sygn. I KZP 9/07 26 kwietnia 2007 Sąd Najwyższy

Uchwała SN z 26 kwietnia 2007, sygn. I KZP 9/07

Najważniejsze informacje

W skrócie

Wynik uniewinniono oskarżonego
Typ sprawy sprawa karna
Etap apelacja
Tryb rozprawa
Tematy
przywłaszczenie / art. 284 § 2 k.k. zorganizowana grupa przestępcza ne bis in idem / podwójne skazanie za ten sam czyn
Role w sprawie
oskarżony prokurator uczestnik postępowania uczestnik
UCHWAŁA Z DNIA 26 KWIETNIA 2007 R.
I KZP 9/07
W wypadku, gdy materiał dowodowy, na podstawie którego orzeczo-
no w przedmiocie odpowiedzialności karnej jednego ze sprawców czynu,
miałby stanowić podstawę dowodową orzeczenia w przedmiocie odpowie-
dzialności karnej także i innego współsprawcy (podżegacza lub pomocnika)
tego samego czynu, sędzia, który dokonał oceny dowodów w odniesieniu
do jednej z tych osób, powinien być wyłączony od udziału w sprawie doty-
czącej pozostałych, z uwagi na istnienie okoliczności, która „mogłaby wy-
wołać uzasadnioną wątpliwość co do jego bezstronności” w rozumieniu art.
41 § 1 k.p.k
.
Przewodniczący: sędzia SN S. Zabłocki (sprawozdawca).
Sędziowie SN: L. Misiurkiewicz, J. Sobczak.
Prokurator Prokuratury Krajowej: A. Herzog.
Sąd Najwyższy w sprawie Jolanty R., po rozpoznaniu, przekazanego
na podstawie art. 441 § 1 k.p.k., przez Sąd Okręgowy w P., postanowie-
niem z dnia 1 lutego 2007 r., zagadnienia prawnego wymagającego za-
sadniczej wykładni ustawy:
„Czy udział sędziego w rozpoznawaniu sprawy współsprawcy, przy zaist-
nieniu w sprawie okoliczności wskazanych w treści art. 34 § 3 k.p.k., z
uwagi na złożenie przez niego (współsprawcę) wniosku w trybie art. 387 §
1 k.p.k
., stanowi okoliczność wywołującą uzasadnioną wątpliwość co do
bezstronności sędziego – art. 41 § 1 k.p.k. i konieczność wyłączenia tego
2
sędziego od prowadzenia później rozpatrywanych spraw osób, które nie
złożyły wniosku o wydanie wyroku skazującego?”
u c h w a l i ł udzielić odpowiedzi jak wyżej.
U Z A S A D N I E N I E
Przedstawione przez Sąd Okręgowy w P. zagadnienie prawne po-
wstało w następującej konfiguracji procesowej.
We wniesionym do Sądu Rejonowego w P. akcie oskarżenia, Konra-
dowi B. zarzucono między innymi to, że w okresie od dnia 27 kwietnia 2000
r. do dnia 14 czerwca 2001 r. w P., będąc handlowcem w dziale sprzedaży
samochodów, wspólnie i w porozumieniu z księgową Jolantą R. dokonał
przywłaszczenia pieniędzy:
- w okresie od dnia 27 kwietnia 2000 r. do dnia 31 stycznia 2001 r. kwoty
3 000,00 zł, przeznaczonej do wypłaty jako rozliczenie faktury wysta-
wionej na nazwisko Bożena K.,
- w okresie od dnia 18 lipca 2000 r. do dnia 30 września 2001 r. kwoty
517,00 zł, pochodzącej z wpłaty dokonanej dla Przemysława K. jako na-
leżność za fakturę,
- w okresie od dnia 23 października 2000 r. do dnia 2 lutego 2001 r. kwoty
49 391,82 zł, pochodzącej z wpłaty dokonanej przez Wojciecha W. i Ma-
rioli G. jako należność za fakturę,
- w okresie od dnia 22 listopada 2000 r. do dnia 14 czerwca 2001 r. kwoty
4 000,00 zł, przeznaczonej do wypłaty jako rozliczenie faktur wystawio-
nych na firmę T.,
3
- w okresie od dnia 1 grudnia 2000 r. do dnia 1 stycznia 2001 r. kwoty
67 000,00 zł, pochodzącej z wpłaty dokonanej przez Ryszarda R. jako
należność za fakturę,
- w okresie od dnia 18 grudnia 2000 r. do dnia 31 maja 2001 r. kwoty
29 999,99 zł, pochodzącej z wpłaty dokonanej przez Zbigniewa R. jako
należność za fakturę,
powodując straty w kwocie 153 908,81 zł na szkodę firmy „R.” spółka z o.o.
z siedzibą w P., a następnie w celu ukrycia niedoboru w sposób nierzetelny
prowadził księgowość spółki, tj. o czyn z art. 284 § 2 k.k. i art. 303 § 1 i § 2
k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 12 k.k.
Jolanta R. została zaś oskarżona o to, że w okresie od dnia 27 kwiet-
nia 2000 r. do dnia 14 czerwca 2001 r. w P., pełniąc funkcję księgowej w
dziale sprzedaży samochodów, wspólnie i w porozumieniu z Konradem B.
dokonała przywłaszczenia pieniędzy:
- w okresie od dnia 27 kwietnia 2000 r. do dnia 31 stycznia 2001 r. kwoty
3 000,00 zł, przeznaczonej do wypłaty jako rozliczenie faktury wysta-
wionej na nazwisko Bożena K.,
- w okresie od dnia 18 lipca 2000 r. do dnia 30 września 2001 r. kwoty
517,00 zł, pochodzącej z wpłaty dokonanej dla Przemysława K. jako na-
leżność za fakturę,
- w okresie od dnia 23 października 2000 r. do dnia 2 lutego 2001 r. kwoty
49 391,82 zł, pochodzącej z wpłaty dokonanej przez Wojciecha W. i Ma-
rioli G. jako należność za fakturę,
- w okresie od dnia 22 listopada 2000 r. do dnia 14 czerwca 2001 r. kwoty
4 000,00 zł, przeznaczonej do wypłaty jako rozliczenie faktur wystawio-
nych na firmę T.,
- w okresie od dnia 1 grudnia 2000 r. do dnia 1 stycznia 2001 r. kwoty
67 000,00 zł, pochodzącej z wpłaty dokonanej przez Ryszarda R. jako
należność za fakturę,
4
- w okresie od dnia 18 grudnia 2000 r. do dnia 31 maja 2001 r. kwoty
29 999,99 zł, pochodzącej z wpłaty dokonanej przez Zbigniewa R. jako
należność za fakturę,
powodując straty w kwocie 153 908,81 zł na szkodę firmy „R.” spółka z o.o.
z siedzibą w P., a następnie w celu ukrycia niedoboru w sposób nierzetelny
prowadziła księgowość spółki, tj. o czyn z art. 284 § 2 k.k. i art. 303 § 1 i §
2 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 12 k.k.
Na rozprawie w dniu 2 lutego 2006 r. przed Sądem Rejonowym w P.
obrońca Konrada B. złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze w
trybie art. 387 k.p.k. Sprawa tego oskarżonego została przez Sąd Rejono-
wy wyłączona do odrębnego prowadzenia i rozpoznania, po czym Sąd ten
wyrokiem z dnia 9 lutego 2006 r., uznał oskarżonego Konrada B. za win-
nego między innymi tego, że w okresie od dnia 27 kwietnia 2000 r. do
grudnia 2001 r. w P., będąc zatrudnionym jako handlowiec w firmie „R.”
spółka z o.o. z siedzibą w P. wspólnie i w porozumieniu z ustaloną osobą w
krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, przy-
właszczył powierzone mu pieniądze w kwocie 1 021 608,92 zł, pochodzące
z wpłat dokonywanych przez klientów w sposób opisany wyżej, a następnie
w celu ukrycia niedoboru w sposób nierzetelny prowadził dokumentację
księgową spółki, czym działał na szkodę spółki, tj. za winnego popełnienia
przestępstwa określonego w art. art. 284 § 2 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. i
art. 303§ 1 i 2 k.k. w zw. z art. 11 § 1 k.k. w zw. z art. 12 k.k., i za to na
podstawie art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 3 k.k. wymierzył mu stosowną
karę. Orzeczenie to uprawomocniło się bez postępowania odwoławczego.
