sygn. SDI 20/04 3 września 2004 Sąd Najwyższy

Postanowienie SN z 3 września 2004, sygn. SDI 20/04

Data orzeczenia 3 września 2004
Sąd Sąd Najwyższy
Wydział Izba Karna, Wydział VI
Przewodniczący SSN Józef Dołhy
Tagi
#Sąd Najwyższy #Izba Karna #postanowienie SN
POSTANOWIENIE Z DNIA 3 WRZEŚNIA 2004 R.
SDI 20/04
Przewodniczący: sędzia SN Józef Dołhy.
Sędziowie SN: Krzysztof Cesarz, Andrzej Siuchniński (sprawozdawca).
Sąd Najwyższy – Izba Karna z udziałem Zastępcy Rzecznika
Dyscyplinarnego Naczelnej Rady Adwokackiej oraz protokolanta w sprawie
adwokata obwinionego o przewinienie z § 49 i 50 Zbioru Zasad Etyki
Adwokackiej i Godności Zawodu po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 3
września 2004 r. kasacji wniesionej przez obrońcę obwinionego od orzeczenia
Wyższego Sądu Dyscyplinarnego Naczelnej Rady Adwokackiej z dnia 12
kwietnia 2003 r., sygn. akt (...), zmieniającego orzeczenie Sądu
Dyscyplinarnego Izby Adwokackiej z dnia 8 stycznia 2003 r., sygn. akt (...)
o d d a l i ł k a s a c j ę; kosztami sądowymi postępowania kasacyjnego w
kwocie dwudziestu złotych obciążył obwinionego adwokata
U z a s a d n i e n i e :
Adwokat został obwiniony, o to że:
1. w okresie od 1992 r. do 1998 r. w A. prowadząc sprawy swego klienta
Ryszarda S. nie czuwał nad biegiem spraw, nie informował go o
postępach, ani i ich wyniku, a nadto dokonywał czynności prawnych
mimo wypowiedzenia pełnomocnictwa,
tj. o przewinienie dyscyplinarne przewidziane w § 49 Zbioru Zasad
Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu, uchwalonego przez Naczelną
Radę Adwokacką w Warszawie dnia 10 października 1998 r.,
2
2. w tym samym czasie i miejscu, bez porozumienia się ze swym
mocodawcą, przeprowadzał transakcje i zawierał zobowiązania
narażające mocodawcę na straty finansowe,
tj. o przewinienie dyscyplinarne przewidziane w § 50 Zbioru Zasad
Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu, uchwalonego przez Naczelną
Radę Adwokacką w Warszawie dnia 10 października 1998 r.
Sąd Dyscyplinarny Izby Adwokackiej orzeczeniem z dnia 8 stycznia 2003
r. uniewinnił obwinionego od zarzutu opisanego w pkt 1, natomiast uznał go za
winnego popełnienia czynu opisanego w pkt 2 i za to, na podstawie art. 82 ust. 1
ustawy – Prawo o adwokaturze wymierzył mu karę pieniężną w wysokości 1
000 zł.
Od tego orzeczenia odwołanie wnieśli pokrzywdzony i obrońca
obwinionego. Pokrzywdzony Ryszard S. zaskarżył orzeczenie w części
uniewinniającej i domagał się skazania obwinionego za wszystkie zarzuty oraz
orzeczenia kary wydalenia z adwokatury.
Obrońca obwinionego zaskarżył to orzeczenie w części skazującej,
stawiając liczne zarzuty obrazy przepisów postępowania, w tym wadliwość
ustaleń faktycznych i rażącą dowolność w ocenie zebranych w sprawie
dowodów.
Wyższy Sąd Dyscyplinarny Naczelnej Rady Adwokackiej orzeczeniem z
dnia 12 kwietnia 2003 r. uchylił zaskarżone orzeczenie w części uniewinniającej
i przekazał sprawę w tym zakresie do ponownego rozpoznania, natomiast w
pozostałej części zaskarżone orzeczenie zmienił w ten sposób, że: przyjmując, iż
obwiniony w 1998 r. zajął lokal mieszkalny należący do swego mocodawcy, bez
porozumienia z nim, czym naruszył interes mocodawcy i uznając, iż stanowi to
przewinienie dyscyplinarne przewidziane w § 6 i § 2 „Zbioru Zasad Etyki
Adwokackiej i Godności Zawodu” uchwalonego przez Naczelną Radę
Adwokacką w dniu 26 września 1993 r. na podstawie art. 80 Prawa o
adwokaturze wymierzył mu karę pieniężną w wysokości 1 000 zł.
