sygn. I ACa 1162/24 27 sierpnia 2024 Sąd Apelacyjny w Gdańsku

Wyrok z 27 sierpnia 2024, sygn. I ACa 1162/24

Data orzeczenia 27 sierpnia 2024
Sąd Sąd Apelacyjny w Gdańsku
Wydział I Wydział Cywilny
Przewodniczący Sędzia Marek Machnij
Tagi
#Sąd Apelacyjny w Gdańsku #I Wydział Cywilny #wyrok

Sygn. akt: I ACa 1162/24

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 27 sierpnia 2024 r.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku I Wydział Cywilny

w składzie:

Przewodniczący: SSA Marek Machnij

Protokolant: sekr. sąd. Przemysław Juzwiszin

po rozpoznaniu w dniu 27 sierpnia 2024 r. w Gdańsku

na rozprawie

sprawy z powództwa E. S. i P. S.

przeciwko R. Bank (...) w W. wykonującemu w Polsce działalność gospodarczą w ramach oddziału R. Bank (...) (Spółka Akcyjna) Oddział w Polsce z siedzibą w W.

o ustalenie i zapłatę, ewentualnie o ustalenie i zapłatę

wskutek apelacji obu stron

od wyroku Sądu Okręgowego w Toruniu

z dnia 13 września 2022 r. sygn. akt I C 2165/19

1) zmienia zaskarżony wyrok:

a) w punkcie 3 (trzecim) w ten sposób, że dodatkowo zasądza od pozwanego R. Bank (...) w W. wykonującego w Polsce działalność gospodarczą w ramach oddziału R. Bank (...) (Spółka Akcyjna) Oddział w Polsce z siedzibą w W. na rzecz powodów E. S. i P. S. kwotę 710,64 zł (siedemset dziesięć złotych i sześćdziesiąt cztery złote) z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 15 stycznia 2020 r. do dnia zapłaty,

b) w punkcie 4 (czwartym) jedynie o tyle, że zasądza od pozwanego na rzecz powodów kwotę 11.434 zł (jedenaście tysięcy czterysta trzydzieści cztery złote) w miejsce kwoty 6.034 zł (sześć tysięcy trzydzieści cztery złote),

2) oddala apelację pozwanego,

3) zasądza od pozwanego na rzecz powodów kwotę 4.390 zł (cztery tysiące trzysta dziewięćdziesiąt złotych) tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia uprawomocnienia się orzeczenia o tych kosztach do dnia zapłaty.

Na oryginale właściwy podpis.

Sygn. akt: I ACa 1162/24

UZASADNIENIE

Powodowie E. S. i P. S. wnieśli o ustalenie nieważności umowy kredytu hipotecznego nr (...) z dnia 2 stycznia 2008 r., zawartej przez nich z (...) S.A. (poprzednikiem prawnym pozwanego R. Bank (...) w W. wykonującego w Polsce działalność gospodarczą w ramach oddziału R. Bank (...) (Spółka Akcyjna) Oddział w Polsce z siedzibą w W.) oraz zasądzenie od pozwanego kwot 106.451,80 zł i 7.153,01 CHF z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia doręczenia odpisu pozwu tytułem zwrotu nienależnych świadczeń spełnionych na podstawie tej umowy do dnia 22 listopada 2019 r., twierdząc, że jest ona bezwzględnie nieważna z powodu sprzeczności z prawem i zasadami współżycia społecznego postanowień, dotyczących indeksacji świadczeń stron za pomocą kursów CHF, które jednocześnie mogą zostać uznane za niedozwolone postanowienia umowne. Ewentualnie domagali się ustalenia, że wskazane bliżej postanowienia tej umowy są bezskuteczne wobec nich i nie wiążą ich, ponieważ stanowią niedozwolone postanowienia umowne oraz zasądzenia od pozwanego na ich rzecz kwot 36.595,51 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 23 lutego 2018 r. do dnia zapłaty i 7.153,01 CHF z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia doręczenia odpisu pozwu tytułem zwrotu części świadczeń nadpłaconych w powyższym okresie na podstawie abuzywnych postanowień umownych.

Pozwany wniósł o oddalenie powództwa, kwestionując je co do zasady i co do wysokości, w szczególności zaprzeczając, aby zawarta między stronami umowa kredytu była sprzeczna z przepisami ustawy lub zasadami współżycia społecznego albo zawierała jakiekolwiek postanowienia abuzywne. Ponadto podniósł zarzut braku po stronie powodów interesu prawnego w domaganiu się ustalenia nieważności umowy kredytu, a w toku procesu powołał się także na zarzut przedawnienia (k. 641v).

W piśmie procesowym z dnia 19 stycznia 2021 r. powodowie częściowo zmo-dyfikowali powództwo, domagając się zasądzenia na ich rzecz powoda kwot 106.451,80 zł i 10.270,28 CHF z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia doręczenia odpisu pozwu, a w przypadku roszczenia ewentualnego wnosili o zasądzenie na ich rzecz kwot 36.595,51 zł i 10.270,28 CHF z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia doręczenia odpisu pozwu. Pozostałe żądania pozwu podtrzymali bez zmian.

Następnie w piśmie procesowym z dnia 10 marca 2022 r. rozszerzyli roszczenie o zapłatę do kwot 109.322,64 zł i 13.598,38 CHF z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia doręczenia odpisu pozwu tytułem zwrotu wszystkich wpłat na rzecz pozwanego od dnia zawarcia umowy do dnia 22 lutego 2022 r., przy czym na rozprawie w dniu 31 marca 2022 r. wyjaśnili, że datą wymagalności rozszerzonego powództwa jest dzień 10 marca 2022 r. (k. 640).

Sąd Okręgowy w Toruniu wyrokiem z dnia 13 września 2022 r. ustalił, że zawarta między stronami w dniu 2 stycznia 2008 r. umowa kredytu hipotecznego nr (...) jest nieważna w całości, zasądził od pozwanego na rzecz powodów kwoty 108.612 zł i 13.598,38 CHF z odsetkami ustawowymi za opóźnienie wskazanymi bliżej w sentencji wyroku, oddalił powództwo w pozostałym zakresie, zasądził od pozwanego na rzecz powodów kwotę 6.034 zł tytułem zwrotu kosztów procesu z odsetkami ustawowymi za opóźnienie i nakazał pobrać od pozwanego kwotę 60 zł tytułem nieuiszczonych kosztów sądowych.

W uzasadnieniu wyroku Sąd Okręgowy przedstawił szczegółowe ustalenia faktyczne, dotyczące okoliczności, w jakich doszło do zawarcia między powodami a poprzednikiem prawnym pozwanego (...) S.A. umowy kredytu nr (...), sporządzonej w dniu 19 grudnia 2007 r. i podpisanej w dniu 2 stycznia 2008 r. w kwocie 217.000 zł, indeksowanego do waluty obcej CHF, na warunkach określonych tej umowie i Regulaminie kredytu hipotecznego udzielanego przez (...), przeznaczonego na cele mieszkaniowe powodów (tj. nabycie lokalu mieszkalnego na rynku wtórnym i refinansowanie wydatków poniesionych na cele mieszkaniowe) oraz treści tej umowy (w tym zasad indeksowania kredytu kursem CHF) i sposobu jej wykonania przez obie strony, w szczególności wypłaty kwoty kredytu przez bank i spłaty rat przez powodów oraz wysokości spłat dokonanych przez nich na rzecz banku.

Sąd Okręgowy wyjaśnił ponadto, na podstawie jakich dowodów ustalił powyższe okoliczności oraz w jaki sposób ocenił wiarygodność i moc dowodową poszczególnych dowodów, a także z jakich przyczyn uznał niektóre z przedłożonych do akt dokumenty za nieprzydatne do ustalenia okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia w niniejszej sprawie.

Na podstawie przyjętych ustaleń faktycznych Sąd Okręgowy doszedł do wnio-sku, że powództwo zasługiwało na uwzględnienie niemal w całości. W pierwszej kolejności wskazał, że wbrew pozwanemu powodowie mają interes prawny w domaganiu się ustalenia nieważności przedmiotowej umowy. Następnie stwierdził, że zgo-dnie z twierdzeniami powodów można uznać, że sporna umowa jest nieważna z powodu jej sprzeczności z przepisami ustawy, zwłaszcza art. 69 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe, t. jedn. Dz. U. z 2023 r., poz. 2488 z późn. zm., powoływanej dalej jako „pr. bank.”), a także z zasadami współżycia społecznego. Ponadto dokonał oceny kwestionowanych przez powodów postanowień umownych na podstawie przepisów o niedozwolonych postanowieniach umownych, uznając, że spełnione zostały wszystkie omówione przez niego dokładnie i obszernie przesłanki stwierdzenia abuzywności postanowień umownych, regulujących wprowadzony do spornej umowy mechanizm indeksacji świadczeń stron za pomocą kursu CHF, co skutkowało koniecznością wyeliminowania tych postanowień z umowy i doprowadziło do jej nieważności w całości. W ślad za stwierdzeniem nieważności umowy uznał za zasadne na mocy art. 410 § 1 k.c. w zw. z art. 405 k.c. także żądanie zwrotu spełnionych na jej podstawie przez powodów świadczeń jako mających charakter nienależny, nie podzielając jednocześnie zasadności zarzutu przedawnienia tego roszczenia.

Powyższy wyrok został zaskarżony apelacjami przez obie strony:

Powodowie zaskarżyli wyrok w części oddalającej powództwo co do kwoty 710,64 zł z odsetkami i rozstrzygającej o kosztach procesu. Podstawę ich apelacji stanowiły zarzuty:

1) błędu w ustaleniach faktycznych, polegającego na ustaleniu, że uiścili na rzecz pozwanego tytułem spłaty kredytu kwotę 108.612 zł zamiast kwoty 109.322,64 zł,

2) naruszenia prawa materialnego:

a) art. 405 k.c. i art. 410 k.c. przez niewłaściwe zastosowanie, polegające na zasądzeniu na ich rzecz tytułem zwrotu nienależnego świadczenia kwoty 108.612 zł zamiast kwoty 109.322,64 zł,

b) art. 481 k.c. przez niewłaściwe zastosowanie wskutek oddalenia roszczenia o odsetki ustawowe od kwoty 710,64 zł od dnia 15 stycznia 2020 r. do dnia zapłaty,

c) § § pkt 6 w zw. z § 15 ust. 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (t. jedn. Dz. U z 2028 r., poz. 265 z późn. zm.) przez niewłaściwe zastosowanie o zasądzenie wynagrodzenia pełnomocnika w kwocie 5.400 zł zamiast w kwocie 10.800 zł w oparciu o § 2 pkt 7 w/w rozporządzenia odpowiednio do wartości przedmiotu sporu określonej w pozwie na 217.000 zł.

W związku z tym powodowie domagali się zmiany zaskarżonego wyroku przez zasądzenie od pozwanego dalszej kwoty 710,64 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 15 stycznia 2020 r. i zasądzenie od pozwanego na ich rzecz zwrotu kosztów procesu za obie instancje według norm przepisanych.

Pozwany zaskarżył wyrok w części uwzględniającej powództwo oraz rozstrzygającej o kosztach procesu i kosztach sądowych. Podstawę jego apelacji stanowiły zarzuty:

1) naruszenia przepisów postępowania, które miało wpływ na wynik sprawy, tj. art. 233 § 1 k.p.c. przez dokonanie dowolnej, a nie wszechstronnej oceny materiału dowodowego oraz dokonanie ustaleń sprzecznych z treścią materiału dowodowego przez:

a) ustalenie niezgodnie z rzeczywistym stanem rzeczy, że kwestionowane postanowienia umowne nie zostały indywidualnie uzgodnione z powodami, podczas gdy z przeprowadzonych dowodów, w szczególności dokumentów i zeznań świadka A. W. (1), wynikają przeciwne okoliczności,

b) nieuwzględnienie okoliczności, że powodowie zapoznali się z postanowieniami umowy i regulaminu w odniesieniu do kredytu indeksowanego do waluty obcej oraz z kwestią ryzyka kursowego i mieli świadomość ryzyka związanego z wahaniem kursów waluty obcej, do której kredyt jest indeksowany, a także świadomie i swobodnie wybrali kredyt indeksowany do waluty obcej i zrezygnowali z zaciągnięcia kredytu w złotych, podczas gdy z zebranych w sprawie dowodów wynikają te okoliczności,

c) ustalenie, że pozwany nieprawidłowo pouczył powodów o mechanizmie indeksacji i ryzyku walutowym, wiążącym się z umową i nie wypełnił w sposób należyty ciążących na nim obowiązków informacyjnych, podczas gdy z przeprowadzonych dowodów, zwłaszcza dokumentów, wynikają okoliczności przeciwne, a twierdzenia Sądu, dotyczące niewywiązania się z tego obowiązku, są sprzeczne z zakazem rozszerzającej interpretacji obowiązków nakładanych na podmioty prawa prywatnego oraz nie ma wskazań prawnych co do zakresu tego obowiązku, co doprowadziło do porównania informacji udzielonych powodom z nieistniejącym wzorcem informacji o ryzyku kursowym,

d) ustalenie niezgodnie z rzeczywistym stanem rzeczy, że pozwany dysponował dowolnością w kształtowaniu kursów wymiany walut, mających zastosowanie do umowy, podczas gdy z dostarczonych przez niego informacji, zeznań świad-ka A. W. i dokumentów wynika, że nie posiadał uprawnienia do arbitralnego lub dowolnego ustalania kursów walut,

e) ustalenie, że różnica między kursem kupna a kursem sprzedaży stanowi dodatkowy zysk kredytodawcy oraz koszt po stronie klienta, podczas gdy tzw. spread walutowy może być analizowany jedynie w kontekście przychodu (nie dochodu), który jest równoważony kosztem spreadu walutowego, ponoszonego przez pozwanego na potrzeby obsługi kredytu strony powodowej.

f) nieuwzględnienie zeznań świadka A. W. i w konsekwencji ich nierozważenie przy ocenie okoliczności faktycznych i niewyciągnięcie z nich pełnych wniosków, mimo że Sąd nie kwestionował ich wiarygodności,

co skutkowało błędnym ustaleniem stanu faktycznego i doprowadziło do nieprawidłowego rozstrzygnięcia sprawy,

2) naruszenie przepisów prawa materialnego:

a) art. 189 k.p.c. przez przyjęcie, że powodom przysługuje interes prawny w ustaleniu nieważności umowy kredytu,

b) art. 353 1 k.c. w zw. z art. 69 ust. 1 i 2 pr. bank. oraz art. 58 § 1, 2 i 3 k.c. przez nieprawidłowe uznanie, że przyjęta w umowie konstrukcja indeksacji została ukształtowana z naruszeniem granic swobody umów i zasad współżycia społecznego, co prowadzi do nieważności umowy w całości,

c) art. 385 1 § 1 k.c. w zw. z art. 4 ust. 2 Dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz. Urz. UE. L 1993 Nr 95, str. 29, powoływanej dalej jako „Dyrektywa 93/13”) przez niedostateczne uwzględnienie skutków wyodrębnienia w orzecznictwie TSUE klauzuli ryzyka walutowego, dotyczącej stricte zastosowania mechanizmu indeksacji zobowiązania kredytowego kursem waluty obcej („klauzuli ryzyka walutowego”) i klauzuli spreadów walutowych, dotyczącej wyłącznie odesłania do stosowanych przez bank kursów walutowych („klauzuli spreadowej”) i w konsekwencji dokonanie łącznej oceny wszelkich postanowień indeksacyjnych zawartych w umowie, podczas gdy w świetle aktualnego na dzień orzekania orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, wydanego na gruncie podobnych spraw, klauzula ryzyka walutowego, uwzględniwszy jej wyodrębnienie, stanowi postanowienie określające główne świadczenia stron i jest jednoznaczna, co wyklucza jej ocenę pod kątem abuzywności, zaś klauzula spreadowa jest nie określa głównego świadczenia stron, co doprowadziło do nieprawidłowego przeprowadzenia łącznej oceny tych klauzul przez pryzmat przesłanek, o których mowa w art. 385 1 § 1 k.c.,

d) art. 65 k.c. i art. 69 pr. bank. przez błędne przyjęcie, że postanowienia indeksacyjne, dotyczące wyłącznie odesłania do stosowanych przez bank kursów walutowych (klauzule spreadowe), określają główne świadczenia stron umowy kredytu,

e) art. 385 1 § 1 zd. 2 k.c. przez przyjęcie, że zawarte w umowie postanowienia indeksacyjne nie zostały sformułowane w sposób jednoznaczny i zrozumiały,

f) art. 385 1 § 1 k.c. w zw. z art. 58 § 1 k.c. przez przyjęcie, że postanowienie sprzeczne z bezwzględnie obowiązującym przepisem ustawy może być jednocześnie uznane za niedozwolone postanowienie umowne oraz że postanowienia umowne, dotyczące indeksacji, stanowią niedozwolone postanowienia umowne,

g) art. 56 k.c. w zw. z art. 58 § 1 k.c., art. 358 § 2 k.c. i art. 69 ust. 3 pr. bank. oraz art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13 przez:

