowana w sposób abuzywny. Odmienne stanowisko prowadziłoby do absurdalnego wręcz poglądu, że jeśli dana umowa jest przewidziana w prawie cywilnym, to w ogóle nie podlega powyższej ocenie. Przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych mają bowiem na celu ocenę, czy treść takiej umowy nie narusza praw konsumentów w sposób podlegający ochronie na podstawie art. 385 1 k.c. (na poziomie krajowym) i dyrektywy 93/13/EWG (na poziomie unijnym). W związku z tym nie ma znaczenia, że umowy kredytu indeksowanego lub denominowanego zostały wyraźnie wymienione w przepisach ustawy antyspreadowej, ponieważ nie oznacza, to że niejako ex definitione nie mogą one zawierać niedozwolonych postanowień umownych.
Mając to wszystko na uwadze, Sąd Apelacyjny doszedł do przekonania, że pozwany nie zdołał skutecznie podważyć prawidłowości zaskarżonego wyroku. Zważyć trzeba, że kredyt indeksowany kursem CHF jest w istocie kredytem złotowym a nie walutowym, znamiennym jedynie tym, że został do niego wprowadzony mechanizm indeksacji świadczeń stron kursem tej waluty obcej, będącej w gruncie rzeczy waloryzacją w rozumieniu art. 358 1 § 2 k.c., ale mechanizm ten został tak ukształtowany przez bank, który samodzielnie i bez indywidualnego uzgodnienia z powodami zredagował w tym zakresie treść przedmiotowej umowy, że podlegał wyeliminowaniu z niej w całości z uwagi na abuzywność postanowień umownych, które obciążały wyłącznie powodów zarówno ryzykiem walutowym, jak i ryzykiem kursowym, w następstwie czego – po wyeliminowaniu tych postanowień oraz jednocześnie braku możliwości ich uzupełnienia lub zmodyfikowania – konieczne było stwierdzenie nieważności całej umowy, gdyż niemożliwe było jej dalsze wykonanie, ani jako kredytu złotowego indeksowanego kursem średnim NBP, na czym najbardziej zależało pozwanemu, ani jako kredytu złotowego oprocentowanego stawką LIBOR. Nieważność umowy w dalszej kolejności skutkowała zaś obowiązkiem zwrócenia powodowi przez pozwany bank wszystkich kwot, które otrzymał od nich na podstawie tej umowy, ponieważ okazały się one świadczeniem nienależnym.
W związku z tym dodać należy, że niezasadne były także zarzuty naruszenia art. 405 k.c. w zw. z art. 410 § 1 i 2 k.c. oraz art. 5 k.c. Przede wszystkim wziąć trzeba pod uwagę, że przepisy o nienależnym świadczeniu mają charakter szczególny w stosunku do przepisów ogólnych o bezpodstawnym wzbogaceniu. Nienależne świadczenie jest bowiem szczególnym przypadkiem bezpodstawnego wzbogacenia, charakteryzującym się tym, że wynika ze spełnienia świadczenia, które – z różnych przyczyn – okazuje się nie mieć podstawy w ważnym stosunku zobowiązaniowym. Ma to istotne znaczenie przy ocenie przesłanek żądania zwrotu nienależnego świadczenia, do których przepisy ogólne, w tym art. 409 k.c., mogą mieć zastosowanie jedynie w zakresie nieobjętym szczególnym charakterem nienależnego świadczenia.
Ograniczając się do okoliczności niniejszej sprawy, wskazać należy, że skoro chodzi w niej o przypadek zwrotu świadczenia, które zostało spełnione na podstawie umowy kredytu, która okazała się nieważna, to po obu stronach, a nie tylko po stronie powodów, powstaje roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia. W konsekwencji pozwany nie może powoływać się na to, że nie jest wzbogacony z uwagi na to, że zużył otrzymane od nich świadczenie, ponieważ przysługuje mu wobec nich analogiczne roszczenie kondykcyjne, o którego wartość nadal jest wzbogacony.
