sygn. III C 1264/23 21 lipca 2026 Sąd Okręgowy w Warszawie

Wyrok z 21 lipca 2026, sygn. III C 1264/23

Najważniejsze informacje

W skrócie

Wynik zasądzono świadczenie
Przedmiot o ochronę dóbr osobistych
Typ sprawy sprawa cywilna
Etap pierwsza instancja - wyrok sądu okręgowego
Tryb rozprawa
Tematy
oszustwo / art. 286 § 1 k.k. dobra osobiste
Role w sprawie
powód pozwany
Data orzeczenia 21 lipca 2026
Sąd Sąd Okręgowy w Warszawie
Wydział III Wydział Cywilny
Przewodniczący Sędzia Tomasz Niewiadomski

Sygn. akt III C 1264/23

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Warszawa, 30 czerwca 2026 roku

Sąd Okręgowy w Warszawie, III Wydział Cywilny w składzie:

Przewodniczący: Sędzia Sądu Okręgowego Tomasz Niewiadomski

Protokolant: Bartosz Bielecki

po rozpoznaniu w dniu 29 czerwca 2026 roku w Warszawie

na rozprawie

sprawy z powództwa (...) spółka z ograniczoną odpowiedzialnością i wspólnicy spółki komandytowej z siedzibą w W. (KRS (...))

przeciwko D. A. i „Telewizji (...) spółce akcyjnej w likwidacji z siedzibą w W. (KRS (...))

o ochronę dóbr osobistych

I. powództwo oddala;

II. zasądza od powoda (...) spółka z ograniczoną odpowiedzialnością i wspólnicy spółki komandytowej z siedzibą w W. na rzecz pozwanej D. A. kwotę 9 197 (dziewięć tysięcy sto dziewięćdziesiąt siedem) złotych z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od dnia uprawomocnienia się wyroku do dnia zapłaty - tytułem zwrotu kosztów procesu;

III. zasądza od powoda (...) spółka z ograniczoną odpowiedzialnością i wspólnicy spółki komandytowej z siedzibą w W. na rzecz pozwanej „Telewizji (...)” spółki akcyjnej w likwidacji z siedzibą w W. kwotę 9 197 (dziewięć tysięcy sto dziewięćdziesiąt siedem) złotych z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od dnia uprawomocnienia się wyroku do dnia zapłaty - tytułem zwrotu kosztów procesu.

Sędzia Tomasz Niewiadomski

Sygn. akt III C 1264/23

UZASADNIENIE

wyroku z 30 czerwca 2026 roku

W pozwie z 9 sierpnia 2018 roku ( data nadania przesyłki poleconej k. 286), skierowanym przeciwko D. A. i „Telewizji (...)” spółce akcyjnej z siedzibą w W., powód (...) spółka z ograniczoną odpowiedzialnością i (...)spółka komandytowa z siedzibą w W. (określana dalej w skrócie także jako (...)), wniósł o:

1. nakazanie pozwanym zaniechania rozpowszechniania szeregu informacji, takich jak: sugerowanie wyciągnięcia przez powoda dodatkowych (...) złotych od pacjentów, rzekome stosowanie przez niego praktyki obowiązkowych darowizn za refundowane zabiegi oraz oferowanie rzekomo darmowych usług medycznych, tego, że zawierane przez niego kontrakty z NFZ były „załatwione”, podpisane wbrew szefowi Funduszu i „w dodatku z datą wsteczną”, w wyniku „pociągnięcia za sznurki przez Wiceministra Zdrowia” czy sugestie cieszenia przez powoda się „złą sławą”,

2. zakazanie pozwanym rozpowszechniania w jakikolwiek sposób programu „(...)” wyemitowanego w (...) 17 maja 2018 roku, materiału telewizyjnego promującego ww. program oraz opisów promujących ww. program - niezależnie od sposobu ich publikacji,

3. nakazanie pozwanym usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych poprzez opublikowanie oświadczeń o treści i w sposób szczegółowo określony w pozwie, ewentualnie - w przypadku niewykonania przez nich prawomocnego orzeczenia w zakresie opublikowania oświadczenia w „(...)” - upoważnienie powoda do opublikowania ww. oświadczenia na koszt pozwanych,

4. zagrożenie pozwanym obowiązkiem zapłaty kwoty po 30 000 złotych za każdy dzień niewykonania obowiązku opublikowania oświadczenia w formie planszy w liczbie dwóch, w piątej i piętnastej minucie programu „(...)”,

5. zasądzenie od pozwanych solidarnie kwoty 100 000 złotych na rzecz (...) Związku (...) oraz kwoty 100 000 złotych na rzecz Towarzystwa (...) wL.,

6. zasądzenie od pozwanych na rzecz powoda kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych lub według spisu kosztów, o ile spis zostanie złożony.

Uzasadniając zgłoszone żądania powód wskazał, że prowadzi działalność leczniczą w zakresie świadczeń okulistycznych. Przez wiele lat funkcjonowania na rynku medycznym wypracował renomę profesjonalnego, wyspecjalizowanego podmiotu leczniczego, świadczącego usługi medyczne na wysokim poziomie. Prowadzona przez niego klinika zyskała zaufanie licznych pacjentów, a jej działalność opierała się na doświadczeniu lekarzy, jakości świadczonych usług oraz poszanowaniu zasad wykonywania zawodu medycznego. Powód podkreślał, że w przypadku podmiotu leczniczego dobre imię i renoma mają szczególne znaczenie. Zaufanie pacjentów stanowi bowiem podstawę funkcjonowania działalności medycznej, a negatywne przedstawienie kliniki w środkach masowego przekazu może prowadzić do szczególnie dotkliwych konsekwencji, zarówno w zakresie odbioru społecznego, jak i dalszego funkcjonowania przedsiębiorstwa.

Działalność powoda i funkcjonowanie powyższego obiektu były przedmiotem reportażu „(...)” wyemitowanego 17 maja 2018 roku na antenie stacji telewizyjnej (...) 1. Zdaniem powoda poprzez emisję ww. programu telewizyjnego zostały naruszone jego dobra osobiste w postaci dobrego imienia i renomy. Publikacja reportażu była poprzedzona informacjami na temat planowanej emisji, zamieszczonymi w ramach portali społecznościowych F. i T.oraz portalu youtube.com (kanał „publicystykatvp”). Powód wskazywał, że wyemitowany reportaż przedstawiał prowadzoną przez niego działalność leczniczą w sposób jednostronny i tendencyjny, koncentrując się wyłącznie na okolicznościach mogących wywołać u odbiorców przekonanie o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu kliniki, podczas gdy takie ustalenia nie wynikały z żadnych prawomocnych orzeczeń. Zdaniem powoda materiał – poprzez dobór wypowiedzi, sposób ich zestawienia, kolejność przedstawianych informacji, komentarze autorów oraz warstwę narracyjną – kreował u przeciętnego odbiorcy obraz kliniki jako podmiotu działającego w sposób nieetyczny, wykorzystującego swoją pozycję rynkową oraz będącego beneficjentem nieformalnych powiązań z osobami pełniącymi funkcje publiczne w celu osiągania korzyści majątkowych, mimo że brak było podstaw do formułowania takich wniosków. W jego ocenie autorom materiału nie zależało na przedstawieniu faktów dotyczących funkcjonowania kliniki. Przeciwnie – chodziło o wykreowanie sugestii, że sukces i rozwój prowadzonej działalności nie były wynikiem profesjonalizmu medycznego, lecz wynikały z wykorzystania szczególnych, nieformalnych mechanizmów wpływu.

Powód kwestionował w szczególności te fragmenty materiału, które odnosiły się do jego rzekomych powiązań politycznych. Podnosił, że w programie wyeksponowano jego relacje z politykiem T. I., przedstawiając je w sposób sugerujący, iż kontakty te miały mieć znaczenie dla funkcjonowania kliniki oraz uzyskiwania określonych korzyści. Zdaniem powoda zestawienie informacji dotyczących działalności kliniki z wątkiem politycznym miało na celu wywołanie u odbiorców przekonania, że powodzenie prowadzonej działalności było rezultatem nieformalnych układów, a nie legalnie prowadzonej działalności medycznej.

Dalej powód wskazywał, że szczególnie krzywdzący charakter miały sugestie dotyczące stosowania nielegalnych metod przy kontraktowaniu usług z Narodowym Funduszem Zdrowia, a także bezprawnego pobierania od pacjentów dodatkowych opłat za „świadczenia gwarantowane”, objęte refundacją. Podkreślił, że materiał opierał się na błędnym założeniu, jakoby pobieranie opłat za wyższy standard usług (w stosunku do świadczeń refundowanych ze środków publicznych) stanowiło oszustwo wobec pacjentów. Tymczasem pogląd ten jest sprzeczny z interesem pacjentów i praktyką rynkową. Osobom ubezpieczonym przysługuje prawo do świadczeń podstawowych finansowanych przez NFZ, co nie wyklucza jednak ich prawa do wyboru procedur ponadstandardowych i dobrowolnego dopłacenia do nich – np. w postaci wszczepienia soczewki lepszej jakości podczas operacji zaćmy. W ocenie powoda materiał przedstawiał okoliczności kontraktowania świadczeń w sposób sugerujący, iż uzyskanie finansowania było wynikiem nieformalnych wpływów lub działań podejmowanych poza zwykłym trybem funkcjonowania systemu ochrony zdrowia.

(...) podniósł ponadto, że w kwestionowanym materiale przedstawiono nierzetelnie okoliczności związane z wygasającym kontraktem z Narodowym Funduszem Zdrowia oraz działania podejmowane w związku z jego dalszym obowiązywaniem lub przedłużeniem. W jego ocenie sposób prezentacji tych zdarzeń prowadził odbiorców do błędnego wniosku, że podejmowane przez niego czynności nie miały charakteru normalnych działań przedsiębiorcy i podmiotu leczniczego zainteresowanego zapewnieniem ciągłości udzielania świadczeń zdrowotnych pacjentom, lecz były próbą wykorzystania kontaktów politycznych lub osobistych w celu uzyskania korzystnego rozstrzygnięcia. Powód twierdził, że całkowicie pozbawione podstaw było sugerowanie, iż przedłużenie umowy zawartej z Narodowym Funduszem Zdrowia nastąpiło w sposób nieuprawniony lub z naruszeniem obowiązujących przepisów. Wskazywał, że z dniem 21 listopada 2013 roku weszła w życie tzw. ustawa „aneksacyjna”, której celem było zachowanie ciągłości udzielenia świadczeń opieki zdrowotnej poprzez umożliwienie przedłużenia obowiązujących umów z dotychczasowymi świadczeniodawcami na 2014 rok. Rozwiązanie to miało zabiec sytuacji, w której pacjenci utraciliby dostęp do świadczeń zdrowotnych lub możliwość ich uzyskania w dotychczasowych terminach. W ocenie powoda okoliczności te jednoznacznie wskazywały, że przedłużenie kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia stanowiło konsekwencję obowiązujących wówczas regulacji ustawowych i realizowało założenia przyjęte przez ustawodawcę.

(...) podkreślał jednoznacznie, że reportaż pomijał rzeczywisty kontekst funkcjonowania świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, w tym okoliczność, że dla podmiotów leczniczych kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia ma zasadnicze znaczenie dla możliwości zapewnienia pacjentom dostępu do świadczeń. W jego ocenie działania zmierzające do utrzymania lub przedłużenia finansowania stanowią naturalny element funkcjonowania placówki medycznej i nie mogą być same w sobie przedstawiane jako zachowanie naganne lub świadczące o wykorzystaniu wpływów publicznych bądź osobistych. Tym samym brak było jakichkolwiek podstaw do formułowania sugestii, że kontrakt zawarty przez niego z Narodowym Funduszem Zdrowia został przedłużony w sposób niezgodny z prawem, nieuzasadniony lub stanowiący rezultat pozamerytorycznych powiązań.

Powód zarzucał również, że w materiale przedstawiono nieprawdziwą sugestię, że w związku z prowadzoną działalnością miał on osiągnąć bardzo znaczne korzyści majątkowe, sięgające wielu milionów złotych. W jego ocenie sposób prezentacji tej informacji nie służył przedstawieniu skali działalności gospodarczej, lecz miał wywołać wrażenie, że uzyskane środki były rezultatem działań budzących wątpliwości etyczne lub prawne. Takie przedstawienie sprawy godziło w jego reputację jako podmiotu leczniczego, ponieważ sugerowało osiąganie zysków w sposób sprzeczny z zasadami uczciwego obrotu.

(...) odnosił się również do fragmentów materiału dotyczących praktyki pobierania od pacjentów tzw. obowiązkowych darowizn za refundowane zabiegi. W jego ocenie przedstawienie tej kwestii zostało dokonane w sposób niezgodny z prawdą, prowadzący do uproszczonego i negatywnego odbioru. Zdaniem powoda materiał nie uwzględniał pełnego kontekstu prawnego i organizacyjnego takich świadczeń, lecz eksponował je w sposób mający podważyć zaufanie pacjentów do kliniki. Kwestionował on także sposób przedstawienia kwestii odpłatności za świadczenia medyczne oraz relacji pomiędzy świadczeniami finansowanymi ze środków publicznych a świadczeniami komercyjnymi. Wskazywał, że materiał tworzył sugestię, jakoby działalność kliniki była nastawiona przede wszystkim na osiąganie korzyści kosztem pacjentów, podczas gdy rzeczywistość działalności leczniczej jest znacznie bardziej złożona.

Powód podnosił również, że użyte w materiale określenia o charakterze publicystycznym, w tym sformułowania takie jak „załatwione”, „pociągnięcie za sznurki przez wiceministra zdrowia”, „wyciągnięcie od pacjentów dodatkowych (...) złotych”, „obowiązkowe darowizny za refundowane zabiegi”, „rzekomo darmowe usługi medyczne”, czy „cieszenie się złą sławą”, nie mieściły się w granicach dopuszczalnej krytyki. W jego ocenie określenia te nie były neutralnymi środkami stylistycznymi, lecz wzmacniały przekaz sugerujący brak uczciwości, wykorzystywanie znajomości i prowadzenie działalności w sposób sprzeczny z zasadami etyki.

Strona powodowa zarzucała ponadto pozwanym naruszenie wymaganych standardów szczególnej staranności i rzetelności dziennikarskiej. W jej ocenie autorzy materiału nie dokonali wszechstronnej weryfikacji przedstawianych twierdzeń, przedstawili zgromadzone informacje w sposób wybiorczy, bez uwzględnienia wszystkich istotnych okoliczności oraz podporządkowali sposób narracji z góry przyjętej tezie reportażu. Autorzy materiału mieli skoncentrować się na elementach mogących wywołać negatywny odbiór kliniki, pomijając okoliczności przemawiające za prawidłowością prowadzonej działalności. Dodatkowo zamieścili w końcowym fragmencie programu jedynie fragment oświadczenia powoda, który dodatkowo został wyrwany z kontekstu. Ponadto wypowiedź przedstawiciela kliniki – L. I., została wykorzystana w programie mimo braku informacji o nagrywaniu z nim rozmowy czy prośby o autoryzację wypowiedzi.

W konsekwencji powód twierdził, że skutkiem emisji reportażu było naruszenie jego dobrego imienia i renomy. Podważył on zaufanie pacjentów i partnerów współpracujących oraz negatywnie wpłyną na postrzeganie kliniki jako profesjonalnego podmiotu świadczącego usługi medyczne. W jego ocenie przedstawienie placówki w kontekście sugerowanych nieprawidłowości mogło prowadzić do utraty wiarygodności, podważenia profesjonalizmu oraz zniechęcenia pacjentów do korzystania z oferowanych świadczeń. Co więcej, negatywny wydźwięk reportażu wywołał długotrwale skutki wizerunkowe, utrwalając w przestrzeni publicznej niekorzystny obraz prowadzonej przez niego działalności. Z tych względów domagał się udzielenia ochrony prawnej poprzez zakazanie dalszego rozpowszechniania materiału, nakazanie usunięcia skutków powstałych naruszeń poprzez opublikowanie oświadczeń oraz zasądzenie odpowiedniej kwoty na wskazany cel społeczny (pozew k. 4-19v).

Pozwani D. A. i „Telewizja (...)” spółka akcyjna z siedzibą w W. w odpowiedziach na pozew wnieśli o oddalenie powództwa w całości oraz o zasądzenie od powoda na ich rzecz kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. Zakwestionowali oni zarówno fakt naruszenia dóbr osobistych powoda, jak i zasadność dochodzonych roszczeń. Niezależnie od tego podnieśli, że w realiach niniejszej sprawy i tak zachodziłoby szereg okoliczności wyłączających rzekomą bezprawność ich działania. W ich ocenie przedstawiony w audycji ciąg zdarzeń, obejmujący okoliczności rozwiązania powodowi umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia oraz jej późniejszego aneksowania, uzasadniał wyrażoną w materiale opinię, iż określone działania podejmowane przez osoby pełniące funkcje publiczne mogły odegrać istotną rolę w procesie podejmowania decyzji o przedłużeniu obowiązywania kontraktu.

Pozwani podnieśli, że przedmiotowa audycja poruszała zagadnienia mające istotne znaczenie społeczne, dotyczące realizacji świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia oraz wpływu urzędników państwowych na proces podejmowania decyzji związanych z zawieraniem umów o udzielanie takich świadczeń. W ocenie pozwanych zabranie głosu w tej sprawie stanowiło realizację prawa społeczeństwa do informacji oraz uczestnictwo środków masowego przekazu w debacie publicznej dotyczącej kwestii budzących zainteresowanie społeczne. Wskazywali, że dziennikarz ma prawo prezentować zjawiska i wydarzenia oraz wyrażać związane z nimi oceny, zaś swoboda wypowiedzi pozostaje ściśle związana z konstytucyjnie gwarantowaną wolnością prasy. W tym zakresie powoływali się na art. 41 ustawy Prawo prasowe, art. 54 ust. 1 Konstytucji RP oraz art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Pozwani wskazywali ponadto, że informacje przedstawione w materiale odpowiadały prawdzie, co wykluczało możliwość uznania ich za bezprawną ingerencję w dobra osobiste powoda. Podnosili jednocześnie, że nawet gdyby przyjąć, że któraś z przekazanych informacji nie odpowiadała rzeczywistości, czemu stanowczo zaprzeczyli, materiał został przygotowany z zachowaniem szczególnej staranności i rzetelności dziennikarskiej oraz w ochronie ważnego interesu społecznego. Podkreślili, iż pozwana D. A. oraz dziennikarz L. R. (1) - przygotowujący wspólnie z nią przedmiotowy reportaż, dotarli do licznych, niejednokrotnie trudno dostępnych źródeł informacji. W efekcie przedstawione w programie twierdzenia zostały zweryfikowane w oparciu o dokumenty urzędowe, dokumentację i korespondencję prowadzoną pomiędzy powodem a Narodowym Funduszem Zdrowia, oficjalne oświadczenia Narodowego Funduszu Zdrowia, decyzje procesowe oraz komunikaty organów prowadzących postępowanie przygotowawcze. Przedstawione były także relacje byłych pacjentów kliniki. Podnosili, że wszystkie zaprezentowane w materiale fakty i oceny znajdowały odzwierciedlenie w zgromadzonych dokumentach oraz oficjalnych stanowiskach właściwych organów państwowych. Podkreślali także, że dziennikarze, przygotowując audycję, nie musieli znać wszystkich szczegółów i niuansów działalności powoda „do końca”, gdyż mają określone granice swobody działania, w tym ograniczenia czasowe, dostęp do źródeł oraz wymogi prawne. Zaznaczyli, że w ramach tych granic materiał był rzetelny i starannie udokumentowany.

