sygn. V K 139/15 27 kwietnia 2016 Sąd Rejonowy w Giżycku

Wyrok z 27 kwietnia 2016, sygn. V K 139/15

Teza
skazanie za nieumyślne narażenie człowieka na niebezpieczeństwoskazanie za nieumyślne narażenie człowieka na niebezpieczeństwo
Data orzeczenia 27 kwietnia 2016
Sąd Sąd Rejonowy w Giżycku
Wydział V Zamiejscowy Wydział Karny w Węgorzewie
Przewodniczący Sędzia Dorota Scott-Sienkiel
Tagi
#Sąd Rejonowy w Giżycku #V Zamiejscowy Wydział Karny w Węgorzewie #wyrok

Sygn. akt V K 139/15

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 27 kwietnia 2016 r.

Sąd Rejonowy w Giżycku w V Zamiejscowym Wydziale Karnym z siedzibą w Węgorzewie w składzie:

Przewodniczący – SSR Dorota Scott-Sienkiel

Protokolant – st. sekr. sąd. Danuta Betlej

w obecności Prokuratora Piotra Murzynowskiego

po rozpoznaniu w dniach 15.02.2016r., 21.03.2016r., 20.04.2016r., na rozprawie

sprawy C. W.

urodzonego (...) w W.

syna K. i J. z d. D.

oskarżonego o to, że: W dniu 14 marca 2015r. w W. przy ul. (...), działając nieumyślnie, naraził na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia mieszkańców i osoby przebywające pod w/wymienionym adresem tj. M. L. (1), T. L., M. L. (2), M. L. (3) i M. M. (1), poprzez ogrzewanie zajmowanego lokalu mieszkalnego piecem na paliwo stałe i korzystanie z uszkodzonego przewodu kominowego, powodując rozprzestrzenianie się tlenku węgla i spalin zagrażających dla życia w/wymienionych pokrzywdzonych,

tj. o czyn z art. 160 §1 i 3 kk

1.  Oskarżonego C. W. uznaje za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu i za to na podstawie art. 160§3 kk w zw. z art. 33§1 i 3 kk skazuje go na karę grzywny w wymiarze 100 (sto) stawek dziennych, przy przyjęciu, iż wysokość jednej stawki dziennej równa jest kwocie 10 (dziesięć) złotych.

2.  Na podstawie art. 46§1 kk orzeka wobec oskarżonego obowiązek zadośćuczynienia za doznaną krzywdę poprzez zapłatę pokrzywdzonym M. L. (1), T. L., M. L. (2), M. L. (3) i M. M. (1) kwot po 1.000 (jeden tysiąc) złotych.

3.  Zasądza od Skarbu Państwa na rzecz adw. K. R. kwotę 708,48 (siedemset osiem 48/100) złotych tytułem wynagrodzenia za obronę z urzędu, w tym kwotę 132,48 (sto trzydzieści dwa 48/100) złotych tytułem podatku VAT oraz kwotę 167,16 (sto sześćdziesiąt siedem 16/100) złotych tytułem zwrotu kosztów podróży.

4.  Zwalnia oskarżonego od obowiązku ponoszenia opłat i pozostałych kosztów sądowych.

­ Sygn. akt V K 139/15

UZASADNIENIE

Po przeprowadzeniu postępowania dowodowego Sąd ustalił następujący stan faktyczny:

W budynku przy ul. (...) w W. znajdują się trzy mieszkania- jedno na piętrze zajmowane przez T. i M. L. (1) oraz dwa na parterze – należące do C. W. i K. W. (1). Mieszkanie, którego właścicielem jest oskarżony jest niezamieszkałe, C. W. od kilku lat je remontuje. Do marca 2015r. mieszkanie ogrzewał kotłem na paliwo stałe znajdującym się we wspólnej piwnicy budynku.

Już w 2011r. w mieszkaniu zajmowanym przez pokrzywdzonych zaczęły na kominie użytkowanym przez oskarżonego powstawać wykwity. Mistrz kominiarski stwierdził w przewodzie kominowym podłączonym do kotła na opał stały gromadzenie się twardej sadzy.

