Wyrok z 18 czerwca 2026, sygn. I C 346/25
W skrócie
Sygn. akt I C 346/25
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 18 czerwca 2026 r.
Sąd Rejonowy w Giżycku I Wydział Cywilny w składzie następującym:
Przewodniczący: SSR Janusz Supiński
Protokolant: Katarzyna (...)
po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 19.05.2026 r.
sprawy z powództwa (...) w Luksemburgu
przeciwko (...) Zakładowi (...) SA w N.
o zapłatę
I. Zasądza od pozwanego (...) Zakładu (...) SA w N. na rzecz powoda J. (...) w Luksemburgu kwotę 2.446,19 (dwa tysiące czterysta czterdzieści sześć 19/100) złotych z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od dnia 12.05.2025r. do dnia zapłaty.
II. Oddala powództwo w pozostałym zakresie.
III. Zasądza od pozwanego na rzecz powoda kwotę 560,10 tytułem zwrotu kosztów procesu z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od dnia uprawomocnienie się wyroku do dnia zapłaty.
Sygn. akt I C 346/25 upr
UZASADNIENIE
Powód (...) sp. z o.o. z siedzibą w P. wniósł o zasądzenie na jego rzecz od pozwanego (...) Zakładu Ubezpieczeń SA w N. kwoty 6.716,42 złotych wraz z odsetkami oraz kosztami procesu. W uzasadnieniu podniósł, że w dniu 09.04.2025 r. w trakcie zdarzenia drogowego doszło do uszkodzenia samochodu poszkodowanego E. F. marki D. nr rej. (...). W trakcie postępowania likwidacyjnego pozwany ustalił, że koszty naprawy pojazdu zamkną się w kwocie 7.053,81 zł i wypłacił poszkodowanemu taką kwotę. Tymczasem w ocenie powoda koszt przywrócenia pojazdu do stanu sprzed zdarzenia jest znacznie wyższy, stąd też - legitymując się umową cesji wierzytelności, zawartą z poszkodowanym - wystąpił o zasądzenie kwoty 6.716,42 zł jako różnicy pomiędzy rzeczywistym kosztem naprawy a wypłaconym odszkodowaniem. (13.770,23 zł)
Pozwany – (...) Zakład (...) SA w N. – nie uznał roszczenia powoda i wniósł o jego oddalenie w całości na koszt powoda. W uzasadnieniu pozwany potwierdził, iż wypłacił poszkodowanemu odszkodowanie w kwocie 7.053,81 zł wskazując, że ustalona w toku postępowania likwidacyjnego kwota wyczerpuje koszty naprawy pojazdu poszkodowanego. Nadto pozwany wskazał, że proponował poszkodowanemu dokonanie naprawy auta w jednym z warsztatów zrzeszonych w sieci naprawczej (...) z rozliczeniem w formie bezgotówkowej, ale poszkodowany odmówił. Pozwany zakwestionował również wysokość kwoty dochodzonej pozwem, podnosząc, iż poszkodowany nie wykazał rzeczywiście poniesionych kosztów naprawy. Wreszcie pozwany podważył ważność umowy cesji zawartej pomiędzy poszkodowanym a powodem wskazując, że narusza art. 58 § 2 kc.
Sąd ustalił, co następuje:
W dniu 09.04.2025 r. samochód poszkodowanego E. F. marki D. nr rej. (...) brał udział w kolizji drogowej, w wyniku czego uległ uszkodzeniu. Pozwany (...) Zakład (...) SA w N. w toku postępowania likwidacyjnego uznał odpowiedzialność za szkodę co do zasady i wypłacił odszkodowanie za uszkodzenie auta w wysokości 7.053,81 zł.
W dniu 30.04.2025 r. poszkodowany E. F. zawarł z powodem umowę cesji wierzytelności przysługujących mu wobec pozwanego w związku ze zdarzeniem z 09.04.2025 r.
Po zdarzeniu z 09.04.2025 r. poszkodowany zlecił naprawę auta warsztatowi samochodowemu w którym dokonano naprawy uszkodzonego nadkola, błotnika i zderzaka za pomocą nowych części zamiennych, zaś uszkodzoną felgę wymieniono na nową oryginalną. W ocenie poszkodowanego dokonana naprawa przywróciła auto do stanu sprzed kolizji. Koszt naprawy auta został określony przez poszkodowanego na kwotę 9.500 zł.