W dalszej części pozwani podnieśli również, że przed emisją programu z odpowiednim odstępem czasowym zwrócili się do powoda z prośbą o odniesienie się do wszystkich okoliczności ujawnionych w toku prowadzonego śledztwa dziennikarskiego oraz umożliwili przedstawicielom powoda wypowiedzenie się przed kamerami. Powód odmówił udziału, wskazując na napięty harmonogram pracy, przekazując jednocześnie pisemne oświadczenie, którego fragmenty zostały odczytane w programie. W ocenie pozwanych brak reakcji powoda na te próby kontaktu dodatkowo świadczył o zachowaniu standardów staranności dziennikarskiej, dochowaniu obowiązku wynikającego z art. 12 ustawy Prawo prasowe, umożliwieniu powodowi przedstawienia własnego stanowiska, jak również o niechęci powoda do współpracy.

Kolejno pozwani wskazali, że działalność powoda pozostaje w sferze działalności publicznej, gdyż dotyczy wykonywania działalności leczniczej finansowanej ze środków publicznych oraz realizacji umów zawieranych z Narodowym Funduszem Zdrowia. Ponadto kwestionowany materiał prasowy dotyczył kwestii społecznie istotnych – ochrony zdrowia, gospodarki środkami publicznymi, nadzoru państwa oraz relacji polityczno-biznesowych. W ocenie pozwanych z tego względu powód powinien liczyć się z szerszymi granicami dopuszczalnej krytyki niż osoby prywatne. Podnosili ponadto, że w odniesieniu do wypowiedzi ocennych nie istnieje obowiązek wykazywania ich prawdziwości, o ile znajdują one dostateczne oparcie w ustalonych faktach, a sformułowania użyte w programie stanowiły rzetelną ocenę przedstawionych okoliczności, realizując jednocześnie prawo społeczeństwa do informacji oraz prawo prasy do kontroli i krytyki społecznej.

Odnosząc się do dochodzonych roszczeń niemajątkowych pozwani wskazali, że żądanie zakazania rozpowszechniania informacji sugerujących określone okoliczności zostało sformułowane w sposób zbyt ogólny i nie pozwala na precyzyjne ustalenie zakresu obowiązku, którego wykonania domaga się powód. W ocenie pozwanych powyższe prowadziłoby do niedopuszczalnego ograniczenia wolności prasy poprzez zakazanie publikowanie nieokreślonych materiałów mogących powstać w przyszłości lub podejmowania określonych tematów. Zaznaczyli, że zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa powód powinien dokładnie określić, jakie informacje miałyby zostać zakazane, aby roszczenie mogło być przedmiotem prawidłowego rozpatrzenia przez sąd.

W ocenie pozwanych już sama szerokość żądania pozwu wskazywała na brak jego konkretyzacji, a jednocześnie stanowiła punkt wyjścia do kolejnego wątku – twierdzeń powoda dotyczących rzekomego naruszenia jego dóbr osobistych. Pozwani wskazali, że z punktu widzenia obiektywnego odbiorcy publikacja nie wywoływała skutku w postaci naruszenia renomy powoda, a jego ocena zawarta w pozwie była subiektywna. Audycja w żadnym zakresie nie naruszała dobrego imienia powoda ani nie sugerowała nielegalnych działań. Powołując się na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (sprawa nr 33846/07) wskazali również, że żądanie usunięcia audycji z internetowego archiwum pozostaje nieproporcjonalne, gdyż archiwa internetowe służą interesowi publicznemu oraz korzystają z ochrony wynikającej z wolności wypowiedzi. Co więcej, podnieśli, że sposób publikacji przeprosin wskazany w pozwie nie odpowiada zasadzie proporcjonalności, gdyż środki zmierzające do usunięcia skutków ewentualnego naruszenia dóbr osobistych powinny pozostawać adekwatne do charakteru i zakresu naruszenia. Pozwani podnosili ponadto, że część materiałów objętych pozwem została usunięta, wobec czego powództwo w tym zakresie jest bezprzedmiotowe.

Odnosząc się do żądania zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny wskazali natomiast, że powód nie wykazał przesłanek ich odpowiedzialności ani winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa. Ponadto nie udowodnił powstania szkody ani nie wykazał podstaw faktycznych i prawnych uzasadniających zastosowanie tego środka. Audycja przedstawiła bowiem fakty w sposób wyważony i odpowiedzialny, w interesie społecznym, z uwzględnieniem różnych punktów widzenia i opinii oraz w oparciu o liczne dokumenty oraz wypowiedzi przedstawicieli Narodowego Funduszu Zdrowia i Prokuratury Krajowej, pochodzące z wiarygodnych źródeł. W konsekwencji pozwani stwierdzili jednoznacznie, że powództwo jest bezzasadne – zarówno w zakresie żądań dotyczących zakazu publikacji, jak i domniemanych naruszeń dóbr osobistych powoda ( odpowiedzi na pozew k. 331-340; k. 368 - 418).

Pismem z 28 kwietnia 2026 roku powód dokonał częściowej modyfikacji powództwa w stosunku do pozwanej D. A. w zakresie roszczenia niemajątkowego, zmieniając zarówno treść, jak i sposób opublikowania oświadczenia, którego złożenia domagał się w celu usunięcia skutków zarzucanego naruszenia dóbr osobistych ( modyfikacja powództwa k. 1703-1706).

W odpowiedzi na modyfikację powództwa pozwani wnieśli o oddalenie powództwa także w zmodyfikowanym zakresie, podtrzymując dotychczasową argumentację oraz stanowisko procesowe ( odpowiedzi na modyfikację pozwanych k. 1710-1731, k. 1735-1739, k. 1746-1746v).

W dalszym toku postępowania – aż do zamknięcia rozprawy, stanowiska stron nie uległy zmianie. Pomimo skierowania stron do mediacji postanowieniem z 21 sierpnia 2018 roku, a następnie postanowieniem z 30 października 2024 roku – nie doszło pomiędzy nimi do zawarcia ugody ( postanowienia k. 292 i 1519, pisma procesowe powoda k., 1125- 1130, 1334-1338, 1389-1406, 1431-1511, 1529-1534, 1740-1742v pisma procesowe pozwanych k. 1116-1124, 1193-1219, 1280-1287, 1358-1361, 1559-1562, protokół rozprawy k. 1384-1386v, 1732-1733v).

Sąd Okręgowy ustalił następujący stan faktyczny :

(...) spółka z ograniczoną odpowiedzialnością i (...) spółka komandytowa (określana dalej w skrócie także jako: (...) lub „klinika”) to specjalistyczna placówka okulistyczna z siedzibą w W. przy ul. (...). Podmiot ten funkcjonuje w branży medycznej od 2004 roku i zajmuje się m. in. kompleksową diagnostyką, laserową korekcją wad wzroku i chirurgicznym leczeniu zaćmy (informacja odpowiadającą odpisowi aktualnemu z KRS k. 24-27; kopie wyróżnień i dyplomów k. 268 - 276).

(...) prowadzi działalność leczniczą w zakresie okulistyki, wykonując świadczenia zarówno odpłatnie (komercyjne), jak i finansowane ze środków państwowych na podstawie umów zawartych z Narodowym Funduszem Zdrowia. W ramach świadczeń finansowanych ze środków publicznych pacjentom przysługiwały usługi gwarantowane obejmujące m. in. zabiegi usunięcia zaćmy wraz z wszczepieniem soczewki refundowanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jednocześnie pacjenci mogli zdecydować się na zastosowanie soczewek o wyższych parametrach optycznych, niewchodzących w zakres świadczeń gwarantowanych, których koszt ponosili we własnym zakresie. Soczewki refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia umożliwiały przywrócenie ostrości widzenia po usunięciu zaćmy, natomiast soczewki ponadstandardowe oferowały dodatkowe właściwości, w szczególności możliwość korekcji astygmatyzmu, starczowzroczności, wcześniejszych wad wzroku, leczenia chorób siatkówki, ochrony przez zwyrodnieniem plamki żółtej, nie będąc jednak objętymi finansowaniem ze środków publicznych.

W dniu 4 lutego 2009 roku pomiędzy (...) a (...) Oddziałem Wojewódzkim Narodowego Funduszu Zdrowia została zawarta umowa nr (...)-(...) ((...)) o udzielenie świadczeń opieki zdrowotnej – leczenie szpitalne. W kolejnych latach, tj. 2010-2013, powyższa umowa była aneksowana na kolejny rok obowiązywania. Obejmowała on następujące zakresy świadczeń: kardiologia – hospitalizacja planowana, okulistyka – hospitalizacja planowana, okulistyka – hospitalizacja planowana B12, B13, B14, B15. W ramach powyższej umowy pacjenci operowani w powodowej klinice byli uprawnieni do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych i polegających na usunięciu zaćmy z jednoczesnym wszczepieniem soczewek standardowych cechujących się wewnątrzgałkowością i zwijalnością ( kopia postanowienia z uzasadnieniem k. 218 – 225).

Początkowo pacjenci decydujący się na wybór usługi medycznej polegającej na usunięciu zaćmy z jednoczesnym wszczepieniem soczewki ponadstandardowej – w zakresie dotyczącym konieczności wniesienia opłaty za soczewkę ponadstandardową – zawierali dodatkowe umowy darowizny regulujące zasady finansowania tych świadczeń.

Dodatkowa opłata obejmowała należność zarówno za soczewkę ponadstandardową, jak i zespół działań niezbędnych do jej umieszczenia, m. in. rodzaj nacięć i zastosowania innych narzędzi. Darowizny wpłacane były przez pacjentów na rzecz Kliniki (...) sp. z o.o. i (...) sp. k. Wpłaty na rzecz ww. podmiotu były uzasadnione tym, że darowizna w obszarze służby zdrowia, zgodnie z obowiązującymi przepisami, musiała być dokonywana i rozliczana przez podmiot trzeci w stosunku do świadczeniodawcy. Należności z tytułu darowizn Klinika (...) sp. z o.o. i (...) sp. k. przeznaczała na rozwijanie usług medycznych, w tym zakup nowoczesnego sprzętu i nowych technologii. Następnie spółka (...) na podstawie zawieranych umów pożyczała od niej różnorakie zasoby ( porozumienie k. 227). Sposób zawierania tych umów oraz ich związek z realizacją świadczeń finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia stały się następnie przedmiotem kontroli przeprowadzonej przez Narodowy Fundusz Zdrowia oraz jednym z zasadniczych zagadnień poruszonych w reportażu będącym przedmiotem niniejszego postępowania.

(...) oferowała pacjentom nie tylko samo soczewkę, ale również dodatkowe świadczenie dotyczące jej zastosowania u pacjenta, co zakwalifikować należało jako usługę medyczną. Po pewnym czasie zrezygnowano z pobierania od pacjentów faktycznych opłat w formie darowizny i za powyższą usługę zaczęto wystawiać rachunki. W konsekwencji ponadstandardowe soczewki oferowane były świadczeniobiorcom za dopłatą, jako mające dodatkowe cechy terapeutyczne.

(...) przekazywała Oddziałowi Funduszu drogą elektroniczną dane dotyczące rozpoznania i istotnych procedur medycznych celem pozyskania środków pieniężnych od (...) Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia z tytułu wykonania zabiegu usunięcia zaćmy w zakresie objętym umową. Dodatkowo prowadziła szczegółową dokumentację przeprowadzanych zabiegów, w tym sprawozdań z wykonania przez spółkę operacji usuwania zaćmy w ramach umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia, która była udostępniana (...) Oddziałowi Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia w ramach przeprowadzanych kontroli (oświadczenie o rozwiązaniu umowy pomiędzy powodem a NFZ k. 259-262 i 432-436, zeznania L. R. (1) k. 894-902, zeznania L. R. (2) k. 907-911, wydruk wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, sygn. akt XII K 27/22 - wpłaty pacjentów k. 1438-1508, postanowienie wraz z uzasadnieniem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Wola w Warszawie sygn. akt 6 Ds. 434/13/I k. 206-216, postanowienie wraz z uzasadnieniem Sądu Okręgowego w Warszawie sygn. akt XII Kp 765/14 k. 218-225).

W toku prowadzonej działalności do kliniki kierowane były przez pacjentów skargi dotyczące sposobu organizacji leczenia, zasad kwalifikowania do zabiegów oraz zasad odpłatności za wykonane świadczenia. Jedną z osób zgłaszających zastrzeżenia była Ł. T. (1), która w piśmie z dnia 13 czerwca 2013 roku skierowanym do ww. kliniki wskazała, iż dopiero bezpośrednio przed planowanym zabiegiem, w punkcie rejestracji, uzyskała informację o konieczności wyboru soczewki i tym samym poniesienia kosztów części świadczeń, pozostając wcześniej w przekonaniu, że zabieg zostanie wykonany w ramach świadczeń finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Podniosła, że na krótko przed wykonaniem zabiegu nie miała świadomości, że jakość soczewki, która miała zostać wykorzystana w trakcie zabiegu w jednym oku, jest zależna od uiszczenia dodatkowej opłaty. Pacjentka zgłosiła również zastrzeżenia dotyczące odmowy uzyskania oczekiwanej pomocy ze strony ww. kliniki po wystąpieniu powikłań pooperacyjnych, tj. podwichnięciu soczewki, które wystąpiły po umieszczeniu soczewki refundowanej w jednym oku (pismo Ł. T. (1) datowane na dzień 13 czerwca 2013 roku k. 424-425, stanowisko Ł. T. (1) z dnia 11 lutego 2026 k. 1695-1698, zeznania Ł. T. (1) wraz z korespondencją k. 1138-1152 i 1386-1386v).

(...) sp. z o.o. – w piśmie skierowanym do Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia 5 czerwca 2013 roku przedstawiła własne stanowisko odnoszące się do zgłaszanych przez pacjentkę zastrzeżeń. Wskazała, że lekarze wykonywali świadczenia zarówno w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia, jak i komercyjnie, podnosząc jednocześnie, że pacjentka Ł. T. (1) świadomie skorzystała z odpłatnego świadczenia, co znajduje potwierdzenie w rachunku dokumentującym wykonane na jej rzecz świadczenia (pismo powodowej kliniki datowane na dzień 5 czerwca 2013 roku k. 426, rachunek nr (...) k. 427, k. 1143, kopia skargi k. 1151 - 1152).

Zastrzeżenia dotyczące działalności ww. kliniki zgłaszał również P. V. (1), który w piśmie z dnia 25 października 2011 roku przedstawił przebieg kwalifikacji do zabiegu w powodowej klinice, z uwagi na zdiagnozowaną u niego zaćmę posterydową, oraz okoliczności podpisania umowy darowizny bezpośrednio przed planowaną operacją. Wskazał, że świadomie zdecydował się na wykonanie odpłatnego zabiegu, jednak w dniu planowanej operacji, po zakropleniu oczu preparatem utrudniającym widzenie, przedstawiono mu do podpisu umowę darowizny na kwotę (...) złotych dotyczącą zastosowania ponadstandardowej soczewki lepszej jakości. Pomimo początkowego braku zgody na podpisanie dokumentu, ostatecznie zdecydował się go podpisać, mając na względzie poniesione już koszty konsultacji oraz przygotowania do zabiegu. P. V. (1) przedstawił wątpliwości dotyczące zasad finansowania udzielonych świadczeń. Z uzyskanych przez niego informacji, a przedstawionych przez Narodowy Fundusz Zdrowia, wynikało, że zarówno przeprowadzony zabieg, jak i go poprzedzające go badania kwalifikacyjne mogły być finansowe przez Narodowy Fundusz Zdrowia. W konsekwencji po nagłośnieniu sprawy w dniu 16 lutego 2012 roku na mocy porozumienia umowa darowizny została rozwiązana, a Klinika (...) zwróciła P. V. (1) kwotę (...) złotych. Proceder został dwukrotnie zgłoszony przez niego Ministerstwa Zdrowia (pismo P. V. (1) z dnia 25 października 2011 roku k. 428-430, umowa darowizny nr (...) z dnia 26 maja 2011 roku k. 431, k. 917, porozumienie z dnia 16 lutego 2012 roku k. 227-227v, dowód wypłaty k. 229, dowód wpłaty k. 918, kopia skargi k. 1146, reportaż (...) na płycie CD i DVD, 00:09:13 nagrania k. 39 i 539, stenogram programu „(...)” k. 41-44, zeznania P. V. (1) k. 914-921 i 1384v-1386 ).

W następnie skarg zgłaszanych przez świadczeniobiorców (...) Oddział Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia podjął czynności kontrolne obejmujące wykonywanie przez powodową klinikę umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej. W toku kontroli Narodowy Fundusz Zdrowia analizował sposób realizacji świadczenia przedmiotowej usługi medycznej przez powodową klinikę, dokumentację medyczną, dokumentację finansową oraz dokumentację dotyczącą umów zawieranych z pacjentami. Przeprowadzono również postępowanie wyjaśniające, w tym skierowano 1 600 ankiet do pacjentów korzystających ze świadczeń udzielanych przez powodową klinikę. W 1547 przypadkach świadczeniobiorcy potwierdzili, że w 2012 roku mieli wykonany u świadczeniodawcy zabieg operacyjny zaćmy i dokonali na jego rzecz wpłaty w łącznej wysokości (...) złotych (w tym 429 świadczeniobiorców potwierdziło na podstawie rachunków wpłatę na rzecz powodowej kliniki w wysokości (...) złotych, a 217 osób – wpłatę na rzecz powodowej kliniki i Kliniki (...) sp. z o.o. (...) sp. k. w łącznej wysokości 519 905 złotych). W ocenie (...) Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia analiza przesłanych przez świadczeniobiorców ankiet wskazuje, że w istocie nastąpiła dopłata do świadczenia gwarantowanego polegająca na sfinansowaniu soczewki. Co prawda przedstawione rachunki wskazują, że opłaty zostały wniesione za usługi dodatkowe, tj. badania diagnostyczne lub „usługę medyczną”, jednakże według oświadczeń świadczeniobiorców zawartych w (...) ankietach opłata została uiszczona tytułem uregulowania świadczeń gwarantowanych będących przedmiotem umów, tj. zapłaty za soczewką.

W wystąpieniu pokontrolnym (...) Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia wskazał na stwierdzone nieprawidłowości dotyczące realizacji umowy oraz pobierania od pacjentów dodatkowych opłat za świadczenia gwarantowane w ramach kontraktu, co w jego ocenie miało charakter systematyczny, stanowiło normalną praktykę stosowaną przez powodową klinikę na bardzo dużą skalę w całym okresie obowiązywania umowy w 2012 roku, zaś powyższe opłaty uznać należało za nienależyte opłaty za świadczenia i stanowiące swoiste dofinansowanie świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych przez płatnika. W następstwie dokonanych ustaleń w dniu 20 września 2013 roku wypowiedział (...) sp. z o.o. umowę o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju leczenie szpitalne, ze skutkiem na dzień 20 grudnia 2013 roku (oświadczenie o rozwiązaniu umowy pomiędzy powodem a NFZ k. 259-262, k. 363 – 366, k. 432-436, opinia dotycząca rozwiązania umowy k. 437, zeznania L. R. (2) k. 907-911, zeznania D. G. k. 1349-1356).

