Wyrok z 22 października 2025, sygn. III AUa 899/25
Pokaż pozostałe podstawy prawne (18)
Sygn. akt III AUa 899/25
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 22 października 2025 r.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku - III Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych
w składzie:
|
Przewodniczący: |
SSA Daria Stanek |
|
Protokolant: |
starszy sekretarz sądowy Angelika Czaban |
po rozpoznaniu w dniu 22 października 2025 r. w Gdańsku na rozprawie
sprawy (...) Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w B.
z udziałem R. D., J. M., A. P., D. A.
przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych Oddział w B.
o obowiązkowe ubezpieczenia społeczne
na skutek apelacji (...) Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w B.
od wyroku Sądu Okręgowego w Bydgoszczy VI Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z dnia 8 kwietnia 2025 r., sygn. akt VI U 331/24
I. zmienia zawarte w zaskarżonym wyroku w jego punktach od 1 do 4 rozstrzygnięcia o zasądzonych kosztach z tytułu zastępstwa procesowego za I instancję w ten sposób, że w miejsce zasądzonych kwot 900,00 (dziewięćset 00/100) złotych zasądza kwoty po 360,00 (trzysta sześćdziesiąt 00/100) złotych;
II. oddala apelację w pozostałym zakresie;
III. zasądza od (...) spółki z o. o. w B. na rzecz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Oddziału w B. kwotę 1080 (jeden tysiąc osiemdziesiąt 00/100) złotych z ustawowymi odsetkami za opóźnienie wynikającymi z art. 98 § 1 1 k.p.c., tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego w postępowaniu apelacyjnym.
SSA Daria Stanek
Sygn. akt III AUa 899/25
UZASADNIENIE
Zakład Ubezpieczeń Społecznych Oddział w B., decyzjami z 29 stycznia 2024 roku, ustalił, że ubezpieczeni – A. P. – od 6 do 30 grudnia 2021 roku oraz od 7 do 28 lutego 2022 roku, D. A. - od 28 października do 30 grudnia 2019 roku, od 3 lutego do 18 marca 2020 roku oraz od 21 maja do 10 czerwca 2020 roku, J. M. - od 20 do 29 maja 2020 roku i R. D. od 9 do 31 marca 2020 roku, od 10 do 31 sierpnia 2020 roku oraz od 10 do 31 grudnia 2021 roku – podlegają obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym i wypadkowemu jako osoby wykonujące pracę na podstawie umów o świadczenie usług nazwanych „umowami o dzieło” u płatnika składek (...) Spółka jawna. Jednocześnie decyzjami tymi organ rentowy ustalił podstawę wymiaru składek ubezpieczonych na obowiązkowe ubezpieczenia emerytalne, rentowe, wypadkowe i zdrowotne za miesiące wskazane w decyzjach.
Odwołania od tych decyzji wniósł płatnik - (...) spółka z o. w B. (następca prawny (...) Sp. j.) i wniósł o zmianę zaskarżonych decyzji, poprzez orzeczenie, że ubezpieczeni nie podlegają obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnym, rentowym i wypadkowemu z tytułu wykonywania umowy o świadczenie usług oraz o zasądzenie od pozwanego na rzecz płatnika kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego według końcowego zestawienia, a w razie jego niezłożenia, według norm przepisanych.
W odpowiedzi na odwołania organ rentowy wniósł o ich oddalenie oraz o zasądzenie od odwołującej się spółki na rzecz ZUS Oddział w B. kosztów postępowania - zwrotu kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych, podtrzymując w uzasadnieniu odpowiedzi na odwołania argumentację zawartą w uzasadnieniach zaskarżonych decyzji.
Zarządzeniami z 15 kwietnia 2024 roku sprawy ze wszystkich czterech odwołań zostały połączone do wspólnego rozpoznania i rozstrzygnięcia pod sygnaturą VI U 331/24.
Sąd Okręgowy w Bydgoszczy, wyrokiem z 8 kwietnia 2025 roku, oddalił odwołania oraz zasądził od płatnika składek na rzecz organu rentowego po 900 zł wraz z odsetkami, o których mowa w art. 98 § 1 1 k.p.c. za czas od dnia uprawomocnienia się tego orzeczenia do dnia zapłaty za każdą z połączonych spraw.
Sąd pierwszej instancji ustalił, iż (...) spółka z ograniczoną odpowiedzialnością prowadzi działalność, której przeważającym przedmiotem jest wykonywania instalacji wodnokanalizacyjnych, cieplnych, gazowych i klimatyzacyjnych. Spółka jest następcą prawnym (...) Spółki jawnej, której wspólnikami byli P. i M. A.. Spółka Jawna w latach 2019-2022 zatrudniała pracowników zarówno na umowę o pracę jak i w oparciu o umowy nazwane „umowami o dzieło”. Pracownicy zatrudnieni na umowę o pracę wykonywali czynności związane z montażem instalacji przemysłowych – głównie na budowach, w ramach zawartych przez spółkę kontraktów, pojedynczy pracownicy wykonywali pracę w siedzibie firmy. Osoby zatrudnione na umowach o dzieło również wykonywały pracę w większości poza siedzibą firmy, u inwestorów w godzinach pracy placów budowy. Poza działalnością polegająca na wykonywaniu u klienta instalacji cieplno-kanalizacyjno-gazowo-klimatyzacyjnych odwołująca posiada zakład prefabrykujący elementy nietypowe potrzebne do wykonywania instalacji wentylacyjnych. Te elementy są indywidualnie opracowywane i wykonywane pod daną instalację. Produkuje się je po otrzymaniu dokumentacji od projektanta. Takim elementem jest np. tłumik wentylacyjny, który służy do kompensowania hałasu np. pochodzącego z wentylatora.
Z ubezpieczonym J. M. odwołująca się spółka zawarła 20 maja 2020 roku umowę nazwaną „umową o dzieło”, której przedmiotem było zaizolowanie kanałów wentylacyjnych nawiewnych dla rooftopów na terenie (...)w L., w terminie do 29 maja 2020 roku za wynagrodzeniem 4395 zł. Ubezpieczony jest emerytem, z zawodu budowlańcem, w spornym okresie przebywał już na emeryturze. Przed przejściem na emeryturę ubezpieczony był zatrudniony w odwołującej się spółce. Z propozycją pracy zadzwonił do niego P. A., jego dawny szef. Praca, którą wykonywał na podstawie zawartej umowy polegała na owijaniu rur wentylacyjnych watą mineralną. Ubezpieczony pracował jako pomocnik montera instalacji wentylacji. Ubezpieczony wykonywał wyłącznie czynności owijania wełną kanałów, trwało to przez kilka dni na budowie koło I.. Ubezpieczony wykonywał pracę na ziemi, potrzebował do tego noża. Musiał obliczyć średnicę rury, przycinał watę, która posiadała już w sobie klej i owijał nią rury. Watę i rury dostał od P. A.. Wynagrodzenie było płatne za godzinę pracy, stawkę godzinową ubezpieczony ustalił z szefem, był podległy brygadziście, zatrudnionym w spółce (...), który sprawdzał jak ubezpieczony wykonuje montaż. Narzędzia, czyli nóż i materiał dostał od spółki, na miejsce budowy jeździł z pracownikami odwołującej, pracował tak jak inni pracownicy po 8h.
Z ubezpieczonym R. D. spółka zawarła trzy umowy nazwane „umowami o dzieło”: umowę z 9 marca 2020 roku, której przedmiotem było wykonanie kołnierzy (założenie i zgrzanie) i zamontowanie do kanałów i kształtek w ilości 300 sztuk, umowę z 10 sierpnia 2020 roku, której przedmiotem było zaizolowanie cokołów wentylacyjnych według specyfikacji w budynku mieszkalnym wielorodzinnym z garażami podziemnymi przy ul. (...). Strony ustaliły wynagrodzenie na kwotę 2292 zł i termin wykonania na 31 sierpnia 2020 roku, umowę z 10 grudnia 2021 roku, której przedmiotem była prefabrykacja tłumików szumu prostokątnych w ilości 8 sztuk na zamówienie (...) w I.. Strony ustaliły wynagrodzenie na 4.660 zł i termin wykonania na 31 grudnia 2021 roku.
Ubezpieczony pracował wcześniej w odwołującej się spółce jako kierowca, od roku 2014 jest na emeryturze. W ramach zawartych umów ubezpieczony wykonywał elementy potrzebne następnie przy montażach instalacji wentylacyjnej. Pracę wykonywał w warsztacie u odwołującej przy ul. (...) (w siedzibie spółki). W przypadku pierwszej umowy, jego praca polegała na docinaniu z profilów ramki a następnie zgrzaniu wyciętej ramki z kanałem wentylacyjnym i uszczelnieniu silikonem. Tak przygotowane kanały (zaopatrzone w uszczelnioną ramkę) były montowane na budowach. W przypadku drugiej umowy chodziło o to samo- o wykonanie z profilu ramki do gotowego kanału, zgrzanie go na kanale oraz uszczelnienie. Na podstawie trzeciej umowy ubezpieczony składał tłumik szumu, służący do wygłuszenia głosów podczas pracy wentylacji. Praca polegała na wkładaniu gotowych wkładu do kanałów i mocowanie go na wkręty. Wynagrodzenie zależało od ilości godzin. Zlecone prace mógł wykonywać każdy, ponieważ były to jest proste prace. Prace te były zlecane były w zależności od potrzeb przez brygadzistę, który pracował na warsztacie - M. P..
