Wyrok z 12 maja 2021, sygn. V ACa 179/21
Pokaż pozostałe podstawy prawne (9)
Sygn. akt V ACa 179/21
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 12 maja 2021 r.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku V Wydział Cywilny
w składzie następującym:
Przewodniczący: SSA Anna Daniszewska
Sędziowie: SA Hanna Rucińska
SA Barbara Rączka – Sekścińska
po rozpoznaniu w dniu 12 maja 2021 r. w Gdańsku
na posiedzeniu niejawnym
sprawy z powództwa M. S.
przeciwko (...) S.A. w S.
o zapłatę
na skutek apelacji powoda
od wyroku Sądu Okręgowego w Toruniu
z dnia 8 grudnia 2020 r. sygn. akt I C 1406/16
I. zmienia zaskarżony wyrok:
1) w punkcie 3 (trzecim), w ten sposób, że:
a. dodaje w nim podpunkt a), w którym: zasądza od pozwanego (...) S.A. w S. na rzecz powoda M. S. dalszą kwotę 150.000 (sto pięćdziesiąt tysięcy) złotych tytułem zadośćuczynienia wraz z ustawowymi odsetkami od 30 listopada 2015r. do 31 grudnia 2015 r., a od 1 stycznia 2016 r. z ustawowymi odsetkami za opóźnienie do dnia zapłaty;
b. dodaje w nim podpunkt b), w którym: podwyższa zasadzoną od pozwanego na rzecz powoda w punkcie 2 wyroku miesięczną rentę:
-z kwoty 32 (trzydzieści dwa) złote do kwoty 51 (pięćdziesiąt jeden) złotych za okres od 1 stycznia 2017 r. do 31 grudnia 2017 r.,
-z kwoty 85 (osiemdziesiąt pięć) złotych do kwoty 136 (sto trzydzieści sześć) złotych za okres od 1 stycznia 2018 r. do 31 grudnia 2018 r.,
-z kwoty 165 (sto sześćdziesiąt pięć) złotych do kwoty 264 (dwieście sześćdziesiąt czerty) złote za okres od 1 stycznia 2019 r. do 28 lutego 2019 r.,
-z kwoty 205 (dwieście pięć) złotych do kwoty 328 (trzysta dwadzieścia osiem) złotych za okres od 1 marca 2019 r. do 31 grudnia 2019 r.,
-z kwoty 383 (trzysta osiemdziesiąt trzy) złote do kwoty 612 (sześćset dwanaście) złotych za okres od 1 stycznia 2020 r.;
c. dodaje w nim podpunkt c), w którym: oddala powództwo w pozostałym zakresie;
2) w punkcie 4 (czwartym), w ten tylko sposób, że podwyższa kwotę 6.511,68 (sześć tysięcy pięćset jedenaście 68/100) złotych do kwoty 13.566 (trzynaście tysięcy pięćset sześćdziesiąt sześć) złotych;
3) w punkcie 5 (piątym), w ten sposób, że go uchyla;
4) w punkcie 6 (szóstym), w ten sposób, że podwyższa zasądzoną w nim od pozwanego na rzecz powoda kwotę 1.325,81 zł (tysiąc trzysta dwadzieścia pięć 81/100) złotych do kwoty 16.192,53 (szesnaście tysięcy sto dziewięćdziesiąt dwa 53/100) złotych;
II. oddala apelację w pozostałym zakresie;
III. zasądza od pozwanego na rzecz powoda kwotę 11.688 (jedenaście tysięcy sześćset osiemdziesiąt osiem) złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego.
SSA Hanna Rucińska SSA Anna Daniszewska SSA Barbara Rączka – Sekścińska
Na oryginale właściwe podpisy.
Sygn. akt V ACa 179/21
UZSADNIENIE
Pozwem z dnia 21 lipca 2016 r. M. S. wniósł o zasądzenie od pozwanego (...) Spółki Akcyjnej w S. kwoty: 355.600 zł z odsetkami ustawowymi od 30 listopada 2015 r. do 31 grudnia 2015 r., a od 1 stycznia 2016 r. z ustawowymi odsetkami za opóźnienie do dnia zapłaty tytułem zadośćuczynienia; renty 1.308,69 zł płatnej do 10-go każdego miesiąca poczynając od następnego miesiąca od dnia wniesienia pozwu tytułem z powodu całkowitej utraty zdolności zarobkowej oraz zmniejszenia widoków powodzenia na przyszłość z ustawowymi odsetkami za opóźnienie w przypadku uchybienia terminowi płatności którejkolwiek z rat oraz kosztów procesu według norm przepisanych.
W uzasadnieniu pozwu podniesiono, że powód będąc zatrudnionym w przedsiębiorstwie (...) Spółka Akcyjna w T., którego ubezpieczał pozwany, uległ wypadkowi przy pracy.
Pozwany w odpowiedzi na pozew wniósł o oddalenie powództwa i zasądzenie kosztów procesu. Pozwany nie negował tego, że udzielając ochrony ubezpieczeniowej firmie (...), w której zatrudniony był powód w chwili zdarzenia - przyjął odpowiedzialność za skutki wypadku powoda. Pozwany podniósł, że powód aż w 80 % przyczynił się do zaistnienia zdarzenia.
Wyrokiem z dnia 8 grudnia 2020 r. Sąd Okręgowy w Toruniu:
1. zasądził od rzecz powoda kwotę 175.000 zł z ustawowymi odsetkami od 30 listopada 2015 r. do 31 grudnia 2015r., a od 1 stycznia 2016 r. z ustawowymi odsetkami za opóźnienie do dnia zapłaty;
2. ustalił wysokość miesięcznej renty należnej powodowi od pozwanego za okres:
a. od 1 stycznia 2017 r. do 31 grudnia 2017 r. na kwotę po 32 zł miesięcznie,
b. od 1 stycznia 2018 r. do 31 grudnia 2018 r. na kwotę po 85 zł miesięcznie,
c. od 1 stycznia 2019 r. do 28 lutego 2019 r. na kwotę po 165 zł miesięcznie,
d. od 1 marca 2019 r. do 31 grudnia 2019 r. na kwotę po 205 zł miesięcznie,
e. od 1 stycznia 2020r. na kwotę po 383 zł miesięcznie;
3. oddalił powództwo w pozostałej części,
4. nakazał pobrać od pozwanego na rzecz Skarbu Państwa Sądu Okręgowego w Toruniu kwotę 6.511,68 zł tytułem części nieuiszczonej opłaty od pozwu pomniejszonej o kwotę 750 zł stanowiącej niewykorzystaną zaliczkę uiszczoną przez pozwanego,
5. nakazał pobrać od powoda z zasądzonego w punkcie pierwszym wyroku roszczenia na rzecz Skarbu Państwa Sądu Okręgowego w Toruniu kwotę 7.054,32 zł tytułem części nieuiszczonej opłaty od pozwu,
6. zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 1.325,81 zł tytułem zwrotu części kosztów procesu.
Swoje rozstrzygnięcie Sąd Okręgowy oparł na następujących ustaleniach i rozważaniach:
W firmie (...) Spółka Akcyjna w T. 13 marca 2015 r. doszło do wypadku, w którym poszkodowanym był powód M. S..
W dniu wypadku o godzinie 6.00 M. S. – mechanik działu utrzymania ruchu, zatrudniony na podstawie umowy o pracę; po przebraniu w odzież roboczą rozpoczął pracę. Wykonywał czynności zgodnie z powierzonym mu przez pracodawcę zakresem obowiązków, do których należało utrzymanie sprawności (w zakresie mechanicznym) maszyn i urządzeń (...) SA. Około godziny 7.30 podczas naprawy, zgłoszonej wcześniej awarii tłoka maszyny, powód został poinformowany przez brygadzistę wydziału (...) M. K. o awarii pompy przelewowej pieca topialnego. M. S., wiedząc że awaria może być przyczyną o charakterze mechanicznym lub elektrycznym, poprosił o pomoc elektryka działu utrzymania ruchu R. J.. Około godziny 7.50 M. S. i R. J., niosąc ze sobą z warsztatu w dwóch częściach zapasową pompę, oraz brygadzista M. K. przybyli na miejsce awarii. Brygadzista zwrócił uwagę powodowi, że korpus pompy sprawia wrażenie mokrego, powód uwagę zignorował. Po wykluczeniu elektrycznej przyczyny niesprawności pompy pieca, powód podjął decyzję o wymianie niesprawnej pompy na nową przyniesioną z warsztatu. Powód zdemontował niesprawną pompę - wyjął ją z tygla pieca i odłożył obok niego. M. S. umieścił element korpusu pompy o profilu kwadratu wewnątrz tygla pieca. Wtedy doszło do reakcji gorącego, ciekłego stopu ze znajdującą się na powierzchni korpusu wodą - doszło do wypryśnięcia stopu przez otwór korpusu, w kierunku twarzy nachylonego nad nim poszkodowanego. Ciekły metal wleciał do ust powoda, opryskał jego głowę, ręce, górną część tułowia.
