Wyrok z 10 marca 2021, sygn. I ACa 700/20
Pokaż pozostałe podstawy prawne (3)
Sygn. akt: I ACa 700/20
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 10 marca 2021 r.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku I Wydział Cywilny
w składzie:
Przewodniczący: SSA Marek Machnij (spr.)
Sędziowie: SA Małgorzata Zwierzyńska
SA Piotr Daniszewski
Protokolant: stażysta Mariusz Neumann
po rozpoznaniu w dniu 10 marca 2021 r. w Gdańsku
na rozprawie
sprawy z powództwa M. M.
przeciwko (...) Spółce Akcyjnej w G.
o zapłatę
na skutek apelacji pozwanego
od wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku
z dnia 23 lipca 2020 r. sygn. akt XV C 704/17
1) oddala apelację,
2) zasądza od pozwanego na rzecz powoda kwotę 4.050 (cztery tysiące pięćdziesiąt złotych) tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego.
SSA Piotr Daniszewski SSA Marek Machnij SSA Małgorzata Zwierzyńska
Sygn. akt: I ACa 700/20
UZASADNIENIE
Powód M. M. wniósł o zasądzenie od pozwanego (...) Spółki Akcyjnej w G. kwoty 27.800 zł z odsetkami ustawowymi od dnia 24 stycznia 2015 r. tytułem odszkodowania, kwoty 80.000 zł z odsetkami ustawowymi od dnia 24 stycznia 2015 r. tytułem zadośćuczynienia, kwoty 75.600 zł z odsetkami ustawowymi od kwoty 28.000 zł od dnia 24 stycznia 2015 r. i od kwoty 47.600 zł od dnia doręczenia odpisu pozwu tytułem skapitalizowanej renty za okres od września 012 r. do czerwca 2017 r. i kwoty 1.400 zł miesięcznie tytułem renty od dnia 1 lipca 2017 r., a ponadto o ustalenie odpowiedzialności pozwanego na przyszłość za skutki zdarzenia w postaci porażenia powoda w dniu 6 września 2011 r. prądem elektrycznym z sieci energetycznej należącej do pozwanego.
Pozwany wniósł o oddalenie powództwa, powołując się na przesłankę egzoneracyjną w postaci wyłącznej winy poszkodowanego (powoda). Ponadto kwestionował wysokość dochodzonego roszczenia, zarzucając nieudowodnienie szkody i czynników mających na nią wpływ.
Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 23 lipca 2020 r. zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 21.920,56 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 24 stycznia 2015 r. do dnia zapłaty tytułem odszkodowania, kwotę 80.000 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 24 stycznia 2015 r. do dnia zapłaty tytułem zadośćuczynienia, kwotę 41.316 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od kwoty 22.898 zł od dnia 24 stycznia 2015 r. do dnia zapłaty i od kwoty 18.418 zł od dnia 28 września 2017 r. do dnia zapłaty tytułem skapitalizowanej renty, kwotę 905 zł miesięcznie od dnia 1 lipca 2017 r. do dnia 31 grudnia 2017 r. z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od bliżej wskazanych dat tytułem renty spowodowanej utratą zdolności do pracy zarobkowej, a od stycznia 2018 r. w kwocie 1.113 zł miesięcznie, oddalił powództwo w pozostałym zakresie, obciążył kosztami procesu powoda w 21,77 %, a pozwanego w 78,23 %, pozostawiając szczegółowe ich wyliczenie referendarzowi sądowemu.
Powyższe orzeczenie było wynikiem następujących ustaleń i wniosków:
Pozwany jest właścicielem linii energetycznej napowietrznej SN 15 kV relacji R. – P., przebiegającej m. in. przez nieruchomość, położoną w M. przy ul. (...), działka nr (...), księga wieczysta nr (...). Linia ta istnieje co najmniej od lat 50. XX wieku; w 1970 r. zakwalifikowano ją do pierwszego udokumentowanego remontu. W latach 1976 i 1997 podlegała ona kolejnym remontom i rozbudowie.
Powód od dnia 22 maja 1990 r. jest wraz z żoną właścicielem w/w nieruchomości na prawach wspólności ustawowej. W dniu 1 grudnia 1990 r. wydano pozwolenie na budowę na tej działce budynku mieszkalnego jednorodzinnego na podstawie wcześniej wydanej decyzji w sprawie zatwierdzenia planu realizacyjnego zagospodarowania, w której ujęto projekt budynku i jego usytuowanie na działce nr (...). Roboty budowlane rozpoczęto w dniu 23 września 1991 r. Z uwagi na bliskość linii energetycznej konieczna była zmiana koncepcji budowy dachu z dwuspadowego na płaski. W 1997 r. pozwany wymienił i przesunął na działkę powoda (nad wybudowany już wówczas dom) słup linii energetycznej, który dotychczas znajdował się na ulicy. Budowa zakończyła się w dniu 20 grudnia 2000 r. W dniu 5 grudnia 2012 r. wydano decyzję o pozwoleniu na budowę, która dotyczyła zatwierdzenia projektu budowlanego zamiennego budynku mieszkalnego oraz zezwolenia na wznowienie robót budowlanych, co wynikało z konieczności zmiany formy dachu z dwuspadowego na płaski.
W dniu 6 września 2011 r. powód wykonywał prace konserwacyjne przy w/w budynku, polegające na wymianie rynny. Doszło wówczas do porażenia go prądem, wskutek czego upadł z wysokości na dach garażu. Porażenie było wynikiem pojawienia się łuku elektrycznego, którego źródłem była linia energetyczna, należąca do pozwanego, przebiegająca bezpośrednio nad tym budynkiem.
W wyniku tego zdarzenia p owód doznał rozległych elektrycznych oparzeń skóry II, III i IV stopnia, obejmujących łącznie około 30 % powierzchni ciała (skórę przedramion, pleców, pośladków, powłok brzusznych i uda lewego). Ponadto wskutek upadku doznał złamania wieloodłamowego panewki lewego biodra i zwichnięcia lewego biodra oraz złamania lewego barku. Przetransportowano go śmigłowcem pogotowia ratunkowego do szpitala w G., a następnie do Centrum (...) w G.. Po przyjęciu do szpitala w G. wdrożono zabiegi fasciotomii i nekretomii (wycięcie) martwiczych tkanek, a także tlenoterapię, sedację stałym wlewem morfiny, płynoterapię, stabilizację układu krążenia, profilaktykę przeciwzakrzepową i cytoprotekcję przewodu pokarmowego. W dniu 9 września 2011 r. przeprowadzono u niego pierwszy zabieg przeszczepu skóry własnej na ranę oparzeniową przedramion i powłok brzusz-nych.
W dniu 15 września 2011 r. stan ogólny powoda uległ pogorszeniu i do dnia 19 października 2011 r. określany był nieprzerwanie jako bardzo ciężki i ciężki. Dominowały objawy niewydolności wielonarządowej z ciężką dysfunkcją oddechu i zespołem małego rzutu systemowego, co wymagało wdrożenia respiratoroterapii (28 dni) i wlewu amin presyjnych, ponadto prowadzono szeroką antybiotykoterapię, żywienie pozajelitowe (15 dni), przetaczano krew i świeżo mrożone osocze.
W dniu 19 września 2011 r. powód doznał zawału serca, wtórnego do zespołu niewydolności wielonarządowej towarzyszącej rozległemu oparzeniu skóry. Długotrwały uszczerbek na jego zdrowiu z powodu zawału wyniósł 10 %. W dniu 15 października 2011 r. przeniesiono go na oddział rehabilitacji. W dniu 17 października 2011 r. został odłączony od respiratora i zaobserwowano pełną stabilizację krążeniowo – oddechową, która utrzymywała się do końca hospitalizacji.
