Wyrok z 17 grudnia 2015, sygn. IV Pa 121/15
W skrócie
Pokaż pozostałe podstawy prawne (1)
Sygn. akt IV Pa 121/15
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 17 grudnia 2015 roku
Sąd Okręgowy w Sieradzu IV Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w składzie:
Przewodniczący: SO Dorota Załęska (spr.)
Sędziowie: SO Sławomir Górny
SO Sławomir Matusiak
Protokolant: staż. Sylwia Kulawiecka
po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 17 grudnia 2015 roku w Sieradzu
sprawy z powództwa G. S.
przeciwko (...) S.A. Oddział w W. - (...) z siedzibą w W. - Zakład (...) w Ł.
o sprostowanie protokołu wypadku przy pracy
na skutek apelacji powódki
od wyroku Sądu Rejonowego w Zduńskiej Woli - Sądu Pracy
z dnia 16 września 2015 roku sygn. akt IV P 351/13
1.oddala apelację,
2.zasądza od G. S. na rzecz (...) S.A. Oddział w W. - (...)z siedzibą w W. - Zakład (...) w Ł. kwotę 60 (sześćdziesiąt) złotych tytułem zwrotu kosztów procesu za II instancję.
Sygn. akt IV Pa 121/15
UZASADNIENIE
W pozwie z 29 listopada 2013r. powódka G. S. wniosła o sprostowanie protokołu wypadku przy pracy, sporządzonego w dniu 15 lutego 2013r. przez (...) Spółkę Akcyjną w W. i ustalenie, że zdarzenie z udziałem jej męża S. S., opisane w protokole, jest wypadkiem przy pracy, w rozumieniu art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 30 października 202r o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych.
Uzasadniając żądanie powódka wskazała, iż przyczyną śmierci męża w miejscu zatrudnienia było pozostawienie go w odosobnieniu, w stanie bezpośrednio zagrażającym życiu.
Pozwany (...) Spółka Akcyjna w W. nie uznał powództwa, wnosząc o jego oddalenie w całości. Zdaniem pozwanego, zgon S. S. nastąpił z przyczyn naturalnych, nie wywołanych warunkami, ani też sposobem wykonywania przez niego pracy.
Wyrokiem z dnia 16 września 2015r,. Sąd Rejonowy Sąd Pracy w Zduńskiej Woli oddalił powództwo i obciążył powódkę kosztami procesu na rzecz pozwanego.
Wyrok zapadł po następujących ustaleniach stanu faktycznego i jego ocenie prawnej:
Mąż powódki S. S., zatrudniony był w pozwanej spółce (...) na stanowisku specjalisty montera, pełniąc obowiązki brygadzisty brygady warsztatowej . W dniu 15 lutego 2013r. S. S. przybył do miejsca pracy ((...) w Z. przy ul. (...)), około godziny 6.45. Tego dnia miał przygotować urządzenie przeciskowe do wykonania pracy zaplanowanej na 18 lutego 2013 roku. Po przybyciu do zakładu, S. S. udał się do pomieszczenia warsztatowego, skierował się w stronę biurka i usiadł na krześle między biurkiem, a szafkami narzędziowymi. Nie przebrał się w ubranie robocze, informując swojego nieformalnego zastępcę J. R., że jest zmęczony i polecił mu, aby w jego zastępstwie udał się na odprawę do naczelników. J. R. wyszedł z warsztatu, wrócił po około 15-20 minutach. Podczas odprawy, J. R. powiadomił naczelnika D. G. o złym samopoczuciu S. S.. Po odprawie, naczelnik udał się do warsztatu, pytając S. S. jak się czuje i sugerując wizytę u lekarza, na co pracownik odpowiedział, że nie ma takiej potrzeby. Naczelnik pytał S. S. czy mierzył rano ciśnienie , uzyskując odpowiedź twierdzącą oraz, że ciśnienie było wówczas na poziomie 120 – 130/70. Kontakt z poszkodowanym był logiczny, wygląd S. S. nie wzbudzał niepokoju D. G.. Naczelnik zaproponował brygadziście, że jeden z pracowników zawiezie go do szpitala, mówił, że nie można lekceważyć bóli w klatce piersiowej, jednak S. S. odmówił. O złym samopoczuciu S. S. poinformowano także jego zięcia Ł. R. – zatrudnionego w pozwanej spółce, który przybył do warsztatu, namawiając teścia na wizytę u lekarza. Ze S. S. rozmawiała też telefonicznie córka, ale również i jej nie udało się przekonać ojca do niezwłocznego skorzystania z porady lekarskiej. S. S. zapewnił jednak, że przed godziną 11.00 uda się do poradni, do lekarza rodzinnego.
Przed godziną 8 J. R. musiał opuścić zakład pracy, celem wykonania obowiązków służbowych w terenie. Wówczas zwrócił się do jednego z pracowników - G. M., aby zaglądał do S. S., bo źle się czuje. Między godziną siódmą a dziewiątą G. M. schodził do warsztatu około 4-5 razy. S. S. siedział wówczas w tym samym miejscu, przy biurku, „wypełniał jakieś papiery”. Około godziny 9.00, do pomieszczenia warsztatowego ponownie przyszedł naczelnik, celem zorientowania się o wyniku wizyty u lekarza, na co S. S. odpowiedział, że ma umówioną wizytę u lekarza na godzinę 11.00, nie uskarżał się na dodatkowe dolegliwości. Po około 10-15 minutach D. G. opuścił warsztat. Około godziny 9.30 do pomieszczenia warsztatowego wszedł jeden z pracowników – M. N., który zastał siedzącego przy biurku S. S.. M. N. rozmawiał z nim o pracy, pytał o zdrowie, a S. S. mówił, że czuje się lepiej.
Przed godziną 10.00 do zakładu pracy powrócił J. R.. Skierował się na warsztat i zastał w pomieszczeniu S. S. leżącego na plecach, na podłodze. J. R. wyszedł na korytarz krzycząc do naczelnika, by ten wezwał pogotowie. D. G., G. M. i Ł. J. - inspektor BHP prowadzący tego dnia szkolenie, zbiegli na dół i przystąpili do udzielania poszkodowanemu pierwszej pomocy. S. S. oddychał, miał ranę głowy i na czole. Założono mu opatrunek. W międzyczasie udzielający pomocy stwierdzili, że nie wyczuwają pulsu i przystąpili do akcji reanimacyjnej. Jednocześnie wezwano karetkę. Inspektor BHP i G. M. wykonywali masaż serca i sztuczne oddychanie O godzinie 10.05 na miejsce przybyła karetka pogotowia. Ratownicy stwierdzili brak tętna, brak oddechu, sinicę, szerokie niereagujące na światło źrenice i ranę okolicy czoła. Kontynuowano reanimację krążeniowo – oddechową. O godzinie 10.50, zespół medyczny stwierdził zgon S. S., wskazując jako rozpoznanie - podejrzenie zawału mięśnia sercowego . Po zdarzeniu nie przeprowadzono sekcji zwłok poszkodowanego. W dniu 18 lutego 2013r. Prokurator z udziałem biegłego lekarza dokonali oględzin zewnętrznych zwłok, w wyniku których stwierdzono w okolicy czołowej środkowej otarcia naskórka na obszarze 6x5 cm, łukowatą ranę tłuczoną o długości 3 cm, na grzbiecie nosa otarcie naskórka o wymiarach 1,5 x1 cm. Na podstawie oględzin biegły wskazał, iż S. S. zmarł śmiercią naturalną, nagłą, ujawnione w czasie badania obrażenia głowy mają charakter powierzchowny i mogły powstać na skutek upadku na twarde podłoże w momencie zasłabnięcia. Zdaniem biegłego, obrażenia te nie miały wpływu na śmierć poszkodowanego.
Na podstawie opinii biegłych prof. dr hab.n. med. A. G. i G. B. Sąd Rejonowy ustalił, że powodem zgonu S. S., z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, były schorzenia układu sercowo – naczyniowego.
W pomieszczeniu warsztatowym, w którym doszło do opisanego zdarzenia, znajdowało się biurko, a przy nim biurku dwa krzesła, z lewej i prawej strony biurka szafy metalowe, po środku stół warsztatowy metalowy. Podłoga wykonana jest z okrągłych, drewnianych klocków
Powołany przez pozwanego zespół powypadkowy, stwierdził, iż zdarzenie z 15 lutego 2013r. nie spełniało wymagań art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 30 października 2002r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych, z uwagi na brak wystąpienia przyczyny zewnętrznej .
Powyższy stan faktyczny Sąd Rejonowy ustalił w oparciu o dokumentację zgromadzoną w aktach sprawy, szczegółowo powołaną w uzasadnieniu wyroku , a także w oparciu o zeznania świadków i opinie biegłych.
