Wyrok z 1 stycznia 2026, sygn. III C 305/23
słowa, za którą musi ona ustąpić ochronie godności innego człowieka, jest używanie określeń
powszechnie uznawanych za obraźliwe dla innych osób.
Sygn. akt III C 305/23
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Warszawa, 8 grudnia 2025 roku
Sąd Okręgowy w Warszawie, III Wydział Cywilny w składzie:
Przewodniczący: Sędzia Sądu Okręgowego Tomasz Niewiadomski
Protokolant: sekretarz sądowy Przemysław Duran
po rozpoznaniu w dniu 4 grudnia 2025 roku w Warszawie na rozprawie
sprawy z powództwa A. T.
przeciwko T. L.
o ochronę dóbr osobistych
I. zobowiązuje pozwanego T. L. do usunięcia zamieszczonego na platformie X (poprzednio T.) na profilu (...) wpisu z dnia 25 stycznia 2023 roku o treści: „(...)”;
II. zobowiązuje pozwanego T. L. do opublikowania na platformie X (poprzednio T.) na profilu (...) oświadczenia widocznego przez co najmniej 3 (trzy) dni od daty publikacji, bez jakichkolwiek zabiegów formalnych i treściowych umniejszających jego znaczenie, rangę i wagę, w szczególności zaznaczających dystans do jego formy i treści, bez jakichkolwiek odniesień i komentarzy do jego treści, dostosowanego do edytorskich, technologicznych i funkcjonalnych standardów platformy X (poprzednio T.), widocznego bez konieczności dokonywania dodatkowych czynności przez odbiorców, o następującej treści: „Ja T. L. przepraszam Pana A. T. za naruszenie jego dobrego imienia poprzez nazwanie go „hejterem” w poście opublikowanym 25.01.2023”;
III. w pozostałym zakresie powództwo oddala;
IV. koszty procesu pomiędzy stronami wzajemnie znosi.
Sędzia Tomasz Niewiadomski
Sygn. akt III C 305/23
UZASADNIENIE
wyroku z 8 grudnia 2025 roku
W pozwie z 6 marca 2023 roku ( data nadania przesyłki poleconej k. 25), powód A. T. wniósł o:
1. zobowiązanie pozwanego T. L. do usunięcia zamieszczonego na platformie T. na profilu (...) wpisu z dnia 25 stycznia 2023 r. o treści „(...)”;
2. zobowiązanie pozwanego T. L. do opublikowania na platformie T. na profilu (...) wpisu z przeprosinami powoda o następującej treści: „Ja T. L. przepraszam Pana A. T. za naruszenie jego dobrego imienia poprzez bezpodstawne nazwanie Pana A. T. w poście opublikowanym 25.01.2023 r. „(...)”; wskazując, że wpis ten winien mieć charakter wpisu „przypiętego”, widocznego przez co najmniej 7 dni od daty jego publikacji, oświadczenie z przeprosinami powinno być czytelne dla przeciętnego odbiorcy, bez jakichkolwiek odniesień i komentarzy do treści oświadczenia, bez jakichkolwiek zabiegów formalnych i treściowych umniejszających znaczenie, rangę i wagę oświadczenia, w szczególności zaznaczających dystans do jego formy i treści, a ponadto oświadczenie powinno być dostosowane do edytorskich, technologicznych i funkcjonalnych standardów platformy T. oraz widoczne bez konieczności dokonywania dodatkowych czynności przez odbiorców;
3. zasądzenie od pozwanego T. L. kwoty 20 000 złotych na rzecz fundacji (...) z siedzibą w W. przy ul. (...), (...)-(...) W., KRS: (...);
4. zasądzenie od pozwanego kosztów procesu według norm przepisanych z ustawowymi odsetkami za opóźnienie w płatności.
W uzasadnieniu powód wskazał, że jest przedsiębiorca oraz osobą powszechnie znaną, aktywnie działającą w przestrzeni publicznej - w szczególności w mediach społecznościowych. Na platformie internetowej T. (obecnie X) prowadzi on konto o znacznej liczbie obserwujących, za pośrednictwem którego wypowiada się na tematy społeczne, obywatelskie i polityczne oraz prowadzi działalność informacyjną i dobroczynną. W ramach tej działalności organizował on liczne zbiórki charytatywne, m. in. na pomoc dzieciom w kryzysie psychicznym oraz uchodźcom z U., osiągając przy tym znaczące kwoty pieniężne.
Powód wskazał, że pozwany T. L. jest osobą publiczną - (...), prowadzącym konto na platformie T. obserwowane przez ok. milion użytkowników. W dniu 25 stycznia 2023 roku pozwany T. L. zamieścił na prowadzonym przez siebie koncie (...) na platformie internetowej T. wpis o następującej treści: „(...)”. Zdaniem powoda powyżej wskazany wpis jest niezgodny prawdą, a pozwany nazywając go bezpodstawnie „(...)” dopuścił się nie tylko jego zniesławienia, ale także naruszył jego dobre imię oraz cześć. Powód wskazał, że jakiejkolwiek jego działalności w internecie w żadnym bowiem razie nie można nazwać „hejterską”. Zaprzeczył także temu aby kiedykolwiek działał na zlecenie S. H. bądź jego otoczenia, a tym bardziej aby otrzymywał za to jakiekolwiek środki finansowe.
W ocenie powoda jego wszystkie działania w przestrzeni publicznej miały charakter samodzielny i nie stanowiły działalności hejterskiej. Podniósł on także, że informacje zawarte w spornej wypowiedzi pozwanego - były niezgodne z prawdą i przedstawiały powoda w sposób jednoznacznie negatywny, sugerując jego nieuczciwość, brak niezależności oraz działanie motywowane korzyściami finansowymi. Wpis ten naruszał jego dobre imię i cześć, podważając jego wiarygodność społeczną oraz zaufanie, jakim cieszył się wśród odbiorców. Co istotne - konflikt pomiędzy stronami znalazł szeroki oddźwięk w ogólnopolskich mediach. Informacje o sprawie były publikowane m.in. na portalach internetowych, co dodatkowo spotęgowało zakres oddziaływania spornego wpisu. W dniu 2 lutego 2023 roku powód skierował do pozwanego wezwanie do zaniechania naruszania dóbr osobistych - w szczególności do usunięcia spornego wpisu oraz opublikowania przeprosin. Pozwany nie zastosował się do wezwania i publicznie oświadczył, że nie będzie komentował ani przepraszał za swoje zachowanie. Pomimo wezwania pozwany w dalszym ciągu podejmował działania godzące w dobre imię powoda, udostępniając kolejne wpisy odnoszące się do jego osoby w sposób ośmieszający i deprecjonujący. Każdorazowe udostępnienie tych treści skutkowało dalszym zwiększeniem kręgu ich odbiorców z uwagi na znaczną liczbę osób obserwujących profil pozwanego ( pozew k. 3-8).
