sygn. SNO 45/07 27 sierpnia 2007 Sąd Najwyższy

Wyrok SN SD z 27 sierpnia 2007, sygn. SNO 45/07

Data orzeczenia 27 sierpnia 2007
Sąd Sąd Najwyższy
Wydział Izba Karna, Wydział VI
Przewodniczący SSN Marek Pietruszyński
Tagi
#Sąd Najwyższy #Izba Karna #wyrok SN SD
WYROK Z DNIA 27 SIERPNIA 2007 R.
SNO 45/07
Przewodniczący: sędzia SN Marek Pietruszyński.
Sędziowie SN: Stanisław Zabłocki, Jolanta Strusińska-Żukowska (sprawozdawca).
S ą d N a j w y ż s z y – S ą d D y s c y p l i n a r n y z udziałem Zastępcy
Rzecznika Dyscyplinarnego Sądu Okręgowego sędziego Sądu Okręgowego oraz
protokolanta po rozpoznaniu w dniu 27 sierpnia 2007 r. sprawy sędziego Sądu
Rejonowego w związku z odwołaniem obwinionego od wyroku Sądu Apelacyjnego –
Sądu Dyscyplinarnego z dnia 28 marca 2007 r., sygn. akt (...)
1 . u c h y l i ł z a s k a r ż o n y w y r o k i uznając, że sędzia Sądu Rejonowego
dopuścił się przewinienia służbowego polegającego na tym, iż w okresie od
dnia 28 października 2003 r. do dnia 28 czerwca 2004 r., pełniąc funkcję
przewodniczącego Sądu Pracy w Sądzie Rejonowym, w 164 sprawach
zarejestrowanych w repertorium IV P od numeru 236/03 do numeru 406/03 –
dopuścił się opieszałości w nadaniu im biegu przez okres 78 miesięcy, to jest
przewinienia określonego w art. 107 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo
o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. Nr 98, poz. 1070 z późn. zm.), na
podstawie art. 108 § 2 zdanie drugie wskazanej ustawy, u m o r z y ł
p o s t ę p o w a n i e w z a k r e s i e w y m i e r z e n i a k a r y
d y s c y p l i n a r n e j ;
2. kosztami postępowania dyscyplinarnego obciążył Skarb Państwa.
U z a s a d n i e n i e
Sędzia Sądu Rejonowego został obwiniony o to, że w okresie od lipca 2002 r. do
dnia 31 marca 2005 r.:
► dopuścił się rażących uchybień godności urzędu i niegodnych stanowiska
sędziego zachowań polegających na tym, że odnosił się grubiańsko, arogancko,
niegrzecznie, autorytatywnie do sędziów i pracowników Sądu Rejonowego w A.,
wywołując swoim zachowaniem obawę pracowników sekretariatu, nie stosował się do
zarządzeń Prezesa i Przewodniczącej Wydziału Grodzkiego tegoż Sądu dotyczących
zwiększenia czasu pracy, lekceważąco zachowywał się wobec wizytatorów, poniżał
strony procesu odnosząc się do nich lekceważąco, podniesionym głosem, krzykiem;
► dopuścił do nieuzasadnionej przewlekłości postępowania w przeważającej
ilości spraw skierowanych do jego referatu przez niestosowanie się do zaleceń
powizytacyjnych, brak koncentracji materiału dowodowego, brak dążenia do
2
szybkiego zakończenia sprawy, bezzasadne odraczanie rozpraw, chaotyczne
prowadzenie procesu, kierowanie spraw na kolejne (puste) terminy rozpraw bez ich
uprzedniego przygotowania (bez kontroli biegu sprawy pomiędzy rozprawami),
niewykonywanie obowiązku dokształcania i pogłębiania wiedzy, powielanie błędów –
wbrew zaleceniom powizytacyjnym, a w 164 sprawach zarejestrowanych w
repertorium IV P od numeru 236/03 do numeru 406/03 dopuścił się opieszałości w
nadaniu biegu przez okres 7 – 8 miesięcy (od 28 października – 25 listopada 2003 r.
do dnia 28 czerwca 2004 r.), to jest popełnienia przewinień dyscyplinarnych
określonych w art. 107 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów
powszechnych (Dz. U. Nr 98, poz. 1070 ze zm.).
Wyrokiem z dnia 10 kwietnia 2006 r. Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny
obwinionego sędziego Sądu Rejonowego uznał za winnego popełnienia zarzucanego
mu czynu, z tą zmianą, że z jego opisu wyeliminował sformułowanie „grubiańsko”
oraz „poniżał strony procesu”, to jest przewinienia dyscyplinarnego wypełniającego
dyspozycję art. 107 § 1 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych i za to na
podstawie art. 109 § 1 pkt 2 ustawy wymierzył mu karę dyscyplinarną nagany.
Wyrok ten został poddany kontroli instancyjnej na skutek odwołań wniesionych
przez obwinionego, Zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sądu Okręgowego, Ministra
Sprawiedliwości i Krajową Radę Sądownictwa.
Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny wyrokiem z dnia 15 września 2006 r.
uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Apelacyjnemu – Sądowi
Dyscyplinarnemu do ponownego rozpoznania w konsekwencji uznania słuszności
zarzutu odwołania Krajowej Rady Sądownictwa dotyczącego niezgodności pomiędzy
rozstrzygnięciem a jego podstawą, której przyczyną było wyeliminowanie w
orzeczeniu sądu – z opisu przypisanego obwinionemu czynu  słów „poniżał strony
procesu", oznaczające że przypisane obwinionemu naganne zachowanie zostało
odniesione do wizytatorów zamiast do stron procesu.