– brak dokonania prawidłowej oceny skutków dla strony powodowej potencjalnego uznania umowy za nieważną,

– błędne przyjęcie, że brak jest odpowiednich przepisów dyspozytywnych, określających zasady indeksacji w umowach kredytu bankowego i w konsekwencji brak odwołania się do art. 358 § 2 k.c. wykładanego łącznie z art. 69 ust. 3 pr. bank. w miejsce uznanych za niedozwolone klauzul indeksacyjnych w zakresie, w jakim zawierają one odesłanie do tabel kursowych banku, w sytuacji gdy taki proces stosowania prawa zmierza do przywrócenia równowagi kontraktowej stron przy jednoczesnym zachowaniu ważności umowy, służy realizacji celów Dyrektywy 93/13, a ponadto jest zgodny z przepisami prawa krajowego,

h) art. 385 1 § 2 k.c. w zw. z art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13 i motywem dwudziestym pierwszym tej Dyrektywy przez brak przyjęcia, że w przypadku stwierdzenia niedozwolonego (nieuczciwego) charakteru całego mechanizmu indeksacji i konieczności wyeliminowania z umowy postanowień indeksacyjnych, dotyczących zasad wypłaty i spłaty kredytu, możliwe jest zastosowanie stawki referencyjnej WIBOR, podczas gdy wyeliminowanie całego mechanizmu indeksacji zastosowanego w umowie powinno prowadzić do uznania, że kredyt jest kredytem złotowym, oprocentowanym według sumy stawki referencyjnej WIBOR charakterystycznej dla zobowiązań w walucie polskiej i marży banku,

i) art. 4 ustawy z dnia 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. Nr 165, poz. 984, powoływanej dalej jako „ustawa antyspreadowa”) w zw. z przepisem art. 69 ust. 3 pr. bank. i art. 75b pr. bank. przez pominięcie skutków zawartego przez strony aneksu do umowy,

j) art. 405 k.c. w zw. z art. 410 § 1 i 2 k.c. przez przyjęcie, że roszczenie powodów znajduje uzasadnienie w przepisach o bezpodstawnym wzbogaceniu,

j) art. 411 pkt 2 i 4 k.c. przez uznanie, że powodom przysługuje prawo żądania zwrotu rat kredytu, podczas gdy świadczenia te czyniły zadość zasadom współżycia społecznego, a także miały charakter spełnienia świadczenia przed nadejściem terminu wymagalności,

k) art. 481 § 1 k.c. w zw. z art. 455 k.c. przez ich błędną wykładnię i przyjęcie, że stronie powodowej należą się odsetki od zasądzonego świadczenia w sposób wskazany w zaskarżonym wyroku, podczas gdy powinny być one zasądzone od daty złożenia przez nich jednoznacznego oświadczenia w zakresie dalszego trwania umowy po pouczeniu ich o skutkach jej unieważnienia umowy, co nastąpiło na rozprawie w dniu 31 marca 2022 r.

Na tych podstawach pozwany wniósł o zmianę wyroku w zaskarżonej części przez oddalenie powództwa w całości oraz zasądzenie od powodów kosztów procesu za obie instancje według norm przepisanych.

W piśmie procesowym z dnia 12 lutego 2024 r. pozwany ponownie zgłosił – na wypadek uwzględnienia żądania ustalenia nieważności przedmiotowej umowy – zarzut zatrzymania zasądzonych na rzecz powodów kwot do czasu zaofiarowania przez nich zwrotu na jego kwoty 217.000 zł z tytułu wypłaconej im kwoty kredytu (k. 819 i nast.).

Obie strony wniosły nawzajem o oddalenie apelacji przeciwnika i zasądzenie od niego kosztów postępowania apelacyjnego według norm przepisanych.

Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:

Apelacja powodów zasługiwała na uwzględnienie, natomiast apelacja pozwanego podlegała oddaleniu, aczkolwiek niektórym z jej zarzutów nie można odmówić racji.

Odnośnie do podstawy faktycznej rozstrzygnięcia wydanego w postepowaniu apelacyjnym wskazać należy, że Sąd Apelacyjny – po zapoznaniu się zgodnie z art. 382 k.p.c., jako sąd merytorycznie rozpoznający sprawę, z całością zebranego w sprawie materiału dowodowego – doszedł do przekonania, że stosownie do art. 387 § 2 1 pkt 1 k.p.c. może zaakceptować i przyjąć za własne zarówno ustalenia faktyczne, jak i te z wniosków prawnych Sądu pierwszej instancji, które dotyczą nieważności przedmiotowej umowy z powodu niedozwolonego charakteru postanowień umownych regulujących zawarty w niej mechanizm indeksacji świadczeń stron, ponieważ w zakresie istotnym dla rozstrzygnięcia są one zgodne z treścią tego materiału, a podniesione przez strony, w tym przede wszystkim pozwanego, zarzuty apelacyjne nie zdołały ich skutecznie podważyć. W tym zakresie wziąć trzeba pod uwagę, że dalej idący charakter ma apelacja pozwanego, który co do zasady zakwestionował możliwość ustalenia, że powyższa umowa jest nieważna, a spełnione na jej podstawie na jego rzecz przez powodów świadczenia podlegają zwrotowi jako nienależne. W związku z tym w pierwszej kolejności odnieść się należało do zasadności jego apelacji, tym bardziej, że to on w głównej mierze podważał prawidłowość oceny zebranego materiału dowodowego oraz przyjętych na jego podstawie ustaleń faktycznych i wniosków prawnych, podczas gdy apelacja powodów odnosiła się tylko do stosunkowo nieznacznej kwestii, dotyczącej niewielkiego zaniżenia przysługującego im roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia.

W tej sytuacji ocenę zasadności zarzutów apelacyjnych zacząć wypada od konstatacji, że Sąd Okręgowy niewątpliwie w sposób szczegółowy i dokładny opisał treść zawartej między stronami umowy kredytu, a także przedstawił okoliczności, w jakich doszło do jej zawarcia, w szczególności informacje, jakie zostały przekazane powodom przez pozwanego i oświadczenia, jakie złożyli oni zgodnie z jego wymaganiami, a od których zależało zawarcie tej umowy i dokonanie wypłaty kwoty kredytu. Abstrahując od odmiennej oceny tych okoliczności przez pozwanego, a także jego stanowiska w przedmiocie charakteru prawnego tej umowy, zwłaszcza tego, czy miała ona charakter walutowy lub złotowy, nie można mieć żadnych zastrzeżeń do prawidłowości opisu okoliczności faktycznych, przyjętego przez Sąd pierwszej instancji.

W tym kontekście wskazać należy, że konieczne jest odróżnienie dokonanych ustaleń faktycznych (opisu istotnych faktów) od ich oceny, czyli wyprowadzonych z nich wniosków. Ma to bardzo istotne znaczenie dla oceny zasadności zarzutów apelacyjnych pozwanego, dotyczących podstawy faktycznej zaskarżonego wyroku, ponieważ w gruncie rzeczy odnosiły się one nie tyle do treści dokonanych przez Sąd Okręgowy ustaleń, co do przyjętych na ich podstawie wniosków (przede wszystkim o niedozwolonym charakterze postanowień umownych regulujących zasady indeksacji świadczeń stron za pomocą kursu CHF, a w ślad za tym o nieważności całej umowy kredytu i obowiązku zwrotu przez pozwanego zapłaconych przezpowodów na jego rzecz kwot jako świadczenia nienależnego). Można więc uznać, że pozwanemu w rzeczywistości nie chodzi o treść ustaleń faktycznych, lecz o zakwestionowanie dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny zasadności żądania powodów. Mimo że formalnie podważa on zarówno prawidłowość zebrania materiału dowodowego, jak i jego oceny, to de facto jego zarzuty apelacyjne dotyczą przede wszystkim kwestii materialnoprawnych, z tym że ich podstawę stanowi próba przekonania, że należało przyjąć ustalenia i wnioski zgodne z jego stanowiskiem i twierdzeniami.

Zauważyć można, że podobnie pozwany argumentował także w treści odpowiedzi na pozew, w której – wskazując, jakie twierdzenia powodów i okoliczności przyznaje, a jakim zaprzecza – w gruncie rzeczy nie odnosił się do konkretnych dowodów lub faktów, lecz do wniosków, jakie można z nich wyprowadzić (k. 237v – 238). Przykładowo, brak możliwości negocjowania przez powodów treści umowy w trakcie trwania procedury kredytowej lub wpływania przez nich na jej treść nie dotyczy treści (kształtu) faktów istotnych dla rozstrzygnięcia, lecz ich interpretacji (tj. tego, czy na podstawie ustalonych faktów można przyjąć, że umowa była indywidualnie negocjowana między stronami, a powodowie mieli możliwość wpływu na jej treść). Podobnie, kwestia niewypełnienia przez pozwanego obowiązków informacyjnych w toku czynności poprzedzających zawarcie umowy kredytu, jak i w trakcie jej zawierania w zakresie, dotyczącym ryzyka związanego z zaciągnięciem kredytu indeksowanego, zmian kursu walutowego i związaną z tym zmianą wysokości kwoty zaciągniętego zobowiązania oraz rat kapitałowo – odsetkowych, także dotyczy oceny ustalonych okoliczności faktycznych, a nie ustalenia faktów.

Inaczej rzecz ujmując, pozwanemu chodzi przede wszystkim o to, żeby ustalone fakty interpretować zgodnie z jego twierdzeniami i wyprowadzać z nich wnioski potwierdzające jego stanowisko, a tym samym podważające zasadność stanowiska powodów i Sądu pierwszej instancji, który generalnie je zaakceptował. Można więc uznać, że decydujące znaczenie ma w niniejszej sprawie analiza dokonanej przez ten Sąd oceny twierdzeń i argumentów obu stron, oczywiście z uwzględnieniem, że podstawę tej oceny stanowiły ustalenia faktyczne dokonane na podstawie zebranego materiału dowodowego.

W świetle powyższych uwag chybiony był zarzuty naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. przez dokonanie ustaleń sprzecznych z treścią materiału dowodowego, zwłaszcza z zeznaniami świadka A. W.. Opierały się one bowiem na założeniu, że konieczne i uzasadnione jest przyjęcie takiej interpretacji okoliczności faktycznych i wyprowadzenie z nich takich wniosków, które są zgodne ze stanowiskiem skarżącego. Zauważyć przy tym można, że zeznania tego świadka nie dotyczyły przedstawienia znanych mu faktów, które mogłyby mieć istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy, lecz miały zmierzać do przedstawienia jego oceny (opinii) na temat prawidłowości informowania swoich klientów, w tym powodów, przez pozwany bank o charakterystyce kredytu indeksowanego i o należytym pouczeniu ich o spoczywającym na nich ryzyku kursowym.

Świadek ten nie miał zatem przedstawić relacji o faktach (w jakich okolicznościach doszło do zawarcia konkretnej umowy), lecz ogólnie opowiedzieć, jak powinno przebiegać zawarcie takiej umowy, i to w celu przekonania sądu orzekającego, że odbyło się ono właśnie w taki sposób i w konsekwencji nie może być kwestionowane pod kątem zgodności z prawem. Oznacza to, że miałby on przede wszystkim wesprzeć stanowisko pozwanego, że nie ma żadnych podstaw do zakwestionowania ważności przedmiotowej umowy. Ocena takich okoliczności należy jednak do sądu i zeznanie świadka nie może służyć do narzucenia mu sposobu dokonania tej oceny. Inaczej mówiąc to, że świadek zeznał, że proces zawierania umowy kształtował się w taki sposób, jaki modelowo powinien być zgodnie z obowiązującymi w banku wewnętrznymi procedurami i że jego zdaniem umowa nie naruszała interesów powódki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, zwłaszcza w zakresie ukształtowania mechanizmu indeksacji oraz sposobu ustalania kursów CHF nie mieścił się w sferze ustalania faktów istotnych dla rozstrzygnięcia, lecz w sferze ich oceny.

Przechodząc w tej sytuacji do analizy zarzutów, związanych z dokonaną przez Sąd pierwszej instancji oceną prawną, wskazać należy, że Sąd ten niezasadnie uznał, że przedmiotowa umowa jest nieważna w pierwszej kolejności z powodu sprzeczności postanowień umownych, dotyczących indeksacji, czyli ustalania wysokości świadczeń stron za pomocą kursu CHF, z przepisami ustawy, w szczególności z art. 69 pr. bank lub art. 353 1 k.c. lub z zasadami współżycia społecznego, a dopiero potem, i to tylko niejako dodatkowo, stwierdził, że te postanowienia mogą zostać uznane także za niedozwolone postanowienia umowne (inaczej abuzywne) w rozumieniu art. 385 1 i nast. k.c. Taki sposób rozumowania dał przy tym pozwanemu podstawę do trafnego kwestionowania w apelacji prawidłowości możliwości uznania tych postanowień jednocześnie za podstawę stwierdzenia bezwzględnej nieważności umowy, jak i jej abuzywności.

Z jednej strony wziąć trzeba pod uwagę, że ocena postanowień umownych pod kątem ich abuzywności jest celowa i dopuszczalna jedynie wtedy, gdy znajdują się one w ważnej umowie. W konsekwencji bezwzględna nieważność umowy na podstawie art. 58 § 1 k.c. (z powodu sprzeczności jej treści z ustawą lub z powodu obejścia ustawy) albo na podstawie art. 58 § 2 k.c. (z powodu jej sprzeczności z zasadami współżycia społecznego), czy wreszcie z powodu przekroczenia granic swobody umów, o których mowa w art. 353 1 k.c., skutkowałaby tym, że nie miałoby już znaczenia, czy postanowienia umowne, zawarte w nieważnej umowie, mogłyby zostać uznane także za niedozwolone (abuzywne). Bezwzględna nieważność umowy ma zatem pierwszeństwo przed abuzywnością jej postanowień.

Niemniej z drugiej strony zauważyć trzeba, że przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych także regulują zagadnienia związane z treścią umowy, ale dotyczą jedynie szczególnych umów, a mianowicie zawartych między przedsiębiorcą a konsumentem i w ślad za tym przewidują szczególne zasady ich oceny, a także odmienne skutki stwierdzenia naruszenia praw konsumenta przez przedsiębiorcę przy kształtowaniu treści takich umów. Należy więc uznać, że mają one szczególny charakter w stosunku do przepisów takich, jak art. 58 § 1 i 2 k.c. lub art. 353 1 k.c., które dotyczą treści wszystkich umów, podczas gdy art. 385 1 i nast. k.c. odnosi się tylko do specyficznego rodzaju umów.