Pozwany T. L. w odpowiedzi na pozew wniósł o oddalenie powództwa w całości oraz o zasądzenie na jego rzecz od powoda zwrotu kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od dnia uprawomocnienia się orzeczenia kończącego postępowanie do dnia zapłaty. Pozwany wskazał, że kwestionowany przez powoda wpis (tweet) zamieszony na jego profilu na portalu społecznościowym T. ((...)) w dniu 25 stycznia 2023 roku był wyrazem dopuszczalnej, choć ostrej krytyki, opartej na prawdziwych przesłankach. Stanowił on także realizację prawa do wolności wyrażania opinii w przestrzeni publicznej. Pozwany podkreślił także, że jego wypowiedź odnosiła się do działań które były i są podejmowane przez powoda w przestrzeni publicznej - w tym przypadku na platformie społecznościowej T.. Powód od lat intensywnie komentuje tam wydarzenia polityczne - w szczególności związane z działalnością S. H. i ugrupowania Polska 2050. Obserwacje i oceny pozwanego wynikały z lektury licznych wpisów powoda, które – zdaniem pozwanego – świadczą o jego wyraźnym zaangażowaniu politycznym oraz jednoznacznej sympatii wobec określonego środowiska politycznego. Pozwany wskazał, że sam powód wielokrotnie posługiwał się w swoich wypowiedziach językiem ostrym, dosadnym, a niekiedy obraźliwym - kierowanym zarówno do innych uczestników debaty publicznej, jak i do samego pozwanego. W tym kontekście pozwany uznał, że krytyczna i emocjonalna forma jego wypowiedzi była reakcją na styl komunikacji przyjęty przez powoda, a nie działaniem bezprawnym czy nacechowanym złą wolą.
Zdaniem pozwanego, użyte w kwestionowanym przez powoda tweecie sformułowanie miało charakter metaforyczny i publicystyczny, typowy dla ostrego dyskursu politycznego w mediach społecznościowych. Wpis nie powinien być odczytywany literalnie, lecz w kontekście realiów komunikacji na T., gdzie wypowiedzi są z natury krótkie, skrótowe i ekspresyjne, a przez to pozbawione rozbudowanych wyjaśnień czy zastrzeżeń interpretacyjnych. Pozwany podkreślił również, że powód, jako osoba aktywnie uczestnicząca w debacie publicznej i politycznej, musi liczyć się z podwyższonym standardem dopuszczalnej krytyki oraz większą odpornością na ostre oceny. Udział w życiu publicznym jest bowiem świadomym i dobrowolnym wyborem, który wiąże się z koniecznością znoszenia krytyki, nawet jeśli jest ona nieprzyjemna lub wyrażona w sposób dosadny. W konsekwencji pozwany wskazał, że jego wypowiedź nie była bezprawna, nie przekraczała granic dozwolonej krytyki i nie naruszała dóbr osobistych powoda, wobec czego brak jest podstaw do uwzględnienia powództwa ( odpowiedź na pozew k. 39-46).
W dalszym toku postępowania - aż do zamknięcia rozprawy, stanowiska stron nie uległy zmianie. Pomimo skierowania stron do mediacji postanowieniem z 10 lipca 2024 roku - nie doszło pomiędzy nimi do zawarcia ugody.
Sąd Okręgowy ustalił następujący stan faktyczny:
A. T. (...). Korzysta on także aktywnie z mediów społecznościowych, o czym świadczy posiadanie na platformie T. (obecnie X) konta o nazwie (...), które na dzień 3 marca 2023 roku obserwowało ponad 25 000 osób ( okoliczność bezsporna, wydruk z profilu (...) k. 15, zeznania A. T. k. 156-157v).
T. L. jest osobą publiczną, powszechnie (...). Jego profil na platformie T. na dzień 3 marca 2023 roku obserwowało ponad 1 000 000 osób ( okoliczność bezsporna, wydruk z profilu (...) k. 14).
Pomiędzy A. T. a T. L. na T. dochodziło do wymiany wypowiedzi o charakterze polemicznym, odnoszących się głównie do zagadnień o charakterze politycznym. W ramach tej aktywności A. T. wielokrotnie odnosił się w swoich wpisach do T. L. ( okoliczność bezsporna, wydruki z portalu T. k. 54 – 55, 59, 65-86, 105).
A. T. od wielu lat prowadzi aktywną działalność w mediach społecznościowych, w szczególności na platformie T., gdzie uczestniczy w debacie publicznej. Jego aktywność obejmuje również działania o charakterze społecznym i pomocowym. Od lat angażuje się on również w inicjatywy mające na celu niesienie pomocy innym osobom - w tym działania charytatywne oraz wsparcie dla osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. Z tego względu jego nazwisko jest rozpoznawalne dla użytkowników ww. platformy internetowej.
A. T. nie jest członkiem żadnej partii politycznej ani nie działa z ramienia jakiejkolwiek formacji. Podejmowane przez niego działania mają charakter samodzielny i wynikają z osobistego zaangażowania. Analiza wpisów wskazuje jednak na pewną sympatię dla działalności politycznej S. H..
Aktywność publiczna A. T., w tym wypowiedzi publikowane w internecie, spotykały się z szerokim zainteresowaniem oraz reakcjami innych użytkowników. W związku z prowadzoną działalnością oraz zabieraniem głosu w sprawach publicznych, stał się on obiektem licznych komentarzy i odniesień w internecie. Część tych reakcji miała charakter agresywny i była dla niego źródłem znacznego obciążenia psychicznego. Szczególnie dotyczyło to wpisów publikowanych przez użytkownika o nazwie: (...), które często odnoszą się w sposób lekceważący i prześmiewczy do działalności gospodarczej prowadzonej przez A. T.. Publikowane treści oraz ich dalsze rozpowszechnianie wywołały u niego poczucie naruszenia sfery osobistej oraz miały wpływ na jego życie prywatne i funkcjonowanie zawodowe ( zeznania A. T. k. 156-157v).
T. L. zna A. T. jedynie z jego działalności w internecie. Pomiędzy nimi dochodziło do kilku polemik prowadzonych na platformie T.. Do pewnego momentu nie przekraczały one jednak granic kulturalnej rozmowy.
W dniu 4 czerwca 2022 roku nastąpiło jednak nagłe nasilenie reakcji medialnych i internetowych dotyczących T. L., obejmujących liczne publikacje prasowe oraz komentarze użytkowników internetu. Wynikało to z tego, że A. T. zamieścił na platformie T. wpis sugerujący, że T. L. – pełniący wówczas funkcję redaktora naczelnego tygodnika (...), rzekomo dopuścił się molestowania i mobbingu wobec podwładnych mu kobiet. Powyższy wpis zapoczątkowywał szeroko zakrojoną reakcję medialną – tym liczne wpisy o charakterze hejterskim. Treści te były dla T. L. źródłem znacznego obciążenia psychicznego oraz miały skrajnie negatywny wpływ na jego życie prywatne i zawodowe ( zeznania T. L. k. 156-157v).
T. L. uważa, że A. T. zniszczył mu życie poprzez bezzasadne, publiczne oskarżenie go o mobbing i molestowanie w redakcji tygodnika (...). Nie pozwał on go z uwagi na rady prawników i lekarzy którzy odradzali proces ze względu jego stanu zdrowia. W okresie 2 - 3 miesięcy od ww. wpisu pojawiło się ok. 2400 publikacji medialnych odnoszących się do rzekomego mobbingu i molestowania przez T. L.. Z uwagi na ich sensacyjność, informacje te utrzymywały się w przestrzeni publicznej przez dłuższy czas. Zarzuty te były rozpowszechniane szeroko i spotkały się z dużym zainteresowaniem społecznym. T. L. stanowczo, wielokrotnie zaprzeczał tym twierdzeniom. Podejmowane w tej sprawie przez organy ścigania czynności procesowe nie doprowadziły do potwierdzenia stawianych mu zarzutów o czym świadczy fakt, że postępowanie w tym przedmiocie zostało finalnie umorzone. Powyższy konflikt miał wpływ na stan zdrowia oraz funkcjonowanie życiowe T. L., gdyż skala zainteresowania medialnego oraz internetowego była dla niego szczególnie dotkliwa ( zeznania T. L. k. 156-157v).