Przedsiębiorstwo (...) SA w T. w chwili zdarzenia posiadało ochronę ubezpieczeniową od odpowiedzialności cywilnej w zakresie prowadzonej działalności gospodarczej na podstawie umowy zawartej z pozwanym (...) S.A. w S.. Wskazany w polisie okres ubezpieczenia obejmował czas pomiędzy 1 lipca 2014 r. a 30 czerwca 2015 r., a w przypadku szkody wyrządzonej pracownikom firmy (...) ustalony sublimit wynosił 5 milionów złotych na jeden i wszystkie wypadki.
Wypadek miał miejsce w pomieszczeniu (...), powód był zatrudniony w dziale utrzymania ruchu. Awarie pompy w tamtym czasie były dość częste, występowały 2-3 razy dziennie. Powód dość często naprawiał pompę, był wieloletnim pracownikiem. Powód wraz z kolegą wymontował pompę ze starego pieca, pompa była rozmontowana. Powód miał z kolegą osuszyć pompę i złożyć przed montażem.
W momencie wypadku był dostępny jeden komplet odzieży ochronnej, po wypadku dostępne są trzy komplety. Po wypadku bezwzględnie pracownicy przestrzegają zakładania maski, fartucha i rękawic po przekroczeniu namalowanej linii.
W firmie (...) odbywały się szkolenia BHP, pierwsze przy zatrudnieniu pracownika, kolejne po roku, a później co 3 lata. Na szkoleniach omawiane były ogólne zasady, nie była omawiana kwestia dosuszania pomp. Powód musiał mieć świadomość co się stanie, gdy niedosuszona pompa dotknie(...), gdyż przygotowywał pompę, żeby była czysta i sucha.
Pracodawca powoda - firma (...) w dniu wypadku nie zapewniła powodowi bezpiecznych warunków pracy i organizacji, nie zapewniła przestrzegania przepisów oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy. Powodowi nie zostały przydzielone przez pracodawcę środki ochrony indywidualnej (w skrócie dalej SOI), nie został też powód zapoznany ze sposobem użytkowania tych środków. W zakładzie pracy doszło do naruszenia obowiązków przez osoby kierujące pracownikami poprzez:
-niewłaściwy nadzór nad wykonywanymi pracami,
-niewłaściwą ocenę zagrożeń (brak identyfikacji zagrożeń i niezapoznanie z nimi pracowników),
-tolerowanie niestosowania przez pracowników SOI,
-niezapewnienie właściwej ilości SOI, ich sprawności i kompletności,
-nieinformowanie pracowników o zasadach stosowania SOI,
-niewłaściwą organizację pracy,
-niedostateczne zabezpieczenie strefy niebezpiecznej pieca,
-niezabezpieczenie strefy pracy przed dostępem osób nieupoważnionych,
-niedostosowanie ogólnej technologii prac do przepisów (w szczególności organizacji pracy naprawy pieca),
-niezakwalifikowanie robót przy naprawie pompy pieca topialnego do prac szczególnie niebezpiecznych,
-zezwolenie na prowadzenie napraw bezpośrednio przy piecu i brak nadzoru nad nimi,
-niejasny podział obowiązków i odpowiedzialności,
-umożliwienie wydania z warsztatu rozmontowanej pompy o zawilgoconej powierzchni,
-niezgodne z przepisami dokumentowanie konserwacji napraw urządzeń, instrukcji obsługi,
-niestosowanie procedury prowadzenia prac na pisemne polecenie,
-nieopracowanie zasad postępowania w razie awarii,
-niezrealizowanie wymaganej konsultacji z pracownikami,
-niewyposażenie pomieszczeń odlewni w płuczki i natryski,
-niezgodną z przepisami organizację służb BHP,
-nieskuteczną kontrolę i niedostateczne doradztwo w zakresie BHP prze służbę BHP.
Wprowadzenie przez M. S. do znajdującego się w tyglu pieca topialnego stopu cynku - niekompletnego elementu pompy przelewowej (który był dodatkowo niewygrzany i wilgotny) było przyczyną inicjującą uaktywnienie czynnika powodującego zagrożenie. Ale zagrożenie w strefie pracy przy piecu topialnym występuje zawsze przy przebywaniu w niej osób - ze względu na specyfikę pracy tego urządzenia. Niezastosowanie środków ochrony indywidualnej przez poszkodowanego było przyczyną bezpośrednią umożliwiającą uraz i w konsekwencji mającą wpływ na stopień uszkodzenia tkanek, ale wprowadzenie pompy do tygla i niezastosowanie środków ochrony indywidualnej wynikały z niedopełnienia obowiązków przez pracodawcę. W chwili zdarzenia 13 marca 2015 r. firma (...), jako pracodawca, naruszyła przepisy i zasady bezpieczeństwa i higieny pracy, brak należytej ostrożności i przezorności poszkodowanego nie były jedyną przyczyną wypadku.
Postanowieniem z 4 lutego 2016 r. Prokuratura Rejonowa T. w T. umorzyła postępowanie w sprawie zaistniałego 13 marca 2015r. na terenie zakładu (...) S.A. w T. przy ul. (...), narażenia pracownika M. S. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia w wyniku niedopełnienia ze strony pracodawcy obowiązku z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy oraz nieumyślnego spowodowania u niego ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu. Podstawą umorzenia śledztwa było stwierdzenie braku znamion czynu zabronionego.
Zdarzenie z dnia 13 marca 2015 r. zostało uznane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych za wypadek przy pracy. Powodowi zostało wypłacone jednorazowe odszkodowanie w kwocie 37.850 zł zwiększone o kwotę 13.242 zł z tytułu całkowitej niezdolności do pracy i samodzielnej egzystencji. ZUS na dzień 4 maja 2017 r. wypłacał powodowi rentę w kwocie 2.377,43 zł brutto oraz dodatek pielęgnacyjny w kwocie 209,59 zł. Od pewnego momentu powód nie otrzymuje już dodatku pielęgnacyjnego, jego renta wynosi około 2.100 zł miesięcznie netto.
Decyzją z 1 marca 2019 r. ZUS-u doszło do waloryzacji renty wypłacanej powodowi do kwoty 2.520 zł brutto, a wysokość świadczenia do wypłaty wyniosła 2.080,99 zł miesięcznie.
Dopiero pod koniec maja 2015 r. powód został wypisany ze szpitala do domu. Gdy wrócił do domu - nie mówił, nie chodził, nie słyszał i nie umiał pisać. Miał włożoną rurkę, którą nosił do 2016 r. Do czasu gdy miał założoną rurkę, korzystał z aparatu do odsysania. Obecnie powód nie może przełykać, dlatego odpluwa ślinę. Żywiony jest dojelitowo-strzykawką. Im więcej powód mówi, tym częściej musi odkrztuszać. Po wypadku powód dostawał środki przeciwbólowe, zażywa je do tej pory. Początkowo po powrocie do domu powód schodząc po schodach trzymał się żony, jeździł na wózku, żona masowała powoda. Robi to do tej pory - 3 razy dziennie. Pierwszy raz na spacer powód wyszedł z żoną po około 8 miesiącach od wypadku, wtedy zaczął sam chodzić. M. S. obecnie sam robi drobne zakupy, nie jest w stanie przynieść nic ciężkiego. Do lekarzy chodzi razem z żoną. Przed wypadkiem powód ważył 71 kilo, a obecnie 54 kilogramy, musiał zmienić wszystkie ubrania. Przed wypadkiem powód był fizycznie sprawny, jeździł na ryby. Dziś bardzo szybko się męczy, a na ryby jedzie razem z synem. Obecnie powodowi nadal pomaga żona np. przy wejściu do wanny. Przed wypadkiem M. S. potrafił naprawić pralkę, pomagał żonie przy sprzątaniu czy gotowaniu. Teraz czasami tylko umyje naczynia. Żywienie dojelitowe jest na koszt NFZ-tu, trzeba tylko kupować wodę. Obecnie powód sam podaje sobie jedzenie, robi to 6 razy dziennie. Powód ma problemy ze snem.
