Wyrok z 26 czerwca 2025, sygn. II AKa 148/25
Pokaż pozostałe podstawy prawne (28)
Sygnatura akt II AKa 148/25
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 26 czerwca 2025 r.
Sąd Apelacyjny we Wrocławiu II Wydział Karny w składzie:
Przewodniczący: SA Jarosław Mazurek /spr./
Sędziowie: SA Bogusław Tocicki
SA Janusz Godzwon
Protokolant: Joanna Rowińska
przy udziale Zbigniewa Jaworskiego prokuratora Prokuratury (...)
po rozpoznaniu w dniu 26 czerwca 2025 r.
sprawy R. G. (1)
oskarżonego z art. 148 § 1 kk
na skutek apelacji wniesionej przez oskarżonego
od wyroku Sądu Okręgowego we Wrocławiu
z dnia 7 stycznia 2025 r., sygn. akt III K 376/22
I. zaskarżony wyrok utrzymuje w mocy;
II. zwalnia oskarżonego z obowiązku uiszczenia kosztów sądowych za postępowanie odwoławcze, poniesionymi wydatkami obciążając Skarb Państwa.
UZASADNIENIE
Sąd Apelacyjny odstąpił od sporządzania uzasadnienia wydanego wyroku na formularzu UK 2, chociaż taki obowiązek wynika z treści art. 99a § 1 k.p.k., albowiem zastosowanie tego formularza z uwagi na charakter sprawy, ilość i obszerność zarzutów apelacji czyniłoby uzasadnienie formularzowe nieczytelnym i trudnym do zrealizowania obowiązku wynikającego z art. 457 § 3 k.p.k. w zw. z art. 433 § 1 i 2 k.p.k. i mogłoby naruszać prawo strony do rzetelnego procesu w kontekście art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw i Podstawowych Wolności (art. 91 ust. 2 Konstytucji RP).
R. G. (1) oskarżony został o to, że :
w dniu 10 sierpnia 2014 r. w S., działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia R. K. (1), zadał mu kilka uderzeń nożem w klatkę piersiową, w udo i inne części ciała, czym spowodował u niego ciężkie obrażenia, w wyniku których R. K. (1) zmarł,
tj. o przestępstwo z art. 148 § 1 k.k.
Sąd Okręgowy we Wrocławiu wyrokiem z 7 stycznia 2025 roku sygn. akt III K 376/22 orzekł następująco:
I. oskarżonego R. G. (1) uznaje za winnego tego, że w dniu 10 sierpnia 2014r. w S., działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia R. K. (1), zadając pokrzywdzonemu ciosy nożem i powodując powstanie: czterech ran kłutych klatki piersiowej, z których dwie drążyły do wnętrza klatki piersiowej z uszkodzeniami żeber, przecięciem tętnicy międzyżebrowej i nakłuciem miąższu płata dolnego prawego płuca, obecnością łącznie 1600 ml płynnej krwi w jamach opłucnowych, odmą opłucnową i niedodmą obu płuc, głębokiej rany kłutej prawego uda z przekłuciem prawej tętnicy udowej i masywnym krwiakiem tkanek miękkich uda, ran kłutych, kłuto-ciętych i ciętych kończyn górnych oraz płytkiej rany ciętej czoła, które to obrażenia stanowiły ciężki uszczerbek na zdrowiu - chorobę realnie zagrażającą życiu o której mowa w art. l56§l kk, a odniesione obrażenia doprowadziły do zgonu R. K. (1), tj. czynu z art. 148§1 k.k. i za to na podstawie art. 148§1 k.k. wymierza oskarżonemu karę 25 (dwudziestu pięciu) lat pozbawienia wolności;
II. na podstawie art. 46§1 kk orzeka od oskarżonego na rzecz pokrzywdzonych A. K., G. K. (1) oraz M. K. (1) po 200.000 (dwieście tysięcy) złotych tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę;
III. na podstawie art. 63§1 kk na poczet orzeczonej kary pozbawienia wolności, zalicza oskarżonemu okres tymczasowego aresztowania od dnia 13 kwietnia 2024r. godz. 14.35 do dnia 7 stycznia 2025r.;
IV. zwalnia oskarżonego od ponoszenia kosztów postępowania, w tym i opłaty w sprawie.
Apelację od tego wyroku wniósł obrońca oskarżonego adw. B. Z., który zaskarżył wyrok w całości na korzyść oskarżonego i zarzucił:
I.Na zasadzie art. 427 § 2 k.p.k. w zw. z art. 438 pkt 3 k.p.k. zaskarżonemu wyrokowi zarzucił błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę wyroku, mający wpływ na jego treść poprzez nieprawidłowe przyjęcie, że R. G. (1) działał w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia R. K. (1), w sytuacji gdy dokonane przez Sąd ustalenia stanu faktycznego sprawy w ogóle nie wskazują na to, aby R. G. (1) miał zamiar dokonania zabójstwa R. K. (1), w przyjętym przez Sąd stanie faktycznym nie wskazano ani momentu w którym taki zamiar miał powstać ani okoliczności jego osiągnięcia, nie ustalono tego w jaki sposób zamiar ten miałby zostać zrealizowany skoro ustalenia Sądu meriti kończą się na momencie zadawania pokrzywdzonemu ciosów przez R. G. (1), z których żaden nie był ciosem śmiertelnym, przy czym jest oczywiste, iż w momencie gdy R. G. (1) uzyskał przewagę nad R. K., w wyniku czego R. K. upadł na ziemię, R. G. (1) zaprzestał zadawania dalszych ciosów pokrzywdzonemu, co wyklucza wprost istnienie zamiaru zabójstwa, bo gdyby oskarżony rzeczywiście miał taki zamiar to z pewnością wykorzystałby sytuację w trakcie bójki kiedy pokrzywdzony upada na ziemię i wymierzył śmiertelne ciosy w taki sposób i w takie miejsca, które utwierdziłyby go w przekonaniu, że pokrzywdzony nie żyje,
a ponadto wadliwe ustalenie przez Sąd, że „całokształt zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego pozwala na przejęcie, iż oskarżony działał z zamiarem bezpośrednim nagłym" oraz „zamiar zabójstwa powstał nagle wskutek otrzymania ciosu od pokrzywdzonego, upadku, a następnie zagrzewania oskarżonego do „dojechania" pokrzywdzonego przy użyciu przekazanego mu noża i zaraz potem został zrealizowany" w sytuacji gdy oczywiste jest, że analiza zachowania oskarżonego podczas czterech konfrontacji z pokrzywdzonym R. K., przy uwzględnieniu wątpliwości co do stanu świadomości R. G. (1) w czasie popełnienia przypisanego czynu - które na etapie postępowania przed Sądem I instancji nie zostały wyjaśnione - jednoznacznie wyklucza, że obejmował on swoim zamiarem skutek w postaci śmierci pokrzywdzonego, albowiem:
po pierwsze gdyby oskarżony miał zamiar zabójstwa pokrzywdzonego - który zdaniem Sądu meriti ujawnił się wskutek otrzymania ciosu od pokrzywdzonego - to z pewnością wykorzystałby do tego sytuację, podczas której pokrzywdzony w trakcie bójki upada na ziemię i zrealizował zamiar zabójstwa R. K., wymierzając śmiertelne ciosy w taki sposób, który utwierdziłby go w przekonaniu, że pokrzywdzony nie żyje,
po drugie nie jest możliwe przepisanie zamiaru osobie, która - chwilę przed zdarzeniem objętym aktem oskarżenia wskutek otrzymania ciosu od pokrzywdzonego, upadku i w jego następstwie uderzenia głową o twardą powierzchnię, utraciła przytomność - a u której nie zostały wyjaśnione kwestie związane z utratą świadomości - z uwagi na okoliczność, że składniki zamiaru, tj. świadomość i wola, u osoby z zaburzoną poczytalnością ulegają w różnej formie zaburzeniu, przez co osoba taka nie może rozpoznać znaczenia czynu ani pokierować swoim zachowaniem, po trzecie, na brak zamiaru zabójstwa pokrzywdzonego wskazują już same twierdzenia Sądu meriti zawarte w uzasadnieniu wyroku, zgodnie z którymi „Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego uznać należy, iż oskarżony nie planował wcześniej zabójstwa pokrzywdzonego, bowiem żadne działanie na to nie wskazuje",
po czwarte Sąd meriti wybiórczo, fragmentarycznie i w sposób powierzchowny dokonał ustaleń faktycznych, jednocześnie manipulując tymi ustaleniami, używając w uzasadnieniu zamiennie sfomułowań, odnoszących się do sytuacji przekazania noża oskarżonemu R. G. (1), twierdząc niejednokrotnie, że oskarżony „wziął od P. S. (1) nóż" albo „P. S. (1) przekazał R. G. (1) swój nóż", które to czasowniki, z uwagi na kluczowe znaczenie w sprawie nie mogą być używane zamiennie, a jest oczywiste, że to P. S. (1) przekazał nóż zaćmionemu wstrząśnieniem mózgu R. G. (1),
po piąte z utrwalonego orzecznictwa sądowego wprost wynika, że „nie wystarczy ustalenie, że sprawca miał zamiar popełnienia jakiegokolwiek przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu lub przewidując możliwość jego popełnienia, na to się godził. Konieczne jest stwierdzenie, że obejmował on swoim zamiarem także skutek w postaci śmierci człowieka" (wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 20.06.2023 roku) oraz „Samo uderzenie drugiego człowieka nożem nie prowadzi do jedynej konkluzji o godzeniu się na skutek śmiertelny u zaatakowanego. Uświadomiona możliwość zranienia nie jest tym samym co uświadomiona możliwość spowodowania śmierci. Nie zawsze bowiem użycie noża i skierowanie go przeciwko drugiemu człowiekowi oznacza, że sprawca miał zamiar, choćby ewentualny, wywołania skutku śmiertelnego. (postanowienie Sądu Okręgowego w Częstochowie z dnia 14.12.2017 roku, sygn. akt VII Kz 522/17), co w konsekwencji skutkowało błędnym uznaniem R. G. (1) za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu stanowiącego przestępstwo z art. 148 § 1 k.k. i wymierzeniem mu kary 25 lat pozbawienia wolności.
