Wyrok z 22 maja 2024, sygn. I ACa 2188/22
Pokaż pozostałe podstawy prawne (22)
Sygn. akt: I ACa 2188/22
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 22 maja 2024 r.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku I Wydział Cywilny
w składzie:
Przewodniczący: SSA Marek Machnij
Protokolant: sekr. sąd. Przemysław Juzwiszin
po rozpoznaniu w dniu 6 maja 2024 r. w Gdańsku
na rozprawie
sprawy z powództwa A. K. (1) i T. K.
przeciwko Bankowi (...) Spółce Akcyjnej w W.
o zapłatę i ustalenie, ewentualnie o zapłatę, ewentualnie o zapłatę i ustalenie
na skutek apelacji pozwanego
od wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku
z dnia 14 lipca 2022 r. sygn. akt XV C 2002/20
1) prostuje niedokładność w oznaczeniu przedmiotu sporu w sentencji zaskarżonego wyroku przez dodanie po słowie „zapłatę” brakujących słów „ewentualnie o zapłatę, ewentualnie o zapłatę i ustalenie”,
2) oddala apelację,
3) zasądza od pozwanego na rzecz powodów kwotę 8.100 zł (osiem tysięcy sto złotych) tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia uprawomocnienia się orzeczenia o tych kosztach do dnia zapłaty.
Na oryginale właściwy podpis.
Sygn. akt: I ACa 2188/22
UZASADNIENIE
Powodowie A. K. (1) i T. K. wnieśli o zasądzenie od pozwanego Banku (...) Spółki Akcyjnej w W. na ich rzecz solidarnie kwot: 125.637,43 zł z tytułu zwrotu rat kapitałowo – odsetkowych za okres od dnia 30 sierpnia 2007 r. do dnia 28 lutego 2015 r., 11.688,24 zł z tytułu zwrotu uiszczonej składki ubezpieczeniowej i 21.548,35 CHF z tytułu zwrotu rat kapitałowo – odsetkowych za okres od dnia 30 marca 2015 r. do dnia 30 lipca 2020 r. (w każdym przypadku z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 24 listopada 2020 r. do dnia zapłaty), wskazując, że dochodzone kwoty stanowią nienależne świadczenie. Ponadto wnieśli o ustalenie nieważności lub nieistnienia umowy o kredyt hipoteczny nr KH/ (...) z dnia 24 lipca 2007 r. Ewentualnie domagali się zasądzenia kwot 30.073,21 zł tytułem zwrotu nadpłaconych świadczeń za okres od dnia 30 sierpnia 2007 r. do dnia 28 lutego 2015 r., 11.688,24 zł z tytułu zwrotu uiszczonej składki ubezpieczeniowej i 21.548,35 CHF z tytułu zwrotu rat kapitałowo – odsetkowych za okres od dnia 30 marca 2015 r. do dnia 30 lipca 2020 r. (w każdym przypadku z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 24 listopada 2020 r. do dnia zapłaty). W kolejnym żądaniu ewentualnym domagali się zasądzenia od pozwanego na ich rzecz solidarnie kwot 86.074,34 zł tytułem zwrotu nadpłaconych świadczeń za okres od dnia 30 sierpnia 2007 r. do dnia 28 lutego 2015 r. i 11.688,24 zł z tytułu zwrotu uiszczonej składki ubezpieczeniowej (w obu przypadkach z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 24 listopada 2020 r. do dnia zapłaty) oraz ustalenia, że zawarta między stronami umowa dotyczy kredytu złotowego oprocentowanego w oparciu o stawkę LIBOR 3M (CHF) + marża banku i ustalenia, że wskazane przez nich postanowienia umowne, znajdujące się w w/w umowie, regulaminie i aneksie nr (...), są bezskuteczne wobec nich jako abuzywne.
Pozwany wniósł o oddalenie powództwa, kwestionując je co do zasady i co do wysokości, w szczególności zaprzeczając, aby zawarta między stronami umowa kredytu była sprzeczna z przepisami ustawy lub zasadami współżycia społecznego albo zawierała jakiekolwiek postanowienia abuzywne. Ponadto podniósł zarzut przedawnienia roszczenia powodów oraz zarzut nadużycia przez nich prawa wskutek sprzeczności ich żądania z zasadami współżycia społecznego.
Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 14 lipca 2022 r. ustalił, że zawarta między stronami w dniu 24 lipca 2007 r. umowa kredytu nr KH/ (...) jest nieważna, zasądził od pozwanego na rzecz powodów łącznie kwoty 137.305,67 zł i 21.548,35 CHF z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 24 listopada 2020 r. do dnia zapłaty, oddalił powództwo w zakresie żądania solidarnego zasądzenia powyższych kwot na rzecz powodów i ustalił, że koszty procesu obciążają w całości pozwanego, pozostawiając szczegółowe wyliczenie ich wysokości referendarzowi sądowemu.
Z dokonanych przez Sąd Okręgowy ustaleń faktycznych wynika, że w dniu 24 lipca 2007 r. strony zawarły umowę kredytu nr KH/ (...) w kwocie 231.510 zł. Wypłacona kwota podlegała przeliczeniu na CHF według kursu kupna tej waluty z tabeli kursów walut obcych obowiązującej w pozwanym banku w dniu uruchomienia pożyczki. Integralną częścią umowy był Regulamin kredytowania osób fizycznych w ramach usług bankowości hipotecznej w Banku (...). Z kolei spłata rat kredytu miała następować po ich przeliczeniu z CHF na walutę polską według kursu sprzedaży tej waluty z tabeli kursów walut obcych obowiązującej w pozwanym banku w dniu ich płatności. W dniu 16 lutego 2025 r. strony zawarły aneks nr (...), na mocy którego spłata kredytu następowała w CHF.
Przed zawarciem umowy powodowie podpisali Informację dla wnioskodawców ubiegających się o produkty hipoteczne indeksowane kursem waluty obcej, zawierającą informacje o ponoszonym przez nich ryzyku zmiany kursów walutowych i zmiany stóp procentowych. Umowa została zawarta przy wykorzystaniu przedłożonego przez pozwanego wzorca umownego bez możliwości negocjacji jego treści. W dniu jej zawarcia przedstawiono powodom do podpisu przygotowaną przez bank, bez ich udziału, treść kontraktu. Wcześniej nie umożliwiono im zapoznania się z jej wzorem, który był podstawą podpisanej przez strony umowy. Powodowie nie mieli możliwości negocjowania z bankiem treści postanowień zawartych we wzorcu umownym, lecz mogli jedynie zaakceptować umowę w kształcie zaproponowanym przez pozwanego, jeśli chcieli uzyskać niezbędne środki pieniężne (w złotych polskich) na sfinansowanie celu kredytu. Ponadto powodowie nie zostali prawidłowo pouczeni przez bank o ryzyku kursowym. Nie znali faktycznej wysokość swojego zobowiązania w stosunku do banku wyrażonego w CHF, gdyż była ona uzależniona od parametrów, które ustalał wyłącznie bank i których nie znali, ponieważ pozwany nie udzielił im w tym względzie informacji ani nie zawarł ich w umowie lub Regulaminie kredytowania.
Sąd Okręgowy wyjaśnił następnie, w jaki sposób ocenił zebrany materiał dowodowy i na podstawie jakich dowodów ustalił powyższe okoliczności, wskazując przy tym, że część przedłożonych dowodów z dokumentów była nieprzydatna dla ustalenia okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia, ponieważ były one oderwane od konkretnej umowy i wynika z nich jedynie, że istnieją różne oceny i poglądy na temat kredytów i pożyczek indeksowanych.
W świetle dokonanych ustaleń faktycznych Sąd Okręgowy uznał, że powództwo zasługiwało na uwzględnienie w przeważającej części. W pierwszej kolejności wskazał, że wbrew pozwanemu powodowie mają interes prawny w domaganiu się ustalenia nieważności przedmiotowej umowy, mimo że dochodzą również zwrotu nienależnych świadczeń uiszczonych dotychczas na jej podstawie. Z rozważań tego Sądu wynika ponadto, że oceny powództwa co do istoty dokonał w oparciu o przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych, uznając, że spełnione zostały wszystkie przesłanki abuzywności, określone w art. 385 1 k.c., z powodu przyjętej konstrukcji indeksacji, przewidującej ustalanie wartości świadczenia powodów za pomocą kursów CHF, ustalanych jednostronnie przez bank, wskutek czego wysokość ich świadczenia nie została dostatecznie precyzyjnie oznaczona w umowie kredytu oraz zakładającej obarczenie powodów całością ryzyka wzrostu kursu CHF z uwagi na oderwanie wysokości ich świadczenia od wysokości świadczenia, które otrzymali od banku. W konsekwencji doszedł do wniosku, że postanowienia o indeksacji podlegają wyeliminowaniu z umowy, co z uwagi na niemożliwość ich zastąpienia innymi postanowieniami, regulującymi zasady ustalania wysokości i spełniania świadczeń stron (w szczególności art. 358 § 2 k.c.) skutkuje nieważnością umowy w całości na podstawie art. 58 § 1 k.c. w zw. z art. 385 1 k.c. W ślad za tym uznał za uzasadnione na podstawie art. 410 k.c. żądanie zwrotu na rzecz powodów spełnionych przez nich na rzecz pozwanego świadczeń jako mających charakter nienależny. Natomiast pozostałe twierdzenia i zarzuty powodów, z których wywodzili oni bezwzględną nieważność umowy z powodu jej sprzeczności z przepisami prawa uznał za niezasadne.
Powyższy wyrok został zaskarżony apelacją przez pozwanego w części uwz-ględniającej powództwo i rozstrzygającej o kosztach procesu. Podstawę apelacji stanowiły zarzuty:
I. naruszenia przepisów prawa procesowego, które mogło mieć wpływ na wynik sprawy:
1) art. 235 2 § 1 pkt 2 k.p.c. w zw. z art. 278 k.p.c. i art. 227 k.p.c. przez pominięcie dowodu z opinii biegłego, mimo że wbrew dokonanym przez Sąd pierwszej instancji ustaleniom nie ma przesłanek do stwierdzenia nieważności umowy kredytu, a jednocześnie pozwany wskazał na istotne dla rozstrzygnięcia sprawy okoliczności, które dowód ten mógłby wyjaśnić, w tym wymagające wiadomości specjalnych, co doprowadziło do rozstrzygnięcia sprawy w oparciu o niepełny materiał dowodowy, uniemożliwiający odtworzenie rzeczywistego stanu faktycznego i charakteru stosunku prawnego między stronami,
2) art. 233 § 1 k.p.c. przez zaniechanie wszechstronnego rozważenia materiału dowodowego oraz dokonanie sprzecznej z zasadami logiki i zasad doświadczenia życiowego dowolnej a nie swobodnej oceny całości materiału i wyciągnięcie na tej podstawie wadliwych i niezgodnych z rzeczywistym stanem faktycznym wniosków, leżących u podstaw wyroku, w szczególności przez:
a) błędne ustalenie, że kwestionowane przez powodów postanowienia umowne nie zostały z nimi indywidualnie uzgodnione, podczas gdy z zebranego materiału dowodowego w oczywisty sposób wynika okoliczność przeciwna, a mianowicie, że indeksacja kredytu do CHF i sposób jego spłaty zostały indywidualnie uzgodnione przez strony, co jednoznacznie potwierdziły uznane za wiarygodne zeznania świadka A. K. (2),
– we wniosku kredytowym sami określili podstawowe warunki kredytu (przedmiot i okres kredytowania, zabezpieczenie itp.), w tym jego walutę jako CHF, mimo możliwości zaciągnięcia kredytu złotowego, a zatem to oni wykluczyli udzielenie kredytu w PLN, więc doszło do indywidualnego uz-godnienia CHF jako waluty kredytu, co jednoznacznie wynika z treści przedstawionej dokumentacji,
– pozwany wykazał, że w okresie, w którym zawarł z powodami przedmiotową umowę, dla wszystkich kredytobiorców dostępny był wariant spłaty kredytu indeksowanego bezpośrednio w walucie indeksacji, z czego powodowie nie skorzystali, co również stanowiło element umowy mogący podlegać negocjacji już na etapie złożenia wniosku kredytowego,
b) błędne ustalenie, że postanowienia umowy były sformułowane w sposób niejednoznaczny, a powodowie nie zostali należycie poinformowani o możliwości wzrostu lub spadku wartości waluty obcej, w której kredyt został zaciągnięty, a także o potencjalnych istotnych konsekwencjach ekonomicznych takiego postanowienia umownego, w sytuacji gdy:
– musieli zapoznać się z treścią podpisywanej przez siebie umowy kredytowej, a w konsekwencji mieć świadomość stosowania do przeliczania wysokości ich zobowiązania tabeli kursów walut obcych stosowanej przez bank,
– tabela kursów była i jest dokumentem powszechnie dostępnym zarówno na stronie internetowej, jak i w oddziałach banku oraz jest stosowana po dzień dzisiejszy nie tylko w zakresie kredytów indeksowanych, ale też w zakresie wszelkich innych rozliczeń, więc powodowie mogli z łatwością ustalić wysokość poszczególnych rat kredytu, które miały podlegać spłacie, przez dokonanie prostej operacji matematycznej w oparciu o znane im lub powszechnie dostępne informacje,
c) nieuprawnione przyjęcie, że postanowienia umowy są sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco naruszają interesy powodów z uwagi na rzekome przerzucenie na nich ryzyka walutowego w całości, a także zastrzeżenie przez bank uprawnienia do jednostronnego określania wysokości kursów walutowych z jednoczesnym stosowaniem różnych kursów przy wypłacie i spłacie kredytu bez uwzględnienia, że:
– powodowie przez lata korzystali z niższego oprocentowania dzięki zastosowaniu stawki LIBOR, wskutek czego udzielany im kredyt indeksowany był kredytem tańszym w porównaniu do kredytu, który byłby udzielony w walucie polskiej,
– ustalając kursy publikowane w tabeli kursów walut obcych bank nie działał w sposób arbitralny, a zarazem zaskakujący dla powodów, ponieważ przedstawił dowody, potwierdzające, że kursy walut były przez niego ustalane w oparciu o obiektywne, niezależne od niego dane, m. in. system T. R.,
– powodowie nie wykazali, że stosowane przez bank kursy były zawyżone lub nieuzasadnione w stosunku do jego przychodu, wręcz przeciwnie, to bank wykazał, że stosowany przez niego spread walutowy nie odbiega zasadniczo od spreadu pobieranego przez inne banki, ponadto Sąd pominął, że bank także ponosi koszty spreadu walutowego, który wynika z obsługi kredytów walutowych (m. in. powodów),
– pozwany bank posiadał i nadal posiada status dealera rynku pieniężnego NBP, co oznacza, że to na podstawie kwotowań kursów banku swoje kursy ustala Narodowy Bank Polski, a zatem kursy z tabeli banku nie mogły być oderwane od notowań kursów Narodowego Banku Polskiego,
– począwszy od dnia 8 maja 2017 r. NBP ustala kursy w sposób zasadniczo tożsamy z tym, jaki od kilkunastu lat stosuje pozwany bank, tj. przez odwołanie do danych publikowanych przez niezależne, międzynarodowe serwisy (R., B.), co jednoznacznie potwierdza, że sposób konstruowania przez bank tabeli kursów jest uzasadniony, powszechnie stosowany i obiektywny,
– powodowie dysponowali narzędziami, które pozwalały im na wyeliminowanie ryzyka walutowego lub co najmniej jego znaczne ograniczenie (np. prze-walutowanie kredytu, możliwość spłaty kredytu bezpośrednio w CHF), i to już bezpośrednio od chwili zawarcia umowy, z których jednak z własnej woli nie zdecydowali się skorzystać,
d) bezpodstawne uznanie powodów za wiarygodne, podczas gdy miały one charakter subiektywny jako strony prowadzonego postępowania i w oczywisty sposób obliczone były na uzyskanie korzystnego dla nich rozstrzygnięcia w sytuacji, gdy charakter i cel przedmiotowej umowy musiał być od samego początku jasny dla przeciętnego konsumenta,
e) bezpodstawne uznanie zeznań świadka J. C. (1) za nieprzydatne dla ustalenia stanu faktycznego, podczas gdy – wobec zarzutu strony powodowej, dotyczącego rzekomo dowolnego ukształtowania kurs walut przez pozwanego – jego zeznania, w szczególności dotyczące zasad ustalania kursu walut w tabeli kursów walut obcych dotyczą okoliczności kluczowych dla rozstrzygnięcia sprawy, które są sporne między stronami, a ponadto jego zeznania były istotne dla ustalenia rzeczywistego charakteru umowy kredytu oraz potwierdzenia, że zawarty w niej mechanizm jest zgodny z obowiązującymi przepisami prawa,
II. naruszenia prawa materialnego:
1) art. 385 1 § 1 – 3 k.c. w zw. z art. 353 1 k.c., art. 69 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe, t. jedn. Dz. U. z 2023 r., poz. 2488 z późn. zm., powoływanej dalej jako „pr. bank.”) oraz art. 58 § 1 i 2 przez uznanie, że umowa jest nieważna z uwagi na rzekomą abuzywność kwestionowanych przez powodów postanowień umownych wskutek rzekomego przyznania pozwanemu możliwości swobodnego i dowolnego kształtowania wysokości świadczeń powodów i rzekomego naruszenia zasad współżycia społecznego, podczas gdy:
a) udzielany powodom kredyt miał charakter walutowy (jego szczególnym wariantem), tj. kredytem indeksowanym do waluty obcej, jego saldo i wysokość rat są wyrażone w CHF, jedynie maksymalną kwotę, podlegającą udostępnieniu kredytobiorcom oznacza się w takiej umowie w PLN, jednak jest to tylko zabieg funkcjonalny, mający zagwarantować kredytobiorcy zapewnienie środków w walucie krajowej koniecznych do osiągnięcia celu kredytu, ale wszystkie kluczowe elementy konstrukcyjne umowy, w tym ostateczne określenie kwoty kredytu, do zwrotu której kredytobiorca jest zobowiązany, wyliczenie rat kredytu, ustalenie stopy oprocentowania itd. mają związek z walutą obcą, co jednoznacznie świadczy o walutowym charakterze takiej umowy,
b) ustalenie, jakoby bank ustalał lub mógł ustalać kurs waluty, a w konsekwencji wysokość raty kredytu w sposób dowolny, jest pozbawione jakichkolwiek podstaw, ponieważ w rzeczywistości mechanizm ustalania wysokości raty kredytu nie jest zależny od arbitralnej decyzji pozwanego, lecz od uwarunko-wań rynkowych, a ponadto został w sposób precyzyjny określony w umowie oraz doprecyzowują go powszechnie znane i stosowane w obrocie zasady algebry i matematyki finansowej,
c) w umowie kredytu w sposób precyzyjny i jednoznaczny ustalono sposób, w jaki miało dojść do ostatecznego określenia kwoty podlegającej zwrotowi, tj. wskazano, że kredyt podlega indeksacji do przeliczeniu wypłaconej kwoty zgodnie z kursem kupna CHF z tabeli kursów obowiązującej w dniu uruchomienia kredytu lub transzy (§ 2 ust. 2 umowy),
d) Sąd pierwszej instancji pominął kluczową kwestię, tj. fakt, że wysokość salda zadłużenia powodów CHF nigdy nie była wątpliwa, a zatem znały one wysokość wzajemnych świadczeń i umowa kredytu nadaje się do wykonania, zwłaszcza że pozwany po wypłacie kredytu poinformował powodów o wysokości zadłużenia w CHF, a oni nie zgłaszali do tego żadnych zastrzeżeń,
e) pozwany w sposób wyczerpujący poinformował powodów o ryzyku walutowym, w związku z czym nie może być mowy o naruszeniu dobrych obyczajów,
f) kwestionowane postanowienia umowne dotyczą głównych świadczeń stron, a ponadto zostały sformułowane jednoznacznie i były indywidualnie uzgodnione z powodami oraz nie naruszają ich interesów,
g) zastosowanie do indeksacji kwoty kredytu kursu kupna z tabeli kursów z dnia uruchomienia kredytu było rozwiązaniem ekonomicznie uzasadnionym, odpowiadającym naturze zobowiązania i akceptowanym przez powodów zarówno przed indeksację, jak i po jej wykonaniu,
h) zastosowanie do przeliczenia rat kredytu na PLN kursu sprzedaży CHF w tabeli kursów z dnia płatności poszczególnych rat było rozwiązaniem nie tylko uzasadnionym ekonomicznie i prawnie, ale również świadomie wybranym przez powodów, którzy w każdej chwili mogli rozpocząć spłatę kredytu bezpośrednio w walucie obcej, a zatem to oni, a nie pozwany, posiadali swobodę w zakresie wyboru spłaty rat kredytu,
i) powodowie przez lata korzystali z niższego oprocentowania dzięki zastosowaniu stawki LIBOR, wskutek czego kredyt indeksowany był dla nich tańszy w porównaniu do kredytu w PLN,
j) kurs z tabeli kursów, który został zastosowany do indeksacji kredytu powodów, jak również kursy z tabeli kursów zastosowane do przeliczenia rat kredytu z CHF na PLN miały zawsze charakter rynkowy i obiektywny, czyli nie godziły w interes konsumenta, tj. nie mogły być i nie były dowolnie kreowane przez bank, dodatkowo zastosowanie kursu z tabel publikowanych przez bank znajduje ustawowe umocowanie, co Sąd pierwszej instancji w całości pominął (art. 111 ust. 1 pkt 4 pr. bank.),
k) Sąd nie zastosował obiektywnego podejścia przy badaniu skutków abuzywności przedmiotowej umowy i oparł się wyłącznie na żądaniu kredytobiorców, pomijając stanowisko i sytuację banku oraz innych kredytobiorców.