Rozpoznając sprawę ponownie Sąd Dyscyplinarny poczynił następujące
ustalenia faktyczne:
Sędzia Sądu Rejonowego został powołany na to stanowisko w 1986 r. Od dnia
25 listopada 1991 r. pełnił funkcję Przewodniczącego Sądu Pracy w Sądzie
Rejonowym. W latach 1999 – 2000 powierzono mu orzekanie jednocześnie w
Wydziale Rodzinnym i Nieletnich lub w Wydziale Karnym w wymiarze 1 – 3 razy w
miesiącu, a od listopada 2002 r. orzekał jednocześnie w Wydziale Grodzkim – jeden
raz w miesiącu. Od dnia 1 stycznia 2005 r. orzeka w Wydziale Grodzkim Sądu
Rejonowego. Funkcji Przewodniczącego Sądu Pracy sędzia Sądu Rejonowego został
pozbawiony w następstwie negatywnej oceny jego pracy oraz nagannego zachowania
wobec sędziów, pracowników sekretariatu, ławników i stron procesu. Mimo to w
3
następnym okresie sędzia nie zmienił swego stosunku do pracy, co dało podstawę do
wystąpienia z wnioskiem o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego.
Według Sądu Dyscyplinarnego, dowody zgromadzone w sprawie potwierdziły
zasadność oceny zarówno sposobu i wyników pracy, jak i nagannego stosunku
obwinionego do współpracowników i stron procesu.
Sąd Apelacyjny wskazał, że aroganckie, niegrzeczne i autorytatywne zachowanie
sędziego wobec współpracowników polegało na demonstrowaniu lekceważenia,
zwłaszcza wobec pracowników sekretariatu, poprzez zwracanie się do nich w sposób
nieuprzejmy i odmawianie współpracy. Pracownice sekretariatu bały się go, nie
chciały protokołować na jego sesjach. Szczególnie narażona na arogancję
obwinionego była kierowniczka sekretariatu Sądu Pracy Teresa W., która odeszła na
emeryturę w 2003 roku. Sędzia Sądu Rejonowego pozostawał z nią w otwartym
konflikcie, zwracał się do niej w sposób obraźliwy, narażając ją tym samym na stały
stres. Sposób bycia obwinionego wobec pracowników sekretariatu był przyczyną, dla
której Wioletta J. – pracownik sekretariatu Wydziału Ksiąg Wieczystych – nie przyjęła
propozycji objęcia funkcji kierowniczki sekretariatu Sądu Pracy po odejściu na
emeryturę Teresy W. Przewodnicząca Wydziału Grodzkiego – sędzia X. Y., zeznając
w sprawie jako świadek stwierdziła, ze rozmowy z sędzią Sądu Rejonowego były
trudne przez to, że każdą uwagę traktował jak atak na siebie, reagował protestami i
agresją słowną – podniesionym głosem.
W podobny sposób, tj. arogancko i niegrzecznie, obwiniony, w ocenie Sądu
Dyscyplinarnego, odnosił się do stron procesu, podnosząc na rozprawach głos,
okazując niecierpliwość i lekceważenie. Stwarzał przez to na sali rozpraw atmosferę
napięcia i zdenerwowania. Zdarzyło się kilkakrotnie, że strony wnosiły o zmianę
referenta ich sprawy, twierdząc że nie pozwala się wypowiedzieć i krzyczy. Zgłaszały
też do Prezesa Sądu i Przewodniczącej Wydziału Grodzkiego skargi, ale nie na piśmie,
z obawy o losy swej sprawy. Również ławnicy uskarżali się na zachowanie sędziego.
Protokolantki niechętnie chodziły z nim na sesje, ponieważ były zażenowane jego
zachowaniem na sali rozpraw – podniesionym głosem, wręcz krzykiem i
niegrzecznością wobec stron.
Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny podkreślił, że w zeznaniach świadków w
osobach sędziów wielokrotnie powtarzają się stwierdzenia o niechętnym stosunku
obwinionego do pracy, a także do współpracy, co wyrażało się niespełnianiem lub
demonstracyjnie niechętnym spełnianiem próśb o zastępstwo, czy nieuzgadnianiem
terminów urlopów z zastępującą go w Sądzie Pracy sędzią W. Z.
Lekceważący stosunek sędziego Sądu Rejonowego do pracy znalazł odbicie w
ustaleniach i wnioskach wizytacji przeprowadzonej w Sądzie Pracy w dniach 25 – 28
listopada 2003 r. przez sędziego Sądu Okręgowego. Wizytacja ta wykazała liczne i
zarazem rażące uchybienia zawinione przez sędziego Sądu Rejonowego, także
4
dotyczące sprawowanej przez niego funkcji Przewodniczącego Sądu Pracy, polegające
przede wszystkim na tym, że nie zareagował na znaczny wpływ w 2003 roku spraw z
powództwa pracowników Samodzielnych Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej
w A. o wynagrodzenie za pracę (tzw. „sprawy o 203 zł”). Do daty wizytacji wpłynęło
ich 226, z czego 206 w październiku i listopadzie 2003 r., a 189 tych spraw
oczekiwało nadal na wyznaczenie terminu. Sędzia wizytator podkreśliła, że sprawy te
wymagają niezwłocznego kierowania na rozprawy proporcjonalnie do wpływu, gdyż
tendencja może być rosnąca, a ponadto występujący w nich problem prawny był już
wielokrotnie przedmiotem rozważań Sądu Najwyższego i orzecznictwo w tym
przedmiocie można uznać za utrwalone. Mimo to sędzia Sądu Rejonowego nie
wyznaczył terminów rozpoznania w 164 sprawach przez następnych 7 – 8 miesięcy, tj.
do dnia 28 czerwca 2004 r., kiedy to Prezes Sądu Rejonowego zagroził, że nie wyrazi
zgody na urlop, zanim sprawy te nie zostaną wyznaczone na rozprawy. Wcześniej
sędzia Sądu Rejonowego zwracał się do Prezesa tego Sądu z propozycją rozwiązania
problemu masowego napływu tych spraw przez zwolnienie go z obowiązku orzekania
raz w miesiącu w Wydziale Grodzkim, co pozwoliłoby mu na zwiększenie o jedną
sesji w Sądzie Pracy, ale Prezes nie wyraził na to zgody wyjaśniając, że nie jest on
nadmiernie obciążony pracą, co wynikało zresztą ze sprawozdania powizytacyjnego.
