Wyrok z 14 lutego 2024, sygn. I ACa 1852/22
Pokaż pozostałe podstawy prawne (17)
Sygn. akt: I ACa 1852/22
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 14 lutego 2024 r.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku I Wydział Cywilny
w składzie:
Przewodniczący: SSA Marek Machnij
Protokolant: sek. sąd. Przemysław Juzwiszin
po rozpoznaniu w dniu 14 lutego 2024 r. w Gdańsku
na rozprawie
sprawy z powództwa E. S. i T. S.
przeciwko (...) Bank (...) Spółce Akcyjnej w K.
o zapłatę i ustalenie
na skutek apelacji pozwanego
od wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku
z dnia 24 marca 2022 r. sygn. akt I C 1977/20
1) prostuje oznaczenie przedmiotu sporu w sentencji zaskarżonego wyroku przez wpisanie po słowie „zapłatę” brakujących słów „i ustalenie”,
2) zmienia zaskarżony wyrok:
a) w punkcie II (drugim) i III (trzecim) w ten sposób, że oddala powództwo w zakresie roszczenia o zapłatę,
b) w punkcie V (piątym) przez wyeliminowanie słowa „solidarnie”,
3) oddala apelację w pozostałym zakresie,
4) zasądza od pozwanego na rzecz powodów kwotę 7.200 zł (siedem tysięcy dwieście złotych) tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego i zażaleniowego z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia uprawomocnienia się orzeczenia o tych kosztach do dnia zapłaty.
Na oryginale właściwy podpis.
Sygn. akt: I ACa 1852/22
UZASADNIENIE
Powodowie E. S. i T. S. wnieśli o zasądzenie od pozwanego (...) Bank (...) Spółki Akcyjnej w K. na ich rzecz solidarnie kwoty 20.507,27 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 7 stycznia 2020 r. do dnia zapłaty tytułem zwrotu nienależnego świadczenia spełnionego na podstawie zawartej z pozwanym umowy kredytu z dnia 18 lutego 2008 r., twierdząc, że jest ona nieważna z powodu znajdujących się w niej postanowień niedozwolonych o indeksacji świadczeń stron za pomocą kursu CHF.
Sąd Rejonowy Gdańsk – Północ w Gdańsku nakazem zapłaty w postępowaniu upominawczym z dnia 12 marca 2020 r. uwzględnił powództwo w całości.
Pozwany wniósł w sprzeciwie o oddalenie powództwa, zaprzeczając, aby zawarta między stronami umowa kredytu była sprzeczna z przepisami ustawy lub zasadami współżycia społecznego albo zawierała jakiekolwiek postanowienia abuzywne. Ponadto podniósł zarzuty przedawnienia roszczenia powodów.
W piśmie procesowym z dnia 16 listopada 2020 r. powodowie zmodyfikowali powództwo, domagając się zasądzenia na ich rzecz kwot 29.632,37 CHF i 13.491,74 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 17 listopada 2017 r. do dnia zapłaty tytułem zwrotu nienależnych świadczeń uiszczonych na podstawie umowy, domagając się jednocześnie stwierdzenia jej nieważności w całości (k. 219 i nast.).
W związku z tym Sąd Rejonowy przekazał sprawę do rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Gdańsku, który wyrokiem z dnia 24 marca 2022 r. ustalił, że zawarta między stronami w dniu 23 stycznia 2009 r. umowa kredytu budowlano – hipotecznego (...) nr (...) jest nieważna, zasądził od pozwanego na rzecz powodów solidarnie kwoty 13.491,74 zł i 29.632,37 CHF z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od bliżej wskazanych kwot i dat, oddalił powództwo w pozostałym zakresie oraz zasądził od pozwanego na rzecz powódki kwotę 11.817 zł tytułem zwrotu kosztów procesu.
W uzasadnieniu wyroku Sąd Okręgowy przedstawił szczegółowe ustalenia faktyczne, dotyczące okoliczności, w jakich doszło do zawarcia między stronami umowa kredytu budowlano – hipotecznego (...) nr (...) z dnia 23 stycznia 2009 r. w złotych indeksowanego kursem CHF oraz jej treści (zwłaszcza zasad indeksowania kwoty kredytu i rat kredytu kursem CHF) i wykonania przez obie strony, w szczególności sposobu wypłaty kwoty kredytu przez bank i sposobu jego spłaty przez powodów, a także wysokości spłat dokonanych przez nich na rzecz banku.
Sąd Okręgowy wyjaśnił następnie, na podstawie jakich dowodów ustalił powyższe okoliczności oraz w jaki sposób ocenił wiarygodność i moc dowodową poszczególnych dowodów, a także z jakich przyczyn pominął wniosek o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego sądowego.
W świetle dokonanych ustaleń faktycznych Sąd Okręgowy uznał, że powództwo zasługiwało na uwzględnienie w całości. Z rozważań tego Sądu wynika ponadto, że oceny powództwa co do istoty dokonał w oparciu o przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych, uznając, że w tym przypadku spełnione zostały wszystkie przesłanki abuzywności, określone w art. 385 1 k.c., z powodu przyjętej konstrukcji indeksacji, przewidującej ustalanie wartości świadczenia powodów za pomocą kursów CHF, ustalanych jednostronnie przez bank, wskutek czego wysokość ich świadczenia nie została dostatecznie precyzyjnie oznaczona w umowie kredytu oraz zakładającej obarczenie powodów całością ryzyka wzrostu kursu CHF z uwagi na oderwanie wysokości ich świadczenia od wysokości świadczenia, które otrzymali od banku. W konsekwencji doszedł do wniosku, że postanowienia o indeksacji podlegają wyeliminowaniu z umowy, co z uwagi na niemożliwość ich zastąpienia innymi postanowieniami, regulującymi zasady ustalania wysokości i spełniania świadczeń stron (w szczególności art. 358 § 2 k.c.) skutkuje nieważnością umowy w całości na podstawie art. 385 1 k.c.
Sąd Okręgowy wskazał przy tym, że powodowie mieli interes prawny w domaganiu się ustalanie nieważności umowy, mimo że dochodzą w tej sprawie również zwrotu nienależnych świadczeń spełnionych na jej podstawie. W ślad za tym uznał za uzasadnione na podstawie art. 410 k.c. żądanie zwrotu na rzecz powodów spełnionych przez nich na rzecz pozwanego świadczeń jako mających charakter nienależny. Nie uwzględnił ponadto podniesionego przez pozwanego zarzutu przedawnienia.
Powyższy wyrok został zaskarżony apelacją przez pozwanego w części uwzględniającej powództwo i rozstrzygającej o kosztach procesu. Podstawę apelacji stanowiły zarzuty:
1) naruszenia prawa procesowego:
a) art. 233 § 1 w zw. z art. 321 § 1 k.p.c. przez dokonanie błędnej, sprzecznej z zasadami logiki i doświadczenia życiowego oceny materiału dowodowego w postaci rozliczenia, stanowiącego załącznik do pisma pozwanej z dnia 30 czerwca 2021 r, a w konsekwencji orzeczenie ponad żądanie powodów i zasądzenie na ich rzecz kwoty 13.491,74 zł zamiast prawidłowej kwoty 12.687,69 zł,
b) art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 227 k.p.c. przez dokonanie błędnej, sprzecznej z zasadami logiki i doświadczenia życiowego oceny materiału dowodowego w postaci dowodu z zeznań świadków przez uznanie, że nie wnoszą wiele do sprawy z uwagi na fakt, że świadek S. nie brał udziału w udzieleniu kredytu powodom, a świadek B. nie podała szczegółów niniejszego sporu, podczas gdy prawidłowa ocena tych dowodów powinna prowadzić do wniosku, że te zeznania są przydatne dla sprawy, gdyż świadek S. wiedział o procedurach banku, a świadek B. brała udział w procesie udzielania powodom kredytu i posiada informacje na temat obowiązujących ówcześnie u pozwanego zasad i standardów udzielania kredytów indeksowanych oraz zasad informowania kredytobiorców o ryzyku kursowym przy kredytach powiązanych z kursem walut obcych, a także zakresu tych informacji przekazywanych kredytobiorcom, co doprowadziło błędnego ustalenia co do braku należytego wykonania przez pozwaną obowiązku informacyjnego wobec powodów w zakresie ryzyk związanych z zawarciem umowy kredytowej,
c) art. 233 § 1 k.p.c. przez dokonanie błędnej, sprzecznej z zasadami logiki i doświadczenia życiowego oceny materiału dowodowego w postaci umowy kredytowej i zeznań powodów, polegającej na nieprawidłowym przyjęciu, że informacja, zawarta w § 5 ust. 1 i § 8 umowy, nie jest wystarczająca do stwierdzenia, że powodom wyjaśniono, jakie skutki dla wysokości ich zobowiązania wystąpią w sytuacji, gdy dojdzie do znacznej zmiany kursu franka szwajcarskiego, podczas gdy z okoliczności faktycznych sprawy oraz w/w dowodu wprost wynika fakt przeciwny, a z zeznań powodów wynika, że mieli świadomość ryzyka kursowego, co doprowadziło do błędu w ustaleniach faktycznych co do faktu braku należytego wykonania przez pozwaną obowiązku informacyjnego wobec nich w zakresie ryzyk związanych z zawarciem umowy kredytowej, w szczególności w zakresie skutków zmiany kursu franka szwajcarskiego,
d) art. 233 § 1 k.p.c. przez dokonanie błędnej, sprzecznej z zasadami logiki i doświadczenia życiowego oceny materiału dowodowego w postaci umowy kredytu i ustalenie, że z samego faktu jej zawarcia za pomocą wzorca wynika, że kwestionowane postanowienia umowne, dotyczące indeksacji, nie były indywidualnie uzgadniane z powodami, a tym samym nie mieli oni żadnego wpływu na ich treść, podczas gdy prawidłowa i całościowa ocena wszelkich okoliczności, w jakich doszło do zawarcia przedmiotowej umowy, w szczególności fakt samodzielnej decyzji strony powodowej o zaciągnięciu kredytu indeksowanego kursem CHF i umożliwienia im zapoznania się z treścią umowy przed jej podpisaniem, prowadzą do odmiennego wniosku, co doprowadziło do błędu w us-taleniach faktycznych co do faktu braku indywidualnego uzgodnienia z powodami postanowień umowy kredytowej, regulujących klauzule indeksacyjne,
e) art. 233 § 1 k.p.c. przez dokonanie błędnej, sprzecznej z zasadami logiki i doświadczenia życiowego oceny materiału dowodowego w postaci umowy kredytowej, polegającej na przyjęciu, że treść kwestionowanych postanowień umownych, dotyczących mechanizmu indeksacji, wskazuje, że nie zawiera ona postanowień określających szczegółowe zasady wyliczania kursów złotego do waluty CHF, a w konsekwencji jej postanowienia dają pozwanemu swobodne prawo decydowania o zmianie wysokości kursu w dowolnym czasie, w dowolny sposób i o dowolną wartość, podczas gdy z zawartego w odpowiedzi na pozew opisu mechanizmu ustalania kursów walut u pozwanego i dokumentów w postaci „tabeli porównawczej kursu walut pozwanej z fixingiem NBP”, jednoznacznie wynika, że wyznaczane przez pozwanego kursy i ich wahania są uzależnione od wielu czynników rynkowych i ekonomicznych, co doprowadziło do błędnego ustalenia, że w umowie brak jest określenia zasad ustalania kursów CHF, a co za tym idzie istnienia dowolności pozwanego w ustalaniu kursów CHF stosowanych do przeliczenia świadczeń kredytowych powodów i ustalaniu wysokości ich zobowiązań,
2) naruszenia przepisów prawa materialnego:
a) art. 385 1 § 1 k.c. przez jego niewłaściwe zastosowanie i błędne uznanie, że kwestionowane przez powodów postanowienia umowne, regulujące mechanizm indeksacji kwoty kredytu oraz rat kredytowych, stanowią niedozwolone postanowienia umowne,
b) art. 189 k.p.c. przez błędne uznanie, że powodowie mieli interes prawny w żądaniu ustalenia nieważności umowy, podczas gdy nie wykazali go w sposób należyty, a ponadto w świetle ugruntowanego orzecznictwa i doktryny interes prawny w rozumieniu tego przepisu nie zachodzi wówczas, gdy strona żąda zasądzenia na swoją rzecz świadczenia, co też uczynili powodowie w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji w niniejszej sprawie,
c) art. 385 2 k.c. w zw. z art. 4 ust. 1 Dyrektywy 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz. Urz. UE.L Nr 95, str. 29, powoływanej dalej jako „Dyrektywa 93/13/EWG”) przez błędne przyjęcie, że postanowienia umowy kredytu, określające zasady przeliczeń kwoty wypłaconego kredytu oraz wysokości poszczególnych rat według kursów CHF z tabeli pozwanego banku (klauzule indeksacyjne), stanowią niedozwolone postanowienia umowne w rozumieniu art. 385 1 § 1 k.c., przy jednoczesnym nieuwzględnieniu wszystkich okoliczności towarzyszących zawarciu umowy kredytowej, w szczególności rynkowości kursów stosowanych przez pozwanego, należytego poinformowania powodów o ryzyku kursowym, złożenia przez nich oświadczenia o świadomości ponoszenia tego ryzyka,
d) art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13/EWG w zw. z art. 58 § 1 k.c. przez ich niewłaściwe zastosowanie oraz art. 358 § 2 k.c. przez jego niezastosowanie, znajdujące wyraz w przyjęciu, że łącząca strony umowa kredytu, po wyłączeniu z niej uznanych za nieważne lub niedozwolone postanowień wprowadzających mechanizm indeksacji, nie może dalej obowiązywać, podczas gdy prawidłowa ocena stanu prawnego powinna prowadzić do wniosku, że prawidłowym skutkiem eliminacji nieważnych lub niedozwolonych postanowień z umowy, a dotyczących jedynie tej części tych postanowień, które zawierają odesłanie do kursu waluty CHF ustalanego na podstawie tabel pozwanego banku, powinno być uzupełnienie powstałych luk przez zastosowanie dyspozytywnego przepisu art. 358 § 2 k.c. i wprowadzenie do umowy kursu średniego NBP, jako przelicznika zobowiązań kredytowych powodów,
e) art. 58 § 1 k.c. w zw. z art. 385 1 § 2 k.c. przez ich błędną wykładnię i w konsekwencji niewłaściwe zastosowanie, tj. przyjęcie, że zastosowanie tych przepisów jest możliwe bez uprzedniego poinformowania kredytobiorców o skutkach ewentualnego braku obowiązywania umowy oraz bez uzyskania oświadczenia, że skutki te akceptują.
Na tych podstawach pozwany wniósł o zmianę wyroku w zaskarżonej części przez oddalenie powództwa w całości i zasądzenie od powodów na jego rzecz kosztów procesu za obie instancje według norm przepisanych, ewentualnie o uchylenie tego wyroku w zaskarżonej części i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Ponadto podniósł ewentualny zarzut potrącenia jego roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia w kwocie 205.051,66 zł z tytułu wypłaconego powodom roszczenia z kwotą 145.020,94 zł, której dochodzą oni w tej sprawie w związku z zarzutem nieważności umowy
Powodowie wnieśli o oddalenie apelacji i zasądzenie na ich rzecz kosztów postępowania apelacyjnego według norm przepisanych.
Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:
Apelacja podlegała częściowemu uwzględnienie wyłącznie z uwagi na skuteczne podniesienie w niej zarzutu potrącenia, natomiast w pozostałym zakresie, w którym pozwany kwestionował istnienie przesłanek do uznania nieważności całej umowy z powodu znajdujących się w niej postanowień niedozwolonych, była bezzasadna.
W pierwszej kolejności wskazać należy, że Sąd Apelacyjny, jako sąd merytorycznie rozpoznający sprawę, zapoznał się zgodnie z art. 382 k.p.c. z całością zebranego w sprawie materiału dowodowego i w rezultacie doszedł do przekonania, że stosownie do art. 387 § 2 1 pkt 1 k.p.c. może zaakceptować i przyjąć za własne ustalenia faktyczne, dokonane przez Sąd pierwszej instancji, ponieważ w zakresie istotnym dla rozstrzygnięcia są one zgodne z treścią tego materiału, a podniesione przez pozwanego zarzuty apelacyjne nie zdołały ich skutecznie podważyć. Wbrew pozwanemu, na akceptację zasługują także wnioski prawne Sądu pierwszej instancji w zakresie, w jakim uznał, że kwestionowane postanowienia umowne o indeksacji świadczeń stron za pomocą kursów CHF mają charakter niedozwolony, co skutkuje nieważnością umowy w całości i koniecznością zwrotu powodom dochodzonego roszczenia jako świadczenia nienależnego.
Odnośnie do zarzutu naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 321 § 1 k.p.c. przede wszystkim zauważyć należy, że nawet w przypadku błędnego (zgodnie z twierdzeniami pozwanego) ustalenia przez Sąd Okręgowy, że z rozliczenia, stanowiącego załącznik do jego pisma z dnia 30 czerwca 2021 r. nie wynikało, że powodowie uiścili na jego rzecz kwotę 13.491,74 zł, ale tylko kwotę 12.687,69 zł, to nie oznaczałoby to orzeczenia ponad żądanie, lecz co najwyżej błędne orzeczenie co do wysokości. Nie budzi bowiem wątpliwości, że powodowie w piśmie z dnia 16 listopada 2020 r., w którym rozszerzyli powództwo, domagali się m. in. zapłaty kwoty 13.491,74 zł. Nie może więc być mowy o orzeczeniu ponad ich żądanie.