Następnie Sąd Rejonowy w P., procedując w tym samym składzie,
przystąpił do rozpoznawania sprawy drugiej z oskarżonych osób i wyro-
kiem z dnia 13 lipca 2006 r., uznał Jolantę R. za winną tego, że w okresie
od dnia 27 kwietnia 2000 r. do grudnia 2001 r. w P., będąc zatrudnioną w
firmie „ R.” spółka z o.o. z siedzibą w P. jako księgowa, wbrew szczegól-
5
nemu obowiązkowi niedopuszczenia do popełnienia czynu zabronionego,
nie informując zarządu spółki o niewłaściwym rozliczaniu sprzedaży samo-
chodów, pomogła zatrudnionemu w dziale sprzedaży samochodów Konra-
dowi B. w dokonaniu przywłaszczenia pieniędzy, powodując przywłaszcze-
nie przez tegoż Konrada B. kwoty 1 021 608,92 zł na szkodę firmy „R.”
spółka z o.o. z siedzibą w P., a następnie w celu ukrycia niedoboru w spo-
sób nierzetelny prowadziła dokumentację księgową spółki, tj. za winną po-
pełnienia przestępstwa określonego w art. 18 § 3 k.k. w zw. z art. 284 § 2
k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. i art. 303§ 1 i 2 k.k. w zw. z art. 11 § 1 k.k. w
zw. z art. 12 k.k., i za to na podstawie art. 19 § 1 k.k. w zw. z art. 284 § 2
k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 3 k.k. wymierzył jej stosowną
karę.
W apelacji wniesionej od tego wyroku obrońca oskarżonej Jolanty R.
zarzucił między innymi obrazę przepisu art. 5 § 1 k.p.k., przez naruszenie
zasady domniemania niewinności, a uzasadniając ten zarzut podniósł, że
już w opisie czynu zarzucanego oskarżonemu Konradowi B. wskazano, iż
działał on wspólnie i w porozumieniu z oskarżoną Jolantą R., a następnie
oskarżony ten został skazany za zarzucane mu przestępstwo, z tą jedynie
zmianą, że działał wspólnie i w porozumieniu z „inną ustaloną osobą”. Tym
niemniej, na podstawie aktu oskarżenia i akt sprawy niewątpliwym, zda-
niem obrońcy, było to, że tą inną ustaloną osobą mogła być tylko Jolanta
R. W konsekwencji, zdaniem obrońcy, sędzia, który wyrokował w sprawie
Konrada B. wyrobił sobie określony pogląd na sprawę przeciwko oskarżo-
nej Jolancie R., wyrażając go w formie orzeczenia, a następnie prowadził
dalej sprawę przeciwko Jolancie R., nie bacząc na to, że wcześniej prze-
sądził o jej winie.
Motywując przyczyny sformułowania pytania prawnego, przedstawio-
nego w części dyspozytywnej niniejszej uchwały, Sąd Okręgowy w P. za-
znaczył, że wprawdzie znane jest mu stanowisko Sądu Najwyższego, wy-
6
rażone w wyroku z dnia 29 sierpnia 2006 r., V KK 107/05 (OSNKW 2006, z.
10, poz. 96), niemniej lektura uzasadnienia tego orzeczenia nie rozwiała
wszystkich powstałych wątpliwości, tym bardziej, że – zdaniem Sądu Od-
woławczego – w żadnym z dotychczas publikowanych judykatów Sąd Naj-
wyższy „..nie zajął tak radykalnego stanowiska”. Następnie Sąd ten wska-
zał, że w obowiązującym stanie prawnym wyłączenie na podstawie art. 34
§ 3 k.p.k
. do odrębnego rozpoznania sprawy dotyczącej współsprawców
tego samego czynu nastąpić może nie tylko na podstawie art. 387 k.p.k.,
ale także w wypadku postępowania toczącego się w trybie art. 335 k.p.k.
oraz wystąpienia przeszkód, o których mowa w art. 22 § 1 k.p.k., a co wię-
cej, sytuacja taka może dotyczyć nie tylko współsprawców, ale także pod-
żegaczy i pomocników. Zwrócił także uwagę na to, że wyłączenie spraw
takich osób do odrębnego postępowania może nastąpić już w trakcie po-
stępowania przygotowawczego, a wówczas sprawy osób związanych pod-
miotowo i przedmiotowo wpływają do sądu co prawda z odrębnymi aktami
oskarżenia, ale i w tym wypadku powstaje pytanie, czy mogą być rozpo-
znawane przez sąd, w którego skład wchodzą ci sami sędziowie. Uwzględ-
niając całokształt powyższych uwarunkowań, sąd odwoławczy zasygnali-
zował obawę, że „konieczność powszechnego stosowania treści art. 41 § 1
k.p.k
. w wypadkach omawianych powyżej, stworzy w większości sądów
trudności kadrowe i naruszenie zasady wyrażonej w treści art. 351 § 1
k.p.k
.”.
Oprócz eksponowania, na pierwszym planie, owych trudności o cha-
rakterze organizacyjnym, Sąd Okręgowy odwołał się także do wyrażonego
w piśmiennictwie (M. Siwek: Wyłączenie sędziego na wniosek w kodeksie
postępowania karnego, WPP 2002, nr 2, s. 57 i n.) poglądu, że „sytuacja,
gdy sędzia jest w składzie orzekającym w sprawie, w stosunku do którego
wcześniej sprawa została wyłączona do odrębnego postępowania, a wcze-
śniej brał udział w składzie orzekającym wobec pozostałych współoskarżo-
7
nych, jedynie pozornie może wskazywać na już wcześniej zajęte stanowi-
sko także co do obecnej strony”, albowiem sam fakt zmiany ról proceso-
wych determinuje odmienne kryteria oceny wyjaśnień lub zeznań i niewy-
kluczone jest pojawienie się w sprawie później rozpoznawanej nowych oko-
liczności czy dowodów, „które stawiają przedmiot osądu w innym świetle”.
Sąd odwoławczy porównał także układ procesowy, stanowiący kan-
wę pytania prawnego, do tego, w którym sędzia sądu odwoławczego roz-
poznaje sprawę powtórnie, po uchyleniu zaskarżonego wyroku i przekaza-
niu sprawy tego samego oskarżonego do ponownego rozpoznania, mimo
iż wyraził w uzasadnieniu orzeczenia, uchylającego np. wyrok uniewinnia-
jący, swoje stanowisko co do winy oskarżonego. Już w tym miejscu należy
zauważyć, że nie dostrzegł Sąd Okręgowy jednak tego, iż już od lat w pi-
śmiennictwie (zob. np. E. Skrętowicz: Iudex inhabilis i iudex suspectus w
polskim procesie karnym, Lublin 1994, s. 34-35, tegoż Autora: Podstawy
wyłączenia sędziego z mocy prawa w: Ann. Univ. Mariae Curie-
Skłodowska, sec. G, vol. XVI, 1969, s. 345-346; M. Jankowski: Instytucja
wyłączenia sędziego w polskim procesie karnym, NP 1986, nr 9, s. 67)
przedstawiane są postulaty uzupełnienia katalogu wyłączenia sędziego – i
to z mocy prawa – o wskazany właśnie powyżej układ procesowy, chyba że
pierwsze z orzeczeń uchylających wydane zostało z przyczyn czysto for-
malnych, bez wnikania przez sędziego w meritum sprawy (np. uchylenie
postanowienia o umorzeniu postępowania z powodu niestawiennictwa
oskarżyciela prywatnego, uchylenie orzeczenia z powodu stwierdzenia
bezwzględnej przyczyny odwoławczej). W praktyce zaś rzadko dochodzi do
wyznaczenia tej samej osoby do ponownego sądzenia sprawy w postępo-
waniu odwoławczym, jeśli uchylając poprzednie orzeczenie w sposób kla-
rowny ujawniła już swój pogląd na meritum sprawy, albowiem sędzia taki
traktowany jest, i słusznie, jako iudex suspectus.