W dniu 25 września 2013 roku klinika – za pośrednictwem pełnomocnika - adwokat G. P., skierowała zażalenie na czynności Dyrektora (...) Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. Powyższe zażalenie wpłynęło do Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia w dniu 23 października 2013 roku i nie zostało uwzględnione (pismo Narodowego Funduszu Zdrowia k. 255-258).

Po wypowiedzeniu umowy podejmowane były dalsze działania dotyczące możliwości utrzymania jej obowiązywania. Po wypowiedzeniu umowy kilkukrotnie kontaktował się z Prezesem NFZ D. G. ówczesny wiceminister zdrowia T. I., zarówno podczas spotkań osobistych, jak i rozmów telefonicznych. Po rozmowach tych podtrzymywała ona stanowisko, iż zgodnie z obowiązującymi przepisami pobierania od pacjentów dopłat za świadczenia gwarantowane realizowane w ramach umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia było niedopuszczalne. Nie wyraziła ona zgody na przedłużenie obowiązywania kontraktu pomimo jego wcześniejszego wypowiedzenia. Następnie pismem z 7 października 2013 roku ówczesny sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia T. I., mając na uwadze skargę złożoną przez (...), zwrócił się do Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia D. G. z zapytaniem dotyczącym liczby zażaleń oraz skarg złożonych na ww. klinikę w latach 2008-2013 ( zeznania D. G. k. 1349-1356, pismo T. I. z 7 października 2013 roku k. 464).

Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia D. G. udzieliła odpowiedzi 22 października 2013 roku. Wskazała w niej także, że zaskoczenie budzi podejmowanie interwencji w trybie nadzoru dotyczących indywidualnej sprawy jednego świadczeniodawcy, z którym (...) Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia rozwiązał umowę z powodu pobierania podwójnych opłat (odpowiedź D. G. z dnia 22 października 2013 roku k. 251 – 252, k. 465-466).

Istotną rozbieżność pomiędzy D. G. a Ministerstwem Zdrowia, stanowiła interpretacja tzw. ustawy aneksowej, czyli ww. ustawy z dnia 11 października 2013 roku o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych (Dz. U. poz. 1290). Wprowadziła ona szczególny mechanizm umożliwiający przedłużanie na 2014 roku obowiązywania określonych umów zawartych przez NFZ ze świadczeniodawcami, bez przeprowadzania nowych konkursów. Spór dotyczył przede wszystkim tego, czy możliwość aneksowania obejmowała również podmioty, których umowa została wcześniej rozwiązana przez NFZ. W ocenie D. G. nie było prawnej możliwości aneksowania umowy, która została już rozwiązana. Jej zdaniem przepis ustawy aneksowej nie mógł prowadzić do przywrócenia stosunku prawnego, który wcześniej ustał wskutek wypowiedzenia umowy przez Fundusz.

W dniu 18 grudnia 2013 roku (...), za pośrednictwem pełnomocnika adw. G. P., zwróciło się do Ministra Zdrowia o dokonanie interpretacji art. 4 ww. ustawy z dnia 11 października 2013 roku zmieniającej ustawę o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw. Dotyczył on sytuacji (...), tj. stanu rozwiązania umowy który jeszcze nie upłynął. Pismem z następnego dnia, tj. 19 grudnia 2013 roku ówczesny sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia - T. I., przedstawił stanowisko dotyczące możliwości dalszego obowiązywania umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej zawartej pomiędzy powodową kliniką a Narodowym Funduszem Zdrowia. Stanowisko odnosił się do stosowania przepisów ustawy z dnia 11 października 2013 roku zmieniającej ustawę o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw oraz możliwości objęcia jej regulacją umów zawartych przed wejściem w życie tej ustawy, a zatem także umowy z (...). Wiceminister Zdrowia uznało, że przepis obejmuje wszystkich świadczeniodawców spełniających ustawowe przesłanki, także tych, których umowy zostały wypowiedziane, ale których świadczenia były objęte regulacją ustawy ( interpretacja sekretarza stanu z Ministerstwie Zdrowia T. I. k. 443 – 444). W późniejszych wyjaśnieniach wskazywano, że podstawą działania NFZ było stanowisko Ministerstwa Zdrowia z grudnia 2013 roku, dotyczące wykładni art. 4 ustawy aneksowej. Pismo zostało skierowane do pełnomocnika kliniki oraz przekazane do wiadomości ówczesnego Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia D. G. oraz Dyrektora (...) Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia D. R. (pismo T. I. z dnia 19 grudnia 2013 roku k. 443-444; zeznania świadka D. G. k. 1349-1356).

W dniu 20 grudnia 2013 roku D. G. została odwołana z funkcji prezesa NFZ przez ówczesnego Prezesa Rady Ministrów E. R.. Wniosek o jej odwołanie złożył ówczesny minister zdrowia Ł. D., a Rada NFZ wyraziła pozytywną opinię w sprawie odwołania. Tego samego dnia miał wygasnąć kontrakt łączący NFZ z (...) ( zeznania D. G. k. 1349-(...) ).

Następnie (...) Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia pismem z 20 grudnia 2013 roku przedstawił (...) propozycję przedłużenia obowiązywania umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju leczenie szpitalne. Do pisma załączono projekt aneksu do umowy przewidującego dalsze obowiązywanie kontraktu pomiędzy stronami do dnia 31 grudnia 2014 roku (pismo Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia 20 grudnia 2013 roku k. 438-440).

W konsekwencji w dniu 31 grudnia 2013 roku pomiędzy (...) a Narodowym Funduszem Zdrowia zawarty został aneks nr (...)-(...)-(...) do umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, na podstawie którego przedłużono okres jej obowiązywania do dnia 31 grudnia 2014 roku. Aneks obowiązywał od dnia 21 grudnia 2013 roku. W dacie zawarcia aneksu umowa była uprzednio wypowiedziana przez Narodowy Fundusz Zdrowia i zgodnie z treścią wypowiedzenia uległa rozwiązaniu z dniem 20 grudnia 2013 roku. Aneks został zawarty po tej dacie (oświadczenie o rozwiązaniu umowy pomiędzy powodem a NFZ k. 259-262, aneks do ww. umowy z dnia 31 grudnia 2013 roku k. 442).

D. G. była zaskoczona pojawiającymi się sugestiami, iż sprawa konkretnego świadczeniodawcy, tj. (...), mogła mieć znaczenie dla jej odwołania. Podkreślała, że jej działania wynikały z przyjętej interpretacji obowiązujących przepisów oraz przekonania, że Prezes NFZ jest zobowiązany do podejmowania decyzji zgodnych z prawem, a nie do uwzględniania oczekiwań poszczególnych podmiotów. W jej ocenie kwestia prolongowania kontaktu z (...) była bezpośrednią przyczyną odwołania jej z funkcji Prezesa NFZ, o czym świadczyła zresztą zbieżność czasowa z finalnym przedłużeniem tego kontraktu ( zeznania D. G. k. 1349-1356).

Wokół sprawy pojawiły się dodatkowe pytania związane z bardzo krótkim czasem uzyskania interpretacji przepisów przez Ministerstwo Zdrowia oraz momentem jej przedstawienia — w okresie, gdy trwały już rozbieżności dotyczące (...) i decyzji podejmowanych przez kierownictwo NFZ. W dniu odwołania D. G. Ministerstwo Zdrowia przekazało stanowisko, według którego umowy obowiązujące w dniu wejścia w życie ustawy powinny zostać przedłużone, a po zmianie kierownictwa NFZ doszło do przedłużenia umowy z (...) ( zeznania D. G. k. 1349-1356).

W dniu 28 lipca 2014 roku prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa – A. w Warszawie wydał postanowienie o umorzeniu postępowania w sprawie o sygn. Ds. 434/13/I. Jej przedmiotem były m.in. kwestie dotyczące możliwych nieprawidłowości w zakresie realizacji kontaktu (...) z NFZ ( kopia postanowienia k. 206v – 216v). Postanowieniem Sądu Okręgowego w Warszawie z 20 listopada 2014 roku, wydanym w sprawie XX Kp 765/14, powyższe postanowienie prokuratora zostało utrzymane w mocy ( kopia postanowienia k. 218 – 225).

Okoliczności związane z działalnością (...), świadczeniem przez nią usług okulistycznych, kwestią finansowania i realizacją umowy z Narodowym Fundusze Zdrowia, jej rozwiązaniem oraz późniejszym przedłużeniem, stanowiły przedmiot reportażu telewizyjnego (...)”. Program ten został wyemitowany 17 maja 2018 roku, o godz. 20:00 na antenie Programu (...) (...). Autorem programu jest dziennikarka D. A., a wydawcą – (...) S.A. (stenogram programu k. 41 – 44; nagranie reportażu „(...)” na płycie CD i DVD k. 35, k. 39, k. 57, k. 61, k. 539; stenogram programu „(...) k. 41-44, wydruki k. 63-69 i 71-74v, zeznania D. A., k. 1732v-1733v, okoliczność bezsporna). Publikacja materiału była poprzedzona jego promocją - m. in. na platformie społecznościowej T. i F. ( wydruki k. 31, 32-33), serwisie internetowym Y. ( wydruk k. 34) oraz na stronie internetowej (...) ( wydruk k. 37-38).

Zainteresowanie tematyką działalności ww. kliniki pojawiło się po otrzymaniu licznych wiadomości mailowych zawierających prośby o zajęcie się tą sprawą. Adres e-mail redakcji był udostępniany w trakcji emisji każdego takiego programu. Wcześniej D. A. znane były ogólnie kwestie dotyczące rozwiązania przez Narodowy Fundusz Zdrowia umowy z kliniką, prowadzonego w związku z tym postępowania przygotowawczego oraz doniesienia medialne odnoszące się do aneksowania tej umowy i działań osób pełniących funkcje publiczne. Prace nad reportażem rozpoczęły się od historii jednej z pacjentek Ł. T. (1), a następnie objęły analizę przypadków innych pacjentów, którzy twierdzili, iż pomimo finansowania świadczeń przez Narodowy Fundusz Zdrowia byli zobowiązani do uiszczania dodatkowych opłat lub dokonania darowizn. Przygotowanie materiału trwało około 2 - 3 miesięcy. W tym czasie redakcja gromadziła informacje pochodzące z ogólnodostępnych źródeł, oficjalnych komunikatów, dokumentów, relacji pacjentów oraz innych źródeł osobowych, a także podejmowała próby uzyskania stanowiska powodowej kliniki, przedstawicieli Narodowego Funduszu Zdrowia, Ministerstwa Zdrowia oraz organów ściągania. Liczba osób, które miały zostać dotknięte analizowanym problemem dodatkowych opłat za usługi medyczne, wynikała z komunikatu opublikowanego przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Wykorzystano również dokumentację medyczną oraz potwierdzenia wpłat dokonywanych przez pacjentów. Informacja dotycząca kwoty (...) złotych pochodziła z wypowiedzi prokurator E. B.. W programie przedstawiono najistotniejsze elementy stanowiska przekazanego przez klinikę w celu zaprezentowania jej stanowiska wobec stawianych zarzutów. Celem reportażu nie było wyłącznie przedstawienie działalności kliniki, lecz przede wszystkim zbadanie okoliczności działań organów administracji publicznej związanych z wypowiedzeniem, a następnie aneksowaniem umowy zawartej z Narodowym Funduszem Zdrowia oraz sposobu podejmowania decyzji przez osoby pełniące funkcje w Ministerstwie Zdrowia i Narodowym Funduszu Zdrowia (zeznania D. A. k. 1732v-1733v).

W okresie poprzedzającym przygotowanie reportażu dziennikarze przygotowujący program, tj. D. A. i L. R. (1), podjęli czynności zmierzające do zweryfikowania informacji dotyczących działalności powodowej kliniki oraz okoliczności związanych z realizacją przez nią świadczeń finansowanych ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia. Redakcja zwracała się do (...) o zajęcie stanowiska i udział w materiale, jednak kontakty kończyły się odmową wystąpienia przed kamerą lub udzieleniem zdawkowych odpowiedzi ( zeznania D. A. k. 1732v-1733v). Bezpośrednim impulsem do podjęcia przedmiotowej tematyki było powzięcie informacji o podjęciu na nowo w dniu 2 października 2017 roku przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Wola w Warszawie śledztwa w sprawie sygn. akt (...) dotyczącego podejrzenia doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem Narodowego Funduszu Zdrowia (...) Oddziału Wojewódzkiego w W. na skutek działań podejmowanych na podstawie umowy z powodową kliniką ( kopia postanowienia k. 446 – 448), a następnie przedstawieniu w dniu 13 kwietnia 2018 roku przez Prokuraturę Okręgową w Jeleniej Górze zarzutów jednemu z byłych dyrektorów (...) Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia – D. R. dotyczących przekroczenia uprawnień, mającego na celu osiągnięcie korzyści majątkowej na rzecz powodowej kliniki w kwocie (...) złotych.

W związku z prowadzonymi czynnościami dziennikarze gromadzili materiały pochodzące z różnych źródeł, obejmujące w szczególności dokumentację dotyczącą postępowań prowadzonych przez organy ścigania i Narodowy Fundusz Zdrowia, korespondencję prowadzoną pomiędzy pacjentami a powodową kliniką, pisma kierowane do Narodowego Funduszu Zdrowia, odpowiedzi udzielane przez powodową klinikę, dokumentację medyczną i finansową, a także relacje osób korzystających ze świadczeń zdrowotnych udzielanych przez klinikę.

Przedmiotem analizy pozostawały również okoliczności związane z wypowiedzeniem przez Narodowy Fundusz Zdrowia umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej zawartej z powodową kliniką, podejmowanymi następnie działaniami dotyczącymi dalszego obowiązywania kontraktu, przedstawieniem propozycji jego przedłużenia oraz zawarciem aneksu do umowy. Powyższe zagadnienie były przedmiotem postępowań prowadzonych przez organy ścigania oraz postępowań sądowych, których dokumentacja pozostawała w dyspozycji pozwanych na etapie przygotowywania reportażu (postanowienie Prokuratury Rejonowej Warszawy-Woli w Warszawie z dnia 2 października 2017 roku, sygn. akt (...), uzasadnienie postanowienia Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze z dnia 13 kwietnia 2018 roku, sygn. akt (...) k. 445, wydruk ze strony internetowej komunikatu Prokuratury Krajowej i Centrum Informacyjnego Sejmu, w tym wniosek o zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej byłego wiceministra zdrowia T. I. k. 460-463, wydruk wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 20 grudnia 2016 roku wraz z uzasadnieniem, sygn. akt IV C (...) k. 449-459, zeznania D. A. k. 1732v-1733v, zeznania L. R. (1) k. 894-902, wydruki ze stron internetowych k. 50-51, 53, 55-56v, 59-60v, 250).

W toku przygotowywania materiału dziennikarze podejmowali próby nawiązania kontaktu z osobami zaangażowanymi lub powiązanymi z opisywanymi wydarzeniami, tj. T. I., D. R., D. L. i E. G., a przebieg części tych czynności został utrwalony i następnie przedstawiony w wyemitowanym materiale (reportaż „(...)” na płycie CD i DVD, od 00:16:12 do 00:21:00 nagrania k. 39 i 539, stenogram programu „(...)” k. 41-44, zeznania L. R. (1) k. 894-902, bilans publikacji k. 63-69v).

Przed wyemitowaniem reportażu został on poddany kolaudacji z przedstawicielem Telewizji (...) co miało na celu m.in. ustalenie czy jego treść i sposób przygotowania spełnia warunki rzetelności dziennikarskiej. Następnie dziennikarze opublikowali materiały zapowiadające program, obejmujące zwiastun oraz opisy zamieszczone na portalach społecznościowych F. i T., a także youtube.com na kanale pod nazwą „publicystykatvp”. Na etapie promocji materiału przedstawiono klinikę jako placówkę pobierającą od pacjentów dodatkowe środki finansowe pomimo wykonywania świadczeń w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia oraz zapowiadano przedstawienie okoliczności dotyczących zawierania z pacjentami umów darowizny i działań podejmowanych przez osoby pełniące funkcje publiczne w związku z utrzymaniem kontraktu zawartego z Narodowym Funduszem Zdrowia. W materiałach promocyjnych posłużono się m. in. sformułowaniami: „(…) wyciągnęła od pacjentów dodatkowe (...) złotych”, „obowiązkowe darowizny za refundowane zabiegi”, „(…) jak T. I. (...) załatwił kontrakt placówce (…)” oraz „naciski ministra na korzyść okrytej złą sławą kliniki (…)”. W opisie programu wskazano ponadto, że reporterzy (...) podjęli trop „dobrowolnych wpłat” dokonanych przez pacjentów na rzecz prywatnej kliniki wykonującej zabiegi w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia, a także zapowiedziano przedstawienie okoliczności, zgodnie z którymi pomimo pobierania od pacjentów „dobrowolnych datków” w Ministerstwie Zdrowia „lobbowano na rzecz zapewnienia tej placówce kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia” (wydruki stron internetowych – materiały promocyjne k. 31-34, zwiastun programu na płycie CD k. 35, zeznania D. A. k. 1732v-1733v).

Przed emisją materiału L. R. (1), dziennikarz uczestniczący w przygotowaniu spornego materiału, analizował dokumentację dotyczącą działalności (...), weryfikował uzyskane informacje oraz podejmował czynności zmierzające do uzyskania stanowiska osób, których reportaż dotyczył. W toku przygotowywania reportażu rozmawiał również z wieloma pacjentami korzystającymi ze świadczeń tej kliniki. Począwszy od 24 kwietnia 2018 roku kilkukrotnie zwracał się on do (...) drogą mailową z prośbą o udzielenie wypowiedzi przed kamerą oraz ustosunkowanie się do szczegółowych pytań dotyczących zagadnień planowanych do przedstawienia w materiale ( wydruki wiadomości e-mail k. 76, k. 467 - 473).

W imieniu (...) kontakt z L. R. (1) utrzymywał L. I. - specjalista do spraw public relations. Współpracował on z kliniką i reprezentował ją w kontaktach z mediami. W imieniu kliniki nie wyraził zgody na udzielenie wypowiedzi przed kamerą, uzasadniając to obawą przed możliwością wykorzystania wypowiedzi w sposób nieoddający stanowiska kliniki oraz organizacją pracy placówki ( zeznania L. I. k. 923-934).