Wziąć trzeba ponadto pod uwagę, że Sąd Okręgowy oparł się w tym zakresie na zestawieniu sporządzonym przez powodów (k. 223 – 224) a nie przez bank (k. 300). Istotne jest przy tym, że zestawienie sporządzone przez bank nie obejmuje objętej żądaniem powodów wpłaty za marzec 2012 r. w kwocie 804,05 zł, która wraz z kwotą wyliczoną przez bank (za krótszy okres) odpowiada łącznie kwocie 13.491,74 zł, zasądzonej przez w/w Sąd. Również z takiego punktu widzenia powyższy zarzut jest więc chybiony,
W odniesieniu do pozostałych zarzutów naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. (także w zw. z art. 227 k.p.c.) wskazać należy, że pozwany niezasadnie zarzucił Sądowi pierwszej instancji dokonanie błędnej, sprzecznej z zasadami logiki i doświadczenia życiowego oceny zebranego materiału dowodowego. Z treści tych zarzutów i argumentacji przytoczonej na ich poparcie wynika, że chociaż skarżący nie kwestionuje prawidłowości stwierdzenia przez ten Sąd, że świadek A. S. w ogóle nie zna okoliczności związanych z konkretną umową, ponieważ nie brał udziału w jej zawarciu, a świadek M. B., która wprawdzie uczestniczyła (za bank) w jej zawarciu, ale nie pamięta związanych z nią okoliczności, to jednak uważa, że wbrew Sądowi te dowody były przydatne dla rozstrzygnięcia.
Takie stanowisko pozwanego nie zasługuje na akceptację. W istocie domaga się on bowiem, aby zeznania tych świadków służyły nie tyle do ustalenia okoliczności faktycznych, dotyczących konkretnej umowy (których w ogóle nie znają lub co najmniej nie pamiętają), co do przedstawienia ogólnych uwag, będących w gruncie rzeczy jedynie ich poglądami na temat tego, jak mogło ewentualnie jak powinno przebiegać zawarcie przedmiotowej umowy. Oznacza to, że nie mieli oni przedstawić relacji o znanych im faktach, i to odnoszących się konkretnie do spornej umowy, lecz opowiedzieć o tym, jak generalnie zgodnie z obowiązującymi wówczas w pozwanym banku wewnętrznymi procedurami powinno przebiegać zawarcie takiej umowy, w tym jakie informacje powinny być przekazane przez jego pracowników osobom ubiegającym się o udzielenie kredytu powiązanego z walutą obcą i jaki powinien być zakres tych informacji.
W gruncie rzeczy pozwany oczekuje zatem, aby na podstawie ich zeznań uznać, że w ogóle nie mogło dojść do naruszenia praw powodów, jako konsumentów, skutkującego niedozwolonym charakterem spornych postanowień umownych. W konsekwencji dowody te nie mają posłużyć do ustalenia istotnych dla rozstrzygnięcia okoliczności faktycznych, lecz do poparcia stanowiska procesowego pozwanego o braku podstaw do uznania tych postanowień za abuzywne. Podkreślić jednak trzeba, że z tego, jak teoretycznie powinno przebiegać zawarcie takiej umowy, nie można stanowczo wyprowadzać niebudzących żadnych wątpliwości wniosków, że w tym przypadku rzeczywiście tak było. Tym bardziej, że nie można mieć pewności, jakie konkretne informacji oraz w jaki sposób zostały powodom przekazane.
Jak zaś będzie jeszcze mowa dalej, zauważyć można, że gdyby istotnie powodom wyczerpująco i rzetelnie przedstawiono nie tylko zalety (niższe oprocentowanie według stawek LIBOR a nie WIBOR i w konsekwencji niższa rata kredytu), ale także wady (nieograniczone ryzyko, którego rozmiar w chwili zawarcia umowy w ogóle nie nadawał się do przewidzenia, związane z tym, że wartość salda kredytu i jego rat, może ulec nawet bardzo znacznemu wzrostowi z uwagi na ich powiązanie z kursem CHF), to powodowie, znając rzeczywisty charakter kredytu indeksowanego w CHF, prawdopodobnie nie zdecydowaliby się na zawarcie przedmiotowej umowy. Pozwala to uznać, że z prawdopodobieństwem, graniczącym z pewnością, nawet jeśli faktycznie poinformowano ich o powyższym ryzyku, to zakres i sposób ich przekazania nie mógł być prawidłowy, skoro zdecydowali się oni na zawarcie umowy, mimo że obiektywnie, wbrew twierdzeniom pozwanego, wcale nie była dla nich jednoznacznie bezpieczna i korzystna, ponieważ jej postanowienia o zasadach indeksacji świadczeń stron za pomocą kursów CHF zostały przez niego sformułowane w sposób abuzywny.
Odmiennego wniosku nie może uzasadniać powołanie się przez pozwanego w kolejnym zarzucie naruszenia art. 233 k.p.c. na treść § 5 ust. 1 i § 8 umowy. Przede wszystkim zauważyć trzeba, że zawarte w tych postanowieniach sformułowania i oświadczenia pochodzą w całości od pozwanego, który zawarł je w swoim wzorcu umownym, na podstawie którego została zawarta przedmiotowa umowa. Nie budzi bowiem najmniejszych wątpliwości, że to nie powodowie byli stroną, która sformułowała nie tylko te postanowienia, ale także inne postanowienia umowne. Zgodnie z zasadami doświadczenia życiowego przyjąć bowiem można, że w przypadku takich umów jak ta, o którą chodzi w niniejszej sprawie, jej treść jest przygotowywania przez bank (najczęściej przy wykorzystaniu odpowiedniego wzorca umownego), natomiast rola konsumenta sprowadza się jedynie do podania zmiennych elementów takich umów (poza ich danymi osobowymi dotyczy to m. in. wnioskowanej kwoty kredytu, jego celu lub przeznaczenia, okresu spłaty, sposobu spłaty, ewentualnie wyboru oprocentowania stałego lub zmiennego itp.). Nie ma więc podstaw do przyjęcia, że powodowie byli autorami wskazanych przez pozwanego postanowień umownych. Zresztą, w kolejnym zarzucie apelacyjnym, który zostanie dalej omówiony, pozwany w istocie przyznaje, że zawarcie przedmiotowej umowy nastąpiło za pomocą wzorca umownego.
Nie można ponadto przyjąć, że te postanowienia niewątpliwie zostały z nimi omówione przez pozwanego, tj. że wyjaśniono im wyczerpująco i rzetelnie, jakie mogą być dla nich skutki, zwłaszcza negatywne, zawarcia umowy kredytu powiązanego z kursem waluty obcej. Natomiast samo podpisanie umowy, zawierającej te postanowienia, z całą pewnością nie może zostać za wystarczające dla zrozumienia przez powodów istoty i skutków takiego kredytu. Podkreślić przy tym należy, że nie chodzi przecież o to, czy powodowie mogli i powinni byli zrozumieć powyższe zagadnienia na podstawie samego tekstu umowy, lecz o to, że to pozwany powinien zwrócić im uwagę na te postanowienia oraz należycie wyjaśnić im ich sens i znaczenie, zwłaszcza z ich perspektywy.
O udzieleniu im przez pozwanego odpowiednich wyjaśnień i pouczeń nie świadczy także argument, odwołujący się do treści ich zeznań, z których według pozwanego wynika, że zdawali sobie oni sprawę z tzw. ryzyka kursowego. Jak jeszcze będzie bowiem mowa dalej, z zawarciem umowy kredytu indeksowanego za pomocą waluty obcej wiąże się nie tylko ryzyko kursowe, związane ze sposobem lub zasadami ustalania kursów waluty obcej, według których są przeliczane świadczenia obu stron, podlegające spełnieniu w walucie polskiej, ale także tzw. ryzyko walutowe, wynikające z samego powiązania wartości świadczeń stron z kursem waluty obcej niezależnie od tego, w jaki kursy te byłyby ustalane.
Nie można więc zaakceptować próby uproszczonego podejścia pozwanego do problemów, związanych z umową kredytu indeksowanego, przez eksponowanie ryzyka kursowego, wynikającego z możliwości jednostronnego i arbitralnego ustalania przez niego kursów waluty obcej, z pominięciem, że niekorzystne dla powodów skutki wynikają przede wszystkim z samego uzależnienia wartości świadczeń stron od kursów waluty obcej, za pomocą której te świadczenia podlegają przeliczaniu (z waluty polskiej na walutę obcą przy wypłacie kredytu i z waluty obcej na walutę polską przy spłacie rat kredytowych).
Chybiony jest także zarzut, że Sąd pierwszej instancji błędnie uznał, że z samego faktu zawarcia umowy za pomocą wzorca umownego wynika, że kwestionowane postanowienia umowne o indeksacji nie zostały indywidualnie uzgodnione z powodami. O indywidualnym uzgodnieniu tych postanowień nie może świadczyć ani podjęcie przez kredytobiorców decyzji, że spośród wielu ofert różnych banków dostępnych wówczas na rynku zawrą umowę kredytu właśnie z pozwanym, ani wybranie spośród kredytów znajdujących się w jego ofercie takiej umowy, która przewidywała indeksację świadczeń za pomocą kursu CHF. Wreszcie, nie ma znaczenia, że we wniosku kredytowym, nota bene złożonym na formularzu opracowanym przez pozwanego (k. 83 – 86), wypełnili niektóre niezbędne dane (nie tylko osobowe, ale dotyczące także kwoty kredytu, celu kredytu, sposobu jego wypłaty, terminów spłacania rat, sposobu ich spłaty itp.), a także zgodnie z treścią wniosku zaznaczyli, że wybierają CHF jako walutę kredytu. Nie jest to bowiem równoznaczne z indywidualnym negocjowaniem przez strony treści postanowień o indeksacji.
Wziąć trzeba ponadto pod uwagę, że oczywiste jest, że do zawarcia tej umowy niewątpliwie nie mogło dojść całkowicie bez jakichkolwiek uzgodnień między kredytobiorcami a pozwanym, ponieważ musieli oni co najmniej wyrazić wolę zawarcia umowy kredytu, i to właśnie z tym bankiem oraz wskazać, na jaki cel i w jakiej kwocie, a także na jaki okres chcą go uzyskać. Nie jest to jednak równoznaczne z indywidualnym uzgodnieniem wszystkich postanowień umownych, ponieważ w kontekście art. 385 1 i nast. k.c. wymóg ten odnosić należy przede wszystkim do tych postanowień umownych, które są oceniane pod kątem abuzywności, a nie ogólnie do faktu zawarcia całej umowy, do czego nie może przecież dojść także bez zgody i udziału konsumenta.
W związku z tym z faktu, że konsument zaakceptował umowę kredytu przygotowaną wprawdzie zgodnie z jego wnioskiem, ale na podstawie wzorca umownego opracowanego przez bank i stosowanego przez niego do wielu klientów, nie można wyprowadzać wniosku, że w konsekwencji wszystkie postanowienia umowne zostały z nim indywidualnie uzgodnione. Chodzi bowiem przede wszystkim o to, czy miał on możliwość wpływu na ukształtowanie tych postanowień, które mają charakter abuzywny. W tym zakresie nie jest więc wystarczające jedynie to, że zaakceptował je w takim kształcie, w jakim bank zaproponował je w opracowanym przez siebie wzorcu umownym, na podstawie którego została zawarta sporna umowa.
Co do ostatniego zarzutu naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. wskazać należy, że – jak będzie wynikać z dalszych uwag, dotyczących zarzutów związanych z prawną oceną abuzywności kwestionowanych postanowień umownych o indeksacji – zasadniczym problemem w umowach kredytu indeksowanego (a także denominowanego) nie jest jedynie to, że w mechanizmie indeksacji (denominacji) są stosowane kursy waluty obcej ustalane samodzielnie i jednostronnie przez bank, ale i samo ukształtowanie tego mechanizmu, które w głównej mierze powoduje, że te postanowienia umowne w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami rażąco naruszają interes konsumentów. W związku z tym nie ma decydującego znaczenia powoływanie się przez pozwanego na to, że z umowy można wyinterpretować zasady, według jakich ustalał on kursy CHF) oraz że miały one charakter rynkowy, wobec czego nie można mówić w tym zakresie o rażącym naruszeniu interesu powodów. Kwestie te zostaną szczegółowo przedstawione w dalszej części niniejszego uzasadnienia, w związku z czym obecnie nie ma potrzeby ich szerszego omówienia.
Natomiast w świetle dotychczasowych rozważań można podsumować, że pozwany bezpodstawnie kwestionuje prawidłowość ustalonej przez Sąd pierwszej instancji podstawy faktycznej zaskarżonego wyroku, ponieważ w istocie chodzi mu przede wszystkim o podważenie prawidłowości wniosków wyprowadzonych przez ten Sąd z dokonanych ustaleń faktycznych, z tym że pozwany próbuje przekonać, że wynika to z wadliwości tych ustaleń, opierając się na ich własnej interpretacji, zmierzającej do wykreowania korzystnej dla niego wersji stanu faktycznego.
W związku z tym podkreślić trzeba, że Sąd pierwszej instancji prawidłowo i wyczerpująco opisał okoliczności faktyczne, związane z zawarciem przedmiotowej umowy, jej treścią i sposobem wykonania przez obie strony. Wobec tego zbędne jest ich szczegółowe powtarzanie w niniejszym uzasadnieniu. Natomiast pozwany w gruncie rzeczy kwestionował w apelacji przede wszystkim wnioski, jakie w/w Sąd przyjął na podstawie dokonanych ustaleń faktycznych i które doprowadziły go do oceny prawnej, że kwestionowane postanowienia umowne mają charakter niedozwolony w rozumieniu art. 385 1 k.c. i w konsekwencji podlegają, jako bezskuteczne wobec powodów, wyeliminowaniu z treści umowy, wskutek czego jest ona nieważna w całości.
Z apelacji wynika zaś, że sprowadza się ona do tego, że pozwany nie zgadza się z takimi wnioskami, czyniąc to w oparciu o własną ocenę spornych okoliczności, domagając się zwłaszcza, aby większe lub inne znaczenie nadać okolicznościom, które on uważa za istotne. Dotyczy to w szczególności zagadnień, odnoszących się do postanowień umownych, przewidujących stosowanie do przeliczania wartości świadczeń stron kursów CHF, ustalanych jednostronnie przez pozwanego oraz prawidłowości skierowanej do powodów informacji o ryzyku walutowym. Miało to na celu umożliwienie skarżącemu zakwestionowania dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny abuzywności spornych postanowień, a zatem w gruncie rzeczy zmierzało do podważenia wniosków prawnych tego Sądu w oparciu o stan faktyczny, który byłby korzystny przez skarżącego.
W tym stanie rzeczy wskazać trzeba następnie, że w ocenie Sądu Apelacyjnego na akceptację zasługiwały także wnioski prawne Sądu pierwszej instancji o abuzywności postanowień umownych o indeksacji (tj. całego mechanizmu indeksacji) oraz skutkach stwierdzenia ich abuzywności. Zauważyć przy tym wypada, że Sąd ten trafnie nie przyjął i nawet nie rozważał, czy możliwe jest jednoczesne uznanie, że sporne postanowienia umowne o indeksacji są także sprzeczne z przepisami ustawy lub zasadą swobody umów albo zasadami współżycia społecznego, skutkującą stwie-rdzeniem bezwzględnej nieważności przedmiotowej umowy na podstawie art. 58 §1 k.c. w zw. z art. 69 pr. bank. i art. 353 1 k.c. Błędne jest bowiem spotykane bardzo często w tzw. sprawach frankowych dopatrywanie się w istocie w oparciu praktycznie o te same okoliczności możliwości stwierdzenia zarówno abuzywności postanowień umownych, jak i bezwzględnej nieważności umowy (zwłaszcza z uwagi na brak dostatecznego oznaczenia świadczenia powodów oraz nieograniczone obciążenia nich ryzykiem walutowym).
Wziąć trzeba pod uwagę, że ocena postanowień umownych pod kątem ich abuzywności jest celowa i dopuszczalna jedynie wtedy, gdy znajdują się one w ważnej umowie. W konsekwencji bezwzględna nieważność umowy miałaby co do zasady pierwszeństwo przed abuzywnością jej postanowień. W związku z tym konieczne jest jednoznaczne stwierdzenie, czy nieważność umowy jest następstwem uznania, że sporne postanowienia umowne mają charakter niedozwolony, czy też chodzi o jej bezwzględną nieważność z powodu sprzeczności jej treści z ustawą, zasadami współ-życia społecznego lub zasadą swobody umów.
Zauważyć ponadto należy, że z art. 385 1 § 1 k.c. wynika, że niedozwolone postanowienia umowne nie wiążą konsumenta, co uznaje się zazwyczaj za sankcję w postaci tzw. bezskuteczności zawieszonej, polegającej na tym, że jedynie konsument może w każdym czasie powołać się na abuzywność postanowień umownych, powodując – w razie zasadności swoich twierdzeń – ich nieważność od chwili zawarcia umowy (ab initio ), czyli z mocą wsteczną (ex tunc ). W konsekwencji nieważność tych postanowień nie następuje definitywnie ex lege , lecz zależy od woli konsumenta, który może powołać się na ich abuzywność, wskutek czego stracą one moc wiążącą i zostaną wyeliminowane z umowy (przy zachowaniu co do zasady ważności pozostałych postanowień umownych). Może też jednak zrezygnować z takiego zarzutu lub wprost potwierdzić skuteczność takich postanowień – mimo ich abuzywnego charakteru (czyli następczo zaakceptować je) – powodując, że definitywnie staną się one wiążące dla obu stron.
