Tak, co do zasady można ruszyć sprawę, mimo że rozwód jeszcze trwa. Kluczowe jest nie to, czy jest już wyrok rozwodowy, tylko czy ustała wspólność majątkowa małżeńska.
Skoro jest sądowa rozdzielność majątkowa od pół roku, to wspólność majątkowa już ustała. W czasie trwania wspólności podział byłby zablokowany przez
art. 35 kro, ale po jej ustaniu można żądać podziału majątku wspólnego. Podstawą jest
art. 46 kro oraz postępowanie z
art. 567 kpc.
Tu trzeba tylko uważać na nazewnictwo. Jeżeli dom był składnikiem majątku wspólnego małżonków, właściwe żądanie to zasadniczo
podział majątku wspólnego po ustaniu wspólności majątkowej, a nie zwykłe zniesienie współwłasności. W ramach tego postępowania sąd może rozliczyć też nakłady, spłaty, kredyt, opłaty i ewentualnie ustalać nierówne udziały, jeżeli ktoś tego żąda i są podstawy.
Co do samego domu, sąd ma kilka wariantów:
- fizyczny podział nieruchomości, jeżeli jest możliwy prawnie i technicznie — art. 211 kc,
- przyznanie domu jednej osobie ze spłatą drugiej,
- sprzedaż nieruchomości i podział ceny — art. 212 kc.
Jedna strona blokuje wspólną sprzedaż na wolnym rynku co generuje koszta kredytu hipotecznego i opłat.
Blokowanie sprzedaży nie blokuje sądowego podziału. Jeżeli nie ma zgody na sprzedaż dobrowolną, zostaje wniosek do sądu o podział majątku wspólnego. We wniosku można od razu wskazać żądany sposób podziału, np. sprzedaż nieruchomości albo przyznanie jej jednej stronie ze spłatą.
Kredyt hipoteczny wymaga doprecyzowania. Sąd w sprawie o podział majątku dzieli aktywa, czyli np. dom, ale sam kredyt jako dług wobec banku nie znika przez podział majątku i bank nadal może patrzeć na umowę kredytową. Natomiast spłaty kredytu i opłaty ponoszone po ustaniu wspólności mogą być przedmiotem rozliczeń między byłymi małżonkami, zwłaszcza jeżeli jedna osoba płaci ponad swój udział.
Potrzebna byłaby jeszcze jedna informacja: czy rozdzielność majątkowa została ustanowiona z datą bieżącą, czy z datą wsteczną. To wpływa na datę ustania wspólności i okres rozliczeń.