sygn. I C 333/21 18 czerwca 2026 Sąd Rejonowy w Giżycku

Wyrok z 18 czerwca 2026, sygn. I C 333/21

Najważniejsze informacje

W skrócie

Wynik zasądzono świadczenie
Przedmiot o zapłatę
Typ sprawy ubezpieczenia społeczne / organ rentowy
Kwota główna 46.796,00 zł · kwota żądania
Tematy
samorząd terytorialny ubezpieczenia społeczne ZUS
Role w sprawie
powód pozwany świadek Skarb Państwa poszkodowany
Data orzeczenia 18 czerwca 2026
Sąd Sąd Rejonowy w Giżycku
Wydział I Wydział Cywilny
Przewodniczący Sędzia Janusz Supiński

Sygn. akt I C 333/ 21

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 18 czerwca 2026 r.

Sąd Rejonowy w Giżycku I Wydział Cywilny w składzie następującym:

Przewodniczący: SSR Janusz Supiński

Protokolant: Katarzyna Kucharska

po rozpoznaniu w dniu 19.05.2026 r. w Giżycku

sprawy z powództwa K. V. (1)

przeciwko K. P. (1), B. P.

o zapłatę

I.  Powództwo oddala.

II.  Odstępuje od obciążania powódki K. V. (1) kosztami procesu.

III.  Zasądza od Skarbu Państwa na rzecz adwokata Ł. C. kwotę 4.428,00 zł tytułem zwrotu wynagrodzenia za pomoc prawną udzieloną powódce z urzędu, w tym kwotę 828,00 zł tytułem podatku VAT należnego od przyznanego wynagrodzenia.

Sygn. akt. I C 333/21

UZASADNIENIE

Powódka K. P. (2) wniosła o zasądzenie na jej rzecz od pozwanych K. i B. małżonków P. kwoty 46.796,00 złotych wraz z odsetkami oraz kosztami procesu. W uzasadnieniu podniosła, że w dniu 07.08.2020r., podczas pobytu powódki w gospodarstwie agroturystycznym pozwanych i przejażdżki konnej na lonży prowadzonej przez pozwaną K. P. (1) powódka spadła z konia, wskutek czego doznała uszczerbku na zdrowiu, przebyła zabieg i rehabilitację, a sam przebieg zdarzenia oraz ciąg następstw po wypadku pogorszył stan zdrowia powódki. Przebieg zdarzenia i doznane urazy skutkowały bólem, cierpieniem i doznaną krzywdą. Nadto powódka poniosła koszty leczenia, opieki w trakcie choroby i dojazdów od placówek medycznych. Na sumę dochodzoną pozwem złożyły się kwoty: 20.000 zł tytułem zadośćuczynienia za cierpienia i krzywdę wynikłą ze zdarzenia, 900 zł tytułem zwrotu kosztów leczenia, 288 zł oraz 48 zł tytułem zwrotu kosztów dojazdów i 25.560 zł tytułem odszkodowania za utratę dochodów w okresie od 05.02.2021r. do 05.2022r.

Pozwani – K. P. (1) i B. P. – nie uznali roszczenia powódki i wnieśli o jego oddalenie w całości na koszt powódki. W uzasadnieniu pozwani potwierdzili, iż prowadzą działalność agroturystyczną, powódka korzystała z usług noclegowych pozwanych, powódka odbywała przejażdżkę konną na lonży, w trakcie której spadła z konia, doznając obrażeń ciała. Jednocześnie jednak pozwani podnieśli, że przejście powódki na koniu zostało zorganizowane z zachowaniem wszelkich możliwych środków ostrożności - powódka była poinstruowana o zasadach i technice jazdy konnej oraz wyposażona w stosowny strój i ochraniacze, przejście na koniu odbywało się na ujeżdżalni czyli specjalnie przygotowanym do tego terenie, koń znajdował się na lonży, umożliwiającej kontrolę nad zwierzęciem, koń był trzymany przez pozwaną, która kontrolowała przejście, a mimo takich środków ostrożności koń delikatnie podskoczył zadem, wskutek czego powódka straciła równowagę i doszło do zdarzenia. W efekcie – podnosili pozwani – nie ponoszą odpowiedzialności za skutki zdarzenia tak co do zasady jak i co do wysokości roszczeń.

W toku postępowania powódka rozszerzyła powództwo o kwotę 23.123,13 zł.