2) art. 385 1 § 1 – 3 k.c. w zw. z art. 385 2 k.c. oraz art. 1 ust. 2 i art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich – Dz. U. UE.L. 1993. 95. 29, powoływanej dalej jako „dyrektywa 93/13”) przez uznanie, że postanowienia, zawarte w § 2 ust. 2 i § 7 ust. 1 umowy, są abuzywne, podczas gdy:
a) uwzględniając wyłączenie stosowania przepisów tej dyrektywy, wynikające z art. 1 ust. 2 tego aktu prawnego, postanowienia umowy odzwierciedlające przepisy obowiązującego prawa (a niewątpliwie postanowienia umowy kredytu odpowiadają wymogom określonym w prawie bankowym) w ogóle nie powinny podlegać badaniu pod kątem ich niedozwolonego charakteru,
b) nie wystąpiły przesłanki umożliwiające taką kwalifikację tych postanowień umownych, ponieważ dotyczą one głównych świadczeń stron, zostały sformułowane jednoznacznie, a ponadto były indywidualnie uzgodnione z powodami i nie naruszają ich interesów w żadnym stopniu, a tym bardziej w sposób rażący i wreszcie nie godzą w dobre obyczaje,
3) art. 4 w zw. z art. 1 ust. 1 lit. a) i b) ustawy z dnia 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw – Dz. U. Nr 165, poz. 984, powoływanej dalej jako „ustawa antyspreadowa”) oraz art. 316 § 1 k.p.c. i art. 1 ust. 2 Dyrektywy 93/13 przez ich błędną wykładnię, polegającą na nieuwzględnieniu stanu prawnego obowiązującego w dniu wyrokowania, zgodnie z którym uznanie za niedozwolone postanowienia umownego, zawierającego odesłanie do tabeli kursów banku, jest wyłączone z uwagi na przyznanie przez ustawodawcę kredytobiorcom innych środków ochrony prawnej, w szczególności umożliwienie im spłaty kredytu bezpośrednio w walucie obcej,
4) art. 385 1 § 2 k.c. w zw. z art. 65 § 1 i 2 k.c. oraz art. 358 § 2 i 3 k.c. przez ich błędną wykładnię, skutkującą uznaniem, że nie istnieje przepis dyspozytywny, który mógłby zostać zastosowany do rozliczeń z tytułu przedmiotowej umowy (przy założeniu niekorzystnej dla pozwanego interpretacji, zgodnie z którą odesłanie do tabeli kursów zostanie uznane za bezskuteczne), a co za tym idzie, błędnym uznaniu, że nie jest możliwe utrzymanie w mocy umowy o zamierzonym charakterze, w sytuacji gdy możliwe jest korzystanie w tym zakresie z kursu średniego NBP przez zastosowanie art. 358 § 2 i 3 k.c. w jego aktualnym brzmieniu,
5) art. 189 k.p.c. przez nieprawidłowe zastosowanie i błędne uznanie, że powodowie mają interes prawny w wytoczeniu powództwa o ustalenie nieistnienia stosunku prawnego, wynikającego z umowy kredytu, w sytuacji, gdy mają możliwość wytoczenia powództwa o świadczenie, w którym przesłanką rozstrzygnięcia byłoby ustalenie nieistnienia (nieważności) tej umowy, co oznacza, że nie mają w tej sprawie interesu prawnego do dochodzenia żądania ustalenia,
6) art. 405 k.c. w zw. z art. 410 § 2 k.c. oraz art. 411 pkt 1 i 4 k.c. przez ich niewłaściwe zastosowanie, polegające na zakwalifikowaniu świadczeń spełnionych przez powodów z tytułu spłaty rat kredytu jako nienależnych, mimo że:
– znajdują one podstawę w łączącej strony umowie kredytu,
– nie występuje zubożenie powodów, ponieważ zrealizowali cel wskazany w umowie kredytu,
– powodowie świadomie i dobrowolnie spełniali nienależne (ich zdaniem) świadczenie, godząc się tym samym ze swoim zubożeniem,
7) z ostrożności procesowej, na wypadek stwierdzenia przez Sąd, że roszczenie zapłatę, będące konsekwencją nieważności umowy, jest należne powodom w jakiejkolwiek części – art. 481 § 1 k.c. w zw. z art. 455 k.c. przez ich niewłaściwe zastosowanie i zasądzenie ustawowych odsetek od zasądzonych kwot od dnia 24 listopada 2020 r. do dnia zapłaty, podczas gdy datą wymagalności ich roszczenia, od której najwcześniej mogą one zostać zasądzone, może być wyłącznie dzień złożenia przez nich oświadczenia o zapoznaniu się ze skutkami nieważności umowy (co nastąpiło na rozprawie w dniu 30 czerwca 2022 r.).
Na tych podstawach pozwany wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku przez oddalenie powództwa w całości i obciążenie powodów kosztami procesu za obie instancje według norm przepisanych, ewentualnie domagał się uchylenia tego orzeczenia oraz przekazania sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania i rozstrzygnięcia o kosztach postępowania. Ponadto na podstawie art. 380 k.p.c. wniósł o zmianę postanowienia Sądu pierwszej instancji o oddaleniu jego wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego i o przeprowadzenie tego dowodu w postępowaniu apelacyjnym. Wniósł także o dopuszczenie dowodów z dokumentów załączonych do apelacji.
W piśmie procesowym z dnia 23 lutego 2023 r. pozwany złożył oświadczenie o skorzystaniu z zarzutu zatrzymania zasądzonych na rzecz powodów kwot w zakresie kwoty 231.510 zł, stanowiącej równowartość wypłaconego im kapitału kredytu (k. 644 i nast.).
Powodowie wnieśli o oddalenie apelacji i zasądzenie na ich rzecz kosztów postępowania apelacyjnego według norm przepisanych.
Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:
Apelacja podlegała oddaleniu.
W pierwszej kolejności wskazać należy, że Sąd Apelacyjny, jako sąd merytorycznie rozpoznający sprawę zapoznał się zgodnie z art. 382 k.p.c. z całością zebranego w sprawie materiału dowodowego i doszedł do przekonania, że stosownie do art. 387 § 2 1 pkt 1 k.p.c. może zaakceptować i przyjąć za własne zarówno ustalenia faktyczne, jak i wnioski prawne Sądu pierwszej instancji, ponieważ w zakresie istotnym dla rozstrzygnięcia są one zgodne z treścią tego materiału, a jego ocena wbrew pozwanemu nie uchybia art. 233 § 1 k.p.c. i jednocześnie jest zbieżna z własną oceną dokonaną przez Sąd Apelacyjny. W związku z tym podniesione przez pozwanego zarzuty apelacyjne nie zdołały ich skutecznie podważyć.
Podkreślić wypada, że w gruncie rzeczy pozwany nie tyle kwestionował dokonane przez Sąd pierwszej instancji ustalenia faktyczne oraz poprzedzającą ich dokonanie ocenę wiarygodności i mocy dowodowej zebranego w sprawie materiału dowodowego, co polemizował z wnioskami wyprowadzonymi przez w/w Sąd z tych ustaleń, w szczególności odnoszącymi się do oceny prawnej postanowień umownych, dotyczących stosowania do przeliczania wartości świadczeń stron kursów CHF, ustalanych jednostronnie przez pozwanego oraz prawidłowości skierowanej do powodów informacji o ryzyku walutowym (zwłaszcza w kontekście jednoznaczności postanowień o indeksacji świadczeń stron za pomocą kursu CHF). Z treści zarzutów, odnoszących się do naruszenia art. 233 § 1 k.p.c., wynika bowiem, że w istocie skarżący przede wszystkim starał się w nich przekonywać, że przeprowadzone postępowanie dowodowe (w tym dowody, które zostały pominięte lub jego zdaniem niedostatecznie uwzględnione przez Sąd pierwszej instancji) powinny doprowadzić do ustaleń i wniosków prawnych zgodnych z jego twierdzeniami, skutkując oddaleniem powództwa jako bezzasadnego.
W tej sytuacji w odniesieniu do dokonanych przez Sąd pierwszej instancji us-taleń faktycznych zwrócić trzeba uwagę, że obejmowały one jedynie obszerny i szczegółowy opis okoliczności związanych z przygotowaniem i zawarciem przedmiotowej umowy oraz jej treścią, a także sposobem jej wykonania przez strony, natomiast w pozostałym zakresie uzasadnienie zaskarżonego wyroku koncentrowało się na ocenie prawnej powyższych okoliczności, w szczególności w zakresie, mającym znaczenie dla stwierdzenia niedozwolonego charakteru kwestionowanych postanowień umownych. W tym ujęciu zarzuty pozwanego sprowadzały się do próby podważenia wniosków w/w Sądu i wykazania, że na podstawie zebranego materiału dowodowego w ogóle nie można było uznać, że przedmiotowa umowa zawiera postanowienia niedozwolone, ewentualnie, że nawet jeśli one w niej występują, to w żadnym wypadku nie powinno to skutkować uznaniem umowy za nieważną w całości.
W konsekwencji ocena zarzutów apelacyjnych, które formalnie odnoszą się do oceny dowodów i ustaleń faktycznych, a w gruncie rzeczy dotyczą wyprowadzonych z nich wniosków prawnych, zostanie dokonana wraz z analizą zagadnień związanych z kwestiami materialnoprawnymi. Zauważyć bowiem należy, że kwestie te w oczywisty sposób zależą wprawdzie od dokonanych ustaleń faktycznych, ale te drugie (czyli ustalenia faktyczne) nie mogą być determinowane przez z góry przyjęte przez skarżącego wnioski, które opierają się na odmiennych od Sądu pierwszej instancji założeniach co do charakteru prawnego spornego kredytu (zwłaszcza jego walutowego charakteru), indywidualnego uzgodnienia przez niego z powodami treści przedmiotowej umowy oraz udzielenia im prawidłowych wyjaśnień i pouczeń co do charakteru kredytu oraz wynikającego z niej dla nich ryzyka i jego nieograniczonego dla nich zakresu.
W tym kontekście nie zasługiwał na uwzględnienie zarzut naruszenia art. 235 2 § 1 pkt 2 k.p.c. w zw. z art. 278 k.p.c. i art. 227 k.p.c. przez pominięcie wniosku pozwanego o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego. Z treści tego zarzutu i jego uzasadnienia w apelacji jednoznacznie wynika, że w istocie nie odnosił się on do konkretnych okoliczności faktycznych, związanych z przedmiotową umową, lecz zmierzał do przedstawienia w sposób szeroki, ale jednocześnie bardzo ogólny, charakterystyki kredytów indeksowanych w CHF w sposób zgodny ze stanowiskiem procesowym pozwanego. Dowód ten (podobnie zresztą jak dowody z zeznań świadków A. K. i J. C., powołane w zarzucie naruszenia art. 233 § 1 k.p.c.) nie miał więc służyć do ustalenia faktów istotnych dla rozstrzygnięcia, lecz do zaprezentowania argumentów, ocen, poglądów i wniosków zgodnych z twierdzeniami skarżącego, a tym samym miał wpłynąć na treść orzeczenia Sądu pierwszej instancji przez wywołanie wrażenia, że jego twierdzenia i argumenty mają charakter obiektywny i uzasadniony, a tym samym powinny zostać zaakceptowane przez ten Sąd jako trafnie przedstawiające sporne między stronami zagadnienia związane z umową kredytu indeksowanego w CHF.
Znalazło to dobitny wyraz np. w powołaniu się na to, że zeznania świadka J. C. potwierdziły, że zawarty w przedmiotowej umowie mechanizm indeksacji jest zgodny z obowiązującymi przepisami prawa. W związku z tym podkreślić trzeba, że ani dowód z opinii biegłego, ani zeznania świadków nie mogą służyć do merytorycznej oceny zasadności dochodzonego żądania, lecz wyłącznie do dokonania ustaleń faktycznych istotnych dla rozstrzygnięcia, ale ocena ustalonych faktów pod kątem prawnym należy wyłącznie do sądu orzekającego.
Zauważyć ponadto wypada, że stanowisko pozwanego opierało się na założeniu, że abuzywny charakter mogłyby mieć co najwyżej postanowienia umowne odsyłające do ustalanych przez niego kursów CHF (tzw. klauzule kursowe lub spreadowe), natomiast sam mechanizm przeliczania świadczeń za pomocą tych kursów (czyli tzw. klauzule ryzyka walutowego lub po prostu klauzule walutowe) nie mają, według niego, takiego charakteru. Właśnie z tego powodu uważał on, że istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia miałoby ustalenie za pomocą opinii biegłego lub zeznań powołanych przez niego świadków, w jaki sposób ustalał on kursy CHF, stosowane w mechanizmie indeksacji i czy miały one charakter rynkowy a nie dowolny (arbitralny). Oznacza to, że pominięte przez Sąd Okręgowy dowody mogłyby mieć znaczenie jedynie w przypadku akceptacji takiego stanowiska, ale w przeciwnym razie (czyli w przypadku uznania, że cały mechanizm indeksacji a nie tylko postanowienia, dotyczące ustalania kursów CHF, ma charakter abuzywny) są bezprzedmiotowe, ponieważ nie wpływałyby na treść zaskarżonego wyroku. Decydujące znaczenie ma zatem przede wszystkim to, czy Sąd pierwszej instancji trafnie uznał, że cały mechanizm indeksacji podlega wyeliminowaniu z przedmiotowej umowy, ponieważ zależy od tego ocena, czy pominięte przez niego okoliczności i dowody były istotne dla rozstrzygnięcia.