Ponadto hospitalizacja powoda była powikłana zakrzepowym zapaleniem żył lewej kończyny dolnej, z następowym wykształceniem się objawów zespołu pozakrzepowego i przewlekłą niewydolnością żylno – limfatyczną podudzia, co skutkowało wdrożeniem przewlekłej terapii przeciwkrzepliwej. Powód opuścił szpital na własne żądanie w dniu 2 grudnia 2011 r.
Po powrocie do domu każdy ruch sprawiał mu ból. Opieka nad nim była bardzo zajmująca. Odwiedzały go pielęgniarki środowiskowe. Przez około siedem miesięcy po wyjściu ze szpitala w G. jeździł na wózku. Ze względu na niegojące się rany był poddany zabiegowi przeszczepu skóry w Klinice (...) w G., gdzie przebywał w okresie od dnia 13 listopada do dnia 2 grudnia 2012 r. W 2014 r. w szpitalu w G. wszczepiono endoprotezę biodra z powodu jałowej martwicy głowy kości udowej. Musiał na nowo uczyć się chodzić. Do czasu operacji biodra przy wszystkim potrzebował pomocy, w tym celu zamieszkał z nim teść.
Przedmiotowy wypadek wyzwolił u powoda zakrzepicę (zapalenie żył lewej kończyny dolnej), zawał mięśnia sercowego, zmiany pozakrzepowe predestynujące do nawrotu choroby, konieczność przewlekłego leczenia hematologicznego (podawanie leków i badanie układu krzepnięcia) oraz konieczność stosowania diety zapobiegającej dyslipidemii (predyspozycje do zmian w naczyniach). Przebieg choroby ma u niego postać cięż-ką, gdyż rozwinęły się trwałe zmiany naczyniowe z zaburzeniami krążenia żylnego w zakresie kończyny dolnej lewej. Powód ma żylaki kończyny dolnej lewej, goleń tej kończyny jest obrzęknięta względem kończyny prawej, co ma związek z wypadkiem z 2011 r. Nie występują u niego żadne ograniczenia w życiu codziennym ze strony układu naczyniowego.
Ujawnione w 2014 r. nadciśnienie tętnicze ma charakter samoistny i nie pozostaje w jakimkolwiek związku z przebytym w 2011 r. poparzeniem. Aktualnie brak jest podstaw do stwierdzenia u powoda trwałej, następczej w stosunku do wypadku dysfunkcji układu sercowo – naczyniowego. Zmiany zwyrodnieniowo – dyskopatyczne kręgosłupa szyjnego, które mogą być przyczyną zawrotów głowy, również są schorzeniem samoistnym. Doznane w trakcie wypadku urazy nie spowodowały uszkodzeń układu nerwowego. Nie ma następstw neurologicznych, które w przyszłości miałyby wpływ na stan zdrowia powoda w związku z przedmiotowym wypadkiem.
U powoda doszło do przykurczu prawego nadgarstka i kciuka w następstwie blizn pooparzeniowych oraz zespołu cieśni nadgarstka. Złamanie lewego barku wygoiło się z przykurczem barku znacznego stopnia. Złamanie lewego biodra po leczeniu endoprotezoplastyką wygoiło się z ograniczeniem ruchomości i skróceniem kończyny o dwa centymetry. Nie jest możliwy powrót pełnej funkcji lewego stawu biodrowego, lewego barku, ustąpienie przykurczów nadgarstka prawego i kciuka prawego. Leczenie operacyjne zespołu cieśni nadgarstka rokuje pełne wyzdrowienie. Można uzyskać poprawę funkcji lewego barku po leczeniu endoprotezoplastyką. Uszczerbek na zdrowiu powoda z zakresu chirurgii urazowej i ortopedii wynosi 65 %.
Powód ma blizny na nadbrzuszu i śródbrzuszu po stronie lewej, która napina się przy ruchach skrętnych tułowia i nieznacznie je ogranicza. Ponadto na skórze pleców ma rozległe pooparzeniowe zmiany skórne. Blizny pleców nie wpływają na funkcje ciała. Ma rozległe blizny także na obu kończynach górnych oraz bliznę na kończynie dolnej lewej. Nie ma sposobu na całkowitą eliminację blizn, tj. przywrócenie ciała do stanu sprzed urazu. W zakresie blizn występuje niedoczulica (brak czucia powierzchniowego). Łączny uszczerbek na zdrowiu powoda w zakresie chirurgii plastycznej wynosi 15 %. Cierpienia bólowe powoda związane z gojeniem się ran na plecach trwały do ich wygojenia w listopadzie 2012 r. Powód przez około rok wymagał pomocy osób trzecich przy zmianie opatrunków na plecach.
Powód jest częściowo niezdolny do pracy. Obecnie brak jest takich następstw zdrowotnych, które miałyby wpływ na stan jego zdrowia w przyszłości. Występująca u niego zakrzepica może pogłębiać się wraz z wiekiem.
Przed wypadkiem powód był zatrudniony w (...) sp. z o.o. jako pracownik fizyczny. Z tego tytułu otrzymał w czerwcu 2011 r. kwotę 1.624 zł netto, w lipcu 2011 r. – kwotę 1.798,29 zł netto, w sierpniu 2011 r. – kwotę 1.689,78 zł netto. Gdyby powód pracował nadal, mógłby obecnie uzyskiwać wynagrodzenie w kwocie 3.780,54 zł brutto. W 2011 r. powód pracował także u J. K., osiągając dochód w wysokości 2.376 zł, w tym w sierpniu 2011 r.1.250 zł netto.
W okresie od dnia 7 września 2011 r. do dnia 5 marca 2012 r. powód przebywał na zasiłku chorobowym. Od dnia 6 marca 2012 r. do dnia 3 czerwca 2012 r. pobierał świadczenie rehabilitacyjne w wysokości 90 % podstawy wymiaru. Od dnia 4 czerwca 2012 r. do dnia 28 lutego 2013 r. otrzymywał świadczenie rehabilitacyjne w wysokości 75 % podstawy wymiaru. Od dnia 1 marca 2013 r. do dnia 30 kwietnia 2015 r. powodowi została przyznana renta w wysokości 1.534,89 zł, a od dnia 1 maja 2015 r. do dnia 31 marca 2018 r. w wysokości 1.588,49 zł netto miesięcznie.
Obecnie powód przeważnie chodzi o kulach, bardzo się chwieje na schodach, utyka na lewą nogę. Zdarzają się mu upadki. Jak ma gorszy dzień, to leży. Z higieną i posiłkami stara się radzić sobie sam. Nie może pomagać w domu w żadnych pracach. Na co dzień pilnuje domu i hoduje króliki. Przed zdarzeniem był w domu „złotą rączką”, zajmował się ogrodem, obecnie może co najwyżej skosić trawę. Powód wraz z żoną mieszkają na parterze, mają piwnicę.
Powód dwa razy do roku ma rehabilitację cyklem dziesięciu zabiegów w ramach NFZ. Ponadto codziennie samodzielnie wykonuje ćwiczenia poznane podczas rehabilitacji przez około 40 – 50 minut. Raz na dwa miesiące ma wizyty u ortopedy neurologa. Codziennie przyjmuje osiem rodzajów leków, które będzie musiał zażywać do końca życia.
W latach 2015 i 2016 za kwotę 5.950,90 zł powód przeprowadził remont domu (w szczególności łazienki) w celu przystosowania go do swoich ograniczeń ruchowych. Ponadto musiał sprzedać swój dotychczasowy samochód z ręczną skrzynią biegów za kwotę 2.300 zł i kupić samochód z automatyczną skrzynią biegów za kwotę 18.000 zł. Natomiast na zakup leków wydał kwotę 299,66 zł.