Nie można też uznać, że roszczenie powodów o zwrot nienależnego świadczenia jest niezasadne z uwagi na to, że jego spełnienie było zgodne z zasadami współżycia społecznego (art. 411 pkt 2 k.c.). Wziąć trzeba pod uwagę, że do ustalenia nieważności przedmiotowej umowy kredytu doszło z powodu stwierdzenia abuzywności jej postanowień przewidujących przeliczanie (waloryzację) wartości świadczeń stron za pomocą waluty obcej, jak i sposobu dokonywania tego przeliczania. Wiązało się to z negatywną oceną zachowania pozwanego jako sprzecznego z dobrymi obyczajami w rozumieniu art. 385 1 k.c. Było to więc w istocie zbieżne z oceną uwzględniającą zasady współżycia społecznego, które podobnie jak dobre obyczaje, mają charakter klauzul generalnych. Wobec tego nie można jednocześnie nagannie oceniać zachowania pozwanego pod kątem dobrych obyczajów oraz nie uznawać jego zachowania za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.
Oznacza to, że przeciwko możliwości uznania żądania powodów za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego przemawia zasada tzw. czystych rąk, zgodnie z którą na naruszenie tych zasad nie może powoływać się ten, kto sam je narusza. Pozwany, który stosował w umowie niedozwolone postanowienia, skutkujące jej nie-ważnością, a tym samym obowiązkiem zwrotu otrzymanego świadczenia, nie może zatem domagać się zachowania tego świadczenia z powołaniem się na to, że byłoby to zgodne z zasadami współżycia społecznego.
W konsekwencji nie można uznać, że powołanie się powodów na abuzywność postanowień umownych stanowi nadużycie prawa w rozumieniu art. 5 k.c. Pozwany nie bierze pod uwagę, że to on spowodował sytuację, w której powodowie mogli powołać się na ochronę przysługującą im jako konsumentom. W związku z tym nie może zarzucać im nadużycia przysługującego im prawa, ponieważ w istocie chodzi mu o wyłącznie uniknięcie skutków, wynikających z wprowadzenia przez niego do umowy postanowień o charakterze niedozwolonym.
Odmiennej oceny nie może uzasadniać powoływanie się przez pozwanego na sytuację innych kredytobiorców, którzy w analogicznym okresie zaciągnęli kredyty złotowe, ale bez mechanizmu przeliczeniowego wykorzystującego kurs CHF, a w konsekwencji oprocentowane stawką WIBOR a nie LIBOR, lub na ogólną sytuację ekonomiczną i skutki finansowe lub społeczne, jakie może wywołać stwierdzanie abuzywności, a w konsekwencji nieważności tzw. umów frankowych. Nie można za-akceptować poglądu, że kredytobiorcy, wobec których bank zastosował niedozwolone postanowienia umowne, w gruncie rzeczy powinni obecnie pogodzić się z tym, ponieważ prowadziłoby to do przerzucenia na powodów skutków wprowadzenia przez pozwanego do umowy postanowień o charakterze niedozwolonym i do zmuszenia ich, aby pogodzili się z taką sytuacją.
Nie można również uznać, że otrzymane przez pozwanego od powodów świadczenia miały charakter świadczenia spełnionego przed nadejściem terminu wymagalności (art. 411 pkt 4 k.c.). Wziąć trzeba pod uwagę, że powodowie, dokonując wpłat na jego rzecz, nie działali z zamiarem lub świadomością spełnienia świadczenia z tytułu zwrotu na jego rzecz nienależnego świadczenia, ale jeszcze niewymagalnego, lecz działali w celu spełnienia świadczenia z tytułu umowy kredytu w przekonaniu, że są do tego zobowiązani. Dopiero w wyniku skutecznego powołania się przez nich na abuzywność postanowień umownych, co doprowadziło do ustalenia nieważności umowy w całości, świadczenia te nabrały charakteru nienależnego i po stronie powodów powstało roszczenie o ich zwrot, podobnie jak po stronie pozwanego powstało – nie przesądzając obecnie o jego zasadności i zakresie – roszczenie o zwrot świadczenia, które on spełnił na ich rzecz. W tej sytuacji nie można mówić, że powodowie spełniali te świadczenia w celu zaspokojenia niewymagalnego jeszcze roszczenia pozwanego o zwrot nienależnego świadczenia, skoro takie roszczenie jeszcze wtedy nie istniało, a powodowie działali w przekonaniu, że spełniają świadczenie, do którego są zobowiązani na podstawie zawartej między stronami umowy kredytu.
