sygn. III Ca 996/17 13 października 2017 Sąd Okręgowy w Łodzi

Uzasadnienie z 13 października 2017, sygn. III Ca 996/17

Data orzeczenia 13 października 2017
Sąd Sąd Okręgowy w Łodzi
Wydział III Wydział Cywilny Odwoławczy

Sygn. akt III Ca 996/17

UZASADNIENIE

Zaskarżonym postanowieniem z dnia 20 stycznia 2017 roku oddalił wniosek Z. M. i S. M. (1) o stwierdzenie zasiedzenia na prawach małżeńskiej wspólności majątkowej z dniem 23 maja 2003 roku prawa własności nieruchomości położonej w S., w gminie M., o łącznej powierzchni 6,20 ha, obejmującej działki oznaczone nr ewidencyjnymi 240, 296, 397, 641 i 275 –
z wyłączeniem tej części ostatniej z działek, która zajęta jest pod siedlisko, a także orzekł o kosztach postępowania.

Sąd I instancji dokonał ustaleń stanu faktycznego, z których najistotniejsze przedstawiają się następująco:

Nieruchomość objęta wnioskiem, składająca się z działek ewidencyjnych nr (...), o łącznej powierzchni 6,20 ha, położona w S., w gminie M., dla której nie jest urządzona księga wieczysta ani zbiór dokumentów, począwszy od dnia 4 listopada 1971 roku stanowiła własność ojca wnioskodawczyni - J. M. (1). J. M. (1) nabył prawo własności w/w. nieruchomości na podstawie art. 1 ust. 2 ustawy z dnia 26 października 1971 roku (Dz.U. nr 27, poz. 250), co zostało stwierdzone prawomocnym orzeczeniem Sądu Rejonowego w Skierniewicach z dnia 18 lutego 2013 roku wydanym w sprawie o sygn. akt I Ns 35/13.

J. M. (1) miał dziewięcioro dzieci: S. M. (2), W. M. (1), W. M. (2), Z. M., M. M. (1), W. K. (1), M. L., J. M. (1) i A. M.. J. M. (1) (ojciec) zmarł w dniu 22 maja 2003 roku. Prowadził on gospodarstwo rolne na objętych wnioskiem gruntach do śmierci. W dacie jego śmierci zamieszkiwała
z nim córka M. L. oraz synowie J. i A..

Po śmierci J. M. (1) (ojca) gospodarstwem rolnym zajął się J. M. (1) (syn). Wykonywał on wszystkie prace polowe oraz cięższe prace w obejściu, a poza tym pracował na kolei. Utrzymaniem inwentarza żywego i domu zajmowała się M. L.. A. M. pracował zawodowo poza gospodarstwem
i rzadko bywał w domu. Często wyjeżdżał w delegacje. Uczestniczka M. L. wyprowadziła się z domu rodzinnego w 1975 roku. Od tego czasu gospodarstwem zajmował się brat wnioskodawczyni J. M. (1). Aby utrzymać gospodarstwo zwolnił się z pracy na kolei. Spośród dzieci J. M. (1) (ojca) własne gospodarstwa rolne mieli: S. M. (2), W. M. (2), W. M. (1) i W. K. (2). Z. M., M. L. M. M. (1)
i A. M. pracowali zawodowo i z tego się utrzymywali.

W latach osiemdziesiątych, z pomocą rodzeństwa, J. M. (1) wymienił dach na oborze. Pieniądze na remont pochodziły ze sprzedaży plonów, które przyniosło gospodarstwo.

Z. M. nie miała innego gospodarstwa rolnego. Do 1996 roku
w prowadzeniu gospodarstwa rolnego, przy większych pracach sezonowych w polu, J. M. (1) pomagali bracia S., W. i W. oraz siostra W., ponieważ mieli oni własne gospodarstwa i niezbędne do pracy w nim maszyny. Cięższe prace wykonywano przy użyciu tych maszyn, zaś lżejsze wykonywał J. M. (1) koniem. Z. M. i jej rodzina również udzielali J. M. (1) pomocy w prowadzeniu gospodarstwa rolnego. Nie mieli oni bowiem własnej ziemi i z tego powodu byli bardziej dyspozycyjni. W kwestiach związanych z prowadzeniem gospodarstwa (...) radził się S. M. (2) i W. K. (1). Rodzina była ze sobą zżyta, często się spotykała, w tym dość regularnie w niedzielę po mszy, bowiem wszyscy należeli do jednej parafii. Podczas tych spotkań omawiano m.in. to, jakie prace gospodarskie i kiedy będą wykonywane.

