25 odpowiedzi
Tylko złożyć sprawę do sądu....ewentualnie znaleźć kogoś co jest mało realne, który kupi 1/3 mieszkania.
A orientuje się może Pani, jak wygląda taka sprawa sądowa?
Czy jeśli mąż złoży tę sprawę, to sąd zdecyduje o sprzedaży mieszkania?
Sąd najpierw będzie próbował, abyście się dogadali, w ostateczności powoła rzeczoznawcę i zdecyduje o sprzedaży i podziale pieniędzy... , uprzedzam, może to trwać latami.
Jak wspomniałam- 'dogadanie' niestety nie wchodzi w grę, pozostaje więc czekać.
Dziękuję, bardzo nam Pani pomogła.
Przynajmniej mamy wgląd jak to wygląda.
Drodzy przyjaciele,
Rozumiem, że sprawa dotyczy wspólnej własności mieszkania spadkowego przez trzech współwłaścicieli, z których jeden chce sprzedać swoją część, mimo braku zgody pozostałych współwłaścicieli. W takiej sytuacji, przepisy polskiego prawa przewidują możliwość złożenia wniosku do sądu o podział nieruchomości lub zastosowanie innych środków prawnych.
W świetle Kodeksu cywilnego (art. 197 KC), każdy ze współwłaścicieli może żądać podziału rzeczy wspólnej. Jeżeli współwłaściciele nie mogą dojść do porozumienia co do podziału nieruchomości na drodze polubownej, mogą zwrócić się do sądu z wnioskiem o podział (art. 198 KC). W praktyce, sąd może zarządzić sprzedaż nieruchomości i podział uzyskanych środków pomiędzy współwłaścicieli.
Warto również zwrócić uwagę na art. 199 KC, który stanowi, że współwłaściciel może zbyć swój udział bez zgody pozostałych współwłaścicieli. Jednakże, w takim przypadku, pozostali współwłaściciele mają tzw. prawo pierwokupu, czyli pierwszeństwo w nabyciu tego udziału (art. 200 KC). Jeżeli pozostali współwłaściciele nie skorzystają z tego prawa, udział może zostać sprzedany osobie trzeciej.
Jeśli dojście do porozumienia z pozostałymi współwłaścicielami nie jest możliwe, złożenie sprawy do sądu wydaje się być jedynym rozwiązaniem. Proces sądowy może być czasochłonny, jednak jeśli w grę wchodzi jedynie sprzedaż udziału jednego z małżonków, sprawa może potencjalnie przebiegać szybciej.
Jeśli masz mieszkanie np. 60 m to wynajmij 55 m. Te 5 metrów pozwoli Ci dokwaterować kogoś, kto umili życie najemcom lub samej się wprowadzić. Chamskie, ale skuteczne.
Czy to będzie miało moc prawną w razie potrzeby?
Wynajmujesz część mieszkania, a nie całość. To trochę jak wynajęcie pokojów, różnym osobom, więc nie można Ci nic zarzucić. A upierdliwy lokator może na prawdę zatruć życie.
A jak wpadła Pani na pomysł, że wynajem pokoju (czyli ściśle określonego, wydzielonego miejsca) i wynajem np. 55 metrów z 60-metrowego mieszkania jest tym samym? Jak chciałaby Pani sporządzić umowę wynajmu 55 metrów z 60-metrowego mieszkania? Ja wiem, że dla Pani to banalne i oczywiste, ale z prawnego punktu widzenia takie nie jest. Więc głupoty to akurat pisze Pani.
Nie dość, że głupie, to w dodatku nieskuteczne. Ja wiem, że na różnych forach internetowych można się z takimi poradami spotkać dość często, ale to bzdury.
Ja z doświadczenia wiem, że to działa.
To, że lokatorzy nie znają swoich praw, to świadczy jedynie właśnie o tym, że lokatorzy nie znają swoich praw, a nie, że głupie sposoby działają.
Na podstawie tego co piszesz to wynajem pokoi różnym osobom, jest niezgodny z prawem.