Odwołująca z ubezpieczonym A. P. zawarła dwie umowy nazwane „umowami o dzieło”: umowę z 6 grudnia 2021 roku, której przedmiotem było zamontowanie izolacji na pionach wentylacyjnych dla mieszkań w budynku mieszkalnym (...)nr działki (...)oraz (...) obręb (...) dla (...) 200 mkw. Z umowy wynika, że strony ustaliły wynagrodzenie na 5250 zł i termin wykonania na 30 grudnia 2021 roku; umowę z 7 lutego 2022 roku, której przedmiotem było zamontowanie izolacji kanałów wentylacyjnych 50 m2 (wełna mineralna V. (...) oraz zamontowanie kanałów 50 m2 w budynku mieszkalnym wielorodzinnym przy ul. (...) dla (...) Sp. z o.o. Strony ustaliły wynagrodzenie na 1434 zł i termin wykonania na 28 lutego 2022 roku. W umowach wskazano, że do wykonania zadania ubezpieczony otrzymał od spółki wełnę mineralną z klejem 20 mm, a także, że firma zwraca koszt diet, dojazdów, przejazdów, noclegów oraz innych udokumentowanych wydatków związanych z powierzonym zadaniem. Miał za zadnie samodzielnie zaizolować konkretny odcinek montowanej na budowie instalacji. Do wykonania tej pracy nie były potrzebne żadne uprawnienia.
Z ubezpieczonym D. A. spółka zawarła trzy umowy nazwane „umowami o dzieło”: umowę z 28 października 2019 roku, której przedmiotem było zamontowanie kanałów wentylacyjnych odciągu z garaży, zgodnie z dokumentacją techniczną i specyfikacją - (...) - dot. budynku mieszkalnego (...)i (...) przy ul. (...), za wynagrodzeniem w kwocie 4566 zł – bez wskazania terminu wykonania umowy), umowę z 3 lutego 2020 roku, której przedmiotem było zamontowanie ciągu went. - wyciągu garaży indywidualnych w bud. (...) przy ul (...), zgodnie ze specyfikacją, zgodnie z dokumentacją techniczną, za wynagrodzeniem w kwocie 5663 zł. W umowie określono termin wykonania na 18 marca 2020 roku; umowę z 21 maja 2020 roku, której przedmiotem było zaizolowanie kanałów wentylacyjnych (prefabrykacje (...)) garaży i budynku wielorodzinnego nr (...) w B. przy ul. (...), wg specyfikacji do dokumentacji technicznej, za wynagrodzeniem w kwocie 563 zł bez określenia terminu wykonania tej umowy.
Ubezpieczony otrzymywał od spółki dokumentację techniczną i na jej podstawie miał za zadnie wykonać gotowy odcinek instalacji wentylacji na danej budowie. Do wykonania tej pracy nie były potrzebne żadne uprawnienia.
Odwołująca zawierała umowy z ubezpieczonymi, gdy była taka potrzeba, a pewnego odcinka prac albo jakichś elementów budowlanych na warsztacie nie była w stanie sama wykonać za pomocą zatrudnionych pracowników. Prace wykonywane przez ubezpieczonych nie wymagały skomplikowanych technicznych kwalifikacji i uprawnień, były to czynności powtarzalne (montaż ramek na kanałach wentylacyjnych, montaż wkładów/tłumików w kanałach, owijanie wełną kanałów (ich izolowanie). W przypadku takiej potrzeby spółka szukała chętnych do wykonania zadania, czasem, jak w przypadku J. M. i R. D., prace te wykonywali byli pracownicy odwołującej, już emerytowani. Rachunki i umowy przygotowywała spółka, ubezpieczeni podpisywali je po wykonanej pracy. Prace na budowach wykonywane były przez ubezpieczanych w godzinach pracy pracowników odwołującej.
Sąd pierwszej instancji zważył, iż odwołania nie zasługiwały na uwzględnienie.
Sąd Okręgowy zauważył, że spór w niniejszej sprawie miał charakter prawny i sprowadzał się do prawidłowej kwalifikacji umów zawieranych przez A. P., D. A., J. M. oraz R. D. z odwołującą się spółką w spornym okresie, tj. w latach 2019-2022. Kwestia czy umowy te były umowami o dzieło – jak twierdziła odwołująca – czy umowami o świadczenie usług (do których z mocy art. 750 k.c. stosuje się odpowiednie przepisy o zleceniu) – jak twierdził organ rentowy – decyduje bowiem o istotnych skutkach prawnych tych umów w sferze prawa ubezpieczeń społecznych stron umów, przede wszystkim – w zależności od rzeczywistego ich charakteru – o objęciu A. P., D. A., J. M. oraz R. D. obowiązkowymi ubezpieczeniami społecznymi i ubezpieczeniem zdrowotnym oraz o podstawie wymiaru składek na te ubezpieczenia.
Sąd Okręgowy wskazał, iż rozważania dotyczące zakwalifikowania przedmiotowych umów, jako umów o dzieło, czy też dzieło autorskie lub jako umów o świadczenie usług, do których stosuje się odpowiednio przepisy o umowie zlecenia, należy rozpocząć od wskazania na normę art. 353 1 k.c. ustanawiającą zasadę swobody umów. Zasada ta umożliwia stronom wybór rodzaju stosunku prawnego, jaki zamierzają zawrzeć i umożliwia im dowolne jego ukształtowanie, jednakże każdy stosunek podlega badaniu pod kątem zgodności jego treści i celu z ustawą, zasadami współżycia społecznego, jak również zgodności z właściwością stosunku prawnego. Przekroczenie przez strony zasady swobody umów poprzez naruszenie wyżej wymienionych kryteriów skutkuje nieważnością umowy bądź jej części. Podstawowe znaczenie dla oceny stosunku zobowiązaniowego ma przy tym nie literalne brzmienie umowy, ale przede wszystkim zgodny zamiar stron i cel umowy. Przy czym, nawet jeśli strony chcą zawrzeć umowę danego rodzaju i sporządzają jej treść tylko na potrzeby osiągnięcia korzystnego dla siebie skutku prawnego, podstawowe znaczenie ma charakter umowy faktycznie wykonywanej. Jeśli by więc nawet strony chciały zawrzeć umowę o dzieło, jednak następnie realizowały umowę o świadczenie usług, to oceny stosunku prawnego należy dokonywać z perspektywy przepisów odnoszących się do umów o świadczenie usług.
Umowa o dzieło charakteryzuje się staraniami przyjmującego zamówienie, które muszą doprowadzić w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu w postaci materialnej bądź niematerialnej. Od umowy zlecenia i umowy o świadczenie usług umowę o dzieło odróżnia natomiast konieczność jej sfinalizowania w każdym wypadku konkretnym i sprawdzalnym rezultatem. Art. 627 k.c. wskazuje na potrzebę oznaczenia dzieła w taki sposób, aby nie budziło wątpliwości, o jakie dzieło chodzi. Ponadto wykonanie dzieła jest zwykle określonym procesem pracy lub twórczości (o możliwym do wskazania momencie początkowym i końcowym), którego celem jest doprowadzenie do efektu (rezultatu) przyjętego przez strony w czasie zawierania umowy. Jednym z kryteriów pozwalających na odróżnienie umowy o dzieło od umowy o świadczenie usług jest możliwość poddania umówionego rezultatu (dzieła) sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych. Celem umowy o dzieło jest osiągnięcie określonego rezultatu, a nie czynność, która przy zachowaniu należytej staranności ma do niego doprowadzić, przy czym przyjmujący zamówienie odpowiada za nieosiągnięcie tego rezultatu, a nie za brak należytej staranności.
Zdaniem Sądu pierwszej instancji, sposób określenia w umowach, nazwanych umowami o dzieło ich przedmiotów jako „mycie”, „malowanie”, „skręcenie regałów”, jest dość ogólnikowy i przemawia za przyjęciem, że przedmiotem umów było w istocie wykonanie samego mycia, malowania, czyszczenia, czyli podjęcie konkretnych czynności. A zatem przedmiotem umów było dokonanie czynności faktycznych, nie konkretnych materialnych bądź niematerialnych dzieł.