Koszt naprawy auta poszkodowanego w zakresie uszkodzeń pozostających w związku przyczynowym z kolizją z 09.04.2025 r., przy użyciu części zamiennych oryginalnych oraz przy zastosowaniu średnich stawek za roboczogodzinę, obowiązujących w regionie miejsca siedziby poszkodowanego wynosi 14.019,15 zł.
dowód: zeznania świadka E. F. k 121
odpis k 3-23,29 – 40
opinia biegłego (...) k 67-108
Sąd zważył, co następuje:
Bezspornym w sprawie jest ustalony wyżej stan faktyczny. Owa bezsporność wynika wprost z twierdzeń samych stron i niekwestionowanych zeznań świadka E. F., zatem zgromadzone w aktach sprawy dokumenty jedynie potwierdziły tezy, lansowane przez oponentów procesowych. Mając na uwadze korelację zeznań świadka E. F. z bezosobowym materiałem dowodowym sprawy należało, rzecz jasna, dać wiarę zeznaniom w/w świadka.
Zagadnieniem ewidentnie spornym zatem pozostała okoliczność związana z wysokością kosztów naprawy pojazdu powoda, w szczególności w kontekście twierdzeń pozwanego, iż proponował on poszkodowanemu dokonanie naprawy jego auta w jednym z warsztatów zrzeszonych w sieci naprawczej (...) SA z rozliczeniem jej kosztów w formie bezgotówkowej. W ocenie pozwanego zminimalizowałoby to koszty tej naprawy, co oznaczałoby równocześnie minimalizację szkody poniesionej przez powoda.
Zajmując się wyżej zaprezentowaną okolicznością sporną należy dostrzec przede wszystkim treść art. 363 § 1 kc, który w dość jednoznaczny sposób stwierdza, że naprawienie szkody powinno nastąpić, według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej. Nie szukając zatem żadnego nadmiernie skomplikowanego orzecznictwa sądów czy to powszechnych czy Sądu Najwyższego podkreślić trzeba, że to do poszkodowanego należy wybór sposobu naprawienia wyrządzonej mu szkody. Ma to pierwszoplanowe znaczenie w niniejszej sprawie, bowiem z zeznań świadka E. F. wyłonił się całkiem klarowny wniosek, że poszkodowany dokonał już naprawy uszkodzonego samochodu, zaś od sprawcy (w tym wypadku ubezpieczyciela sprawcy) domaga się jedynie wyrównania szkody poprzez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej. Co więcej - zeznania świadka E. F. przyniosły odpowiedź w zakresie kwoty niezbędnej do przywrócenia pojazdu poszkodowanego do stanu sprzed kolizji czyli wysokości owej szkody. Otóż bowiem świadek E. F. wyraźnie i kategorycznie stwierdził, że w związku z naprawą auta, skutkującą przywróceniem go do stanu sprzed szkody, wydatkował kwotę 9.500 zł. W takiej sytuacji Sąd dostrzegł trzy kwestie. Po pierwsze to konstatacja, że skoro pierwotny poszkodowany i jednocześnie właściciel uszkodzonego auta wydatkował 9.500 zł na naprawę, a owa naprawa przywróciła w ocenie poszkodowanego pojazd do stanu sprzed szkody, to wycena kosztów naprawy tego samego pojazdu, obliczona przez biegłego sądowego (...) utraciła jakiekolwiek znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. Nie ulega bowiem wątpliwości, że to poszkodowany jest władny określić, czy w jego ocenie pojazd został czy nie został przywrócony do stanu sprzed szkody, a dopiero, gdy poszkodowany nie potrafi, nie chce lub z jakiegoś innego powodu nie może dookreślić tej kwestii, istotnego znaczenia nabierają wszelkie ekspertyzy i opinie fachowców. Po drugie – jak już wspomniano wyżej – to do poszkodowanego należy wybór sposobu naprawienia wyrządzonej mu szkody. Skoro zatem poszkodowany uznał, że użycie nieoryginalnych części zamiennych przywróci auto do poprzedniego stanu, to taki wybór należy uszanować i to tym bardziej, że taki wybór poszkodowanego ograniczył wysokość szkody (co wszak leży w interesie obu stron), a wskazana kwota nie przekracza ani wartości pojazdu, ani wysokości jego