Takie stanowisko uwzględnia charakter przepisów o ochronie konsumentów, które tak na płaszczyźnie krajowej (art. 385 1 i nast. k.c.), jak i unijnej (Dyrektywa 93/13/EWG) kompleksowo regulują ochronę tych podmiotów przed skutkami wprowadzania przez przedsiębiorców (w tym banki) do umów postanowień naruszających prawa konsumentów m. in. w taki sposób, jaki jest oceniany w niniejszej sprawie. W związku z tym regulacje te mają charakter przepisów szczególnych w stosunku do przepisów, takich jak: art. 58 k.c. lub art. 353 1 k.c., które jedynie ogólnie regulują zagadnienia związane z treścią umów, podczas gdy przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych regulują specyficzne zagadnienia związane z treścią umów zawieranych przez przedsiębiorców ze szczególnymi kontrahentami, a mianowicie z konsumentami.
Niemniej przyjmując pogląd o pierwszeństwie przepisów o niedozwolonych postanowieniach umownych przed przepisami o charakterze ogólnym, konieczne jest dokonanie bardzo istotnego zastrzeżenia. O ile bowiem typową sankcją niedozwolonego charakteru określonych postanowień umownych jest to, że – po powołaniu się przez konsumenta na ich abuzywność – nie wiążą stron jedynie te postanowienia przy jednoczesnym zachowaniu przez umowę mocy wiążącej w pozostałym zakresie, o tyle wziąć trzeba pod uwagę, że taki skutek może zostać przyjęty jedynie w takich przypadkach, w których po wyeliminowaniu z umowy postanowień abuzywnych na-dal możliwe jest ustalenie, na podstawie pozostałych postanowień umownych, treści praw i obowiązków stron w stopniu pozwalającym na wykonanie wynikającego z niej zobowiązania zgodnie z jego treścią (istotą). Sytuacja taka z reguły nie zachodzi w przypadkach, w których niedozwolony charakter mają postanowienia umowne określające główne świadczenia stron, ponieważ bez takich postanowień niewątpliwie nie można wykonać umowy, skoro przestają wiązać strony właśnie te postanowienia, które określają, jakie mają być ich główne świadczenia. Podkreślić trzeba, że zobowiązanie wymaga określenia świadczenia, więc bez możliwości jego ustalenia nie można mówić o istnieniu ważnego zobowiązania.
Dostrzec przy tym należy, że przyjęcie koncepcji bezwzględnej nieważności umowy kredytu na podstawie art. 58 § 1 k.c. w zw. z art. 69 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe (t. jedn. Dz. U. z 2023 r., poz. 2488 z późn. zm., powoływanej dalej jako „pr. bank.”) lub art. 353 1 k.c. wcale nie musiałoby być w każdym przypadku jednoznacznie korzystne dla konsumenta. Mogłoby to rodzić wątpliwości zwłaszcza co do chwili, w której mógł i powinien był on wystąpić z żądaniem zwrotu spełnionego świadczenia jako nienależnego. Odmiennie niż w przypadku abuzywności, w której za chwilę powstania takiego roszczenia przyjmuje się dopiero moment, w którym konsument ostatecznie powołał się na abuzywność postanowień umownych i odmówił ich potwierdzenia, w przypadku bezwzględnej nieważności (a nie bezskuteczności, jak wynika z art. 385 1 § 2 k.c.) można byłoby bowiem opowiadać się za poglądem, że spełnione świadczenia miały charakter nienależny od samego początku, więc bieg terminu ich przedawnienia rozpoczynał się każdorazowo już z chwilą ich spełnienia, ponieważ po myśli art. 120 § 1 k.c. był to najwcześniejszy termin, w którym można było zażądać ich zwrotu.
Problem taki nie występuje w przypadku stwierdzenia abuzywności, gdyż nieważność umowy następuje dopiero w wyniku ustalenia (co jednak, wbrew zarzutom apelacyjnym pozwanego, nie oznacza, że dopiero z chwilą powołania się przez konsumenta na ich abuzywność lub z chwilą wydania prawomocnego orzeczenia w tym przedmiocie) niedozwolonego charakteru jej postanowień i jednoczesnego uznania, że bez tych postanowień w ogóle nie jest możliwe utrzymanie jej w mocy w jakimkolwiek zakresie (czyli w istocie ma ona charakter następczy, aczkolwiek wywołuje skutek ex tunc ).
W związku z tym, w ocenie Sądu Apelacyjnego, nie można uznać, że stwierdzenie naruszenia równowagi kontraktowej między stronami przez przyznanie bankowi uprawnienia do samodzielnego i jednostronnego ustalania kursów CHF, mających zastosowanie w umowie stron oraz przez obciążenie wyłącznie powodów ryzykiem walutowym automatycznie powoduje sprzeczność umowy z przepisami ustawy, zasadami współżycia społecznego lub wykracza poza granice swobody umów. Wziąć trzeba pod uwagę, że zachwianie równości i równorzędności stron zobowiązania nie musi być uważane w każdym przypadku za niezgodne z zasadami współżycia społecznego lub z właściwością (naturą) zobowiązania, lecz może wywoływać inne skutki, w szczególności powodować uznanie postanowień umownych za niedozwolone. Wobec tego nie można stawiać znaku równości między abuzywnością postanowień umownych a ich sprzecznością z prawem, zasadami współżycia społecznego lub zasadą swobody umów.
Warto w tym kontekście zauważyć, że aktualnie przeważa pogląd o dopuszczalności zastosowania w umowie kredytu mechanizmu indeksacji (a także denominacji) oraz że umowy z takim mechanizmem nie są uznawane za odrębny rodzaj umowy, lecz jedynie za odmianę (wariant) umowy kredytu mieszczącą się w granicach swobody umów. Oznacza to, że samo wprowadzenie do umowy kredytu klauzul indeksacyjnych (lub denominacyjnych) za pomocą kursu walut obcych, zwłaszcza CHF, nie jest sprzeczne z zasadą swobody umów, w szczególności z właściwością (naturą) stosunku prawnego, określoną w art. 69 pr. bank.
Czym innym jest jednak dopuszczalność wprowadzenia do umowy kredytu mechanizmu indeksacji (denominacji), a czym innym sposób jej dokonania w konkretnej umowie, czyli ukształtowania treści postanowień umownych regulujących zasady i sposób przeprowadzenia indeksacji (denominacji). Dotyczy to przede wszy-stkim określenia zasad przeliczania wartości świadczeń stron za pomocą kursu CHF (w szczególności dopuszczalności stosowania kursów ustalanych jednostronnie przez bank w swojej tabeli kursowej) oraz sposobu obciążenia stron ryzykiem (skutkami) zastosowanej in concreto metody indeksacji (denominacji). W tym zakresie Sąd Okręgowy słusznie uznał, że w rozstrzyganej sprawie w pełni wystarczające było dokonanie oceny tych postanowień w świetle przepisów o niedozwolonych postanowieniach umownych bez konieczności niejako dodatkowego popierania trafności takiej oceny przepisami dotyczącymi bezwzględnej nieważności umowy, zwłaszcza że – jak wyżej wskazano – skutki stwierdzenia jej bezwzględnej nieważności nie byłyby tożsame ze skutkami nieważności wynikającej z abuzywności jej postanowień.
Inaczej rzecz ujmując, stwierdzenie nieprawidłowości tych postanowień (w wyniku naruszenia równowagi kontraktowej stron na niekorzyść konsumenta jako słabszej strony zobowiązania przez narażenie go na nieograniczone ryzyko walutowe, czyli zależność wysokości jego świadczenia od zmiennego kursu CHF oraz na ryzyko kursowe, czyli zależność jego świadczenia od kursów CHF ustalanych przez bank w swojej tabeli) otwiera drogę do ich badania pod kątem abuzywności, a nie ze względu na sprzeczność z zasadą swobody umów lub zasadami współżycia społecznego. Skoro bowiem w umowie generalnie został określony mechanizm przeliczania świadczeń, to nie można mówić, że jej treść była sprzeczna z właściwością (zobowiązania). Zupełnie inną kwestią jest natomiast to, że z uwagi na sposób ukształtowania tego mechanizmu, stawiający w zdecydowanie korzystniejszej sytuacji bank, mimo że jest on silniejszą stroną umowy, a także stroną, która w decydującym zakresie zredagowała jej treść, można i należy krytycznie ocenić ten mechanizm w świetle przepisów o niedozwolonych postanowieniach umownych.
Chodzi o to, że chociaż w umowie, co do zasady, został określony sposób przeliczania świadczeń (a tym samym ustalania ich wysokości, wbrew twierdzeniom, że są one nieoznaczone i już tylko z tej przyczyny powodują nieważność umowy kre-dytu) za pomocą kursu walut obcych, to w istocie ma on charakter bardzo niekorzy-stny dla powodów, jako konsumentów, uzależniając wysokość ich świadczenia (co najmniej formalnie i hipotetycznie) od dowolnego uznania swojego kontrahenta. Zbyt daleko idący jest jednak pogląd, że mogąca z tego wynikać nierównowaga stron lub niejednoznaczny charakter ich świadczeń z góry uzasadnia uznanie umowy także za sprzeczną z zasadami współżycia społecznego lub z zasadą swobody umów. Podkreślić trzeba, że zasady ustalania świadczeń stron formalnie niewątpliwie zostały w przedmiotowej umowie ustalone, problematyczny jest natomiast przede wszystkim sposób (treść) ustalenia tych zasad.
W konsekwencji, zdaniem orzekającego składu Sądu Apelacyjnego, oceny kwestionowanych postanowień umownych należy dokonać w pierwszej kolejności na podstawie przepisów o niedozwolonych postanowieniach umownych, a dopiero potem – w razie stwierdzenia ich abuzywności – można rozważać, jakie ma to skutki dla możliwości wykonania umowy bez tych postanowień (czyli z ich pominięciem jako bezskutecznych wobec powodów), a tym samym dla ewentualnego stwierdzenia jej nieważności w całości. Indeksację (a także denominację) należy bowiem uważać jedynie za sposób przeliczenia wartości świadczeń za pomocą kursu wybranej waluty obcej, w związku z czym nie ma podstaw do automatycznego uznawania jej za sprzeczną z art. 58 § 1 lub 2 k.c. albo z art. 353 1 k.c., ale nie oznacza to, że nie może ona być oceniana i w zależności od wyników takiej oceny – kwestionowana na podstawie art. 385 1 k.c.
W ślad za tym wskazać trzeba, że Sąd Apelacyjny za podstawę ustalenia nieważności umowy przyjął abuzywność jej postanowień, ale wniosek ten wyprowadził z nieco innych niż Sąd pierwszej instancji okoliczności, a mianowicie nie tyle jedynie z nieprawidłowego uregulowania w umowie sposobu ustalania kursów CHF przez pozwany bank w swojej tabeli (chociaż to oczywiście ma także bardzo istotne znaczenie, zwłaszcza z perspektywy kredytobiorców), co przede wszystkim z niepra-widłowego ukształtowania samego mechanizmu indeksacji, wiążącego wartość świadczeń stron z wartością waluty obcej.
Jeśli chodzi o przesłanki uznania postanowień spornej umowy (co odnosi się generalnie do wszystkich postanowień, dotyczących wprowadzonego do niej mechanizmu indeksacji świadczeń stron, a nie tylko do postanowień, związanych z brakiem określenia w niej obiektywnych zasad ustalania kursów CHF, stosowanych w tym mechanizmie) za niedozwolone w rozumieniu art. 385 1 k.c., przypomnieć należy, że nie zasługiwał na uwzględnienie zarzut błędnego uznania przez Sąd pierwszej instancji, że postanowienia o indeksacji (tak w zakresie klauzuli walutowej, jak i klauzuli kursowej) nie zostały przez niego indywidualnie uzgodnione z powodami. O indywidualnym uzgodnieniu tych postanowień nie może świadczyć ani to, że powodowie dokonali wyboru umowy kredytu indeksowanego kursem CHF spośród innych umów znajdujących się ofercie pozwanego banku (w tym zrezygnowali z kredytu określanego jako „złotowy”, tj. kredytu niezawierającego mechanizmu indeksacji, ale wyżej oprocentowanego według stawek WIBOR a nie LIBOR), ani to, że złożyli wniosek kredytowy, w którym wskazali kwotę kredytu w wysokości 168.822,50 zł (nota bene zgodnie z formularzem wniosku było to możliwie wyłącznie w walucie polskiej – k. 83) oraz wybrali w nim CHF jako tzw. walutę kredytu, co obecnie bardzo często daje bankom pretekst do niezasadnego twierdzenia, że rzekomo wynika z tego jednoznacznie, że był to kredyt walutowy.
Jak już była mowa przy ocenie zarzutu naruszenia art. 233 § 1 k.p.c., nie jest to równoznaczne z uzgodnieniem treści spornych postanowień o indeksacji, które zostały w całości ukształtowane przez pozwany bank we wzorcu umownym, na podstawie którego została ona zawarta. Pozwany w istocie nawet nie kwestionuje, że co do zasady przedmiotowa umowa została zawarta przy wykorzystaniu wzorca umownego stosowanego przez pozwanego przy zawieraniu analogicznych umów ze wszystkimi swoimi klientami, będącymi konsumentami. Odnosi się to zwłaszcza do postanowień regulujących istniejący w niej mechanizm indeksacji, który jest taki sam jak w innych podobnych umowach, więc absurdalne byłoby stwierdzenie, że wszyscy kontrahenci dokonywali w tym zakresie jednakowych indywidualnych uzgodnień z bankiem.
Sąd pierwszej instancji trafnie stwierdził także, że zawarte w przedmiotowej umowie kredytu postanowienia o indeksacji określały główne świadczenia stron, ponieważ decydowały o ustaleniu ich wysokości (zarówno świadczenia banku, jak i świadczeń kredytobiorców). Zauważyć przy tym trzeba, że mechanizm indeksacji obejmuje w istocie dwa aspekty: po pierwsze, uzależnienie wartości świadczeń stron od kursu wybranej waluty obcej (czyli przyjęcie zasady, że są one ustalane lub inaczej przeliczane za pomocą kursu tej waluty), a po drugie, ustalenie, że w tym mechanizmie są stosowane kursy ustalane samodzielnie i jednostronnie przez bank w swojej tabeli kursowej. Gdyby zatem nawet uznać, że ten drugi aspekt ma znaczenie wtórne (pomocnicze, czyli nie odnosi się do określenia głównych świadczeń stron), to z pewnością nie można byłoby tego przyjąć także w odniesieniu do pierwszego aspektu, ponieważ kwestia, że spełniane przez strony świadczenia podlegają przeliczeniu według kursu waluty obcej (niezależnie od tego, w jaki sposób byłby on ustalany) ma zasadnicze i bezpośrednie znaczenie dla bytu prawnego umowy kredytu indeksowanego. Bez takiego przeliczenia nie można byłoby bowiem w ogóle wykonać takich umów, tj. ustalić, jaka jest wartość świadczenia każdej ze stron, a tym samym, w jakiej wysokości mają one być spełnione.
Chodzi o to, że wyłącznie dzięki mechanizmowi indeksacji możliwe było dokonanie przeliczenia wypłaconej w walucie polskiej kwoty kredytu ( nota bene także w umowie wyrażonej wyłącznie w walucie polskiej w kwocie 205.051,66 zł – zob. § 1 ust. 1 umowy k. 25) na wartość wyrażoną we frankach szwajcarskich w celu ustalenia salda zadłużenia powodów w tej walucie, a następnie w chwili dokonywania przez nich spłat rat kapitałowo – odsetkowych, wyrażonych wprawdzie w walucie obcej (w wyniku uprzedniego przeliczenia salda kredytu na tę walutę), ale podlegających spłacie w walucie polskiej po ich przeliczeniu na tę walutę za pomocą kursu CHF ustalanego przez bank w swojej tabeli kursów walut obcych.
W związku z tym stwierdzić ponadto należy, że powyższe postanowienia umowne, wbrew stanowisku pozwanego, nie zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Przede wszystkim ani z postanowień umowy, ani z innych zebranych w sprawie dowodów nie wynika, aby pozwany prawidłowo wyjaśnił powodom, na czym polega zastosowany w umowie kredytu mechanizm indeksacji i jakie mogą być jego skutki, zwłaszcza negatywne dla nich. Jest to zresztą zrozumiałe i wręcz oczywiste, jeśli uwzględni się, że z treści tej umowy, a także argumentacji przedstawianej przez pozwanego w toku procesu, jednoznacznie wynika, że tak w chwili zawarcia umowy, jak i obecnie on sam nie zdaje sobie sprawy ze znaczenia tego mechanizmu i jego skutków, lecz interpretuje je w sposób, który nie zasługuje na akceptację.