II.Na zasadzie art. 427 § 2 k.p.k. w zw. z art. 438 pkt 2 k.p.k. zaskarżonemu wyrokowi zarzucił obrazę przepisów postępowania, która miała wpływ na treść wyroku, a mianowicie:
1. art. 2 § 1 pkt 1 k.p.k. w zw. z art. 2 § 2 k.p.k. w zw. z art. 4 k.p.k. w zw. z art. 9 § 1 k.p.k. w zw. z art. 366§1 k.p.k. w zw. z art. 207 § 1 i 2 k.p.k. poprzez zaniechanie przez Sąd meriti podjęcia jakiejkolwiek czynności dowodowej w toku rozprawy głównej, w celu zapoznania się przez Sąd bezpośrednio z zawartością nośników elektronicznych w postaci płyt DVD uznanych za dowody rzeczowe w niniejszej sprawie (chociażby poprzez ich bezpieczne odtworzenie na rozprawie w formie oględzin), na których to nośnikach mają znajdować się nagrania z monitoringu, które stały się podstawą zarzutów przedstawionych R. G., w celu stwierdzenia, czy treści te rzeczywiście znajdują się na tych nośnikach i są widoczne dla ich użytkownika, czy są oryginalne i czy jest na nich zachowana ciągłość nagrania, jak również w celu zapoznania stron, świadków oraz biegłych z tym materiałem dowodowym, co w konsekwencji spowodowało, że Sąd meriti nie zetknął się bezpośrednio z zawartością dowodów rzeczowych, które to miały zawierać treści stanowiące podstawę skierowania przeciwko R. G.aktu oskarżenia, a następnie stać się podstawą wydania przez Sąd a quo wyroku skazującego, a powyższe zaniechanie doprowadziło do naruszenia zasady bezpośredniości, prawdy materialnej oraz obiektywizmu, albowiem doprowadziło do sytuacji, w której Sąd w tym zakresie mógł polegać wyłącznie na danych pośrednich, które zostały zawarte w treści opinii biegłego neurologa i nie miał żadnych środków w celu zweryfikowania ich prawdziwości, rzetelności i kompletności, co skutkowało błędnym uznaniem R. G. (1) za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu, stanowiącego przestępstwo z art. 148 §1 k.k.;
2. art. 410 k.p.k. w zw. z art. 395 k.p.k. w zw. z art. 405 § 2 k.p.k. poprzez dokonanie błędnych ustaleń faktycznych sprawy, będących podstawą zaskarżonego wyroku w oparciu o dowód w postaci nagrań z monitoringu znajdujących się w aktach sprawy na płycie CD (k. 267), który to dowód nie został przeprowadzony na rozprawie głównej i nie został ujawniony bez odczytywania w oparciu o wyjątek od zasady bezpośredniości uregulowany w art. 405§2 k.p.k. , albowiem:
po pierwsze - nagranie to nie zostało odtworzone na rozprawie głównej,
po drugie - dowód ten nie był protokołem ani dokumentem podlegającym odczytaniu, który mógł zostać ujawniony z chwilą zamknięcia przewodu sądowego w oparciu o przepis art. 405§2 k.p.k., w sytuacji gdy zakresem normatywnym obejmującym ujawnienie dowodów bez odczytywania z chwilą zamknięcia przewodu sądowego zgodnie z przepisem art. 405 §2 k.p.k. objęte zostały tylko dowody podlegające odczytaniu na rozprawie, takie jak protokoły i dokumenty, do których nie sposób zaliczyć nagrań z monitoringu, ewentualnie nawet w przypadku uznania przez Sąd meriti, że nagranie to stanowiło dokument podlegający ujawnieniu w oparciu o przepis art. art. 405 § 2 k.p.k., nie sposób uznać, że dowód ten został dopuszczony w sprawie i wprowadzony do procesu albowiem:
po pierwsze dowód ten nie został wskazany przez oskarżyciela publicznego w akcie oskarżenia, jako dowód którego przeprowadzenia na rozprawie głównej się on domaga, ponieważ uwzględniona została jedynie opinia z przeprowadzonych badań informatycznych wraz z płytą DVD, zaś w uzasadnieniu Sąd meriti wprost powołuje się na dowód „opinia oraz zapis monitoringu”,
po drugie dowód ten nie stanowił przedmiotu wniosku dowodowego strony, który następnie został przez Sąd meriti uwzględniony,
po trzecie Sąd a quo nie dostrzegł konieczności dopuszczenia tego dowodu z urzędu, w sytuacji gdy przepis art. 405 § 3 k.p.k. reguluje możliwość ujawnienia bez odczytywania dokumentów i protokołów, które zostały wprowadzone do procesu w jeden z wymienionych powyżej sposobów, co w konsekwencji doprowadziło do poczynienia przez Sąd a quo błędnych ustaleń faktycznych w sprawie, a w szczególności ustalenia, że „Nagle R. G. (1) ruszył w kierunku R. K. (1), trzymając w ręku nóż. Oskarżony R. G. (1) zadał pokrzywdzonemu R. K. (1) kilka uderzeń nożem, pokrzywdzony goniony przez oskarżonego próbował bronić się paskiem" w oparciu o niedopuszczony w sprawie i nieujawniony na rozprawie głównej materiał dowodowy, z naruszeniem podstawowej zasady procesu karnego tj. zasady bezpośredniości, co skutkowało błędnym uznaniem R. G. (1) za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu stanowiącego przestępstwo z art. 148 § 1 k.k.,
3. art. 177 §1a k.p.k. w zw. z art. 177 § 1b k.p.k. poprzez ich błędne zastosowanie polegające na przeprowadzeniu dowodu z zeznań świadka P. S. (1) na rozprawie głównej w dniu 07 stycznia 2025 roku za pomocą urządzeń umożliwiających przeprowadzenie tej czynności na odległość poprzez nawiązanie połączenia z Zakładem Karnym w I., które to połączenie nie było widoczne dla stron, bo nawiązano je przy użyciu laptopa, którym dysponował Przewodniczący składu orzekającego i tylko on miał pogląd na monitor, tylko on mógł skutecznie zadawać pytania P. S., więc wszystkie pytania obrońcy zostały w rzeczywistości zadane przez Przewodniczącego, który jako jedyny miał możliwość obserwowania zachowania i reakcji świadka oraz weryfikowania warunków w jakich jest on przesłuchiwany oraz osób obecnych w miejscu przesłuchania, pomimo iż jak wskazuje się w doktrynie podstawą do zastosowania przesłuchania w tej formie tj. przy użyciu środków technicznych jest odległość utrudniająca bądź uniemożliwiająca stawienie się świadka w miejscu wezwania, a pojawienie się świadka w siedzibie organu wzywającego nie jest konieczne,
w sytuacji gdy:
po pierwsze w postępowaniu karnym miejscem w którym świadek ma obowiązek stawić się celem złożenia zeznań, jest - co do zasady - siedziba organu prowadzącego postępowanie,
po drugie powszechną praktyką stosowaną w sprawach karnych jest doprowadzanie osadzonych, wezwanych na przesłuchanie w charakterze świadka do siedziby organu wzywającego,
po trzecie przesłuchanie świadka P. S. (1) było czynnością jednorazową, która rozpoczęła się i zakończyła na jednym terminie rozprawy głównej, w związku z czym transport osadzonego do Sądu Okręgowego we Wrocławiu miałby jedynie charakter incydentalny,
po czwarte w czynności tej w miejscu przebywania świadka tj. w Zakładzie Karnym w I. wziął udział jedynie funkcjonariusz służby więziennej, zaś zgodnie z art. 177 § 1 b k.p.k. w brzmieniu obowiązującym od 1 stycznia 2023 roku obecny przy tej czynności w miejscu przebywania świadka powinien być przedstawiciel administracji zakładu karnego lub aresztu śledczego,
po piąte z uwagi na kluczową rolę zeznań świadka w niniejszej sprawie, niezbędne i konieczne było przesłuchanie go w trybie zwykłym tj. w siedzibie Sądu Okręgowego we Wrocławiu, z obligatoryjnym skonfrontowaniem zeznań świadka z dowodem z nagrań z monitoringu - w sytuacji gdyby dowód ten został w sposób prawidłowy wprowadzony do niniejszego postępowania sądowego, co skutkowało nieprawidłowym przeprowadzeniem przedmiotowego dowodu skutkującym de iure niemożnością dokonywania na jego podstawie jakichkolwiek ustaleń stanu faktycznego sprawy, skoro dowód ten został przeprowadzony w sposób sprzeczny z wymogami wynikającymi z przepisów k.p.k. i w sposób kadłubowy, bo sprowadzony do mechanicznego odtwarzania przez Przewodniczącego pytań obrońcy, co skutkowało błędnym uznaniem R. G. za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu stanowiącego przestępstwo z art. 148§ 1 k.k.
4. art. 410 k.p.k. w zw. z art. 405 § 2 i 3 k.p.k. w zw. z art. 7 k.p.k. poprzez oparcie się na dowodzie, który nie został ujawniony na rozprawie głównej, a mianowicie na opinii sądowo- lekarskiej sporządzonej przez lek. M. C. (1), która na podstawie postanowienia Prokuratora (...)w S.została wyłączona z akt śledztwa (zob. k. 856 „dokumenty wyłączone ze sprawy"), co oznacza, że przedmiotowa opinia nie mogła zostać ujawniona na rozprawie głównej, w trybie art. 405 § 2 i 3 k.p.k., a tym samym przeprowadzenie dowodu z tej opinii wymagało od Sądu meriti jednoznacznego wskazania na tę okoliczność przed zamknięciem przewodu sądowego, czego Sąd meriti nie uczynił, natomiast powołując się na dowód z przedmiotowej opinii Sąd a quo niezależnie od naruszenia art. 410 kpk - ocenił go w sposób rażąco powierzchowny wręcz wskazujący na nieznajomość wniosków sporządzonej ekspertyzy, skoro w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku w ogóle nie odniesiono się do zawartych w niej wniosków, w których wskazano wprost, iż obrażenia ciała, które nastąpiły u R. K. (1) „stanowiły zatem ciężki uszczerbek na zdrowiu- chorobę realnie zagrażającą życiu o której mowa w art. 156 §1 k.k." tym samym obrażenia te w żadnym wypadku nie były równoznaczne z nagłym zgonem R. K. (1), który przecież nie wystąpił, skoro po przyjeździe na miejsce zdarzenia załogi karetki pogotowia (karetka przyjechała dopiero po 16 minutach od zgłoszenia zdarzenia) pokrzywdzony był przytomny, w logicznym kontakcie słownym, co biegła zakwalifikowała jako uszczerbek na zdrowiu o którym mowa w art. 156 § 1 k.k.
5. art. 201 k.p.k. poprzez jego błędne niezastosowanie polegające na oddaleniu przez Sąd meriti wniosku dowodowego obrońcy w przedmiocie powołania innego zespołu biegłych celem nowej opinii sądowo - psychiatrycznej, wskutek błędnego przyjęcia, że opinia ta nie jest niejasna lub niepełna, w sytuacji gdy z opinii sądowo - psychiatrycznej z dnia 08 grudnia 2022 roku, uzupełniającej opinii sadowo - psychiatrycznej z dnia 11 stycznia 2024 roku, opinii uzupełniającej z dnia 07 listopada 2024 roku, jak również ustnej opinii uzupełniającej złożonej przez zespół biegłych na rozprawie w dniu 06 grudnia 2024 roku wprost wynika, że:
po pierwsze opinie te są wewnętrznie sprzeczne na co wskazują rozbieżności w twierdzeniach biegłych zaprezentowanych podczas rozprawy głównej w dniu 06 grudnia 2024 roku, gdzie biegły z zakresu neurologii K. G. wskazał, że „W tym przypadku (oskarżonego R. G. (1) — dop.wł. B.Z.) nie został potwierdzony aksonalny uraz mózgu i nie mamy możliwości go potwierdzić. Prawdopodobnie aksonalny uraz mózgu mógłby wpływać na poczytalność, jest to poważniejszy uraz i generalnie uszkodzenie aksonów słabo się regeneruje i byłyby to zmiany raczej trwałe. Jeżeli nie byłoby to nasilone, to mogłoby to nie wyjść w rezonansie.", natomiast biegły psychiatra D. P., pomimo iż pytanie nie obejmowało swoim zakresem dziedziny psychiatrii wskazał, że „Nawet gdyby udało się potwierdzić tego typu zaburzenie, to z punktu widzenia psychiatrii, oceniając tę sprawę w tym konkretnym przypadku nie zmieniłoby to decyzji dotyczącej poczytalności", co w konsekwencji oznacza, że biegli Ci prezentowali odmienne zdanie w fundamentalnej kwestii dotyczącej poczytalności oskarżonego w chwili popełnienia zarzucanego mu czynu,
po drugie opinie te są niejasne i niepełne ponieważ nie został w nich wyjaśniony wpływ zadawania uderzeń drewnianą pałką w tył głowy na zachowanie oraz poczytalność R. G., zaś stwierdzono jedynie, że „według świadków oskarżony nie reagował na zadawane uderzenia pałką", co zdaniem biegłych świadczyło o braku wpływu na poczytalność oskarżonego,
po trzecie opinie te są niejasne i niepełne ponieważ nie została w nich wyjaśniona przyczyna braku poszerzenia diagnostyki w celu potwierdzenia lub wykluczenia wystąpienia u oskarżonego aksonalnego urazu mózgu, w sytuacji gdy sam biegły K. G. wskazał, że „Prawdopodobnie aksonalny uraz mózgu mógłby wpływać na poczytalność, jest to poważniejszy uraz i generalnie uszkodzenie aksonów słabo się regeneruje i byłyby to zmiany raczej trwałe. Jeżeli nie byłoby to nasilone, to mogłoby to nie wyjść w rezonansie", w kierunku to którego urazu mózgu powinna zostać poszerzona diagnostyka o konsultację neurologiczną, zaś później w oparciu o tę konsultację powinna zostać uzupełniona opinia sądowo- psychiatryczna,
po czwarte opinie te są niejasne i niepełne ponieważ nie została w nich wyjaśniona przyczyna wykluczenia u oskarżonego zaburzeń osobowości, podczas gdy w opinii wprost został wskazane, że „Ujawnienie tego organicznego zaburzenia osobowości dla badanych możliwe jest na podstawie wywiadu z otoczeniem, w którym dany pacjent mieszka, z rodziną rozmawiamy i zbieramy wywiad dotyczący codziennego radzenia sobie ze stresem w życiu u danego pacjenta, chorób przebytych i też muszą być jakieś dowody na to, że są to organiczne zmiany w mózgu", w sytuacji gdy biegli nie podjęli trudu przeprowadzenia wywiadu z otoczeniem w którym oskarżony stale przebywa, tj. ze służbą więzienną czy osadzonymi, w związku z czym diagnoza ta powstała bez przeprowadzenia niezbędnej czynności uzasadniającej trafność rozpoznania,
po piąte opinie te są niejasne i niepełne ponieważ nie został w nich wyjaśniony wpływ upadku oskarżonego i uderzenia potylicą o betonowy murek na zachowanie oskarżonego, a w szczególności jego poczytalność podczas gdy już w opinii zostało wskazane, że „Fakt upadku i uderzenia potylicą w murek mogły spowodować takie zachowania jak pobudliwość, drażliwość, agresja",
po szóste jak wynika z utrwalonego orzecznictwa obligatoryjne powinno być przeprowadzenie przez Sąd meriti analizy opinii biegłych i dokonanie oceny tych dowodów z punktu widzenia zasad logicznego rozumowania oraz sprawdzenia zupełności i kompletności materiałów będących ich podstawą oraz przyjętych sposobów wnioskowania (zob. wyrok Sądu Najwyższego- Izba Karna z dnia 28 maja 2001 r., sygn. akt IV KKN 89/01), zaś ujawnienie takich sprzeczności i niepełności opinii powinno skutkować powołaniem innego zespołu opiniującego celem przeprowadzenia nowego, prawidłowego badania, a także dokonania właściwej analizy zachowania oskarżonego i oceny jego poczytalności w chwili popełnienia zarzuconego mu czynu zabronionego, co skutkowało błędem w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia w zakresie wnioskowania, iż „ W chwili popełnienia czynu oskarżony nie miał zniesionej ani w znacznym stopniu ograniczonej poczytalności i w pełni zdawał sobie sprawę z bezprawności przedsiębranego działania (...), a które to okoliczności w konsekwencji doprowadziły Sąd meriti do wadliwego uznania R. G. za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu stanowiącego przestępstwo z art. 148 § 1 k.k.