W związku z tym, że przewód kominowy użytkowany przez oskarżonego z czasem stał się nieszczelny, w mieszkaniu na piętrze dochodziło do zadymienia. M. L. (1) na początku marca 2015r. poinformował o tym fakcie sąsiada C. W.. Oskarżony obiecał wezwać kominiarza do czyszczenia przewodu kominowego i na kilka dni wstrzymał się z paleniem w piecu. Kiedy ponownie w nim zapalił i znowu doszło do zadymienia, M. L. (1) rozmawiał w tej sprawie z K. W. (2), który tłumaczył, że nie mają pieniędzy na kominiarza, ale obiecał wstrzymać się z używaniem pieca.

Pomimo wcześniejszych uzgodnień, oskarżony ponownie w dniu 14 marca 2015r. rozpalił w kotle. W tym czasie w mieszkaniu dziadków przebywali: M. M. (1), lat 14, M. L. (2), 9 lat i M. L. (3), 12 lat. Doszło do silnego zadymienia na klatce schodowej oraz mieszkaniu T. i M. L. (1). Pokrzywdzeni po bezskutecznej próbie skontaktowania się z oskarżonym i jego ojcem, którzy nie otwierali mieszkania, o godz. 22.19 wezwali na pomoc oddział Straży Pożarnej. Strażacy wraz z C. W., który w końcu pojawił się na miejscu zdarzenia doprowadzili do wygaszenia pieca. Dowódca zmiany K. B. dokonał pomiaru stężenia tlenku węgla- miernik wskazał 111ppm, następnie zalecił wietrzenie pomieszczeń. T. L. została udzielona pomoc medyczna, gdyż odczuwała bóle głowy. Lekarz nie stwierdził potrzeby hospitalizacji. Ekspozycja na szkodliwe substancje, ból głowy wywołała także u dzieci: M. M. (1), M. L. (2) i M. L. (3).

W dniu 19 marca 2015r. została przeprowadzona kontrola stanu technicznego przewodów kominowych w kominie trzyprzewodowym odprowadzającym spaliny z pieca C.O. na paliwo stałe użytkowanego przez C. W.. Mistrz kominiarski stwierdził, że nie dokonywano przeglądu technicznego oraz okresowego czyszczenia przewodu dymowego połączonego z piecem na paliwo stałe w pomieszczeniu piwnicznym. Przewód kominowy- dymowy był zawilgocony, co świadczyło o tym, że paliwo stałe stosowane do spalania posiadało zbyt duże zawilgocenie, a zawilgocenie ścian kominowych spowodowało początek przenikania i zabarwiania ściany komina na I piętrze budynku i strychu. W tej sytuacji stwierdził, że przewód kominowy- dymowy nie powinien być użyłkowany.

C. W. zastosował się do ustaleń kontroli oraz odłączył piec C.O. na paliwo stałe od instalacji centralnego ogrzewania i przewodu kominowego oraz go zdemontował.

Powyższy stan faktyczny Sąd ustalił w oparciu o zeznania świadków: T. L., k. 6165v-166, K. B., k. 167, M. L. (1), k. 164v-165, M. M. (2), 166, G. L., k. 166v-167, K. G., k. 56-57, 167, A. Ż., k. 193v-194, M. R., k. 194, A. K., k. 104 oraz dokumenty w postaci: karty medycznych czynności ratunkowych, k. 4, protokołu nr (...), k. 175 k. 14, informacji ze zdarzenia, k. 22-23, pismo (...) w W., k. 27, opinii biegłego z zakresu pożarnictwa, k. 28-31, 193, rachunku nr (...), k. 190, protokołu nr (...), k. 207.

Oskarżony formalnie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, choć zastrzegł, że nie wiedział o uszkodzeniu komina. Tylko dlatego palił w piecu. Podał, że wcześniej M. L. (1) informował go jedynie o zadymieniu na klatce schodowej, nie było między nimi rozmowy na temat zaprzestania korzystania z pieca. Oskarżony stwierdził, że zlecał dokonywanie przeglądów kominiarskich regularnie, ostatnio w 2014r. Z pieca na paliwo stałe korzystał, bo było to jedyne źródło ogrzewania mieszkania a w tym czasie w mieszkaniu prowadził remont. Z pieca korzystał raz na kilka dni. Przyznał, że podczas rozpalania pieca dochodziło do zadymienia klatki schodowej, lecz nie zdawał sobie sprawy, że do takiego zadymienia dochodzi w mieszkaniu sąsiadów, żaden z nich się nie skarżył (wyjaśnienia oskarżonego, k. 164v).

