sygn. I ACa 1582/22 22 grudnia 2023 Sąd Apelacyjny w Gdańsku

Wyrok z 22 grudnia 2023, sygn. I ACa 1582/22

Sygn. akt: I ACa 1582/22

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 22 grudnia 2023 r.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku I Wydział Cywilny

w składzie:

Przewodniczący: SSA Marek Machnij

Protokolant: sek. sąd. Przemysław Juzwiszin

po rozpoznaniu w dniu 22 grudnia 2023 r. w Gdańsku

na rozprawie

sprawy z powództwa A. W.

przeciwko (...) Spółce Akcyjnej w W.

o ustalenie i zapłatę ewentualnie o ustalenie i zapłatę

na skutek apelacji pozwanego

od wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku

z dnia 11 maja 2022 r. sygn. akt I C 294/20

1) prostuje niedokładność w oznaczeniu przedmiotu sporu w sentencji zaskarżonego wyroku przez dodanie po słowie „zapłatę” słów „ewentualnie o ustalenie i zapłatę”,

2) oddala apelację,

3) zasądza od pozwanego na rzecz powódki kwotę 4.050 zł (cztery tysiące pięćdziesiąt złotych) tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia uprawomocnienia się orzeczenia o tych kosztach do dnia zapłaty.

Na oryginale właściwy podpis.

Sygn. akt: I ACa 1582/22

UZASADNIENIE

Powódka A. W. wniosła o ustalenie nieważności umowy kredytu hipotecznego nr (...), waloryzowanego kursem CHF, zawartej przez nią w dniu 17 września 2008 r. z pozwanym (...) Spółką Akcyjną w W. (działającym wówczas pod (...) BANK S.A.) i o zasądzenie od pozwanego kwoty 61.883,81 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia wniesienia pozwu (tj. 26 lutego 2020 r. k. 4) do dnia zapłaty tytułem zwrotu nienależnych świadczeń spełnionych na podstawie tej umowy w okresie od marca 2010 r. do stycznia 2020 r. Ewentualnie domagała się ustalenia na przyszłość, że nie wiążą jej bliżej wskazane postanowienia umowne, dotyczące indeksacji kredytu w CHF i zasądzenia od pozwanego na jej rzecz kwoty 61.883,81 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia wniesienia pozwu do dnia zapłaty.

Pozwany wniósł o oddalenie powództwa, kwestionując je co do zasady i co do wysokości, w szczególności zaprzeczając, aby zawarta między stronami umowa kredytu była sprzeczna z przepisami ustawy lub zasadami współżycia społecznego albo zawierała jakiekolwiek postanowienia abuzywne. Ponadto zakwestionował istnienie po stronie powódki interesu prawnego w domaganiu się ustalenia nieważności umowy i podniósł zarzut przedawnienia jej roszczenia.

Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 11 maja 2022 r. ustalił, że umowa nr (...) o kredyt hipoteczny dla osób fizycznych (...) waloryzowany kursem CHF, zawarta między stronami w dniu 17 września 2008 r., jest nieważna, zasądził od pozwanego na rzecz powódki kwotę 61.883,81 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 9 czerwca 2020 r. do dnia zapłaty, oddalił powództwo w pozostałej części, zasądził od pozwanego na rzecz powódki kwotę 1.000 zł tytułem zwrotu opłaty i kwotę 5.417 zł tytułem zwrotu kosztów procesu z odsetkami ustawowymi za opóźnienie oraz nakazał ściągnąć od pozwanego na rzecz Skarbu Państwa kwotę 1.019,78 zł tytułem zwrotu wydatków.

W uzasadnienia wyroku Sąd Okręgowy przedstawił obszerne i szczegółowe ustalenia faktyczne, dotyczące okoliczności, w jakich doszło do zawarcia między powódką a pozwanym, działającym wówczas pod (...) Bank S.A., umowy kredytu hipotecznego dla osób fizycznych (...) nr (...), waloryzowanego kursem CHF, z dnia 17 września 2008 r. oraz jej treści, w szczególności w zakresie odnoszącym się do zawartych w niej postanowień umownych, regulujących zasady waloryzacji świadczeń stron za pomocą kursów CHF, ustalanych przez bank w swojej tabeli kursowej, a także sposobu wykonania jej przez obie strony, w tym wypłaty kredytu przez bank i spłaty rat kredytowych przez powódkę, a także wysokości spłat dokonanych przez nią na rzecz pozwanego na podstawie tej umowy. Wyjaśnił ponadto, w jaki sposób dokonał oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego i z jakich przyczyn nie uwzględnił na podstawie art. 235 2 § pkt 2 k.p.c. dowodów z niektórych dokumentów przedłożonych przez pozwanego.

Oceniając zasadność powództwa, Sąd Okręgowy uznał, że zasługuje ono na uwzględnienie niemal w całości co do żądania głównego. W tym zakresie doszedł do wniosku, że spełnione zostały wszystkie omówione przez niego szczegółowo przesłanki, uzasadniające stwierdzenie, że zawarte w niej postanowienia umowne, regulujące zasady dokonywania waloryzacji świadczeń stron za pomocą ustalanych jednostronnie przez bank kursów CHF, mają charakter niedozwolony w rozumieniu art. 385 1 k.c., co skutkuje nieważnością umowy w całości z uwagi na brak możliwości zastąpienia tych postanowień i w konsekwencji wykonania umowy zgodnie z jej treścią i zamiarem stron. W ślad za tym uznał za uzasadnione żądanie zwrotu nienależnego świadczenia, wskazując, że nie zasługiwał na uwzględnienie podniesiony przez pozwanego zarzut przedawnienia dochodzonego roszczenia.

Powyższy wyrok został zaskarżony przez pozwanego apelacją w części uwzględniającej powództwo oraz rozstrzygającej o kosztach procesu i kosztach sądowych. Podstawę apelacji stanowiły zarzuty:

I. naruszenia przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy:

1) art. 233 § 1 k.p.c. przez dokonanie dowolnej a nie wszechstronnej oceny materiału dowodowego i dokonanie ustaleń sprzecznych z treścią tego materiału oraz niezgodnych z rzeczywistym stanem rzeczy przez:

a) brak uwzględnienia okoliczności, że postanowienia umowne, dotyczące indeksacji, zostały indywidualnie uzgodnione z powódką, mimo że z dowodów z dokumentów, w szczególności wniosku kredytowego i umowy, wynika, że te postanowienia są wynikiem indywidualnego uzgodnienia stron,

b) nieuwzględnienie zapoznania się przez powódkę z postanowieniami umowy i Regulaminu w odniesieniu do kredytu indeksowanego do waluty obcej i z kwestią ryzyka kursowego oraz jej świadomości w zakresie ryzyka kursowego związanego z wahaniami kursów waluty, do której kredyt jest indeksowany, a także świadomego i swobodnego wyboru przez powódkę kredytu indeksowanego do waluty obcej, mimo że takie okoliczności wynikają z zebranych i niezakwestionowanych dowodów z dokumentów,

c) ustalenie, że pozwany dysponował swobodą i dowolnością w kształtowaniu kursów walut, mających zastosowanie do umowy stron, co narażało konsumenta na niczym nieograniczoną arbitralność banku, podczas gdy z dostarczonych przez pozwanego informacji i dokumentów wynika, że nie posiadał on uprawnienia do arbitralnego ustalania kursów walut,

d) pominięcie okoliczności, że pozwany, realizując postanowienia umowne, stosował rynkowy kurs waluty, mimo że ma to istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia,

e) ustalenie, że powódka nie została prawidłowo i wyczerpująco poinformowana przez pozwanego o ryzyku kursowym i skutkach, jakie wiążą się z zastosowaniem mechanizmu indeksacji, podczas gdy z przeprowadzonych dowodów wynikają okoliczności przeciwne,

f) ustalenie, że wynikające z umowy ryzyko kursowe obciąża wyłącznie powódkę, mimo że z przeprowadzonych dowodów jednoznacznie wynika, że ryzyko to równomiernie obciąża obie strony,

2) art. 235 2 § 1 pkt 2 k.p.c. w zw. z art. 227 k.p.c. przez pominięcie wniosku dowodowego pozwanego o dopuszczenie dowodów z zeznań świadka H. P. oraz z dokumentu w postaci zanonimizowanego protokołu zeznań świadka M. D., które odbyło się przed Sądem Okręgowym w Warszawie w sprawie I C 653/17,

3) art. 98 k.p.c. w zw. z art. 102 k.p.c. przez bezzasadne obciążenie pozwanego kosztami procesu, obejmującymi wynagrodzenie biegłego w następstwie uwzględnienia przez Sąd wniosku Powódki, mimo że pozwany oponował temu wnioskowi, podczas gdy powódka zgłosiła ten wniosek na fakty nieistotne dla rozstrzygnięcia, co w świetle treści uzasadnienia sądu, który przesłankowo stwierdził nieważność umowy, ale nie dokonał przewalutowania salda kredytu, dodatkowo potwierdza, że dowód ten był zbędny i doprowadził do powstania niecelowych kosztów postępowania, którymi obciążony został pozwany, mimo że oponował zasadności dopuszczenia tego dowodu,

II. naruszenia przepisów prawa materialnego:

1) art. 189 k.p.c. przez błędną wykładnię i przyjęcie, że powódce przysługuje interes prawny w żądaniu ustalenia nieważności umowy kredytu,

2) art. 385 1 k.c. w zw. z art. 65 § 1 i 2 k.c. oraz art. 58 § 3 k.c. przez przyjęcie, że postanowienia umowy, dotyczące indeksacji zadłużenia z tytułu udzielonego kredytu oraz wysokości rat w oparciu o miernik w postaci franka szwajcarskiego, ustalanego według tabeli kursowej banku, kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy, a zatem stanowią niedozwolone postanowienia umowne i ich wyeliminowanie prowadzi do nieważności całej umowy, podczas gdy prawidłowo przeprowadzona analiza prawna, uwzględniająca zasady wykładni umów, skutkowałaby ustaleniem, że taka dowolność i naruszenie nie miały miejsca oraz przez przyjęcie, że pozwany naruszył obowiązki informacyjne w stosunku do powódki na etapie przedkontraktowym, podczas gdy prawidłowo przeprowadzona analiza prawna skutkowałaby ustaleniem, że takie naruszenie nie miało miejsca,

3) art. 385 1 k.c. w zw. z art. 4 ust. 2 Dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz. U. UE. L. 95, powoływanej dalej jako „Dyrektywa 93/13/EWG”) przez niewłaściwe zastosowanie, polegające na niewyodrębnieniu w umowie stron klauzul ryzyka walutowego, dotyczących stricte zastosowania mechanizmu indeksacji zobowiązania kredytowego kursem waluty obcej i klauzul spreadów walutowych, dotyczących wyłącznie odesłania do stosowanych przez bank kursów walutowych oraz przyjęcie, że wszystkie takie postanowienia umowne dotyczą głównego świadczenia stron, podczas gdy w świetle aktualnego na dzień orzekania orzecznictwa TSUE, wydanego na gruncie podobnych spraw, klauzule ryzyka walutowego, uwzględniwszy ich wyodrębnienie, są postanowieniami określającymi główne świadczenia stron, zaś klauzule spreadowe nie mają takiego charakteru, tj. nie określają głównego świadczenia stron, co doprowadziło do przeprowadzenia łącznej oceny klauzuli ryzyka walutowego i klauzuli spreadowej przez pryzmat przesłanek, o których mowa w art. 385 1 § 1 k.c.,

4) art. 56 k.c. w zw. z art. 358 § 2 k.c., art. 69 ust. 3 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe – t. jedn. Dz. U. z 2023 r., poz. 2488 z późn. zm., powoływanej dalej jako „pr. bank.”) i art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13/EWG przez zanegowanie możliwości zastosowania dyspozytywnego przepisu art. 358 § 2 k.c., wykładanego łącznie z art. 69 ust. 3 pr. bank., w miejsce uznanych za niedozwolone postanowień umowy, dotyczących klauzul indeksacyjnych w zakresie, w jakim zawierają one odesłanie do tabel kursowych banku, podczas gdy taki proces stosowania prawa, w ocenie strony pozwanej, jest dopuszczalny, a ponadto jest zdatny do przywrócenia równowagi kontraktowej stron, przy jednoczesnym zachowaniu ważności umowy, służy realizacji celów Dyrektywy 93/13/EWG, a ponadto jest zgodny z przepisami prawa krajowego, co doprowadziło do bezpodstawnego stwierdzenia nieważności umowy,

5) art. 4 ustawy z dnia 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy Prawo bankowe oraz nie-których innych ustaw (Dz.U. 2011, Nr 165, poz. 984, powoływanej jako tzw. ustawa antyspreadowa) w zw. z art. 69 ust. 3 pr. bank. i art. 75b pr. bank. przez nieuwzględnienie okoliczności, że powódka mogła zdecydować się na zawarcie aneksu, na podstawie którego spłata kredytu byłaby dokonywana bezpośrednio w walucie indeksacji, co powodowałoby, że zakwestionowane przez nią postanowienia umowne, odsyłające do tabel kursowych banku, nie miałyby zastosowania,

6) art. 455 k.c. w zw. z art. 481 § 1 k.c. przez przyznanie powódce odsetek za opóźnienie od zasądzonego świadczenia w sposób opisany w punkcie drugim zaskarżonego wyroku, mimo że powinny one być zasądzone ewentualnie od daty złożenia przez nią jednoznacznego oświadczenia w zakresie dalszego trwania umowy po pouczeniu o skutkach łączących się z potencjalną nieważnością umowy, do czego nie doszło w toku rozprawy przed Sądem pierwszej instancji.

Na tych podstawach pozwany wniósł o zmianę wyroku w zaskarżonej części przez oddalenie powództwa w całości i zasądzenie od powódki kosztów procesu za obie instancje według norm przepisanych.

Powódka wniosła o oddalenie apelacji i zasądzenie na jej rzecz kosztów postępowania apelacyjnego według norm przepisanych.

W piśmie z dnia 11 grudnia 2023 r. pozwany zgłosił ewentualny zarzut zatrzymania zasadzonego na rzecz powódki świadczenia do czasu zaofiarowania przez nią na jego rzecz kwoty 165.282,01 zł z tytułu zwrotu wypłaconego jej kapitału kredytu albo zabezpieczenia roszczenia o jej zwrot.

Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:

Apelacja nie zasługiwała na uwzględnienie, a jej zarzuty były bezzasadne.

Odnośnie do podstawy faktycznej orzeczenia wydanego w postępowaniu odwoławczym wskazać należy, że Sąd Apelacyjny – po zapoznaniu się zgodnie z art. 382 k.p.c., jako sąd merytorycznie rozpoznający sprawę, z całością zebranego w niej materiału dowodowego – doszedł do przekonania, że w zakresie istotnym dla rozstrzygnięcia może, stosownie do art. 387 § 2 1 pkt 1 k.p.c., ograniczyć się do stwierdzenia, że przyjął za własne ustalenia Sądu pierwszej instancji.

Przemawiało za tym z jednej strony to, że są one zgodne z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego, a jego ocena odpowiada zasadom wynikającym z art. 233 § 1 k.p.c. i jest zbieżna z własną oceną Sądu Apelacyjnego. Istotne jest jednocześnie, że podniesione przez pozwanego zarzuty apelacyjne nie zdołały skutecznie podważyć prawidłowości tych ustaleń, ponieważ zarzuty te sprowadzały się do próby własnej interpretacji zebranego materiału dowodowego, mającej skutkować przyjęciem korzystnych dla skarżącego wniosków faktycznych i ocen prawnych. W tej sytuacji zbędne jest jednocześnie powtarzanie tych ustaleń, skoro zostały one obszernie przedstawione w pisemnym uzasadnieniu zaskarżonego wyroku.

Z drugiej strony wziąć trzeba pod uwagę, że Sąd Apelacyjny nie znalazł podstaw do uzupełnienia powyższych ustaleń w drodze przeprowadzenia dodatkowego postępowania dowodowego lub odmiennej oceny zebranego już materiału. W szczególności dotyczy to dokumentów, które nie zostały uwzględnione przez Sąd pierwszej instancji przy dokonywaniu ustaleń faktycznych istotnych dla rozstrzygnięcia z uwagi na trafne stwierdzenie przez w/w Sąd, że nie mają one znaczenia dowodowego, lecz przedstawiają jedynie opinie i poglądy na temat tzw. kredytów frankowych w sposób zbieżny ze stanowiskiem skarżącego.

Znalazło to wyraz w sposobie sformułowania zarzutu naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 227 k.p.c., ponieważ z argumentacji pozwanego przez wynika, że kwestionując dokonaną przez Sąd pierwszej instancji ocenę dowodów i przyjętych na jej podstawie ustaleń faktycznych, odwołuje się on do ogólnych tez, mających po-twierdzać, że wbrew powódce miała ona możliwość negocjowania treści spornych postanowień oraz doskonale zdawała sobie sprawę z charakteru przedmiotowej umo-wy, w szczególności z tego, że przyjmuje na siebie ryzyko walutowe, które może doprowadzić do niekorzystnych dla niej skutków.

Złożone przez pozwanego do akt sprawy dokumenty, które Sąd Okręgowy uz-nał za nieistotne, w gruncie rzeczy nie miały służyć do ustalenia faktów (okoliczności faktycznych), związanych z zawarciem spornej umowy, jej treścią lub wykonaniem, lecz zmierzały do narzucenia sądom orzekającym obu instancji sposobu oceny tych okoliczności w sposób zgodny ze stanowiskiem zajmowanym przez skarżącego w niniejszej sprawie, czyli miały na celu wsparcie jego twierdzeń przez wywołanie przekonania, że rzekomo nawet z przeprowadzonych dowodów wprost wynika, że nie ma żadnych podstaw do przyjęcia nieważności umowy, zwłaszcza z powodu abu-zywności jej postanowień. Podkreślić trzeba, że te dowody nie odnosiły się do konkretnych okoliczności, w jakich doszło do zawarcia spornej umowy, lecz ogólnie przedstawiły problematykę związaną z tzw. kredytami frankowymi. Nie można więc uznać, że na ich podstawie Sąd pierwszej instancji powinien ustalić i przyjąć, że nie ma uzasadnionych podstaw do stwierdzenia niedozwolonego charakteru postanowień umownych, dotyczących indeksacji, zwłaszcza ze względu na to, że pozwany bank nie mógł dowolnie kształtować publikowanych kursów CHF/PLN i nie doszło do spełnienia przesłanki rażącego naruszenia interesu konsumenta.

Biorąc zatem pod uwagę, że Sąd Okręgowy szczegółowo i dokładnie opisał treść umowy kredytu zawartej między stronami, a także przedstawił okoliczności, w jakich doszło do jej zawarcia, w tym treść oświadczeń, jakie powódka złożyła stosownie do wymagań pozwanego, od czego zależało zawarcie tej umowy i dokonanie wypłaty kwoty kredytu oraz abstrahując od odmiennej oceny tych okoliczności przez pozwanego, a także jego stanowiska w przedmiocie charakteru prawnego tej umowy, zwłaszcza tego, czy miała ona charakter walutowy, czy złotowy, wbrew jego zarzutom nie można mieć zastrzeżeń ani do prawidłowości dokonanej przez w/w Sąd oceny zebrany materiału dowodowego, ani do przyjętego przez niego opisu okoliczności faktycznych, mających istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia.

W konsekwencji uznać należy, że pomimo iż pozwany formalnie podważa prawidłowość oceny materiału dowodowego i dokonanych na jego podstawie ustaleń faktycznych, to de facto jego zarzuty apelacyjne dotyczą przede wszystkim kwestii materialnoprawnych, z tym że ich podstawę stanowi próba przekonania, że należało przyjąć wnioski zgodne z jego stanowiskiem i twierdzeniami. Można więc uznać, że w rzeczywistości nie chodzi mu o treść ustaleń faktycznych, lecz o zakwestionowanie dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny zasadności żądania powódki.

Chybione były również wywody skarżącego na temat znaczenia pouczenia powódki przez Sąd pierwszej instancji o skutkach nieważności umowy i braku po jej pełnej świadomości tych skutków w kontekście zarzutu naruszenia art. 481 § 1 k.c. w zw. z art. 455 k.c. Przede wszystkim zauważyć trzeba, zwłaszcza w świetle orze-cznictwa TSUE, że bezskuteczność niedozwolonych postanowień umownych następuje z mocy prawa i nie jest konieczne w tym zakresie jakiekolwiek oświadczenie konsumenta o chęci skorzystania z przysługującej mu ochrony prawnej przed takimi postanowieniami. W związku z tym ewentualne pouczenie go przez sąd nie stanowi przesłanki lub warunku determinującego możliwość skorzystania przez niego z tej ochrony.

Zupełnie inną kwestią jest natomiast odpowiednie wyjaśnienie mu, że w konkretnej sytuacji skorzystanie przez niego z tej ochrony może być dla niego niekorzystne, zwłaszcza gdy wyeliminowanie z umowy postanowień niedozwolonych spo-woduje jej nieważność w całości, jeśli wywoływałoby to dla niego negatywne skutki, których nie zaakceptowałby, gdyby o nich wiedział. W konsekwencji pouczenie konsumenta przez sąd ma na celu zwiększenie i zoptymalizowanie jego ochrony przed niedozwolonymi postanowieniami umowy, a zatem ma służyć jego interesom a nie interesom przedsiębiorcy, który zastosował w umowie takie postanowienia. Kwestia tego pouczenia nie może więc być wykorzystywana przez bank na swoją rzecz jako argument mający prowadzić do uznania, że konsument – bez uprzedniego pouczenia przez sąd – nie może skutecznie powołać się na abuzywność postanowień umownych i w rezultacie nie może uzasadniać oddalenia powództwa.

W konsekwencji na brak ewentualnego wyjaśnienia przez Sąd pierwszej instancji, jakie mogą być wszystkie skutki nieważności umowy kredytu, mogłaby powoływać się co najwyżej powódka, gdyby chciała kwestionować rozstrzygnięcie, wskazując, że nie miała świadomości, że będzie to dla niej niekorzystne. Nie można natomiast uznać, że na brak tego pouczenia może powoływać się również pozwany w istocie jedynie po to, aby doprowadzić do zmiany lub uchylenia orzeczenia korzystnego dla konsumenta.

Przechodząc do pozostałych kwestii, zacząć wypada od stwierdzenia, że Sąd pierwszej instancji trafnie nie dopatrzył się w tej sprawie podstaw do jednoczesnego przyjęcia abuzywności zawartych w przedmiotowej umowie postanowień o waloryzacji (określanej też często mianem indeksacji) oraz jej bezwzględnej nieważności z uwagi na jej sprzeczność z przepisami ustawy, zasadą swobody umów lub zasadami współżycia społecznego, ograniczając się jedynie do uznania, że postanowienia te mają charakter niedozwolony w rozumieniu art. 385 1 k.c. (na gruncie krajowym) lub dyrektywy 93/13/EWG (na gruncie unijnym).

Takie stanowisko uwzględniało, że ocena postanowień umownych pod kątem ich abuzywności jest celowa i dopuszczalna jedynie wtedy, gdy znajdują się w ważnej umowie. W konsekwencji bezwzględna nieważność umowy na podstawie art. 58 § 1 k.c. (z powodu sprzeczności jej treści z ustawą lub z powodu obejścia ustawy) albo na podstawie art. 58 § 2 k.c. (z powodu jej sprzeczności z zasadami współżycia społecznego), czy wreszcie z powodu przekroczenia granic swobody umów, o których mowa w art. 353 1 k.c., skutkowałaby tym, że nie miałoby już znaczenia, czy postanowienia umowne, zawarte w nieważnej umowie, mogłyby zostać uznane także za niedozwolone (abuzywne). Bezwzględna nieważność umowy ma bowiem charakter dalej idący, a zatem ma pierwszeństwo przed ewentualną abuzywnością jej postanowień.

Wziąć trzeba ponadto pod uwagę, że z art. 385 1 § 1 k.c. wynika, że niedozwolone postanowienia umowne nie wiążą konsumenta, co na ogół uznaje się za sankcję w postaci tzw. bezskuteczności zawieszonej, polegającej na tym, że jedynie konsument może w każdym czasie powołać się na abuzywność postanowień umownych, powodując – w razie zasadności swoich twierdzeń – ich nieważność już od chwili za-warcia umowy (ab initio ), czyli z mocą wsteczną (ex tunc ). W konsekwencji nieważność tych postanowień nie następuje definitywnie ex lege , lecz do pewnego stopnia zależy od woli konsumenta, który może powołać się na ich abuzywność, wskutek czego stracą one moc wiążącą i zostaną wyeliminowane z umowy (przy zachowaniu co do zasady ważności pozostałych postanowień umownych). Może jednak także w ogóle nie powołać się na ich abuzywność lub też – mimo dostrzeżenia ich abuzywności – wprost i wyraźnie je zaakceptować, powodując, że następczo staną się one także dla niego wiążące i nie będzie już mógł ich później kwestionować w oparciu o art. 385 1 k.c.

Niemniej nawet wtedy, gdy wskutek powołania się przez konsumenta na abuzywność postanowień umownych ostatecznie dochodzi do nieważności umowy, i to ze skutkiem wstecznym, nie można tego utożsamiać z jej bezwzględną nieważnością. W tym przypadku nieważność umowy nie ma bowiem charakteru samoistnego, lecz jest następstwem abuzywności, z tym że następuje jedynie wówczas, gdy bez niedozwolonych postanowień umownych w ogóle nie jest możliwe jej utrzymanie w mocy (jej dalsze wykonywanie), a zatem nie jest wystarczający przewidziany w art. 385 1 § 1 i 2 k.c. skutek w postaci braku mocy wiążącej (co określa się też jako bezskuteczność) takich postanowień wobec konsumenta przy jednoczesnym związaniu stron umową w pozostałym zakresie, lecz konieczne jest ustalenie, że umowa – po wyeliminowaniu z niej postanowień abuzywnych – jest nieważna w całości.

W konsekwencji nie zasługuje na akceptację bardzo częsta w sprawach do-tyczących tzw. kredytów frankowych tendencja do jednoczesnego przyjmowania (tak przez strony, jak i przez sądy orzekające) tych samych okoliczności i argumentów za podstawę stwierdzenia zarówno sprzeczności postanowień umownych o denominacji lub indeksacji kredytu kursem CHF z przepisami ustawy, zasadą swobody umów lub zasadami współżycia społecznego, powodującej bezwzględną nieważność umowy kredytu na podstawie art. 58 k.c., jak i do uznawania tych samych postanowień umownych praktycznie na tych samych podstawach za abuzywne i również skutkujących nieważnością umowy w całości. Takie stanowisko nie uwzględnia istnienia przepisów szczególnych, które regulują ochronę konsumentów przed stosowaniem przez przedsiębiorców niedozwolonych postanowień umownych, wskutek czego nie ma potrzeby jednoczesnego stosowania do tych samych okoliczności oraz zagadnień przepisów ogólnych i szczególnych.

Przyjmując pogląd o szczególnym charakterze przepisów o niedozwolonych postanowieniach umownych w stosunku do przepisów o charakterze ogólnym, konieczne jest dokonanie bardzo istotnego zastrzeżenia. O ile bowiem – jak już była o tym mowa wyżej – typową sankcją niedozwolonego charakteru określonych postanowień umownych jest to, że – po powołaniu się przez konsumenta na ich abuzywność – nie wiążą stron jedynie te postanowienia przy jednoczesnym zachowaniu mocy wiążącej przez umowę w pozostałym zakresie (art. 385 1 § 2 k.c.), o tyle wziąć trzeba pod uwagę, że taki skutek może zostać przyjęty jedynie w takich przypadkach, w których po wyeliminowaniu z umowy postanowień abuzywnych nadal możliwe jest ustalenie, na podstawie pozostałych postanowień umownych, treści praw i obowiązków stron w stopniu pozwalającym na wykonanie wynikającego z niej zobowiązania zgodnie z jego treścią (istotą). Sytuacja taka z reguły nie zachodzi w przypadkach, w których niedozwolony charakter mają postanowienia umowne określające główne świadczenia stron, ponieważ bez takich postanowień niewątpliwie nie można wykonać umowy, skoro przestają wiązać strony właśnie te postanowienia, które określają, jakie mają być ich główne świadczenia. Podkreślić zaś trzeba, że zobowiązanie wymaga określenia świadczenia, więc bez możliwości jego ustalenia nie można mówić o istnieniu ważnego zobowiązania.