W latach dziewięćdziesiątych XX wieku na części gruntów wchodzących
w skład gospodarstwa rolnego wnioskodawczyni uprawiała dla siebie porzeczki, truskawki i fasolkę.

W 1996 roku stan zdrowia J. M. (1) się pogorszył. Rodzeństwo zaproponowało wówczas, aby gospodarstwem zajął S. M. (2). W. K. (2) nie mogła tego uczynić, bowiem sama miała duże gospodarstwo rolne, a nadto jej syn rozpoczął budowę domu i miała w związku z tym zbyt dużo obowiązków. Z. M. domagała się wówczas, aby S., podobnie jak robił to wcześniej J., dzielił się z nią plonami z gospodarstwa, tj. dawał jej ziemniaki, zboże, mleko. S. M. (2) odmówił, wskazując, że jeżeli jego siostra chce, to może przejąć połowę gruntów i sama uprawiać ziemię. Z. M. na to przystała. S. M. (2) i Z. M. władali gospodarstwem rolnym po połowie od 1996 roku do końca 2001 roku. Zostało wówczas ustalone, że S. będzie zapewniał J. M. (1) opiekę i wyżywienie, a Z. opłacać za niego składki KRUS. W 1999 roku J. M. (1) miał wypadek. Okazało się wówczas, że nie są za niego opłacane składki KRUS. Składki te opłaciła Z. M. z pieniędzy J. M. (1). W związku z zaistnieniem wypadku J. M. (1) otrzymał odszkodowanie, z którego część została przez Z. M. zatrzymana na poczet przyszłych składek na ubezpieczenia społeczne J..

W 1999 lub 2000 roku M. M. (1) postanowił zakupić działkę rekreacyjną. Rozmawiał o tym z bratem S. M. (2), który powiedział mu, że przecież należy mu się ziemia po ojcu. Za zgodą S. M. (2), W. K. (1), Z. M., J. M. (1) i A. M., M. M. (1) na części spornej nieruchomości postawił domek holenderski. Z końcem 2001 roku S. M. (2) zrezygnował z obrabiania ziemi. Wspólnie z J. udał się do W. K. (1) i poinformował, że tę część gruntów którą ostatnio on obrabiał, może przejąć syn W.. W. K. (2) i jej syn przystali na tę propozycję, jednak Z. M. samowolnie przejęła tę część gospodarstwa przystępując do prac polowych i oświadczyła, że „kto obsieje, ten zbierze”.

J. M. (1) zawsze mówił, że jest tylko użytkownikiem gospodarstwa, i że ono należy do wszystkich. W okresie od sierpnia 2010 roku do czerwca 2011 roku J. M. (1) odbywał karę pozbawienia wolności. Po tym jak opuścił zakład karny przyszła do niego Z. M. i zaproponowała aby przy obiedzie omówili sprawę gospodarstwa rolnego. J. M. (1) odpowiedział jej wówczas, że jeżeli chce rozmawiać o ziemi, powinna zwołać całe rodzeństwo. W. M. (2) zmarł w dniu 11 września 1983 roku. Postanowieniem z dnia 3 marca 2015 roku wydanym
w sprawie I Ns 496/14 Sąd Rejonowy w Skierniewicach stwierdził, że spadek po J. M. (1), synu M. i F., zmarłym w dniu 22 maja 1973 roku, w tym wchodzące w skład spadku gospodarstwo rolne, nabyły dzieci: S. M. (2), W. M. (1), W. M. (2), Z. M., M. M. (1), W. K. (2), M. L., J. M. (1) i A. M. po 1/9 części każdy z nich.