Spór pomiędzy A. T. i T. L. pozostawał także w związku z bieżącymi wydarzeniami politycznymi oraz rywalizacją pomiędzy określonymi środowiskami politycznymi, tj. (...) oraz (...). W dniu 25 stycznia 2023 roku T. L. zamieścił na prowadzonym przez siebie koncie (...) na platformie T. (obecnie X) wpis o następującej treści: „(...)”. Sporny wpis został wyświetlony ok. 107 000 razy, polubiony ok. przez 1 300 osób oraz ponownie udostępniony przez ponad 120 osób ( okoliczność bezsporna, wydruk wpisu k. 13, k. 49).
A. T. pismem z dnia 2 lutego 2023 roku skierował do T. L. wezwanie do zaniechania naruszeń i usunięcia skutków naruszania dóbr osobistych poprzez usunięcie umieszczonego na T. wpisu z dnia 25 stycznia 2023 roku o następującej treści „Wynajmowany przez otoczenie H. hejter T. przez miesiące obrażał ludzi, opluwał, insynuował i rzucał oszczerstwa. Dziś spływają za to rachunki” oraz umieszczenie na swoim profilu T. przez okres co najmniej 7 dni, wpisu z przeprosinami dla powoda o następującej treści „Ja T. L. przepraszam Pana A. T. za naruszenie jego dobrego imienia poprzez bezpodstawne nazwanie Pana A. T. w poście opublikowanym 25.01.2023 r. „(...)”. W wezwaniu tym wskazał, że sporny wpis jest niezgodny z prawdą oraz narusza jego dobre imię i godność poprzez bezpodstawne nazwanie do „(...)” ( wezwanie do zaniechania naruszeń i usunięcia naruszania dóbr osobistych z dnia 2 lutego 2023 roku k. 22-23).
Pomimo skierowania do pozwanego wezwania do zaniechania naruszeń dóbr osobistych A. T. oraz usunięcia skutków tych naruszeń, T. L. do dnia wniesienia pozwu nie podjął żadnych działań w tym zakresie ( okoliczność bezsporna) . W ogólnokrajowej prasie pojawiła się informacja o konflikcie pomiędzy stronami. Ponadto T. L. zapytany o potencjonalne przeprosiny A. T. stwierdził, że „(...)” ( wydruk artykułu ze strony www.(...).pl k. 16-19, wydruk artykułu ze strony www.(...) k. 20, wydruk artykułu ze strony www.(...).pl k. 21).
Pomimo uprzedniego wezwania do zaniechania naruszania dóbr osobistych, T. L. na swoim koncie na platformie T., udostępnił wpis innego użytkownika odnoszący się bezpośrednio do A. T. zawierający treści obraźliwe ( wydruk z portalu T. k. 24).
A. T. w okresie od dnia 11 października 2019 roku do 30 czerwca 2023 roku publikował wpisy na platformie T., używając sformułowań takich jak „(...)”, „(...)”, „(...)”, „(...)” oraz „(...)” ( wydruki z portalu T. k. 50-53, k. 56-58, k. 64, k. 90). We wpisie z 12 lipca 2020 roku ( k. 67) odnosząc się do T. L. zadał pytanie: „zablokować flusia?”. We wpisie z 12 grudnia 2021 stwierdził, że „(...)” ( k. 79). Z kolei w tweecie z 6 stycznia 2022 roku użył wobec niego określenia: „(...)” ( k. 80). Ponadto w poście z 17 stycznia 2022 roku oświadczył, że „(...)” ( k. 61).
* * * * * * *
Powyższy stan faktyczny Sąd Okręgowy ustalił w oparciu o dowody z dokumentów złożonych do akt przez strony oraz zeznania stron. W odniesieniu do dokumentów, które zostały przedłożone w formie zwykłych kserokopii czy wydruków, strony nie zakwestionowały rzetelności ich sporządzenia, ani nie żądały złożenia przez stronę przeciwną ich oryginałów (zgodnie z art. 129 kpc). Podobnie i Sąd badając te je z urzędu nie dopatrzył się w nich niczego, co uzasadniałoby powzięcie jakichkolwiek wątpliwości co do ich wiarygodności i mocy dowodowej, dlatego stanowiły podstawę dla poczynionych w sprawie ustaleń. Dotyczyło to w szczególności dołączonych do akt kopii screenów wpisów na platformie internetowej X (poprzednio T.).
Zeznania powoda A. T. i pozwanego T. L. Sąd ocenił jako wiarygodne w zakresie w jakim były one ze sobą zgodne oraz znajdowały potwierdzenie w pozostałym materiale dowodowym zgromadzonym w sprawie, w szczególności w wydrukach wpisów z platformy T.. Zeznania powoda A. T. były spójne i konsekwentne, a przedstawiany przez niego opis własnej aktywności w mediach społecznościowych oraz kontekstu prowadzonej debaty publicznej korespondował z treścią pozostałych, obdarzonych wiarą dowodów. Powód w sposób logiczny przedstawił okoliczności związane z prowadzoną działalnością społeczną oraz z reakcjami, jakie wywoływały publikacje odnoszące się do jego osoby. W tym zakresie jego zeznania zasługiwały na wiarę.
Zeznania pozwanego T. L. były z kolei wiarygodne w zakresie opisu jego odbioru zdarzeń - w szczególności dotyczącego skutków medialnych i osobistych, jakie wywołały publikacje powoda odnoszące się do jego osoby. Sąd dał także wiarę pozwanemu co do przyczyn istnienia konfliktu pomiędzy stronami oraz co do tego, że spór ten był osadzony nie tylko w kontekście debaty publicznej i wydarzeń politycznych, ale też konfliktu osobistego związanego z wpisami powoda dotyczącymi zachowania pozwanego w okresie pełnienia funkcji redaktora naczelnego tygodnika (...). Jednocześnie Sąd miał na uwadze, że zeznania obu stron w części miały charakter ocenny i polemiczny, co jest naturalne w sprawach dotyczących sporów o charakterze osobistym. W tym zakresie Sąd oparł się na dowodach obiektywnych - w szczególności na treści konkretnych publikacji oraz ich zasięgu, a nie na subiektywnych ocenach stron co do motywów i intencji przeciwnika procesowego. W konsekwencji Sąd uznał zeznania stron za wiarygodne co do zasadniczego przebiegu zdarzeń i istnienia sporu pomiędzy nimi. Natomiast w zakresie wzajemnych ocen i interpretacji zachowań drugiej strony oparł swoje ustalenia na treści pozostałego materiału dowodowego.
Sąd Okręgowy zważył, co następuje:
Powództwo zasługuje na częściowe uwzględnienie, tj. w odniesieniu zobowiązania pozwanego do usunięcia zamieszczonego na platformie X (poprzednio T.) wpisu z dnia 25 stycznia 2023 roku o treści „(...)” oraz w zakresie opublikowania przez pozwanego oświadczenia zawierającego przeprosiny za użycie wobec powoda określenia: „hejter”. W pozostałym zakresie nie jest zasadne i nie zasługuje na uwzględnienie.
Podstawę merytorycznego rozstrzygnięcia podjętego w sprawie cywilnej stanowi materiał procesowy (tzn. fakty i dowody) zebrany w toku postępowania, o czym przesądza treść art. 316 § 1 i art. 328 § 2 ustawy z dnia 17 listopada 1964 roku – Kodeks postępowania cywilnego (tj. Dz. U. z 2024 roku, poz. 1568, powoływany dalej w skrócie jako kpc). Jednak zgodnie z art. 6 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 roku – Kodeks cywilny (tj. Dz. U. z 2025 roku, poz. 1071 ze zm., powoływany dalej w skrócie jako kc) oraz art. 232 kpc to strony obowiązane są wskazywać dowody dla stwierdzenia faktów, z których wywodzą skutki prawne. Powyższe przepisy stanowią normatywną podstawę zasady kontradyktoryjności, zgodnie z którą ciężar dowodu spoczywa na stronach postępowania cywilnego. To one są wyłącznym dysponentem toczącego się postępowania, do nich należy gromadzenie materiału i wreszcie to one ponoszą odpowiedzialność za jego wynik ( vide: uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 17 grudnia 1996 roku, I CKU 45/96, OSNC 1997, nr 6-7, poz. 76, str. 37).