Z kolei odnośnie do art. 411 pkt 1 k.c. zauważyć trzeba, że nie ma istotnego znaczenia okoliczność, że powodowie dokonywali spłaty rat kapitałowo – odsetkowych bez zastrzeżenia zwrotu. Abstrahując od kwestii, że w chwili ich dokonywania ważność umowy nie była jeszcze negowana, w szczególności z powołaniem się na abuzywność postanowień umownych, dotyczących indeksacji, wobec czego trudno logicznie oczekiwać od nich, aby spełniając świadczenia na podstawie umowy, która w przekonaniu obu stron, istniejącym w chwili ich spełniania, była ważna, jednocześnie zastrzegali zwrot płaconych rat (jako świadczenia nienależnego, chociaż wtedy nie było to jeszcze nawet brane pod uwagę), wskazać należy, że z końcowej części art. 411 pkt 1 k.c. wprost wynika, że możliwość wyłączenia zwrotu nienależnego świadczenia nie dotyczy sytuacji, w której zostało ono spełnione w wykonaniu nieważnej czynności prawnej. Oznacza to, że w przypadku stwierdzenia nieważności umowy, choćby nawet po wielu latach od jej zawarcia, ex definitione wyłączone jest kwestionowanie obowiązku zwrotu świadczenia z powołaniem się na to, że spełniający to świadczenie nie był do niego zobowiązany.
W tym stanie rzeczy Sąd Apelacyjny na mocy art. 385 k.p.c. oddalił apelację jako pozbawioną usprawiedliwionych podstaw oraz orzekł o kosztach postępowania apelacyjnego na mocy art. 108 § 1 k.p.c. w zw. z art. 109 k.p.c. i art. 98 § 1 i 3 k.p.c. oraz art. 99 k.p.c. odpowiednio do wyniku sprawy w tej instancji.
Ponadto Sąd Apelacyjny na podstawie art. 350 § 1 i 3 k.p.c. sprostował z urzę-du niedokładność w oznaczeniu przedmiotu sporu w sentencji zaskarżonego wyroku przez dodanie po słowie „ustalenie” słów „ ewentualnie o ustalenie i zapłatę”, biorąc pod uwagę, że z tego wyroku nie wynika, że powodowie zgłosili w niniejszej sprawie także żądanie ewentualne, o którym wprawdzie Sąd pierwszej instancji nie orzekał, ponieważ uwzględnił co do zasady żądanie główne, niemniej z wyroku powinno wynikać, że w sprawie było zgłoszone także roszczenie ewentualne.
Ponadto Sąd Apelacyjny nie uwzględnił zgłoszonego przez pozwanego w piśmie procesowym z dnia 10 stycznia 2024 r. (k. 387) zarzutu zatrzymania, uznając go za bezpodstawny.
Przede wszystkim zważyć trzeba, że co najmniej wątpliwe jest, czy umowa kredytu ma charakter wzajemny. Gdyby jednak nawet uznać, że pewnych elementów wzajemności można dopatrzyć się w odniesieniu do świadczeń, polegających z jednej strony za wstrzymywaniu się przez bank z żądaniem zwrotu udostępnionego kapitału, a z drugiej strony na zapłacie przez kredytobiorcę odsetek stanowiących zapłatę za korzystanie z tego kapitału w umówionym okresie (czyli wynagrodzenie za korzystanie z cudzego kapitału), to nie można uznać, że wzajemny charakter ma także obowiązek zwrotu udostępnionego kapitału. Takie świadczenie nie stanowi bowiem ekwiwalentu udostępnienia kapitału, lecz jest obowiązkiem niezależnym od tego, czy i jaką zapłatę bank uzyska za jego udostępnienie.
Niezależnie od tego zauważyć należy, że zarzut zatrzymania co do zasady ma służyć zabezpieczeniu interesów strony zobowiązanej do zwrotu świadczenia wzajemnego w celu zapewnienia jej, że sama również otrzyma od drugiej strony zwrot świadczenia, które spełniła na jej rzecz. W związku z tym podniesienie tego zarzutu uznać należy za niezasadne wówczas, gdy uprawniony może uzyskać ochronę swojego roszczenia w inny sposób. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy roszczenia obu stron o zwrot nienależnego świadczenia mają charakter pieniężny, ponieważ w takim przypadku możliwe jest przede wszystkim skorzystanie z zarzutu potrącenia. Inaczej mówiąc, zarzut zatrzymania wchodzi w rachubę jedynie wtedy, gdy strona zobowiązana do zwrotu otrzymanego świadczenia, jest narażona na to, że w inny sposób nie będzie mogła zapewnić sobie zwrotu świadczenia, które sama spełniła, a zatem gdy świadczenia obu stron mają różny charakter (przedmiot).