Zgodnie z wewnętrzną instrukcją pozwanego, obowiązującą od dnia 1 stycznia 2007 r., oględziny linii napowietrznych o napięciu znamionowym niższym niż 110 kV winny być wykonywane nie rzadziej niż raz na pięć lat. W ramach oględzin sprawdzany jest stan techniczny linii (czy nadaje się do dalszego działania i zapewnia bezpieczeństwo). Na przełomie 2006/2007 roku pozwany dokonał przeglądu tabliczek ostrzegawczych na linii przebiegających nad domem powoda.
Pozwany odmówił zaspokojenia roszczeń powoda, stwierdzając po dokonaniu w dniu 24 sierpnia 2014 r. z pokładu śmigłowca oględzin stanu sieci przebiegającej m. in. nad domem powoda, że sieć nadaje się do dalszej eksploatacji . W 2016 r. stwierdził, że odległość linii od domu powoda jest mniejsza niż wymagana. Z ostatnich oględzin pozwanego wynika, że odległość ta wynosi około 2,6 – 2,7 m.
Powyższe okoliczności zostały ustalone przez Sąd Okręgowy na podstawie dokumentów, zeznań świadków T. J., W. K., J. S., J. B. i B. M. oraz przesłuchania powoda i opinii biegłych, które w zasadzie uznał w całości za wiarygodne, wyjaśniając przy czym szczegółowo, w jaki sposób dokonał oceny zebranych dowodów i jakie okoliczności ustalił na podstawie poszczególnych dowodów.
W oparciu o dokonane ustalenia Sąd Okręgowy uznał, że powództwo zasługiwało na uwzględnienie w przeważającej części. Bezsporne było, że podczas dokonywania przez powoda w dniu 6 września 2011 r. prac konserwacyjnych przy swoim budynku doszło do porażenia go prądem i upadku z wysokości w wyniku pojawienia się łuku elektrycznego, którego źródłem była linia energetyczna należąca do pozwanego, przebiegająca bezpośrednio nad tym budynkiem. Pozwany nie kwestionował okoliczności tego wypadku, lecz nie uznawał swojej odpowiedzialności, twierdząc, że powód jest wyłącznie winnym zaistniałego zdarzenia.
Pozwany odpowiadał w tej sprawie na podstawie art. 435 § 1 k.c., zgodnie z którym prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności. Przedsiębiorstwo pozwanego niewątpliwie jest bowiem wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody, a mianowicie energii elektrycznej, skoro jego działalność polega na przesyle tej energii. W konsekwencji konieczne było jedynie ustalenie, czy pozwany może skutecznie powołać się w tej sprawie na przesłankę egzoneracyjną w postaci wyłącznej winy poszkodowanego. O wyłącznej winie poszkodowanego można mówić tylko wtedy, gdy jedynie jego zachowanie, i to zawinione, spowodowało wypadek. Jeżeli natomiast występują także inne przyczyny zaistnienia szkody, to nie zachodzi jego wyłączna wina. Ciężar udowodnienia wyłącznej winy poszkodowanego spoczywa przy tym na odpowiedzialnym, a zatem chcąc się uwolnić od odpowiedzialności, powinien on wykazać nie tylko winę poszkodowanego, ale także brak jakiejkolwiek własnej winy oraz „wyłączny” związek przyczynowy między zachowaniem poszkodowanego a zdarzeniem.
W tym zakresie Sąd Okręgowy uznał, że pozwany niezasadnie powoływał się na to, że należąca do niego linia energetyczna przebiegała nad nieruchomością powoda jeszcze zanim wybudowano na niej budynek mieszkalny. Powód wybudował bowiem swój budynek na postawie pozwolenia na budowę, którego wydanie nie było uzależnione od uzgodnień z pozwanym jako właścicielem linii energetycznej, mimo że na projekcie składanym organom administracyjnym uwzględniono przebieg linii nad zaplanowanym budynkiem. Ponadto pozwany co najmniej od roku 1997 r., w którym przystąpił do przeniesienia słupa na działkę powoda, miał świadomość istnienia w tym miejscu przedmiotowego budynku w takim samym kształcie jak w 2011 r. Skoro powód uzyskał od organu administracyjnego pozwolenie na budowę, to mógł przystąpić do niej bez uzyskiwania dalszych pozwoleń, w szczególności ze strony właściciela linii energetycznej przebiegającej nad budynkiem. Nie można więc zarzucić mu zawinionego niedołożenia należytej staranności.
Gdyby zaś nawet uznać, że mimo braku obowiązku prawnego powinien, rozsądnie oceniając sytuację, zwrócić się do pozwanego z informacją o planowanych robotach, to wziąć trzeba pod uwagę, że również pozwany miał możliwość skontrolowania odległości jego linii od zabudowań powoda, ponieważ wiedzę o jego budynku posiadał co najmniej od 1997 r., kiedy dokonywał w jego obrębie przeniesienia słupa. Ponadto musiał zauważyć ten budynek, dokonując pięcioletnich przeglądów na podstawie obowiązującej u niego od 2007 r. wewnętrznej instrukcji. Nie można więc uznać, że wyłącznie zawinione zachowanie powoda było przyczyną zdarzenia z dnia 6 września 2011 r.
Przechodząc do oceny poszczególnych roszczeń, Sąd Okręgowy wskazał najpierw odnośnie do żądania odszkodowania, że w wyniku przedmiotowego zdarzenia powód doznał poważnych uszkodzeń ciała, w związku z którymi poniósł różne wydatki, ale wbrew spoczywającym na nim obowiązku nie wykazał ich w całości. Dotyczyło to kosztów dojazdów jego rodziny do szpitala, chociaż nie budzi wątpliwości, że w okresie, jaki powód spędził w szpitalu, był on odwiedzany przez członków swojej rodziny, jednak nie można było ustalić, ile faktycznie było wizyt rodziny powoda w szpitalu w G. i jaki był ich faktyczny koszt. Podobnie ocenił kwestię wydatków na zakup leków, sprzętu rehabilitacyjnego i ortopedycznego oraz kosztu zniesienia barier architektonicznych w domu powoda, uznając, że nie przedstawił on wystarczających dowodów na okoliczność comiesięcznych wydatków na leki, a także dowodów zakupu sprzętu rehabilitacyjnego i ortopedycznego. W tym zakresie powód udowodnił jedynie poniesienie wydatków na lekarstwa w kwocie 299,66 zł oraz z tytułu zakupu sprzętu do remontu i wykonania tego remontu w kwocie 5.950,90 zł.
Ponadto Sąd Okręgowy uwzględnił koszt zakupu samochodu z automatyczną skrzynią biegów w kwocie 15.700 zł. Przed wypadkiem powód poruszał się samochodem z tzw. ręczną skrzynią biegów, jednak wskutek wypadku ucierpiała szczególnie lewa strona ciała, w wyniku czego ma ograniczoną ruchomość lewej kończyny dolnej. Ponadto w prawym nadgarstku rozwinął się zespół cieśni nadgarstka i przykurcz, który może być zniwelowany jedynie operacyjnie. Z tych względów utrudniona jest ręczna zmiana biegów w aucie w trakcie jazdy, wymagająca wciśnięcia sprzęgła lewą nogą i manipulacji drążkiem skrzyni prawą dłonią. Ponieważ ze sprzedaży poprzedniego auta powód uzyskał kwotę 2.300 zł, a nowy samochód kupił za kwotę 18.000 zł, to rzeczywisty koszt zakupu samochodu, przystosowanego do jego potrzeb, wyniósł kwotę 15.700 zł.