W dniu 27 kwietnia 2018 roku (...) poinformowała, że z uwagi na napięty grafik przedstawicieli kliniki nie będą mogli wystąpić osobiście w programie. Ponadto w dniu 16 maja 2018 roku L. R. (1) udał się wraz z operatorem kamery do siedziby kliniki, gdzie podejmował próby osobistego kontaktu z L. I. z biura prasowego. Finalnie udało im się porozmawiać jedynie telefonicznie, przy czym część tej rozmowy została następnie opublikowana w programie. Pomimo ponawiania próśb przedstawiciele (...) nie wyrazili zgody na udział w nagraniu i przekazując jedynie pisemne stanowisko, w którym nie ustosunkowali się do wszystkich wątpliwych kwestii. Z uwagi na ograniczony czas antenowy w materiale przedstawiono jedynie fragment tego oświadczenia ( oświadczenie k. 73, oświadczenie k. 74; wydruk wiadomości e-mail k. 78; wydruki wiadomości e-mail k. 467 – 473, zeznania świadka L. R. (1) k. 894-902).

Po publikowaniu materiałów promocyjnych doszło w dniu 17 maja 2018 roku do emisji reportaż na antenie programu (...) 1. Jego narracja została oparta na dwóch wzajemnie powiązanych wątkach. Wprowadzającą część materiału, stanowiącą niewielką część programu, poświęcono działalności ww. kliniki, przedstawiając relacje pacjentów oraz okoliczności związane z pobieraniem od nich dodatkowych opłat. Zasadnicza część reportażu koncentrowała się natomiast na okolicznościach wypowiedzenia przez Narodowy Fundusz Zdrowia umowy zawartej z ww. kliniką oraz działaniach podejmowanych przez osoby pełniące funkcje publiczne w związku z późniejszym aneksowaniem kontraktu.

We wstępie programu jego prowadząca D. A. odwoływała się do problematyki wykonywania przez powodową klinikę świadczeń finansowanych ze środków publicznych, wskazując na „rzekomo darmowe usługi medyczne”, „konsultację lekarską za (...) złotych” oraz „umowę darowizny podsuniętą pacjentowi na krótko przed zabiegiem okulistycznym”. Jednocześnie postawiono pytanie, „któremu wysokiemu funkcjonariuszowi resortu zdrowia nie przeszkadzały te praktyki i dlaczego”, zapowiadając tym samym dalszą część materiału poświęconą okolicznościom utrzymania kontraktu zawartego przez powodową klinikę z Narodowym Funduszem Zdrowia. W dalszej części materiału narrator wskazywał, że „to nie jest jedyny sposób, w jaki (...) pobierał pieniądze od pacjentów”, a następnie odnosząc się do kontroli przeprowadzonej przez Narodowy Fundusz Zdrowia stwierdził, iż „w 2012 r. sprawą dodatkowego inkasowania pieniędzy od pacjentów zainteresował się Narodowy Fundusz Zdrowia, do którego coraz liczniej napływały skargi”, zaś na podstawie przeprowadzonej analizy wykazano, że powodowa klinika „pobierała bezprawnie opłaty za soczewki” (reportaż „(...)” na płycie CD i DVD k. 39 i 539, stenogram programu „(...) k. 41-44).

W materiale jest też zwrócona uwaga na skalę działalności placówki o czym świadczy stwierdzenie, że odbywa się tam codziennie wiele operacji. Później są przedstawione relacje dwóch pacjentów kliniki oraz dokumentacja zgromadzona przez dziennikarzy. W pierwszej kolejności przedstawiono historię pacjentki Ł. T. (1), która opisała przebieg kwalifikacji do zabiegu okulistycznego, wskazując, iż pozostawała w przekonaniu, że zabieg zostanie wykonany w ramach świadczeń finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. W materiale wykorzystano jej wypowiedź, zgodnie z którą w pierwszym oku wykonano zabieg finansowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia, natomiast w drugim zdecydowano się na zastosowanie u niej rozwiązania ponadstandardowego, tj. soczewki „lepszej jakości”. Dopiero w dniu zabiegu została zapytana o wybór soczewki i poinformowana o możliwości zastosowania soczewki odpłatnej, natomiast wobec braku środków finansowych wszczepiono jej soczewkę refundowaną. Pacjentka opisywała również dalszy przebieg leczenia, wskazując na pogorszenie stanu zdrowia oraz konieczność dalszego leczenia.

Następnie przedstawiono relację drugiego pacjenta - P. V. (1), częściowo w formie inscenizacji. Zaprezentowano okoliczności podpisania przez niego umowy darowizny bezpośrednio przed planowanym zabiegiem okulistycznym, wykorzystując jego wypowiedź, zgodnie z którą „mając do wyboru dokonane zabiegu lub nie, trudno mówić o jakiejkolwiek dobrowolności”. Wskazał on również, że z treścią podpisanej umowy zapoznał się dopiero po odzyskaniu widzenia. Relacje pacjentów były przeplatane komentarzami prowadzącej oraz prezentacją dokumentów zgromadzonych przez dziennikarzy (reportaż „(...)” na płycie CD i DVD k. 39 i 539, stenogram programu „(...)” k. 41-44, zeznania P. V. (1) k. 914-92 i 1384v-13861, zeznania Ł. T. (1) wraz z informacją dla pacjentów i korespondencją pacjentów prowadzoną z kliniką k. 424-431, 1138-1152, 1386-1386v, stanowisko Ł. T. (1) z dnia 11 lutego 2026 k. 1695-1698).

W dalszej części reportażu przedstawiono przebieg kontroli przeprowadzonej przez Narodowy Fundusz Zdrowia, okoliczności wypowiedzenia umowy zawartej z powodową kliniką oraz działania podejmowane w celu dalszego obowiązywania kontraktu. W materiale skoncentrowano się na dokumentach dotyczących korespondencji prowadzonej pomiędzy pełnomocnikiem powodowej kliniki, Ministrem Zdrowia i Narodowym Funduszem Zdrowia, odnosząc je do działań podejmowanych przez ówczesnego sekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia T. I. oraz dyrektora (...) Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia – D. R.. Prowadząca program D. A. m. in. pytała, „czy prywatna klinika może podpisać umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia wbrew szefowi Funduszu i w dodatku z datą wsteczną? Może pod warunkiem, że za sznurki na rzecz tej placówki pociągnie wiceminister zdrowia”, a także, że „naciski T. I. sprawiły, że dyrektor (...) Narodowego Funduszu Zdrowia, D. R., podpisał aneks 31 grudnia 2013 roku, w dodatku z datą wsteczną obowiązywania od 20 grudnia 2013 roku”. Działania te określono jako „lobbowanie na rzecz zawarcia kontraktu” oraz „wywieranie presji na urzędników Narodowego Funduszu Zdrowia”. W materiale przedstawiono ponadto wypowiedzi odnoszące się do okoliczności podpisania aneksu oraz stanowiska Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia D. G. wobec możliwości dalszego obowiązywania kontraktu. W materiale wskazano, że D. G. nie chciała zgodzić się na aneksowanie umowy z kliniką z uwagi na „łamanie przepisów prawa” (reportaż „(...)” na płycie CD i DVD k. 39 i 539, stenogram programu „(...)” k. 41-44, zeznania D. G. k. 1349-(...) ).

Końcową część reportażu poświęcono przedstawieniu działań podejmowanych w celu uzyskania stanowiska (...). Wskazano, że dziennikarz uczestniczący w przygotowaniu materiału zwracał się do niej dwukrotnie o udzielenie wypowiedzi przed kamerą oraz ustosunkowanie się do okoliczności ujawnionych w toku śledztwa dziennikarskiego. W związku z odmową udziału w nagraniu odczytano fragmenty przekazanego przez powoda oświadczenia, w którym m. in. wskazano, że do dnia jego sporządzenia do kliniki nie wpłynęły zarzuty pacjentów dotyczące świadczonych usług medycznych z zakresu okulistyki, natomiast pobieranie opłat za świadczenia nieobjęte finansowaniem przez Narodowy Fundusz Zdrowia stanowiło powszechną praktykę stosowaną przez inne placówki medyczne (reportaż „(...)” na płycie CD i DVD k. 39 i 539, stenogram programu „(...)” k. 41-44, korespondencja mailowa prowadzona z L. R. (1) k. 76-78v i 467-473, oświadczenia powoda z dnia 27 kwietnia 2018 roku i 17 maja 2018 roku k. 71-74v, 77-77v, 79-87v).

Wyrokiem z 5 czerwca 2024 roku Sąd Okręgowy w W., wydanym w sprawie o sygn. akt XII K 27/22, uniewinnił D. R., T. I., jak również członków zarządu (...) - D. F. i P. V. (2), od zarzucanych im czynów. Dotyczyły one m. in. podpisania w dniu 31 grudnia 2013 roku pomiędzy (...) a Narodowym Funduszem Zdrowia aneksu nr (...)-(...) do umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej (...) (...) (...) ( kopia wyroku k. 1434 – 1510; kopia uzasadnienia k. 1625v – 1670v). Wyrok ten nie jest prawomocny ( okoliczność bezsporna).

* * * * * * *

Powyższy stan faktyczny Sąd Okręgowy ustalił na podstawie zgromadzonych w sprawie dokumentów, których autentyczność oraz pochodzenie nie były kwestionowane przez strony, w szczególności dokumentacji medycznej i finansowej, korespondencji prowadzonej pomiędzy stronami, dokumentacji dotyczącej umowy zawartej z Narodowym Funduszem Zdrowia, jak również związanych z kontrolą przeprowadzoną przez (...) Oddział Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia, a także dokumentów pochodzących z postępowań prowadzonych przez organy ściągania oraz postępowań sądowych. Dokumenty te stanowiły podstawę ustalenia przebiegu zdarzeń, przy czym zawarte w części z nich oceny i wnioski podlegały samodzielnej ocenie Sądu w granicach przedmiotu niniejszego postępowania. W odniesieniu do dokumentów, które zostały przedłożone w formie zwykłych kserokopii czy wydruków, strony nie zakwestionowały rzetelności ich sporządzenia, ani nie żądały złożenia przez stronę przeciwną ich oryginałów (zgodnie z art. 129 kpc). Również Sąd badając te je z urzędu nie dopatrzył się w nich niczego, co uzasadniałoby powzięcie jakichkolwiek wątpliwości co do ich wiarygodności i mocy dowodowej, dlatego stanowiły podstawę dla poczynionych w sprawie ustaleń.

Sąd dokonał szczegółowej analizy wszystkich materiałów zgromadzonych w sprawie, obejmujących dowody z dokumentów przedstawionych przez strony, nagrania reportażu, materiałów promujących jego emisję, publikacji internetowych, zeznań świadków oraz pozwanej. Celem tej analizy było ustalenie, czy w spornej publikacji doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda, w szczególności jego renomy i dobrego imienia, oraz ocena dochowania rzetelności dziennikarskiej przy tworzeniu programu. Dowody te pozwoliły na odtworzenie rzeczywistej treści wypowiedzi będących przedmiotem żądania pozwu, jak i sposobu przedstawienia poszczególnych zagadnień oraz kontekstu, w jakim zostały one zaprezentowane odbiorcy.

Sąd dał wiarę zeznaniom świadka D. G. ( k. 1349-1356). Były one obszerne, rzeczowe, wewnętrznie spójne i konsekwentne. Świadek relacjonowała okoliczności, które były jej znane z własnych obserwacji, zachowując odpowiednią chronologię zdarzeń oraz wyraźnie oddzielając fakty od własnych ocen. Jej wypowiedzi nie nosiły cech wyolbrzymiania ani tendencyjności, a sposób składania zeznań świadczył o dążeniu do wiernego odtworzenia przebiegu zdarzeń. Szczególne znaczenie miała ta część zeznań, w której świadek przedstawiła zbieżność czasową pomiędzy odwołaniem jej z pełnionej funkcji Prezesa NFZ z datą wygaśnięciom kontaktu pomiędzy NFZ a (...) (tj. 20 grudnia 2013 roku). Okoliczność ta pozwalała właściwie ocenić wzajemne relacje ww. podmiotów. Równie istotne były zeznania świadka dotyczące istniejących w środowisku medycznym oraz administracyjnym kontrowersji związanych z interpretacją przepisów tzw. ustawy „aneksowej”. Świadek przekonująco wykazała, że zagadnienie to było przedmiotem rzeczywistych sporów interpretacyjnych, co pozostawało w zgodzie z pozostałym materiałem dowodowym i stanowiło ważny kontekst dla oceny spornej publikacji. O wiarogodności tego aspektu zeznań świadczy dodatkowo fakt, że kwestia dopuszczalności zawarcia aneksu była kanwą postępowania karnego o XII K 27/22 toczącego się przed Sądem Okręgowym w Warszawie.

W odniesieniu do zeznań pacjentów powodowej kliniki Sąd miał na uwadze, że dotyczyły one indywidualnych doświadczeń związanych z leczeniem, jednak pozostawały zgodne z przedstawioną przez nich uprzednio dokumentacją oraz korespondencją prowadzoną z powodową kliniką. Na wiarę zasługiwały zeznania świadka Ł. T. (1) ( k. 1138-1142 i 1386-1386v), która udzieliła także wypowiedzi w spornym materiale prasowym pod własnym imieniem i nazwiskiem. Sąd dostrzegł, że świadek przedstawiała zdarzenia z dużym subiektywizmem, co pozostawało w oczywistym związku z jej osobistymi doświadczeniami dotyczącymi leczenia oraz nieudanego zabiegu medycznego. Emocjonalny charakter wypowiedzi nie stanowił jednak samoistnej podstawy do odmowy wiarygodności tym zeznaniom. Przeciwnie, był on zrozumiały w świetle doświadczeń życiowych świadka. Wymagał jedynie zachowania szczególnej ostrożności przy ocenie tych fragmentów wypowiedzi, które zawierały subiektywne oceny lub przypuszczenia. W zakresie przedstawienia przebiegu zdarzeń oraz okoliczności mających znaczenie dla tła sprawy zeznania świadka były spójne, logiczne i znajdowały potwierdzenie w innych dowodach. Z tego względu Sąd uznał je za wartościowy materiał dowodowy, przede wszystkim dla odtworzenia kontekstu faktycznego, w którym doszło do powstania spornego materiału prasowego.

Sąd dał również wiarę zeznaniom świadka P. V. (1) ( k. 914-921, k. 1384v-1386). Świadek w sposób rzeczowy opisał praktykę pobierania od pacjentów tzw. darowizn pozostających w związku z udzielaniem świadczeń medycznych. Relacja ta była konsekwentna i pozbawiona wewnętrznych sprzeczności. Jej wiarygodność została ponadto istotnie wzmocniona przez dowód z dokumentu w postaci kopii umowy darowizny znajdującej się w aktach sprawy ( k. 917). Dokument ten stanowił obiektywne potwierdzenie okoliczności opisywanych przez świadka, eliminując możliwość uznania, że relacjonowane przez niego zdarzenia miały charakter odosobniony lub hipotetyczny. W rezultacie zeznania świadka P. V. (1) należało uznać za istotny element materiału dowodowego służącego ustaleniu rzeczywistego funkcjonowania mechanizmu pobierania darowizn od pacjentów.

Sąd uznał za wiarygodne w przeważającej części zeznania świadka L. I. ( k. 923-934) - specjalisty do spraw public relations współpracującego z powodem. Świadek ten w sposób jednoznaczny potwierdził, że pomiędzy przedstawicielami redakcji, a powodem, dochodziło do licznych kontaktów przed publikacją materiału, a komunikacja była prowadzona wielotorowo. Okoliczność ta pozostawała zgodna zarówno z dokumentacją zgromadzoną w sprawie, jak i z zeznaniami pozostałych świadków. Jednocześnie analiza całokształtu materiału dowodowego prowadzi do wniosku, że przyjęta przez powoda strategia komunikacyjna polegała na kontrolowaniu zakresu i formy przekazywanych informacji oraz unikaniu wypowiedzi audiowizualnych. Zeznania świadka nie dostarczyły jednak przekonującego wyjaśnienia przyczyn odmowy udzielenia wypowiedzi przed kamerą, a jedynie potwierdziły, że taka strategia została świadomie przyjęta. W konsekwencji okoliczność niewykorzystania możliwości przedstawienia stanowiska w materiale nie może zostać przypisana działaniom pozwanych.

Sąd dał również wiarę zeznaniom świadka L. R. (1) ( k. 894-902), dziennikarza uczestniczącego w przygotowaniu spornego materiału. Zeznania te były szczegółowe, uporządkowane i konsekwentne. Mimo stosunkowo szerokiego powołania się na tajemnicę dziennikarską, świadek obszernie opisał proces przygotowywania reportażu, wskazując poszczególne etapy gromadzenia materiału, weryfikacji informacji oraz podejmowanych prób uzyskania stanowiska powoda. W szczególności podkreślił liczbę kontaktów podejmowanych z powodem przed publikacją materiału oraz ich różnorodny charakter. Wiarygodność tej relacji została dodatkowo potwierdzona zgromadzoną w aktach sprawy korespondencją elektroniczną ( k. 76-78v, k. 467-473). Dokumenty te stanowiły obiektywny zapis przebiegu komunikacji pomiędzy stronami. Co szczególnie istotne, wiadomości były kierowane do powoda z odpowiednim wyprzedzeniem przed planowaną emisją materiału, zapewniając mu realną możliwość przedstawienia swojego stanowiska oraz odniesienia się do stawianych zarzutów. Okoliczność ta ma doniosłe znaczenie z punktu widzenia oceny rzetelności i staranności dziennikarskiej, albowiem przeczy twierdzeniom, że powodowi odmówiono prawa do wypowiedzi lub stworzono jedynie iluzoryczną możliwość zajęcia stanowiska.

Sąd nie miał także zastrzeżeń do zeznań świadka L. R. (2) ( k. 907-911) w zakresie okoliczności wynikających z wykonywanych przez nią obowiązków służbowych oraz posiadanej wiedzy o funkcjonowaniu powodowej kliniki. Były one spójne i korespondowały z pozostałym materiałem dowodowym. Jednocześnie Sąd miał na uwadze, że świadek nie uczestniczyła w czynnościach związanych z przedłużeniem i aneksowaniem umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia, wobec czego jej zeznania nie mogły stanowić podstawy ustaleń faktycznych w tym zakresie. Ograniczoną wartość dowodową miały natomiast jej wypowiedzi dotyczące praktyk stosowanych przez inne podmioty lecznicze w zakresie pobierania opłat w formie darowizn, albowiem w tym zakresie prezentowała własne spostrzeżenia i oceny. Nie były to jednak okoliczności wynikające z osobistego udziału w zdarzeniach będących przedmiotem niniejszego postępowania.