W tej sytuacji truizmem jest stwierdzenie, że skoro sam pozwany nie rozumiał i nadal nie rozumie (lub nie chce zrozumieć) prawidłowo mechanizmu, który zastosował we wzorcu umownym, na podstawie którego zawarto przedmiotową umowę, to tym bardziej nie mogli i nie mieli obowiązku zrozumieć go prawidłowo powodowie, jako konsumenci, niebędący w tym zakresie – w przeciwieństwie do banku – profesjonalistami. Z tego samego powodu nieprzekonujące jest jednocześnie, że pozwany (jego pracownicy) mógł im udzielić prawidłowych wyjaśnień i informacji o charakterze umowy i wiążącym się z nią ryzyku, skoro sam nie rozumiał tych kwestii w sposób zgodny z interesami konsumentów.
W pierwszej kolejności odnosi się to do samego charakteru przedmiotowego kredytu, ponieważ nie można uznać, że wskutek zastosowania w umowie mechanizmu indeksacji nie był to kredyt złotowy, lecz walutowy. W związku z tym bezpodstawne jest także twierdzenie banku, że powodowie zrezygnowali z zaproponowanego im jednocześnie przez niego kredytu złotowego na rzecz wyboru kredytu indeksowanego w walucie obcej. Taki kredyt w rzeczywistości również był bowiem kredytem udzielonym w walucie polskiej (czyli kredytem złotowym lub złotówkowym) z tym, że od innych kredytów w tej walucie różnił się zastosowanym w nim mechanizmem indeksacji, który z jednej strony wiązał się z przyznaniem powodom niższego oprocentowania według stawek LIBOR zamiast WIBOR, ale z drugiej strony powodował obciążenie nich ryzykiem walutowym (wynikającym z uzależnienia wysokości ich świadczenia od zmiennego kursu CHF), które nie występuje w innych kredytach złotowych.
Z tego punktu widzenia istotne jest, że pozwany niewątpliwie nie wyjaśnił po-wodom w taki sposób charakteru i skutków przedmiotowej umowy, o czym świadczy nie tylko treść udzielonych im pouczeń (zwłaszcza w formie podpisanych przez nich, a przygotowanych przez bank oświadczeń), ale także argumentacja banku przedstawiana w toku niniejszej sprawy.
Wobec tego wyjaśnienia w tej sprawie wymaga w pierwszej kolejności to, jaki charakter ma zastosowany w spornej umowie kredytu mechanizm indeksacji i jakie są jego skutki w kontekście, po pierwsze, oceny tego mechanizmu pod kątem abuzywności, a po wtóre – możliwości wykonania umowy, a tym samym jej ważności lub nieważności po ewentualnym wyeliminowaniu z niej tego mechanizmu.
Zacząć wypada od zwrócenia uwagi na istotę umowy kredytu, która zgodnie z art. 69 ust. 1 pr. bank. polega na tym, że bank z obowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu. W świetle tego przepisu za istotną cechę umowy kredytu uznać należy przede wszystkim to, że kredytobiorca ma oddać bankowi dokładnie taką samą kwotę, jaką od niego otrzymał (jaką bank mu udostępnił).
Można jednak rozważać, czy chodzi o taką samą kwotę wyłącznie w znaczeniu nominalnym (rozumianą jako taka sama liczba znaków pieniężnych), czy też dopuszczalne jest jej określenie w znaczeniu realnym, inaczej ekonomicznym (taka sama wartość ekonomiczna, która niekonieczne musi odpowiadać takiej samej liczbie znaków pieniężnych). W tym zakresie zarówno istniejąca od wielu praktyka obrotu prawnego oraz poglądy funkcjonujące w doktrynie i orzecznictwie, jak i obowiązujące regulacje prawne (zwłaszcza od chwili wejścia w życie ustawy z dnia 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2011 r., Nr 165, poz. 984, powoływanej dalej jako „ustawa antyspreadowa” , czyli od dnia 26 sierpnia 2011 r.), przemawiają za uznaniem dopuszczalności również tej drugiej możliwości, czyli przyjęcia, że także w umowie kredytu możliwe jest zastosowanie waloryzacji, w tym za pomocą wartości (kursu) innej waluty niż waluta zobowiązania (tzw. klauzula walutowa).
W konstrukcji umowy kredytu nie mieści się jednak taka interpretacja, na którą często powołują się banki, zgodnie z którą indeksacja (a także denominacja) ma całkowicie odrębny i specyficzny charakter, którego nie można mylić lub utożsamiać z waloryzacją umowną, przewidzianą w art. 358 1 § 2 k.c. Nie można bowiem uznać, że zastosowanie w umowie kredytu mechanizmu, wiążącego świadczenia stron z kursem wybranej waluty obcej, może służyć innemu celowi niż zachowanie zgodności (rozumianej jako równowartość ekonomiczna) między świadczeniem zwracanym bankowi przez kredytobiorcę a świadczeniem, które bank mu udostępnił. Wykluczyć zatem należy sytuację, w której kredytobiorca byłby zobowiązany do zwrotu na rzecz banku świadczenia, które ani nominalnie, ani choćby tylko realnie nie odpowiada wartości świadczenia, które sam od niego otrzymał.
Gdyby więc nawet hipotetycznie przyjąć za dopuszczalne w ramach zasady swobody umów (art. 353 1 k.c.) takie ukształtowanie treści stosunku prawnego, które polegałoby na tym, że uzależnienie wartości świadczeń stron od kursu waluty obcej w ogóle nie musi zapewniać ich realnej zgodności (równowartości) ze świadczeniem drugiej strony, to taka umowa nie odpowiadałaby już istotnym cechom umowy kredytu. Inaczej mówiąc, gdyby uznać, że ryzyko walutowe, związane z uzależnieniem wartości świadczenia kredytobiorcy od kursu waluty obcej, sięga tak daleko, że może ono w ogóle nie odpowiadać wartości udostępnionej mu kwoty kredytu ani nominal-nie, ani choćby tylko realnie, to byłoby to sprzeczne z art. 69 ust. 1 pr. bank. Nie można bowiem zgodzić się ze stanowiskiem, że wartość świadczenia kredytobiorcy w żadnym ujęciu nie musi odpowiadać wartości otrzymanego przez niego od banku świadczenia, lecz może zależeć od niedającego się przewidzieć, zwłaszcza w pespektywie wielu lat związania stron umową kredytu hipotecznego (w tej sprawie na ponad 41 lat, tj. od dnia 23 stycznia 2009 r. do dnia 5 sierpnia 2050 r. – § 1 ust. 2 umowy k. 25), czynnika w postaci kursu waluty obcej (najczęściej CHF), czyli że staje się ona w istocie całkowicie nieokreślona, nieprzewidywalna i wręcz przypadkowa (losowa).
W konsekwencji za granicę dopuszczalnej zmiany wysokości świadczenia kredytobiorcy uznać należy spadek siły nabywczej waluty kredytu (a zatem w Polsce co do zasady waluty polskiej). Z tego względu bardzo istotny jest dobór odpowiedniego miernika wartości świadczenia, stanowiącego miernik (kryterium) waloryzacji lub wprowadzenie do umowy odpowiednich mechanizmów, kształtujących wysokość świadczeń stron tak, aby zastosowanie waloryzacji mogło zostać uznane – przy-najmniej w ogólnej ocenie – za adekwatne do spadku realnej siły nabywczej waluty polskiej. W przypadku takich umów kredytu jak w rozstrzyganej sprawie, kredytobiorcom niewątpliwie chodziło przecież o uzyskanie kredytu w walucie polskiej, o którą wnioskowali we wniosku kredytowym i która była im potrzebna do zrealizowania celu, na który zaciągali kredyt i w której kwota kredytu została im faktycznie wypłacona i wreszcie – w której ją spłacali, ponieważ w tejże walucie uzyskują swoje dochody.
Za nadużycie uznać więc należy argumentację, że w umowie kredytu indeksowanego kredytobiorcy świadomie akceptowali, że waluta obca stanowić będzie walutę zobowiązania, a kwota kredytu jedynie zostanie im wypłacona w walucie polskiej i w tej walucie będzie mogła być spłacana. Taki pogląd zmierza w istocie do zrównania powyższych kredytów z kredytami walutowymi sensu stricto , tj. wyrażonymi i faktycznie udostępnionymi w walucie obcej, co w dalszej kolejności ma uzasadniać tezę, że wartość kapitału (kwoty) kredytu rzekomo w ogóle nie zmienia się wraz ze zmianami kursu waluty obcej, ponieważ cały czas jest wyrażona niezmiennie w tej walucie.
Towarzyszy temu zazwyczaj argumentacja, że w celu udzielenia tzw. kredytów frankowych banki musiały dysponować środkami w tej walucie. W związku z tym zauważyć należy, że skoro bank faktycznie wypłacił powodom kwotę kredytu w walucie polskiej, to oznaczałoby, że musiał mieć środki zarówno w tej walucie, jak i jednocześnie w walucie obcej. Wprawdzie pozwany twierdził, że niezbędną do wypłaty kredytu walutę polską uzyskiwał rzekomo ze sprzedaży waluty obcej, ale takie twierdzenie jest gołosłowne i całkowicie nieweryfikowalne w warunkach obecnego procesu sądowego.
Nie przemawia to więc w niezbity sposób za tym, że mechanizm indeksacji w realny sposób wiązał się z obrotem walutowym i nadawał kredytowi charakter walutowy. Bardziej uzasadnione i przekonujące jest uznanie go jedynie za rodzaj waloryzacji umownej, czyli za mechanizm przeliczeniowy, który w ogóle nie wiązał się realnym obrotem walutami ani nawet nie wymagał takiego obrotu. Waluta obca (CHF) służyła wyłącznie do ustalenia wysokości (wartości) świadczeń stron, a nie do ich spełniania (wykonywania umowy) w tej walucie. Była zatem miernikiem wartości świadczenia, a nie jego przedmiotem. Świadczenia obu stron były bowiem spełniane w walucie polskiej, natomiast waluta obca stanowiła podstawę (miernik) ustalenia ich wysokości. W konsekwencji nie zasługuje na akceptację pogląd, że w umo-wach kredytów frankowych występują jednocześnie dwie waluty: waluta obca jako waluta zobowiązania (przez co kredyt ma mieć charakter walutowy) oraz waluta polska jedynie jako waluta wykonania zobowiązania.
Dodać można, że traktowanie kredytów indeksowanych (denominowanych) jako kredytów walutowych opiera się w gruncie rzeczy na błędzie logicznym. Skoro bowiem mają to być kredyty walutowe, to nie znajduje zrozumiałego wytłumaczenia, dlaczego tak istotnym elementem tych umów jest ustalenie zasad przeliczania świadczeń stron na walutę polską lub z waluty polskiej na walutę obcą. Oczywiste bowiem powinno być, że skoro są one wyrażone i udzielone w walucie obcej, to podlegają wypłacie i spłacie w tej walucie. Zupełnie inną kwestią byłoby natomiast to, że faktycznie – zwłaszcza obecnie pod rządami art. 358 § 2 k.c. – mogłyby być wypłacone i spłacane w walucie polskiej. W tej sytuacji bardziej przekonujący jest pogląd, że takie umowy w rzeczywistości wcale nie miały charakteru walutowego, lecz złotowy, ale charakteryzowały się tym, że wartość świadczeń stron była uzależniona od kursu waluty obcej. Tylko w takim ujęciu można nadać logiczny sens sformułowaniu „kredyt denominowany” lub „kredyt indeksowany” w walucie obcej. Jeśli bowiem byłby on już walutowy, to nielogiczne było jeszcze ponowne przeliczanie go przy pomocy kursu waluty obcej. Zupełnie inaczej rzecz przedstawia się natomiast przy uznaniu takich kredytów za złotowe, ponieważ wówczas ma sens przeliczanie wartości świadczeń spełnianych w walucie polskiej na walutę obcą przy zastosowaniu jej kursu określonego w umowie.
Konkludując, zawarte w przedmiotowej umowie postanowienia o indeksacji, stanowiły w rzeczywistości postanowienia, które dotyczyły waloryzacji świadczeń stron, czyli były klauzulami przeliczeniowymi, służącymi do ustalenia wartości świadczeń stron: przy uruchomieniu kredytu z waluty polskiej, w której kwota kredytu była wyrażona i wypłacona, a dopiero następnie została tylko rachunkowo przeliczona na walutę obcą [zob. § 1 ust. 1 umowy, z którego wynika, że równowartość wypłaconej w walucie polskiej kwoty kredytu zostanie określona w CHF na podstawie gotówkowego kursu kupna CHF Banku w dniu wypłaty (uruchomienia) kredytu/pierwszej transzy, po czym zostanie wskazana w harmonogramie spłat – k. 25]. Natomiast przy spłacie kredytu następowało odwrotne przeliczenie – z waluty obcej [w której było wyrażone saldo kredytu, ale w której nie został on powodom wypłacony (udostępniony)], ale za pomocą innego kursu, a mianowicie kursu sprzedaży, na walutę polską (zob. § 5 ust. 1 umowy k. 28).
Podkreślić trzeba, że z powyższych postanowień umownych ewidentnie wynika, że podczas uruchomienia kredytu dochodziło do przeliczenia świadczenia banku ze złotych na CHF (mowa jest o przeliczeniu kwoty wypłaconej w złotych na CHF), a nie odwrotnie. Jest to całkowicie zrozumiałe, ponieważ takie przeliczenie w istocie miało na celu jedynie ustalenie, jaką wartość (saldo) w CHF ma kwota kredytu wypłacona powodom w złotych, gdyż jej przeliczenie na CHF było konieczne do ustalenia, jaka będzie wyjściowa wartość kredytu w tej walucie na potrzeby ustalenia wysokości rat w tejże walucie, które jednak zgodnie z § 5 ust. 1 umowy podlegały spłacie w złotych.
Warto ponadto zwrócić uwagę także na tytuł umowy, z którego wynika, że był to kredyt udzielony w złotych, ale indeksowany kursem CHF. Oznacza to, sam bank, w okresie, w którym zawarł z powodami sporną umowę, nie uważał kredytów indeksowanych za udzielone w walucie obcej, lecz w walucie polskiej, z tym że podlegającej indeksacji za pomocą ustalanych przez niego kursów waluty obcej.
W konsekwencji nie ma miejsca na taką interpretację umowy, zgodnie z którą bank w pierwszej kolejności rzeczywiście udostępnił powodom kwotę kredytu we frankach szwajcarskich (a zatem, że był to kredyt walutowy), które realnie musiał posiadać i sprzedać po to, aby wypłacić im kwotę kredytu w złotych. W rzeczywistości kolejność operacji była bowiem dokładnie odwrotna: najpierw bank udostępnił (wypłacił) powodom kwotę kredytu w PLN, którą następnie abstrakcyjnie (wyłącznie rachunkowo) przeliczył na CHF. Nie dochodziło jednak w tym przypadku do jakiegokolwiek obrotu walutami (obrotu dewizowego). Podobnie nie dochodziło do niego przy spłacie kredytu. Indeksacja polegała zatem na przeliczeniu kwoty kredytu z PLN na CHF w celu ustalenia jego salda w walucie obcej, podlegającej następnie spłacie w walucie polskiej, ale po przeliczeniu na tę walutę raty ustalonej (tj. wyliczonej po wypłacie kredytu) w CHF. W obu przypadkach indeksacja nie wykraczała więc poza funkcję przeliczeniową.
Powyższe przeliczenie miało na celu zachowanie realnej (ekonomicznej) równowartości świadczeń stron, czyli generalnie odpowiadało konstrukcji waloryzacji umownej. Takie stanowisko jest spójne z poglądem, że kredyt indeksowany nie ma charakteru walutowego. Skoro bowiem indeksacja jest po prostu rodzajem waloryzacji, to nie może służyć do określenia przedmiotu świadczenia (waluty zobowiązania), lecz jedynie do ustalenia jego wartości. Zauważyć należy, że świadczenie pieniężne po waloryzacji nie zmienia swojego charakteru lub przedmiotu, a zatem co do zasady w dalszym ciągu jest spełniane w tej samej walucie, w jakiej zostało zaciągnięte zobowiązanie. W związku tym waluta obca, która jest stosowana w mechanizmie indeksacji, nie określa przedmiotu świadczenia, lecz jego wartość. Nie wykracza zatem poza funkcję przeliczeniową (miernika wartości) i nie staje się walutą zobowiązania, czyli tą, w której świadczenie jest wyrażone i co do zasady podlega spełnieniu.
Inaczej mówiąc, zastosowanie waluty obcej jako miernika waloryzacji nie prowadzi do zmiany waluty świadczenia. W rzeczywistości świadczenie nadal jest określone w tej samej walucie, w jakiej zostało wyrażone w chwili powstania zobowiązania (zawarcia umowy), a waluta obca służy wyłącznie do ustalenia nowej (ujmowanej kwotowo) wysokości tego świadczenia w dotychczasowej walucie, tj. jego wysokości zwaloryzowanej, która ma zastąpić wysokość nominalną (którą świadczenie miałoby bez dokonania waloryzacji). Także w przypadku zastosowania waluty obcej jako miernika waloryzacji nie dochodzi więc do zmiany waluty zobowiązania. W takim przypadku jedna waluta jest przez cały czas walutą zobowiązania, w której spełniane jest świadczenie, a druga (obca) waluta jest tylko narzędziem do ustalenia zwaloryzowanej wartości tego świadczenia. Jedynie w takim ujęciu można uznać, że w umowie kredytu indeksowanego występują dwie waluty, ale tylko jedna z nich (waluta polska) jest walutą świadczenia, a druga (waluta obca) jest wyłącznie walutą przeliczeniową stosowaną w mechanizmie indeksacji.