6. art. 7 k.p.k. poprzez całkowicie dowolną, a nie swobodną ocenę przeprowadzonych dowodów, a w szczególności:
a. zeznań P. S. (1), skutkującą pominięciem istotnych okoliczności z nich wynikających i w konsekwencji błędnym przyjęciem, że zeznania te są niewiarygodne w zakresie w jakim świadek opisał zachowanie R. G. (1) w trakcie zdarzenia i zeznał, że „G. raczej nie miał zamiaru zabicia pana K.", „G. był nieprzytomny po tym jak został uderzony i upadł na ziemię. Był nieprzytomny dłużej niż pół minuty czy 15 sekund. Po tym jak G. wstał to niemożliwe, żeby po uderzeniu o beton on normalnie funkcjonował”, w sytuacji gdy
po pierwsze zeznania te są konsekwentne, spójne wewnętrznie, a w szczególności znajdują potwierdzenie w zeznaniach P. K. (1), uznanych przez Sąd za wiarygodne w zakresie w jakim świadek ten zeznał, że „(...) G. upadł na ziemię. Wyglądał na nieprzytomnego. Trwało to chwilę ja podszedłem do niego i go ocuciłem klepiąc go po twarzy. Wydawało mi się, że jak on upadł po ciosie K. to uderzył głową w murek dlatego myślałem, że coś mu się mogło stać. On po chwili odzyskał przytomność ja pomogłem mu wstać" zaś w postępowaniu sądowym zeznał, że „Po ocuceniu widziałem, że G. jest zamroczony dosyć mocno, widziałem to po jego twarzy, bo stwarzał wrażenie, że jeszcze do końca się nie ocucił" „ Wydaje mi się, że to ocucenie mogło trwać około minuty, dwóch” Wydaje mi się, że upadł po tym ciosie, który dostał od Pana K.. On potem odszedł w inną stronę. Ja osobiście podnosiłem G. z ziemi, to sobie przypomniałem. Pan G. po tym upadku leżał chwilę nieruchomo na ziemi",
po drugie prawidłowa ocena zeznań P. S. (1) dokonywana z uwzględnieniem zasad logiki i prawidłowego rozumowania skutkować powinna przyjęciem, że R. G. (1) w chwili popełnienia zarzuconego mu czynu nie mógł rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem lub zdolność rozpoznania czynu i kierowania postępowaniem była w znacznym stopniu ograniczona,
po trzecie z wyjaśnień oskarżonego wprost wynika, że R. G. (1) nie miał zamiaru pozbawienia życia pokrzywdzonego R. K. (1), co skutkowało błędnym przyjęciem przez Sąd, że „ Tempore criminis R. G. (1) miał zachowaną zdolność do rozpoznania znaczenia swojego czynu i pokierowania swoim postępowaniem" oraz błędnym przyjęciem, że „Zamiar zabójstwa powstał nagle wskutek otrzymania ciosu od pokrzywdzonego, upadku, a następnie zagrzewania oskarżonego do dojechania" pokrzywdzonego przy użyciu przekazanego mu noża i zaraz potem został zrealizowany", a w konsekwencji uznaniem R. G. (1) za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu stanowiącego przestępstwo z art. 148 § 1 k.k.;
b. zeznań świadka P. K. (1) złożonych w postępowaniu przygotowawczym skutkująca pominięciem istotnych okoliczności z nich wynikających i w konsekwencji błędnym przyjęciem, że zeznania te są wiarygodne, w sytuacji gdy świadek P. K. nie potwierdził tych zeznań na rozprawie głównej, natomiast w trakcie przesłuchania przez Sąd meriti złożył odmienne zeznania, które biegła psycholog, opiniująca sposób zapamiętywania i odtwarzania spostrzeżeń przez P. K. uznała za miarodajne, co powinno skutkować oparciem się przez Sąd meriti przede wszystkim na zeznaniach złożonych przez P. K. w trakcie przewodu sądowego zwłaszcza, że P. K. przekonywująco wytłumaczył wątpliwości dotyczące jego zeznań ze śledztwa, gdyż:
po pierwsze zeznania te nie zostały potwierdzone przez tego świadka w postępowaniu sądowym, gdzie wprost wskazał, że „Ja tych odczytanych zeznań (z postepowania przygotowawczego - dop. wł. BZ) nie jestem pewny. Ja dziś mówiłem wszystko to, jak ja pamiętam na dzień dzisiejszy." „ Wypuścili mnie do domu, a do Prokuratury na drugi dzień rano musiałem się stawić na Policję i stamtąd pojechałem do Prokuratury. Potem nie byłem ponownie badany (alkomatem — dop.wł. B.Z.) na Prokuraturze. Ja nic nie zażywałem w między czasie, ale na pewno po powrocie do domu napiłem się jakiegoś alkoholu, bo się po prostu źle czułem."
po drugie z utrwalonego orzecznictwa wynika, że stan nietrzeźwości osoby przesłuchiwanej, a nawet stan po użyciu alkoholu, wyłącza swobodę wypowiedzi i przesądza o niedopuszczalności złożonych w takim stanie wyjaśnień, zeznań i oświadczeń (wyrok Sądu Najwyższego — Izba Karna z dnia 05 marca 2004 r. sygn. akt V KK 314/03) oraz „Skoro pokrzywdzony przed przesłuchaniem wprawił się w stan nietrzeźwości, to zeznania złożone w tym stanie nie mogą stanowić dowodu, a oświadczenia złożone przez osobę nietrzeźwą muszą być wyłączone z materiału dowodowego (art. 171 § 4 pkt 2 KPK). Przesłuchanie, jeśli ma dostarczyć dowodu, może się odbyć dopiero po wytrzeźwieniu osoby przesłuchiwanej bez względu na to, jak bardzo byłoby pożądane niezwłoczne uzyskanie dowodu z zeznań świadka czy wyjaśnień oskarżonego, mających służyć za dowód w postępowaniu karnym"(wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 13 grudnia 2000 r. II AKa 464/00), co skutkowało błędnym poczynieniem przez Sąd meriti kluczowych ustaleń faktycznych, że „Nagle G. ruszył w kierunku R. K. (1), trzymając w ręku nóż. Oskarżony R. G. (1) zadał pokrzywdzonemu kilka uderzeń nożem (...), jak również błędnym ustaleniem że „(...) sprawstwo, jak i wina R. G. (1) w zakresie przypisanego mu czynu nie budzą wątpliwości" w oparciu o niedopuszczalny materiał dowodowy, a w konsekwencji doprowadziło do nieprawidłowego skazania R. G. (1),
c. uzupełniającej opinii sadowo - psychiatrycznej z dnia 11 stycznia 2024 roku, opinii sadowo - psychiatrycznej z dnia 08 grudnia 2022 roku, opinii uzupełniającej z dnia 07 listopada 2024 roku, jak również ustnej opinii uzupełniającej złożonej przez zespół biegłych na rozprawie w dniu 06 grudnia 2024 roku, skutkująca pominięciem istotnych okoliczności z nich wynikających i w konsekwencji błędnym przyjęciem, że opinie te są logiczne i pełne, a wnioski z nich wynikające sformułowane w sposób jasny i jednoznaczny,
w sytuacji gdy opinie te są wewnętrznie sprzeczne, niejasne i niepełne, na co wskazują twierdzenia biegłego psychiatry D. P. zaprezentowane na rozprawie w dniu 06 grudnia 2024 roku w których stwierdził, że „Fakt upadku i uderzenia potylicą w murek mogły spowodować takie zachowania jak pobudliwość, drażliwość, agresja. Tak jak opisywaliśmy, w pierwszych momentach po odzyskaniu przytomności, mógł być oskarżony oszołomiony, natomiast mając na uwadze czas jaki był nieprzytomny, raczej nie powinno trwać to długo, na pewno nie tyle ile trwała walka z nożem podczas gdy w niniejszej sprawie nie został ustalony czas trwania utraty przytomności oskarżonego (!) czas trwania walki z nożem (!), zaś na nagraniach z monitoringu, widoczne są jedynie niektóre momenty z walki, jednakże nagrania te nie zawierają zarówno początku jak i końca zdarzenia, a podany na nich czas nie jest z pewnością czasem rzeczywistym(!), co w konsekwencji skutkowało błędem w ustaleniach faktycznych, że „W chwili popełnienia czynu oskarżony nie miał zniesionej ani w znacznym stopniu ograniczonej poczytalności i w pełni zdawał sobie sprawę z bezprawności przedsiębranego działania, przy czym ocena strony podmiotowej czynu popełnionego przez R. G. (1) - w świetle podnoszonych przez niego okoliczności - stanowiła jedną z kluczowych kwestii analizowanych przez Sąd w niniejszej sprawie", co skutkowało błędnym uznaniem R. G. (1) za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu stanowiącego przestępstwo z art. 148 § 1 k.k.;
d. zeznań świadków: A. K., M. P. (1), K. K. (2), M. P. (2), A. S., P. K. (1), M. W., G. K. (2), M. K. (2), M. P. (3), skutkująca pominięciem istotnych okoliczności z nich wynikających i w konsekwencji błędnym przyjęciem, że oskarżony R. G. (1) działał z zamiarem pozbawienia życia R. K. (1), w sytuacji gdy, jak wynika z:
po pierwsze z zeznań A. K. „Mąż później siedział przy stoliku i widziałam jak oskarżony G. podszedł do męża, pogłaskał chyba go po głowie i chyba odszedł" „ Zaraz do naszego stolika dosiadł się G. i zaczął coś mówić na temat więzienia", „Oni odeszli, ja poszłam za nimi, Poszedł za G. L. i S. i tylko rozmawiali i wróciliśmy do stolika",
po drugie z zeznań M. P. (1) „Z tego, co pamiętam, to oskarżony tam przyszedł później do nas." „ Wiem, że później było coś takiego, że odeszli na bok i moja siostra A. K. też tam do nich wtedy poszła i powiedziała do R., żeby się uspokoił, żeby się nie kłócił bo ma wyrok w zawieszeniu. R. wiem, że wrócił wtedy do stolika (...)" „ Wtedy odeszli z powrotem na bok - oskarżony i R.",
po trzecie z zeznań M. P. (3) „To było na zewnątrz lokalu. Doszło do wymiany słów między panem R. i mężem pani A.. Po jakimś czasie zaczęli się między sobą szarpać",
po czwarte z zeznań P. K. (1) „Z tego co pamiętam, to oni też na chwilę odeszli od nas i nie wiem czy się poszarpali czy coś takiego. Po jakimś czasie podeszli do stolika" „ W sumie nie doszło do wymiany ciosów tylko sobie porozmawiali, coś tam sobie wyjaśnili i wrócili do stolika",
po piąte z zeznań M. W. „Ja zwróciłam się do niej, bo chciałam żeby ona zabrała męża i żeby odeszli, a on (pokrzywdzony R. K. — dop. wł. B.Z.) powiedział, że nie, bo (...) tak nie robi",