Powód w wyniku wypadku doznał: oparzenia twarzy, szyi, górnej części klatki piersiowej, jamy ustnej i górnych dróg oddechowych z wtórnym obrzękiem gardła i obturacją dróg oddechowych. U M. S. wystąpiły bardzo niekorzystne następstwa powypadkowe pod postacią oparzenia górnych dróg oddechowych powikłanych obrzękiem gardła, obturacją dróg oddechowych, koniecznością wytworzenia tracheostomii, oparzeniem przełyku z całkowitym upośledzeniem połykania. Dalszą konsekwencją zmian pooparzeniowych było wytworzenie ropniaka płuca lewego, zbliznowacenie przełyku z koniecznością wytworzenia przełyku z wstawki jelitowej i wytworzenia odżywczego połączenia żołądka z powłokami brzusznymi. Powód jest odżywiany przez stomię. Pozostaje pod opieką poradni żywieniowej. Leczenie powoda trwa od chwili wypadku, nie zostało zakończone. Leczenie powoda w związku ze znacznymi obrażeniami i wielokrotnymi interwencjami zabiegowymi było okresami bardzo dolegliwe. Powód jest całkowicie niezdolny do pracy.
Zmiany martwiczo-włóknikowe w obrębie jamy ustnej i gardła, obserwowane tuż po wypadku, uległy w ciągu miesiąca całkowitemu wygojeniu. Pozostały zaś następstwa oparzenia krtani w postaci okrężnej blizny wolnego brzegu nagłośni zwężającej wejście do krtani, bez zaburzeń oddychania, ale częściowo wpływającej na zaburzenia połykania - dysfagia. Przyczyny laryngologiczne – pooparzeniowe uszkodzenie krtani, nie powodują u powoda niezdolności do pracy i nie pociągają za sobą dodatkowych kosztów związanych z utrzymaniem czy leczeniem.
Na skutek oparzenia u powoda obserwowano przetokę przełykowo-tchawiczną po stronie prawej oraz zapalenie płuc po stronie lewej z wytworzeniem ropnia lewego płuca. Z tego powodu M. S. był leczony operacyjnie - usunięto górny płat płuca lewego. W płucach pozostały utrwalone zmiany nieodmowo-włókniste, rozsiane drobnoplamiste zagęszczenia o charakterze mlecznej szyby oraz płyn w zrostach szczytu lewego płuca. Leczenie pulmonologiczne powoda zostało zakończone. Początkowe leczenie prowadzone było przez 39 dni z użyciem respiratora, wiązało się z dużym cierpieniem ograniczonym sedacją. Dalej było umiarkowane - związane z tracheostomią i nawracającymi zaostrzeniami. Usunięcie górnego płata płuca lewego w październiku 2015 r. było związane z cierpieniem dużego stopnia. Powód nie ma możliwości powrotu do pełni zdrowia wobec usunięcia górnego lewego płata płuca. Oparzenie dróg oddechowych niesie za sobą ryzyko rozwoju zmian obturacyjnych (zwężenie dróg oddechowych) i objawów ograniczenia zdolności wentylacyjnych.
Wypadek z 13 marca 2015r. wywołał u powoda uszczerbek na zdrowiu wynoszący nie mniej niż 160%. Rozmiar uszczerbku wynika:
-ze zmian bliznowatych przełyku ze stałą przetoką żołądkową (80%),
-z blizn w obrębie szyi bez upośledzenia jej ruchomości (10%),
-poparzenia krtani (25%),
-uszkodzenia tkanki płucnej i powstania ropnia (50%).
Zakład pracy, w którym zatrudniony był powód, zajmował się głównie obróbką metali i nakładaniem powłok na metale. Dodatkowo firma (...) zajmowała się produkcją wyrobów dla budownictwa z tworzyw sztucznych, produkcją pozostałych wyrobów z tworzyw sztucznych, odlewnictwem metali lekkich, odlewnictwem pozostałych metali niezależnych, produkcją metalowych elementów stolarki budowlanej, obróbką mechaniczną elementów metalowych, produkcją pozostałych gotowych elementów metalowych. Wszystkie urządzenia i maszyny, którymi posługiwali się pracownicy firmy (...) działały dzięki sile przyrody - elektryczności. Praca ludzi pełniła funkcję wspomagającą – byli operatorami maszyn. W firmie (...) były działy takie jak:(...). Zakład produkował głównie akcesoria (...).
Powód ma obecnie 64 lata, z zawodu jest ślusarzem-mechanikiem. W firmie (...) pracował przed wypadkiem 8 lat. Obecnie powód otrzymuje rentę z ZUS-u w kwocie 2.100 zł. Przed wypadkiem powód nie chorował i nie leczył się u specjalistów. Obecnie powód nie chodzi do lekarzy specjalistów, ostatni raz był pół roku temu. Po wypadku powód szybko się męczy. Powód ma zmysł smaku i węchu, stresuje się - bo czuje zapach jedzenia, ale nie może go skonsumować. Gdy powód mówi co 2 – 3 minuty musi odpluwać zalegająca ślinę. Konieczność odpluwania jest dla powoda krępująca. M. S. nie może spać na wznak, gdyż krztusi się. Gdy powód udaje się w podróż, zawsze towarzyszy mu inna osoba.
Powód prowadzi gospodarstwo domowe z żoną L. i córką M.. Posiada z żoną majątek w postaci mieszkania o powierzchni 53m 2, samochód marki S. oraz oszczędności - ponad 20.000 zł. W chwili wniesienia pozwu - w lipcu 2016 r. otrzymywał rentę chorobowa w kwocie 2.161 zł, a jego żona otrzymywała wynagrodzenie za pracę w kwocie 950 zł.
Wynagrodzenie zasadnicze brutto powoda w firmie (...), na stanowisku ślusarz remontowy od 1 lipca 2012r. wynosiło 15 zł za godzinę. W załączniku do umowy o pracę z czerwca 2012 r. firma (...) poinformowała powoda, że w zakładzie pracy obowiązuje dobowy czas pracy w wymiarze 8 godzin, a przeciętna norma tygodniowa czasu pracy wynosi 40 godzin.
Pozwany w piśmie z dnia 2 września 2015r. poinformował, że przyznał powodowi kwotę 28.000 zł z tytułu zadośćuczynienia i przyjął 80% przyczynienie się powoda do zdarzenia.
W odpowiedzi na nie pełnomocnik powoda w piśmie z 10 września 2015 r. wniósł o weryfikację stanowiska i wezwał pozwanego do zapłaty kwoty:
-472.000 zł z tytułu zadośćuczynienia,
-7.620,90 zł z tytułu odszkodowania,
-1.900 zł renty z tytułu zmniejszenia widoków powodzenia na przyszłość płatnej od października 2015r.
Pełnomocnik powoda wskazał, że po odprowadzeniu składek przy wynagrodzeniu bruttu 2.640 zł, powód otrzymałby na rękę we wrześniu 2015 r. kwotę 1.906,03 zł.
Wynagrodzenie minimalne wynosiło brutto w:
-2015 r. 1.750 zł,
-2016 r. 1.850 zł,
-2017 r. 2.000 zł,
-2018 r. 2.100 zł,
-2019 r. 2.250 zł,
-2020 r. 2.600 zł.
W kontekście powyżej ustalonego stanu faktycznego Sąd Okręgowy zauważył, że istota sporu w sprawie sprowadzała się do rozstrzygnięcia przez Sąd:
-w jakim stopniu powód przyczynił się do zaistnienia zdarzenia w efekcie którego stał się trwale niezdolny do pracy;
-jaka powinna być wysokość należnego mu zadośćuczynienia i od jakiej daty powinny być naliczane odsetki od zasądzonej z tego tytułu przez sąd kwoty ;
-czy powód powinien otrzymywać od pozwanego rentę z powodu całkowitej utraty zdolności zarobkowej oraz zmniejszenia widoków powodzenia na przyszłość,
-jaka powinna być wysokość ewentualnej renty i czy należy zakreślić ramy czasowe jej wypłacania.
Podstawę ustaleń faktycznych Sądu I instancji stanowiły dokumenty złożone do akt sprawy, w tym akta szkody, zeznania świadków, powoda i opinie biegłych. Sąd Okręgowy dał wiarę zeznaniom słuchanych w sprawie świadków, które w połączeniu z dokumentami znajdującymi się w aktach, tworzyły logiczną i wzajemnie uzupełniającą się całość.
Sąd I instancji nie dał wiary zeznaniom powoda tylko odnośnie tego, że jego wynagrodzenie w 2015 r. wynosiło netto około 2.500 zł. Ze znajdujących się w aktach szkody dokumentów wynika, że zarobki powoda w 2015 r. mogły wynosić maksymalnie ok. 2.640 zł brutto (15 zł za godzinę przy 22 dniach pracy w miesiącu). Sąd Okręgowy dał natomiast wiarę zeznaniom powoda, że obecnie otrzymuje rentę wynosząca około 2.100 zł. Kwota ta jest nieco wyższa niż kwota jaką otrzymywał powód z ZUS-u od 1 marca 2019 r. na podstawie decyzji ZUS z dnia 1 marca 2019 r. Jej wzrost do kwoty 2.100 zł netto miesięcznie jest realny wobec następujących co roku podwyżek waloryzacyjnych.