Odmiennego poglądu nie uzasadniają twierdzenia na temat źródeł finansowania kredytu lub sposobu jego ewidencjonowania (w ściślej zapisywania jego salda po przeliczeniu z waluty polskiej na walutę szwajcarską) w księgach rachunkowych banku. Przede wszystkim kwestie te nie zostały w ogóle uregulowane w umowie stron, wobec czego mieszczą się poza treścią wynikającego z niej stosunku prawnego. Zatem nawet jeśli pozwany bank rzeczywiście finansował kredyty indeksowane do CHF środkami w tej walucie lub zabezpieczał je takimi środkami, to nie oznacza to, że faktycznie udzielał ich kredytobiorcom w tej walucie i że w konsekwencji z punktu widzenia przedmiotowej umowy sporny kredyt miał charakter walutowy.
Z poglądu, że indeksacja jest w istocie waloryzacją, polegającą na ustalaniu (przeliczaniu) wartości świadczeń stron przy pomocy kursu CHF, wynika jednocześnie, że w ogóle nie powinna mieć zastosowania do tego świadczenia, które jest speł-niane od razu po powstaniu zobowiązania (zawarciu umowy kredytu), ponieważ może dotyczyć jedynie tego świadczenia, które jest spełniane dopiero po upływie pewnego okresu od tej chwili. Tylko w takiej sytuacji można bowiem mówić o spadku jego realnej wartości z uwagi na spadek siły nabywczej waluty, w której ma ono zostać spełnione, w związku z czym uzasadnione może być ustalenie jego wartości według wybranego miernika waloryzacji.
Odnosząc to do umowy kredytu, wziąć trzeba pod uwagę, że tylko jedno z wynikających z niej świadczeń, a mianowicie świadczenie kredytobiorcy, podlega spełnieniu dopiero po pewnym czasie od powstania zobowiązania, a w gruncie rzeczy jest sukcesywnie spełniane w ratach przez cały okres trwania umowy (niekiedy nawet przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat). Natomiast świadczenie banku, polegające na udostępnieniu kredytobiorcy kwoty kredytu, jest co do zasady spełniane jednorazowo (ewentualnie w transzach – zob. § 2 ust. 2 umowy k. 26) bezpośrednio po zawarciu umowy lub w stosunkowo nieodległym okresie od tej chwili. W oczywisty sposób nie może więc stracić swojej realnej wartości, jaką posiada zgodnie z treścią zobowiązania.
Prowadzi to do wniosku, że niedopuszczalne, a co najmniej wątpliwe i wysoce kontrowersyjne, jest przeliczenie w przedmiotowej umowie nie tylko świadczenia spełnianego przez kredytobiorców na rzecz banku przez wiele lat spłaty kredytu, ale także świadczenia banku udostępnionego im w całości praktycznie bezpośrednio po zawarciu umowy.
Przeliczanie tego świadczenia mogłoby zostać ewentualnie zaakceptowane jedynie wtedy, gdyby miało służyć tylko do ustalenia jego równowartości (salda) w walucie obcej stanowiącej miernik waloryzacji. Jednak w takim ujęciu powinno ono odpowiadać wartości tego świadczenia, które będzie podlegać zwrotowi dopiero po upływie pewnego okresu od powstania zobowiązania, czyli świadczenia kredytobiorcy. Inaczej rzecz ujmując, powinno to sprowadzać się wyłącznie do ustalenia w walucie obcej (przeliczenia na tę walutę) równowartości (salda) kwoty udostępnionej kredytobiorcy w walucie polskiej.
Dodać należy, że w takim ujęciu w gruncie rzeczy nie miałoby istotnego znaczenia, jaki rodzaj kursu CHF (kurs średni NBP lub nawet kursy sprzedaży albo kupna ustalane przez bank) zostałby przyjęty do takiego przeliczenia, lecz decydujące byłoby, aby do przeliczenia wartości obu świadczeń (banku i kredytobiorcy) stosować jeden (dokładnie taki sam rodzaj) kurs waluty obcej, ponieważ tylko w takim przypadku można byłoby mówić, że ich świadczenia – zgodnie z istotą umowy kredytu – są takie same, chociaż z uwagi na dokonanie waloryzacji nie musiałyby być sobie nominalnie równe w walucie polskiej.
W takim ujęciu nie ma miejsca na „podwójną” waloryzację świadczeń obu stron umowy kredytu indeksowanego: raz świadczenia banku, a drugi raz świadczenia kredytobiorcy. Tym bardziej niezasadne jest stosowanie do ustalenia równowartości świadczenia banku kursu kupna (korzystniejszego dla tej strony), skoro nieprawdziwe i bezpodstawne są poglądy, według których bank rzekomo realnie udostępnia kredytobiorcy kwotę kredytu w walucie obcej, a jedynie dla wygody kredytobiorcy wypłaca mu ją faktycznie w walucie polskiej. Wbrew pozwanemu, indeksacja nie polegała bowiem na realnym obrocie walutami (ich wymianie), lecz tylko na matematycznym przeliczeniu wartości świadczenia z waluty polskiej na CHF (po wypłacie kredytu) oraz z CHF na walutę polską (przy spłacie rat kredytu).
W konsekwencji za zgodne z istotą waloryzacji uznać należy, że ustalenie równowartości świadczenia powodów w walucie obcej powinno nastąpić tylko raz, i to przy zastosowaniu takiego samego kursu [aczkolwiek wydaje się, że optymalny byłby kurs sprzedaży waluty obcej, skoro przeliczenie wartości świadczeń stron miało na celu ustalenie, jaką kwotę mają oni spłacić pozwanemu wprawdzie w walucie polskiej, ale po jej przeliczeniu w oparciu o kurs waluty obcej w chwili spłaty poszczególnych rat tak, aby dokonana spłata odpowiadała – według przyjętego miernika waloryzacji – dokładnie takiej samej wartości, jaką świadczenie miało w chwili powstania zobowiązania]. Przeliczenie wartości kwoty kredytu na walutę obcą, dokonane w chwili jej udostępnienia kredytobiorcom przez bank, powinno bowiem stanowić jedynie punkt odniesienia służący do ustalenia wartości poszczególnych rat w chwili ich spełnienia.
Pozwoliłoby to jednocześnie uniknąć wątpliwości, związanych z tym, że w przypadku podwójnej waloryzacji, dokonywanej przy tym za pomocą różnych kursów (kursu kupna do świadczenia banku i kursu sprzedaży do świadczenia kredytobiorcy), mogłoby dojść do tego, że w przypadku hipotetycznego zwrócenia przez kredytobiorców całej kwoty kredytu nawet w tym samym dniu, w którym bank im ją udostępnił, musieliby – z uwagi na różne kursy, a także związany z tym spread walutowy – oddać bankowi w walucie polskiej, będącej walutą zobowiązania, znacznie wyższą (niekiedy nawet o kilka lub kilkanaście tysięcy złotych) kwotę, niż sami od niego otrzymali. Z tego punktu widzenia nie można zatem odmówić racji poglądom, zgodnie z którymi dawało to bankowi dodatkowy i niczym nieuzasadniony dochód (przypominający prowizję), mimo że nie łączyło się z tym żadne świadczenie z jego strony na rzecz kredytobiorców.
Z dotychczasowych rozważań wynika, że indeksacja rozumiana jako sposób waloryzacji świadczeń stron w ogóle nie daje podstaw do stosowania odmiennych kursów CHF do przeliczania wartości świadczeń obu stron, lecz powinna polegać z jednej strony na ustaleniu w walucie obcej wartości świadczenia udostępnionego przez bank kredytobiorcom w walucie polskiej (według ustalonego przez strony jednakowego kursu dla obu świadczeń), a z drugiej strony na przeliczeniu tak ustalonej kwoty na walutę polską przy ustalaniu wysokości raty, mającej stanowić równowartość kwoty kredytu przeliczonej uprzednio przy zastosowaniu kursu waluty indeksacji. Już tylko naruszenie wymogu stosowania jednakowego kursu waluty obcej do przeliczania wartości świadczeń obu stron nasuwa wniosek o niedozwolonym charakterze postanowień umowy kredytu indeksowanego, ponieważ może prowadzić do rozbieżności, i to na niekorzyść konsumenta jako słabszej strony umowy, między wartością świadczenia udostępnionego kredytobiorcom oraz podlegającego zwrotowi na rzecz banku.
Niemniej na tym nie kończą się zastrzeżenia do powyższych postanowień, ponieważ kolejnym problemem w przyjętej w przedmiotowym przypadku konstrukcji umowy kredytu indeksowanego jest obciążenie kredytobiorców nieograniczonym ry-zykiem wzrostu ich świadczenia. Wbrew argumentacji banku, nie chodzi w tym zakresie wyłącznie o konsekwencje, wynikające ze wzrostu kursu CHF i o to, że konsumenci mogli i powinni byli zdawać sobie sprawę z możliwości wystąpienia takich skutków z uwagi na to, że wiedza o zmienności kursów walut obcych ma charakter powszechny i elementarny (a tym bardziej ze względu na zawód wykonywany przez powoda). Zasadnicze znaczenie ma bowiem przede wszystkim brak adekwatnej zależności między wzrostem kursu CHF (lub ogólniej wahaniami kursów tej waluty) a zmianami siły nabywczej waluty polskiej, ponieważ właśnie to zjawisko jest główną przyczyną rozbieżności między wartością świadczenia udostępnionego kredytobiorcy (powodom) a realną (po dokonaniu waloryzacji) wartością świadczenia podlegającego zwrotowi na rzecz banku.
W tym kontekście bardzo istotne stają się dwie kolejne kwestie, które jednocześnie wpływają na ocenę abuzywności przyjętych w przedmiotowej umowie postanowień o indeksacji. Pierwsza z nich wiąże się obiektywnie z samym sposobem konkretnego ukształtowania mechanizmu indeksacji, który godzi w interesy powodów jako konsumentów, natomiast druga – z brakiem należytego i zrozumiałego wyjaśnienia im, że przyjęty w umowie sposób indeksacji (a w istocie waloryzacji) świadczeń stron może okazać się dla nich niekorzystny, a w skrajnych przypadkach – wręcz rażąco niekorzystny.
Odnośnie do pierwszej kwestii wziąć trzeba pod uwagę, że niewątpliwie to pozwany jest autorem tekstu umowy zawartej między stronami. Jak już była wcześniej mowa, w tym zakresie na aprobatę zasługuje wniosek Sądu pierwszej instancji, że powodowie nie mieli istotnego wpływu na treść tej umowy, w szczególności na jej postanowienia dotyczące indeksacji, które nie były z nimi indywidualnie uzgadniane i mogli je tylko zaakceptować lub zrezygnować z zawarcia przygotowanej przez pozwanego umowy, w związku z czym de facto była to umowa adhezyjna. W konsekwencji to pozwany odpowiada za takie ukształtowanie mechanizmu indeksacji świadczeń stron za pomocą kursu CHF, które prowadzi do obciążenia powodów skutkami ryzyka walutowego znacznie wykraczającymi poza zakres utraty realnej równowartości świadczeń stron (w wyniku spadku siły nabywczej waluty polskiej), wobec czego wartość ich świadczenia odrywa się od wartości świadczenia otrzymanego przez nich od banku i w gruncie rzeczy staje się nieprzewidywalna i przypadkowa, gdyż nie zależy od spadku siły nabywczej waluty polskiej, lecz od zmian kursów CHF, które nie zależą przecież od wartości waluty polskiej ani nie są z nią w ja-kikolwiek sposób powiązane.
Problem z indeksacją (podobnie jak z denominacją) nie polega więc na samym wprowadzeniu mechanizmu waloryzacji świadczeń stron (czyli ich przeliczania za pomocą kursów CHF), lecz na doborze takiego miernika waloryzacji, który w istocie nie zapewnia rzetelnej waloryzacji, gdyż nie koreluje ze spadkiem wartości (siły nabywczej) waluty polskiej. O ile więc zastosowanie mechanizmu waloryzacji w umowie kredytu (w tym również za pomocą innej waluty obcej niż waluta polska będąca walutą świadczenia) co do zasady można uznać za dopuszczalne i zgodne z prawem, jako stanowiące możliwą odmianę (wariant) takiej umowy, o tyle uznać należy, że powinien on zostać tak ukształtowany, aby nie prowadził do oderwania, zwłaszcza zbyt znacznie na niekorzyść konsumentów, zwaloryzowanej wartości świadczenia, zwracanego przez nich na rzecz banku, od wartości świadczenia, które od niego otrzymali. W związku z tym w orzecznictwie trafnie zwraca się uwagę na brak jakiegokolwiek ograniczenia zakresu ryzyka walutowego spoczywającego na konsumentach oraz brak sprawiedliwego rozłożenia tego ryzyka między stronami (w szczególności obciążenia nim, i to w większym stopniu, banku jako profesjonalisty oraz silniejszej strony umowy).
Zauważyć trzeba, że obiektywnie rzecz ujmując, postanowienia umowne, regulujące indeksację, zostały tak skonstruowane przez pozwanego jako autora tekstu umowy, że nie prowadziły jedynie do zachowania realnej wartości świadczenia zwracanego mu przez powodów w całym okresie kredytowania (które stosownie do art. 69 pr. bank. co do zasady powinno odpowiadać wartości udostępnionej im kwoty kapitału), lecz wykraczały poza granice, jakie wynikały z indeksacji jako odmiany waloryzacji, ponieważ ich świadczenie zależało w istocie od niedających się przewidzieć wahań kursu waluty obcej, zastosowanej w mechanizmie indeksacji, a nie od spadku realnej wartości tego świadczenia (czyli od spadku siły nabywczej waluty polskiej). W konsekwencji powodowie de facto mogliby być zobowiązani do zwrotu na rzecz banku – w walucie polskiej, będącej walutą zobowiązania – kwoty nawet kilkukrotnie wyższej, niż sami od niego otrzymali, ponieważ przyjęty miernik indeksacji (waloryzacji) nie zależy od spadku siły nabywczej waluty polskiej, a jednocześnie umowa nie zawiera żadnych postanowień, które ograniczałyby lub usuwały sku-tki wynikające z ryzyka walutowego wykraczającego (zwłaszcza nadmiernie) poza spadek siły nabywczej waluty polskiej.
W konsekwencji, w ocenie Sądu Apelacyjnego, uznać należy, że taki sposób sformułowania indeksacji rażąco naruszał interes powodów jako konsumentów, ponieważ zdecydowanie nie zapewniał, że zwrócą bankowi dokładnie taką samą kwotę (choćby tylko w ujęciu zwaloryzowanym a nie nominalnym), którą od niego uprzednio otrzymali.
Przeciwko takiemu poglądowi nie przemawia przekonująco formułowana przez banki argumentacja, że obciążające kredytobiorców (bez jakiegokolwiek merytorycznego/formalnego ograniczenia) ryzyko walutowe było równoważone przez ich korzyści wynikające z zastosowania do kredytów indeksowanych/denominowanych znacznie niższego oprocentowania LIBOR zamiast WIBOR. Wzrost kursu CHF, jako waluty indeksacji, nie powoduje bowiem jedynie wzrostu raty, ale także wzrost salda zadłużenia (oczywiście w walucie polskiej jako walucie zobowiązania, ponieważ nie ma podstaw do uznania, że kwotę kredytu stanowi rzekomo niezmienna suma wyrażona w CHF, skoro nie została ona udostępniona powodom w tej walucie, lecz stanowi jedynie wynik przeliczenia kwoty kredytu za pomocą waluty indeksacji). Zauważyć ponadto wypada, że rata kredytu składa się z części kapitałowej i części odsetkowej, w związku z czym wzrost salda kredytu (wskutek wzrostu kursu waluty obcej) wpływa na zwiększenie wysokości (płaconej przez kredytobiorców w walucie polskiej) raty nie tylko w części kapitałowej, ale i odsetkowej, ponieważ chociaż są one liczone według stawki LIBOR (korzystnej dla nich, co eksponuje bank), ale od wyższej kwoty kapitału (wynikającej z przeliczenia kwoty podanej w CHF na rzeczywiste zadłużenie w PLN).
W konsekwencji kwestia ogólnej (uwzględniającej elementy pozytywne i negatywne) korzystności kredytów frankowych dla kredytobiorców jest co najmniej kontrowersyjna, gdyż nie można bezkrytycznie akceptować tezy, że wzrost kursu waluty indeksacji jest kompensowany przez niższe oprocentowanie (niezależnie od tego, że stawki LIBOR bardzo zmalały, nawet poniżej zera) kredytu, ponieważ niższe oprocentowanie należy odnosić do wyższej kwoty kapitału (z uwagi na przeliczanie go według znacznie wyższego niż w chwili zawarcia umowy kursu CHF). Wobec tego aktualne pozostaje stanowisko, że mechanizm indeksacji powinien zostać tak ukształtowany, aby w przypadku wzrostu, zwłaszcza bardzo znacznego, kursu waluty obcej, nie nastąpił wzrost świadczenia kredytobiorców w sposób całkowicie oderwany od spadku siły nabywczej waluty polskiej jako waluty zobowiązania.