Sąd Dyscyplinarny podniósł, że prócz kwestii związanej z powyżej opisanymi
sprawami, wnioski powizytacyjne dotyczyły także innych nieprawidłowości.
Najpoważniejsze zastrzeżenia wzbudziły przy tym ponad dwukrotny wzrost wskaźnika
zaległości w stosunku do roku 2002, niska stabilność orzecznictwa, brak niezbędnych
zarządzeń pomiędzy rozprawami przygotowujących sprawy odroczone, zaniechanie
dyscyplinowania pełnomocników stron rygorami procesowymi na wypadek
niewykonania czynności dowodowych lub uchybienia udzielonego terminu, opieszałe
rozliczanie biegłych i niestosowanie art. 463 § 2 k.p.c. w sprawach o roszczenia
pracowników oraz brak kontroli spraw zawieszonych z urzędu.
Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny wskazał nadto, że w czasie omawiania
przez sędziego wizytatora sprawozdania powizytacyjnego sędzia Sądu Rejonowego
okazywał zniecierpliwienie, spoglądał na zegarek i wyszedł przed zakończeniem
zebrania. Zawarte w sprawozdaniu powizytacyjnym zastrzeżenia nie spowodowały
natomiast poprawy stylu pracy obwinionego. Nadal nie wydawał on zarządzeń
przygotowujących rozprawy, czego skutkiem była konieczność nazbyt częstego
odraczania rozpraw, nadal też popełniał uchybienia przy rozliczaniu biegłych. Kolejna
wizytacja przeprowadzona przez innego sędziego wizytatora Sądu Okręgowego w
Wydziale Grodzkim Sądu Rejonowego w A. w październiku 2004 r. potwierdziła
występowanie nadal uchybień w pracy sędziego. Przede wszystkim sędzia wizytator
zwróciła uwagę na bardzo wysoki wskaźnik odroczeń spraw, braki w koncentracji
5
materiału dowodowego, brak dyscyplinowania stron i ich pełnomocników, a także
niestosowanie procedury dotyczącej postępowania uproszczonego.
Obwiniony nie przyznał się do zarzucanych mu przewinień dyscyplinarnych,
podnosząc że bezpodstawny jest zarzut niewłaściwego odnoszenia się do stron i
współpracowników. Jego zachowanie było bowiem zgodne z etyką i przepisami
Kodeksu postępowania cywilnego. Była kierowniczka sekretariatu Sądu Pracy –
Teresa W. źle wypełniała swoje obowiązki, źle protokołowała, popełniała błędy
ortograficzne. W okresie poprzedzającym jej odejście na emeryturę przez długi czas
pozostawała na zwolnieniu lekarskim i w związku z tym wytworzyły się pewne
zaległości oraz bałagan spowodowany tym, że na sesjach protokołowały osoby z
różnych wydziałów. Co do spraw „o 203 zł” wyjaśnił, że ich wpływ w październiku i
listopadzie 2003 roku odpowiadał całorocznemu wpływowi spraw do Sądu Pracy.
Przedstawił w owym czasie Prezesowi Sądu Rejonowego propozycję rozwiązania
problemu poprzez zwolnienie go z obowiązku jednoczesnego orzekania w Wydziale
Grodzkim na rzecz dodatkowej sesji w Sądzie Pracy, ale Prezes nie wyraził na to
zgody. Rozpoznawał zatem te sprawy równolegle z pozostałymi, wpływającymi do
Sądu Pracy. Wyznaczenie ich wszystkich na rozprawy oznaczałoby zablokowanie
Sądu na pół roku. Wyjaśnił także, że pracę rozpoczynał o godz. 7.30 bądź 8.00, a
kończył w zależności od ilości spraw w każdym dniu. Na wokandzie było 13 – 15
spraw. Podkreślił, że w okresie jego pracy w Wydziale Grodzkim zaległość w
rozpoznawanych przez niego sprawach znacznie się zmniejszyła i na koniec grudnia
2005 roku wyniki były dobre, doprowadził do zlikwidowania zaległości w sprawach
C.
Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego poparł natomiast zarzuty i wniósł o
wymierzenie obwinionemu kary przeniesienia na inne miejsce służbowe.
Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny uznał, że zebrany w sprawie materiał
dowodowy upoważnia do podzielenia podstaw obwinienia sędziego Sądu Rejonowego
przedstawionych we wniosku o rozpoznanie sprawy dyscyplinarnej.
Zeznania świadków – osób, które bezpośrednio współpracowały z obwinionym
w okresie objętym sprawą, uzasadniają bowiem postawiony mu zarzut aroganckiego,
niegrzecznego, autorytatywnego odnoszenia się do sędziów i pracowników Sądu, a
także do stron procesu, czyli zachowań niezgodnych z etyką zawodową – niegodnych
stanowiska sędziego.