3
To orzeczenie, w części dotyczącej (zgodnie z oświadczeniem złożonym na
rozprawie kasacyjnej) uznania obwinionego winnym czynu opisanego w pkt 2
orzeczenia Wyższego Sądu Dyscyplinarnego, zaskarżył kasacją obrońca
obwinionego. Zarzucił rażące naruszenie art. 94 Prawa o adwokaturze w zw. z
art. 6 k.p.k. i art. 117 § 2 k.p.k. oraz § 22 ust. 5 rozporządzenia Ministra
Sprawiedliwości z dnia 23 lipca 1998 r. w sprawie postępowania
dyscyplinarnego w stosunku do adwokatów i aplikantów adwokackich (Dz. U.
Nr 99, poz. 635) przez pozbawienie obwinionego prawa do obrony i
rozpoznanie sprawy pod nieobecność obrońcy, która została usprawiedliwiona, a
nadto obrazę art. 455 k.p.k. w zw. z art. 88 ust. 4 Prawa o adwokaturze poprzez
uznanie obwinionego winnym popełnienia przewinienia dyscyplinarnego mimo
upływu terminu karalności przewinienia. Podnosząc te zarzuty wniósł o
uchylenie zaskarżonego orzeczenia i przekazanie sprawy Wyższemu Sądowi
Dyscyplinarnemu Naczelnej Rady Adwokackiej do ponownego rozpoznania.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Kasacja nie jest zasadna.
Jeżeli chodzi o zarzut rażącego naruszenia art. 94 Prawa o adwokaturze w
zw. z art. 6 k.p.k. i art. 117 § 2 k.p.k. oraz § 22 ust. 5 rozporządzenia Ministra
Sprawiedliwości z dnia 23 lipca 1998 r. w sprawie postępowania
dyscyplinarnego w stosunku do adwokatów i aplikantów adwokackich (Dz. U.
Nr 99, poz. 635), to w istocie polega on na nieporozumieniu. Obrońca upatruje
obrazy powołanych wyżej przepisów w tym, że pozbawiono obwinionego prawa
do obrony przez rozpoznanie sprawy pod nieobecność obrońcy, mimo że została
usprawiedliwiona.
Gdyby istotnie tak było, to rzecz jasna taki zarzut musiałby być zasadny i
świadczyłby o rażącym pogwałceniu prawa obwinionego do obrony.
Tymczasem problem stawiany w kasacji sprowadza się do pytania o to, czy
stanowisko Wyższego Sądu Dyscyplinarnego uznającego niestawiennictwo
4
obrońcy obwinionego za nieusprawiedliwione, w realiach faktycznych tej
sprawy, było prawidłowe.
Otóż w § 22 ust. 5 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 23 lipca
1998 r. w sprawie postępowania dyscyplinarnego w stosunku do adwokatów i
aplikantów adwokackich powiedziano tylko tyle, że nieusprawiedliwione
niestawiennictwo obwinionego lub jego obrońcy nie wstrzymuje rozpoznania
sprawy. Nie wskazano zatem na szczególne warunki formalne jakim miałoby
odpowiadać „usprawiedliwienie” nieobecności na rozprawie, co oznacza z
jednej strony tyle, że strona może w dowolny sposób swą nieobecność
usprawiedliwić, ale z drugiej tyle, że ocenę czy niestawiennictwo stron jest „in
concreto” usprawiedliwione, czy nie, pozostawiono do swobodnego uznania
sądu dyscyplinarnego. Sąd ten, korzystając z owego prawa do „swobodnego
uznania” powinien jednak niewątpliwie odpowiednio stosować treść art. 117 § 2
k.p.k., gdzie wprowadzono pojęcie „należytego usprawiedliwienia
niestawiennictwa”. Należyte usprawiedliwienie to niewątpliwie takie, które
wskazuje na okoliczności rzeczywiście uniemożliwiające stronie stawienie się
na rozprawę i udokumentowane w sposób nie budzący wątpliwości co do
zaistnienia tych okoliczności. W przypadku tej sprawy pozostaje stwierdzić, iż
okoliczności wskazane w piśmie obrońcy obwinionego pozostawały dalekie od
takich, które możnaby uznać za należycie usprawiedliwiające niestawiennictwo,
nie mówiąc już o tym, że niczym nie były udokumentowane. Tego rodzaju
ogólnikowe okoliczności można przywołać w każdej dowolnej sytuacji, przy
każdej okazji, co rzecz jasna nie ma nic wspólnego z „należytym
usprawiedliwieniem”.