A jak chciałaby Pani skonstruować umowę wynajmu 55 metrów z 60-metrowego mieszkania? Tak, wiem, rozumiem, że dla Pani wydaje się to oczywiste i banalne, ale z prawnego punku widzenia już takie nie jest.
Umowa wynajmu poszczególnych pokoi to jednak coś zupełnie innego.
Umowa mówi jasno, ze wynajmowi podlega 55 m natomiast najemca może użytkować całość mieszkania. Ustnie jest poinformowany, ze to forma zabezpieczenia, na wypadek gdyby nie spieszył się z opuszczeniem lokalu po zakończeniu umowy. Trudniej jest z takim zapisem znaleźć najemcę, ale da się. Jeśli, ktoś uczciwie podchodzi do tematu, to nie ma problemu. Już raz taki zapis się sprawdził. Najemca wyprowadził się w ciągu tygodnia od dokwaterowania współlokatora.
No więc mamy tutaj wręcz podręcznikowy przykład pozorności umowy. Taki zapis nie ma żadnej mocy prawnej i szkodzi jedynie Pani, nie najemcy. A to, że najemca się przestraszy i wyprowadził, świadczy jedynie o jego nieznajomości przepisów prawa, a nie o genialności Pani umowy. Bo akurat umowa z genialnością to nie ma nic wspólnego. Raczej jest jej przeciwieństwem, a sprytny najemca narobiłby Pani takich problemów, że długo by Pani się z nich nie wywinęła.
Niby jakich problemów? Najemcy nie pomogła wezwana przez niego policja. Wręcz przeciwnie. Nie ja to wymyśliłam i nie jestem pierwszą osobą, która z takiego rozwiązania korzysta.
No na przykład przestępstwo utrudniania zamieszkiwania z art. 191 §1a k.k.
Niektórym już sama obecność osób trzecich w mieszkaniu wystarczy, naprawdę nie trzeba robić nic więcej. Dodatkowa osoba nie demoluje i się nie awanturuje. Autorka posta poprosiła o wskazówki, ja jej udzieliłam. Myślę, ze jako osoba dorosła, będzie w stanie zdecydować czy taka forma jej odpowiada. Dla mnie wątek jest zamknięty. Pozdrawiam
Tyle tylko, że te wskazówki są niezgodne z przepisami prawa i mogą bardzo mocno zaszkodzić. O tym też jednak warto wspomnieć. Tym bardziej, że jednak jesteśmy na grupie z poradami prawnymi i zapewne takich właśnie porad poszukuje autorka postu.
Zostawiam 1 pokój dla siebie i dostęp do kuchni i łazienki. Informuję najemców, że to tylko w przypadku braku płatności zostanie wykorzystane.
Tylko wynajem na pokoje. W razie problemów dokwaterujesz kogoś, kto oazę spokoju zamienia w disco party. Sprawdzone, skuteczne.
W umowie jako załącznik musi być notarialne oświadczenie najemcy o poddaniu się egzekucji plus notarialne oświadczenie właściciela innej nieruchomości o ewentualnym przyjęciu najemcy pod swój dach, to się jakoś ładniej nazywa, ale zapomniałem jak, obie rzeczy kosztują kilka stów i ciężko może jest znaleźć najemcę, który będzie chciał wywiązać się z obu rzeczy, ale jak komuś faktycznie będzie zależało na najmie, bez przewałów to tak zrobi. Plus oczywiście kaucja
Proponuję wynajmować mieszkanie tylko na pokoje z informacją, że właściciel ma prawo wstępu do części wspólnej. Najbezpieczniej jest też wynająć pokój jednej osobie, ale z informacją na umowie, że osoba wynajmuje miejsce w pokoju 2- osobowym i wtedy w przypadku problemów płatnościami można dokwaterować do pokoju drugą osobę, a ta pierwsza zapewne się szybko wyprowadzi.
Warto zabezpieczyć się zaliczką na poczet czynszu nawet 6-miesięcznego. W PL. jest to mało spotykane w innych krajach, aby wynająć mieszkanie, należy wpłacić zaliczkę właśnie na 6 miesięcy. Co to daje czas na uzyskanie egzekucji w Sądzie. Zweryfikuje to też osoby, które realnie nie stać na wynajem.