Oceniając opinie biegłych powołanych w niniejszej sprawie , Sąd Rejonowy uznał , że wprawdzie biegły (M. D.) udzielił odpowiedzi na zadane przez Sąd pytania, to jednak opinia nie mogła stanowić podstawy ustaleń faktycznych poczynionych w sprawie, bowiem
biegły nie zapoznał się z aktami sprawy w sposób szczegółowy, przyznając, iż wnioski opinii oparł na dokumentacji sporządzonej przez zespół ratunkowy przybyły na miejsce zdarzenie, że nie posiada wiedzy odnośnie zeznań świadków przesłuchanych w toku postępowania.
W ocenie Sądu Rejonowego opinia drugiego biegłego prof. dr hab. n. med. A. G., stwierdzającego że z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, przyczyną zgonu S. S. były schorzenia układu sercowo- naczyniowego, spełniła wymogi dowodu i nie podlegała dyskwalifikacji. Natomiast zarzucany opinii przez powódkę brak zwięzłego przedstawienia ustalonego stanu faktycznego i wniosków opinii, pominięcie zapisów o charakterze „czysto” formalnym, nie może prowadzić do automatycznego wnioskowania o wadliwości przedmiotowej opinii. Sposób zredagowania opinii nie jest bowiem decydującym z punktu widzenia waloru dowodowego dokumentu, sporządzonego przez biegłego. Dla Sądu, Rejonowego najistotniejszym jest to, czy biegły udzielił odpowiedzi na postawione mu pytania, a nie to, w jakiej formie, w tym zadowalającej pełnomocnika powódki to uczynił.
Z podanych względów Sąd meriti poczynił ustalenia faktyczne w oparciu o opinię drugiego biegłego. Z kolei dopuszczenie dowodu z opinii kolejnego biegłego chorób wewnętrznych kardiologa, nie było rezultatem wadliwości opinii wcześniejszej. Sąd Rejonowy argumentował, że dopuścił ten dowód wyłącznie dlatego, że ustalenia dotyczące przyczyn zgonu S. S., w kontekście działania siły na jego czaszkę, mogły nie leżeć w obszarach specjalizacji kardiologa. Oddalając wniosek pełnomocnika powódki o dopuszczenie dowodu z opinii trzeciego biegłego z zakresu chirurgii, Sąd I instancji argumentował, że sformułowane przez pełnomocnika powódki pytania do biegłego będą czynić opinię nieprzydatną z punktu widzenia zasadności powództwa, bowiem ustalenia biegłego w zakresie wpływu urazów zewnętrznych na obrażenia wewnątrzczaszkowe, mogłyby mieć charakter jedynie hipotetyczny. Rozważania ewentualności potencjalnych, możliwych skutków stwierdzonych obrażeń, nie jest przydatne dla rozstrzygnięcia sporu, w którym koniecznym jest udzielenie kategorycznej odpowiedzi na pytanie w zakresie przyczyn zgonu poszkodowanego. Z punktu widzenia medycznego, wobec nieprzeprowadzenia sekcji zwłok, jednoznaczne ustalenie przyczyny śmierci S. S. nie jest możliwe. Powoływanie zaś kolejnych biegłych, niczego w tym zakresie nie zmieni. W ocenie sądu meriti nie może być tak, że Sąd korzysta z wiadomości biegłego dopóty, dopóki, ustalenia biegłego nie będą korzystne dla którejkolwiek ze stron. Jednocześnie Sąd Rejonowy zaznaczył powołując się na zeznania świadka - biegłego dokonującego oględzin zewnętrznych zwłok S. S., że ustalenie przyczyn zgonu w.w nie byłoby możliwe również obecnie, po ewentualnej ekshumacji, a nadto że obfitość krwawienia nie jest wyznacznikiem głębokości danej rany. Mogło być zatem i tak, że poszkodowany pomimo „zakrwawionego ubrania, doznał rany płytkiej, o charakterze powierzchownym.
Przechodząc do oceny prawnej, Sąd Rejonowy powołał się na art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 30 października 2002 roku o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (tekst jednolity - Dz. U. z 2015 roku, poz. 1242), zgodnie z którym za wypadek przy pracy uważa się nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną powodujące uraz lub śmierć, które nastąpiło w związku z pracą:
1) podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika zwykłych czynności lub poleceń przełożonych;
2) podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika czynności na rzecz pracodawcy, nawet bez polecenia;
3) w czasie pozostawania pracownika w dyspozycji pracodawcy w drodze między siedzibą pracodawcy a miejscem wykonywania obowiązku wynikającego ze stosunku pracy.
W ocenie Sądu I instancji, zdarzenie z 15 lutego 2013r., z udziałem S. S., było zdarzeniem nagłym i pozostawało w związku z pracą wykonywaną przez poszkodowanego. Nagłość zdarzenia powodującego wypadek przy pracy charakteryzuje się zaskoczeniem pracownika, jest czymś nieprzewidywalnym, nieoczekiwanym, raptownym. Z tych powodów w ocenie sądu meriti trudno odmówić „wypadkowi” z 15 lutego 2013 roku cech nagłości. Z pewnością pracownik nie spodziewał się, iż dozna urazu (zawału), który doprowadzi do jego śmierci i prawdopodobnie dlatego nie przewidując następstw złego samopoczucia, odmawiał niezwłocznego udania się do lekarza.
Przechodząc do drugiej z przesłanek - związku zdarzenia z pracą, Sąd Rejonowy podkreślił, że konstrukcja ta zakłada przypisanie pracodawcy ujemnych skutków zdarzeń powstałych w czasie wykonywania przez pracownika czynności związanych chociażby pośrednio z realizacją celów pracodawcy. Związek zdarzenia z pracą nie musi mieć charakteru przyczynowo- skutkowego - praca nie musi być przyczyną zdarzenia, a za wypadki przy pracy można uznać takie zdarzenia, które pozostają z nim w związku miejscowym, czasowym bądź funkcjonalnym. Innymi słowy, w ramach związku normatywnego dla stwierdzenia, że nagłe zdarzenie spowodowane przyczyną zewnętrzną jest wypadkiem przy pracy w rozumieniu art. 3 ust. 1 wystarczające jest ustalenie, że zdarzenie nastąpiło podczas lub w związku z prawidłowym wykonywaniem przez pracownika zwykłych czynności lub poleceń przełożonych bez potrzeby badania, czy wykonywanie tych czynności było zgodne z interesem pracodawcy.
Wprawdzie S. S. w dniu 15 lutego 2013 roku nie przebrał się w ubranie robocze i nie brał udziału w odprawie, jednakże- co potwierdzili przesłuchani w sprawie świadkowie- zajął miejsce przy biurku, a następnie przeglądał i wypełniał dokumenty. W takich okolicznościach, nie mogło być wątpliwości, iż zdarzenie nastąpiło podczas wykonywania przez poszkodowanego czynności o charakterze pracowniczym.
Przechodząc do oceny stanu faktycznego w aspekcie ostatniej ustawowej przesłanki- przyczyny zewnętrznej, Sąd Rejonowy zaznaczył , że przez przyczynę zewnętrzną rozumie się przyczynę stanowiącą źródło wypadku, leżącą poza organizmem pracownika, jak przykładowo: urazy mechaniczne, urazy termiczne, działalność sił przyrody, działalność osób trzecich. Ustawa nie wymaga, aby źródłem urazu lub śmierci była tylko i wyłącznie jedna przyczyna. Oznacza to, iż w grę mogą wchodzić tzw. przyczyny złożone, gdy czynnik zewnętrzny pokrywa się z czynnikami już istniejącymi w organizmie pracownika.
Sąd meriti skonstatował , że w rozpoznawanej sprawie w sposób jednoznaczny nie udało się ustalić przyczyny śmierci S. S.. Jak wskazywali biegli, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, były nią schorzenia układu sercowo – naczyniowego. Jednocześnie brak jest dowodów na to, iż współprzyczyną zgonu mogły być inne czynniki leżące poza organizmem poszkodowanego, w tym urazy spowodowane upadkiem na twarde podłoże. Taką ewentualność wykluczyli biegli wydający opinie na potrzeby niniejszego postępowania. Niezależnie od tego, czy rany na głowie pracownika były dwie (jak zeznawali niektórzy świadkowie), czy też S. S. doznał jedynie uszkodzeń w obrębie okolicy czołowej (jak wynika z protokołu oględzin zwłok), nie jest możliwe w chwili obecnej ustalenie, czy mogły one stanowić przyczynę, bądź współprzyczynę śmierci poszkodowanego. Sytuacja byłaby zgoła odmienna, gdyby po zdarzeniu przeprowadzono sekcję zwłok zmarłego. Tylko wówczas możliwe byłoby kategoryczne stwierdzenie, czy w wyniku upadku doszło do wewnętrznych obrażeń śródczaszkowych, pozostających w związku ze zgonem.