Wiąże się z tym ponadto kwestia dopuszczalności podniesienia zarzutu zatrzymania w odniesieniu do roszczenia, które nie jest jeszcze wymagalne. Skoro bowiem zarzut zatrzymania ma podobne znaczenie jak zarzut potrącenia, to uznać można, że co do zasady objęte nim roszczenie powinno być wymagalne. Z tego zaś punktu widzenia zauważyć należy, że pozwany w gruncie rzeczy dopiero w oświadczeniach o skorzystaniu z prawa zatrzymania z dnia 24 października 2023 r. (k. 388 i k. 393) po raz pierwszy w ogóle powołał się na to, że może przysługiwać mu względem powodów roszczenie o zwrot spełnionego na ich rzecz świadczenia, podczas gdy w toku całego postępowania, włącznie z apelacją, stanowczo i konsekwentnie zaprzeczał, aby umowa była nieważna, a spełnione na jej podstawie świadczenia stron podlegały zwrotowi jako nienależne.
Niezasadne wydaje się jest więc zgłoszenie zarzutu zatrzymania bez uprzedniego wezwania powodów do zwrotu spełnionego na ich rzecz świadczenia oraz połączenie w jednym oświadczeniu wezwania do jego zwrotu i zarzutu zatrzymania. Pozwany powinien przede wszystkim, choćby na wypadek nieuwzględnienia jego stanowiska, najpierw zażądać od powodów zwrotu swojego świadczenia, a dopiero potem ewentualnie podnieść zarzut jego zatrzymania.
Odmienne stanowisko mogłoby prowadzić do nadużywania przez bank uprawnień do podnoszenia zarzutu zatrzymania, ponieważ de facto nie zmierzałoby to do zabezpieczenia jego interesów, lecz miałoby jedynie utrudniać lub uniemożliwiać skorzystanie przez konsumenta z ochrony przed klauzulami abuzywnymi, a tym samym wywoływać efekt odstraszający lub zniechęcający do dochodzenia przez niego swoich praw.
Warto w tym zakresie zwrócić uwagę na stanowisko Sądu Najwyższego, wyrażone w postanowieniu z dnia 6 grudnia 2022 r. (I CSK 4694/22, LEX nr 3460582), zgodnie z którym w wypadku uznania umowy za nieważną przedsiębiorca nie może poprzez zarzut zatrzymania żądać kompensacji niekorzystnych skutków jego bezprawnego zachowania. Art. 7 ust. 1 w związku z motywem dwudziestym czwartym dyrektywy 93/13/EWG zobowiązuje państwa członkowskie do zapewnienia stosownych i skutecznych środków zapobiegających dalszemu stosowaniu nieuczciwych warunków w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami. Niedopuszczalne byłoby takie ukształtowanie sytuacji prawnej konsumenta wskutek uznania umowy kredytu za nieważną z powodu zawartych w niej nieuczciwych postanowień umownych, które prowadziłoby do udaremnienia oczekiwanego skutku przepisów ochronnych w odniesieniu do konsumentów, realizującej w istocie tzw. efekt mrożący, a to wskutek istotnego pogorszenia sytuacji ekonomicznej konsumenta na skutek dokonanego przezeń wyboru wyjścia z sytuacji, w której stał się ofiarą nieuczciwej praktyki ze strony przedsiębiorcy.
Konkludując, uznać należy, że podniesienie zarzutu zatrzymania było w okolicznościach niniejszej sprawy bezzasadne i nieskuteczne, ponieważ w gruncie rzeczy nie miało służyć ochronie interesów pozwanego, jako wierzyciela powodów, ale miało utrudnić im uzyskanie ochrony prawnej, wynikającej z posłużenia się przez niego w przedmiotowej umowie niedozwolonymi postanowieniami umownymi. Wobec tego zarzut ten nie został uwzględniony stosownie do art. 496 k.c. w zw. z art. 497 k.c. stosowanych a contrario .
Na oryginale właściwy podpis.