Przyjmując pogląd o szczególnym charakterze przepisów o niedozwolonych postanowieniach umownych, wziąć trzeba pod uwagę, że z art. 385 1 § 1 k.c. wynika, że niedozwolone postanowienia umowne nie wiążą konsumenta, co uznaje się zazwyczaj za sankcję w postaci tzw. bezskuteczności zawieszonej, polegającej na tym, że jedynie konsument może w każdym czasie powołać się na abuzywność postanowień umownych, powodując – w razie zasadności swoich twierdzeń – ich nieważność od chwili zawarcia umowy (ab initio ), czyli z mocą wsteczną (ex tunc ). W konsekwencji nieważność tych postanowień, chociaż następuje ex lege , do pewnego sto-pnia zależy od woli konsumenta, który może powołać się na ich abuzywność, wskutek czego stracą one moc wiążącą i zostaną definitywnie wyeliminowane z umowy (przy zachowaniu co do zasady ważności pozostałych postanowień umownych). Może jednak w ogóle nie powołać się na ich abuzywność lub też – mimo dostrzeżenia ich abuzywności – wprost i wyraźnie je zaakceptować, powodując, że następczo staną się one wiążące także dla niego i nie będzie już mógł ich później kwestionować w oparciu o art. 385 1 k.c.

Niemniej nawet wtedy, gdy wskutek powołania się przez konsumenta na abuzywność postanowień umownych ostatecznie dochodzi do nieważności umowy, i to ze skutkiem wstecznym, to nie można tego utożsamiać z bezwzględną nieważnością umowy. W tym przypadku nieważność umowy nie ma bowiem charakteru samoistnego, lecz jest następstwem abuzywności, z tym że następuje jedynie wówczas, gdy bez niedozwolonych postanowień umownych w ogóle nie jest możliwe utrzymanie umowy w mocy (jej dalsze wykonywanie), a zatem wtedy, gdy nie jest wystarczający przewidziany w art. 385 1 § 1 i 2 k.c. skutek w postaci braku mocy wiążącej (co określa się też jako bezskuteczność) takich postanowień wobec konsumenta przy jednoczesnym związaniu stron umową w pozostałym zakresie, lecz konieczne jest ustalenie, że – po wyeliminowaniu z niej postanowień abuzywnych – jest ona nieważna w całości.

W tym stanie rzeczy stwierdzić można, że Sąd pierwszej instancji niezasadne zaakceptował wywody powodów, którzy w przedstawionych w pozwie okolicznościach i argumentach dopatrywali się możliwości stwierdzenia bezwzględnej nieważności umowy na podstawie art. 58 k.c. z powodu jej sprzeczności z art. 69 ust. 1 pr. bank. lub art. 353 1 k.c. albo z powodu jej sprzeczności z zasadami współżycia społecznego, a jednocześnie powoływali się na abuzywność zakwestionowanych postanowień umownych. Podkreślić trzeba, że w zasadzie te same twierdzenia i argumenty były przez nich powoływane zarówno na poparcie tezy o niedozwolonym charakterze postanowień umownych o indeksacji, jak i tezy o ich sprzeczności z prawem lub zasadami współżycia społecznego. Takie stanowisko nie uwzględniało, że przepisy krajowe (art. 385 1 k.c. i nast.) oraz unijne (Dyrektywa 93/13) kompleksowo regulują ochronę konsumentów przed zachowaniem przedsiębiorców (w tym banków), polegającym na wprowadzaniu do umów postanowień naruszających ich prawa m. in. w taki sposób, jaki jest oceniany w niniejszej sprawie. W związku z tym regulacje te mają charakter przepisów szczególnych w stosunku do takich przepisów, jak art. 58 k.c. lub art. 353 1 k.c., które ogólnie regulują zagadnienia związane z treścią umów. Niezasadne jest więc dopatrywanie się bezwzględnej nieważności umów tam, gdzie zastosowanie mogą mieć przepisy krajowe i unijne, dotyczące ochrony praw konsumentów.

W tym ujęciu wziąć trzeba pod uwagę, że typową sankcją niedozwolonego charakteru określonych postanowień umownych jest to, że – po powołaniu się przez konsumenta na ich abuzywność – nie wiążą stron jedynie te postanowienia przy jednoczesnym zachowaniu mocy wiążącej przez umowę w pozostałym zakresie (art. 385 1 § 2 k.c.). Taki skutek może jednak zostać przyjęty tylko w takich przypadkach, w których po wyeliminowaniu z umowy postanowień abuzywnych nadal możliwe jest ustalenie, na podstawie pozostałych postanowień umownych, treści praw i obowiązków stron w stopniu pozwalającym na wykonanie wynikającego z niej zobowiązania zgodnie z jego treścią (istotą).

Sytuacja taka z reguły nie zachodzi w przypadkach, w których niedozwolony charakter mają postanowienia umowne określające główne świadczenia stron, ponieważ bez takich postanowień niewątpliwie nie można wykonać umowy, skoro przestają wiązać strony właśnie te postanowienia, które określają, jakie mają być ich główne świadczenia. Podkreślić trzeba, że zobowiązanie wymaga określenia świadczenia, więc bez możliwości jego ustalenia nie można mówić o istnieniu ważnego zobowiązania.

W tym kontekście wskazać należy, że Sąd pierwszej instancji trafnie stwierdził, że zawarte w przedmiotowej umowie kredytu postanowienia o indeksacji określały główne świadczenia stron, ponieważ decydowały o ustaleniu ich wysokości (za-równo świadczenia banku, jak i świadczenia powodów). Wbrew odmiennym twierdzeniom pozwanego, postanowienia te nie dotyczyły bowiem jedynie sposobu wykonania zobowiązania (inaczej mówiąc, sposobu spełnienia świadczeń) przez strony, lecz wprost i bezpośrednio określały treść ich praw i obowiązków, czyli przedmiot zobowiązania. Wziąć trzeba pod uwagę zwłaszcza to, że we wniosku kredytowym powodowie niewątpliwie zawnioskowali o udzielenie im kredytu w kwocie 217.000 zł (k. 279), czyli dokładnie w takiej samej wysokości, w jakiej kwota kredytu została określona w zawartej między stronami umowie (k. 39). Wprawdzie jednocześnie wskazali we wniosku kredytowym, że dokonują wyboru waluty kredytu w CHF a nie w PLN (k. 279), ale w świetle § 2 ust. 1 zd. 2 umowy kredytu oznaczało to, że chodzi o indeksację tej kwoty do waluty obcej. Jak jeszcze będzie o tym mowa dalej, oznacza to, że wybór waluty obcej, wbrew dosłownemu sformułowaniu wniosku kredytowego, nie oznaczał, że będzie ona walutą, w której kredyt zostanie udzielony, gdyż waluta obca miała służyć tylko do indeksacji kwoty kredytu, która była zarówno wnioskowana, jak i określona w umowie, wyłącznie w walucie obcej. W konsekwencji indeksacja polegała na przeliczeniu umówionej kwoty kredytu z waluty polskiej na walutę obcą (w chwili wypłaty kredytu) oraz z waluty obcej na walutę polską (w chwili jego spłaty). Mechanizm przeliczeniowy, do którego sprowadza się indeksacja, decydował więc o istocie zobowiązania, gdyż określał wysokość świadczeń obu stron (tj. świadczenia banku przez przeliczenie wypłaconej w walucie polskiej kwoty na walutę obcą, która następnie podlegała spłacie, w ramach świadczenia powodów, ale po przeliczeniu na walutę polską). W tej sytuacji indeksacja wpływała na określenie głównych zobowiązań stron, a nie tylko na sposób ich wykonania.

W związku z tym zaakceptować można również stanowisko tego Sądu, że skoro te postanowienia okazały się abuzywne, to po ich wyeliminowaniu z umowy w ogóle niemożliwe stało się jej wykonanie, ponieważ bez mechanizmu indeksacji nie jest możliwe ani ustalenie wartości świadczenia banku (które po wypłacie miało zostać przeliczone na saldo w walucie obcej), ani wartości świadczeń powodów (które w chwili spełnienia miały być przeliczane z waluty obcej). W konsekwencji umowa stała się nieważna w całości, co Sąd pierwszej instancji trafnie przyjął na podstawie art. 58 § 1 k.c. w zw. z art. 385 1 § 1 k.c. Wynikało to z faktu, że po uznaniu za nieważne (jako niewiążące konsumenta, inaczej bezskuteczne wobec niego) postanowień o indeksacji świadczeń kursem CHF utraciła ona postanowienia decydujące o możliwości jej wykonania zgodnie z treścią zobowiązania i wolą stron, które wprawdzie chciały uzależnić wysokość swoich świadczeń od kursu CHF, ale uczyniły to w taki sposób, który nie mógł się utrzymać, ponieważ był abuzywny.

Inaczej rzecz ujmując, umowa była nieważna w całości nie bezpośrednio dlatego, że niektóre jej postanowienia miały charakter niedozwolony, ale dlatego, że bez tych postanowień jej treść stała się sprzeczna z ustawą, tj. w tym przypadku w szczególności z art. 69 ust. 1 pr. bank., określającym przedmiotowo istotne cechy umowy kredytu. Nieważność umowy ma więc charakter następczy (pośredni) w stosunku do stwierdzenia abuzywności jej postanowień, ponieważ jest konsekwencją wyeliminowania z niej niedozwolonych postanowień umownych, nie wynika natomiast wprost z ich abuzywności, która co do zasady skutkuje jedynie niezwiązaniem stron (w pierwszej kolejności konsumenta) tymi postanowieniami. Najpierw następuje zatem stwierdzenie ich abuzywności, a dopiero następnie – w zależności od oceny ich wpływu na możliwość wykonania umowy – może dojść do jej nieważności w całości.

Wskazać następnie trzeba, że nie budzi wątpliwości, że zawarte w umowie kredytu postanowienia o indeksacji dotyczyły w istocie waloryzacji. Co prawda, pozwany twierdził, że umowa kredytu indeksowanego ma charakter walutowy, w związku z czym jego zdaniem waluta obca (w tym przypadku CHF) była walutą zobowiązania, a waluta polska jedynie walutą, w której umowa była wykonywana (w której faktycznie spełniane były ich świadczenia), ale takie twierdzenia nie zasługują na akceptację, gdyż nie odpowiadają przedstawionym wyżej uwagom, dotyczącym określenia kwoty kredytu we wniosku kredytowym i umowie w walucie polskiej, ale podlegającej następnie indeksacji, polegającej na przeliczaniu wartości świadczeń stron za pomocą kursów CHF. Pozwala to uznać indeksacji jak wariant (rodzaj) waloryzacji, której istota polega na tym, że wartość świadczeń stron jest ustalana za pomocą innego miernika niż pieniądz (tj. innego pieniądza od tego, w którym zobowiązanie jest zawarte, gdyż miernikiem waloryzacji może także inna waluta), ale nie prowadzi do zmiany waluty zobowiązania.

W ocenie Sądu Apelacyjnego, nie ma uzasadnionych podstaw do uznania, że indeksacja może prowadzić do zmiany waluty świadczenia jednej lub obu stron z waluty polskiej na walutę obcą (w tym przypadku CHF). Ma ona bowiem na celu jedynie ustalenie nowej wartości świadczenia przy zastosowaniu określonego miernika waloryzacji, ale świadczenie to w dalszym ciągu wyrażone jest w tej samej walucie, z tym że ma inną wartość różniącą się od wartości nominalnej.

Nie można też przyjąć, że indeksacja polegała jedynie na przeliczeniu wartości świadczeń (w chwili ich spełniania) z waluty obcej na walutę polską, ponieważ oznaczałoby to, że wbrew treści przedmiotowej umowy, a także wniosku kredytowego, był to po prostu kredyt walutowy, który jedynie został wypłacony, a następnie podlegał spłacie w walucie polskiej. Podkreślić trzeba, że w § 2 ust. 1 umowy zostało użyte sformułowanie „kredyt jest indeksowany do waluty obcej CHF”, a nie „kredyt jest udzielony w walucie obcej CHF” (k. 39). Jeszcze dobitniej wynika to z treści wniosku kredytowego (nota bene złożonego na formularzu opracowanym przez pozwanego), w którym wnioskowana kwota kredytu mogła być określona wyłącznie w PLN (k. 279). Z § 2 ust. 1 umowy wynika ponadto, że bank zobowiązał się udostępnić powodom kwotę w wysokości 217.000 zł, przy czym obliczenie tej równowartości miało nastąpić według zasad opisanych w Regulaminie.

W konsekwencji, w ocenie Sądu Apelacyjnego, przedstawiany przez pozwanego sposób rozumienia zawartego w przedmiotowej umowie mechanizmu indeksacji nie odpowiada ani konstrukcji waloryzacji, ani istocie umowy kredytu, która zgodnie z art. 69 ust. 1 pr. bank. polega na tym, że bank z obowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu.

W świetle tego przepisu za istotną cechę umowy kredytu uznać należy przede wszystkim to, że kredytobiorca ma oddać bankowi dokładnie taką samą kwotę, jaką od niego otrzymał (jaką bank mu udostępnił). Można oczywiście rozważać, czy chodzi o taką samą kwotę w znaczeniu nominalnym (rozumianą jako taka sama liczba znaków pieniężnych), czy dopuszczalne może być także przyjęcie jej równowartości w znaczeniu realnym, inaczej ekonomicznym (taka sama wartość ekonomiczna, która niekonieczne musi odpowiadać takiej samej liczbie znaków pieniężnych). W tym zakresie zarówno istniejąca od wielu lat praktyka obrotu prawnego oraz poglądy funkcjonujące w doktrynie i orzecznictwie, jak i obowiązujące obecnie regulacje prawne, przemawiają za uznaniem dopuszczalności również tej drugiej możliwości, czyli przyjęciem, że także w umowie kredytu możliwe jest zastosowanie waloryzacji, w tym za pomocą wartości (kursu) innej waluty niż waluta zobowiązania (tzw. klauzula walutowa).

W konstrukcji umowy kredytu z pewnością nie mieści się natomiast taka interpretacja, na którą często powołują się banki, zgodnie z którą indeksacja (a także denominacja) ma całkowicie odrębny i specyficzny charakter, którego w żadnym wypadku nie można mylić lub utożsamiać z waloryzacją umowną, przewidzianą w art. 358 1 § 2 k.c. Nie można zaakceptować tezy, że zastosowanie w umowie kredytu mechanizmu, wiążącego wartość świadczeń stron z kursem wybranej waluty obcej, może służyć innemu celowi niż zachowanie realnej wartości (rozumianej jako równowartość ekonomiczna) świadczenia zwracanego bankowi przez kredytobiorcę oraz świadczenia, które bank mu udostępnił. Wykluczyć zatem należy sytuację, w której kredytobiorca – z powołaniem się na wyrażenie przez niego zgody na obciążenie go ryzykiem kursowym, abstrahując na razie od tego, czy była ona w pełni świadoma i rozważna – mógłby zostać zobowiązany do zwrotu na rzecz banku świadczenia, które ani nominalnie, ani choćby tylko realnie nie odpowiada wartości świadczenia, które sam od niego otrzymał.

Gdyby jednak nawet przyjąć za dopuszczalne na podstawie zasady swobody umów (art. 353 1 k.c.) takie ukształtowanie treści stosunku prawnego, które polegałoby na tym, że uzależnienie wartości świadczeń stron od kursu waluty obcej w ogóle nie musi zapewniać ich realnej zgodności (równowartości) ze świadczeniem drugiej strony, to taka umowa – w przekonaniu orzekającego składu Sądu Apelacyjnego – nie odpowiadałaby już istotnym cechom umowy kredytu. Inaczej mówiąc, stanowisko, że ryzyko walutowe, związane z uzależnieniem wartości świadczenia kredytobiorcy, może sięgać tak daleko, że wartość świadczenia konsumenta może w ogóle nie odpowiadać wartości udostępnionej mu kwoty kredytu ani nominalnie, ani choćby realnie, byłoby sprzeczne z art. 69 ust. 1 pr. bank.