Co do zadośćuczynienia Sąd Okręgowy uznał, że w świetle doznanego przez powoda na skutek przedmiotowego zdarzenia rozmiaru uszczerbku na zdrowiu uzasadnione jest przyznanie mu zadośćuczynienia w żądanej kwocie 80.000 zł. Powód przez miesiąc walczył w szpitalu o życie, a jego stan ogólny przez znaczny okres był określany jako bardzo ciężki i ciężki. Ponadto w dniu 19 września 2011 r. doznał zawału serca. Następnie przez okres około roku dochodził do zdrowia. Dopiero pod koniec 2012 r. wykonano u niego ostatni przeszczep skóry, a zatem przez rok zmagał się z gojeniem ran. Zniszczeniu uległo także biodro powoda, w wyniku czego musiał on przejść zabieg wszczepienia endoprotezy. Na skutek urazów jedna z kończyn jest obecnie krótsza od drugiej, a powód utyka i musi wspomagać się laską. Przez długi czas od zakończenia hospitalizacji powód wymagał pomocy osób trzecich. Obecnie ma ograniczoną ruchomość ciała, zwłaszcza lewej dolnej kończyny. Z uwagi na utrwaloną niepełnosprawność musiał zrezygnować z pracy. Aktualnie jego głównym zajęciem, mimo pozostawania w wieku produkcyjnym, jest pilnowanie domu i drobne prace przydomowe. Żądania przez niego kwota zadośćuczynienia jest więc adekwatna do rozmiaru doznanej przez niego krzywdy.
Żądanie zasądzenia renty (skapitalizowanej i bieżącej) zostało uznane za częściowo uzasadnione. Wskutek wypadku z dnia 6 września 2011r. powód utracił zdolność do podjęcia pracy zarobkowej, a także niezdolny jest do wykonywania jakiejkolwiek pracy fizycznej. Po wypadku początkowo (od marca 2012 r.) powód otrzymywał świadczenie rehabilitacyjne w wysokości 90 % podstawy, a od września 2012 r. do lutego 2013 r. – w wysokości 75 % podstawy. Wartość skapitalizowanej renty za okres od dnia 1 września 2012 r. do dnia 28 lutego 2013 r., odpowiadającej różnicy między wynagrodzeniem, które powód osiągałby w tym okresie a wypłacanym mu świadczeniem rehabilitacyjnym, wynosi łącznie 2.378 zł. Natomiast w okresie od dnia 1 marca 2013 r. do dnia 30 kwietnia 2015 r. wyniosła łącznie 24.908 zł. Z kolei w okresie od dnia 1 maja 2015 r. do dnia 30 czerwca 2017 r. różnica ta wyniosła 12.670 zł. W konsekwencji Sąd Okręgowy zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 41.316 zł tytułem skapitalizowanej renty z tytułu niezdolności do pracy za okres od dnia 1 września 2012 r. do dnia 30 czerwca 2017 r.
Natomiast żądanie zasądzenia renty bieżącej uznał za zasadne w wysokości 905 zł miesięcznie od dnia 1 lipca 2017 r. do dnia 31 grudnia 2017 r. oraz w wysokości 1.113 zł miesięcznie od dnia 1 stycznia 2018 r.
Sąd Okręgowy oddalił natomiast żądanie ustalenia odpowiedzialności pozwanego na przyszłość, biorąc pod uwagę, że obecny stan zdrowia powoda jest ustabilizowany i utrwalony i brak jest takich następstw zdrowotnych, które miałyby wpływ na stan zdrowia powoda w przyszłości.
Powyższy wyrok został zaskarżony apelacją przez pozwanego w części uwzględniającej powództwo w oparciu o zarzuty:
1) naruszenia prawa materialnego, tj. art. 435 § 1 k.p.c. przez jego niezastosowanie, mimo że z zebranego materiału dowodowego wynika, że do wypadku porażenia prądem doszło z wyłącznej winy powoda lub osoby trzeciej względnie wskutek siły wyższej,
2) w razie nieuwzględnienia powyższego zarzutu – naruszenia przepisów postępowania, tj. art. 233 § 1 k.p.c. przez dowolną a nie swobodną ocenę dowodów, skutkującą niesłusznym przyjęciem, że powód nie przyczynił się do wypadku, w którym doszło do porażenia go prądem, podczas gdy taka okoliczność wynika z przeprowadzonych dowodów (m. in. z przesłuchania powoda), co doprowadziło do niesłusznego niezastosowania art. 362 k.c.,
3) naruszenia prawa materialnego, tj. art. 444 § 1 k.c. przez niesłuszne przyjęcie, że kwota 15.700 zł, stanowiąca różnicę między kwotą uzyskaną przez powoda ze sprzedaży dotychczasowego pojazdu i kwotą wydatkowaną przez niego na zakup innego pojazdu, stanowi uzasadniony koszt (szkodę) powoda,
4) naruszenia przepisów postępowania, tj. art. 233 § 1 k.p.c. przez dowolną a nie swobodną ocenę dowodów, skutkującą zasądzeniem na rzecz powoda wygórowanego zadośćuczynienia w kwocie 80.000 zł, podczas gdy kwota adekwatnego zadośćuczynienia powinna zostać znacznie obniżona, a także niesłusznym przyjęciem że zarobki powoda w okresie od stycznia 2018 r. wynosiłyby 3.780,53 zł, podczas gdy z decyzji ZUS z dnia 2 lutego 2012 r. wynika, że wynoszą one 2.492,80 zł, co doprowadziło do zasądzenia na rzecz powoda renty w kwocie 1.113 zł zamiast w kwocie 905 zł.
Na tych podstawach pozwany wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku przez oddalenie powództwa w całości i zasądzenie od powoda na jego rzecz kosztów procesu za obie instancje według norm przepisanych. Ewentualnie domagał się zmiany wyroku przez przyjęcie przyczynienia się powoda do wypadku w 70 % i odpowiednie obniżenie w tym stosunku zasądzonych na jego kwot.
Powód wniósł o oddalenie apelacji i zasądzenie od pozwanego na jego rzecz kosztów postępowania apelacyjnego według norm przepisanych.
Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:
Apelacja nie zasługiwała na uwzględnienie.
W pierwszej kolejności wskazać należy, że Sąd Apelacyjny, mimo podniesionych przez pozwanego zarzutów apelacyjnych, dotyczących m. in. dokonania błędnej oceny zebranego materiału dowodowego, po dokonaniu – zgodnie z art. 382 k.p.c., jako sąd merytorycznie rozpoznający sprawę, samodzielnej oceny i analizy całości powyższego materiału – doszedł do przekonania, że w zakresie istotnym dla rozstrzygnięcia może aprobować i przyjąć za własne ustalenia faktyczne, które zostały dokonane przez Sąd pierwszej instancji. Wbrew pozwanemu, są one zgodne z zebranym w sprawie materiałem, a jego ocena odpowiada zasadom wynikającym z art. 233 § 1 k.p.c. W tej sytuacji zbędne jest obecnie szczegółowe powtarzanie tych ustaleń, tym bardziej, że zostały one obszernie przytoczone we wstępnej części niniejszego uzasadnienia. Nota bene , znaczna część tych ustaleń dotyczyła przebiegu leczenia powoda po zdarzeniu z dnia 6 września 2011 r. oraz wpływu tego zdarzenia na obecny stan jego zdrowia i jego sytuację życiową. tj. okoliczności, które generalnie nie są kwestionowane przez skarżącego. Zresztą, nie są przez niego kwestionowane także okoliczności dotyczące bezpośrednio przebiegu powyższego zdarzenia, ponieważ pozwany nie zgadza się jedynie z oceną przyczyn tego zdarzenia i ich związku z jego zachowaniem, a z drugiej strony powołuje się na zawinione zachowanie powoda.