W tym kontekście wskazać należy, że Sąd pierwszej instancji trafnie stwierdził, że zawarte w przedmiotowej umowie kredytu postanowienia o indeksacji, ponieważ decydowały o ustaleniu ich wysokości (zarówno świadczenia banku, jak i świadczeń kredytobiorcy). Podkreślić trzeba, że – wbrew pozwanemu – także wysokość jego świadczenia (kwoty kredytu) została określona w umowie w walucie polskiej (165.2820 zł – § 1 ust. 2 k. 31), a nie w walucie obcej (CHF), która była dopiero wynikiem przeliczenia powyższej kwoty kredytu za pomocą kursu tej waluty do złotego. Abstrahując od zastrzeżeń co do zasad ustalania tego kursu, zauważyć trzeba, że już tylko abuzywność samych postanowień, dotyczących powyższych zasad, powoduje, że nie jest możliwe ustalenie, ile wynosi równowartość kwoty kredytu w CHF, a w ślad za tym niemożliwe jest ustalenie, ile ma wynosić świadczenie powódki (rat kapitałowo – kredytowych), ponieważ jego wysokość jest uzależniona od przeliczenia na walutę polską raty ustalonej w CHF (w wyniku uprzedniego przeliczenia na tę walutę kwoty kredytu wypłaconego w PLN).

Bezpodstawne jest zatem twierdzenie, jakoby kwota kredytu w walucie obcej była od początku określona w umowie oraz że także wysokość rat była znana, ponieważ wynikała z harmonogramu, w którym były one podane w walucie obcej. Nie uwzględnia to bowiem, że podanie wartości świadczeń obu stron w walucie obcej było wynikiem ich przeliczenia za pomocą kursów CHF. Dokonywanie tych przeliczeń, w tym zasady ustalania tych kursów, miały więc zasadnicze i bezpośrednie znaczenie dla ustalenia wysokości świadczeń stron, zwłaszcza powódki, które zależało najpierw od przeliczenia na walutę obcą kwoty kredytu udostępnionej w walucie polskiej, a następnie – od przeliczenia raty, ustalonej w walucie obcej w wyniku pier-wszego przeliczenia, na walutę polską, w której podlegały spłacie.

W związku z tym niezasadne jest przeciwstawianie samego uzależnienia wysokości świadczeń stron od przeliczenia za pomocą kursów CHF zasadom ustalania tych kursów, ponieważ dopiero ich łączne uwzględnienie prowadziło do ustalenia jaka jest zwaloryzowana wartość świadczeń stron. Nie można więc mówić, że zasady ustalania tych kursów nie mają znaczenia dla określenia wysokości świadczeń stron, a tym samym rzekomo nie dotyczą określenia głównych świadczeń stron. Podkreślić trzeba, że mechanizm waloryzacji, czyli przeliczania wartości świadczeń stron, nie może zostać oderwany od kursów waluty obcej, według której one są przeliczane, gdyż te kursy decydują o wyniku waloryzacji, tj. ustaleniu wartości świadczeń stron.

W związku z tym zaakceptować można również stanowisko Sądu pierwszej instancji, że skoro te postanowienia okazały się abuzywne, to po ich wyeliminowaniu z umowy w ogóle niemożliwe stało się jej wykonanie, ponieważ bez mechanizmu indeksacji (tak w zakresie przyjętego miernika waloryzacji w postaci waluty obcej, jak i w zakresie zasad ustalania wartości tego miernika, czyli kursów waluty obcej) nie jest możliwe ani ustalenie wartości świadczenia banku, ani wartości świadczeń powódki. W konsekwencji umowa stała się nieważna w całości, co Sąd ten trafnie przyjął na podstawie art. 385 1 § 1 k.c. w zw. z art. 58 § 1 k.c., art. 69 pr. bank. i art. 189 k.p.c. Wynikało to z faktu, że po uznaniu za nieważne (jako niewiążące konsumenta, inaczej bezskuteczne wobec niego) postanowień o indeksacji świadczeń kursem CHF utraciła ona postanowienia decydujące o możliwości jej wykonania zgodnie z treścią zobowiązania i wolą stron, które wprawdzie chciały uzależnić wysokość (wartość) swoich świadczeń od kursu CHF, ale uczyniły to w taki sposób, który nie mógł się utrzymać, ponieważ był abuzywny.

Zauważyć zresztą wypada, że pozwany także eksponuje w apelacji kwestię znaczenia woli stron i celu umowy, ale tendencyjnie interpretuje je jako argument mający przemawiać za utrzymaniem mechanizmu indeksacji co do zasady w mocy przy jednoczesnym zastąpieniu jedynie kursów CHF, ustalanych przez niego jednostronnie w swojej Tabeli Kursów Walut Obcych, kursami średnimi tej waluty ogłaszanymi przez NBP (w szczególności na podstawie art. 358 § 2 k.c.).

Powyższe uwagi dają podstawę do wysunięcia wniosku, że przedmiotowa umowa była nieważna w całości nie bezpośrednio dlatego, że niektóre jej postanowienia miały charakter niedozwolony, ale dlatego, że bez tych postanowień jej treść stała się sprzeczna z ustawą, tj. w tym przypadku w szczególności z art. 69 ust. 1 pr. bank., określającym przedmiotowo istotne cechy umowy kredytu. Jej nieważność umowy ma więc charakter następczy (pośredni) w stosunku do stwierdzenia abuzywności jej postanowień, ponieważ jest konsekwencją wyeliminowania z niej niedozwolonych postanowień umownych, nie wynika natomiast wprost z ich abuzywności, która co do zasady skutkuje jedynie niezwiązaniem stron (w pierwszej kolejności konsumenta) tymi postanowieniami. Inaczej niż w przypadku nieważności bezwzględnej, która od samego początku (ab initio ) następuje z mocy prawa (ex lege ), w tym przypadku najpierw doszło do stwierdzenia ich abuzywności, a dopiero następnie – z uwagi na uznanie, że bez tych postanowień nie ma możliwości wykonania umowy – nastąpiło stwierdzenie jej nieważności w całości.

Podkreślić wypada, że niniejsza sprawa jest o tyle charakterystyczna, że w zasadzie nie jest w niej kwestionowane przez pozwanego, że zawarte w spornej umowie kredytu postanowienia o indeksacji dotyczyły w istocie waloryzacji. W gruncie rzeczy trudno nawet wyobrazić sobie przeciwną sytuację, skoro sam pozwany posłużył się w jej nazwie sformułowaniem „waloryzowany kursem CHF”, a w § 1 ust. 3 umowy wyraźnie stwierdził, że CHF jest walutą waloryzacji kredytu (k. 21).

W związku z tym wziąć trzeba pod uwagę, że waloryzacja polega na tym, że wartość świadczeń stron jest ustalana za pomocą innego miernika niż pieniądz (tj. innego pieniądza od tego, w którym zobowiązanie jest zaciągnięte, ponieważ miernikiem waloryzacji może także inna waluta), ale nie prowadzi do zmiany waluty zobowiązania. Nie można zatem uznać, że indeksacja może powodować zmianę waluty świadczenia jednej lub obu stron z waluty polskiej na walutę obcą (w tym przypadku CHF). Ma ona bowiem na celu jedynie ustalenie nowej wartości świadczenia przy zastosowaniu określonego miernika waloryzacji, ale świadczenie to w dalszym ciągu wyrażone jest w tej samej walucie, z tym że „kwotowo” ma inną wartość różniącą się od wartości nominalnej.

Nie można też przyjąć, że indeksacja polega jedynie na przeliczaniu wartości świadczeń ustalonych w walucie obcej na walutę polską, ponieważ oznaczałoby to, że wbrew treści umowy, a także wniosku kredytowego, był to po prostu kredyt walutowy, który był jedynie wypłacony i spłacany w walucie polskiej. Oczywiście, pozwany bank w gruncie rzeczy chciałby obecnie, żeby zaakceptować koncepcję, że dopuszczalne było umówienie się, że kredyt zostanie udzielony i wypłacony w walucie polskiej, ale z uwagi na jego waloryzację za pomocą CHF zgodnie z § 1 ust. 3 umowy będzie następnie traktowany tak, jakby realnie został udzielony we frankach szwajcarskich, czyli tak, jakby faktycznie udostępnił powódce kwotę kredytu w tej walucie, a nie jedynie dokonał po wypłacie kredytu przeliczenia (waloryzacji) jego kwoty z waluty polskiej na walutę szwajcarską. Jego stanowisko nie zasługuje na ak-ceptację, ponieważ de facto zrównuje kredyt indeksowany z kredytem walutowym, mimo że niewątpliwie – jak będzie wynikać z dalszych rozważań – zachodzi między nimi bardzo istotna różnica, związana, ogólnie na razie rzecz ujmując, z przeliczaniem wartości świadczeń obu stron za pomocą kursów waluty obcej zamiast realnego udostępnienia i spłacania kredytu w tej walucie.

W tym kontekście zauważyć wypada, że generalnie waloryzacja nie ma na celu określenia treści świadczenia (tj. przedmiotu zobowiązania, czyli zachowania, którego wierzyciel może domagać się od dłużnika, a które dłużnik jest obowiązany speł-nić na rzecz wierzyciela – por. art. 353 § 1 i 2 k.c.) lub przedmiotu świadczenia (czyli rzeczy lub innego obiektu, do którego odnosi się zachowanie dłużnika jako przedmiot zobowiązania), lecz chodzi w niej jedynie o ustalenie wartości świadczenia, i to wyłącznie świadczenia pieniężnego, czyli takiego, którego przedmiotem jest zapłata określonej sumy pieniężnej. Wniosek taki jest uzasadniony treścią art. 358 1 § 1 k.c., z którego wynika, po pierwsze, że dotyczy on tylko takich świadczeń, których przed-miotem od chwili powstania zobowiązania jest suma pieniężna, a po drugie, że co do zasady takie świadczenie powinno zostać spełnione przez zapłatę sumy nominalnej. Z kolei po myśli art. 358 1 § 2 k.c. strony mogą zastrzec w umowie, że wysokość świadczenia pieniężnego zostanie ustalona według innego niż pieniądz miernika wartości. Także w tym przepisie, który stanowi podstawę dopuszczalności waloryzacji umownej, jest więc mowa o świadczeniu pieniężnym, a ponadto wyraźnie wynika z niego, że chodzi wyłącznie o ustalenie wysokości takiego świadczenia, a nie o jakieś inne znaczenie lub skutki posłużenia się przez strony waloryzacją.

Waloryzacja nie zmienia zatem ani rodzaju (charakteru) świadczenia (czyli zachowania dłużnika objętego treścią zobowiązania), ani jego przedmiotu, którym dalej jest suma pieniężna, lecz wpływa jedynie na ustalenie (określenie) wysokości tej kwoty według innego niż pieniądz miernika wartości (zastrzec przy tym od razu wypada, że sformułowanie „inny niż pieniądz miernik wartości” odnosi się także do innej waluty niż ta, w której wyrażona jest suma pieniężna, będąca przedmiotem świadczenia). Inaczej rzecz ujmując, także w przypadku waloryzacji przedmiotem zobowiązania nadal jest zachowanie, polegające na zapłacie sumy pieniężnej, natomiast zastosowanie waloryzacji ma służyć ustaleniu wysokości tej sumy (innej od sumy nominalnej), ale nie zmienia treści zobowiązania lub przedmiotu świadczenia (zwłaszcza waluty, w jakiej ma ono być spełnione), chyba że co innego wynika z tre-ści zobowiązania.

Ma to istotne znaczenie nie tylko dla oceny charakteru indeksacji stosowanej w umowach kredytu (przez uznanie jej za rodzaj waloryzacji, jak zresztą sam pozwa-ny wprost to ujął w przedmiotowej umowie), ale i dla oceny jej wpływu na przed-miot świadczenia, czyli rodzaj waluty, w której powinno zostać spełnione. Skoro bowiem waloryzacja ma służyć tylko do ustalenia wysokości świadczenia pieniężnego, to co do zasady (zwłaszcza o ile strony nie umówią się inaczej) nie może skutkować zmianą waluty, w której zgodnie z treścią zobowiązania ma ono zostać spełnione, lecz może prowadzić jedynie do ustalenia jego wysokości odbiegającej od tej, którą miało nominalnie w chwili powstania zobowiązania.

Pogląd ten można lepiej wyjaśnić przez odwołanie się do innego miernika wartości niż waluta obca. I tak, w przypadku przyjęcia za miernik waloryzacji wartości jakiejkolwiek rzeczy (w tym także złota lub innego kruszcu) nie oznacza to, że po dokonaniu waloryzacji świadczenia pieniężnego może już ono zostać spełnione nie w pieniądzu, lecz w rzeczach, stanowiących miernik waloryzacji (np. w złocie lub in-nym kruszcu), ponieważ nadal podlega ono spełnieniu w walucie określonej w zobowiązaniu, z tym że o wartości odbiegającej od nominalnej (tj. tej, którą miało w chwili powstania zobowiązania), a mianowicie odpowiadającej wyliczeniu przy zastosowaniu wybranego miernika waloryzacji.

Odnosząc to do spornej umowy i traktując indeksację świadczenia z tytułu umowy kredytu za pomocą kursu waluty obcej (tu: CHF) jako waloryzację w rozumieniu art. 358 1 § 2 k.c., stwierdzić można, że wbrew pozwanemu przedmiotowy kredyt niewątpliwie miał charakter złotowy (por. jego twierdzenia o walutowym charakterze tego kredytu m. in. k. 89v, 90, 92, 93v, 94v). Nie można bowiem przyjąć, że indeksacja kredytu (tj. świadczeń z umowy kredytu) może prowadzić do zmiany waluty, w której świadczenia stron mogą lub powinny zostać spełnione, a zatem z waluty polskiej na walutę szwajcarską. Tym bardziej nie można uznać, że specyfiką indeksacji w umowie kredytu jest wyrażanie świadczenia w innej walucie (tj. ustalanie treści zobowiązania w walucie obcej) niż waluta polska, w której są one (według banków) tylko spełniane, czemu towarzyszy zazwyczaj bezpodstawne przeciwstawianie tzw. waluty zobowiązania walucie jego wykonania. Waluta obca stanowi bowiem jedynie miernik (kryterium) waloryzacji, czyli ma służyć do ustalenia realnej wartości świadczenia, które jednak nadal jest wyrażone i podlega spełnieniu w walucie określonej w zobowiązaniu, czyli w tej sprawie – w walucie polskiej (por. § 1 ust. 2 umowy).