8
Suponował także Sąd Okręgowy w P., że podzielenie poglądu wyra-
żonego przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 29 sierpnia 2006 r., V KK
107/05, „spowoduje (…) powstanie dodatkowej, quasi pozakodeksowej
„bezwzględnej przyczyny odwoławczej”, nieprzewidzianej bynajmniej przez
ustawodawcę, w okolicznościach nie wskazanych przecież w art. 40 § 1
k.p.k
.”.
Z drugiej jednak strony, dostrzegł Sąd odwoławczy racje, dla których
wprowadzona została instytucja wyłączenia sędziego, wymieniając wśród
nich nie tylko gwarancję jego osobistej niezawisłości, ale także zasadę
obiektywizmu i gwarancję ochrony uczestników postępowania przed stron-
niczością sędziego. Ta dwa ostatnie względy próbował jednak, zaraz w na-
stępnym zdaniu, niejako zneutralizować stwierdzeniem, że „istnienie takiej
instytucji nie może prowadzić do absurdalnego uznania, że zawiera ona
domniemanie stronniczości sędziego” oraz, że „stwierdzenie istnienia oko-
liczności opisanych w art. 41 § 1 k.p.k. nie jest jednoznaczne z ustaleniem,
że rzeczywiście w konkretnej sprawie sędzia mógłby być stronniczy”.
W pisemnym stanowisku, prokurator Prokuratury Krajowej wniosko-
wał o odmowę podjęcia uchwały, wskazując, że analiza pytania prawnego,
przedstawionego przez Sąd Okręgowy w P., prowadzi do konkluzji, iż doty-
czy ono nie tyle potrzeby dokonania zasadniczej wykładni przepisu art. 41
§ 1 k.p.k
., ile rozstrzygnięcia, jak należy postąpić w konkretnej sprawie.
Rozstrzygając przedstawione zagadnienie prawne, Sąd Najwyższy
rozważył następujące argumenty.
Gdyby zagadnienie ograniczyć wyłącznie do układu procesowego, w
związku z którym Sąd Okręgowy w P. przedstawił pytanie prawne, należa-
łoby podzielić pogląd Prokuratury Krajowej i odmówić podjęcia uchwały,
albowiem istotnie nie jest zadaniem Sądu Najwyższego, działającego na
podstawie art. 441 § 1 k.p.k., rozstrzyganie konkretnych „kazusów” oraz
udzielanie porad, jak należy postąpić w określonej sytuacji. Trzeba jednak
9
stwierdzić, że w rzeczywistości Sądowi odwoławczemu, przedstawiające-
mu zagadnienie, szło o rzecz istotniejszą, niż tylko rozwikłanie indywidual-
nej sytuacji procesowej, a mianowicie o to, jak należy rozumieć ustawowe
określenie „uzasadniona wątpliwość co do bezstronności” w kontekście ce-
lów instytucji wyłączenia sędziego i w nawiązaniu do wszystkich tych ukła-
dów, gdy temu samemu sędziemu przychodziłoby orzekać w przedmiocie
odpowiedzialności karnej sprawców (sensu largo) tego samego czynu, w
odrębnie toczących się procesach. Jeśli tak spojrzeć na przedstawione za-
gadnienie, to trudno zaprzeczyć, że od lat budzi ono wątpliwości w orzecz-
nictwie i w piśmiennictwie, zaś odmowa podjęcia uchwały mogłaby zostać
poczytana za uchylenie się od rozstrzygnięcia problemu ważkiego dla co-
dziennej praktyki sądów powszechnych. Dlatego też Sąd Najwyższy, mając
świadomość tego, że treść podjętej uchwały wykracza poza ramy układu
procesowego, na tle którego sformułowano pytanie prawne, zdecydował o
udzieleniu odpowiedzi w owej szerszej formule. Za taką decyzją przema-
wiało także to, iż nie sposób założyć, aby w praktyce w jednej i tej samej
sprawie wystąpiły jednocześnie wszystkie układy procesowe, o których bę-
dzie mowa w dalszej części uchwały, a wobec których należy przyjąć – i to
z przyczyn natury zasadniczej – jednolite rozwiązanie.
Kwestia wyłączenia sędziego, który brał udział w osądzeniu spraw-
ców przestępstwa, a następnie ma orzekać w sprawie przeciwko innemu
(innym) sprawcom tego samego czynu, którego (których) sprawę wyłączo-
no do odrębnego postępowania, była problemem kontrowersyjnym już na
gruncie stanu prawnego kształtowanego przez przepisy Kodeksu postępo-
wania karnego z 1928 r. i Kodeksu postępowania karnego z 1969 r. Obec-
nie zyskała ona tylko na znaczeniu, z uwagi na możliwość szerszego wy-
stępowania tego zagadnienia w związku z wprowadzonymi w kodeksie z
1997 r. możliwościami konsensualnego kończenia sprawy, na które to roz-
10
wiązanie, w sprawie o tzw. wieloosobowej konfiguracji, mogą przystać tylko
niektórzy spośród współsprawców.
Zarówno na gruncie kodeksu z 1928 r., jak i kodeksu z 1969 r., zwra-
cano uwagę na to, że zagadnienie to wiąże się z kwestią swoistego preju-
dykatu, powstającego w wyniku uznania za winnego (lub za niewinnego)
współsprawcy, którego sprawa wyłączona została do odrębnego postępo-
wania. W piśmiennictwie wysunięto nawet tezę, że taki wyrok „...mieści się
chyba formalnie w dyspozycji art. 4 § 2 k.p.k.” z 1969 r., czyli przepisu sta-
nowiącego odpowiednik obecnego art. 8 § 2 k.p.k. (zob. np. M. Jankowski:
Instytucja wyłączenia sędziego…, op. cit., s. 64 oraz tegoż autora: Wyłą-
czenie sędziego w polskiej procedurze karnej, Warszawa 1986, s. 29), a
więc, że stanowi on „prawomocne rozstrzygnięcie sądu kształtujące prawo
albo stosunek prawny” i jest zatem wiążący dla sądu karnego rozstrzygają-
cego następną w kolejności sprawę karną osób oskarżonych o ten sam
czyn. Takie ujęcie zagadnienia jest jednakże zdecydowanie wadliwe, albo-
wiem wyrok sądu karnego w części dotyczącej przypisania winy albo
stwierdzenia niewinności nie jest orzeczeniem kształtującym jakiekolwiek
prawo lub stosunek prawny. Gdyby przyjąć, że w omawianej sytuacji istot-
nie powstaje wiążący prejudykat, to rozpoznawanie sprawy wyłączonej do
odrębnego postępowania, której tok został uruchomiony w drugiej kolejno-
ści, stawałoby się fikcją, a zapadły w niej wyrok musiałby być z góry znany,
niezależnie od tego, czy w składzie sądzącym zasiadały osoby biorące
udział w wydaniu poprzedniego orzeczenia, czy też całkiem inne. Zatem,
należy z całą pewnością przyjąć, że rozstrzygając sprawę współsprawców,
wyłączoną do odrębnego postępowania, sąd nie jest związany poprzednim
rozstrzygnięciem, w jakimkolwiek składzie by nie orzekał, a ewentualnie
zaistniała ewidentna sprzeczność między obydwoma takimi wyrokami mo-
że jedynie spowodować (chociaż wcale nie musi) wniesienie nadzwyczaj-
nego środka zaskarżenia od jednego z nich.