analiza zachowania oskarżonego podczas czterech konfrontacji z pokrzywdzonym R. K., przy uwzględnieniu wątpliwości co do stanu świadomości R. G. (1) w czasie popełnienia zarzucanego czynu - które na etapie postępowania przed Sądem I instancji nie zostały wyjaśnione - jednoznacznie wyklucza, że obejmował on swoim zamiarem dokonanie zabójstwa, albowiem od czasu pojawienia się w pubie nie ujawnił on takiego zamiaru, bowiem gdyby taki zamiar mu towarzyszył od początku, tj. od kiedy przyszedł do pubu, to miał on co najmniej kilka możliwości, żeby ten zamiar zmaterializować - choćby w czasie pierwszej konfrontacji z pokrzywdzonym mógł chwycić za nóż należący do P. S. (1) i już wtedy dokonać zabójstwa, czego przecież nie zrobił, na co słusznie zwrócił uwagę również Sąd meriti, ale nie wyciągnął z tego ustalania prawidłowych wniosków, jak również w sytuacji gdy zachowanie oskarżonego umożliwia przypisanie mu jedynie odpowiedzialności za przestępstwo z art. 156 § 1 k.k. w zb. z art. 156 § 3 k.k w zb. z art. 159 k.k. lub art. 158 § 3 k.k., co również znajduje potwierdzenie w utrwalonym orzecznictwie w sprawach o zabójstwo, z którego wynika, że „nie wystarczy ustalenie, że sprawca miał zamiar popełnienia jakiegokolwiek przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu lub przewidując możliwość jego popełnienia, na to się godził. Konieczne jest stwierdzenie, że obejmował on swoim zamiarem także skutek w postaci śmierci człowieka" (wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 20.06.2023 roku) oraz „Samo uderzenie drugiego człowieka nożem nie prowadzi do jedynej konkluzji o godzeniu się na skutek śmiertelny u zaatakowanego. Uświadomiona możliwość zranienia nie jest tym samym co uświadomiona możliwość spowodowania śmierci. Nie zawsze bowiem użycie noża i skierowanie go przeciwko drugiemu człowiekowi oznacza, że sprawca miał zamiar, choćby ewentualny, wywołania skutku śmiertelnego. (postanowienie Sądu Okręgowego w Częstochowie z dnia 14.12.2017 roku, sygn. akt VIIKz 522/17), co w konsekwencji skutkowało błędnym ustaleniem stanu faktycznego, że R. G. (1) działał z zamiarem pozbawienia życia R. K. (1) a w następstwie uznaniem R. G. za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu stanowiącego przestępstwo z art. 148 § 1 k.k. i wymierzeniem mu kary 25 lat pozbawienia wolności.
Równocześnie, z ostrożności procesowej w sytuacji gdyby zarzuty z pkt I i II nie zostały uwzględnione niniejszym na zasadzie art. 427 § 2 k.p.k. w zw. z art. 438 pkt 1 k.p.k. zaskarżonemu wyrokowi zarzucił obrazę przepisów prawa materialnego w zakresie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu, poprzez wadliwe przyjęcie, iż w ustalonym przez Sąd meriti stanie faktycznym sprawy zachowanie przypisane oskarżonemu R. G. (1) wypełnia znamiona przestępstwa z art. 148 § 1 k.k. w sytuacji gdy ustalony przez Sąd a quo stan faktyczny w ramach którego Sąd przyjął, iż R. G. (1) „ruszył w kierunku R. K. (1)" „zadał pokrzywdzonemu kilka uderzeń nożem", „oskarżony (...) nie zareagował, kontynuując zadawanie ciosów, bez dopełnienia tych okoliczności ustaleniem iż R. G. (1) miał działać z „zamiarem zabicia R. K. (1)" lub „z zamiarem pozbawienia życia R. K. (1)", które to uderzenia skutkowały natomiast obrażeniami o których mowa w art. 156 §1 k.k, zaś zdarzeniu towarzyszyły okrzyki P. S. i M. L. oraz interwencja M. P., która uderzała R. G. (1) kijem bejsbolowym w plecy i głowę wskazuje, iż zachowanie którego dopuścił się R. G. (1), wypełniało znamiona przestępstwa z art. 158 § 3 k.k. w zb. z art. 159 k.k. w zw. z art 11 § 2 k.k. albo znamiona przestępstwa z art. 156 § 3 k.k., tak jak słusznie zauważył to Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w postanowieniu z dnia 07 maja 2024 roku sygn. akt II AKz 250/24.
Mając na względzie powyższe, na zasadzie art. 427 §1 k.p.k. w zw. z art. 437 § 1 i 2 k.p.k. obrońca oskarżonego wniósł o:
zmianę zaskarżonego wyroku poprzez przyjęcie, iż czyn zabroniony przypisany R. G. (1) wypełnia znamiona przestępstwa z art. 158§3 k.k. w zb z art. 159 k.k z w zw. z art 11 § 2 k.k w zw. z art. 4 §1 kk. albo znamiona przestępstw z art. 156 §3 k.k. i wymierzenie oskarżonemu za popełnienie tego czynu kary 5 lat pozbawienia wolności z zachowaniem orzeczonych przez Sąd meriti środków karnych o charakterze finansowym ewentualnie uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu we Wrocławiu.
Po rozpoznaniu apelacji obrońcy oskarżonego Sąd Apelacyjny we Wrocławiu wyrokiem z dnia 26 czerwca 2025 r. sygn. akt II AKa 148/25 orzekł następująco:
I. zaskarżony wyrok utrzymuje w mocy;
II. zwalnia oskarżonego z obowiązku uiszczenia kosztów sądowych za postępowanie odwoławcze, poniesionymi wydatkami obciążając Skarb Państwa.
Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:
Zarzuty podniesione w apelacji obrońcy oskarżonego co do zasady okazały się nietrafne - mimo ich obszernej treści zarówno w zakresie ich sformułowania, jak i przedstawionej argumentacji. Obrońca, powołując się na art. 438 k.p.k., sformułował zarzuty błędów w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę wyroku, zarzuty naruszenia przepisów postępowania, które miały wpływ na treść wyroku, oraz – jako zarzut ewentualny – zarzut naruszenia przepisów prawa materialnego na wypadek nieuwzględnienia zarzutów z pkt I i II apelacji.
Z uwagi na fakt, iż zarzuty dotyczące domniemanych błędów w ustaleniach faktycznych wynikają - co wynika zarówno z ich treści, jak i uzasadnienia apelacji - z rzekomo wadliwej oceny dowodów lub nieprawidłowości ich przeprowadzenia, na których sąd meriti oparł swoje ustalenia faktyczne, sąd odwoławczy w pierwszej kolejności odniesie się do zarzutów dotyczących obrazy przepisów postępowania, szczegółowo opisanych w zarzucie oznaczonym II, punkty 1- 6. Jest bowiem oczywiste, że w sytuacji, gdyby sąd meriti procedował wadliwie - jak twierdzi skarżący - i oparł ustalenia faktyczne na dowodach nieujawnionych, mogłoby to mieć wpływ na prawidłowość poczynionych ustaleń. Odnosząc się do zarzutu, w którym obrońca wskazuje na naruszenie szeregu przepisów prawa procesowego, należy stwierdzić, iż zarzuty te co do zasady nie mogły zostać uwzględnione. Częściowo rację przyznać można jedynie w odniesieniu do zarzutu opisanego w pkt 3, ale do tego sąd odwoławczy odniesie się poniżej. Jeżeli chodzi o zarzut opisany w punkcie II.1., dotyczący naruszenia art. 2 § 1 pkt 1 k.p.k. w związku z art. 2 § 2, art. 4, art. 9 § 1, art. 366 § 1 oraz art. 207 § 1 i 2 k.p.k. poprzez zaniechanie przez sąd I instancji przeprowadzenia czynności na rozprawie głównej polegającej na odtworzeniu nagrań z monitoringu zapisanych na płycie DVD to należy wyjaśnić, że przywołane przepisy wstępne kodeksu postępowania karnego zawierają ogólne dyrektywy procesu, takie jak zasada prawdy materialnej, zasada obiektywizmu czy zasada działania sądu z urzędu. Nie mogą one samodzielnie stanowić podstawy zarzutu z art. 438 pkt 2 k.p.k., chyba że są sprzężone z naruszeniem konkretnego przepisu nakładającego obowiązek lub przyznającego stronie uprawnienie, którego w danym procesie nie przestrzegano. Skarżący przywołuje w tym kontekście art. 366 § 1 k.p.k., który stanowi, że przewodniczący kieruje rozprawą i czuwa nad jej prawidłowym przebiegiem, mając na uwadze konieczność wyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności sprawy. Trudno jednak zrozumieć i uzasadnić zarzut naruszenia tego przepisu, skoro w toku rozprawy głównej nikt nie złożył wniosku dowodowego o odtworzenie nagrania z monitoringu. Oczywistym jest, że dowody przeprowadza się na wniosek stron albo z urzędu, przy czym ten drugi tryb ma zastosowanie wyłącznie wtedy, gdy sąd uzna go za konieczny. Brak wniosku ze strony obrońcy nie może stanowić skutecznej podstawy do czynienia zarzutu nieprzeprowadzenia dowodu. Artykuł 207 § 1 i 2 k.p.k. jest natomiast bezprzedmiotowy - dotyczy on bowiem oględzin rzeczy, a w tym przypadku czynności oględzin nośników elektronicznych miały miejsce na etapie ich zabezpieczenia, nie zaś przy odtwarzaniu zawartości nagrania na rozprawie. Zarzuty obrazy wskazanych w tym punkcie przepisów nie miały miejsca i są jedynie subiektywną oceną działań sądu, dokonaną na potrzeby apelacji. Podobnie rzecz się ma z oceną opinii biegłego neurologa - skoro był on przesłuchiwany przed sądem, a obrońca miał możliwość zadawania pytań i składania wniosków o ujawnienie zapisów elektronicznych, nie może obecnie skutecznie zarzucać naruszenia prawa procesowego. Analogicznie należy ocenić zarzut opisany w punkcie II.2., dotyczący rzekomego naruszenia art. 410 k.p.k. w związku z art. 395 i 405 § 2 k.p.k., poprzez nieujawnienie na rozprawie głównej nagrań z monitoringu znajdujących się na płycie w aktach sprawy. Zarzut ten opiera się na błędnym rozumieniu przepisów, zwłaszcza art. 405 § 2 k.p.k., który po nowelizacji z dnia 19 lipca 2019 r., obowiązującej od 5 października 2019 r., miał uprościć sposób procedowania na rozprawie w sądzie I instancji, umożliwiając sądowi ujawnienie „en bloc” dowodów zawartych w aktach, pozyskanych przez prokuratora w toku postępowania przygotowawczego i przekazanych wraz z aktem oskarżenia. Tak właśnie uczyniono w tej sprawie - płyta DVD z monitoringiem, zawierająca wiele ścieżek nagrań z lokalu, została dołączona do akt i stanowiła część opinii informatycznej wnioskowanej jako dowód w akcie oskarżenia. Twierdzenie obrońcy, że dowód ten nie został wprowadzony do materiału dowodowego w trybie art. 410 k.p.k., jest bezzasadne. Dowód ten - jako dokument w rozumieniu art. 405 § 3 k.p.k a także art. 115 § 14 k.k. - został prawidłowo przeprowadzony. Płyta ta została wskazana w akcie oskarżenia jako dowód, którego przeprowadzenia domagał się oskarżyciel. Sąd nie odrzucił tego dowodu. Nie można również zarzucać sądowi naruszenia art. 395 k.p.k., który stanowi, że dowody rzeczowe udostępnia się stronom na ich wniosek lub z urzędu, jeśli sąd uzna to za konieczne - zarzut, iż płyta nie została odtworzona ani okazana świadkom jest bezpodstawny, skoro żadna ze stron nie wystąpiła z odpowiednim wnioskiem. Twierdzenie, jakoby sąd nie zapoznał się z treścią nagrania, jest nieprawdziwe - przeczy temu uzasadnienie wyroku, gdzie sąd przywołuje ten dowód, odnosząc się do fragmentu monitoringu, na którym pokrzywdzony broni się paskiem przed atakiem nożem (zob. plik filmowy z kamery 7 godz. 2.28.28- 2.28.50 – płyta DVD-R k. 266).