Nie można więc zgodzić się z tym, że wartość świadczenia kredytobiorcy w żadnym ujęciu nie musi odpowiadać wartości otrzymanego przez niego od banku świadczenia, lecz może zależeć od niedającego się w gruncie rzeczy przewidzieć (i to nie tylko przez konsumenta, ale także przez banki, na co niezasadnie próbują się one niekiedy powoływać, jako na argument mający przemawiać za brakiem sprzeczności ich zachowania z dobrymi obyczajami), zwłaszcza w pespektywie wielu lat związania stron umową kredytu hipotecznego, czynnika w postaci kursu waluty obcej (najczęściej CHF), czyli że staje się ona w istocie całkowicie nieokreślona, nieprzewidywalna i wręcz przypadkowa (losowa).

W konsekwencji za granicę dopuszczalnej zmiany wysokości świadczenia kredytobiorcy uznać należy spadek siły nabywczej waluty kredytu (a zatem w Polsce co do zasady waluty polskiej). Z tego względu bardzo istotny jest dobór odpowiedniego miernika wartości świadczenia, stanowiącego miernik (kryterium) waloryzacji lub wprowadzenie odpowiednich mechanizmów, kształtujących wysokość świadczeń stron tak, aby zastosowanie waloryzacji mogło zostać uznane – przynajmniej w ogólnej ocenie – za adekwatne do spadku realnej siły nabywczej waluty polskiej. Wziąć bowiem trzeba pod uwagę, że w przypadku takich umów kredytu jak w rozstrzyganej sprawie, kredytobiorcom niewątpliwie chodziło o uzyskanie kredytu w walucie polskiej, o którą wyraźnie wnioskowali we wniosku kredytowym i która była im potrzebna do zrealizowania celu, na który zaciągnęli kredyt (czyli nabycie określonej w umowie nieruchomości) oraz w której kwota kredytu została ustalona i faktycznie wypłacona i wreszcie – w której ją spłacali, ponieważ w tejże walucie uzyskują swoje dochody.

Za nadużycie uznać więc należy argumentację, że w umowie kredytu indeksowanego (a także denominowanego) kredytobiorcy rzekomo akceptowali, że waluta obca stanowiła walutę zobowiązania, a kwota kredytu jedynie zostanie im wypłacona w walucie polskiej i w tej walucie będzie mogła być spłacana. Taki pogląd zmierza w istocie do zrównania powyższych kredytów z kredytami walutowymi sensu stricto , tj. wyrażonymi i faktycznie udostępnionymi w walucie obcej, co w dalszej kolejności ma uzasadniać tezę, że wartość kapitału (kwoty) kredytu rzekomo w ogóle nie zmienia się wraz ze zmianami kursu waluty obcej, ponieważ przez cały czas jest wyrażona niezmiennie w tej walucie.

Przeciwko traktowaniu kredytów indeksowanych jako kredytów walutowych oraz uznawaniu indeksacji za coś więcej niż typowa waloryzacja nie przemawia także powoływanie się na sposób finansowania lub ewidencjonowania takich kredytów. Zauważyć trzeba, że na tę drugą kwestię konsumenci (w tym powodowie) nie mieli żadnego wpływu, natomiast wywody na temat konieczności sfinansowania przez bank kredytów indeksowanych środkami w walucie obcej w ogóle nie są objęte treścią przedmiotowej umowy i w gruncie rzeczy pozostają wyłącznie w sferze gołosłownych i całkowicie nienadających się do jakiejkolwiek procesowej weryfikacji twierdzeń banków. Z procesowego punktu widzenia ani w niniejszej sprawie, ani w jakiejkolwiek z wielu innych spraw, które dotychczas rozpoznawał orzekający skład Sądu Apelacyjnego, nie było jakichkolwiek podstaw – poza powtarzanymi uporczywie i stanowczo twierdzeniami banków – do przyjęcia, że takie kredyty rzeczywiście miały charakter walutowy, a indeksacja (denominacja) wykraczała poza funkcje mechanizmu przeliczeniowego odpowiadającego koncepcji waloryzacji świadczeń stron za pomocą miernika w postaci kursu waluty obcej (zazwyczaj CHF).

Nie ma więc żadnych procesowych podstaw do przyjęcia, że mechanizm indeksacji wiązał się z realnym obrotem walutowym i nadawał kredytowi charakter walutowy. Bardziej uzasadnione i przekonujące, jako adekwatne do uznania indeksacji jedynie za rodzaj waloryzacji umownej, jest przyjęcie, że stanowiła ona wyłącznie mechanizm przeliczeniowy, który w ogóle nie wiązał się obrotem walutami ani nawet nie wymagał takiego obrotu. Waluta obca (CHF) służyła wyłącznie do ustalenia wysokości (wartości) świadczeń stron, a nie do ich spełniania (wykonywania umowy) w tej walucie. Była ona zatem miernikiem wartości świadczenia, a nie jego przedmiotem. Świadczenia obu stron były bowiem wyrażone i spełniane w walucie polskiej, natomiast waluta obca stanowiła podstawę (miernik) ustalenia ich wysokości. W konsekwencji nie zasługuje na akceptację pogląd, że w umowach tzw. kredytów frankowych występują jednocześnie dwie waluty: waluta obca jako waluta zobowiązania (przez co kredyt ma mieć charakter walutowy) oraz waluta polska jedynie jako waluta wykonania zobowiązania.

Dodać można, że traktowanie kredytów indeksowanych (denominowanych) jako kredytów walutowych jest w istocie wewnętrznie sprzeczne. Skoro bowiem mają to być, zdaniem banków, kredyty walutowe, to nie znajduje zrozumiałego wyjaśnienia, dlaczego tak istotne znaczenie ma w nich ustalenie zasad przeliczania świadczeń stron z waluty obcej na walutę polską lub z waluty polskiej na walutę obcą. Oczywiste bowiem powinno być, że skoro rzekomo są one wyrażone i udzielone w walucie obcej, to podlegają wypłacie i spłacie w tej walucie. Zupełnie inną kwestią byłoby natomiast to, że faktycznie – zwłaszcza obecnie pod rządami art. 358 § 2 k.c. – mogą być wypłacone i spłacane w walucie polskiej.

W tej sytuacji bardziej przekonujący jest pogląd, że takie umowy nie mają charakteru walutowego, lecz złotowy, ale ich cechą charakterystyczną jest to, że wartość świadczeń stron jest w nich uzależniona od kursu waluty obcej. Tylko w takim ujęciu można nadać logiczny sens sformułowaniu „kredyt denominowany” lub „kredyt indeksowany” w walucie obcej. Jeśli bowiem byłby on już walutowy, to nielogiczne byłoby ponowne przeliczanie go przy pomocy kursu waluty obcej. Zupełnie inaczej rzecz przedstawia się natomiast przy uznaniu takich kredytów za złotowe, ponieważ wówczas ma sens przeliczanie wartości świadczeń spełnianych w walucie polskiej na walutę obcą przy zastosowaniu jej kursu określonego w umowie.

Konkludując, zawarte w przedmiotowej umowie postanowienia o indeksacji stanowiły w rzeczywistości postanowienia, które dotyczyły waloryzacji świadczeń stron lub inaczej po prostu – były klauzulami przeliczeniowymi, służącymi do ustalenia wartości świadczeń stron przy wypłacie kredytu oraz spłacie rat kapitałowo –odsetkowych.

Podkreślić należy, że zgodnie z § 2 pkt 2 Regulaminu wypłata oraz spłata kredytu indeksowanego odbywa się w złotych w oparciu o kurs waluty obcej do złotych według Tabeli kursów walut obcych obowiązujących w banku (k. 45). W konsekwencji nie ma miejsca na taką interpretację umowy, zgodnie z którą bank w pierwszej kolejności rzeczywiście udostępnił powodom kwotę kredytu we frankach szwajcarskich (a zatem, że był to kredyt walutowy), które realnie musiał posiadać i sprzedać po to, aby wypłacić im kwotę kredytu w złotych. W rzeczywistości kolejność operacji była bowiem dokładnie odwrotna: najpierw bank udostępnił (wypłacił) powodom kwotę kredytu w PLN (nota bene określoną w umowie w ślad za wnioskiem kredytowym właśnie w tej walucie), którą następnie abstrakcyjnie (wyłącznie rachunkowo) przeliczył na CHF. Nie dochodziło jednak w tym przypadku do jakiegokolwiek obrotu walutami (obrotu dewizowego). Podobnie nie dochodziło do niego przy spłacie kredytu. Indeksacja polegała więc tylko na przeliczeniu kwoty kredytu z PLN na CHF w celu ustalenia jego salda w walucie obcej, podlegającego następnie spłacie w walucie polskiej, ale po przeliczeniu na tę walutę raty ustalonej w harmonogramie spłat w CHF (przy czym ustalenie harmonogramu spłat w walucie obcej nie wynikało z realnej wypłaty kredytu w tej walucie, lecz było konsekwencją przeliczenia na tę walutę wypłaty dokonanej w walucie polskiej). W obu przypadkach indeksacja nie wykraczała zatem poza funkcję stricte przeliczeniową.

Powyższe przeliczenie – jak wyżej wyjaśniono – miało na celu zachowanie realnej (ekonomicznej) równowartości świadczeń stron, czyli odpowiadało konstrukcji waloryzacji umownej. Takie stanowisko jest spójne z poglądem, że kredyt indeksowany nie ma charakteru walutowego. Skoro bowiem indeksacja jest po prostu rodzajem waloryzacji, to nie może służyć do określenia przedmiotu świadczenia (waluty zobowiązania), lecz jedynie do ustalenia jego wartości. Zauważyć wypada, że świadczenie pieniężne po waloryzacji nie zmienia swojego charakteru lub przedmiotu, a zatem co do zasady w dalszym ciągu jest spełniane w tej samej walucie, w jakiej zostało zawarte zobowiązanie. W związku tym waluta obca, która jest stosowana w mechanizmie indeksacji, nie określa przedmiotu świadczenia, lecz jego wartość. Nie wykracza więc poza funkcję przeliczeniową (miernika wartości) i nie staje się walutą zobowiązania, czyli tą, w której świadczenie jest wyrażone i co do zasady podlega spełnieniu.

Inaczej mówiąc, zastosowanie waluty obcej jako miernika waloryzacji nie prowadzi do zmiany waluty świadczenia. W rzeczywistości świadczenie nadal jest określone w tej samej walucie, w jakiej zostało wyrażone w chwili powstania zobowiązania (zawarcia umowy), a waluta obca służy wyłącznie do ustalenia nowej (ujmowanej kwotowo) wysokości tego świadczenia w dotychczasowej walucie, tj. jego wysokości zwaloryzowanej, która ma zastąpić wysokość nominalną (tj. tę, którą świadczenie miałoby bez dokonania waloryzacji). Także w przypadku zastosowania waluty obcej jako miernika waloryzacji nie dochodzi więc do zmiany waluty zobowiązania. W takim przypadku jedna waluta jest przez cały czas walutą zobowiązania, w której spełniane jest świadczenie, a druga (obca) waluta jest tylko narzędziem do ustalenia zwaloryzowanej wartości tego świadczenia. Jedynie w takim ujęciu można uznać, że w umowie kredytu indeksowanego (a także denominowanego) występują dwie waluty, ale tylko jedna z nich (waluta polska) jest walutą świadczenia, a druga (waluta obca) jest wyłącznie walutą przeliczeniową stosowaną w mechanizmie indeksacji/denominacji.

Z poglądu, że indeksacja jest w istocie wyłącznie waloryzacją, polegającą na ustalaniu (przeliczaniu) wartości świadczeń stron przy pomocy kursu CHF, wynika jednocześnie wniosek, że w ogóle nie powinna ona mieć zastosowania do tego świadczenia, które jest spełniane od razu po powstaniu zobowiązania (zawarciu umowy kredytu) ewentualnie niezwłocznie po jego powstaniu, ponieważ może dotyczyć jedynie tego świadczenia, które jest spełniane dopiero po upływie pewnego okresu od tej chwili. Tylko w takiej sytuacji można bowiem mówić o spadku jego realnej wartości z uwagi na spadek siły nabywczej waluty, w której ma ono zostać spełnione, w związku z czym uzasadnione może być ustalenie jego wartości według wybranego miernika waloryzacji.

Odnosząc to do umowy kredytu, wziąć trzeba pod uwagę, że tylko jedno z wynikających z niej świadczeń, a mianowicie świadczenie kredytobiorcy, podlega spełnieniu dopiero po pewnym czasie od powstania zobowiązania, a w gruncie rzeczy jest sukcesywnie spełniane przez cały okres trwania umowy (niekiedy nawet przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat – w niniejszej sprawie przez 480 miesięcy, czyli 40 lat – zob. § 2 ust. 3 umowy k. 39.). Natomiast świadczenie banku, polegające na udostępnieniu kredytobiorcy kwoty kredytu, jest co do zasady spełniane jednorazowo (ewentualnie w transzach – por. § 5 ust. 1 umowy k. 39v) bezpośrednio po zawarciu umowy lub w stosunkowo nieodległym terminie od tej chwili. W oczywisty sposób nie może więc ono stracić swojej realnej wartości, jaką posiada zgodnie z treścią zobowiązania.

Prowadzi to do wniosku, że niedopuszczalne, a co najmniej wątpliwe i wysoce kontrowersyjne, jest stosowane w umowach tzw. kredytów frankowych przeliczanie nie tylko świadczenia spełnianego przez kredytobiorcę na rzecz banku przez wiele lat spłaty kredytu, ale także świadczenia banku udostępnianego kredytobiorcy (jednorazowo lub w transzach) w zasadzie bezpośrednio po zawarciu umowy kredytu. Przeliczanie tego świadczenia mogłoby zostać ewentualnie zaakceptowane jedynie wtedy, gdyby miało służyć tylko do ustalenia jego równowartości w walucie obcej stanowiącej miernik waloryzacji. Jednak w takim ujęciu bezdyskusyjnie powinno ono odpowiadać wartości tego świadczenia, które będzie podlegać zwrotowi dopiero po upływie pewnego okresu od powstania zobowiązania, czyli świadczenia kredytobiorcy. Inaczej mówiąc, powinno to sprowadzać się do ustalenia (przeliczenia) w walucie obcej równowartości kwoty udostępnionej kredytobiorcy w walucie polskiej za pomocą tego samego miernika według jakiego następnie będzie przeliczana wartość spłat dokonywanych przez kredytobiorcę.

W takim ujęciu w gruncie rzeczy nie miałoby istotnego znaczenia, jaki rodzaj kursu CHF (kurs średni NBP lub nawet kursy sprzedaży albo kupna ustalane jednostronnie przez pozwany bank) zostałby przyjęty do takiego przeliczenia, lecz decydujące byłoby to, aby do przeliczenia wartości obu świadczeń (banku i kredytobiorcy) stosować jeden (dokładnie taki sam) kurs waluty obcej, ponieważ tylko w takim przypadku można byłoby mówić, że ich świadczenia są – zgodnie z istotą umowy kredytu – takie same, chociaż z uwagi na dokonanie waloryzacji nie musiałyby być sobie nominalnie równe w walucie polskiej.