Umowa o dzieło (art. 627 k.c.) jest umową o „rezultat usługi” - co jest podstawową cechą odróżniającą ją od umowy o pracę oraz od umowy zlecenia - i konieczne jest, aby działania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu - w postaci materialnej bądź niematerialnej. Dzieło jest przy tym wytworem, który w momencie zawierania umowy nie istnieje, jednak jest w niej z góry przewidziany i określony w sposób umożliwiający jego późniejszą weryfikację. Przedmiot umowy o dzieło może zatem zostać określony w różny sposób, jednakże określenie to musi być na tyle precyzyjne, aby nie było wątpliwości, o jakie dzieło chodzi. Nadto cechą konstytutywną dzieła jest samoistność rezultatu, przez co rozumie się jego niezależność od dalszego działania twórcy. Rezultat nie jest jednak jedynym wyznacznikiem umowy o dzieło. Może on bowiem stanowić także przedmiot umowy o świadczenie usług, jeżeli realizacja celu umowy odbywa się w drodze czynności jednorodzajowych, niewymagających specjalistycznych umiejętności i niepozostawiających swobody wykonania. Przykładowo Sąd Apelacyjny w Lublinie w wyroku z 3 września 2014 roku sygn. III AUa 542/14, LEX nr 1511700) uznał, że układanie wykładziny w sytuacji, gdy sposób wykonania i miejsce powierzonego zadania zostały określone przez zamawiającego, nie pozwala na zakwalifikowanie świadczenia jako charakterystycznego dla umowy o dzieło. Podobne stanowisko zajął Sąd Apelacyjny w Białymstoku, uznając, że umowa, której przedmiotem jest „doczyszczanie” pomieszczeń stanowi umowę o świadczenie usług, bowiem systematyczne sprzątanie pomieszczeń nie tworzy żadnego indywidualnego rezultatu (wyrok Sąd Apelacyjny w Białymstoku z 20 stycznia 2015 roku, III AUa 1200/14, LEX nr 1648791). Sąd Apelacyjny w Gdańsku wyraził identyczne stanowisko, wskazując, że „montaż grzejnika, kontrola węzłów, roboty elektryczne, malarskie, czy też wykonanie izolacji termicznej bez określenia jakichkolwiek parametrów (ilości grzejników, sposobu montażu, określonej w metrach powierzchni do zaizolowania itd., powierzchni do zamalowania) nie może stanowić zindywidualizowanego rezultatu określonej pracy w rozumieniu umowy o dzieło, albowiem wymogi w takim przypadku są jedynie takie, aby przykładowo grzejnik (grzejniki) został zamontowany, pomieszczenie pomalowane, a instalacja elektryczna sprawna. Czynności tego rodzaju może wykonać każdy wykwalifikowany i doświadczony w tym zakresie monter wod-kan, elektryk czy malarz”. (wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 4 listopada 2015 roku III AUa 875/15, LEX nr 1934502). Wreszcie w uzasadnieniu postanowienia Sądu Najwyższego z 11 grudnia 2024 roku III USK 209/24 wskazano, że „praca polegająca na wykonaniu ścian, dachu, tynków oraz montażu izolacji jest powtarzalna i wymaga starannego działania zmierzającego do powstania rezultatu. W procesie powstawania budynku zgodnie z projektem budowlanym należy trzymać się określonych parametrów fizycznych i stąd musiały one zostać wcześniej określone, jednak w żadnym stopniu parametry te nie były oznaczone przez strony umowy, lecz przez projektanta i inwestora. Praca ubezpieczonego polegała na wytworzeniu jednego z wielu elementów składających się na proces modernizacji budynku inwentarskiego. Gdyby poddać efekt tej pracy testowi, który polegałby na usunięciu ich z konstrukcji całego budynku, to nie doprowadziłby on do powstania wyodrębnionego przedmiotu nadającego się do użytku bądź posiadającego inny walor istotny dla zamawiającego. Nie sposób bowiem wydzielić z całej konstrukcji samych ścian, samego dachu czy izolacji piankowej lub tynku cementowowapiennego. Są to części składowe budynku, niemożliwe do oddzielenia, nie posiadające żadnej cechy indywidualnej i stanowiące jedynie etap umowy o prace budowlane” (LEX nr 3815829).
W wypadku umowy o dzieło niezbędne jest zatem, aby starania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Przyjmuje się przy tym, że rezultat, o który umawiają się strony, musi być z góry określony, mieć samoistny byt oraz być obiektywnie osiągalny i pewny. Dzieło nie musi wprawdzie być czymś nowatorskim i niewystępującym jeszcze na rynku, jednak powinno posiadać charakterystyczne, wynikające z umowy cechy, umożliwiające zbadanie czy dzieło zostało wykonane prawidłowo i zgodnie z indywidualnymi wymaganiami bądź upodobaniami zamawiającego (zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 18 kwietnia 2013 roku, III AUa 1651/12, LEX nr 1321907). Z kolei świadczeniem usług może być zarówno wykonywanie czynności faktycznych, jak i prawnych. Jednakże spod dyspozycji art. 750 k.c. wyłączone są umowy o świadczenie usług polegających na dokonywaniu czynności prawnych. W związku z tym należy przyjąć, że przepis art. 750 k.c. ma zastosowanie do umów o świadczenie usług, polegających na dokonywaniu czynności faktycznych.
Sąd Okręgowy stwierdził, że z samej treści spornych umów nie wynika jakie konkretnie dzieła mieli wykonać A. P., D. A., J. M. oraz R. D.. J. M. i A. P. w swoich umowach zobowiązani byli do wykonania zaizolowania kanałów wentylacyjnych a praca ta polegała na wyłożeniu kanałów wentylacyjnych samoprzylepną wełną mineralną. P. A. określił, że J. M. pracował w ramach umowy o dzieło jako pomocnik montera instalacji wentylacyjnej. D. A. miał z kolei montować same kanały wentylacyjne - zgodnie z przekazaną mu dokumentacją projektową. R. D. - wykonać na warsztacie w siedzibie odwołującej się spółki proste elementy budowalne - obłożyć kanały wentylacyjne ramką i ją zaizolować, bądź też poskładać tłumiki szumu, co sprowadzało się to wyłożenia rur wentylacyjnych wikłałem wyciszającym. Czynności te ubezpieczeni wykonywali na budowach były wśród pracowników budowlanych odwołującej, pod kierownictwem zatrudnionego przez spółkę brygadzisty, w godzinach pracy pracowników, a wynagrodzenie, wbrew literalnym zapisom umów, było ustalone w stawce godzinowej, a nie kwotowo. Także w siedzibie odwołującej i pod nadzorem zatrudnionego przez nią brygadzistę swoje zadania wykonywał R. D., który zresztą sam stwierdził zeznając, że wykonywane przez niego prace były prostymi pracami, niewymaganymi specjalistycznych kwalifikacji.
W ocenie Sądu Okręgowego, produkcja prostych elementów budowanych czy izolowanie pionów wentylacyjnych są to czynności, w wyniku których nie powstaje żadne trwałe dzieło. Wentylacja jest elementem budynku mieszkalnego, ale czynność obłożenia pionu wełną mineralną - prosta do wykonania, nie prowadzi do postania wyodrębnionego działa. Także montaż odcinków kanałów wentylacyjnych nie prowadzi do powstania dzieła. Istotą zleconej pracy jest bowiem w tym wypadku wykonanie czynności polegającej na ułożeniu kanałów wentylacyjnych zgodnie z projektem, który sporządził projektant. Samo ułożenie czy postawienie tych kanałów (rur) wentylacyjnych nie tworzy jeszcze instalacji wentylacyjnej, która jest bardziej skomplikowana strukturą, bo nie składa się wyłącznie z połączonych ze sobą przewodów. Umowa o dzieło powinna mieć twórczy charakter, a w przypadku prac montażowych twórczy charakter nie zachodził, albowiem ubezpieczeni nie wytwarzali dzieła (np. nie wytwarzali instalacji wentylacyjnej) a jedynie montowali jakiś jej odcinek. Już sam ten fakt wskazuje na to, że tak określony przedmiot umowy miał charakter zlecenia.
Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z 20 sierpnia 2020 roku (III UK 87/19, LEX 3074994) co do zasady efekt robót budowlanych może być także przedmiotem umowy o dzieło, jednak, aby tak było, strony umowy nie mogą poprzestać na określeniu tylko rodzaju i ilości prac oraz miejsca ich wykonania, lecz muszą oznaczyć konkretny rezultat takich prac, mający indywidualny charakter, pozwalający na odróżnienie go od efektu prac rodzajowo podobnych. W niniejszej sprawie, ubezpieczeni, mimo, że wykonywali prace na budowie, to w istocie jednak umowy poprzestały na bardzo ogólnym określeniu rodzajów różnych prac (zamontowanie ciągu wentylacyjnego – wyciągu, zaizolowanie kanałów wentylacyjnych itp.) i nie określiły żadnych parametrów dotyczących szczegółowego i zindywidualizowanego efektu tych prac, nie podały też ilości i specyfikacji materiałów, które będą zużyte do wykonania tych prac. To nie indywidualnie oznaczony efekt końcowy (rezultat) owych prac, ale samo ich staranne wykonanie było więc przedmiotem umów, co przemawia za przyjęciem, że nie były to umowy o dzieło rozumiane w taki sposób jak to zostało opisane w wyżej przytoczonych rozważaniach, ale typowe umowy o świadczenie usług. Tezę, że celem zawierania pomiędzy stronami umów, było wykonywanie czynności faktycznych, a nie dzieł potwierdza również okoliczność, że sporne umowy nie precyzowały sposobu odbioru „dzieł”. Samoistność dzieła polega na jego niezależności od twórcy oraz jego dalszym istnieniu i oddziaływaniu. Tego rodzaju samodzielność pozwala na zastosowanie przepisów o rękojmi za wady, aby możliwa była ocena czy dzieło zostało wykonane zgodnie z umową. Sporne umowy nie mają takiego charakteru. Celem spornych umów nie było wyłącznie sporządzenie jakichś konkretnych dzieł, podjęcie czynności (remontowych, porządkowych) w celu doprowadzenia przedmiotów czy pomieszczeń do stanu czystości czy uporządkowania.
Sąd pierwszej instancji wskazał, że skoro w spornych umowach nie określono indywidualnych cech dzieła, a sam przedmiot umów został sformułowany zbyt ogólnie, wprowadzając do umowy element losowości czy niepewności, który nie powinien wystąpić w umowie o dzieło, nie wskazano również konkretnego, ściśle określonego celu umowy, to nie można twierdzić, iż w wyniku jej realizacji powstało dzieło w postaci postrzegalnej, pozwalającej odróżnić je od innych przedmiotów. Ponadto zamawiający nie wymagał od wykonawców osiągnięcia konkretnego, indywidualnie oznaczonego wytworu, który poddawałby się sprawdzianowi w aspekcie wykonania umowy zgodnie z zamówieniem. Z tak określonych celów umowy nie mógł wynikać obiektywnie osiągalny i pewny rezultat. Chodziło więc o wykonanie określonych, technicznych, a nie twórczych czynności (szeregu powtarzających się czynności) bez względu na to, jaki rezultat ta czynność przyniesie. W konsekwencji przedmiotem umów była określona czynność (czynności), a nie jej wynik, co przesądza o ich kwalifikacji jako umów starannego działania - umów o świadczenie usług (art. 750 k.c.)
Sąd Okręgowy stwierdził, że umowy łączące ubezpieczonych z odwołującą się spółką w spornym okresie były umowami o świadczenie umów, do których mają zastosowanie przepisy o umowie zleceniu.