11
Skoro problem nie sprowadza się do powstania wiążącego prejudy-
katu, należy jego rozwiązanie wiązać ze szczegółami natury bardziej zło-
żonej, mającymi swe związki z pojęciami bezstronności „subiektywnej” i
„obiektywnej” oraz z eliminacją sytuacji konfliktowych w sumieniu sędziego.
Ponieważ dla dalszych rozważań kluczowe znaczenie będzie miało przyję-
cie określonego rationis legis instytucji wyłączenia sędziego, zagadnienie
to należy omówić w pierwszej kolejności. W piśmiennictwie (zob. np. E.
Skrętowicz: Iudex inhabilis..., op. cit., s. 6) wskazuje się, że między możli-
wością wyłączenia sędziego a zasadą procesową obiektywizmu zachodzić
może relacja ujmowana w kategoriach bądź to zapewnienia „idealnej” bez-
stronności orzekania, bądź to stworzenia sytuacji, która „na zewnątrz” po-
strzegana będzie jako zapewniająca taką bezstronność, a tym samym
kształtować będzie zaufanie społeczne do bezstronności sądu.
Należy podzielić pogląd, że „idealna” bezstronność – rozumiana jako
wyeliminowanie z procesu myślowego podmiotu podejmującego określoną
decyzję procesową wszelkich elementów zewnętrznych, niezwiązanych
ściśle z materią sprawy – w ogóle nie jest możliwa (por. Z. Tobor, T. Pie-
trzykowski: Bezstronność jako pojęcie prawne w: Prawo a wartości. Księga
jubileuszowa profesora Józefa Nowackiego, Kraków 2003, s. 273). Po
pierwsze – każdy sędzia jest jednostką o odmiennych doświadczeniach
życiowych i cechach charakterologicznych, a system aksjologiczny każde-
go sędziego był kształtowany przez wiele lat przez wiele zróżnicowanych
czynników. Niezależnie od starań sędziego, aby odrzucić wszelkie emocje,
prywatne poglądy, zachować wzorową wręcz samodyscyplinę myślową i
przy rozstrzyganiu kierować się tylko materią zawartą w aktach, już choćby
tylko czynniki działające podświadomie mogą zachwiać ową „idealną” bez-
stronnością w orzekaniu. Po drugie – brak jest metod, które pozwalałyby na
skontrolowanie tak właśnie, a więc idealistycznie, pojmowanej sędziowskiej
bezstronności. Proces myślowy sędziego poddać można bowiem kontroli
12
tylko w takiej części, w jakiej zechce on ujawnić – w formie ekspresji słow-
nej, czy też na piśmie – w toku procesu albo przy sporządzaniu uzasadnie-
nia werdyktu, jakie w istocie argumenty decydowały o wydaniu określonego
rozstrzygnięcia. Zatem, skoro w ogóle nie można zapewnić stuprocentowej
bezstronności orzekania, tym samym również instytucja wyłączenia sę-
dziego nie może zagwarantować takiej bezstronności. W konsekwencji,
przepisy procedury, w tym także przepisy dotyczące wyłączenia sędziego,
są w stanie zabezpieczyć jedynie sytuację zmaksymalizowanej bezstron-
ności, a nie samą bezstronność. Jeszcze inaczej rzecz ujmując, są one na-
kierowane na zredukowanie zobiektywizowanych czynników mogących
powodować stronniczość (podkreślenia – SN). Tak też, jak się wydaje, po-
strzega zagadnienie „bezstronności” Trybunał Konstytucyjny, który w wyro-
ku z dnia 27 stycznia 1999 r. (K 1/98, OTK 1999/1/3) stwierdził: „Stronni-
czość to stan psychiczny sędziego, mogący się uzewnętrzniać w mniej-
szym lub większym stopniu. Stąd też zagrożenia bezstronności dają się
zobiektywizować tylko w ograniczonym zakresie. Przyczyny stronniczości
są bowiem zróżnicowane, a przez to nie dające się do końca zdefiniować,
tak dalece, jak zawsze natura każdego człowieka czyni go w różnych sytu-
acjach – w sposób mniej lub bardziej uświadomiony – stronniczym. Chodzi
jednak o to, czy występują sytuacje faktyczne, z którymi w stopniu wysoce
uprawdopodobnionym łączyć można zagrożenie bezstronności sędziego,
które zarazem uzewnętrzniają się w takim stopniu, że można je zobiektywi-
zować”.
Dodać należy, że owe zobiektywizowane czynniki jedynie mogą, ale
wcale nie zawsze muszą, spowodować stronniczość orzekania. Innymi
słowy, nawet zobiektywizowana sytuacja skłaniająca do stronniczości nie
zawsze skutkuje rezygnacją z bezstronności. Nie istnieje ani logiczny, ani
przyczynowo-skutkowy związek pomiędzy orzekaniem bezstronnym a
orzekaniem w sytuacji bezstronności. Związek ten jest raczej natury psy-
13
chologicznej (zob. Z. Tobor, T. Pietrzykowski: Bezstronność jako…, op. cit.,
s. 280 oraz tychże autorów: Roszczenie do bezstronności w: J. Stelmach
red.: Filozofia prawa wobec globalizmu, Kraków 2003, s. 68) i „statystycz-
nej” (w tym sensie, że większość sędziów postawionych w sytuacji nie-
sprzyjającej bezstronności okaże się mniej obiektywnymi, niż w wypadku
gdy wydają swe rozstrzygnięcia w sytuacji niezagrażającej bezstronności).
Silna osobowość, głęboka prawość sędziego, w wielu przypadkach pozwoli
mu, z pewnością, na zachowanie bezstronności także i przy orzekaniu w
sytuacji typowo tej bezstronności zagrażającej. Nie oznacza to jednak, że
za prawidłowe uznać należy postawienie sędziego w takiej sytuacji.
Rola „sytuacji bezstronności”, jaką starają się zapewnić przepisy o
wyłączeniu sędziego, polega więc na: 1/ eliminowaniu bądź minimalizowa-
niu czynników, które - statystycznie rzecz postrzegając - mogą powodować
stronniczość sędziego; 2/ budowaniu zaufania stron, innych uczestników
postępowania oraz opinii publicznej do wymiaru sprawiedliwości; 3/ niena-
rażaniu sędziego na „walkę wewnętrzną” między ludzkimi słabościami a
ideą zachowania bezstronności. Są to cele tak istotne dla prawidłowego
sprawowania wymiaru sprawiedliwości i reguł rzetelnego procedowania, że
nie sposób przyjąć, aby przy rozważaniu, czy w określonym układzie „sytu-
acja bezstronności” jest zagrożona, mogły one zejść na dalszy plan w ze-
stawieniu z kłopotami natury czysto technicznej, jakie określony kierunek
wykładni może wywołać w praktyce (w szczególności w sądach o niezbyt
licznej obsadzie).
Warto zwrócić uwagę na to, że odwołując się do dwóch postanowień
Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu (z dnia 1 sierpnia 2001 r., II AKo 312/01,
OSA 2001, z. 12, poz. 91 i z dnia 20 listopada 2003 r., II AKo 551/03, OSA
2005, z. 3, poz. 19) – według których zasadne jest wyłączenie sędziego w
wypadku ujawnienia okoliczności o takim charakterze, że brak jest możli-
wości przekonania każdego rozsądnie myślącego człowieka, iż okoliczno-
14
ści te na bezstronność sędziego nie mają wpływu – także i Sąd występują-
cy z pytaniem prawnym skłania się do uznania właśnie bezstronności
„obiektywnej” za ratio legis instytucji wyłączenia sędziego. Tyle tylko, że nie
wysnuł z tak określonego celu przepisów wniosku wręcz narzucającego się
przy ocenie układu procesowego stanowiącego kanwę pytania prawnego.