Na obdarzenie walorem wiarygodności zasługiwały również zeznania świadka B. H. ( k. 886-893). Dysponowała ona obszerną wiedzą specjalistyczną z zakresu funkcjonowania systemu ochrony zdrowia, ponadto przedstawiła rzeczowy opis standardów wykonywania zawodu przez powoda oraz wysoko oceniła jego kompetencje medyczne. W tej części jej zeznania Sąd uznał za wiarygodne, choć jednocześnie miały one ograniczone znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. Zasadniczy przedmiot niniejszego postępowania nie dotyczył bowiem oceny kwalifikacji zawodowych pracowników powoda ani jakości udzielanych przez niego świadczeń zdrowotnych. Istotne znaczenie miała natomiast ta część zeznań świadka, w której trafnie wskazała ona, że w rzeczywistości nie istnieją świadczenia medyczne całkowicie „darmowe”. Trafnie podkreśliła, że nawet świadczenia finansowane w ramach publicznego systemu ochrony zdrowia są bowiem pokrywane ze środków publicznych pozostających w dyspozycji Narodowego Funduszu Zdrowia, pochodzących ze składek zdrowotnych oraz innych danin publicznych. Tym samym pacjent nie ponosi wprawdzie bezpośredniego kosztu świadczenia w chwili jego udzielania, jednak świadczenie to niewątpliwie wiąże się z określonym nakładem finansowym ponoszonym ze środków publicznych. W tym zakresie zeznania świadka de facto potwierdzały jedną z podstawowych tez przedstawionych w kwestionowanym materiale prasowym, zgodnie z którą można mówić o „rzekomo darmowych świadczeniach medycznych”. Okoliczność ta wzmacniała ocenę, że przekaz zawarty w materiale odpowiadał rzeczywistym mechanizmom finansowania publicznej ochrony zdrowia i nie stanowił przejawu manipulacji faktami. Odmiennie należało natomiast ocenić tę część zeznań, w której świadek przedstawiała własną ocenę rzetelności reportażu oraz sposobu działania pozwanych. Wypowiedzi te miały charakter ocen i subiektywnych przekonań świadka, pozostających poza zakresem okoliczności wymagających ustalenia w niniejszej sprawie.

Zeznania pozwanej D. A. ( k. 1732v-1733v) były obszerne, wyczerpujące i zasadniczo zbieżne z pozostałym materiałem dowodowym, dlatego zostały obdarzone przez Sąd walorem wiarygodności. Pozwana dziennikarka wykazała znajomość nie tylko samego materiału, ale również szerszego znaczenia tematyki finansowania usług medycznych ze środków publicznych. Wyjaśniła także przekonująco przyczyny zainteresowania mediów powyższym tematem oraz kontekst publiczny, w którym powstał. Zeznania pozwanej były istotne szczególnie w zakresie prezentowania procesu przygotowania reportażu – pokazały, jakie działania zostały podjęte w celu weryfikacji informacji, jak materiał był redagowany oraz jakie źródła i dane zostały wykorzystane. Sąd uznał, że te zeznania miały kluczowe znaczenie dla zrozumienia intencji autorki i wykazały dochowanie standardów rzetelności dziennikarskiej.

Sąd Okręgowy zważył, co następuje :

Powództwo nie jest zasadne i nie zasługuje uwzględnienie. Podstawę merytorycznego rozstrzygnięcia podjętego w niniejszej sprawie stanowił materiał procesowy (tzn. fakty i dowody) zebrany w toku postępowania, o czym przesądza treść art. 316 § 1 i art. 327 1 § 1 ustawy z dnia 17 listopada 1964 roku – Kodeks postępowania cywilnego (tj. Dz. U. z 2026 roku, poz. 468, powoływany dalej w skrócie jako kpc). Jednak zgodnie z art. 6 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 roku – Kodeks cywilny (tj. Dz. U. z 2026 roku, poz. 795 ze zm., powoływany dalej w skrócie jako kc) oraz art. 232 kpc to strony obowiązane są wskazywać dowody dla stwierdzenia faktów, z których wywodzą skutki prawne. Powyższe przepisy stanowią normatywną podstawę zasady kontradyktoryjności, zgodnie z którą ciężar dowodu spoczywa na stronach postępowania cywilnego. To one są wyłącznym dysponentem toczącego się postępowania, do nich należy gromadzenie materiału i wreszcie to one ponoszą odpowiedzialność za jego wynik ( vide: uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 17 grudnia 1996 roku, I CKU 45/96, OSNC 1997, nr 6-7, poz. 76, str. 37).

Zasady te ulegają jednak istotnej modyfikacji w sprawach o naruszenie dóbr osobistych. Rozpoznając tego rodzaju sprawę Sąd w pierwszej kolejności musi bowiem zbadać, czy w ogóle doszło do naruszenia dobra osobistego, a dopiero w przypadku pozytywnej odpowiedzi stwierdzić, czy działania pozwanego było bezprawne. Dowód, że dobro osobiste zostało zagrożone lub naruszone, ciąży na osobie poszukującej ochrony prawnej. Natomiast na podmiocie, który podjął działanie zagrażające dobru osobistemu innej osoby lub naruszające to dobro, spoczywa ciężar dowodu, że nie było ono bezprawne ( vide: wyrok Sądu Najwyższego z 17 czerwca 2004 roku, V CK 609/03, Legalis nr 81648).

Podstawę materialnoprawną dochodzonych przez powoda roszczeń stanowiły przepisy art. 23 - 24 kc, regulujące ochronę dóbr osobistych. Zgodnie z art. 23 kc dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Stosownie do art. 43 kc do ochrony dóbr osobistych osób prawnych stosuje się odpowiednio przepisy o ochronie dóbr osobistych osób fizycznych.

Dobra osobiste osób prawnych to wartości niemajątkowe, dzięki którym osoba prawna może funkcjonować zgodnie z zakresem swoich działań (wyrok Sądu Najwyższego z 14 listopada 1986 roku, II CR 295/86, OSNCP 1988/2/40. Natura konstrukcji osoby prawnej, czyli tworu o charakterze abstrakcyjnym, powoduje, iż nie wszystkie dobra osobiste właściwe osobom fizycznym mogą być przypisane osobom prawnym. Takie bowiem wartości, jak zdrowie, wolność, godność, sumienie, uczucia religijne, wizerunek, czyli dobra osobiste właściwe osobom fizycznym, pozostaną poza zakresem dóbr przynależnych osobom prawnym. Do dóbr osobistych charakteryzujących osoby prawne należy natomiast zaliczyć ich nazwę (firmę) oraz odbiór w świadomości społecznej czy inaczej mówiąc renomę, dobre imię, reputację przedsiębiorstwa w przypadku podmiotów prowadzących działalność gospodarczą.

W niniejszej sprawie powód twierdził, że działania pozwanych godziły w jego dobra osobiste w postaci dobrego imienia, renomy, dobrej opinia oraz reputacji. Według art. 24 § 1 kc ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne, a w razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie; na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Zgodnie zaś z art. 448 § 1 kc w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia.

Pojęcie bezprawności oznacza ujemną ocenę zachowania się opartą na sprzeczności tego zachowania z szeroko pojętym porządkiem prawnym, a więc na sprzeczności z obowiązującymi przepisami ustawy bądź regułami wynikającymi z zasad współżycia społecznego. Bezprawność obejmuje zachowanie obiektywnie nieprawidłowe. Przy ustaleniu bezprawności rozważeniu podlega stosunek, w jakim pozostaje dane zachowanie względem obowiązujących reguł postępowania ( vide: uzasadnienie wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 7 czerwca 2013 roku, I ACa 1584/12, Lex nr 1327625, uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 24 sierpnia 2011 roku, IV CSK 587/10, LEX nr 1129156). Bezprawność zostaje wyłączona w razie działania w ramach porządku prawnego, wykonywania prawa podmiotowego, obrony interesu zasługującego na ochronę, czy też w razie zezwolenia uprawnionego, a nadto bezprawność wyłącza prawdziwość postawionego zarzutu, o ile dotyczył faktów. Dla oceny czy mamy do czynienia z bezprawnym naruszeniem dobra osobistego istotne jest nadto rozróżnienie czy kwestionowane wypowiedzi są twierdzeniami o faktach, czy też są to oceny, opinie, sądy. Jeżeli twierdzenia o faktach dotyczą osoby, istotne staje się, czy fakty te są prawdziwe (uzasadnienie ww. wyroku Sądu Najwyższego z dnia 24 sierpnia 2011 roku, wyroki Sądu Najwyższego: z dnia 24 czerwca 2015 roku, II PK 207/14, LEX nr 1794313, z dnia 19 stycznia 2000 roku, II CKN 670/98, LEX nr 51058). Ponadto wypada zaznaczyć, iż w przepisie art. 24 § 1 kc ustanowione zostało domniemanie bezprawności naruszenia dobra osobistego (art. 23 kc), które to domniemanie podlega obaleniu przez wykazanie uprawnienia do określonego działania. Kto zatem twierdzi, że naruszono jego dobro osobiste, musi wykazać tylko tę okoliczność, nie zaś bezprawność zachowania pozwanego.

Ponadto zgodnie z art. 37 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 roku - Prawo prasowe (tj. Dz. U. z 2018 roku, poz. 1914 ze zm.) do odpowiedzialności za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału prasowego stosuje się zasady ogólne, chyba że ustawa stanowi inaczej. Z kolei art. 38 Prawa prasowego stanowi, iż odpowiedzialność cywilną za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału prasowego ponoszą autor, redaktor lub inna osoba, którzy spowodowali opublikowanie tego materiału; nie wyłącza to odpowiedzialności wydawcy. W zakresie odpowiedzialności majątkowej odpowiedzialność tych osób jest solidarna.

W realiach niniejszej sprawy istota sporu nie sprowadzała się do samego faktu emisji reportażu ani wykorzystania przez pozwanych określonych dokumentów i informacji. Bezsporne pozostawało, że sporny materiał został wyemitowany, zaś jego treść obejmowała wypowiedzi wskazane przez powoda jako rzekomo naruszające jego dobra osobiste. Spór dotyczył natomiast tego, czy przekaz zawarty w reportażu oraz towarzyszących mu materiałach promocyjnych prowadził do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych powoda, a w konsekwencji – czy uzasadniał udzielenie ochrony przewidzianej w art. 24 kc. W kontekście rozstrzygnięcia, czy doszło do naruszenia dobrego imienia powodowej kliniki istotne było wyczerpujące rozważenie znaczenia użytych słów i sformułowań, z uwzględnieniem ich konotacji i odniesień. Trzeba było ponadto wziąć pod uwagę kontekst sytuacyjny lub rodzaj wypowiedzi, w której słowa te zostały użyte i zastosowany środek komunikacji. Dla oceny zasadności roszczeń konieczne było uwzględnienie całokształtu treści reportażu, w jakim zostały one zaprezentowane przeciętnemu odbiorcy.

Ocena bezprawności działania pozwanych w świetle konstytucyjnej funkcji prasy

W realiach niniejszej sprawy powództwo zostało skierowane przeciwko dziennikarce D. A. oraz nadawcy programu telewizyjnego, tj. Telewizji (...) spółce akcyjnej z siedzibą w W., a więc podmiotom wykonującym konstytucyjnie chronioną działalność prasową. Sąd miał na uwadze, że dochodzona przez powoda ochrona dóbr osobistych pozostawała w kolizji z konstytucyjnie oraz konwencyjnie chronioną wolnością prasy i innych środków społecznego przekazu. Jednakowa jest ranga obu praw i poziom udzielanej im ochrony, co oznacza, że żadnemu z nich nie można przyznać pierwszeństwa i żadne z nich nie ma charakteru absolutnego. Gdy podnosi się, że prawo do wolności wypowiedzi może w określonych sytuacjach podlegać ograniczeniom ze względu na inne prawa, należy pamiętać, iż w konkretnych okolicznościach może zdarzyć się, że prawo do ochrony czci będzie musiało ustąpić prawu do wolności słowa. W stanie takiej równowagi kolizja pomiędzy prawem do wolności słowa oraz prawem społeczeństwa do informacji, a prawem jednostki do ochrony czci będzie dlatego zawsze rozwiązywana w okolicznościach konkretnej sprawy ( vide: uchwała 7 sędziów Sądu Najwyższego z 18 lutego 2005 roku, III CZP 53/04, OSNC 2005/7-8/114 oraz wyroki Sądu Najwyższego: z 15 marca 2018 roku, III CSK 387/16, LEX nr 2510660 i z 12 grudnia 2017 roku, IV CSK 131/17, LEX nr 2439124).

Dlatego dla oceny zasadności żądań dochodzonych pozwem niezbędne było ustalenie, czy przygotowanie i wyemitowanie przedmiotowego materiału w programie telewizyjnym, zawierającego wskazane wyżej treści, było działaniami bezprawnymi. W wypadku, gdy naruszenie dobra osobistego następuje w ramach określonej wypowiedzi, zbadanie, czy naruszenie to jest bezprawne, musi być dokonane przy uwzględnieniu gwarantowanego konstytucyjnie (art. 14 i art. 54 ust. 1 Konstytucji RP) oraz konwencyjnie (art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności) prawa (wolności) wyrażania poglądów.

Jeżeli do naruszenia dobra osobistego doszło w publikacji prasowej, przy stosowaniu art. 24 kc należy ponadto uwzględniać przepisy Prawa prasowego. W demokratycznym państwie prawa prasa pełni funkcję znacznie wykraczającą poza bierne przekazywanie informacji. Jej rolą jest również kontrolowanie działalności osób sprawujących funkcje publiczne, ujawnianie zjawisk budzących uzasadnione zainteresowanie opinii publicznej oraz inicjowanie debaty dotyczącej sposobu funkcjonowania instytucji publicznych. Funkcja ta stanowi jeden z podstawowych mechanizmów społecznej kontroli władzy i pozostaje pod szczególnie silną ochroną konstytucyjną.

W kontekście relacji dóbr osobistych do publikacji dziennikarskich należy przytoczyć art. 6 ust. 1 oraz art. 41 ustawy Prawo prasowe. Stosownie do tych przepisów prasa jest zobowiązana do prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk. Publikowanie rzetelnych, zgodnych z zasadami współżycia społecznego ujemnych ocen dzieł naukowych lub artystycznych albo innej działalności twórczej, zawodowej lub publicznej służy realizacji zadań określonych w art. 1 ustawy, tj. wolności wypowiedzi i urzeczywistniania prawa obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej i pozostaje pod ochroną prawa.

Punktem odniesienia dla wykładni Prawa prasowego pozostają przede wszystkim normy konstytucyjne statuujące fundamentalne wartości systemu prawa. W szczególności znaczenie mają art. 14 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, gwarantujący wolność prasy i innych środków społecznego przekazu, oraz art. 54 ust. 1 Konstytucji, statuujący wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Jednocześnie jednak wolności te nie mają charakteru absolutnego, co wynika wprost z art. 31 ust. 3 Konstytucji, ustanawiającego zasadę proporcjonalności ograniczeń konstytucyjnych wolności i praw. W przeciwnym biegunie aksjologicznym pozostają art. 30 Konstytucji, wyrażający zasadę ochrony godności człowieka jako źródła wolności i praw, oraz art. 47 Konstytucji, gwarantujący ochronę życia prywatnego oraz dobrego imienia.

Dlatego Prawo prasowe określa powinności dziennikarza, przypisując mu obowiązek szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych (art. 12 ust. 1 pkt 1) oraz działania zgodnie z etyką zawodową i zasadami współżycia społecznego (art. 10 ust. 1). W orzecznictwie Sądu Najwyższego przesądzono, że naruszająca cudze dobra osobiste wypowiedź dziennikarza o faktach, choćby była nieprawdziwa, nie jest bezprawna, jeżeli przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych działał w obronie społecznie uzasadnionego interesu oraz wypełnił obowiązek zachowania szczególnej staranności i rzetelności (uchwała 7 sędziów SN z 18 lutego 2005 roku, sygn. III CZP 53/04, OSNC 2005/7-8/114, podobnie uznał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 28 września 2011 roku, sygn. akt I CSK 33/11, oraz Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 23 marca 2018 roku, I ACa 2078/16).

W wypadku publikacji prasowych społecznie uzasadniony interes wyraża się przede wszystkim w urzeczywistnianiu zasad jawności życia publicznego i prawa społeczeństwa do informacji. Dotyczy on sfery „życia publicznego”, a więc takiej, w ramach której można mówić o istnieniu potrzeby otwartej debaty publicznej ważnej w demokratycznym społeczeństwie, jak i o takim prawie do uzyskiwania informacji, które wymaga realizacji przez środki masowego przekazu. Potrzeba ważnej debaty publicznej ujawnia się zasadniczo w sferze działalności osób pełniących funkcje publiczne, gdyż ich działanie wywiera wpływ na kształtowanie życia społeczeństwa i stanowi podstawę usprawiedliwionego zainteresowania społeczeństwa i związanego z nim prawa do uzyskiwania informacji.

Natomiast w celu stwierdzenia, czy dziennikarz spełnił obowiązek wynikający z art. 12 ust. 1 Prawa prasowego, czyli zachował szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, najistotniejsze znaczenie ma – na etapie zbierania materiałów prasowych – rodzaj i rzetelność źródła informacji - dziennikarz nie powinien opierać się na źródle, którego obiektywizm lub wiarygodność budzi wątpliwości. Ponadto konieczne jest sprawdzenie zgodności z prawdą uzyskanych informacji przez sięgnięcie do wszystkich innych dostępnych źródeł i upewnienie się co do zgodności informacji z innymi znanymi faktami oraz umożliwienie osobie zainteresowanej ustosunkowania się do uzyskanych informacji, zaś na etapie wykorzystania materiałów prasowych – wszechstronne, a nie selektywne przekazanie informacji, przedstawienie wszystkich okoliczności i niedziałanie pod z góry założoną tezę, a także rozważenie powagi zarzutu, znaczenia informacji z punktu widzenia usprawiedliwionego zainteresowania społeczeństwa oraz potrzeby (pilności) publikacji. Przekaz powinien być obiektywny i całościowo przedstawiający dane zagadnienie, tak aby każdy czytelnik w oparciu o przedstawione informacje mógł wypracować swoje zdanie, a nie wybiórczy i stronniczy ( vide: wyrok Sądu Najwyższego z 30 czerwca 2017 roku, sygn. akt I CSK 603/16, LEX nr 2433075, wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 12 października 2016 roku, I ACa 577/16, LEX nr 2295689 i Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 16 czerwca 2021 roku, I ACa 282/21, LEX nr 3240361).

W przypadku wypowiedzi ocennych, których nie da się zweryfikować według kryterium prawdziwości lub fałszu, warunkiem ich zgodności z prawem jest rzetelność oceny. Znaczenie wówczas mają motywy, którymi kierowała się osoba rozpowszechniająca ocenę czy opinię. Potrzebne jest zatem ustalenie, czy celem jej działania było dokuczenie osobie, której dotyczą wyrażone sądy, jej poniżenie bądź podważenie jej dobrej opinii, którą się cieszy, czy też celem tym była obrona uzasadnionego interesu społecznego ( vide: wyrok Sądu Najwyższego z 26 sierpnia 2009 roku, I CSK 528/08, Legalis nr 274091). Dlatego jeśli chodzi o wypowiedzi zawierające ocenę, to ochronie podlegają tylko takie wypowiedzi ujemne które mają wystarczającą podstawę faktyczną (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 stycznia 2013 roku, IV CSK 270/12, OSNC 2013, nr 7 - 8, poz. 94). Ponadto cecha rzetelności krytyki wyraża się w podawaniu informacji opartych na faktach, a przekroczenie granic dopuszczalnej krytyki następuje, gdy sprawca świadomie formułuje oceny nie mające obiektywnych podstaw (podobnie uznał Sąd Najwyższy w wyroku z 21 stycznia 2025 roku, II CSKP 142/23, OSNC 2025 nr 6, poz. 66).