W ocenie Sądu Dyscyplinarnego, nie dyskwalifikują tej oceny zeznania
świadków: Roberta P., Teresy P., Darii A. i Doroty B., którzy żadnych zastrzeżeń co
do zachowań sędziego Sądu Rejonowego nie zgłaszali. Świadek Robert P. wyjaśnił, że
do marca 2005 r. miał jedynie sporadyczne kontakty z sędzią, podobnie jak świadek
Teresa P. Z faktu, że zeznające w charakterze świadków Daria A. i Dorota B. nie
doświadczyły negatywnych zachowań obwinionego nie wynika natomiast, by nie
6
miały one miejsca wobec innych osób. Prezentowanej przez obwinionego sędziego
Sądu Rejonowego postawy nie usprawiedliwiał, według Sądu Apelacyjnego, fakt, że
podlegli mu pracownicy sekretariatu nie spełniali jego oczekiwań co do ich pracy, a
nawet źle wypełniali swoje obowiązki (np. kierowniczka sekretariatu – Teresa W.), ani
to, że strony nie były należycie przygotowane do rozprawy. Dyscyplinowanie
pracowników i stron procesu powinno być bowiem osiągane przy pomocy innych
instrumentów niż obraźliwy ton wypowiedzi i podniesiony głos. Wykonywanie
zawodu sędziego obliguje do zachowań godnych, a im wyższa jego ranga, tym zakres
tego obowiązku jest większy.
Za nazbyt daleko idące i zbędne Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny uznał
określenie, w opisie zarzucanych przewinień, zachowania obwinionego jako
„grubiańskiego”.
W zakresie sformułowania zawartego w zarzucie – poniżania stron procesu – Sąd
Apelacyjny stwierdził, iż ustalone fakty zachowania sędziego na sali rozpraw mogły
wywołać u stron poczucie poniżenia. Użycie pod adresem uczestników jednej z
rozpraw słowa „bydło” było także wyrazem tego rodzaju traktowania stron,
niezależnie od tego, czy zostało przez uczestników rozprawy zasłyszane.
Zeznania Prezesa Sądu Rejonowego w A. i Przewodniczącej Wydziału
Grodzkiego tegoż Sądu w dostatecznym stopniu uzasadniają zarzut niestosowania się
przez sędziego Sądu Rejonowego do ich zarządzeń dotyczących zwiększenia czasu
pracy.
Ustalenie lekceważącego stosunku obwinionego do zaleceń wizytatorów
motywuje zaś nie tylko jego zachowanie w czasie omawiania sprawozdania
powizytacyjnego, ale także to, że powtarzały się wnioski po wizytacjach z roku 2003 i
z roku 2004, wskazujące zwłaszcza na niski wskaźnik załatwień, a bardzo wysoki
odsetek odroczeń.
Skutkiem powielania przez obwinionego wytkniętych mu błędów było
dopuszczenie do nieuzasadnionej przewlekłości postępowania w dużej ilości spraw
skierowanych do jego referatu, na co bezpośrednim dowodem jest sprawozdanie z
przeprowadzonej wizytacji. Sąd Dyscyplinarny za najpoważniejsze przewinienie
sędziego Sądu Rejonowego jako Przewodniczącego Sądu Pracy uznał przy tym 7-8
miesięczną zwłokę w wyznaczeniu terminów rozpraw w 164 sprawach „o 203 zł”.
Podkreślić, według Sądu Apelacyjnego, należało także okoliczność, iż
prawidłowość dokonanych w pierwszym wyroku ustaleń faktycznych była
przedmiotem kontroli instancyjnej w kontekście zarzutu obwinionego co do
sprzeczności tych ustaleń z zebranym w sprawie materiałem oraz wyjaśnieniami
obwinionego i dokonania dowolnej oceny zeznań świadków. Sąd Najwyższy – Sąd
Dyscyplinarny zarzuty te uznał za całkowicie bezpodstawne, zaś wyjaśnienia złożone
przez obwinionego w toku ponownego rozpoznania sprawy w istocie są zbieżne z
7
uprzednimi, a zatem zachowuje aktualność wyrażona w wyroku Sądu Najwyższego
ocena, iż nie mogą one podważać trafności dokonanych w sprawie ustaleń
faktycznych.
Biorąc pod uwagę powyższe, Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny wyrokiem z
dnia 28 marca 2007 r. obwinionego sędziego Sądu Rejonowego uznał za winnego
popełnienia zarzucanego mu czynu, z tą zmianą, że z jego opisu wyeliminował
sformułowanie „grubiańsko”, to jest przewinienia dyscyplinarnego wypełniającego
dyspozycję art. 107 § 1 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych i za to na
podstawie art. 109 § 1 pkt 4 ustawy wymierzył mu karę dyscyplinarną przeniesienia na
inne miejsce służbowe.
Przy wymiarze kary Sąd Apelacyjny uwzględnił wykazaną poprawę stosunku do
pracy w roku 2005, wyrażającą się w zmniejszeniu zaległości w sprawach cywilnych,
a w ramach okoliczności obciążających – szczególną naganność ustalonych zachowań
w stosunku do przełożonych, pracowników i stron procesu wyrażającą się w
wywoływaniu lęku u pracowników, uczucia poniżenia stron procesu, długotrwałość i
niezmienność tych zachowań mimo uwag przełożonych, wizytatorów oraz znaczną
liczbę spraw, w których stwierdzono uchybienia i w których doszło do
nieuzasadnionej zwłoki w podejmowanych czynnościach skutkujących nadmierną
przewlekłością postępowania. Orzeczona kara, zdaniem Sądu Apelacyjnego, jest
odpowiednia do stopnia zawinienia i rangi popełnionych przewinień dyscyplinarnych.
