Uzasadnienie z 22 czerwca 2026, sygn. IV Ka 1481/25
W skrócie
Pokaż pozostałe podstawy prawne (12)
Sygn. akt IV Ka 1481/25
UZASADNIENIE
Wyrokiem z 1 października 2025 r. Sąd Rejonowy w Trzebnicy II Wydział Kamy w sprawie o sygn. akt II K 562/24 w pkt. I i II uniewinnił oskarżonych Ł. D. i Z. C. od czynu z art. 284 § 1 k.k. zarzuconego im w akcie oskarżenia, polegającego na tym, że 4 stycznia 2024 r. około godziny 13:00 w miejscowości (...) pow. (...), wspólnie i w porozumieniu z nieustaloną osobą podającą się za P. A., dokonali przywłaszczenia psa rasy D. o wartości 1 500 zł, działając na szkodę A. P., w pkt. III i IV. zasądził od Skarbu Państwa na rzecz każdego z oskarżonych kwotę 1 536 zł tytułem zwrotu kosztów poniesionych na ustanowienie obrońcy z wyboru w sprawie, a w pkt. V orzekł o kosztach procesu.
Apelacją, na podstawie art. 425 § 1 i 2 k.p.k. oraz art. 444 k.p.k., wyrok zaskarżył w całości na niekorzyść oskarżonych Prokurator Rejonowy w Trzebnicy, zarzucając mu:
- na podstawie art. 427 § 1 i 2 k.p.k. oraz art. 438 pkt. 3 k.p.k. błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, mający wpływ na jego treść polegający na uznaniu, że oskarżeni Ł. D. i Z. C. nie mieli zamiaru przywłaszczenia psa, tj. nie działali z zamiarem animus rem sibi habentur, lecz w celu ratowania psa przed chorobą i z uwagi na stan zdrowia oraz złe warunki, w jakich przebywał, a ich działanie odbywało się w ramach art. 7 pkt 3 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz. U. z 2023 r., poz. 1580), co w konsekwencji skutkowało uniewinnieniem oskarżonych od zarzuconego im czynu,
- na podstawie art. 427 § 1 i 2 k.p.k. oraz art. 438 pkt. 2 k.p.k. obrazę przepisów postępowania mającą wpływ na treść orzeczenia, polegającą na naruszeniu:
1. art. 7 k.p.k. w zw. art. 410 k.p.k. poprzez dowolną, dokonaną z naruszeniem zasad logicznego rozumowania i doświadczenia życiowego, a nie swobodną ocenę zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego wyrażającą się w:
a. pominięciu pisma Burmistrza Gminy L. znajdującego się na k. 29 i wynikających z niego okoliczności, że działacze Stowarzyszenia (...) nie składali wniosku w sprawie odebrania psa, a Burmistrz Gminy L. nie wydawał żadnej decyzji administracyjnej w tym zakresie,
b. niezasadnym daniu wiary wyjaśnieniom oskarżonych Z. C. oraz Ł. D. w zakresie, w jakim wskazywali, że działali oni w celu ratowania psa z uwagi na jego stan zdrowia oraz złe warunki, w jakich przebywał, kiedy od samego początku „interwencji” przejawiali oni zainteresowanie wyłącznie jednym psem nie zważając na stan zdrowia innych psów przebywających na posesji, nie dopełnili formalności związanych z odbiorem interwencyjnym psa w ramach art. 7 u.o.z., który to odbiór ma charakter czasowy, po czym bez zgody i wiedzy jakichkolwiek organów oraz właściciela zwierzęcia przekazali psa do adopcji oraz nie złożyli zawiadomienia o znęcaniu się nad zwierzętami przez osobę, od której go odebrano,
c. niezasadnym przydaniu waloru wiarygodności dokumentowi - historii wizyt lekarskich znajdujących się na k. 130-131, a w konsekwencji również opinii biegłego z zakresu nauk weterynaryjnych znajdujących się na k. 175-176, 179, podczas gdy z treści tych dokumentów nie wynika jednoznacznie, że przedmiotem badania weterynaryjnego, na podstawie którego następnie była wydana opinia był przywłaszczony pies rasy beagle o imieniu V., urodzony (...) o numerze tatuażu (...), nr rodowodu (...), a wręcz wskazano na k. 130, że był to pies rasy mieszaniec o imieniu T. mający w dniu badania (5 stycznia 2024 r.) 3 lata i 10 miesięcy, zaś wiek V. w tym dniu to 2 lata i 10 miesięcy,
co miało istotny wpływ na treść orzeczenia, ponieważ doprowadziło do nieprawidłowych ustaleń faktycznych, że oskarżeni Ł. D. i Z. C. nie mieli zamiaru przywłaszczenia psa, a ich działanie odbywało się w ramach art. 7 pkt 3 u.o.z., a nadto, że przywłaszczony pies rasy beagle był zaniedbany, a jego zdrowie zagrożone, co w konsekwencji skutkowało uniewinnieniem oskarżonych od zarzuconego im czynu;
2. art. 410 k.p.k. w zw. z art. 424 § 1 k.p.k. poprzez pominięcie przez Sąd I instancji rozważań w zakresie tego, czy w niniejszej sprawie miał miejsce przypadek niecierpiący zwłoki, który jest konieczną przesłanką do odebrania zwierzęcia w trybie art. 7 ust. 3 u.o.z., podczas gdy brak jakichkolwiek ustaleń w tym zakresie powoduje, że nie sposób uznać działania oskarżonych za uprawnione, gdyż w żadnym stopniu nie wykazano istnienia przypadku niecierpiącego zwłoki.