Zarzut opisany w punkcie II.3., dotyczący wadliwości przesłuchania świadka P. S. (1) w trybie art. 177 § 1a k.p.k., również nie zasługuje na uwzględnienie. Nawet jeśli czynność ta była przeprowadzona w sposób niezgodny z nowym brzmieniem przepisów, tj. bez udziału przedstawiciela administracji zakładu karnego to nie wykazano, aby to uchybienie miało wpływ na treść składanych zeznań. Obrońca zadawał pytania i uzyskiwał odpowiedzi. Nie złożono żadnych zastrzeżeń do treści protokołu tej czynności ani nie wskazano, że wypowiedzi świadka były niezrozumiałe, nielogiczne czy sprzeczne z innymi dowodami. Wskazywane ograniczenia techniczne przesłuchania nie przekreślają jego skuteczności, skoro sąd miał dostęp do relacji świadka, a strony możliwość uczestnictwa w czynności. Zarzut, że istota zeznań P. S. (1) wymagała ich przeprowadzenia w trybie zwykłym, również nie jest zasadny. Nawet jeśli był on osobą, która przekazała nóż oskarżonemu - co miało znaczenie dla sprawy - to nie był jedynym źródłem tej informacji. Inni świadkowie, m.in. M. W., C. B. (1) i M. P. (1), potwierdzili te okoliczności. P. S. (1) został ponadto prawomocnie skazany za pomocnictwo w zabójstwie, co oznacza, że sam był współsprawcą zdarzenia - trudno więc przypisywać jego zeznaniom kluczowe znaczenie, skoro potwierdzają je inne, niezależne dowody. Rzecz przecież w tym, że nie jest to jedyne źródło dowodowe opisujące okoliczności wejścia w posiadanie noża przez oskarżonego. To, że P. S. (1) przekazał nóż oskarżonemu, wynika również z innych dowodów. Między innymi świadek M. W. (k. 1226–1227) zeznała: „Zobaczyłam nóż w ręce S., jak podał go G., przy czym S. krzyczał, że ma go dojechać.” Inny świadek, C. B. (1) (k. 1373 oraz k. 93–94), zeznał: „Ktoś krzyknął 'nóż' i widziałem, jak W. miał w ręce nóż o ostrzu około 10 cm. Dziewczyna mówiła, że nóż podał E..” ( P. S. (1) - dopisek SA). Również świadek A. K. (k. 81- 83) wskazała, że zauważyła nóż w ręce W., a ludzie krzyczeli: „On ma nóż.” Świadek M. P. (1) (k. 86 oraz k. 1218) zeznała natomiast, że widziała nóż u G., który wcześniej miał E.. Wskazała też: „Widziałam, jak nóż trzymał S. i przekazał nóż… to znaczy - samego przekazania nie widziałam, ale widziałam, że nóż miał potem G. i że to G. zadawał ciosy tym nożem.” Tak więc obrońca przecenia znaczenie relacji P. S. (1), zwłaszcza jeśli uwzględni się, że jest on - w szerokim rozumieniu -współsprawcą tego zdarzenia, albowiem został prawomocnie skazany za pomocnictwo w zabójstwie pokrzywdzonego (zob. wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, sygn. akt II AKa 327/22, dotyczący P. S. (1) i M. L. (2)).
Zdaniem sądu odwoławczego, nietrafny jest także zarzut opisany w punkcie 4, dotyczący obrazy wskazanych tam przepisów w kontekście dowodu z opinii sądowo-lekarskiej sporządzonej przez lek. M. C. (1). Obrońca nie ma racji, sugerując, że opinia ta nie mogła być dowodem w niniejszej sprawie z uwagi na jej wyłączenie z akt śledztwa na mocy postanowienia Prokuratora (...)w S.(k. 856). Otóż na wskazanej karcie nie ma żadnego postanowienia prokuratora, a tylko zapis– stwierdzenie, że opinię sądowo-lekarską R. K. (1) zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z 20 września 2017 r. w sprawie sposobu postępowania z protokołami przesłuchania i innymi dokumentami lub przedmiotami na które rozciąga się obowiązek zachowania tajemnicy informacji niejawnych albo zachowania tajemnicy związanej z wykonywaniem zawodu lub funkcji umieszczono w kopercie. Rozstrzygające w tym zakresie jest to, że opinia sądowo-lekarska sporządzona przez lek. M. C. (1) została wskazana w wykazie dowodów do przeprowadzenia na rozprawie w akcie oskarżenia skierowanym przez prokuraturę (zob. Lista dowodów do przeprowadzenia na rozprawie, karta 864 – 878 - opinia sądowo lekarska dotycząca R. K.). Sąd zatem prawidłowo, w trybie art. 405 § 2 i 3 k.p.k., wprowadził ten dowód do materiału dowodowego w rozumieniu art. 410 k.p.k. Dalsze dywagacje obrońcy, iż sąd niewłaściwie ocenił wnioski zawarte w tej opinii - bowiem wynika z niej, że obrażenia ciała doznane przez pokrzywdzonego stanowiły ciężki uszczerbek na zdrowiu w rozumieniu art. 156 § 1 k.k., czyli chorobę realnie zagrażającą życiu, a zatem nie były to obrażenia śmiertelne i nie mogły doprowadzić do zgonu, są nieuzasadnioną polemiką z prawidłowo poczynionymi ustaleniami sądu meriti i z trafnie wyciągniętymi wnioskami. Sąd pierwszej instancji w obszernym uzasadnieniu wyroku wskazał, że oskarżony zadał pokrzywdzonemu co najmniej cztery rany kłute klatki piersiowej, z których dwie drążyły do wnętrza klatki piersiowej, powodując uszkodzenie żeber, przecięcie tętnicy międzyżebrowej, a także głęboką ranę kłutą uda z przecięciem tętnicy udowej oraz masywnym krwawieniem. Krwotoki powstałe w wyniku tych ran stanowiły ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu - o czym mowa w art. 156 § 1 k.k. i doprowadziły do zgonu R. K. (1). I co ważne jest w tej sprawie - czego zdaje się nie dostrzegać skarżący - że spowodowane przez oskarżonego obrażenia ciała doprowadziły do stanu zagrożenia życia, który pomimo podjętej reanimacji i pomocy medycznej zakończył się śmiercią. Jednak kluczowe w kontekście odpowiedzialności oskarżonego z art. 148 § 1 k.k. jest przesądzenie przez sąd meriti zamiaru działania oskarżonego. W opisie przypisanego mu czynu sąd wskazał, iż oskarżony działał z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia - i to ustalenie w zakresie strony podmiotowej zostało bardzo szeroko uzasadnione w pisemnych motywach wyroku, które sąd odwoławczy w całości podziela. Obrońca nie ma zatem racji, wskazując na domniemaną sprzeczność między dowodem z opinii biegłej M. C. (1) i jej wnioskami co do charakteru obrażeń, a ustaleniem sądu co do zamiaru działania oskarżonego. Tylko na marginesie należy wskazać, że właśnie element woli (strony podmiotowej) rozróżnia sytuację, w której sprawca nie miał zamiaru doprowadzić do śmierci, od sytuacji, w której powoduje on ciężkie obrażenia, ponieważ zamierza zabić ofiarę, a śmierć jest skutkiem jego celowego działania. W niniejszej sprawie sąd pierwszej instancji ustalił, że mamy do czynienia z tą drugą sytuacją.
Zarzut naruszenia art. 201 k.p.k. i konieczności zasięgnięcia nowej opinii biegłych w zakresie stanu psychicznego oskarżonego również nie zasługuje na uwzględnienie. Oskarżony został zbadany przez biegłych psychiatrów, biegłego psychologa oraz biegłego neurologa. Wydano szereg opinii, których wnioski jednoznacznie wskazują, że oskarżony był w pełni poczytalny i miał możliwość kierowania swoim postępowaniem. Nie stwierdzono, aby upadek na twarde podłoże mógł wpłynąć na jego stan psychiczny w sposób mający znaczenie dla odpowiedzialności karnej. Nie można zgodzić się z twierdzeniem, jakoby wydane opinie były wewnętrznie sprzeczne. O tym, czy w chwili czynu dana osoba była poczytalna, zgodnie z art. 202 k.p.k. wypowiadają się co najmniej dwaj biegli lekarze psychiatrzy. To na ich wniosek mogą być powoływani biegli innych specjalności – i nie jest to czynność obligatoryjna. Już samo to procesowe rozróżnienie wskazuje, że nie może być mowy o sprzeczności między opinią biegłych psychiatrów a wypowiedziami biegłego neurologa. Tylko psychiatrzy są uprawnieni do oceny stanu psychicznego oskarżonego, natomiast neurolog wspiera ich wiedzą specjalistyczną. Wypowiedzi biegłego K. G. – specjalisty z zakresu neurologii – wbrew twierdzeniom skarżącego, nie podważają opinii biegłych psychiatrów. Biegły nie stwierdził u oskarżonego urazu aksonalnego mózgu, który - gdyby istniał - mógłby mieć wpływ na poczytalność. Wskazał, że tego typu uraz, jako bardzo poważny, powodowałby trwałe zmiany uniemożliwiające normalne funkcjonowanie, a takich nie stwierdzono. Obrońca dokonuje więc nieuprawnionego porównania wypowiedzi biegłych z dwóch różnych dziedzin, które są nieporównywalne. Sam biegły neurolog nie stwierdził urazu mózgu, a wypowiedzi na ten temat miały charakter jedynie teoretyczny. W tym samym duchu należy odczytywać również wypowiedzi biegłych psychiatrów, że nawet gdyby tego rodzaju zmiany występowały (czego nie stwierdzono), nie miałyby wpływu na ich ocenę poczytalności oskarżonego. Nie zachodzi zatem przypadek sprzeczności ani niejasności opinii w rozumieniu art. 201 k.p.k. Jeżeli w ogóle występują tu jakiekolwiek trudności interpretacyjne, to wynikają one raczej z niezrozumienia treści tych opinii przez obrońcę.