Zgodnie z treścią art.6 ust. 1 pkt 4 ustawy z 13 października 1998 roku o systemie ubezpieczeń społecznych obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym podlegają osoby fizyczne, które na obszarze Rzeczpospolitej Polskiej są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, zwanymi dalej zleceniobiorcami. Na podstawie przepisu art. 12 ust. 1 i ust. 3 tej ustawy ubezpieczeniu wypadkowemu podlegają osoby podlegające ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym z wyjątkiem osób wykonujących pracę na podstawie umowy zlecenia, które wykonują pracę poza siedzibą lub miejscem prowadzenia działalności zleceniodawcy. Art. 13 pkt 2 ustawy stanowi, iż obowiązek ubezpieczeń zleceniobiorcy istnieje od dnia oznaczonego w umowie jako dzień rozpoczęcia jej wykonywania do dnia rozwiązania lub wygaśnięcia umowy. Zgodnie z art. 18 ust. 1 i 3 ustawy systemowej podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe ubezpieczonych wymienionych w art. 6 ust.1 pkt 1-3 i pkt 18a stanowi przychód; podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe zleceniobiorców ustala się zgodnie z ust. 1, jeżeli w umowie agencyjnej lub umowie zlecenia albo innej umowie o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, określono odpłatność za jej wykonywanie kwotowo, w kwotowej stawce godzinowej lub akordowej albo prowizyjnie.
W myśl art. 81 ust. 1 i art. 85 ustawy z 27 sierpnia 2004 roku o świadczenia opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych do ustalenia podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie zdrowotne zleceniobiorców stosuje się przepisy określające podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe tych osób, z zastrzeżeniem ust. 5, 6 i 10. Za osobę wykonującą pracę na podstawie umowy zlecenia, umowy agencyjnej lub innej umowy o świadczenie usług oraz za osobę współpracującą składkę jako płatnik dolicza, pobiera z dochodu ubezpieczonego o odpowiada zamawiający, z zastrzeżeniem art. 86 ust. 1 pkt 13a. Skoro umowy zawierane przez odwołującą się spółkę z ubezpieczonymi były umowami o świadczenie usług, to była ona obowiązana do realizacji powyższych ustawowych obowiązków z zakresu prawa ubezpieczeń społecznych.
Zdaniem Sądu Okręgowego, zaskarżone decyzje odpowiadają prawu, a wniesione od nich odwołania podlegały oddaleniu jako nieuzasadnione, na podstawie art. 477 14 § 1 k.p.c. O kosztach postępowania orzeczono na podstawie art. 98 k.p.c. w związku z § 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności radców prawnych.
Płatnik składek wniósł apelację od wyroku Sądu pierwszej instancji, zaskarżając go w całości i zarzucając:
1. naruszenie przepisów postępowania cywilnego, mających wpływ na treść orzeczenia:
a) art. 467 § 4 k.p.c. w zw. z art. 6 k.c., poprzez jego niezastosowanie i niezwrócenie akt organowi rentowemu celem uzupełnienia braków postępowania administracyjnego poprzedzającego wydanie zaskarżonych decyzji. To na organie rentowym spoczywał obowiązek wykazania, iż stan faktyczny sprawy w odniesieniu do każdego z ubezpieczonych wypełnia przesłanki uzasadniające zaskarżone decyzje, Stosownie bowiem do treści art. 6 k.c. ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne. Po myśli art. 232 k.p.c. strony są zobowiązane wskazywać dowody dla stwierdzenia faktów, z których wywodzą skutki prawne. Zgodnie z zasadą kontradyktoryjności ciężar dowodu spoczywa na stronach postępowania cywilnego. To one, nie sąd, są wyłącznym dysponentem toczącego się postępowania i to one wreszcie ponoszą odpowiedzialność za jego wynik.
b) art. 235 2 § 1 pkt 4 k.p.c. w zw. z art. 302 § 1 k.p.c. - poprzez pominięcie dowodu z zeznań ubezpieczonych D. A. i A. P., co czyni ustalenia stanu faktycznego sprawy pozbawionymi oparcia w materialne dowodowym, gdyż przywołane dowody nie odnoszą się bezpośrednio do zainteresowanych,
c) art. 232 k.p.c. w zw. art. 6 k.c. - poprzez przyjęcie za podstawę ustalenia stanu faktycznego stanu domniemanego przez Inspektora ZUS, który przyznał, że nie czynił ustaleń w odniesieniu do poszczególnych zainteresowanych w niniejszej sprawie, a pozwany nie zaproponował innych dowodów oraz przerzucenie na płatnika ciężaru dowodu, podczas, gdy to organ, który twierdzi, że płatnik nieprawidłowo zgłaszał do ubezpieczeń i naliczał składki za ubezpieczonych winien udowodnić podstawy faktyczne wydanych decyzji administracyjnych. To pozwany twierdzi, że istnieją podstawy faktyczne wydanych decyzji i to pozwanego a nie płatnika obciąża obowiązek przedstawienia dowodów zasadności wydanych decyzji. I to pozwany nie sprostał temu obowiązkowi,
d) art. 233 § 1 k.p.c. - poprzez domniemanie stanu faktycznego bez oparcia w materiale dowodowym niniejszej sprawy. Nie dysponując żadnym materiałem dowodowym, Sąd Okręgowy uznał okoliczności dotyczące ubezpieczonych D. A. i A. P. za niesporne zamiast zwrócić akta pozwanemu, który wydał decyzje bez podstawy faktycznej,
e) ustalenie, wbrew zebranemu materiałowi, pomijając dokumentację złożoną na rozprawie 26 marca 2025 roku, że osoby zatrudnione na umowach o dzieło również wykonywały pracę w większości poza siedzibą firmy, u inwestorów w godzinach pracy placów budowy - mimo że okoliczności tej Sąd nie ustalał, a już na pewno nie ustalał w odniesieniu do zainteresowanych, których nawet nie przesłuchał i nie jest prawdą, że są to okoliczności niesporne; w odniesieniu do J. M.: praca, którą wykonywał na podstawie zawartej umowy polegała na owijaniu rur wentylacyjnych watą mineralną. Ubezpieczony pracował jako pomocnik montera instalacji wentylacji - w pierwszej kolejności wskazać należy, że zainteresowany nie miał owijać rur watą, lecz miał wykonać izolację i montaż 10 sztuk rooftopów i za tak określony przedmiot umowy otrzymał wynagrodzenie, a ponadto nigdy nie był pomocnikiem montera - są to dowolne ustalenia Sądu Okręgowego,
f) art. 299 k.p.c. w zw. z art. 302 k.p.c. - poprzez zaniechanie przesłuchania zainteresowanych. Sąd stanął na stanowisku, że zainteresowani nie wniosą nic do swojej sprawy, mimo że pozostałe strony nie były pytane na okoliczności, które sąd ustalił w oparciu o ich zeznania, a dotyczące innych ubezpieczonych,
g) art. 327 1 § 1 k.p.c. - poprzez niewskazanie żadnych okoliczności faktycznych, które dotyczyłyby zainteresowanych w niniejszej sprawie ani podstaw prawnych wydanego orzeczenia,
h) art. 477 14 § 1 k.p.c. - poprzez oddalenie odwołań mimo braku podstaw faktycznych do wydania zaskarżonych decyzji i braku uzupełnienia tych podstaw przez pozwanego w postępowaniu sądowym,
2. naruszenie przepisów prawa materialnego:
a) art. 6 k.c. - poprzez przerzucenie na odwołującego ciężaru dowodu, mimo że to pozwany wydając sporne decyzje zobowiązany był przedstawić okoliczności i dowody uzasadniające zmianę podstaw zgłoszonych przez płatnika,
b) art. 750 k.c. - przez nieprawidłowe zastosowanie i uznanie, że sporne umowy miały charakter umów o świadczenie usług,
c) art. 627 k.c. - przez nieprawidłową wykładnię polegającą na kwestionowaniu spornych umów jako umów o dzieło, z tego powodu, że osiągnięcia rezultatu stanowiącego przedmiot umowy konieczne było podjęcie czynności co do których wymagane było staranne działanie oraz jego nie zastosowanie, mimo że wykonane przez ubezpieczonych przedmioty, stanowiące wynik zawartych umów są materialnym ich rezultatem,
d) naruszenie przepisów art. 6 ust. 1 pkt 4), art. 12 ust. 1 i ust. 3, art. 13 pkt 2) 2 i art. 18 ust. 1 i 3 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, przez uznanie, że nie mają one zastosowania w niniejszej sprawie wskutek błędnego przyjęcia, iż zainteresowani podlegają obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym z tytułu zawartych umów o dzieło,
e) § 9 ust. 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie opłat za czynności radców prawnych, przez jego niezastosowanie i obciążenie odwołującego kosztami wg stawek liczonych od nieustalonej wartości przedmiotu sporu, podczas gdy przedmiotem sporu w niniejszej sprawie nie są składki lecz podleganie ubezpieczeniom z tytułu umowy o dzieło bez ustalania wartości przedmiotu sporu i bez jej wskazania.
