sygn. II AKa 182/25 26 lutego 2026 Sąd Apelacyjny w Katowicach

Wyrok z 26 lutego 2026, sygn. II AKa 182/25

Sygn. akt II AKa 182/25

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 26 lutego 2026 roku

Sąd Apelacyjny w Katowicach w II Wydziale Karnym w składzie:

Przewodnicząca

sędzia SA Karina Maksym (spr.)

Sędziowie:

SA Iwona Hyła

SA Gwidon Jaworski

Protokolant

Magdalena Golyszny

przy udziale prokuratora Prokuratury Regionalnej w Krakowie Agaty Marzec-Sęk

po rozpoznaniu w dniu 26 lutego 2026 roku sprawy

1.  D. G. , syna K.i H., ur. (...) w K.

oskarżonego z art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k.

2.  P. F. , syna D. i E., ur. (...) w K.

oskarżonego z art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k.

3.  A. F. , syna O. i Z., ur. (...) w K.

oskarżonego z art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k.

na skutek apelacji obrońców oraz oskarżonego P. F.

od wyroku Sądu Okręgowego w Katowicach z dnia 2 października 2024 roku,

sygn. akt V K 172/23

1.  utrzymuje w mocy zaskarżony wyrok;

2.  zasądza na rzecz Skarbu Państwa koszty sądowe postępowania odwoławczego obejmujące:

- od oskarżonego D. G. opłatę w kwocie 3300 (trzy tysiące trzysta) złotych oraz wydatki w kwocie 6,60 zł (sześć złotych i sześćdziesiąt groszy),

- od oskarżonego P. F. opłatę w kwocie 6300 (sześć tysięcy trzysta) złotych oraz wydatki w kwocie 6,60 zł (sześć złotych i sześćdziesiąt groszy),

- od oskarżonego A. F. opłatę w kwocie 6180 (sześć tysięcy sto osiemdziesiąt) złotych oraz wydatki w kwocie 6,60 zł (sześć złotych i sześćdziesiąt groszy).

SSA Iwona HyłaSSA Karina MaksymSSA Gwidon Jaworski

Sygn. akt II AKa 182/25

UZASADNIENIE

Wyrokiem Sądu Okręgowego w Katowicach dnia 2 października 2024 r., sygn. akt VK 172/23,

1.  D. G. oskarżony o to, że:

w okresie od dnia 24 kwietnia 2017 r. do dnia 15 października 2020 r. w K.działając wspólnie i w porozumieniu z P. F. i A. F., w krótkich odstępach czasu i w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadził H. K. i M. S. do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości w postaci ( 3)/4 przysługujących im udziałów w prawie własności nieruchomości, położonej w K. przy (...), składającej się z (...), obręb (...), jednostka ewidencyjna K., powierzchni 0,0319 ha, zabudowanej budynkiem wielomieszkaniowym dwukondygnacyjnym, o łącznej powierzchni zabudowy wszystkich kondygnacji mieszkalnych wynoszącej 346 m ( 2), objętej wykazem hipotecznym (...) K. o wartości udziałów nie mniejszej niż 709.457 zł, poprzez ich sprzedaż za zaniżoną kwotę 100.000 zł, za pomocą wprowadzenia H. K. i M. S. w błąd co do rzeczywistej rynkowej wartości wskazanych udziałów w tej nieruchomości, jak i wyzyskując błędne przeświadczenie H. K. o konieczności sprzedaży udziałów za wskazaną kwotę z uwagi na zły stan techniczny budynku, czym wyrządził szkodę w mieniu H. K. i M. S. w łącznej kwocie co najmniej 609.457 zł, a w szczególności działając w opisany sposób :

.

w dniu 24 kwietnia 2017 r. doprowadził H. K., działającą w swoim imieniu i w imieniu brata M. S., jako sprzedającą- do zawarcia z A. P. jako kupującym, aktu notarialnego umowy przedwstępnej sprzedaży i pełnomocnictwa Rep. A numer (...), mocą której H. K. działająca w swoim i brata imieniu zobowiązała się sprzedać udziały wynoszące po ¼ części tj. łącznie ( 2)/4 części w prawie własności wymienionej nieruchomości za łączną kwotę 100.000 zł, płatną w ten sposób, że kwota 8.854,98 zł miała zostać przelana na konto Zarządu Budynków Komunalnych oraz kwota 1.145,02 zł miała zostać przelana na konto dostawców mediów, tytułem spłaty zadłużenia ciążącego na nieruchomości, zaś pozostała kwota 90.000 zł miała być spłacana w miesięcznych ratach po 2000 zł,

w dniu 12 sierpnia 2020 r. doprowadził H. K., działającą w swoim imieniu i w imieniu brata M. S., jako sprzedającą do zawarcia z P. F. jako kupującym, który na mocy oświadczenia z dnia 6 marca 2018 r. T.. A (...) wstąpił w ogół praw i obowiązków A. P., umowy w formie aktu notarialnego (...). (...) numer (...), zmieniającej poprzednio zawartą umowę przedwstępną z dnia 24 kwietnia 2017 r. Rep. (...) numer (...), mocą której H. K. zobowiązała się sprzedać P. F. przysługujący jej udział wynoszący ( 3)/8 części oraz udział przysługujący jej bratu M. S. wynoszący ¼ części tj. łącznie ( 5)/8 części w prawie własności wymienionej nieruchomości za łączną kwotę 100.000 zł,

w dniu 15 października 2020 r. doprowadził H. K. i M. S., działających przez pełnomocnika P. F. jako sprzedającego do zawarcia w formie aktu notarialnego T.. (...) numer (...) z A. F. jako kupującym, umowy zmieniającej poprzednio zawartą umowę przedwstępną z dnia 24 kwietnia 2017 r. T.. A numer (...) zmienioną następnie umową z dnia 12 sierpnia 2020 r. Rep. (...) numer (...) i do zawarcia umowy sprzedaży przysługujących H. K. i M. S. udziałów wynoszących po ( 3)/8 części tj. łącznie ( 6)/8 części w prawie własności wymienionej nieruchomości za ceny w kwotach po 50.000 zł tj. za łączną kwotę 100.000 zł,

tj. o przestępstwo z art. 286 § 1 kk w zw. z art. 294 § 1 kk w zw. z art.12 § 1 kk

- w punkcie 2 - został uznany za winnego popełnienia tego przestępstwa zakwalifikowanego z art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k. w brzmieniu obowiązującym w dniu 30 września 2023 roku w zw. z art. 4 § 1 k.k. i za to na mocy art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 57 b k.k. w zw. z art. 33 § 1, § 2 i § 3 k.k. wymierzono mu karę 1 roku i 4 miesięcy pozbawienia wolności oraz karę grzywny w ilości 300 stawek dziennych po 50 złotych,

2.  P. F. oskarżony o to, że:

w okresie od dnia 24 kwietnia 2017 r. do dnia 15 października 2020 r. wK. działając wspólnie i w porozumieniu z D. G.i A. F., w krótkich odstępach czasu i w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadził H. K. i M. S. do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości w postaci ( 3)/4 przysługujących im udziałów w prawie własności nieruchomości położonej w K. przy (...), składającej się z (...), obręb (...), jednostka ewidencyjna K., powierzchni 0,0319 ha, zabudowanej budynkiem wielomieszkaniowym dwukondygnacyjnym, o łącznej powierzchni zabudowy wszystkich kondygnacji mieszkalnych wynoszącej 346m ( 2), objętej wykazem hipotecznym (...) K. o wartości udziałów nie mniejszej niż 709.457 zł, poprzez ich sprzedaż za zaniżoną kwotę 100.000 zł za pomocą wprowadzenia H. K. i M. S. w błąd co do rzeczywistej rynkowej wartości wskazanych udziałów w tej nieruchomości, jak i wyzyskując błędne przeświadczenie H. K. o konieczności sprzedaży udziałów za wskazaną kwotę z uwagi na zły stan techniczny budynku, czym wyrządził szkodę w mieniu H. K. i M. S. w łącznej kwocie co najmniej 609.457 zł, a w szczególności działając w opisany sposób:

w dniu 24 kwietnia 2017 r. doprowadził H. K., działającą w swoim imieniu i w imieniu brata M. S. jako sprzedającą- do zawarcia z A. P. jako kupującym, aktu notarialnego umowy przedwstępnej sprzedaży i pełnomocnictwa Rep. A numer (...), mocą której H. K. działająca w swoim i brata imieniu zobowiązała się sprzedać udziały wynoszące po ¼ części tj. łącznie ( 2)/4 części w prawie własności wymienionej nieruchomości za łączną kwotę 100.000 zł, płatną w ten sposób, że kwota 8.854,98 zł miała zostać przelana na konto Zarządu Budynków Komunalnych oraz kwota 1.145,02 zł miała zostać przelana na konto dostawców mediów, tytułem spłaty zadłużenia ciążącego na nieruchomości, zaś pozostała kwota 90.000 zł miała być spłacana w miesięcznych ratach po 2000 zł,

w dniu 12 sierpnia 2020 r. doprowadził H. K., działającą w swoim imieniu i w imieniu brata M. S., jako sprzedającą do zawarcia z samym sobą jako kupującym, który na mocy oświadczenia z dnia 6 marca 2018 r. Rep. A numer (...) wstąpił w ogół praw i obowiązków A. P., umowy w formie aktu notarialnego (...). (...) numer (...), zmieniającej poprzednio zawartą umowę przedwstępną z dnia 24 kwietnia 2017 r. Rep. A numer (...), mocą której H. K. zobowiązała się sprzedać P. F. przysługujący jej udział wynoszący ( 3)/8 części oraz udział przysługujący jej bratu M. S. wynoszący ¼ części tj. łącznie ( 5)/8 części w prawie własności wymienionej nieruchomości za łączną kwotę 100.000 zł,

w dniu 15 października 2020 r. jako pełnomocnik H. K. i M. S. doprowadził, działając w ich imieniu jako sprzedający, do zawarcia w formie aktu notarialnego (...). (...) numer (...) z Andrzejem Fojtikiem jako kupującym, umowy zmieniającej poprzednio zawartą umowę przedwstępną z dnia 24 kwietnia 2017 r. Rep. A numer (...), zmienioną następnie umową z dnia 12 sierpnia 2020 r. Rep. A numer (...) i do zawarcia umowy sprzedaży przysługujących H. K. i M. S. udziałów wynoszących po ( 3)/8 części tj. łącznie ( 6)/8 części w prawie własności wymienionej nieruchomości za ceny w kwotach po 50.000 zł tj. za łączną kwotę 100.000 zł,

tj. o przestępstwo z art. 286 § 1 kk w zw. z art. 294 § 1 kk w zw. z art.12 § 1 kk

- w punkcie 4 - został uznany za winnego popełnienia tego przestępstwa zakwalifikowanego z art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k. w brzmieniu obowiązującym w dniu 30 września 2023 roku w zw. z art. 4 § 1 k.k. i za to na mocy art. 294 § 1 k.k. przy zast. art. 57 b k.k. w zw. z art. 33 § 1, § 2 i § 3 k.k. wymierzono mu karę 1 roku i 4 miesięcy pozbawienia wolności oraz karę grzywny w ilości 300 stawek dziennych po 100 złotych;