Odwołanie od wyroku Sądu Apelacyjnego – Sądu Dyscyplinarnego złożył
obwiniony sędzia, który zaskarżył go w całości, zarzucając błąd w ustaleniach
faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, mający wpływ na treść tego
orzeczenia – polegający na przyjęciu, że obwiniony dopuścił się przewinień
służbowych we wszystkich formach określonych w postawionych mu zarzutach –
prowadzący w konsekwencji do rażącej niewspółmierności wymierzonej mu kary, a
także naruszenie art. 2 i art. 180 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej –
wskutek wymierzenia kary dyscyplinarnej przeniesienia na inne miejsce służbowe,
przewidzianej w art. 109 § 1 pkt 4 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju
sądów powszechnych (Dz. U. Nr 98, poz. 1070 ze zm.), który to przepis z
przytoczonymi normami konstytucyjnymi jest sprzeczny.
Wskazując na takie podstawy, obwiniony wniósł o uchylenie zaskarżonego
orzeczenia i przekazanie sprawy Sądowi Apelacyjnemu – Sądowi Dyscyplinarnemu
do ponownego rozpoznania.
W uzasadnieniu odwołania obwiniony podniósł, że we wszczętym przeciwko
niemu postępowaniu dyscyplinarnym postawiono zarzut, w którego opisie znalazł się
zwrot „rażących uchybień godności urzędu i niegodnych stanowiska sędziego
zachowań”. Zaskarżonym wyrokiem Sąd Apelacyjny z opisu czynu wyeliminował
przymiotnik „grubiańsko”. Wszystkie pozostałe określenia utrzymał i nie dokonał
8
żadnych zmian redakcyjnych zarzutu. Wynika z tego, że Sąd Dyscyplinarny znalazł
dowody, żeby osobno przypisać obwinionemu zachowania, które wypełniają pierwszy
zbiór – wyczerpujący ustawowe znamię czynu, za który sędzia ponosi
odpowiedzialność dyscyplinarną, oraz drugi zbiór – nie mający nic wspólnego z
treścią ustawy. Sąd Dyscyplinarny nie określił przy tym, które z poszczególnych
zachowań przytoczonych w zarzucie zakwalifikował do zbioru pierwszego, a które do
drugiego. Czyny będące jedynie niegodnymi stanowiska sędziego nie są tymczasem
przewinieniami służbowymi.
W tym znaczeniu, zdaniem odwołującego się, zaskarżony wyrok obraża art. 107
§ 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych.
Obwiniony wskazał nadto, że rola Sądu Dyscyplinarnego ograniczyła się do
skonstatowania faktu istnienia strumienia plotek o obwinionym, stroniącym od
sądowego życia towarzyskiego. Według niego, ocena materiału dowodowego w
niniejszej sprawie sprowadzona została do zastosowania zasady, że skoro tyle osób o
tym mówi, to coś w tym musi być. Próżno bowiem w motywach wyroku szukać
wyjaśnienia, co potwierdziło się jako arogancja, co jako niegrzeczność, a co jako
autorytaryzm. Nikt nie zadał sobie trudu oddzielenia faktów od zasłyszeń, a przy tym
analizy okoliczności poszczególnych zdarzeń. Nie znajdzie się wytłumaczenia,
dlaczego nie dano wiary obwinionemu, a także wzmianki, aby rozważano, że jeżeli
obwiniony postępować miał aż tak źle, to dlaczego aż tak wiele osób tego nie
potwierdza. Sąd Dyscyplinarny w to miejsce przyjął, jako swoje, ustalenie, że
zachowanie obwinionego da się opisać na tak liczne sposoby. Zdaniem odwołującego
się, w okolicznościach sprawy mnożenie bytów nie dowodzi jednak wcale rozległości
jego przewinień, lecz zasadniczych trudności z ich sprecyzowaniem, co odnosi się
zwłaszcza do warstwy zarzutów natury etycznej, w której Sąd Dyscyplinarny, wobec
oczywistego niedostatku rzeczowych konkluzji, uciekł się do konstatacji, że
prawidłowość ustaleń faktycznych była przedmiotem kontroli instancyjnej. W
odniesieniu do płaszczyzny pozostałych części składowych zarzutu zwraca zaś uwagę
poprzestanie sądu na ustaleniach protokołów kontroli – bez uwzględniania wyjaśnień
obwinionego.
Odwołujący się podniósł, że taki stan rzeczy nie mógł pozostać bez wpływu na
rodzaj wymierzonej mu kary. W jego ocenie, kara ta jest produktem zapotrzebowania
wynikającego z treści zarzutu, a nie środkiem zastosowanym po wszechstronnym
rozważeniu materiału dowodowego.
Zdaniem obwinionego, kara przeniesienia na inne miejsce służbowe nie
odpowiada przy tym standardom państwa prawnego. Przepis art. 109 § 1 pkt 4 ustawy
– Prawo o ustroju sądów powszechnych jest bowiem niezgodny z art. 2 i art. 180 ust. 2
Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Kara w postępowaniu dyscyplinarnym
prowadzonym przeciwko sędziemu powinna być określona przez sąd dyscyplinarny.
9
Postanowienie w wyroku sądu o wymierzeniu kary przeniesienia sędziego na inne
miejsce służbowe tego wymogu nie spełnia. Znaczenie tej kary i jej dolegliwość
zależy bowiem bezpośrednio od tego, na jakie miejsce służbowe sędzia miałby zostać
przeniesiony i gdzie to miejsce się znajduje. Nadane przez art. 75 ust. 3 powołanej
ustawy Ministrowi Sprawiedliwości uprawnienie do ustalenia miejsca, na które sędzia
zostanie przeniesiony, stanowiące w istocie dookreślenie kary, jest złamaniem
konstytucyjnej zasady, w myśl której karę dla sędziego ustala sąd dyscyplinarny.
W ocenie odwołującego się, wymierzona mu kara dotyka go więc na podstawie
przepisów ustawy sprzecznych z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej i jako taka jest
bezprawna.
Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny zważył, co następuje:
Odwołanie obwinionego sędziego zasługuje w części na uwzględnienie.
Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny, uznając sędziego winnym przyjął, między
innymi, że zachowywał się on arogancko, niegrzecznie, autorytatywnie wobec
współpracowników, co w stosunku do pracowników sekretariatu przejawiało się
zwracaniem się do nich w sposób nieuprzejmy i odmawianiem współpracy, w związku
z czym urzędnicy bali się go i nie chcieli protokołować na jego sesjach. Sąd
Apelacyjny, czyniąc tego rodzaju ustalenia, nie powołał się na żadne konkretne
zdarzenia, które mogłyby stanowić podstawę do wyciągnięcia tego rodzaju wniosków,
bowiem zebrany w tym zakresie materiał dowodowy nie dawał żadnych przesłanek do
takiej konkretyzacji zachowań obwinionego. Relacje świadków w przeważającej
mierze dotyczyły wiadomości zasłyszanych lub obiegowych opinii o sposobie bycia
obwinionego. Rację ma przy tym odwołujący się, że inna grupa świadków, których
zeznania również obdarzono wiarygodnością, wskazywała na pozytywne wrażenia ze
swoich kontaktów z obwinionym. Nie można również odmówić trafności
spostrzeżeniu odwołującego się, iż dokonana przez Sąd Apelacyjny ocena tych
ostatnio przywołanych dowodów jako niepodważających postawionych mu zarzutów
nie jest prawidłowa, skoro – jak już wspomniano – zarzutów tych nie zbudowano na
konkretnych, umiejscowionych w czasie zdarzeniach, lecz na wysoce uogólnionym
twierdzeniu o naganności stosunku obwinionego do współpracowników.
Sąd Dyscyplinarny przypisał obwinionemu sędziemu zachowanie aroganckie,
niegrzeczne i autorytatywne także wobec innych sędziów Sądu Rejonowego w A.,
opierając się w tym zakresie w zasadzie jedynie na zeznaniach Przewodniczącej
Wydziału Grodzkiego, z których wynikało, że rozmowy z sędzią Sądu Rejonowego
były trudne przez to, że każdą uwagę traktował jak atak na siebie i reagował
protestami oraz agresją słowną – podniesionym głosem. Również jednak i ta
wypowiedź nie została odniesiona do konkretnego, umiejscowionego w czasie
zdarzenia. Brak jest także bliższego wyjaśnienia, na czym polegała agresja słowna,
10
której świadek miała doświadczyć, co biorąc pod uwagę zeznania innych
przesłuchanych w sprawie sędziów, którzy tego rodzaju uwag wobec obwinionego nie
formułowali, nie daje wystarczających podstaw do uznania postawionego mu w tym
przedmiocie zarzutu za uzasadniony.
Podobnie rzecz się ma w odniesieniu do przypisania obwinionemu
niewłaściwego stosunku do stron procesu, określonego jako poniżanie, lekceważenie,
zwracanie się podniesionym głosem, krzykiem. Również i te zdarzenia nie zostały
skonkretyzowane, bowiem materiał dowodowy na to nie pozwalał. Z relacji świadków
bezpośrednio biorących udział w rozprawach nie wynika, na czym miałoby polegać
niewłaściwe zachowanie sędziego, ani kiedy miałoby tego rodzaju zdarzenie zajść.
Jedyne sprecyzowane zajście polegające na użyciu wobec uczestników rozprawy
sformułowania: „bydło” miało miejsce, według świadka Elżbiety K., zeznającej dnia
20 marca 2006 r. (k. 255 o. – k. 256 o.), „pięć, sześć lat temu”, wobec czego nie
mieściło się w zarzucie postawionym obwinionemu. Pozostałe wypowiedzi, o tym na
przykład, że krzyczał na sali, w większości były zasłyszane, wobec czego pozbawione
jakiejkolwiek precyzji. Z dowodów nie wynika także, kiedy i w jakich sprawach
strony zgłaszały ustne skargi, np. do Prezesa Sądu, bo na tę okoliczność nie ma
żadnych notatek służbowych, a wypowiedzi ustne są bardzo niekonkretne. Sąd
Apelacyjny nie wskazał także, na czym oparł swoje ustalenie, że strony w sprawach
prowadzonych przez obwinionego sędziego wnosiły kilkakrotnie o zmianę referenta,
bowiem nie przytoczył sygnatury ani jednej sprawy, której taki wniosek miałby
dotyczyć.
Nie potwierdził się także bardzo ogólny zarzut o lekceważącym stosunku
obwinionego do sędziów wizytatorów, faktycznie zbudowany na jednym zdarzeniu
opuszczenia przez odwołującego narady z udziałem sędziego wizytatora przed jej
zakończeniem. Sąd Apelacyjny pominął bowiem całkowicie twierdzenia obwinionego,
że w tym dniu miał sesję, wobec czego musiał wrócić na salę rozpraw, choć z
pewnością był to doniosły powód, usprawiedliwiający wcześniejsze wyjście
obwinionego z zebrania.
Z powyższego wynika zatem, że przewód sądowy nie zdołał doprowadzić do
potwierdzenia zarzutów stawianych obwinionemu w warstwie etycznej w takim
znaczeniu, że w okresie od lipca 2002 r. do 31 marca 2005 r. dopuścił się konkretnych,
umiejscowionych w czasie zachowań wobec współpracowników, przełożonych, czy
stron procesu, które nie licowałyby z etyką zawodu, stanowiąc uchybienie godności
urzędu.
Sąd Najwyższy wielokrotnie zaś wyrażał pogląd, że jeżeli na rozprawie zostanie
zachwiana wersja oskarżenia, gdyż w świetle zebranych dowodów nie da się bez
obawy pomyłki wykluczyć innej wersji zdarzenia, bądź zdarzeń, nie jest dopuszczalne
11
przypisanie oskarżonemu (obwinionemu) zarzucanego czynu, albowiem w tej sytuacji
chroni go reguła in dubio pro reo.