Odmiennej oceny nie może uzasadniać możliwość spłaty kredytu, czyli spełnienia świadczenia przez powódkę, także bezpośrednio w walucie indeksacji, tj. w CHF. Wziąć trzeba pod uwagę, że uchwalenie tzw. ustawy antyspreadowej miało na celu przede wszystkim zapobiec ocenianej krytycznie praktyce jednostronnego i niepodlegającego jakiejkolwiek kontroli ze strony kredytobiorców ustalania przez banki wysokości kursów CHF, według których przeliczana była wartość spełnianego przez nich świadczenia (w postaci rat kapitałowo – odsetkowych, które po wypłacie kredytu, wskutek jego przeliczenia na walutę obcą, zostały określone w harmonogramie spłat w CHF). W związku z tym wprowadzenie możliwości spłaty kredytu także bezpośrednio w walucie indeksacji nie może stanowić przekonującego argumentu za poglądem, że przedmiotem świadczenia w umowie kredytu indeksowanego jest rzekomo waluta obca. W rzeczywistości służyła bowiem ona wyłącznie do przeliczania świadczeń stron (i to obu), które niewątpliwie były spełniane w walucie polskiej, z tym że ich wartość („równowartość”) była ustalana w CHF.

W takim ujęciu można wprawdzie zaakceptować stanowisko pozwanego, że celowe i konieczne jest odróżnienie abuzywności postanowień umownych o waloryzacji (określanej w umowach kredytu zazwyczaj mianem indeksacji lub denominacji) od abuzywności postanowień umownych, dotyczących zasad ustalania kursów CHF, ale to odróżnienie nie może iść zbyt daleko, ponieważ obie grupy postanowień odnoszą się w istocie do tego samego zagadnienia, a mianowicie przeliczenia (ustalenia) wartości świadczenia (wyrażonego i spełnianego w walucie polskiej) za pomocą miernika w postaci waluty obcej. W związku z tym wbrew pozwanemu nie można oceniać prawidłowości mechanizmu indeksacji w oderwaniu od przyjętych w umowie zasad ustalania wysokości kursów CHF. Indeksacja nie funkcjonuje bowiem abstrakcyjnie, lecz jest ściśle powiązana z wysokością kursu waluty obcej, według którego jest ona dokonywana. Innymi słowy, kurs waluty obcej niewątpliwie decyduje o wyniku indeksacji, czyli o ustaleniu realnej a nie nominalnej wartości świadczenia w chwili jego spełnienia.

Wiąże się z tym dostrzegana niekiedy konieczność odróżnienia tzw. ryzyka walutowego od tzw. ryzyka kursowego. Pierwsze z nich wynika już z samego wy-boru miernika waloryzacji, czyli w tym przypadku waluty obcej stosowanej do ustalania wartości świadczenia, a drugie dotyczy sposobu ustalania kursu waluty obcej przyjętej jako miernik waloryzacji. Zauważyć przy tym wypada, że samo ryzyko kur-sowe nie oddaje całości złożonego charakteru waloryzacji kredytu za pomocą kursu waluty obcej, ponieważ nie uwzględnia zmienności kursów tej waluty niezależnej od obu stron. Nie chodzi więc jedynie o to, że pozwany bank mógł samodzielnie ustalać kursy CHF, ale dodatkowo także o to, że kursy te ulegają wahaniom niezależnym od niego.

Nota bene , taki argument bywa niekiedy wykorzystywany przez banki na swoją obronę, ale nie zasługuje on na akceptację. Nie można bezkrytycznie zgodzić się z tezą, że umowy kredytu indeksowanego kursem CHF okazały się niekorzystne dla klientów z przyczyn całkowicie niezależnych od banku i że kredytobiorcy bezpodstawnie, wręcz sprzecznie z zasadami współżycia społecznego, podnoszą zarzut ich abuzywności jedynie w celu uchylenia się od ich wykonania. Wziąć bowiem trzeba pod uwagę, że taki sposób waloryzacji (tj. za pomocą kursu CHF) został zaproponowany powódce (tak jak i innym klientom) przez bank we wzorcu umownym, na podstawie którego została zawarta przedmiotowa umowa.

Pozwany nie może więc uchylić się od skutków przyjętego w umowie mechanizmu indeksacji i przerzucić ich wyłącznie na stronę powodową, ponieważ skutki te, aczkolwiek rzeczywiście ujawniły się w pełnej okazałości dopiero w chwili gwałtownego wzrostu kursu CHF, tkwiły immanentnie w umowie kredytu już od chwili jej zawarcia. Otwarte mogło być jedynie pytanie, kiedy nastąpi taki wzrost (zwłaszcza w perspektywie wieloletniego związania stron przedmiotową umową kredytu – w tej sprawie przez 360 miesięcy, czyli 30 lat § 1 ust. 4 umowy k. 21), gdyż w takiej sytuacji to, że taki skutek nastąpi, mogło być uważane co najmniej za wysoce prawdopodobne, o ile nie za całkowicie pewne.

Gdyby zatem pozwany rzeczywiście uczciwie podchodził do swoich klientów (w tym powódki), to powinien tak ukształtować treść umowy, aby zapewniała im, jako konsumentom, ochronę, gdyby okazało się, że nastąpił taki wzrost kursu CHF, który wprawdzie realnie nie był brany pod uwagę w chwili zawarcia umowy, ale hipotetycznie mógł i powinien być uwzględniony przy ocenie korzystności i bezpieczeństwa umowy dla obu stron, w tym zwłaszcza dla powódki jako jej słabszej strony. Tymczasem pozwany w gruncie rzeczy zadbał jedynie o własne interesy, domagając się złożenia przez powódkę oświadczeń o świadomości i akceptacji wszelkich ryzyk związanych z zawarciem umowy kredytu indeksowanego kursem CHF, na które powołuje się w apelacji, ale nie postąpił w taki sam sposób w stosunku do niej, ponieważ w jakimkolwiek stopniu nie zabezpieczył jej przed skutkami nieograniczonego wzrostu tego kursu, zwłaszcza w takim stopniu, który nadmiernie odbiegałby od spadku siły nabywczej waluty polskiej, w której zobowiązanie zostało zaciągnięte i podlegało wykonaniu.

Można to ująć również w ten sposób, że pozwany z jednej strony próbuje bagatelizować swoją rolę, mimo że był autorem wzorca umownego (a także w/w oś-wiadczeń), na podstawie którego została zawarta umowa i silniejszą stroną stosunku prawnego, a z drugiej strony próbuje przypisać powódce rolę strony, od której w znacznie większym stopniu, niż było rzeczywiście, zależało, jaka będzie treść umowy i która – jego zdaniem – powinna nawet bardziej od niego zdawać sobie sprawę z rzeczywistego charakteru umowy i jej skutków, mimo że w przeciwieństwie do niego nie była profesjonalistą w tej dziedzinie.

Chybione i nieprzekonujące jest więc eksponowanie w apelacji znaczenia powyższych oświadczeń, ponieważ nie można aprobować stanowiska pozwanego, który w ten sposób zmierza do obciążenia powódki współodpowiedzialnością, i to nawet w większym stopniu od niego samego, za takie ukształtowanie treści postanowień umownych, dotyczących mechanizmu waloryzacji świadczeń stron, które obecnie powoduję uznanie ich za niedozwolone postanowienia umowne. Zbyt daleko idące byłoby przyjęcie, że powódka, jako konsument, przez zaakceptowanie treści umowy, zawartej na podstawie wzorca umownego opracowanego przez pozwany bank lub przez wybór umowy zgodnej z tym wzorcem, doprowadziła (mówiąc potocznie „sama jest sobie winna”) do ukształtowania powyższych postanowień w sposób abuzywny.

Z tych samych przyczyn nie zasługuje na akceptację także próba przekonywania, że powódka, jako rozsądna, ostrożna i doświadczona osoba (zgodnie ze wzorcem starannego konsumenta), powinna była od razu zauważyć w chwili zawierania umowy, że proponowane jej przez bank postanowienia umowne o waloryzacji (inaczej indeksacji) kredytu kursem CHF mogą mieć charakter abuzywny. Nie można bowiem uznać, że w relacji między przedsiębiorcą a konsumentem zachodzi rzeczywista równorzędność pozycji kontraktowych i że konsument realnie ma istotny wpływ na treść umowy, zwłaszcza w tym zakresie, w jakim przedsiębiorca nadaje jej cechy odpowiadające konstrukcji oferowanego przez niego produktu, np. określonego rodzaju kredytu (w tym przypadku kredytu indeksowanego lub inaczej waloryzowanego kursem CHF).

Podkreślić trzeba, że zgodnie z zasadami doświadczenia życiowego to bank, a nie jego klienci, decyduje, jakie rodzaje kredytów jest gotów zaoferować po-szczególnym rodzajom klientów, a zatem również o tym, jaka będzie treść umowy kredytu. W związku z tym nie można przeceniać znaczenia oświadczeń składanych przez nich zgodnie z oczekiwaniami banku, od których zależy udzielenie lub nieudzielenie przez niego kredytu ani eksponować osobistych kwalifikacji konsumentów (ich wykształcenia, doświadczenia życiowego lub zawodowego), ponieważ nie może to usprawiedliwiać przedsiębiorcy, który wprowadza do umowy postanowienia o charakterze niedozwolonym i nie może zwalniać go z odpowiedzialności za ich wprowadzenie z powołaniem się na argument, że przecież rozsądny i rozważny konsument mógł i powinien był z łatwością zorientować się, jaki mają one charakter. Inaczej rzecz ujmując, to nie konsument, lecz przedsiębiorca jest odpowiedzialny za to, że w umowie znalazły się postanowienia o charakterze niedozwolonym.

Na rzecz pozwanego nie może też przemawiać powoływanie się na to, że mimo kwestionowanego, tj. abuzywnego, charakteru spornych postanowień umownych powódka początkowo odnosiła korzyści z przedmiotowej umowy z uwagi na to, że po przeliczeniu wypłaconej w walucie polskiej kwoty kredytu na saldo wyrażone w CHF korzystała z niskiego oprocentowania według stawki LIBOR. Zauważyć trze-ba, że zaproponowanie jej niższego oprocentowania w istocie służyło przede wszystkim do przekonania jej, że kredyt indeksowany (waloryzowany) kursem CHF jest dla niej o wiele atrakcyjniejszy od kredytu bez mechanizmu indeksacji, który był oprocentowany znacznie wyższą stawką WIBOR [określany przez banki w przeciwieństwie do kredytu indeksowanego lub denominowanego jako kredyt złotowy, chociaż to pojęcie jest niezbyt precyzyjne, ponieważ kredyt indeksowany/denominowany kursem CHF de facto też był kredytem złotowym, w związku z czym mylne i bezpodstawne było przeciwstawianie go kredytom złotowym jako rzekomego kredytu walutowego].

Nie oznacza to więc, że korzyści powódki z oprocentowania kredytu stawką LIBOR niwelują ryzyko walutowe lub przeważają nad skutkami obciążenia go tym ryzykiem (powiększonym przy tym dodatkowo o ryzyko kursowe, wynikające z jednostronnego ustalania kursów CHF przez pozwany bank). Nie można bowiem ograniczać negatywnych następstw wprowadzenia indeksacji do umowy kredytu jedynie do stosowania przez bank własnych kursów banku przy przeliczaniu świadczeń stron, ponieważ z punktu widzenia konsumentów szczególnie niekorzystne było – co w pełni okazało się jednak dopiero po gwałtownym wzroście kursu CHF – nieograniczone obciążenie nich ryzykiem walutowym, które nie występuje w typowej umowie kredytu złotowego (tj. bez mechanizmu indeksacji lub denominacji).

W świetle powyższych uwag nie zasługiwały na uwzględnienie zarzuty na-ruszenia art. 233 § 1 k.p.c. przez zaniechanie dokonania wszechstronnej oceny materiału dowodowego i w rezultacie rzekomo błędne przyjęcie przez Sąd pierwszej instancji, że pozwany mógł dowolnie i arbitralnie ustalać kursy CHF stosowane do wa-loryzacji (indeksacji) świadczeń stron zgodnie z przedmiotową umową. Pozwany nietrafnie eksponuje formalne aspekty ustalania przez niego tych kursów oraz rzeczywisty sposób ich ustalania, który powodował, że stosowane przez niego kursy CHF odpowiadały – według jego twierdzeń – utrwalonej i powszechnej praktyce bankowej w ówczesnym okresie, a tym samym miały charakter rynkowy i nie odbiegały istotnie (zwłaszcza na niekorzyść powódki) od kursów ustalanych w analogicznym czasie przez inne banki.

Takie podejście stanowi w gruncie rzeczy tendencyjną próbę odwrócenia uwa-gi od tego, że zasadniczym problemem w przedmiotowej umowie było przede wszy-stkim wprowadzenie do niej mechanizmu waloryzacji (indeksacji), czyli powiązania wartości świadczenia stron z kursem wybranej waluty obcej (w tym przypadku CHF), a nie tylko to, w jaki sposób były ustalane kursy tej waluty stosowane w tym mechanizmie.

Ponadto argumentacja, dotycząca prawidłowości ustalania przez bank kursów CHF, pomija stanowisko Sądu pierwszej instancji, który generalnie nie zanegował, że ustalane przez pozwany bank kursy CHF mogły być zbliżone do kursów rynkowych (średnich, przeciętnych itp.), ale decydujące znaczenie nadał samej możliwości, wynikającej z zakwestionowanych postanowień umownych, ustalania tych kursów przez bank w sposób jednostronny w oparciu o kryteria nieznane powódce i w konsekwencji nienadające się do oceny oraz zweryfikowania prawidłowości ich ustalania przez bank.