Sąd ustalił, co następuje:

Pozwani K. P. (1) i B. P. prowadzą działalność agroturystyczną pod nazwą Folwark (...) w miejscowości Ł. gm. C.. Na terenie swojej nieruchomości posiadają dwa konie, przystosowane do jazdy wierzchem, stosowny sprzęt jeździecki oraz ujeżdżalnię, czyli specjalnie przygotowany teren do uprawiania jeździectwa.

W dniach od 05.08.2020r. do 09.08.2020r. w gospodarstwie agroturystycznym pozwanych przebywała powódka K. V. (1) wraz ze swymi dziećmi – H. V., K. V. (2) i N. V..

W dniu 07.08.2020r. pozwani na prośbę powódki zorganizowali przejażdżkę konną powódki na terenie ujeżdżalni, polegającą na przejściu stępem osiodłanego konia, dosiadanego przez powódkę, na lonży, prowadzonego przez pozwaną K. V. (3), w trakcie którego to przejścia powódka wykonywała ćwiczenia stabilizujące równowagę. W trakcie przejścia koń nieznacznie podrzucił zad, wskutek czego powódka straciła równowagę i upadła na ziemię.

Bezpośrednio po zdarzeniu powódka została przewieziona karetką pogotowia ratunkowego do Szpitalnego Oddziału (...) Szpitala w P., gdzie stwierdzono złamanie dalszych odcinków obu kości promieniowych z przemieszczeniem oraz stłuczenie biodra prawego. Powódkę skierowano do Oddziału Ortopedycznego Szpitala w P., gdzie stwierdzono wieloodłamowe złamania dalszych nasad obu kości promieniowych, zaawansowaną chorobę zwyrodnieniową stawu nadgarstkowo-śródręcznego lewego kciuka, chorobę zwyrodnieniową prawego stawu biodrowego na podłożu dysplazji. W dniu 07.08.2020r. powódka została poddana zabiegowi, w trakcie którego wykonano zamknięte nastawienie odłamów złamania prawej kości i wewnętrzne zespolenie drutami K. Powódka była hospitalizowana w dniach 07.08.2020r—08.08.2020r. Po opuszczeniu szpitala powódka wróciła do gospodarstwa agroturystycznego pozwanych, gdzie przebywała do dnia 09.08.2020r.

W dniu 09.09.2020r. usunięto w SP ZOZ w W. zespolenie zewnętrzne nadgarstków.

Po wypadku z 07.08.2020r. powódka przebywała na 6-cio miesięcznym zwolnieniu lekarskim, przez pierwsze dwa miesiące wymagała pomocy osób trzecich w wymiarze 4 godzin dziennie, w okresie następnych dwóch miesięcy pomoc osób trzecich potrzebna była w rozmiarze 2 godzin dziennie i przez ostatnie dwa miesiące wystarczała pomoc w zakresie jednej godziny dziennie.

Orzeczeniem komisji lekarskiej ZUS nr (...) z dnia 10.03.2021r. stwierdzono, że powódka nie jest zdolna do pracy.

W wyniku zdarzenia z dnia 07.08.2020r. powódka doznała trwałego uszczerbku na zdrowiu w wysokości 15 % w zakresie nadgarstka prawego i 10 % w zakresie nadgarstka lewego.

Przed przystąpieniem do przejażdżki powódka została poinstruowana przez pozwanych o zasadach i technice jazdy konnej oraz wyposażona w stosowny strój i ochraniacze. Wejście powódki na konia odbyło się za pomocą specjalnej drabinki. Powódka przez dniem zdarzenia nie jeździła konno.

dowód: zeznania powódki (...) k 311-313

zeznania pozwanej (...) k 481-484

zeznania pozwanego (...) k 484-485

zeznania świadka K. V. (2) k 248v-249

zeznania świadka H. V. k 249v -250

zeznania świadka E. Ł. k 309

zeznania świadka N. V. k 309v-311

odpis k 7-29, 47-70, 113, 136-158, 165-210, 218-243, 270, 319-339, 414-458, 470, 489-492, 561-562,

dokumentacja fotograficzna k 114-118, 159-164,

opinia biegłego (...) k 368-376, 466-467, 493, 496-497, 552

opinia biegłego (...) k 578-581, 599-603, 627-631, 650-654

opinia biegłego (...) k 667-684, 703-723

Sąd zważył, co następuje:

Bezspornym w sprawie jest ustalony wyżej stan faktyczny. Owa bezsporność wynika przede wszystkim ze zgodnych zeznań stron i świadków (...), (...), P,V., (...)Musiała oraz dokumentów zgromadzonych w aktach sprawy. Mając na uwadze korelację zeznań świadków i stron oraz zbieżność owych zeznań z bezosobowym materiałem dowodowym sprawy Sąd dał wiarę zeznaniom stron i świadków (...), (...), P,V., (...)Musiała. Będąc już przy ocenie zgromadzonych w sprawie dowodów należy jeszcze dostrzec opinie biegłych (...), (...) i (...). Pierwotne opinie w/w biegłych spotkały się z krytyką i zastrzeżeniami stron, a biegli wykonywali opinie uzupełniające. Ostatecznie owe opinie uzupełniające nie napotkały już oporu stron, co oznacza, iż zostały one zaakceptowane. Sąd, dokonując oceny opinii wskazanych biegłych również nie dopatrzył się uchybień bądź błędów w tych opracowaniach, a wręcz odwrotnie – dostrzegł fachowy i logiczny sposób rozumowania i formułowania wniosków, głęboką podbudowę teoretyczną prowadzonych wywodów, wreszcie treść wniosków zgodną z zasadami wiedzy i doświadczenia życiowego. W efekcie Sąd przyznał opiniom biegłych (...), (...) i (...) przymiot fachowości, rzetelności i bezstronności, uznając też, że owe opinie mogą stanowić solidną podstawę orzeczenia.

Przechodząc do kwestii spornych pomiędzy stronami należy wskazać na podstawę prawną dochodzonego roszczenia, co wynika stąd, że strona powodowa opierała swoje żądania na treści art. 431 kc, zaś strona pozwana wskazywała na art. 415 kc jako podstawę ewentualnej odpowiedzialności pozwanych. Drugą kwestią sporną jest ewentualna wysokość roszczenia.

Pochylając się nad pierwszą ze wskazanych wyżej kwestii spornych należy zacząć od rozważań czysto teoretycznych. Zgodnie z art. 431 kc kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy (§ 1). Chociażby osoba, która zwierzę chowa lub się nim posługuje, nie była odpowiedzialna według przepisów paragrafu poprzedzającego, poszkodowany może od niej żądać całkowitego lub częściowego naprawienia szkody, jeżeli z okoliczności, a zwłaszcza z porównania stanu majątkowego poszkodowanego i tej osoby, wynika, że wymagają tego zasady współżycia społecznego (§ 2). „Przesłankami odpowiedzialności na podstawie art. 431 § 1 KC są:

1) szkoda wyrządzona przez zwierzę nieznajdujące się w stanie dzikim;