Podsumowując dotychczasowe rozważania, stwierdzić należy, że
nawet w wypadkach określonych w art. 40 k.p.k., w których ustawa przewi-
duje wyłączenie sędziego z mocy prawa, nie chodzi o pewność, że każdy
sędzia znalazłszy się w jednej z wymienionych tam sytuacji, zachowałby
się zawsze w sposób stronniczy. Idzie jednak o uniknięcie sytuacji, gdy
bezstronność sędziego mogłaby stać się przedmiotem racjonalnie podno-
szonych (co nie znaczy, że zawsze zasadnych) wątpliwości, a praktycznie
niemożliwe byłoby z kolei dowiedzenie nieprawdziwości takiego podejrze-
nia. Właśnie dlatego we wszystkich układach procesowych wymienionych
w art. 40 k.p.k. wprowadzono sui generis domniemanie, że zobiektywizo-
wanie czynników mogących powodować stronniczość występuje z takim
stopniem nasilenia, iż konieczne jest odsunięcie sędziego od udziału w
sprawie z mocy samego prawa. O ile zatem ma rację Sąd pytający stwier-
dzając, że trudno przyjmować domniemanie stronniczości sędziego, o tyle
nie dostrzega on jednocześnie, że możliwe, a nawet konieczne jest przyję-
cie niekiedy domniemania, że sytuacja, w której miałby on orzekać, z
obiektywnego punktu widzenia musi wzbudzić obawy co do bezstronności.
Dla spełnienia dokładnie tych samych funkcji, ustawodawca stworzył
także i instytucję sędziego „podejrzanego” – iudex suspectus – określoną w
art. 41 k.p.k. Dlatego też przy stwierdzeniu takich okoliczności, które u każ-
dego rozsądnie rozumującego obserwatora muszą wzbudzić refleksję, że
mogą one kolidować z bezstronnością sędziego, należy udzielić odpowie-
dzi twierdzącej na pytanie o potrzebę wyłączenia (lub wyłączenia się) da-
nego sędziego na podstawie art. 41 § 1 k.p.k. Obawy Sądu Okręgowego,
15
czy tego typu rozumowanie nie prowadzi przypadkiem do kreowania w
drodze orzeczniczej dodatkowych, pozakodeksowych „bezwzględnych
przyczyn odwoławczych” są całkowicie chybione. Jest rzeczą oczywistą, że
za bezwzględną przyczynę uchylenia orzeczenia, określoną w art. 439 § 1
pk 1 k.p.k., może być uznana tylko sytuacja, w której w wydaniu orzeczenia
brała udział m.in. osoba „podlegająca wyłączeniu na podstawie art. 40
k.p.k
.”. Orzecznictwo może jednak odwoływać się przy wykładni art. 40
k.p.k
. do takich jej reguł, jak np. reguła analogii albo też w procesie inter-
pretacji wskazywać na takie sytuacje, w których nagromadzenie zobiekty-
wizowanych czynników mogących powodować stronniczość jest bliskie,
czy wręcz równe temu, które ustawodawca uznał za próg graniczny powo-
dujący konieczność odsunięcia sędziego od udziału w sprawie z mocy
prawa, a więc do kreowania sytuacji zbliżonych, istotnie, do tych przewi-
dzianych w art. 40 k.p.k. Te ostatnie można by nazwać „kwalifikowanymi”
sytuacjami, rozpatrywanymi w aspekcie treści art. 41 k.p.k. W tym ostatnim
przypadku należy je więc jednak, na etapie postępowania odwoławczego,
rozpoznawać w kategoriach przyczyn określonych w art. 438 pkt 2 k.p.k.
Na gruncie Kodeksu postępowania karnego z 1969 r. Sąd Najwyż-
szy, kierując się wskazanymi wyżej przesłankami wykładni celowościowej,
w kilku orzeczeniach zdecydował się właśnie zastosować zasadę analogii
w interpretacji niektórych przyczyn wyłączenia sędziego z mocy ustawy.
Taka zdecydowana postawa niejako „wymusiła” zmiany ustawowe i posze-
rzenie katalogu okoliczności decydujących o wyłączeniu sędziego z mocy
prawa. Wypada w tym kontekście przypomnieć, że w przepisie art. 30 § 1
k.p.k
. z 1969 r. figurował jedynie odpowiednik wyłączenia unormowanego
obecnie w art. 40 § 1 pkt 7 k.p.k., brak było natomiast odpowiedników roz-
wiązań przewidzianych w treści art. 40 § 1 pkt 8 k.p.k. przed tzw. nowelą
styczniową oraz art. 40 § 1 pkt 9 k.p.k. w obecnym brzmieniu. Pomimo te-
go, najpierw w uchwale składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia
16
14 lutego 1974 r., VI KZP 22/73, OSNKW 1974, z. 5, poz. 82, przyjęto, że
sędzia, który brał udział w wydaniu wyroku warunkowo umarzającego po-
stępowanie karne na podstawie art. 27 k.k. z 1969 r., wyłączony jest od
udziału w rozpoznaniu sprawy w razie podjęcia postępowania w myśl art.
29 § 2 tego kodeksu. Następnie, w uchwale z dnia 29 stycznia 1987 r., VI
KZP 45/86, OSNKW 1987, z. 3-4, poz. 27, Sąd Najwyższy stwierdził, że
sędzia, który wydał nakaz karny, jest wyłączony od udziału w rozpoznaniu
sprawy w razie wniesienia sprzeciwu od tego nakazu karnego. Wreszcie, w
uchwale z dnia 20 czerwca 1991 r., I KZP 10/91, OSNKW 1992, z. 1-2,
poz. 8, Sąd Najwyższy konsekwentnie kontynuując „kreatywną” linię wy-
kładni tego samego przepisu, wskazał w sposób bardziej ogólny, że sę-
dzia, który brał udział w wydaniu orzeczenia, jest wyłączony, na podstawie
art. 30 § 1 pkt 7 k.p.k., od dalszego udziału w sprawie nie tylko wówczas,
gdy orzeczenie to zostało uchylone przez sąd odwoławczy, a sprawa prze-
kazana do ponownego rozpoznania, ale także wtedy, gdy orzeczenie to
"traci moc" na podstawie przepisu ustawy, wskutek wniesienia przez stronę
sprzeciwu od tego orzeczenia (tym razem chodziło o sprzeciw złożony od
postanowienia o umorzeniu postępowania na podstawie ustawy amnestyj-
nej).
Inną metodę, która jednak również doprowadziła w rezultacie do
zmian ustawowych, zastosowano przy wykładni art. 30 § 1 pkt 2 k.p.k. z
1969 r., w którym przewidziano, że sędzia jest z mocy prawa wyłączony od
udziału w sprawie, jeśli jest małżonkiem strony lub pokrzywdzonego albo
ich obrońcy, pełnomocnika lub przedstawiciela ustawowego, ale ustawo-
dawcy najwyraźniej nie starczyło wyobraźni, aby tę samą regułę odnieść do
tzw. małżeństw faktycznych, czyli tych wypadków, gdy sędzia z jedną z
tych osób pozostaje w stosunku konkubinatu. W orzecznictwie z żelazną
konsekwencją twierdzono więc, że stosunek konkubinatu sędziego z jed-
nym z tych podmiotów stwarza tak silne podejrzenie sytuacji braku bez-
17
stronności, iż sędzia powinien być każdorazowo wyłączony na podstawie
art. 31 § 1 k.p.k. z 1969 r. jako iudex suspectus i że w tym konkretnym
układzie procesowym należy przyjmować niejako „kwalifikowaną” postać
podstawy wyłączenia z art. 31 § 1 k.p.k., w tym sensie, iż strona nie musi
wykazywać możliwości wpływu tej okoliczności na orzeczenie wydane
przez sędziego pozostającego w tak niepożądanym „uwikłaniu” (na margi-
nesie warto przypomnieć, że jeszcze bardziej radykalne stanowisko zajął
A. Murzynowski, na gruncie odpowiednika tego przepisu w Kodeksie po-
stępowania karnego z 1928 r., obarczonego identyczną wadą, gdy stwier-
dził, w glosie do postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 23 lutego 1963
r., V KO 18/63, PiP 1964, nr 5-6, s. 971, że sędziego-konkubenta należy
traktować, na zasadzie analogii, wprost jako sędziego wyłączonego z mocy
ustawy, pomimo tego, że stosunek konkubinatu nie był w przepisie wymie-
niony).