Istotne jest zatem nie to, czy bank ustalał te kursy według zasad, które – jak twierdzi – uniemożliwiały mu ich ustalanie w sposób krzywdzący powoda, lecz to, że te zasady nie zostały precyzyjnie wskazane w umowie. Nie jest zaś tak, że rzekomo w ogóle niemożliwe było ich wskazanie w umowie z uwagi na to, że nie istnieje konkretny wzór lub algorytm, według którego je ustalał. W świetle jego argumentacji nie budzi przecież wątpliwości, że taki wzór (algorytm, metoda itp.) niewątpliwie musiał istnieć, skoro pozwany za jego pomocą ustalał te kursy, i to w taki sposób, że były one, według niego, obiektywne lub inaczej rynkowe. Nie było więc żadnych przeciwwskazań, aby ujawnił je w umowie, czyli wskazał, w jaki sposób je ustala. Co więcej, nawet jeśli zachodziła możliwość, że w okresie wieloletniego związania stron umową zasady ustalania przez niego kursów walut obcych mogą ulec zmianie, to nie było przeszkód, aby określił w niej zasady ich zmiany, np. przez zmianę regulaminu lub w drodze aneksu do umowy. W związku z tym nieprzekonujące jest powoływanie się przez bank, że nie było możliwe określenie tych zasad w umowie lub że w ogóle nie miał takiego obowiązku. Podobnie nie można zaakceptować tezy, że wystarczająca była możliwość wyinterpretowania tych zasad na podstawie ogólnych przepisów, dotyczących treści umowy (art. 56 k.c., art. 65 § 2 k.c.) lub jej wykonania (art. 354 k.c.) albo nadzoru sprawowanemu nad bankiem przez (...). Tak samo nie można przyjąć, że w ostateczności – gdyby nawet wyeliminować postanowienia pozwalające bankowi samodzielnie ustalać kursy CHF stosowane do przeliczania wartości świadczeń stron – zgadzały się one na stosowanie w przedmiotowej umowie kursów średnich ogłaszanych przez NBP.

Wziąć trzeba pod uwagę, że dawało to bankowi niemożliwą do zaakceptowania w umownych stosunkach zobowiązaniowych, zwłaszcza w relacjach z konsumentami, przewagę nad drugą stroną zobowiązania (dłużnikiem), pozwalając przedsiębiorcy jednostronnie kształtować wysokość świadczenia. Nie jest przy tym rozstrzygająca skala tej przewagi, czyli zakres, w jakim bank ewentualnie korzystał z możliwości dowolnego ustalania wysokości kursów CHF, lecz wystarczające jest to, że w opracowanym przez niego wzorcu umownym przewidział dla siebie taką możliwość.

Odmiennego wniosku nie może uzasadniać powoływanie się na treść art. 111 ust. 1 pkt 4 pr. bank., który stanowi normatywną podstawę do publikowania przez banki tabel kursowych, w których ogłaszają stosowane przez siebie kursy sprzedaży i kupna walut obcych. Stanowisko pozwanego nie bierze pod uwagę, że w przypadku indeksacji w ogóle nie dochodzi do sprzedaży lub kupna walut obcych, lecz jedynie do rachunkowego przeliczania wartości świadczeń z waluty polskiej na walutę obcą (przy wypłacie kredytu) i z waluty obcej na walutę polską (przy jego spłacie).

Zauważyć ponadto należy, że sytuacja kredytobiorcy jest zasadniczo odmienna od sytuacji innych kontrahentów banku, którzy chcą od niego nabyć lub sprzedać mu walutę obcą. W ich przypadku kurs wymiany znają już bowiem oni przed podjęciem decyzji o dokonaniu transakcji z bankiem, więc mogą ocenić, czy chcą ją zawrzeć po danym kursie, czy z niej rezygnują. Natomiast kredytobiorcy w chwili podejmowania decyzji o zawarciu umowy kredytu nie znają jeszcze kursu waluty obcej, po jakim kwota kredytu zostanie przeliczona, a tym bardziej nie wiedzą, po jakim kursie będą przeliczane ich raty w całym wieloletnim okresie spłaty. Właśnie z tej przyczyny zasadnicze znaczenie ma dla nich nie tyle znajomość konkretnej tabeli kursowej z danego dnia (z chwili wypłaty kredytu lub spłaty rat), co znajomość zasad, według jakich w ich kontrakcie bank będzie ustalał te kursy w przyszłości.

W związku z tym nie było konieczności ustalania, w szczególności za po-mocą opinii biegłego, jak pozwany faktycznie ustalał kursy CHF stosowane przy przeliczaniu wartości świadczeń stron i czy te kursy nie były, zwłaszcza rażąco, niekorzystne dla powódki. Decydujące jest bowiem to, że treść umowy dawała mu taką możliwość, a nie to, czy z niej skorzystał i ewentualnie w jakim zakresie.

Uwzględniając jednocześnie wskazaną wcześniej kwestię uzależnienia udzielenia kredytu indeksowanego od złożenia przez kredytobiorcę (powódkę) oświadczeń o świadomości i akceptacji wszelkich ryzyk związanych z taką umową, nie można ograniczać skutków mechanizmu indeksacji jedynie do jednostronnego i dowolnego ustalania kursów CHF przez bank. Zbyt daleko idące i kompletnie nieprzekonujące jest więc stanowisko banku, że złożenie tych oświadczeń w gruncie rzeczy przesądza o braku możliwości postawienia mu zarzutu abuzywności postanowień umownych dotyczących powyższego mechanizmu.

Zauważyć trzeba, że wbrew skarżącemu Sąd pierwszej instancji nie pominął tych oświadczeń przy wyrokowaniu i nie dokonał ich błędnej oceny. Zupełnie innym zagadnieniem jest natomiast to, że doszedł do przekonania, że złożeniu tych oświadczeń nie towarzyszyło rzetelne i wszechstronne wyjaśnienie powódce przez pozwanego rzeczywistego znaczenia przyjętego w umowie mechanizmu indeksacji, a także wiążącej się z nim ogromnej skali ryzyka, wynikającego nie tylko ze zmienności sta-wek LIBOR, według których ustalane jest oprocentowanie kredytu oraz z ustalaniem kursów CHF przez bank według nieskonkretyzowanych i nieujawnionych w umowie kryteriów, ale także z możliwości znacznego wzrostu kursu CHF, obciążającej przy tym bez jakiegokolwiek ograniczenia wyłącznie powódkę, mimo że była słabszą stroną umowy.

Nie negując zatem, że powódka rzeczywiście podpisała powyższe oświadczenia, nie można utożsamiać tego z rzetelnym i wyczerpującym udzieleniem jej pouczenia o charakterze umowy i skali wiążącego się z nią ryzyka. W tym zakresie – w ślad za wyrażanym w orzecznictwie poglądem – powtórzyć należy, że gdyby pozwany rzeczywiście chciał uczciwie i skutecznie pouczyć powódkę o powyższym ryzyku, to w ogóle nie zaoferowałby jej zawarcia umowy kredytu indeksowanego kursem CHF, a jednocześnie gdyby ona rzeczywiście i w pełni znała to ryzyko, to nie zgodziłaby się na jej zawarcie, mając zwłaszcza na uwadze, że umowa była zawarta na bardzo długi okres, w którym można było, a wręcz należało liczyć się nawet z bardzo znacznymi wahaniami kursu CHF, co powinno być wyraźnie wskazane przez bank.

Pozwany niezasadnie zakwestionował w tym zakresie oparcie się przez Sąd pierwszej instancji na twierdzeniach i zeznaniach powódki, zarzucając, że należało podchodzić do nich krytycznie i ostrożnie, ponieważ były sprzeczne z pozostałym zebranym w sprawie materiałem dowodowym, w tym z treścią zgromadzonych dokumentów, zwłaszcza w/w oświadczeń oraz pochodziły od osoby bezpośrednio zainteresowanej uzyskaniem korzystnego rozstrzygnięcia. Zastrzeżenia pozwanego do wiarygodności powódki nie zasługiwały na uwzględnienie. Można wprawdzie zgodzić się z nim, że mogła ona być zainteresowana korzystnym dla niej przed-stawieniem spornych okoliczności, ale nie można tylko na tej podstawie uznać jej zeznań za niewiarygodne. Przy ich ocenie kierować się bowiem należy cało-kształtem zebranego materiału dowodowego, rozważając go m. in. w świetle zasad doświadczenia życiowego, z których wynika, że sam fakt podpisania przez nią wskazanych przez pozwanego oświadczeń nie przesądza o prawdziwości objętych nimi okoliczności, zwłaszcza że z zebranego w sprawie materiału dowodowego nie wynika niepodważalnie, że z pewnością bank prawidłowo i rzetelnie pouczył ją o występującym ryzyku oraz że poszczególne postanowienia umowy były z nią indywidualnie uzgadniane lub choćby zostały z nią omówione i wyjaśnione je jej w sposób umożliwiający ich zrozumienie oraz podjęcie świadomej i rozważnej decyzji o wyrażeniu zgody na zawarcie umowy według opracowanego przez pozwanego wzorca (szablonu).

Nie można więc z góry wykluczać, że to właśnie powódka w prawdziwy sposób przedstawiła, jak faktycznie wyglądała procedura zawarcia tej umowy, zwłaszcza że w gruncie rzeczy w tamtym okresie (w 2008 r.) nikt, w tym także banki, nie zdawał sobie jeszcze w pełni sprawy z niebezpieczeństw związanych z zawarciem umowy kredytu indeksowanego kursem CHF i nie brał poważnie pod uwagę tego, że może dojść do bardzo znacznego wzrostu tego kursu. W tym kontekście nie budzi wątpliwości, że powódka chciała zawrzeć umowę kredytu złotowego (zob. wniosek kredytowy, w którym wnioskowana kwota kredytu wyrażona jest w CHF), a bank zaproponował jej umowę kredytu z korzystniejszym oprocentowaniem, tj. indeksowaną do CHF, która miała być produktem maksymalnie dla niej bezpiecznym z uwagi na niewielkie wahania kursu CHF. Kwestia ta jest jednocześnie dobrym wyrazem podejścia pozwanego do sensu i znaczenia eksponowanych przez niego obecnie oświadczeń, ponieważ wynika z niej, że sam bank nie przywiązywał wtedy dużej wagi do realnego charakteru ryzyka, o którym rzekomo wyczerpująco i doskonale pouczał powódkę.

Problem ten sprowadza się bowiem do tego, że koniecznie było wyraźne i jed-noznaczne uświadomienie powódce, że godząc się na zawarcie umowy kredytu indeksowanego o treści przygotowanej przez pozwanego, w rzeczywistości akceptuje umowę, która bardzo mocno różniła się od typowej umowy kredytu, ponieważ jej świadczenie mogło nie tylko nominalnie, ale także realnie znacznie różnić się (zwła-szcza na jej niekorzyść) od kwoty, która miała zostać jej udostępniona. Nie było więc wystarczające jedynie bardzo ogólne poinformowanie jej o ryzyku walutowym, wiążącym się z taką umową oraz uzyskanie od niej oświadczenia o świadomości takiego ryzyka i akceptacji tego, że ponosi jego skutki, lecz należało dokładnie i rzetelnie wyjaśnić jej, na czym polega taki kredyt i że może on okazać się dla niej nawet bardzo niekorzystny, jeśli dojdzie do znacznego wzrostu kursu CHF w porównaniu do stanu z chwili zawarcia umowy.

Udzielenie takich wyjaśnień jest jednak wysoce wątpliwe, a wręcz można uz-nać, że ich nie było, ponieważ pozwany nie wykazał, że uprzedził powódkę o możliwości tak znacznego wzrostu kursu CHF, powołując się ponadto jednocześnie na to, że nawet on nie posiadał i nie mógł posiadać wiedzy o nadchodzącym wzroście tego kursu oraz jego skali (rozmiarów). Nie przeszkadza mu to jednak w stawianiu powódce zarzutu, że mogła i powinna była liczyć się z takim wzrostem. Nie zasługuje to na akceptację także z uwagi na to, że pozwany, jako profesjonalista, nie może w tym zakresie stawiać powódce, jako konsumentowi i słabszej stronie umowy, surowszych wymagań niż sobie. Skoro zatem powołuje się na to, że nawet on nie mógł przewidzieć, że może dojść do tak znacznego wzrostu kursu CHF, to tym bardziej nie może obciążać powódki skutkami tego, że ich nie przewidywała i nie wzięła pod uwagę, podejmując decyzję o zawarciu przygotowanej przez niego umowy kredytu indeksowanego kursem CHF.

W tym kontekście zauważyć należy, że nawet aktualnie pozwany nie jest w stanie (ewentualnie nie chce) dostrzec wszystkich skutków wynikających z zawarcia umowy kredytu indeksowanego. W dalszym ciągu eksponuje bowiem przede wszystkim korzyści, mające płynąć dla kredytobiorców ze znacznie niższego oprocentowania tzw. kredytów frankowych według stawek LIBOR, pomijając, że takie korzyści wchodziły w rachubę tylko przy niewypowiedzianym wprost założeniu jedynie nieznacznego wzrostu kursu CHF jako waluty indeksacji (akceptując nawet jego stanowisko, że w perspektywie okresu, na jaki zawarto umowę, oczywiste było, że nie można było zakładać niezmienności tego kursu w całym okresie kredytowania). Z argumentacji pozwanego wynika, że w zasadzie dostrzega on wyłącznie korzyści, mające rzekomo wynikać dla kredytobiorców z umowy kredytu indeksowanego, starając się jednocześnie pominąć tkwiące w niej od samego początku ryzyko, związane z wpływem zmienności kursu CHF na wysokość zobowiązania powódki, którego w chwili zawarcia tej umowy nie można było w ogóle oszacować (choćby nawet tylko w jakimś realnym przybliżeniu) i które było szczególnie groźne dla niej jako słabszej strony umowy.

W takiej sytuacji trudno jest uznać, że w chwili jej zawarcia pozwany rzeczywiście i rzetelnie poinformował powódkę zarówno o korzyściach, jakie może uzyskać z tej umowy, jak i o wiążących się z nią ryzykach oraz o skali i prawdopodobieństwie ich wystąpienia w całym okresie kredytowania. Bardziej przekonujący jest wniosek, że eksponował przede wszystkim korzystne aspekty tej umowy, pomijając lub co najmniej umniejszając znaczenie jej negatywów. Dotyczy to w szczególności kwestii, na ile można było wówczas realnie zakładać, że korzyści płynące z niższego oprocentowania kredytu indeksowanego mogą zrównoważyć lub przynajmniej złagodzić ryzyko związane z wahaniami kursów CHF, które obciążało w sposób nieograniczony jedynie konsumentów.