naprawy w wyspecjalizowanych warsztatach. Wreszcie po trzecie – skoro świadek E. F. wskazał, że nie posiada faktur oraz innych dokumentów potwierdzających wysokość poniesionych kosztów naprawy, to obowiązek oszacowania tej kwoty spadł na barki Sądu. Przy dokonywaniu tego szacunku Sąd uwzględnił wysokość kwoty wskazywanej przez biegłego (...) (14.019,15 zł), znacznie przekraczającej wartości podawane przez E. F., zakres niezbędnych prac renowacyjnych (vide kosztorysy zalegające w aktach oraz opinia biegłego). W wyniku tego procesu myślowego Sąd uznał, że kwotą adekwatną do powyższych okoliczności jest 9.500 zł i taką też wartość uwzględnił jako wysokość szkody. Konsekwencją tego wniosku jest sformułowanie pkt I wyroku (9.500 zł – 7.053,81 zł wypłaconego odszkodowania = 2.446,19 zł). O odsetkach należało orzec po myśli art. 817 § 1 kc w zw. z art. 115 kc, uwzględniając fakt, że szkoda została zgłoszona ubezpieczycielowi w dniu 10.04.2025 r., a termin jej likwidacji upływał w dniu 11.05.2025 r. (dzień ustawowo wolny od pracy) to odsetki należało liczyć od dnia 12.05.2024 r. Wobec tego taki kształt należało nadać ostatecznie punktowi I wyroku. Jednocześnie, mając na uwadze zakres roszczeń powoda oraz treść pkt I wyroku, należało stworzyć również pkt II wyroku, co też Sąd uczynił.
W tym miejscu dostrzec jeszcze trzeba, że w sprawie została sporządzona opinia biegłego (...), o czym była zresztą już mowa. Opinia ta nie spotkała się z krytyką stron, to podkreślić jednak należy, że opinia ta utraciła swoje znaczenie wobec jednoznacznych zeznań świadka E. F.. Jednakże opracowanie biegłego (...) charakteryzowało się fachowością i bezstronnością. I w tym zakresie stanowiło podstawę orzeczenia, o czym też już była mowa.
Wreszcie przechodząc do omówienia zarzutu nieważności umowy cesji Sąd stanął na stanowisku, nie negując w żadnej mierze bogatego orzecznictwa sądów powszechnych tudzież Sądu Najwyższego przywoływanego przez pozwanego, że strony tej umowy, będąc w pełni świadomymi uczestnikami obrotu prawnego, zawarły kwestionowane porozumienie na warunkach, które uznały za satysfakcjonujące. W wyniku tej umowy poszkodowani uzyskali gratyfikację pieniężną w satysfakcjonującej wysokości w zamian za pozbycie się kłopotu w postaci konieczności prowadzenia walki z ubezpieczycielem o należne odszkodowanie, konieczności prowadzenia sporów sądowych, ponoszenia zaliczek, zatrudniania prawników itp. uciążliwości. Z drugiej strony powód, zajmujący się zawodowo dochodzeniem różnorakich odszkodowań uzyskał wskutek zawartej umowy cesji możliwość powiększania swoich dochodów i to w oparciu o posiadany zasób umiejętności oraz zespół fachowców. Podnoszenie obecnie przez pozwanego zarzutów, jakoby umowa cesja miała krzywdzić poszkodowanych pozostaje, w ocenie Sądu, rozpaczliwą próbą odwrócenia uwagi od narastającego społecznego problemu polegającego na notorycznym zaniżaniu przez różnorakich ubezpieczycieli wysokości wypłacanych poszkodowanym odszkodowań z obliczeniem, że owi poszkodowani nie będą dochodzić na drodze sądowej swoich roszczeń, a owi ubezpieczyciele powiększą w ten sposób swój zysk. Warto bowiem w tym miejscu dostrzec i wyraźnie wyartykułować aspekt całej sprawy, wynikający z podniesionego przez pozwanego zarzutu rzekomej nieważności umowy cesji, a mianowicie swoistą walkę poszkodowanych z ubezpieczycielami o pieniądze z tytułu wszelkiej maści odszkodowań. Analiza liczby oraz przebiegu toczących się spraw sądowych o odszkodowanie, wnoszonych przez poszkodowanych i – przede wszystkim – firmy zajmujące się zawodowo dochodzeniem odszkodowań na podstawie zawieranych z poszkodowanymi umów cesji, sugeruje, że zjawiskiem