Wyjaśnienia oskarżonego potwierdził jego ojciec K. W. (1). Podał, że M. L. (1) skarżył się jedynie na zadymienie na klatce schodowej, on sam nie zobowiązywał się wobec sąsiadów, że syn nie będzie palił w piecu. Nie wiedział, czy sąsiedzi rozmawiali w tej sprawie z synem oraz, czy syn zlecał przeglądy techniczne komina. Podkreślił, że syn nie chciał nikogo skrzywdzić (zeznania, k. 167v-168).

Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonego w tym zakresie, w jakim utrzymywał brak świadomości co do stanu technicznego przewodu kominowego oraz skutków w postaci zadymienia w mieszkaniu sąsiadów, jakie wywoływało korzystanie z pieca. Do takiego wniosku uprawnia analiza przeprowadzonych w sprawie dowodów, o czym niżej. Nie można było również przyjąć za wiarygodnych depozycji oskarżonego, że dokonywał regularnie przeglądów kominiarskich, bo zwyczajnie nie przedstawił na to żadnych dokumentów. Ostatni raz zlecił czyszczenie przewodu kominowego w dniu 20.08.2012r. (k. 190).

Niewątpliwie między oskarżonym a małżeństwem L. istnieje konflikt sąsiedzki, którego podłoża można upatrywać m.in. w niezgodnym korzystaniu z urządzeń wspólnych budynku, braku porozumienia w sprawie regulaminu domowego, pretensjach pokrzywdzonych względem oskarżonego o zniszczenie i uszkodzenia mienia, co wynika z kwestii poddanych przez strony pod mediację (k. 126-132). Nie wpływa to jednak na ocenę zeznań T. i M. L. (1) jako wiarygodnych. M. L. (1) konsekwentnie utrzymywał, że zaraz po pogłębieniu się problemu zadymienia w jego mieszkaniu na początku marca 2015r. poinformował o tym fakcie swojego sąsiada C. W. prosząc go o wezwanie kominiarza. Kiedy prośba nie odniosła spodziewanego efektu, zwrócił się z problemem do K. W. (1), który zobowiązał się do zaprzestania korzystania z pieca. Zeznania męża potwierdziła T. L. twierdząc, że M. L. (1) rozmawiał z oskarżonym na ten temat wielokrotnie po tym, jak pojawił się problem. Pierwsze wykwity na ścianie komina pojawiły się w 2010r., później doszły pęknięcia i dziwny zapach, skończyło się na zadymieniu. Zeznania wymienionych należy ocenić jako wiarygodne, gdyż przystają do zasad logiki i doświadczenia życiowego. Naturalną reakcją osoby, która boryka się z problemem zadymienia mieszkania jest zwrócenie się do sąsiada wywołującego ten problem z prośbą o jego wyeliminowanie. Zarówno T. L. i M. L. (1) są osobami głośno komunikującymi swoje potrzeby i roszczenia, o czym świadczy choćby ich postawa w przedmiotowym procesie, w tym w postępowaniu mediacyjnym. O tym, że oskarżony był informowany o wykwitach na kominie poświadczył G. L., który zeznał, że osobiście rozmawiał na ten temat z C. W. w 2012r. Z tego samego powodu Sąd nie dał wiary zeznaniom K. W. (1), że nie był zorientowany na temat zgłaszanego przez sąsiadów problemu zadymienia mieszkania.