Aktualnie, ustalenia w tym zakresie sprowadzać się mogą li tylko do dywagacji czysto teoretycznych, bez jednoznacznych wniosków, istotnych z punktu widzenia zasadności powództwa. W tej sytuacji Sąd był zobligowany założyć, iż brak było czynników natury medycznej, leżących poza organizmem zmarłego, a pozostających w związku z jego zgonem. Sąd meriti stwierdził także, iż w kontekście przyczyny zewnętrznej wypadku, można by rozważać jedynie okoliczności dotyczące nieudzielenia pracownikowi adekwatnej pomocy, uznając , że w tym zakresie należało poddać ocenie postępowanie współpracowników i przełożonych poszkodowanego w dniu 15 lutego 2013r. Powołując się na niesporne okoliczności, że tego dnia S. S. zgłaszał złe samopoczucie, że niektórzy ze świadków wyjaśniali, iż był blady i skarżył się na ciężar w klatce piersiowej, że przełożony pytał S. S. o samopoczucie, o wynik mierzonego tego dnia ciśnienia, sugerował, że jeden z pracowników zawiezie go na pogotowie, że na wizytę u lekarza namawiali go również inni koledzy, a nawet zięć i córka, a mimo to S. S. nie widział potrzeby natychmiastowego skorzystania z pomocy medycznej, informując, że umówił się do przychodni na godzinę 11, że pracownik przystąpił do wykonywania obowiązków pracowniczych, że kontakt z nim był logiczny i nic nie wskazywało, że znajduje się w położeniu bezpośrednio zagrażającym życiu, że inni współpracownicy, w miarę możliwości, „zaglądali” do warsztatu, nie zauważając w zachowaniu poszkodowanego niczego niepokojącego, że pracownikom A. P. i M. N., pojawiającym się w międzyczasie w pomieszczeniu S. S. mówił, że czuje się lepiej, nie był już tak blady, że w jego zachowaniu nie było oznak paniki, problemów z oddychaniem, czy świadomością, że jeszcze przed godziną 10.00 w warsztacie był przełożony D. G. i rozmawiał ze S. S. , który nie uskarżał się na jakiekolwiek dodatkowe dolegliwości, że S. S. miał możliwość opuszczenia miejsca pracy i udania się do lekarza , to w opisanych okolicznościach faktycznych w ocenie Sądu Rejonowego nie można przypisać pracodawcy zaniechania, odpowiadającego pojęciu zewnętrznej przyczyny wypadku przy pracy.
Sąd Rejonowy podkreślił przy tym , że S. S. był osobą dorosłą i w opisanych okolicznościach podjął decyzję o braku konieczności niezwłocznego skorzystania z pomocy medycznej. Nadto zdaniem Sądu Rejonowego, stan poszkodowanego nie był na tyle poważny, by wbrew jego woli, zastosować środki inne niż te, z których faktycznie skorzystano. W ocenie Sądu Rejonowego, w tych okolicznościach nie można zarzucić pozwanemu jakichkolwiek uchybień. Sytuacja byłaby zgoła odmienna, gdyby pracownik stracił przytomność, nie kontaktował się w sposób logiczny, miał problemy z oddychaniem, a pracodawca zachował się biernie. W przedmiotowej sprawie taka sytuacja jednak nie zachodzi, gdyż po znalezieniu S. S. leżącego na podłodze, niezwłocznie udzielono mu pierwszej pomocy, a po stwierdzeniu bezdechu zastosowano masaż serca i sztuczne oddychanie i resuscytację prowadzono aż do chwili przyjazdu na miejsce karetki pogotowia. Sąd meriti podkreślił również, że postawienie pracodawcy zarzutu nieudzielenia właściwej pomocy S. S., w okresie poprzedzającym utratę przez niego przytomności, prowadziłoby do wniosków iście kuriozalnych. Założenie, iż pozwany wbrew woli poszkodowanego winien zapewnić mu opiekę medyczną, prowadzić musiałoby do ogólnego wnioskowania o konieczności wzywania pogotowia w każdym wypadku złego samopoczucia osoby zatrudnionej. Bladość, czy ciężar w klatce piersiowej, bez innych objawów, takich jak problemy z oddychaniem, duszność, panika, nie były zdaniem Sądu Rejonowego na tyle niepokojące, by takie postępowanie wdrożyć. Co istotne, S. S. był w racjonalnym kontakcie i sam bagatelizował zgłaszane dolegliwości. Ostatecznie Sąd Rejonowy skonstatował , że tylko z faktu zaistnienia zdarzenia w miejscu zatrudnienia, nie można wnioskować o odpowiedzialności pracodawcy za sam skutek zdarzenia. W sprawie brak jest dowodów prowadzących do przekonania, że przyczyna zgonu poszkodowanego leżała poza jego organizmem, czy to w tym znaczeniu, że był nią uraz śródczaszkowy, czy też w tym, iż nie udzielono mu pomocy. Z tych wszystkich powodów Sąd Rejonowy nie znalazł podstaw do uwzględnienia powództwa.
O kosztach procesu Sąd Rejonowy orzekł na podstawie art. 98 k.p.c. Wysokość wynagrodzenia pełnomocnika pozwanego ustalono w oparciu o §11 ust. 1 pkt 3rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu (tekst jednolity Dz. U. z 2013r., poz.490). Stawkę powiększono o opłaty skarbowe od dokumentu stwierdzającego udzielenie pełnomocnictwa.
Apelację od wyroku wywiodła powódka, zaskarżając wyrok Sądu Rejonowego w całości. Apelująca zarzucała, że zaskarżone orzeczenie wydano z naruszeniem :
1) art. 217 § 1 i 2 k.p.c, art. 224 § 1 k.p.c. oraz art. 286 k.p.c. - w następstwie pominięcia wniosku strony powodowej i zamknięcia rozprawy pomimo niezasięgnięcia opinii innego biegłego w sytuacji, gdy żadna z opinii biegłych złożonych do tego czasu nie spełniała wymogów kompletności i weryfikowalności;
2) art. 233 k.p.c. - wskutek uznania za wiarygodną opinii A. G., pomimo że biegły pozostawił sformułowany w opinii wniosek niezdatnym do weryfikacji, a to w ten sposób, że nie sporządził uzasadnienia opinii oraz uchylił się od udzielenia odpowiedzi na postawione mu przez Sąd pytania szczegółowe;
3) znamionuje sprzeczność istotnych ustaleń treścią zebranego materiału dowodowego prowadząca do nieuzasadnionego przyjęcia, że zdarzenie z udziałem męża powódki S. S., opisane w protokole, nie jest wypadkiem przy pracy art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (Dz. U. z 2015 r., poz. 1242).
Wskazując na powyższe zarzuty, apelująca wnosiła o zmianę zaskarżonego wyroku przez sprostowanie protokołu wypadku przy pracy i ustalenie że zdarzenie z udziałem męża S. S. jest wypadkiem przy pracy w rozumieniu art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (Dz.U z 2015 r., poz. 1242, ze zm.), wraz z zasądzeniem na rzecz powódki od pozwanego zwrotu kosztów zastępstwa procesowego wg. norm przepisanych za obie instancje sądowe, a ewentualnie uchylenie zaskarżonego orzeczenia i przekazanie sprawy Sądowi Rejonowemu w Zduńskiej Woli do ponownego rozpoznania, wraz z orzeczeniem o kosztach procesu według norm przepisanych.