W rozważaniach prawnych Sąd Rejonowy podkreślił, że rozstrzygnięcie niniejszej sprawy było wynikiem przede wszystkim uznania, że zakres władztwa wnioskodawców nad sporną nieruchomością nie spełniał warunków posiadania samoistnego, o istnieniu którego nie może świadczyć sam fakt sprawowania władztwa nad gospodarstwem rolnym. Sąd Rejonowy stanął na stanowisku, że wnioskodawcy wywodząc samoistność posiadania z faktu przekazania im nieruchomości przez J. M. (1) (syna), nie dostrzegli, iż on sam posiadał je jako posiadacz zależny, sprawując jedynie nad nim zarząd w imieniu pozostałych współspadkobierców J. M. (1) (ojca). Stan ten był respektowany przez całą rodzinę, a J. M. (1) przekazując w 1196 roku powierzając prowadzenie gospodarstwa wnioskodawcom
i S. M. (2), sam nigdy nie wyzbył się praw do udziału we współwłasności w nim, wielokrotnie przy tym podkreślając, że należy ono do wszystkich spadkobierców. Sąd nie dał jednocześnie wiary twierdzeniom wnioskodawców, iż zajmowali oni gospodarstwo już w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku, co do zaś kwestii uprawy przez wnioskodawczynię przed 1996 rokiem porzeczki na nieruchomości, ten aspekt władania gospodarstwem uznał za marginalny. Ze zgromadzonego materiału dowodowego nie wynika, aby wnioskodawczyni zmieniła charakter swojego posiadania w odniesieniu do spadkowego gospodarstwa w taki sposób, aby zagroziło to uprawnieniom pozostałych współspadkobierców. Z nieruchomości, która ma charakter rolny, korzystała ona zgodnie z jej przeznaczeniem, utrzymując jej dotychczasowy charakter, niewątpliwie ponosząc ciężary związane z prawem własności nieruchomości, ale również czerpiąc korzyści z tej nieruchomości. Dopiero od 2002 roku z wyłączeniem pozostałych współspadkobierców rozszerzyła uprawę owoców, co stanowiła przejaw zmiany charakteru posiadania na samoistne, jednakże od tej chwili nie upłynął jeszcze okres wymagany przez przepisy prawa do zasiedzenia.

Apelację od powyższego postanowienia złożyli wnioskodawcy, podnosząc następujące zarzuty:

- naruszenia art. 172 k.c. poprzez błędną ocenę charakteru posiadania spornego gospodarstwa przez J. M. (1) i w konsekwencji uznanie, że J. M. (1) nie był posiadaczem samoistnym całego gospodarstwa rolnego, lecz jedynie udziału jaki mu przysługiwał wskutek dziedziczenia po ojcu;

- naruszenia art. 176 k.c. poprzez błędne uznanie, że J. M. (1) nie przeniósł na wnioskodawczynię Z. M. samoistnego posiadania przedmiotowego gospodarstwa rolnego, a w rezultacie, że wnioskodawczyni nie może doliczyć do swego posiadania samoistnego czasu posiadania przez jej poprzednika - J. M. (1);

- naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. poprzez dowolną, subiektywną i wybiórczą ocenę zebranego w sprawie materiału dowodowego, podporządkowaną z góry przyjętej przez Sąd tezie, że wnioskodawcy nie nabyli własności przedmiotowego gospodarstwa rolnego poprzez zasiedzenie, a wyrażającą się m.in.:

a/ w pominięciu istotnych dla oceny charakteru posiadania przedmiotowej nieruchomości przez wnioskodawców okoliczności, tj. że jedynie do wnioskodawców zwrócono się o wyrażenie zgody na poszerzenie drogi kosztem przedmiotowego gospodarstwa rolnego, jedynie wnioskodawcy byli uznani za stronę postępowania administracyjnego dotyczącego pozwolenia na budowę linii energetycznej do nieruchomości A. G., że wnioskodawcy w 1992 r. oddawali owoce do skupu, że uiszczali podatki, opłaty za spółkę wodną;

b/ w bezkrytycznym uznaniu za wiarygodne zeznań uczestników, którzy twierdzili, że J. M. (1) (syn) użytkował sporne gospodarstwo w imieniu wszystkich spadkobierców J. M. (1) ojca, podczas gdy w toku postępowania sygn. akt I Ns 10/10 uczestnicy ci zeznawali, że pomagali J., a nie pracowali na własną rzecz, zaś sporne gospodarstwo było uważane za „ gospodarstwo (...)”, a nie wszystkich spadkobierców J. M. (1) ojca;