W takiej sytuacji nie ma miejsca na dwukrotną (podwójną) waloryzację świadczeń obu stron umowy kredytu indeksowanego: raz świadczenia banku, a drugi raz świadczenia kredytobiorcy. Tym bardziej niezasadne jest stosowanie do ustalenia równowartości świadczenia banku kursu kupna (korzystniejszego dla tej strony), skoro nieprawdziwe i bezpodstawne są poglądy, według których bank rzekomo udostępnia kredytobiorcy kwotę kredytu w walucie obcej, a jedynie dla wygody kredytobiorcy wypłaca mu ją faktycznie w walucie polskiej. Za zgodne z istotą waloryzacji uznać natomiast należy, że ustalenie równowartości świadczenia kredytobiorcy w walucie obcej powinno nastąpić tylko raz, i to przy zastosowaniu takiego samego kursu (aczkolwiek wydaje się, że optymalny byłby kurs sprzedaży waluty obcej, skoro przeliczenie wartości świadczeń stron powinno mieć na celu ustalenie, jaką kwotę kredytobiorca ma spłacić wprawdzie w walucie polskiej, ale po jej przeliczeniu w oparciu o kurs waluty obcej w chwili spłaty poszczególnych rat tak, aby dokonana spłata odpowiadała – według przyjętego miernika waloryzacji – dokładnie takiej samej wartości, jaką świadczenie miało w chwili powstania zobowiązania). Przeliczenie wartości kwoty kredytu na walutę obcą (co jest niekiedy określane jako ustalenie salda kredytu w walucie obcej), dokonane w chwili jej udostępnienia kredytobiorcy przez bank, powinno bowiem stanowić jedynie punkt odniesienia służący do ustalenia wartości poszczególnych rat świadczenia kredytobiorcy w chwili ich spełnienia.

Pozwoliłoby to jednocześnie uniknąć wątpliwości, związanych z tym, że w przypadku podwójnej waloryzacji, dokonywanej przy tym za pomocą różnych kursów (kursu kupna do świadczenia banku i kursu sprzedaży do świadczenia kredytobiorcy), mogłoby dojść do tego, że nawet w przypadku hipotetycznego zwrócenia przez kredytobiorcę całej kwoty kredytu w tym samym dniu, w którym bank mu ją udostępnił, ten drugi musiałby – z uwagi na różne kursy, a także związany z tym spread walutowy – oddać bankowi w walucie polskiej, będącej walutą zobowiązania, znacznie wyższą (niekiedy nawet o kilka lub kilkanaście tysięcy złotych) kwotę, niż sam od niego otrzymał. Z tego punktu widzenia nie można zatem odmówić racji poglądom, zgodnie z którymi dawało to bankowi dodatkowy i niczym nieuzasadniony dochód (przypominający prowizję), mimo że nie łączyło się z tym żadne świadczenie z jego strony na rzecz kredytobiorcy.

Z dotychczasowych rozważań wynika, że indeksacja rozumiana jako sposób waloryzacji świadczeń stron nie daje podstaw do stosowania odmiennych kursów CHF do przeliczania wartości świadczeń obu stron, lecz powinna polegać na ustaleniu w walucie obcej wartości świadczenia udostępnionego przez bank kredytobiorcy w walucie polskiej (według ustalonego przez strony jednakowego kursu dla obu świadczeń), która to wartość powinna następnie służyć do ustalania, jaką kwotę w walucie polskiej, mającej stanowić równowartość ustalonej w walucie indeksacji kwoty kredytu, kredytobiorca powinien spłacać w poszczególnych terminach płatności. Już tylko naruszenie wymogu stosowania jednakowego kursu do przeliczania wartości świadczeń stron nasuwa wniosek o niedozwolonym charakterze postanowień umowy kredytu indeksowanego, ponieważ może prowadzić do rozbieżności, i to na niekorzyść konsumenta jako słabszej strony umowy, między wartością świadczenia udostępnionego kredytobiorcy oraz podlegającego zwrotowi na rzecz banku.

Niemniej na tym nie kończą się zastrzeżenia do powyższych postanowień, ponieważ kolejnym, i to zasadniczym, problemem w przyjętej w przedmiotowym przypadku konstrukcji umowy kredytu indeksowanego jest obciążenie powodów (kredytobiorcy) nieograniczonym ryzykiem wzrostu ich świadczenia. Wbrew argumentacji banku, nie chodzi wyłącznie o konsekwencje wynikające ze wzrostu kursu CHF i o to, że powodowie mogli i powinni byli zdawać sobie sprawę z możliwości wystąpienia takich skutków z uwagi na to, że wiedza o zmienności kursów walut obcych ma charakter powszechny i elementarny. Podstawowe znaczenie ma bowiem brak adekwatnej zależności między wzrostem kursu CHF (lub ogólniej wahaniami kursów tej waluty) a zmianami siły nabywczej waluty polskiej, ponieważ właśnie to zjawisko jest główną przyczyną rozbieżności między wartością świadczenia udostępnionego kredytobiorcy a realną (tj. po dokonaniu waloryzacji) wartością świadczenia podlegającego zwrotowi na rzecz banku.

W tym kontekście bardzo istotne stają się dwie kwestie, które jednocześnie wpływają na ocenę abuzywności przyjętych w przedmiotowej umowie postanowień o indeksacji. Pierwsza z nich wiąże się obiektywnie z samym sposobem konkretnego ukształtowania mechanizmu indeksacji, który godzi w interesy powodów jako konsumentów, a druga – z brakiem należytego i zrozumiałego wyjaśnienia im, że przyjęty w umowie sposób indeksacji (a w istocie waloryzacji) świadczeń stron może okazać się dla nich niekorzystny, a w skrajnych przypadkach – wręcz rażąco niekorzystny.

Odnośnie do pierwszej kwestii wziąć trzeba pod uwagę, że niewątpliwie to pozwany jest autorem tekstu umowy zawartej między stronami. W tym zakresie na aprobatę zasługuje wniosek Sądu pierwszej instancji, że powodowie nie mieli istotnego wpływu na treść tej umowy, w szczególności na jej postanowienia dotyczące indeksacji, które nie były z nimi indywidualnie uzgadniane i mogli je tylko zaakceptować lub zrezygnować z zawarcia przygotowanej przez pozwanego umowy. W związku z tym wyłącznie pozwany odpowiada za takie ukształtowanie mechanizmu indeksacji świadczeń stron za pomocą kursu CHF, które prowadzi do obciążenia powodów skutkami ryzyka walutowego wykraczającymi poza zakres utraty realnej równowartości świadczeń stron (w wyniku spadku siły nabywczej waluty polskiej), wobec czego wartość ich świadczenia bardzo znacznie odbiega od wartości świadczenia otrzymanego przez nich od banku, a w gruncie rzeczy staje się całkowicie nieprzewidywalna i przypadkowa, gdyż nie zależy od spadku siły nabywczej waluty polskiej, lecz od zmian kursów CHF, które nie zależą przecież od wartości waluty polskiej ani nie są z nią w jakikolwiek sposób powiązane.

Problem z indeksacją (podobnie jak z denominacją) nie polega więc na samym wprowadzeniu mechanizmu waloryzacji świadczeń stron, lecz na doborze takiego miernika waloryzacji, który w istocie nie zapewnia rzetelnej waloryzacji, gdyż nie koreluje ze spadkiem wartości (siły nabywczej) waluty polskiej. O ile więc samo zastosowanie mechanizmu waloryzacji w umowie kredytu (w tym również za pomocą innej waluty [czyli waluty obcej] niż waluta polska będąca walutą świadczenia) co do zasady można uznać za dopuszczalne, jako stanowiące możliwą odmianę (wariant) takiej umowy, o tyle uznać należy, że powinien on zostać tak ukształtowany, aby nie prowadził do oderwania, zwłaszcza zbyt znacznie na niekorzyść konsumentów, zwaloryzowanej wartości świadczenia, zwracanego przez nich na rzecz banku, od wartości świadczenia, które od niego otrzymali. W związku z tym w orzecznictwie trafnie zwraca się uwagę na brak jakiegokolwiek ograniczenia granic ryzyka walutowego spoczywającego na konsumentach lub na brak sprawiedliwego rozłożenia tego ryzyka między stronami (w szczególności obciążenia nim, i to w większym stopniu, banku jako profesjonalisty oraz silniejszej strony umowy).

Obiektywnie rzecz ujmując, postanowienia umowne, regulujące indeksację, zostały bowiem tak skonstruowane przez pozwanego jako autora tekstu umowy, że nie prowadziły jedynie do zachowania realnej wartości świadczenia zwracanego mu przez powodów w całym okresie kredytowania (które stosownie do art. 69 pr. bank. co do zasady powinno odpowiadać wartości udostępnionej im kwoty kapitału), lecz wykraczały poza granice, jakie wynikały z indeksacji jako odmiany waloryzacji, ponieważ ich świadczenie zależy w istocie od niedających się przewidzieć wahań kursu waluty obcej, zastosowanej w mechanizmie indeksacji, a nie od spadku realnej wartości tego świadczenia (czyli od spadku siły nabywczej waluty polskiej).

W konsekwencji w skrajnych przypadkach powodowie de facto mogliby być zobowiązani do zwrotu na rzecz banku – w walucie polskiej, będącej walutą zobowiązania – kwoty nawet kilkukrotnie wyższej od tej, którą sami od niego otrzymali, ponieważ przyjęty miernik indeksacji (waloryzacji) nie zależy od spadku siły nabywczej waluty polskiej, lecz od wahań kursu CHF, a jednocześnie umowa nie zawiera żadnych postanowień, które ograniczałyby lub usuwały skutki wynikające z ryzyka walutowego wykraczającego (zwłaszcza nadmiernie na niekorzyść powodów) poza spadek siły nabywczej waluty polskiej. Wobec tego uznać należy, że taki sposób sformułowania indeksacji rażąco naruszał ich interesy jako konsumentów, ponieważ zdecydowanie nie zapewniał, że zwrócą bankowi dokładnie taką samą kwotę (choćby w ujęciu zwaloryzowanym), którą od niego otrzymali.

Przeciwko takiemu poglądowi nie przemawia przekonująco argumentacja, że obciążające kredytobiorców (bez jakiegokolwiek merytorycznego/formalnego ograniczenia) ryzyko walutowe było równoważone przez ich korzyści wynikające z zastosowania do kredytów denominowanych/indeksowanych znacznie niższego oprocentowania LIBOR zamiast WIBOR. Wzrost kursu CHF, jako waluty indeksacji/de-nominacji, nie powoduje bowiem jedynie wzrostu raty, ale także wzrost salda zadłużenia (oczywiście w walucie polskiej jako walucie zobowiązania, ponieważ nie ma podstaw do uznania, że kwotę kredytu stanowi rzekomo niezmienna suma wyrażona w CHF, skoro nie została ona udostępniona powodom, lecz stanowi jedynie wynik przeliczenia kwoty kredytu za pomocą waluty indeksacji). Zauważyć przy tym wypada, że rata kredytu składa się z części kapitałowej i części odsetkowej, w związku z czym wzrost salda kredytu (wskutek wzrostu kursu waluty obcej) wpływa istotnie na zwiększenie wysokości płaconej przez kredytobiorcę w walucie polskiej raty nie tylko w części kapitałowej, ale i odsetkowej, ponieważ de facto są one liczone wprawdzie według stawki LIBOR (korzystnej dla powodów, co eksponuje bank), ale obiektywnie rzecz biorąc – od wyższej kwoty kapitału (w przeliczeniu na PLN).

W konsekwencji kwestia ogólnej (uwzględniającej zarówno elementy pozytywne, jak i negatywne) korzystności kredytów frankowych dla kredytobiorców jest co najmniej kontrowersyjna. Nie można bezkrytycznie zaakceptować tezy, że wzrost kursu waluty indeksacji jest rzekomo kompensowany przez niższe oprocentowanie (niezależnie od tego, że stawki LIBOR po zawarciu przedmiotowej umowy rzeczywiście bardzo zmalały, nawet poniżej zera) kredytu, ponieważ niższe oprocentowanie należy odnosić do wyższej kwoty kapitału (z uwagi na przeliczanie go z waluty polskiej na walutę obcą według znacznie wyższego niż w chwili zawarcia umowy kursu CHF). Wobec tego aktualne pozostaje stanowisko, że mechanizm indeksacji powinien zostać tak ukształtowany, aby w przypadku wzrostu, zwłaszcza bardzo znacznego, kursu waluty obcej, nie nastąpił wzrost świadczenia kredytobiorców w sposób całkowicie oderwany od spadku siły nabywczej waluty polskiej jako waluty zobowiązania.

Nie ma zatem podstaw do uznania, że obciążenie kredytobiorców ryzykiem walutowym bez jakiegokolwiek ograniczenia, w szczególności bez ograniczenia do zakresu spadku siły nabywczej waluty polskiej ewentualnie sprawiedliwego rozłożenia tego ryzyka między obie strony, z dodatkowym uwzględnieniem tego, że bank jest w tej relacji niewątpliwie stroną silniejszą, nie narusza rażąco interesów konsumenta. Podkreślić przy tym trzeba, że chodzi już o samo ukształtowanie treści umowy, a nie o wynikające z tego faktyczne skutki, ponieważ zgodnie z powszechnie akceptowanym poglądem oceny, czy postanowienia umowne mają charakter niedozwolony, dokonuje się według stanu z chwili jej zawarcia a nie z późniejszej perspektywy, uwzględniającej skutki wynikające z tych postanowień dla konsumenta w toku jej wykonywania.

Nie można więc zgodzić się z poglądem, że przyczyną kwestionowania tych postanowień jest wyłącznie wzrost (niezależny od banku i niezawiniony przez niego) kursu CHF, a nie treść postanowień regulujących zasady indeksacji świadczeń stron za pomocą kursu tej waluty, ponieważ taki pogląd nie uwzględnia tego, że negatywne dla konsumentów skutki wzrostu kursu CHF wynikają przede wszystkim z niekorzystnego dla nich ukształtowania zasad indeksacji, które nie chronią ich przed nadmiernym wpływem tych skutków na wysokość ich świadczenia. Inaczej rzecz ujmując, wzrost kursu CHF (zwłaszcza bardzo znaczny, który nie był przewidywany i brany pod uwagę ani przez strony, ani w Rekomendacji S, która zakładała jego wzrost w granicach 20 %) jedynie uwidocznił niedozwolony charakter spornych postanowień umownych, jaki miały one jednak już od chwili zawarcia umowy. Niekorzystne dla konsumentów skutki umowy tkwiły w niej bowiem od samego początku, a wzrost kursu CHF spowodował tylko, że skutki te nabrały realnego wymiaru.

W tym kontekście podkreślić, że niewątpliwie możliwe było ukształtowanie treści przedmiotowej umowy, jako kredytu indeksowanego do CHF, w sposób nieabuzywny. Niezasadna jest bowiem próba przeciwstawiania tej umowy jako kredytu walutowego umowom określanym jako kredyty złotowe. Wynika to z opierania się przez banki na błędnej tezie, że alternatywą dla tzw. kredytu frankowego oprocentowanego według stawek LIBOR, ukształtowanego w sposób kwestionowany przez konsumentów, była umowa kredytu złotowego oprocentowanego według stawek WIBOR. Taka teza nie uwzględnia, że niewątpliwie możliwe było ukształtowanie zarówno umowy kredytu denominowanego, jak i indeksowanego w sposób nieabuzywny, ale wymagałoby to, po pierwsze, zrezygnowania z dokonywania przeliczenia wartości świadczenia banku według innego, a przy tym korzystniejszego dla niego, kursu waluty obcej niż świadczenia kredytobiorcy, po drugie, wprowadzenia jasnych i obiektywnych zasad ustalania kursu waluty denominacji/indeksacji i po trzecie, zabezpieczenia interesów kredytobiorcy przed skutkami takiego wzrostu kursu waluty denominacji/indeksacji, który powodowałby, że wartość zwracanego przez niego na rzecz banku świadczenia byłaby nadmiernie oderwana od wartości świadczenia, które od niego otrzymał. Odpowiadałoby to argumentowi, że zawarcie umowy kredytu indeksowanego (a także denominowanego) jest dopuszczalne (czyli inaczej mówiąc, jak banki często podkreślają, zgodne z prawem). Jej treść powinna jednak zostać tak ukształtowana, aby nie naruszała praw konsumenta w zakresie podlegającym ochronie na podstawie art. 385 1 k.c. oraz Dyrektywy 93/13.