Argumentacja zawarta w kasacji wydaje się wskazywać, że obrońca
obwinionego ma świadomość, iż treść jego pisma mającego usprawiedliwić jego
nieobecność na odwoławczej rozprawie dyscyplinarnej mogła budzić daleko
idące wątpliwości (i to niezależnie od tego czy wskazane przez niego spotkanie
rodzinne rzeczywiście miało miejsce, czy nie). Zresztą, jako doświadczony
5
adwokat musiał zdawać sobie z tego sprawę już w chwili sporządzenia tego
pisma. Zapewne liczył jednak, albo na „wyrozumiałość” sędziów sądu
korporacyjnego, albo na to, że zostanie zobowiązany do uwiarygodnienia swego
„usprawiedliwienia”, co zmusi Sąd dyscyplinarny do odroczenia rozprawy.
W każdym razie, podążając tą linią rozumowania obrońca wywodzi w
kasacji, że „uprzedzające usprawiedliwienie niemożności stawienia się na
rozprawę w określonym terminie, w przypadku wątpliwości co do wskazanych
okoliczności niestawiennictwa, powinno skutkować wezwaniem do
uzupełnienia wskazanych przyczyn niestawiennictwa...” zwłaszcza, gdy
„...usprawiedliwienie niestawiennictwa na rozprawę odwoławczą dokonane
zostało z na tyle wystarczającym uprzedzeniem Wyższego Sądu
Dyscyplinarnego, że można było wezwać obrońcę do usunięcia braków
usprawiedliwienia ...” (cyt. z kasacji). Odnosząc się do tak ujętego zarzutu
powtórzyć trzeba, że ocenę czy niestawiennictwo strony jest „in concreto”
należycie usprawiedliwione, czy nie, pozostawiono do swobodnego uznania
Sądu dyscyplinarnego, który wobec tego może po prostu uznać przytoczone dla
usprawiedliwienia niestawiennictwa okoliczności za nienależycie
usprawiedliwione, a nawet za niewiarygodne i nie ma obowiązku wzywać do
uzupełnienia wskazanych przyczyn niestawiennictwa, jak chciałby tego obrońca
obwinionego. Ponadto, co szczególnie należy podkreślić, ocena „należytości”
usprawiedliwienia nieobecności musi następować ze znacznie większym
rygoryzmem wtedy, gdy usprawiedliwienia jej podejmuje się adwokat, a zatem
osoba znająca obowiązujące w tej mierze oczywiste reguły. Nadto, nie od rzeczy
będzie przypomnieć, iż sam obwiniony, będąc o terminie rozprawy
odwoławczej prawidłowo powiadomionym, nie stawił się bez usprawiedliwienia
i to mimo, że nie wiedział czy „usprawiedliwienie” obrońcy zostanie
uwzględnione. Sam zatem zrezygnował ze swego „prawa do obrony”, które
przecież jako adwokat także był w stanie skutecznie realizować.
6
Z tych powodów za oczywiście chybiony uznać należało postawiony w
kasacji zarzut naruszenia prawa obwinionego do obrony.
Gdy zaś idzie o zarzut rażącej obrazy art. 455 k.p.k. to – według autora
kasacji – wynikać ma stąd, że stawiane obwinionemu zarzuty były na tyle
ogólne, że nie pozwalały na precyzyjne odniesienie się do nich, wobec czego
zmiana opisu czynu zawarta w zaskarżonym wyroku stanowi naruszenie art. 455
k.p.k. jako sprowadzająca się do „zmiany ustaleń faktycznych bez ich
weryfikacji” (cyt. z kasacji).
Zarzut ten nie został jednak bliżej uzasadniony, wobec czego wystarczy
wskazać, że przekonująco dokonaną przez siebie zmianę opisu przypisanego
obwinionemu czynu Sąd odwoławczy umotywował podnosząc, że skoro spośród
wielu działań przypisanych obwinionemu wyłuskał tylko jedno i dokładnie je
opisał w swym orzeczeniu, to tym samym działał na korzyść obwinionego.
W orzeczeniu Sądu Dyscyplinarnego pierwszej instancji nieetyczna
działalność przypisana obwinionemu obejmuje okres „od 1992 r. do 1998 r.”,
zaś Wyższy Sąd Dyscyplinarny w orzeczeniu z dnia 12 kwietnia 2003 r. przyjął
tylko, że obwiniony przypisanego mu wykroczenia dyscyplinarnego dopuścił się
„w 1998 r.”. Ta modyfikacja – zdaniem autora kasacji – daje podstawę do
postawienia zarzutu obrazy art. 88 ust. 4 Prawa o adwokaturze (uznanie
obwinionego winnym popełnienia przewinienia dyscyplinarnego mimo upływu
pięcioletniego terminu przedawnienia jego karalności), a to dlatego, że Wyższy
Sąd Dyscyplinarny przyjął, iż obwiniony zajął mieszkanie w domu stanowiącym
współwłasność pokrzywdzonego w lipcu 1998 r., zaś zarzucono mu tylko
działanie w okresie od 1992 r. do dnia 31 grudnia 1997 r. (co ma wynikać z
oznaczenia w treści zarzutu czasu popełnienia wykroczenia dyscyplinarnego „od
1992 do 1998 r.”). Takie ujęcie kwestii objętej zarzutem jest oczywistym
nieporozumieniem, jako że Wyższy Sąd Dyscyplinarny skazując obwinionego
za wykroczenie dyscyplinarne popełnione w 1998 r. nie dopuścił się obrazy art.