2) wina osoby, która to zwierzę chowa lub się nim posługuje, w nadzorze nad tym zwierzęciem, albo wina osoby, za którą osoba chowająca zwierzę (lub nim się posługująca) ponosi odpowiedzialność. Trzeba przy tym zaznaczyć, iż oparcie omawianej odpowiedzialności na zasadzie winy, a nie ryzyka jest regulacją wyjątkową na tle innych porządków prawnych i można mieć wątpliwości co do zasadności utrzymywania przesłanki winy de lege ferenda (por. szerzej P. Machnikowski, K. T., w: (...) PrPryw, t. 6, 2014, s. 512, Nb 74; za utrzymaniem zasady winy opowiada się Ł. H., Odpowiedzialność, s. 110-112) (…) Odpowiedzialność oparta na komentowanym artykule dotyczy jedynie szkód wyrządzonych w wyniku samoistnego zachowania się zwierzęcia (z własnego popędu; por. wyr. SA w Łodzi z 8.4.2015 r., I ACa 1472/14, Z.). Nie można jednak tej sytuacji ograniczać jedynie do przypadków wyrządzenia szkody przez zwierzę w ogóle niekierowane przez człowieka (jak postulował SN w wyr. z 6.6.1968 r., I CR 148/68, OSNCP 1969, Nr 11, poz. 199), lecz należy to odnieść także do przypadków, gdy zwierzę zachowuje się sprzecznie z wolą kontrolującego go człowieka (K. W., Odpowiedzialność za szkody, s. 38). Nie oznacza to jednak (wbrew K. W.), iż zwierzę musi zachować się aktywnie. Otóż tak samo należy odnieść się do bierności zwierzęcia (np. zatrzymanie się i położenie na drodze), byleby tylko mieściło się to w kategoriach zachowania się tego zwierzęcia (por. P. (...), K. T. w: (...) PrPryw, t. 6, 2014, s. 525 Nb 78). Od szkody wyrządzonej samodzielnym zachowaniem się zwierzęcia należy odróżnić szkody wyrządzone przez zwierzę kierowane przez człowieka. Powszechnie przyjmuje się, że nie będzie mieścić się w zakresie komentowanego przepisu sytuacja, gdy zwierzę jest sterowane przez człowieka i wykonuje jego polecenie (szeroko zagadnienie to omawia M. Wilejczyk, Odpowiedzialność, s. 113-117; por. także M. Zelek, w: Gutowski, Komentarz KC, t. II, art. 431, Nb 6; wyr. SA w Poznaniu z 11.6.1991 r., I ACr 69/90, OSA 1992, Nr 2, poz. 14 i wyr. SA w Warszawie z 26.5.2014 r., I ACa 995/13, Legalis). (…) Słusznie zauważono w nauce prawa (M. Zelek, w: Gutowski, Komentarz KC, t. I, art. 431, Nb 13), że omawiana odpowiedzialność także opiera się na przesłance związku przyczynowego. Inaczej zresztą być nie może. Skoro przesłanką odpowiedzialności jest wina, to konieczne jest dla zapewnienia spójności systemu, by wina ta była przyczyną wyrządzenia szkody. Nie sposób jest bowiem mówić o winie (a zatem o postawieniu zarzutu określonej osobie,) jeżeli zarazem uchylamy się od ustalenia, czy to właśnie zachowanie zawinione było przyczyną wyrządzenia szkody. Stwierdzenie, że odpowiedzialność za zwierzę nie wymaga zawiązku przyczynowego pomiędzy zachowaniem osoby chowającej zwierzę lub się nim posługującej a szkodą, powoduje, że zachowanie takiej osoby jest irrelewantne dla jego odpowiedzialności, a tym samym czyni bezprzedmiotowe badanie, czy to zachowanie było zawinione. Aby uczynić zarzut określonej osobie z powodu jego zachowania, musimy ustalić, że to właśnie zachowanie spowodowało wyrządzenie szkody. Do wyłączenia odpowiedzialności na podstawie omawianego przepisu prowadzić więc będzie nie tylko ustalenie braku winy w nadzorze, ale i stwierdzenie, że szkoda powstałaby także, jeżeli osoba odpowiedzialna uczyniłaby zadość swoim powinnościom. Z wyrażenia ustawowego "chyba że nie ponoszą winy" należy jednak wyprowadzić nie tylko domniemanie winy, ale i domniemanie związku przyczynowego. Domniemaniem na podstawie tego przepisu objęte jest nie tylko to, że osoba chowająca zwierzę lub się nim posługująca działała w sposób zawiniony, ale i to, że pomiędzy zawinionym działaniem a szkodą istniał związek przyczynowy (inaczej M. (...), w: P., Komentarz KC, t. II, art. 431, Nb 2; M. Safjan, w: N., Komentarz KC, t. I, 2015, art. 431, Nb 3). Z konstrukcji komentowanego przepisu wynika bowiem, że na poszkodowanym spoczywa wyłącznie ciężar wykazania szkody oraz tego, że przyczyną szkody było zachowanie się zwierzęcia (a nie, że przyczyną szkody była wina w nadzorze człowieka nad tym zwierzęciem). Wykazanie zaś tego, że przyczyną zachowania się zwierzęcia (i w konsekwencji szkody) nie było zawinione działanie, spoczywa na osobie chowającej zwierzę lub się nim posługującej i może polegać zarówno na wykazaniu braku winy, jak i braku związku przyczynowego. Wykazanie bowiem, że przyczyną szkody nie było zawinione działanie osoby je chowającej lub posługującej się nim, może polegać na udowodnieniu, że co innego było przyczyną szkody, a tym samym, że rzeczywista przyczyna szkody nie była zawiniona. Udowodnienie braku winy w nadzorze może więc polegać także na wykazaniu braku związku przyczynowego (…) V. nie są spełnione przesłanki odpowiedzialności na zasadzie art. 431 § 1 KC, poszkodowany może dochodzić odszkodowania na zasadach słuszności. Odszkodowania można dochodzić wyłącznie od osób, które byłyby zobowiązane do naprawienia szkody na podstawie art. 431 § 1 KC" [J. M. Kondek [w:] W. Borysiak (red.), Kodeks cywilny. Komentarz, wyd. 35, 2026, art. 431].