Nie ma zatem podstaw do uznania, że obciążenie kredytobiorców ryzykiem walutowym bez jakiegokolwiek ograniczenia, w szczególności bez ograniczenia go do spadku siły nabywczej waluty polskiej ewentualnie sprawiedliwego rozłożenia te-go ryzyka między obie strony, z uwzględnieniem tego, że bank jest w tej relacji stroną silniejszą, nie narusza rażąco interesów konsumenta. Podkreślić przy tym trzeba, że chodzi już o samo ukształtowanie treści umowy, a nie o wynikające z tego faktu skutki, ponieważ zgodnie z powszechnie akceptowanym poglądem oceny, czy postanowienia umowne mają charakter niedozwolony, dokonuje się według stanu z chwili jej zawarcia a nie z późniejszej perspektywy, uwzględniającej skutki wynikające z tych postanowień dla konsumenta w toku jej wykonywania.
Nie można więc zgodzić się z poglądem, że przyczyną kwestionowania tych postanowień przez powodów jest wyłącznie wzrost (niezależny od banku i niezawiniony przez niego) kursu CHF, a nie treść postanowień regulujących zasady indeksacji świadczeń stron za pomocą kursu tej waluty, ponieważ taki pogląd nie uwzględnia tego, że niekorzystne dla konsumentów skutki wzrostu kursu CHF wynikają przede wszystkim z niekorzystnego dla nich ukształtowania zasad indeksacji, które nie chronią ich przed nadmiernym wpływem tych skutków na wysokość ich świadczenia. Inaczej rzecz ujmując, wzrost kursu CHF (zwłaszcza bardzo znaczny, który nie był przewidywany i brany pod uwagę ani przez strony, ani w Rekomendacji S, która zakładała jego wzrost tylko w granicach 20 %) jedynie uwidocznił niedozwolony charakter spornych postanowień umownych, jaki miały one jednak już w chwili zawarcia umowy. Niekorzystne dla konsumentów skutki umowy tkwiły w niej jednak od samego początku, a wzrost kursu CHF spowodował tylko, że nabrały one realnego wymiaru.
W tej sytuacji, w ocenie orzekającego składu Sądu Apelacyjnego, nie może być uzasadnionych wątpliwości, że już tylko z powyższych przyczyn zawarte w analizowanej umowie kredytu postanowienia, regulujące zasady indeksacji świadczeń stron, kształtowały prawa i obowiązki powodów w sposób rażąco dla nich niekorzystny. Warto w tym zakresie posłużyć się funkcjonującym w orzecznictwie poglądem, według którego rażące naruszenie interesów konsumenta ma miejsce wtedy, gdy następuje pogorszenie jego sytuacji prawnej w stosunku do tej, która istniałaby, gdyby do umowy nie zostały wprowadzone przez przedsiębiorcę niekorzystne dla niego postanowienia umowne.
Z takiego punktu widzenia wziąć trzeba pod uwagę, że gdyby do umowy nie wprowadzono postanowień o indeksacji, to powodowie byliby zobowiązani do zwrotu nominalnej wartości świadczenia, która z upływem czasu stanowiłaby dla nich realnie coraz mniejsze obciążenie finansowe z uwagi na spadek siły nabywczej waluty polskiej, podczas gdy w kredycie indeksowanym wartość ich świadczenia (tak pod względem wysokości salda kapitału w walucie polskiej, jak i wysokości rat) nie ulega analogicznemu zmniejszaniu, i to mimo wielu lat spłacania kredytu zgodnie z treścią umowy, lecz wprost przeciwnie wysokość ich zadłużenia jest bardzo często nawet znacznie większa od kwoty udostępnionego im kredytu. W związku z tym chociaż powodowie korzystali i nadal mogliby korzystać (gdyby nie zakwestionowali ważności umowy) z niższego oprocentowania LIBOR zamiast WIBOR, to nie można kategorycznie uznać, że stanowiłoby to dla nich istotną korzyść, skoro wysokość ich zadłużenia – z uwagi na wzrost kursu (...) wcale nie jest mniejsza niż, gdyby zawarli umowę kredytu bez klauzuli indeksacyjnej.
Powyższe uwagi odnosiły się zasadniczo do przesłanki w postaci rażącego naruszenia interesów powodów jako konsumentów. Jednocześnie dostrzec należy, że sposób ukształtowania praw i obowiązków powodów – w następstwie przyjętego w umowie mechanizmu indeksacji – wcale nie był tak prosty i jednoznaczny, jak obecnie skarżący próbuje przekonywać. Jego skutki nie ograniczają się bowiem tylko do uzależnienia wysokości ich świadczenia (rat kapitałowo – odsetkowych) od zmiennego kursu CHF, lecz obejmują przede wszystkim nieograniczone w jakikolwiek sposób obciążenie ich skutkami wzrostu tego kursu w stopniu odrywającym całkowicie wartość ich świadczenia od wartości świadczenia, które otrzymali od banku. Nie można więc mówić, że chodziło jedynie o „zwykłą” świadomość zmienności kursów walut obcych, która ma charakter oczywisty i powszechny dla każdego konsumenta bez konieczności posiadania jakichkolwiek dodatkowych wiadomości.
Problem ten sprowadza się do tego, że koniecznie było wyraźne i jednoznaczne uświadomienie powodom, że godząc się na zawarcie umowy kredytu indeksowanego o treści przygotowanej przez pozwanego, w rzeczywistości akceptują umowę, która bardzo różniła się od typowej umowy kredytu, ponieważ ich świadczenie mogło nie tylko nominalnie, ale także realnie znacznie różnić się (zwłaszcza na ich niekorzyść) od kwoty, która miała im zostać udostępniona. Nie było więc wystarczające jedynie bardzo ogólne poinformowanie ich o ryzyku walutowym, wiążącym się z ta-ką umową oraz uzyskanie od nich oświadczenia o świadomości takiego ryzyka i akceptacji tego, że ponoszą jego skutki, lecz należało dokładnie i rzetelnie wyjaśnić im, na czym polega taki kredyt i że może on okazać się dla nich nawet bardzo niekorzystny, jeśli dojdzie do znacznego wzrostu kursu CHF w porównaniu do stanu z chwili zawarcia umowy.
Udzielenie takich wyjaśnień jest jednak wysoce wątpliwe, a wręcz można uz-nać, że ich nie było, ponieważ pozwany nie wykazał, że uprzedził powodów o możliwości tak znacznego wzrostu kursu CHF, powołując się ponadto jednocześnie na to, że nawet on nie posiadał i nie mógł posiadać wiedzy o nadchodzącym wzroście tego kursu oraz jego skali (rozmiarów). Nie przeszkadza mu to jednak w stawianiu powodom zarzutu, że oni mogli i powinni byli liczyć się z takim wzrostem. Nie zasługuje to na akceptację także z uwagi na to, że pozwany, jako profesjonalista, nie może w tym zakresie stawiać powodom, jako konsumentom i słabszej stronie umowy, surowszych wymagań niż sobie. Skoro zatem powołuje się na to, że nawet on nie mógł przewidzieć, że może dojść do tak znacznego wzrostu kursu CHF, to tym bardziej nie może obciążać powodów skutkami tego, że ich nie przewidywali i nie wzięli pod uwagę, podejmując decyzję o zawarciu przygotowanej przez niego umowy kredytu indeksowanego kursem CHF.
W tym kontekście zauważyć należy, że nawet aktualnie pozwany nie jest w stanie (ewentualnie nie chce) dostrzec wszystkich skutków wynikających z zawarcia spornej umowy kredytu indeksowanego. W dalszym ciągu eksponuje bowiem przede wszystkim korzyści, mające płynąć dla kredytobiorców ze znacznie niższego oprocentowania tzw. kredytów frankowych według stawek LIBOR, pomijając, że takie korzyści wchodziły w rachubę tylko przy niewypowiedzianym wprost założeniu jedynie nieznacznego wzrostu kursu CHF jako waluty indeksacji (akceptując nawet jego stanowisko, że w perspektywie okresu, na jaki zawarto umowę, oczywiste było, że nie można było zakładać niezmienności tego kursu w całym okresie kredytowania). Z argumentacji pozwanego wynika, że w zasadzie dostrzega on wyłącznie korzyści, mające rzekomo wynikać dla kredytobiorców z umowy kredytu indeksowanego, starając się jednocześnie pominąć tkwiące w niej od samego początku ry-zyko, związane z wpływem zmienności kursu CHF na wysokość zobowiązania powodów, którego w chwili zawarcia tej umowy nie można było w ogóle oszacować (choćby nawet tylko w jakimś realnym przybliżeniu) i które było szczególnie groźne dla powodów jako słabszej strony umowy.
W takiej sytuacji trudno jest uznać, że w chwili jej zawarcia pozwany rzeczywiście i rzetelnie poinformował powodów zarówno o korzyściach, jakie mogą uzyskać z tej umowy, jak i o wiążących się z nią ryzykach oraz o skali i prawdopodobieństwie ich wystąpienia w całym okresie kredytowania. Bardziej przekonujący jest wniosek, że eksponował przede wszystkim korzystne aspekty tej umowy, pomijając lub co najmniej umniejszając znaczenie jej negatywów. Dotyczy to w szczególności kwestii, na ile można było wówczas realnie zakładać, że korzyści płynące z niższego oprocentowania kredytu indeksowanego mogą zrównoważyć lub przynajmniej złagodzić ryzyko związane z wahaniami kursów CHF, które obciążały w sposób nieograniczony jedynie konsumentów.
Pojawia się więc pytanie, czy w ogóle można uznać za uczciwe ze strony banku i lojalne wobec kontrahenta, będącego konsumentem, zaproponowanie mu zawarcia umowy, która wprawdzie prima facie mogła wydawać się dla niego bardzo korzystna, ale obiektywnie łączyła się z ryzykiem, które mogło wywołać dla niego bardzo niekorzystne skutki, których nie przyjąłby, gdyby został o nich rzetelnie uprzedzony. Generalnie zresztą zauważyć można, że pozwany – przez wybiórczy dobór informacji o kredycie oraz sposób zaprezentowania jego zalet (niższe oprocentowanie i w konsekwencji niższa rata) oraz wad (nieograniczone i bardzo poważne ryzyko walutowe) – niewątpliwie mógł bardzo istotnie wpłynąć na decyzję powodów o zawarciu umowy kredytu indeksowanego zamiast innej umowy wprawdzie z wyższym oprocentowaniem i ratą, ale pozbawionej elementu ryzyka walutowego. Takie zachowanie banku niewątpliwie zasługuje zaś na negatywną ocenę z punktu widzenia jego zgodności z dobrymi obyczajami.
Powyższe rozważania odpowiadają przyjętemu w orzecznictwie sposobowi rozumienia przesłanki sprzeczności ukształtowania praw i obowiązków konsumenta z dobrymi obyczajami. Wskazuje się bowiem, że zachowanie przedsiębiorcy narusza dobre obyczaje wtedy, gdy traktując konsumenta w sposób sprawiedliwy, słuszny i uwzględniający jego prawnie uzasadnione roszczenia, nie mógłby racjonalnie spodziewać się, że przyjąłby on takie postanowienie w drodze indywidualnych negocjacji. Z tego punktu widzenia nie można uznać za zgodne z dobrymi obyczajami przedstawienia konsumentowi umowy w sposób eksponujący przede wszystkim wynikające z niej dla niego korzyści (niższe oprocentowanie) przy jednoczesnym pomijaniu lub bagatelizowaniu niekorzystnych dla niego skutków, które mogą wynikać z postanowień umownych, obciążających jedynie jego nieograniczonym w jakikolwiek sposób ryzykiem walutowym.
Przeciwko takiej ocenie nie może przemawiać argument, że rozsądny i doświadczony konsument (zwłaszcza taki jak powód, co eksponuje pozwany w tej sprawie) powinien (niekiedy mówi się, że wręcz „doskonale”) zdawać sobie sprawę ze zmienności kursów walut obcych i wiążącego się z tym ryzyka wzrostu (nawet bardzo znacznego) salda kapitału i wysokości rat kapitałowo – odsetkowych. W żadnym wypadku nie może to bowiem usprawiedliwiać wprowadzania przez przedsiębiorcę do umowy postanowień, które obiektywnie rażąco godzą w interes konsumenta. Wziąć trzeba pod uwagę, że udzielenie konsumentowi ochrony przed niedozwolonymi postanowieniami umownymi nie jest uzależnione od okoliczności subiektywnych po jego stronie. Nie ma więc ono charakteru względnego uzależnionego in concreto od zachowania, wiedzy, wykształcenia, zawodu, doświadczenia życiowego itp. konsumenta. Nie do zaakceptowania byłoby zatem uzależnianie tej ochrony od tego, czy konsument mógł lub powinien był zdawać sobie sprawę, że przedsiębiorca proponuje mu w umowie postanowienia o charakterze niedozwolonym. W przeciwnym razie należałoby uznać, że jeśli przedsiębiorcy uda się wprowadzić do umowy postanowienia niedozwolone, których rozważny i doświadczony konsument nie dostrzegł i nie sprzeciwił się im, to taki konsument nie może już powoływać się na ich abuzywność.
Decydujące znaczenie ma więc obiektywnie rażąco niekorzystny dla powodów charakter postanowień o indeksacji oraz okoliczności zawarcia umowy, które pozwalają uznać, że nie zostali należycie uprzedzeni o wszystkich skutkach (zwłaszcza negatywnych), mogących wynikać z takich postanowień, w związku z czym zawarli umowę z pozwanym bankiem, działając w zaufaniu do niego, na podstawie którego byli przekonani, że proponując im korzystniejsze warunki oprocentowania, a tym samym niższą ratę, która to okoliczność niewątpliwie istotnie wpłynęła na ich decyzję o zawarciu takiej umowy, nie umieścił w niej jednocześnie postanowień, które mogłyby rażąco naruszać ich interesy. Bank, wykorzystując zaufanie powodów, którzy potrzebowali jak najkorzystniejszego kredytu, zaproponował im zawarcie umowy, która prima facie wydawała się dla nich korzystna i bezpieczna, ale w rzeczywistości – z uwagi na obciążenie ich ryzykiem walutowym, które mogło istotnie przeważyć skutki umowy na ich niekorzyść – nie miała takiego charakteru.
Dodać wypada, że nie jest istotna okoliczność, że także bank nie mógł przewidzieć wystąpienia takiego wzrostu kursu CHF, który doprowadził do bardzo niekorzystnych następstw dla powodów. Skoro bowiem sam bank twierdzi, że taka okoliczność była niemożliwa do przewidzenia nawet dla niego (mimo że jest profesjonalistą, w szczególności w dziedzinie kredytów), to nie można uznać, że powinni ją by-li przewidzieć powodowie (będący konsumentami, czyli nieprofesjonalistami) i powinni byli uwzględnić ją w swoich kalkulacjach co do zawarcia umowy kredytu indeksowanego w CHF lub zrezygnowania z takiej umowy. Taki argument nie może więc przemawiać na niekorzyść powodów i stanowić podstawy odmówienia im och-rony przed wprowadzonymi przez pozwanego do umowy kredytu postanowieniami niedozwolonymi.
Odmiennej oceny nie może ponadto uzasadniać to, że w chwili zawierania przedmiotowej umowy nie obowiązywały formalne procedury, nakładające na banki obowiązki w zakresie informowania swoich klientów, będących konsumentami, o charakterze kredytu indeksowanego i związanym z nim ryzykiem kursowym. Decydujące znaczenie ma bowiem to, w jaki sposób pozwany bank sformułował postanowienia umowne o indeksacji, a mianowicie, że obiektywnie i całościowo były one niekorzystne dla konsumentów, a nie to, czy ich o tym poinformował lub czy ewentualnie mogli i powinni byli sami to zauważyć, działając w sposób ostrożny i roztropny. Inaczej mówiąc, brak wyraźnych regulacji, nakładających na banki określone obowiązki informacyjne wobec konsumentów, nie zwalniał ich z uczciwego i lojalnego podejścia do takich klientów ani nie uprawniał ich do kształtowania treści umów w sposób, który może zostać uznany za sprzeczny z obowiązującym już w chwili zawarcia przedmiotowej umowy art. 385 1 k.c.
Nie ma zatem podstaw do przyjęcia, że pozwany zdołał wykazać, że uzasadnione było ustalenie okoliczności faktycznych lub wyprowadzenie z nich wniosków, pozwalających uznać, że zgodnie z jego twierdzeniami wyczerpująco i rzetelnie wyjaśnił powodom charakter prawny kredytu indeksowanego kursem CHF oraz wiążące się z nim nie tylko korzyści, ale także niezwykle ogromne ryzyko walutowe, mogące prowadzić do tego, że kredyt ten, wbrew ich oczekiwaniom opartym na stanie rzeczy istniejącym w chwili zawarcia umowy, w rzeczywistości może okazać się dla nich bardzo niekorzystny. Zarzuty apelacyjne pozwanego, dotyczące podstawy faktycznej, stanowiły w istocie jedynie próbę wykreowania stanu faktycznego, odpowiadającego jego stanowisku, ale niemającego odpowiedniego oparcia w okolicznościach jej zawarcia wynikających z zebranego w sprawie materiału dowodowego. Dotyczy to w szczególności możliwości indywidualnego uzgadniania treści umowy oraz uświadomienia powodom jej charakteru i skutków (nie tylko pozytywnych, ale i negatywnych).