W tym kontekście przede wszystkim zauważyć należy, że w gruncie rzeczy pozwany w ogóle nie zakwestionował w apelacji oceny wiarygodności i mocy dowodowej konkretnych dowodów, lecz zmierzał jedynie do wyprowadzenia z nich wniosków zgodnych z jego twierdzeniami, w szczególności z powołaniem się na treść zeznań powoda, które zdaniem skarżącego miały rzekomo popierać jego argumentację. Wynika to zwłaszcza ze sformułowania pierwszego z zarzutów naruszenia art. 233 § 1 k.p.c., w którym wprost jest mowa wyłącznie o niesłusznym przyjęciu, że powód nie przyczynił się do zaistnienia wypadku porażenia go prądem. Podobnie w pozostałych dwóch zarzutach naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. pozwany jedynie ogólnie zakwestionował wnioski Sądu pierwszej instancji, na podstawie których Sąd ten ustalił wysokość przyznanego powodowi zadośćuczynienia i zasądzonej na jego rzecz renty. Prowadzi to do wniosku, że tak sformułowane zarzuty naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. były chybione, ponieważ wbrew skarżącemu nie dotyczyły dokonania przez Sąd Okręgowy dowolnej, zamiast swobodnej, oceny dowodów. Już tylko dodatkowo podkreślić można, że zasadniczo Sąd ten dał wiarę wszystkim dowodom, a pozwany nie twierdził, że jakieś dowody i ewentualnie jakie, nie powinny zostać uznane za wiarygodne w ogóle lub przynajmniej częściowo i w jakim zakresie.
Przyjmując zatem, że w istocie pozwany zakwestionował tylko prawidłowość wniosków wyprowadzonych przez Sąd Okręgowy z ustaleń faktycznych dokonanych na podstawie niewadliwie ocenionego materiału dowodowego, wskazać należy, że stanowisko skarżącego opierało się na dogodnej dla niego, a przy tym tendencyjnej i wybiórczej, analizie dokonanych ustaleń z jednoczesnym pominięciem okoliczności faktycznych niekorzystnych dla niego. Takie podejście nie może zostać zaakceptowane, ponieważ prawidłowa ocena stanowisk obu stron wymaga kompleksowego i bezstronnego rozważenia wszystkich okoliczności wynikających z zebranego materiału dowodowego.
Zachowując porządek argumentacji wynikający z uzasadnienia apelacji, zacząć wypada od konstatacji, że nieuzasadnione było powołanie się przez skarżącego na przepisy regulujące zasady wydawania decyzji o pozwoleniu na budowę i zatwierdzeniu planu realizacyjnego zagospodarowania działki powoda, obowiązujących w dacie wydania pozwolenia na budowę z dnia 1 grudnia 1990 r., a mianowicie przytoczonych bliżej w apelacji przepisów § 43 ust. 2 pkt 5a, § 46 ust. 3, § 57 ust. 2 i § 38 ust 1 rozporządzenia Ministra Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska z dnia 25 lutego 1975 r. oraz § 77 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1977 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy.
Zauważyć trzeba, że z przepisów w/w rozporządzenia z dnia 25 lutego 1975 r. wynikały określone bliżej obowiązki organów administracyjnych udzielających pozwolenia na budowę, a także uprawnienia tych organów do żądania określonych uzgodnień lub zachowań od strony ubiegającej się o pozwolenie na budowę. Nie można jednak uznać, że przepisy te samodzielnie nakładały określone w nich obowiązki na osoby ubiegające się o wydanie pozwolenia na budowę, nawet jeśli nie zostały one do tego wezwane lub zobowiązane przez organ administracyjny rozpatrujący podanie o udzielenie pozwolenia na budowę na podstawie konkretnie przedłożonego projektu budowlanego. W związku z tym nie można wprost z tych przepisów wyprowadzać wniosków o jakimkolwiek nieprawidłowym zachowaniu (zaniedbaniu) powoda, i to zawinionym przez niego, skoro organ rozpatrujący złożone przez niego podanie, nie sprzeciwił się realizacji przez niego budowy budynku mieszkalnego na jego działce zgodnie z przedstawionym projektem budowlanym, w szczególności nie żądał zmiany tego projektu lub dokonania dodatkowych uzgodnień z pozwanym jako właścicielem sieci energetycznej przebiegającej nad nieruchomością powoda w miejscu planowanej inwestycji.
Wprost przeciwnie, przyjąć należy, że powód po uzyskaniu pozwolenia na budowę w oparciu o konkretny projekt budowlany niewątpliwie mógł pozostawać w usprawiedliwionym przekonaniu, że realizuje inwestycję prawidłowo i że nie grozi mu ona żadnym niebezpieczeństwem. Odmiennej oceny nie mogła uzasadniać jedynie sama świadomość po jego stronie, że nad budynkiem przebiega linia energetyczna należąca do pozwanego, ponieważ nie można wymagać od powoda, aby w lepszym stopniu od organów administracyjnych orientował się co do mogących wynikać z tego ewentualnych niebezpieczeństw dla zwykłej eksploatacji i konserwacji obiektu budowlanego wykonanego na podstawie udzielonego mu pozwolenia na budowę.
Nie mają też istotnego znaczenia w niniejszej sprawie powołane przepisy rozporządzenia z dnia 26 września 1977 r. Pomijając okoliczność, że w tym przypadku w ogóle nie chodziło o wykonywanie przez powoda pracy na podstawie stosunku pracy, wymagającej przestrzegania przepisów o bezpieczeństwie i higienie pracy, uwzględnić należy, że do przedmiotowego zdarzenia nie doszło z powodu składowania jakichkolwiek materiałów bezpośrednio pod elektroenergetycznymi liniami napowietrznymi lub w odległości mniejszej (licząc w poziomie od skrajnych przewodów) niż 5 m dla linii wysokiego napięcia do 15 kV (czyli takiej, o jaką chodziło w niniejszej sprawie), lecz z uwagi na niezachowanie wymaganej odległości tej linii od budynku powoda.
Dodać trzeba, że na korzyść pozwanego nie może przemawiać fakt dokonania przez powoda w 1995 r. samowolnej (do chwili uzyskania w 2012 r. tzw. decyzji legalizacyjnej) zmiany konstrukcji dachu budynku mieszkalnego na swojej nieruchomości, realizowanego na podstawie pozwolenia na budowę z dnia 1 grudnia 1990 r.. Wziąć zwłaszcza trzeba pod uwagę, że powyższa zmiana, nota bene dokonana na podstawie decyzji kierownika budowy, a więc profesjonalisty, a nie jedynie na podstawie dowolnego uznania powoda jako inwestora, miała na celu poprawienie a nie pogorszenie bezpieczeństwa budowanego obiektu z uwagi na jego kolizję z siecią energetyczną należącą do pozwanego. Zmiana ta polegała bowiem na zastąpieniu przewidzianego w zatwierdzonym decyzją o pozwoleniu na budowę z dnia 1 grudnia 1990 r. projekcie budowlanym dachu dwuspadowego na dach płaski. De facto miała więc ona na celu zwiększenie odległości budynku (jego dachu) od linii energetycznej należącej do pozwanego w stosunku do zakładanej pierwotnie odległości, jaka istniałaby w przypadku wykonania dachu o konstrukcji dwuspadowej.
Nie można zatem przywiązywać decydującego znaczenia jedynie do formalnego dokonania zmiany, powodującej wykonanie budynku powoda niezgodnie z treścią udzielonego mu pozwolenia na budowę, z jednoczesnym pominięciem pozytywnego – z punktu widzenia podstawy niniejszego sporu – wpływu dokonanej zmiany na bezpieczeństwo tego budynku przez zwiększenie jego odległości od linii energetycznej pozwanego, aczkolwiek nadal w stopniu niewystarczającym. Z tej zmiany nie wynika zatem, aby w konsekwencji powód ze swojej winy przyczynił się do zwiększenia niebezpieczeństwa grożącego ze strony w/w linii podczas użytkowania budynku albo dokonywania jego napraw lub konserwacji, skoro w rzeczywistości przewidziany pierwotnie w pozwoleniu na budowę dach budynku należącego do powoda miał być dwuspadowy, a więc jeszcze bardziej kolidowałby z należącą do pozwanego linią energetyczną 15 kV, niż faktycznie wykonany dach płaski.