Godne zauważenia są dwa orzeczenia Sądu Najwyższego dotyczące przedmiotowej kwestii. W pierwszym z nich – wyroku z dnia 06.06.1968r. I Cr 148/68 Sąd Najwyższy stwierdził, że „Przepisy art. 148 i 149 KZ i art. 431 KC mają zastosowanie tylko wtedy, gdy zwierzę wyrządza szkodę z własnego popędu, a więc w wyniku samoistnego, niezależnego od człowieka zachowania się. Jeżeli natomiast zwierzę jest tylko narzędziem człowieka, a więc gdy jest przez niego kierowane czy to w zaprzęgu, czy przy jeździe konnej, czy też w sytuacji, gdy jest prowadzone to odpowiedzialność za szkody wyrządzone zachowaniem się zwierzęcia opierała się i nadal opiera się na zasadach ogólnych, tzn. pod rządem KZ na art. 134, a obecnie na art. 415 KC ", dodając w uzasadnieniu, iż „Z treści przepisów art. 148 i 149 KZ - podobnie jak obecnie z treści przepisów art. 431 KC - wynika, że przewidziana w nich zaostrzona odpowiedzialność właściciela zwierzęcia lub osoby, która się nim posługuje, została przez ustawodawcę wprowadzona z tej przyczyny, że zwierzę może jako rzecz, która ma zdolność samodzielnego, poruszania się, wyrządzić szkodę niezależnie od człowieka. Rzecz oczywista, łączy się z tym wzmożone niebezpieczeństwo dla otoczenia. Taka jednak możliwość wyrządzenia szkody występuje tylko wtedy, gdy zwierzę nie jest - z reguły na skutek braku należytego nadzoru - przez człowieka kierowane, jak np. puszczony wolno niebezpieczny pies, koń czy buhaj. Z powyższego wynika, że wymienione przepisy maja zastosowanie tylko wtedy, gdy zwierzę wyrządza szkodę z własnego popędu, a więc w wyniku samoistnego, niezależnego od człowieka zachowania się. Jeżeli natomiast zwierzę jest tylko narzędziem człowieka, a więc gdy jest przez niego kierowane czy to w zaprzęgu, czy przy jeździe konnej, czy też w sytuacji, gdy jest prowadzone, to odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną zachowaniem się zwierzęcia opierała się i nadal opiera się na zasadach ogólnych, tzn. pod rządem kodeksu zobowiązań na art. 134, a obecnie na art. 415 KC. Na taką wykładnię wymienionych przepisów wskazuje także ich brzmienie, skoro mówią one o szkodzie, jaką zwierzę wyrządziło, a nie o szkodzie wyrządzonej przez człowieka w związku z takim lub innym wykorzystaniem zwierzęcia. Z powyższego wynika, że w sytuacji, gdy zwierzę jest kierowane, nie wchodzi w ogóle w rachubę odpowiedzialność na zasadzie słuszności przewidziana w art. 149 KZ i art. 431 § 2 KC , a jeżeli chodzi o szkodę zawinioną, to brak jest podstaw do przyjęcia domniemania winy właściciela zwierzęcia lub tego, kto się nim posługuje, wina więc ich musi być wykazana na ogólnych zasadach (art. 134 KZ i art. 415 KC)”.