W uzasadnieniu apelacji płatnik składek wskazał, iż analiza treści spornych umów prowadzi do wniosku, że każdy z zainteresowanych miał szczegółowo określony przedmiot umowy, którym był określony, oczekiwany rezultat. Każde dzieło podlegało odebraniu przed wypłatą wynagrodzenia. Pozwany nie załączył do akt sprawy dokumentów otrzymanych od odwołującego, a jedynie wydruki systemowe rachunków - stąd twierdzenia o braku weryfikacji prawidłowości wykonania dzieła przez odwołującego. Skoro treścią świadczenia było osiągnięcie określonego rezultatu w postaci stworzenia określonych elementów i stanowiły one wartość, dla której strony zawarły sporne umowy, to umowy te winny zostać zakwalifikowane zgodnie z ich treścią - tj. jako umowy o dzieło, do której nie mają zastosowania przepisy ustawy o Systemie Ubezpieczeń Społecznych. Sporne umowy były zawierane wyłącznie w celu osiągnięcia konkretnego, dostrzegalnego rezultatu. Zadania, które powierzono zainteresowanym, miały charakter jednorazowy i sprowadzały się do wykonania (w ciągu kilku dni w wyznaczonym przez zamawiającego te prace terminie) czynności przynoszących konkretny indywidualny rezultat materialny. Zainteresowani nie zobowiązali się jedynie do starannego działania, polegającego na wykonywaniu prac, lecz konkretnego efektu w postaci wykonania np. zaizolowanego kanału na rooftopach, wykonania 300 szt. kołnierzy na indywidualne zamówienie, zamontowanie kanałów czy zaizolowania kanałów, wreszcie wykonania tłumików i innych przedmiotów niezbędnych w działalności odwołującego, a wykonywanych nie seryjnie, lecz na indywidualne zamówienie klientów. Powierzony zainteresowanym do wykonania zespół czynności miał charakter zamknięty (ograniczony ilością montowanych elementów, miejscem ich zamontowania oraz powierzchnią do zaizolowania, wreszcie czasem, w jakim należy całość prac wykonać) i prowadził do powstania postrzegalnego wytworu materialnego w postaci gotowego do użycia systemu wentylacyjnego/ tłumika/kanału wentylacyjnego (odprowadzającego ciepło). Wykonane przez ubezpieczonych prace zostały odebrane przez odwołującego. Dla realizacji przedmiotowej umowy istotne było nie „staranie się” zainteresowanych w zakresie wykonywania umowy, tylko całościowy rezultat. Wynagrodzenie ubezpieczonych zostało wprawdzie ustalone według uzgodnionej stawki za godzinę, ale jego wysokość została w przybliżeniu określona ryczałtowo, a finalnie wynikała z nakładu pracy (godzinowego) niezbędnego do realizacji powierzonego zadania. Chodziło o konkretny i osiągalny rezultat, a nie o wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności) bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie. Zatem przedmiotem umów były konkretnie określone wyniki (a nie określone czynności), które po jego osiągnięciu zakończył relacje stron. Wykonane przez zainteresowanych prace i ich rezultaty poddawały się sprawdzianowi na istnienie ewentualnych wad fizycznych, podobnie jak możliwe było skontrolowanie ich całościowego prawidłowego wykonania na podstawie określonych w umowie parametrów dotyczących powierzchni/ ilości oraz terminu wykonania poszczególnych składających się na powierzone zainteresowanym zadania. Okoliczność jej stałego związania z określonymi nieruchomościami (w rozumieniu zamontowania w nich elementów) nie odbiera rezultatom spornych umów przymiotu samodzielnych przedmiotów obrotu, właśnie jako widocznego, ściśle zindywidualizowanego z uwagi na warunki przestrzenne, techniczne, technologiczne wyniku czyjejś pracy. Zdaniem płatnika składek, nie sposób zaakceptować przy tym stanowiska organu rentowego, zgodnie z którym o charakterze prac (jak starannego działania na zasadzie świadczenia usług podobnych do zlecenia) miałaby decydować okoliczność, iż montaż instalacji oraz jej zaizolowanie, podobnie jak wykonanie innych elementów, nie wymagały jakichś szczególnych kwalifikacji czy wysoce wyspecjalizowanych umiejętności po stronie zainteresowanych, a były rodzajem prac wykonywanych również przez innych fachowców w ramach działalności odwołującej spółki (np. na umowę o pracę). Takie traktowanie umowy o dzieło, jako wymagającej stworzenia czegoś niepowtarzalnego, wybitnie zindywidualizowanego i innowacyjnego w tym znaczeniu, iż mogłoby zostać wykonane tylko przez konkretną, wyznaczoną w tym celu osobę i musiałoby różnić się od czegokolwiek innego powstałego wcześniej swoim nowatorstwem, redukowałoby dopuszczalność zawierania umów o dzieło do realizacji prac o charakterze artystycznym lub profilowanych i unikatowych przedsięwzięć w określonych dziedzinach (np. automatyki, programowania, budowy konstrukcji itd.). Takie postrzeganie umowy o dzieło, o ile spotykane, w potocznym języku (jako określenie czegoś niezwykłego, wybitnego, niemożliwego, czy trudnego do skopiowania) nie znajduje uzasadnienia w definicji umowy o dzieło zawartej w kodeksie cywilnym, który tak „wyśrubowanych” wymogów dla umowy o dzieło nie wprowadza. Nawet kontroler ZUS, eksponując konieczność twórczego charakteru dzieła, przyznał, iż w tych konkretnych przypadkach uzyskany w został określony rezultat.
Wskazując na powyższe podstawy, płatnik składek wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku i orzeczenie zgodnie z żądaniami zawartymi w odwołaniach oraz o zasądzenie od pozwanego na rzecz płatnika kosztów procesu łącznie z kosztami zastępstwa procesowego za obie instancje wg końcowego zestawienia, a w razie jego nie złożenia wg norm przepisanych
Organ rentowy, w odpowiedzi na apelację, wniósł o jej oddalenie w całości oraz o zasądzenie od płatnika składek na swoją rzecz kosztów zastępstwa procesowego w postępowaniu apelacyjnym według norm przepisanych.
Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:
Apelacja płatnika składek nie zasługiwała na uwzględnienie.
Spór na etapie postępowania apelacyjnego sprowadzał się do rozstrzygnięcia, czy umowy zawarte pomiędzy (...) Spółka jawna a ubezpieczonymi A. P., D. A., J. M. i R. D. miały charakter umów o dzieło, czy też umów o świadczenie usług, a w konsekwencji, czy zainteresowani podlegali ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym i wypadkowemu w okresie ich wykonywania.
Odnosząc się w pierwszej kolejności do zarzutu naruszenia art. 327 1 § 1 k.p.c., należy wskazać, iż zgodnie z ugruntowaną już linią orzeczniczą, konstruowanie zarzutów związanych z wadliwością uzasadnienia nie jest właściwą płaszczyzną do podważania ustaleń faktycznych i ocen prawnych, które legły u podstaw rozstrzygnięcia, zaś sam zarzut naruszenia art. 327 1 § 1 k.p.c. może być uzasadniony tylko wówczas, gdy kwestionowane uzasadnienie wyroku nie zawiera wszystkich elementów określonych w tym przepisie, a braki w tym zakresie są tak istotne, że zaskarżone orzeczenie nie poddaje się kontroli kasacyjnej co do przyczyn faktycznych i prawnych, które legły u jego podstaw (zob. np. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 29 października 2021 roku, I ACa 436/21, LEX nr 3286086). W rozpatrywanej sprawie sytuacja taka nie miała miejsca, Sąd pierwszej instancji w uzasadnieniu zawarł wszystkie elementy określone w przepisie: wskazał zarówno podstawę faktyczną rozstrzygnięcia, obejmującą ustalenie faktów, które uznał za udowodnione, dowodów, na których się oparł, jak i wyjaśnienie podstawy prawnej wyroku z przytoczeniem przepisów prawa. Tym bardziej zatem, w ocenie Sądu Apelacyjnego, nie można przypisać uzasadnieniu zaskarżonego wyroku mankamentów wskazywanych w orzecznictwie. Odpowiada ono wymogom art. 327 1 § 1 k.p.c., poddając się kontroli instancyjnej.
Mając na względzie podniesiony w apelacji zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c., w pierwszej kolejności wskazać należy, że ocena wiarygodności i mocy dowodów przeprowadzonych w danej sprawie wyraża istotę sądzenia w części dotyczącej ustalenia faktów, tj. rozstrzygania spornych kwestii na podstawie własnego przekonania sędziego powziętego w wyniku bezpośredniego zetknięcia się z dowodami. Powinna odpowiadać regułom logicznego myślenia, wyrażającym formalne schematy powiązań między podstawami wnioskowania i wnioskami oraz uwzględniać zasady doświadczenia życiowego będące wyznacznikiem granic dopuszczalnych wniosków i stopnia prawdopodobieństwa ich przydatności w konkretnej sytuacji. Jeżeli z określonego materiału dowodowego Sąd wyprowadził wnioski logicznie poprawne i zgodne z zasadami doświadczenia życiowego, to taka ocena dowodów nie narusza zasady swobodnej oceny dowodów przewidzianej w art. 233 k.p.c., choćby dowiedzione zostało, że z tego samego materiału dałoby się wysnuć równie logiczne i zgodne z zasadami doświadczenia życiowego wnioski odmienne. Tylko w przypadku wykazania, że nie ma powiązania, w świetle kryteriów wyżej wzmiankowanych, przyjętych wniosków z zebranym materiałem dowodowym, możliwe jest skuteczne podważenie oceny dowodów dokonanej przez Sąd; nie jest tu wystarczająca sama polemika naprowadzająca wnioski odmienne, lecz wymagane jest wskazanie, w czym wyraża się brak logiki lub uchybienie regułom doświadczenia życiowego w przyjęciu wniosków kwestionowanych (uzasadnienia wyroków Sądu Najwyższego z 27 września 2002 roku, IV CKN 1316/00, LEX nr 80273 oraz z 20 stycznia 2005 roku, I UK137/04, Lex nr 602671).