W nawiązaniu do tej zmiany wskazać należy, że nie ma również znaczenia mocno eksponowana w apelacji okoliczność, że powód dopiero w 2012 r., tj. już po zdarzeniu z dnia 6 września 2011 r., uzyskał tzw. legalizację zmiany konstrukcji dachu dokonanej w 1995 r. Z zebranego materiału dowodowego w najmniejszym stopniu nie wynika bowiem, aby fakt braku legalizacji w chwili wypadku w jakimkolwiek zakresie wpłynął na powstanie lub zwiększenie niebezpieczeństwa wynikającego z kolizji budynku powoda z siecią energetyczną pozwanego. Podkreślić trzeba, że zmiana konstrukcji dachu została dokonana już w 1995 r., a jej zaakceptowanie przez organ administracyjny w decyzji z dnia 20 grudnia 2012 r. o pozwoleniu na budowę, która dotyczyła zamiennego projektu budowlanego i zezwolenia na wznowienie robót budowlanych, nie wiązało się z dokonaniem przez inwestora (powoda) jakichkolwiek dalszych zmian, jak chodzi o sporną zmianę konstrukcji dachu z dwuspadowego na płaski.
Pozwany w obszernym wywodzie, poświęconym w uzasadnieniu apelacji kwestii samowolnej zmiany przez powoda konstrukcji dachu, w ogóle nie wyjaśnił, jakie znaczenie ma brak wcześniejszej legalizacji, czyli w istocie kwestia prawna, dla istniejącego niebezpieczeństwa z powodu kolizji budynku z siecią energetyczną, czyli kwestii faktycznej. Zwrócić trzeba uwagę, że zarówno przed dniem 6 września 2011 r., jak i w tym dniu, a także później, w tym także po decyzji legalizacyjnej, stan konstrukcji dachu budynku powoda był taki sam. Nie wiadomo więc, w czym pozwany upatruje istotne znaczenie zatwierdzenia w 2012 r. istniejącego już wcześniej stanu faktycznego. Inaczej mówiąc, na czym polega jego zdaniem zawinione przyczynienie się powoda do powstania zdarzenia z dnia 6 września 2011 r. z uwagi brak wcześniejszego uzyskania decyzji zatwierdzającej zmianę budowanego obiektu dokonaną w 1995 r., skoro wydanie tej decyzji nie wiązało się z jakąkolwiek modyfikacją tej zmiany. W konsekwencji nie można zgodzić się z pozwanym, że uzyskanie legalizacji tej zmiany dopiero w 2012 r. przyczyniło się z winy powoda do powstania zdarzenia z dnia 6 września 2011 r.
Prowadzi to do wniosku, że pozwany bezzasadnie eksponuje na niekorzyść powoda kwestie związane zarówno z pierwotną decyzją o pozwoleniu na budowę z dnia 1 grudnia 1990 r., jak i z decyzją zamienną z dnia 20 grudnia 2012 r., ponieważ nie mogą one stanowić podstawy postawienia powodowi zarzutu, że w sposób bezprawny i zawiniony przyczynił się, i to wyłącznie, do powyższego zdarzenia, w wyniku którego doznał przedmiotowej szkody. Zwrócić trzeba uwagę, że powód działał na podstawie legalnej decyzji o pozwoleniu na budowę, a dokonane przez niego odstępstwo od tej decyzji, które zostało ostatecznie zatwierdzone przez organ administracyjny, skutkowało poprawieniem a nie pogorszeniem bezpieczeństwa wznoszonego przez niego obiektu.
W zestawieniu z zarzucanymi powodowi przez pozwanego uchybieniami w procesie budowlanym wskazać trzeba, że pozwany stara się pominąć niekorzystne dla niego fakty. Chodzi w szczególności o dokonaną przez niego w 1997 r. zmianę przebiegu sieci energetycznej nad nieruchomością powoda, która według niezakwestionowanych w apelacji ustaleń, dokonanych przez Sąd pierwszej instancji, polegała na wymianie i przesunięciu słupa linii energetycznej, który znajdował się wcześniej na ulicy, na działkę powoda, wskutek czego linia ta przebiega nad wybudowanym już wówczas budynkiem powoda, nota bene z taką samą płaską konstrukcją dachu jak w 2011 r. i obecnie. Abstrahując od wskazywanego w apelacji braku uzgodnień z pozwanym projektu budowlanego w zakresie usytuowania budynku powoda na jego działce przed uzyskaniem pozwolenia na budowę z dnia 1 grudnia 1990 r., zauważyć trzeba, że co najmniej w 1997 r. pozwany miał wręcz doskonałą okazję do usunięcia lub choćby zminimalizowania kolizji między jego siecią a wzniesionym już budynkiem powoda przez odpowiednie dobranie miejsca nowego usytuowania słupa sieci energetycznej, skoro i tak dokonywał wówczas zmiany miejsca jego posadowienia.
Gdyby zaś nawet uznać, że nie było faktycznej możliwości całkowitego zlikwidowania lub co najmniej zmniejszenia niebezpieczeństwa, wynikającego z niezachowania minimalnej odległości linii energetycznej od budynku powoda (w szczególności jego dachu lub innych skrajnych elementów), to zwrócić trzeba uwagę przynajmniej na dwie kwestie zdecydowanie negatywnie obciążające pozwanego z jednej strony jako właściciela sieci energetycznej, stanowiącej element jego przedsiębiorstwa, za które ponosi odpowiedzialność na zasadzie ryzyka na podstawie art. 435 § 1 k.c., a z drugiej strony jako profesjonalistę, który niewątpliwie w znacznie lepszym stopniu niż powód zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa płynącego z niedozwolonej kolizji jego sieci energetycznej z budynkiem powoda.
Po pierwsze, pozwany po stwierdzeniu tej kolizji podczas wspomnianej wyżej modernizacji jego sieci w rejonie nieruchomości powoda w 1997 r. nie uwzględnił istniejącej wówczas faktycznie przy tej przebudowie sytuacji ani nie zgłosił żadnych zastrzeżeń do wybudowanego przez powoda budynku, a tym bardziej nie zgłosił żądania jego dostosowania do obowiązujących wymogów bezpieczeństwa. Zresztą nie zgłosił tego także podczas dokonywanych przez niego – według jego twierdzeń – okresowych (co kilka lat) przeglądów prawidłowości i bezpieczeństwa należącej do niego sieci energetycznej. W szczególności nigdy nie zgłosił bezpośrednio powodowi lub właściwym organom nadzoru budowlanego niebezpieczeństwa wynikającego z niedopuszczalnej kolizji budynku z siecią energetyczną.
W tym kontekście nie może przecież budzić wątpliwości, że pozwany, zdając sobie doskonale sprawę z możliwych następstw takiej kolizji, mógł wystąpić do właściwych organów nadzoru budowlanego z wnioskiem o interwencję do właściciela obiektu kolidującego z należącą do niego siecią energetyczną. Taka czynność mogłaby usunąć skutki wynikające z eksponowanego w apelacji braku dokonania z pozwanym odpowiedniego uzgodnienia usytuowania budynku powoda na etapie jego projektowania lub wydawania pierwotnej decyzji o pozwoleniu na budowę. W szczególności mogłaby doprowadzić do nałożenia na powoda przez organ administracyjny obowiązku dokonania odpowiednich zmian w konstrukcji realizowanego lub nawet już wykonanego obiektu w celu zapewnienia mu wymaganego bezpieczeństwa w związku z kolizją z siecią energetyczną należącą do pozwanego. Mogłaby też mieć ewentualne znaczenie przy wydawaniu decyzji zatwierdzającej projekt zamienny, ponieważ organ administracyjny musiałby rozważyć także okoliczności przedstawione przez pozwanego.