3.  A. F. został uznany za winnego tego, że:

w dniu 15 października 2020 r. w K. działając wspólnie i w porozumieniu z D. G. i P. F., doprowadził H. K. i M. S. do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości w postaci przysługujących im udziałów w prawie własności nieruchomości położonej w K. przy (...), składającej się z (...), obręb (...), jednostka ewidencyjna K. o powierzchni 0,0319 ha, zabudowanej budynkiem wielomieszkaniowym, dwukondygnacyjnym, o łącznej powierzchni zabudowy wszystkich kondygnacji mieszkalnych wynoszącej 346 m ( 2), objętej wykazem hipotecznym (...) K. o wartości udziałów nie mniejszej niż 709.457 zł, poprzez ich sprzedaż za zaniżoną kwotę 100.000 zł za pomocą uprzedniego wprowadzenia H. K. i M. S. w błąd przez D. G.i P. F. co do rzeczywistej wartości rynkowej wskazanych udziałów w tej nieruchomości, jak i wyzyskując błędne przeświadczenie H. K. o konieczności sprzedaży udziałów za wskazaną kwotę z uwagi na zły stan techniczny budynku, w ten sposób, iż zawarł z P. F. działającym jako pełnomocnik sprzedających H. K. i M. S. w formie aktu notarialnego Rep. A numer (...) na swoją rzecz jako kupującego, umowę zmieniającą poprzednio zawartą umowę przedwstępną z dnia 24 kwietnia 2017 r. Rep. A numer (...), zmienioną następnie umową z dnia 12 sierpnia 2020 r. Rep. A numer (...), w wyniku czego doprowadził do zawarcia umowy sprzedaży przysługujących H. K. i M. S. udziałów wynoszących po ( 3)/8 części tj. łącznie ( 6)/8 części w prawie własności wymienionej nieruchomości za ceny w kwotach po 50.000 zł tj. za łączną kwotę 100.000 zł, czym wyrządził szkodę w mieniu H. K. i M. S. w łącznej kwocie co najmniej 609.457 zł, tj. przestępstwa z art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w brzmieniu obowiązującym w dniu 30 września 2023 roku w zw. z art. 4 § 1 k.k. i za to na mocy art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 33 § 1, § 2 i § 3 k.k. wymierzono mu karę 1 roku pozbawienia wolności, której wykonanie warunkowo zawieszono na okres 2 lat próby oraz karę grzywny w ilości 300 stawek dziennych po 100 złotych, nadto zobowiązano go do informowania kuratora sądowego o przebiegu okresu próby co cztery miesiące w formie pisemnej.

- nadto na mocy art. 46 § 1 k.k. zobowiązano oskarżonych D. G., P. F. oraz A. F. do naprawienia pozostałej części szkody wyrządzonej przestępstwem poprzez zapłatę solidarnie na rzecz H. K. kwoty 104.728,50 zł oraz na rzecz M. S. kwoty 104.728,50 zł.

Apelacje od tego wyroku wywiedli obrońcy oskarżonych P. F., D. G.i A. F., a nadto oskarżony P. F. - wykonujący zawód adwokata.

Obrońca oskarżonego P. F. zaskarżył wyrok w części skazującej w całości stawiając zarzuty obrazy przepisów postępowania tj. art. 4 k.p.k., art. 5 § 2 k.p.k., art. 7 k.p.k., art. 8 k.p.k., art. 410 k.p.k., art. 424 § 1 k.p.k., art. 586 k.p.k., mogącej mieć wpływ na treść wyroku poprzez dowolną ocenę zebranego materiału dowodowego, ewentualnie obrazę prawa materialnego w zakresie kwalifikacji prawnej czynu oskarżonego z art. 286 § 1 k.k.

Obrońca oskarżonegoD. G. zaskarżył wyrok w części skazującej w całości stawiając zarzuty obrazy prawa materialnego tj. art. 4 § 1 k.k. i przyjęcie jako podstawy prawnej wymiaru kary art. 57b k.k., a nadto błędnych ustaleń faktycznych i obrazy przepisów postępowania karnego z art. 89 k.p.k. i art. 94 § 1 k.p.c., a które miały wpływ na treść wyroku.

Obrońca oskarżonego A. F. adwokat A. M., zaskarżył wyrok w części skazującej w całości stawiając zarzuty błędów w ustaleniach faktycznych oraz naruszeń przepisów postępowania z art. 7 k.p.k. i art. 410 k.p.k., a mających wpływ na treść wyroku.

Oskarżony P. F. zarzucił wyrokowi skazującemu- obrazę prawa materialnego tj. art. 57b k.k. i art. 4 § 1 k.k. i przyjęcie jako podstawy prawnej wymiaru kary art. 57b k.k., a nadto obrazę przepisów postępowania karnego z art. 7 k.p.k. i art. 410 k.p.k. i art. 5 § 2 k.p.k., art. 193 k.p.k., art. 200 k.p.k. i art. 201 k.p.k., a nadto art. 177 2 k.p.k., jak i błędnych ustaleń faktycznych, a które miały wpływ na treść zaskarżonego wyroku.

W oparciu o te zarzuty apelujący obrońcy oskarżonych oraz oskarżony P. F. wnieśli o zmianę wyroku w zaskarżonej części i uniewinnienie oskarżonych P. F., D. G. i A. F. od stawianych zarzutów, ewentualnie uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania sądowi I instancji.

Sąd Apelacyjny w Katowicach zważył, co następuje:

Kontrolę instancyjną zaskarżonego wyroku przez pryzmat zarzutów objętych apelacjami obrońców oskarżonych P. F., D. G. i A. F. oraz oskarżonego P. F. poprzedzić musi kilka uwag natury ogólnej.

Zacząć trzeba od tego, że błędne jest jednoczesne zarzucanie naruszeń przepisów postępowania karnego i błędnych ustaleń faktycznych mających mieć wpływ na treść wyroku, a dalej obrazy prawa materialnego w zakresie kwalifikacji prawnej przestępstw, w sytuacji gdy podnoszone na uzasadnienie tak lokowanych zarzutów okoliczności mają wynikać z tożsamych źródeł, a tak sytuacja zasadniczo w realiach analizowanych apelacji się przedstawia. Multiplikowanie analogicznych treści w zarzutach opieranych na różnych podstawach odwoławczych raz z art. 438 pkt. 1, 2 i 3 k.p.k. stanowi bowiem błąd konstrukcyjny środków odwoławczych, w których jedno uchybienie winno być ujęte w jeden zarzut mający charakter pierwotny, bo w tym względzie także nie ma dowolności doboru podstawy odwoławczej, a dopiero za nim powołać należy negatywne następstwa wytkniętego uchybienia dla treści zaskarżonego wyroku, czy to w postaci błędnych ustaleń faktycznych (tak np. przy zarzucie opartym na art. 438 pkt. 2 k.p.k.) czy też w zakresie nieprawidłowej oceny prawnej (tak np. przy zarzucie zgłoszonym na podstawie art. 438 pkt. 3 k.p.k.), a do wykazania czego cytowane przepisy in fine także zobowiązują. Z kolei zarzut obrazy prawa materialnego w rozumieniu art. 438 pkt. 1 k.p.k. ma rację bytu wyłącznie wtedy gdy apelujący nie podważa trafności ustaleń faktycznych, ani też ich osadzenia na przyjętych w ich osnowie dowodach, z jakich oceną w takiej sytuacji musiałby się zgadzać, niekonsekwentne bowiem jest stawianie tego zarzutu gdy jednocześnie wytknięto błędność wyrokowych ustaleń faktycznych i ich osadzenie na dowolnie ocenionych dowodach, skoro w tym drugim przypadku nie może mieć miejsca prawidłowa subsumcja faktów pod przyjęte w podstawie skazania przepisy. Zbędne zatem jest jednoczesne stawianie zarzutów na różnych podstawach art. 438 pkt. 1, 2 i 3 k.p.k.

Po tych teoretycznych uwagach mających też praktyczny wymiar przy weryfikacji zasadności zarzutów objętych analizowanymi apelacjami, Sąd odwoławczy w obliczu ich złożoności i różnorodności, skoncentrował się na próbie uporządkowania wielorakich zagadnień i wątków poruszonych przez apelujących, grupując je według podstaw odwoławczych, omawiając najistotniejsze dla skarżących kwestie, zgodnie z tym co ustalił, przyjął i rozstrzygnął Sąd Okręgowy, bo zaskarżony wyrok instancja odwoławcza uznaje za prawidłowy. Nie budzą zatem żadnych zastrzeżeń wyrokowe ustalenia faktyczne odtwarzające udział oskarżonych P. F., D. G. i A. F. w przypisanych im przestępstwach oszustw na szkodę pokrzywdzonych H. K. i M. S., ocena dowodów mających znaczenie dla końcowego rozstrzygnięcia, w tym wyjaśnień oskarżonych, zeznań pokrzywdzonych i istotnych świadków, opinii biegłych sądowych, jak i dokumentów, przyjętych w osnowie stanu faktograficznego, a finalnie prawidłowość ich oceny prawnej.

Zacząć należy od tego, że Sąd Okręgowy procedował w sprawie oskarżonych w zgodzie z kodeksowymi wymogami, w tym nie naruszył typowanych w zarzutach apelacyjnych przepisów proceduralnych, tj. z art. 2 § 2 k.p.k. - statuującego zasadę prawdy materialnej, a więc dyrektywę o ogólnym charakterze, wyznaczającą cele procesu oraz standardy, których rozwinięcie i konkretyzację regulują szczegółowe przepisy kodeksu postępowania karnego, stąd apelujący winni je powołać wykazując w jaki sposób naruszając konkretne regulacje kodeksowe sąd I instancji pogwałcił zasadę prawdy obiektywnej, a czego w apelacjach obrońców zdecydowanie zabrakło. Podobnie rzecz się ma w odniesieniu do wytknięcia naruszenia art. 4 k.p.k. sankcjonującego zasadę obiektywizmu, której istotą - najogólniej rzecz ujmując - jest konieczność realizowania nakazu bezstronności w traktowaniu stron i niezbędność przestrzegania zakazu kierunkowego nastawienia do sprawy. Autorzy apelacji zarzucając zaś obrazę tego przepisu nie dowiedli jakichkolwiek okoliczności świadczących o naruszeniu przez Sąd meriti obowiązku bezstronnego rozstrzygania sprawy, a czemu przeczy już samo to, że tym samym wyrokiem oskarżeni P. F. i D. G.zostali uniewinnieni od poważnych zarzutów z punktów II i IV, a nadto istotnie ograniczono zakres odpowiedzialności karnej oskarżonego A. F. za przypisany mu występek oszustwa w stosunku do zarzutu oskarżenia, czy wreszcie odstąpiono od orzeczenia wobec P. F. zakazu wykonywania zawodu adwokata, a wobec D. G. - zakazu pełnienia funkcji kuratora spadku.