Prokurator na podstawie art. 427 § 1 i 437 § 1 i 2 k.p.k. wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania sądowi I instancji.
Sąd Okręgowy zważył, co następuje:
Apelacja zasługiwała na uwzględnienie.
Uniewinnienie oskarżonych przez Sąd Rejonowy oparte było na nieprawidłowych ustaleniach faktycznych, jak i niewłaściwej analizie prawnej, a w konsekwencji było rozstrzygnięciem nieprawidłowym. Z uwagi na treść reguły ne peius wyrażonej w art. 454 § 1 k.p.k. konieczne więc było uchylenie orzeczenia przez Sąd Okręgowy i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania, o czym wprost stanowi art. 437 § 2 k.p.k.
Na wstępie należy zauważyć, iż jakkolwiek zwierzęta, jako istoty żyjące, nie są rzeczami, co do zasady mogą być przedmiotem własności (art. 1 ust. 1 i 2 u.o.z.). Własność jest natomiast podstawową instytucją demokratycznego państwa prawa i podlega ochronie. Zgodnie z art. 64 ust. 3 Konstytucji RP - własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności. Może być ustawowo ograniczana na różne sposoby, najdalej idące jest pozbawienie właściciela własności rzeczy. Do takich wyjątków od konstytucyjnej ochrony własności należy instytucja przepadku, który stanowi środek o charakterze represyjno-prewencyjnym prowadzącym do przejścia prawa własności na rzecz Skarbu Państwa.
Regulacje dopuszczające w określonych sytuacjach ingerencję w prawo własności są przewidziane także w ustawie o ochronie zwierząt. Art. 7 u.o.z. przewiduje możliwość czasowego odebrania zwierzęcia jego właścicielowi lub opiekunowi na podstawie decyzji wójta (burmistrza, prezydenta miasta), gdy zwierzę traktowane jest w sposób wskazujący na znęcanie się nad nim (zgodnie z definicją ustawową z art. 6 ust. 2 pkt 10 u.o.z. może to polegać także na utrzymywaniu zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym w stanie rażącego zaniedbania lub niechlujstwa). Jest to swego rodzaju środek zapobiegawczy, a jego zastosowanie powinno każdorazowo wiązać się z wszczęciem postępowania karnego o znęcanie się nad odebranym zwierzęciem. W art. 7 ust. 3 u.o.z. ustawodawca przewidział tzw. tryb pilny – w przypadkach niecierpiących zwłoki zwierzę może być odebrane m.in. przez przedstawiciela organizacji społecznej, który następnie zawiadamia organ, aby wydał decyzję. Skorzystanie z tego trybu nie zmienia jednak zasady, że czasowe odebranie zwierzęcia jest możliwe wyłącznie na podstawie decyzji administracyjnej. Odwraca jedynie – wyjątkowo, ze względu na zaistnienie przypadku niecierpiącego zwłoki – kolejność tych działań. Przedstawiciel organizacji społecznej ma w takim przypadku uprawnienie jedynie do doraźnego, krótkotrwałego odebrania zwierzęcia, które jest wyłącznie czynnością faktyczną uprzedzającą decyzję organu. Natomiast nawet gdy ta decyzja zostanie już wydana, właścicielowi dalej przysługuje własność zwierzęcia. Interweniujący dalej czasowo je posiada i zobowiązany jest postępować z nim tak, jak rozstrzygają o tym organy i sąd. Interweniujący powinien więc monitorować toczące się postępowania. W przypadku gdy właściciel (lub opiekun) zostanie skazany za przestępstwo z art. 35 ust. 1a u.o.z., sąd orzeka przepadek zwierzęcia (art. 35 ust. 3 u.o.z.). Jeżeli sąd nie orzeknie przepadku w tym trybie, a także gdy postępowanie karne w tej sprawie zostanie umorzone, odebrane zwierzę podlega zwrotowi, o czym wprost stanowi art. 7 ust. 6 u.o.z.