W drugim orzeczeniu - wyroku z dnia 07.04.2004r. IV CK 231/03 Sąd Najwyższy potwierdził, że Zasada odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez zwierzę nie jest zależna od zdolności do efektywnego pokierowania nim przez człowieka, lecz od tego czy wyrządzając szkodę zwierzę jest w ogóle kierowane przez człowieka, czy też nie będąc jego narzędziem, np. puszczone wolno, wyrządza szkodę w wyniku samoistnego i niezależnego od człowieka zachowania się. Z punktu widzenia przedstawionych zasad klacz, na której jechała powódka była zwierzęciem przez nią kierowanym, niezależnie od tego w jakim stopniu była ona w stanie ostatecznie zapanować nad jego zachowaniem. Skuteczność czynności kierującego w takiej sytuacji jest w praktyce zawsze wypadkową wielu czynników takich, jak umiejętności jeźdźca, cechy zwierzęcia, oraz ryzyko związane z nieprzewidywalnością jego zachowań. W sytuacji, gdy mamy do czynienia ze zwierzęciem kierowanym przez człowieka nie wchodzi w ogóle w rachubę odpowiedzialność za zasadzie słuszności, określona w art. 431 § 2 KC, a jeśli chodzi o szkodę zawinioną, to odpada domniemanie winy właściciela zwierzęcia lub tego, kto się nim posługuje, która musi być wykazana na ogólnych zasadach (art. 415 KC) (…) Dotyczy to w szczególności stopnia zaawansowania powódki w opanowaniu wiedzy i umiejętności w zakresie jazdy konnej. W istocie jednak zarówno poziom umiejętności jeździeckich powódki jaki i jej wiek nie maja znaczenia dla kwalifikacji prawnej przedmiotowego zdarzenia, które nie jest objęte zaostrzoną odpowiedzialnością właściciela zwierzęcia opartą na art. 431 § 1 KC. Niewątpliwie bowiem koń jest zawsze narzędziem w rękach człowieka, gdy jest przez niego kierowany, przy jeździe konnej. Zasada odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez zwierzę nie jest zależna od zdolności do efektywnego pokierowania nim przez człowieka, lecz od tego czy wyrządzając szkodę zwierzę jest w ogóle kierowane przez człowieka, czy też nie będąc jego narzędziem, np. puszczone wolno, wyrządza szkodę w wyniku samoistnego i niezależnego od człowieka zachowania się. Skuteczność czynności kierującego w takiej sytuacji jest w praktyce zawsze wypadkową wielu czynników takich, jak umiejętności jeźdźca, cechy zwierzęcia, oraz ryzyko związane z nieprzewidywalnością jego zachowań. W sytuacji, gdy mamy do czynienia ze zwierzęciem kierowanym przez człowieka nie wchodzi w ogóle w rachubę odpowiedzialność za zasadzie słuszności, określona w art. 431 § 2 KC, a jeśli chodzi o szkodę zawinioną, to odpada domniemanie winy właściciela zwierzęcia lub tego, kto się nim posługuje, która musi być wykazana na ogólnych zasadach (art. 415 KC )”.

Przenosząc powyższe rozważania na grunt niniejszej sprawy dostrzec oczywiście należy, że feralny koń, na którym odbywała przejażdżkę powódka był poza nadzorem człowieka. Nie był puszczony wolno ani nie uciekł samowolnie. Odwrotnie – koń ten był kierowany i to dwojako – po pierwsze miał jeźdźca, który nim kierował (czyli powódkę) i po drugie był na lonży umożliwiającej kierowanie nim przez pozwaną. Oczywistym przy tym jest, że powódka dosiadała konia po raz pierwszy w życiu, co oznacza, że nie posiadała praktycznie żadnych umiejętności w kierowaniu koniem, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że sporny koń miał duże doświadczenie w noszeniu jeźdźców i dosiadanie go przez nawet najbardziej niedoświadczonego jeźdźca musiało skutkować określonymi zachowaniami i reakcjami zwierzęcia. Potwierdzeniem tego jest zresztą przebieg przejażdżki i fakt, że do upadku powódki doszło wyłącznie wskutek nieznacznego podniesienia zadu końskiego, co jest takim samym naturalnym odruchem końskim jak np. pochylanie łba do przodu. Wniosek co do kierowania koniem przez człowieka jest tym bardzie uzasadniony, że przedmiotowy koń był też kierowany przez pozwaną, a to za pomocą komend słownych oraz lonży. Bardzo ładnie opisali to zresztą biegli z zakresu jeździectwa (...) i (...) w swoich opiniach, a Sąd w tym miejscu nie widzi potrzeby przytaczania treści dość obszernych opinii. Istotny jest fakt kierowania konia przez powódkę i głownie pozwaną, który sprawia, że nie można mówić o zastosowaniu w sprawie art. 431 § 1 i 2 kc, a zakresu odpowiedzialności pozwanych należy poszukiwać w obrębie art. 415 kc. Ten zaś po pierwsze stanowi, że kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia, a po drugie – przenosi ciężar dowodu winy na stronę powodową.