Dalej niezrozumiałe jest zarzucanie w apelacjach naruszenia dyspozycji art. 410 k.p.k., bo nie może być o tym mowy w razie uznania przez sąd a quo określonych dowodów za miarodajne, a innym odmówienia takiego przymiotu i w konsekwencji nie przyjęcie tych ostatnich za osnowę odtwarzanych faktów. O obrazie tego przepisu można bowiem mówić wyłącznie wtedy, gdy sąd oparł się na dowodach nieujawnionych na rozprawie, lub gdy przy wyrokowaniu nie wziął pod uwagę wszystkich dowodów istotnych dla końcowego rozstrzygnięcia, a takich uchybień Sąd Okręgowy z całą pewnością nie popełnił. Z kolei, ocenę dowodów kluczowych dla sprawy oskarżonych P. F., D. G. i A. F. organ a quo przeprowadził w sposób swobodny, przy dochowaniu dyrektywnych zasad prawidłowego rozumowania, wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego, a zatem respektowaniu reguł z art. 7 k.p.k., o czym przekonuje lektura pisemnych motywów zaskarżonego wyroku. To apelujący podważając te oceny formułują subiektywne poglądy na dany dowód, co podporządkowane zostało wyłącznie celowi poprawienia sytuacji procesowej oskarżonych przy nierzadkim powoływaniu zupełnie nielogicznych, niezgodnych z doświadczeniem życiowym, ale i wskazaniami wiedzy interpretacjach określonych dowodów, a nawet ich wyizolowanych fragmentów i bez baczenia na ich całościową wymowę, co z kolei uchybia regułom ujętym w art. 7 k.p.k. i z art. 410 k.p.k. Z kolei, co do wytykanej obrazy art. 5 § 2 k.p.k. apelujący nie wskazują jakież to wątpliwości powzięte przez Sąd meriti zostały następnie rozstrzygnięte na niekorzyść oskarżonych w sposób mający wpływ na treść zaskarżonego wyroku, przy zaznaczeniu, że w świetle powołanej reguły prawnej owe wątpliwości muszą wystąpić po stronie sądu, nie zaś samych apelujących, tak jak ma to miejsce w rozważanym przypadku. Z kolei kwestia wyboru przez sąd ze sprzecznych dowodów tych uznanych za wiarygodne nie jest rozstrzygana poprzez stosowanie reguły z art. 5 § 2 k.p.k., a weryfikacja taka odbywa się poprzez wartościowanie środków dowodowych w trybie wspomnianego art. 7 k.p.k., a temu zadaniu Sąd Okręgowy w Katowicach bezbłędnie sprostował.

Sąd Apelacyjny w pełni podziela zatem stanowisko Sądu I instancji, uznając za zbędne powtarzanie argumentacji przedstawionej w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, a do tego sprowadzać by się musiała weryfikacja wyegzemplifikowanych w apelacjach wyselekcjonowanych dowodów, a raczej ich wyizolowanych części, a które Sąd I instancji - w przeciwieństwie do skarżących – poddał kompleksowej ocenie, nie tylko weryfikując je całościowo, ale też zestawiając ze sobą, a jakość tej weryfikacji nie nasuwa żadnych zastrzeżeń instancji odwoławczej w świetle wzorcowych pisemnych motywów zaskarżonego wyroku, w jakich nie sposób doszukać się słabych momentów. Stąd przedstawiona tamże ocena materiału dowodowego jako swobodna podlega ochronie przewidzianej z art. 7 k.p.k.

Sąd ad quem, tak jak i Sąd I instancji, nie powziął zatem w kontrolowanej sprawie żadnych obiekcji co do sprawstwa i winy P. F. i D. G. w zakresie przypisanych im przestępstw oszustw z art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k., a A. F. z art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. Oskarżeni, działali przy ich popełnieniu wspólnie i w porozumieniu na szkodę H. K. i M. S. z zamiarem bezpośrednim kierunkowym poprzez wprowadzenie pokrzywdzonych w błąd co do rzeczywistej wartości rynkowej ich udziałów łącznej wartości 709.457 złotych w prawie własności nieruchomości położonej przy (...) wK.o powierzchni 319 m2 zabudowanej kamienicą dwukondygnacyjną, wielomieszkaniową o łącznej powierzchni zabudowy kondygnacji mieszkalnych 346 m ( 2,) i przez wyzyskanie błędnego przeświadczenia H. K. o konieczności sprzedaży tych udziałów za sumę 100.000 zł z uwagi na zły stan techniczny budynku, przez co pokrzywdzeni zostali doprowadzeni do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości w łącznej kwocie co najmniej 609.457 zł. Doszło do tego w wyniku zawartej w formie aktu notarialnego Rep. A numer (...) przez występującego jako pełnomocnik pokrzywdzonych P. F. z jego ojcem A. F. jako kupującym, umowy zmieniającej poprzednią umowę przedwstępną z 24 kwietnia 2017 r. Rep. A numer (...), zmienioną umową z 12 sierpnia 2020 r. Rep. A numer (...), a których okoliczności szczegółowo zrekonstruował Sad I instancji.

Co do oszukańczych zabiegów podjętych przez oskarżonych względem pokrzywdzonych apelujący w sposób tendencyjny, obliczony na przeforsowanie przyjętej linii obrony, dążyli nade wszystko do wykazania nieprawidłowości rozumowania Sądu meriti odrzucającego tezę o chęci zawarcia przez H. K. i M. S. opisanych umów, pomijając jednak, że z zaskarżonego wyroku nic takiego nie wynika, aby nie mieli oni mieć w ogóle woli sprzedaży udziałów we własności spornej nieruchomości, a wręcz przeciwnie Sąd I instancji jednoznacznie ten fakt stwierdził. Nie na tym bowiem zasadzało się błędne przekonanie pokrzywdzonych i wyzyskanie błędnego przekonania H. K. w ustalonym przestępczym celu, a na tym, że podstępnymi metodami doprowadzono ich niekorzystnego rozporządzenia mieniem za cenę znacznie poniżej realnej wartości, przez co uzyskali zapłatę za swoje większościowe udziału w nieruchomości siedmiokrotnie niższą od tej jaka by im się należała, gdyby oskarżeni zachowali się uczciwie nie inspirowani żądzą osiągnięcia korzyści majątkowej ich kosztem, co też z sukcesem osiągnęli, bo przypomnieć trzeba, że finalnie udziały pokrzywdzonych, które w dniu 15 października 2020 r A. F.. zakupił bez ich wiedzy od P. F. za 100 tys. zł, przy ich ówczesnej wartości rynkowa wynoszącej co najmniej 709.457 zł, już z początkiem 2021 r. zostały przez A. F. sprzedane za 1.481.750 złotych.

Ustalona sytuacja życiowa i materialna H. K., działającej także w imieniu brata M. S., tłumaczyć może obiektywnie nieracjonalną decyzję o sprzedaży większościowych udziałów pokrzywdzonych w prawie własności nieruchomości za ułamek ich wartości. Przypomnieć zarazem należy, że cena zaoferowana pokrzywdzonym w pierwszej z umów przedwstępnych z dnia 24 kwietnia 2017 r. za przysługujące im wówczas ½ udziałów, pomimo ich przyrostu o połowę po trzech latach nie uległa zmianie, wszak w umowach z 24 kwietnia 2017 r. i z 12 sierpnia 2020 r. wynosiła ona ciągle 100 tys. zł, mimo, że postanowieniem Sądu Rejonowego dla Krakowa - Krowodrzy w Krakowie z dnia 25 października 2017 r., sygn. akt I Ns 1247/16/K, orzeczono o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłym M. P. na rzecz jego żony H. P. oraz siostry M. B. po połowie, w efekcie czego dziedziczący po matce H. P. pokrzywdzeni uzyskali dodatkowy udział w tym spadku, a co za tym idzie w prawie własności nieruchomości po ¼. Nie trzeba szerzej tłumaczyć, że w normalnym uczciwym obrocie fakt ten musiałby wpłynąć na cenę przedmiotu umowy przyrzeczonej, bo w innym przypadku należałoby założyć, że dotychczasowe udziały pokrzywdzonych we własności nieruchomości utraciły swoją wartość, a ich przyrost o połowę tę lukę wyrównywał, a do założenia czego brak w realiach sprawy jakichkolwiek podstaw, nic takiego nie wynika także z wyjaśnień samych oskarżonych. Co więcej obrońca oskarżonego P. F. w apelacji przyznaje nawet, że pomiędzy rokiem 2017 a 2020 r. wzrost wartości nieruchomości w K. wahał się pomiędzy 30 a nawet 40 %. Tym samym opisane działanie P. F., który w dacie 6 marca 2018 r, wstąpił w ogół praw strony poprzedniej umowy przedwstępnej, wpisywało się w inkryminowany schemat jego wspólnego z D. G.kryminalnego przedsięwzięcia konsekwentnie realizowanego od kwietnia 2017 r. przez kolejne lata, celem wyzucia pokrzywdzonych z majątku z korzyścią dla siebie, a w czym z kolei aktywny współudział wziął oskarżony A. F.. Wytłumaczenia owych zaszłości próżno szukać w rozbudowanych apelacjach oskarżonego i obrońców, a po ich lekturze można wręcz nabrać przekonania, że okoliczność ta była dla apelujących zupełnie bez znaczenia, skoro nie poświęcają jej żadnej uwagi, a co więcej forsują tezę, że wartość przedmiotu przestępstw winna być ustalana wedle daty pierwszej z umów przedwstępnych z 24 kwietnia 2017 r., bo wówczas miało dojść do definitywnego uzgodnienia warunków transakcji. Wyjaśniać zatem trzeba, że rygoryzmy formalne związane z umową o charakterze cywilnoprawnym, w tym wynikłe z dochowania formy szczególnej aktu notarialnego, a co za tym idzie wywoływanymi skutkami, mają się nijak do okoliczności przedmiotowo-podmiotowych istotnych dla rozstrzygnięcia w przedmiocie odpowiedzialności karnej oskarżonych. Zasady obowiązujące w uczciwym obrocie cywilnoprawnym nie wystarczają bowiem do oceny inkryminowanych zachowań, skoro te ukierunkowane są na cel przestępczy, nie zaś na osiągniecie określonych skutków zobowiązaniowo-rzeczowych typowanych dla danego stosunku prawnego. Sąd Apelacyjny nie ma zaś najmniejszych zastrzeżeń co do trafności wyrokowych ustaleń faktycznych, że P. F. i D. G. byli inicjatorami z góry ukartowanego i realizowanego na raty planu przestępczego, a co sprawia, że także okoliczność, iż kupującym na podstawie umowy przedwstępnej z dnia 24 kwietnia 2017 r. był teść oskarżonego P.F. - A. P., bez wątpienia zaangażowany do tej roli przez samego oskarżonego, nie ma znaczenia dla stwierdzenia podstaw do traktowania faktu zawarcia tej umowy z pokrzywdzonymi jako obciążającego samych oskarżonych, a co w apelacji kwestionuje oskarżony P. F. podkreślając, że był jedynie posłańcem A. P.. Argumentację tego rodzaju wystarczy podważyć choćby uwagą, że to oskarżeni przekonali H. K. do podpisania rzeczonej umowy i nie zrobili niczego co by wskazywało, że ustalony zamiar przestępczy im nie przyświecał, realizując go konsekwentnie czy to osobiście czy przy udziale osób trzecich, niezależnie od tego czy Ci byli świadomymi uczestnikami inkryminowanego procederu (tak jak oskarżony A. F.), czy też ich przestępcze współdziałanie w tym procederze nie zostało potwierdzone (tak jak w przypadku A. P.). Co więcej, w związku ze zamieniającą się sytuacją osobistą P. F., który ostatecznie rozwiódł się ze swoją żoną E. F., nastąpiła zmiana strony pierwotnej umowy przedwstępnej na skutek jego oświadczenia z dnia 6 marca 2018 r. (akt notarialny (...)), na mocy którego wstąpił w ogół praw i obowiązków A. P., a w dalszej kolejności umową z dnia 12 sierpnia 2020 r. zmieniającą pierwotną umowę przedwstępną sam oskarżony P. F. stał się stroną umowy zawieranej z dotychczasowymi mocodawcami na wspomnianych wysoce dla kupującego dogodnych warunkach.