W związku z tym całkowita, i to wieloletnia, bierność pozwanego, mimo posiadania przez niego zarówno wiedzy o istnieniu kolizji budynku powoda z jego siecią energetyczną, jak i profesjonalnej świadomości ogromnego niebezpieczeństwa wynikającego z tej kolizji, nie może skutkować uznaniem, że w tej sprawie nie zachodzi adekwatny związek przyczynowy między ruchem przedsiębiorstwa pozwanego a szkodą doznaną przez powoda. W konsekwencji nie można uznać, że do powstania tej szkody doszło wyłącznie z winy powoda jako poszkodowanego.
Po drugie, uwzględnić należy także zachowanie pozwanego w stosunku do samego powoda w okresie, w jakim pozwany stwierdził lub co najmniej powinien był stwierdzić kolizję jego sieci energetycznej z budynkiem powoda a wystąpieniem zdarzenia z dnia 6 września 2011 r. Za całkowicie niewystarczające uznać należy powoływanie się przez pozwanego na obowiązki wynikające bezpośrednio z obowiązujących przepisów regulujących minimalne odległości linii energetycznych od obiektów budowlanych. Nie negując, że przepisy te mają powszechne zastosowanie do wszystkich osób, nie można pominąć, że tym bardziej pozwany, jako profesjonalista, powinien zdawać sobie sprawę ze skutków nieprzestrzegania tych przepisów. Jeśli już zatem wiedział (co najmniej od 1997 r.) o wystąpieniu kolizji między jego siecią energetyczną a obiektem powoda, to za absolutne minimum uznać należy, że powinien konkretnie poinformować powoda o tej kolizji i o związanych z nią niebezpieczeństwach podczas eksploatacji lub konserwacji należącego do niego budynku.
Całkowicie niewystarczające było powoływanie się przez pozwanego na to, że na należących do niego elementach sieci energetycznej, w tym w pobliżu nieruchomości powoda, umieścił tabliczki ostrzegające przed niebezpieczeństwem grożącym ze strony należącej do niego sieci energetycznej. Nie można podzielić przekonania pozwanego, że dołożył należytej staranności, zwłaszcza z uwzględnieniem podwyższonego stopnia tej staranności w związku z profesjonalnym charakterem jego działalności, w celu realnego zapobieżenia szkodom, wynikającym z obiektywnie istniejącego stanu kolizji jego sieci z budynkiem powoda. Inaczej rzecz ujmując, nie można zaakceptować swoistego samozadowolenia pozwanego, wynikającego z faktu, że umieścił tabliczki informujące o niebezpieczeństwie grożącym ze strony należącej do niego sieci energetycznej, przy jednoczesnym zupełnym zignorowaniu ujawnionej faktycznie niedozwolonej kolizji tej sieci z budynkiem powoda oraz zaniechaniu poinformowania od tym odpowiednich organów administracyjnych lub choćby powoda ze starannym wyjaśnieniem mu bezpośredniego i poważnego niebezpieczeństwa, które miało dla niego realny charakter, co zresztą niewątpliwie przyczyniło się do powstania przedmiotowego zdarzenia z dnia 6 września 2011 r. Nie ma bowiem żadnych podstaw do przyjęcia, że gdyby powód rzeczywiście znał grożące mu niebezpieczeństwo, to zlekceważyłby je i przystąpił do wykonywania prac remontowych, podczas których doszło do wyrządzenia mu szkody, której naprawienia domagał się w niniejszej sprawie.
Konkludując, pozwany nie zdołał przekonująco wykazać, że do wyrządzenia szkody powodowi doszło bez jakiegokolwiek związku przyczynowego z działalnością jego przedsiębiorstwa. W szczególności nie ma podstaw do uznania, że wynikało to wyłącznie z faktu wydania na rzecz powoda decyzji o pozwoleniu na budowę jako zdarzenia mającego jednocześnie charakter siły wyższej w postaci działania organów państwa. Jak bowiem wyżej wyjaśniono, pozwany, mimo wydania powyższej decyzji, dysponował możliwościami zapobiegnięcia zdarzeniu z dnia 6 września 2011 r., ponieważ znacznie wcześniej wiedział o sytuacji, grożącej powstaniem tego zdarzenia i zdawał sobie sprawę z realnego charakteru niebezpieczeństwa powstania tego zdarzenia, ale mimo tego nie podjął żadnych czynności ani przed właściwymi organami administracyjnymi, ani w stosunku do powoda w celu uniknięcia takiego zdarzenia. Podkreślić zaś można, że z uwagi na profesjonalny charakter swojej działalności mógł przewidywać, że w istniejącej sytuacji prawdopodobieństwo powstania szkody jest tak bardzo wysokie, że praktycznie można było mówić nie tyle, czy do niego dojdzie, ale kiedy to nastąpi i na ile poważne będą jego skutki.
W tej sytuacji nie ma podstaw do uznania, że do powyższego zdarzenia doszło wskutek siły wyższej rozumianej jako działanie organów państwowych lub wskutek wyłącznej winy powoda. Zauważyć przy tym można, że pozwany niezasadnie powoływał się na prawidłowość funkcjonowania należącej do niego sieci energetycznej i brak jakichkolwiek zaniedbań po jego stronie w zakresie dbałości o jej należytą eksploatację lub konserwację. Jego starania w tym zakresie, aczkolwiek niezbędne i zasługujące na aprobatę, nie mogły uwolnić go od odpowiedzialności wobec powoda na podstawie art. 435 § 1 k.c., ponieważ oparta jest ona na zasadzie ryzyka a nie na zasadzie winy. W związku z tym argumentację pozwanego o dołożeniu przez niego należytej staranności rozważać można było jedynie w kontekście oceny istnienia adekwatnego związku przyczynowego między ruchem jego przedsiębiorstwa a wyrządzeniem szkody powodowi. W tym zakresie, jak wynika z wcześniejszych rozważań, nie można jednak uznać, że nie zachodzi jakikolwiek związek przyczynowy między ruchem tego przedsiębiorstwa a szkodą powoda, bowiem w toku normalnej eksploatacji swojej sieci energetycznej pozwany mógł powziąć wiadomość o powstaniu niebezpieczeństwa związanego z jej kolizją z budynkiem powoda oraz przedsięwziąć działania mające na celu uniknięcie wyrządzenia szkody przez tę sieć. W konsekwencji nie istniały podstawy do stwierdzenia w niniejszej sprawie którejkolwiek z przyczyn egzoneracyjnych uwalniających pozwanego od odpowiedzialności wobec powoda na podstawie art. 435 § 1 k.c., a tym samym zarzut naruszenia tego przepisu był bezpodstawny.
Ponadto, uwzględniając uwagi dotyczące zachowania pozwanego w kontekście przyczyn powstania przedmiotowego zdarzenia, nie można uznać za uzasadniony zarzutu naruszenia art. 362 k.c. Z w/w przepisu wynika, że przy ocenie ewentualnego przyczynienia się poszkodowanego, kierować się trzeba rozważeniem wszystkich okoliczności konkretnej sprawy, a zwłaszcza stopnia winy obu stron. W tym zakresie z jednej strony zwrócić trzeba uwagę na działanie powoda w zaufaniu do udzielonego mu pozwolenia na budowę, pozwalającego pozostawać mu w przekonaniu, że jego zachowanie jest zgodne z prawem i bezpieczne, tym bardziej, że co najmniej od 1997 r. pozwany znał faktyczną sytuację, ale przez wiele lat w ogóle nie sygnalizował mu niebezpieczeństwa wynikającego z kolizji wzniesionego budynku z linią energetyczną, a z drugiej strony na różnicę wiedzy i potencjału ekonomicznego obu stron, ponieważ pozwany, jako profesjonalista, niewątpliwie znacznie lepiej od powoda orientował się o powyższym niebezpieczeństwie i jego skali oraz miał większe możliwości jego zlikwidowania, zwłaszcza że już podczas zmiany usytuowania słupa w sieci energetycznej w rejonie nieruchomości powoda w 1997 r. miał techniczne i ekonomiczne możliwości rozważenia takiego usytuowania tego słupa, żeby zlikwidować lub co najmniej zminimalizować to niebezpieczeństwo. Ważąc powyższe okoliczności i stopień winy (zaniedbań) obu stron, nie można więc zgodzić się ze skarżącym, że powód przyczynił się do przedmiotowego zdarzenia w 70 % lub w ogóle w jakimkolwiek innym zakresie, wymagającym zmniejszenia przysługujących mu od pozwanego świadczeń.