Wypada w omawianym tu kontekście przypomnieć także dwa orze-
czenia, które co prawda nie przyczyniły się jeszcze do stosownych zmian
ustawowych, tym niemniej również wykreowały swego rodzaju „kwalifiko-
waną” postać podstawy wyłączenia z art. 31 § 1 k.p.k. z 1969 r., a obecnie
z art. 41 § 1 k.p.k. W postanowieniu Sądu Najwyższego z dnia 10 marca
1979 r., II KZ 25/79, OSNKW 1979, z. 6, poz. 73, a następnie w uchwale
składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 6 kwietnia 1989 r., WZP
1/89, OSNKW 1989, z. 3-4, poz. 24, stwierdzono, że sędzia biorący udział
w jakimkolwiek stadium postępowania karnego w wydawaniu postanowień
w kwestii tymczasowego aresztowania określonej osoby podlega wyłącze-
niu – jako tzw. iudex suspectus – od udziału w rozstrzyganiu wniosku o od-
szkodowanie za oczywiście niesłuszne tymczasowe aresztowanie tej oso-
by. Dopuszczenie możliwości rozstrzygania wniosku o odszkodowanie za
oczywiście niesłuszne tymczasowe aresztowanie przez sędziego, który brał
udział w wydawaniu postanowienia co do zastosowania, przedłużenia lub
18
utrzymania w mocy tymczasowego aresztowania, stawia tego sędziego w
sytuacji jaskrawo konfliktowej, zaś zobiektywizowane czynniki mogące po-
wodować stronniczość występują w takim układzie procesowym z tak
znacznym stopniem nasilenia, iż stworzenie w drodze orzeczniczej swoistej
pozaustawowej okoliczności powodującej obligatoryjną przyczynę wyłą-
czenia, zyskało powszechną aprobatę zarówno w orzecznictwie sądów
powszechnych, jak i w piśmiennictwie.
Lojalnie należy przyznać, że dotychczasowe orzecznictwo dotyczące
możliwości orzekania przez tego samego sędziego w dwóch odrębnych
postępowaniach, co do współsprawców czynów, bynajmniej nie cechowało
się taką jednolitością, jak we wskazanych wyżej przykładach. W wyroku z
dnia 8 stycznia 1958 r., III K 494/57, OSNPG 1968, z. 6, poz. 9, Sąd Naj-
wyższy oceniając udział w sprawie sędziego, który uprzednio osądził
współsprawców tego samego czynu, przewrotnie wywiódł, że „sędziego
takiego nie tylko nie można podejrzewać o uprzedzenie, lecz przeciwnie –
jest on najlepiej poinformowany i przygotowany do prowadzenia sprawy”.
Wymijającej, w istocie, odpowiedzi udzielił Sąd Najwyższy w uchwale skła-
du siedmiu sędziów z dnia 30 kwietnia 1969 r., VI KZP 54/68, OSNKW
1969, z. 7-8, poz. 78, stwierdzając, że: „Sędzia, który orzekał w sprawie i
wypowiedział się co do winy współoskarżonego, którego sprawa została
wyłączona, nie podlega wyłączeniu na podstawie art. 34 § 1 k.p.k. (z 1928
r., który to przepis stanowił odpowiednik obecnego art. 40 § 1 k.p.k. – uwa-
ga SN) od rozpoznania sprawy tego współoskarżonego”. To, iż okoliczność
tu omawiana nie stanowi przyczyny wyłączenia sędziego z mocy prawa by-
ło jasne zarówno na tle stanu prawnego obowiązującego w dacie podej-
mowania cytowanej uchwały, jak również jest oczywiste dzisiaj. Tam, gdzie
„rozpoczynał się problem”, a więc w kwestii, czy sędzia taki nie powinien
ulegać wyłączeniu jako suspectus, a także, czy ewentualnie de lege feren-
da nie powinien on być jednak objęty wyłączeniem z mocy prawa, w uza-
19
sadnieniu uchwały nie można było znaleźć klarownego stanowiska. Zajęli
je jednak glosatorzy tej uchwały. Zarówno A. Kaftal (zob. PiP 1970, nr 5, s.
823), jak i E. Skrętowicz (zob. NP 1970, nr 2, s. 304) zdecydowanie opo-
wiedzieli się za zasadnością wyłączania takiego sędziego jako „podejrza-
nego”, a więc na podstawie art. 37 k.p.k. z 1928 r., wskazując, że w anali-
zowanej sytuacji sędzia, orzekając w sprawie „uprzedniej” i w sprawie „wy-
łączonej”, w razie dojścia do wniosków przeciwnych niż te, które legły u
podstaw wcześniejszego orzeczenia, musiałby w istocie poddać w wątpli-
wość, czy wręcz zakwestionować, swój poprzedni judykat, co „może spo-
wodować nastawienie psychiczne ukierunkowane na podtrzymanie
uprzednio podjętej decyzji”. Stanowisko wyraźnie odmienne od zajętego w
dotychczas omówionych orzeczeniach, ale też nie do końca konsekwent-
ne, zaprezentował Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 4 grudnia 1957 r., III
KR 461/57, OSPiKA 1959, nr 6, poz. 166 stwierdzając, że „wprawdzie sę-
dzia nie jest w takiej sytuacji związany uprzednio wyrażonym poglądem, a
co za tym idzie nie musi sam się wyłączyć, powinien być jednak wyłączony
na wniosek strony, zarzucającej mu wyniesienie z poprzedniej sprawy
pewnego nastawienia”. Zapatrywanie to uznać należy za niekonsekwentne,
gdyż dostrzeżenie tego, że zagrożona jest bezstronność „obiektywna”, po-
winno prowadzić do wyłączenia się sędziego z jego własnej inicjatywy, nie-
zależnie od tego, czy strony złożą w tym przedmiocie wniosek. Jeszcze
bardziej stanowczo wypowiedział się Sąd Najwyższy w postanowieniu z
dnia 7 lipca 1972 r., I KR 12/72, OSNPG 1972, z. 11, poz. 179, choć nie w
samej tezie, ale dopiero w części motywacyjnej orzeczenia. Wyrażono w
niej przekonanie o konieczności rozszerzenia pojęcia „stosunku osobiste-
go” (figurującego w treści art. 31 § 1 k.p.k. z 1969 r.) na układ procesowy,
w którym sędzia wypowiedział w poprzedniej sprawie swój pogląd, mający
znaczenie dla sprawy później rozpoznawanej „jeżeli ze względu na niero-
zerwalny i ścisły związek między poszczególnymi oskarżonymi nie jest
20
możliwe prawidłowe osądzenie części sprawców, bez ustalenia roli pozo-
stałych osób, których sprawa aktualnie nie jest rozpoznawana, zwłaszcza
gdy ustalenie wspólnego udziału byłoby niezbędne do bytu konkretnego
przestępstwa”. Odmiennie podszedł do zagadnienia wykładni pojęcia „sto-
sunku osobistego” Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 16 listopada 1970 r., I
KR 109/70, OSNPG 1971, z. 2, poz. 39, konstatując, że: „Zgodnie z treścią
art. 31 § 1 k.p.k. (odpowiednik obecnego art. 41 § 1 k.p.k. – uwaga SN)
sędzia ulega wyłączeniu jedynie w tym przypadku, jeżeli pomiędzy nim a
jedną ze stron zachodzi stosunek osobisty tego rodzaju, że mógłby wywo-
łać wątpliwości co do bezstronności sędziego. W świetle tego przepisu fakt
przesłuchania oskarżonego w charakterze świadka we wcześniej toczącej
się sprawie przeciwko współoskarżonym, a następnie dokonanie w wyroku
krytycznej oceny tych zeznań nie uzasadnia wyłączenia składu tego sądu
w razie rozpoznawania w późniejszym czasie sprawy przeciwko oskarżo-
nemu, albowiem dokonanie przez sąd wymienionych czynności proceso-
wych nie daje podstawy do uznania, iż pomiędzy składem sądu a oskarżo-
nym zaszedł stosunek osobisty w rozumieniu cytowanego przepisu”. Zapa-
trywanie to spotkało się jednak z ostrą krytyką w piśmiennictwie (zob. uwa-
gi M. Cieślaka i Z. Dody w „Przeglądzie orzecznictwa SN w zakresie postę-
powania karnego...”, WPP 1971, nr 4, s. 536 i n.).