Pojawia się więc pytanie, czy w ogóle można uznać za uczciwe ze strony banku i lojalne wobec kontrahenta, będącego konsumentem, zaproponowanie mu zawarcia umowy, która wprawdzie prima facie mogła wydawać się dla niego bardzo korzystna, ale obiektywnie łączyła się z ryzykiem, które mogło wywołać dla niego bardzo niekorzystne skutki, których nie przyjąłby, gdyby został o nich rzetelnie uprzedzony. Generalnie zresztą zauważyć można, że pozwany – przez wybiórczy dobór informacji o kredycie oraz sposób zaprezentowania jego zalet (niższe oprocentowanie i w konsekwencji niższa rata) oraz wad (nieograniczone i bardzo poważne ryzyko walutowe) – niewątpliwie mógł bardzo istotnie wpłynąć na decyzję powódki o zawarciu umowy kredytu indeksowanego zamiast innej umowy wprawdzie z wyższym oprocentowaniem i ratą, ale pozbawionej elementu ryzyka walutowego. Takie zachowanie banku niewątpliwie zasługuje zaś na negatywną ocenę z punktu widzenia jego zgodności z dobrymi obyczajami.

Zauważyć przy tym wypada, że konstrukcja tzw. kredytów frankowych opierała się w gruncie rzeczy również na niewyrażonym wprost założeniu, że dzięki zastosowaniu przelicznika w postaci waluty obcej będzie zachowana wartość ekonomiczna kwoty kredytu (czyli, że będzie istnieć ekonomiczna równowartość kwoty kredytu zarówno w walucie obcej, jak i walucie polskiej), ale to założenie było błędne już u samych podstaw, ponieważ zawierało niedający się przewidzieć i określić element ryzyka, że taka równowartość nie zostanie realnie osiągnięta z uwagi na to, że kurs CHF w gruncie rzeczy nie zależał istotnie od wahań wartości waluty polskiej, niemniej pozwany tego nie uwzględniał, chociaż mógł i powinien był to uczynić, a jednocześnie całość takiego ryzyka (skutków nierównowagi między walutą polską a walutą obcą) chce przenieść na kredytobiorców.

Nawiązując do wspomnianego wcześniej rozróżniania przez pozwanego między postanowieniami umownymi, dotyczącymi samego mechanizmu indeksacji i po-stanowieniami umownymi, odnoszącymi się do sposobu jej przeprowadzania (tj. ustalania kursów CHF), podsumować można, że postanowienia te są abuzywne w obu powyższych aspektach. Nie chodzi bowiem jedynie o to, że pozwany za-strzegł dla siebie możliwość jednostronnego ustalania tych kursów (niezależnie od tego, czy faktycznie stosował ją na niekorzyść powódki), lecz także o to, że nie wyjaśnił jej rzetelnie tego mechanizmu, ograniczając się w zasadzie tylko do odebrania od niej oświadczeń, z których miało wynikać, że zna, rozumie i akceptuje ten mechanizm, chociaż nie był on wcale ani prosty, ani w pełni korzystny dla niej. Nałożenie się na siebie tych dwóch problemów spowodowało, że wbrew pozwanemu nie można mówić o tym, że kwestionowane postanowienia umowne nie były rażąco niekorzystne dla powódki.

Podkreślić należy, że pozwany, jako profesjonalista w dziedzinie finansów ze szczególnym uwzględnieniem kredytów, już w chwili zaoferowania powódce zawarcia przedmiotowej umowy mógł i powinien był przewidzieć, nawet jeśli uważał to za mało prawdopodobne, że w wieloletnim okresie związania stron taką umową, może dojść do niekorzystnych dla konsumenta zmian kursu CHF. Z zebranego materiału dowodowego nie wynika jednak, aby nie tylko formalnie, ale i realnie wyjaśnił jej wszelkie skutki, zwłaszcza negatywne dla niej, mogące wynikać z tej umowy.

Niezasadna jest także kolejna grupa zarzutów apelacyjnych, związana z rzeko-mo wadliwym uznaniem przez Sąd pierwszej instancji, że przedmiotowa umowa nie została indywidualnie uzgodniona między stronami. W tym zakresie wskazać należy, że nie chodzi jedynie o uzgodnienie jakichkolwiek postanowień umownych, np. dotyczących wysokości kwoty kredytu, długości okresu kredytowania, sposobu wypłaty kredytu (jednorazowo lub w transzach), terminów spłaty rat, sposobu ich spłaty (w PLN lub CHF), zabezpieczeń kredytu, a nawet wyboru waluty indeksacji, lecz o mo-żliwość negocjowania tych postanowień, które bezpośrednio odnoszą się do mechanizmu indeksacji i zasad jej przeprowadzania, w tym sposobu ustalania kursów CHF oraz rozkładu ryzyka związanego z tym mechanizmem.

Z tego punktu widzenia pozwany nie zdołał podważyć stanowiska Sądu pier-wszej instancji, że powódka nie miała realnej możliwości uzgadniania tych postanowień, lecz mogła jedynie albo zaakceptować je w całości w kształcie ustalonym przez pozwanego we wzorcu umownym, albo odmówić ich akceptacji, co równałoby z brakiem możliwości zawarcia z pozwanym umowy kredytu indeksowanego (ewentualnie jakiejkolwiek umowy kredytu, zważywszy na twierdzenia o braku jej zdolności kredytowej do zawarcia innej umowy niż umowa kredytu indeksowanego kursem CHF). W takiej sytuacji nie można mówić o indywidualnym uzgodnieniu spornych postanowień umownych, ponieważ nie można tego utożsamiać z ustalaniem jakichkolwiek postanowień umownych, lecz należy to odnosić wyłącznie do tych postanowień, które są kwalifikowane jako niedozwolone w rozumieniu art. 385 1 k.c.

Niezasadne były także zarzuty naruszenia prawa materialnego, zwłaszcza art. 385 1 § 1 k.c. sformułowane w różnych ujęciach.

Odnośnie do znaczenia kwestii możliwości jednostronnego kształtowania przez bank zakresu obowiązków powódki wskazać należy, o czym była już zresztą wyżej mowa, że zastosowany w umowie mechanizm indeksacji nie pozwalał kredytobiorcy na zweryfikowanie prawidłowości ustalenia wysokości jego zobowiązania przez bank (por. zarzut naruszenia art. 385 1 § 1 zd. 2 k.c. w związku z art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13/EWG).

W tym względzie pozwany wydaje się nie dostrzegać, że mechanizm ten w dwóch aspektach wpływał niekorzystnie na ustalenie wysokości zobowiązania po-wódki: po pierwsze, przez uzależnienie go od niezbyt adekwatnie dobranego miernika waloryzacji w postaci kursu CHF, który obiektywnie wiązał się dla niej z ogromnym ryzykiem, a po drugie, przez ustalanie przez bank wysokości tego kursu, który narażał ją z kolei na ryzyko dowolności z jego strony. W konsekwencji powódka nie była w stanie przewidzieć wysokości swojego świadczenia, które miała spełnić w PLN ani skontrolować prawidłowości jego ustalenia przez bank po przeliczeniu go według ustalonego przez siebie kursu CHF.

Nie można więc zgodzić się z pozwanym, że klauzula waloryzacyjna nie modyfikowała treści zobowiązania na niekorzyść powódki i nie wpływała istotnie na wysokość jej świadczenia. Tym samym, wbrew skarżącemu, zasadne było dokonanie oceny tej klauzuli według zasad określonych w art. 385 1 i nast. k.c. Decydujące znaczenie ma to, że pozwany bezzasadnie kwestionował, że jego zachowanie, związane tak z ukształtowaniem treści spornych postanowień umownych w swoim wzorcu umownym wykorzystanym do zawarcia umowy z powódką, jak i ze sposobem przekazania jej informacji o charakterze prawnym tej umowy i możliwych, zwłaszcza niekorzystnych dla niej, skutkach oraz zakresem przekazanych jej informacji, może być oceniane w niniejszej sprawie jako wyczerpujące przesłanki określone w art. 385 1 k.c.

Na korzyść pozwanego nie może wystarczająco przemawiać to, że zawarcie takiej umowy co do zasady było prawnie dopuszczalne, a w chwili jej zawarcia nie istniały jakiekolwiek formalne regulacje prawne, określające zasady i zakres udziela-nia przez niego powyższych informacji lub zobowiązujące go do określenia w umowie kredytu zasad ustalania przez niego kursów walut obcych stosowanych w mechanizmie indeksacji. Brak takich regulacji lub formalnych wymogów nie oznacza bowiem, że pozwany mógł dowolnie ukształtować treść umowy we wzorcu, na podstawie którego zawarł umowę z powódką, a tym bardziej, że mógł to uczynić w sposób sprzeczny z art. 385 1 k.c.

W konsekwencji takie zarzuty apelacyjne nie mogły skutkować uznaniem, że Sąd pierwszej instancji w sposób niedopuszczalny lub wadliwy ocenił, że spełnione zostały przesłanki do uznania spornych postanowień umownych za abuzywne. Niezasadne było również opieranie zarzutów naruszenia prawa materialnego na twierdzeniu, że Sąd pierwszej instancji błędnie uznał, że powódka wykazała wszystkie przesłanki abuzywności tych postanowień. W tym zakresie – jak już była mowa wcześniej – zarzuty pozwanego sprowadzały się w istocie do polemiki ze stanowiskiem w/w Sądu i próby narzucenia własnej interpretacji zebranego materiału w sposób odpowiadający argumentacji tej strony. Istota problemu polega więc na tym, że pozwany – odmiennie niż Sąd pierwszej instancji – uważa, że nie ma uzasadnionych podstaw do uznania postanowień umownych o indeksacji (tak w zakresie samego uzależnienia wartości świadczenia powódki od kursu CHF, jak i w zakresie zasad ustalania tego kursu) za abuzywne.

Decydujące znaczenie ma zatem to, że z przedstawionych wyżej uwag Sądu Apelacyjnego wynika, że wbrew pozwanemu ustalone w sprawie okoliczności po-zwalają na akceptację stanowiska Sądu pierwszej instancji, zgodnie z którym nie tylko postanowienia, dotyczące zasad ustalania kursów CHF przez bank, ale i co do zasady wprowadzające do umowy mechanizm indeksacji, czyli przeliczania świadczeń stron za pomocą tych kursów, miały charakter niedozwolony w rozumieniu art. 385 1 k.c.

Podkreślić należy, że przyjęty w przedmiotowej umowie mechanizm waloryzacji nie jest abuzywny wyłącznie ze względu na powiązanie go z tabelami kursowy-mi banku, ale przede wszystkim ze względu na sposób jego ukształtowania. W ślad za tym nie można zgodzić się ze skarżącym, że ten mechanizm nie budzi żadnych zastrzeżeń ze względu na ustalone zwyczaje i utrwaloną praktykę, pozwalającą rzekomo przyjąć, że wolą stron było objęte stosowanie do indeksacji kredytu kursu średniego NBP (po uznaniu za abuzywne postanowień umownych regulujących zasady ustalania kursu CHF przez bank). Można oczywiście zrozumieć, że pozwanemu zależy obecnie głównie na utrzymaniu w przedmiotowej umowie mechanizmu indek-sacji nawet za cenę rezygnacji ze stosowania w nim jego własnych kursów CHF, ale z przeprowadzonej w niniejszym uzasadnieniu analizy wynika, że w konkretnych okolicznościach niedozwolony charakter miały nie tylko tzw. postanowienia kursowe, ale i sama klauzula indeksacyjna, przewidująca waloryzację świadczeń stron za pomocą kursu CHF (abstrahując od tego, czy byłby to kurs ustalany jednostronnie przez bank, czy średni kurs NBP).

W konsekwencji wyeliminowaniu z umowy podlegał cały mechanizm indeksacji, a nie tylko postanowienia, dotyczące zasad ustalania kursów CHF stosowanych w tym mechanizmie. Sąd Okręgowy zasadnie uznał, że skutkowało to koniecznością ustalenia, że doszło do nieważności całej umowy z uwagi na to, że bez postanowień, wprowadzających ten mechanizm i regulujących zasady jego przeprowadzania, nie było możliwe wykonanie umowy zgodnie z wolą i zamiarem stron. Wobec tego, mi-mo że pozwany co do zasady ma rację, że z art. 385 1 § 1 i 2 k.c. wynika, że w przypadku stwierdzenia niedozwolonego charakteru postanowień umownych nie następuje automatycznie nieważność (upadek) całej umowy, lecz jedynie dochodzi do bezskuteczności niedozwolonych postanowień, i to tylko w stosunku do konsumenta, natomiast w pozostałym zakresie strony są związane umową, nie można pominąć, że w przypadku, gdy chodzi o bezskuteczność takich postanowień umownych, które miały istotne znaczenie dla zawarcia konkretnej umowy (w szczególności gdy dotyczą jej elementów przedmiotowo istotnych) lub możliwości jej wykonania zgodnie z treścią zobowiązania, dochodzi do nieważności umowy w całości. Nie wynika to jednak bezpośrednio ze stwierdzenia abuzywności postanowień umownych (gdyż z tym łączy się generalnie sankcja bezskuteczności), lecz ma charakter następczy, związany z tym, że bez postanowień niedozwolonych, które są bezskuteczne, umowa traci elementy decydujące o jej treści lub możliwości jej wykonania.