Wobec tego wskazać trzeba następnie, że w ocenie Sądu Apelacyjnego na akceptację zasługiwały generalnie także wnioski prawne Sądu pierwszej instancji, zwłaszcza co do końcowego stanowiska tego Sądu o abuzywności postanowień umownych o indeksacji (tj. całego mechanizmu indeksacji) i skutków stwierdzenia ich abuzywności. Jednocześnie zauważyć należy, że Sąd ten trafnie nie dopatrzył się możliwości przyjęcia bezwzględnej nieważności przedmiotowej umowy z powodu jej sprzeczności z zasadą swobody umów lub zasadami współżycia społecznego.
Podkreślić wypada, że ocena postanowień umownych pod kątem ich abuzywności jest celowa i dopuszczalna jedynie wtedy, gdy znajdują się one w ważnej umo-wie. Oznacza to, że w przypadku bezwzględnej nieważności umowy na podstawie art. 58 § 1 k.c. (z powodu sprzeczności jej treści z ustawą lub obejścia ustawy) albo art. 58 § 2 k.c. (z powodu jej sprzeczności z zasadami współżycia społecznego), czy wreszcie z powodu przekroczenia granic swobody umów, o których mowa w art. 353 1 k.c., nie miałoby już znaczenia, czy postanowienia umowne, zawarte w nieważnej umowie, mogłyby zostać uznane także za niedozwolone (abuzywne).
Zauważyć przy tym należy, że z art. 385 1 § 1 k.c. wynika, że niedozwolone postanowienia umowne nie wiążą konsumenta, co uznaje się zazwyczaj za sankcję w postaci tzw. bezskuteczności zawieszonej, polegającej na tym, że jedynie konsument może w każdym czasie powołać się na abuzywność postanowień umownych, powodując – w razie zasadności swoich twierdzeń – ich nieważność od chwili zawarcia umowy (ab initio ), czyli z mocą wsteczną (ex tunc ). Niemniej definitywna nieważność tych postanowień do pewnego stopnia zależy od woli konsumenta, który może powołać się na ich abuzywność, wskutek czego stracą one moc wiążącą i zostaną wyeliminowane z umowy (przy zachowaniu co do zasady ważności pozostałych postanowień umownych). Może też jednak zrezygnować z takiego zarzutu albo wprost potwierdzić skuteczność takich postanowień mimo ich abuzywnego charakteru (następczo zaakceptować je), powodując, że definitywnie staną się one wiążące dla obu stron.
Uwzględnić trzeba ponadto charakter przepisów o ochronie konsumentów, które tak na płaszczyźnie krajowej (art. 385 1 k.c. i nast.), jak i unijnej (Dyrektywa 93/13) kompleksowo regulują ochronę konsumentów przed skutkami wprowadzania przez przedsiębiorców (w tym banki) do umów postanowień naruszających ich prawa m. in. w taki sposób, jaki jest oceniany w niniejszej sprawie. W związku z tym regulacje te mają charakter przepisów szczególnych w stosunku do przepisów takich jak art. 58 k.c. lub art. 353 1 k.c., które ogólnie regulują zagadnienia związane z treścią umów, podczas gdy powyższe przepisy odnoszą się tylko do treści umów zawieranych przez przedsiębiorców ze szczególnymi kontrahentami, będącymi konsumentami.
W konsekwencji zdaniem orzekającego w sprawie składu Sądu Apelacyjnego nie zasługuje na akceptację bardzo częsta w sprawach dotyczących tzw. kredytów frankowych tendencja do jednoczesnego przyjmowania (tak przez strony, jak i przez sądy orzekające) tych samych okoliczności i argumentów za podstawę stwierdzenia zarówno sprzeczności postanowień umownych indeksacji (denominacji) kredytu kursem CHF z przepisami ustawy, zasadą swobody umów lub zasadami współżycia społecznego, powodującej nieważność umowy kredytu na podstawie art. 58 k.c., jak i do uznawania tych samych postanowień umownych praktycznie z tych samych przyczyn za abuzywne. Nie uwzględnia to istnienia przepisów szczególnych, które regulują ochronę konsumentów przed stosowaniem przez przedsiębiorców niedozwolonych postanowień umownych, wskutek czego nie ma potrzeby jednoczesnego stosowania do tych samych okoliczności oraz zagadnień przepisów ogólnych i szczególnych.
Przyjmując pogląd o pierwszeństwie przepisów o niedozwolonych postanowieniach umownych przed przepisami o charakterze ogólnym, konieczne jest dokonanie bardzo istotnego zastrzeżenia. O ile bowiem typową sankcją niedozwolonego charakteru określonych postanowień umownych jest to, że – po powołaniu się przez konsumenta na ich abuzywność – nie wiążą stron jedynie te postanowienia przy jednoczesnym zachowaniu mocy wiążącej przez umowę w pozostałym zakresie (art. 385 1 § 2 k.c.), o tyle wziąć trzeba pod uwagę, że taki skutek może zostać przyjęty je-dynie w takich przypadkach, w których po wyeliminowaniu z umowy postanowień abuzywnych nadal możliwe jest ustalenie, na podstawie pozostałych postanowień umownych, treści praw i obowiązków stron w stopniu pozwalającym na wykonanie wynikającego z niej zobowiązania zgodnie z jego treścią (istotą). Sytuacja taka z reguły nie zachodzi w przypadkach, w których niedozwolony charakter mają postanowienia umowne, określające główne świadczenia stron, ponieważ bez takich postanowień niewątpliwie nie można wykonać umowy, skoro przestają wiązać między stronami właśnie te postanowienia, które określają, jakie mają być ich główne świadczenia. Podkreślić trzeba, że zobowiązanie wymaga określenia świadczenia, więc bez możliwości jego ustalenia nie można mówić o istnieniu ważnego zobowiązania.
Zauważyć ponadto należy, że przyjęcie bezwzględnej nieważności umowy kredytu na podstawie art. 58 § 2 k.c. lub art. 353 1 k.c. w zw. z art. 58 § 1 k.c. wcale nie musiałoby być jednoznacznie korzystne dla konsumenta. Mogłoby to bowiem rodzić wątpliwości zwłaszcza co do chwili, w której mógł on i powinien był wystąpić z żądaniem zwrotu spełnionego świadczenia jako nienależnego. Odmiennie niż w przypadku abuzywności, w której za chwilę powstania takiego roszczenia przyjmuje się dopiero moment, w którym konsument ostatecznie powołał się na abuzywność postanowień umownych i odmówił ich potwierdzenia, w przypadku bezwzględnej nieważności (a nie bezskuteczności, jak w przypadku art. 385 1 § 2 k.c.) można byłoby bowiem opowiadać się za poglądem, że spełnione świadczenia miały charakter nienależny od samego początku, więc bieg terminu ich przedawnienia rozpoczynał się każdorazowo już z chwilą ich spełnienia, ponieważ po myśli art. 120 § 1 k.c. był to najwcześniejszy termin, w którym można było zażądać ich zwrotu. Problem taki nie występuje natomiast w przypadku stwierdzenia abuzywności, gdyż nieważność umowy następuje dopiero w wyniku ustalenia (co nie oznacza jednak, że dopiero z chwilą wydania prawomocnego orzeczenia w tym przedmiocie) abuzywności i jednoczesnego uznania, że bez postanowień abuzywnych w ogóle nie jest możliwe utrzymanie umowy w mocy w jakimkolwiek zakresie (czyli w istocie ma ona charakter następczy, aczkolwiek wywołuje skutek ex tunc ).
W konsekwencji nie można uznać, że stwierdzenie naruszenia równowagi stron przez przyznanie pozwanemu bankowi uprawnienia do samodzielnego i jednostronnego ustalania kursów CHF, mających zastosowanie w umowie stron (niezależnie od tego, czy i w jakim stopniu miały one tzw. charakter rynkowy) oraz przez obciążenie wyłącznie powodów ryzykiem walutowym automatycznie powoduje sprzeczność umowy z zasadami współżycia społecznego lub wykracza poza granice swobody umów. Wziąć trzeba pod uwagę, że zachwianie równości i równorzędności stron zobowiązania nie musi być uważane w każdym przypadku za niezgodne z zasa-dami współżycia społecznego lub z właściwością (naturą) zobowiązania, lecz może wywoływać inne skutki, w szczególności powodować uznanie postanowień umownych za niedozwolone. W związku z tym nie można stawiać znaku równości między abuzywnością postanowień umownych a ich sprzecznością z zasadami współżycia społecznego lub zasadą swobody umów.
Warto w tym kontekście zauważyć, że aktualnie przeważa pogląd o dopuszczalności zastosowania w umowie kredytu mechanizmu indeksacji (a także denominacji) oraz że umowy z takim mechanizmem nie są uznawane za odrębny rodzaj umowy, lecz jedynie za odmianę (wariant) umowy kredytu, mieszczącą się w granicach swobody umów. Oznacza to, że samo wprowadzenie do umowy kredytu klauzul indeksacyjnych (lub denominacyjnych) za pomocą kursu walut obcych, zwłaszcza CHF, nie jest sprzeczne z zasadą swobody umów, w szczególności z właściwością (naturą) stosunku prawnego, określoną w art. 69 pr. bank. Niemniej zauważyć trzeba, że czym innym jest dopuszczalność mechanizmu indeksacji (denominacji), a czym innym sposób jego ukształtowania w konkretnej umowie, czyli treść postanowień umownych regulujących zasady i sposób przeprowadzenia indeksacji (denominacji). Dotyczy to przede wszystkim określenia zasad przeliczania wartości świadczeń stron za pomocą kursu CHF (w szczególności dopuszczalności stosowania kursów ustalanych przez bank w swojej tabeli kursowej) oraz obciążenia stron ryzykiem (skutkami) zastosowanej in concreto metody indeksacji (denominacji).
W tym zakresie wziąć trzeba pod uwagę, że wbrew pozwanemu sposób ukształtowania mechanizmu indeksacji w przedmiotowej umowie stawiał w zdecydowanie korzystniejszej sytuacji bank, mimo że jest on silniejszą stronę umowy, można, w związku z czym można w pełni zaakceptować stanowisko Sądu pierwszej instancji, który trafnie uznał, że mechanizm ten jest abuzywny w całości i podlega on wyeliminowaniu z umowy nie tylko w zakresie, dotyczącym stosowania w nim kursów CHF ustalanych przez bank w swojej tabeli kursowej (czyli co do klauzuli kursowej), ale także w zakresie skutkującym istnieniem po stronie powodów nieograniczonego ryzyka walutowego (czyli co do klauzuli ryzyka walutowego, lub inaczej po prostu klauzuli walutowej).
Chodzi o to, że chociaż w umowie, co do zasady, został określony sposób przeliczania świadczeń (a tym samym ustalania ich wysokości, wbrew twierdzeniom, że są one nieoznaczone i już tylko z tej przyczyny powodują nieważność umowy kredytu) za pomocą kursu walut obcych, to w istocie ma on charakter bardzo niekorzystny dla konsumenta, uzależniając go co najmniej hipotetycznie od dowolnego uznania swojego kontrahenta. Zbyt daleko idący jest jednak pogląd, że mogąca z tego wynikać nierównowaga stron lub niejednoznaczny charakter ich świadczeń z góry uzasadnia uznanie umowy za sprzeczną z zasadami współżycia społecznego lub z zasadą swobody umów. Podkreślić trzeba, że zasady ustalania świadczeń stron formalnie niewątpliwie zostały ustalone, problematyczny jest natomiast przede wszystkim sposób ustalenia tych zasad.
W tym kontekście wskazać należy, że konieczne jest odróżnienie oraz oddzielenie kwestii samego uzależnienia wartości świadczeń stron od wartości waluty obcej (czyli klauzulę walutową lub inaczej ryzyka) od kwestii sposobu, w jaki odbywa się ustalenie jej wartości, w szczególności sposobu ustalania kursu waluty obcej, stosowanego w mechanizmie przeliczania wartości świadczeń stron (czyli klauzulę kursową lub inaczej spreadową). Niezasadna jest zatem próba ograniczenia oceny abuzywności mechanizmu indeksacji jedynie do postanowień, dotyczących sposobu ustalania kursów CHF, stosowanych w tym mechanizmie, z pominięciem tego, że pierwszoplanowe znaczenie ma przede wszystkim wprowadzenie zależności między wartością świadczeń stron a wartością tejże waluty obcej, natomiast sam sposób ustalania jej wartości (tj. jej kursu) ma w gruncie rzeczy charakter wtórny i drugorzędny, chociaż oczywiście nie jest całkowicie pozbawiony doniosłości.
W konsekwencji zagadnienia, które stanowią zasadniczą część zarzutów apelacyjnych, związanych z klauzulą kursową, takie jak: brak możliwości dowolnego kształtowania przez bank kursów walut obcych, rynkowy charakter kursów stosowanych przez niego do przeliczania świadczeń stron oraz możliwość stosowania do rozliczeń stron kursu średniego CHF, ogłaszanego przez NBP, byłyby istotne jedynie wtedy, gdyby można było uznać w ślad za pozwanym, że sam mechanizm indeksacji, czyli uzależnienie wartości świadczeń stron od wartości waluty obcej, nie budzi istotnych zastrzeżeń, skutkujących koniecznością jego całkowitego wyeliminowania z przedmiotowej umowy.
Tylko w takiej sytuacji celowe i konieczne byłoby zatem rozważenie, czy i ewentualnie na jakiej podstawie prawnej (zwłaszcza czy mógłby to być art. 358 § 2 k.c. w zw. z art. 316 § 1 k.p.c.) można – w utrzymanym w mocy mechanizmie indeksacji – stosować kurs średni CHF publikowany przez NBP. Jest to natomiast całkowicie bezprzedmiotowe w przypadku uznania, że nie tylko klauzule kursowe, ale i cały mechanizm indeksacji ma charakter abuzywny, ponieważ wówczas nie ma już żadnego znaczenia, jaki kurs CHF (ustalany przez bank w jego tabelach kursowych, czy kurs średni NBP) powinien być stosowany do tej umowy, skoro usunięciu z niej podlega sam mechanizm indeksacji, w którym kurs CHF – niezależnie od sposobu jego ustalenia – mógłby w ogóle mieć zastosowanie.
W związku z tym jeśli chodzi o przesłanki uznania postanowień spornej umowy (co odnosi się generalnie do wszystkich postanowień, dotyczących wprowadzonego do niej mechanizmu indeksacji świadczeń stron, a nie tylko do postanowień, związanych z brakiem określenia w niej obiektywnych zasad ustalania kursów CHF, stosowanych w tym mechanizmie), za niedozwolone w rozumieniu art. 385 1 k.c., za-cząć wypada od stwierdzenia, że pozwany bezzasadnie kwestionował stanowisko Sądu pierwszej instancji o braku indywidualnego uzgodnienia przez niego tych postanowień z powodami. Sąd ten trafnie uznał, że o indywidualnym uzgodnieniu tych postanowień nie może świadczyć ani to, że powodowie dokonali wyboru umowy kredytu indeksowanego kursem CHF spośród innych umów znajdujących się ofercie pozwanego banku (w tym zrezygnowali z kredytu niezawierającego mechanizmu indeksacji, ale wyżej oprocentowanego), ani to, złożyli wniosek kredytowy, w którym wskazali kwotę kredytu oraz wybrali CHF jako walutę indeksacji. Nie jest to równoznaczne z uzgodnieniem treści spornych postanowień, która niewątpliwie została w całości ukształtowana przez pozwany bank we wzorcu umownym, na podstawie którego została ona zawarta.
Nie budzi bowiem wątpliwości, że co do zasady przedmiotowa umowa została zawarta przy wykorzystaniu wzorca umownego stosowanego przez pozwanego przy zawieraniu analogicznych umów ze wszystkimi swoimi klientami. Odnosi się to zwłaszcza do postanowień regulujących istniejący w umowie mechanizm indeksacji, który jest taki sam jak w innych podobnych umowach (co jest Sądowi Apelacyjnemu znane z racji rozpoznawania wielu spraw z udziałem pozwanego banku), więc absurdalne byłoby stwierdzenie, że wszyscy klienci dokonywali w tym zakresie jednakowych indywidualnych uzgodnień z bankiem.
Zauważyć przy tym wypada, że nawet sam pozwany w zarzutach apelacyjnych powołuje się na uzgodnienie z powodami jedynie takich postanowień, które dotyczyły określenia przedmiotu i okresu kredytowania, zabezpieczenia kredytu, wyboru waluty indeksacji w postaci CHF). Nie wskazuje natomiast na uzgodnienie z nimi samej treści klauzuli indeksacyjnej, czyli sposobu jej przeprowadzenia. Jest to oczywiście w pełni zrozumiałe, ponieważ jej treść jest taka sama, jak w wielu podobnych umowach zawieranych z innymi konsumentami. Pozwala to zgodzić się ze stanowiskiem Sądu pierwszej instancji, że samo zaakceptowanie indeksacji w kształcie zaproponowanym przez pozwanego w swoim wzorcu umownym ani nawet dokonanie wyboru waluty obcej stosowanej w mechanizmie indeksacji zaproponowanym przez pozwanego nie może zostać uznane za indywidualne uzgodnienie spornych postanowień umownych właśnie w tym zakresie, który jest kwalifikowany jako abuzywny.