W tej sytuacji, w ocenie orzekającego składu Sądu Apelacyjnego, nie może być uzasadnionych wątpliwości, że już tylko z powyższych przyczyn zawarte w przedmiotowej umowie kredytu postanowienia, regulujące zasady indeksacji świadczeń stron, kształtowały prawa i obowiązki powodów w sposób rażąco dla nich niekorzystny. Warto w tym zakresie posłużyć się stosowanym w orzecznictwie poglądem, według którego rażące naruszenie interesów konsumenta ma miejsce wtedy, gdy następuje pogorszenie jego sytuacji prawnej w stosunku do tej, która istniałaby, gdyby do umowy nie zostały wprowadzone przez przedsiębiorcę niekorzystne dla niego postanowienia umowne. Z takiego punktu widzenia wziąć trzeba pod uwagę, że gdyby do umowy nie wprowadzono postanowień o indeksacji, to powodowie byliby przez cały czas zobowiązani do zwrotu nominalnej wartości świadczenia, która z upływem czasu stanowiłaby dla nich realnie co raz mniejsze obciążenie finansowe z uwagi na spadek siły nabywczej waluty polskiej, podczas gdy w kredycie indeksowanym wartość ich świadczenia (tak pod względem wysokości salda kapitału w walucie polskiej, jak i wysokości rat) w gruncie rzeczy nie uległa zmniejszaniu, i to mimo wielu lat spłacania kredytu zgodnie z treścią umowy, lecz wprost przeciwnie wysokość ich zadłużenia (w walucie polskiej) stała się nawet większa od kwoty udostępnionego im kredytu. Wprawdzie korzystali (i ewentualnie nadal mogliby korzystać) z niższego oprocentowania LIBOR zamiast WIBOR, ale nie można stanowczo i niewątpliwie uznać, że stanowi to dla nich istotną korzyść, skoro wysokość ich raty – z uwagi na wzrost kursu CHF – wcale nie jest niższa niż, gdyby zawarli umowę kredytu bez klauzuli indeksacyjnej.

Powyższe uwagi odnosiły się zasadniczo do przesłanki w postaci rażącego naruszenia interesów powodów jako konsumentów. Jednocześnie dostrzec należy, że sposób ukształtowania ich praw i obowiązków – w następstwie przyjętego w umowie mechanizmu indeksacji – wcale nie był tak prosty i jednoznaczny, jak próbuje przekonywać skarżący. Jego skutki nie ograniczają się bowiem tylko do uzależnienia wysokości ich świadczenia (rat kapitałowo – odsetkowych) od zmiennego kursu CHF, lecz obejmują przede wszystkim nieograniczone w jakikolwiek sposób obciążenie nich skutkami wzrostu tego kursu w stopniu odrywającym całkowicie wartość ich świadczenia od wartości świadczenia, które otrzymali od banku.

Nie można więc mówić, że chodziło jedynie o „zwykłą” świadomość zmienności kursów walut obcych, która ma charakter oczywisty i powszechny dla każdego konsumenta bez konieczności posiadania jakichkolwiek dodatkowych wiadomości. Abstrahując od pytania o obiektywną dopuszczalność obciążenia powodów tak daleko idącym ryzykiem walutowym, problem sprowadza się bowiem przede wszystkim do tego, że koniecznie było wyraźne i jednoznaczne uświadomienie im, że godząc się na zawarcie umowy kredytu indeksowanego o treści przygotowanej przez pozwanego, w rzeczywistości akceptowali zawarcie umowy kredytu, która bardzo istotnie różniła się od typowej umowy kredytu, ponieważ ich świadczenie mogło nie tylko nominalnie, ale i realnie znacznie różnić się od kwoty, która została im udostępniona. Nie było więc wystarczające jedynie bardzo ogólne poinformowanie ich o ryzyku walutowym wiążącym się z taką umową i uzyskanie od nich oświadczenia o świadomości takiego ryzyka oraz akceptacji tego, że ponoszą jego skutki, lecz należało dokładnie i rzetelnie wyjaśnić im, na czym polega taki kredyt i że może on okazać się dla nich nawet bardzo niekorzystny, jeśli dojdzie do znacznego wzrostu kursu CHF w porównaniu do stanu z chwili zawarcia umowy.

Udzielenie takich wyjaśnień jest jednak wysoce wątpliwe, a wręcz można uznać, że ich z pewnością nie było, ponieważ pozwany wprost przyznał w odpowiedzi na pozew i apelacji, że nie uprzedził powodów o możliwości tak znacznego wzrostu kursu CHF z uwagi na to, że nie posiadał i nawet nie mógł posiadać wiedzy o nadchodzącym wzroście. Nie przeszkadza mu to jednak w stawianiu powodom zarzutu, że mogli i powinni byli liczyć się z takim wzrostem. Nie zasługuje to na akceptację także ze względu na to, że pozwany, jako profesjonalista, nie może w tym zakresie stawiać powodom, jako konsumentom i słabszej stronie umowy, surowszych wymagań niż sobie. Skoro zatem powołuje się na to, że nawet on nie mógł przewidzieć, że może dojść do tak znacznego wzrostu kursu CHF, to tym bardziej nie może obciążać powodów skutkami tego, że ich nie przewidywali i nie wzięli pod uwagę przy podejmowaniu decyzję o zawarciu przygotowanej przez niego umowy kredytu indeksowanego kursem CHF.

W tym kontekście zauważyć należy, że nawet aktualnie pozwany nie jest w stanie (ewentualnie nie chce) dostrzec wszystkich skutków wynikających z zawarcia umowy kredytu indeksowanego. W dalszym ciągu eksponuje bowiem przede wszystkim korzyści, mające płynąć dla powodów ze znacznie niższego oprocentowania kredytu według stawek LIBOR, pomijając, że takie korzyści wchodziły w rachubę wyłącznie przy założeniu jedynie nieznacznego wzrostu kursu CHF jako waluty indeksacji. Z argumentacji pozwanego wynika, że w zasadzie dostrzega on tylko korzyści, wynikające rzekomo dla kredytobiorców z umowy kredytu indeksowanego, pomijając lub bagatelizując, że jego konstrukcja od samego początku zawierała w so-bie ogromne i niedające się oszacować ryzyko, że taka umowa może okazać się dla nich bardzo niekorzystna.

W takiej sytuacji trudno jest uznać, że w chwili jej zawarcia rzeczywiście i rzetelnie poinformował powodów zarówno o korzyściach, jakie mogą uzyskać z tej umowy, jak i o wiążących się z nią dla nich ryzykach, a także o ich skali i prawdopodobieństwie ich wystąpienia w całym okresie kredytowania. Bardziej przekonujący jest wniosek, że – tak jak nawet czyni to obecnie, mimo że wiadomo już, że takie umowy, oględnie rzecz ujmując, wcale nie są tak jednoznacznie korzystne dla kredytobiorców – eksponował przede wszystkim pozytywne aspekty tej umowy, pomijając lub co najmniej umniejszając znaczenie jej negatywów. Dotyczy to w szczególności kwestii, na ile można było wówczas realnie zakładać, że korzyści płynące z niższego oprocentowania kredytu indeksowanego mogą zrównoważyć lub przynajmniej złagodzić ryzyko związane z wahaniami kursów CHF, które obciążały w sposób nieograniczony jedynie konsumentów.

Pojawia się więc pytanie, czy w ogóle można uznać za uczciwe ze strony banku i lojalne wobec kontrahenta, będącego konsumentem, zaproponowanie zawarcia umowy, która wprawdzie prima facie mogła wydawać się dla niego bardzo korzystna (i tak zresztą była wówczas powszechnie, aczkolwiek bez pogłębionej refleksji, odbierana przez kredytobiorców, opinię publiczną, polityków, a nawet banki), ale obiektywnie łączyła się z ogromnym ryzykiem, że może wywołać dla niego bardzo niekorzystne skutki, których nie przyjąłby, gdyby został o nich rzetelnie uprzedzony. Generalnie zresztą zauważyć można, że pozwany – przez tendencyjny dobór informacji o kredycie oraz sposób zaprezentowania jego zalet (niższe oprocentowanie i w konsekwencji niższa rata) oraz wad (nieograniczone i bardzo poważne ryzyko walutowe) – niewątpliwie mógł wpłynąć na decyzję powodów o zawarciu umowy kredytu indeksowanego zamiast innej umowy wprawdzie z wyższym oprocentowaniem i ratą, ale pozbawionej elementu ryzyka walutowego. Takie zaś zachowanie banku niewątpliwie podlega negatywnej ocenie pod kątem zgodności z dobrymi obyczajami.

Powyższe rozważania odpowiadają przyjętemu w orzecznictwie sposobowi rozumienia przesłanki sprzeczności ukształtowania praw i obowiązków konsumenta z dobrymi obyczajami. Uznaje się bowiem, że zachowanie przedsiębiorcy narusza dobre obyczaje wtedy, gdy traktując konsumenta w sposób sprawiedliwy, uczciwy i uwzględniający jego prawnie uzasadnione interesy, nie mógłby racjonalnie spodziewać, że przyjąłby on takie postanowienie w drodze indywidualnych negocjacji. Z tego punktu widzenia nie można uznać za zgodne z dobrymi obyczajami przedstawianie konsumentowi umowy w sposób eksponujący przede wszystkim wynikające z niej dla niego korzyści (niższe oprocentowanie) przy jednoczesnym pomijaniu lub bagatelizowaniu niekorzystnych dla niego skutków, które mogą wynikać z zawartych w umowie postanowień umownych, obciążających jedynie niego nieograniczonym w jakikolwiek sposób ryzykiem walutowym.

Przeciwko takiej ocenie nie może przemawiać argument, że rozsądny i doświadczony konsument powinien (niekiedy mówi się, że wręcz „doskonale”) zdawać sobie sprawę ze zmienności kursów walut obcych i wiążącego się z tym ryzyka wzrostu (nawet bardzo znacznego) salda kapitału i wysokości rat kapitałowo – odsetkowych, ponieważ nie może to usprawiedliwiać wprowadzania przez przedsiębiorcę do umowy postanowień, które obiektywnie rażąco godzą w interes konsumenta. Wziąć trzeba pod uwagę, że udzielenie konsumentowi ochrony przed niedozwolonymi postanowieniami umownymi nie jest uzależnione od okoliczności subiektywnych po jego stronie. Nie ma więc ono charakteru względnego determinowanego in concreto przez zachowanie, wiedzę, wykształcenie, doświadczenie życiowe itp. konsumenta. W konsekwencji nie do zaakceptowania byłoby uzależnianie udzielenia mu ochrony od tego, czy mógł on lub powinien był zdawać sobie sprawę, że przedsiębiorca proponuje mu w umowie postanowienia o charakterze niedozwolonym. W przeciwnym razie należałoby uznać, że jeśli przedsiębiorcy uda się wprowadzić do umowy postanowienia niedozwolone, których rozważny i doświadczony konsument nie dostrzegł i nie sprzeciwił się im, to taki konsument nie może już powoływać się na ich abuzywność, a zachowanie przedsiębiorcy nie może zostać zakwestionowane.

Decydujące znaczenie ma więc obiektywnie rażąco niekorzystny dla powodów charakter postanowień o indeksacji (nie tylko w zakresie zasad ustalania kursów CHF, ale przede wszystkim w zakresie obciążenia ich ryzykiem walutowym, wykraczającym poza spadek wartości świadczenia otrzymanego od banku) oraz okoliczności zawarcia umowy, które pozwalają uznać, że nie zostali uprzedzeni o wszystkich skutkach, mogących wynikać z takich postanowień, w związku z czym zawarli przedmiotową umowę z pozwanym bankiem, działając w zaufaniu do niego, na podstawie którego byli przekonani, że proponując im korzystniejsze warunki oprocentowania, a tym samym niższą ratę, która to okoliczność niewątpliwie istotnie wpłynęła na ich decyzję o zawarciu takiej umowy, nie umieścił jednocześnie w umowie postanowień, które mogłyby rażąco naruszać ich interesy. Uzasadnione jest uznanie, że bank, wykorzystując zaufanie powodów, którzy potrzebowali korzystnego dla nich kredytu, zaproponował im zawarcie umowy, która prima facie mogła wydawać się dla nich wyłącznie korzystna i bezpieczna, ale w rzeczywistości – z uwagi na obciążenie nich nieograniczonym ryzykiem walutowym, które mogło istotnie przeważyć skutki umowy na ich niekorzyść – nie miała takiego charakteru.

Dodać wypada, że nie jest przekonujący argument banku, że także on nie mógł przewidzieć wystąpienia takiego wzrostu kursu CHF, który doprowadził do bardzo niekorzystnych następstw dla powodów. Skoro bowiem sam bank twierdzi, że taka okoliczność była niemożliwa do przewidzenia nawet dla niego jako profesjonalisty (w szczególności w dziedzinie kredytów), to nie można uznać, że powinni ją byli przewidzieć powodowie, będący konsumentami (nieprofesjonalistami) i uwzględnić ją w swoich kalkulacjach co do zawarcia umowy kredytu indeksowanego do CHF lub zrezygnowania z takiej umowy. Taki argument nie może więc przemawiać na ich niekorzyść i stanowić podstawy odmówienia im ochrony przed wprowadzonymi przez pozwanego do umowy kredytu postanowieniami niedozwolonymi.

Odmiennej oceny nie może uzasadniać okoliczność, że w chwili zawierania przedmiotowej umowy nie obowiązywały formalne procedury, nakładające na banki obowiązki w zakresie informowania swoich klientów, będących konsumentami, o charakterze kredytu indeksowanego i związanym z nim ryzykiem kursowym. Decydujące znaczenie ma bowiem to, w jaki sposób pozwany bank sformułował postanowienia umowne o indeksacji, a mianowicie, że obiektywnie i całościowo były one niekorzystne dla konsumentów, a nie to, czy ich o tym poinformował lub czy powinni sami mogli i powinni byli to zauważyć, działając w sposób ostrożny i roztropny. Inaczej mówiąc, brak wyraźnych regulacji, nakładających na banki określone obowiązki informacyjne wobec konsumentów, nie zwalniał ich z uczciwego i lojalnego podejścia do takich klientów ani nie uprawniał ich do kształtowania treści umów w sposób, który może zostać uznany za sprzeczny z art. 385 1 k.c.

Podobnie, nie można nadać decydującego znaczenia temu, że powodowie złożyli pozwanemu – przy składaniu wniosku kredytowego i ponownie przy zawieraniu umowy kredytu – oświadczenia, że zostali pouczeni przez bank o ryzyku kredytowym, są świadomi tego ryzyka i akceptują, że ponoszą jego skutki. Zauważyć trzeba, że takie oświadczenia zostały złożone z inicjatywy banku, a wręcz były przez niego wymagane jako jeden z wielu dokumentów, od których podpisania zależało podjęcie przez niego pozytywnej decyzji o udzieleniu im kredytu, a ponadto były one składane na przygotowanym przez niego formularzu, w związku z czym zawierały oświadczenia o takiej treści, która była przez niego oczekiwana i uznawana przez niego za odpowiednie zabezpieczenie przed ewentualnymi zarzutami wobec niego. Z faktu ich złożenia nie można więc wyprowadzać dalej idącego wniosku niż to, że zgodnie z żądaniem banku zostały one podpisane przez powodów. Nie oznacza to natomiast, że faktycznie otrzymali oni od banku informacje i wyjaśnienia, pozwalające im świa-domie i rzetelnie podjąć decyzję, czy zawrzeć taką umowę kredytu, a tym bardziej nie stanowią one dowodu na okoliczność, czy i jakie informacje rzeczywiście zostały im przekazane. Wymagając ich podpisania, bank zadbał więc w istocie jedynie o własne interesy, ale nie ma pewności, że w ślad za ich podpisaniem rzeczywiście szło przekazanie powodom jakichś informacji oraz jaka była ich treść i sposób (forma) przekazania.