Omawianych umów zawartych przez pokrzywdzonych nie sposób przy tym traktować, jak chcieliby apelujący, jak standardowych kontraktów chronionych zasadą swobody umów, bo w realiach sprawy niniejszej nie byłoby to do pogodzenia z poczuciem sprawiedliwości nie tylko w rozumieniu etycznym, ale także karnoprawnym, wszak musiałoby się odbyć z całkowitym zignorowaniem wszystkich elementów stanu faktycznego, które w jaskrawy sposób wskazywały na oszukańcze zabiegi podejmowanie wspólnie i w porozumieniu przez P. F., D. G.i A. F. względem pokrzywdzonych, w efekcie czego Ci finalnie sprzedali im udziały w prawie własność nieruchomości wraz z kamienicą za ułamek ich wartości, a co prawidłowo zrekonstruował Sąd meriti. Tyczy się to także trafnej oceny relacji procesowych H. K., niesłusznie podważanej przez apelujących, odnośnie jej konsekwencji co do braku rzetelnej wiedzy na temat wartości przedmiotowej nieruchomości, udziałów pokrzywdzonych w prawie jej własności, a czego też nie dociekała, nie weryfikowała, nie negocjowała zdając się całkowicie na deklarujących jej wszelką pomoc kuratora spadku D. G. i pełnomocnika adwokata P. F., którym także całkowicie zawierzyła głownie z racji profesji zaufania publicznego, jakimi się parali, stąd zaakceptowała wpisane do aktów notarialnych z dnia 24 kwietnia 2017 r. i z 12 sierpnia 2020 r. ceny bez podjęcia negocjacji co do ceny czy ewidentnie niekorzystnych warunków jej spłaty, wszak kwota 90 tys. zł jaka miała pokrzywdzonym przypaść miała być im przekazywana w miesięcznych ratach po 2 tys. zł, a czego oskarżeni także nie dochowali. Na rachunek H. K. – w 2017 r. wpłynęła bowiem z tego tytułu jedynie kwota 2000 złotych, w 2018 roku - suma 13.000 zł, następne zaś dopiero w sierpniu 2020 r. - 15.000 złotych, a ostatnia suma 70.000 zł zapłacona została z rachunku A. F. w dniu 9 lutego 2021 r., a zatem już po sprzedaży przez niego udziałów pierwotnie należących do pokrzywdzonych na rzecz (...) Sp. z o.o. Tak więc oświadczenie P. F. i A. F. zawarte w akcie notarialnym umowie sprzedaży udziałów z dnia 15 października 2020 r., że całość zapłaty pokrzywdzeni otrzymali gotówką, także było oczywistą nieprawdą. H. K. wiernie opisała przy tym, znajdujące oparcie w historii jej rachunku bankowego, trudności z jakimi borykała się domagając się spłaty tej sumy od oskarżonych, którzy zwodzili ją kolejnymi wymówkami, a w pierwszym roku zapłacili jej jedynie 2 tys. zł.

Sąd meriti słusznie ocenia jej relacje procesowe jako wolne od treści mogących sugerować tendencyjne pomawianie oskarżonych, a wręcz przeciwnie wielokrotnie deklarowała ona wdzięczność za udzieloną jej pomoc w zbyciu udziałów w prawie własności nieruchomości, która była źródłem niepokoju jej i brata, dlatego też przypisywała P. F. i D. G. szczere intencje, jednak co wyraźnie ewaluowało w miarę wzbogacania wiedzy odnośnie zaszłości będących przedmiotem postępowania karnego, a jakich nie uświadamiała sobie w czasie rzeczywistym, o czym szerzej będzie mowa niżej. Słusznie Sąd I instancji ocenił zatem depozycje pokrzywdzonej jako wiarygodne, bazując przy tym na wnioskach opinii sądowo-psychologicznej biegłej sądowej z zakresu psychologii R. Ł., a mającej odpowiednie kwalifikacje zawodowe oraz doświadczenie zawodowe w opiniowaniu, która potwierdziła kompetencje psychologiczne H. K. do rejestrowania i referowania zdarzeń i brak u niej objawów zaburzeń psychicznych. Próby podważania wniosków tej opinii podjęte przez apelujących, czy wprowadzenia do materiału aktowego prywatnej ekspertyzy psycholog I. P., jako swoistej meta opinii mającej dezawuować kompetencje biegłej R. Ł., nie mogły się powieść, skoro to do sądu należy weryfikowanie wartości dowodowej opinii biegłych sądowych i nie jest tak, jak sugeruje to oskarżony P. F., że brak ku temu było sądowi I instancji niezbędnych kompetencji. Skoro zatem organ a quo nie powziął żadnych obiekcji co do pełności, jasności, wewnętrznej spójności uzyskanej opinii sądowo-psychologicznej, co przekonywająco uzasadnił, to też nie było żadnych powodów do sięgania po uzupełniającą, czy kolejne opinie biegłych sądowych, na odnośny temat tylko dlatego, że niektóre z wniosków tej zalegającej w aktach sprawy nie przystawały do koncepcji obrony. Skoro o tym mowa warto zaznaczyć, że wypowiadanie się przez biegłą w przedmiocie najdobitniej kwestionowanego w apelacjach stwierdzenia u H. K. lęku przed sprawami urzędowymi mającego u niej występować w inkryminowanym czasie, Sąd Apelacyjny w ogóle nie dostrzega potrzeby weryfikowania tej okoliczności wiadomościami specjalnymi biegłych. Oczywiste bowiem jest, że emocje związane z niechęcią, czy obawami dotyczącymi konieczności dokonania jakiś spraw urzędowych nie należą do stałych cech osobniczych człowieka wymagających weryfikacji wiadomości z zakresu psychologii czy psychiatrii, podobnie jak i odnotowany przez biegłą psycholog dysonans poznawczy pokrzywdzonej, bo do takich ocen postawy danej osoby zdecydowanie wystarcza wiedza płynąca z doświadczenia życiowego i logicznego rozumowania. Te bowiem pozwalają uznać za typowe nie tylko dla osoby pokroju pokrzywdzonej, ale dla każdego przeciętnego człowieka stającego przed tak istotnym problemem jak poradzenie sobie z nowym przedsięwzięciem szczególnej rangi, jakim było nabycie spadku obejmującego własność nieruchomości zabudowanej wielomieszkaniową dwukondygnacyjną i wymagającą remontu kamienicą, swoisty lęk z tym związany, niezależnie od jego natury, w szczególności jeśli tyczy się to osoby schorowanej i zbliżającej się do 80-tki, a pozbawionej stałego wsparcia bliskich przyjaciół czy rodziny. Nie trzeba zatem opinii biegłego psychologa, aby wspomniany lęk, czy sprzeczność emocji towarzyszących z jednej strony nabyciu istotnego majątku w drodze spadku z drugiej zaś zaradzeniu skutkom z tym związanym przy pomocy deklarujących taką chęć osób trzecich, uznać za możliwe i mogące inspirować H. K. do decyzji obliczonych nade wszystko na szybkie zakończenie tego trudnego tematu, a co jak wykazały okoliczności sprawy podstępnymi metodami wykorzystali oskarżeni we własnych celach.

Zapominają także apelujący, iż czynność sprawcza oskarżonych P. F. i D. G. nie polegała na wyzyskaniu niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania przez pokrzywdzoną, a polegała na wprowadzeniu jej i brata w błąd i wyzyskaniu błędnego przeświadczenia H. K. o rzeczywistości w sposób ujęty w opisach przestępstw, stąd uwaga Sądu a quo nie na tym się koncentrowała, na co zwracają uwagę skarżący, a zatem możliwości zapoznania się przez pokrzywdzoną z cenami rynkowymi nieruchomości, dopytania o niezrozumiałe szczegóły umów, zapoznania z ich treścią przed podpisaniem aktów notarialnych, zweryfikowania w innych źródłach istotnych dla interesów sprzedających danych, w tym odnośnie rynkowej wartości przedmiotu umów, czy nawet zdolności do samodzielnego decydowania o sobie, czy sporządzania merytorycznych pism kierowanych do urzędów, bo nie to determinowało kryminalny charakter zachowań oskarżonych. Przypomnieć apelującym także trzeba, że H. K. konsekwentnie relacjonowała, że cena za udziały została im narzucona, co oczywiste skoro w ogóle nie była przedmiotem negocjacji, a suma 100 tys. złotych była wpisana do aktów notarialnych umów przedwstępnych. Jest prawdą, że pokrzywdzona mogła tych dokumentów nie podpisywać, bądź też prosić o czas do namysłu, jednak jeśli tego nie uczyniła to nie ma to znaczenia dla bytu przestępstw oskarżonych, bo po pierwsze postawa ofiary oszustwa zawsze wiąże się z niedostatecznym zadbaniem o własne interesy finansowe, co przecież jest istotą tego występku, po wtóre zaś w najmniejszej mierze nie ekskulpuje sprawców, a wręcz przeciwnie ma znaczenie obciążające, bo nic nie stało na przeszkodzie, aby w tych istotnych dla sprzedaży wartościowego składnika majątu kwestiach udzielone zostały pokrzywdzonej rzetelne informacje i zadbano o zapewnienie warunków do uzyskania ekwiwalentnego świadczenia, a tak z całą pewnością się nie stało. Apelujący zmierzając do przekonania o pełnym rozeznaniu pokrzywdzonych w warunkach transakcji i woli przystania na nie, zdają się zapominać, że mowa jest o niespełna osiemdziesięcioletniej pokrzywdzonej utrzymującej się z emerytury i nie dysponującej większymi zasobami finansowymi pozwalającymi choćby na swobodną zapłatę kosztów zarządu kamienicą, czy jej wyremontowanie, a miałaby chcieć świadomie i rozważnie wyzbyć się majątku swojego i brata o znacznej wartości na rzecz obcych sobie ludzi w osobach kuratora spadku i jego pełnomocnika będącego adwokatem, tylko po to, by Ci powiększyli stan posiadania.