Sąd I instancji podzielił również wnioski płynące z opinii biegłych lekarzy oraz dokonane przez biegłych ustalenia w zakresie stopnia trwałego uszczerbku na zdrowiu powoda z uwagi na to, że opinie zostały sporządzone w sposób fachowy i rzetelny.
Sąd Okręgowy podzielił także wnioski biegłego A. J. co do okoliczności przebiegu wypadku, przyczynienia się powoda do wypadku i zaniedbań pracodawcy, które także rzutowały na zaistnienie zdarzenia. Opinia wydana przez biegłego A. J. koresponduje z wcześniejszymi ustaleniami biegłego poczynionymi w opinii wydanej na potrzeby wcześniej toczącego się postępowania karnego.
Zdaniem Sądu I instancji, ustalenia biegłego w zakresie stopnia przyczynienia się zakładu pracy do zdarzenia nie są w żadnym stopniu dla Sądu wiążące. W ocenie Sądu Okręgowego, nie budziło wątpliwości to, że w zakładzie pracy powoda miały miejsce zaniedbania, które przyczyniły się do zaistnienia zdarzenia. Gdyby pracodawca w sposób należyty wypełniał ciążące na nim obowiązki wynikające z przepisów BHP, to najprawdopodobniej do zdarzenia by nie doszło, ale nie można przy tym nie dostrzegać, że to przede wszystkim powód nie skorzystał z dostępnych środków ochrony osobistej, których użycie najprawdopodobniej zapobiegłoby wypadkowi, a na pewno zapobiegłoby tak dotkliwym dla powoda skutkom wypadku.
Zdaniem Sądu I instancji, w okolicznościach niniejszej sprawy należało zatem przyjąć, iż powód w 50 % przyczynił się do zaistnienia zdarzenia z 13 marca 2015 r.
Ponadto, Sąd Okręgowy zważył, że zgodnie z treścią art. 435 § 1 k.c., prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności.
Odpowiedzialność pracodawcy na zasadzie ryzyka, wynikająca z treści przepisu art. 435 k.c., opiera się na założeniu, że samo funkcjonowanie zakładu wprawianego w ruch za pomocą sił przyrody stwarza niebezpieczeństwo wyrządzenia szkody niezależnie od działania lub zaniechania prowadzącego taki zakład. Zakresem przedmiotowym wspomnianego przepisu objęte są tylko takie przedsiębiorstwa, które dla prawidłowego funkcjonowania (osiągnięcia zakładanych celów) muszą opierać swą działalność na wykorzystaniu odpowiednio przetworzonych sił przyrody (pary, gazu elektryczności, itp.). Muszą to być zarazem siły przetworzone za pomocą różnego rodzaju maszyn i urządzeń mechanicznych (vide: wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 19 grudnia 2014r., III APa 16/18, LEX nr 2605628).
Zdaniem Sądu I instancji, wynik postępowania dowodowego wskazuje, że przedsiębiorstwo (...) S.A. w T. (definiowane za pomocą art. 55 1 k.c. jako zorganizowany zespół składników niematerialnych i materialnych przeznaczony do prowadzenia działalności gospodarczej) w 2015 r. - produkujące wyroby dla budownictwa z tworzyw sztucznych, zajmujące się odlewnictwem metali, produkcją metalowych elementów stolarki budowlanej, obróbką mechaniczną elementów metalowych, produkcją pozostałych gotowych elementów metalowych - było wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody. Urządzenia i maszyny, którymi posługiwali się pracownicy firmy (...), działały dzięki sile przyrody- elektryczności. Praca ludzi pełniła funkcję wspomagającą – człowiek był operatorem maszyn.
W orzecznictwie powszechnie przyjmuje się, że przez pojęcie „ruch przedsiębiorstwa” rozumieć należy każdy przejaw działalności przedsiębiorstwa, wynikający z określonej struktury organizacyjnej i jego funkcji usługowo - produkcyjnej.
Zgodnie zaś z art. 435 k.c. poszkodowanego obciąża dowód wystąpienia szkody oraz dowód związku pomiędzy szkodą a ruchem przedsiębiorstwa. Natomiast prowadzący przedsiębiorstwo, chcąc uwolnić się od odpowiedzialności, winien wykazać wystąpienie wymienionych w tym przepisie przesłanek egzoneracyjnych.
W doktrynie powszechnie przyjmuje się, że pojęcie ruchu przedsiębiorstwa odnosi się do funkcjonowania przedsiębiorstwa jako całości, a nie tylko do ruchu jego poszczególnych elementów oraz urządzeń. Ruch rozumiany jest więc szeroko, jako czynnik odnoszący się do całokształtu przedsiębiorstwa i obejmuje każdą działalność przedsiębiorstwa lub zakładu, a nie tylko taką, która jest bezpośrednio związana z używaniem sił przyrody.
Związek pomiędzy ruchem i szkodą występuje wtedy, gdy szkoda nastąpiła w wyniku zdarzenia funkcjonalnie powiązanego z działalnością przedsiębiorstwa, choćby nie było bezpośredniej zależności pomiędzy użyciem sił przyrody a szkodą (przykładowo: wyrok Sądu Najwyższego z 23 maja 2012 r., I PK 198/11 LEX nr 1219494, wyrok Sądu Najwyższego z 5 czerwca 2014 r., IV CSK 588/13 LEX nr 1514741).
Jak podał Sąd Okręgowy, treść materiału dowodowego wskazuje w sposób niebudzący wątpliwości, że uraz powoda powstał w związku z ruchem przedsiębiorstwa. W chwili wypadku powód, jako pracownik firmy (...), wykonywał zadanie powierzone mu przez przełożonego, zadanie to należało do obowiązków zawodowych powoda, stanowiąc jednocześnie składową procesu produkcyjnego. Powód pracę swą wykonywał przy naprawie pieca topialnego. Zdaniem Sądu I instancji, dla oceny charakteru przedsiębiorstwa (...) jako przedsiębiorstwa wprawianego w ruch za pomocą sił przyrody, nie miało znaczenia to, że powód uczestniczył w czynnościach naprawczych. W ocenie Sądu Okręgowego, dla prawidłowego funkcjonowania zakładu pracy i osiągnięcia zakładanych celów, przedsiębiorstwo musiało opierać swą działalność na wykorzystaniu odpowiednio przetworzonych sił przyrody w postaci elektryczności.
W tym kontekście, Sąd I instancji podniósł, że wobec spełnienia wszystkich opisanych wyżej przesłanek odpowiedzialności pozwanego, obrona tegoż przed roszczeniem z art. 435 k.c. mogła polegać na wykazaniu wystąpienia okoliczności zwalniających od odpowiedzialności, tj. siły wyższej albo wyłącznej winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności. W przekonaniu jednak Sądu Okręgowego, pozwany ubezpieczyciel nie wykazał dowodowo, że zaistniały w sprawie jakiekolwiek przesłanki zwalniające go od odpowiedzialności. Odpowiedzialność pozwanego, jako ubezpieczyciela pracodawcy powoda, ma natomiast swą podstawę w treści przepis art. 822 k.c.
Sąd I instancji wskazał, że stwierdziwszy, iż zaktualizowały się przesłanki odpowiedzialności cywilnej firmy (...) za skutki zdarzenia z 13 marca 2015 r., a tym samym i odpowiedzialności akcesoryjnej pozwanego, zobligowany był ustalić rozmiar szkód, które winna wyrównać strona pozwana.
Przechodząc do kwestii zgłoszonego w pozwie roszczenia o zadośćuczynienie, Sąd Okręgowy wskazał, że zgodnie z utrwaloną wykładnią przepisu art. 445 § 1 k.c., zadośćuczynienie pieniężne stanowi formę rekompensaty z tytułu szkody niemajątkowej, określanej również jako krzywda, która przejawia się w ujemnych doznaniach fizycznych i psychicznych wywołanych uszkodzeniem ciała lub rozstrojem zdrowia. Zadośćuczynienie jest sposobem naprawienia krzywdy, ujmowanej jako cierpienie fizyczne, a więc ból i inne dolegliwości oraz cierpienia psychiczne, czyli negatywne uczucia przeżywane w związku z cierpieniami fizycznymi lub następstwami uszkodzenia ciała czy rozstroju zdrowia w postaci np. zeszpecenia, wyłączenia z normalnego życia, itp. Celem zadośćuczynienia jest złagodzenie tych cierpień. Winno mieć ono charakter całościowy i obejmować wszystkie cierpienia fizyczne i psychiczne, zarówno już doznane, jak i te, które zapewne wystąpią w przyszłości (tak: Sąd Apelacyjny w Szczecinie w wyroku z 23 listopada 2017r., III ACa 20/16, LEX nr 2476136).