Zasady te ulegają jednak istotnej modyfikacji w sprawach o naruszenie dóbr osobistych. Rozpoznając tego rodzaju sprawę Sąd w pierwszej kolejności musi bowiem zbadać, czy w ogóle doszło do naruszenia dobra osobistego, a dopiero w przypadku pozytywnej odpowiedzi stwierdzić, czy działanie pozwanego było bezprawne. Dowód, że dobro osobiste zostało zagrożone lub naruszone, ciąży na osobie poszukującej ochrony prawnej. Natomiast na podmiocie, który podjął działanie zagrażające dobru osobistemu innej osoby lub naruszające to dobro, spoczywa ciężar dowodu, że nie było ono bezprawne ( vide: wyrok Sądu Najwyższego z 17 czerwca 2004 roku, V CK 609/03, Legalis nr 81648).
Zgodnie art. 24 § 1 kc ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności, ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie poszkodowany może również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Zgodnie zaś z art. 448 kc, w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia.
Zgodnie z prezentowanym w orzecznictwie trafnym poglądem, w myśl art. 24 kc nie każde naruszenie dóbr osobistych stanowi podstawę do udzielenia cywilnoprawnej ochrony, albowiem ochrona taka może być pokrzywdzonemu przyznana jedynie wówczas, gdy naruszenie dóbr osobistych ma charakter bezprawny. Jeżeli do naruszenia dobra doszło, ale brak jest bezprawności, dobro osobiste pozostaje naruszone, jednakże poszkodowany nie korzysta z ochrony.
Pojęcie bezprawności oznacza ujemną ocenę zachowania się opartą na sprzeczności tego zachowania z szeroko pojętym porządkiem prawnym, a więc na sprzeczności z obowiązującymi przepisami ustawy bądź regułami wynikającymi z zasad współżycia społecznego. Bezprawność stanowi kwalifikację przedmiotową czynu, ujmuje zachowanie jako obiektywnie nieprawidłowe, abstrahując przy tym od elementu zawinienia. Przy ustaleniu bezprawności rozważeniu podlega stosunek, w jakim pozostaje dane zachowanie względem obowiązujących reguł postępowania ( vide: uzasadnienie wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 7 czerwca 2013 roku, I ACa 1584/12, Lex nr 1327625, uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 24 sierpnia 2011 roku, IV CSK 587/10, LEX nr 1129156). Bezprawność zostaje wyłączona w razie działania w ramach porządku prawnego, wykonywania prawa podmiotowego, obrony interesu zasługującego na ochronę, czy też w razie zezwolenia uprawnionego, a nadto bezprawność wyłącza prawdziwość postawionego zarzutu, o ile dotyczył faktów. Dla oceny czy mamy do czynienia z bezprawnym naruszeniem dobra osobistego istotne jest nadto rozróżnienie czy kwestionowane wypowiedzi są twierdzeniami o faktach, czy też są to oceny, opinie, sądy. Jeżeli twierdzenia o faktach dotyczą osoby, istotne staje się, czy fakty te są prawdziwe. Powoływanie się przez poszkodowanego na nieprawdziwość zarzutu jest, w zasadzie, okolicznością sprzeciwiającą się wyłączeniu bezprawności (uzasadnienie ww. wyroku Sądu Najwyższego z dnia 24 sierpnia 2011 roku, wyroki Sądu Najwyższego: z dnia 24 czerwca 2015 roku, II PK 207/14, LEX nr 1794313, z dnia 19 stycznia 2000 roku, II CKN 670/98, LEX nr 51058). Ponadto wypada zaznaczyć, iż w przepisie art. 24 § 1 kc ustanowione zostało domniemanie bezprawności naruszenia dobra osobistego (art. 23 kc), które to domniemanie podlega obaleniu przez wykazanie uprawnienia do określonego działania. Kto zatem twierdzi, że naruszono jego dobro osobiste, musi wykazać tylko tę okoliczność, nie zaś bezprawność zachowania pozwanego.
Dodatkowo nie ma podstaw do przyjęcia, że swoboda wypowiedzi usprawiedliwia naruszenie dóbr osobistych przez przekazywanie informacji niezgodnych z rzeczywistością, czy też bezpodstawnie krzywdzących ocen, nawet gdyby istniał spór pomiędzy podmiotem wypowiadającym się i wymienianym przez niego (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 grudnia 2010 roku, I CSK 95/10, LEX nr 738086, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 sierpnia 2010 roku, I CSK 649/09, LEX nr 798237).
Rozstrzygając niniejszą sprawę Sąd miał obowiązek wyważyć dwie konstytucyjnie chronione wartości. Z jednej strony wolność wypowiedzi, gwarantowaną w art. 54 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 2 kwietnia 1997 roku (Dz. U. Nr 78, poz. 483 ze zm.), na którą powoływał się pozwany, a z drugiej strony przyrodzoną i niezbywalną godność człowieka, wynikającą z art. 30 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, na którą z kolei powoływał się powód. Sąd miał przy tym na względzie fakt, że zarówno powód, jak i pozwany, są osobami aktywnie uczestniczącymi w życiu publicznym oraz korzystającymi z mediów społecznościowych, w tym platformy X (poprzednio T.), która stanowi obecnie istotne forum debaty publicznej, wymiany poglądów oraz informacji. Debata publiczna – w tym czasami nawet ostra, jest ważnym elementem demokracji i co do zasady korzysta ona dlatego z szerokiej ochrony prawnej. Jednocześnie Sąd zwrócił uwagę i uwzględnił specyfikę komunikacji w mediach społecznościowych, gdzie często używane są sformułowania ostre, niekiedy wręcz werbalnie agresywne, mające znamiona hejtu. W związku z tym konieczna była ocena, czy w realiach niniejszej sprawy doszło do przekroczenia granic dopuszczalnej krytyki.
Zdaniem Sądu w debacie publicznej nieprzekraczalną granicą dla wolności słowa, za którą musi ona ustąpić ochronie godności innego człowieka, jest używanie określeń powszechnie uznawanych za obraźliwe dla innych osób. To kluczowe założenie było podstawą całego rozstrzygnięcia niniejszej sprawy. Dodatkowo należało dokonać rozróżnienia pomiędzy subiektywną oceną pozwanego zachowania powoda, a jej obiektywnym określeniem. Wreszcie trzecim zadaniem Sądu było definitywne zakończenie sporu między stronami i dogłębne uwzględnienie ich stanowisk w taki sposób, żeby nieporozumienia między nimi nie eskalowały w przyszłości.
W świetle tych założeń Sąd uznał, iż roszczenie powoda jest w części zasadne, albowiem udowodnił on, iż doszło do naruszenia jego dóbr osobistych przez pozwanego T. L.. W ocenie Sądu sformułowanie użyte w stosunku do powoda w poście na portalu T. (obecnie X) z dnia 25 stycznia 2023 roku przez pozwanego o treści „hejter”, niewątpliwie naruszyło cześć i przyrodzoną godność powoda, która podlega szczególnej ochronie m.in. w art. 30 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Godność, będąca tym dobrem osobistym człowieka, które odzwierciedla wewnętrzne poczucie własnej wartości i ważności jako indywidualnej osoby ludzkiej, doznaje naruszenia wówczas, gdy inna osoba daje wyraz gorszej ocenie, co wywołuje usprawiedliwiony stan dyskomfortu psychicznego u adresata ( vide: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 października 2003 roku, IV CK 149/02, LEX nr 209289). W toku postępowania pozwany nie wykazał z kolei, że użycie wobec powoda ww. sformułowania nie było bezprawne.