Żaden z przepisów w/w ustawy nie przewiduje pozbawienia własności zwierzęcia przez upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej w przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy stwierdzi on, że dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu. Jest to jedynie tryb szczególny wydawania decyzji o czasowym odebraniu zwierzęcia, w którym faktyczna czynność jego odebrania wyprzedza wydanie decyzji ze względu na przypadek niecierpiący zwłoki. Pozbawić właściciela własności jego zwierzęcia może wyłącznie sąd, zatem uczynienie tego przez przedstawiciela organizacji społecznej nie jest czynem dozwolonym prawnie.
Natomiast Sąd Rejonowy przeprowadził postępowanie tak, jakby rozstrzygnięcie zależało wyłącznie od tego, czy zwierzę było rzeczywiście trzymane w złych warunkach, tak, że jego zdrowie i życie było zagrożone. Ustalenie, że zwierzę było zaniedbywane wystarczyło Sądowi Rejonowemu, by stwierdzić, że 4 stycznia 2024 r. oskarżeni – działacze Stowarzyszenia (...)Grupa (...)” – zabierając psa z posesji, działali w trybie art. 7 ust. 3 u.o.z., a to z kolei było dla Sądu Rejonowego podstawą do uniewinnienia oskarżonych od zarzuconego im czynu z art. 284 § 1 k.k. Spojrzenie Sądu Rejonowego na czyn oskarżonych było przy tym bardzo wąskie, abstrahowało od jego istoty, którą było bezprawne pozbawienie właściciela psa jego własności. Sąd meriti nie zwrócił uwagi na to, że jeżeli do popełnienia przestępstwa miałoby dojść 4 stycznia 2024 r., tak jak wskazano w akcie oskarżenia, to przestępstwem tym byłaby kradzież (art. 278 § 1 k.k. lub art. 119 § 1 k.w.), z kolei jeżeli samo odebranie odbywało się w warunkach art. 7 ust. 3 ustawy, a więc było uprawnione, to do popełnienia przestępstwa doszłoby dopiero później, w chwili gdy oskarżeni „porzucili” działanie w ramach ustawy, tym samym przywłaszczając sobie zwierzę. O tym, że odebrane zwierzę oskarżeni traktowali ostatecznie jak własne, świadczy już to, że przy świadomości braku istnienia w porządku prawnym prawomocnego wyroku skazującego właściciela psa (lub opiekuna) za znęcanie się nad nim i orzekającego jego przepadek, podejmowali działania w celu rozporządzenia nim (k. 293 i wcześniejsze). Najpóźniej do przywłaszczenia doszłoby zatem 20 maja 2024 r., kiedy to oskarżeni definitywnie rozporządzili psem (k. 301). Okoliczności te pozostały poza sferą rozważań Sądu I instancji.
Przyjąć należy, że to, czy oskarżeni działali w trybie art. 7 ust. 3 u.o.z. i czy tryb ten był uzasadniony ma znaczenie ewentualnie tylko do ustalenia, czy dokonali oni kradzieży zwierzęcia 4 stycznia 2024 r., czy było to przywłaszczenie dokonane później. W ocenie Sądu Okręgowego przeprowadzone dotychczas dowody – także w postępowaniu odwoławczym – nie dają podstaw do stwierdzenia, że oskarżeni odebrali psa w trybie art. 7 ust. 3 u.o.z. Co prawda zabierając psa, wskazywali, że działają w tym trybie i zapowiadali złożenie zawiadomienia o przestępstwie, jednak do przypisania takiego kontekstu ich działania nie wystarcza sama deklaracja, jeżeli w swoim działaniu skorzystali oni jedynie z przewidzianego w przepisach uprawnienia, a nie wykonali wiążących się z jego realizacją obowiązków. Wbrew twierdzeniu Sądu Rejonowego - oskarżeni po odebraniu psa nie poczynili żadnych formalnych kroków przewidzianych w ustawie o ochronie zwierząt. Nie zawiadomili burmistrza o odebraniu zwierzęcia, co powinni od razu zrobić, by zasadność ich interwencji została potwierdzona decyzją administracyjną. Nie złożyli też zawiadomienia o znęcaniu się nad odebranym psem. Zajęli się poprawieniem jego stanu zdrowia, a następnie od razu poszukiwaniem osoby zainteresowanej zabraniem psa na własność, bez uprzedniego zainteresowania się, czy postępowanie administracyjne i karne zostało wszczęte.