Dodatkowo należy także podkreślić, że o ile leży w interesie społecznym krytyka realizująca wolność wypowiedzi i formułowanie ocen, to jednak ochrona swobody wypowiedzi nie może posuwać się do insynuowania niewłaściwego postępowania, czy formułowania negatywnych opinii kiedy fakty nie dają ku temu podstaw (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 14 marca 2014 roku, I ACa 1322/13, Legalis nr 993610). Prawo do krytyki, w tym krytyki zachowania osób sprawujących funkcje publiczne czy urzędowe, nie może być jednak wykonywane w taki sposób, aby naruszało bezprawnie dobre imię lub cześć krytykowanego. Przekraczając granice wyznaczające legalność krytyki (satyry), dziennikarz naraża się na poniesienie odpowiedzialności za naruszenie cudzych, prawem chronionych, dóbr osobistych. Także więc krytyka i satyra podlega ocenie z punktu widzenia zasad współżycia społecznego i rzetelności ( vide: wyrok Sądu Najwyższego z 25 marca 2019 roku, I CSK 25/18, Legalis nr 1888914).

Przenosząc powyższe rozważania na grunt niniejszej sprawy nie sposób podzielić stanowiska powoda, jakoby pozwani przygotowując sporny reportaż, naruszyli standard szczególnej staranności i rzetelności dziennikarskiej. Analiza całokształtu zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego prowadzi do wniosku, że pozwanym dziennikarce i nadawcy, uczestniczącym w przygotowaniu oraz publikacji spornego reportażu w programie telewizyjnym, nie można odmówić szczególnej staranności i rzetelności, zarówno przy zbieraniu informacji, jak i przy ich wykorzystaniu w wyemitowanym reportażu.

W odniesieniu do sposobu prowadzenia przez powodową klinikę działalności polegającej na udzielaniu świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, okoliczności związanych z pobieraniem od pacjentów dodatkowych opłat za wykonywane zabiegi okulistyczne, wypowiedzeniem, a następnie aneksowanej umowy zawartej z Narodowym Funduszem Zdrowia oraz działań przypisywanych osobom pełniącym funkcje publiczne w związku z tymi wydarzeniami, można z pewnością mówić o potrzebie otwartej debaty publicznej ważnej w demokratycznym społeczeństwie oraz o prawie społeczeństwa do informacji, realizowanym najpełniej przez środki masowego przekazu. Sąd stoi na stanowisku, że w okolicznościach niniejszej sprawy zakres dopuszczalnej krytyki działalności powodowej kliniki należało oceniać szerzej, a ochronę – słabiej, aniżeli w odniesieniu do podmiotów, których działalność nie pozostaje związana z wykonywaniem zadań finansowanych ze środków publicznych. Nie oznacza to oczywiście wyłączenia ochrony dóbr osobistych powoda, lecz konieczność uwzględnienia szczególnej roli prasy w informowaniu o sprawach pozostających w sferze uzasadnionego zainteresowania publicznego. W toku procesu nie ujawniono okoliczności, które wskazywałyby, że rzeczywistym celem działania dziennikarki lub nadawcy było zdyskredytowanie kliniki i naruszenie jej dóbr osobistych, a nie realizacja ważnego interesu społecznego.

Wbrew stanowisku prezentowanemu przez powoda nie sposób również przyjąć, aby pozwani przystąpili do publikacji materiału bez umożliwienia powodowi przedstawienia własnego stanowiska, ograniczając się wyłącznie do przedstawienia informacji pochodzących od osób krytycznie oceniających działalność kliniki. Zgromadzony materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, że jeszcze na etapie przygotowania reportażu zwrócono się kilkukrotnie do powodowej kliniki o odniesienie się do wszystkich zagadnień objętych prowadzonym śledztwem dziennikarskim. Nie poprzestano przy tym na skierowaniu ogólnej prośby o komentarz, lecz wskazano zakres okoliczności, które miały zostać przedstawione odbiorcom, stwarzając powodowi realną możliwość ustosunkowania się do planowanej publikacji jeszcze przed jej emisją.

Doniosłego znaczenia nabiera również fakt, że kontakt nie został podjęty dopiero bezpośrednio przed emisją programu, wyłącznie dla zachowania pozorów dochowania obowiązków wynikających z Prawa prasowego. Przeciwnie – działania dziennikarzy zostały podjęte z odpowiednim wyprzedzeniem czasowym, tj. 24 kwietnia 2018 roku, podczas gdy emisja programu miała miejsce 17 maja 2018 roku ( wydruk wiadomości e-mail k. 76 – 78, wydruki wiadomości e-mail k. 467 - 473), a więc ponad 3 tygodnie. Pozwani nie oczekiwali od powoda natychmiastowej reakcji, ani nie stworzyli sytuacji w której możliwość przedstawienia stanowiska miałaby charakter wyłącznie iluzoryczny. Przeciwnie, powód dysponował czasem pozwalającym zarówno na analizę kierowanych do niego pytań, jak i przygotowanie odpowiedzi bądź podjęcie decyzji o udzieleniu wypowiedzi przed kamerą – o co był proszony dwukrotnie. Co znamienne – powód współpracował w tym czasie ze specjalistą od public relations – L. I..

Nie można abstrahować od tego, że po uzyskaniu odmowy udziału przed kamerami pozwani nie zrezygnowali z dalszych prób uzyskania stanowiska powodowej kliniki. Zwrócili się do powoda ponownie, podtrzymując gotowość przedstawienia jego stanowiska w przygotowanym materiale. Podjęli działania zmierzające do skonfrontowania zgromadzonego materiału z wyjaśnieniami powoda, stwarzając mu rzeczywistą możliwość odniesienia się do wszystkich zarzutów, przedstawienia własnej wersji wydarzeń, zakwestionowania ustaleń dziennikarzy lub wyjaśnienia okoliczności budzących zainteresowanie opinii publicznej. Trudno wyobrazić sobie dalej idącą realizację obowiązku zapewnienia stronie możliwości wypowiedzi. Fakt, że przedstawiciele powoda z takiej możliwości nie skorzystali albo uczynili to w ograniczonym zakresie, nie może następnie prowadzić do przypisania dziennikarzom naruszenia dóbr osobistych. Dopiero wobec odmowy udziału przed kamerami wykorzystano przygotowane przez powoda pisemne oświadczenie, którego fragmenty zostały przytoczone w końcowej części reportażu. Odbiorcy umożliwiono tym samym zapoznanie się również ze stanowiskiem prezentowanym przez powoda. Co więcej, kontakt ten nie ograniczał się jedynie do korespondencji elektronicznej. L. R. (1) podejmował również kontakt telefoniczny z przedstawicielem powoda L. I. – specjalistą od public relations ( zeznania L. R. (1) k. 894-902; zeznania L. I. k. 923-934).

Prawo do wypowiedzi jest uprawnieniem osoby zainteresowanej, ale nie może być przekształcone w instrument umożliwiający blokowanie publikacji materiałów dotyczących kwestii istotnych społecznie. Osoba, której działalność zawodowa lub gospodarcza jest przedmiotem zainteresowania opinii publicznej, może oczywiście odmówić udziału w materiale lub nie udzielić odpowiedzi, jednak konsekwencją takiej decyzji nie może być automatyczne przyjęcie, że każda późniejsza publikacja jest nierzetelna lub jednostronna. Przeciwnie - jeżeli powód miał możliwość przedstawienia swojego stanowiska, lecz z tej możliwości nie skorzystał, brak jego komentarza jest wynikiem jego decyzji, a nie skutkiem działań pozwanych.

Okoliczność ta ma szczególne znaczenie przy ocenie bezprawności działania pozwanych. Nie sposób bowiem racjonalnie twierdzić, iż autorzy materiału zmierzali do celowego naruszenia dóbr osobistych powoda, skoro jednocześnie podejmowali liczne działania mające umożliwić mu zaprezentowanie własnego stanowiska. Działania takie pozostają wręcz przeciwieństwem zamiaru jednostronnego przedstawienia sprawy.

Ocena dochowania przez pozwanych obowiązków wynikających z art. 12 ust. 1 pkt 1 Prawa prasowego nie może abstrahować od rzeczywistego sposobu przygotowania spornego reportażu. Nie bez znaczenia pozostaje okoliczność, że czynności podejmowane przez autorów materiału nie miały charakteru incydentalnego ani ograniczonego do pozyskania pojedynczych informacji, lecz stanowiły element wieloetapowego procesu weryfikacji uzyskanych wiadomości oraz konfrontowania ich z dostępnymi źródłami. Analiza zgromadzonego materiału dowodowego prowadzi do wniosku, że autorzy programu nie oparli swoich ustaleń na pojedynczych, nieweryfikowanych informacjach ani anonimowych pogłoskach. Przeciwnie, materiał został przygotowany z wykorzystaniem wielu wzajemnie uzupełniających się źródeł informacji, co odpowiada standardowi szczególnej staranności wymaganemu od profesjonalnych dziennikarzy.

Ocena poszczególnych sformułowań kwestionowanych przez powoda

Mając na uwadze przedstawione powyżej rozważania oraz ustalony w niniejszej sprawie stan faktyczny, wskazać należy, że powód upatrywał naruszenia swoich dóbr osobistych przede wszystkim w sformułowaniach wykorzystanych zarówno w materiałach promocyjnych, jak i w wyemitowanym reportażu. W realiach niniejszej sprawy nie sposób przy tym abstrahować od specyfiki reportażu śledczego, w którym przedstawienie faktów przeplata się z komentarzem dziennikarskim oraz ocenami formułowanymi zarówno przez autora materiału, jak i osoby biorące udział w programie. Z tego względu ocena zasadności tych zastrzeżeń nie może jednak polegać na analizie poszczególnych wypowiedzi w oderwaniu od ich kontekstu, celu publikacji oraz całokształtu przedstawionego materiału. Znaczenie przypisywane poszczególnym sformułowaniom należy bowiem odczytywać z uwzględnieniem ich miejsca w strukturze reportażu, sposobu prowadzenia narracji oraz przeciętnego odbioru przez widza.

Nie bez znaczenia pozostaje również zróżnicowany charakter poszczególnych wypowiedzi. Część z nich stanowi twierdzenia odnoszące się do określonych faktów i zdarzeń, podlegających ocenie przez pryzmat zgromadzonego materiału dowodowego, część natomiast ma charakter ocen, komentarzy i publicystycznych sformułowań, stanowiących wyraz stanowiska autorów reportażu lub osób w nim występujących. Różnienie to ma istotne znaczenie dla oceny zasadności zgłoszonych roszczeń, albowiem twierdzenia o faktach podlegają weryfikacji z punktu widzenia ich zgodności z rzeczywistością, natomiast wypowiedzi ocenne uchylają się spod wartościowania w kategoriach prawdy i fałszu. Ich dopuszczalność zależy natomiast od tego, czy znajdują dostateczne oparcie w okolicznościach faktycznych ustalonych przez autora publikacji oraz pozostają w granicach rzeczowej i społecznie uzasadnionej krytyki. Wypowiedzi ocenne, określane również jako sądy wartościujące, nie są wypowiedzeniami deskryptywnymi. Są to wyrażenia zawierające poglądy, opinie, które wartościują pewne stany rzeczy, ale ich nie opisują.

Rozróżnienie na wypowiedzi co do faktów oraz sądy wartościujące od wielu lat przyjmowane jest i akcentowane w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, poczynając od orzeczenia w sprawie O. przeciwko A. (wyrok z 8 lipca 1986, skarga nr 9815/82). Jak wskazuje Trybunał strasburski, w odniesieniu do wypowiedzi ocennych nie jest możliwe przeprowadzenie dowodu prawdy. Nałożenie na dany podmiot prawnego obowiązku wykazywania prawdziwości wygłaszanych opinii i ocen stanowi niedopuszczalną ingerencję w swobodę wypowiedzi ( vide: orzeczenie z 23 maja 1991 r. w sprawie F. przeciwko A., skarga nr 11662/85). W wypadku wypowiedzi ocennych kryterium ich zgodności z prawem stanowi istnienie dostatecznego związku pomiędzy publicznie wyrażanymi opiniami a uzasadniającymi je okolicznościami faktycznymi. Sądy wartościujące, czyli opinie, same w sobie nie dają się wprawdzie weryfikować w kategoriach prawdy i fałszu, jednakże weryfikacji takiej mogą podlegać okoliczności faktyczne stanowiące podstawę ich formułowania. Przy braku dostatecznej podstawy faktycznej wypowiedzi ocennej dochodzi, jak wskazuje Trybunał strasburski, do nadużycia wolności słowa. Sądy wartościujące bowiem opierają się w przeważającej części na pewnych faktach i okolicznościach stanowiących przesłanki ferowanych ocen i wypowiadanych poglądów.

Odnosząc się w pierwszej kolejności do materiałów promujących emisję reportażu wskazać należy, że ich zasadniczym celem było zainteresowanie odbiorcy tematyką przygotowanego programu oraz zapowiedzenie zagadnień, które miały zostać rozwinięte w jego zasadniczej części. Z istoty tego rodzaju przekazy wynika posługiwanie się skrótem myślowym, syntetycznym ujęciem prezentowanych treści oraz bardziej stanowczymi i wyrazistymi sformułowaniami, mającymi zwrócić uwagę odbiorcy problematykę podejmowaną w materiale. Okoliczność ta nie oznacza jednak, że materiały promocyjne pozostają całkowicie oderwane od treści reportażu lub podlegają ocenie w oderwaniu od niego. Przeciwnie, ich funkcją jest zapowiedzenie głównych tez materiały, które następnie zostają rozwinięte i osadzone w szerszym kontekście przedstawionym odbiorcy.

W realiach niniejszej sprawy materiały promujące program koncentrowały się na dwóch zasadniczych zagadnieniach, które następnie stanowiły oś narracyjną reportażu, tj. pobieraniu od pacjentów korzystających z zabiegów wykonywanych w ramach finansowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia oraz okolicznościach związanych z wypowiedzeniem, a następnie aneksowaniem umowy zawartej z Narodowym Funduszem Zdrowia. Użyte w zapowiedziach określenia, tj. „wyciągnęła od pacjentów dodatkowe (...) złotych”, „obowiązkowe darowizny za refundowane zabiegi, konsultacje u okulisty za (...) złotych”, „okryta złą sławą klinika” czy „naciski ministra na korzyść okrytej złą sławą kliniki”, niewątpliwie miały charakter skrótowy oraz publicystyczny, jednak nie funkcjonowały jako samodzielny przekaz. Stanowiły zapowiedź zagadnień, które zostały następnie rozwinięte w zasadniczej części reportażu poprzez przedstawienie relacji pacjentów oraz stanowisk uczestników opisywanych wydarzeń.

Szczególnie zwrot „cieszyć się złą sławą” ma charakter ocenny. Jest to wyrażenie wartościujące, odnoszące się do sposobu postrzegania działalności danego podmiotu. Nie wskazuje ono konkretnego czynu, czasu ani zdarzenia, lecz wyraża opinię autora materiału. Sama okoliczność, że opinia jest niekorzystna, nie oznacza jeszcze jej bezprawności.

Pierwszą grupę zakwestionowanych przez powoda wypowiedzi stanowiły sformułowania odnoszące się do pobierania przez powodową klinikę od pacjentów dodatkowych świadczeń pieniężnych w związku z wykonywaniem zabiegów finansowych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Do tej kategorii należały zarówno określenia wykorzystane w materiałach promujących emisję reportaży, w tym „wyciągnęła od pacjentów dodatkowe (...) złotych”, „obowiązkowe darowizny za refundowane zabiegi, konsultacje u okulisty za (...) złotych”, jak również wypowiedzi zawarte w samym materiale wskazujące na „pobieranie pieniędzy od pacjentów” czy „bezprawne pobieranie opłat za refundowane zabiegi”. Ich użycie nie prowadzi automatycznie do uznania, że pozwani przekroczyli granice dopuszczalnej krytyki. W ocenie Sądu wypowiedzi te, pomimo użycia miejscami publicystycznych, wartościujących i wyrazistych określeń, odnosiły się przede wszystkim do konkretnego zagadnienia faktycznego, tj. praktyki pobierania od pacjentów dodatkowych należności w związku z wykonywaniem świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Jakkolwiek posługują się one skrótem myślowym i mają niewątpliwie bardziej ekspresyjny charakter niż pozostała część reportażu, nie mogą być oceniane w oderwaniu od jego treści. Ich znaczenie nie sposób odczytywać wyłącznie przez pryzmat pojedynczych użytych zwrotów, lecz z uwzględnieniem całokształtu materiału, w którym zostały zestawione z relacjami pacjentów, wynikami kontroli przeprowadzonej przez Narodowy Fundusz Zdrowia, dokumentacją zgromadzoną przez dziennikarzy oraz stanowiskiem powodowej kliniki.

Warto też podkreślić, że w rzeczywistości nie istnieją świadczenia medyczne całkowicie „darmowe”. Trafnie zwróciła na to uwagę świadek B. H. ( k. 886-893) która podkreśliła, że nawet świadczenia finansowane w ramach publicznego systemu ochrony zdrowia są bowiem pokrywane ze środków publicznych pozostających w dyspozycji Narodowego Funduszu Zdrowia, pochodzących ze składek zdrowotnych oraz innych danin publicznych. Tym samym pacjent nie ponosi wprawdzie bezpośredniego kosztu świadczenia w chwili jego udzielania, jednak świadczenie to niewątpliwie wiąże się z określonym nakładem finansowym ponoszonym ze środków publicznych. W tym zakresie zeznania świadka de facto potwierdzały jedną z podstawowych tez przedstawionych w kwestionowanym materiale prasowym, zgodnie z którą można mówić o „rzekomo darmowych świadczeniach medycznych”.

Drugą grupą zakwestionowanych wypowiedzi stanowiły sformułowania odnoszące się do okoliczności wypowiedzenia przez Narodowy Fundusz Zdrowia umowy zawartej z powodową kliniką oraz działań podejmowanych z jej późniejszym aneksowaniem. W tej części reportażu autorzy materiału przedstawili przebieg wydarzeń dotyczących rozwiązania kontraktu, korespondencję prowadzoną pomiędzy przedstawicielami powodowej kliniki, Ministerstwa Zdrowia oraz Narodowego Funduszu Zdrowia, a także dokumenty pozostające w ich dyspozycji na etapie przygotowywania reportażu. Dopiero na tle przedstawionych okoliczności formułowano komentarze odnoszące się do działań podejmowanych przez osoby pełniące funkcje publiczne. W tej części materiału wykorzystano m. in. określenia wskazujące na „naciski” wywierane na przedstawicieli Narodowego Funduszu Zdrowia, „lobbowanie” na rzecz zawarcia kontraktu, „załatwione”, czy też „pociąganie za sznurki” przez ówczesnego sekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia – T. I.. W ocenie Sądu sformułowania miały charakter publicystyczny, dlatego należy odczytywać je w kontekście gatunku programu oraz celu wypowiedzi. Są to zwroty nacechowane emocjonalnie, potoczne, służące wyrażeniu oceny i krytycznej interpretacji określonych zdarzeń. Nie stanowiły twierdzeń opisujących pojedyncze, możliwe do zweryfikowania zdarzenia, lecz miały przede wszystkich charakter ocen odnoszących się do sekwencji przedstawionych wcześniej działań oraz ich znaczenia. Wobec powyższego nie można ich automatycznie traktować jako precyzyjnych ustaleń faktycznych ani jako formalnych zarzutów popełnienia czynu zabronionego.