Należało także zwrócić uwagę na fakt, iż w treści ww. wpisu powód został wskazany oraz wymieniony z nazwiska. W powiązaniu z tym nie ulega więc jakiejkolwiek wątpliwości, iż publikacja dotuczyła jego dóbr osobistych, co niewątpliwe świadczyło o posiadaniu przez niego legitymacji czynnej w niniejszej sprawie.
Sąd przeanalizował całość zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, w tym w szczególności załączone wydruki z portalów internetowych, dokumenty oraz niektóre treści publikowane przez strony na platformie T.. Uwzględnił także korespondencję, o której strony wspominały w toku rozprawy w dniu 4 grudnia 2025 roku - w tym wpisy z dnia 4 czerwca 2022 roku, które choć nie zostały dołączone do akt przez strony – to nie były przez nie kwestionowane, a ich treść została ujawniona w toku przesłuchania pozwanego. Okoliczność ta miała istotne znaczenie dla treści końcowego rozstrzygnięcia.
W ocenie Sądu użyte wobec powoda przez pozwanego określenie „hejter” ma jednoznacznie pejoratywny i obraźliwy charakter. W ocenie Sądu brak było obiektywnych podstaw do posługiwania się takim określeniem wobec powoda. Obiektywna ocena tej wypowiedzi prowadzi do wniosku, że narusza ona dobra osobiste powoda, co uzasadniało nakazanie złożenia oświadczenia z przeprosinami.
Nie ulega wątpliwości, iż pojęcie „hejter” nie posiada definicji legalnej - ani w prawie cywilnym, ani w innych aktach normatywnych. W takiej sytuacji przy dokonywaniu oceny znaczenia danego określenia należy odwołać się do jego znaczenia językowego lub potocznego oraz do jego społecznego odbioru. Dla oceny czy określone zachowanie stanowi zniewagę, bardzo istotne znaczenie ma obiektywna ocena tego zachowania. Niezwykle ważny jest odbiór społeczny treści mających mieć charakter zniewagi. Mogą ją bowiem stanowić tylko takie zachowania, które są powszechnie uznane za obelżywe. Tak więc o uznaniu określonych sformułowań za "znieważające" decydują przede wszystkim ogólnie przyjęte normy obyczajowe (podobnie: J. Wojciechowski w: A. Wąsek red.: Kodeks karny. Część szczególna, tom I, Komentarz, Warszawa 2004, str. 119; postanowienie Sądu Najwyższego z 7 maja 2008 roku, III KK 234/07, Legalis nr 107482).
Poprzez ten pryzmat Sąd uwzględnił znaczenie pojęcia „hejter” funkcjonujące w języku potocznym, słownikach języka polskiego oraz w literaturze opisującej zjawiska komunikacji internetowej. Zgodnie z nimi oraz ugruntowanym znaczeniem społecznym, „hejter” to osoba, która działa zazwyczaj anonimowo lub pod pseudonimem, unika odpowiedzialności za swoje wypowiedzi, posługuje się językiem agresywnym, obraźliwym lub złośliwym, formułuje wypowiedzi pozbawione merytorycznej argumentacji oraz koncentruje się na deprecjonowaniu innych osób - a nie na rzeczowej polemice. W tym sensie określenie „hejter” ma jednoznacznie pejoratywny charakter, wskazując na osobę działającą w złej wierze i w sposób społecznie naganny, która publikuje obraźliwe, agresywne lub nienawistne komentarze w internecie, mające na celu poniżenie, ośmieszenie lub zranienie kogoś. W ocenie Sądu tego rodzaju rozumienie pojęcia „hejter” jest powszechnie przyjmowane i rozpoznawalne dla przeciętnego odbiorcy debaty publicznej.
Analizując zgromadzony w sprawie materiał dowodowy Sąd nie znalazł podstaw do przypisania powodowi cech odpowiadających powyższej definicji. Po pierwsze należy podkreślić, że powód nie działa w internecie anonimowo. Przeciwnie – prowadzi on swoją aktywność w mediach społecznościowych pod własnym imieniem i nazwiskiem, co wyklucza jedną z podstawowych cech charakterystycznych dla zjawiska hejtu internetowego. Po drugie brak jest podstaw do twierdzenia, że powód unikał odpowiedzialności za swoje wypowiedzi. Jawnie prezentował on bowiem swoje stanowiska, nie usuwał swoich wpisów i podejmował polemikę w sposób otwarty. W trzeciej kolejności analiza treści wpisów powoda przedstawionych Sądowi do oceny w toku sprawy wskazuje, że w przeważającej mierze miały one charakter polemiczny i argumentacyjny. Całkowicie abstrahując od kwestii merytorycznej zgodności z nimi przez Sąd należy uznać, że w większości nie są to wpisy czysto złośliwe. Choć niektóre z nich były niewątpliwe sformułowane w sposób ostry czy nieelegancki to nie sposób uznać, aby dominowały w nich stale agresja, złośliwość lub brak merytorycznej treści. W ocenie Sądu pojedyncze, incydentalne wypowiedzi o charakterze krytycznym, niekulturalnym lub emocjonalnym nie mogą jednak stanowić podstawy do przypisania danej osobie cechy „hejtera” w znaczeniu językowym i społecznym. W ocenie Sądu materiał dowodowy nie wykazał, aby powód prowadził systematyczną, stałą, zamierzoną kampanię deprecjonującą pozwanego lub inne osoby.
Cechą charakterystyczną „hejtera” jest także brak empatii. Często taka osoba nie zdaje lub nie chce zdawać sobie sprawy z tego, jak jej słowa mogą wpłynąć na osoby, które hejtują. Jej brak empatii sprawia, że skupia się wyłącznie na swoich emocjach, nie zważając na konsekwencje czy emocje innych osób. Analiza akt sprawy wskazuje, że nie można przypisać tego rodzaju cech powodowi. Należy bowiem wskazać, że zamieszczał on także wpisy kulturalne i wręcz broniące pozwanego, np. zwracał uwagę na to, że niektóre tzw. „literówki” w jego wpisach wynikają z jego stanu zdrowia ( k. 104v). Wiele razy zwracał się także do pozwanego na (...), co w języku debaty internetowej niewątpliwie świadczy o szacunku. Ponadto do pewnego momentu dobrze wypowiadał się także o pracy pozwanego w redakcji (...) ( wpis z 24 maja 2022, k. 105) oraz bronił go po udarze ( wpis z 15 VIII 2020, k. 69).
Nie uszedł także uwadze Sądu fakt, że w toku postępowania nie wykazano, aby wobec powoda zapadły kiedykolwiek jakiekolwiek orzeczenia sądowe stwierdzające, że dopuścił się przestępstwa zniesławienia lub znieważenia albo by naruszył dobra osobiste osób trzecich. Brak takich ustaleń dodatkowo przemawia przeciwko kwalifikowaniu powoda jako osoby dopuszczającej się hejtu w rozumieniu językowym i społecznym.