notorycznie występującym w naszym kraju jest początkowe zaniżanie (i to niejednokrotnie drastyczne) wysokości owych odszkodowań przez firmy ubezpieczeniowe oraz urealnianie tych odszkodowań w trybie procesów sądowych. Oczywistym też jest, że prowadzenie procesów sądowych dla osób poszkodowanych stanowi nie tylko kłopot natury finansowo-organizacyjnej (wstępne koszty postępowania, zaliczki, udział w rozprawach itp.) ale też traumatyczne przeżycia natury emocjonalnej. Nie powinno zatem nikogo dziwić, że osoby poszkodowane w szerokim zakresie sprzedają swoje wierzytelności wobec ubezpieczycieli, uzyskując z tego tytułu większe lub mniejsze profity finansowe z jednoczesnym uwolnieniem się od konieczności ewentualnego dochodzenia tych wierzytelności na drodze sądowej. Logicznym zatem zdaje się być wniosek (również na bazie niniejszej sprawy i podnoszonego przez pozwanego zarzutu rzekomej nieważności umowy cesji, a to wobec bliżej nie wskazanego pokrzywdzenia poszkodowanych i tym samym naruszenia zasad współżycia społecznego przez takie firmy jak powodowa), że naruszenia zasad współżycia społecznego bardziej należy doszukiwać się w działaniach ubezpieczycieli, rażąco niedoszacowujących rozmiary szkody i tym samym zaniżających wysokość odszkodowań należnych poszkodowanym, aniżeli w działaniach takich firm jak powodowa, które za większy lub mniejszy odsetek należnego poszkodowanym odszkodowania nabywają od tychże poszkodowanych uprawnienie do dochodzenia pełni odszkodowania od ubezpieczycieli i – następnie – kierują sprawy do sądów. Pamiętać i artykułować bowiem trzeba, że gdzieś w tym wszystkim umknęła podstawowa zasada, którą zakłady ubezpieczeń winne się kierować w codziennej działalności, a mianowicie, że najwyższym celem działania ubezpieczyciela winno być udzielanie pomocy osobie poszkodowanej czyli człowiekowi. Człowiekowi uczestniczącemu w zdarzeniu. Człowiekowi poszkodowanemu w takim zdarzeniu. Człowiekowi dotkniętemu fizycznie, psychicznie bądź ekonomicznie zdarzeniem. Człowiekowi po przejściu stresu i emocji związanych ze zdarzeniem, za które wszak nie ponosi odpowiedzialności. Człowiekowi, który utracił nagle możliwość korzystania ze swego auta lub choćby który został zmuszony do restytucji swojego mienia. To z punktu widzenia tego człowieka należy oceniać wszelkie działania ubezpieczycieli obsługujących w szerokim tego słowa znaczeniu likwidację szkody. To poszkodowanemu w zdarzeniu należy się szybka i wszechstronna pomoc, tu rozumiana jako rzetelne i fachowe dokonanie wyceny uszkodzeń pojazdu i związanego z tym odszkodowania. Tymczasem pozwany dokonał wyceny szkody na poziomie kwoty 7.053,81 zł w sytuacji gdy niezależny rzeczoznawca tę samą szkodę określił na kwotę 14.019,15 zł. Zestawienie tejże propozycji pozwanego z oceną rzeczoznawcy i zasadami logiki oraz doświadczenia życiowego nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do ich interpretacji, a tym samym oceny zasadności omawianego zarzutu pozwanego.
O kosztach procesu orzeczono w pkt III. wyroku zgodnie z zasadą opisaną w art. 100 kpc przy dostrzeżeniu, że powód wygrał sprawę w 36,42 %, a pozwany – w 63,58 %. Koszty procesu wyniosły w sprawie po stronie powoda 4.709,89 zł (1800 zł - koszty zastępstwa procesowego powoda, kwota 400 zł tytułem opłaty sądowej od pozwu, 17 zł tytułem opłaty skarbowej od pełnomocnictwa, 2.492,89 zł – wykorzystana zaliczka na koszty opinii biegłego). Po stronie pozwanego koszty procesu ukształtowały się na poziomie kwoty 1.817 zł (1.800 zł wynagrodzenia pełnomocnika pozwanego i 17 zł tytułem opłaty skarbowej od pełnomocnictwa). Obliczenia rachunkowe pozwoliły Sądowi na sformułowanie pkt III wyroku.