Nietrafne i nieprawdziwe są również zarzuty, jakoby nie był ustalony wpływ uderzenia pałką na oskarżonego w trakcie zdarzenia. Fakt ten wynika z wiarygodnych zeznań świadka M. P. (1) (k. 1218). Biegli znając materiał dowodowy, nie doszli do wniosku, by sytuacja ta ograniczała lub wykluczała poczytalność oskarżonego. Bez znaczenia dla oceny poczytalności pozostaje także kwestia rzekomego wykluczenia zaburzeń osobowości. Psychiatra stwierdza lub wyklucza zaburzenia osobowości na podstawie osobistego badania oskarżonego – wywiad środowiskowy stanowi jedynie materiał uzupełniający. Głównym źródłem oceny jest wywiad przeprowadzony przez lekarza i psychologa. Nie stwierdzono w tym zakresie uchybień. Skarżący przytacza wypowiedzi biegłych dotyczące ewentualnych organicznych zmian w mózgu, ale - jak już wskazano - są to wypowiedzi czysto teoretyczne, ponieważ takich zmian u oskarżonego nie stwierdzono. Także dalsze twierdzenia o niewyjaśnieniu skutków upadku na twarde podłoże są chybione. Biegli znali relacje świadków, z których wynika, że oskarżony po upadku odzyskał przytomność i kontynuował atak z użyciem noża. Jego zachowanie - zarówno według relacji świadków niezaangażowanych w sprawie, jak i związanych - wskazywało na ukierunkowane, świadome działanie. Potwierdza to także monitoring, na którym widoczna jest scena, w której oskarżony goni pokrzywdzonego, a ten broni się paskiem ściągniętym ze spodni ( zob. Plik o nazwie (...) – k.266). Oskarżony poruszał się po dużym obszarze Pubu, nie wykazywał chaotycznych ruchów - przeciwnie, jego działania były celowe - cały czas gonił pokrzywdzonego. Biegli nie mieli więc podstaw do przyjęcia, że po upadku jego poczytalność była ograniczona lub wyłączona. Zarzut powołujący się na wyrok Sądu Najwyższego z 28 maja 2001 r., sygn. IV KKN 89/01, dotyczący oceny dowodu z opinii biegłych, nie zmienia tej oceny. Sąd meriti, ustalając działania oskarżonego w warunkach pełnej świadomości, oparł się na opinii biegłych, uznając ją za wiarygodny materiał dowodowy. Ewentualne uchybienia w zakresie analizy tych dowodów można traktować jedynie jako naruszenie art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k. - a więc jako wadę uzasadnienia wyroku, która, jako że następuje już po jego wydaniu, nie może mieć wpływu na treść samego orzeczenia. Dlatego również i ten zarzut uznać należy za nietrafny.
Co do zarzutów opisanych w punkcie 6, dotyczących naruszenia art. 7 k.p.k. poprzez całkowicie dowolną ocenę dowodów w postaci zeznań świadków: P. S. (1), P. K. (1), uzupełniającej opinii sądowo-psychiatrycznej z dnia 11 stycznia 2024 roku, opinii sądowo-psychiatrycznej z 8 grudnia 2022 roku, opinii uzupełniającej z dnia 7 listopada 2024 roku oraz ustnej opinii uzupełniającej złożonej przez biegłych na rozprawie w dniu 6 grudnia 2024 roku, a także zeznań świadków wskazanych w punkcie 6 lit. d apelacji – w ocenie sądu odwoławczego zarzuty te są całkowicie bezzasadne. Stanowią one wyłącznie polemikę z oceną prawną tych dowodów dokonaną przez sąd meriti, zawartą w pisemnym uzasadnieniu wyroku na stronach 9-12. Aby skutecznie postawić zarzut naruszenia art. 7 k.p.k., należy wykazać, jakie reguły dowodowe wynikające z tego przepisu zostały przez sąd meriti naruszone przy ocenie konkretnych dowodów. Skarżący powinien zatem wskazać, w czym widzi ocenę dowodu sprzeczną z treścią dowodu, z zasadami doświadczenia życiowego, logicznego rozumowania lub wskazaniami wiedzy. Tymczasem analiza, nawet dość obszernej apelacji, wskazuje jedynie na to, że skarżący ocenia dowody odmiennie niż uczynił to sąd – wyprowadza z nich inne, zresztą całkowicie dowolne wnioski. Tak sformułowany zarzut jest oczywiście chybiony i bezzasadny. Sąd pierwszej instancji, dokonując ustaleń faktycznych w sprawie oparł się na zeznaniach świadków: P. K. (1), M. P. (3), A. K., M. P. (1), C. B. (2), M. C. (2), M. W., K. K. (3), M. P. (2), M. Z., G. K. (2), M. K. (2), Ł. K., na protokole oględzin miejsca zdarzenia, opiniach biegłych, dokumentacji medycznej, fotograficznej oraz zapisie z monitoringu. Rzeczywiście, sąd pierwszej instancji nie oparł się na zeznaniach P. S. (1), którym nie dał wiary, argumentując m.in. tym, że P. S. był współsprawcą (w szerokim rozumieniu) przedmiotowego zdarzenia i został skazany w innym postępowaniu, a zatem w składanych wyjaśnieniach i zeznaniach starał się umniejszyć swoją winę oraz odpowiedzialność oskarżonego. Cytowane przez skarżącego fragmenty zeznań P. S. (1) – takie jak „G. nie miał raczej zamiaru zabicia K.” lub „Niemożliwe, że po uderzeniu o beton normalnie funkcjonował” – stanowią wyłącznie odczucia świadka, a więc subiektywne przekonanie, które w świetle innych, wiarygodnych dowodów przytoczonych przez sąd pierwszej instancji, nie pozwalają – zgodnie z art. 7 k.p.k. – na wyciągnięcie takich wniosków, jakie sugeruje obrońca. Takie rozumowanie jest dowolne, a nie swobodne w rozumieniu art. 7 k.p.k. Opis zachowania oskarżonego po „zamroczeniu” czy domniemanym urazie – w świetle jednoznacznych wniosków opinii biegłych psychiatrów – pozostaje bez znaczenia. To nie świadek, lecz biegły specjalista ma kompetencje do wypowiadania się na temat poczytalności oskarżonego. Zupełnie niezrozumiałe są argumenty, jakoby prawidłowa ocena zeznań P. S. (1) – dokonana z uwzględnieniem zasad logiki – powinna prowadzić do wniosku, że oskarżony R. G. (1) w chwili czynu nie mógł rozpoznać jego znaczenia ani pokierować swoim postępowaniem. Taki wywód jest sprzeczny z wymaganiami art. 7 k.p.k., ponieważ prowadzi do arbitralnego, logicznie nieuzasadnionego wniosku.
Nie sposób również zgodzić się ze stanowiskiem zawartym w punkcie 6 apelacji, gdzie wskazano: „po trzecie, z wyjaśnień oskarżonego wprost wynika, że G. nie miał zamiaru pozbawienia życia K..” Nawet zakładając, że doszło tu do oczywistej omyłki i zamiast „oskarżonego” chodziło o P. S. (1), to i tak taki wniosek jest sprzeczny z zasadami logicznego rozumowania – skoro P. S. zeznał, że „G. raczej nie miał zamiaru zabicia pana K.”, to logicznie rzecz biorąc, można z tego wyciągnąć dwa równoznaczne wnioski: pierwszy – że zdaniem świadka nie miał takiego zamiaru, i drugi – że mógł go mieć. Wypowiedź ta wyraża niepewność świadka, a więc nie może stanowić podstawy do stanowczych ustaleń faktycznych. Wniosek wyciągnięty przez skarżącego jest zatem nieuprawniony w świetle zasad logiki formalnej. Równie nietrafne są wywody dotyczące oceny zeznań P. K. (1), zwłaszcza tych złożonych w postępowaniu przygotowawczym, z których świadek się później wycofał. Sąd pierwszej instancji dokonał wnikliwej analizy tych zeznań i nie dał wiary późniejszym twierdzeniom świadka, że w chwili składania zeznań na policji był pod wpływem alkoholu. Jest oczywistym, że sąd ma prawo uznać za wiarygodne określone zeznania – w całości lub części – co wynika wprost z art. 7 k.p.k. Sąd meriti wskazał, że zeznania złożone przed sądem były niewiarygodne, ponieważ świadek zasłaniał się niepamięcią i upływem czasu. Sąd słusznie też przywołał argument, że w innej sprawie (II K 175/21) K. nie kwestionował tych samych zeznań. Co więcej, zeznania te korespondują z relacjami innych świadków. Skoro sąd nie ustalił, że zeznania zostały złożone w stanie nietrzeźwości, to argumenty obrońcy w akapicie „po drugie” pozostają bez znaczenia. Cytowane orzeczenie Sądu Najwyższego nie odnosi się bezpośrednio do tej sprawy, a pogląd, jakoby stan po użyciu alkoholu automatycznie przesądzał o niedopuszczalności dowodu z takich zeznań, nie znajduje potwierdzenia w utrwalonej linii orzeczniczej. W innym postępowaniu Sąd Najwyższy, m.in. w sprawie V KK 300/07- postanowienie SN - Izba Karna z dnia 20-02-2008 , stwierdził, że tego typu zeznania mogą być uznane za dopuszczalny dowód, przy czym należy je ocenić ze szczególną ostrożnością pod kątem ich wiarygodności. Reasumując – zarzut naruszenia art. 7 k.p.k. jest oczywiście nietrafny. Po pierwsze, sąd meriti nie stwierdził, by zeznania P. K. były składane w warunkach określonych w art. 171 § 4 pkt 2 k.p.k. Po drugie, zeznania świadka złożone w postępowaniu przygotowawczym stanowią w pełni dopuszczalny materiał dowodowy.
Wskazany w punkcie II.6.c zarzut, a w szczególności sformułowana w jego ramach ocena dowodów w postaci szeregu opinii psychiatrycznych, psychologicznych i neurologicznych, przeprowadzonych w przedmiotowej sprawie, rzekomo z naruszeniem art. 7 k.p.k., jest w ocenie sądu odwoławczego w sposób oczywisty niezasadny. W istocie, obrońca podnosi te same okoliczności dotyczące wydanych w sprawie opinii, które były już przywoływane w punkcie 2 apelacji, w ramach zarzutu obrazy art. 201 k.p.k. W dużym stopniu należy więc w tym zakresie odesłać do wywodów sądu apelacyjnego zaprezentowanych przy rozpoznawaniu tamtego zarzutu. W tym miejscu wystarczy jedynie stwierdzić, że nie sposób w ogóle rozważać naruszenia art. 7 k.p.k., skoro sąd meriti, dokonując ustaleń faktycznych na podstawie opinii biegłych specjalistów, po pierwsze – poczynił ustalenia zgodne z wynikami tych opinii, a po drugie – uczynił to w sposób odpowiadający wymogom swobodnej, ale nie dowolnej, oceny dowodów, zgodnej z zasadami logicznego rozumowania, wiedzy i doświadczenia życiowego, wynikającymi z art. 7 k.p.k. Zarzut mógłby mieć sens jedynie wtedy, gdyby sąd ustalił odmienny stan faktyczny w zakresie poczytalności oskarżonego niż wynikałoby to z opinii biegłych. Tak jednak w niniejszej sprawie nie było, stąd też nie sposób mówić o naruszeniu art. 7 k.p.k. przy ocenie tych dowodów.