W uzasadnieniu apelująca podnosiła , że zaskarżony wyrok został wydany przede wszystkim z naruszeniem przepisów o dowodach. Zaznaczyło się przy tym niekorzystanie przez Sąd z prerogatyw przysługujących mu w myśl zasady kierownictwa sędziowskiego postępowaniem. Sąd dopuszczając czterokrotnie dowód z opinii biegłego lekarza, wykazał brak konsekwencji w formułowaniu i dążeniu do celów dowodowych, nie egzekwował od kolejnych ich autorów rzeczywistego realizowania obowiązków biegłego sądowego. Apelująca znaczną części wywodów poświęciła opinii biegłego dr. n. med. M. D., wskazując między innymi, że treść tej opinii w ocenie apelantki od razu wskazywała, że biegły nie wziął pod uwagę innego materiału dowodowego, poza dokumentacją sporządzoną przez służby medyczne. Odnosząc się do kolejnej opinii prof. dr. hab. n. med. A. G., apelująca podnosiła , że w piśmie procesowym wskazywała , ie uzasadnienie stanowiska biegłego nie może sprowadzać się do odwołania do „ogólnej wiedzy medycznej", a odnoszenie się do przyczyny zgonu poszkodowanego wymaga uwzględnienia, z jakiej wysokości oraz na jakie upadł podłoże. Zarzucała, że nowy biegły nie zechciał dowiedzieć się, dlaczego Sąd nie oparł się na opinii jego poprzednika, zwłaszcza że poprzedni biegły zaznaczył, iż udowodniona kwestia, że zmarły S. S. miał obrażenia z obu stron głowy, „bardzo zmieniłoby konkluzje medyczne". Wprawdzie biegły A. G. odnotował, że jeden ze świadków zauważył na głowie poszkodowanego dwie rany, jednak poza tym przytoczył to, co wynikało z dokumentacji medycznej i konkluzję swą zamknął w jednym zdaniu, bez jakiegokolwiek uzasadnienia. Pomimo, że opinia nie zawierała odpowiedzi na postawione przez Sąd pytanie, którym była kwestia „czy można wykluczyć, iż przyczyną zgonu był zawał serca bądź działanie siły na czaszkę w związku z upadkiem lub uderzeniem", zakres złożonej opinii nie wywołał żadnej reakcji Sądu. To stało się powodem złożenia przez pełnomocnika powódki pisma procesowego o zobowiązanie biegłego do udzielenia odpowiedzi na konkretne pytania, tj. o to, czy biegły analizował, z jakiej pozycji oraz wysokości poszkodowany upadł, jakie przedmioty znajdowały się obok poszkodowanego w momencie upadku, z jakiego materiału była wykonana podłoga, jakiego rodzaju siły działały na czaszkę poszkodowanego w chwili upadku oraz jakich urazów wewnątrzczaszkowych poszkodowany mógł doznać w wyniku upadania i upadku, a nadto wniosek pełnomocnika postulował sprecyzowanie, jakie wymogi powinna spełniać opinia biegłego sądowego. O ile postawione przez pełnomocnika pytania Sąd zawarł w postanowieniu zobowiązującym biegłego A. G. do uzupełnienia opinii, to Sąd nie zawarł wzmianki, że opinia winna odnosić się do wszystkich kwestii zawartych w tezie dowodowej postanowienia, a także zawierać uzasadnienie sformułowane w sposób zrozumiały dla osób nieposiadających wiadomości specjalnych. Sąd w postanowieniu w przedmiocie opinii uzupełniającej zadał biegłemu szereg pytań, z których wszystkie pozostały bez odpowiedzi. Apelująca zarzucała, że w opinii uzupełniającej biegły przeinaczył sens pytań i nie odpowiedział, czy analizował postawione kwestie, lecz zaznaczył, że nie jest w stanie na nie odpowiedzieć Zdaniem apelującej Sąd Rejonowy dostrzegł, że opinia prof. A. G., nie spełnia standardów opinii sądowej, dopuszczając na kolejny wniosek pełnomocnika powódki dowód z opinii trzeciego biegłego. Apelantka zarzuciła biegłej lek. med. G. B., że stanowisko wyraziła w dwudziestu linijkach tekstu, w oparciu o znajdującą się w aktach opinię patomorfologa, że przy opisie zdarzenia przeinaczyła nazwisko świadka G. M., którego relacja (podobnie jak świadka J. R. i Ł. R.) o ranie z tyłu głowy poszkodowanego została pominięta. Apelująca nie wie na jakiej podstawie biegła przyjęła, że S. S., gdy „zsuwał" się z krzesła, to był już martwy, a także dlaczego przyjęła, że zsunął się z krzesła, a nie upadł stojąc obok krzesła, albo z pozycji stojącej na krześle, w sytuacji gdy przesłuchani przez Sąd świadkowie zeznali, że usłyszeli hałas i następnie widzieli krzesło przewrócone, a także sprecyzowali, o jakie metalowe elementy wyposażenia warsztatu poszkodowany mógł się uderzyć. Autorka opinii dodatkowo nie zaznajomiła się z treścią zapisu z posiedzenia Sądu z 22 kwietnia 2015 r., na którym zgłoszony przez stronę pozwaną świadek zeznał, że S. S. miał ranę z tyłu głowy, a blisko biurka poszkodowanego był stół z imadłem. Dodatkowo, z zeznań przesłuchanego w charakterze świadka patomorfologa, który dokonał oględzin zwłok na zlecenie prokuratora, nie wynikało, aby podczas tej czynności - na którą ciało S. S. trafiło jako „zmarłego przypuszczalnie wskutek przyczyn naturalnych" -osoby te wiedziały, że poszkodowany zmarł na skutek upadku w pomieszczeniu z metalowymi meblami i narzędziami. Wskazane wyżej okoliczności w ocenie apelującej
uzasadniały wniosek o pominięcie także i tej opinii, bowiem pod względem niespełniania standardów weryfikowalnego środka dowodowego niczym nie różniła się od opracowań ją poprzedzających. W ocenie apelującej, Sąd oddalając wniosek powódki o opinię kolejnego biegłego lekarza, nie mógł powołać się na to, że strona nie może mnożyć wniosków o kolejne opinie biegłych, w sytuacji gdy Sąd nie przeciwdziałał składaniu opinii zawierających wady rozumowania, brak kompletności, czy sprzeczności z wiedzą lub doświadczeniem.
Oddalając wniosek o biegłego, Sąd nie przekazał informacji, że będzie orzekał w oparciu o opinię już złożoną i zamykając rozprawę pozostawił strony w przeświadczeniu, że to nie będzie żadna z opinii znajdujących się w aktach - wszystkie wszak miały te same braki formalne i merytoryczne, z powodu których Sąd dopuszczał opinie kolejne. Wskazane wyżej okoliczności uzasadniają w ocenie apelującej zarzut naruszenia przez Sąd art. 286 k.p.c.
Przechodząc do stanu faktycznego , ustalonego przez sąd meriti i jego oceny prawnej w aspekcie przyczyny zewnętrznej, to apelująca w odpowiedzi na stwierdzenie Sądu Rejonowego, że nie dało się jednoznacznie ustalić przyczyny śmierci S. S., odwołała się do stanowiska judykatury, że zewnętrzną przyczyną sprawczą wypadku przy pracy może być każdy czynnik pochodzący spoza organizmu poszkodowanego, zdolny - w istniejących warunkach - wywołać szkodliwe skutki, w tym także pogorszyć stan zdrowia pracownika dotkniętego już schorzeniem samoistnym, a katalog okoliczności zewnętrznych jest szeroki i obejmuje m.in. niezapewnienie należytej opieki medycznej.
Apelująca wywodziła , że w dniu 15 lutego 2013 r. jej mąż przystąpił do pracy, a pracodawca mu na to zezwolił, pomimo otrzymania sygnału o złym samopoczuciu, że pracodawca wiedział, iż stan zdrowia męża wymaga zweryfikowania, przyznając na rozprawie, iż wiedział, że nie można lekceważyć bólu w klatce piersiowej. W tych warunkach dopuszczenie do pracy stanowiło naruszenie art. 229 § 4 k.p. Sąd analizując ten problem, zaniechał dokonania niezbędnej oceny normatywnej charakteru przebywania męża powódki w dniu 15 lutego 2013r. na terenie zakładu pracy, w godzinach jej świadczenia, przez co podlegał pieczy pracodawcy w rozumieniu art. 207§1 i 2 k.p. Pracodawca natomiast okazał się być niekonsekwentny: zgodził się na pozostawanie S. S. w miejscu pracy w oczekiwaniu na udanie się po poradę lekarską, ale pozostawił mu źle rozumianą swobodę, a tolerując pozostawanie na terenie zakładu pracy sprawił, że S. S. przystąpił do wykonywania obowiązków pracowniczych. Tym samym pracownik przebywając w pomieszczeniu na terenie zakładu pracy miał złudne poczucie sprawowania przez pracodawcę nadzoru nad jego bezpieczeństwem. Efekt był taki, że pracodawca dopuścił człowieka tracącego siły i kontrolę nad sobą do podjęcia pracy. Wykonywanie czynności pracowniczych w pomieszczeniu warsztatowym - czego żaden z biegłych nie wziął pod uwagę - wymagało przyjmowania przez pracownika różnych pozycji (nie tylko siedzącej). Apelująca nie zgodziła się ze stwierdzeniem
Sądu, że roszczeniu powódki towarzyszy przekonanie, iż jedynym elementem wskazującym na odpowiedzialność pozwanego za skutek zdarzenia ma być fakt, że zdarzenie to miało miejsce na terenie zakładu. W ocenie apelującej zdarzenie nastąpiło dlatego, że pracodawca dopuścił poszkodowanego do pracy, nie mając ku temu podstaw.