Sąd pierwszej instancji trafnie stwierdził także, że zawarte w przedmiotowej umowie kredytu postanowienia o indeksacji określały główne świadczenia stron, ponieważ decydowały o ustaleniu ich wysokości (zarówno świadczenia banku, jak i świadczeń kredytobiorców). Zauważyć przy tym trzeba, że – jak już wyżej wskazano – mechanizm indeksacji obejmuje w istocie dwa aspekty: po pierwsze, uzależnienie wartości świadczeń stron od kursu wybranej waluty obcej (czyli przyjęcie zasady, że są one ustalane lub inaczej przeliczane za pomocą kursu tej waluty), a po drugie, ustalenie, że w tym mechanizmie są stosowane kursy ustalane samodzielnie i je-dnostronnie przez bank w swojej tabeli kursowej. Gdyby zatem nawet uznać, że ten drugi aspekt ma znaczenie wtórne (pomocnicze), to z pewnością nie można byłoby tego zaakceptować także w odniesieniu do pierwszego aspektu, ponieważ kwestia, że spełniane przez strony świadczenia są przeliczane według kursu waluty obcej (niezależnie od tego, w jaki sposób byłby on ustalany) ma zasadnicze i bezpośrednie znaczenie dla bytu prawnego umowy kredytu indeksowanego. Bez takiego przeliczenia nie można byłoby bowiem w ogóle wykonać tych umów, tj. ustalić, jaka jest wartość świadczenia każdej ze stron, a tym samym, w jakiej wysokości mają one być spełnione.
Chodzi o to, że tylko dzięki mechanizmowi indeksacji możliwe było dokonanie przeliczenia wypłaconej w walucie polskiej kwoty kredytu ( nota bene wyrażonej w umowie wyłącznie w złotych polskich) na wartość wyrażoną we frankach szwajcarskich w celu ustalenia salda zadłużenia powodów w tej walucie, a następnie w chwili dokonywania spłat rat kapitałowo – odsetkowych, wyrażonych walucie obcej (co wynikało jednak wyłącznie z uprzedniego przeliczenia salda kredytu na tę walutę, a nie z realnego udostępnienia kwoty kredytu w walucie obcej), wyliczenie ich wartości w walucie polskiej, w której następowała ich spłata.
W związku z tym stwierdzić należy, że powyższe postanowienia, wbrew stanowisku pozwanego, nie zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Przede wszystkim ani z postanowień umowy, ani z innych dowodów nie wynika, aby pozwany prawidłowo wyjaśnił powodom, na czym polega zastosowany w umowie kredytu mechanizm indeksacji i jakie mogą być jego skutki, zwłaszcza negatywne dla nich. Jest to zresztą zrozumiałe i wręcz oczywiste, jeśli uwzględni się, że z treści tej umowy, a także argumentacji przedstawianej przez pozwanego w toku procesu, jednoznacznie wynika, że tak w chwili zawarcia umowy, jak i obecnie on sam nie zdaje sobie sprawy ze znaczenia tego mechanizmu i jego skutków, lecz interpretuje je w sposób, który nie zasługuje na akceptację. W tej sytuacji truizmem jest stwierdzenie, że skoro sam pozwany nie rozumie prawidłowo mechanizmu, który zastosował we wzorcu umownym, na podstawie którego zawarto przedmiotową umowę, to tym bardziej nie mogli i nie mieli obowiązku zrozumieć go prawidłowo powodowie, jako konsumenci, niebędący w tym zakresie – w przeciwieństwie do banku – profesjonalistami. Z tego samego powodu nieprzekonujące jest jednocześnie, że pozwany mógł im udzielić prawidłowych wyjaśnień i informacji o charakterze umowy i wiążącym się z nią ryzykiem, skoro sam nie rozumiał tych kwestii w sposób zgodny z interesami konsumentów.
W pierwszej kolejności odnosi się to do charakteru przedmiotowego kredytu, ponieważ pozwany błędnie twierdzi, że wskutek zastosowania w umowie mechanizmu indeksacji była ona kredytem walutowym a nie złotowym. W związku z tym bezpodstawne jest także twierdzenie, że powodowie zrezygnowali z zaproponowanego im przez pozwanego kredytu złotowego na rzecz wyboru kredytu indeksowanego w walucie obcej. Taki kredyt w rzeczywistości również jest bowiem kredytem udzielonym w walucie polskiej (czyli kredytem złotowym lub złotówkowym), ale od innych kredytów w tej walucie różni się zastosowanym w nim mechanizmem indeksacji, który z jednej strony wiązał się z przyznaniem powodom niższego oprocentowania według stawek LIBOR zamiast WIBOR, ale z drugiej strony powodował obciążenie nich ryzykiem walutowym (wynikającym z uzależnienia wysokości ich świadczenia od zmiennego kursu CHF), które normalnie nie występuje w innych kredytach złotowych. Z tego punktu widzenia istotne jest, że pozwany niewątpliwie nie wyjaśnił powodom w taki sposób charakteru i skutków przedmiotowej umowy, o czym świadczy nie tylko treść udzielonych im pouczeń (zwłaszcza w formie podpisanych przez nich, lecz przygotowanych przez bank oświadczeń), ale także argumentacja banku przedstawiana w toku niniejszej sprawy, w której neguje złotowy charakter przedmiotowego kredytu i usilnie twierdzi, że był to kredyt walutowy w wariancie kredytu indeksowanego kursem CHF. Tymczasem w rzeczywistości był to wprawdzie wariant umowy kredytu, ale złotowego a nie walutowego, charakteryzujący się zastosowaniem mechanizmu indeksacji świadczeń stron za pomocą kursu wybranej waluty obcej.
Wobec tego wyjaśnienia wymagało przede wszystkim, jaki charakter ma zastosowany w spornej umowie kredytu mechanizm indeksacji i jakie są jego skutki w kontekście, po pierwsze, oceny tego mechanizmu pod kątem abuzywności, a po wtóre, możliwości wykonania umowy, a tym samym jej ważności lub nieważności po ewentualnym wyeliminowaniu z niej tego mechanizmu.
Rozważania te zacząć wypada od uwzględnienia istoty umowy kredytu, która zgodnie z art. 69 ust. 1 pr. bank. polega na tym, że bank z obowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu. W świetle tego przepisu za istotną cechę umowy kredytu uznać należy przede wszystkim to, że kredytobiorca ma oddać bankowi dokładnie taką samą kwotę, jaką od niego otrzymał (jaką bank mu udostępnił).
Można natomiast rozważać, czy chodzi o taką samą kwotę wyłącznie w znaczeniu nominalnym (rozumianą jako taka sama liczba znaków pieniężnych), czy też dopuszczalne jest jej określenie w znaczeniu realnym, inaczej ekonomicznym (taka sama wartość ekonomiczna, która niekonieczne musi odpowiadać takiej samej liczbie znaków pieniężnych), a zatem, czy w umowie kredytu dopuszczalne jest zastosowanie waloryzacji. W tym zakresie zarówno istniejąca od wielu praktyka obrotu prawnego oraz poglądy funkcjonujące w doktrynie i orzecznictwie, jak i obowiązujące regulacje prawne, przemawiają za uznaniem dopuszczalności również tej drugiej możliwości, czyli przyjęcia, że także w umowie kredytu możliwe jest zastosowanie waloryzacji, w tym również za pomocą wartości (kursu) innej waluty niż waluta zobowiązania (tzw. klauzula walutowa).
W konstrukcji umowy kredytu nie mieści się natomiast taka interpretacja, na którą często powołują się banki, zgodnie z którą indeksacja (a także denominacja) ma całkowicie odrębny i specyficzny charakter, którego nie można mylić lub utożsamiać z waloryzacją umowną, przewidzianą w art. 358 1 § 2 k.c. Nie można bowiem uznać, że zastosowanie w umowie kredytu mechanizmu, wiążącego świadczenia stron z kursem wybranej waluty obcej, może służyć innemu celowi niż zachowanie zgodności (rozumianej jako równowartość ekonomiczna) między świadczeniem zwracanym bankowi przez kredytobiorcę a świadczeniem, które bank mu udostępnił. Wykluczyć zatem należy sytuację, w której kredytobiorca byłby zobowiązany do zwrotu na rzecz banku świadczenia, które ani nominalnie, ani choćby realnie nie odpowiadałoby wartości świadczenia, które sam od niego otrzymał.
Gdyby więc nawet przyjąć za dopuszczalne na podstawie zasady swobody umów (art. 353 1 k.c.) takie ukształtowanie treści stosunku prawnego, które polegałoby na tym, że uzależnienie wartości świadczeń stron od kursu waluty obcej w ogóle nie musi zapewniać ich realnej zgodności (równowartości) ze świadczeniem drugiej strony, to taka umowa nie odpowiadałaby już istotnym cechom umowy kredytu. Inaczej mówiąc, gdyby uznać, że ryzyko walutowe, związane z uzależnieniem wartości świadczenia kredytobiorcy, sięga tak daleko, że to świadczenie może w ogóle nie odpowiadać wartości udostępnionej mu kwoty kredytu ani nominalnie, ani choćby realnie, to byłoby to sprzeczne z art. 69 ust. 1 pr. bank. Nie można bowiem zgodzić się ze stanowiskiem, że wartość świadczenia kredytobiorcy w żadnym ujęciu nie musi odpowiadać wartości otrzymanego przez niego od banku świadczenia, lecz może zależeć od niedającego się przewidzieć, zwłaszcza w pespektywie wielu lat związania stron umową kredytu hipotecznego, czynnika w postaci kursu waluty obcej (najczęściej CHF), czyli że staje się ona w istocie całkowicie nieokreślona, nieprzewidywalna i wręcz przypadkowa (losowa).
W konsekwencji za granicę dopuszczalnej zmiany wysokości świadczenia kredytobiorcy uznać należy spadek siły nabywczej waluty kredytu (a zatem w Polsce co do zasady waluty polskiej). Z tego względu bardzo istotny jest dobór odpowiedniego miernika wartości świadczenia, stanowiącego miernik (kryterium) waloryzacji lub wprowadzenie odpowiednich mechanizmów, kształtujących wysokość świadczeń stron tak, aby zastosowanie waloryzacji mogło zostać uznane – przynajmniej w ogólnej ocenie – za adekwatne do spadku realnej siły nabywczej waluty polskiej. W przypadku takich umów kredytu jak w rozstrzyganej sprawie, kredytobiorcom niewątpliwie chodziło przecież o uzyskanie kredytu w walucie polskiej, o którą zresztą wnioskowali we wniosku kredytowym (zob. k. 154) i która była im potrzebna do zrealizowania celu, na który zaciągali kredyt i w której kwota kredytu została im faktycznie wypłacona i wreszcie – w której ją spłacali, ponieważ w tejże walucie uzyskują swoje dochody.
Za nadużycie uznać więc należy argumentację banków, że w umowach kredytu indeksowanego (lub denominowanego) kredytobiorcy świadomie akceptowali, że waluta obca stanowić będzie walutę zobowiązania, a kwota kredytu jedynie zostanie im wypłacona w walucie polskiej i w tej walucie będzie mogła być spłacana. Taki pogląd zmierza w istocie do zrównania powyższych kredytów z kredytami walutowymi sensu stricto , tj. wyrażonymi i faktycznie udostępnionymi w walucie obcej, co w dalszej kolejności ma uzasadniać tezę, że wartość kapitału (kwoty) kredytu rzekomo w ogóle nie zmienia się wraz ze zmianami kursu waluty obcej, ponieważ cały czas jest wyrażona niezmiennie w tej walucie.
Towarzyszy temu zazwyczaj argumentacja, że w celu udzielenia tzw. kredytów frankowych banki musiały dysponować środkami w tej walucie. W związku z tym zauważyć należy, że skoro bank faktycznie wypłacił powodom kwotę kredytu w walucie polskiej, oznaczałoby to, że musiał mieć zarówno środki w tej walucie, jak i jednocześnie w walucie obcej. Wprawdzie pozwany twierdził, że niezbędną do wypłaty kredytu walutę polską uzyskiwał rzekomo ze sprzedaży waluty obcej, ale takie twierdzenie jest gołosłowne i całkowicie nieweryfikowalne w warunkach obecnego procesu sądowego. Natomiast stanowisko Komisji Nadzoru Finansowego, na które pozwany powołuje się w tym zakresie, prezentuje taką tezę w istocie w sposób aprioryczny (bez szczegółowej analizy i argumentacji jako kwestię niebudzącą wątpliwości) w sposób korzystny dla banków, ale nie wiadomo, na jakich podstawach jest oparta i przede wszystkim – czy jest prawdziwa.
Nie przemawia to więc w niezbity sposób za tym, że mechanizm indeksacji w realny sposób wiązał się z obrotem walutowym i nadawał kredytowi charakter walutowy. Bardziej uzasadnione i przekonujące jest uznanie go jedynie za rodzaj waloryzacji umownej, czyli za mechanizm przeliczeniowy, który w ogóle nie wiązał się realnym obrotem walutami ani nawet nie wymagał takiego obrotu. Waluta obca (CHF) służyła wyłącznie do ustalenia wysokości (wartości) świadczeń stron, a nie do ich spełniania (wykonywania umowy) w tej walucie. Była zatem miernikiem wartości świadczenia, a nie jego przedmiotem. Świadczenia obu stron były bowiem spełniane w walucie polskiej, natomiast waluta obca stanowiła podstawę (miernik) ustalenia ich wysokości.
W konsekwencji nie zasługuje na akceptację pogląd, że w umowach kredytów frankowych występują jednocześnie dwie waluty: waluta obca jako waluta zobowiązania (przez co kredyt ma mieć charakter walutowy) oraz waluta polska jedynie jako waluta wykonania zobowiązania.
Dodać można, że traktowanie kredytów indeksowanych (denominowanych) jako kredytów walutowych opiera się w gruncie rzeczy na błędzie logicznym. Skoro bowiem mają to być, zdaniem banków, kredyty walutowe, to nie znajduje zrozumiałego wytłumaczenia, dlaczego tak istotne – wręcz rudymentarne – znaczenie ma w nich ustalenie zasad przeliczania świadczeń stron na walutę polską lub z waluty polskiej na walutę obcą. Oczywiste powinno być, że skoro są one rzekomo wyrażone i udzielone w walucie obcej, to podlegają one wypłacie i spłacie w tej walucie. Zupełnie inną kwestią byłoby natomiast to, że faktycznie – zwłaszcza obecnie pod rządami art. 358 § 2 k.c. – mogłyby one być wypłacone i spłacane w walucie polskiej.
W takiej sytuacji bardziej przekonujący jest pogląd, że takie umowy w rzeczy-wistości wcale nie miały charakteru walutowego, lecz złotowy, ale charakteryzowały się tym, że wartość świadczeń stron była uzależniona od kursu waluty obcej. Tylko w takim ujęciu można nadać logiczny sens sformułowaniu „kredyt denominowany” lub „kredyt indeksowany” w walucie obcej. Jeśli bowiem byłby on już walutowy, to nielogiczne było jeszcze ponowne przeliczanie go przy pomocy kursu waluty obcej. Zupełnie inaczej rzecz przedstawia się natomiast przy uznaniu takich kredytów za złotowe, ponieważ wówczas ma sens przeliczanie wartości świadczeń spełnianych w walucie polskiej na walutę obcą przy zastosowaniu jej kursu określonego w umowie.
Konkludując, zawarte w przedmiotowej umowie postanowienia o indeksacji, stanowiły w rzeczywistości postanowienia, które dotyczyły waloryzacji świadczeń stron (tak zresztą zamiennie określał je Sąd pierwszej instancji), czyli były klauzulami przeliczeniowymi, służącymi do ustalenia wartości świadczeń stron: przy uruchomieniu kredytu z waluty polskiej, w której kwota kredytu była wyrażona i wypłacona [zob. § 2 ust. 1 umowy „Kwota kredytu 231.510 PLN”, a także § 2 ust. 2 umowy „Kredyt jest indeksowany do CHF, po przeliczeniu wypłaconej kwoty zgodnie z kursem kupna CHF według Tabeli Kursów Walut Obcych obowiązującej w Banku (...) w dniu uruchomienia kredytu lub transzy.” k. 128] na walutę polską, a przy spłacie rat kapitałowo – odsetkowych – z waluty obcej, w której było wyrażone saldo kredytu, ale w której nie został on powodom wypłacony (udostępniony), na walutę polską (zob. § 7 ust. 1 umowy k. 130).
Podkreślić wypada, że z powyższych postanowień umownych ewidentnie wynika, że chodziło o przeliczenie świadczenia banku ze złotych na CHF (mowa jest o przeliczeniu kwoty wypłaconej w złotych na CHF), a nie odwrotnie. Jest to całkowicie zrozumiałe, ponieważ takie przeliczenie miało na celu ustalenie, jaką wartość (inaczej saldo) w CHF ma kwota kredytu wypłacona w złotych, gdyż jej przeliczenie na CHF było konieczne do ustalenia, jaka będzie wyjściowa wartość kredytu w tej walucie na potrzeby ustalenia wysokości rat w tejże walucie, które zgodnie z § 7 ust. 1 umowy podlegały jednak spłacie w złotych.
Taką ocenę potwierdza również treść § 3 ust. 1 i 2 Regulaminu kredytowania osób fizycznych w ramach usług bankowości hipotecznej w Banku (...), z których wynika, że pozwany udzielał konsumentom kredytów w PLN, ale mogły one być indeksowane kursem waluty obcej (k. 143). W świetle tych postanowień nie może być najmniejszych wątpliwości, że bank udzielał kredytów złotowych, z tym że mogły one być w wariancie zawierającym lub niezawierającym mechanizmu indeksacji.