W tej sytuacji nie zasługiwały na uwzględnienie także inne zarzuty apelacyjne, które sprowadzały się do próby wykazania, że jedyne zastrzeżenia pod kątem abuzywności można mieć co najwyżej do postanowień umownych, dotyczących stosowania do przeliczania świadczeń stron (w mechanizmie indeksacji) kursów CHF, ustalanych jednostronnie przez pozwanego w swojej tabeli kursowej oraz do braku określenia w umowie zasad ustalania tych kursów. Takie podejście pozwanego było bardzo dogodne dla niego, ponieważ odwracało uwagę od pozostałych problemów, wiążących się ze sposobem ukształtowania indeksacji w przedmiotowej umowie, a mianowicie dokonywaniem niekorzystnego dla powodów przeliczania wartości świadczeń obu stron na podstawie odmiennych kursów CHF oraz obciążeniem wyłącznie powodów nieograniczonym ryzykiem walutowym. Tymczasem rażące naruszenie równowagi kontraktowej stron na niekorzyść powodów nie ograniczało się do kwestii stosowania przez bank własnych kursów CHF, lecz obejmowało, i to przede wszystkim, dwa wspomniane wyżej elementy.
W związku z tym odnośnie do samych zarzutów, dotyczących zasad ustalania kursów CHF, zauważyć należy, że problem ten w gruncie rzeczy nie polega na tym, czy stosowane przez bank zasady ustalania tych kursów były obiektywne (rynkowe) i czy bank mógł je dowolnie ustalać, lecz na tym, że w umowie nie zostały określone zasady, na podstawie których bank je ustalał. Nie może zaś budzić wątpliwości, że takie zasady istniały, skoro bank odwołuje się do nich w toku niniejszego procesu, wywodząc, że z uwagi na wiążące go regulacje prawne, a także mechanizmy ekonomiczne nie mógł ich ustalać dowolnie, lecz musiały one mieć charakter rynkowy, który obiektywnie nie godził w prawa powodów.
Skoro takie zasady istniały, to należało wprowadzić je do treści umowy po to, aby z jednej strony stały się one wiążące dla obu stron (w tym dla banku) i nie były pozostawione wyłącznie sferze uczciwości i rzetelności jednej strony umowy, a z drugiej strony, aby powodowie znali te zasady i stosownie do swojej woli mogli dokonać kontroli, czy pozwany stosuje się do nich przy ustalaniu kursów CHF, według których przeliczane są świadczenia stron (przy wypłacie kredytu i przy jego spłatach). Tym samym nie jest istotne to, w jaki sposób bank faktycznie ustalał te kursy, lecz to, że nie określił zasad ich ustalania wprost w treści umowy kredytu, która została zawarta na podstawie przygotowanego przez niego projektu (wzorca umownego), przez co tak treść tych zasad, jak i ich stosowanie były w istocie pozostawione do jego swobodnego uznania.
W konsekwencji chybione są wszystkie zarzuty apelacyjne, w których pozwany podnosi, że zgodnie z zasadami rynkowymi i ekonomicznymi nie mógł dowolnie ustalać kursów CHF, w związku z czym nie było – jego zdaniem – podstaw do stwierdzenia abuzywności postanowień umownych odsyłających do stosowania ustalanych przez niego kursów tej waluty.
Odmiennego wniosku nie może treść art. 111 ust. 1 pkt 4 pr. bank., który stanowi normatywną podstawę do publikowania przez banki tabel kursowych, w których ogłaszają stosowane przez siebie kursy sprzedaży i kupna walut obcych. Wziąć trzeba pod uwagę, że w przypadku indeksacji – jak wyżej wyjaśniono – w ogóle nie dochodzi do sprzedaży lub kupna walut obcych, lecz jedynie do rachunkowego przeliczania wartości świadczeń z waluty polskiej na walutę obcą (przy wypłacie kredytu) i z waluty obcej na walutę polską (przy jego spłacie).
Zauważyć ponadto należy, że sytuacja kredytobiorcy jest zasadniczo odmienna od sytuacji innych kontrahentów banku, którzy chcą od niego nabyć lub sprzedać mu walutę obcą. W ich przypadku kurs wymiany znają już bowiem oni przed podjęciem decyzji o dokonaniu transakcji z bankiem, więc mogą ocenić, czy chcą ją zawrzeć po danym kursie, czy z niej rezygnują. Natomiast kredytobiorcy w chwili podejmowania decyzji o zawarciu umowy kredytu nie znają jeszcze kursu waluty obcej, po jakim kwota kredytu zostanie przeliczona, a tym bardziej nie wiedzą, po jakim kursie będą przeliczane ich raty w całym wieloletnim okresie spłaty. Właśnie z tej przyczyny zasadnicze znaczenie ma dla nich nie tyle znajomość konkretnej tabeli kursowej z danego dnia (wypłaty kredytu lub spłaty rat), co wiedza o zasadach, według jakich w ich kontrakcie bank będzie ustalał te kursy w przyszłości.
W świetle powyższych uwag decydujące znaczenie ma zatem to, że pozwany ukształtował cały mechanizm indeksacji, czyli przeliczania wartości świadczeń stron za pomocą kursu CHF (nie tylko w zakresie zasad ustalania kursów tej waluty, ale także w zakresie samej zasady, uzależniającej wartość świadczeń stron od miernika w postaci kursu waluty obcej) w sposób naruszający rażąco interes powodów. Nie można bowiem uznać, że chcą oni jedynie, i to w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego, uniknąć obowiązku wywiązania się z umowy tylko dlatego, że doszło do takiego wzrostu kursu CHF, który uczynił tę umowę dla nich niekorzystną lub inaczej nieopłacalną. Wziąć trzeba pod uwagę, że wzrost ten nie był wyłącznym czynnikiem wywołującym niekorzystne dla powodów skutki, ponieważ nie doszłoby do nich, gdyby treść umowa została ukształtowana przez pozwanego w sposób nienaruszający ich praw, jako konsumentów, w szczególności gdyby przyjęty w niej sposób indeksacji nie narażał ich na nieograniczony w istocie wzrost wysokości ich zadłużenia w absolutnym oderwaniu od wartości waluty polskiej, w której zaciągnęli zobowiązanie kredytowe.
Konkludując, zawarty w przedmiotowej umowie mechanizm waloryzacji nie jest abuzywny wyłącznie ze względu na powiązanie go z tabelami kursowymi banku, ale przede wszystkim ze względu na sposób jego ukształtowania. W ślad za tym nie można zgodzić się ze skarżącym, że ten mechanizm nie budzi żadnych zastrzeżeń ze względu na treść ustawy antyspreadowej lub ustalone zwyczaje i utrwaloną praktykę, pozwalającą rzekomo przyjąć, że wolą stron było objęte stosowanie do indeksacji kredytu kursu średniego NBP (po ewentualnym uznaniu za abuzywne jedynie postanowień umownych regulujących zasady ustalania kursu CHF przez bank).
Można oczywiście zrozumieć, że pozwanemu zależy obecnie przede wszystkim na utrzymaniu w umowie mechanizmu indeksacji nawet za cenę rezygnacji ze stosowania w nim jego własnych kursów CHF, ale z przeprowadzonej w niniejszym uzasadnieniu analizy wynika, że w konkretnych okolicznościach niedozwolony charakter miały nie tylko tzw. postanowienia kursowe, ale i sama klauzula indeksacyjna, przewidująca waloryzację świadczeń stron za pomocą kursu CHF (abstrahując od tego, czy byłby to kurs ustalany jednostronnie przez bank, czy średni kurs NBP).
Odmiennej oceny nie mogą uzasadniać argumenty, odwołujące się do skutków wejścia w życie ustawy antyspreadowej. Przede wszystkim nie można przyjąć, że ustawa ta miała na celu potwierdzenie ważności umów kredytu indeksowanego lub denominowanego tak zawartych przed jej wejściem w życie, jak i w późniejszym okresie. Z jej przepisów nie wynika bowiem, aby ustawodawca zajął w tej kwestii jakiekolwiek stanowisko. W gruncie rzeczy przyjął on jedynie zawieranie takich umów za istniejący obiektywnie fakt, w związku z czym ograniczył się tylko do uregulowania niektórych zagadnień, które w tamtym okresie wywoływały kontrowersje prawne i niezadowolenie kredytobiorców.
Wziąć trzeba pod uwagę, że wówczas, mimo światowego kryzysu ekonomiczno – finansowego, który rozpoczął się w 2008 r., nie ujawniły się jeszcze w pełni wszystkie negatywne dla konsumentów konsekwencje sposobu ukształtowania mechanizmu indeksacji (denominacji), czyli w zasadzie waloryzacji, wprowadzonego przez banki do powyższych umów. W szczególności początkowo nie zdawano sobie sprawy nie tylko z wadliwości przyznania bankom uprawnienia do jednostronnego i dowolnego ustalania kursów walut stosowanych do przeliczania wartości świadczeń stron (czyli z obciążenia konsumentów ryzykiem kursowym), lecz także ze skutków obciążenia jedynie konsumentów nieograniczonymi następstwami wzrostu kursu waluty indeksacji (denominacji), czyli ryzykiem walutowym.
W tamtej sytuacji mogło więc wydawać, że wystarczające będzie pozbawienie banków wyłącznie możliwości samodzielnego i jednostronnego ustalania kursów waluty obcej stosowanej do indeksacji (denominacji) kredytów. Podkreślić przy tym należy, że taki skutek nie następował ex lege , ponieważ ustawodawca nie określił w ustawie antyspreadowej zasad ustalania kursów waluty obcej, lecz cel tej ustawy chciał osiągnąć przez nowelizację art. 69 pr. bank., polegającą na wprowadzeniu obowiązku określania w treści umów kredytu indeksowanego (denominowanego) zasad ustalania tych kursów przez banki w oparciu o precyzyjne i obiektywne przesłanki/kryteria. Dotyczyło to umów, które miały być zawarte po wejściu ustawy antyspreadowej w życie, czyli z dniem 26 sierpnia 2011 r. Natomiast w odniesieniu do umów kredytu indeksowanego (denominowanego), zawartych przed tą datą, zgodnie z art. 4 ustawy antyspreadowej nałożono na banki obowiązek bezpłatnej zmiany umów kredytu, ale tylko w części niespłaconej, w celu ich dostosowania do znowelizowanej treści art. 69 ust. 2 pkt 4a i art. 75b pr. bank. Oznacza to, że wymagało to zawarcia aneksu zmieniającego umowę lub co najmniej zmiany regulaminu, jeśli było to wystarczające do dostosowania treści umowy do brzmienia znowelizowanych przepisów Prawa bankowego.
Przepisy ustawy antyspreadowej nie dają więc podstaw do uznania, że ustawodawca automatycznie uznał za zgodne z prawem (jak to niekiedy mylnie określa się w sporach frankowych „konwalidował”) zawarte wcześniej umowy kredytu indeksowanego (denominowanego), w szczególności, że wyłączył możliwość badania zgodności ich treści z przepisami o niedozwolonych postanowieniach umownych. Wniosek taki nie wynika z jakiegokolwiek przepisu tej ustawy. W konsekwencji także po jej wejściu w życie nie jest wyłączone badanie zawartych wcześniej umów kredytu indeksowanego (denominowanego) pod kątem ich zgodności z prawem lub abuzywności.
Zauważyć przy tym należy, że sama formalna zgodność umowy z ustawą (czyli dopuszczalność zawarcia umowy kredytu indeksowanego lub denominowanego) nie przesądza o niedopuszczalności jej badania pod kątem abuzywności. Wprost przeciwnie, dopiero otwiera to możliwość oceny, czy w konkretnym przypadku treść umowy, która jest wprawdzie dopuszczalna przez prawo, nie została ukształtowana w sposób abuzywny. Odmienne stanowisko prowadziłoby do absurdalnego poglądu, że jeśli dana umowa jest przewidziana w prawie cywilnym, to w ogóle nie podlega powyższej ocenie. Tymczasem przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych mają na celu ocenę, czy treść takiej umowy nie narusza praw konsumentów w sposób podlegający ochronie na podstawie art. 385 1 k.c. (na poziomie krajowym) i Dyrektywy 93/13/EWG (na poziomie unijnym). W związku z tym nie ma znaczenia, że umowy kredytu indeksowanego lub denominowanego zostały wyraźnie wymienione w przepisach ustawy antyspreadowej, ponieważ nie oznacza to, że niejako ex definitione nie mogą one zawierać niedozwolonych postanowień umownych.
W tej sytuacji nie można uznać, że na podstawie art. 316 k.p.c. w zw. z art. 358 § 2 k.c. lub art. 69 ust. 2 pkt 4a i ust. 3 pr. bank. (w brzmieniu wynikającym z ustawy antyspreadowej) możliwe jest utrzymanie przedmiotowej umowy w mocy nawet po wyeliminowaniu z niej postanowień o stosowaniu w niej kursów CHF ustalanych przez bank w Tabeli Kursów Walut Obcych z uwagi na to, że w odniesieniu do umów kredytów, pożyczek bankowych indeksowanych oraz denominowanych do waluty obcej spłata kredytu może zostać dokonana przez kredytobiorcę bezpośrednio w tej obcej walucie.
Przede wszystkim zauważyć trzeba, że możliwość spłaty przez kredytobiorców rat kapitałowo – odsetkowych bezpośrednio w walucie indeksacji (początkowo na podstawie umowy, jeśli dawała taką możliwość, a następnie na podstawie ustawy antyspreadowej) w gruncie rzeczy miała na celu przede wszystkim poprawienie sytuacji kredytobiorców przez umożliwienie im uniknięcia konieczności stosowania kursów CHF ustalanych jednostronnie przez banki. Nie można zatem używać tego argumentu w celu pogorszenia ich sytuacji i wyprowadzać z niego wniosków co do istoty lub charakteru prawnego umów kredytu indeksowanego, uznając go za kredyt walutowy albo odmawiając stwierdzenia abuzywności całego mechanizmu indeksacji. Istnienie takiego uprawnienia nie może bowiem oznaczać obowiązku, wobec czego nie można z niego wyprowadzać niekorzystnych dla powodów wniosków lub uznawać, że uchyla ono niedozwolony charakter postanowień umownych o indeksacji.
Co więcej, już z samej konieczności wprowadzenia takiego uprawnienia można wnioskować, że nie dotyczy ono treści zobowiązania, lecz tylko jego wykonania. Gdyby bowiem przedmiotem zobowiązania (a ściślej przedmiotem świadczenia) rzeczywiście od samego początku była waluta obca, to nie byłoby konieczne istnienie szczególnej podstawy umownej lub ustawowej do jego wykonania w tej walucie, lecz wprost przeciwnie – jej wykonanie w tej walucie byłoby zasadą, natomiast to możliwość wykonania w walucie polskiej miałaby charakter wyjątkowy. Znajduje to zresztą wyraz w art. 358 § 1 k.c. (w brzmieniu obowiązującym od dnia 24 stycznia 2009 r.), zgodnie z którym jeżeli przedmiotem zobowiązania podlegającego wykonaniu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest suma pieniężna wyrażona w walucie obcej, dłużnik może spełnić świadczenie w walucie polskiej, chyba że ustawa, orzeczenie sądowe będące źródłem zobowiązania lub czynność prawna zastrzega spełnienie świadczenia wyłącznie w walucie obcej.
Możliwość spełnienia w walucie polskiej świadczenia, wyrażonego w walucie obcej, nie powoduje jednak, że waluta polska staje się drugą walutą w zobowiązaniu. W dalszym ciągu waluta zobowiązania jest tylko jedna i jest nią waluta obca. Zupełnie inną kwestią jest natomiast możliwość zwolnienia się z takiego zobowiązania przez spełnienie świadczenia w walucie polskiej (co jest możliwe m. in. wtedy, gdy strony nie umówią się wyłącznie na efektywne spełnianie świadczeń w walucie obcej). W żadnym wypadku nie powoduje to zatem, że znaczenie waluty polskiej wykracza poza funkcję umorzenia zobowiązania, którego przedmiot nadal jest wyrażony w walucie obcej.
Skoro zatem chodzi o uprawnienie, a nie obowiązek spełniania przez powodów świadczenia (płacenia rat kredytu) w walucie obcej, w istocie potwierdza to, że zobowiązanie ma charakter złotowy, a tylko na szczególnej podstawie (umownej lub ustawowej) może być wykonane w walucie obcej. Tym samym waluta obca, będąca walutą indeksacji, nie może zostać uznana za walutę, określającą przedmiot zobowiązania, lecz jedynie za walutę, która subsydiarnie („wyjątkowo”) może służyć do jego wykonania zamiast waluty polskiej. Nie można zatem mówić o tym, że treść zobowiązania – po wyeliminowaniu z przedmiotowej umowy postanowień abuzywnych – może zostać ustalona bezpośrednio w walucie obcej, a następnie być wykonywana w tejże walucie. Z przyznania kredytobiorcom szczególnego uprawnienia nie można bowiem wyprowadzać wniosku, że w konsekwencji waluta obca stała się przedmiotem zobowiązania w miejsce waluty polskiej. Kwestia ta nie może więc przemawiać za możliwością utrzymania umowy w mocy jako podlegającej wykonaniu w walucie obcej.
Zauważyć ponadto należy, że art. 358 § 1 k.c. dotyczy tylko możliwości spłaty na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w walucie polskiej zobowiązania wyrażonego w walucie obcej. Nie daje natomiast podstaw do przeliczania na walutę obcą świadczenia wyrażonego w walucie polskiej. Tym samym chybione jest powoływanie się na to, że do takiego przeliczania może mieć – stosownie do art. 358 § 2 k.c. – zastosowanie kurs walut obcych publikowany przez NBP. Oznacza to, że nie może on służyć do ustalenia w walucie obcej wartości świadczenia, które – tak jak ma to miejsce w § 2 ust. 1 przedmiotowej umowy – zostało ustalone w walucie polskiej.