Także w toku procesu oskarżeni, nie kwestionując zaniechania działań wskazanych w ustawie, nie podnosili żadnych okoliczności, które mogłyby to usprawiedliwić. Oskarżona nielogicznie i wbrew faktom wyjaśniała, że w czasie interwencji pies uciekł poza teren działki, dlatego zaniechano działań ustawowych, jako że mógł to już być inny pies. Dla wszystkich świadków zdarzenia jasne jednak było, że to ten sam pies – jest on charakterystyczny, został też złapany po chwili. Oskarżeni najwyraźniej celowo przyjęli taką wersję zdarzeń dla celów niniejszego postępowania. Zdaniem Sądu Okręgowego oskarżeni licząc na brak konsekwencji swojego bezprawnego działania, wykreowali niejako wersję o złapaniu „porzuconego” psa, co stanowiło obraną później linię obrony. Niemniej okoliczności te świadczą o tym, że oskarżeni stwarzali tylko pozory, że działają w ramach ustawy o ochronie zwierząt, a najwyraźniej nie planowali dopełniania niezbędnych formalności, by następnie rozporządzić psem jak swoją własnością.
Dodać trzeba, że oskarżeni nie mogą usprawiedliwiać swych zaniechań faktem, że pies odebrany został w obecności funkcjonariuszy Policji i to ich obowiązkiem było doprowadzenie do wszczęcia postępowania karnego o znęcanie się i zawiadomienie organu administracyjnego. Z treści przepisu art. 7 ust. 3 u.o.z. wyraźnie wynika, że obowiązek niezwłocznego zawiadomienia organu celem podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania ciąży na osobie, która tego odebrania dokonała. Oskarżeni zresztą nie mogli sądzić, że odebranie psa przy funkcjonariuszach Policji było równoznaczne ze złożeniem zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa albo że stanowiło jego złożenie w sposób dorozumiany. Policjanci zostali wezwani przez oskarżonych dopiero w trakcie interwencji. Gdy przybyli na teren posesji, pies przebywał już w samochodzie oskarżonych. Funkcjonariusze byli w stanie ocenić jedynie jego zewnętrzny wygląd, a ten nie wskazywał na jakiekolwiek zaniedbania ani na to, by psu działa się jakakolwiek krzywda. Skoro pies przebywał już w samochodzie, funkcjonariusze nie mogli do końca ocenić dotychczasowych warunków jego bytowania. Natomiast skoro pies wyglądał zwyczajnie, trudno czynić im zarzut, że nie dokonali ustaleń takich, jakie poczynił później lekarz weterynarii czy biegły sądowy. W konsekwencji policjanci inaczej ocenili sytuację, niż oskarżeni. Nie aprobowali ich działania polegającego na odebraniu zwierzęcia wbrew woli właściciela, nie widzieli ku temu podstaw. Trudno przy tym stwierdzić, by ich ocena była nieracjonalna i wynikała z braku przeszkolenia w zakresie stosowania przepisów ustawy o ochronie zwierząt. Oskarżona natomiast działała w sposób zdecydowany, władczy, oznajmiała o przysługujących jej uprawnieniach i przytaczała przepisy ustawy, na podstawie których rzekomo działała. Zarzucała też funkcjonariuszom, że ich działanie jest nieprawidłowe i że powinni stanąć w tym sporze po stronie oskarżonych. Na podstawie takich okoliczności interwencji oskarżeni nie mogli uznać, że zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa znęcania się zostało już złożone i postępowanie w tym przedmiocie zostanie wszczęte. Trudno żeby funkcjonariusze przejawiali aktywność w dążeniu do wszczęcia postępowania o znęcanie się, skoro nie powzięli nawet podejrzenia popełnienia takiego przestępstwa i z oceną oskarżonych w istocie nie zgadzali się. Podjęli natomiast działania zgodne z otrzymanym na miejscu zdarzenia zawiadomieniem A. P. w przedmiocie kradzieży psa przez oskarżonych, co zaowocowało niniejszym postępowaniemNiewątpliwie zatem to rolą oskarżonych było doprowadzenie do wszczęcia postępowania o znęcanie się i następnie monitorowanie tego postępowania w kontekście orzeczenia przepadku i możliwości rozporządzenia zwierzęciem.