c/ w uznaniu za wiarygodne zeznań W. K. (1), która podała, że w okresie stanu wojennego J. M. (1) był powołany na rok do wojska, podczas gdy taka sytuacja w ogóle nie miała miejsca, co wynika z dokumentacji uzyskanej z Wojskowej Komisji Uzupełnień w S.; a także, że S. M. (2) chciał przekazać jej uprawianą przez siebie część ziemi, ale M. samowolnie ją przejęli, podczas gdy w postępowaniu sygn. akt I Ns 10/10 żona S. M. (2) T. M. zeznała, że swoją połowę przekazali M., bo ich córka (tj. L. A.) nie chciała przejąć tej ziemi;

d/ błędne uznanie za niewiarygodne zeznań H. S., J. K., E. K., B. M. i P. M., podczas gdy zeznania tych świadków były spójne w zakresie użytkowania przez wnioskodawców spornej ziemi od lat 80-tych XX wieku.

W oparciu o powyższe zarzuty wnioskodawcy sformułowali wniosek o zmianę zaskarżonego postanowienia i uwzględnienie wniosku, tj. stwierdzenie, że wnioskodawcy Z. M. i S. M. (1) nabyli na prawach małżeńskiej wspólności majątkowej z dniem 23 maja 2003 r. przez zasiedzenie prawo własności nieruchomości położonej w S., gminie M., o łącznej powierzchni 6,20 ha obejmującej działki oznaczone nr ewidencyjnymi 240, 296, 397, 641 i 275 z wyłączeniem części zajętej pod siedlisko.

Na rozprawie apelacyjnej w dniu 27 września 2017 roku zmodyfikowali apelację w ten sposób, że nabycie własności przez zasiedzenie nastąpiło z końcem roku 2011 roku przy przyjęciu terminu 30-letniego liczonego od początku roku 1982. Przy czym przedmiotem zasiedzenia jest nie własność całej nieruchomości, a własność wydzielonej części, która powinna być doprecyzowana w postępowaniu dowodowym, dlatego ostatecznie wnieśli o uchylenie zaskarżonego postanowienia.

Uczestnik postępowania M. M. (1) wniósł o oddalenie apelacji,
a uczestnicy L. A. i W. K. (2) wnieśli ponadto o zasądzenie na ich rzecz kosztów postępowania apelacyjnego.

Sąd Okręgowy zważył, co następuje:

apelacja jest niezasadna.

Ustalenia faktyczne, jak również ocena prawna przedstawiona w uzasadnieniu zaskarżonego orzeczenia przez Sąd Rejonowy, znajdują pełną akceptację Sądu Okręgowego.

W pierwszej kolejności rozważenia wymagał zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. Zarzut ten jest bezzasadny. Aby skutecznie go podnieść skarżący powinien wskazać, jaki konkretnie dowód mający istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy sąd uznał za wiarygodny i mający moc dowodową albo za niewiarygodny i niemający mocy dowodowej, i w czym przy tej ocenie przejawia się naruszenie zasady swobodnej oceny dowodów (por. wyrok SN z 18 stycznia 2002 r. sygn. I CKN 132/01, Lex nr 53144). Kwestionowanie dokonanej przez sąd oceny dowodów nie może polegać jedynie na zaprezentowaniu własnych, korzystnych dla skarżącego ustaleń stanu faktycznego, dokonanych na podstawie własnej, korzystnej dla skarżącego oceny materiału dowodowego (por. postanowienie SN z 10 stycznia 2002 r. sygn. II CKN 572/99, Lex nr 53136). Stwierdzić także należy, iż jeżeli z materiału dowodowego sąd wyprowadza wnioski logicznie poprawne i zgodne z doświadczeniem życiowym, to ocena sądu nie narusza reguł swobodnej oceny dowodów i musi się ostać, choćby
w równym stopniu, na podstawie tego materiału dawały się wysnuć wnioski odmienne. Tylko w przypadku, gdy brak jest logiki w wiązaniu wniosków z zebranymi dowodami lub gdy wnioskowanie sądu wykracza poza schematy logiki formalnej albo, wbrew zasadom doświadczenia życiowego, nie uwzględnia jednoznacznych praktycznych związków przyczynowo-skutkowych, to przeprowadzona przez sąd ocena dowodów może być skutecznie podważona (por. wyrok SN z 27 września 2002 r. sygn. II CKN 817/00, Lex nr 56906). Apelacja tak wymaganych zarzutów nie przedstawia i nie wykazuje, aby ocena dowodów oraz oparte na niej wnioski były dotknięte powyższymi uchybieniami. Uzasadnienie apelacji sprowadza się do przedstawienia własnego stanowiska skarżącego korzystnego dla niego w oparciu
o dokonanie korzystnej dla uczestnika oceny materiału dowodowego. Nie jest to wystarczające do wykazania naruszenia omawianego przepisu.
W ocenie Sądu Okręgowego, Sąd Rejonowy dokonał w sprawie prawidłowej analizy dowodów, które stanowiły podstawę ustalonego przez ten Sąd stanu faktycznego sprawy. Ustalenia te są całkowicie prawidłowe i brak jest podstaw do ich zakwestionowania.