W ocenie Sądu I instancji, kwota należnego powodowi zadośćuczynienia, przy tak wysokim stopniu trwałego uszczerbku na zdrowiu i tak ogromnym konsekwencjom zdarzenia, powinna wynosić 500.000 zł. Powód poddany był długotrwałemu i dolegliwemu leczeniu. Pomimo tego, że czuje zapach i smak utracił możliwość przełykania i normalnego spożywania pokarmów i napojów. M. S. nie może w ogóle samodzielnie przełykać śliny, choć ta jest cały czas produkowana i napływa do jamy ustnej. Odkrztuszanie jej z całą pewnością może być dla powoda krępujące i stresujące. W szczególności w dobie pandemii takie zachowanie powoda może dodatkowo wywoływać negatywne reakcje otoczenia. Postronni ludzie widzący i słyszący odpluwającego ślinę powoda, mogą w jego zachowaniu upatrywać potencjalnych źródeł zakażenia chorobą i reagować agresywnie.
W tej sytuacji, przy uwzględnieniu przyczynienia się powoda do zaistnienia zdarzenia oraz po uwzględnieniu kwoty dotychczas wypłaconej przez pozwanego i kwoty uzyskanej z ZUS-u; należne powodowi od pozwanego zadośćuczynienie powinno w ocenie Sądu Okręgowego wynieść 175.000 zł. Sąd I instancji podkreślił przy tym, że wypłacone powodowi odszkodowanie z ZUS-u nie podlegało automatycznemu kwotowemu odliczeniu od kwoty należnego powodowi zadośćuczynienia, ale uzyskana z ZUS-u przez powoda kwota z tytułu odszkodowania musiała być uwzględniona przy ustaleniu ostatecznej kwoty należnego zadośćuczynienia. Kwotę zadośćuczynienia należało pomniejszyć, choć nie automatycznie.
Sąd Okręgowy wskazał, że znane jest mu stanowisko Sądu Najwyższego, aprobujące zasądzanie zadośćuczynienia za szkody niemajątkowe czy odszkodowania z odsetkami od daty wyrokowania. Nie można jednak - zdaniem Sądu I instancji - nie zauważyć, na co słusznie wskazał Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z 1 lutego 2018r. (I ACa 826/17, LEX nr 2446529), że stanowisko to wypracowano w innych realiach gospodarczych, w warunkach dużej inflacji, czemu towarzyszyły wysokie odsetki za opóźnienie. Często zdarzały się wówczas sytuacje, że zadośćuczynienie żądane w postępowaniu likwidacyjnym, znaczenie wygórowane, po kilku latach w wyroku było uznane za właściwe, ale przy uwzględnieniu siły nabywczej pieniądza w dacie wyrokowania. W takim przypadku uznanie, że dłużnik opóźniał się z zapłatą tak wysokiej kwoty od daty wezwania i zasądzenie jej z wysokimi odsetkami za kilka lat wstecz, sprzeczne było z istotą norm prawnych wynikających z przepisów art. 455 k.c. i 481 § 1 k.c. Sytuacja taka nie zachodziła zaś, w przekonaniu Sądu Okręgowego, w niniejszej sprawie, wartość pieniądza jest ustabilizowana, a ustawowe odsetki za opóźnienie relatywnie niskie.
Zgodnie z treścią art 817 k.c. pozwany miał 30 dni na wyjaśnienie okoliczności sprawy oraz wypłacenie zadośćuczynienia i odszkodowania w odpowiedniej kwocie. Powód w piśmie z 2 września 2015r. zgłosił pozwanemu żądanie zasądzenia zadośćuczynienia w kwocie 472.000 zł. Pozwany ustalając 80 % przyczynienie się powoda do wypadku i wypłacając mu 50.000 zł z tytułu zadośćuczynienia, tym samym uznał, że kwota 100% zadośćuczynienia należna powodowi powinna wynosić 400.000 zł. W tej sytuacji powód mógł, w ocenie Sądu I instancji, domagać się skutecznie zasądzenia odsetek od zasądzonej kwoty z tytułu zadośćuczynienia od 30 listopada 2015 r. (art. 455 k.c.).
Sąd Okręgowy podał, że stawka godzinowa za pracę powoda w 2015 r. w firmie (...) wynosiła 15 zł, tym samym stawka dzienna wynosiła 120 zł, a miesięczna (przy założeniu, że powód pracował średnio 22 dni w miesiącu) 2.640 zł brutto. Najniższe wynagrodzenie za pracę w 2015 r. wynoszące 1.750 zł stanowiło 66% wynagrodzenia brutto powoda (2.640 zł). Od 1 stycznia 2016 r. stosując podobne proporcje jak w 2015 r.; należało przyjąć, że zarobki powoda przy wzroście najniższego wynagrodzenia do kwoty 1.850 zł powinny wynosić 2.818,80 zł brutto, w 2017 r. - 3.030,30 zł brutto, w 2018 r. – 3.181,81 zł brutto, w 2019 r. – 3.409,09 zł brutto, a w 2020 r. – 3.939,39 zł brutto. Kwota jaką otrzymywałby powód netto (przy przyjęciu wcześniej wskazanych proporcji) powinna zaś wynosić: w 2016 r. – 2.074 zł (brutto 2.818zł), w 2017 r. – 2.224 zł (brutto 3.030 zł), w 2018 r. – 2.330 zł (brutto 3.182zł), w 2019 r. – 2.491 zł (brutto 3.409 zł), w 2020 r. - .2865 zł (brutto 3.939zł).
Jak zważył Sąd I instancji, powód po wypadku uzyskał rentę z ZUS, która w 2016 r. jak sam podawał w pozwie wynosiła 2.161 zł netto. Powód nie wskazał w jakiej wysokości otrzymywał świadczenie rentowe w 2015 roku, ale zważywszy na to, że jego zarobki w 2015 r. wynosiły 2.640 zł brutto, a około 1.954 zł netto – należało, zdaniem Sądu Okręgowego, przyjąć, że wysokość otrzymywanej przez powoda renty w 2015 r. nie była niższa od wynagrodzenia, jakie mógł w tym roku otrzymywać. Także wynagrodzenie netto, jakie powód powinien otrzymywać w kolejnym 2016 r. wynoszące około 2.074 zł netto było niższe od kwoty uzyskiwanej z ZUS-u renty. Dopiero w 2017 r. kwota otrzymywanej renty 2.161 zł była niższa o ok. 63 zł od kwoty netto wynagrodzenia (wynoszącego 2.224 zł), w 2018 r. była niższa o około 169 zł (2.330 zł), w 2019 r. była niższa o 370 zł i 410 zł (od 1.01.2019r. do końca lutego 2019 r. wynosiła 2.161 zł netto, a od 1 marca 2019 r. 2.080,99 zł netto), a w 2020 r. o około 765 zł. Ponieważ na podstawie dokumentów znajdujących się w aktach nie można było ustalić do kiedy powód otrzymywał dodatek pielęgnacyjny, Sąd I instancji przyjął że wysokość otrzymywanej przez powoda renty (pomimo zmian waloryzacyjnych) mogła wynosić na przestrzeni lat 2016 – 2018 około 2.160 zł netto średnio miesięcznie. Uzyskaną różnicę pomiędzy wysokością otrzymywanej renty, a wysokością wynagrodzenia jakie powód mógłby otrzymywać nadal pracując w firmie (...), należało podzielić na pół wobec przyjęcia prze Sąd 50% przyczynienia się powoda do zaistnienia zdarzenia. Ostatecznie ustalona różnica wyniosła w 2017 r. – 32 zł, w 2018 r. - 86 zł, w 2019 r. - 165 zł i 205zł, w 2020 r.-383zł. Sąd Okręgowy dał wiarę powodowi, że w 2020 r. otrzymywał rentę w kwocie 2.100 zł netto miesięcznie. Dlatego po odjęciu od kwoty wynagrodzenia netto 2.865 zł kwoty 2.100 zł uzyskano różnicę 765 zł, którą także należało podzielić na pół.
Według Sądu I instancji, zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda renty było uzasadnione całkowitą utratą przez powoda zdolności zarobkowych i znajdowało swoje uzasadnienie w treści art. 444 § 2 k.c. W ocenie tego Sądu, powód nie wykazał jednak w żaden sposób, że zmniejszyły się mu widoki powodzenia na przyszłość. Sąd Okręgowy ustalając wysokość należnej powodowi renty odniósł się (podobnie jak sam powód k. 14 akt), do wysokości kwoty płacy minimalnej uznając iż jest to dopuszczalny miernik dokonywanych wyliczeń. Użycie tego miernika w okolicznościach niniejszej sprawy było konsekwencją zarówno wyboru powoda, jak i tego, że wysokość otrzymywanego przez powoda wynagrodzenia netto, do czasu gdy osobiście świadczył pracę, była bardziej zbliżona do tegoż wynagrodzenia niż do mediany zarobków ślusarzy narzędziowych. Powód w chwili zdarzenia zarabiał ok. 2.640 zł brutto, a mediana wynosiła 4.718 zł brutto.