Biegły stwierdził, że nieszczelność przewodu kominowego z dużym prawdopodobieństwem znajdowała się w przestrzeni międzystropowej znajdującej się pomiędzy stropem betonowym oddzielającym parter budynku od pierwszego pietra a podłogą w mieszkaniu oznaczonym nr (...) znajdującym się na piętrze. Największe ślady wydzielania się dymu w postaci okopceń znajdowały się w pokoju zlokalizowanym po lewej stronie bezpośrednio za wejściem do mieszkania, na powierzchni ściany, w której przebiega przewód kominowy, w miejscu styku powierzchni ściany z podłogą. Biegły stwierdził, że wydzielanie się powstałych podczas palenia w piecu podłączonym do niesprawnego przewodu kominowego produktów spalania powodowało niebezpieczeństwo zatrucia się osób przebywających w mieszkaniu toksycznym dymem oraz tlenkiem węgla. Wyniki pomiaru dokonanego w pomieszczeniach mieszkania nr (...) (111ppm) wskazywały na zawartość tlenku węgla powyżej dopuszczalnej normy. Zdaniem biegłego długotrwałe przebywanie osób w takich warunkach mogło doprowadzić nawet do śmierci. Biegły zaznaczył, że pomiarów dokonano po przybyciu strażaków na miejsce zdarzenia i przeprowadzonej akcji ratowniczo- gaśniczej, po ewakuacji wszystkich mieszkańców. Odbywało się to już po wstępnym przewietrzeniu pomieszczeń, co z pewnością obniżyło wartości wykryte podczas pomiaru. Biegły podkreślił również, że oprócz szkodliwego działania tlenku węgla, drugim czynnikiem zagrażającym życiu i zdrowiu mieszkańców było wydzielanie się toksycznych produktów spalania. Z uwagi na złożoność tych substancji niemożliwe jest dokonanie pomiarów tych wartości. Toksyczne produkty spalania objawiają się w postaci gorącego, gryzącego dymu drażniącego drogi oddechowe i śluzówki osób będących w ich zasięgu. Powyższe wywody stanowiły uzasadnienie wniosku, jaki biegły wyciągnął z ustalonego stanu faktycznego, że przedmiotowe zdarzenie stworzyło zagrożenie życia i zdrowia wszystkich mieszkańców tego budynku.

Opinia biegłego nie budzi żadnych wątpliwości, gdyż jest jasna, pełna, sporządzona w oparciu o specjalistyczna wiedzę i zasady doświadczenia życiowego.

Uwaga biegłego, że dokonany pomiar nie odzwierciadlał rzeczywistego stężenia tlenku węgla w mieszkaniu nr (...) jest jak najbardziej uzasadniona. Zarówno M. L. (1) i jak T. L. zeznali, że zanim przybyła Straż Pożarna, z własnej inicjatywy wietrzyli pomieszczenia mieszkania. Taki sposób postępowania należy ocenić jako naturalną reakcję osoby przebywającej w zadymionym pomieszczeniu.

Zeznania członków zastępu Straży Pożarnej w osobach K. B., A. Ż., M. R., A. K. w pełni zasługują na wiarę, gdyż odtwarzają jedynie przebieg działań ratowniczych, który nie był sporny. A. K. zeznał, że pomiaru stężenia tlenku węgla dokonano dopiero za pomocą drugiego z czujników, który został dowieziony po stwierdzeniu wadliwości pierwszego z nich. Ten fragment zeznań potwierdza dodatkowo wysnuty wyżej wniosek, że pomiar został dokonany już po pewnym czasie trwania akcji ratowniczej i nie odzwierciedlał zastanego stanu rzeczy na początku akcji.

Niewiele do sprawy wniosły zeznania M. P. k. 193v, który jedynie asystował przy czynnościach dokonywanych przez mistrza kominiarskiego K. G..