W świetle powyższego sąd uznał, że użycie wobec powoda określenia „hejter” miało charakter obraźliwy, nie znajdowało oparcia w faktach, prowadziło do deprecjonowania go w oczach opinii publicznej oraz naruszało jego godność i dobre imię. Tym samym doszło do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych powoda w rozumieniu art. 23 i 24 kc, co uzasadniało zastosowanie środków ochrony w postaci nakazu przeprosin oraz usunięcia spornego wpisu. Warto także wskazać, iż analogiczną ocenę ww. sfomułowania jako naruszającego dobra osobiste zajął Sąd Okręgowy w Olsztynie w wyroku z 1 kwietnia 2021 roku (sygn. I C 840/20, Legalis nr 2583209).
Dodatkowo Sąd wziął pod uwagę zakres naruszenia dóbr osobistych powoda ww. wpisem. Profil pozwanego na ww. platformie jest oberwany przez niemal milion osób, a ww. wpis obejrzało ok. 107 000 osób. Tym samym nie ulega wątpliwości, że skala naruszeń dokonanych ww. publikacją jest szeroka.
Nie uszedł uwadze Sądu fakt, iż w debacie publicznej należy odróżniać wypowiedzi o faktach od opinii. W niniejszej sprawie zakwestionowane sformułowanie miało niewątpliwe charakter opinii, a nie stwierdzenia faktu. Niemniej jednak również opinie mogą naruszać dobra osobiste, jeżeli nie znajdują oparcia w obiektywnych faktach lub mają charakter obraźliwy. Należy stanowczo podkreślić, że dopuszczalność ostrych wypowiedzi w debacie publicznej nie oznacza przyzwolenia na używanie określeń obelżywych. Przyjęcie odmiennego stanowiska prowadziłoby do drastycznego obniżenia standardów debaty publicznej, a tym samym osłabienia systemu ochrony dóbr osobistych.
Dokonując oceny granic dopuszczalnej krytyki w debacie publicznej Sąd oparł się także ugruntowanym orzecznictwie Sądu Najwyższego, sądów apelacyjnych oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Orzecznictwo to konsekwentnie wskazuje, że wolność wypowiedzi, choć szeroko chroniona, nie ma charakteru absolutnego i podlega ograniczeniom w przypadku naruszenia dóbr osobistych innych osób. Jak podkreśla się w judykaturze, w każdej sprawie tego rodzaju konieczne jest dokonanie ważenia kolidujących wartości, przy uwzględnieniu charakteru wypowiedzi, kontekstu jej użycia, statusu stron oraz skutków społecznych danej publikacji. Sąd w szczególności miał na uwadze wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 stycznia 2013 roku (sygn. IV CSK 270/12, OSNC 2013 nr 7-8, poz. 94, str. 90) który ma fundamentalne znaczenie dla rozstrzygania spraw dotyczących wypowiedzi o charakterze opinii. Sąd Najwyższy wskazał w nim, że nie każda wypowiedź będąca opinią korzysta z ochrony przewidzianej dla wolności słowa. Opinia, która ma charakter wyłącznie obelżywy, nie znajduje oparcia w faktach i służy jedynie deprecjonowaniu innej osoby - może prowadzić do naruszenia dóbr osobistych . Odróżnienie faktu od opinii nie kończy analizy prawnej, gdyż również opinia może być bezprawna, jeżeli nie ma wystarczającej podstawy faktycznej, jest sformułowana w sposób obraźliwy i przekracza granice społecznie akceptowalnej krytyki. Stanowisko to znajduje pełne zastosowanie w niniejszej sprawie, w której kwestionowane przez powoda sformułowanie miało wprawdzie charakter opinii, jednak – nie znajdowało oparcia w przedstawionych faktach i miało jednoznacznie pejoratywny wydźwięk.
W ocenie Sądu nawet w realiach ostrej debaty publicznej obowiązują określone standardy językowe. Uczestnictwo w debacie publicznej, także dotyczącej kwestii kontrowersyjnych, nie uprawnia do używania określeń, które w powszechnym odbiorze społecznym mają charakter obraźliwy i naruszają godność drugiego człowieka. Ochrona wolności słowa nie obejmuje wypowiedzi, których jedynym celem jest stygmatyzacja lub zdyskredytowanie innej osoby. W ocenie Sądu ostra polemika, ironia czy nawet przesada mogą mieścić się w granicach wolności wypowiedzi, jednak użycie określeń powszechnie uznawanych za obraźliwe przekracza te granice, niezależnie od kontekstu politycznego czy publicystycznego ( vide: wyrok Sądu Najwyższego z 21 stycznia 2025 roku, II CSKP 142/23, OSNC 2025 nr 6, poz. 66).
Należy także wskazać, że dla oceny, czy określona wypowiedź narusza dobro osobiste, decydujące znaczenie ma obiektywny miernik w postaci opinii przeciętnej, rozsądnie i uczciwie myślącej osoby, a nie subiektywny odbiór osoby żądającej ochrony (np. wyroki Sądu Najwyższego: z 25 kwietnia 1989 roku, I CR 143/89; z 23 maja 2002 roku, IV CKN 1076/00, OSNC 2003, Nr 9, poz. 121; z 29 września 2010 roku, V CSK 19/10, OSNC-ZD 2011, nr B, poz. 37; z 8 marca 2012 roku, V CSK 109/11, OSNC 2012, Nr 10, poz. 119; z 18 stycznia 2013 roku, IV CSK 270/12, OSNC 2013, nr 7-8, poz. 94). Stosując ten miernik, Sąd nie bada rzeczywistej reakcji społecznej, lecz ocenia, czy wypowiedź mogła stać się podstawą negatywnych ocen i odczuć u przeciętnego, rozsądnie postępującego człowieka (np. wyroki Sądu Najwyższego: z 18 czerwca 2009 roku, II CSK 58/09, Legalis nr 266520 i z 18 stycznia 2013 roku, IV CSK 270/12, Legalis nr 644688).
Sąd miał także na uwadze orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który konsekwentnie podkreśla, że art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności nie chroni wypowiedzi, które stanowią czyste zniewagi. W sprawie L. przeciwko A. (wyrok z 8 lipca 1986 roku, 9815/82, Legalis nr 127834.) Europejski Trybunał Praw Człowieka wskazał, że osoby publiczne muszą liczyć się z szerszym zakresem krytyki, jednak ochrona ta nie obejmuje wypowiedzi pozbawionych związku z debatą publiczną. Z kolei w sprawie O. przeciwko A. (wyrok z dnia 26 kwietnia 1995 roku, skarga nr 15974/90, LEX nr 80426) Trybunał ten podkreślił, że granice dopuszczalnej krytyki zostają przekroczone wówczas, gdy wypowiedź nie wnosi żadnej wartości do debaty publicznej i sprowadza się do użycia obraźliwych etykiet oraz narusza godność osobistą adresata. W świetle ww. rozważań nie ulegało więc wątpliwości, iż użycie przez pozwanego wobec powoda sformułowania „hejter” naruszało jego dobra osobiste.