Dalej apelująca wywodziła, że jeżeli pozwany pracodawca zezwolił poszkodowanemu na niebranie udziału w naradzie, namawiał go do udania się do lekarza, zgodził się na zamierzone opuszczenie zakładu pracy w celu uzyskania pomocy lekarskiej i do tego czasu pozorował monitorowanie przebywania S. S. w miejscu pracy, oznacza to, że stwierdził zaistnienie poważnych przesłanek do przyjęcia konieczności udzielenia temu pracownikowi pomocy medycznej. Jeżeli pozwany uznał, że S. S. należy doglądać, to pracownikowi nie należało pozwolić przystąpić do pracy; jeżeli nie należało zezwolić na przystąpienie do pracy, to zezwolenie na przebywanie poszkodowanego na terenie zakładu pracy następowało na wyłączne ryzyko pracodawcy. W związku z tym należało albo obserwować pracownika bez przerwy albo obserwować i wezwać do niego pogotowie ratunkowe nawet wbrew jego woli. Pracownik w procesie pracy podlega kierownictwu pracodawcy. W tym zakresie apelująca powołała się na wyrok Sądu Najwyższego z 10 maja 2000r., I PKN 642/99 (OSNAOiUS 2001, nr 20, poz. 619), że zawinione niewykonanie przez pracownika zgodnego z prawem polecenia poddania się kontrolnym badaniom lekarskim stanowi niewykonanie polecenia dotyczącego pracy. W takim stanie faktycznym apelująca zarzucała Sądowi zwolnienie z odpowiedzialności za los pracownika pracodawcę, ustawowo zobowiązanego do zapewnienie zatrudnionym bezpiecznych warunków pracy, który w opisywanej sprawie ewidentnie naruszył swe obowiązki, mając siły i możliwości, by tego uniknąć. W ocenie postępowania strony pozwanej sąd meriti pominął, że pracodawcy winien być znany fakt, iż pracownik troszczący się o utrzymanie posady działa w warunkach przekonania o konieczności udowadniania swej przydatności do pracy.
W odpowiedzi na apelację powódki pozwany wnosił o oddalenie w całości apelacji jako całkowicie bezzasadnej, zasądzenie od powódki na rzecz pozwanego kosztów zastępstwa procesowego za postępowanie apelacyjne według norm przepisanych.
W ocenie pozwanego, wyrok Sądu I instancji jest słuszny i powinien się ostać, ponieważ mimo błędnego ustalenia, że zdarzenie pozostawało w związku ze świadczoną pracą, zawiera prawidłowe rozstrzygnięcie o żądaniu powódki, tj. stwierdza brak podstaw do zakwalifikowania zdarzenia jako wypadku przy pracy. W ocenie pozwanego zdarzenie nie pozostawało w związku z pracą, bowiem nie zostało udowodnione, iż jego przyczyną był czynnik związany z pracą. Jedynym związkiem pomiędzy zaistniałym zdarzeniem, a zatrudnieniem S. S. jest jej miejsce. Równie prawdopodobne jest, że mogło się zdarzyć w innym miejscu. Wskazując, że apelacja powódki i jej zarzuty dotyczące naruszenia procedury cywilnej w zakresie postępowania dowodowego oraz sprzeczności ustaleń Sądu z treścią zebranego materiału dowodowego, zmierzają do wykazania dwóch wad rozstrzygnięcia, tj. że Sąd meriti niezasadnie pominął dowód z opinii biegłego chirurga wnioskowanego przez powódkę, który to dowód, zdaniem powódki, miał potwierdzić, że przyczyną zdarzenia mógł być uraz głowy, którego S. S. doznał w pomieszczeniu warsztatowym oraz że Sąd meriti nie dopatrzył się w zgromadzonym materiale dowodowym nieprawidłowego postępowania pozwanego rozumianego jako zewnętrzna przyczyna zdarzenia, to w ocenie pozwanego apelacja nie może odnieść zamierzonego skutku w postaci zmiany lub uchylenia wyroku Sądu I instancji,. Powódka nie wykazała sprawczego działania przyczyny pochodzącej spoza organizmu S. S., ani nie przedstawiła dowodów, które by do tego zmierzały. Postępowanie dowodowe nie wykazało, aby źródłem śmierci był uraz mechaniczny, czy zachowanie pracodawcy polegające na niedopełnieniu wymogów bezpieczeństwa lub nieudzielenia pracownikowi adekwatnej pomocy.
Z całą pewnością dowodem potwierdzającym tezę powódki o zewnętrznej przyczynie sprawczej zdarzenia nie mógł być forsowany przez nią wniosek o biegłego chirurga. Jego oddalenie przez Sąd I instancji w ocenie pozwanego było jak najbardziej słuszne, bo jak trafnie zauważył Sąd I instancji, opinia ta mogłaby mieć charakter wyłącznie hipotetyczny, nie byłaby w stanie jednoznacznie potwierdzić, że przyczyną zdarzenia był uraz czaszki. Z samej tezy dowodowej powódki dla biegłego chirurga wynikał już wniosek, że biegły chirurg nie będzie ustalał rzeczywistej przyczyny śmierci, lecz będzie dywagował, czy uraz głowy mógł przyczynić się do zdarzenia. Postępowanie dowodowe, w tym dowody z zeznań świadków oraz wydanych w sprawie opinii, nie potwierdzają, a co więcej wykluczają, by sprawczą przyczyną lub współprzyczyną śmierci był uraz mechaniczny głowy , którego doznał mąż powódki.
Pozwany powołał zeznania pracowników pozwanego, że S. S. w dniu zdarzenia uskarżał się na złe samopoczucie, ból w klatce piersiowej oraz zeznania powódki, że zdarzało się, że jej mąż źle się czuł, ostatnio w święta jego stan zdrowia był na tyle poważny że zięć odwiózł go na pogotowie. Po powrocie nie poszedł już do żadnego lekarza, nie chciał się leczyć. Badał ciśnienie, ale nie konsultował bardzo niskiego pulsu (około 50). Wszystko to zdaniem pozwanego przekonuje, że przyczyną sprawczą zdarzenia mógł być stan chorobowy tkwiący wewnątrz poszkodowanego. Trudno poddawać pod wątpliwość wewnętrzną przyczynę wypadku na tej tylko podstawie, że S. S. miał ważne badania lekarskie, nie leczył się u żadnego specjalisty. To, że człowiek nie leczy się, nie jest pod stałą opieką lekarza określonej specjalności nie oznacza samo przez się, że jest zdrowy, bowiem może to wynikać, jak się okazuje, również z bagatelizowania objawów chorobowych przez człowieka.
Wszyscy powołani w sprawie biegli sądowi jednomyślnie potwierdzili wewnętrzną przyczynę śmierci, tj. z przyczyn naturalnych, zaś zewnętrzne - powierzchowne obrażenia poszkodowanego ocenili jako następstwo wewnętrznej przyczyny, a nie przyczynę śmierci. Biegli sądowi nie mieli wątpliwości, że przyczyna śmierci męża powódki nie była zewnętrzna Opinie te były zbieżne z wydaną przez biegłego patomorfologa S. G., że S. S. zmarł śmiercią nagłą naturalną, a stwierdzone obrażenia głowy miały charakter powierzchowny i pozostawały bez wpływ na śmierć w.w. Powyższe ustalenia biegłego S. G. przyjął prokurator, zatwierdzający postanowienie o umorzeniu postępowania karnego. Nie tylko biegły S. G., ale również prokurator, pod którego nadzorem prowadzono postępowanie karne nie miał wątpliwości, że objawy zewnętrzne pozwalają na stwierdzenie naturalnych przyczyn zgonu, bez konieczności prowadzania sekcji zwłok. Jednomyślność wszystkich wydanych w sprawie opinii i brak wątpliwości co do wewnętrznej przyczyny wypadku, nakazywał przyjęcie jej przez Sąd I instancji do ustaleń faktycznych, tym bardziej, że jak wyjaśnił biegły S. G., na chwilę obecną upływ czasu czyni niecelowym dokonywanie sekcji zwłok i wydanie na tej podstawie opinii o przyczynie śmierci, ponieważ organy zmarłego są już w stanie szczątkowym uniemożliwiającym wiarygodne wnioskowanie. Powódka nie dostarczyła Sądowi wniosków dowodowych zmierzających do potwierdzenia tezy o zewnętrznej przyczynie wypadku wskutek urazu głowy.
Odnosząc się do zarzutu powódki, jakoby Sąd przyjął za udowodnioną wewnętrzną przyczynę wypadku wnioskując po samej tylko liczbie opinii, pozwany wskazał, że nie liczba, ale jednomyślność tych opinii rozumiana jako brak wątpliwości przemawia za słusznością stanu faktycznego ustalonego przez Sąd I instancji. Co więcej, zeznania S. G. złożone na rozprawie również wykluczyły zasadność wnioskowania o zewnętrznej przyczynie zdarzenia na podstawie rzekomego urazu głowy, o którym zeznali świadkowie zdarzenia. Biegły S. G. odniósł się do zeznań świadków i wyjaśnił, że mogli oni mieć wrażenia rany z tyłu głowy z uwagi na krew, która w naturalny sposób spływa na tył głowy przy pozycji na wznak, podtrzymując stanowisko, że rana czołowa była powierzchniowa, a nie głęboka, a z ilości krwi na miejscu zdarzenia nie można wnioskować wprost o głębokości rany, są rany powierzchowne na głowie, które chociażby z uwagi na ukrwienie głowy i właściwości osobnicze mogą powodować duże krwawienie.