Zdaniem Sądu Apelacyjnego, Sąd Okręgowy przeprowadził wystarczające dla kategorycznego rozstrzygnięcia sprawy postępowanie dowodowe, a wynik tego postępowania, wbrew twierdzeniom apelującego, ocenił zgodnie z treścią art. 233 § 1 k.p.c., nie przekraczając granic swobodnej oceny dowodów, przepisem tym zakreślonym. W uzasadnieniu zaskarżonego orzeczenia Sąd pierwszej instancji w sposób wszechstronny i wnikliwy wyjaśnił powody rozstrzygnięcia oraz przekonująco wykazał, dlaczego sporne umowy miały w rzeczywistości charakter umowy o świadczenie usług. Przedmiotem oceny Sądu Okręgowego były dowody zaoferowane przez strony, zostały one wnikliwie przeanalizowane, a następnie omówione w uzasadnieniu, co pozwala na ich instancyjną kontrolę i prowadzi do wniosku, że wszystkie one zostały ocenione w zgodzie w zasadami logicznego rozumowania oraz doświadczenia życiowego. Zarzuty sformułowane przez apelującego ocenić zaś należy jedynie jako polemikę z prawidłowymi ustaleniami poczynionym przez Sąd pierwszej instancji. W konsekwencji, Sąd Odwoławczy, oceniając jako prawidłowe ustalenia faktyczne i rozważania prawne dokonane przez Sąd pierwszej instancji, uznał je za własne, co oznacza, iż zbędnym jest ich szczegółowe powtarzanie w uzasadnieniu wyroku Sądu Apelacyjnego (art. 387 § 2 1 pkt 1 i 2 k.p.c.).
Sąd pierwszej instancji nie naruszył przepisów art. 467 § 4 k.p.c. w zw. z art. 6 k.c., art. 235 2 § 1 pkt 4 k.p.c. w zw. z art. 302 § 1 k.p.c., art. 232 k.p.c. w zw. art. 6 k.c., art. 233 § 1 k.p.c., art. 299 k.p.c. w zw. z art. 302 k.p.c. W kontekście treści wspomnianych zarzutów, warto rozpocząć rozważania od przytoczenia treści art. 6 k.c., w myśl którego ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie wywodzącej z tego faktu skutki prawne. Przepis ten wyznacza reguły przeprowadzania dowodów na gruncie materialnoprawnym. Zasady przewidziane w tym przepisie dotyczą negatywnych konsekwencji związanych z nieudowodnieniem przez stronę faktów, z których wywodzi ona skutki prawne. Regulacja zawarta w k.c. koresponduje wyłącznie z etapem, w którym odtwarza się fakty, jej wpływ na subsumcję ma charakter wtórny, zachodzi tylko wówczas, gdy sąd uzna, że określone okoliczności faktyczne powoływane przez stronę nie mają pokrycia w materiale dowodowym. Wynika to stąd, że ciężar udowodnienia (onus probandi) pozwala rozstrzygnąć sprawę merytorycznie także wówczas, gdy sąd nie zdołał w ogóle (w pewnej części) wyjaśnić stanu faktycznego sprawy. Wówczas konsekwencje procesowe tego ponosi strona, na której spoczywał dowód. Kwestia rozkładu ciężaru dowodu ma jednak także aspekt procesowy (formalny), który dotyczy obowiązków stron procesu cywilnego w zakresie przedstawiania dowodów potrzebnych do rozstrzygnięcia sprawy. Wynika z brzmienia art. 3 k.p.c. i art. 232 k.p.c., które stanowią, że strony i uczestnicy postępowania obowiązani są dawać wyjaśnienia co do okoliczności sprawy zgodnie z prawdą i bez zatajania czegokolwiek oraz przedstawiać dowody dla stwierdzenia faktów, z których wywodzą skutki prawne. Jak wskazano wyżej, sąd rozstrzyga sprawę według właściwego prawa materialnego na podstawie koniecznych ustaleń uzyskanych dzięki zebranym środkom dowodowym. Na te ustalenia składają się dowody, które przedstawiają w pierwszej kolejności same strony, zgodnie z obowiązkiem wynikającym z art. 232 k.p.c. Sąd nie ma obowiązku dążenia do wszechstronnego zbadania wszystkich okoliczności sprawy i do wyjaśnienia rzeczywistej treści stosunków faktycznych i prawnych. Ustawodawca do minimum ograniczył uprawnienia sądu do działania z urzędu, zatem szczególnego znaczenia nabiera aktywność stron w prezentowaniu dowodów oraz przytaczaniu faktów istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy. Przepisy procedury cywilnej nie ustanawiają przy tym zasady rozstrzygania wątpliwości na korzyść którejkolwiek ze stron procesowych. Przyjęcie takiej zasady przeczyłoby treści k.p.c., który na stronę postępowania nakłada obowiązek dawania wyjaśnień co do okoliczności sprawy oraz przestawiania dowodów; jak też treści art. 6 § 2 k.p.c., który stanowi, że strony obowiązane są przytaczać wszelki okoliczności faktyczne i dowody bez zbędnej zwłoki, oraz treści art. 232 k.p.c. Obowiązkiem strony i w jej interesie procesowym jest przedstawienie dowodów, które pozostawione są osądowi sędziowskiemu dokonywanemu w granicach zakreślonych treścią normy zawartej w art. 233 § 1 k.p.c. Zgodnie z wyjaśnieniem udzielonym przez Sąd Najwyższy w wyroku z 15 lutego 2007 roku (sygn. akt I UK 269/06, OSNP 2008/5-6/78, LEX nr 328015), w postępowaniu z zakresu ubezpieczeń społecznych kontroli podlega decyzja organu rentowego i rozkład ciężaru dowodów będzie zależał od rodzaju decyzji - jeżeli jest to decyzja, w której organ zmienia sytuację prawną danego podmiotu, to powinien on wykazać uzasadniające ją przesłanki faktyczne. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w przedmiotowej sprawie, wobec czego w postępowaniu sądowym to płatnik składek, jako podmiot odwołujący się od decyzji organu rentowego, zobowiązany był do odniesienia się do przedstawionych zarzutów oraz wykazania faktów przeciwnych niż wskazane przez organ rentowy w zaskarżonej decyzji. Nie jest więc tak, że pozwany wydał zaskarżoną decyzję bez przeprowadzenia jakiegokolwiek postępowania dowodowego i nie przedstawił własnego wywodu prawnego, opartego na określonych ustaleniach faktycznych. W tych okolicznościach, na etapie postępowania sądowo-odwoławczego, to nie organ powinien udowadniać prawidłowość wydanej przez siebie decyzji, lecz strona odwołująca ma udowodnić, że wskazane przez nią w odwołaniu okoliczności faktycznie miały miejsce. Powyższa reguła oznacza także, że brak inicjatywy dowodowej strony odwołującej się lub niedostateczne wykazanie zasadności jej stanowiska, co do zasady skutkować będzie oddaleniem odwołania. To na płatniku składek spoczywał zatem ciężar dowodzenia, że ubezpieczeni, na mocy spornych umów, wykonywali dzieła. Płatnik składek obowiązkowi temu nie sprostał, nie powołał dowodów, które uzasadniałyby stwierdzenie, że przedmiotem spornych umów było wykonanie dzieł przez ubezpieczonych. Rządząca procesem cywilnym zasada kontradyktoryjności polega na tym, że to nie na sądzie, lecz stronach procesowych spoczywa ciężar aktywnego uczestniczenia w czynnościach procesowych, oferowania dowodów na potwierdzenie własnych tez oraz podważenie twierdzeń przeciwnika. Pożądana aktywność wyraża się zarówno w składaniu pism procesowych jak też w odpowiednim reagowaniu na zachowania procesowe przeciwnika i przedstawiane przez niego dowody tak w pismach procesowych jak i na rozprawie. Dowód z przesłuchania stron jest dowodem fakultatywnym, subsydiarnym i symetrycznym. Według art. 299 k.p.c., sąd przeprowadza dowód z przesłuchania stron wtedy, gdy po wyczerpaniu środków dowodowych lub w razie ich braku pozostały niewyjaśnione fakty istotne dla rozstrzygnięcia sprawy. Jak wynika z treści tego przepisu, sąd nie przesłuchuje stron, co do wszystkich faktów będących przedmiotem postępowania dowodowego, lecz tylko co do faktów spornych, mających istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy i to jedynie wówczas, gdy albo przeprowadzone dowody nie pozwoliły wyjaśnić istoty sprawy, albo nie ma innych dowodów, które pozwoliłyby wyjaśnić tę istotę. W myśl regulacji zawartej w tym przepisie, dowód z przesłuchana stron ma charakter posiłkowy, pomocniczy (subsydiarny), a jego przeprowadzenie nie może służyć sprawdzeniu wyników dotychczasowego postępowania dowodowego ani przesądzać wyników tego postępowania. Jest to dowód fakultatywny. Dowód z przesłuchania stron nie ma charakteru obligatoryjnego w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, choć nie ulega wątpliwości, że może on okazać się konieczny wtedy, gdy nie ma możliwości przeprowadzenia innych dowodów lub gdy innych dowodów nie ma. Co ważne, organ rentowy prawidłowo wskazał w odpowiedzi na apelację, iż pełnomocnik płatnika składek nie zgłosił zastrzeżenia do protokołu w trybie art. 162 k.p.c., tymczasem zgodnie z art. 162 § 2 k.p.c., stronie zastępowanej przez adwokata, radcę prawnego, rzecznika patentowego lub Prokuratorię Generalną Rzeczypospolitej Polskiej, która zastrzeżenia nie zgłosiła, nie przysługuje prawo powoływania się na to uchybienie w dalszym toku postępowania. Skutku tego nie niweczy wypowiedzenie lub cofnięcie pełnomocnictwa. D. A. i A. P., pomimo wielokrotnego wyzwania ich, nie stawili się na żadnym z terminów rozprawy. W tej sytuacji, dalsze odraczanie terminów rozprawy prowadziłoby do bezzasadnego przedłużania postępowania, w sytuacji, w której było możliwe dokonanie rozstrzygnięcia w oparciu o dostępne dowody.