Czynności niezbędne do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych powoda
Stosownie do art. 24 § 1 kc w razie dokonanego naruszenia dóbr osobistych powód może żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. W celu zniwelowania konsekwencji ww. działania pozwanego T. L., na podstawie powołanego przepisu w pkt II sentencji wyroku Sąd zobowiązał go do opublikowania na platformie X (poprzednio T.) na profilu (...) oświadczenia widocznego przez co najmniej 3 dni od daty publikacji, bez jakichkolwiek zabiegów formalnych i treściowych umniejszających jego znaczenie, rangę i wagę, w szczególności zaznaczających dystans do jego formy i treści, bez jakichkolwiek odniesień i komentarzy do jego treści, dostosowanego do edytorskich, technologicznych i funkcjonalnych standardów platformy X (poprzednio T.), widocznego bez konieczności dokonywania dodatkowych czynności przez odbiorców, o następującej treści: „Ja T. L. przepraszam Pana A. T. za naruszenie jego dobrego imienia poprzez nazwanie go „hejterem” w poście opublikowanym 25.01.2023”. Wskazane w nim forma oświadczenia o przeproszeniu jest analogiczna do tych w jakiej doszło do publikacji ww. wpisu. Jest to zgodne ze stanowiskiem, że osobie, której dobra osobiste naruszono przysługuje prawo do uzyskania przeprosin w takiej formule w jakiej doszło do naruszenia (tak uznał m.in. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 8 lutego 2008 roku, I CSK 345/07, Legalis nr 93288). Kwestionowany przez powoda obraźliwy wpis nie miał charakteru „przypiętego”, a tym samym nie było podstaw by nakazywać pozwanemu nadanie takiego statusu oświadczeniu o przeproszeniu. Ponadto pozwany ma na profilu X niemal milion obserwujących tak więc z pewnością wystarczy publikacja przez 3 dni by dotarła ona do odpowiedniego kręgu odbiorców. Istotne dla jest to, by oświadczenie o przeproszeniu dotarło do zbliżonego kręgu osób, które wiedzą albo też mogą wiedzieć o naruszeniu i przez to zatrzeć ich poprzednie wrażenia i wiadomości o powodzie (dokładnie taki zakres przeprosin określił Sądu Najwyższego w wyroku z dnia 10 maja 2007 roku, III CSK 73/2007 OSNC 2008/A poz. 28).
Ponadto w pkt I sentencji Sąd zobowiązał pozwanego T. L. do usunięcia zamieszczonego na platformie X (poprzednio T.) na profilu (...) wpisu z dnia 25 stycznia 2023 roku o treści: „(...)”. Usunięcie skutków naruszenia dóbr osobistych może polegać na skasowaniu kwestionowanego wpisu, tzw. trwałym usunięciu. Nie tylko zakończy to proces naruszania dóbr osobistych powoda, ale i zamknie na przyszłość możliwe pole sporu pomiędzy stronami.
W orzecznictwie kwestia tzw. trwałego usunięcia publikacji internetowych koncentruje się zwykle wobec czynności dokonywanych przez prasę. W takich przypadkach w praktyce nie jest możliwe całkowite skasowanie publikacji z internetu, tak samo jak nie jest to możliwe w wypadku wydania papierowego. Sąd nie może też być sprowadzony do roli cenzora, nakazującego „wycięcie” odpowiednich fragmentów lub nawet całego tekstu ( vide: wyrok Sądu Najwyższego z 28 września 2011 roku, I CSK 743/10, OSNC 2012 nr 3, poz. 40, str. 87). W wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 16 lipca 2013 roku (W. i S. przeciwko P., nr 33846/07, Legalis nr 1068848) uznano, że archiwa internetowe służą interesowi publicznemu i podlegają gwarancjom wynikającym z ochrony swobody wypowiedzi. Trybunał ten ocenił, że nie jest rolą sądów pisanie historii na nowo poprzez nakazywanie usunięcia ze sfery publicznej wszelkich śladów publikacji, co do których stwierdzono, że naruszają prawa innych osób.
Należy jednak wskazać, iż w realiach niniejszej sprawy kwestionowany przez powoda wpis został dokonany nie w publikacji prasowej – lecz w mediach społecznościowych. Tym samym jego usunięcie jest nie tylko możliwe, ale wręcz konieczne, by definitywnie zakończyć powstały na jego tle spór pomiędzy stronami. Sąd miał w tym zakresie na uwadze fakt, że w odniesieniu do osób fizycznych, w celu ochrony ich danych osobowych, europejskie orzecznictwo dopuszcza ingerencję w treść lub dostępność publikacji internetowych przez usunięcie danych osoby fizycznej z treści publikacji, deindeksację lub nakaz usunięcia z listy wyników wyszukiwania linku prowadzącego do kwestionowanej treści ( vide: wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 25 listopada 2021 roku, B. przeciwko W., skarga nr 77419/16; wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 8 grudnia 2022 roku, C‑460/20, Legalis nr 2851174; z 13 maja 2014 roku, C-131/12, Legalis nr 966325; z 24 września 2019 roku, C-136/17, Legalis nr 2226178; wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 31 stycznia 2024 roku, I ACa 1908/22, Legalis nr 3107755).
Częściowe oddalenie powództwa
W pkt. III sentencji wyroku Sąd oddalił powództwo w pozostałym zakresie. Dotyczyło to nie tylko określonych aspektów redakcyjnych samego oświadczenia o przeproszeniu (tj. czasu trwania publikacji oświadczenia czy braku nadania mu statusu „przypięty), ale także jego pewnych elementów treściowych. W zakresie części kwestionowanego przez powoda sfomułowania: „(...)” Sąd uznał, że nie doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda. W tym zakresie miało ono w ocenie Sądu charakter subiektywnej opinii pozwanego, dopuszczalnej w świetle zasady wolności słowa. Pozwany w toku rozprawy w dniu 4 grudnia 2025 roku przekonująco wskazał, że jego intencją nie była sugestia, że powód otrzymał określone środki finansowe od S. H., lecz chodziło raczej zyski polityczne. Analiza treści wpisów powoda wskazuje, iż istotnie można odnieść subiektywne wrażenie, że w jakimś stopniu był sympatykiem tego polityka. W powyższym zakresie wpis pozwanego miał charakter metaforyczny i publicystyczny, typowy dla ostrego dyskursu politycznego w mediach społecznościowych. Istotnie nie powinien być odczytywany literalnie, lecz w kontekście realiów komunikacji na T., gdzie wypowiedzi są z natury krótkie, skrótowe i ekspresyjne, a przez to pozbawione rozbudowanych wyjaśnień czy zastrzeżeń interpretacyjnych. Nie można także zapominać, iż wolność słowa to wartość chroniona m. in. przez art. 54 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 2 kwietnia 1997 roku (Dz. U. Nr 78, poz. 483 ze zm.). Zgodnie z powołanym przepisem każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Tym samym z wielką ostrożnością należy stosować wszelkie środki prawne ingerujące w te chronione konstytucyjnie wartości.
Oddalenie powództwa dotyczyło także żądania powoda o zasądzenie od pozwanego T. L. kwoty 20 000 złotych na rzecz fundacji (...) z siedzibą w W.. Stosownie do art. 448 kc, w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia. Analiza powyższego przepisu wskazuje, że nawet w przypadku stwierdzenia naruszenia dóbr osobistych Sąd nie musi zasądzić sumy pieniężnej na cel społeczny. W orzecznictwie przyjęto także, że przesłanką jej zasądzenia jest nie tylko bezprawne, ale i zawinione działanie sprawcy naruszenia dobra osobistego, przez co należy rozumieć zarówno winę umyślną, jak i nieumyślną ( vide: uchwała składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z 9 września 2008 roku, III CZP 31/08, OSNC 2009, nr 3, poz. 36). Biorąc pod uwagę realia niniejszej sprawy Sąd uznał jednak, że nie zachodziły w niej przesłanki przemawiające za uwzględnieniem tego żądania, a świadczą o tym poniższe okoliczności.