W konsekwencji nie ma miejsca na taką interpretację umowy, zgodnie z którą bank w pierwszej kolejności rzeczywiście udostępniał powodom kwotę kredytu we frankach szwajcarskich (a zatem, że był to kredyt walutowy), które realnie musiał posiadać i sprzedać po to, aby wypłacić im kwotę kredytu w złotych. W rzeczywistości kolejność operacji była bowiem dokładnie odwrotna: najpierw bank udostępniał (wypłacał) powodom kwotę kredytu w PLN, którą następnie abstrakcyjnie (wyłącznie rachunkowo) przeliczał na CHF. Nie dochodziło jednak w tym przypadku do jakiegokolwiek obrotu walutami (obrotu dewizowego). Podobnie nie dochodziło do niego przy spłacie kredytu. Indeksacja polegała zatem na przeliczeniu kwoty kredytu z PLN na CHF w celu ustalenia jego salda w walucie obcej, podlegającej następnie spłacie w walucie polskiej, ale po przeliczeniu na tę walutę raty ustalonej w CHF. W obu przypadkach indeksacja nie wykraczała więc poza funkcję przeliczeniową.
Powyższe przeliczenie – jak wyżej wyjaśniono – miało na celu zachowanie realnej (ekonomicznej) równowartości świadczeń stron, czyli odpowiadało konstrukcji waloryzacji umownej. Takie stanowisko jest spójne z poglądem, że kredyt indeksowany nie ma charakteru walutowego. Skoro bowiem indeksacja jest po prostu rodzajem waloryzacji, to nie może służyć do określenia przedmiotu świadczenia (waluty zobowiązania), lecz jedynie do ustalenia jego wartości. Zauważyć należy, że świadczenie pieniężne po waloryzacji nie zmienia swojego charakteru lub przedmiotu, a zatem co do zasady w dalszym ciągu jest spełniane w tej samej walucie, w jakiej zostało zawarte zobowiązanie. W związku tym waluta obca, która jest stosowana w mechanizmie indeksacji, nie określa przedmiotu świadczenia, lecz jego wartość. Nie wykracza więc poza funkcję przeliczeniową (miernika wartości) i nie staje się walutą zobowiązania, czyli tą, w której świadczenie jest wyrażone i co do zasady podlega spełnieniu.
Inaczej mówiąc, zastosowanie waluty obcej jako miernika waloryzacji nie prowadzi do zmiany waluty świadczenia. W rzeczywistości świadczenie nadal jest określone w tej samej walucie, w jakiej zostało wyrażone w chwili powstania zobowiązania (zawarcia umowy), a waluta obca służy wyłącznie do ustalenia nowej (ujmowanej kwotowo) wysokości tego świadczenia w dotychczasowej walucie, tj. jego wysokości zwaloryzowanej, która ma zastąpić wysokość nominalną (którą świadczenie miałoby bez dokonania waloryzacji). Także w przypadku zastosowania waluty obcej jako miernika waloryzacji nie dochodzi więc do zmiany waluty zobowiązania. W takim przypadku jedna waluta jest przez cały czas walutą zobowiązania, w której spełniane jest świadczenie, a druga (obca) waluta jest tylko narzędziem do ustalenia zwaloryzowanej wartości tego świadczenia. Jedynie w takim ujęciu można uznać, że w umowie kredytu indeksowanego występują dwie waluty, ale tylko jedna z nich (waluta polska) jest walutą świadczenia, a druga (waluta obca) jest wyłącznie walutą przeliczeniową stosowaną w mechanizmie indeksacji.
Z poglądu, że indeksacja jest w istocie waloryzacją, polegającą na ustalaniu (przeliczaniu) wartości świadczeń stron przy pomocy kursu CHF, wynika jednocześnie, że w ogóle nie powinna mieć zastosowania do tego świadczenia, które jest spełniane od razu po powstaniu zobowiązania (zawarciu umowy kredytu) ewentualnie niezwłocznie po jego powstaniu, ponieważ może dotyczyć jedynie tego świadczenia, które jest spełniane dopiero po upływie pewnego okresu od tej chwili. Tylko w takiej sytuacji można bowiem mówić o spadku jego realnej wartości z uwagi na spadek siły nabywczej waluty, w której ma ono zostać spełnione, w związku z czym uzasadnione może być ustalenie jego wartości według wybranego miernika waloryzacji.
Odnosząc to do umowy kredytu, wziąć trzeba pod uwagę, że tylko jedno z wynikających z niej świadczeń, a mianowicie świadczenie kredytobiorcy, podlega spełnieniu dopiero po pewnym czasie od powstania zobowiązania, a w gruncie rzeczy jest sukcesywnie spełniane w ratach przez cały okres trwania umowy (niekiedy nawet przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat). Natomiast świadczenie banku, polegające na udostępnieniu kredytobiorcy kwoty kredytu, jest co do zasady spełniane jednorazowo (ewentualnie w transzach) bezpośrednio po zawarciu umowy lub w stosunkowo nieodległym okresie od tej chwili. W oczywisty sposób nie może więc stracić swojej realnej wartości, jaką posiada zgodnie z treścią zobowiązania.
Prowadzi to do wniosku, że niedopuszczalne, a co najmniej wątpliwe i wysoce kontrowersyjne, jest stosowane w umowach tzw. kredytów frankowych przeliczanie nie tylko świadczenia spełnianego przez kredytobiorcę na rzecz banku przez wiele lat spłaty kredytu, ale także świadczenia banku udostępnianego kredytobiorcy (jednorazowo lub w transzach) w zasadzie bezpośrednio po zawarciu umowy kredytu. Przeliczanie tego świadczenia mogłoby zostać ewentualnie zaakceptowane jedynie wtedy, gdyby miało służyć tylko do ustalenia jego równowartości w walucie obcej stanowiącej miernik waloryzacji. Jednak w takim ujęciu powinno ono odpowiadać wartości tego świadczenia, które będzie podlegać zwrotowi dopiero po upływie pewnego okresu od powstania zobowiązania, czyli świadczenia kredytobiorcy. Inaczej mówiąc, powinno to sprowadzać się wyłącznie do ustalenia (przeliczenia) w walucie obcej równowartości kwoty udostępnionej kredytobiorcy w walucie polskiej.
Dodać należy, że w takim ujęciu w gruncie rzeczy nie miałoby istotnego znaczenia, jaki rodzaj kursu CHF (kurs średni NBP lub nawet kursy sprzedaży albo kupna ustalane przez bank) zostałby przyjęty do takiego przeliczenia, lecz decydujące byłoby, aby do przeliczenia wartości obu świadczeń (banku i kredytobiorcy) stosować jeden (dokładnie taki sam) kurs waluty obcej, ponieważ tylko w takim przypadku można byłoby mówić, że ich świadczenia są – zgodnie z istotą umowy kredytu – takie same, chociaż z uwagi na dokonanie waloryzacji nie musiałyby być sobie nominalnie równe w walucie polskiej.
W takim ujęciu nie ma więc miejsca na „podwójną” waloryzację świadczeń obu stron umowy kredytu indeksowanego: raz świadczenia banku, a drugi raz świadczenia kredytobiorcy. Tym bardziej niezasadne jest stosowanie do ustalenia równowartości świadczenia banku kursu kupna (korzystniejszego dla tej strony), skoro nieprawdziwe i bezpodstawne są poglądy, według których bank rzekomo udostępnia kredytobiorcy kwotę kredytu w walucie obcej, a jedynie dla wygody kredytobiorcy wypłaca mu ją faktycznie w walucie polskiej. Za zgodne z istotą waloryzacji uznać natomiast należy, że ustalenie równowartości świadczenia kredytobiorcy w walucie obcej powinno nastąpić tylko raz, i to przy zastosowaniu takiego samego kursu [aczkolwiek wydaje się, że optymalny byłby kurs sprzedaży waluty obcej, skoro przeliczenie wartości świadczeń stron miało na celu ustalenie, jaką kwotę kredytobiorca ma spłacić wprawdzie w walucie polskiej, ale po jej przeliczeniu w oparciu o kurs waluty obcej w chwili spłaty poszczególnych rat tak, aby dokonana spłata odpowiadała – według przyjętego miernika waloryzacji – dokładnie takiej samej wartości, jaką świadczenie miało w chwili powstania zobowiązania]. Przeliczenie wartości kwoty kredytu na walutę obcą, dokonane w chwili jej udostępnienia kredytobiorcy przez bank, powinno bowiem stanowić jedynie punkt odniesienia służący do ustalenia wartości poszczególnych rat w chwili ich spełnienia.
Pozwoliłoby to jednocześnie uniknąć wątpliwości, związanych z tym, że w przypadku podwójnej waloryzacji, dokonywanej przy tym za pomocą różnych kursów (kursu kupna do świadczenia banku i kursu sprzedaży do świadczenia kredytobiorcy), mogłoby dojść do tego, że nawet w przypadku hipotetycznego zwrócenia przez kredytobiorcę całej kwoty kredytu w tym samym dniu, w którym bank mu ją udostępnił, ten drugi musiałby – z uwagi na różne kursy, a także związany z tym spread walutowy – oddać bankowi w walucie polskiej, będącej walutą zobowiązania, znacznie wyższą (niekiedy nawet o kilka lub kilkanaście tysięcy złotych) kwotę, niż sam od niego otrzymał. Z tego punktu widzenia nie można zatem odmówić racji poglądom, zgodnie z którymi dawało to bankowi dodatkowy i niczym nieuzasadniony dochód (przypominający prowizję), mimo że nie łączyło się z tym żadne świadczenie z jego strony na rzecz kredytobiorcy.
Z dotychczasowych rozważań wynika, że indeksacja rozumiana jako sposób waloryzacji świadczeń stron w ogóle nie daje podstaw do stosowania odmiennych kursów CHF do przeliczania wartości świadczeń obu stron, lecz powinna polegać z jednej strony na ustaleniu w walucie obcej wartości świadczenia udostępnionego przez bank kredytobiorcom w walucie polskiej (według ustalonego przez strony jednakowego kursu dla obu świadczeń), a z drugiej strony na przeliczeniu tak ustalonej kwoty na walutę polską przy ustalaniu wysokości raty, mającej stanowić równowartość kwoty kredytu przeliczonej uprzednio według waluty indeksacji. Już tylko naruszenie wymogu stosowania jednakowego kursu waluty obcej do przeliczania wartości świadczeń stron nasuwa wniosek o niedozwolonym charakterze postanowień umowy kredytu indeksowanego, ponieważ może prowadzić do rozbieżności, i to na niekorzyść konsumenta jako słabszej strony umowy, między wartością świadczenia udostępnionego kredytobiorcom oraz podlegającego zwrotowi na rzecz banku.
Niemniej na tym nie kończą się zastrzeżenia do powyższych postanowień, ponieważ kolejnym problemem w przyjętej w przedmiotowym przypadku konstrukcji umowy kredytu indeksowanego – jak trafnie dostrzegł Sąd pierwszej instancji – jest obciążenie kredytobiorców nieograniczonym ryzykiem wzrostu ich świadczenia. Wbrew argumentacji banku, nie chodzi jednak wyłącznie o konsekwencje, wynikające ze wzrostu kursu CHF i o to, że konsumenci mogli i powinni byli zdawać sobie sprawę z możliwości wystąpienia takich skutków z uwagi na to, że wiedza o zmienności kursów walut obcych ma charakter powszechny i elementarny. Zasadnicze znaczenie ma bowiem przede wszystkim brak adekwatnej zależności między wzrostem kursu CHF (lub ogólniej wahaniami kursów tej waluty) a zmianami siły nabywczej waluty polskiej, ponieważ właśnie to zjawisko jest główną przyczyną rozbieżności między wartością świadczenia udostępnionego kredytobiorcy a realną (po dokonaniu waloryzacji) wartością świadczenia podlegającego zwrotowi na rzecz banku.
W tym kontekście bardzo istotne stają się dwie kwestie, które jednocześnie wpływają na ocenę abuzywności przyjętych w przedmiotowej umowie postanowień o indeksacji. Pierwsza z nich wiąże się obiektywnie z samym sposobem konkretnego ukształtowania mechanizmu indeksacji, który godzi w interesy powodów jako konsumentów, a druga – z brakiem należytego i zrozumiałego wyjaśnienia im, że przyjęty w umowie sposób indeksacji (a w istocie waloryzacji) świadczeń stron może okazać się dla nich niekorzystny, a w skrajnych przypadkach – wręcz rażąco niekorzystny.
Odnośnie do pierwszej kwestii wziąć trzeba pod uwagę, że niewątpliwie to pozwany jest autorem tekstu umowy zawartej między stronami. W tym zakresie na aprobatę zasługuje wniosek Sądu pierwszej instancji, że powodowie nie mieli istotnego wpływu na treść tej umowy, w szczególności na jej postanowienia dotyczące indeksacji, które nie były z nimi indywidualnie uzgadniane i mogli je tylko zaakceptować lub zrezygnować z zawarcia przygotowanej przez pozwanego umowy, w związku z czym de facto była to umowa adhezyjna. W konsekwencji to pozwany odpowiada za takie ukształtowanie mechanizmu indeksacji świadczeń stron za pomocą kursu CHF, które prowadzi do obciążenia powodów skutkami ryzyka walutowego znacznie wykraczającymi poza zakres utraty realnej równowartości świadczeń stron (w wyniku spadku siły nabywczej waluty polskiej), wobec czego wartość ich świadczenia odrywa się od wartości świadczenia otrzymanego od banku i w gruncie rzeczy staje się nieprzewidywalna i przypadkowa, gdyż nie zależy od spadku siły na-bywczej waluty polskiej, lecz od zmian kursów CHF, które nie zależą przecież od wartości waluty polskiej ani nie są z nią w jakikolwiek sposób powiązane.
Problem z indeksacją (podobnie jak z denominacją) nie polega więc na samym wprowadzeniu mechanizmu waloryzacji świadczeń stron (czyli ich przeliczania za pomocą kursu CHF), lecz na doborze takiego miernika waloryzacji, który w istocie nie zapewnia rzetelnej waloryzacji, gdyż nie koreluje ze spadkiem wartości (siły nabywczej) waluty polskiej. Chociaż zastosowanie mechanizmu waloryzacji w umo-wie kredytu (w tym również za pomocą innej waluty obcej niż waluta polska będąca walutą świadczenia) można więc uznać za dopuszczalne i zgodne z prawem, jako stanowiące możliwą odmianę (wariant) takiej umowy, o tyle stwierdzić należy, że powinien on zostać tak ukształtowany, aby nie prowadził do oderwania, zwłaszcza zbyt znacznie na niekorzyść konsumentów, zwaloryzowanej wartości świadczenia, zwracanego przez nich na rzecz banku, od wartości świadczenia, które od niego otrzymali. W związku z tym w orzecznictwie trafnie zwraca się uwagę na brak jakiegokolwiek ograniczenia zakresu ryzyka walutowego spoczywającego na konsumentach lub brak sprawiedliwego rozłożenia tego ryzyka między stronami (w szczególności obciążenia nim, i to w większym stopniu, banku jako profesjonalisty oraz silniejszej strony umowy).
W związku z tym zauważyć trzeba, że obiektywnie rzecz ujmując, postanowienia umowne, regulujące indeksację, zostały tak skonstruowane przez pozwanego jako autora tekstu umowy, że nie prowadziły jedynie do zachowania realnej wartości świadczenia zwracanego mu przez powodów w całym okresie kredytowania (które stosownie do art. 69 pr. bank. co do zasady powinno odpowiadać wartości udostępnionej im kwoty kapitału), lecz wykraczały poza granice, jakie wynikały z indeksacji jako odmiany waloryzacji, ponieważ ich świadczenie zależy w istocie od niedających się przewidzieć wahań kursu waluty obcej, zastosowanej w mechanizmie indeksacji, a nie od spadku realnej wartości tego świadczenia (czyli od spadku siły nabywczej waluty polskiej). W konsekwencji powodowie de facto mogli być zobowiązani do zwrotu na rzecz banku – w walucie polskiej, będącej walutą zobowiązania – kwoty nawet kilkukrotnie wyższej, niż sami od niego otrzymali, ponieważ przyjęty miernik indeksacji (waloryzacji) nie zależy od spadku siły nabywczej waluty polskiej, a jednocześnie umowa nie zawiera żadnych postanowień, które ograniczałyby lub usuwały skutki wynikające z ryzyka walutowego wykraczającego (zwłaszcza nadmiernie) poza spadek siły nabywczej waluty polskiej.
W konsekwencji, w ocenie Sądu Apelacyjnego, uznać należy, że taki sposób sformułowania indeksacji rażąco naruszał interes powodów jako konsumentów, ponieważ zdecydowanie nie zapewniał, że zwrócą bankowi dokładnie taką samą kwotę (choćby tylko w ujęciu zwaloryzowanym a nie nominalnym), którą od niego otrzymali.
Przeciwko takiemu poglądowi nie przemawia przekonująco formułowana przez banki argumentacja, że obciążające kredytobiorców (bez jakiegokolwiek merytorycznego/formalnego ograniczenia) ryzyko walutowe było równoważone przez ich korzyści wynikające z zastosowania do kredytów indeksowanych/denominowanych znacznie niższego oprocentowania LIBOR zamiast WIBOR. Wzrost kursu CHF, jako waluty denominacji, nie powoduje bowiem jedynie wzrostu raty, ale także wzrost salda zadłużenia (oczywiście w walucie polskiej jako walucie zobowiązania, ponieważ nie ma podstaw do uznania, że kwotę kredytu stanowi rzekomo niezmienna suma wyrażona w CHF, skoro nie została ona udostępniona powodom w tej walucie, lecz stanowi jedynie wynik przeliczenia kwoty kredytu za pomocą waluty indeksacji). Zauważyć przy tym wypada, że rata kredytu składa się z części kapitałowej i części odsetkowej, w związku z czym wzrost złotowej wartości salda kredytu (wskutek wzrostu kursu waluty obcej) wpływa na zwiększenie wysokości (płaconej przez kredytobiorców w walucie polskiej) raty nie tylko w części kapitałowej, ale i odsetkowej, ponieważ chociaż są one liczone według stawki LIBOR (korzystnej dla nich, co eksponuje bank), to od wyższej kwoty kapitału (w przeliczeniu z CHF na PLN).