Pozwany nie zgodził się z twierdzeniem z powódki, że zachowanie pozwanego stanowiło o zewnętrznej przyczynie zdarzenia i w tym zakresie podzielił szczegółową argumentacją Sądu I instancji. Pozwany nie mógł przewidzieć zdarzenia, pracownik miał ważne okresowe badania lekarskie i przechodził szkolenie BHP. S. S. skarżył się wprawdzie tego dnia na ból w klatce piersiowej, ale nie dawał sygnałów, że jego stan jest na tyle poważny aby wymagał pomocy. Co więcej, już po jego odmowie na zawiezienie go do lekarza, był w racjonalnym kontakcie i zapewniał, że czuje się lepiej. Pracodawca nie mógł przewidzieć, że stan, w którym znajdował się pracownik był na tyle poważny, że uzasadniał inne, aniżeli podjęte środki zaradcze. Jeśli ktoś ma bóle w klatce piersiowej, któremu towarzyszą inne objawy i nic z tym nie robi, to znaczy, że nie są tak poważne zdaniem samego zainteresowanego, albo też sam zainteresowany na tyle dalece drastycznie lekceważy swój stan. Pracodawca nie miał podstaw, aby zakładać drugi z ww. motywów zachowania S. S.. Brak w materiale dowodowym informacji, aby przełożony wiedział o wcześniejszych stanach złego samopoczucia pracownika, czy o jego odwiezieniu na pogotowie w okresie świątecznym, czy o bagatelizowaniu dolegliwości, co przejawiało się w zaniechaniu badań po tym zdarzeniu. Nie było powodów i nie można było oczekiwać, jak wynika z opinii jednego biegłego sądowego, że osoby nie dysponujące wiedzą medyczną, nawet po odbytych szkoleniach BHP rozpoznają objawy poprzedzające zawał serca. S. S. nie sygnalizował pogorszenia stanu zdrowia, przeciwnie zapewniał o polepszeniu swojego samopoczucia. Po tym, jak S. S. samodzielnie podjął decyzję co do odmowy odwiezienia go do szpitala, jedynie nalegania współpracowników i rodziny przekonały go do zaplanowania wizyty u lekarza. Słusznie zatem uznał Sąd I instancji, że pozwanemu nie sposób zarzucić jakiegokolwiek zaniechania odpowiadającego zewnętrznej przyczynie wypadku przy pracy. Nie może być tak, że pracodawca odpowiada za sam skutek zdarzenia, tylko dlatego że doszło do niego w miejscu zatrudnienia. Pracownik tego dnia nie wykonywał zaplanowanych dla niego wcześniej czynności, nie zmienił odzieży na roboczą. Przełożony przyjął jego oświadczenie o złym samopoczuciu, nie przydzielając obowiązków na ten dzień, nakłaniał na wizytę u lekarza, proponował transport na badania, nie pozostawił go bez opieki, ustanowił nadzór koleżeński nad pracownikiem. Nie chciał odesłać go do domu, bo tam pozostawałby zupełnie sam bez dozoru. Wreszcie, zwierzchnik G. za pośrednictwem zięcia R. oraz córki pracownika próbował wpłynąć na pracownika, aby ten poddał się badaniu.
Wcześniej, przed dniem zdarzenia pracownik nie brak udziału w pracach wymagających większego wysiłku, nie podlegał większemu stresowi niż zwykle, jak zeznali świadkowie w miesiącach zimowych, kiedy doszło do zdarzenia nie ma nadmiernego obłożenia pracą, które może występować w innych miesiącach. Nie sposób zarzucić pozwanemu braku udzielenia pracownikowi pomocy. Tylko dzięki temu, że współpracownicy na bieżąco sprawdzali stan S. S., tylko kilka minut upłynęło pomiędzy zasłabnięciem, a przystąpieniem do akcji ratunkowej przez fachowo przygotowane osoby. W związku ze zdarzeniem pracownicy pozwanego podjęli się akcji ratunkowej i prowadzili ją do przyjazdu karetki pogotowia.
W ocenie pozwanego, przeprowadzona przez Sąd ocena dowodów w zakresie wewnętrznej przyczyny zdarzenia nie może być skutecznie podważona, ponieważ nie można jej odmówić logiki w wiązaniu wniosków z zebranymi dowodami.
SĄD OKRĘGOWY ZWAŻYŁ:
Apelacja nie ma uzasadnionych podstaw prawnych .
Odnosząc się do zarzutów naruszenia prawa procesowego jako determinujących zarzuty prawa materialnego , Sąd Okręgowy uznał je za bezpodstawne.
Zacząć trzeba od stwierdzenia , że stan faktyczny sprawy ustalony przez sąd meriti jest niesporny co do okoliczności, że S. S. przychodząc do pracy w dniu 15 lutego 2013r. , nie przebrał się jak zwykle w ubranie robocze w celu przystąpienia do wykonania urządzenia przeciskowego, potrzebnego do zaplanowanych na dzień 18 lutego 2013r., prac w terenie, że oznajmił koledze J. R. ( nieformalnemu zastępcy) o złym samopoczuciu i prosił go o zastępstwo na odprawie porannej, o czym J. R. na odprawie poinformował naczelnika D. G.. Niesporne jest , że naczelnik nie pozostawał wobec tego faktu obojętnym, przeprowadził wywiad z pracownikiem pytając czy rano mierzył ciśnienie, uzyskując od S. S. odpowiedź twierdzącą z informacją o parametrach ciśnienia 120-130/70, że naczelnik postawił do dyspozycji S. S. samochód służbowy z kierowcą proponując zawiezienie do szpitala, stwierdzając, że bóli w klatce piersiowej nie należy lekceważyć, co spotkało się z odmową S. S.. Jak wynika z dalszych niespornych ustaleń , pracodawca nadal nie pozostawał biernym wobec zachowań S. S. podejmując kolejną próbę przekonywania go o konieczności wizyty u lekarza , tym razem przez kolegów , a potem przez Ł. R. – zięcia S. S.. Również i ta rozmowa ze S. S. nie przekonała go do skorzystania z pomocy lekarskiej. Kolejna próba podjęta przez Ł. R. polegająca na skontaktowaniu telefonicznym S. S. z jego córką, również spotkała się z odmową niezwłocznego pójścia do lekarza. Jedynym co przekazał S. S. córce, była obietnica udania się do poradni rodzinnej, ale dopiero ok. godz. 11 ( rozmowy ze S. S. toczyły się między godz. 7.30, a godz. 8 – 8.30).
Z niespornych ustaleń sądu meriti wynika też , że kontakt ze S. S. był logiczny, a jego wygląd nie wzbudzał niepokoju, nie było oznak paniki, że J. R. opuszczając zakład i udając się w teren zwrócił się z prośbą do G. M. , aby ten zaglądał do S. S. , co też w.w uczynił schodząc ok. 4-5 razy między godz. 7 a 9 do warsztatu, w którym przebywał S. S., którego widział siedzącego przy biurku ,, wypełniającego jakieś papiery”, że ok. godz. 9 naczelnik D. G. ponownie przybył do S. S., by dowiedzieć się o wynik wizyty u lekarza , na co uzyskał od S. S. odpowiedź, że ma umówioną wizytę na ok. godz. 11, że S. S. nie uskarżał się na dodatkowe dolegliwości, że naczelnik przebywał w warsztacie ok. 15-20 minut, a ok. godz. 9.30 do pomieszczenia warsztatowego przybył kolejny pracownik M. N. , który rozmawiając ze S. S. o pracy, na pytanie o zdrowie otrzymał odpowiedź o lepszym samopoczuciu, że ok. godz. 10 J. R., po powrocie do zakładu z terenu zastał w pomieszczeniu warsztatowym leżącego na plecach, na podłodze S. S., że podjęta przez pracowników akcja reanimacyjna , przejęta następnie przez wezwanych pracowników pogotowia ratunkowego S zakończyła się niepomyślnie i o godz. 10.50 stwierdzono zgon pacjenta, z rozpoznaniem podejrzenia zawału mięśnia sercowego. Niesporne jest także to , że S. S. nie leczył się oraz że podczas oględzin zwłok dokonanych przez biegłego medycyny sądowej patomorfologa S. G., zarządzonych przez Prokuratora Prokuratury Rejonowej w Zduńskiej Woli, biegły stwierdził u S. S. w okolicy czołowej środkowej otarcia naskórka na obszarze 6x5 cm, łukowatą ranę tłuczoną o długości 3 cm, na grzbiecie nosa otarcia naskórka o wymiarach 1,5 x1 cm. Na podstawie oględzin biegły stwierdził, że S. S. zmarł śmiercią naturalną, nagłą, a ujawnione w czasie badania obrażenia głowy mają charakter powierzchowny i mogły powstać na skutek upadku na twarde podłoże w momencie zasłabnięcia, które to obrażenia nie miały wpływu na śmierć poszkodowanego. Uzupełniając w tej części stan faktyczny sprawy, w ocenie Sądu Okręgowego należy także zwrócić uwagę na zeznania tegoż biegłego, w zakresie w jakim odnoszą się do stwierdzonych u zmarłego obrażeń w postaci rany głowy , co do których strona apelująca przywiązuje szczególną wagę. Otóż z zeznań świadka biegłego S. G.