Wyeliminowanie z umowy całego mechanizmu indeksacji powoduje, że bezprzedmiotowe stały się postulaty pozwanego, aby do tego mechanizmu stosować kurs średni NBP zamiast kursów ustalanych przez niego na podstawie postanowień umownych uznanych za abuzywne. Inaczej rzecz ujmując, ewentualne zastosowanie przepisów dyspozytywnych (w szczególności art. 358 § 2 k.c.) lub przyjęcie na jakiejkolwiek innej podstawie (do której nawiązują wywody na temat naruszenia przepisów dyrektywy 93/13/EWG, art. 56 k.c. i art. 65 § 1 i 2 k.c., art. 354 k.c., art. 41 pr. weksl., art. 24 ust. 3 ustawy o NBP) – nawet gdyby uznać to hipotetycznie za możliwe – kursu średniego NBP mogłoby co najwyżej wyeliminować skutki abuzywnego charakteru postanowień, dotyczących ustalania kursów CHF, ale nie zapobiegałoby skutkom uznania za abuzywne postanowień, regulujących sam mechanizm indeksacji za pomocą kursu CHF (wskutek braku jego indywidualnego uzgodnienia z powódką oraz braku odpowiedniego pouczenia jej o charakterze i skali ryzyka związanego z takim mechanizmem, sprawiającego, że mechanizm ten ze swojej natury kształtował jej obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, powodując jednocześnie rażące naruszenie jej interesów, w szczególności przez obciążenie wyłącznie niej całym ryzykiem, wynikającym nie tylko z jednostronnego ustalania kursów CHF przez bank, ale i ze zmienności tego kursu).

Innymi słowy, wobec wyeliminowania tego mechanizmu w całości nie było możliwości stosowania w nim jakichkolwiek zasad lub przepisów, pozwalających zastąpić kursy ustalane przez bank kursami ustalanymi przez NBP. Rzecz sprowadza się bowiem nie tylko do ewentualnego stosowania uczciwych, rynkowych, średnich itp. kursów CHF, lecz przede wszystkim do tego, że stosowanie mechanizmu indeksacji w kształcie przyjętym przez pozwanego nie mogło zostać zaakceptowane jako sprzeczne z art. 385 1 k.c. z uwagi na to, że prowadziło do obciążenia powódki, jako konsumenta, ryzykiem walutowym, wykraczającym poza granice dopuszczalne w umowie kredytu. Tym samym chybione były w szczególności zarzuty naruszenia art. 358 § 2 k.c. w zw. z motywem 13. dyrektywy 93/13/EWG, ponieważ po wyeliminowaniu z umowy postanowień o indeksacji nie zawiera już ona postanowień, w których te kursy mogłyby być – bez względu na podstawę, np. art. 354 k.c., art. 56 k.c., art. 41 pr. weksl., art. 24 ust. 3 ustawy o NBP – zastosowane do ustalenia (przeliczenia) wartości świadczeń stron.

Dodać wypada, że strony, w tym także pozwany, wykluczały możliwość ut-rzymania umowy kredytu indeksowanego w mocy jako kredytu złotowego, ale bez mechanizmu indeksacji, tj. oprocentowanego stawką LIBOR właściwą dla kredytów walutowych. Nie może budzić wątpliwości, że chciały one, aby w tej umowie funkcjonował mechanizm indeksacji, ale okazało się to niemożliwe z uwagi na to, że został on ukształtowany – z przyczyn obciążających pozwanego – w sposób abuzywny i z tych przyczyn został z niej całkowicie wyeliminowany, wskutek czego umowa zbyt radykalnie zmieniłaby swój charakter, aby można było uznać, że można ją wykonać w pozostałym zakresie, gdyż byłaby to w istocie umowa o zupełnie innej treści od tej, którą strony chciały zawrzeć. Inaczej mówiąc, nie było możliwości utrzymania przedmiotowej umowy w jakimkolwiek zakresie, ponieważ po wyeliminowaniu z niej całego mechanizmu indeksacji, a nie tylko postanowień kursowych, nie jest możliwe ewentualne dalsze wykonywania tej umowy jako umowy kredytu złotowego oprocentowanego stawką LIBOR.

Odmiennej oceny nie mogą uzasadniać argumenty, odwołujące się do skutków wejścia w życie ustawy antyspreadowej. Przede wszystkim nie można przyjąć, że ustawa ta miała na celu potwierdzenie ważności umów kredytu indeksowanego lub denominowanego tak zawartych przed jej wejściem w życie, jak i w późniejszym okresie. Z jej przepisów nie wynika bowiem, aby ustawodawca zajął w tej kwestii jakiekolwiek stanowisko. W gruncie rzeczy przyjął on jedynie zawieranie takich umów za istniejący obiektywnie fakt, w związku z czym ograniczył się tylko do uregulowania niektórych zagadnień, które w tamtym okresie wywoływały kontrowersje prawne i niezadowolenie kredytobiorców.

Wziąć zwłaszcza trzeba pod uwagę, że wówczas, mimo światowego kryzysu ekonomiczno – finansowego, który rozpoczął się w 2008 r., nie ujawniły się jeszcze w pełni wszystkie negatywne dla konsumentów konsekwencji sposobu ukształtowania mechanizmu indeksacji (denominacji), czyli w zasadzie waloryzacji, wprowadzonego przez banki do powyższych umów. W szczególności początkowo nie zdawano sobie sprawy nie tylko z wadliwości przyznania bankom uprawnienia do jednostronnego i dowolnego ustalania kursów walut stosowanych do przeliczania wartości świadczeń stron (czyli z obciążenia konsumentów ryzykiem kursowym), lecz także ze skutków obciążenia jedynie konsumentów nieograniczonymi następstwami wzrostu kursu waluty indeksacji (denominacji), czyli ryzykiem walutowym.

W tamtej sytuacji mogło wydawać, że wystarczające będzie pozbawienie banków wyłącznie możliwości samodzielnego i jednostronnego ustalania kursów waluty obcej stosowanej do indeksacji (denominacji) kredytów. Podkreślić przy tym należy, że taki skutek nie następował ex lege , ponieważ ustawodawca nie określił w ustawie antyspreadowej zasad ustalania kursów waluty obcej, lecz cel tej ustawy chciał osiągnąć przez nowelizację art. 69 pr. bank., polegającą na wprowadzeniu obowiązku określania w treści umów kredytu indeksowanego (denominowanego) zasad ustalania tych kursów przez banki w oparciu o precyzyjne i obiektywne przesłanki/kryte-ria. Dotyczyło to umów, które miały być zawarte po wejściu ustawy antyspreadowej w życie, czyli z dniem 26 sierpnia 2011 r. Natomiast w odniesieniu do umów kredytu indeksowanego (denominowanego), zawartych przed tą datą, zgodnie z art. 4 ustawy antyspreadowej nałożono na banki obowiązek bezpłatnej zmiany umów kredytu, ale tylko w części niespłaconej, w celu ich dostosowania do znowelizowanej treści art. 69 ust. 2 pkt 4a i art. 75b pr. bank. Oznacza to, że wymagało to zawarcia aneksu zmieniającego umowę lub co najmniej zmiany regulaminu, jeśli było to wystarczające do dostosowania treści umowy do brzmienia znowelizowanych przepisów Prawa bankowego.

Przepisy ustawy antyspreadowej nie dają więc podstaw do uznania, że ustawodawca automatycznie uznał za zgodne z prawem (jak to niekiedy mylnie określa się w sporach frankowych „konwalidował”) zawarte wcześniej umowy kredytu indeksowanego (denominowanego), w szczególności, że wyłączył możliwość badania zgodności ich treści z przepisami o niedozwolonych postanowieniach umownych. Wniosek taki nie wynika z jakiegokolwiek przepisu tej ustawy. W konsekwencji także po jej wejściu w życie nie jest wyłączone badanie zawartych wcześniej umów kredytu indeksowanego (denominowanego) pod kątem ich zgodności z prawem lub abuzywności.

Zauważyć przy tym można, że sama formalna zgodność umowy z ustawą (czyli dopuszczalność zawarcia umowy kredytu indeksowanego lub denominowanego) nie przesądza o niedopuszczalności jej badania pod kątem abuzywności. Wprost przeciwnie, dopiero otwiera to możliwość oceny, czy w konkretnym przypadku treść dopuszczalnej wprawdzie przez prawo umowy nie została ukształtowana w sposób abuzywny. Odmienne stanowisko prowadziłoby do absurdalnego wręcz poglądu, że jeśli dana umowa jest przewidziana w prawie cywilnym, to w ogóle nie podlega powyższej ocenie. Przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych mają bowiem na celu ocenę, czy treść takiej umowy nie narusza praw konsumentów w sposób podlegający ochronie na podstawie art. 3851 k.c. (na poziomie krajowym) i dyrektywy 93/13/EWG (na poziomie unijnym). W związku z tym nie ma znaczenia, że umowy kredytu indeksowanego lub denominowanego zostały wyraźnie wymienione w przepisach ustawy antyspreadowej, ponieważ nie oznacza, to że niejako ex definitione nie mogą one zawierać niedozwolonych postanowień umownych.

Bezpodstawny był także zarzut naruszenia art. 189 k.p.c. Nie można zgodzić się z pozwanym, że uwzględnienie roszczenia o zapłatę skutkuje brakiem po stronie powódki interesu prawnego w odrębnym ustaleniu nieważności umowy bezpośrednio w treści orzeczenia. Czym innym jest bowiem przyjęcie poglądu o nieważności umowy jako przesłanki uwzględnienia roszczenia o zapłatę, a czym innym rozstrzygnięcie o jej nieważności w sentencji orzeczenia. Jest to tym bardziej istotne, że umowa nie została jeszcze wykonana przez powódkę w całości, więc brak ustalenia jej nieważności nie chroniłby jej przed roszczeniami banku o zapłatę pozostałej części świadczenia, mimo że co do spełnionych świadczeń orzeczono już o obowiązku ich zwrotu jako świadczenia nienależnego.

Dokonując ponadto z urzędu kontroli prawidłowości zastosowania przez Sąd pierwszej instancji przepisów prawa materialnego, wskazać należy, że Sąd ten zasadnie nie uwzględnił zarzutu przedawnienia roszczenia powoda o zwrot nienależnego świadczenia. Wziąć trzeba pod uwagę, że takie roszczenie ma charakter odrębny od świadczeń spełnianych przez powódkę na podstawie umowy kredytu, która okazała się nieważna. W związku z tym powstało ono dopiero po definitywnym powołaniu się przez nią na abuzywność postanowień umownych, dotyczących indeksacji. Wprawdzie ustalenie nieważności ma skutek wsteczny od chwili zawarcia umowy, ale jednak na użytek art. 120 § 1 k.c., regulującego początek biegu terminu przedawnienia, uznać należy, że nie mógł on rozpocząć się wcześniej, zanim powódka skorzystała z przysługującego jej uprawnienia do zakwestionowania abuzywnych postanowień umownych. W konsekwencji pozwany bezzasadnie domagał się, aby początek biegu przedawnienia liczyć od dnia spełnienia poszczególnych świadczeń i w rezultacie, żeby uznać za przedawnione świadczenia spełnione wcześniej niż dziesięć lat przed wniesieniem pozwu.

Mając to wszystko na uwadze, Sąd Apelacyjny doszedł do przekonania, że pozwany nie zdołał skutecznie podważyć prawidłowości zaskarżonego wyroku. Zważyć trzeba, że kredyt indeksowany kursem CHF jest w istocie kredytem złotowym a nie walutowym, znamiennym jedynie tym, że został do niego wprowadzony mechanizm indeksacji świadczeń stron kursem tej waluty obcej, będącej w gruncie rzeczy waloryzacją w rozumieniu art. 358 1 § 2 k.c., ale mechanizm ten został tak ukształtowany przez bank, który samodzielnie i bez indywidualnego uzgodnienia z powódką zredagował w tym zakresie treść przedmiotowej umowy, że podlegał wyeliminowaniu z niej w całości z uwagi na abuzywność postanowień umownych, które obciążały wyłącznie powódkę zarówno ryzykiem walutowym, jak i ryzykiem kursowym, w następstwie czego – po wyeliminowaniu tych postanowień oraz jednocześnie braku możliwości ich uzupełnienia lub zmodyfikowania – konieczne było stwierdzenie nieważności całej umowy, gdyż niemożliwe było jej dalsze wykonanie, ani jako kredytu waloryzowanego indeksowanego kursem średnim NBP, na czym najbardziej zależało pozwanemu, ani jako kredytu złotowego oprocentowanego stawką LIBOR. Nieważność umowy w dalszej kolejności skutkowała zaś obowiązkiem zwrócenia powódce przez pozwany bank wszystkich kwot, które otrzymał od niej na podstawie tej umowy, ponieważ okazały się one świadczeniem nienależnym.

Nie było także w tej sprawie podstaw do przyjęcia, że uwzględnienie roszczenia powódki o zwrot nienależnego świadczenia naruszało art. 5 k.c. art. 6 dyrektywy 93/13/EWG w zw. z art. 2 i 32 Konstytucji RP oraz art. 2 i 3 Traktatu o Unii Europejskiej albo art. 405 k.c. w zw. z art. 410 § 1 i 2 k.c. i art. 411 pkt 1, 2 i 4 k.c. Przede wszystkim wziąć trzeba pod uwagę, że przepisy o nienależnym świadczeniu mają charakter szczególny w stosunku do przepisów ogólnych o bezpodstawnym wzbogaceniu. Nienależne świadczenie jest bowiem szczególnym przypadkiem bezpodstawnego wzbogacenia, charakteryzującym się tym, że wynika ze spełnienia świadczenia, które – z różnych przyczyn – okazuje się nie mieć podstawy w ważnym stosunku zobowiązaniowym. Ma to istotne znaczenie przy ocenie przesłanek żądania zwrotu nienależnego świadczenia, do których przepisy ogólne, w tym art. 409 k.c., mogą mieć zastosowanie jedynie w zakresie nieobjętym szczególnym charakterem nienależnego świadczenia.

Ograniczając się do okoliczności niniejszej sprawy, wskazać należy, że skoro chodzi w niej o przypadek zwrotu świadczenia, które zostało spełnione na pod-stawie umowy kredytu, która okazała się nieważna, to po obu stronach, a nie tylko po stronie powódki, powstaje roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia. W konsekwencji pozwany nie może powoływać się na to, że nie jest wzbogacony z uwagi na to, że zużył otrzymane od niej świadczenie, ponieważ przysługuje mu wobec niej analogiczne roszczenie kondykcyjne, o którego wartość nadal jest wzbogacony.