Dodatkowo, zdaniem Sądu I instancji, należało przypomnieć, że w świetle art. 444 § 2 k.c. renta ustalona na tej podstawie prawnej musi być jedynie odpowiednia, a nie precyzyjnie oddająca wartość szkody (zob. wyrok SA w Łodzi z 13.01.2016 r. I ACa 967/15 LEX nr 1979437), dlatego możliwym było przyjęcie przez Sąd takiego a nie innego miernika i dokonania wyliczeń jak powyżej (także art. 322 k.p.c. dawał Sądowi takie uprawnienie).
Sąd Okręgowy nie znalazł podstaw do tego, aby zgodnie z żądaniem pozwanego zakreślić ramy czasowe i ustalić do kiedy powodowi ma być wypłacana renta. Nie ulega wątpliwości, że aktywność zawodowa człowieka z reguły w którymś momencie się kończy. Po pierwsze jednak przejście na emeryturę stanowi prawo człowieka, a nie obowiązek. Po drugie, wysokość wypłacanej emerytury jest uzależniona od wysokości uzyskiwanych przez pracownika zarobków w okresie poprzedzającym przejście na emeryturę. Faktem powszechnie znanym jest to, że im dłużej pracujemy i więcej zarabiamy tym mamy większą szansę uzyskać wyższe świadczenie emerytalne. Powód w wyniku wypadku całkowicie utracił możliwość zarobkowania. Tym samym przyszła wysokość świadczenia emerytalnego nigdy nie będzie mogła uwzględnić ewentualnego wzrostu otrzymywanego przez niego wynagrodzenia do chwili przejścia na emeryturę.
O kosztach procesu Sąd Okręgowy rozstrzygnął zgodnie z treścią art. 100 k.p.c.
Koszty poniesione przez powoda wyniosły łącznie 21.411,82 zł (14.400 zł wynagrodzenie pełnomocnika, 17 zł opłata skarbowa od pełnomocnictwa, 5.000 zł opłata od pozwu, zaliczki: 750 zł, 600 zł i 644,82 zł). Sąd nie stwierdził, aby na gruncie niniejszej sprawie powinien mieć zastosowanie § 15 ust. 3 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz. U. 2015.1804), dający możliwość zwiększenia stawki minimalnej. Sąd I instancji zważył, że gdyby pozew wpłynął pod rządami aktualnie obowiązującego rozporządzenia regulującego wysokość opłat za czynności radców prawnych (obowiązuje od października 2016r.), wysokość należnego pełnomocnikowi wynagrodzenia wynosiłaby jedynie 10.800 zł.
Koszty poniesione przez pozwanego zamknęły się w kwocie 17.215,13zł(14.400 zł wynagrodzenie pełnomocnika, 17 zł opłata skarbowa od pełnomocnictwa, zaliczki: 750 zł, 1.200 zł, 203,31 zł, 644,82 zł).
Powód wygrał sprawę w 48 %. Oznacza to, że pozwany powinien mu zwrócić 48 % poniesionych kosztów procesu czyli kwotę 10.277,68 zł. Pozwany wygrał sprawę w 52 %, powód powinien mu oddać 52 % poniesionych kosztów procesu czyli 8.951,87 zł. Po odjęciu od kwoty którą pozwany powinien oddać powodowi kwoty, którą powód powinien zapłacić pozwanemu z tytułu kosztów procesu, otrzymuje się 1.325,81 zł i taka kwota została zasądzona przez Sąd Okręgowy.
Należna Skarbowi Państwa opłata od pozwu wynosiła 18.566 zł. Powód zapłacił wnosząc sprawę 5.000 zł. Do zapłacenia pozostała kwota 13.566 zł. Pozwany powinien zapłacić 48 % tej kwoty (6.511,68zł), a powód pozostałą resztę (7.054,32 zł). Kwota którą zobligowany jest zapłacić Skarbowi Państwa pozwany została pomniejszona o 750 zł nadpłaconej, niewykorzystanej zaliczki (po prawomocności orzeczenia 750 zł zostanie przeksięgowane z zaliczek na należne Skarbowi Państwa opłaty).
Apelację od tego wyroku wywiódł powód, zaskarżając go w części, tj. w zakresie punktu 3 wyroku oddalającego powództwo w pozostałej części oraz punktach 4, 5 i 6 rozstrzygających o kosztach procesu.
Skarżący zarzucił wyrokowi:
I. naruszenie prawa materialnego tj. art. 362 k.c. w zw. z art. 207 § 1 i 2 k.p.c. oraz 212 k.p.c. poprzez jego niewłaściwą interpretację skutkującą przyjęciem, że powód przyczynił się do szkody w 50 %, podczas gdy okoliczności, a zwłaszcza stopień winy pracodawcy wskazuje na przyczynienie się powoda w 20 %,
II. naruszenie prawa procesowego, które mogło mieć wpływ na wynik sprawy tj. art. 233 k.p.c. poprzez błędną, sprzeczną z zasadami logiki i doświadczeniem życiowym ocenę materiału dowodowego skutkującą przyjęciem, że powód przyczynił się do powstania szkody w 50 %, podczas gdy z opinii biegłego do spraw bezpieczeństwa i higieny pracy jednoznacznie wynika, że to pracodawca ponosi przeważającą odpowiedzialność za zaistnienie zdarzenia, co z kolei wskazuje na zasadność podnoszonego przez stronę powodową przyczynienia powoda w 20 %.
W oparciu o powyższe skarżący wniósł o:
1. zmianę zaskarżonego wyroku poprzez:
a) zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda dalszej kwoty zadośćuczynienia w wysokości 150.000 zł;
b) zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda renty za okres:
-od 1 stycznia 2017 r. do 31 grudnia 2017 r. w kwocie po 51,20 zł miesięcznie,
-od 1 stycznia 2018 r. do 31 grudnia 2018 r. w kwocie po 136 zł miesięcznie,
-od 1 stycznia 2019 r. do 28 lutego 2019 r. w kwocie po 264 zł miesięcznie,
-od 1 marca 2019 r. do 31 grudnia 2019 r. w kwocie po 328 zł miesięcznie,
-od 1 stycznia 2020 r. w kwocie po 612,80 zł miesięcznie;
c) zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kosztów postępowania pierwszoinstancyjnego
2. zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kosztów postępowania apelacyjnego, w tym także kosztów zastępstwa procesowego, według norm przepisanych.
W odpowiedzi na apelację pozwany wniósł o jej oddalenie i zasądzenie od powoda na swoją rzecz kosztów postępowania apelacyjnego.
Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:
Apelacja powoda zasługiwała na uwzględnienie w przeważającej części.
Na wstępie wskazać należy, że sąd drugiej instancji w systemie apelacyjnym jest instancją merytoryczną ( por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 kwietnia 2000 r. III CKN 812/98, OSNC z 2000 r., nr 10, poz. 193). Oznacza to, że sąd ten ma obowiązek poczynić własne ustalenia faktyczne, po dokonaniu samodzielnej i swobodnej oceny zebranego materiału dowodowego. Jednocześnie w sytuacji, gdy sąd odwoławczy podziela ustalenia sądu niższej instancji, może ograniczyć się do stwierdzenia, że przyjmuje je za własne, gdyż szczegółowe powtarzanie analizy i roztrząsanie wszystkich dowodów staje się wtedy niecelowe.
W niniejszej sprawie Sąd Apelacyjny – opierając się na całokształcie materiału dowodowego zgromadzonego w aktach – uznał, że Sąd Okręgowy w sposób prawidłowy ustalił stan faktyczny i ocenił zgromadzony w sprawie materiał dowodowy. Wobec tego Sąd Apelacyjny ustalenia te w pełni podziela i uznaje, że ocena materiału dowodowego odpowiada warunkom ustanowionym przez prawo procesowe oraz odzwierciedla tok rozumowania sądu orzekającego.
Wbrew twierdzeniom skarżącego, nie doszło w rozpoznawanej sprawie do naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. w sposób wskazany w apelacji.
