Witam, mam następującą sytuację: jestem po rozwodzie parę lat, z małżeństwa mam dziecko. Posiadam prawa rodzicielskie. Przez te wszystkie lata nie udało mi się stworzyć z dzieckiem więzi na tyle silnej by można było mówić o ojcowaniu. Płacę alimenty, czasami się z nim widuje ale tak jak napisałem wyżej moją więź z dzieckiem jest nikła. Dziecko odczuwa to samo. Rozmawiałem na ten temat z byłą żoną i doszliśmy do porozumienia, że taka sytuacja nie ma sensu i najlepsze co można zrobić to to, bym oddalił się na bok. Oboje chcemy by nasze dziecko wychowywało się dalej bez biologicznego ojca, w obecnym związku byłej żony oraz jej męża. Moje pytanie do Was brzmi: jak to prawnie załatwić aby sąd postanowił zabrać mi prawa rodzicielskie i czy jest możliwość aby status ojca zyskał mąż byłej żony?
Mąż byłej żony musi wystąpić o przysposobienie dziecka a ty musisz wyrazić na to zgodę.
anonim cytuj
06-11-2023
Rozumiem, że to jest opcja abym np. nie musiał płacić alimentów natomiast o pozbawienie przez sąd praw wystarczy zgoda moja i byłej żony i sprawa sądowa?
Witajcie.
Jestem na urlopie wypoczynkowym od 18.08 bezpośrednio po urlopie macierzyńskim, dzisiaj dzwonił szef żebym przyszła w poniedziałek do pracy bo musimy pogadać, pytałam czy coś się stało, to stwierdził że nie jest to rozmowa na telefon, czy może mnie zwolnić jak przebywam na urlopie?
Czy mam obowiązek wogóle tam iść?
Czy jeżeli pracodawca da mi jakieś dokumenty do podpisania mogę odmówić ich podpisania?...
Dzień dobry,
Sytuacja:
Osoba zatrudniona na umowę o pracę (pełen etat, wszystkie składki oplacane) oraz na umowę - zlecenie, jako wykładowca w szkole policealnej.
Zajęcia odbywają się w weekendy, w dwa z czterech weekendów w miesiącu.
Umowa - zlecenie podpisywana na cały miesiąc.
Osoba idzie na zwolnienie chorobowe, w terminie kiedy nie ma zjazdu, więc zgodnie z harmonogramem umowy - zlecenia ma wolne.
Zwolnienie dostarczone wyłącznie do...
Podczas mojej nieobecności sąsiad wszedł na moją posesję i wyciął 17 sztuk około 20-sto metrowych świerków. Doszczętnie zniszczył ogród pozostawiając na dodatek w ziemi pnie oraz całe poszycie gałęzi rozrzucone na całym ogrodzie. Sprawa trafiła do prokuratora, który ją umorzył. Zostało złożone zażalenie na decyzje prokuratora do sądu, a ten utrzymał decyzję prokuratora.
Droga karna zamknięta. Policja, prokurator i sąd trzymali się wersji sąsiada...