Według art. 4 k.p.k., obowiązkiem organów postępowania jest badać oraz
uwzględniać okoliczności zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego
(obwinionego), kształtować swoje przekonanie na podstawie wszystkich
przeprowadzonych dowodów (art. 7 k.p.k.), a podstawę wyroku może stanowić tylko
całokształt okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej (art. 410 k.p.k.).
Sąd Apelacyjny tymczasem nie uwzględnił wszystkich okoliczności ujawnionych
w toku postępowania. Nie przywiązał bowiem należytej wagi do zeznań świadków,
zeznających na korzyść obwinionego, pominął także wyjaśnienia samego
obwinionego, nie dokonując ich analizy, bowiem za wypełnienie obowiązku w tym
zakresie nie może być uznane odwołanie się do oceny tego dowodu wyrażonej w
wyroku Sądu Najwyższego z dnia 15 września 2006 r., skoro dotyczyła ona
poprzednio przeprowadzonego przez Sąd Apelacyjny postępowania i nie wiązała Sądu
Dyscyplinarnego rozpoznającego sprawę ponownie. Z art. 442 § 3 k.p.k. wynika
bowiem, że wiążącymi dla sądu, któremu przekazano sprawę do ponownego
rozpoznania są jedynie zapatrywania prawne i wskazania sądu odwoławczego co do
dalszego postępowania, a skoro – stosownie do treści art. 434 § 2 k.p.k., środek
odwoławczy wniesiony na niekorzyść oskarżonego może spowodować także
orzeczenie na jego korzyść, przy ponownym rozpoznaniu sprawy przez Sąd
Dyscyplinarny konieczne było przeprowadzenie postępowania odpowiadającego
powyżej przytoczonym regułom i dokonanie prawidłowej oceny zebranego materiału,
niezależnie od okoliczności, że Sąd Najwyższy uchylił poprzedni wyrok Sądu
Apelacyjnego w uwzględnieniu odwołania wniesionego na niekorzyść obwinionego.
Zdaniem Sądu Najwyższego, Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny nie sprostał temu
zadaniu, w istocie bowiem bezkrytycznie podzielił pogląd Zastępcy Rzecznika
Dyscyplinarnego, ograniczając się do z góry przyjętych założeń, co słusznie zarzucił
odwołujący się.
Powyższe uwagi można odnieść w całości do uznanego za potwierdzony zarzutu
polegającego na niestosowaniu się przez obwinionego do zarządzeń Prezesa Sądu i
Przewodniczącej Wydziału Grodzkiego dotyczących zwiększenia czasu jego pracy.
Biorąc bowiem pod uwagę, że zgodnie z art. 83 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo
o ustroju sądów powszechnych, czas pracy sędziego określony jest wymiarem jego
zadań, samo ustalenie, iż obwiniony przebywał w sądzie zbyt krótko, bez wskazania
konkretnych zdarzeń, które uprawniały do negatywnej oceny tego rodzaju zachowania
z uwagi na ujemne skutki dla wypełniania powierzonych mu obowiązków, jest
niewystarczające do przypisania przewinienia dyscyplinarnego.
Uznanie natomiast sędziego winnym tego, że w przeważającej ilości spraw
skierowanych do jego referatu dopuścił do nieuzasadnionej przewlekłości przez
12
niestosowanie się do zaleceń powizytacyjnych, brak koncentracji materiału
dowodowego, brak dążenia do szybkiego zakończenia sprawy, bezzasadne odraczanie
rozpraw, chaotyczne prowadzenie procesu, kierowanie spraw na kolejne (puste)
terminy rozpraw bez ich uprzedniego przygotowania (bez kontroli biegu sprawy
pomiędzy rozprawami), niewykonywanie obowiązku dokształcania i pogłębiania
wiedzy, powielanie błędów – wbrew zaleceniom powizytacyjnym, bez odniesienia
tego rodzaju zarzutu do konkretnych spraw i popełnionych w nich w określonym
czasie uchybień także nie może być uznane za prawidłowe. Przewinienie służbowe
polegające na dopuszczeniu do nieuzasadnionego przedłużenia postępowania
sądowego musi być bowiem skonkretyzowane przez oznaczenie spraw, których
dotyczy, a także czynności, które w prowadzonych w nich postępowaniach sędzia
podjął wadliwie lub których zaniechał. Tego warunku nie spełnia wskazanie na
„przeważającą ilość spraw z referatu” i szereg różnorodnych uchybień, z których
przecież nie wszystkie dotykały poszczególnych spraw. Tego rodzaju sformułowanie
trudno uznać by było nawet za prawidłowe zalecenia powizytacyjne, a z pewnością nie
odpowiada obowiązkowi Sądu Dyscyplinarnego, wynikającemu z art. 413 § 2 pkt 1
k.p.k., dokładnego określenia przypisanego obwinionemu czynu. Choć bowiem
Kodeks postępowania karnego nie wyjaśnia, na czym ma polegać dokładne określenie
przypisanego oskarżonemu czynu, to w judykaturze przyjmuje się, że wyraźnej
wskazówki w tym zakresie należy poszukiwać w art. 332 § 1 pkt 2 k.p.k., z którego
wynika, iż akt oskarżenia powinien zawierać dokładne określenie zarzucanego czynu,
ze wskazaniem czasu, miejsca i okoliczności jego popełnienia oraz skutków, a
zwłaszcza wysokości powstałej szkody, bowiem wyrok sądu nie może określać tego
czynu mniej dokładnie (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 sierpnia 2006 r., III
KK 262/06, LEX nr 192998). Uwagi te można odnieść bezpośrednio do postępowania
dyscyplinarnego, ponieważ zgodnie z art. 114 § 4 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. –
Prawo o ustroju sądów powszechnych, wniosek rzecznika dyscyplinarnego o
rozpoznanie sprawy dyscyplinarnej powinien zawierać dokładne określenie czynu,
który jest przedmiotem postępowania, oraz uzasadnienie, zaś zgodnie z art. 128 tej
ustawy, w sprawach nieuregulowanych w jej rozdziale 3 stosuje się odpowiednio
przepisy Kodeksu postępowania karnego.