( protokół rozprawy z dnia 24.06.2015r. min.00:03:48 – 00:15:18- k.269-269 verte ) wynika, że spływająca u S. S. krew z okolicy czołowej gromadziła się w okolicy potylicznej, z tyłu głowy , na włosach i jeśli nie rozgarnie się włosów, to osoby będące świadkami mogły odnieść wrażenie o istnieniu rany z tyłu głowy, co jest błędne. Z zeznań w.w wynika też , rany głowy krwawią więcej, że rana głęboka , to rana ,, do kości” w tym przypadku, byłaby z naruszeniem struktur czaszki, rana głęboka może być również raną tłuczoną albo z odsłonięciem czaszki. O kwalifikacji rany decyduje jej rodzaj , lokalizacja , cechy osobnicze, mechanizm działania. Nie można przyjąć , że stwierdzona rana tłuczona głowy była o znaczeniu klinicznym i powodowała zgon. Jeśli nie ma obrażeń na głowie, a byłaby krew, to szuka się rany . U zmarłego oprócz ran opisanych w protokóle oględzin, innych ran nie stwierdzono.
Zaznaczyć także trzeba , iż w ustalonym stanie faktycznym w kontekście przesłanek warunkujących uznanie zdarzenia za wypadek przy pracy w rozumieniu ustawy z 30 października 2002 roku o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (tekst jednolity - Dz. U. z 2015 roku, poz. 1242), poza sporem jest, że zdarzenie z udziałem męża powódki miało charakter nagły i nastąpiło podczas pracy.
Spór w rozpoznawanej sprawie sprowadza się natomiast do przyczyny zewnętrznej zdarzenia, wokół której zasadza się apelacja.
Przechodząc zatem do zarzutów apelacj , to skupia się ona w znacznej mierze wokół dowodu z opinii biegłych , a w szczególności wokół opinii biegłego prof. dr n. med. A. G., którą Sąd Rejonowy przyjął za podstawę wyrokowania, przez co zdaniem apelacji naruszono art. 233 kpc. oraz wokół niepowołania dowodu z opinii kolejnego biegłego, czym naruszono art. 217 kpc. , 286 kpc., art. 224§1 kpc.
W ocenie Sądu Okręgowego powyższe zarzuty są niezasadne.
Wywody apelującego poświęcone w znacznej części opinii biegłego kardiologa M. D. są o tyle bezprzedmiotowe, że Sąd I instancji nie nadał jej waloru dowodowego , o co także wnioskował pełnomocnik powódki. Podkreślić także należy, iż apelująca nie przedstawiła żadnej racjonalnej i poddającej się weryfikacji argumentacji do zarzutów stawianych opinii biegłych, skupiając się na podejmowanych przez sąd meriti działaniach, składanych przez pełnomocnika powódki wnioskach dowodowych, prowadzących do powoływania dowodu z opinii kolejnych biegłych. Poza gołosłownym twierdzeniem o niekompletności opinii , wadach rozumowania, czy sprzeczności z wiedzą lub doświadczeniem, ich nieweryfikowalności, apelująca nie przedstawiła żadnych rzeczowych argumentów. Z treści apelacji odnosi się wrażenie , że dla apelującej ważniejsza jest formalna strona opinii (co wielokrotnie zaznaczała także w pismach procesowych przed sądem I instancji), poprawność pisowni nazwisk świadków powoływanych przez biegłych w opinii, niż strona merytoryczna opinii, a o merytorycznej wartości opinii świadczy liczebność zawartych w niej ,, linijek”.
Podejmując jednak ocenę złożonych w sprawie opinii, zdaniem Sądu Okręgowego zasadnie Sąd Rejonowy nadał walor dowodowy opinii biegłego prof.dr hab.n. med. A. G. i biegłej G. B., bowiem wbrew twierdzeniom apelacji spełniają standardy opinii sądowej. Opinia biegłego prof. dr hab.n. med. A. G. odnosi się bowiem do istoty sprawy - przyczyny zgonu S. S., uwzględnienia przy tym stan faktyczny przed zgonem w.w , łącznie z zapisami lekarza ,,S” w dokumentacji lekarskiej, a także wyniki oględzin zwłok , które w ocenie Sądu Okręgowego nie mogły być pominięte przez biegłego, jako mające istotne znaczenie dla sprawy. Biegły, wbrew twierdzeniom apelacji odpowiedział na pytanie Sądu Rejonowego zawarte w tezie dowodowej, sformułowanej zgodnie z wnioskiem pełnomocnika powódki (k.110 verte i k. 125). Z opinii wynika wprost, że zgon u S. S. był zgonem nagłym z przyczyn naturalnych, a powodem zgonu z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością były schorzenia układu sercowo- naczyniowego. Nieuzasadniony jest także zarzut apelacji o uchyleniu się przez biegłego od odpowiedzi na sformułowane przez pełnomocnika powódki pytania, powtórzone przez Sąd Rejonowy w tezie dowodowej do opinii uzupełniającej. Biegły wskazał w niej wyraźnie, że nie jest w stanie na tak postawione pytania odpowiedzieć, co nie oznacza bynajmniej uchylania się od odpowiedzi , jak zarzuca apelujący.
Podkreślić trzeba , że w przytoczonym wyżej stanie faktycznym sprawy, ustalonym przez Sąd I instancji i uzupełnionym przez Sąd Okręgowy o zeznania biegłego medycyny sądowej S. G. , których apelująca nie kwestionuje, podważanie wartości dowodowej opinii biegłego prof. dr hab. n.med. A. G., specjalisty z dziedziny kardiologii i hipertensjologii jest nieuprawnione. Przy uwzględnieniu okoliczności, że S. S. przybywając do pracy czuł się już źle, że nie leczył się , a w dostępnej dokumentacji lekarskiej nie ma żadnych danych odnośnie chorób układu krążenia, przy uwzględnieniu przez biegłego stwierdzonych przez lekarza pogotowia ,,S” wyników badania, zawartych w dokumentacji z reanimacji pacjenta , uwzględnieniu wyników oględzin zwłok, braku sekcji zwłok, nie można - jak zasadnie wywiódł sąd I instancji, dyskwalifikować opinii biegłego stwierdzającej, że przyczyną zgonu u S. S. z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, były schorzenia układu sercowo – naczyniowego. Zarzuty apelującej do strony formalnej przedmiotowej opinii– jak zasadnie stwierdził sąd meriti- pozostają bez wpływu na jej wartość dowodową. Do takich samych wniosków w zakresie przyczyny zgonu S. S. prowadzi także opinia kolejnego biegłego kardiologa G. B., którą także należało ocenić jako merytoryczną, uwzględniającą okoliczności przed zdarzeniem i w jego trakcie. Sąd Okręgowy nie znalazł zatem podstaw do podzielenia poglądu apelującej o nieweryfikowalności tych opinii, podzielając w pełni stanowisko sądu meriti o nadaniu im waloru dowodowego i poczynieniu na ich podstawie ustaleń faktycznych oraz oceny prawnej.