Jak wielokrotnie wyjaśniano w orzecznictwie Sądu Najwyższego, skuteczne postawienie zarzutu naruszenia przez sąd przepisu art. 233 § 1 k.p.c. wymaga wykazania, że sąd uchybił zasadom logicznego rozumowania lub doświadczenia życiowego, to bowiem może być jedynie przeciwstawione uprawnieniu sądu do dokonywania swobodnej oceny dowodów. Nie jest natomiast wystarczające przekonanie o innej, niż przyjął sąd wadze (doniosłości) poszczególnych dowodów i ich odmiennej ocenie, niż ocena sądu. Dla skuteczności zarzutu naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. nie wystarcza stwierdzenie o wadliwości dokonanych ustaleń faktycznych, odwołujące się do stanu faktycznego, który w przekonaniu skarżącego odpowiada rzeczywistości. Konieczne jest tu wskazanie przyczyn dyskwalifikujących postępowanie sądu w tym zakresie. Skarżący powinien wskazać, jakie kryteria oceny naruszył sąd przy ocenie konkretnych dowodów, uznając brak ich wiarygodności i mocy dowodowej lub niesłuszne im je przyznając.
Tym czasem, powód stawiając przedmiotowy zarzut powołuje się na nieprawidłowości w ocenie dowodu z opinii biegłego do spraw bezpieczeństwa i higieny pracy, nie dostrzegając, iż dowód ten nie podlegał kwestionowaniu przez Sąd I instancji, który wnioski biegłego podzielił, czyniąc z nich podstawę dokonanych ustaleń stanu faktycznego. Co prawda Sąd Okręgowy wskazał, iż nie pozostaje związany ustaleniami biegłego w zakresie stopnia przyczynienia się zakładu pracy do zdarzenia, stanowisko takie należy jednak oceniać jako słuszne, albowiem zagadnienie przyczynienia stanowi kategorię prawa materialnego. Ocena przyczynienia poszkodowanego do szkody stanowi bowiem o dokonywaniu oceny prawnej ustaleń faktycznych w oparciu o art. 362 k.c. i należy do wyłącznej kompetencji sądu. Określenie zatem stopnia ewentualnego obniżenia odszkodowania należy do Sądu rozważającego zasadność powództwa, a nie należy do sfery ustaleń faktycznych. Oczywiście kwestia przyczynienia może być badana przy udziale biegłych w zakresie ustalenia okoliczności faktycznych, wymagających wiadomości specjalnych, w tym jednak znaczeniu, że biegły oceni, czy i które z elementów określonego zdarzenia wpływają na powstały skutek i w jaki sposób. W kompetencji biegłego nie pozostaje natomiast samo określenie przyczynienia. W konsekwencji kwestie te mogą podlegać rozważeniu jedynie w odniesieniu do prawidłowości zastosowania prawa materialnego, co też zostanie dokonane wobec postawienia w apelacji zarzut naruszenia art. 362 k.c.
W tym względzie, Sąd Apelacyjny podzielił argumentację apelacji co do tego, iż przy wydaniu zaskarżonego wyroku doszło do naruszenia przepisu art. 362 k.c. poprzez jego nieprawidłowa wykładnię polegającą na przyjęciu, że M. S. przyczynił się do wypadku z dnia 13 marca 2015 r. aż w 50 %.
Co należy przypomnieć, zastosowanie art. 362 k.c. uwarunkowane jest rozważaniem, wszystkich okoliczności sprawy w wyniku konkretnej i zindywidualizowanej oceny. Do okoliczności tych zaliczają się wina lub nieprawidłowość zachowania poszkodowanego, porównanie stopnia winy obu stron, rozmiar doznanej krzywdy i ewentualne szczególne okoliczności danego przypadku, a więc zarówno czynniki subiektywne, jak i obiektywne. Przy czym, co istotne, przyczynienie się może wchodzić w grę tylko w razie ustalenia, iż zachowanie poszkodowanego miało wpływ na powstanie lub rozmiar szkody. O przyczynieniu się poszkodowanego można mówić, bowiem jedynie wówczas, gdy jego zachowanie stanowić będzie odrębny i samodzielny względem przyczyny głównej czynnik, a nie wynik przyczyny głównej. Przyczynienie się poszkodowanego ma być bez względu na świadomość ukierunkowane, to jest nastawione, na wywołanie szkody ( podobnie: Sąd Apelacyjny w Białymstoku w wyroku z 30 kwietnia 2018 roku w sprawie I ACa 32/18 LEX nr 2535405).
W tym kontekście Sąd Apelacyjny stwierdza, że nie ulega wątpliwości, że powód przyczynił się do przedmiotowego wypadku. Jak wynika wprost ze sporządzonej w sprawie opinii biegłego z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy wprowadzenie przez M. S. do znajdującego się w tyglu pieca topialnego stopu cynku - niekompletnego elementu pompy przelewowej, który był dodatkowo niewygrzany i wilgotny, było przyczyną inicjującą uaktywnienie czynnika powodującego zagrożenie. Nadto, według biegłego, niezastosowanie środków ochrony indywidualnej przez powoda było przyczyną bezpośrednią umożliwiającą uraz i w konsekwencji mającą wpływ na stopień uszkodzenia tkanek. Rację ma jednak skarżący, iż okoliczności te pozwalają na określenie przyczynienia powoda na poziomie nie większym niż 20%.
Sąd Okręgowy oceniając zachowanie M. S. za równoważną przyczynę powstałej szkody w stosunku do przyczyn leżących po stronie jego pracodawcy, nieprawidłowo porównał i zważył bowiem charakter i stopień zaniedbań pracodawcy, które to zaniedbania nie pozostały bez wpływu na zachowanie powoda w dniu wypadku. We wskazywanej opinii biegłego z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy jednoznacznie podnoszono wszak, że zarówno wprowadzenie pompy do tygla, jak i niezastosowanie środków ochrony indywidualnej przez powoda wynikało z niedopełnienia obowiązków przez jego pracodawcę. Według biegłego, pracodawca powoda nie zapewnił powodowi w dniu wypadku bezpiecznych warunków pracy i organizacji oraz nie zapewnił przestrzegania przepisów oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy. Przypomnieć należy, że o ile powód faktycznie nie zastosował środków ochrony indywidualnej, o tyle takie środki ochrony indywidualnej nie zostały mu przydzielone przez pracodawcę, a nadto nie został też powód zapoznany ze sposobem użytkowania tych środków. Co prawda, jak ustalono w momencie wypadku dostępny był jeden komplet odzieży ochronnej, jednakże do naprawy awarii, z uwagi na możliwe dwie jej różne przyczyny (mechaniczną lub elektryczną), udało się dwóch pracowników – powód - jako osoba odpowiadająca za utrzymanie sprawności maszyn i urządzeń w zakresie mechanicznym - oraz druga osoba - elektryk. Tym czasem, zgodnie z przywoływaną opinią, zagrożenie w strefie pracy przy piecu topialnym występuje zawsze przy przebywaniu w niej osób ze względu na specyfikę pracy tego urządzenia. Jeden komplet odzieży ochronnej pozostawał więc oczywiście niewystarczający - nie było możliwości, aby obaj pracownicy, znajdujący się w takim samym niebezpieczeństwie zastosowali środki ochrony indywidulanej. Z poczynionych ustaleń stanu faktycznego w sprawie wynika natomiast, że dopiero po wypadku udostępniono trzy komplety odzieży ochronnej oraz zaczęto bezwzględnie przestrzegać zakładania maski, fartucha i rękawic po przekroczeniu namalowanej linii. Biegły, poza stwierdzeniem niezapewnienia przez pracodawcę powoda właściwej ilości środków ochrony indywidualnej, ich sprawności i kompletności oraz nieinformowanie pracowników o zasadach ich stosowania, stwierdził nadto, że w zakładzie pracy powoda doszło także do szeregu innych naruszeń obowiązków przez osoby kierujące pracownikami, a mających wpływ na zaistnienie wypadku, w postaci: niewłaściwego nadzoru nad wykonywanymi pracami, niewłaściwej oceny zagrożeń (brak identyfikacji zagrożeń i niezapoznanie z nimi pracowników), tolerowania niestosowania przez pracowników środków ochrony osobistej, niewłaściwej organizacji pracy, niedostatecznego zabezpieczenia strefy niebezpiecznej pieca, niezabezpieczenia strefy pracy przed dostępem osób nieupoważnionych, niedostosowania ogólnej technologii prac do przepisów (w szczególności organizacji pracy naprawy pieca), niezakwalifikowania robót przy naprawie pompy pieca topialnego do prac szczególnie niebezpiecznych, zezwolenia na prowadzenie napraw bezpośrednio przy piecu i brak nadzoru nad nimi, niejasnego podziału obowiązków i odpowiedzialności, umożliwienia wydania z warsztatu rozmontowanej pompy o zawilgoconej powierzchni, niezgodnego z przepisami dokumentowania konserwacji napraw urządzeń, instrukcji obsługi, niestosowania procedury prowadzenia prac na pisemne polecenie, nieopracowania zasad postępowania w razie awarii, niezrealizowania wymaganej konsultacji z pracownikami, niewyposażenia pomieszczeń odlewni w płuczki i natryski, niezgodnej z przepisami organizacji służb BHP, nieskutecznej kontroli i niedostatecznego doradztwa w zakresie BHP przez służbę BHP.