H. K. znajdowała się w inkryminowanym czasie pod wpływem, czy nawet swoistą presją oskarżonych deklarujących przychylność, pomocność, a nade wszystko uczciwość zamiarów było oczywiste, co nie ulega kwestii, podobnie jak i to, że owo zaufanie zostało przez oskarżonych F. i G. nadwątlone w wyniku ujawnionych w toku procesu karnego ich zachowań i inicjowanych zdarzeń, o jakich bądź to nie wiedziała, bądź też nie została lojalnie poinformowana, a czego dobitnym świadectwem jest już stanowcza postawa pokrzywdzonej, która po uzyskaniu wiedzy o rzeczywistej wartości swoich i brata udziałów, jak i inkryminowanych działaniach oskarżonych podjętych na ich szkodę, zażądała wyrównania należnej ceny, ostatecznie zgadzając się na sumy po 200 tys. zł dla niej i brata wyraźnie zaznaczając, że chce zapłaty jednorazowo i szybko (k. 4006), a co ewidentnie wynikało z jej wcześniejszych negatywnych doświadczeń z kilkuletnią zwłoką w spłacie przez oskarżonych należności. Z powyższego jasno wynika zarazem, że gdyby pokrzywdzeni mieli wcześniej świadomość sytuacji, w jakiej zostali przez oskarżonych postawieni i jak znaczną korzyść majątkową ich kosztem Ci osiągnęli, retoryka ich wypowiedzi byłaby diametralnie inna, a co lojalnie winni uwzględnić także apelujący, podczas gdy tendencyjnie selekcjonują pod obrane tezy niektóre z wypowiedzi pokrzywdzonych mające komponować się z forsowaną linią obrony.

Decyzja oskarżonych o naprawieniu szkody poprzez zapłatę przez A. F. na rzecz pokrzywdzonych łącznie 400 tys. zł była przez jego obrońcę tendencyjnie tłumaczona jako wynikająca z obaw przed odpowiedzialnością karną, nie zaś z poczucia winy, a co w najmniejszym stopniu nie przekonuje skoro osoba niewinna nie ma najmniejszych powodów, aby niepokoić się o poniesienie konsekwencji za coś czego nie uczyniła. Sąd Apelacyjny uznaje zatem, że taka postawa sprawcy potwierdza przede wszystkim zrozumienie skali bezprawia swoich czynów, a co za tym idzie i obowiązku zrekompensowania pokrzywdzonym szkód, a co w realiach analizowanej sprawy przemawiało na ich korzyść, uzasadniając w przypadku A. F. także założenie pozytywnej prognozy kryminologiczno-społecznej, a stąd i warunkowe zawieszenie wykonania orzeczonej kary 1 roku pozbawienia wolności. Jako niezrozumiałe uznać zatem należało deprecjonowanie tego faktu, jak czyni to skarżący obrońca, bo takie tłumaczenie wcale oskarżonym nie służy.

Warto także przypomnieć obciążające oskarżonych okoliczności postępowania cywilnego przed Sądem Rejonowym dla Krakowa-Krowodrzy w Krakowie I Wydział Cywilny pod sygn. akt I Ns 36/16/K z wniosku kuratora spadku D. G., którego pełnomocnikiem był P. F. o zezwolenie sądu na dokonanie czynności przekraczającej zwykły zarząd poprzez „wyrażenie zgody na sprzedaż udziału wynoszącego ¼ części w nieruchomości położonej w K. przy (...), składającej się z (...), obręb (...) zabudowanej budynkiem mieszkalnym, który to udział wchodzi w skład spadku po M. P. na rzecz podmiotu wyłonionego przez kuratora spadku za cenę ustaloną na podstawie operatu szacunkowego sporządzonego w dniu 30 lipca 2020 r. przez rzeczoznawcę majątkowego L. K. (nr uprawnienie (...)) tj. za 118.250 zł, która to kwota odpowiada obecnym warunkom rynkowym, aktualnym na datę złożenia niniejszego wniosku”, a co obliczone było na rozporządzenie przez oskarżonych całością udziałów we własności tej nieruchomości. Nie było wszak dziełem przypadku złożenie tego wniosku dzień po zawarciu przez P. F. drugiej z opisanych umów przedwstępnych z z H. K., co w jaskrawy sposób wskazywało na konsekwentnie realizowany przez niego z góry powzięty plan przestępczy. Przypomnieć wystarczy kilka faktów prawidłowo odtworzonych przez Sąd I instancji, które wpisują się w scenariusz inkryminowanych zdarzeń jako równie silnie zdeterminowane na osiągnięcie tego celu. Otóż, jak prawidłowo to ustala Sąd meriti na rozprawie w dniu 1 grudnia 2020 r., a zatem już po zbyciu udziałów pokrzywdzonych A. F., obecni przed Sądem Rejonowym dla Krakowa-Krowodrza oskarżeni P. F. i D. G.podejmowali działania obliczone na wprowadzenie sądu w błąd w tym zatajając, że H. K. i M. S. objęli już spadek po M. P. i nim zadysponowali i że od 15 października 2020 r. właścicielem ¾ udziałów w prawie własności nieruchomości należało do A. F., a pozostałe ¼ tych udziałów przypadało już tylko spadkobiercom M. B.. Co więcej, oskarżeni nie ujawnili, a wręcz D. G. wyraźnie oświadczył, że nie miał informacji pozwalających na ustalenie następców prawnych M. B., choć obaj oskarżeni doskonale wiedzieli, że jedną z nich była U. M., wszak jej pełnomocnik adw. D. F. już w marcu 2018 roku wyekspediowała do D. G.pisemne żądanie odstąpienia od zarządzania spadkiem po M. P. i nie narażanie spadkobierców na koszty, wprost wskazując, że postępowanie spadkowe po M. P. zostało zakończone, dlatego ustanowiony kurator winien zakończyć działania, podczas gdy nadal włada majątkiem spadkowym, jakby był jego właścicielem. Pełnomocnik podniosła nadto, że kolejnym etapem będzie zainicjowanie postępowania spadkowego celem ustalenia spadkobierców po M. B.. Co istotne, w odpowiedzi na takie dictum oskarżony P. F. jako pełnomocnika D. G., zaoferował U. M. kwotę 50 tys. zł za jej udział w spadku zapowiadając, że w razie nie przyjęcia propozycji sprawa trafi do sądu i narazi ją na koszty w wysokości 30 tys. zł (k. 25156).

W toku wspomnianego postępowania przed Sądem Rejonowym dla Krakowa-Krowodrzy w Krakowie w dniu 16 grudnia 2020 r. P. F. złożył także do akt pisemne zgody H. K. i M. S. datowane na 14 grudnia 2020 r. na sprzedaż przez kuratora spadku D. G.udziału w nieruchomości przy (...) w K., a nadto twierdził, że w sprawie wyłączona była możliwość naruszenia jakichkolwiek praw spadkowych H. K. oraz M. S., bowiem nie sprzeciwili się sprzedaży ¼ udziału w nieruchomości, podczas gdy sam uczestniczył w zbyciu ich udziałów we własności nieruchomości w dniu 15 października 2020 r. ojcu, a zatem doskonale wiedział, że nie mieli już żadnej legitymacji do dysponowania jakimikolwiek udziałami spadkowymi po M. P., czego świadomości nie posiadali jednak ani pokrzywdzeni, ani też sąd. Ponadto jak słusznie zauważa Sąd meriti oskarżeni przedłożyli sądowi operat szacunkowy L. K. dotyczący wyceny budynku jako przeznaczonego do rozbiórki wiedząc dobrze, że budynek z powodzeniem może zostać wyremontowany.

Te zabiegi D. G.i P. F. okazały się owocne, bo finalnie Sąd Rejonowy dla Krakowa-Krowodrzy w Krakowie wyraził zgodę na wnioskowaną czynność przekraczającą zwykły zarząd mocą postanowienia z 22 grudnia 2020 r. zezwalając kuratorowi D. G.na sprzedaż ¼ części z wchodzącego w skład masy spadkowej po M. P., udziału w nieruchomości przy ul. (...) w K. - na rzecz podmiotu wyłonionego przez kuratora spadku z pominięciem trybu sprzedaży nieruchomości w toku egzekucji, za cenę nie niższą niż 118.250, w efekcie czego już pod koniec grudnia 2020 r. P. F. złożył w biurze pośrednictwa obrotu nieruchomościami, w którym zatrudniona była jego znajoma K. K., ofertę sprzedaży całej kamienicy przy ul. (...) w K. za kwotę 1.500.000zł- 1.600.000 zł, z informacją, że w 80% właścicielem kamienicy jest A. F., zaś w 20 % - kurator D. G. W efekcie już w dniu 8 stycznia 2021 r. podpisana została umowy przedwstępna sprzedaży ¾ udziałów nabytych od pokrzywdzonych przez oskarżonego A. F. kupującemu (...) Sp. z o.o. reprezentowanej przez (...), które ostatecznie zostały zbyte aktem notarialnym z dnia 17 lutego 2021 r. za kwotę 1.481.750 zł. Suma ta nie pozostawia wątpliwości, że należność przewidziana za udziały dla pokrzywdzonych w prawie własności tej nieruchomości została w oszukańczy sposób zaniżona, skoro pomiędzy 15 październikiem 2020 r. kiedy oszacowano wartość przedmiotu umowy na 100 tys. zł a styczniem 2021 r. kiedy uzyskano za to prawie 1,5 mln złotych stan techniczny i prawny nieruchomości nie uległ zmianie.

W dniu 8 stycznia 2021 r. podpisano także umowę przedwstępną sprzedaży wspomnianych ¼ udziałów za kwotę 118.250 zł pomimo, że postanowienie sądu zezwalające kuratorowi spadku na tę czynność nie było w tej dacie prawomocne i nadal nie uzyskało takiego waloru, stąd do zawarcia umowy przyrzeczonej sprzedaży udziałów w ustalonym w akcie notarialnym terminie nie doszło.

Kończąc ten wątek wskazać należy, że P. F. i D. G.zostali prawomocnie uniewinnieni od zarzutów oszustw sądowych opisanych w punktach II i IV części wstępnej wyroku, jednak niezależnie od tego ich zreferowane wyżej zachowania ocenić trzeba jako wpisujące się w scenariusz przypisanych im występków, a zarazem wysoce nagannych, nieetycznych i nielojalnych procesowo postaw adwokata i kuratora spadku, którzy pogwałcili zasady, jakim w swoich profesjach winni hołdować, a co także jaskrawo dowodzi ich luźnego stosunku do poczucia odpowiedzialności za prawdę, której także w niniejszym postępowaniu karnym nie zdecydowali się szczerze wyjawić.