Kończąc ten przegląd orzecznictwa, dotyczącego analizowanego za-
gadnienia na gruncie poprzedniego stanu normatywnego i przechodząc do
analizy przepisów kodeksu obowiązującego, zwrócić należy uwagę przede
wszystkim na to, że poprzednio funkcjonujące ustawowe odniesienie wąt-
pliwości co do bezstronności do „stosunku osobistego” pomiędzy sędzią a
jedną ze stron, niewątpliwie znacznie ograniczało możliwości interpretacyj-
ne w porównaniu ze stanem normatywnym obowiązującym de lege lata, w
którym wątpliwość ta wiązana jest z każdą „okolicznością”, bez precyzowa-
21
nia jej charakteru, czy to przedmiotowego, czy to podmiotowego, czy
wreszcie sytuacyjnego.
Zdaniem Sądu Najwyższego, przy rozstrzyganiu analizowanego za-
gadnienia rozróżnić należy trzy sytuacje:
a) tę, w której sędzia miałby orzekać w sprawie czynu osoby, której zarzu-
ca się współsprawstwo sensu stricto z osobą lub osobami wcześniej osą-
dzonymi za ten czyn, z udziałem w składzie orzekającym tego samego sę-
dziego;
b) tę, w której sędzia miałby orzekać w sprawie czynu osoby, której zarzu-
ca się podżeganie lub pomocnictwo (a więc współsprawstwo sensu largo)
do czynu osoby lub osób wcześniej osądzonych za ten czyn, z udziałem w
składzie orzekającym tego samego sędziego;
c) tę, w której sędzia miałby orzekać w sprawie osoby, której zarzuca się
inny czyn niż czyn przypisany osobie uprzednio osądzonej, z udziałem w
składzie orzekającym tego samego sędziego, przy czym istnieje określony
stopień powiązania między tymi czynami.
Zasygnalizować w tym miejscu wypada, że sposób rozumowania,
przedstawiony w dalszej części uchwały, dotyczący układów procesowych
z pkt a) oraz b), odnosi się także do sytuacji, w których sędzia miałby orze-
kać w przedmiocie odpowiedzialności karnej osoby, której zarzucono prze-
stępstwo, do zespołu znamion którego należy popełnienie go przy udziale
innych osób (zob. np. art. 158 § 1-3 k.k., art. 258 § 1-4 k.k.), a uprzednio
ten sam sędzia uczestniczył w składzie sądu, który wydał rozstrzygnięcie
co do odpowiedzialności tych innych osób.
Brak jest racjonalnych powodów, aby odmiennie traktować w oma-
wianym aspekcie sytuacje procesowe wymienione wyżej w punktach a)
oraz b). Natomiast osobno należy postrzegać układ procesowy wymieniony
wyżej w pkt c), przede wszystkim dlatego, że stopień owego powiązania
między czynem osoby „aktualnie” sądzonej a czynami już osądzonymi, z
22
udziałem w składzie orzekającym tego samego sędziego, może być wyso-
ce zróżnicowany. Im jednak owo powiązanie będzie bardziej ścisłe, tym
bardziej także i tę konfigurację procesową oceniać należałoby – zdaniem
Sądu Najwyższego – podobnie w porównaniu z układami wymienionymi w
punktach a) oraz b).
Z sytuacjami procesowymi wymienionymi w pkt a) oraz b) będziemy
mieli do czynienia wówczas, gdy w postępowaniach o tzw. wieloosobowej
konfiguracji, charakterystycznych np. dla tzw. przestępczości „aferowej”,
już na etapie postępowania przygotowawczego prokurator dokona swoi-
stego „podziału”, czy „pogrupowania” i będzie kierował do sądu odrębne
akty oskarżenia w odniesieniu do tak wydzielonych grup osób, ale w tych
aktach oskarżenia będą jednak figurowały zarzuty dotyczące tych samych
czynów, popełnionych we współsprawstwie czy to sensu largo, czy to sen-
su stricto. Takiej sytuacji można zapobiec poprzez bądź to zaniechanie
praktyki „fragmentaryzacji” aktów oskarżenia w samej prokuraturze, bądź
poprzez łączenie spraw do wspólnego rozpoznania już po wpłynięciu tak
skonstruowanych aktów oskarżenia do sądu (oczywiście, jeśli zostaną one
wniesione w zbliżonym czasie). Taki układ procesowy może powstać także
i wtedy, gdy już po wpłynięciu do sądu wspólnego aktu oskarżenia, sąd
zmuszony będzie wyłączyć rozpoznanie sprawy jednego lub kilku z oskar-
żonych, z uwagi na okoliczności utrudniające łączne rozpoznanie całości
sprawy. Pod rządami aktualnie obowiązującego kodeksu postępowania
karnego ta ostatnia sytuacja wystąpić może ze znacznie zwiększoną czę-
stotliwością niż na gruncie starego stanu normatywnego. Jak to już bowiem
podkreślono wcześniej, dochodzić będzie do niej wówczas, gdy przynajm-
niej jeden ze współsprawców zadeklaruje wolę tzw. konsensualnego za-
kończenia sprawy, a będą po temu zachodziły pozostałe warunki określone
w art. 335 i 343 k.p.k. (w wypadku tzw. skazania bez rozprawy) albo w art.
387 k.p.k
. (w wypadku tzw. dobrowolnego poddania się odpowiedzialności
23
karnej). Nie należy też zapominać o możliwości skierowania przez prokura-
tora, w odniesieniu do niektórych tylko współsprawców, wniosku o warun-
kowe umorzenie postępowania, jeśli dane osobopoznawcze będą umożli-
wiały zastosowanie tej instytucji tylko wobec nich (art. 336 k.p.k.). W każdej
z tych sytuacji sprawa współsprawcy sensu stricto lub współsprawcy sensu
largo zostanie wyłączona najpierw do odrębnego rozpoznania i zakończo-
na stosownym orzeczeniem, a następnie powstanie dylemat, czy sędzia,
który brał udział w wydaniu tego orzeczenia, powinien zasiadać w składzie,
który przystąpi do sądzenia sprawy pozostałych oskarżonych, czyli najczę-
ściej zasadniczego trzonu sprawy. Nie ma przy tym najmniejszego znacze-
nia to, czy sędzia taki pełnił rolę sprawozdawcy w którymkolwiek z tych po-
stępowań, jak również to, czy chodzi o tzw. sędziego zawodowego, czy też
o ławnika.
Zdaniem Sądu Najwyższego, we wszystkich trzech, opisanych wyżej
układach procesowych, de lege lata zazwyczaj powinno nastąpić wyłącze-
nie sędziego z powodów określonych w art. 41 § 1 k.p.k.. W każdym bo-
wiem z tych wypadków zazwyczaj dojść należy do wniosku, że w bardzo
istotny sposób sędzia narażony jest na wewnętrzny konflikt sumienia, a co
jeszcze pewniejsze – że następuje kumulacja czynników zagrażających
postrzeganiu tej sytuacji jako bezstronnej. Co prawda, w owym pierwszym -
co do kolejności wydania - orzeczeniu sędzia nie da w samej jego sentencji
jednoznacznego wyrazu swemu przekonaniu o konieczności uznania za
winne także osób, których sprawa zostanie rozpoznana odrębnie (zgodnie
z utrwalonym orzecznictwem nie można w opisie czynu wymieniać jako
współsprawcy osoby, która nie jest objęta konkretnym wyrokiem, albowiem
przypisanie w części dyspozytywnej wyroku skazującego popełnienia prze-
stępstwa takiej osobie naruszałoby fundamentalne zasady procesowe:
skargowości, domniemania niewinności i prawa do obrony – por. uchwałę
Sądu Najwyższego z dnia 10 lipca 1987 r., VI KZP 10/87, OSNKW 1987, z.