Wskazać następnie trzeba, że nie zasługiwał na uwzględnienie zarzut naruszenia art. 444 § 1 k.c. przez zasądzenie na rzecz powoda odszkodowania w kwocie 15.700 zł z tytułu zakupu samochodu dostosowanego do jego potrzeb. Pozwany zbyt duże znaczenie przywiązywał do faktu, że przed wypadkiem powód posiadał używany samochód z manualną skrzynią biegów, w związku z czym po wypadku powinien kupić samochód z automatyczną skrzynią biegów o podobnej wartości. W tym zakresie zauważyć trzeba po pierwsze, że w pewnym stopniu źródłem nieporozumienia może być posługiwanie się sformułowaniem, że powód kupił dla siebie po wypadku nowy samochód, ponieważ w rzeczywistości niewątpliwie kupił samochód używany, bowiem w świetle doświadczenia życiowego nie można uznać, że w 2012 r. możliwe było nabycie nowego (fabrycznie) samochodu z automatyczną skrzynią biegów za kwotę 18.000 zł. W związku z tym oczywiste jest, że powód kupił samochód używany. Nie można jednak wymagać od niego, aby poszukiwał samochodu o takiej samej wartości jak poprzedni samochód, abstrahując od faktu niewykazania przez pozwanego, że faktycznie istniała taka możliwość.
Po wtóre, zauważyć można, że gdyby powód przed wypadkiem w ogóle nie posiadał jakiegokolwiek samochodu, to nie można byłoby podważać zasadności nabycia przez niego pojazdu dostosowanego do jego potrzeb wynikających ze zdarzenia z dnia 6 września 2011 r. W takiej sytuacji koszt nabycia pojazdu za kwotę 18.000 zł z pewnością nie zostałby uznany za wygórowany i prowadzący do nieuzasadnionego wzbogacenia się powoda. Wobec tego nie ma podstaw do gorszego potraktowania powoda w sytuacji, w której domaga się on zasądzenia jedynie różnicy między kosztem nabycia nowego (w sensie – innego) samochodu a wartością dotychczasowego samochodu, który zbył po wypadku i uzyskaną cenę odliczył od wysokości swojej szkody z tego tytułu.
Nie zasługiwał na uwzględnienie także naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. przez zasądzenie na rzecz powoda zbyt wygórowanego zadośćuczynienia w kwocie 80.000 zł. Przede wszystkim zauważyć należy, że ten zarzut dotyczył w istocie naruszenia art. 445 § 1 k.c., a nie art. 233 § 1 k.p.c., ponieważ pozwany nie wyjaśnił, na czym miałaby polegać wadliwa ocena dowodów, prowadząca do przyznania powodowi rażąco wygórowanego zadośćuczynienia. W związku z tym wskazać trzeba, że generalnie nie zakwestionował on prawidłowości ustaleń faktycznych Sądu pierwszej instancji, dotyczących następstw przedmiotowego zdarzenia dla zdrowia i życia powoda oraz rozmiaru jego cierpień psychicznych i fizycznych wynikających z tego zdarzenia. W tej sytuacji wystarczy obecnie wskazać, że biorąc pod uwagą czas trwania i rozmiar cierpień powoda, zwłaszcza okres jego hospitalizacji, podczas której jego stan przez długi czas był bardzo ciężki, o czym może świadczyć m. in. to, że doznał następczego zawału serca, a następnie był długi okres leczenia poszpitalnego, związanego m. in. z bolesnym procesem leczenia ran pooparzeniowych i zabiegami przeszczepów skóry, powikłanego zakrzepowym zapaleniem żył w lewej nodze i rozwinięciem się zespołu cieśni prawego nadgarstka, jak również uwzględniając trwałe utrzymanie się u powoda negatywnych następstw doznanych obrażeń ciała i rozstroju zdrowia, skutkujących powstaniem znacznego uszczerbku na zdrowiu, oszacowanym przez biegłych łącznie na około 90 %, oraz utratą zdolności nie tylko do wykonywania pracy zawodowej, ale nawet większości dotychczasowych zajęć domowych, nie można mieć żadnych wątpliwości, że żądana przez powoda i zasądzona przez Sąd pierwszej instancji suma zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę w kwocie 80.000 zł z pewnością nie jest rażąco wygórowana, lecz wręcz jest minimalna.
Na koniec stwierdzić należy, że bezpodstawny był zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. przez przyznanie powodowi renty w wysokości 1.113 zł zamiast 905 zł miesięcznie wskutek przyjęcia, że zarobki powoda od dnia 1 stycznia 2018 r. wynosiłyby 3.780,54 zł brutto z pominięciem decyzji ZUS z dnia 2 lutego 2012 r., z której wynika, że zarobki powoda wynosiły 2.492,50 zł. Pozwany nie wyjaśnił, na jakiej podstawie uważa, że przy ustalaniu wysokości renty, przysługującej powodowi od dnia 1 stycznia 2018 r., należało kierować się jego zarobkami z 2012 r., a faktycznie z 2011 r., skoro decyzja ZUS z dnia 2 lutego 2012 r. niewątpliwie uwzględniała zarobki z wcześniejszego okresu, w którym powód jeszcze świadczył pracę, a zatem sprzed dnia 6 września 2011 r. Ponadto stanowisko pozwanego pomija okoliczność, że Sąd pierwszej instancji brał pod uwagę wynagrodzenie powoda, jakie zgodnie z informacją, uzyskaną od jego dotychczasowego pracodawcy, osiągałby on od dnia 1 stycznia 2018 r., gdyby nie doszło do przedmiotowego wypadku i nadal pracowałby zgodnie ze swoim wcześniejszym zatrudnieniem. Nie ulega zaś wątpliwości, że w 2018 r. jego wynagrodzenie mogłoby ulegnąć wzrostowi w stosunku do zarobków osiąganych w 2011 r. Pozwany nie zdołał zatem podważyć, że począwszy od 2018 r. powód mógłby zarabiać około 2.700 zł netto. Skoro zatem uzyskuje obecnie on rentę z ZUS z tytułu częściowej niezdolności do pracy w kwocie 1.588 zł miesięcznie, to nie wywołuje zastrzeżeń zasądzenie od pozwanego na jego rzecz bieżącej renty wyrównawczej w kwocie 1.113 zł miesięcznie.
Podsumowując, Sąd Apelacyjny uznał, że pozwany nie zdołał wykazać błędów Sądu pierwszej instancji w dokonywaniu oceny zebranego materiału dowodowego lub przy dokonywaniu istotnych ustaleń faktycznych albo wyprowadzaniu wniosków prawnych z dokonanych ustaleń.
Mając powyższe na względzie, Sąd Apelacyjny oddalił apelację na mocy art. 385 k.p.c. oraz zasądził od pozwanego na rzecz powoda koszty postępowania apelacyjnego na podstawie art. 108 § 1 k.p.c. w zw. z art. 109 k.p.c. oraz art. 98 § 1 i 3 k.p.c. odpowiednio do wyniku sporu w tej instancji.
SSA Piotr Daniszewski SSA Marek Machnij SSA Małgorzata Zwierzyńska