Nie ma zatem podstaw do uznania, że pozwany zdołał wykazać, że uzasadnione było ustalenie okoliczności faktycznych lub wyprowadzenie z nich wniosków, pozwalających uznać, że zgodnie z jego twierdzeniami wyczerpująco i rzetelnie wyjaśnił powodom charakter prawny kredytu indeksowanego kursem CHF oraz wiążące się z nim nie tylko korzyści, ale także niezwykle ogromne ryzyko kursowe, mogące prowadzić do tego, że kredyt ten, wbrew ich oczekiwaniom opartym na stanie rzeczy istniejącym w chwili zawarcia umowy, w rzeczywistości może okazać się dla nich bardzo niekorzystny. Zarzuty apelacyjne pozwanego, dotyczące podstawy faktycznej, stanowiły w istocie jedynie próbę wykreowania stanu faktycznego, odpowiadającego procesowemu stanowisku tej strony, ale niemającego odpowiedniego oparcia w okolicznościach jej zawarcia wynikających z zebranego w sprawie materiału dowodowego. Dotyczy to w szczególności możliwości indywidualnego uzgadniania treści umowy oraz uświadomienia powodom jej charakteru i skutków (nie tylko pozytywnych, ale i negatywnych).

W tej sytuacji nie zasługiwały na uwzględnienie zarzuty apelacyjne, które sprowadzały się do próby wykazania, że jedyne zastrzeżenia pod kątem abuzywności można mieć co najwyżej do postanowień umownych, dotyczących stosowania do przeliczania świadczeń stron (w mechanizmie indeksacji) kursów CHF ustalanych jednostronnie przez pozwanego w swojej tabeli kursowej oraz do braku określenia w umowie zasad ustalania tych kursów. Takie podejście pozwanego było bardzo dogodne dla niego, ponieważ odwracało uwagę od pozostałych problemów, wiążących się z ukształtowaniem indeksacji w przedmiotowej umowie, a mianowicie dokonywaniem niekorzystnego dla powodów przeliczania wartości świadczeń obu stron na podstawie odmiennych kursów CHF oraz obciążenia wyłącznie nich nieograniczonym ryzykiem walutowym.

Rażące naruszenie równowagi kontraktowej na niekorzyść powodów nie ogra-niczało się bowiem tylko do kwestii stosowania przez bank własnych kursów CHF, lecz obejmowało, i to przede wszystkim, dwa wspomniane wyżej elementy. W związku z tym, wbrew stanowisku skarżącego, samo ewentualne zastąpienie w mechanizmie indeksacji ustalanych przez niego jednostronnie kursów CHF kursami średnimi NBP, nie byłoby wystarczające do przywrócenia zachwianej między stronami równowagi, lecz mogłoby ją co najwyżej złagodzić, ale nadal pozostałyby aktualne niekorzystne dla powodów skutki, wynikające z nieprawidłowego ustalenia w CHF początkowej kwoty kredytu (salda), podlegającej spłacie w ratach kapitałowo – odsetkowych oraz z obciążenia wyłącznie nich ryzykiem nieograniczonego w jakikolwiek sposób wzrostu ich zadłużenia w wyniku wzrostu kursu waluty indeksacji w stopniu bardzo znacznie przekraczającym zakres spadku realnej wartości waluty polskiej.

W tej sytuacji odnośnie do samych zarzutów, dotyczących zasad ustalania kursów CHF, zauważyć należy, że problem ten nie polega na tym, czy stosowane przez bank zasady ustalania tych kursów były obiektywne (rynkowe) i czy bank mógł je dowolnie ustalać, lecz na tym, że w umowie nie zostały określone zasady, na podstawie których bank je ustalał. Nie może zaś budzić wątpliwości, że takie zasady istniały, skoro sam bank konsekwentnie odwołuje się do nich w toku procesu, wywodząc, że z uwagi na wiążące go regulacje prawne oraz mechanizmy ekonomiczne nie mógł ich ustalać dowolnie, gdyż musiały one mieć charakter rynkowy, który obiektywnie nie godził w interesy powodów. Jeśli więc takie zasady istniały, to należało wprowadzić je do treści umowy po to, aby z jednej strony stały się one wiążące dla obu stron (w tym dla banku), a z drugiej strony, aby powodowie mogli je poznać i stosownie do swojej woli dokonać kontroli, czy pozwany stosuje się do nich przy ustalaniu kursów CHF, według których przeliczane są świadczenia stron (przy wypłacie kredytu i przy jego spłatach). Tym samym nie jest istotne to, w jaki sposób bank faktycznie ustalał te kursy, lecz to, że nie określił zasad ich ustalania w treści umowy kredytu, która niewątpliwie została zawarta na podstawie przygotowanego przez niego projektu (wzorca umownego), wobec czego nie stały się one elementem stosunku prawnego między stronami.

W konsekwencji chybione są wszystkie zarzuty apelacyjne, w których pozwany podnosi, że w świetle wskazanych przez niego przepisów prawa materialnego nie mógł dowolnie ustalać kursów CHF, w związku z czym nie było – jego zdaniem – podstaw do stwierdzenia abuzywności postanowień umownych odsyłających do stosowania ustalanych przez niego kursów tej waluty.

Odmiennego poglądu nie może uzasadniać także treść art. 111 ust. 1 pkt 4 pr. bank., który stanowi normatywną podstawę do publikowania przez banki tabel kursowych, w których ogłaszają stosowane przez siebie kursy sprzedaży i kupna walut obcych. Wziąć trzeba pod uwagę, że w przypadku waloryzacji w ogóle nie dochodzi do sprzedaży lub kupna walut obcych, lecz jedynie do rachunkowego przeliczania wartości świadczeń z waluty polskiej na walutę obcą (przy wypłacie kredytu) i z waluty obcej na walutę polską (przy jego spłacie).

Zauważyć ponadto należy, że sytuacja kredytobiorcy jest zasadniczo odmienna od sytuacji innych kontrahentów banku, którzy chcą od niego nabyć lub sprzedać mu walutę obcą. W ich przypadku kurs wymiany znają już bowiem oni przed podjęciem decyzji o dokonaniu transakcji z bankiem, więc mogą ocenić, czy chcą ją zawrzeć po danym kursie, czy z niej rezygnują. Natomiast kredytobiorcy w chwili podejmowania decyzji o zawarciu umowy kredytu denominowanego nie znają jeszcze kursu waluty obcej, po jakim kwota kredytu zostanie przeliczona, a tym bardziej nie wiedzą, po jakim kursie będą przeliczane ich raty w całym wieloletnim okresie spłaty. Właśnie z tej przyczyny zasadnicze znaczenie dla nich ma nie tyle znajomość konkretnej tabeli kursowej z danego dnia, co wiedza o zasadach, według jakich w ich kontrakcie bank będzie ustalał te kursy w przyszłości.

W świetle wcześniejszych uwag nie zasługiwały na uwzględnienie również zarzuty naruszenia art. 69 ust. 1 i 2 pr. bank. w zw. z art. 58 § 1, 2 i 3 k.c., a także art. 385 1 § 1 k.c. oraz art. 4 ust. 2 Dyrektywy 93/13. Decydujące znaczenie ma to, że pozwany wykorzystał zaufanie powodów do siebie (same banki określają przecież siebie jako instytucje zaufania publicznego) i wynikające z tego przekonanie, że proponowany przez niego mechanizm indeksacji, czyli przeliczania wartości świadczeń stron za pomocą kursu CHF, jest dla nich bezpieczny, a umowa kredytu indeksowanego faktycznie jest dla nich wyłącznie korzystna, chociaż wcale tak nie było, co ujawniło się jednak dopiero po znacznym wzroście kursu CHF. Wzrost ten nie był jednak samodzielnym czynnikiem wywołującym niekorzystne dla powodów skutki, ponieważ nie doszłoby do nich, gdyby umowa została ukształtowana przez pozwanego w sposób nienaruszający ich praw jako konsumentów, w szczególności gdyby przyjęty w umowie sposób indeksacji nie narażał ich na nieograniczony w istocie wzrost wysokości ich zadłużenia w absolutnym oderwaniu od wartości waluty polskiej, w której zaciągnęli zobowiązanie kredytowe.

W świetle przedstawionych wyżej uwag nie mają ponadto znaczenia zarzuty apelacyjne, w których pozwany domagał się uwzględnienia odrębności postanowień wprowadzających mechanizm indeksacji (klauzule ryzyka walutowego) od postanowień określających sposób jej dokonywania na podstawie kursów ustalanych samodzielnie przez bank (klauzule spreadowe). Charakter abuzywny miał bowiem – z uwagi na sposób jego ukształtowania – cały mechanizm indeksacji, a nie jedynie to, że były w nim stosowane własne kursy pozwanego banku. Nie ma więc podstaw do uznania, że możliwe jest wyeliminowanie jedynie klauzul spreadowych oraz utrzymanie mechanizmu indeksacji z jednoczesnym zastosowaniem w nim kursów średnich CHF publikowanych przez NBP. Takie rozwiązanie nie przywróciłoby bowiem zachwianej na niekorzyść konsumenta (powodów) równowagi stron, a tym samym nie zapewniłoby im odpowiedniej ochrony prawnej przed skutkami wprowadzenia przez pozwanego do umowy kredytu niedozwolonych postanowień umownych.

Z analogicznych przyczyn nie można uznać, że uzasadnione byłoby zastąpienie oprocentowania kredytu według stawek LIBOR oprocentowaniem według stawek WIBOR. Zaakceptowanie takiej możliwości oznaczałoby, że pozwany nie poniósłby żadnych negatywnych konsekwencji stosowania przez niego niedozwolonych postanowień umownych, ponieważ prowadziłoby do tego, że umowa przybrałaby taką treść, jaką powinna mieć od początku, gdyby bank nie wprowadził do niej niedozwolonych postanowień dotyczących indeksacji i sposobu jej przeprowadzenia.

Skarżący niezasadnie wskazywał ponadto, że w odniesieniu do umów kredytów, pożyczek bankowych indeksowanych oraz denominowanych do waluty obcej uwzględnić należy, że zapłata może zostać dokonana przez kredytobiorcę bezpośrednio w tej obcej walucie. Zauważyć należy, że możliwość taka zależała od wprowadzenia do umowy (ewentualnie Regulaminu lub aneksu) specjalnych postanowień zezwalających na spłatę kredytu w walucie indeksacji lub denominacji (możliwość taką wprowadziły następnie także przepisy ustawy antyspreadowej). Nie wynikała więc ona wprost z istoty takiej umowy, lecz wymagała dodatkowego uzgodnienia. Poza tym istnienie takiego uprawnienia nie może oznaczać obowiązku, wobec czego nie można z niego wyprowadzać wniosków niekorzystnych dla powodów lub uznawać, że uchyla ono niedozwolony charakter postanowień umownych o indeksacji.

Jednocześnie zauważyć można, że powyższa okoliczność, wbrew pozwanemu, dodatkowo potwierdza niezasadność tezy o walutowym charakterze umowy kredytu indeksowanego. Skoro bowiem do powstania możliwości spłaty takiego kredytu bezpośrednio w walucie indeksacji konieczne było zawarcie odpowiedniego aneksu dopuszczającego spłatę kredytu bezpośrednio w walucie indeksacji lub uchwalenie przepisów przewidujących ex lege (por. ustawę antyspreadową) taką możliwość, to w istocie oznacza to, że waluta obca nie stanowiła waluty zobowiązania, lecz służyła jedynie do ustalenia wysokości świadczenia w walucie polskiej. W przeciwnym razie nie byłoby konieczności istnienia specjalnej regulacji (umownej lub ustawowej), pozwalającej na spłatę w walucie obcej. Wprost przeciwnie, jeśli waluta obca rzeczywiście byłaby walutą zobowiązania, to oczywiste byłoby, że właśnie w niej nie tylko można, ale wręcz należy spełniać świadczenie.

Zupełnie inną kwestią byłoby natomiast (zwłaszcza na podstawie obecnie obowiązującego brzmienia art. 358 § 1 i 2 k.c.), że zobowiązanie wyrażone w walucie obcej może być wykonane w walucie polskiej według kursu średniego NBP. Podkreślić przy tym trzeba, że w/w przepisy mogą służyć jedynie do ustalenia w walucie polskiej wartości świadczenia, które zostało wyrażone w umowie w walucie obcej. Nie mogą one natomiast stanowić podstawy do przeliczenia na walutę obcą wartości świadczenia wyrażonego w walucie polskiej. W związku z tym wobec przyjęcia, że umowa kredytu indeksowanego miała w gruncie rzeczy charakter złotowy, nie można uznać, że na podstawie art. 358 § 2 k.c. można ustalić jej równowartość w walucie obcej, w której następnie mogłaby być ona wykonywana na podstawie art. 75b pr. bank., czyli z pominięciem tabel kursowych pozwanego banku.

Wobec braku podstaw do podważenia dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny postanowień umowy jako mających charakter niedozwolony w rozumieniu art. 385 1 k.c. nie ma też podstaw do zakwestionowania, że po ich wyeliminowaniu umowy w rezultacie stała się ona nieważna w całości. Nie wynika to jednak z wyeliminowania z umowy wyłącznie postanowień, dotyczących stosowania kursów CHF ustalanych przez bank w swojej tabeli, ale z uznania, że niedozwolony charakter miały postanowienia wprowadzające do umowy mechanizm indeksacji jako taki (z uwagi na ukształtowanie go w sposób naruszający rażąco interesy powodów sprze-cznie z dobrymi obyczajami).

Właśnie z tego względu nie jest możliwe utrzymanie umowy w mocy po wyeliminowaniu z niej mechanizmu indeksacji, ponieważ prowadziłoby to zbyt daleko idącej zmiany charakteru tej umowy nieodpowiadającej zamiarowi stron i celowi umowy, w której niewątpliwie nie chodziło o to, żeby kwota kredytu wyrażona w złotych była oprocentowana stawką WIBOR, lecz o to, że kwota ta została przeliczona na kwotę wyrażoną w CHF po to, aby następnie została ona oprocentowana stawką LIBOR. Bez utrzymania mechanizmu przeliczeniowego nie jest zatem możliwe dalsze wykonywanie takiej umowy. Odnosi się to również do zastosowania stawki oprocentowania WIBOR, ponieważ byłaby to w istocie zupełnie inna umowa, a przy tym – jak już wcześniej zauważono – byłoby to sprzeczne z odstraszającym celem przepisów o ochronie konsumentów przed stosowaniem przez przedsiębiorców niedozwolonych postanowień umownych.

Niezasadne były także zarzuty naruszenia art. 405 k.c. w zw. z art. 410 § 1 i 2 k.c. oraz art. 411 pkt 2 i 4 k.c. Przede wszystkim wziąć trzeba pod uwagę, że przepisy o nienależnym świadczeniu mają szczególny charakter w stosunku do przepisów ogólnych o bezpodstawnym wzbogaceniu. Nienależne świadczenie jest bowiem szczególnym przypadkiem bezpodstawnego wzbogacenia, charakteryzującym się tym, że wynika ze spełnienia świadczenia, które – z różnych przyczyn – okazuje się nie mieć podstawy w ważnym stosunku zobowiązaniowym. Ma to istotne znaczenie przy ocenie przesłanek żądania zwrotu nienależnego świadczenia, do których przepisy ogólne, w tym art. 409 k.c., mogą mieć zastosowanie jedynie w zakresie nieobjętym szczególnym charakterem nienależnego świadczenia.