Oceniając charakter stosunku prawnego łączącego skarżącego z zainteresowanymi, odnieść się trzeba do normy art. 353 1 k.c. ustanawiającej zasadę swobody umów, umożliwiającej stronom wybór rodzaju stosunku prawnego, który będzie je łączył. Istotnym jest jednak, że zasada ta nie ma charakteru bezwzględnego i podlega określonym ograniczeniom. Każdy stosunek podlega badaniu pod kątem zgodności jego treści i celu z ustawą, zasadami współżycia społecznego, jak również zgodności z właściwością stosunku prawnego. Przekroczenie przez strony zasady swobody umów poprzez naruszenie wyżej wymienionych kryteriów skutkuje nieważnością umowy bądź jej części. Podstawowe znaczenie dla oceny stosunku zobowiązaniowego ma przy tym nie literalne brzmienie umowy, ale przede wszystkim zgodny zamiar stron i cel umowy. Przy czym, nawet jeśli strony chcą zawrzeć umowę danego rodzaju i sporządzają jej treść tylko na potrzeby osiągnięcia korzystnego dla siebie skutku prawnego, podstawowe znaczenie ma charakter umowy faktycznie wykonywanej. Niezależnie zatem od deklaracji stron co do nazwy zawieranej umowy, o tym, jakiego rodzaju stosunek łączy strony rozstrzygać będą warunki, w jakich praca jest wykonywana. W związku z powyższym sąd ma obowiązek badać, czy postanowienia zawarte w umowie, czy też okoliczności związane z jej wykonywaniem nie wskazują, że strony zawierając danego rodzaju umowę nie wykroczyły poza granice swobody kontraktowej wyznaczone zgodnie z art. 353 1 k.c. m.in. przez kryteria właściwości - natury stosunku prawnego wynikającego z zawartej umowy. Podkreślić przy tym należy, że w procesie badania tej kwestii, zgodnie z art. 65 § 2 k.c. podstawowe znaczenie ma nie dosłowne brzmienie umowy, ale przede wszystkim zgodny zamiar stron i celu umowy.
Odnosząc się do deklarowanego przez płatnika składek zamiaru związania się umowami o dzieło, Sąd Apelacyjny podkreśla, że o prawidłowym zakwalifikowaniu umowy cywilnoprawnej nie decyduje wyłącznie nazwa umowy ani jej formalne postanowienia, ale także sposób jej wykonywania, a w szczególności realizowanie przez strony - nawet wbrew postanowieniom umowy - cech charakterystycznych dla danego stosunku prawnego, które odróżniają zawartą i realizowaną umowę od innych umów cywilnoprawnych. Należy zwrócić uwagę, że często zdarza się, że zgodny zamiar stron i cel umowy objawiają się nie w treści kontraktu (który zazwyczaj odpowiada kodeksowym wzorcom), lecz w sposobie jego realizacji, odsłaniającym rzeczywiste intencje stron. W rozumieniu art. 65 § 2 k.c. cel umowy jest wyznaczany przez funkcję, jaką strony wyznaczają danej czynności w ramach łączących je stosunków prawnych. Jest to cel zindywidualizowany, dotyczący konkretnej umowy i znany obu stronom. Wpływa on na kształt praw i obowiązków pośrednio, jako jeden z czynników, które powinny być brane pod uwagę przy dokonywaniu wykładni. Cel nie musi być wyartykułowany w treści umowy, a może być ustalany na podstawie okoliczności towarzyszących dokonaniu czynności prawnej. Cel umowy można określić jako intencję stron, co do osiągnięcia pewnego stanu rzeczy. Ustalenie celu umowy jest niezwykle istotne, bowiem sprzeczność celu czynności z ustawą prowadzi do nieważności czynności prawnej. Natomiast zgodny zamiar stron wyraża się w uzgodnieniu istotnych okoliczności i określić go można jako intencję stron, co do skutków prawnych, jakie mają nastąpić w związku z zawarciem umowy (por. wyrok Sądu Najwyższego z 21 grudnia 2010 roku, III CSK 47/10, LEX nr 738108).
Ze sposobu realizacji spornych umów wynika, w ocenie Sądu Apelacyjnego, że faktycznym zamiarem stron nie było zawarcie umów o dzieło.
W obliczu przedstawionej przez Sąd Okręgowy charakterystyki umowy o dzieło i zlecenia, podkreślić jedynie należy, że umowa o dzieło jest umową o „rezultat usługi” - co jest podstawową cechą odróżniającą ją od umowy o pracę oraz od umowy zlecenia - konieczne jest, aby działania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu - w postaci materialnej bądź niematerialnej. Dzieło jest przy tym wytworem, który w momencie zawierania umowy nie istnieje, jednak jest w niej z góry przewidziany i określony w sposób umożliwiający jego późniejszą weryfikację (w szczególności przy użyciu jednostek metrycznych, przez porównanie z istniejącym wzorem, z wykorzystaniem planów, rysunków lub też przez opis). Przedmiot umowy o dzieło może zatem zostać określony w różny sposób, jednakże określenie to musi być na tyle precyzyjne, aby nie było wątpliwości, o jakie dzieło chodzi. Nadto cechą konstytutywną dzieła jest samoistność rezultatu, przez co rozumie się jego niezależność od dalszego działania twórcy. Wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności), bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie, jest natomiast cechą charakterystyczną tak dla umów zlecenia (gdy chodzi o czynności prawne - art. 734 § 1 k.c.), jak i dla umów o świadczenie usług nieuregulowanych innymi przepisami (gdy chodzi o czynności faktyczne - art. 750 k.c.). W odróżnieniu od umowy o dzieło, przyjmujący zamówienie w umowie zlecenia (umowie o świadczenie usług) nie bierze więc na siebie ryzyka pomyślnego wyniku spełnianej czynności. Jego odpowiedzialność za właściwe wykonanie umowy oparta jest na zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 k.c.), podczas gdy odpowiedzialność strony przyjmującej zamówienie w umowie o dzieło niewątpliwie jest odpowiedzialnością za rezultat.
Świadek A. D., inspektor prowadząca kontrolę u płatnika składek, zeznała, że płatnik składek często zawierał umowy o dzieło, średnia roczna liczba ubezpieczonych wynosiła 10 osób, zaś w toku kontroli płatnik zawarł aż 67 umów o dzieło z 15 ubezpieczonymi, w tym dotyczące umycia okien czy montażu gotowych elementów.
J. M. podał, że jego zadaniem było owijanie rur watą, co zajmowało zazwyczaj kilka dni. Aby prawidłowo wykonywać obowiązki, musiał wiedzieć, jaka jest średnica rury i dodać 3 cm na zgięcia. Wynagrodzenie za wykonywane czynności było godzinowe, brygadzista sprawdzał postępy prac, ubezpieczony pracował 8 godzin dziennie.
R. D. wskazał, iż do jego obowiązków należało docinanie z profilu ramki, zgrzewanie ramki z kanałem wentylacyjnym. Kanały te służyły do montażu na budowach. Ubezpieczony dodał, że każdy mógłby wykonywać czynności, do których został zaangażowany, ponieważ była to prosta praca.
P. A., przedstawiciel płatnika składek, przyznał, że spółka zawierała umowy o dzieło z powodu natłoku prac.
Z zeznań stron spornych umów i świadka wynika, że prace, które wykonywali ubezpieczeni, były niezbyt skomplikowanymi pracami budowlanymi, niewymagającymi specjalnych kwalifikacji czy zdolności technicznych lub manualnych. Oczywistym jest, że aby prawidłowo wykonywać czynności remontowo-budowlane, z reguły należy posiadać odpowiednie kwalifikacje - wiedzę o materiałach, których należy użyć do wykonania poszczególnych czynności, i o sposobie ich wykonywania. Nie jest to jednak wystarczające kryterium do tego, aby rozróżnić, czy sporne umowy były umowami o dzieło czy umowami o świadczeniu usług (należącymi do kategorii czynności faktycznych), ponieważ powierzając danemu podmiotowi określone czynności, zazwyczaj bierze się pod uwagę jego kwalifikacje. Takie kryterium stosuje się zarówno przy wyborze osoby, która ma wykonać dzieło na podstawie umowy o dzieło (o której mowa w art. 627 k.c.), wykonać czynność prawną na podstawie umowy zlecenia (o której mowa w art. 735 k.c.) czy wykonać czynność faktyczną na podstawie umowy oświadczenie usług (o której mowa w art. 750 k.c.).
Przedmiot umowy o dzieło może zostać określony w różny sposób, jednakże określenie to musi być na tyle precyzyjne, aby nie było wątpliwości, o jakie dzieło chodzi. Nadto cechą konstytutywną dzieła jest samoistność rezultatu, przez co rozumie się jego niezależność od dalszego działania twórcy. Chodzi tu bowiem o pewien indywidualny byt, powstały w wyniku działań twórcy. Dzieło nie musi mieć cech indywidualności w takiej mierze jak utwór, nie zawsze musi być tworem niepowtarzalnym, chronionym prawem autorskim i wymagającym od jego autora posiadania specjalnych umiejętności. W doktrynie i orzecznictwie dominuje stanowisko, że nie można uznać za dzieło czegoś, co nie odróżnia się w żaden sposób od innych występujących na danym rynku rezultatów pracy – materialnych bądź niematerialnych.
Nie można uznać za dzieło czegoś, co nie odróżnia się w żaden istotny sposób od innych występujących na danym rynku rezultatów pracy materialnych bądź niematerialnych, gdyż wówczas zatraciłby się indywidualny charakter dzieła, które jednocześnie - co oczywiste - nie musi być czymś nowatorskim i niewystępującym jeszcze na rynku, jednak powinno posiadać charakterystyczne i wynikające z umowy cechy, umożliwiające zbadanie, czy dzieło zostało wykonane prawidłowo i zgodnie z indywidualnymi wymaganiami bądź upodobaniami zamawiającego (wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 6 czerwca 2024 roku, II GSK 1084/21).