W ocenie Sądu Okręgowego słusznie ustalił Sąd I instancji na podstawie zebranego materiału dowodowego, że J. M. (1) obejmując w 1973 roku gospodarstwo rolne po śmierci swojego ojca, zarządzał nim w imieniu pozostałych jego spadkobierców. Pomimo, że do 1996 roku samodzielnie prowadził przedmiotowego gospodarstwo rolne korzystając okazjonalnie z pomocy rodzeństwa, nie rościł sobie praw do jego całości, mając świadomość, iż należy ono do także do pozostałych współspadkobierców. Powyższe znajduje przede wszystkim potwierdzenie w zgodnych w tym zakresie zeznaniach świadków A. G., E. M. P. K. oraz uczestników W. K. (1) L. A., E. J. T. M., B. B., J. S., A. M.
i M. M. (1). Wynika z nich także, iż rodzina podejmowała wspólnie decyzje dotyczące najważniejszych kwestii związanych z prowadzeniem gospodarstwa,
a wnioskodawczyni z tytułu udziału we współwłasności domagała się częściowej partycypacji w plonach zebranych przez J. M. (1). Do odmiennych wniosków
w tym zakresie nie może prowadzić stanowisko prezentowane przez wnioskodawców
i zeznania świadków E. K., B. M. i P. M., które nie tylko są sprzeczne z zeznaniami pozostałych świadków, ale także
z materiałem dowodowym zgromadzonym w toku postępowań toczących się przed Sądem Rejonowym w Skierniewicach w sprawach o sygn. akt I Ns 258/03 i I Ns 35/13. Miarodajne w tym zakresie są zwłaszcza informacyjne wyjaśnienia i zeznania złożone przez J. M. (1) ( syna), z których wynika ponadto, że wnioskodawcy zaczęli zajmować się połową spornego gospodarstwa dopiero w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, a nie jak przekonują skarżący już w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku. Nie odniosło także oczekiwanego przez wnioskodawców rezultatu powołanie się na treść zeznań świadków złożonych w sprawie o sygn. akt
I Ns 10/10 w jakim stanowiły one, że sporne gospodarstwo było uważane za uważane za „ gospodarstwo (...)”, a inni członkowie rodziny jedynie mu pomagali.
W wymienionej sprawie, w której przedmiotem rozważań sądu były przesłanki nabycia własności tego samego gospodarstwa rolnego w trybie ustawy z dnia
26 października 1971 roku o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych
( Dz. U. nr 27, poz. 250), zeznający w niej świadkowie i uczestnicy relacjonując stosunki rodzinne odnosili swoje twierdzenia do osoby J. M. (1) (zmarłego w 1973 roku) – ojca J. M. (1) (zmarłego w 2012 roku), noszącego to samo imię
i nazwisko, co umknęło uwadze skarżących.