Poza zamiarem oskarżonych znaczenie do pewnego stopnia ma też ogólna ocena okoliczności interwencji pod kątem tego, czy istniały w ogóle przesłanki do rozpoczęcia procedury z art. 7 ust. 3 u.o.z. i odebrania zwierzęcia w tym trybie. Co prawda kwestię tę rozstrzyga decyzją organ administracyjny, jednak można rozważać czy istniały jakiekolwiek przesłanki do zastosowania tego trybu, a jeżeli tak, to jak wyraźne były. Dokonanie tej oceny jest jednak problematyczne, jako że możliwości dokonywania ustaleń w tym przedmiocie są już po upływie dłuższego czasu ograniczone. Hipoteza tego przepisu jest też dość ogólna, co sprawia, że decyzję organu o czasowym odebraniu zwierzęcia (a zarazem o zasadności dokonanego już jego faktycznego odebrania) cechuje wysoki poziom ocenności.
W tym kontekście wskazać można, że okoliczności zdarzenia nie wskazują jednoznacznie na to, by uzasadnione było skorzystanie z tego trybu przez oskarżonych. Faktem jest, że warunki bytowania psa nie były odpowiednie, co przyczyniło się do wywołania u niego schorzeń skóry. Wynikało to z przedłożonej przez oskarżonych dokumentacji z leczenia weterynaryjnego, która mimo pewnych sprzeczności odnosiła się do psa odebranego A. P. (sprzeczności te wyjaśnił zeznający na rozprawie w charakterze świadka lekarz weterynarii; wizyta odbyła się 5 stycznia 2024 r., a więc następnego dnia po odebraniu psa, z kolei inne imię psa wynikało z tego, że oskarżeni prawdopodobnie nie poznali imienia psa; zrzuty ekranu z ogłoszeniami obrazują psa odebranego A. P. i przedstawiają go jako T., czyli tak, jak zostało przyjęte w dokumentacji z wizyty weterynaryjnej). Z fotografii przedstawiających warunki bytowe psa i z dokumentacji medycznej opisującej stan jego zdrowia wynikało, że pies został zaniedbany, niekoniecznie jednak w rozumieniu znęcania się nad nim. Nie potwierdziło się także to, że zdrowie i życie psa było zagrożone do tego stopnia, że uzasadniało to natychmiastowe jego odebranie, tj. że był to przypadek niecierpiący zwłoki. Zauważyć należy, że ustawowa definicja pojęcia znęcania się nad zwierzętami zawarta w art. 6 ust. 2 mówi o zadawaniu albo świadomym dopuszczaniu do zadawania bólu lub cierpień zwierzęciu i wymienia sytuacje, które w szczególności powinny być tak zakwalifikowane. Dotyczy to działań z reguły drastycznych, skutkiem których jest tak oczywiste cierpienie zwierzęcia, że nie może budzić wątpliwości, że właściciel zdaje sobie z niego sprawę. Ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego (nagrań z rejestratora oskarżonych) wynikało, że podstawą interwencji oskarżonych były niewłaściwe warunki bytowania zwierzęcia, w stanie rażącego zaniedbania lub niechlujstwa. W definicji ustawowej z art. 4 pkt 11 u.o.z. przyjęto, że przez "rażące zaniedbanie" należy rozumieć drastyczne odstępstwo od określonych w ustawie norm postępowania ze zwierzęciem, a w szczególności w zakresie utrzymywania zwierzęcia w stanie zagłodzenia, brudu, nieleczonej choroby, w niewłaściwym pomieszczeniu i nadmiernej ciasnocie. Zarzuty wobec A. P. dotyczyły zbyt małej powierzchni kojca, w którym przebywał pies, nieodpowiedniego podłoża, które w czasie deszczu stawało się błotem, prowizorycznego zadaszenia budy, a także licznych odchodów psa nieuprzątniętych z kojca. W ocenie Sądu Okręgowego w postępowaniu zostało wykazane, że warunki bytowania psa nie były odpowiednie, wynikało to także z przedłożonych fotografii, pytanie jednak czy spełniały kryteria znęcania się, zwłaszcza w sytuacji, gdy pies przebywał tam – wedle zeznań świadków– tylko podczas nieobecności domowników. Przeprowadzony w postępowaniu przed Sądem Rejonowym dowód z opinii biegłego nie przesądzał, że warunki bytowania psa były tak złe, że świadczyły o znęcaniu się nad nim przez opiekuna. Także ustalenia poczynione przez biegłego sądowego, że warunki te zagrażały zdrowiu zwierzęcia, były zbyt ogólne, by wyłącznie na ich podstawie ustalić, że zaistniał wypadek niecierpiący zwłoki. Z kolei przeciwko takiej ocenie świadczą spostrzeżenia funkcjonariuszy Policji, że pies wyglądał normalnie, a także brak jakichkolwiek działań oskarżonych w stosunku do innych zwierząt przebywających na terenie gospodarstwa, w tym także innych psów, których warunki bytowania były zbliżone albo nawet gorsze. Oskarżona formułowała w tym przedmiocie zarzuty w stosunku do gospodarza, jednak zwierząt tych oskarżeni nie zabrali ani nie zawiadomili jakichkolwiek organów o istniejącym zagrożeniu ich zdrowia i życia.