Określenie przypisanego obwinionemu czynu tak w zakresie dotyczącym
przewlekłości w „przeważającej ilości spraw”, jak i pozostałych opisanych powyżej
przewinień bezsprzecznie nie odpowiada tym wymaganiom, a co więcej nie pozwala
umiejscowić konkretnych czynów w czasie, wobec czego niemożliwie jest
stwierdzenie, czy nie wykraczają one poza okres objęty zarzutem.
Prawidłowe i zasługujące na uwzględnienie jest natomiast ustalenie Sądu
Apelacyjnego – Sądu Dyscyplinarnego, że obwiniony w okresie od dnia 28
października 2003 r. do 28 czerwca 2004 r., pełniąc funkcję przewodniczącego Sądu
13
Pracy w Sądzie Rejonowym w A., zaniechał podjęcia niezbędnych czynności
sądowych, przez co doprowadził do nieuzasadnionej przewlekłości w 164 sprawach
zarejestrowanych w repertorium IV P od numeru 236/03 do numeru 406/03. Nie budzi
bowiem wątpliwości, że pomimo zaleceń powizytacyjnych, sędzia Sądu Rejonowego
nie wyznaczył w nich terminu rozpraw przez 7 – 8 miesięcy, choć były to sprawy
jednorodzajowe i nie nasuwające już wówczas wątpliwości interpretacyjnych.
Obciążenie kierowanego przez niego Sądu Pracy nie było zaś w owym czasie tak duże,
ażeby nadanie sprawom biegu nie było możliwe.
Obwiniony sędzia takim zaniechaniem naruszył art. 6 k.p.c., wyrażający zasadę
szybkości postępowania oraz art. 471 k.p.c., stanowiący o tym, że termin rozprawy w
sprawach z zakresu prawa pracy powinien być wyznaczony tak, aby od daty wpływu
pozwu nie upłynęło więcej niż dwa tygodnie. Zachowanie to było tym bardziej
naganne, że dotyczyło dużej ilości spraw, a w konsekwencji prowadziło do
zwiększenia zaległości, którym obwiniony jako Przewodniczący Wydziału
obowiązany był przeciwdziałać. Taką powinność nakładał na niego przepis § 63 ust. 1
pkt 14 obowiązującego wówczas rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 19
listopada 1987 r. – Regulamin wewnętrznego urzędowania sądów powszechnych (Dz.
U. Nr 38, poz. 218 ze zm.), zgodnie z którym przewodniczący Wydziału kieruje
całokształtem pracy w Wydziale w zakresie spraw sądowych, mając na względzie
poziom i sprawność postępowania sądowego, a w szczególności zapobiega
powstawaniu zaległości, a w razie ich powstania – opracowuje plan ich usunięcia i
kontroluje jego wykonanie, informując okresowo prezesa sądu o stanie zaległości.
Zgodzić należy się z Sądem Apelacyjnym – Sądem Dyscyplinarnym, że długotrwała
zwłoka w wyznaczeniu terminów rozpraw w tak dużej ilości spraw rzeczywiście
zaistniała, bowiem wyjaśnienia obwinionego dotyczące sukcesywnego kierowania
spraw na posiedzenia nie odpowiadają faktycznemu stanowi rzeczy, a tego rodzaju
zaniechanie musi być uznane za naruszenie przez obwinionego fundamentalnego dla
Przewodniczącego Wydziału obowiązku przeciwdziałania powstawaniu zaległości.
Można zatem stwierdzić, że obwiniony sędzia dopuścił się przewinienia
służbowego polegającego na tym, że w okresie od dnia 28 października 2003 r. do
dnia 28 czerwca 2004 r., pełniąc funkcję Przewodniczącego Sądu Pracy w Sądzie
Rejonowym w A., w 164 sprawach zarejestrowanych w repertorium IV P od numeru
236/03 do numeru 406/03 – dopuścił się opieszałości w nadaniu im biegu przez okres
7 – 8 miesięcy, to jest przewinienia określonego w art. 107 § 1 ustawy z dnia 27 lipca
2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. Nr 98, poz. 1070 ze zm.).
W odniesieniu do tego przewinienia służbowego zachodzi jednak przedawnienie
karalności. Zgodnie bowiem z art. 108 § 2 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o
ustroju sądów powszechnych, jeżeli przed upływem trzech lat od chwili popełnienia
14
czynu sprawa nie została prawomocnie zakończona, sąd dyscyplinarny orzeka o
popełnieniu przewinienia, umarzając postępowanie w zakresie wymierzenia kary.
Zarzucany obwinionemu czyn jest przewinieniem o cechach trwałych, wobec
czego przedawnienie rozpoczęło bieg od ostatniego momentu, w którym obwiniony
zrealizował znamiona czynu, to jest od dnia 28 czerwca 2004 r., a zatem upłynęło 28
czerwca 2007 r.
Z tych względów Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny, na podstawie art. 437 § 2
k.p.k. w związku z art. 128 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów
powszechnych, uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego – Sądu Dyscyplinarnego i uznając
sędziego Sądu Rejonowego winnym popełnienia przewinienia służbowego
szczegółowo opisanego w sentencji wyroku, na podstawie art. 108 § 2 zdanie drugie
ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych, umorzył
postępowanie w zakresie wymierzenia kary dyscyplinarnej.