Poza tym wszystkim co wyżej powiedziano o działaniu wspólnym i w porozumieniu P. F. z D. G. świadczyło także i to, że poza znajomością na gruncie zawodowym powiązani byli także majątkowo i personalnie, choćby w ramach (...) Sp. z o.o., co szczegółowo odtworzył Sąd I instancji, a spółka ta została wprowadzona do nieruchomości pokrzywdzonych jako najemca zwolniony od czynszu, o czym także pokrzywdzona H. K. nie była informowana, podobnie jak i o uzyskaniu odszkodowania za korzystanie z lokali mieszkalnych w kamienicy od miasta w kwocie około 60 tys. zł, które także trafiły na rachunek oskarżonych. Niewątpliwie mieli oni zatem pełne zaufanie do siebie, typowe dla osób powiązanych wspólnym kryminalnym celem, a nade wszystko łączyła ich zmowa i spójność w działaniach realizowanych na drodze przestępstwa oszustwa, a co w sposób bezbłędny odtworzył i poddał właściwej ocenie materialnoprawnej Sąd meriti, wyczerpująco wyjaśniając istotę działania wspólnego i w porozumieniu oskarżonych.

Nie budzi także zastrzeżeń Sądu Apelacyjnego ustalona przez Sąd Okręgowy wartość spornej nieruchomości, a zarazem przedmiotu inkryminowanych czynów oskarżonych. Sąd I instancji podjął niezbędny wysiłek, aby rzetelnie tę kwestię wyjaśnić, a w konsekwencji wycenić udziały pokrzywdzonych w prawie własności spornej nieruchomości w sposób uwzgledniający wszelkie dane winne mieć wpływ na jej miarkowanie. Proces ten był czasochłonny i pracochłonny co świadczy o rzetelnym dochodzeniu przez Sąd meriti do prawidłowych ustaleń, przecząc supozycji skarżących o ich dowolności. Sąd I instancji trafnie uznał za rzetelne wnioski opinii biegłych sądowych M. W. i E. H., którzy profesjonalnie oszacowali wartość rynkową spornej nieruchomości położonej przy ul(...) w K. na dzień 13 sierpnia 2020 r. na kwotę 1.045.064 zł, na dzień 22 grudnia 2020 r. - na 1.064.122 zł, a na 1 lutego 2022 r. -na kwotę 1.070.158 zł. Biegli ustalili przy tym prawidłową wartość rynkową udziałów pokrzywdzonych H. K. i M. S. w prawie własności nieruchomości, w przypadku odrębnej ich sprzedaży- tj. udziału większościowego- ¾ na datę ich sprzedaży w dniu 15 października 2020 r. na sumę 709.457 zł. W opiniach rzeczowo i wyczerpująco odnieśli się do wszystkich istotnych mierników wyceny, w tym korygujących w postaci złego stanu technicznego kamienicy posadowionej na nieruchomości, stąd oczywiste było oparcie się na niej przez Sąd I instancji przy określeniu wartości przedmiotu przestępstwa, a dalej wysokości wyrządzonej pokrzywdzonym szkody. Nie wdając się w bardziej szczegółowe rozważania, bo wszystkie istotne w tym względzie kwestie zostały omówione w pisemnych motywach wyroku wystarczy stwierdzenie, że stanowisko oskarżonych jakoby w inkryminowanym czasie kamienica położona na spornej nieruchomości znajdowała się w katastrofalnym stanie, była ruiną zagrażającą bezpieczeństwu, nadawała się wyłącznie do rozbiórki, ewentualnie wymagała niebotycznych nakładów finansowych przekraczających wartość budynku – w najmniejszym stopniu nie przekonują, bo gdyby tak było to nie doszłoby do tak szybkiego znalezienia kupca, który gotowy był zapłacić za nieruchomość 1,5 mln złotych. B. T. stanowczo zeznał, że nie rozważał nigdy wyburzenia kamienicy, a przecież zakupił ją w takim stanie, w jakim znajdowała się w dacie aktu notarialnego sprzedaży udziałów pokrzywdzonych przez P. F. - ojcu A. F. w dniu 15 października 2020 r.

Zupełnie chybione są przy tym zarzuty apelacyjne oskarżonego P. F. oraz obrońcy oskarżonego A. F., jakoby Sąd I instancji miał dysponować w sprawie trzema, ewentualnie dwiema opiniami biegłych rzeczoznawców majątkowych dotyczących oszacowania wartości spornej nieruchomości i finalnie niesłusznie oprzeć się na wnioskach opinii biegłej E. H., bo w rzeczywistości uzyskano w toku procesu karnego wyłącznie opinie sądowe biegłych E. H. i M. W. pisemne i ustną, zaś pozostałe zalegające w aktach sprawy tzw. ekspertyzy B. L. czy L. K. nie były opiniami biegłych, bo ich autorzy w takim charakterze nie zostali powołani postanowieniem organu procesowego, czego wymaga przepis art. 194 k.p.k. Co więcej, L. K. został przesłuchany w charakterze świadka, a jego zeznania częściowo oceniono jako nie zasługujące na wiarę. Nie popełnił Sąd I instancji także żadnego błędu odstępując od skonfrontowania opinii biegłych sądowych i wspomnianych ekspertyz, czy ich autorów z biegłymi sądowymi, bo też żadnych podstaw do tego nie było, skoro wspomniana opinia biegłych sądowych została oceniona przez Sąd Okręgowy jako pełna, wewnętrznie niesprzeczna i jasna, a stąd brak było podstawy prawnej z art. 201 k.p.k. do jej uzupełniania czy dalszej weryfikacji, w tym odnośnie przyjętej przez biegłych przy opiniowaniu metody badawczej, a już tym bardziej stosowanych przepisów. Dobór metody badawczej, w tym wypadku porównawczej, należy do opiniujących biegłych i nie sposób tej decyzji deprecjonować wyłącznie dlatego, że przy innej metodzie, np. likwidacyjnej, ich konkluzje mogłyby być korzystniejsze dla oskarżonych, w sytuacji gdy do zastosowania takiego sposobu określenia wartości spornej nieruchomości w sprawie niniejszej brak było jakichkolwiek powodów. Ze wszech miar chybione były ponadto sugestie apelujących, żeby wysokość przedmiotu przestępstwa, a dalej szkody, ustalać wedle cen nieruchomości na datę zawarcia pierwszej z umów przedwstępnych sprzedaży tj. 24 kwietnia 2017 r., a co jest wykluczone, skoro oszustwo oskarżonych było procederem rozciągniętym w czasie, a jego finał przypadał na datę zawarcia umowy przyrzeczonej sprzedaży udziałów pokrzywdzonych w dniu 15 października 2020 r., kiedy ostatecznie do skutku w postaci niekorzystnego rozporządzenia ich mieniem doszło.

Chybione zatem były stawiane przez apelujących zarzuty obrazy przez Sąd meriti typowanych przepisów proceduralnych, w tym z art. 7, 193 i 200 k.p.k., a obliczone na ograniczenie zakresu grożącej oskarżonym odpowiedzialności karnej. Już poza wszystkim można wskazać, że gdyby w rzeczywistości oskarżeni uznawali rzeczoną kamienicę za ruinę nadającą się wyłącznie do rozbiórki to po pierwsze nie wprowadzaliby do budynku najemcy (...) Sp. z o.o., po wtóre nie byliby tak zdeterminowani w dążeniu do przejęcia udziałów w prawie własności całej nieruchomości, a finalnie jej zakupu przez A. F., tym bardziej, że oskarżeni F.zgodnie wyjaśniali, że przy swoich decyzjach biznesowych kierowali się podstawową regułą rynku, aby rzecz tanio kupić a drogo sprzedać, co P. F. skonkludował jako zasadę, jaką można również było zastosować do umów zawartych z pokrzywdzoną K.. Te poniekąd cyniczne na gruncie sprawy niniejszej supozycje oskarżonych potwierdzają rzeczywiste motywy ich działań inspirowanych motywacją ściśle finansową, wszak nie może być tu mowy o jakimkolwiek innym celu, a już szczególnie sugerowanym przez apelujących natury altruistycznej. Wracając zatem do podkreślanej przez skarżących chęci udzielenia pomocy pokrzywdzonym przez P. F. i D. G. warto zwrócić uwagę, że oskarżonych tych nie wiązały z pokrzywdzonymi stosunki zawodowe czy relacje osobiste mogące taką postawę tłumaczyć, a zgodzenie się z koncepcją obrony wymagałoby zignorowania wszystkich obciążających danych, do czego nie było żadnych powodów patrząc na skalę dysproporcji świadczeń wzajemnych, jak i na elementy strony podmiotowej i przedmiotowej czynów oskarżonych, ale i zawodów wykonywanych przez P. F. i D. G., którym z tej racji pokrzywdzona tak dalece zaufała i zawierzyła swoje i brata sprawy majątkowe, licząc nie tylko na fachowość, rzetelność, ale nade wszystko uczciwość kuratora spadku i adwokata, co jednak okazało się jedynie życzeniem na wyrost.

Nietrafne były także zarzuty obrońcy oskarżonego A. F., jakoby Sąd I instancji dowolnie przyjął po jego stronie doświadczenie i wiedzę na temat funkcjonowania rynku obrotu nieruchomościami, a zatem i możliwości łatwego zdemaskowania oszukańczych zabiegów syna. Wszak sam oskarżony A. F. w swoich wyjaśnieniach przyznał, że prowadził firmę zajmującą się pośrednictwem w kupnie-sprzedaży nieruchomości, więc orientował się jakie były ceny nieruchomości w K., co też można było łatwo sprawdzić (k. 3665). Nie sposób przy tym znaleźć słabych momentów w stanowisku Sądu I instancji co do sprawstwa i winy tego oskarżonego, w tym krytycznej oceny okoliczności zawarcia przez A. F. umowy przyrzeczonej sprzedaży udziałów w prawie własności nieruchomości pokrzywdzonych, reprezentowanych przez jego syna P. F., a które jasno potwierdzały kryminalny charakter tej czynności prawnej, o czym dobitnie świadczył także fakt zawarcia w akcie notarialnym nieprawdziwego oświadczenia o zapłacie pokrzywdzonym całej ceny.

Z kolei, zarzucony w apelacji jego obrońcy błąd w ustaleniach Sądu I instancji mający polegać na uznaniu, że A. F. był obecny przy spisaniu przez H. K. aktu notarialnego z P. F. z sierpnia 2018 r. jako, że dotyczy okoliczności irrelewantnej z punktu widzenia odpowiedzialności karnej oskarżonego, który został skazany za występek popełniony w dniu 15 października 2020 r., nie wymaga szerszych odniesień, podobnie jak i niepoważne tłumaczenia oskarżonego o braku zamiaru sprzedaży udziałów w dacie ich nabycia. Słusznie bowiem Sąd I instancji skonstatował, że analiza sekwencji zdarzeń, jak też bliskość czasowa pomiędzy datą aktu notarialnego z dnia 15 października 2020 r., a ich sprzedażą, jasno wskazywały, że była to sprawnie przeprowadzona operacja nakierowana na maksymalizację zysków z udziałem ścisłego grona osób dażących się pełnym zaufaniem tj. A. F., P. F. i D. G., typowym także dla środowisk połączonych wspólnym celem przestępczym.