Powyższe - tj. przede wszystkim brak zamiaru oskarżonych dopełnienia prawnych obowiązków związanych z odebraniem zwierzęcia, ale do pewnego stopnia też okoliczności interwencji - wskazują na brak podstaw do uniewinnienia ich od popełnionego czynu. Kwestia zakwalifikowania czynu oskarżonych jako przestępstwa z art. 278 § 1 k.k. (lub wykroczenia z art. 119 § 1 k.w.) czy też z art. 284 § 1 k.k. (119 § 1 k.w.), po uzupełnieniu postępowania dowodowego i dokonania przez Sąd poprawnych ustaleń co do tego, czy działanie oskarżonych mieściło się w trybie art. 7 ust. 3 u.o.z., winna stać się przedmiotem poprawnej analizy Sądu orzekającego.
Jednocześnie wymaga odnotowania, że nawet jeśli motywy działania oskarżonych były w dużej mierze szlachetne i wiązały się z dążeniem do poprawienia sytuacji bytowej i zdrowotnej zwierzęcia, to odebranie psa A. P. było przeprowadzone bez zachowania wymaganych prawem procedur. Dodać trzeba, że była to pierwsza interwencja oskarżonych w tym gospodarstwie, wcześniej nie zwracano uwagi rodzinie P. na konieczność poprawy warunków bytowania zwierząt. Wydaje się, że oskarżeni powinni byli w pierwszej kolejności uświadomić gospodarza, że powinien poprawić warunki bytowania zwierząt i udzielić mu konkretnych wskazówek, żądając zastosowania się do nich w określonym terminie pod rygorem zwrócenia się do organu administracyjnego z wnioskiem dotyczącym odebrania zwierząt, winni też uprzedzić o możliwych konsekwencjach niepoprawienia warunków życiowych zwierząt w niedługim czasie. Natomiast jeżeli oskarżeni rzeczywiście uznali, że zachodzi przypadek niecierpiący zwłoki, powinni byli od razu zawiadomić organ administracyjny, który decyzją odebrałby czasowo zwierzę lub uznał to za niezasadne. Wówczas oskarżeni albo dalej dysponowaliby odebranym psem, zgodnie z zaleceniami organu, albo zwróciliby psa opiekunowi. O dokonaniu kradzieży lub przywłaszczeniu nie byłoby wtedy mowy. Natomiast pominięcie obowiązkowych w tej sytuacji kroków prawnych przewidzianych w ustawie sprawia, że sprawstwo czynu oskarżonych należy oceniać z pominięciem przepisów tej ustawy i funkcji organizacji społecznej, do której oskarżeni należą. Niewątpliwie rozporządzenie zwierzęciem pomimo świadomości braku istnienia w porządku prawnym prawomocnego wyroku skazującego właściciela psa za znęcanie się nad nim i orzekającego jego przepadek, wypełnia znamiona czynu karalnego. Nie można zapominać, że odebrane zwierzę podlega zwrotowi, jeżeli sąd nie orzeknie w trybie art. 35 ust. 3 przepadku zwierzęcia, a także jeżeli postępowanie karne w tej sprawie zostanie umorzone (art. 7 ust. 6 cyt. ustawy).