Dynamika relacji międzyludzkich powoduje, że czasami z różnych powodów wybuchają między nimi konflikty. W takiej sytuacji obie strony mogą zachowywać się tak, by wzajemnie sobie zaszkodzić. Trudno wówczas wskazać osobę zachowującą się całkowicie bezkonfliktowo. Prowadzi to do sytuacji, że gdy dojdzie już do sporu sądowego obie jego strony chcą powołać się na naruszenie zasad współżycia społecznego. W takiej sytuacji istnieje możliwość zastosowania tzw. zasady „czystych rąk”. Oznacza ona, że nie może powoływać się na naruszenie zasad współżycia społecznego ten, kto sam je narusza. Jest to obowiązująca zasada wykładni w przypadku silnego konfliktu, gdy obie strony sporu powołują się na zasady współżycia społecznego przez ( vide: wyrok Sądu Najwyższego z 12 czerwca 2013 roku, II CSK 632/12, LEX nr 1353432).
W niniejszej sprawie nie uszedł uwadze Sądu fakt, że powód także używał wobec pozwanego określeń obiektywnie co najmniej nieeleganckich. Świadczy o tym fakt, iż we wpisie z 12 lipca 2020 roku ( k. 67) odnosząc się do T. L. zadał pytanie: „(...)”. Następnie we wpisie z 12 grudnia 2021 stwierdził, że „(...)” ( k. 79). Z kolei we wpisie z 6 stycznia 2022 roku użył wobec niego określenia: „(...)” ( k. 80). Finalnie w tweecie z 17 stycznia 2022 roku oświadczył, że „(...)” ( k. 61).
Niezależnie od nich należy wskazać, iż w dniu 4 czerwca 2022 roku A. T. zamieścił na platformie T. wpis sugerujący, że T. L. – pełniący wówczas funkcję redaktora naczelnego tygodnika (...), rzekomo dopuścił się molestowania i mobbingu wobec podwładnych mu kobiet. Powyższy wpis zapoczątkowywał szeroko zakrojoną reakcję medialną skierowaną przeciwko T. L. – tym liczne wpisy o charakterze hejterskim. Treści te były dla niego źródłem znacznego obciążenia psychicznego oraz miały skrajnie negatywny wpływ na jego życie prywatne i zawodowe. Z tego względu T. L. uważa, że A. T. przez ww. wpisy zniszczył mu życie. W okresie 2 - 3 miesięcy od ich opublikowania pojawiło się ok. 2400 publikacji medialnych odnoszących się do rzekomego mobbingu i molestowania przez T. L.. Z uwagi na ich sensacyjność, informacje te utrzymywały się w przestrzeni publicznej przez dłuższy czas.
W ocenie Sądu zrozumiałe jest, że pozwany skrajnie negatywnie ocenia ww. zachowanie powoda. Jak trafnie wskazał w toku swoich zeznań – w domenie internetowej istnieje swoiste „domniemanie winy” i wpisy o charakterze sensacyjnym rozprzestrzeniają się w niej sposób błyskawiczny. Jest to szczególnie widocznie gdy dotyczą one osób powszechnie znanych oraz tzw. kwestii „obyczajowych”. Weryfikacja prawdziwości takich twierdzeń jest z natury rzeczy skrajnie utrudniona, ponadto zajmuje mnóstwo czasu i energii. Jest też zwykle źródłem postawania hejtu, o którym to zjawisku była mowa we wcześniejszej części uzasadnienia.
Tego rodzaju działań doznał pozwany, a zostały one de facto zainicjowane po ww. wpisach powoda z 4 czerwca 2022 roku. Nawet jeśli powód miał informacje o jakichś nieprawidłowościach w redakcji (...) to należało poczekać na ich procesową weryfikację przez organy ścigania. Powód powinien był w odpowiedni i ostrożny sposób dobierać słowa i nie rozpowszechniać niesprawdzonych należycie informacji w tak niezwykle delikatnej materii. Poza tym należy zawsze pamiętać, że świadkowie mogą być osobami niewiarygodnymi lub kierującymi się emocjami, które mogą zaburzać jasny obraz sytuacji. O trafności ww. oceny Sądu świadczy fakt, że podejmowane w tej sprawie przez organy ścigania czynności procesowe nie doprowadziły do potwierdzenia stawianych pozwanemu zarzutów, a postępowanie w tym przedmiocie zostało finalnie umorzone.
W świetle powyższych okoliczności nie ulega zatem wątpliwości, iż pozwany ma negatywny emocjonalny stosunek do powoda. Zrozumiałe jest w tym zakresie subiektywne poczucie krzywdy odczuwane przez pozwanego. Z tych względów i kierując się zasadą „czystych rąk” Sąd uznał, iż żądanie pozwu idące dalej niż określone w pkt I i II sentencji – nie jest zasadne i nie zasługuje na uwzględnienie. Za trafnością takiego rozstrzygnięcia przemawiał także fakt, że kwestionowany przez powoda wpis został opublikowany już niemal 3 lata temu, a od tego czasu nie powtórzyły się podobne posty. Ponadto strony zablokowały się wzajemnie na platformie X co istotnie ogranicza skalę ich potencjalnych, wzajemnych interakcji na przyszłość.
Rozstrzygnięcie o kosztach procesu
Podstawę rozstrzygnięcia o kosztach postępowania (pkt IV sentencji wyroku) stanowił art. 100 § 1 kpc zgodnie z którym w razie częściowego tylko uwzględnienia żądań Sąd może koszty wzajemnie znieść (…). Tego rodzaju rozstrzygnięcie ma miejsce wtedy, kiedy po ich rozliczeniu stosownie do wyniku sprawy okaże się, że przypadające na każdą ze stron koszty odpowiadają w przybliżeniu kwotom, które zostały w rzeczywistości przez nie wydatkowane. Jak podnosi się w orzecznictwie, wzajemne zniesienie kosztów procesu między stronami jest słuszne wówczas, gdy obie strony są w takim samym lub zbliżonym stopniu przegrywającym i wygrywającym i zarazem wysokość kosztów każdej ze stron jest zbliżona (m.in. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 11 września 2013 roku, III CZ 37/13, LEX nr 1402619; wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 13 marca 2013 roku, I ACa 799/12, LEX nr 1293653). Nie jest przy tym wymagane, by ów stosunek poniesionych kosztów w sposób absolutny się równoważył. Sąd miał także na względzie fakt, że w sprawach o ochronę dóbr osobistych nie sposób dokonać ścisłego, matematycznego podziału na stronę „wygraną” i „przegraną”, gdyż charakter tych spraw jest niemajątkowy i ocenny.
Tym niemniej nie ulega wątpliwości, że w niniejszej sprawie roszczenia powoda zostały uwzględnione jedynie w części. Sąd nakazał wprawdzie usunięcie kwestionowanego przez powoda tweeta oraz nakazał publikację o przeproszeniu – ale w formie znacznie ograniczonej względem żądania zawartego w pozwie. Nie nakazywał jednak by oświadczenie o przeproszeniu było publikowane aż przez 7 dni i miało charakter wpisu „przypiętego”. Ponadto oddaleniu w całości podlegało żądanie zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Uwzględniając te okoliczności, a także mając na względzie, że sprawa dotyczyła ochrony dóbr osobistych – a więc sprawy o charakterze wysoce osobistym i nacechowanej szczególnym ładunkiem emocjonalnym – Sąd uznał za zasadne wzajemne zniesienie kosztów procesu. Takie rozstrzygnięcie jest wyrazem zasady słuszności oraz uwzględnia charakter i okoliczności sprawy, w której żadna ze stron nie była jednoznacznym zwycięzcą, a dochodzone roszczenie – mimo częściowego uwzględnienia – opierały się na subiektywnie uzasadnionym przekonaniu co do ich zasadności.
Mając powyższe na uwadze powyższe okoliczności oraz treść przepisów prawa, Sąd orzekł jak w sentencji wyroku.
Sędzia Tomasz Niewiadomski