W konsekwencji kwestia ogólnej (uwzględniającej elementy pozytywne i negatywne) korzystności kredytów frankowych dla kredytobiorców jest co najmniej kontrowersyjna, gdyż nie można bezkrytycznie akceptować tezy, że wzrost kursu waluty indeksacji jest kompensowany przez niższe oprocentowanie (niezależnie od tego, że stawki LIBOR bardzo zmalały, nawet poniżej zera) kredytu, ponieważ niższe oprocentowanie należy odnosić do wyższej kwoty kapitału (z uwagi na przeliczanie go według znacznie wyższego niż w chwili zawarcia umowy kursu CHF). Wobec tego aktualne pozostaje stanowisko, że mechanizm indeksacji powinien zostać tak ukształtowany, aby w przypadku wzrostu, zwłaszcza bardzo znacznego, kursu waluty obcej, nie nastąpił wzrost świadczenia kredytobiorców w sposób całkowicie oderwany od spadku siły nabywczej waluty polskiej jako waluty zobowiązania.
Nie ma zatem podstaw do uznania, że obciążenie kredytobiorców ryzykiem walutowym bez jakiegokolwiek ograniczenia, w szczególności bez ograniczenia go do spadku siły nabywczej waluty polskiej ewentualnie sprawiedliwego rozłożenia te-go ryzyka między obie strony, z uwzględnieniem tego, że bank jest w tej relacji stroną silniejszą, nie narusza rażąco interesów konsumenta. Podkreślić przy tym trzeba, że chodzi już o samo ukształtowanie treści umowy, a nie o wynikające z tego faktyczne skutki, ponieważ zgodnie z powszechnie akceptowanym poglądem oceny, czy postanowienia umowne mają charakter niedozwolony, dokonuje się według stanu z chwili jej zawarcia a nie z późniejszej perspektywy, uwzględniającej skutki wynikające z tych postanowień dla konsumenta w toku jej wykonywania.
Nie można więc zgodzić się z poglądem, że przyczyną kwestionowania tych postanowień jest wyłącznie wzrost (niezależny od banku i niezawiniony przez niego) kursu CHF, a nie treść postanowień regulujących zasady denominacji świadczeń stron za pomocą kursu tej waluty, ponieważ taki pogląd nie uwzględnia tego, że niekorzystne dla konsumentów skutki wzrostu kursu CHF wynikają przede wszystkim z niekorzystnego dla nich ukształtowania zasad indeksacji, które nie chronią ich przed nadmiernym wpływem tych skutków na wysokość ich świadczenia. Inaczej rzecz ujmując, wzrost kursu CHF (zwłaszcza bardzo znaczny, który nie był przewidywany i brany pod uwagę ani przez strony, ani w Rekomendacji S, która zakładała jego wzrost tylko w granicach 20 %) jedynie uwidocznił niedozwolony charakter spornych postanowień umownych, jaki miały one jednak już w chwili zawarcia umo-wy. Niekorzystne dla konsumentów skutki umowy tkwiły więc w niej od samego początku, a wzrost kursu CHF spowodował tylko, że skutki te nabrały realnego wymiaru.
W tej sytuacji, w ocenie orzekającego składu Sądu Apelacyjnego, nie może być uzasadnionych wątpliwości, że już tylko z powyższych przyczyn zawarte w analizowanej umowie kredytu postanowienia, regulujące zasady indeksacji świadczeń stron, kształtowały prawa i obowiązki powodów w sposób rażąco dla nich niekorzystny. Warto w tym zakresie posłużyć się funkcjonującym w orzecznictwie poglądem, według którego rażące naruszenie interesów konsumenta ma miejsce wtedy, gdy następuje pogorszenie jego sytuacji prawnej w stosunku do tej, która istniałaby, gdyby do umowy nie zostały wprowadzone przez przedsiębiorcę niekorzystne dla niego postanowienia umowne.
Z takiego punktu widzenia wziąć trzeba pod uwagę, że gdyby do umowy nie wprowadzono postanowień o indeksacji, to powodowie byliby zobowiązani do zwrotu nominalnej wartości świadczenia, która z upływem czasu stanowiłaby dla nich realnie coraz mniejsze obciążenie finansowe z uwagi na spadek siły nabywczej waluty polskiej, podczas gdy w kredycie indeksowanym wartość ich świadczenia (tak pod względem wysokości salda kapitału w walucie polskiej, jak i wysokości rat) nie ulega zmniejszaniu, i to mimo wielu lat spłacania kredytu zgodnie z treścią umowy, lecz wprost przeciwnie wysokość ich zadłużenia (oczywiście w PLN) jest bardzo często nawet znacznie większa od kwoty udostępnionego im kredytu.
W niniejszej sprawie jednoznacznie wynika to z zaświadczenia pozwanego z dnia 6 sierpnia 2020 r., według którego udostępniona powodom kwota kredytu wynosiła 231.510 zł i mimo jego terminowego spłacania przez ponad trzynaście lat, do spłaty – po przeliczeniu salda kredytu na walutę obcą – pozostało im na dzień 11 lipca 2020 r. jeszcze 60.232,04 CHF (k. 118 i k. 126), co według kursu banku, wynoszącego w dniu 6 lipca 2020 r. 4,2017936 zł/CHF (według informacji podanych przez pozwanego w innej sprawie rozstrzygniętej przez orzekający skład Sądu Apelacyjnego), odpowiadało kwocie 253.082,60 zł, czyli ponad 20.000 zł więcej niż otrzymali od banku, i to – co należy ponownie podkreślić – mimo że część kapitału kredytu niewątpliwie już spłacili w latach 2007 – 2020. W związku z tym chociaż powodowie korzystali i nadal mogliby korzystać z niższego oprocentowania LIBOR zamiast WIBOR, to nie można kategorycznie uznać, że stanowi to dla nich istotną korzyść, skoro wysokość ich zadłużenia – z uwagi na wzrost kursu CHF – wcale nie jest niższa niż, gdyby zawarli umowę kredytu bez klauzuli indeksacyjnej.
Powyższe uwagi odnosiły się zasadniczo do przesłanki w postaci rażącego naruszenia interesów powodów jako konsumentów. Jednocześnie dostrzec należy, że sposób ukształtowania praw i obowiązków powodów – w następstwie przyjętego w umowie mechanizmu indeksacji – wcale nie był tak prosty i jednoznaczny, jak obecnie próbuje przekonywać skarżący. Jego skutki nie ograniczają się tylko do uzależnienia wysokości ich świadczenia (rat kapitałowo – odsetkowych) od zmiennego kursu CHF, lecz obejmują przede wszystkim nieograniczone w jakikolwiek sposób obciążenie ich skutkami wzrostu tego kursu w stopniu odrywającym całkowicie wartość ich świadczenia od wartości świadczenia, które otrzymali od banku. Nie można więc mówić, że chodziło jedynie o „zwykłą” świadomość zmienności kursów walut obcych, która ma charakter oczywisty i powszechny dla każdego konsumenta bez konieczności posiadania jakichkolwiek dodatkowych wiadomości.
Realny problem sprowadza się bowiem do tego, że koniecznie było wyraźne i jednoznaczne uświadomienie powodom, że godząc się na zawarcie umowy kredytu indeksowanego o treści przygotowanej przez pozwanego, w rzeczywistości akceptują zawarcie umowy kredytu, która bardzo mocno różniła się od typowej umowy kredytu, ponieważ ich świadczenie mogło nie tylko nominalnie, ale i realnie znacznie różnić się (zwłaszcza na ich niekorzyść) od kwoty, która zostanie im udostępniona. Nie było więc wystarczające jedynie bardzo ogólne poinformowanie ich o ryzyku walutowym, wiążącym się z taką umową oraz uzyskanie od nich oświadczenia o świadomości takiego ryzyka i akceptacji tego, że ponoszą jego skutki, lecz należało dokładnie i rzetelnie wyjaśnić im, na czym polega taki kredyt i że może one okazać się dla nich nawet bardzo niekorzystny, jeśli dojdzie do znacznego wzrostu kursu CHF w porównaniu do stanu z chwili zawarcia umowy.
W tym kontekście zauważyć należy, że nawet aktualnie pozwany nie jest w stanie (ewentualnie nie chce) dostrzec wszystkich skutków wynikających z zawarcia umowy kredytu indeksowanego. W dalszym ciągu eksponuje bowiem przede wszystkim korzyści, mające płynąć dla kredytobiorców ze znacznie niższego oprocentowania tzw. kredytów frankowych według stawek LIBOR, pomijając, że takie korzyści wchodziły w rachubę przy założeniu jedynie nieznacznego wzrostu kursu CHF jako waluty indeksacji (akceptując nawet jego stanowisko, że w perspektywie okresu, na jaki zawarto umowę, oczywiste było, że nie można było zakładać niezmienność tego kursu w całym okresie kredytowania). Z argumentacji pozwanego wynika, że w zasadzie dostrzega on tylko korzyści, mające rzekomo wynikać dla kredytobiorców z umowy kredytu indeksowanego, starając się jednocześnie pominąć tkwiące w niej od samego początku ryzyko, związane z wpływem zmienności kursu CHF na wysokość zobowiązania powodów, którego w chwili zawarcia tej umowy nie można było w ogóle oszacować (choćby tylko w jakimś realnym przybliżeniu) i które było szczególnie groźne dla powodów jako słabszej strony umowy.
W takiej sytuacji trudno jest uznać, że w chwili jej zawarcia pozwany rzeczywiście i rzetelnie poinformował powodów zarówno o korzyściach, jakie mogą uzyskać z tej umowy, jak i o wiążących się z nią ryzykach oraz o skali i prawdopodobieństwie ich wystąpienia w całym okresie kredytowania. Bardziej przekonujący jest wniosek, że eksponował przede wszystkim korzystne aspekty tej umowy, pomijając lub co najmniej zmniejszając znaczenie jej negatywów. Dotyczy to w szczególności kwestii, na ile można było wówczas realnie zakładać, że korzyści płynące z niższego oprocentowania kredytu indeksowanego mogą zrównoważyć lub przynajmniej złagodzić ryzyko związane z wahaniami kursów CHF, które obciążały w sposób nieograniczony jedynie konsumentów.
Pojawia się więc pytanie, czy w ogóle można uznać za uczciwe ze strony banku i lojalne wobec kontrahenta, będącego konsumentem, zaproponowanie zawarcia umowy, która wprawdzie prima facie mogła wydawać się dla niego bardzo korzystna, ale obiektywnie łączyła się z ryzykiem, które mogło wywołać dla niego bardzo niekorzystne skutki, których nie przyjąłby, gdyby został o nich rzetelnie uprzedzony. Generalnie zresztą zauważyć można, że pozwany – przez wybiórczy dobór informacji o kredycie oraz sposób zaprezentowania jego zalet (niższe oprocentowanie i w konsekwencji niższa rata) oraz wad (nieograniczone i bardzo poważne ryzyko walutowe) – niewątpliwie mógł wpłynąć na decyzję powodów o zawarciu umowy kredytu indeksowanego zamiast innej umowy wprawdzie z wyższym oprocentowaniem i ratą, ale pozbawionej elementu ryzyka walutowego. Takie zaś zachowanie banku podlega negatywnej ocenie pod kątem zgodności z dobrymi obyczajami.
Powyższe rozważania odpowiadają przyjętemu w orzecznictwie sposobowi rozumienia przesłanki sprzeczności ukształtowania praw i obowiązków konsumenta z dobrymi obyczajami. Wskazuje się bowiem, że zachowanie przedsiębiorcy narusza dobre obyczaje wtedy, gdy traktując konsumenta w sposób sprawiedliwy, słuszny i uwzględniający jego prawnie uzasadnione roszczenia, nie mógłby racjonalnie spodziewać, że przyjąłby on takie postanowienie w drodze indywidualnych negocjacji. Z tego punktu widzenia nie można uznać za zgodne z dobrymi obyczajami przedstawienia konsumentowi umowy w sposób eksponujący przede wszystkim wynikające z niej dla niego korzyści (niższe oprocentowanie) przy jednoczesnym pomijaniu lub bagatelizowaniu niekorzystnych dla niego skutków, które mogą wynikać z zawartych w umowie postanowień umownych, obciążających jedynie jego nieograniczonym w jakikolwiek sposób ryzykiem walutowym.
Przeciwko takiej ocenie nie może przemawiać argument, że rozsądny i doświadczony konsument powinien (niekiedy mówi się, że wręcz „doskonale”) zdawać sobie sprawę ze zmienności kursów walut obcych i wiążącego się z tym ryzyka wzrostu (nawet bardzo znacznego) salda kapitału i wysokości rat kapitałowo – odsetkowych. W żadnym wypadku nie może to bowiem usprawiedliwiać wprowadzania przez przedsiębiorcę do umowy postanowień, które obiektywnie rażąco godzą w interes konsumenta. Wziąć trzeba pod uwagę, że udzielenie konsumentowi ochrony przez niedozwolonymi postanowieniami umownymi nie jest uzależnione od okoliczności subiektywnych po jego stronie. Nie ma więc ono charakteru względnego uzależnionego in concreto od zachowania, wiedzy, wykształcenia, doświadczenia itp. konsumenta. Nie do zaakceptowania byłoby więc uzależnianie tej ochrony od te-go, czy konsument mógł lub powinien był zdawać sobie sprawę, że przedsiębiorca proponuje mu w umowie postanowienia o charakterze niedozwolonym. W przeciwnym razie należałoby uznać, że jeżeli przedsiębiorcy uda się wprowadzić do umowy postanowienia niedozwolone, których rozważny i doświadczony konsument nie dostrzegł i nie sprzeciwił się im, to taki konsument nie może już powoływać się na ich abuzywność.
Decydujące znaczenie ma więc obiektywnie rażąco niekorzystny dla powodów charakter postanowień o indeksacji oraz okoliczności zawarcia umowy, które pozwalają uznać, że nie zostali oni uprzedzeni o wszystkich skutkach (zwłaszcza negatywnych), mogących wynikać z takich postanowień, w związku z czym zawarli umowę z pozwanym bankiem, działając w zaufaniu do niego, na podstawie którego byli przekonani, że proponując im korzystniejsze warunki oprocentowania, a tym sa-mym niższą ratę, która to okoliczność niewątpliwie istotnie wpłynęła na ich decyzję o zawarciu takiej umowy, nie umieścił jednocześnie w umowie postanowień, które mogłyby rażąco naruszać ich interesy. Bank, wykorzystując zaufanie powodów, którzy potrzebowali korzystnego kredytu, zaproponował im zatem zawarcie umowy, która prima facie wydawała się dla nich korzystna i bezpieczna, ale w rzeczywistości – z uwagi na obciążenie ich ryzykiem walutowym, które mogło istotnie przeważyć skutki umowy na ich niekorzyść – nie miała takiego charakteru.
Dodać wypada, że nie jest przekonujący argument banku, że także on nie mógł przewidzieć wystąpienia takiego wzrostu kursu CHF, który doprowadził do bardzo niekorzystnych następstw dla powodów. Skoro bowiem sam bank twierdzi, że taka okoliczność była niemożliwa do przewidzenia nawet dla niego (mimo że jest profesjonalistą, w szczególności w dziedzinie kredytów), to nie można uznać, że powinni ją byli przewidzieć powodowie (będący konsumentami, czyli nieprofesjonalistami) i powinni byli uwzględnić ją w swoich kalkulacjach co do zawarcia umowy kredytu indeksowanego w CHF lub zrezygnowania z takiej umowy. Taki argument nie może więc przemawiać na niekorzyść powodów i stanowić podstawy odmówienia im ochrony przed wprowadzonymi przez pozwanego do umowy kredytu postanowieniami niedozwolonymi.
W tej sytuacji nie zasługiwały na uwzględnienie zarzuty apelacyjne, które sprowadzały się do próby wykazania, że jedyne zastrzeżenia pod kątem abuzywności można mieć co najwyżej do postanowień umownych, dotyczących stosowania do przeliczania świadczeń stron (w mechanizmie indeksacji) kursów CHF, ustalanych jednostronnie przez pozwanego w swojej tabeli kursowej oraz do braku określenia w umowie zasad ustalania tych kursów. Takie podejście pozwanego było bardzo dogodne dla niego, ponieważ odwracało uwagę od pozostałych problemów, wiążących się z ukształtowaniem indeksacji w przedmiotowej umowie, a mianowicie dokonywaniem niekorzystnego dla powodów przeliczania wartości świadczeń obu stron na podstawie odmiennych kursów CHF oraz obciążenia wyłącznie powodów nieograniczonym ryzykiem walutowym. Tymczasem rażące naruszenie równowagi kontraktowej stron na niekorzyść powodów nie ograniczało się tylko do kwestii stosowania przez bank własnych kursów CHF, lecz obejmowało także, i to przede wszystkim, dwa wspomniane wyżej elementy.