Odnosząc się do braku zawiadomienia burmistrza należy wskazać, iż zgodnie z art. 104 § 1 k.p.a. organ administracji publicznej załatwia sprawę przez wydanie decyzji, chyba że przepisy kodeksu stanowią inaczej. Zarówno postępowanie wszczęte po otrzymaniu informacji o znęcaniu się nad zwierzęciem, jak i wskutek zawiadomienia o odebraniu zwierzęcia, musi zostać zakończone wydaniem decyzji merytorycznej. Pokreślić należy, że „ustawodawca nie ustalił obowiązku odebrania zwierząt w każdym przypadku zaistnienia okoliczności z art. 6 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt, lecz jedynie przewidział taką możliwość, pozostawiając kwestę podjęcia takiego rozstrzygnięcia uznaniu organu, który ma ponadto kompetencje do określenia okresu, na jaki zwierzęta zostaną odebrane” (wyrok WSA w Opolu z 26.06.2014 r., II SA/Op 173/14, LEX nr 1490652). Dodatkowo należy zwrócić uwagę na specyfikę decyzji wydanej przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) po faktycznym odbiorze zwierzęcia, tj. na podstawie art. 7 ust. 3 u.o.z. W takiej sytuacji organ „orzeka o czasowym odebraniu zwierzęcia, jeżeli spełnione są przesłanki określone w tym przepisie, pomimo iż w chwili wydawania decyzji zwierzę nie przebywa już u swojego właściciela. W konsekwencji postępowanie tego organu nie może się ograniczać wyłącznie do akceptacji czynności faktycznych podmiotu, który jest upoważniony do fizycznego wcześniejszego odebrania zwierzęcia, lecz musi być poprzedzone postępowaniem, w którym organ zbada zasadność odebrania tego zwierzęcia” (zob.: wyroki: NSA z 11.06.2013 r., II OSK 2417/12, LEX nr 1354936; WSA w Opolu z 24.10.2013 r., II SA/Op 348/13, LEX nr 1390222). W niniejszej sprawie do wskazanego postępowania w ogóle nie doszło.
Jak już wyżej zaznaczono tryb przewidziany w art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt ma charakter szczególny. Jak wskazuje się w orzecznictwie- jego zastosowanie musi być poprzedzone wnikliwą oceną i ustaleniem, że inne, mniej radykalne rozwiązania nie wchodzą w grę. Życie i zdrowie zwierzęcia musi być bezpośrednio zagrożone, a zaniedbania właścicieli celowe lub na tyle rażące, że prowadzą do wniosku o znęcaniu się nad nim i o niezbędności natychmiastowej interwencji. Rzecz jednak w tym, że osoby zajmujące się profesjonalnie działalnością związaną z ochroną zwierząt i na co dzień realizujące podobne interwencyjne odbiory zwierząt muszą wiedzieć, że poza daleko idącymi uprawnieniami przełamującymi prawo własności, ciążą na nich także określone obowiązki. Przepis art. 7 ust. 3 ustawy jest bowiem wyrazem zaufania ze strony państwa, które scedowało na instytucje społeczne część swojego władztwa. Zasadniczo bowiem to organy państwowe i ich funkcjonariusze mają monopol na stosowanie środków ekstraordynaryjnych, pozwalających na natychmiastową i przymusową realizację działań z istoty rzeczy godzących w prawa osobiste obywateli, w tym prawo własności. Skoro zatem naruszenie takich procedur przez funkcjonariusza publicznego może skutkować jego odpowiedzialnością za przekroczenie uprawnień, to tym bardziej nie można też wykluczyć odpowiedzialności osoby nie będącej funkcjonariuszem, któremu państwo oddało części swoich kompetencji. Toteż zabór zwierzęcia właścicielowi z zasady jest kradzieżą, a wyjątkowo i tylko przy spełnieniu określonych warunków, wynikających z porównania wartości dóbr, art. 7 ust. 3 ustawy wyłącza bezprawność działania osoby podejmującej interwencję. W tym wypadku dobrami tymi są z jednej strony zdrowie i życie zwierzęcia, a z drugiej prawo własności jego posiadacza. W zależności zatem od stopnia narażenia na niebezpieczeństwo i wagi zaniedbania leżącego po stronie właściciela, działanie upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej o jakiej mowa w art. 7 ust. 3 ustawy, będzie uzasadnione lub bezprawne (zob. np.: wyrok SO w Sieradzu 8.10.25 II Ka 192/25).