W ostatnim punkcie d. obrońca zarzuca wadliwą ocenę zeznań wskazanych świadków poprzez pominięcie - jego zdaniem - istotnych okoliczności wynikających z tych zeznań, przytaczając fragmenty wypowiedzi A. K., M. P. (1), M. P. (3), M. W.. Aby właściwie odnieść się do tak postawionego zarzutu, należy podnieść, że istotą sprawy nie było to, czy oskarżony uczestniczył w imprezie towarzyskiej w klubie (...), jak długo tam przebywał, jaki rodzaj alkoholu spożywał, czy i z kim rozmawiał przed zajściem. Istotą sprawy wymagającą rozstrzygnięcia przez sąd meriti było krótkie, ale kluczowe zachowanie oskarżonego, które rozpoczęło się w momencie, gdy oskarżony i pokrzywdzony odeszli od stolika i rozpoczęli szarpaninę, w trakcie której oskarżony użył noża otrzymanego od P. S. (1) i zadał nim szereg ran kłutych i ciętych, doprowadzając do śmierci pokrzywdzonego. Z tego względu, relacje A. K., w których opisywała, że oskarżony kilkukrotnie dosiadał się do ich stolika, wychodzili, wracali, rozmawiał z pokrzywdzonym – pozostają bez istotnego znaczenia dla rozstrzygnięcia. Sąd meriti nie ustalił bowiem, że oskarżony przyszedł do lokalu z zamiarem zabicia pokrzywdzonego, ani że planował to wcześniej. Wręcz przeciwnie – sąd przyjął, że działał on z tzw. zamiarem nagłym, który powstał w określonym momencie, pod wpływem emocji. Jak ustalił sąd, impulsem była sytuacja, gdy pokrzywdzony uderzył oskarżonego w twarz, co spowodowało jego upadek i chwilowe zamroczenie. Taki sposób rozumowania sądu jest w pełni zgodny z zasadami doświadczenia życiowego i logiki. Sąd prawidłowo wskazał, że oskarżony był podżegany przez M. L. (2) i P. S. (1), który wręczył mu nóż – i to właśnie w tej chwili powstał u niego zamiar zabójstwa. Cytowane fragmenty zeznań A. K. dotyczą wcześniejszych, niezwiązanych z istotą czynu zdarzeń i dlatego pozostają w tej sprawie bez znaczenia. Podobnie, fragmenty zeznań M. P. (1) również odnoszą się do wcześniejszych rozmów z oskarżonym, które nie dotyczą bezpośrednio istoty jego zachowania przestępczego. Niezrozumiałe są także przytoczone fragmenty zeznań M. P. (3), która - jak zeznała - opisała, że do zdarzenia doszło na zewnątrz lokalu, po wymianie słów pomiędzy oskarżonym i pokrzywdzonym, a następnie szarpaninie. Także fragment zeznań P. K. (1) odnosi się do wcześniejszych scysji pomiędzy oskarżonym i pokrzywdzonym, a nie do tego konkretnego zdarzenia, które doprowadziło do śmierci. Zeznania M. W. również nie dotyczą samego momentu zdarzenia. Obrońca wybiórczo przytacza fragmenty zeznań świadków i na ich podstawie wysnuwa wniosek, że oskarżony nie obejmował swoim zamiarem dokonania zabójstwa. Takie rozumowanie, choć formalnie dopuszczalne, pozostaje nieadekwatne wobec istotnych ustaleń faktycznych. Oskarżony nie miał jeszcze zamiaru zabicia pokrzywdzonego w czasie, o którym zeznają ci świadkowie – zamiar ten, jak ustalił sąd, powstał później. Argumenty przedstawione w tym zarzucie w żaden sposób nie odnoszą się do sedna czynu przypisanego oskarżonemu. Nie sposób także zgodzić się z sugestią zawartą pod koniec tego zarzutu - choć trudno zrozumieć, dlaczego obrońca akurat w tym miejscu rozważa kwestię strony podmiotowej zabójstwa - że dla przypisania zbrodni z art. 148 § 1 k.k. konieczne jest stwierdzenie, iż sprawca, działając z zamiarem zabicia lub spowodowania ciężkich obrażeń ciała, obejmował także skutek w postaci śmierci człowieka. Jest to stwierdzenie oczywiste - zarówno w świetle brzmienia przepisu, jak i utrwalonego orzecznictwa sądowego. Sąd pierwszej instancji w obszernym uzasadnieniu (karty 12–16) dokonał pełnej, prawnokarnej oceny zachowania oskarżonego – zarówno pod względem strony przedmiotowej, jak i podmiotowej czynu. Szeroko uzasadnił umyślność działania oskarżonego, wskazując, na czym polegał zamiar zabójstwa oraz w jaki sposób został on zrealizowany. Odniósł się także do związku przyczynowego między działaniem oskarżonego, polegającym na zadawaniu ciosów, a skutkiem w postaci śmierci pokrzywdzonego – uwzględniając przy tym również znaczenie podjętej akcji reanimacyjnej. Ocena ta nie nasuwa zastrzeżeń w zakresie faktów i prawa.
Odnosząc się do zarzutów sformułowanych na podstawie art. 438 pkt 3 k.p.k., dotyczących błędów w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę wyroku, a opisanych w zarzucie I apelacji, należy wskazać, iż zarówno sformułowany zarzut, jak i podniesione argumenty nie zasługiwały na uwzględnienie. Wbrew twierdzeniom skarżącego, sąd prawidłowo ustalił stronę podmiotową czynu, w tym znaczeniu, że w oparciu o dowody wskazane w pisemnych motywach wyroku ustalił zamiar działania bezpośredniego, nagłego, mającego na celu pozbawienie życia pokrzywdzonego. Wbrew zarzutom obrońcy, sąd meriti w uzasadnieniu jednoznacznie wskazał, że zamiar ten pojawił się dopiero w momencie, gdy oskarżony – powalony ciosem w twarz zadanym przez pokrzywdzonego – oprzytomniał i po otrzymaniu noża od P. S. (1), a także pod wpływem słownego podżegania do „dojechania” pokrzywdzonego, powziął zamiar jego zabójstwa. Powyższe ustalenia zostały przez sąd meriti zawarte już na stronie 5 uzasadnienia – w części dot. ustaleń faktycznych - a następnie rozwinięte na stronach 14 i 16. Zupełnie niezrozumiałym jest więc zarzut obrońcy, jakoby sąd nie wypowiedział się jednoznacznie o zamiarze bezpośrednim działania oskarżonego. Metody pisania uzasadnień wyroków są różne i nie zostały ściśle określone żadnymi przepisami prawa. Zgodnie z art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k., sąd w pisemnym uzasadnieniu wyroku ma w sposób zwięzły (a więc nie nadmiernie rozbudowany) wskazać, jakie fakty uznał za udowodnione lub nieudowodnione. W praktyce sporządzania uzasadnień istnieją rozbieżności – część sądów w części faktycznej przedstawia wyłącznie obiektywnie istniejące fakty, zaś kwestie związane z zamiarem sprawcy, który z natury nie jest obiektywnie dostrzegalny, umieszcza w części „ważącej” (oceniającej). Być może z tego względu sąd nie wskazał wprost, iż oskarżony działał z zamiarem bezpośrednim nagłym w części faktograficznej – bowiem ustalenie tego faktu jest wynikiem analizy i oceny szeregu okoliczności i poszlak, co stanowi domenę części ocennej uzasadnienia. Tak właśnie uczynił sąd w niniejszej sprawie. W żadnym wypadku nie stanowi to błędu ani uchybienia, jak niesłusznie twierdzi obrońca. Również dalsze wywody obrońcy są nietrafne, a wręcz sprzeczne z faktami. Niezrozumiałe jest założenie, że zamiar zabójstwa można przyjąć tylko wtedy, gdy cios zadany powoduje natychmiastową śmierć pokrzywdzonego. Nie wynika to ani z przepisów prawa, ani z ugruntowanej praktyki orzeczniczej. Obrońca, w sposób nieuprawniony, sugeruje w wielu fragmentach apelacji, że między oskarżonym a pokrzywdzonym miała miejsce bójka. Tymczasem jest to twierdzenie nieprawdziwe. Zdarzenie, które doprowadziło do śmierci pokrzywdzonego, rozegrało się wyłącznie pomiędzy oskarżonym a pokrzywdzonym. Żadna inna osoba nie uczestniczyła w tym starciu jako strona konfliktu. Jedyną osobą postronną była barmanka, która próbowała interweniować i rozdzielić walczących. Aby zasadnie mówić o bójce, uczestników musi być co najmniej trzech. W analizowanej sprawie napastnikiem był wyłącznie oskarżony, a ofiarą – pokrzywdzony.
Nietrafne są również argumenty, jakoby o braku zamiaru zabójstwa świadczył fakt, że pokrzywdzony nie zmarł natychmiast po zadanych ciosach, lecz żył do momentu przyjazdu karetki, a także że oskarżony nie zadał kolejnych ciosów, gdy pokrzywdzony upadł. Tego rodzaju wnioski są całkowicie bezpodstawne, szczególnie w świetle zeznań świadków oraz dowodu z nagrania monitoringu, z którego wynika, że pokrzywdzony – przynajmniej w uchwyconym fragmencie – nieustannie uciekał przed oskarżonym, bronił się paskiem przed jego atakiem z użyciem noża i mimo przewrócenia się, zdołał powstać. Z relacji świadków wynika, że słychać było wyraźne i donośne krzyki „Uwaga, on ma nóż!” oraz nawoływania o konieczności wezwania policji – czego świadkowie niezwłocznie dokonali. Wynika z nich także, że oskarżony nie zaprzestał ataku dlatego, że zrezygnował z zamiaru zabójstwa, lecz dlatego, że uciekł z miejsca zdarzenia razem z M. L. (2) i P. S. (1). Potwierdza to świadek M. C. (3) (k. 97), która zeznała, iż jego koledzy podeszli do W. i powiedzieli: „Stary, co ty zrobiłeś? Chodź, bo psy zaraz przyjadą”. Po chwili W. uciekł ze swoim towarzystwem.
Dalsze argumenty obrońcy, zawarte w punktach „po pierwsze”, „po drugie”, „po trzecie”, są wyłącznie polemiką z prawidłowymi ustaleniami sądu. Nie podważają one tych ustaleń i mają charakter wyłącznie subiektywnej oceny, przy tym dodać należy nieprzekonującej. Obrońca bezpodstawnie twierdzi, że doszło do czterech konfrontacji między oskarżonym a pokrzywdzonym. Jak już wskazano – sąd nie zajmuje się całym życiem oskarżonego, a wyłącznie tą jego częścią, która miała charakter karnie relewantny. Skarżący niezasadnie twierdzi, że oskarżony – z uwagi na upadek i chwilową utratę przytomności – był nieświadomy tego, co robił, i pomija fakt, iż biegli psychiatrzy, działający we współpracy z innymi specjalistami, jednoznacznie stwierdzili, że oskarżony był w pełni poczytalny i mógł kierować swoim postępowaniem.
Całkowicie bezprzedmiotowy jest argument, że oskarżony nie planował wcześniej zabójstwa – gdyż to właśnie ustalił sąd pierwszej instancji, przyjmując, że działał on z tzw. zamiarem nagłym. Nie przekonuje również zarzut, że sąd w uzasadnieniu niezbyt stanowczo określił, iż oskarżony wziął nóż od P. S. (1) by w innym miejscu uzasadnienia stwierdzić, że to P. S. (1) przekazał R. G. (1) nóż. Choć – jak wskazuje obrońca – znaczenie czasownikowe tych wyrazów może nieznacznie się różnić, to nie ma to wpływu na merytoryczne ustalenie, iż nóż posiadał P. S. (1), który go przekazał oskarżonemu, a ten użył go do zadania pokrzywdzonemu śmiertelnych ciosów.