Przeciętny odbiorca miał zatem możliwość zapoznania się z okolicznościami, na podstawie których autorzy reportażu formułowali własne wnioski oraz komentarze dotyczące działań podejmowanych przez osoby pełniące funkcje publiczne. Wskazane określenia odnosiły się przede wszystkim do działań osób pełniących funkcje publiczne, a nie wyłącznie do działalności powodowej kliniki. Tym samym pozostawały one elementem debaty publicznej dotyczących funkcjonowania organów państwa w zakresie gospodarowania środkami publicznymi przeznaczonymi na finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej, która – jak wskazano wcześniej – korzysta ze szczególnie szerokiej ochrony wynikającej z konstytucyjnej wolności prasy i wolności wypowiedzi. Wolność wypowiedzi obejmuje bowiem również wypowiedzi krytyczne, kontrowersyjne i wyrażające dezaprobatę wobec określonych działań. Ochrona dobrego imienia nie może być rozumiana jako prawo do uniknięcia każdej negatywnej oceny, zwłaszcza gdy dotyczy działalności zawodowej wykonywanej w obszarze zainteresowania społecznego.

Nie można również pominąć okoliczności, że materiał nie został oparty na całkowicie hipotetycznych lub dowolnie wykreowanych zarzutach. Wręcz przeciwnie, dotyczył zdarzeń mających swoje źródło w rzeczywistych okolicznościach związanych z działalnością kliniki. W szczególności bezsporne pozostaje, że 20 września 2013 roku Narodowy Fundusz Zdrowia rozwiązał z powodem umowę o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w zakresie okulistyki z uwagi na pobieranie od pacjentów dodatkowych opłat za świadczenia objęte finansowaniem ze środków publicznych. Już sam ten fakt dowodzi, że kwestia pobierania od pacjentów dodatkowych należności nie została wykreowana przez autorów programu, lecz stanowiła przedmiot rzeczywistych działań organu odpowiedzialnego za finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej.

W ocenie Sądu okoliczność ta ma zasadnicze znaczenie dla oceny bezprawności działania pozwanych. Materiał telewizyjny nie kreował bowiem od podstaw negatywnego obrazu działalności kliniki, lecz odnosił się do zdarzeń, które wcześniej były przedmiotem działań właściwych instytucji publicznych. Tym samym nie sposób twierdzić, że autorzy programu przypisali powodowi całkowicie fikcyjne lub nieistniejące problemy związane z wykonywaną działalnością.

W konsekwencji również użyte w materiale oceny dotyczące sposobu pobierania należności od pacjentów należy analizować przez pryzmat istniejących wcześniej okoliczności faktycznych. Powyższe sformułowania nie zostały użyte przez pozwanych w sposób arbitralny ani nie stanowiły wyłącznie publicystycznego zabiegu mającego na celu zwiększenie atrakcyjności przekazu. Nie były one oderwanymi od rzeczywistości insynuacjami, lecz stanowiły element publicystycznej oceny zdarzeń, które miały miejsce i które były przedmiotem reakcji Narodowego Funduszu Zdrowia.

Nie oznacza to oczywiście, że każda krytyczna ocena działalności powoda automatycznie staje się prawdziwa lub niepodważalna. Oznacza natomiast, że pozwani dysponowali obiektywnymi podstawami do zainteresowania się sprawą oraz do podjęcia tematu w ramach programu śledczego. W orzecznictwie Sądu Najwyższego oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka konsekwentnie podkreśla się, że przy ocenie bezprawności publikacji prasowej zasadnicze znaczenie ma nie tylko ostateczna prawdziwość wszystkich przedstawionych tez, lecz również to, czy dziennikarz działał rzetelnie, w dobrej wierze i dysponował wystarczającą podstawą faktyczną do formułowania ocen oraz przedstawienia materiału opinii publicznej.

Fakt rozwiązania przez Narodowy Fundusz Zdrowia umowy z powodem z powodu pobierania dodatkowych opłat od pacjentów stanowi właśnie taką obiektywną podstawę faktyczną. Wyklucza on możliwość uznania, że autorzy programu wykreowali problem, który nigdy nie istniał. Przeciwnie, materiał odnosił się do zagadnienia, które wcześniej zostało dostrzeżone i ocenione przez właściwy organ publiczny. Niejawność w tym zakresie dodatkowo potwierdzają:

fakt nadzwyczaj szybko wydanej interpretacji z 19 grudnia 2013 roku korzystnej dla powoda, wydanej w ciągu doby od złożenia wniosku przez pełnomocnika (...) ( interpretacja sekretarza stanu z Ministerstwie Zdrowia T. I. k. 443 – 444),

zeznania D. G. i jej odwołanie w dniu w którym miał wygasnąć kontakt łączący powoda z NFZ (tj. 20 grudnia 2013 roku),

wystąpienia T. I. wobec D. G. dotyczące (...),

fakt toczącego się nadal wobec T. I., D. R. i członków zarządu powoda (D. F. i P. V. (2)) postępowania karnego o sygn. XII K 27/22.

Istotną część materiału stanowiły relacje świadków – Ł. T. (2), P. V. (1), którzy zdecydowali się ujawnić swoje dane i wystąpić w reportażu oraz D. G.. Nie były to zatem anonimowe, niemożliwe do zweryfikowania przekazy, lecz wypowiedzi konkretnych osób, gotowych publicznie ponosić odpowiedzialność za przedstawiane informacje. Dziennikarze mieli prawo oprzeć część swoich ustaleń na relacjach takich świadków, zwłaszcza że ich wypowiedzi nie stanowiły jedynej podstawy publikacji, lecz podlegały dalszej weryfikacji poprzez konfrontację z dokumentami oraz innymi źródłami informacji.

Jednocześnie autorzy reportażu korzystali z danych pochodzących z oficjalnych źródeł publicznych, w tym informacji publikowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Dane pochodzące od organów administracji publicznej korzystają z domniemania wiarygodności i stanowią jedno z podstawowych źródeł informacji wykorzystywanych w działalności prasowej. Nie sposób oczekiwać od dziennikarzy, aby każdorazowo samodzielnie prowadzili postępowanie dowodowe zmierzające do ponownego ustalenia okoliczności wynikających z oficjalnych dokumentów lub komunikatów organów państwowych. Obowiązek szczególnej staranności nie oznacza bowiem obowiązku zastępowania właściwych organów państwa w prowadzeniu czynności kontrolnych lub śledczych.

Również informacje dotyczące możliwej skali nieprawidłowości finansowych – w tym wątku (...) złotych, nie zostały przedstawione jako samodzielne ustalenia autorów materiału. W tym zakresie reportaż odwoływał się do wypowiedzi rzecznika prasowego właściwej prokuratury - J. Ł., która przedstawiała informacje dotyczące prowadzonego postępowania przygotowawczego. Dodatkowo powyższa kwota wynika z postanowienia Prokuratury Rejonowej w Jeleniej Górze z 13 kwietnia 2018 roku wydanego w sprawie (...) o przedstawieniu zarzutów ( k. 445). Dziennikarze nie kreowali zatem własnych szacunków ani nie przypisywali powodowi określonych kwot rzekomych nadużyć. Relacjonowali stanowisko organu powołanego do prowadzenia postępowania karnego, wyraźnie wskazując źródło tych informacji. Co istotne – kwota (...) złotych została także wskazana w komunikacie prasowym Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze ( k. 1048) oraz w akcie oskarżenia wobec D. R. i T. I., inicjującego postępowanie karne o sygn. XII K 27/22 toczące się przed Sądem Okręgowym w Warszewie ( kopia wyroku k. 1434 – 1436; kopia uzasadnienia k. 1625v – 1670v).

Należy przy tym podkreślić, że rzecznicy prasowi organów administracji publicznej oraz organów ścigania zostali powołani właśnie po to, aby przekazywać mediom oficjalne informacje dotyczące działalności tych organów. Dziennikarze mają pełne prawo korzystać z komunikatów, oświadczeń oraz wypowiedzi rzeczników prasowych jako wiarygodnego źródła informacji. Nie można wymagać od przedstawicieli prasy, aby kwestionowali każdą informację przekazywaną przez uprawnionych reprezentantów organów państwowych lub prowadzili własne postępowanie dowodowe w celu jej ponownej weryfikacji. Obowiązek zachowania szczególnej staranności nie sięga tak daleko.

Zgromadzony materiał dowodowy wskazuje zatem, że pozwani dokonali wieloźródłowej weryfikacji informacji. Korzystali z relacji ujawnionych świadków, analizowali dokumenty i dane pochodzące z oficjalnych źródeł publicznych, uzyskiwali informacje od właściwych organów państwowych oraz podejmowali próby skonfrontowania uzyskanych wiadomości ze stanowiskiem samego powoda. Taki sposób przygotowania materiału odpowiada standardowi rzetelnego dziennikarstwa i wyklucza możliwość przypisania pozwanym naruszenia obowiązków wynikających z art. 12 ust. 1 pkt 1 ustawy – Prawo prasowe.

W konsekwencji nie sposób uznać, aby pozwani działali lekkomyślnie, nierzetelnie lub z góry przyjętym zamiarem zdyskredytowania powoda. Przeciwnie, zgromadzony materiał wskazuje na przeprowadzenie procesu weryfikacji informacji odpowiadającego standardom wymaganym zarówno przez Prawo prasowe, jak i utrwalone orzecznictwo Sądu Najwyższego oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Brak jest zatem podstaw do przyjęcia, że publikacja miała charakter bezprawny. Co też istotne – w materiale jest zwrócona uwaga na skalę działalności powoda o czym świadczy stwierdzenie, że odbywa się tam codziennie wiele operacji. Pokazano zatem skalę działań (...), które w zdecydowanej większości nie budzą żadnych zastrzeżeń i faktycznie służą ochronie zdrowia pacjentów. Przeciętny odbiorca mógł zatem obiektywnie ocenić, że w zdecydowanej większości przypadków działalność medyczna (...) jest w pełni prawidłowa. W programie wskazano, że zdarzył się natomiast jeden przypadek gdzie doszło do powikłań i niezadowolenia pacjentki – Ł. T. (2). Nie to było jednak meritum materiału – nie kwestionowano globalnie renomy kliniki i jakości świadczonych w niej usług medycznych. Przedmiotem materiału była natomiast kwestia „darowizn” za dodatkowe usługi medyczne, niejasności w zakresie przedłużenia kontaktu z NFZ, korelacji czasowej z odwołaniem Prezes NFZ oraz co najistotniejsze – nie do końca transparentnych powiązań z ówczesnym wiceministrem zdrowia T. I..

Warto podkreślić, że analiza samego reportażu prowadzi do wniosku, że nie zawiera on kategorycznych twierdzeń przesądzających o bezprawnym działaniu (...). W materiale relacjonowano istniejące wówczas kontrowersje, przedstawiano informacje pochodzące z określonych źródeł, odwoływano się do dokumentów oraz wypowiedzi uczestników wydarzeń. Nie stwierdzono natomiast w sposób jednoznaczny, że powód dopuścił się przestępstwa lub innych działań sprzecznych z prawem. Zasadnicza część wypowiedzi miała charakter relacjonujący albo ocenny, przy czym wyraźnie odróżniano informacje o faktach od komentarzy i opinii uczestników debaty publicznej.

Zasadnicza oś narracyjna materiału

Jednocześnie nie można tracić z pola widzenia, że sporny materiał prasowy dotyczył zagadnień niewątpliwie mieszczących się w sferze debaty publicznej. Analiza całości materiału prowadzi do jednoznacznego wniosku, że jego osią nie była działalność (...) jako podmiotu gospodarczego ani przypisanie jej odpowiedzialności za przedstawione w nim nieprawidłowości, lecz funkcjonowanie osoby pełniącej wysokie funkcje publiczne, tj. wiceministra zdrowia T. I. oraz sposób wykonywania przez niego obowiązków publicznych . Główna krytyka została więc skierowana wobec polityka, któremu zarzucano określony sposób postępowania, w tym unikanie odpowiedzi na pytania dziennikarzy oraz lekceważący stosunek do obowiązku udzielania informacji opinii publicznej. Wzmianki dotyczące (...) stanowiły jedynie element szerszego spektrum przedstawianych wydarzeń.

W tym kontekście należy podkreślić, że w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka konsekwentnie podkreśla się, że granice dopuszczalnej krytyki wobec osób pełniących funkcje publiczne są znacznie szersze aniżeli wobec osób prywatnych. Osoby sprawujące władzę świadomie wystawiają swoje działania na ocenę społeczną i muszą liczyć się z daleko idącą kontrolą mediów. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy przedmiotem zainteresowania pozostają kwestie związane z wykonywaniem funkcji publicznych, relacjami z podmiotami prywatnymi oraz wydatkowaniem środków publicznych. Gradacja w zakresie standardów (siły i środków) ochrony dobrego imienia, czci i prywatności w zależności od podmiotu, jakiemu jest zapewniana, została dokonana przez Europejski Trybunału Praw Człowieka, który ustalił m. in., że:

a) granice dopuszczalnej krytyki są szersze w stosunku do osób publicznych niż wobec osób prywatnych,

b) politycy, a tym bardziej pochodzący z wyborów powszechnych funkcjonariusze publiczni świadomie i w sposób nieunikniony wystawiają się na kontrolę i ostrą reakcję ze strony prasy, w konsekwencji czego

c) muszą być bardziej tolerancyjni, nawet wobec szczególnie brutalnych ataków prasy, zaś

d) zakres usprawiedliwionej ochrony dóbr osobistych polityków i innych osób publicznych powinien być określany w konfrontacji z wartością, jaką w demokratycznym społeczeństwie jest otwarta i szeroka debata ( vide: wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka: z 8 lipca 1986 roku, O. przeciwko A., LEX nr (...); z 23 kwietnia 1992 roku z 21 marca 2006 roku z 24 kwietnia 2007 roku, O. i inni przeciwko M., LEX nr (...)).

Nie sposób także zgodzić się z twierdzeniem, iż samo wskazywanie na możliwe kontakty przedstawicieli (...) z politykiem naruszało dobra osobiste. Sam fakt utrzymywania relacji z osobami pełniącymi funkcje publiczne nie jest ani zakazany, ani naganny z punktu widzenia obowiązującego prawa. W demokratycznym państwie prawa przedsiębiorcy pozostają w naturalnych relacjach z organami administracji publicznej oraz przedstawicielami władz. Dotyczy to także podmiotów funkcjonujących na rynku ochrony zdrowia, których działalność pozostaje w ścisłym związku z decyzjami administracyjnymi, finansowaniem ze środków publicznych czy zawieraniem umów z instytucjami państwowymi. W konsekwencji samo przedstawienie informacji o kontaktach z politykami nie może zostać uznane za przypisanie powodowi jakiegokolwiek nagannego zachowania. Dopiero wykazanie, że materiał jednoznacznie przypisywał powodowi udział w działaniach bezprawnych lub korupcyjnych mogłoby prowadzić do odmiennej oceny. Takich twierdzeń jednak w reportażu jednoznacznie nie sformułowano.

Istotność tematu z punktu widzenia interesu społecznego

Należy również podkreślić, że materiał dotyczył kwestii niewątpliwie istotnych z punktu widzenia interesu społecznego. Obejmował zagadnienia związane z funkcjonowaniem systemu ochrony zdrowia, sposobem wydatkowania środków publicznych oraz relacjami pomiędzy podmiotami prywatnymi a osobami sprawującymi władzę publiczną. Są to kwestie, które z natury rzeczy pozostają przedmiotem uzasadnionego zainteresowania społeczeństwa. Rolą prasy jest zaś inicjowanie debaty publicznej właśnie w takich sprawach.

Sąd Najwyższy wielokrotnie wskazywał, że krytyka prasowa jest nie tylko dopuszczalna, lecz wręcz pożądana, o ile realizuje interes społeczny i pozostaje rzetelna oraz rzeczowa. W wyroku z 21 maja 2015 roku (IV CSK 557/14, LEX nr 1733681) uznał, że w interesie publicznym leży społeczny wymiar krytyki, jeżeli ma ona cechy rzetelności i rzeczowości, opiera się na informacjach, które zostały starannie zebrane i zweryfikowane oraz nie przekracza granic koniecznych do osiągnięcia założonego celu. Należy przy tym odrzucić automatyzm polegający na uznaniu, że powołanie się na działanie w interesie społecznym zawsze wyłącza bezprawność naruszenia dóbr osobistych i nie wymaga badania w każdym przypadku wszystkich okoliczności, pozwalających na wyważanie kolidujących ze sobą praw do ochrony dóbr osobistych z jednej strony oraz wolności wypowiedzi i krytyki społecznej z drugiej strony.

Trafnie przyjmuje się w orzecznictwie (np. wyrok Sądu Najwyższego z 11 sierpnia 2022 roku, II CSKP 313/22, Legalis nr 2739182), że wyznaczenie zbyt wąskich granic dla wolności wypowiedzi w istocie prowadzić może do tzw. „efektu mrożącego” przynoszącego szkodę społeczeństwu demokratycznemu jako całości. Dochowanie konstytucyjnej zasady proporcjonalności jest więc niezbędne. Rolą dziennikarzy jest rozpowszechnianie informacji i opinii dotyczących spraw będących przedmiotem publicznego zainteresowania lub służących jego pobudzeniu, zwłaszcza gdy chodzi o problemy mające wydźwięk społeczny. Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z 24 czerwca 2022 roku (II CSKP 252/22, Legalis nr 2715037) kontrolna rola prasy urzeczywistnia się również w publikowaniu (emisji) materiałów o charakterze interwencyjnym, zmierzających do zwrócenia uwagi na zjawiska społeczne i problemy, z którymi borykają się pojedyncze osoby lub grupy osób, w celu poddania tych sytuacji ocenie odbiorców i wywołania reakcji właściwych organów lub instytucji.

W niniejszej sprawie warunki te zostały spełnione. Pozwani zweryfikowali informacje, kontaktowali się z powodem, umożliwili mu przedstawienie stanowiska, nie przesądzali o jego odpowiedzialności prawnej, a całość materiału służyła realizacji konstytucyjnej funkcji kontrolnej prasy. W konsekwencji Sąd uznał, że działania pozwanych pozostawały pod ochroną wynikającą z art. 14 i art. 54 Konstytucji RP, art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz przepisów Prawa prasowego. Brak jest podstaw do przyjęcia, iż pozwani przekroczyli granice dopuszczalnej krytyki prasowej lub dopuścili się bezprawnego naruszenia dóbr osobistych powoda.