W związku z tym odnośnie do samych zarzutów, dotyczących zasad ustalania kursów CHF, zauważyć należy, że problem ten w gruncie rzeczy nie polega na tym, czy stosowane przez bank zasady ustalania tych kursów były obiektywne (rynkowe) i czy bank mógł je dowolnie ustalać, lecz na tym, że w umowie nie zostały określone zasady, na podstawie których bank je ustalał. Nie może zaś budzić wątpliwości, że takie zasady istniały, skoro bank odwołuje się do nich w toku niniejszego procesu, wywodząc, że z uwagi na wiążące go regulacje prawne, a także mechanizmy ekonomiczne nie mógł ich ustalać dowolnie, lecz musiały one mieć charakter rynkowy, który obiektywnie nie godził w prawa powodów. Jeśli więc takie zasady istniały, to należało wprowadzić je do treści umowy po to, aby z jednej strony stały się one wiążące dla obu stron (w tym dla banku) i nie były pozostawione wyłącznie sferze subiektywnej uczciwości i rzetelności jednej strony umowy, a z drugiej strony, aby po-wodowie poznali te zasady i stosownie do swojej woli mogli dokonać kontroli, czy pozwany stosuje się do nich przy ustalaniu kursów CHF, według których przeliczane są świadczenia stron (przy wypłacie kredytu i przy jego spłatach). Tym samym nie jest istotne to, w jaki sposób bank faktycznie ustalał te kursy, lecz to, że nie określił zasad ich ustalania w treści umowy kredytu, która została zawarta na podstawie przygotowanego przez niego projektu (wzorca umownego). W związku z tym nie stały się one elementem kontraktu między stronami, lecz pozostały poza jego sferą, na którą bank niezasadnie powołuje się, twierdząc, że obiektywnie nie mógł ustalać kursów walut w sposób nierynkowy i krzywdzący powodów.
W konsekwencji chybione są wszystkie zarzuty apelacyjne, w których pozwany podnosi, że w świetle wskazanych przez niego przepisów prawa materialnego nie mógł dowolnie ustalać kursów CHF, w związku z czym nie było – jego zdaniem – podstaw do stwierdzenia abuzywności postanowień umownych odsyłających do stosowania ustalanych przez niego kursów tej waluty.
W świetle wcześniejszych uwag nie zasługiwał na uwzględnienie również zarzut naruszenia art. 385 1 § 1 k.c. przez niesłuszne uznanie, że pozwany nie udzielił powodom należytych informacji o możliwości zmian kursów CHF w całym okresie kredytowania. Jak już bowiem wyjaśniono, nie chodzi o to, czy powodowie mogli i powinni byli zdawać sobie sprawę, że kursy CHF nie są niezmienne na przestrzeni wielu lat, lecz o to, że pozwany wykorzystał ich zaufanie do siebie i wynikające z tego przekonanie, że proponowany przez niego mechanizm indeksacji, czyli przeliczania wartości świadczeń stron za pomocą kursu CHF (ich waloryzowania), jest dla nich bezpieczny, a umowa kredytu indeksowanego faktycznie jest dla nich korzystna, chociaż wcale tak nie było, ale ujawniło się w pełni dopiero po znacznym wzroście kursu CHF. Wzrost ten nie był jednak samodzielnym czynnikiem wywołującym niekorzystne skutki dla powodów, ponieważ nawet w przypadku takiego wzrostu, który faktycznie miał miejsce, nie doszłoby do nich, gdyby umowa została ukształtowana w sposób nienaruszający praw konsumentów, w szczególności gdyby mechanizm indeksacji nie narażał ich na nieograniczony w istocie wzrost wysokości ich zadłużenia w absolutnym oderwaniu od wartości waluty polskiej, w której zaciągnęli zobowiązanie kredytowe.
Wobec braku podstaw do podważenia dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny postanowień umowy jako mających charakter niedozwolony w rozumieniu art. 385 1 k.c. nie ma też podstaw do zakwestionowania wniosku, że po ich wyeliminowaniu umowy stała się ona w rezultacie nieważna w całości. Powtórzyć jedynie wypada, że Sąd Apelacyjny, podzielając powyższą ocenę, oraz wynikające z tego uznanie roszczenia powodów o zwrot spełnionych na podstawie tej umowy świadczeń jako nienależnych za uzasadnione, wyprowadził takie wnioski z szerszego podejścia do problemu zaburzenia równowagi kontraktowej między stronami wskutek wprowadzenia do umowy kredytu postanowień abuzywnych, nie ograniczając ich ani nie nadając decydującego znaczenia kwestii sposobu ustalania kursów CHF przez bank i charakteru tych kursów, lecz opierając się przede wszystkim na niekorzystnym dla konsumentów ukształtowaniu całego mechanizmu indeksacji, poczynając od doboru nieadekwatnego miernika waloryzacji, a skończywszy na niezabezpieczeniu ich interesów przed skutkami wynikającymi z wyboru takiego miernika, w szczególności braku ograniczenia skutków ryzyka walutowego do spadku siły nabywczej waluty polskiej. W konsekwencji wobec wyeliminowania z umowy całego mechanizmu indeksacji, a nie tylko postanowień dotyczących stosowania w nim kursów CHF ustalanych przez bank w swojej tabeli kursów, bezprzedmiotowe stały się zarzuty apelacyjne, dotyczące możliwości zastosowania w tym mechanizmie kursu średniego NBP (niezależnie od tego, na której ze wskazanych przez pozwanego podstawie prawnej miałyby one mieć zastosowanie w przedmiotowej umowie). Rozważenie tych zarzutów byłoby bowiem celowe i konieczne jedynie wtedy, gdyby w umowie został zachowany mechanizm indeksacji (czyli powiązania wartości świadczenia powodów z kursem CHF), a jedynym problemem byłoby to, jaki kurs CHF ma być nim stosowany. Skoro jednak abuzywny był sam mechanizm indeksacji, to nie ma znaczenia, według jakiego kursu powinien on zostać przeprowadzony.
Dodać należy, że odmiennej oceny nie mogą uzasadniać argumenty odwołujące się do skutków wejścia w życie ustawy antyspreadowej (tj. ustawy z dnia 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy – Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw, Dz. U. Nr 165 z 2011 r., poz. 984), objęte zarzutem naruszenia art. 4 w zw. z art. 1 ust. 1 lit a) i b) tej ustawy oraz art. 316 § 1 k.p.c. i art. 1 ust. 2 Dyrektywy 93/13.
Przede wszystkim nie można przyjąć, że ustawa ta miała na celu potwierdzenie ważności umów kredytu indeksowanego lub denominowanego tak zawartych przed jej wejściem w życie, jak i w późniejszym okresie. Z jej przepisów nie wynika bowiem, aby ustawodawca zajął w tej kwestii jakiekolwiek stanowisko. W gruncie rzeczy przyjął on jedynie zawieranie takich umów za istniejący obiektywnie fakt, w związku z czym ograniczył się tylko do uregulowania niektórych zagadnień, które w tamtym okresie wywoływały kontrowersje prawne i niezadowolenie kredytobiorców.
Wziąć trzeba pod uwagę, że wówczas, mimo światowego kryzysu finansowego, który rozpoczął się w 2008 r., nie ujawniły się jeszcze w pełni wszystkie negatywne dla konsumentów konsekwencje sposobu ukształtowania mechanizmu indeksacji (denominacji), czyli w zasadzie waloryzacji, wprowadzonego przez banki do powyższych umów. W szczególności początkowo nie zdawano sobie sprawy nie tylko z wadliwości przyznania bankom uprawnienia do jednostronnego i dowolnego ustalania kursów walut stosowanych do przeliczania wartości świadczeń stron (czyli z obciążenia konsumentów ryzykiem kursowym), lecz także ze skutków obciążenia jedynie konsumentów nieograniczonymi następstwami wzrostu kursu waluty indeksacji (denominacji), czyli ryzykiem walutowym.
W tamtej sytuacji mogło więc wydawać, że wystarczające będzie pozbawienie banków możliwości samodzielnego i jednostronnego ustalania kursów waluty obcej stosowanej do indeksacji (denominacji) kredytów. Podkreślić przy tym należy, że skutek taki nie następował ex lege , ponieważ ustawodawca nie określił w ustawie antyspreadowej zasad ustalania kursów waluty obcej, lecz cel tej ustawy chciał osiągnąć przez nowelizację art. 69 pr. bank., polegającą na wprowadzeniu obowiązku określania w treści umów kredytu indeksowanego (denominowanego) zasad ustalania tych kursów przez banki w oparciu o precyzyjne i obiektywne przesłanki/kry-teria. Dotyczyło to umów, które miały być zawarte po wejściu ustawy antyspreadowej w życie, czyli z dniem 26 sierpnia 2011 r. Natomiast w odniesieniu do umów kredytu indeksowanego (denominowanego), zawartych przed tą datą, zgodnie z art. 4 ustawy antyspreadowej nałożono na banki obowiązek bezpłatnej zmiany umów kredytu, ale tylko w części niespłaconej, w celu ich dostosowania do znowelizowanej treści art. 69 ust. 2 pkt 4a i art. 75b pr. bank. Oznacza to, że wymagało to zawarcia aneksu, zmieniającego umowę lub co najmniej zmiany regulaminu, jeśli było to wystarczające do dostosowania treści umowy do brzmienia znowelizowanych przepisów Prawa bankowego.
Przepisy ustawy antyspreadowej nie dają więc podstaw do uznania, że ustawodawca automatycznie uznał za zgodne z prawem (jak to niekiedy mylnie określa się w sporach frankowych „konwalidował”) zawarte wcześniej umowy kredytu indeksowanego (denominowanego), w szczególności, że wyłączył możliwość badania zgodności ich treści z przepisami o niedozwolonych postanowieniach umownych. Wniosek taki nie wynika z jakiegokolwiek przepisu tej ustawy. W konsekwencji także po jej wejściu w życie nie jest wyłączone badanie zawartych wcześniej umów kredytu indeksowanego (denominowanego) pod kątem ich zgodności z prawem lub abuzywności.
Zauważyć przy tym można, że sama formalna zgodność umowy z ustawą (czyli dopuszczalność zawarcia umowy kredytu indeksowanego lub denominowanego) nie przesądza o niedopuszczalności jej badania pod kątem abuzywności. Wprost przeciwnie, dopiero otwiera to możliwość oceny, czy w konkretnym przypadku treść dopuszczalnej przez prawo umowa nie została ukształtowana w sposób abuzywny. Przeciwne stanowisko prowadziłoby do absurdalnego wręcz poglądu, że jeśli dana umowa jest przewidziana w prawie cywilnym, to w ogóle nie podlega już powyższej ocenie. Tymczasem przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych mają na celu ocenę, czy treść takiej umowy nie narusza praw konsumentów w sposób podlegający ochronie na podstawie art. 385 1 k.c. (na poziomie krajowym) i Dyrektywy 93/13/EWG (na poziomie unijnym). W związku z tym nie ma znaczenia, że umowy kredytu indeksowanego lub denominowanego zostały wyraźnie wymienione w przepisach ustawy antyspreadowej, ponieważ nie oznacza to, że niejako ex definitione nie mogą one zawierać niedozwolonych postanowień umownych.
Bezpodstawny był także zarzut naruszenia art. 189 k.p.c. Błędny jest pogląd pozwanego, że uwzględnienie roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia, opartego przesłankowo na stwierdzeniu nieważności umowy kredytu w następstwie wyeliminowania z niej postanowień o charakterze niedozwolonym, wywołuje skutki tożsame z ustaleniem jej nieważności, wskutek czego odpadła przesłanka istnienia po stronie powodów interesu prawnego w ustaleniu jej nieważności. Stanowisko pozwanego nie uwzględnia, że zgodnie z art. 365 § 1 k.p.c. moc wiążącą ma jedynie rozstrzygnięcie sądu zawarte w orzeczeniu (sentencji), a nie w jego uzasadnieniu. W związku z tym – abstrahując od kwestii, że niekiedy uzasadnienie może mieć pewne znaczenie dla ustalenia treści rozstrzygnięcia – nie może być wątpliwości, że ustalenie nieważności umowy kredytu na potrzeby rozstrzygnięcia o roszczeniu o zapłatę stanowi jedynie przesłankę faktyczną tego orzeczenia i nie wywołuje identycznego skutku jak ustalenie jej nieważności w treści wyroku. W konsekwencji chybiony jest pogląd, że uwzględnienie roszczenia o zapłatę skutkuje brakiem interesu prawnego w odrębnym ustaleniu nieważności umowy bezpośrednio w treści orzeczenia.
Niezasadne były ponadto zarzuty naruszenia art. 405 k.c. w zw. z art. 410 § 2 k.c., a także naruszenia art. 411 pkt 1 i 4 k.c. Przede wszystkim wziąć trzeba pod uwagę, że wobec przyjęcia nieważności przedmiotowej umowy kredytu – w rezultacie uwzględnienia abuzywnego charakteru postanowień umownych o indeksacji – odpada możliwość powoływania się na to, że spełnione przez powodów świadczenia nadal mogą mieć podstawę prawną w tej umowie. Odpadnięcie podstawy ich spełnienia skutkuje bowiem, że mają one charakter nienależny.
Zauważyć oczywiście wypada, że w chwili, kiedy były one spełniane, kwestia nieważności przedmiotowej umowy kredytu w ogóle nie była jeszcze brana pod uwagę, ponieważ skutek taki nastąpił dopiero w wyniku uznania postanowień umow-nych o indeksacji (tak w zakresie ryzyka walutowego, jak i ryzyka kursowego) za abuzywne, w następstwie czego niemożliwe stało się utrzymanie umowy w mocy w pozostałym zakresie. Ustalenie nieważności umowy dopiero po kilkunastu latach od chwili jej zawarcia nie wpływa jednak na to, że jest ona nieważna od samego początku (ab initio ). Z uwagi na przyczyny jej nieważności nie jest więc możliwe przyjęcie, że świadczenia spełnione na jej podstawie przed powołaniem się przez konsumenta na abuzywność jej postanowień, nie mają charakteru nienależnego.
Z tego punktu widzenia w doktrynie i orzecznictwie wskazuje się aktualnie, że chwila stwierdzenia nieważności umowy kredytu indeksowanego (denominowanego), ewentualnie powołania się na jej nieważność przez konsumentów, może mieć znaczenie przede wszystkim dla oceny, kiedy najwcześniej mogło dojść do wymagalności roszczeń stron o zwrot spełnionych na podstawie tej umowy świadczeń jako nienależnych, a w ślad za tym także dla rozpoczęcia biegu przedawnienia roszczeń o ich zwrot. Nie daje to jednak możliwości uznania, że spełnione wcześniej (tj. przez ustaleniem nieważności umowy, ewentualnie przed podniesieniem zarzutu jej nieważności) świadczenia nie miały charakteru nienależnego.
Nie można ponadto przyjąć, że w takiej sytuacji mógłby mieć zastosowanie art. 411 pkt 1 k.c., zgodnie z którym możliwość żądania zwrotu nienależnego świadczenia jest wyłączona, jeśli spełniający wiedział, że nie jest do niego zobowiązany, ale jednocześnie nie zastrzegł żądania jego zwrotu. Abstrahując od tego, że w okolicznościach rozstrzyganej sprawy nie można byłoby uznać, że w chwili spełniania świadczeń powodowie rzeczywiście mieli już świadomość możliwości powołania się na nieważność umowy, wziąć trzeba pod uwagę, że z końcowej części art. 411 pkt 1 k.c. wynika, że możliwość wyłączenia zwrotu nienależnego świadczenia na podstawie tego przepisu nie dotyczy sytuacji, w której zostało ono spełnione w wykonaniu nieważnej czynności prawnej. Oznacza to, że w przypadku stwierdzenia nieważności umowy, choćby dopiero po wielu latach od jej zawarcia, ex definitione wyłączone jest kwestionowanie obowiązku zwrotu świadczenia z powołaniem się na to, że spełniający to świadczenie nie był do niego zobowiązany, ale nie zastrzegł jego zwrotu.
Nie można byłoby również uznać, że możliwość żądania przez powodów zwrotu świadczenia spełnionego na rzecz pozwanego jest wyłączona na podstawie art. 411 pkt 2 k.c. z uwagi na to, że ich świadczenie odpowiadało zasadom współżycia społecznego. Niezasadne byłoby bowiem uznanie, że konsument nie może domagać się zwrotu nienależnego świadczenia w wyniku uznania umowy za nieważną z powodu zamieszczenia w niej przez przedsiębiorcę niedozwolonych postanowień umownych, skoro ustalenie nieważności umowy z tej przyczyny było konsekwencją m. in. nagannej oceny zachowania przedsiębiorcy jako sprzecznego z dobrymi obyczajami. Przeciwny pogląd prowadziłby w istocie do uniknięcia przez przedsiębiorcę skutków uznania abuzywności zaproponowanych przez niego konsumentowi postanowień umownych. Byłoby to również sprzeczne z tzw. zasadą czystych rąk, zgodnie z którą na naruszenie zasad współżycia społecznego nie może powoływać się ten, kto sam je narusza, a niewątpliwie wprowadzenie przez przedsiębiorcę do umowy zawartej z konsumentem postanowień niedozwolonych (czyli m. in. sprzecznych z dobrymi obyczajami) należy kwalifikować jako zachowanie niedopuszczalne także w świetle zasad współżycia społecznego.
Odmiennej oceny nie może uzasadniać powoływanie się przez pozwanego na konieczność uwzględnienia sytuacji innych kredytobiorców, którzy w analogicznym okresie zaciągnęli kredyty złotowe, ale bez mechanizmu przeliczeniowego wykorzystującego kurs CHF, a w konsekwencji oprocentowane stawką WIBOR a nie LIBOR, lub na ogólną sytuację ekonomiczną, jaką może wywołać stwierdzanie abuzywności, a w konsekwencji nieważności tzw. umów frankowych. Nie można bowiem zaakceptować poglądu, że kredytobiorcy, wobec których bank zastosował niedozwolone postanowienia umowne, powinni się z tym pogodzić ze względów, na które obecnie powołuje się on jedynie po to, aby w gruncie rzeczy uniknąć jakichkolwiek negatywnych skutków stosowania przez siebie takich postanowień.