Podsumowując to wszystko, wskazać trzeba, iż w realiach sprawy niniejszej istniały tak szczególne okoliczności związane ze zbyciem udziałów pokrzywdzonych w prawie własności spornej nieruchomości, że trudno kwestionowaną transakcję postrzegać jako standardową, czego w apelacjach domagali się skarżący zapominając, że najprostszym sposobem na wykazanie przez oskarżonych, że nie kierowali się oszukańczym zamiarem doprowadzenia pokrzywdzonych do niekorzystnego rozporządzenia mieniem było choćby wystawienie w ich własnym imieniu oferty sprzedaży nieruchomości, bo poza chęcią uzyskania własnej korzyści nic nie tłumaczyło ich zabiegów o wyzucie H. K. i M. S. z majątku z tak istotną szkodą. Wówczas to pokrzywdzeni byliby beneficjantami tej wysoce intratnej transakcji, nie zaś oskarżony A. F. i to na ich rachunek wpłynęłaby suma prawie 1.500.000 złotych, nie zaś zaledwie 100 tys. zł, jak to ukartowali oskarżeni. Z kolei, to w jaki sposób rozdzielony został ten zysk pomiędzy działających wspólnie i w porozumieniu oskarżonych pozostaje poza zainteresowaniem sądów obu instancji, jako okoliczność prawnie irrelewantna dla bytu przestępstwa popełnionego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, bo za taką należy rozumieć - zgodnie z art. 115 § 4 k.k. – zarówno korzyść dla siebie, jak i kogo innego.

Oskarżani i wtórujący im obrońcy podkreślają nadto, że pokrzywdzeni nie chcieli zarobić na tej transakcji, a jedynie pozbyć się problemu, nie mieli zatem motywacji merkantylnej tyle tylko, że przepis art. 286 § 1 k.k. w zespole znamion nie wymienia działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej samej ofiary, a sprawcy przestępstwa doprowadzającego ofiarę oszukańczymi sposobami do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, stąd kryteria te odnosić należy do stanu zobiektywizowanego. Pamiętać także trzeba, że oszukańczy charakter działań oskarżonych został zdemaskowany wyłącznie dzięki interwencji organów państwa i wymagał długotrwałego i skomplikowanego gromadzenia dowodów pozwalających na poczynienie prawdziwych ustaleń faktycznych, a co także wskazuje na stopień możliwej nieświadomości pokrzywdzonych, którzy gdyby nie instytucjonalne działania zostaliby bezpowrotnie wyzuci z wartościowego składnika majątku bez ekwiwalentnego świadczenia wzajemnego. To ochronie ofiar takich bezprawnych zachowań, jak miało to miejsce w przypadku pokrzywdzonych H. K. i M. S., służy art. 286 § 1 k.k., bo tak istotne jest by karać i piętnować nieuczciwość kontrahentów.

Apelujący zmierzają również do podważenia ważności umowy sprzedaży udziałów M. S. reprezentowanego przez oskarżonego P. F. dlatego, że ten miał przekroczyć zakres udzielonego mu przez pokrzywdzonego umocowania z powodu wymienienia w dokumencie pełnomocnictwa jednego nr działki, z tych którymi finalnie rozporządził w imieniu mocodawcy, a jego czynność prawna nie doczekała się potwierdzenia w trybie art. 103 § 1 k.c., co zdaniem skarżących skutkuje nie tylko nieważnością umów, ale i pozbawia M. S. statusu pokrzywdzonego przestępstwem w rozumieniu art. 49 § 1 k.p.k. supozycje tego rodzaju skwitować trzeba jako rażące na gruncie sprawy niniejszej niedorzecznością niezależnie od ich obudowania argumentacją natury cywilnoprawnej. Przede wszystkim zadaniem postępowania karnego w sprawie oskarżonych nie było badanie ważności umów objętych zarzutami, ani czy zostały podpisane przez P. F. w zakresie czy z przekroczeniem umocowania, bo gdyby tak w rzeczywistości było to byłaby to wyłącznie okoliczność dodatkowo go obciążająca, nie zaś odciążająca. Celem niniejszego procesu było natomiast stwierdzenie czy zostało popełnione na szkodę pokrzywdzonych, w tym M. S. oszustwo w wyniku podstępnych zabiegów oskarżonych i z tego obowiązku Sąd meriti prawidłowo się wywiązał. Sąd Apelacyjny nie uznaje zatem za konieczne podejmowanie rozważań prawnych w tym wątku, bo te musiałyby mieć wyłącznie walor dydaktyczny, a nie temu służą pisemne motywy wyroku. Tym samym nie doszło do obrazy przez Sąd I instancji regulacji z art. 8 k.p.k., do czego także dojść nie mogło w sposób zarzucony przez obrońcę oskarżonego P. F..

Zupełnie niezrozumiałe są zarzuty obrońcy oskarżonegoD. G.dotyczące naruszenia przez Sąd I instancji art. 89 k.p.k. w zw. z art. 94 k.p.k. (w zarzucie błędnie powołano k.p.c.) w ten sposób, że „sąd nie został zawiadomiony przez dotychczasowego obrońcę D. G. o tym, że upoważnienie do obrony zostało mu wypowiedziane, a co za tym idzie oskarżony ten faktycznie miał nie być reprezentowany przez żadnego obrońcę i nie doszło przez to do realizacji jego prawa do obrony z wyboru, ewentualnie ubiegania się o wyznaczenie obrońcy z urzędu”. Zupełnym już kuriozum jest stanowisko apelującego obrońcy, że uchybienie jakie ujął w zarzucie odwoławczym zostało mu „zaawizowane bezpośrednio przez oskarżonego”, a z czego wynika jak się zdaje, że okoliczności tej apelujący samodzielnie nie weryfikował w oparciu o materiał aktowy sprawy, w tym treść protokołów rozpraw, które nakazują tego rodzaju zarzuty ocenić jako niedorzeczne. Wynika z nich bowiem jasno, że na każdym terminie rozprawy głównej D. G. był reprezentowany przez swojego obrońcę, niezależnie od tego czy osobiście czy przez wyznaczonego substytuta, miał tego pełną świadomość, bo z reguły osobiście uczestniczył w rozprawach przed Sądem Okręgowym i nigdy nie zgłosił choćby sprzeciwu co do podmiotu go reprezentującego, ani też nie sygnalizował rezygnacji z dotychczasowego obrońcy, nie mówiąc już o tym, że obrona oskarżonego nie była obligatoryjna. Skoro zatem ogólnikowość i brak merytorycznej argumentacji cechuje zarówno sam zarzut obrazy typowanych wyżej przepisów, jak i odnośną część pisemnego uzasadnienia apelacji, nie ma powodu, aby tej kwestii poświęcać więcej uwagi.

Nie sposób zgodzić się także z zarzutem apelacyjnym obrońcy oskarżonego P. F. odnośnie obrazy art. 586 k.p.k. poprzez przesłuchanie M. S. w drodze telekonferencji bez udziału przedstawiciela dyplomatycznego RP lub urzędu konsularnego, z ewentualnym pominięciem procedury z art. 586 § 2 k.p.k., a przez to przesłuchanie osoby co do której miałoby nie być pewności czy była pokrzywdzonym M. S., którego zeznania miały stanowić - wedle skarżącego - główny dowód obciążający oskarżonych. Z kolei, oskarżony P. F. uchybienie Sądu meriti wiąże tutaj z naruszeniem art. 177 § 2 pkt. 2 k.p.k. i art. 410 k.p.k., a następczo także art. 586 k.p.k., jako że nie podjęto próby wezwania świadka do bezpośredniego stawiennictwa na rozprawie, a co w połączeniu z koniecznością uzyskania jego wypowiedzi na temat dokumentów, które należało mu okazać i wyeliminowania wątpliwości co do potencjalnego wpływu osób trzecich na treść jego zeznań, miało prowadzić do błędnych ustaleń faktycznych polegających na uznaniu zeznań świadka za kompletne i wiarygodne. Zdaniem oskarżonego P. F. konieczność ponownego przesłuchania M. S. służyć ma „zasadzie formalizmu”, podczas gdy tego rodzaju reguła nie jest znana procesowi karnemu, nie mówiąc już o tym, że nie sposób sobie wyobrazić jak opisane naruszenie miałoby wpływać na treść zaskarżonego wyroku. Tak więc stanowisko apelujących w tym wątku jest nie tylko niezrozumiałe, ale i przeczy istocie zarzutu opartego na względnej przyczynie odwoławczej z art. 438 pkt. 2 k.p.k. W omawianej kwestii wystarczy zatem wskazać, że w świetle art. 586 k.p.k. nie ma żadnych przeszkód, aby przesłuchanie osoby w charakterze świadka odbyło się w trybie art. 177 § 1a i § 1b k.p.k., który zezwala na to przy użyciu urządzeń technicznych umożliwiających przeprowadzenie tej czynności na odległość z jednoczesnym bezpośrednim przekazem obrazu i dźwięku, a co miało miejsce przy przesłuchaniu świadka M. S. na rozprawie głównej w dniu 11 grudnia 2023 r. Była to zarazem czynność procesowa sądu w postępowaniu sądowym, o której terminie uczestnicy postępowania, w tym obrońcy i oskarżeni byli zawiadomieni, a brali w niej udział prokurator, oskarżony P. F. oraz obrońcy oskarżonych. M. S. został wylegitymowany na podstawie okazanego paszportu, potwierdził dane personalne, a następnie złożył obszerne i szczegółowe zeznania, których treść nie pozostawia wątpliwości co do jego tożsamości, wszak zbornie relacjonował znane mu fakty, w tym dane wrażliwe, o jakich wyłącznie on mógł mieć wiedzę. W czasie przesłuchania obecni na rozprawie oskarżony i obrońcy nie zgłaszali zastrzeżeń co do tożsamości świadka, czy swobody składanych przez niego zeznań, w tym ewentualnego wpływu na ich treść osób trzecich, bądź korzystania przez świadka z notatek, czy zapisków. Mieli także pełną swobodę do zadawania świadkowi pytań, ale i okazania dokumentów, czego przesłuchanie w trybie zdalnym nie wykluczało. Tym samym zupełnie niezrozumiałe jest obecnie zarzucanie sądowi, że dopuścił się wspomnianych uchybień proceduralnych, czy też zachodziła konieczność ponownego bądź uzupełniającego przesłuchania M. S., bo są to twierdzenia całkowicie gołosłowne w świetle powyższych ustaleń i uwag, a zarazem jawią się jako obliczone wyłącznie na bezzasadne przedłużenie postępowania karnego. Zawartość treściowa depozycji M. S. także wyklucza uznanie, że referował on znane mu fakty w sposób stronniczy, czy nawet niekorzystny dla oskarżonych, nie wysuwał także wobec nich dodatkowych roszczeń, a co najistotniejsze nie miał także bezpośredniej wiedzy na najbardziej newralgiczne z punktu widzenia ich odpowiedzialności karnej okoliczności, bo też we wszystkich czynnościach, w tym prawnych, reprezentowała go w inkryminowanym czasie siostra H. K.. Nie miał też żadnego kontaktu z kuratorem spadku D. G.i jedynie incydentalny z Piotrem Fojtkiem na etapie udzielania mu pełnomocnictwa notarialnego.