24
11-12, poz. 102), zaś w wypadku konsensualnego zakończenia sprawy w
praktyce najczęściej nie będzie zachodziła potrzeba sporządzenia uzasad-
nienia. Tym niemniej, zarówno konieczność poczynienia już w owej sen-
tencji ustaleń faktycznych, co do samego faktu popełnienia określonego
czynu, co do jego obrazu prawnego (bezprawności), a nadto nieuchronne
poczynienie takich, a nie innych założeń dowodowych prowadzących do
tych ustaleń (które co prawda mogą nie znaleźć swego odzwierciedlenia w
części motywacyjnej orzeczenia, wobec jej niesporządzenia, ale były prze-
cież mentalnie poczynione w umyśle sędziego, zanim wydał on orzecze-
nie), prowadzą do drastycznego zredukowania zobiektywizowanych czyn-
ników, które mogłyby świadczyć o bezstronności takiego sędziego. Dlatego
też nie można podzielić zapatrywania, wyrażonego już na gruncie nowego
stanu normatywnego, w uzasadnieniu postanowienia Sądu Najwyższego z
dnia 13 lipca 2005 r., II KK 388/04, R-OSNKW 2005, poz. 1349, iż „ani roz-
poznawanie wcześniejszych spraw tych samych oskarżonych, ani dokony-
wanie oceny tych samych źródeł dowodowych w różnych postępowaniach
nie stanowi przesłanki wyłączenia sędziego”. Należy opowiedzieć się za
wyważonym poglądem tego Sądu, wyrażonym w wyroku z dnia 29 sierpnia
2006 r., V KK 107/05, OSNKW 2006, z. 10, poz. 96, zgodnie z którym:
„Branie udziału przez sędziego w rozpoznaniu sprawy, w której sąd przyjął
w wyroku współudział określonej osoby w zachowaniu przestępnym, sta-
nowiącym przedmiot później rozpatrywanej sprawy przeciwko tej osobie
jako oskarżonej, stanowi zazwyczaj okoliczność wywołującą uzasadnioną
wątpliwość co do bezstronności sędziego (art. 41 § 1 k.p.k.)”. Nie bez przy-
czyny Sąd Najwyższy odwołał się w tezie tego orzeczenia do dookreślenia
„zazwyczaj”, albowiem teoretycznie mogą się wyłonić układy procesowe, w
których stopień powiązania dowodowego pomiędzy czynem współsprawcy
już osądzonego, a czynem, który miałby stanowić przedmiot osądu przez
tego samego sędziego, pozwoliłby uzasadnić orzeczenie w przedmiocie
25
odpowiedzialności karnej określonej osoby bez odwoływania się do depo-
zycji osoby uprzednio osądzonej oraz innych dowodów poddanych już ana-
lizie w związku z wydaniem orzeczenia wobec niej (tylko pod takimi warun-
kami można byłoby podzielić zastrzeżenia – zaprezentowane przez M.
Siwka w publikacji, do której odwołał się Sąd Okręgowy, a która została
wskazana w tzw. części historycznej uzasadnienia niniejszej uchwały - na-
wiązujące do dowodów „które stawiają przedmiot osądu w innym świetle”).
Są to jednak sytuacje bardzo nietypowe, które niezwykle rzadko wystąpić
mogą w praktyce. Podzielając zatem, co do zasady, pogląd wyrażony w
wyroku z dnia 29 sierpnia 2006 r., należy jedynie podjąć próbę doprecyzo-
wania, jakie układy powinny być objęte użytym w tym orzeczeniu przysłów-
kiem „zazwyczaj”. Zdaniem składu podejmującego niniejszą uchwałę, wła-
ściwym punktem odniesienia, czy nastąpiłoby takie zredukowanie zobiek-
tywizowanych czynników mogących świadczyć o bezstronności sędziego,
którego nie sposób zaakceptować, jest właśnie porównanie tego materiału
dowodowego, który został poddany ocenie w poprzednim postępowaniu i
tego, który miałby stanowić podstawę ustaleń faktycznych w drugim z po-
stępowań. W rezultacie, Sąd Najwyższy wyraża pogląd, iż w wypadku gdy
materiał dowodowy, na podstawie którego orzeczono w przedmiocie odpo-
wiedzialności karnej jednego ze sprawców czynu, miałby stanowić podsta-
wę dowodową orzeczenia w przedmiocie odpowiedzialności karnej także i
innego współsprawcy (podżegacza lub pomocnika) tego samego czynu,
sędzia, który dokonał oceny dowodów w odniesieniu do jednej z tych osób,
powinien być wyłączony od udziału w sprawie dotyczącej pozostałych, z
uwagi na istnienie okoliczności, która „mogłaby wywołać uzasadnioną wąt-
pliwość co do jego bezstronności” w rozumieniu art. 41 § 1 k.p.k.
Na zakończenie należy wskazać adresata normy powinnościowej,
sformułowanej w tezie uchwały. Jest nim zarówno sędzia, który uprzednio
orzekł w przedmiocie odpowiedzialności karnej innych sprawców tego sa-
26
mego czynu w oparciu o ten sam materiał dowodowy, jak i skład sądu wła-
ściwy do rozpoznania żądania sędziego o jego wyłączenie od udziału w
sprawie lub też wniosku strony o wyłączenie sędziego na podstawie art. 41
§ 1 k.p.k
., a także skład sądu, który na etapie postępowania odwoławczego
powołany jest do oceny, czy procedowanie w tym względzie przed sądem
pierwszej instancji przebiegało prawidłowo. W pierwszej więc kolejności
sędzia, który uzna, że zachodzą okoliczności, o których mowa w tezie ni-
niejszej uchwały, powinien sam zgłosić żądanie wyłączenia. Obowiązany
jest je rozpoznać sąd właściwy funkcjonalnie według reguł określonych w
art. 42 § 4 k.p.k. Ten sam sąd jest właściwy do dokonania oceny, czy za-
chodzą podstawy wyłączenia omawiane w niniejszej uchwale także w wy-
padku złożenia przez stronę wniosku o wyłączenie sędziego (por. P.
Hofmański, E. Sadzik, K. Zgryzek: Kodeks postępowania karnego. Komen-
tarz, Warszawa 2007, t. I, s. 277). W piśmiennictwie wyrażony też został
pogląd, że dopuszczalne jest wyłączenie sędziego na podstawie art. 41 § 1
k.p.k
. także z urzędu, jeżeli w składzie sądzącym większość sędziów nie
ma wątpliwości co do tego, że jeden z nich nie odpowiada wymogom bez-
stronności, a brak jest zarówno żądania tego sędziego, jak i wniosku strony
(zob. R .Kmiecik: Tryb wyłączenia sędziego i prokuratora w kodeksie po-
stępowania karnego, PiPr 1999, nr 11-12, s. 25). Prawidłowość podjętych
decyzji bądź ich brak, gdy zainteresowani nie dostrzegli w ogóle problemu,
może być przez stronę zakwestionowana w skardze zażaleniowej lub ape-
lacyjnej, wniesionej od orzeczenia w przedmiocie odpowiedzialności karnej,
z powołaniem się na zarzut naruszenia art. 41 § 1 k.p.k., a więc w ramach
podstawy odwoławczej określonej w art. 438 pkt 2 k.p.k..