Nie można też uznać, że roszczenie powódki o zwrot nienależnego świadczenia jest niezasadne z uwagi na to, że jego spełnienie było zgodne z zasadami współżycia społecznego. Wziąć trzeba pod uwagę, że do nieważności przedmiotowej umo-wy kredytu doszło z powodu abuzywności jej postanowień przewidujących zarówno samą zasadę przeliczania (waloryzacji) wartości świadczeń za pomocą waluty obcej, jak i regulujących sposób dokonywania tego przeliczania. Wiązało się to z negatywną oceną zachowania pozwanego jako sprzecznego z dobrymi obyczajami w rozumieniu art. 385 1 k.c. Było to więc w istocie zbieżne z oceną uwzględniającą zasady współżycia społecznego, które podobnie jak dobre obyczaje, mają charakter klauzul generalnych. Wobec tego nie można jednocześnie nagannie oceniać zachowania pozwanego pod kątem dobrych obyczajów oraz nie uznawać jego zachowania za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.

Oznacza to, że przeciwko możliwości uznania żądania powódki za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego przemawia zasada tzw. czystych rąk, zgodnie z którą na naruszenie tych zasad nie może powoływać się ten, kto sam je narusza. Pozwany, który stosował w umowie niedozwolone postanowienia, skutkujące jej nie-ważnością, a tym samym obowiązkiem zwrotu otrzymanego świadczenia, nie może zatem domagać się zachowania tego świadczenia z powołaniem się na to, że byłoby to zgodne z zasadami współżycia społecznego.

Odmiennej oceny nie może uzasadniać powoływanie się przez pozwanego na sytuację innych kredytobiorców, którzy w analogicznym okresie zaciągnęli kredyty złotowe, ale bez mechanizmu przeliczeniowego wykorzystującego kurs CHF, a w konsekwencji oprocentowane stawką WIBOR a nie LIBOR, lub na ogólną sytuację ekonomiczną i skutki finansowe lub społeczne, jakie może wywołać stwierdzanie abuzywności, a w konsekwencji nieważności tzw. umów frankowych. Nie można bo-wiem zaakceptować poglądu, że kredytobiorcy, wobec których bank zastosował niedozwolone postanowienia umowne, powinni się z tym pogodzić ze względów, na które obecnie powołuje się on w tej sprawie, aby w gruncie rzeczy uniknąć jakichkolwiek negatywnych skutków stosowania przez siebie takich postanowień. Nie zasługiwał więc na uwzględnienie zarzut naruszenia art. 32 w zw. z art. 2 Konstytucji RP, ponieważ w gruncie rzeczy zmierzał on do przerzucenia na powódkę skutków wprowadzenia przez pozwanego do umowy postanowień o charakterze niedozwolonym i do zmuszenia jej, aby pogodziła się z taką sytuacją.

Nie można również uznać, że otrzymane przez niego od powódki świadczenia miały charakter świadczenia spełnionego przed nadejściem terminu wymagalności. Stanowisko pozwanego nie bierze pod uwagę, że powódka, dokonując wpłat na jego rzecz, nie działała z zamiarem lub świadomością spełnienia świadczenia z tytułu zwrotu na jego rzecz nienależnego świadczenia, ale jeszcze niewymagalnego, lecz działała w celu spełnienia świadczenia z tytułu umowy kredytu w przekonaniu, że jest do tego zobowiązana. Dopiero w wyniku skutecznego powołania się przez nią na abuzywność postanowień umownych, co doprowadziło do ustalenia nieważności umowy w całości, świadczenia te nabrały charakteru nienależnego i po jej stronie powstało roszczenie o ich zwrot, podobnie jak po stronie pozwanego powstało – nie przesądzając obecnie o jego zasadności i zakresie – roszczenie o zwrot świadczenia, które on spełnił na jej rzecz. W tej sytuacji nie można mówić, że powódka spełniała te świadczenia w celu zaspokojenia niewymagalnego roszczenia pozwanego o zwrot nienależnego świadczenia, skoro takie roszczenie jeszcze wtedy nie istniało, a powódka działała w przekonaniu, że spełnia świadczenie, do którego jest zobowiązana na podstawie zawartej między stronami umowy kredytu.

Z kolei odnośnie do art. 411 pkt 1 k.c. zauważyć trzeba, że nie ma istotnego znaczenia okoliczność, że powódka dokonywała spłaty rat kapitałowo – odsetkowych bez zastrzeżenia zwrotu. Abstrahując od kwestii, że w chwili ich dokonywania ważność umowy nie była jeszcze negowana, w szczególności z powołaniem się na abuzywność postanowień umownych, dotyczących indeksacji, wobec czego trudno logicznie oczekiwać od niej, aby spełniając świadczenia na podstawie umowy, która w przekonaniu obu stron, istniejącym w chwili ich spełniania, była ważna, jednocześnie zastrzegała zwrot płaconych rat (jako świadczenia nienależnego, chociaż wtedy nie było to jeszcze nawet brane pod uwagę), wskazać należy, że z końcowej części art. 411 pkt 1 k.c. wprost wynika, że możliwość wyłączenia zwrotu nienależnego świadczenia nie dotyczy sytuacji, w której zostało ono spełnione w wykonaniu nieważnej czynności prawnej. Oznacza to, że w przypadku stwierdzenia nieważności umowy, choćby nawet po wielu latach od jej zawarcia, ex definitione wyłączone jest kwestionowanie obowiązku zwrotu świadczenia z powołaniem się na to, że spełniający to świadczenie nie był do niego zobowiązany.

W tym stanie rzeczy Sąd Apelacyjny na mocy art. 385 k.p.c. oddalił apelację jako pozbawioną usprawiedliwionych podstaw oraz orzekł o kosztach postępowania apelacyjnego na mocy art. 108 § 1 k.p.c. w zw. z art. 109 k.p.c. i art. 98 § 1 i 3 k.p.c. oraz art. 99 k.p.c. odpowiednio do wyniku sprawy w tej instancji.

Dodać należy, że Sąd Apelacyjny uznał za niezasadny zarzut naruszenia art. 98 k.p.c. w zw. z art. 102 k.p.c. Zbyt daleko idąca jest próba obciążenia powódki skutkami decyzji procesowych Sądu pierwszej instancji, który uwzględnił wniosek dowodowy o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego, który został wprawdzie przez nią zgłoszony, ale dopiero po rozważenia wszystkich twierdzeń i argumentów przedstawionych przez strony okazało się, że treść tego dowodu ostatecznie nie miała istotnego znaczenia dla rozstrzygnięcia. Wiązało się to zatem przede wszystkim z podstawami przyjętej przez ten Sąd oceny zasadności powództwa, a nie z tym, że w ogóle nie powinna ona zgłaszać takiego wniosku dowodowego, a skoro to uczyniła, to powinna zostać obciążona kosztami jego przeprowadzenia. Podkreślić zwłaszcza należy, że w chwili wnoszenia pozwu w 2020 r. – w świetle ówczesnego orzecznictwa i poglądów doktryny – powódka nie mogła mieć pewności, czy Sąd ustali nieważność umowy w całości, czy oceni ją w inny sposób, który może prowadzić do jej ewentualnego „przewalutowania”, tzn. uznania jej za kredyt złotowy oprocentowany stawką LIBOR.

Wskazać ponadto trzeba, że Sąd Apelacyjny na podstawie art. 350 § 1 i 3 k.p.c. z urzędu sprostował niedokładność w oznaczeniu przedmiotu sporu w sentencji zaskarżonego wyroku przez dodanie po słowie „zapłatę” słów „ewentualnie o ustalenie i zapłatę”, biorąc pod uwagę, że z tego wyroku nie wynika, że powódka zgłosili w niniejszej sprawie także żądanie ewentualne, o którym Sąd ten wprawdzie nie orzekł, niemniej powinien dać wyraz w wyroku, że również ono było objęte przedmiotem postępowania.

Ponadto Sąd Apelacyjny nie uwzględnił zgłoszonego przez pozwanego w piśmie procesowym z dnia 1 grudnia 2023 r. ewentualnego zarzutu zatrzymania zasądzonych na jej rzecz kwot do czasu zaoferowania przez nią zwrotu na jego rzecz kwoty 165.282,01 zł tytułem zwrot środków wypłaconych jej przez niego na podstawie przedmiotowej umowy (k. 433 i nast.) lub zabezpieczenia przez nią roszczenia o zwrot tej kwoty. Nota bene , skoro bank obejmuje tym zarzutem kwotę kredytu w walucie polskiej praktycznie dokładnie w takiej wysokości, jaka została wskazana w umowie, to wydaje się jednoznacznie potwierdzać w tym zakresie, że sam doskonale zdaje sobie sprawę, że był to kredyt udzielony w tej walucie a nie w walucie obcej.

Odnosząc się do tego zarzutu, w pierwszej kolejności przede wszystkim zaważyć trzeba, że co najmniej wątpliwe jest, czy umowa kredytu ma charakter wzajemny. Gdyby jednak nawet uznać, że pewnych elementów wzajemności można dopatrzyć się w odniesieniu do świadczeń, polegających z jednej strony za wstrzymywaniu się przez bank z żądaniem zwrotu udostępnionego kapitału, a z drugiej strony na zapłacie przez kredytobiorcę odsetek stanowiących zapłatę za korzystanie z tego kapitału w umówionym okresie (czyli wynagrodzenie za korzystanie z cudzego kapitału), to nie można uznać, że wzajemny charakter ma także obowiązek zwrotu udostępnionego kapitału. Takie świadczenie nie stanowi bowiem ekwiwalentu udostępnienia kapitału, lecz jest obowiązkiem niezależnym od tego, czy i jaką zapłatę bank uzyska za jego udostępnienie.

Niezależnie od tego zauważyć należy, że zarzut zatrzymania co do zasady ma służyć zabezpieczeniu interesów strony zobowiązanej do zwrotu świadczenia wzajemnego w celu zapewnienia jej, że sama również otrzyma od drugiej strony zwrot świadczenia, które spełniła na jej rzecz. W związku z tym podniesienie tego zarzutu uznać należy za niezasadne wówczas, gdy uprawniony może uzyskać ochronę swojego roszczenia w inny sposób. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy roszczenia obu stron o zwrot nienależnego świadczenia mają charakter pieniężny, ponieważ w takim przypadku możliwe jest przede wszystkim skorzystanie z zarzutu potrącenia. Inaczej mówiąc, zarzut zatrzymania wchodzi w rachubę jedynie wtedy, gdy strona zobowiązana do zwrotu otrzymanego świadczenia, jest narażona na to, że w inny sposób nie będzie mogła zapewnić sobie zwrotu świadczenia, które sama spełniła, a zatem gdy świadczenia obu stron mają różny charakter (przedmiot).

Wiąże się z tym ponadto kwestia dopuszczalności podniesienia zarzutu za-trzymania w odniesieniu do roszczenia, które nie jest jeszcze wymagalne. Skoro bowiem zarzut zatrzymania ma podobne znaczenie jak zarzut potrącenia, to uznać można, że co do zasady objęte nim roszczenie powinno być wymagalne. Z tego zaś punktu widzenia zauważyć należy, że pozwany w gruncie rzeczy dopiero w oświadczeniu o skorzystaniu z prawa zatrzymania z dnia 30 listopada 2023 r. (k. 437) po raz pierwszy w ogóle powołał się na to, że może przysługiwać mu względem powódki roszczenie o zwrot spełnionego na jej rzecz świadczenia, podczas gdy w toku całego postępowania, włącznie z apelacją, stanowczo i konsekwentnie zaprzeczał, aby umo-wa była nieważna, a spełnione na jej podstawie świadczenia stron podlegały zwrotowi jako nienależne.

Niezasadne wydaje się jest więc zgłoszenie zarzutu zatrzymania bez uprzedniego wezwania powódki do zwrotu spełnionego na jej rzecz świadczenia oraz połączenie w jednym oświadczeniu wezwania do jego zwrotu i zarzutu zatrzymania. Pozwany powinien przede wszystkim, choćby tylko na wypadek nieuwzględnienia jego stanowiska, najpierw zażądać od powódki zwrotu swojego świadczenia, a dopiero potem ewentualnie podnieść zarzut jego zatrzymania.

Odmienne stanowisko mogłoby prowadzić do nadużywania przez bank uprawnień do podnoszenia zarzutu zatrzymania, ponieważ de facto nie zmierzałoby to do zabezpieczenia jego interesów, lecz miałoby jedynie utrudniać lub uniemożliwiać skorzystanie przez konsumenta z ochrony przed klauzulami abuzywnymi, a tym samym wywoływać efekt odstraszający lub zniechęcający do dochodzenia przez niego swoich praw.

Warto w tym zakresie zwrócić uwagę na stanowisko Sądu Najwyższego, wyrażone w postanowieniu z dnia 6 grudnia 2022 r. (I CSK 4694/22, LEX nr 3460582), zgodnie z którym w wypadku uznania umowy za nieważną przedsiębiorca nie może poprzez zarzut zatrzymania żądać kompensacji niekorzystnych skutków jego bezprawnego zachowania. Art. 7 ust. 1 w związku z motywem dwudziestym czwartym dyrektywy 93/13/EWG zobowiązuje państwa członkowskie do zapewnienia stosownych i skutecznych środków zapobiegających dalszemu stosowaniu nieuczciwych warunków w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami. Niedopuszczalne byłoby takie ukształtowanie sytuacji prawnej konsumenta wskutek uznania umowy kredytu za nieważną z powodu zawartych w niej nieuczciwych postanowień umownych, które prowadziłoby do udaremnienia oczekiwanego skutku przepisów ochronnych w odniesieniu do konsumentów, realizującej w istocie tzw. efekt mrożący, a to wskutek istotnego pogorszenia sytuacji ekonomicznej konsumenta na skutek dokonanego przezeń wyboru wyjścia z sytuacji, w której stał się ofiarą nieuczciwej praktyki ze strony przedsiębiorcy.

Konkludując, uznać należy, że podniesienie zarzutu zatrzymania było w okolicznościach niniejszej sprawy bezzasadne i nieskuteczne, ponieważ w gruncie rzeczy nie miało służyć ochronie interesów pozwanego, jako wierzyciela powódki, ale miało utrudnić jej uzyskanie ochrony prawnej, wynikającej z posłużenia się przez niego w przedmiotowej umowie niedozwolonymi postanowieniami umownymi. Wobec tego zarzut ten nie został uwzględniony stosownie do art. 496 k.c. w zw. z art. 497 k.c. stosowanych a contrario .

Na oryginale właściwy podpis.