Ograniczając się do okoliczności niniejszej sprawy, wskazać należy, że skoro chodzi w niej o przypadek zwrotu świadczenia, które zostało spełnione na podstawie umowy kredytu, która okazała się nieważna, to po obu stronach, a nie tylko po stronie powodów, powstaje roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia. W konsekwencji pozwany nie może powoływać się na to, że nie jest wzbogacony z uwagi na to, że zużył świadczenie otrzymane od powodów, ponieważ przysługuje mu analogiczne roszczenie kondykcyjne wobec nich, o którego wartość nadal jest wzbogacony.

Nie można też uznać, że roszczenie powodów o zwrot nienależnego świadcze-nia było niezasadne z uwagi na to, że jego spełnienie było zgodne z zasadami współżycia społecznego. Wziąć trzeba pod uwagę, że do ustalenia nieważności przedmiotowej umowy kredytu doszło z powodu stwierdzenia abuzywności postanowień umowy przewidujących przeliczanie (w formie indeksacji) wartości świadczeń za pomocą waluty obcej, jak i sposobu dokonywania tego przeliczania. Wiązało się to z negatywną oceną zachowania pozwanego jako sprzecznego z dobrymi obyczajami w rozumieniu art. 385 1 k.c. Było to więc w istocie zbieżne z oceną uwzględniającą zasady współżycia społecznego, które podobnie jak dobre obyczaje, mają charakter klauzul generalnych. Wobec tego nie można jednocześnie nagannie oceniać zachowania pozwanego pod kątem dobrych obyczajów oraz nie uznawać jego zachowania za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.

Oznacza to, że przeciwko możliwości uznania żądania powodów za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego przemawia zasada tzw. czystych rąk, zgodnie z którą na naruszenie tych zasad nie może powoływać się ten, kto sam je narusza. Pozwany, który zastosował w umowie niedozwolone postanowienia, skutkujące jej nieważnością, a tym samym obowiązkiem zwrotu otrzymanego świadczenia, nie może zatem domagać się zachowania tego świadczenia z powołaniem się na to, że byłoby to zgodne z zasadami współżycia społecznego.

Nie można również zgodzić się z nim, że otrzymane przez niego od powodów świadczenia miały charakter świadczenia spełnionego przed nadejściem terminu wy-magalności. Stanowisko pozwanego nie bierze pod uwagę, że powodowie, dokonując spłat na jego rzecz, niewątpliwie nie działali z zamiarem lub świadomością spełnienia świadczenia z tytułu zwrotu na jego rzecz nienależnego świadczenia, ale jeszcze niewymagalnego, lecz działali w celu spełnienia świadczenia z tytułu umowy kredytu, pozostając w przekonaniu, że są do tego zobowiązani. Dopiero w wyniku skutecznego powołania się przez nich na abuzywność postanowień umownych, co doprowadziło do ustalenia nieważności umowy w całości, świadczenia te nabrały charakteru nienależnego i po stronie powodów powstało roszczenie o ich zwrot, podobnie jak po stronie pozwanego powstało – nie przesądzając obecnie jego zasadności i zakresu – roszczenie o zwrot świadczenia, które on spełnił na ich rzecz.

W tej sytuacji nie można mówić, że powodowie spełniali te świadczenia w celu zaspokojenia niewymagalnego jeszcze roszczenia pozwanego o zwrot nienależnego świadczenia, skoro takie roszczenie jeszcze wtedy nie istniało, a powodowie działała w przekonaniu, że spełniają świadczenie, do którego są zobowiązani na podstawie zawartej między stronami umowy kredytu.

W ślad za tym wskazać należy, że niezasadny był też zarzut naruszenia art. 481 § 1 k.c. w zw. z art. 455 k.c. Stanowisko pozwanego nie uwzględnia charakteru i celu ochrony prawnej przysługującej powodom, jako konsumentom, w związku ze stosowaniem przez niego, jako przedsiębiorcę, niedozwolonych postanowień umownych w zawartej między stronami umowie. W szczególności nie bierze pod uwagę, że takie postanowienia są bezskuteczne wobec konsumenta i nie wiążą go z mocy prawa, tj. bez konieczności składania przez niego jakichkolwiek oświadczeń i od samego początku. Ewentualne oświadczenie woli konsumenta może mieć natomiast znaczenie jedynie dla usunięcia skutków umieszczenia w umowie niedozwolonych postanowień umownych, ponieważ może on następczo wyrazić świadomą zgodę na skuteczność takich postanowień wobec niego i wówczas jest już nimi definitywnie związany bez możliwości skorzystania z powyższej ochrony (por. wyrok (...) z dnia 7 grudnia 2023 r. w sprawie C-140/22).

W tym kontekście chybiony jest pogląd pozwanego, że roszczenie powodów nie mogło stać się wymagalne przed udzieleniem im przez Sąd Okręgowy wyczerpującego pouczenia o skutkach mogących wynikać z ustalenia nieważności umowy. Skarżący błędnie interpretuje charakter nieważności przedmiotowej umowy, wynikającej z zastosowania w niej przez niego postanowień abuzywnych i w związku z tym niezasadnie uważa, że możliwość powołania się przez powodów na jej nieważność z powodu powyższych postanowień jest uzależniona od uprzedniego pouczenia ich przez Sąd pierwszej instancji o skutkach nieważności umowy, w tym wszelkich możliwych roszczeniach banku, z którymi może wystąpić on przeciwko nim po stwierdzeniu jej nieważności.

Wziąć trzeba pod uwagę, że udzielenie konsumentowi przez sąd orzekający pouczeń o ewentualnych negatywnych dla niego skutkach prawnych ustalenia nie-ważności umowy w całości nie stanowi przesłanki wpływającej na powstanie lub wymagalność jego roszczeń. Bezskuteczność niedozwolonych postanowień umownych wobec konsumenta następuje bowiem z mocy prawa i od samego początku bez konieczności składania przez niego jakichkolwiek oświadczeń. Po wyższe pouczenie nie determinuje zatem możliwości powołania się przez konsumenta na abuzywność postanowień umownych, wobec czego nie zależy od niego skutek w postaci nieważności umowy i powstania roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia, a w ślad za tym – wymagalności tego roszczenia. Znaczenie tego pouczenia wiąże się w rzeczywistości jedynie z możliwością następczego wyrażenia przez konsumenta zgody na skuteczność niedozwolonych postanowień umownych wobec niego.

Właśnie dlatego w świetle orzecznictwa TSUE wskazuje się na konieczność uprzedniego wyjaśnienia konsumentowi przez sąd orzekający znaczenia wyrażenia takiej zgody lub jej braku w kontekście nieważności umowy i skutków jej nieważności dla niego. Pouczenie to oraz oświadczenie konsumenta nie jest jednak wymagane dla wywołania skutku w postaci nieważności umowy, gdyż następuje on automatycznie i od samego początku, jeśli bez niedozwolonych postanowień umownych nie jest możliwe utrzymanie umowy w mocy. Inaczej rzecz ujmując, oświadczenie konsumenta nie jest konieczne do wywołania skutku w postaci nieważności umowy, zawierającej niedozwolone postanowienia, lecz do ewentualnego spowodowania jej ważności mimo umieszczenia w niej takich postanowień.

Ponadto dostrzec trzeba, że wynikający z orzecznictwa TSUE wymóg udzie-lania konsumentowi wyjaśnień i pouczeń przez sąd orzekający w istocie ma na celu zwiększenie jego efektywnej ochrony. Kwestia udzielenia lub nieudzielenia tego pouczenia lub jego zakresu i treści nie może więc być wykorzystywana przez banki jako argument mający skutkować niezasadnością powództwa w całości lub co najmniej niewymagalnością roszczenia konsumenta przed udzieleniem mu stosownego pouczenia. W konsekwencji pozwany niezasadnie uważa, że nieprawidłowe było zasądzenie na rzecz powodów odsetek za opóźnienie za okres wcześniejszy od złożenia przez nich oświadczenia o świadomości skutków stwierdzenia nieważności przedmiotowej umowy.

Nie można ponadto przyjmować, że powodowie byli związani treścią zawartej z pozwanym umowy i powinni ją wykonywać dopóty, dopóki nie zostanie dokonana weryfikacja jej postanowień w toku procesu, prowadząca do prawomocnego stwierdzenia jej nieważność. Wydany wyrok nie ma bowiem charakteru konstytutywnego, lecz jedynie deklaratoryjnie rozstrzyga o zasadności żądania powodów, którego przedmiotem jest udzielenie im ochrony prawnej przysługującej na podstawie krajowych i unijnych przepisów o niedozwolonych (nieuczciwych) postanowieniach umownych. W związku z tym nie można odmawiać im uprawnienia do żądania odsetek za opóźnienie z powołaniem się na to, że najpierw powinno nastąpić prawomocne rozstrzygnięcie o zasadności żądania ustalenia nieważności umowy.

W odniesieniu do apelacji pozwanego wskazać trzeba na koniec, że bezpodstawny był zarzut naruszenia art. 189 k.p.c. Nie można zgodzić się z pozwanym, że uwzględnienie roszczenia o zapłatę skutkuje brakiem interesu prawnego w odrębnym ustaleniu nieważności umowy bezpośrednio w treści orzeczenia. Czym innym jest bowiem przyjęcie poglądu o nieważności umowy jako przesłanki uwzględnienia roszczenia o zapłatę, a czym innym rozstrzygnięcie o jej nieważności w sentencji orzeczenia. Jest to tym bardziej istotne, że umowa nie została jeszcze wykonana przez powodów w całości, więc brak ustalenia jej nieważności nie chroniłby ich przed roszczeniami banku o zapłatę pozostałej części świadczenia, mimo że co do spełnionych świadczeń orzeczono by już o obowiązku ich zwrotu jako świadczenia nienależnego.

Jeśli chodzi o apelację powodów wskazać należy, że z powołaniem się na znajdujące się na k. 569v i k. 572 akt dowody zasadnie zarzucili oni, że Sąd pierwszej instancji błędnie nie uwzględnił, że pozwany pobrał od nich z ich rachunku bankowego, na podstawie pełnomocnictwa udzielonego mu przez nich przy zawarciu umowy, w dniu 25 lutego 2013 r. kwoty 526,68 zł tytułem spłaty kapitału kredytu (k. 572) i w dniu 22 lipca 2013 r. kwoty 201,96 zł tytułem spłaty kapitału kredytu (k. 569v), czyli łącznie dodatkowo kwotę 710,64 zł ponad kwotę zasądzoną przez ten Sąd. Wobec tego konieczne było dokonanie odpowiedniej zmiany wyroku co do istoty w zaskarżonym przez nich zakresie.

Powodowie zasadnie zarzucili również, że Sąd pierwszej instancji nieprawidłowo określił wysokość przysługujących im od pozwanego kosztów procesu, ponieważ zgodnie z podaną przez nich w pozwie wartością przedmiotu sporu w kwocie 217.000 zł zastosowanie powinien mieć § 2 pkt 7 a nie pkt 6 powołanego w apelacji rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych. W konsekwencji przysługują im łącznie koszty procesu za pierwszą instancję w kwocie 11.434 zł a nie w kwocie 6.034 zł.

Z tych wszystkich przyczyn Sąd Apelacyjny na mocy art. 386 § 1 k.p.c. uwz-ględnił apelację powodów oraz na mocy art. 385 k.p.c. oddalił apelację pozwanego. Natomiast o kosztach postępowania apelacyjnego orzekł na mocy art. 108 § 1 k.p.c. w zw. z art. 109 k.p.c., art. 98 § 1, 1 1 i 3 k.p.c. oraz art. 99 k.p.c. odpowiednio do wyniku sporu w tej instancji, uwzględniając przy tym, że powodowie wygrali sprawę zarówno w zakresie własnej apelacji, jak i apelacji pozwanego, wobec czego przysługuje im zwrot kosztów postępowania odrębnie w odniesieniu do każdej z nich. I tak, od apelacji pozwanego stosownie do podanej przez niego wartości przedmiotu zaskarżenia w kwocie 165.330 zł, ponieważ nie zostało zgłoszone przez powodów żądanie sprawdzenia jej prawidłowości – w kwocie 4.050 zł (wynagrodzenie pełnomocnika procesowego powodów zgodnie z § 2 pkt 6 w zw. z § 10 ust. 1 pkt 2 w/w rozp.), a od apelacji powodów – w kwocie 340 zł (wynagrodzenie pełnomocnika zgodnie z § 2 pkt 2 w zw. z § 10 ust. 1 pkt 2 w/w rozp. oraz 100 zł tytułem opłaty od apelacji, na poczet której zaliczono opłatę od wniosku o uzasadnienie zaskarżonego wyroku), co w sumie dało kwotę 4.390 zł.

Sąd Apelacyjny nie znalazł ponadto podstaw do uwzględnienia zgłoszonego po raz drugi w tym postępowanie w piśmie procesowym z dnia 12 lutego 2024 r. zarzutu zatrzymania świadczenia, podlegającego zwrotowi na rzecz powodów, do chwili zaofiarowania przez nich zapłaty na jego rzecz kwoty 217.000 zł z tytułu zwrotu wartości kapitału udostępnionego im na podstawie przedmiotowej umowy kredytu.

W pierwszej kolejności zauważyć trzeba, że dyskusyjne jest, czy umowa kredytu ma charakter wzajemny, a tym samym wątpliwe jest, czy może mieć do niej zastosowanie art. 496 k.c. w zw. z art. 497 k.c., stanowiący podstawę prawną tego zarzutu. Wskazać ponadto należy, że wobec tego, że ten zarzut jest już po raz drugi zgłaszany w tym postępowaniu co do zasady można byłoby uznać, że obecnie doszło już do wymagalności roszczenia pozwanego o zwrot przysługującego mu wobec powodów roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia, gdyż aktualnie niewątpliwie wiedzą już oni, że pozwany domaga się od nich jego zwrotu.

Niemniej wziąć trzeba pod uwagę, że w istocie zarzut ten w ogóle nie zmierzał do zabezpieczenia roszczenia pozwanego o zwrot nienależnego świadczenia, ponieważ gdyby tak istotnie było, to mógłby on skorzystać z dalej idącego zarzutu potrącenia wierzytelności, objętej zarzutem zatrzymania. Nie jest więc konieczne udzielenie mu materialnoprawnego zabezpieczenia jego interesów za pomocą zarzutu zatrzymania, skoro według swojego uznania może on w każdej chwili zaspokoić objęte nim roszczenie za pomocą zarzutu potrącenia (abstrahując od jego skuteczności, w tym od tego, czy przysługuje mu wobec nich wierzytelność o zwrot spełnionego na ich rzecz świadczenia), gdyż wierzytelności obu stron mają tożsamy (pieniężny) charakter.

W tym kontekście warto ponadto zwrócić uwagę na stanowisko Sądu Najwyższego, wyrażone w postanowieniu z dnia 6 grudnia 2022 r. (I CSK 4694/22, LEX nr 3460582), zgodnie z którym w wypadku uznania umowy za nieważną przedsiębiorca nie może poprzez zarzut zatrzymania żądać kompensacji niekorzystnych skutków jego bezprawnego zachowania. Art. 7 ust. 1 w związku z motywem dwudziestym czwartym dyrektywy 93/13/EWG zobowiązuje państwa członkowskie do zapewnienia stosownych i skutecznych środków zapobiegających dalszemu stosowaniu nieuczciwych warunków w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami. Niedopuszczalne byłoby takie ukształtowanie sytuacji prawnej konsumenta wskutek uznania umowy kredytu za nieważną z powodu zawartych w niej nieuczciwych postanowień umownych, które prowadziłoby do udaremnienia oczekiwanego skutku przepisów ochronnych w odniesieniu do konsumentów, realizującej w istocie tzw. efekt mrożący, a to wskutek istotnego pogorszenia sytuacji ekonomicznej konsumenta na skutek dokonanego przezeń wyboru wyjścia z sytuacji, w której stał się ofiarą nieuczciwej praktyki ze strony przedsiębiorcy.

Na oryginale właściwy podpis.