Co zaś tyczy się zeznań świadków H. S. i J. K., nie dysponowali oni wiedzą o faktach istotnych z punktu widzenia niniejszego postępowania i w złożonych zeznaniach zasłaniali się brakiem pamięci w zakresie sposobu i zakresu użytkowania spornego gospodarstwa. Złożone przez nich zeznania nie pozwalają także na poczynienie ustaleń w jakim okresie wnioskodawcy opłacali podatek rolny.

W rezultacie powyższych ustaleń chybione są zarzuty naruszenia prawa materialnego. Sąd Rejonowy trafnie bowiem uznał, iż wnioskodawcy nie posiadali
w sposób samoistny nieruchomości objętej wnioskiem przez okres wymagany do stwierdzenia zasiedzenia. Dla uporządkowania i przejrzystości rozważań w tej kwestii, celowe jest zwrócenie uwagi, że w przebiegu zarządzania i prowadzenia spornego gospodarstwa rolnego w okresie istotnym dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy, wyraźnie zarysowują się jego trzy etapy. Pierwszy miał miejsce po śmierci J. M. (1) (ojca) w 1973 roku, kiedy zarząd gospodarstwem przejął jego syn J. M. (1). W świetle zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego nie budzi jednak żadnych wątpliwości, że władztwo faktyczne jakie sprawował w tym czasie nad gospodarstwem (...) nie nosiło cech posiadania samoistnego wykluczającego władztwo jego rodzeństwa. Powierzenie mu zarządu majątkiem było rezultatem wspólnego porozumienia rodzeństwa, które nadal w ważniejszych sprawach współdecydowało o sposobie prowadzenia gospodarstwa, stan ten zaś był respektowany przez J. M. (1), który nigdy nie rościł sobie praw do jego całości. Co więcej, J. M. (2) podkreślał wielokrotnie, że gospodarstwo należy do wszystkich spadkobierców, on natomiast pragnie jedynie zachować dla siebie jego współwłasność. Nie wywołuje zatem zastrzeżeń konkluzja Sądu I instancji, że J. M. (1) w zakresie w jakim zarządzał gospodarstwem rolnym ponad przysługujący mu z tytułu spadkobrania udział, był jego posiadaczem zależnym. Stwierdzenie to ma charakter podstawowy, albowiem rzutuje na sytuację prawną wnioskodawców, którzy z faktu przekazania Z. M. w 1996 roku mniej więcej połowy gospodarstwa (pozostałą część mieli w swoim władaniu od roku 1981) wywodzą ciągłość samoistności jego posiadania. Tymczasem J. M. (1) jako posiadacza zależny, nie mógł przekazać posiadania samoistnego gospodarstwa na rzecz wnioskodawczyni. Drugi etap, zapoczątkowany w 1996 roku powierzeniem prowadzenia gospodarstwa wnioskodawczyni i S. M. (2), w istocie także stanowił wyraz woli wszystkich współwłaścicieli co do sposobu zarządzania gospodarstwem i nie wpłynął na zmianę charakteru posiadania wnioskodawczyni. Zostało wówczas ustalone, że S. M. (2) będzie zapewniał J. M. (1) opiekę, a Z. M. opłacać za niego składki KRUS, co należy postrzegać jako element wzajemnych rozliczeń między współwłaścicielami. O tym, że rodzeństwo wnioskodawczyni nadal czuło się współwłaścicielami gospodarstwa świadczy również fakt, że gdy M. M. (1) zamierzał postawić na nieruchomości domek holenderski, zabiegał o uzyskanie na to zgody u S. M. (2), W. K. (1), Z. M., J. M. (1) i A. M.. Zachodzi w tym miejscu potrzeba wyjaśnienia, że konieczną przesłanką faktycznego władztwa, oprócz samego zachowania się posiadacza, jest odpowiednie zachowanie się osób trzecich, wyrażające się w tym, że władztwo posiadacza nie spotyka się z ich strony ze skutecznym oporem, w wyniku którego nastąpiłaby utrata władztwa przez posiadacza. W tym kontekście zachowanie wnioskodawców związane z zajmowaniem się połową gospodarstwa po 1996 roku – przy jednoczesnym braku podstaw do przyjęcia, iż miało to miejsce już w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku – z punktu widzenia pozostałych współwłaścicieli nie zagrażało ich prawu i nie wymagało żadnych interwencji. Wnioskodawcy korzystali z części