Z powołanych względów oczywiste staje się, że nawet nie dochowanie przez Sąd I instancji przewidzianego w art. 177 § 1a i § 1b k.p.k. warunku dotyczącego udziału w przesłuchaniu w miejscu przebywania świadka dodatkowych osób, nie miało to żadnego znaczenia dla ważności tej czynności procesowej, ani nie niwelowało jej prawidłowości, wszak w świetle obecnego brzmienia cytowanego przepisu oczywiste musi być, że zadaniem podmiotu znajdującego się w miejscu przeprowadzania czynności w trybie zdalnym jest wyłącznie dopełnienie czynności materialno-technicznych, tj. sprawdzenie tożsamości świadka oraz zapewnienie prawidłowości przekazu (tak D.Świcki Komentarz do Kodeksu postępowania karnego, do art. 177, Lex 2025 i L.K. Paprzycki [w:] Grajewski, Paprzycki, Steinborn, Kodeks, t. 1, 2015, komentarz do art. 177), a w tych kwestiach nie doszło do jakichkolwiek nieprawidłowości w czasie przesłuchania M. S. na rozprawie głównej. Konkludując zarzuty apelacyjne obrazy cytowanych przepisów procedury karnej nie mogły okazać się skuteczne wobec braku wpływu wytkniętych przez apelujących uchybień na treść zaskarżonego wyroku.

Finalnie, opierając się na trafnej ocenie Sądu Okręgowego odnośnie okoliczności doprowadzenia przez oskarżonych P. F., D. G.i A. F. pokrzywdzonych H. K. i M. S. do niekorzystnego rozporządzenia udziałami w prawie własności rzeczonej nieruchomości za ułamek ceny rynkowej, nie było w realiach sprawy niniejszej żadnych wątpliwości, że doszło w tym przypadku do popełnienia przestępstwa oszustwa, nie zaś niekaralnego zawarcia transakcji cywilnoprawnych korzystnych dla jednej ze stron, co byłoby dopuszczalne gdyby nie to, że nastąpiło w efekcie oszukańczych zabiegów oskarżonych w sposób odtworzony w wyrokowych ustaleniach faktycznych. Brak było zatem jakichkolwiek podstaw do podważania przyjętej przez Sąd Okręgowy oceny prawnej przestępstw przypisanych P. F. i D. G. z art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k. oraz A. F. z art. art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k., jaka poczyniona została w zgodzie z literalnym brzmieniem powołanych przepisów prawa oraz ich powszechnie akceptowaną wykładnią, a nadto adekwatnym opisem występków zawierających wszystkie ustawowe ich znamiona.

Oskarżeni P. F. i D. G. jak słusznie ustalił Sąd meriti działali w krótkich odstępach czasu i z góry powziętym zamiarem w rozumieniu z art. 12 § 1 k.k., a zatem w warunkach czynów ciągłych. Nie miał przy tym znaczenia odstęp czasu pomiędzy wyselekcjonowanymi w opisach przestępstw aktami notarialnymi, albowiem były to elementy z góry założonego planu, złożone i realizowane sukcesywnie przez oskarżonych. Oskarżeni wykorzystując swoje kompetencje zawodowe oraz walory intelektualne stosowali subtelne metody oddziaływania na H. K. od której wyłudzili udziały w nieruchomości za ułamkową część wartości i którą utwierdzali w przekonaniu o uczciwości intencji, tym bardziej, że jak słusznie zauważył Sąd a quo pokrzywdzona inaczej aniżeli oskarżani nie przywiązywała wagi do dóbr materialnych, więc tym łatwiej padła ofiarą ich podstępnych zabiegów. Oskarżeni działali wspólnie i w porozumieniu na przestrzeni kolejnych tygodni, miesięcy i lat, a zachowania te scalała klamra w postaci przyświecającego im celu osiągnięcia korzyści majątkowej kosztem pokrzywdzonych doprowadzonych do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości w kwocie nie mniejszej niż 609.457 złotych, w czym w dacie 15 października 2020 r. wziął udział oskarżony A. F. popełniając przestępstwo w sposób mu przypisany w punkcie 5 zaskarżonego wyroku. Jak stwierdził Sąd Najwyższy, podstawą odpowiedzialności karnej jest złożone zachowanie sprawcy i pokrzywdzonego, wzajemna aktywność sprawcy i pokrzywdzonego (por. wyrok SN z 15 listopada 2002 r., IV KKN 618/99, LEX nr 75460) i tak niewątpliwie w realiach kontrolowanej sprawy się stało.

Powyższe uwagi pozwalają zarazem na odparcie bezpodstawnego zarzutu oskarżonego P. F. jakoby jego przestępstwo nie było czynem ciągłym z uwagi na interwał dzielący kolejne umowy ujęty w opisie czynu, pomijając przy tym tendencyjnie w swojej argumentacji fakt złożenia oświadczenia objętego aktem notarialnym (...). (...) nr (...) z dnia 6 marca 2018 r., mocą którego wstąpił w ogół praw A. P. objętych umową przedwstępną z dnia 24 kwietnia 2017 r., a co jego kryminalne zabiegi jednoznacznie unaoczniło. W realiach sprawy niniejszej nie ma żadnych wątpliwości, iż w okresie od 24 kwietnia 2017 r. do 15 października 2020 r. oskarżony konsekwentnie realizował wespół z D. G. a następnie z ojcem A. F., plan przestępczy i w żadnym momencie od niego nie odstąpił. Nie ulega zatem kwestii, że inkryminowane zachowania oskarżonych P. F. i D. G.składały się na czyny ciągłe, tak jak to słusznie ustalił i ocenił Sąd I instancji nie dopuszczając się żadnego błędu w subsumcji odtworzonych faktów pod przyjęte w podstawach prawnych ich skazań przepisy, a zarazem czynił rozważania prawne w sposób utrwalony w linii orzeczniczej i literaturze przedmiotu, a czego apelujący nie zdołali skutecznie podważyć, wchodząc jedynie w nieuzasadnioną polemikę z merytorycznym stanowiskiem tegoż Sądu.

Nie mają także racji apelujący oskarżony P. F. i obrońca oskarżonegoD. G.podejmując próbę wykazania, że w podstawie prawnej skazania należało przyjąć przepis art. 12 k.k. w brzmieniu obwiązującym przed 15 listopada 2018 r., jako korzystniejszy dla oskarżonego zgodnie z regułą intertemporalną z art. 4 § 1 k.k., skoro inkryminowane zachowanie obejmowało okres przypadający zarówno przed, jak i po tej dacie. Tyle tylko, że przestępstwo popełnione w krótkich odstępach czasu i z góry powziętym zamiarem nie przestaje być czynem ciągłym wyłącznie dlatego, że w tym okresie dojdzie do zmiany przepisu mającego znaczenie przy jego ocenie prawnej. Czyn sprawcy stanowi bowiem niepodzielny byt, którego oceny prawnej należy dokonać w dacie gdy inkryminowane zachowanie dobiegło końca, wtedy bowiem przestępstwo jest zakończone otwierając drogę do pociągnięcia sprawcy za jego popełnienie do odpowiedzialności karnej. Nie była to dla Sądu Apelacyjnego kontrowersyjna kwestia, ani też zagadnienie wymagające szerszej uwagi w świetle nieprzekonywających kontrargumentów apelacji oskarżonego P. F., wszak nie o rozważania natury teoretycznej przy sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości chodzi, a o przedstawienie racji przemawiających za rozstrzygnięciem o sprawstwie i winie oskarżonego w zgodzie z utrwaloną praktyką orzeczniczą i tak też się stało w realiach analizowanego przypadku.

Za pozostawieniem tego wątku bez szerszych odniesień przemawia przede wszystkim fakt, że apelujący tą drogą zmierzali do wyrugowania z podstawy prawnej orzeczonych wobec D. G. i P. F. kar art. 57 b k.k., dodanego do kodeksu karnego w dniu 24 czerwca 2020 r., a zgodnie z którym skazując za przestępstwo określone w art. 12 § 1 k.k. sąd wymierza karę przewidzianą za przypisane sprawcy przestępstwo w wysokości powyżej dolnej granicy ustawowego zagrożenia do podwójnej wysokości górnej granicy ustawowego zagrożenia. Tyle tylko, że P. F. i D. G.nie zostali skazani na kary możliwie najniższe na podstawie cytowanego przepisu, a zatem 1 roku i 1 miesiąca pozbawienia wolności, co ewentualnie mogłoby otwierać drogę do rozważań czy regulacja ta determinowała ich wysokość, co kary im wymierzone wynosiły po 1 roku i 4 miesiące pozbawienia wolności, a zatem przekraczały dolny ustawowy próg z art. 57b k.k. Powyższe jasno wskazuje, że przepis ten nie miał przesądzającego znaczenia przy kształtowaniu wobec oskarżonych reakcji karnej za oszustwo jakiego się dopuścili, a o wysokości wymierzonych im sankcji zadecydowały pozostałe okoliczności obciążające, do jakich treściwie i wyczerpująco odniósł się Sąd meriti w odnośnych częściach formularza uzasadnienia.

Nie podzielając apelacji obrońców i oskarżonego kwestionujących winę P. F., D. G. i A. F. i oceny prawnej przypisanych im przestępstw, Sąd Apelacyjny nie znalazł również powodów do zmiany zaskarżonego wyroku w części penalnej. Orzeczone wobec oskarżonych kary są sprawiedliwe i współmierne do znacznego stopnia winy i społecznej szkodliwości ich czynów i z całą pewnością nie są surowe, nie mówiąc już o ich rażącej surowości, wszak kary pozbawienia wolności oscylują w dolnych granicach ustawowego zagrożenia, zaś grzywny w sumarycznym wymiarze uwzględniają dyrektywy sądowego wymiaru kar oraz możliwości zarobkowe i majątkowe oskarżonych, co też przekonywująco zostało omówione w pisemnym uzasadnieniu wyroku, a Sąd Apelacyjne wszystkie te rozważania przyjmuje za własne, podzielając także stanowisko Sądu meriti odnośnie orzeczonego wobec oskarżonych solidarnego obowiązku naprawienia na rzecz pokrzywdzonych pozostałej części szkody, a do czego apelujący nie zgłosili odrębnych zarzutów, co także potwierdza prawidłowość tego rozstrzygnięcia o charakterze kompensacyjnym.

Mając na uwadze powyższe Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy zaskarżony wyrok, brak było bowiem jakichkolwiek faktycznych czy prawnych podstaw do uwzględnienia wniosków odwoławczych zawartych w apelacjach o uniewinnienie oskarżonych od zarzutów, ewentualnie uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania sądowi I instancji, a do czego brak było jakichkolwiek podstaw proceduralnych.

W konsekwencji obciążono oskarżonych, w oparciu o przepisy art. 627 k.p.k. w zw. z art. 636 § 1 k.p.k., kosztami sądowymi postępowania odwoławczego obejmującymi opłaty adekwatne do rodzaju i wymiaru orzeczonych kar oraz wydatkami, na które złożył się stosunkowo rozdzielony ryczałt za doręczenia pism.

SSA Gwidon Jaworski SSA Karina Maksym SSA Iwona Hyła