Reasumując, zdaniem Sądu Apelacyjnego, skoro pracodawca powoda dopuszczając się wymienionych uchybień, nie zapewnił powodowi w dniu wypadku bezpiecznych warunków pracy i organizacji oraz nie zapewnił przestrzegania przepisów oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, to jego należy uznać za odpowiedzialnego w przeważającej mierze za powstanie szkody, stopień przyczynienia powoda należało zaś określić na poziomie 20%.
W rezultacie, ustalone przez Sąd I instancji wartości należnego powodowi zadośćuczynienia oraz renty nie powinny były podlegać obniżeniu aż o połowę – tj. przy uwzględnieniu 50% przyczynienia powoda do szkody, a jedynie przy uwzględnieniu prawidłowo ustalonego 20 % przyczynienia powoda.
W tym względzie przypomnieć należy, że Sąd Okręgowy za odpowiednią kwotę zadośćuczynienia dla powoda uznał sumę 500.000 zł, co przy uwzględnieniu 20% przyczynienia powoda daje kwotę 400.000 zł. Przy uwzględnieniu zaś już wypłaconych powodowi tytułem zadośćuczynienia przez pozwanego środków (50.000 zł) oraz kwoty dotychczas zasądzonej wyrokiem Sądu I instancji (175.000 zł), zawarte w apelacji żądanie zasądzenia dalszej kwoty 150.000 zł pozostawało uzasadnione. I tak od pozwanego na rzecz powoda należało dodatkowo zasądzić kwotę 150.000 zł zadośćuczynienia wraz z ustawowymi odsetkami od 30 listopada 2015 r. do 31 grudnia 2015 r., a od 1 stycznia 2016 r. z ustawowymi odsetkami za opóźnienie do dnia zapłaty.
Jak słusznie również przyjął Sąd I instancji, wysokość należnej powodowi od pozwanego miesięcznej renty - stanowiącej każdorazowo różnicę pomiędzy miesięcznym wynagrodzeniem jakie powód mógłby uzyskać, gdyby nie wypadek, a faktycznie uzyskiwaną miesięcznie rentą z ZUS - wyniosła: w 2017 r. 63 zł (2.224 zł wynagrodzenia netto – 2.160 zł renty z ZUS), w 2018 r. 169 zł (2.330 zł wynagrodzenia netto – 2.160 zł renty z ZUS), w okresie od 1 stycznia do końca lutego 2019 r. 330 zł (2.491 zł wynagrodzenia netto – 2.161 zł renty z ZUS), w okresie od 1 marca do końca grudnia 2019 r. 410 zł (2.491 zł wynagrodzenia netto – 2.080,99 zł renty z ZUS), a w 2020 r. 765 zł (2.865 zł wynagrodzenie netto – 2.100 zł renty z ZUS).
Przy uwzględnieniu 20 % przyczynienia powoda do wypadku, otrzymamy natomiast w ujęciu miesięcznym: w 2017 r. – 51 zł, w 2018 r. – 136 zł, w okresie od 1 stycznia do końca lutego 2019 r. – 264 zł, w okresie od 1 marca do końca grudnia 2019 r. – 328 zł, a w 2020 r. – 612 zł. Takie też sumy za poszczególne okresy należało zasądzić od pozwanego na rzecz powoda. Tym samym, dotychczas zasądzone w zaskarżonym wyroku na rzecz powoda tytułem renty kwot, należało podwyższyć o 19 zł miesięcznie za 2017 r., o 50 zł miesięcznie za 2018 r., o 99 zł miesięcznie za okres od 1 stycznia do końca lutego 2019 r., o 123 zł miesięcznie za okres od 1 marca do końca grudnia 2019 r., oraz o 229 zł miesięcznie od 2020 r.
O powyższym orzeczono jak w sentencji w punkcie I ppkt 1 a) i b), na podstawie art. 386 § 1 k.p.c.
Sąd Apelacyjny uznał, że wysokość renty należy wyrazić w pełnych złotych, gdyż obliczenia renty są dokonywane w pewnym przybliżeniu, stąd też uznał za niezasadne żądanie renty za okres od 1 stycznia 2017 r. do 31 grudnia 2017 r. w kwocie po 51,20 zł miesięcznie oraz od 1 stycznia 2020 r. w kwocie po 612,80 zł miesięcznie. W tym zakresie – co do kwoty 20 groszy miesięcznie w 2017 r. oraz kwoty 80 groszy miesięcznie od 2020 r. apelacja powoda pozostawała niezasadna i jako taka podlegała oddaleniu, o czym orzeczono jak w punkcie II sentencji wyroku.
Konsekwencją zmiany zaskarżonego wyroku w powyżej wskazanym zakresie była równie konieczność zmiany rozstrzygnięcia o kosztach postępowania przed Sądem I instancji. Ostatecznie powód utrzymał się bowiem ze swoimi roszczeniami w ok. 90 %, przegrywając jedynie w ok. 10 % i w takim też stopniu należało rozliczyć koszty procesu w sprawie.
W pierwszej kolejności rozliczeniu podlegała opłata sądowa od pozwu – wobec jej jedynie częściowego uiszczenia przez powoda. Należna w sprawie opłata wynosiła 18.566 zł, z czego powód dotychczas opłacił 5.000 zł. Mając jednak na uwadze stopień wygrania w sprawie, na powoda z tego tytułu przypadać winna kwota jedynie 1.856,60 zł, natomiast na pozwanego kwota 16.709,40 zł. Z tego względu to pozwanego należało obciążyć całością brakującej – tj. nieuiszczonej przez powoda - opłaty od pozwu w kwocie 13.566 zł. Skutkowało to koniecznością zmiany pkt 4 zaskarżonego wyroku oraz jednocześnie uchyleniem jego pkt 5, o czym orzeczono jak w punkcie I ppkt 2) i 3) sentencji wyroku. W tej sytuacji, pozwany winien jest również zwrócić powodowi kwotę 3.143,40 zł, którą powód uiścił tytułem opłaty od pozwy ponad przypadająca na niego część tej opłaty (5.000 zł – 1.856,60 zł).
Mając na uwadze pozostałe poniesione przez powoda koszty postępowania pierwszoinstancyjnego w łącznej kwocie 16.411,82 zł, powodowi od pozwanego należny pozostaje zwrot tych kosztów w kwocie 14.770,64 zł (16.411,82 zł x 90%). Łącznie, przy uwzględnieniu ww. zwrotu poniesionej opłaty od pozwu, pozwany winien jest zwrócić tytułem kosztów procesu powodowi kwotę 17.914,04 zł (14.770,64 zł + 3.143,40 zł).
Pozwany w toku postępowania przed Sądem I instancji poniósł natomiast koszty w łącznej kwocie 17.215,13 zł, a więc od powoda należny jest mu zwrot kosztów w kwocie 1.721,51 zł (17.215,13 zł x 10%). Różnica pomiędzy tymi sumami (17.914,04 zł -1.721,51 zł) w kwocie 16.192,53 zł, podlega w konsekwencji zwrotowi od pozwanego na rzecz powoda – stąd stosownej zmianie podlegał pkt 6 zaskarżonego wyroku, o czym orzeczono jak w punkcie I ppkt 4) sentencji.
O kosztach postępowania przed Sądem II instancji orzeczono natomiast w punkcie III sentencji wyroku na podstawie art. 98 § 1 i 3 k.p.c. w zw. art. 108 § 1 k.p.c. w zw. z § 2 pkt 6) w zw. z § 10 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz. U. 2015 poz. 1800 z późn. zm.).
Stosownie do powołanych wyżej przepisów, stawka wynagrodzenia adwokata w postępowaniu przed Sądem Apelacyjnym wynosi ¾ stawki minimalnej w kwocie 5.400 zł - a więc 4.050 zł. Apelacja powoda w sprawie została oddalona jedynie w marginalnym zakresie, stąd pozwanego należało uznać za przegrywającego w całości w postępowaniu apelacyjnym i obciążyć w całości zwrotem kosztów tego postępowania na rzecz powoda. W skład poniesionych przez powoda kosztów, poza kosztami zastępstwa procesowego w ww. kwocie, wchodziła opłata od apelacji w kwocie 7.638 zł. Łącznie koszty postępowania apelacyjnego należne powodowi od pozwanego wyniosły 11.688 zł (4.050 zł + 7.638 zł).
SSA Hanna Rucińska SSA Anna Daniszewska SSA Barbara Rączka - Sekścińska