Podkreślić trzeba, iż aby można było mówić o dziele w budownictwie, musi to być praca która ma jakieś indywidualne cechy, jest innowacyjna. Sąd Apelacyjny w pełnej rozciągłości podziela stanowisko wyrażone przez Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z 25 marca 2015 roku (sygn. III UK 159/14), iż jednorodzajowe, powtarzające się czynności nie mogą być potraktowane, jako „dzieło”, chyba że zainteresowany od początku do końca wykonywałby te prace na podstawie własnego projektu budowlanego, a prace budowlane miałyby indywidualny charakter poprzez np. zastosowanie szczególnej (innowacyjnej) technologii wykonania, formy przestrzennej itp. Tylko w takim przypadku praca mogłaby spełniać przesłanki dzieła i pozwalałaby na odróżnienie jej od prac budowlanych powszechnie wykonywanych na rynku budowlanym.
Jak wskazuje orzecznictwo, nie można świadczyć w oparciu o umowę o dzieło robót budowlanych, ciesielskich, montażowych, zbrojeniowych, porządkowych, pielęgnacyjnych itp., jeżeli wpisane są w rozbudowany cykl pracy stanowiącej o istocie działalności podmiotu zatrudniającego (np. wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 16 czerwca 2015 roku, III AUa 799/14).
Wbrew twierdzeniom skarżącego, prace wykonywane przez ubezpieczonych były właśnie pracami stricte budowlano-remontowymi. Dowody zebrane w niniejszej sprawie potwierdzają, że były to prace powtarzające się, jednorodne, nie różniły się od standardowej pracy budowlanej powszechnie wykonywanej na rynku budowlanym. Szereg powtarzalnych czynności, zwłaszcza takich, które składają się na zorganizowany cykl produkcyjny, w systemie pracy ciągłej, nawet gdy prowadzi do pewnego wymiernego efektu, nie stanowi zaś jednorazowego rezultatu, który można zakwalifikować jako realizację umowy o dzieło. Przedmiotem umowy o dzieło nie może być bowiem osiąganie kolejnych, bieżąco wyznaczonych rezultatów (np. izolowanie kanałów wentylacyjnych nawiewnych, poprzez owijanie rur wentylacyjnych watą mineralną, wykonanie kołnierzy i zamontowanie do kanałów i kształtek, docinanie z profilów ramki i zgrzanie wyciętej ramki z kanałem wentylacyjnym i uszczelnienie silikonem, wkładanie wkładów do kanałów i mocowanie ich, montowanie izolacji na pionach wentylacyjnych). W tym sensie nie może istnieć ciąg tzw. „małych dzieł”, składających się na końcowy efekt, za który odpowiedzialność ponosi zlecający pracę.
W świetle powyższych ustaleń, stwierdzić należy, iż ubezpieczeni nie wykonywali prac o indywidualnym charakterze, z zastosowaniem jakiejś szczególnej (innowacyjnej) technologii.
Nie wykazano ponadto, aby płatnik składek kontrolował prawidłowość wykonania „dzieła”. Nie przedstawiono dowodów formalnego przekazania czy odbioru rezultatów pracy ubezpieczonego – co potwierdza jedynie, że nie istniała taka konieczność, ponieważ faktycznym przedmiotem badanej w sprawie umowy nie było wykonanie dzieła (skoro strony nie określiły w umowie cech indywidualizujących dzieło), ale staranne działanie. Ubezpieczeni byli wprawdzie nadzorowani na co dzień przez przełożonych (brygadzistów), jednak nie różniło się to od zwykłego sprawdzania rezultatów wykonywanych obowiązków. Oczywistym być musi, że prawidłowe wykonanie pracy jest pożądane w każdym reżimie świadczenia pracy. Na zasadach wynikających z kodeksu cywilnego (art. 471 k.c.) wykonujący usługę również odpowiada za należyte wykonanie zobowiązania. Sam więc fakt, że zleceniodawca przeprowadza kontrolę wykonania usługi (innymi słowy, bada zachowanie przez usługodawcę należytej staranności) nie stanowi o tym, że czynność taka stanowi sprawdzian umówionego rezultatu na istnienie wad fizycznych i przemawia za zakwalifikowaniem umowy jako umowy o dzieło.
W świetle obowiązujących przepisów prawa, zawarcie umowy o dzieło nie pociąga za sobą obowiązku opłacania składek na ubezpieczenie społeczne. Art. 6 ust. 1 pkt 4 ustawy z 13 października 1998 roku o systemie ubezpieczeń społecznych ustanawia natomiast obowiązkowe objęcie ubezpieczeniem emerytalno-rentowym osób fizycznych, które na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia (tzw. zleceniobiorców), jak również osób z nimi współpracującymi. W/w osoby – zgodnie z art. 12 ust. 1 cyt. ustawy – podlegają również obowiązkowo ubezpieczeniu wypadkowemu. Art. 13 pkt 2 ustawy stanowi, iż zleceniobiorcy podlegają obowiązkowo ubezpieczeniom od dnia oznaczonego w umowie jako dzień rozpoczęcia jej wykonywania do dnia rozwiązania lub wygaśnięcia tej umowy. Z art. 36 ust. w zw. z ust. 2 ustawy wynika natomiast obowiązek zgłoszenia do ubezpieczeń społecznych przez płatnika składek każdej osoby objętej obowiązkowo ubezpieczeniami emerytalnym i rentowym. Stosownie do art. 81 ust. 1 ustawy z 27 sierpnia 2004 roku o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. Dz. U. z 2024 roku, poz. 146) do ustalenia podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie zdrowotne osób, o których mowa w art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. a, d-i i pkt 3 i 35, stosuje się przepisy określające podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe tych osób, z zastrzeżeniem ust. 5, 6 i 10.
Sąd Apelacyjny podzielił stanowisko Sądu pierwszej instancji, iż sporne umowy w sposób dość ogólny wskazywały rodzaje prac, którymi zajmować się mieli ubezpieczeni i nie określały parametrów dotyczących szczegółowego i zindywidualizowanego efektu tych prac, nie podały też ilości i specyfikacji materiałów, które będą zużyte do wykonania tych prac. To nie indywidualnie oznaczony efekt końcowy (rezultat) owych prac, ale samo ich staranne wykonanie było więc przedmiotem umów, co przemawia za przyjęciem, że nie były to umowy o dzieło, ale typowe umowy o świadczenie usług. Wykonywane przez ubezpieczonych prace, choć zakładały dążenie do osiągnięcia pewnego rezultatu (co jest cechą zarówno umów zlecenia, jak i umów o świadczenie usług), to jednak stanowiły jedynie element całego procesu wykonawczego i nie stanowiły dzieł, które ubezpieczeni samodzielnie dostarczaliby na indywidualne zamówienie. To wykonywanie instalacji cieplno-kanalizacyjno-gazowo-klimatyzacyjnych, jako całość, było dziełem, do wykonania którego zmierzał płatnik składek. Celem umów zawartych z ubezpieczonymi było wykonanie określonych czynności, które były jedynie etapami prac w procesie jej wykonania. Wykonywane przez odwołujących prace, choć zakładały dążenie do osiągnięcia pewnego rezultatu, to jednak bezsprzecznie stanowiły element całego procesu produkcyjnego stanowiącego przedmiot działalności płatnika składek. Samoistność dzieła, polegająca na jego niezależności od twórcy oraz jego dalszym istnieniu i oddziaływaniu, stanowi zaś jego elementarną cechę. Tego rodzaju samodzielność pozwala na zastosowanie przepisów o rękojmi za wady, aby możliwa była ocena, czy dzieło zostało wykonane zgodnie z umową. Nie można zatem przyjąć, że - jeśli chodzi o sporne umowy - zachodziła samoistność działania twórcy, która prowadziła do finalnego stworzenia dzieła, skoro takowe powstawało w cyklu prac, wykonywanych przez różnych pracowników.
Reasumując, przeprowadzone w niniejszej sprawie postępowanie dowodowe wykazało, iż ubezpieczonych w spornych okresach łączyły z płatnikiem składek umowy o świadczenie usług, do których, zgodnie z kodeksem cywilnym, stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, a w konsekwencji w odniesieniu do zainteresowanych zachodziła podstawa prawna z art. 6 ust. 1 pkt 4 i art. 12 ust. 1 w zw. z art. 13 pkt 2 ustawy z 13 października 1998 roku o systemie ubezpieczeń społecznych do objęcia ich z tytułu wykonywania umów obowiązkowo ubezpieczeniami społecznymi: emerytalnym, rentowymi i wypadkowym.
Sąd pierwszej instancji natomiast nieprawidłowo orzekł o kosztach zastępstwa procesowego na rzecz organu rentowego. Należy wskazać, iż w niniejszej sprawie, sprawach połączonych, decyzja organu rentowego dotyczyła przede wszystkim obowiązkowego podlegania ubezpieczeniom społecznym. Kwestia podstawy wymiaru składek była pochodną kwestią. Zatem koszty zastępstwa procesowego sąd winien był ustalać w oparciu o przepis § 9 ust.2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności radców prawnych. W tym zakresie zatem apelacja pozwanego została uwzględniona, o czym orzeczono jak w punkcie I wyroku na mocy art. 386§ kpc.
Sąd Apelacyjny, na podstawie art. 385 k.p.c., oddalił apelację płatnika składek w pozostałym zakresie – punkt II.
O kosztach zastępstwa procesowego w postępowaniu apelacyjnym Sąd Apelacyjny orzekł w punkcie III wyroku, uwzględniając zasadę odpowiedzialności za wynik procesu – art. 98 § 1, 1 1 i 3 k.p.c., art. 99 k.p.c. oraz art. 108 zd. 1 k.p.c. w zw. z § 10 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności radców prawnych.
SSA Daria Stanek