Art. 160§1 kk określa przestępstwo narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Strona przedmiotowa przestępstwa polega na takim zachowaniu się sprawcy, które wywołuje stan bezpośredniego narażenia innego człowieka na utratę życia lub wywołanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Istota przestępstwa tkwi więc w „narażeniu na niebezpieczeństwo" innego człowieka. Jak wskazuje M. Siewierski, narażenie na niebezpieczeństwo polega na przeniesieniu człowieka ze stanu, w którym niebezpieczeństwo mu nie groziło, w stan, w którym grozi mu niebezpieczeństwo (zob. J. Bafia, K. Mioduski, M. Siewierski, Komentarz..., t. 2, s. 118). Stan niebezpieczeństwa ma być wywołany zachowaniem się człowieka (sprawcy), który ponosi odpowiedzialność za jego wytworzenie. Ponadto niebezpieczeństwo, o którym jest mowa w przepisie, ma mieć charakter bezpośredni, przez co należy rozumieć, że w każdej chwili może dojść do wystąpienia wskazanych skutków, przy czym „przestępstwo będzie dokonane z chwilą narażenia na niebezpieczeństwo, chociażby osoba narażona nie doznała krzywdy" (zob. wyrok SN z dnia 3 października 1973 r., IV KR 256/73, Biul. SN 1974, nr 2, poz. 26). Przestępstwo z art. 160 § 1 k.k. jest przestępstwem materialnym. Wynika z tego konieczność stwierdzenia związku przyczynowego pomiędzy zachowaniem się sprawcy a skutkiem. Występek z art. 160 § 3 kk ma charakter nieumyślny. Przestępstwo to można przypisać oskarżonemu, gdy nie ma on zamiaru narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, ale do narażenia takiego dochodzi w wyniku niezachowania wymaganej w danych okolicznościach ostrożności, w sytuacji, w której narażenie człowieka przewidywał lub, obiektywnie biorąc, mógł przewidzieć. Narażenie na niebezpieczeństwo nie oznacza pewności wystąpienia uszczerbku dla określonego dobra, ale jedynie prawdopodobieństwo uszczerbku – z którego sprawca musi sobie zdawać sprawę. Nieumyślność świadoma charakteryzuje się przewidywaniem przez sprawcę możliwości nastąpienia czynu zabronionego, lecz mimo świadomości tej możliwości sprawca nie zachowuje należytej ostrożności, aby uniknąć czynu zabronionego. Działanie świadome stanowi wyższą, bardziej naganną postać nieumyślności. Granica między nieumyślnością świadomą jako wyższą postacią nieumyślności a zamiarem ewentualnym jako niższą postacią umyślności jest od strony praktycznej, dowodowej wyraźnie subtelna. Ustawowy wzorzec obu tych postaci pozwala łatwo je rozróżnić poprzez czynnik woli, ujętej przy zamiarze ewentualnym jako wola fakultatywna (godzenie się na coś). Naruszenie ostrożności trzeba rozumieć w ten sposób, że chodzi o okoliczności jednakowe dla wszystkich podmiotów działających w tych samych warunkach. Ostrożność wymagana w danych warunkach jest jednakowa dla wszystkich podmiotów, które znajdują się w tych warunkach (zob. wyrok SN z dnia 2 sierpnia 2001 r., II KKN 63/99, LEX nr 51381). Natomiast przewidywanie podlega odpowiedniemu indywidualizowaniu. Przewidywanie możliwości nastąpienia czynu zabronionego nie może być rozpatrywane jednakowo w stosunku do wszystkich podmiotów, możliwości bowiem przewidywania poszczególnych ludzi są zależne od wielu czynników: doświadczenia życiowego, przygotowania zawodowego, poziomu rozwoju intelektualnego, wykształcenia ogólnego (Bojarski T. (red.), Michalska-Warias A., Piórkowska-Flieger J., Szwarczyk M., Kodeks karny. Komentarz, Lex 2016).

Przenosząc powyższe rozważania na grunt przedmiotowej sprawy należy stwierdzić, że oskarżony swoim zachowaniem wyczerpał znamiona przestępstwa z art. 160§3 kk. Rozpalając w piecu i doprowadzając do rozprzestrzeniania się tlenku węgla i spalin wywołał stan bezpośredniego narażenia pokrzywdzonych na utratę życia. Okoliczność, że dokonany pomiar stwierdził niewielkie ponad dopuszczalną normę stężenie tlenku węgla w powietrzu nie zmienia tej konkluzji. Pomiar, jak podniesiono wyżej został dokonany już po przewietrzeniu pomieszczeń. Zresztą utrwalił on jedynie zapis pewnego fragmentu rzeczywistości na skali dynamicznego zjawiska, jakim jest rozprzestrzenianie się węgla i spalin z aktywnego źródła wytwarzania tych substancji (palącego się pieca). Tylko właściwa reakcja pokrzywdzonych na niebezpieczeństwo w postaci wietrzenia pomieszczeń oraz ostatecznie akcja ratownicza strażaków prowadząca do wygaszenia pieca uchyliła stan zagrażający życiu mieszkańców budynku. Trzeba zaznaczyć, że zdarzenie rozegrało się z godzinach późnowieczornych. Szczęśliwie złożyło się, że pokrzywdzeni nie położyli się jeszcze spać, gdyż w niewietrzonych pomieszczeniach niewątpliwie stężenie tlenku węgla systematycznie rosłoby i ostatecznie mogłoby doprowadzić do ich śmierci.