Wobec braku podstaw do podważenia dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny postanowień umowy jako mających charakter niedozwolony w rozumieniu art. 385 1 k.c. nie ma też podstaw do zakwestionowania wniosku, że po ich wyeliminowaniu z umowy stała się ona w rezultacie nieważna w całości. Powtórzyć jedynie wypada, że Sąd Apelacyjny, podzielając powyższą ocenę oraz wynikające z tego uznanie roszczenia powodów o zwrot spełnionych na podstawie tej umowy świadczeń jako nienależnych za uzasadnione, wyprowadził takie wnioski z szerszego podejścia do problemu zaburzenia równowagi kontraktowej między stronami wskutek wprowadzenia do umowy kredytu postanowień abuzywnych, nie ograniczając ich ani nie nadając decydującego znaczenia kwestii sposobu ustalania kursów CHF przez bank i charakteru tych kursów, lecz opierając się przede wszystkim na niekorzystnym dla konsumentów ukształtowaniu całego mechanizmu indeksacji, poczynając od doboru nieadekwatnego miernika waloryzacji, a skończywszy na niezabezpieczeniu ich interesów, zagrożonych przez wybór takiego miernika, w szczególności ograniczenia skutków spoczywającego na nich ryzyka walutowego do granic spadku siły nabywczej waluty polskiej.
Inaczej mówiąc, nieważność umowy w całości nie wynika z wyeliminowania z niej jedynie postanowień, dotyczących stosowania kursów CHF ustalanych przez bank w swojej tabeli, ale z uznania, że niedozwolony charakter miały postanowienia wprowadzające do umowy mechanizm indeksacji jako taki (z uwagi na ukształtowanie go w sposób naruszający rażąco interesy powodów sprzecznie z dobrymi obyczajami). Właśnie z tego względu nie jest możliwe utrzymanie umowy w mocy po wyeliminowaniu z niej mechanizmu indeksacji, ponieważ prowadziłoby to zbyt daleko idącej zmiany charakteru tej umowy, która nie odpowiadałaby zamiarowi stron i celowi umowy, w której nie chodziło o to, żeby kwota kredytu wyrażona w złotych była oprocentowana stawką LIBOR lub stawką WIBOR, lecz o to, aby kwota ta została przeliczona na kwotę wyrażoną w CHF, która następnie byłaby oprocentowana stawką LIBOR. Bez utrzymania mechanizmu przeliczeniowego niewątpliwie nie jest zatem możliwe dalsze wykonywanie takiej umowy. Odnosi się to również do zastosowania stawki oprocentowania WIBOR, ponieważ byłaby to w istocie zupełnie inna umowa, a poza tym byłoby to sprzeczne z odstraszającym celem przepisów o ochronie konsumentów przed stosowaniem przez przedsiębiorców niedozwolonych postanowień umownych.
Nie zasługiwał na uwzględnienie także zarzut naruszenia art. 189 k.p.c. Wbrew pozwanemu, nie pozbawia powodów interesu prawnego w domaganiu się ustalenia nieważności umowy to, że jednocześnie domagają się zasądzenia zwrotu nienależnego świadczenia, które przesłankowo opiera się na stwierdzeniu nieważności umowy kredytu w następstwie wyeliminowania z niej postanowień o charakterze niedozwolonym. Nie można bowiem uznać, że takie przesłankowe ustalenie nieważności umowy wywołuje skutki tożsame z ustaleniem jej nieważności, które następuje wprost w treści sentencji wyroku. Wziąć trzeba pod uwagę, że zgodnie z art. 365 § 1 k.p.c. moc wiążącą ma jedynie rozstrzygnięcie sądu zawarte w orzeczeniu (sentencji), a nie w jego uzasadnieniu. W związku z tym – abstrahując od kwestii, że niekiedy uzasadnienie może mieć pewne znaczenie dla ustalenia treści rozstrzygnięcia – nie może być wątpliwości, że ustalenie nieważności umowy kredytu na potrzeby rozstrzygnięcia o roszczeniu o zapłatę stanowi jedynie przesłankę faktyczną tego orzeczenia i nie wywołuje identycznego skutku jak ustalenie jej nieważności w treści wyroku. W konsekwencji chybiony jest pogląd, że uwzględnienie roszczenia o zapłatę skutkuje brakiem interesu prawnego w odrębnym ustaleniu nieważności umowy bezpośrednio w treści orzeczenia.
Niezasadny był ponadto zarzut naruszenia art. 58 § 1 k.c. w zw. z art. 385 1 § 2 k.c., ponieważ pozwany błędnie uważa, że do uwzględnienia o ustalenie nieważności umowy kredytu z powodu znajdujących się w niej postanowień niedozwolonych bezwzględnie konieczne jest uprzednie poinformowanie (pouczenie) konsumenta przez sąd orzekający o skutkach ewentualnego braku obowiązywania umowy i uzyskanie od konsumenta oświadczenia o świadomości i akceptacji tych skutków. roszczenia odsetkowego, mimo że – według skarżącego – roszczenia stron o zwrot nienależnego świadczenia powstają i stają się wymagalne dopiero z momentem uprawomocnienia się wyroku stwierdzającego nieważność umowy kredytu lub od daty podjęcia przez powódkę wiążącej decyzji o odmowie zaakceptowania niedozwolonych postanowień, co skutkowało całkowitą nieważnością tej umowy.
Wbrew pozwanemu powyższe oświadczenia konsumenta (tj. w istocie o odmowie akceptacji niedozwolonych postanowień umownych i wyrażeniu zgody na stwierdzenie nieważności całej umowy kredytu) nie decydują o bezskuteczności niedozwolonych postanowień umownych i wynikającej z tego ewentualnie nieważności umowy, gdyż taki skutek następuje z mocy prawa bez konieczności składania przez konsumenta jakichkolwiek dodatkowych oświadczeń lub wniosków w przedmiocie żądania udzielenia mu ochrony prawnej przed tymi postanowieniami. W ślad za tym wydane w niniejszej sprawie orzeczenie w jakimkolwiek zakresie (tak co do ustalenia nieistnienia stosunku prawnego, jak i zwrotu nienależnych świadczeń) nie ma charakteru konstytutywnego, lecz deklaratoryjny. Nie powoduje więc ono ani powstania, ani wymagalności roszczenia kondykcyjnego.
Na powstanie i wymagalność roszczenia konsumenta o zwrot nienależnego świadczenia nie ma też istotnego wpływu kwestia udzielenia mu przez sąd orzekający pouczeń o ewentualnych negatywnych dla niego skutkach prawnych ustalenia nie-ważności umowy w całości. Po wyższe pouczenie nie determinuje bowiem możliwości powołania się przez konsumenta na abuzywność postanowień umownych, wobec czego nie zależy od niego skutek w postaci nieważności umowy i powstania roszcze-nia o zwrot nienależnego świadczenia, a w ślad za tym – wymagalności tego roszcze-nia. W rzeczywistości wiąże się ono tylko z możliwością następczego wyrażenia przez konsumenta zgody na skuteczność niedozwolonych postanowień umownych wobec niego. Właśnie dlatego w świetle orzecznictwa (...) wymagane jest uprzednie wyjaśnienie konsumentowi przez sąd znaczenia wyrażenia takiej zgody lub jej braku w kontekście nieważności umowy i skutków jej nieważności dla niego. Pouczenie to oraz oświadczenie konsumenta nie jest jednak wymagane dla wywołania skutku w postaci możliwości stwierdzenia nieważności umowy, gdyż następuje on automatycznie i od samego początku, jeśli bez niedozwolonych postanowień umownych nie jest możliwe utrzymanie umowy w mocy. Oznacza to, że oświadczenie konsumenta – przeciwnie do stanowiska pozwanego – nie jest konieczne do wywołania skutku w postaci nieważności umowy zawierającej niedozwolone postanowienia, lecz do ewentualnego spowodowania jej ważności mimo umieszczenia w niej przez bank takich postanowień.
Ponadto dostrzec trzeba, że wynikający z orzecznictwa (...) wymóg udzielania konsumentowi wyjaśnień i pouczeń przez sąd orzekający w istocie ma na celu zwiększenie jego efektywnej ochrony przed niedozwolonymi postanowieniami umownymi. Kwestia udzielenia/nieudzielenia tego pouczenia lub jego zakresu i treści nie może więc być wykorzystywana przez banki jako argument mający skutkować niezasadnością powództwa w całości lub co najmniej niewymagalnością roszczenia konsumenta przed udzieleniem mu stosownego pouczenia.
W tej sytuacji Sąd pierwszej instancji słusznie uznał za uzasadnione zarówno żądanie ustalenia nieważności zawartej między stronami umowy kredytu, jak i żądanie zwrotu spełnionych na jej podstawie przez powodów na rzecz pozwanego banku świadczeń, ponieważ w konsekwencji mają one charakter nienależny.
Niemniej na obecnym etapie postępowania uznać należy, że zaskarżony wyrok podlega zmianie w zakresie uwzględniającym roszczenie o zapłatę, ale nie wynika to z przyczyn leżących po stronie w/w Sądu, lecz z uwagi na skuteczne podniesienie przez pozwanego w apelacji zarzutu potrącenia.
W pierwszej kolejności wskazać trzeba, że z uwagi na skuteczne powołanie się przez powodów na abuzywność postanowień umownych, dotyczących zasad indeksacji świadczeń stron (tak w zakresie klauzuli walutowej lub inaczej klauzuli ryzyka walutowego, jak i w zakresie klauzuli kursowej, czyli inaczej spreadowej), doszło do nieważności przedmiotowej umowy, a w następstwie – powstania po obu stronach odrębnych roszczeń o zwrot nienależnych świadczeń, spełnionych na jej podstawie (zgodnie z zasadą tzw. dwóch kondykcji). Jeśli chodzi o roszczenie powodów, to jego istnienie i wymagalność zostały stwierdzone już przez Sąd pierwszej instancji. Natomiast co do roszczenia pozwanego, wziąć trzeba pod uwagę, że na podstawie powyższej umowy niewątpliwie spełnił on na rzecz powodów świadczenie z tytułu udostępnienia im kapitału kredytu w kwocie 205.051,66 zł (zob. § 1 ust. 1 umowy k. 25).
W ocenie Sądu Apelacyjnego spełnione zostały zarówno materialnoprawne, jak i procesowe przesłanki podniesienia przez pozwanego zarzutu potrącenia roszczeń stron przysługujących im nawzajem w stosunku do siebie z tytułu zwrotu nienależnych świadczeń spełnionych na podstawie tej umowy. Odnośnie do przesłanek procesowych, wskazać należy, że zgodnie z art. 203 1 k.p.c. zarzutem potrącenia może być jedynie wierzytelność pozwanego, wynikająca z tego samego stosunku prawnego co wierzytelność dochodzona przez powoda (…), chyba że wierzytelność ta jest niesporna, stwierdzona prawomocnym orzeczeniem sądu, orzeczeniem sądu polubownego, ugodą zawartą przed sądem albo sądem polubownym, zatwierdzoną przez sąd ugodą zawartą przed mediatorem, lub uprawdopodobniona dokumentem potwierdzającym jej uznanie przez powoda, a podniesienie tego zarzutu powinno nastąpić w piśmie procesowym nie później niż przy wdaniu się w spór co do istoty sprawy albo w terminie dwóch tygodni od dnia, gdy jego wierzytelność stała się wy-magalna.
W związku z tym wziąć trzeba pod uwagę, że pozwany wykazał, że najpierw pismami z dnia 16 maja 2022 r. wezwał powodów (każdego z osobna) do zapłaty kwoty 205.051,66 zł w terminie do dnia 30 maja 2022 r. (k. 429 – 432), załączając także dowody nadania tych wezwań listami poleconymi (k. 429 – 430) i ich doręczenia powodom (k. 434 – 435). Wezwania te zostały podpisane w imieniu pozwanego przez pełnomocnika procesowego radcę prawnego A. G., który załączył odpis pełnomocnictwa, potwierdzającego, że jest on umocowany do składania w imieniu banku oświadczeń materialnoprawnych, w tym oświadczeń o potrąceniu i kierowania wezwań do zapłaty (k. 433). Następnie pełnomocnik ten złożył każdemu z powodów w pismach z dnia 6 czerwca 2022 r. oświadczenia o potrąceniu w/w wierzytelności pozwanego z ich wierzytelnościami zasądzonymi zaskarżonym wyrokiem wraz z dowodami nadania tych oświadczeń (k. 436 – 440). W końcu uwzględnić należy, że w dniu 13 czerwca 2022 r. pozwany wniósł apelację, w której podniósł procesowy zarzut potrącenia z powołaniem się na powyższe materialnoprawne oświadczenia (k. 440).
Tym samym pozwany zachował dwutygodniowy termin, o którym mowa w art. 203 1 § 2 k.p.c., licząc od terminu wymagalności swojej wierzytelności (tj. 30 maja 2022 r.), do podniesienia tego zarzutu. Jednocześnie uznać należy, że wierzytelności obu stron pochodzą z tego samego stosunku prawnego, a mianowicie z umowy kredytu, która okazała się nieważna, w związku z czym każdej z jej stron przysługuje roszczenie o zwrot spełnionego świadczenia na podstawie przepisów o nienależnym świadczeniu. W tej sytuacji nie można uważać, że te roszczenia nie pochodzą z tego samego stosunku prawnego. Mają one wprawdzie odrębny charakter, ale nie można pominąć, że ich powstanie wynika z nieważności umowy kredytu, czyli w istocie mają one podstawę w tym samym stosunku prawnym, który jednak – wobec jej nieważności – nie może nadal stanowić tytułu do zachowania otrzymanych świadczeń.
Dodać należy, że spełnione są także materialnoprawne przesłanki złożenia oświadczenia o potrąceniu, wynikające z art. 498 § 1 k.c., w szczególności wymóg wymagalności obu wierzytelności objętych tym zarzutem.
W konsekwencji zgodnie z art. 498 § 2 k.c. w wyniku powyższego oświadczenia o potrąceniu wierzytelność powodów uległa umorzeniu w całości, ponieważ miała niższą wysokość od wierzytelności pozwanego. Powoduje to konieczność zmiany zaskarżonego wyroku w części dotyczącej roszczenia o zapłatę. Biorąc jednak pod uwagę, że pozwany złożył oświadczenie o potrąceniu, które jest równozna-czne z zaspokojeniem tego roszczenia powodów (jego zapłatą), dopiero w toku procesu, i to po wydaniu zaskarżonego wyroku, uwzględnienie tego zarzutu nie wpływa na ocenę, że przegrał on sprawę w pierwszej instancji w całości, wobec czego częściowe oddalenie powództwa nie skutkuje zmianą rozstrzygnięcia także o kosztach za w/w instancję.
Z tych wszystkich przyczyn Sąd Apelacyjny na mocy art. 386 § 1 k.p.c. częściowo zmienił zaskarżony wyrok. Ponadto dokonując z urzędu kontroli prawidłowości zastosowania przez Sąd pierwszej instancji przepisów prawa materialnego, wziął pod uwagę, że nie było podstaw do solidarnego zasądzenia na rzecz powodów zwrotu nienależnego świadczenia, a tym samym do solidarnego orzeczenia także o zwrocie kosztów procesu (zob. art. 105 § 2 k.p.c.). Sąd ten nie wziął bowiem pod uwagę, że przedmiotem roszczenia o zapłatę był zwrot nienależnego świadczenia. Odnośnie do takiego roszczenia brak jest zaś – stosownie do art. 369 k.c. – umownej lub ustawowej podstawy do przyjęcia węzła solidarności między kilkoma wierzycielami dochodzącymi zwrotu nienależnego świadczenia, wobec czego nie na do nich zastosowania art. 367 § 1 k.c. W konsekwencji należało wyeliminować z zaskarżonego wyroku słowo „solidarnie”.
W pozostałej części Sąd Apelacyjny oddalił apelację na mocy art. 385 k.p.c. jako pozbawioną usprawiedliwionych podstaw, uznając, że pozwany nie zdołał skutecznie podważyć ani podstawy faktycznej, ani oceny prawnej przyjętej przez Sąd pierwszej instancji odnośnie do abuzywności mechanizmu indeksacji znajdującego się w przedmiotowej umowie. W ślad za tym na mocy art. 108 § 1 k.p.c. w zw. z art. 109 k.p.c. oraz art. 98 § 1, 1 1 i 3 k.p.c. orzekł o kosztach postępowania apelacyjnego, a także kosztach postępowania zażaleniowego, dotyczącego zaskarżenia przez pozwanego postanowienia Sądu Apelacyjnego z dnia 13 lipca 2023 r. o udzieleniu powodom zabezpieczenia, uznając, że również w tym przypadku pozwanego należy uważać za stronę przegrywającą sprawę w całości, ponieważ do zaspokojenia roszczenia powodów o zapłatę – w wyniku podniesienia przez niego zarzutu potrącenia – doszło dopiero po zaskarżeniu wyroku Sądu Okręgowego.
Ponadto Sąd Apelacyjny z urzędu sprostował na podstawie art. 350 § 1 i 3 k.p.c. sentencję zaskarżonego wyroku przez dodanie po słowie „zapłatę” brakującego słowa „i ustalenie”, ponieważ nie wynikało z niej, że powodowie – dokonując modyfikacji powództwa – zgłosili w tej sprawie również żądanie ustalenia nieważności przedmiotowej umowy.
Na oryginale właściwy podpis.