Zgodzić się należy z tezą, że świadomość społeczna co do traktowania zwierząt, zwłaszcza w środowiskach wiejskich, zmienia się, niestety, powoli, ale taki przypadek działań organizacji, do której celów statutowych należy opieka i ochrona zwierząt, jak ujawniony na gruncie niniejszej sprawy, z pewnością tej sytuacji nie poprawi. Przeciwnie, takie postępowanie rodzi poczucie niezrozumienia, braku zaufania do ogółu stowarzyszeń ratujących zwierzęta, w tym także tych, które sumiennie przestrzegają obowiązujących procedur. A przecież rola prewencyjna i wychowawcza powinna być priorytetem w działaniach organizacji społecznych funkcjonujących w tej sferze.
Kwestia motywacji działania ma znaczenie dla ustalenia stopnia społecznej szkodliwości czynu i stopnia winy oskarżonych. To, że chcieli oni poprawić sytuację zwierzęcia, działa na ich korzyść, jednak ich winę należy analizować także pod kątem tego, że jako przedstawiciele organizacji społecznej, będąc świadomymi tej roli, jaką przyznał im ustawodawca, nie mieli przecież w żadnym razie uprawnienia do pozbawiania właściciela zwierzęcia jego własności. Mieli jedynie uprawnienie wskazane w art. 7 ust. 3 u.o.z. do odebrania zwierzęcia w wyjątkowych sytuacjach, jednak na tym możliwość ich ingerencji w prawo własności się kończy i konieczne jest wówczas niezwłoczne zawiadomienie odpowiednich organów. O tym, czy odebranie było uzasadnione decyduje organ administracyjny, o tym, czy zasadne jest wszczęcie postępowania – organy ścigania, zaś o tym, czy właściciel dopuścił się czynu znęcania się nad zwierzęciem i o jego przepadku – sąd. W omawianej sprawie oskarżeni pominęli te wszystkie instytucje i sami w sposób zupełnie bezprawny poniekąd zdecydowali o tym wszystkim.
Na koniec sąd odwoławczy zaznacza, że nie ma wątpliwości co do tego, że pies nie był objęty przez właścicieli odpowiednią opieką, zwłaszcza gdy chodzi o stworzone mu warunki bytowania. Nie dochowano jednak elementarnych wymogów postępowania pozwalających na jego natychmiastowe odebranie, a późniejsza postawa oskarżonych tylko to potwierdza. W tym kontekście fakt, że do dziś pies nie został on zwrócony właścicielom, a pozostałe zwierzęta w tym gospodarstwie nie interesowały oskarżonych na tyle, aby wszcząć stosowne działania także wobec nich, jest aż nadto wymowny. Skoro zaś oskarżeni swobodnie nim zadysponowali, to w ten sposób wyrazili wolę postępowania z zabranym zwierzęciem jak właściciele podczas, podczas rodzina P. nigdy prawa własności psa nie utraciła ani też się go nie zrzekła. W tej sytuacji zwolnienie oskarżonych z odpowiedzialności byłoby równoznaczne z usankcjonowaniem stanu bezprawnego.
Podsumowując, w ocenie Sądu Odwoławczego, zaskarżony wyrok nie mógł się ostać, gdyż rozstrzygnięcie uniewinniające oskarżonych w świetle ujawnionych okoliczności faktycznych, uzupełnionych postępowaniem dowodowym przed Sądem II instancji, jak i analiza prawna inkryminowanego zachowania, pozostają w sprzeczności z rozstrzygnięciem Sądu Rejonowego. Sąd Rejonowy powinien przeanalizować sprawę pod kątem oceny, czy oskarżeni dopuścili się kradzieży psa, czy jego przywłaszczenia, zgodnie z wyrażonym powyżej zapatrywaniem. Celem rozstrzygnięcia, czy oskarżeni dopuścili się przestępstwa, czy wykroczenia, należy ustalić wartość psa na chwilę dokonania czynu zabronionego, tj. na 4 stycznia 2024 r. w przypadku przyjęcia kradzieży lub ewentualnie na datę odpowiednio późniejszą (najpóźniej 20 maja 2024 r.) w przypadku przyjęcia przywłaszczenia. Wartość psa w chwili dokonania czynu zabronionego powinna zostać ustalona przez biegłego sądowego.
Sąd Okręgowy odstąpił od sporządzenia uzasadnienia w formie przewidzianej w art. 99a § 1 k.p.k. Przepis ten, wykładany systemowo przy uwzględnieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 6 ust. 1–3 EKPC oraz art. 424 § 1–2 i art. 457 § 3 k.p.k., nie wyklucza możliwości sporządzenia uzasadnienia w sposób tradycyjny, gdy umożliwia to pełniejsze ukazanie procesu myślowego sądu.
SSO Dorota Nowińska