gospodarstwa nie jak właściciele, lecz jedynie nim zarządzali w imieniu pozostałych współuprawnionych i dlatego ich zachowanie było tolerowane i nie napotkało żadnego oporu ze strony pozostałej części rodziny. Za odmienną konstatacją w tym zakresie, nie przemawiała okoliczność, że jedynie do wnioskodawców zwrócono się o wyrażenie zgody na poszerzenie drogi kosztem przedmiotowego gospodarstwa rolnego oraz to, że jedynie wnioskodawcy byli uznani za stronę postępowania administracyjnego dotyczącego pozwolenia na budowę linii energetycznej do nieruchomości, gdyż w ocenie Sądu Okręgowego taki przejaw władztwa nad rzeczą należy raczej zaliczyć do czynności zwykłego zarządu w ramach stosunku współwłasności nieruchomości, dotyczących załatwiania bieżących spraw związanych ze zwykłym korzystaniem z nieruchomości, zgodnym z jej przeznaczeniem i utrzymywaniem w stanie niepogorszonym. Za uznaniem wnioskodawców za samoistnych posiadaczy gospodarstwa rolnego nie przemawia także fakt zajęcia przez nich niewielkiej części gruntu po uprawę porzeczek. Nie można wprawdzie wykluczyć, że wnioskodawcy korzystali we wcześniejszym okresie z nieruchomości częściej i aktywniej niż pozostali współwłaściciele, ale nie oznacza to, że byli oni pozbawieni przez wnioskodawców takiego korzystania i z tym się godzili. Nie można tracić z pola widzenia, że surowe wymagania wobec współwłaściciela zmieniającego zakres posiadania samoistnego są uzasadnione koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa stosunków prawnych i ochrony własności, zwłaszcza, że powołanie się przez współwłaściciela na zmianę woli, czyli elementu subiektywnego mogłoby zbyt łatwo prowadzić do utraty prawa pozostałych współwłaścicieli (zob. postanowienia Sądu Najwyższego z dnia z dnia 2 marca 2012 r., II CSK 249/11, publ. Program komputerowy Legalis nr 526799). Wynikające z art. 206 k.c. uprawnienie współwłaściciela do współposiadania rzeczy wspólnej jest konsekwencją przyjętej w art. 195 k.c. koncepcji prawa współwłasności jako prawa własności przysługującego niepodzielnie kilku osobom. Prawo to cechuje jedność przedmiotu własności, wielość podmiotów i niepodzielność samego prawa. Oznacza to, że z faktu posiadania rzeczy przez współwłaściciela wynika jedynie, iż korzysta on z tej rzeczy zgodnie z przysługującym mu prawem. Niewykonywanie prawa posiadania przez innych współwłaścicieli nie uprawnia do wniosku, że współwłaściciel posiadający przejmuje rzecz w samoistne posiadanie w zakresie ich uprawnień. Posiadanie właścicielskie całej rzeczy przez współwłaściciela wyłącznie dla siebie i z wolą odsunięcia od realizacji praw do tej rzeczy innych współwłaścicieli wymaga, aby współwłaściciel żądający zasiedzenia udziału innego współwłaściciela, udowodnił, że zmienił zakres swego posiadania ponad realizację uprawnienia przewidzianego w art. 206 k.c. i ją uzewnętrznił wobec współwłaściciela. W świetle ustaleń faktycznych stanowiących podstawę zaskarżonego orzeczenia wnioskodawcy nie podejmowali w omawianym okresie w stosunku do spornej nieruchomości działań, które można byłoby zakwalifikować jako czynności właścicielskie, a dodatkowo wzgląd na okoliczność, że członkowie rodziny wnioskodawczyni, za jej zgodą wykonywali akty posiadania bądź współdecydowali o losach gospodarstwa, co może być identyfikowane jako współposiadanie w rozumieniu art. 206 k.c. wyklucza uznanie skarżących za samoistnych posiadaczy tej nieruchomości. Do zmiany charakteru posiadania nieruchomości przez wnioskodawców, doszło dopiero – i to jest trzeci z omawianych etapów – od 2002 roku, kiedy wnioskodawczyni nie zważając na protesty ze strony uczestników, rozszerzała uprawę owoców, co jednak z uwagi na nieosiągnięcie okresu czasu wymaganego do zasiedzenia, nie pozwala na uwzględnienie wniosku.