Jak wskazuje ton apelacji, powódka sugeruje w niej inną przyczynę zgonu męża, za czym miałyby przemawiać zdaniem apelującej (k. 293) zeznania świadków - pracowników pozwanego, uczestniczących w reanimacji, którzy mieli widzieć u zmarłego
,, ranę z tyłu głowy”, że blisko biurka poszkodowanego był stół z imadłem, że ,,dodatkowo z zeznań przesłuchanego w sprawie świadka patomorfologa nie wynikało, aby podczas tej czynności- na którą ciało S. S. trafiło jako ,, zmarłego przypuszczalnie wskutek przyczyn naturalnych” – osoby te wiedziały, że poszkodowany zmarł na skutek upadku w pomieszczeniu z metalowymi meblami i narzędziami”. Stąd też nie wyjaśniono między innymi jakiego rodzaju siły działały na czaszkę poszkodowanego w chwili upadania , jakich urazów wewnątrzczaszkowych poszkodowany mógł doznać w wyniku upadania i upadku . Wskazane wyżej okoliczności mają w ocenie apelującej dyskwalifikować opinię biegłego prof. dr hab. n. med. A. G. oraz opinię biegłego G. B. i uzasadniać wniosek o dowód z opinii kolejnego biegłego. W ocenie Sądu Okręgowego powoływane przez apelująca okoliczności sugerujące inną przyczynę zgonu , stanowią nieuprawnione dywagacje , żeby nie powiedzieć spekulacje. Apelująca pomija przy tym istotne dla sprawy wyniki oględzin zwłok S. S. oraz zeznania biegłego medycyny sądowej patomorfologa S. G.. dokonującego tych oględzin . Jeszcze raz zaznaczyć trzeba , iż w świetle oględzin i zeznań w.w świadka stwierdzone u S. S. obrażenia, w tym w okolicy czołowej środkowej łukowata rana tłuczona o długości 3 cm, miały charakter powierzchowny i mogły powstać na skutek upadku na twarde podłoże w momencie zasłabnięcia i nie miały wpływu na śmierć poszkodowanego. Świadek kategorycznie zeznał , że nie można przyjąć , aby rana tłuczona głowy u poszkodowanego była o znaczeniu klinicznym i powodowała zgon. Rany głowy krwawią więcej. Spływająca zaś u S. S. krew z okolicy czołowej gromadziła się w okolicy potylicznej , z tyłu głowy , na włosach i jeśli nie rozgarnie się włosów, to osoby będące świadkami mogły odnosić wrażenie o istnieniu rany z tyłu głowy, co jest błędne . Jak zeznał świadek , jeśli nie ma obrażeń na głowie , a byłaby krew, to szuka się rany . U zmarłego oprócz ran opisanych w protokóle oględzin, innych nie stwierdzono. Skoro tak , to zasadnie sąd meriti oddalił wniosek powódki o dopuszczenie dowodu z opinii kolejnego biegłego, uznając go za nieprzydatny, bowiem w istocie opinia ta mogłaby mieć charakter wyłącznie hipotetyczny.
Dowód z opinii biegłych ma szczególny charakter, gdyż korzysta się z niego w wypadkach wymagających wiadomości specjalnych (art. 278 § 1 k.p.c.). Z tego względu nie mają do niego zastosowania wszystkie zasady dotyczące postępowania dowodowego, w tym art. 217 k.p.c. W świetle bowiem art. 286 k.p.c., sąd ma obowiązek dopuszczenia dowodu z dodatkowej opinii tych samych lub innych biegłych, gdy zachodzi tego potrzeba, a więc wówczas, gdy opinia złożona do sprawy zawiera istotne braki, sprzeczności, względnie nie wyjaśnia istotnych okoliczności. Postawienie w tym kontekście zarzutu naruszenia art. 278 § 1 k.p.c. nie może być uznane za wystarczające, gdyż do jego obrazy może dojść tylko wtedy, gdy sąd samodzielnie wypowiada się w kwestiach wymagających wiadomości specjalnych, z pominięciem dowodu z opinii biegłego (biegłych) – (por. wyrok Sądu Najwyższego I UK 345/14 z 2015-06-24).
Z przyczyn wyżej podniesionych, zarzuty apelacji o naruszeniu przez sąd art. art. 217 kpc. i 286 kpc. należało uznać za bezpodstawne.
Nie znalazł także aprobaty Sądu Okręgowego zarzut naruszenia art. 233 kpc. w zakresie odnoszącym się do oceny okoliczności związanych z postępowaniem pracodawcy przed zgonem S. S., w kontekście przyczyny zewnętrznej.
Postawienie zarzutu obrazy art. 233§ 1 kpc. nie może polegać na zaprezentowaniu ustalonego przez siebie , na podstawie własnej oceny dowodów stanu faktycznego . Skarżący może tylko wskazywać , posługując się wyłącznie argumentami jurydycznymi , że sąd rażąco naruszył zasady logicznego rozumowania oraz doświadczenia życiowego i że uchybienie to mogło mieć wpływ na wynik sprawy ( por. wyrok S.N. Z 18.06.2004r. CK 369/03 ) .
W rozpoznawanej sprawie - wbrew błędnemu przekonaniu apelującej - Sąd Rejonowy wnikliwie ocenił wszystkie dowody i na ich podstawie wyprowadził prawidłowe wnioski. Apelujący wskazuje na niezapewnienie należytej opieki medycznej jako przyczynę zewnętrzną zdarzenia.. O ile Sąd Okręgowy podziela ugruntowane stanowisko judykatury powołane przez apelującą , że zewnętrzną przyczyną sprawczą wypadku przy pracy może być każdy czynnik pochodzący spoza organizmu poszkodowanego, zdolny - w istniejących warunkach - wywołać szkodliwe skutki, w tym także pogorszyć stan zdrowia pracownika dotkniętego już schorzeniem samoistnym, a katalog okoliczności zewnętrznych jest szeroki i obejmuje m.in. niezapewnienie należytej opieki medycznej, to nie podziela poglądu apelacji, że w rozpoznawanej sprawie sąd meriti błędnie ocenił materiał dowodowy dochodząc do wniosku , że nie mamy do czynienia z niezapewnieniem należytej opieki medycznej przez pozwanego. Odnosząc się do tego zarzutu, nie sposób zgodzić się z twierdzeniem apelującej o pozwoleniu przez pracodawcę na podjęcie pracy przez S. S., mimo sygnału z jego strony o złym samopoczuciu. Wręcz przeciwnie, przecież pracodawca nie polecił S. S. podjęcie pracy, gdyż po uzyskaniu informacji o złym samopoczuciu S. S. zareagował natychmiast stawiając do dyspozycji samochód służbowy z kierowcą , z zaleceniem udania się do szpitala, jednakże S. S. odmówił. Co więcej, pracodawca nadal nie pozostawał biernym, podejmując kolejne kroki zmierzające do przekonania pracownika przez kolegów, przez zięcia a następnie przez córkę do skorzystania z wizyty u lekarza , co ponownie spotkało się z odmową ze strony S. S.. Pozostała jedynie obietnica złożona córce udania się do lekarza rodzinnego na g. 11. Uwzględniając przy tym niesporne ustalenia, że koledzy pozostawali w stałym kontakcie ze S. S., ,,doglądając” go , że w zachowaniu S. S. nie było oznak paniki, duszności, kontakt był logiczny, a pracownik dobrowolnie przystąpił do przeglądania i wypełniania dokumentów, to w ocenie Sąd Okręgowego nie można – jak chce tego apelująca - postawić pozwanemu zarzutu nieudzielenia pomocy lekarskiej i ocenić działanie pozwanego jako zawinioną, niezgodną z przepisami BHP - art.229§4 kp. przyczynę zewnętrzną zgonu S. S.. W okolicznościach faktycznych sprawy, w ocenie Sądu Okręgowego należy uzna , że mimo iż S. S. miał aktualne orzeczenie lekarza medycyny pracy dopuszczające go do pracy, to pozwany po powzięcia informacji o złym samopoczuciu pracownika, podjął kroki, by stan jego zdrowia zweryfikować, czemu S. S. wyraźnie odmawiał.
W orzecznictwie Sądu Najwyższego ( postanowienie 2012-09-20 IPK 93/12) przyjmuje się , że kwestie ewentualnego naruszenia przepisów BHP nie mają znaczenia w przedmiocie ustalenia, czy zdarzenie było wypadkiem przy pracy w rozumieniu art. 3 ustawy z 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych. Ewentualne udowodnione naruszenia przez ubezpieczonego przepisów dotyczących ochrony życia i zdrowia, spowodowane przez niego umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa jest jedynie negatywną przesłanką uzyskania prawa do świadczeń z ubezpieczenia społecznego związanych z wypadkiem przy pracy.
Sąd Okręgowy podziela stanowisko sądu I instancji o zlekceważeniu przez S. S. stanu zdrowia, a jego odmowę skorzystania z zaoferowanej przez pracodawcę pomocy i zawiezienia do szpitala celem zweryfikowania stanu zdrowia, zdaniem Sądu Okręgowego należy ocenić jako naruszenie przepisów dotyczących ochrony życia i zdrowia wskutek rażącego niedbalstwa .
Sąd Okręgowy podziela także powołany przez apelację pogląd Sądu Najwyższego (. wyrok z 10.05.2000r., I PKN 642/99), że zawinione niewykonywanie przez pracownika zgodnego z prawem polecenia poddania się kontrolnym badaniom lekarskim stanowi niewykonywanie polecenia dotyczącego pracy.
Wskazane wyżej okoliczności, w ocenie Sądu Okręgowego dały Sądowi Rejonowemu uzasadnione podstawy prawne do przyjęcia, że zdarzenie z 15 lutego 2013r. z udziałem S. S. nie wypełniało znamion wypadku przy pracy w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 30 października 2002 roku o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (tekst jednolity - Dz. U. z 2015 roku, poz. 1242), czyniąc tym samym niezasadny zarzut naruszenia tegoż przepisu.
W związku z powyższym apelacja jako bezzasadna , nieskuteczna podlegała oddaleniu, o czym orzeczono na podstawie art. 385 kpc.
O kosztach procesu za II instancję orzeczono na podstawie art. 98 k.p.c., ustalając ich
wysokość w oparciu o §12 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu (tekst jednolity Dz. U. z 2013r., poz.490).