Uwzględnić trzeba ponadto, że nienależne świadczenie stanowi szczególny przypadek bezpodstawnego wzbogacenia, co znajduje wyraz w tym, że co do zasady nie jest ono uzależnione od istnienia zubożenia po stronie żądającego zwrotu świadczenia, lecz jedynie od tego, czy w świetle art. 410 § 2 k.c. może ono zostać za nienależne. Ma to uzasadnienie w tym, że roszczeniu jednej strony o zwrot spełnionego świadczenia odpowiada analogiczne roszczenie drugiej strony o zwrot jej własnego świadczenia. W związku z tym przeważa pogląd, że nie jest możliwe dokonanie zbilansowania przez sąd tych świadczeń, lecz roszczenie każdej strony o zwrot nienależnego świadczenia ma charakter odrębny i samodzielny. Nie można więc uznać, że możliwość dochodzenia zwrotu nienależnego świadczenia zależy od tego, czy osoba występująca z takim żądaniem sama jest zobowiązana do zwrotu drugiej stronie otrzymanego od niej świadczenia jako nienależnego. Tym samym odrzuca się teorię salda, do której nawiązuje stanowisko pozwanego i przyjmuje się teorię dwóch kondykcji.
Oznacza to, że nie jest możliwe dokonanie przez sąd z urzędu wzajemnego rozliczenia nienależnych świadczeń obu stron i przyznania tylko jednej z nich ewentualnej nadwyżki (różnicy) tych świadczeń. Wymagałoby to istnienia wyraźnego przepisu, ponieważ taka kompensata następowałaby ex lege , a zatem byłaby odstępstwem od wynikającej z art. 498 § 1 k.c. zasady, że potrącenie (inaczej kompensata) następuje na mocy jednostronnego oświadczenia woli któregokolwiek wierzyciela. Wbrew pozwanemu, ani z wykładni w/w przepisów, ani z poglądów doktryny i orzecznictwa nie wynika, aby w takim przypadku powinna mieć zastosowanie tzw. teoria salda zamiast teorii dwóch kondykcji. Wprost przeciwnie, w aktualnym orzecznictwie Sądu Najwyższego przeważa pogląd o braku podstaw do wzajemnego rozliczania stron z tytułu nieważnej umowy.
Jeśli chodzi o zarzut sprzeczności żądania powodów z art. 411 pkt 4 k.c., zauważyć trzeba, że stanowisko pozwanego przede wszystkim jest niekonsekwentne. Przede wszystkim zaprzecza on bowiem stanowczo nieważności umowy, w związku z czym neguje istnienie obowiązku wzajemnego zwrotu nienależnych świadczeń. W tej sytuacji nieprzekonujące jest stanowisko, że możliwe jest uznanie świadczeń spełnianych przez powodów w wykonaniu nieważnej umowy za świadczenia spełnione jednocześnie na zupełnie innej podstawie, a mianowicie w celu zwolnienia się przez nich z obowiązku zaspokojenia niewymagalnego jeszcze roszczenia pozwanego o zwrot świadczenia spełnionego na jego rzecz na podstawie umowy kredytu indeksowanego, którego on sam jeszcze wtedy w ogóle nie domagał się od nich, a co więcej kwestionował, aby istniał obowiązek wzajemnego zwrotu nienależnych świadczeń.
Taka sytuacja nie jest objęta treścią art. 411 pkt 4 k.c., w którym chodzi o niewymagalność tego żądania, które jest objęte żądaniem zwrotu. Przepis ten ma zatem na celu wyłączenie żądania zwrotu świadczenia, które zostało spełnione przed terminem jego wymagalności. Nie może więc uzasadniać odmowy zwrotu nienależnego świadczenia z powołaniem się na to, że drugiej stronie również może przysługiwać analogiczne roszczenie, które jest jeszcze niewymagalne. Przeciwko jego zastosowaniu przemawia zatem okoliczność, że powodowie spełniali swoje świadczenia zgodnie z harmonogramem spłat, czyli jako wymagalne raty kapitałowo – odsetkowe, niezasadnie przyjmując, że są one należne, podczas gdy dopiero potem okazało się, że istnieją podstawy do zakwestionowania ważności umowy, zgodnie z którą spełnili te świadczenia. Inaczej mówiąc, ich świadczenia nie były spełniane w celu zwolnienia się z niewymagalnego jeszcze obowiązku zwrotu nienależnego świadczenia, lecz opierały się na umowie, która okazała się jednak nieważna (były spełniane tytułem wykonania umowy a nie w celu zaspokojenia nienależnego roszczenia z tytułu zwrotu nienależnego świadczenia). Ich podstawę stanowiła więc umowa (aczkolwiek nieważna), a nie przepisy o nienależnym świadczeniu. Stanowisko pozwanego sprowadza się więc do próby „konwersji” świadczenia spełnionego na podstawie nieważnej umowy na świadczenie spełnione tytułem zwrotu nienależnego świadczenia.
Niezasadny był również zarzut naruszenia art. 481 § 1 k.c. w zw. z art. 455 k.c. Stanowisko pozwanego nie bierze pod uwagę, że przedmiotem roszczenia powodów jest zwrot nienależnego świadczenia. W związku z tym chociaż wskutek stwierdzenia abuzywności postanowień umownych umowa okazała się nieważna ze skutkiem ex tunc (od samego początku, czyli ab initio ), jednak dla oceny, kiedy doszło do wymagalności roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia, decydujący jest moment, w którym konsument wezwał do jego zwrotu i odmówił potwierdzenia skuteczności wobec niego postanowień umownych o charakterze niedozwolonym, ponieważ dopiero wtedy można uznać, że umowa definitywnie przestała być wiążąca (czy to jedynie w zakresie postanowień abuzywnych, czy to – tak jak było w tej sprawie – w całości, jeśli bez tych postanowień, nie mogła być utrzymana w mocy w jakimkolwiek zakresie). Wynika to z charakteru sankcji związanych z postanowieniami umownymi, polegających na tym, że umowa nie jest od razu bezwzględnie nieważna, lecz jest bezskuteczna tylko wobec konsumenta, natomiast wobec przedsiębiorcy jest wiążąca dopóty, dopóki konsument nie skorzysta z przysługującej mu ochrony, np. przez wezwanie go do zwrotu nienależnego świadczenia spełnionego na podstawie abuzywnych postanowień umownych.
Roszczenie powodów o zwrot świadczeń spełnionych przez nich na rzecz pozwanego powstało więc już z chwilą definitywnego i skutecznego powołania się przez nich abuzywność postanowień spornej umowy. W tym kontekście chybiony jest pogląd pozwanego, że roszczenie powodów nie mogło stać się wymagalne przed udzieleniem im przez Sąd Okręgowy wyczerpującego pouczenia o skutkach mogących wynikać z ustalenia nieważności umowy. Skarżący błędnie interpretuje charakter nieważności przedmiotowej umowy, wynikającej z zastosowania w niej przez niego postanowień abuzywnych i w związku z tym niezasadnie uważa, że możliwość powołania się przez powodów na jej nieważność z powodu powyższych postanowień jest uzależniona od uprzedniego pouczenia ich przez Sąd pierwszej instancji o skutkach nieważności umowy, w tym wszelkich możliwych roszczeniach banku, z którymi może wystąpić on przeciwko niej po stwierdzeniu jej nieważności.
Wziąć trzeba pod uwagę, że udzielenie konsumentowi przez sąd orzekający pouczeń o ewentualnych negatywnych dla niego skutkach prawnych ustalenia nie-ważności umowy w całości nie stanowi przesłanki wpływającej na powstanie lub wymagalność jego roszczeń. Bezskuteczność niedozwolonych postanowień umownych wobec konsumenta następuje bowiem z mocy prawa i od samego początku bez konieczności składania przez niego jakichkolwiek oświadczeń. Po wyższe pouczenie nie determinuje zatem możliwości powołania się przez konsumenta na abuzywność postanowień umownych, wobec czego nie zależy od niego skutek w postaci nieważności umowy i powstania roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia, a w ślad za tym – wymagalności tego roszczenia. Znaczenie tego pouczenia wiąże się w rzeczywistości z możliwością następczego wyrażenia przez konsumenta zgody na skuteczność niedozwolonych postanowień umownych wobec niego.
Właśnie dlatego w świetle orzecznictwa (...) wskazuje się na konieczność uprzedniego wyjaśnienia konsumentowi przez sąd orzekający znaczenia wyrażenia takiej zgody lub jej braku w kontekście nieważności umowy i skutków jej nieważności dla niego. Pouczenie to oraz oświadczenie konsumenta nie jest jednak wymagane dla wywołania skutku w postaci nieważności umowy, gdyż następuje on automatycznie i od samego początku, jeśli bez niedozwolonych postanowień umownych nie jest możliwe utrzymanie umowy w mocy. Inaczej rzecz ujmując, że oświadczenie konsumenta nie jest konieczne do wywołania skutku w postaci nieważności umowy, zawierającej niedozwolone postanowienia, lecz do ewentualnego spowodowania jej ważności mimo umieszczenia w niej takich postanowień.
Ponadto dostrzec trzeba, że wynikający z orzecznictwa TSUE wymóg udzie-lania konsumentowi wyjaśnień i pouczeń przez sąd orzekający w istocie ma na celu zwiększenie jego efektywnej ochrony. Kwestia udzielenia lub nieudzielenia tego pouczenia lub jego zakresu i treści nie może więc być wykorzystywana przez banki jako argument mający skutkować niezasadnością powództwa w całości lub co najmniej niewymagalnością roszczenia konsumenta przed udzieleniem mu stosownego pouczenia. W konsekwencji pozwany niezasadnie uważa, że nieprawidłowe było zasądzenie na rzecz powodów odsetek za opóźnienie za okres wcześniejszy od złożenia przez nich oświadczenia o świadomości skutków stwierdzenia nieważności przedmiotowej umowy.
Dodać wypada, że początkowa data zasądzenia odsetek nie może być ustalona od daty wydania lub uprawomocnienia się zaskarżonego wyroku. Nie można bowiem uznać, że ich roszczenie stało się wymagalne dopiero po uwzględnieniu ich żądania. Wydany w niniejszej sprawie wyrok w jakimkolwiek zakresie (tak co do ustalenia nieważności umowy, jak i co do zasądzenia zwrotu nienależnego świadczenia) nie ma charakteru konstytutywnego. Nie można więc z faktu, że pozwany kwestionował zasadność powództwa, wyprowadzać wniosku, że do chwili wydania wyroku, a nawet do jego uprawomocnienia się, nie popadł w opóźnienie wobec powodów.
Z tych wszystkich przyczyn Sąd Apelacyjny na mocy art. 385 k.p.c. oddalił apelację jako pozbawioną usprawiedliwionych podstaw, uznając, że pozwany nie zdołał skutecznie podważyć ani podstawy faktycznej, ani oceny prawnej przyjętej przez Sąd pierwszej instancji. W ślad za tym orzekł o kosztach postępowania apelacyjnego na mocy art. 108 § 1 k.p.c. w zw. z art. 109 k.p.c., art. 98 § 1, 1 1 i 3 k.p.c. oraz art. 99 k.p.c. odpowiednio do wyniku sporu w tej instancji.
Poza tym na podstawie art. 350 § 1 i 3 k.p.c. Sąd Apelacyjny sprostował z urzędu niedokładność w oznaczeniu przedmiotu sporu w sentencji zaskarżonego wyroku przez dodanie po słowie „zapłatę” słów „ewentualnie o zapłatę, ewentualnie o zapłatę i ustalenie”, biorąc pod uwagę, że z tego wyroku nie wynika, że powodowie zgłosili w niniejszej sprawie także żądania ewentualne, o których Sąd Okręgowy wprawdzie nie orzekał, niemniej z sentencji orzeczenia powinno wynikać, że także one były objęte w tej sprawie powództwem.
Sąd Apelacyjny nie znalazł ponadto podstaw do uwzględnienia podniesionego przez pozwanego w piśmie procesowym z dnia 23 lutego 2023 r. zarzutu zatrzymania zasądzonych na rzecz powodów kwot w zakresie kwoty 231.510 zł, stanowiącej równowartość wypłaconego im kapitału kredytu (k. 644 i nast.).
W pierwszej kolejności zauważyć trzeba, że dyskusyjne jest, czy umowa kredytu ma charakter wzajemny, a tym samym wątpliwe jest, czy może mieć do niej zastosowanie art. 496 k.c. w zw. z art. 497 k.c., stanowiący podstawę prawną tego zarzutu.
Przyjmując jednak nawet, że także w zakresie dotyczącym zwrotu kapitału (a jedynie tego dotyczy podniesiony przez pozwanego zarzut zatrzymania) ma ona charakter wzajemny, przeciwko możliwości uwzględnienia tego zarzutu przemawiają okoliczności, w jakich został on zgłoszony. Chodzi o to, że z w/w pisma pozwanego oraz dołączonego do niego materialnoprawnego oświadczenia z dnia 25 stycznia 2023 r. o skorzystaniu z prawa zatrzymania (k. 646 i k. 648) nie wynika, aby zostało ono poprzedzone wezwaniem powodów do zwrotu nienależnego świadczenia przysługującego pozwanemu wskutek ustalenia nieważności przedmiotowej umowy (choćby tylko zgłoszonego ewentualnie na wypadek uznania, że wbrew jego stanowisku, jest ona nieważna). Nie można więc mówić, że doszło do wymagalności takiego świadczenia.
W tej sytuacji, analogicznie jak w przypadku podniesienia zarzutu potrącenia, uznać należy, że taki zarzut nie może zostać skutecznie podniesiony dopóty, dopóki pozwanemu nie będzie przysługiwać wymagalne roszczenie o zwrot jego własnego świadczenia jako nienależnego. Nie może on bowiem domagać się jego zaspokojenia, zanim nie stanie się ono wymagalne. Z w/w oświadczenia nie wynika zaś, aby pozwany kiedykolwiek wezwał powodów do zwrotu świadczenia spełnionego na ich rzecz na podstawie umowy kredytu, która została uznana za nieważną. Oznacza to, że powyższy zarzut w istocie nie zmierzał do realizacji lub choćby zabezpieczenia roszczenia przysługującego pozwanemu wobec powodów, lecz był obliczony jedynie na osiągnięcie skutku procesowego uniemożliwiającego im uzyskanie zaspokojenia zasądzonego na ich rzecz roszczenia.
Wziąć też trzeba pod uwagę, że w istocie zarzut ten w ogóle nie zmierzał do zabezpieczenia roszczenia pozwanego o zwrot nienależnego świadczenia, ponieważ przysługuje mu dalej idący zarzut potrącenia przysługującego mu wobec powodów roszczenia, objętego zgłoszonym przez niego zarzutem zatrzymania, przy czym w ocenie Sądu Apelacyjnego zarzut potrącenia – podobnie jak zarzut zatrzymania – może mieć charakter ewentualny, tzn. zgłoszony na wypadek, gdyby okazało się, że wbrew jego stanowisku umowa kredytu jest nieważna, a powodom przysługuje wobec niego roszczenie o zwrot spełnionych na jego rzecz świadczeń. Nie jest więc konieczne udzielenie pozwanemu materialnoprawnego zabezpieczenia jego interesów za pomocą zarzut zatrzymania, skoro według swojego uznania w każdej chwili może on zaspokoić objęte nim roszczenie za pomocą zarzutu potrącenia, gdyż wierzytelności obu stron mają tożsamy (pieniężny) charakter.
Odmienne stanowisko mogłoby prowadzić do nadużywania przez bank uprawnienia do podnoszenia zarzutu zatrzymania, ponieważ de facto nie zmierzałoby to do zabezpieczenia jego interesów, lecz miałoby jedynie utrudniać lub uniemożliwiać skorzystanie przez konsumenta z ochrony przed klauzulami abuzywnymi, a tym samym wywoływać efekt odstraszający lub zniechęcający do dochodzenia przez niego swoich praw.
Warto w tym zakresie zwrócić uwagę na stanowisko Sądu Najwyższego, wy-rażone w postanowieniu z dnia 6 grudnia 2022 r. (I CSK 4694/22, LEX nr 3460582), zgodnie z którym w wypadku uznania umowy za nieważną przedsiębiorca nie może poprzez zarzut zatrzymania żądać kompensacji niekorzystnych skutków jego bez-prawnego zachowania. Art. 7 ust. 1 w związku z motywem dwudziestym czwartym Dyrektywy 93/13 zobowiązuje państwa członkowskie do zapewnienia stosownych
i skutecznych środków zapobiegających dalszemu stosowaniu nieuczciwych warun-ków w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami. Niedopuszczalne byłoby takie ukształtowanie sytuacji prawnej konsumenta wskutek uznania umowy kredytu za nieważną z powodu zawartych w niej nieuczciwych po-stanowień umownych, które prowadziłoby do udaremnienia oczekiwanego skutku przepisów ochronnych w odniesieniu do konsumentów, realizującej w istocie tzw. efekt mrożący, a to wskutek istotnego pogorszenia sytuacji ekonomicznej konsu-menta na skutek dokonanego przezeń wyboru wyjścia z sytuacji, w której stał się ofiarą nieuczciwej praktyki ze strony przedsiębiorcy.
Konkludując, uznać należy, że podniesienie przez pozwanego zarzutu zatrzymania było w okolicznościach niniejszej sprawy bezzasadne i nieskuteczne, ponieważ w gruncie rzeczy nie miało służyć ochronie jego interesów, jako wierzyciela powodów, ale miało utrudnić im uzyskanie ochrony prawnej, wynikającej z posłużenia się przez niego w przedmiotowej umowie niedozwolonymi postanowieniami umownymi. Wobec tego zarzut ten nie został uwzględniony na podstawie art. 496 k.c. w zw. z art. 497 k.c. stosowanych a contrario .
Na oryginale właściwy podpis.