Charakter spornego materiału prasowego – magazyn śledczy

W niniejszej sprawie szczególnego znaczenia dla oceny bezprawności działania pozwanych nabiera charakter materiału, który nie kreował rzeczywistości, lecz w określonej konwencji opisywał sytuację, o której mowa w powyższej części uzasadnienia i w którym zostały zawarte kwestionowane wypowiedzi. Nie był to bowiem przypadkowy komentarz, prywatna wypowiedź ani działanie nakierowane na zdyskredytowanie powoda w oderwaniu od jakiegokolwiek interesu społecznego. Wypowiedzi zostały przedstawione w ramach programu telewizyjnego o charakterze śledczym, którego istotą jest ujawnianie i analizowanie spraw budzących zainteresowanie opinii publicznej, w tym dotyczących funkcjonowania instytucji, podmiotów gospodarczych oraz osób prowadzących działalność o znaczeniu społecznym. Charakter programu śledczego determinuje sposób prezentacji materiału. Tego rodzaju audycje z natury rzeczy podejmują tematy kontrowersyjne, wskazują na potencjalne nieprawidłowości lub przedstawiają okoliczności wymagające wyjaśnienia. Celem takiego materiału nie jest jedynie neutralne odtworzenie oficjalnych komunikatów, lecz poddanie określonych zdarzeń analizie, zadanie pytań osobom odpowiedzialnym oraz umożliwienie opinii publicznej zapoznania się z problemami, które mogą mieć znaczenie dla szerszej grupy osób. W konsekwencji nie można wymagać od materiału o charakterze śledczym, aby ograniczał się wyłącznie do przedstawiania informacji korzystnych dla osoby, której działalność jest analizowana, ani aby przyjmował perspektywę tej osoby jako jedynie właściwą. Istotą dziennikarstwa śledczego jest właśnie weryfikowanie informacji, wskazywanie rozbieżności, przedstawianie pytań i ujawnianie kwestii wymagających publicznej dyskusji.

Odmienny, węższy zakres ochrony dóbr osobistych podmiotów zbiorowych

Należy również podkreślić, że ocena materiału nie może abstrahować od tego, że dotyczył on działalności kliniki, a więc podmiotu uczestniczącego w obszarze ochrony zdrowia. Działalność medyczna, zwłaszcza finansowana ze środków publicznych, pozostaje przedmiotem szczególnego zainteresowania społecznego. Pacjenci oraz opinia publiczna mają uzasadniony interes w poznaniu informacji dotyczących sposobu działania takich podmiotów, zasad pobierania opłat, relacji z instytucjami publicznymi oraz sposobu wykorzystywania środków publicznych.

Kwestionowane wypowiedzi nie były kierowane do powoda jako osoby prywatnej, lecz odnosiły się przede wszystkim do działalności prowadzonej przez klinikę. Ma to istotne znaczenie dla zakresu ochrony prawnej. Ochrona przysługująca podmiotom organizacyjnym, osobom prawnym lub jednostkom korzystającym z ochrony na podstawie art. 43 kc w zw. z art. 23 i 24 kc obejmuje przede wszystkim takie wartości jak renoma, wiarygodność, reputacja gospodarcza oraz zaufanie w obrocie. Nie obejmuje ona jednak w takim samym zakresie dóbr typowo osobistych właściwych człowiekowi, takich jak godność osobista, prywatność czy sfera emocjonalna. W przypadku podmiotu prowadzącego działalność profesjonalną granice dopuszczalnej krytyki są szersze, ponieważ działalność taka z natury rzeczy podlega społecznej ocenie. Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z 5 kwietnia 2013 roku (III CSK 198/12, OSNC 2013 nr 12, poz. 141), osoba prawna nie posiada sfery odczuć, a zatem subiektywne odczucia osób ją tworzących nie mogą być traktowane jako naruszenie jej dóbr osobistych. Dodatkowo, zgodnie z utrwalonym stanowiskiem orzecznictwa, dla stwierdzenia naruszenia dobra osobistego osoby prawnej konieczne jest wykazanie obiektywnego pogorszenia jej wizerunku w oczach osób trzecich, a nie jedynie subiektywnego poczucia pokrzywdzenia ( vide: wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 20 grudnia 2012 roku, VI ACa 1199/11, Legalis nr 740426). Nie każda negatywna wypowiedź dotycząca przedsiębiorcy, kliniki lub innego profesjonalnego uczestnika rynku stanowi naruszenie dobra osobistego. Przyjęcie odmiennego stanowiska prowadziłoby w praktyce do wyłączenia możliwości publicznej kontroli działalności podmiotów funkcjonujących w obszarach szczególnie istotnych społecznie.

Brak możliwości utożsamienia negatywnego skutku publikacji z bezprawnością działania pozwanych

W tym kontekście należy wskazać, że samo wykazanie przez powoda, iż przedmiotowa publikacja mogła oddziaływać negatywnie na jego renomę, zaufanie klientów lub postrzeganie jego działalności, nie jest wystarczające dla przypisania pozwanym odpowiedzialności z tytułu naruszenia dóbr osobistych. Konstrukcja ochrony dóbr osobistych przewidziana w art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego wymaga bowiem rozróżnienia dwóch odrębnych kwestii: samego faktu ingerencji w sferę chronionych dóbr oraz bezprawności takiej ingerencji. Nie każda wypowiedź, która jest dla określonego podmiotu niekorzystna, krytyczna lub powoduje uszczerbek w zakresie jego reputacji, może zostać uznana za działanie bezprawne.

W szczególności w odniesieniu do działalności prasowej konieczne jest uwzględnienie, że wykonywanie funkcji informacyjnej i kontrolnej przez media z natury rzeczy może prowadzić do ujawniania okoliczności niekorzystnych dla określonych osób lub podmiotów. Gdyby sam negatywny odbiór publikacji albo możliwość osłabienia renomy przedsiębiorcy automatycznie przesądzały o naruszeniu dóbr osobistych, doszłoby do niedopuszczalnego ograniczenia wolności prasy oraz prawa społeczeństwa do informacji.

Istotą badania w tego rodzaju sprawach nie jest zatem wyłącznie ustalenie, czy publikacja była dla powoda dotkliwa, lecz przede wszystkim ocena, czy pozwani przekroczyli granice dozwolonej krytyki, czy działali nierzetelnie, bez zachowania wymaganej staranności albo przypisali powodowi zachowania, których nie można było uzasadnić zgromadzonym materiałem. Dopiero bowiem bezprawne działanie może prowadzić do odpowiedzialności na podstawie art. 24 kc. Tymczasem bezprawność jest wyłączona w sytuacji, gdy ingerencja w sferę dóbr osobistych następuje w ramach realizacji uzasadnionego interesu społecznego, przy zachowaniu standardów rzetelności i szczególnej staranności wymaganej od dziennikarza. Wolność prasy nie chroni publikacji nierzetelnych, opartych na niezweryfikowanych informacjach lub świadomie wprowadzających opinię publiczną w błąd. Jednocześnie jednak chroni ona prawo dziennikarzy do podejmowania tematów trudnych, kontrowersyjnych i mogących wywoływać sprzeciw osób zainteresowanych, o ile materiał został przygotowany zgodnie z zasadami profesjonalnego warsztatu dziennikarskiego.

W realiach niniejszej sprawy ocena działania pozwanych musi więc uwzględniać nie tylko potencjalny negatywny wpływ publikacji na reputację powoda, lecz również sposób jej przygotowania, źródła wykorzystanych informacji, podjęcie prób uzyskania stanowiska powoda oraz społeczny kontekst poruszanego zagadnienia. Skoro pozwani działali w celu poinformowania opinii publicznej o sprawie o istotnym znaczeniu społecznym, korzystali z dostępnych i możliwych do zweryfikowania źródeł informacji, przedstawiali stanowiska uczestników wydarzeń oraz umożliwili zainteresowanemu podmiotowi odniesienie się do materiału, brak jest podstaw do uznania, że doszło do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych. Ochrona dóbr osobistych nie może bowiem prowadzić do ustanowienia swoistego prawa do publikacji wyłącznie korzystnych informacji ani do wyłączenia z debaty publicznej kwestii niewygodnych dla przedsiębiorcy. W demokratycznym społeczeństwie ochrona reputacji musi pozostawać w równowadze z prawem do informacji oraz konstytucyjną funkcją kontrolną prasy.

Brak wykazania negatywnych następstw publikacji dla powoda

Niezależnie od powyższych rozważań należy stwierdzić, że w toku postępowania nie wykazano, aby w następstwie przedmiotowej publikacji doszło do utraty przez (...) renomy, wiarygodności lub pozycji jako podmiotu prowadzącego działalność leczniczą. Sam fakt opublikowania materiału prasowego o charakterze krytycznym nie może być utożsamiany z automatycznym i trwałym podważeniem dobrego imienia podmiotu zbiorowego. Dla przyjęcia tak daleko idącego skutku konieczne byłoby wykazanie konkretnych, obiektywnie weryfikowalnych następstw publikacji, które wskazywałyby na rzeczywiste pogorszenie odbioru powoda w przestrzeni publicznej, utratę zaufania pacjentów, kontrahentów lub innych uczestników obrotu, a także na realne konsekwencje dla prowadzonej działalności. Takich okoliczności powód jednak nie wykazał.

W przypadku podmiotu zbiorowego, w szczególności prowadzącego działalność leczniczą, samo subiektywne przekonanie o naruszeniu renomy lub poczucie negatywnego oddziaływania publikacji nie jest wystarczające do przyjęcia, że doszło do naruszenia dobra osobistego. Konieczne jest bowiem wykazanie obiektywnego skutku w postaci rzeczywistego pogorszenia społecznego odbioru danego podmiotu, zakwestionowania jego profesjonalizmu albo utraty zaufania, które stanowi podstawę jego funkcjonowania w obrocie. Powód nie przedstawił natomiast żadnych dowodów wskazujących, aby publikacja doprowadziła do utraty pacjentów, ograniczenia działalności, pogorszenia relacji zawodowych lub gospodarczych czy też jakichkolwiek innych wymiernych następstw wpływających na jego sytuację.

Nie można przy tym pomijać, że renoma podmiotu leczniczego jest dobrem kształtowanym przez całokształt jego wieloletniej działalności, jakość świadczonych usług, doświadczenie personelu, skalę wykonywanych świadczeń oraz relacje z pacjentami i środowiskiem zawodowym. Nie jest ona dobrem, które może zostać unicestwione przez jedną publikację prasową odnoszącą się do określonego zdarzenia. Przyjęcie odmiennego stanowiska prowadziłoby do nieuprawnionego założenia, że każda krytyczna publikacja dotycząca działalności podmiotu leczniczego automatycznie powoduje utratę jego renomy, niezależnie od rzeczywistego odbioru społecznego i faktycznych konsekwencji.

Należy również podkreślić, że celem publikacji nie było przedstawienie powoda jako podmiotu, który co do zasady wykonuje świadczenia medyczne w sposób sprzeczny z zasadami sztuki medycznej. Materiał nie zawierał twierdzenia, aby w działalności powoda występowały systemowe nieprawidłowości dotyczące udzielania świadczeń zdrowotnych ani aby wszystkie działania medyczne realizowane przez powoda były wykonywane wadliwie. Publikacja odnosiła się do określonych zdarzeń i konkretnych okoliczności, a nie do generalnej oceny całokształtu działalności powoda.

Przeciwnie - w materiale wskazana została skala działalności powoda, zakres wykonywanych świadczeń oraz charakter prowadzonej działalności medycznej. Publikacja nie kreowała zatem obrazu podmiotu pozbawionego doświadczenia, kompetencji czy zdolności do prawidłowego wykonywania działalności leczniczej. Uwzględnienie w materiale informacji dotyczących rozmiaru działalności powoda oraz zakresu świadczonych usług wyklucza twierdzenie, jakoby publikacja zmierzała do całkowitego zdyskredytowania powoda jako podmiotu medycznego.

Istotne jest także, że publikacja nie przedstawiała powoda jako podmiotu funkcjonującego w sposób niezgodny z podstawowymi standardami wykonywania działalności leczniczej. Nie formułowano w niej zarzutu, że powód systemowo narusza zasady wiedzy medycznej, że sposób udzielania przez niego świadczeń jest co do zasady wadliwy lub że działalność powoda jako całość powinna być oceniana negatywnie. Przedmiotem materiału była konkretna problematyka, a nie generalna negatywna ocena całego podmiotu.

Tym samym brak jest podstaw do przyjęcia, aby przedmiotowa publikacja doprowadziła do utraty renomy powoda lub trwałego podważenia zaufania do niego jako podmiotu leczniczego. Sam fakt przedstawienia określonego zdarzenia w materiale prasowym, nawet w sposób krytyczny, nie może być utożsamiany z rzeczywistym uszczerbkiem w reputacji. Dla wykazania takiego skutku konieczne byłoby wskazanie konkretnych następstw publikacji, a nie jedynie odwołanie się do abstrakcyjnego twierdzenia o potencjalnym pogorszeniu wizerunku. Tymczasem w niniejszej sprawie powód nie udowodnił tego rodzaju okoliczności.

Podsumowanie :

Całokształt okoliczności sprawy wskazuje, że pozwani działali w ramach dopuszczalnej debaty publicznej, realizując prawo społeczeństwa do informacji o sprawach istotnych społecznie. Kwestionowany materiał prasowy miał charakter śledczy, ale był poprzedzony licznymi i realnymi próbami kontaktu z powodem. Umożliwiono mu przedstawienie własnego stanowiska, a wypowiedzi odnosiły się przede wszystkim do działalności kliniki, nie zaś sfery prywatnej.

Faktem jest, że u powoda funkcjonował przez pewien czas mechanizm związany z „darowiznami” za usługi medyczne, co niewątpliwie było niejasne i nietransparentne dla pacjentów. W efekcie doszło do rozwiązania umowy z powodem przez NFZ. Nie uszedł też uwadze Sądu fakt nadzwyczaj szybkiego wydania interpretacji z 19 grudnia 2013 roku korzystnej dla powoda, tj. w ciągu doby od złożenia wniosku przez pełnomocnika (...) ( interpretacja sekretarza stanu z Ministerstwie Zdrowia T. I. k. 443 – 444). Była to sytuacja niewątpliwe niecodzienna i interesująca z punktu widzenia opinii publicznej. Nie budzi także wątpliwości korelacja czasowa pomiędzy odwołaniem D. G. z funkcji Prezesa NFZ z wygaśnięciem kontaktu łączącego powoda z NFZ (tj. 20 grudnia 2013 roku). Dodatkowo miały miejsce wystąpienia T. I. dotyczące (...), a ponadto toczy się nadal wobec T. I., D. R. i członków zarządu powoda (D. F. i P. V. (2)) postępowanie karne dotyczące podpisania ww. aneksu, w którym przewija się wątek możliwych nieprawidłowości na kwotę (...) złotych.

Brak jest zatem podstaw do przyjęcia, aby pozwani przedstawili w materiale nieprawdziwe okoliczności, a tym samym by doszło do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych powoda. Sam fakt, że materiał był krytyczny i mógł być dla powoda niekorzystny reputacyjnie, nie jest wystarczający do powstania odpowiedzialności na podstawie art. 24 kc. Konieczne byłoby wykazanie przekroczenia granic dozwolonej krytyki czy naruszenie zasad rzetelności dziennikarskiej, czego w niniejszej sprawie nie sposób przyjąć. Z tych wszystkich względów Sąd w pkt I sentencji podjął merytoryczne rozstrzygnięcie o oddaleniu powództwa.

Rozstrzygnięcie o kosztach procesu

O kosztach procesu Sąd orzekł w pkt. II i III sentencji na podstawie art. 98 § 1 i 3 kpc w zw. z art. 99 kpc, stosując zasadę odpowiedzialności za wynik procesu. Powództwo zostało oddalone w całości, wobec czego powód – jako strona przegrywająca – obowiązany jest zwrócić pozwanym koszty niezbędne do celowej obrony ich praw. Na koszty te składa się wynagrodzenie pełnomocników procesowych pozwanych ustalone jako suma stawek minimalnych przewidzianych w § 2 pkt 6 w zw. z § 8 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie (tj. Dz. U. z 2026 roku, poz. 215 ze zm.) oraz rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności radców prawnych (tj. Dz. U. z 2026 roku, poz. 118 ze zm.), tj. łącznie 6120 złotych (5400 + 720). Sąd podwyższył jednak wysokość tych stawek do poziomu 150% (6120 x 150% = 9180). Kwoty te zostały powiększone o równowartość uiszczonych opłat skarbowych od dokumentów pełnomocnictw w wysokości po 17 złotych ( potwierdzenia przelewów k. 341, k. 422).

Ustalając wysokość wynagrodzenia pełnomocników w wysokości 150% stawki minimalnej, Sąd uwzględnił szczególne okoliczności niniejszej sprawy, w szczególności jej przedmiot, charakter oraz stopień skomplikowania. Sprawa dotyczyła ochrony dóbr osobistych, a więc kategorii spraw, w których ocena naruszenia dóbr osobistych często wiąże się z koniecznością analizy nie tylko obiektywnego odbioru określonych zachowań lub wypowiedzi, lecz również ich znaczenia dla strony dochodzącej ochrony oraz okoliczności, w jakich miały one miejsce. Postępowanie miało charakter wieloletni, obejmowało liczne czynności procesowe, wielokrotne rozprawy oraz wymagało analizy obszernego materiału faktycznego i prawnego. Prowadzenie sprawy wymagało od pełnomocników pozwanych znacznego nakładu pracy, co uzasadniało przyznanie wynagrodzenia w wysokości wyższej niż stawka minimalna.

Jednocześnie Sąd uznał, że brak jest podstaw do dalszego zwiększenia wynagrodzenia ponad 150% stawki minimalnej. Podwyższenie wynagrodzenia pełnomocnika nie może bowiem prowadzić do automatycznego obciążania strony przegrywającej kosztami w wysokości oderwanej od funkcji kosztów procesu, jaką jest rekompensata uzasadnionych i niezbędnych nakładów poniesionych przez stronę wygrywającą. W szczególności Sąd miał na uwadze specyfikę niniejszej sprawy jako sprawy o ochronę dóbr osobistych. W tego rodzaju postępowaniach strona występująca z powództwem może pozostawać w subiektywnym przekonaniu o zasadności swoich twierdzeń i doznaniu krzywdy, nawet jeżeli ostateczna ocena prawna dokonana przez sąd prowadzi do oddalenia powództwa. Okoliczność ta nie przesądza oczywiście o wyniku procesu, jednak przemawia za tym, aby wysokość kosztów obciążających stronę przegrywającą ustalać z zachowaniem zasady proporcjonalności i umiaru. W ocenie Sądu kwota odpowiadająca 150% stawki minimalnej w sposób wystarczający uwzględnia zwiększony nakład pracy pełnomocnika pozwanego wynikający z długości postępowania, liczby czynności procesowych oraz złożoności sprawy. Dalsze podwyższenie wynagrodzenia nie znajdowałoby uzasadnienia w okolicznościach sprawy i prowadziłoby do nadmiernego obciążenia powoda kosztami procesu, wykraczającego poza zakres konieczny dla zapewnienia pozwanemu odpowiedniej rekompensaty kosztów obrony. Z tych względów Sąd zasądził od powoda na rzecz każdego z pozwanych koszty zastępstwa procesowego w wysokości odpowiadającej 150% stawki minimalnej.

Mając powyższe na uwadze powyższe okoliczności oraz treść przepisów prawa, Sąd orzekł jak w sentencji wyroku.

Sędzia Tomasz Niewiadomski