Obrońca, argumentując zarzut błędnych ustaleń faktycznych w zakresie zamiaru zabójstwa, przywołuje wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 20 czerwca 2023 r., z którego wywodzi - skądinąd słusznie - że dla przypisania przestępstwa zabójstwa konieczne jest ustalenie, że sprawca obejmował swoim zamiarem także skutek w postaci śmierci człowieka. Nie jest to jednak żadna odkrywcza teza - oczywiste jest, że przy przypisywaniu zbrodni zabójstwa zarówno działanie sprawcy, jak i jego skutek muszą być objęte umyślnością. Zgodnie z doktryną, jeżeli tak nie jest, mamy do czynienia z przestępstwem kwalifikowanym z art. 156 § 3 k.k. Rzecz jednak w tym, że w przedmiotowej sprawie sąd meriti ustalił - na podstawie opisanych w uzasadnieniu dowodów – że sprawca miał zamiar dokonania zabójstwa, zamiar ten zrealizował, zadając szereg ran kłutych bo chciał zabić pokrzywdzonego - co też osiągnął.
Oceniając dowody w oparciu o art. 7 k.p.k., sąd miał pełne prawo do takiego ustalenia. Zarówno w judykaturze, jak i w doktrynie wskazuje się, że okolicznościami pozwalającymi na ustalenie zamiaru sprawcy są m.in.: uderzanie w organy ważne dla życia, siła ciosów, ich liczba, rodzaj i rozmiar użytego narzędzia, głębokość i kierunek ran, rodzaj uszkodzeń ciała, stopień zagrożenia życia, relacje sprawcy z pokrzywdzonym, jego cechy osobowe, tryb życia, zachowanie przed czynem, motywy, tło zdarzenia – wszystko to ujawnia przejawy zachowania, które pozwalają wnioskować o istnieniu zamiaru. Takie stanowisko zaprezentowano m.in. w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 4 grudnia 2018 r., sygn. II KK 104/18, oraz wyroku z dnia 28 kwietnia 2022 r., sygn. V KK 518/20. W niniejszej sprawie należy uwzględnić, że oskarżony zadał pokrzywdzonemu cztery rany kłute klatki piersiowej, z których dwie drążyły do wnętrza klatki, powodując uszkodzenie żeber i przecięcie tętnicy międzyżebrowej, a także ranę kłutą uda z przecięciem tętnicy udowej oraz szereg ran kłutych i ciętych kończyn górnych i czoła. Używał noża z ostrzem długości blisko 10 cm. Atak był długotrwały i brutalny, motywowany złością wywołaną uderzeniem w twarz, które – w ocenie środowiska – mogło być odebrane jako poważna obraza i zniewaga. Pomimo obecności świadków, którzy krzyczeli, że zawiadomią policję i pogotowie, oskarżony nie zaprzestawał ataku. Wszystkie te okoliczności – ocenione zgodnie z zasadami logiki i doświadczenia życiowego – dają podstawy do jednoznacznego wniosku, że oskarżony chciał zabić pokrzywdzonego i swój zamiar zrealizował. Z tego względu sąd odwoławczy nie stwierdza żadnych błędów, o których wspomina obrońca w analizowanym zarzucie.
Natomiast odnosząc się do zarzutu ewentualnego dotyczącego obrazy przepisów prawa materialnego w zakresie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu, stwierdzić należy, iż zarzut ten jest w sposób oczywisty nietrafny. Wbrew sugestiom skarżącego, czyn przypisany oskarżonemu zaskarżonym wyrokiem jest prawidłowy zarówno w warstwie opisowej, jak i przyjętej subsumpcji prawnej.
Wbrew twierdzeniom skarżącego, sąd meriti uznał R. G. (1) za winnego tego, że w dniu 10 sierpnia 2014 roku w S., działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia R. K. (1), podjął działania, które – zgodnie z dalszym opisem czynu – doprowadziły do śmierci pokrzywdzonego. Okoliczność, iż w opisie czynu wskazano, że stwierdzone przez biegłego medyka sądowego obrażenia wypełniają znamiona ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu (art. 156 § 1 k.k.), nie oznacza, że sąd przyjął działanie oskarżonego wyłącznie w zamiarze spowodowania takich właśnie obrażeń. Przeczy temu już początkowa część opisu czynu zawarta w wyroku, jak i wywody zawarte w pisemnym uzasadnieniu. Nietrafne jest również przywoływanie przez skarżącego wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 7 maja 2024 roku w sprawie II AKz 250/24, gdyż dotyczył on wyłącznie kwestii incydentalnej związanej ze stosowaniem tymczasowego aresztowania wobec oskarżonego. Jak wiadomo, w postępowaniu incydentalnym sąd bada jedynie istnienie przesłanki z art. 249 § 1 k.p.k., a wyrażone w takim postępowaniu stanowisko nie ma charakteru wiążącego dla dalszego toku postępowania, w szczególności sądowego. Dopiero bowiem w postępowaniu sądowym sąd bada pełny, kompleksowo zgromadzony materiał dowodowy. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem, w postępowaniu incydentalnym obowiązuje zasada domniemania niewinności, a sąd nie wypowiada się w sposób kategoryczny co do ustaleń faktycznych czy subsumpcji prawnej.
Mając zatem na uwadze, że wszystkie zarzuty apelacji okazały się nietrafne i niemożliwe do uwzględnienia, to również wniosek obrońcy oskarżonego o zmianę wyroku poprzez przyjęcie odpowiedzialności R. G. (1) za przestępstwo z art. 158 § 3 k.k. w zbiegu z art. 159 k.k., względnie z art. 156 § 3 k.k. i wymierzenie kary 5 lat pozbawienia wolności, nie może zostać uwzględniony – z powodów wskazanych powyżej. Całkowicie wykluczona jest możliwość przyjęcia odpowiedzialności wyłącznie za przestępstwo z art. 156 § 3 k.k., albowiem – jak prawidłowo ustalił sąd pierwszej instancji, a co w pełni aprobuje sąd odwoławczy – oskarżony działał z zamiarem zabójstwa i zrealizował ten zamiar. Sugerowane przez obrońcę alternatywne rozumowanie należy ocenić jako niedorzeczne, szczególnie w realiach niniejszej sprawy. Za całkowicie sprzeczne z zasadami doświadczenia życiowego uznać należy twierdzenie, jakoby oskarżony, zadając szereg ciosów nożem – ostrym narzędziem z długim ostrzem – w okolice klatki piersiowej, działał jedynie z zamiarem spowodowania długotrwałej choroby. Od każdego rozsądnie myślącego człowieka (a takim, zgodnie z opinią biegłych psychiatrów jest oskarżony) można wymagać świadomości, że zadawanie ciosów nożem w okolice klatki piersiowej, gdzie znajduje się serce, aorta oraz inne tętnice, prowadzi w pierwszej kolejności do natychmiastowej śmierci, a w dalszej do śmiertelnego zagrożenia dla życia. Całkowicie bezpodstawny jest również wniosek o możliwość zakwalifikowania czynu jako bójki z użyciem niebezpiecznego narzędzia ze skutkiem śmiertelnym. Jak już wskazano, oskarżony nie uczestniczył w żadnej bójce – śmiertelne ciosy zadał samodzielnie, bez udziału osób trzecich, zatem wykluczona jest kwalifikacja z art. 159 k.k.
Na zakończenie należy wskazać, iż wniosek alternatywny o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania, nie znajduje podstawy prawnej w art. 437 § 2 zd. 3 k.p.k., ponieważ żadna z przesłanek określonych w tym przepisie nie zaistniała. Wręcz przeciwnie – postępowanie zostało przeprowadzone zgodnie z przepisami prawa procesowego, a nie wystąpiły również żadne bezwzględne przyczyny odwoławcze uzasadniające uchylenie wyroku. Kontrola odwoławcza zaskarżonego wyroku, dokonana w granicach podniesionych zarzutów i wniosków zawartych w apelacji, prowadzi do stwierdzenia, iż sąd pierwszej instancji przeprowadził postępowanie dowodowe prawidłowo, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa procesowego. Dokonał on trafnych ustaleń faktycznych w zakresie zarzuconego oskarżonemu przestępstwa, przy czym zasadnicze ustalenia wynikają z prawidłowej oceny przeprowadzonych w sprawie dowodów osobowych i dowodów z dokumentów. Ocena ta została dokonana zgodnie z zasadami wynikającymi z art. 410 k.p.k., art. 7 k.p.k. i art. 5 § 2 k.p.k. Sąd odwoławczy nie stwierdził wystąpienia w tej sprawie okoliczności, które podlegałyby uwzględnieniu z urzędu, określonych w art. 439 k.p.k., art. 440 k.p.k. ani art. 455 k.p.k. Należy bowiem pamiętać, że niezależnie od treści wniosku obrońcy, w postępowaniu odwoławczym sąd odwoławczy zawsze z urzędu bada okoliczności wskazane w powyższych przepisach. Jak wskazał Sąd Najwyższy w sprawie III KK 417/18 z dnia 9 października 2018 r., „Przepis art. 433 § 1 k.p.k. w zw. z art. 440 k.p.k. obliguje sąd odwoławczy do kontroli zaskarżonego orzeczenia pod względem merytorycznym i prawnym nie tylko w granicach środka odwoławczego, ale także z urzędu – niezależnie od tych granic – w celu stwierdzenia, czy nie zachodzi rażąca niesprawiedliwość wyroku”.
Ponieważ apelacja obrońcy oskarżonego dotyczyła zaskarżenia wyroku w całości na korzyść oskarżonego, to – jakkolwiek skarżący nie sformułował wprost zarzutu rażącej niewspółmierności kary – należy niejako z urzędu odnieść się do tej części wyroku. Otóż stwierdzić należy, iż wymierzona oskarżonemu kara 25 lat pozbawienia wolności za dokonanie zbrodni zabójstwa pokrzywdzonego R. K. (1) nie razi niewspółmiernością. Sąd pierwszej instancji, w ramach przysługującej mu swobody orzekania, miał prawo wymierzyć karę zarówno surowszą, jak i łagodniejszą. Wybór kary 25 lat pozbawienia wolności, jako kary w pewnym sensie o charakterze eliminacyjnym, jest w okolicznościach tej sprawy słuszny. Sąd pierwszej instancji w motywach swojego wyroku kierował się zasadami wynikającymi z art. 53 k.k. i prawidłowo ocenił zarówno stopień społecznej szkodliwości czynu, stopień zawinienia, jak i skutki, które zaistniały. Trafnie ustalił sąd, iż na niekorzyść oskarżonego przemawiają m.in. działanie w stanie nietrzeźwości, działanie z błahych powodów, a także to, że do zdarzenia doszło w miejscu publicznym, co wywołało poczucie zagrożenia wśród obecnych osób. Oskarżony po zdarzeniu zbiegł i ukrywał się przez dłuższy czas – są to niewątpliwie prawidłowo ustalone okoliczności obciążające. Sąd trafnie również ocenił motywację działania oskarżonego, którą stanowiła chęć odwetu, odreagowania – motywacja ta, w świetle zasad życia społecznego, nie znajduje jakiejkolwiek akceptacji. Także dotychczasowy sposób życia oskarżonego nie działa na jego korzyść. Był on bowiem wielokrotnie karany w przeszłości, w tym – choć już po przedmiotowym zdarzeniu – również za usiłowanie zabójstwa na terenie Holandii. Przewaga okoliczności obciążających nad łagodzącymi, których sąd meriti nie stwierdził (uznając przeprosiny pokrzywdzonych za nieszczere i podyktowane jedynie kalkulacją procesową), przesądza o tym, że wymierzona kara jest adekwatna do stopnia winy, społecznej szkodliwości czynu i odpowiada społecznemu poczuciu sprawiedliwości. Dalsze rozstrzygnięcia, w tym dotyczące orzeczonych nawiązek są zgodne z prawem i adekwatne do rozmiaru krzywdy wywołanej zachowaniem oskarżonego.
Mając na uwadze przedstawione wyżej argumenty, zaskarżony wyrok utrzymano w mocy, zwalniając oskarżonego z ponoszenia kosztów postępowania apelacyjnego – z uwagi na orzeczenie kary izolacyjnej.
SSA Bogusław Tocicki SSA Jarosław Mazurek SSA Janusz Godzwon