Reasumując podkreślić należy, że zarzutów wywiedzionych w apelacji nie usprawiedliwia lektura uzasadnienia Sądu Rejonowego, który konsekwentnie motywował swoje stanowisko okolicznościami faktycznymi właściwymi dla zastosowania przepisu art. 172 k.c.

W dalszej części rozważań należy ustosunkować się do zmodyfikowanej przez wnioskodawców na rozprawie apelacyjnej treści żądania wniosku, którym zamiast pierwotnego żądania stwierdzenia zasiedzenia własności całej nieruchomości objęli jedynie jej wydzieloną, jednakże bliżej niesprecyzowaną przez nich część. Zmiana ta w praktyce oznacza pogodzenie się przez wnioskodawców z bezpodstawnością próby doliczenia okresu posiadania J. M. (1) (syna). W konsekwencji można przyjąć, że wnioskodawcy nie kwestionują prawidłowości rozstrzygnięcia Sądu Rejonowego
w S. wobec przedmiotu zasiedzenia określonego we wniosku. Wobec korekty stanowiska w instancji odwoławczej trzeba zastanowić się czy można Sądowi Rejonowemu przypisać błąd polegający na tym, że z urzędu nie zbadał okoliczności stanu faktycznego pod kątem możliwości nabycia przez zasiedzenie bliżej nieokreślonej wydzielonej części nieruchomości. Na tak postawione pytanie trzeba udzielić odpowiedzi negatywnej. Jak słusznie przyjął Sąd Najwyższy w postanowieniu z 8 października 2014 roku (II CSK 666/14, L.). Zakres niezwiązania sądu żądaniem w postępowaniu o stwierdzenie zasiedzenia wynika z zawartego w art. 610
§ 1 k.p.c.
odesłania do art. 677 k.p.c. i dotyczy możliwości określenia innego nabywcy, innej daty nabycia, ewentualnie innego, ograniczonego przedmiotowo, zakresu nabycia własności. Nie obejmuje natomiast możliwości orzekania o innym przedmiocie ani o innym prawie, które nie było przedmiotem żądania (np. określenia czy chodzi o nabycie prawa własności nieruchomości lub jej oznaczonej części, czy też o nabycie oznaczonej służebności gruntowej). W tym zakresie na podstawie art. 13 § 2 k.p.c. w postępowaniu procesowym odpowiednie zastosowanie znajduje art. 321
§ 1 k.p.c.
Przyjmując tę zasadę Sąd Rejonowy miał swobodę działania w stosunku do przedmiotu zasiedzenia określonego jako własność nieruchomości, a nie jako jej wydzielona części. Nie można też skutecznie zmienić przedmiotu żądania dopiero
w instancji odwoławczej (art. 383 k.p.c. w zw. z art. 13 § 2 k.p.c.). W tej sytuacji, nie było podstaw do weryfikacji zaskarżonego postanowienia w kierunku postulowanym przez apelujących. Wnioski dowodowe zgłoszone w instancji odwoławczej, nakierowane na nieskutecznie zmieniony przedmiot postępowania, nie dotyczyły okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia (art. 227 k.p.c. w zw. z art. 13 § 2 k.p.c.).

Mając powyższe na uwadze Sąd Okręgowy uznał, iż apelacja nie zawiera uzasadnionych zarzutów mogących podważyć stanowisko Sądu Rejonowego, a tym samym jako bezzasadna podlega oddaleniu na podstawie art. 385 k.p.c. w związku
z art. 13 § 2 k.p.c.

O kosztach postępowania apelacyjnego orzeczono na podstawie art. 520 § 1 k.p.c. uznając, iż wszyscy uczestniczy postępowania byli w równym stopniu zainteresowani wynikiem postępowania, a ich interesy były wspólne, gdyż zmierzały do uregulowania stanu prawnego zajmowanej przez nich nieruchomości.