88 ust. 4 Prawa o adwokaturze, ponieważ działalność obwinionego w 1998 r. nie
7
była w chwili wyrokowania objęta pięcioletnim okresem przedawnienia. Co
najwyżej, można byłoby przyjąć, że uznał go za winnego przewinienia nie
objętego aktem oskarżenia, dopuszczając się tym samym skazania za czyn nie
objęty ściganiem (co z powodu braku skargi uprawnionego oskarżyciela stanowi
okoliczność wyłączającą ściganie – art.17 § 1 pkt 9 k.p.k.). Takiego zarzutu
jednak wprost nie postawiono, konstruując – nie wiedzieć czemu – w to miejsce
zarzut przedawnienia. Ponieważ jednak i tak podlegałby on uwzględnieniu z
urzędu, zasygnalizowana w kasacji kwestia wymaga rozważenia.
Sąd Dyscyplinarny pierwszej instancji ustalając stan faktyczny przyjął, że
działanie obwinionego polegało między innymi na zawarciu w 1998 r. umowy
najmu mieszkania na rzecz samego siebie na okres 10 lat, bez uzgodnienia tego
z mocodawcą i wbrew jego woli, co było działaniem na szkodę mocodawcy
Ryszarda S., współwłaściciela w ½ części nieruchomości przy ul. Sadowej 2 w
S., w której znajduje się to mieszkanie. Wyższy Sąd Dyscyplinarny ponownie
analizując zebrany w sprawie materiał dowodowy, uznał że działanie
obwinionego polegało tylko na zajęciu w okresie od stycznia do sierpnia 1998 r.
lokalu mieszkalnego, którego współwłaścicielem był Ryszard S., wówczas
mocodawca obwinionego, bez zgody oraz wbrew jego woli i na podstawie
umowy zawartej w lipcu 1998 r. z L. M., drugą współwłaścicielką.
Jest oczywistym, że akt oskarżenia powinien zawierać m.in. dokładne
określenie zarzucanego czynu ze wskazaniem czasu jego popełnienia (art. 332 §
1 pkt 2 k.p.k., tj. tak, by nie było wątpliwości co do jego tożsamości z innymi
czynami). Jasne, że nie w pełni realizuje ten postulat oznaczenie czasu w akcie
oskarżenia, wyrażające się w zapisie „od 1992 r. do 1998 r.”, choć niewątpliwie
można przyjąć, iż obejmuje on okres do końca 1998 r., skoro intencja objęcia
oskarżeniem tego właśnie okresu wynika w sposób oczywisty z treści
uzasadnienia aktu oskarżenia. Obwiniony i jego obrońca w toku procesu nigdy
nie podnosili przed Sądem pierwszej instancji kwestii niedopuszczalności
słuchania świadków na okoliczności dotyczące zdarzeń z 1998 r., zarzutu w tym
8
zakresie (mimo ustaleń faktycznych dokonanych w pierwszej instancji) obrońca
obwinionego nie podnosił także w odwołaniu. Wolno wobec tego twierdzić, że
czasowy zakres oskarżenia był dla stron oczywisty jako obejmujący także 1998
rok, zaś odczytanie zapisu z aktu oskarżenia jako obejmującego okres „od 1992
r. do 31 grudnia 1997 r.” nastąpiło instrumentalnie (tj. na użytek kasacji), wobec
szczegółowego opisania czynu przypisanego obwinionemu adwokatowi w
orzeczeniu Wyższego Sądu Dyscyplinarnego.
W tej sytuacji należało uznać, że oskarżeniem w rzeczywistości objęto
okres od początku 1992 r. do końca 1998 r., co sprawia, iż zarzut uznania
obwinionego adwokata za winnego wykroczenia nie objętego oskarżeniem i tym
samym skazania za czyn nie objęty ściganiem, z obrazą art. 17 § 1 pkt 9 k.p.k.,
nie jest zasadny.
W tej sytuacji Sąd Najwyższy orzekł o oddaleniu kasacji i o obciążeniu
obwinionego adwokata kosztami sądowymi postępowania kasacyjnego.