Jednocześnie należy stwierdzić, że brak jest dowodów na to, by oskarżony popełnił przestępstwo z zamiarem ewentualnym narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Do narażenia doszło w wyniku niezachowania przez oskarżonego wymaganej w danych okolicznościach ostrożności, w sytuacji, w której narażenie człowieka przewidywał. C. W. był informowany przez sąsiadów o zadymianiu ich mieszkania w wyniku użytkowania przez niego pieca na paliwo stałe. Z racji tej wiedzy a także wieloletniego zatrudnienia w (...) Spółce (...) i posiadanych kwalifikacji uprawniających go do zajmowania się eksploatacją urządzeń, instalacji i sieci (informacja o zatrudnieniu oskarżonego, k. 206-207) musiał właściwie oceniać sytuację. Nadto C. W. wiedział, że wbrew obowiązkowi kontroli okresowej, co najmniej raz w roku, polegającej na sprawdzeniu stanu technicznego przewodów kominowych (dymowych, spalinowych i wentylacyjnych), stosowna kontrola nie została przeprowadzona od 2012r (art. 62 ust. 1 ustawy Prawo budowlane).

Przy wymiarze kary Sąd miał na uwadze wszystkie okoliczności podmiotowo- przedmiotowe sprawy, społeczną szkodliwość czynu, na którą złożyły się następujące elementy: ilość pokrzywdzonych i rozmiar grożącej szkody, stopień naruszenia reguł ostrożności. Uwzględniając jednocześnie dotychczasową niekaralność oskarżonego (karta karna, k. 142) Sąd uznał, że karą adekwatną będzie kara grzywny w wymiarze 100 stawek dziennych. Powinna spełnić w stosunku do oskarżonego funkcję prewencyjną i wychowawczą, by powstrzymać go od popełniania kolejnych przestępstw. Wysokość stawki dziennej Sąd określił kierując się wskazaniami wymienionymi w art. 33§3 kk, a więc uwzględnił, że oskarżony jest zdrowym mężczyzną, więc choć aktualnie jest bezrobotny, jednak może podjąć pracę, choćby dorywczą. Z drugiej strony należało mieć na uwadze jego warunki rodzinne, przede wszystkim to, że nadal utrzymuje dwóch synów. Zdaniem Sądu stawka dzienna w kwocie 20 zł uwzględnia wszystkie przytoczone wyżej okoliczności.

Na podstawie art. 46§1 kk Sąd orzekł wobec oskarżonego obowiązek zadośćuczynienia za doznaną krzywdę poprzez zapłatę na rzecz pokrzywdzonych M. L. (1), T. L., M. L. (2), M. L. (3), M. M. (1) kwot po 1.000 zł. Dla pokrzywdzonych będzie stanowiła wystarczającą rekompensatę poniesionych przez nich cierpień fizycznych i moralnych. T. L. oraz małoletni pokrzywdzeni cierpieli na bóle głowy, wszyscy pokrzywdzeni zareagowali silnym stresem na zaistniałą sytuację.

Wynagrodzenie należne obrońcy ustanowionemu z urzędu wyliczono zgodnie ze stawkami przewidzianymi w § 14 i § 16 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu (Dz. U. 2013, poz. 461), gdyż sprawa została wszczęta i niezakończona przed 1 stycznia 2016r. kiedy to zaczęły obowiązywać nowe przepisy w tym zakresie. Jednocześnie zasądzono obrońcy koszty podróży.

Ze względu na trudną sytuację majątkową C. W., który jest aktualnie osobą bezrobotną, a nadto mając na uwadze okoliczność, że został na niego nałożony obowiązek zapłaty grzywny i zadośćuczynienia za doznana krzywdę, Sąd uznał, że pokrycie kosztów sądowych byłoby dla oskarżonego zbyt uciążliwie. Wobec powyższego na zasadzie art. 624 § 1 kpk zwolniono go w całości od ich zapłaty.