Będąc już przy zagadnieniu winy bądź braku winy pozwanych w doprowadzeniu do zdarzenia, tu rozumianego jako ewentualne zaniedbania podczas przygotowania i przeprowadzania przejażdżki konnej powódki należy po raz wtóry odwołać się do treści opinii biegłych (...) i (...). Szczególnie ten drugi biegły w swoim opracowaniu w sposób obszerny i dokładny wypunktował wszystkie działania pozwanych przy przygotowaniu i prowadzeniu feralnej przejażdżki powódki, nie doszukując się jednak żadnych uchybień w postępowaniu pozwanych. Odwrotnie – biegły jednoznacznie i kategorycznie potwierdził, że wszystkie czynności, jakie przedsiębrali pozwani cechowały się daleko posuniętą starannością, ostrożnością i fachowością, wręcz profesjonalizmem. Co więcej – biegły (...) wykluczył istnienie związku przyczynowo - skutkowego pomiędzy działaniami pozwanych a samym zdarzeniem, podkreślając, że pozwani, a przede wszystkim pozwana, prowadząca konia na lonży nie miała możliwości zapobieżenia zachowaniu konia, polegającego na krótkotrwałym i nieznacznym uniesieniu zadu, zaś sposób przeprowadzenia oprowadzenia powódki na koniu odpowiadał podstawowym zasadom praktyki jeździeckiej stosowanej w rekreacji konnej w odniesieniu do osób początkujących. Podobne wnioski płyną z lektury opinii biegłego (...), co tylko potwierdza ich słuszność i oparcie na specjalistycznej wiedzy. Najlepszym podsumowaniem wniosków płynących z opinii biegłych z zakresu jeździectwa (...) i (...) jest stwierdzenie, w odniesieniu do zarzutów formułowanych przez powódkę, iż zarzuty te nie wskazują na istnienie uchybień w zakresie organizacji oprowadzania ani naruszenia zasad bezpieczeństwa, lecz stanowią próbę nadania zdarzeniu charakteru zawinionego, podczas gdy z analizy materiału dowodowego wynika jego incydentalny i losowy charakter.

Reasumując powyższe Sąd uznał, że nie można pozwanym przypisać jakiejkolwiek winy w dojściu do upadku powódki z feralnego konia w dniu 07.08.2020r., a pomiędzy działaniami pozwanych a upadkiem powódki nie zachodzi związek przyczynowo – skutkowy. W tej sytuacji należało orzec jak w pkt I wyroku, co też Sąd uczynił.

O kosztach Sąd orzekł po myśli art. 102 kpc. W realiach bowiem niniejszej sprawy Sąd doszedł do przekonania, że sytuacja powódki, a przede wszystkim stan jej zdrowia, również wynikający z upadku z konia, będącego przedmiotem niniejszej sprawy, konieczność wydatkowania środków na leczenie i rehabilitację, również częściowo wynikającą z feralnego zdarzenia, wreszcie brak możliwości zarobkowania są na tyle okolicznościami szczególnymi, że nakazują zastosowanie tego właśnie przepisu. „W art. 102 KPC ustawodawca odwołuje się do pojęcia "wypadków szczególnie uzasadnionych". Takie sformułowanie wprawdzie nie jest klauzulą generalną, jednak opiera się na zwrocie niedookreślonym, który może odsyłać również do argumentów natury aksjologicznej. Regulacja ta znajdzie zastosowanie w wyjątkowych sytuacjach, gdy z uwagi na okoliczności konkretnej sprawy zastosowanie reguł ogólnych Kodeksu postępowania cywilnego dotyczących zwrotu kosztu procesu byłoby nieuzasadnione. Rozstrzygnięcie na podstawie art. 102 KPC ma charakter dyskrecjonalny, kontrola instancyjna w tym zakresie jest ograniczona do sytuacji, gdy zastosowanie wzmiankowanego przepisu nie zostało w ogóle uzasadnione bądź nastąpiło z rażącym naruszeniem reguł przewidzianych w tym przepisie (post. SN z 18.4.2013 r., III CZ 75/12, Legalis)." [tak: H. Ciepła [w:] A. Marciniak (red.), Kodeks postępowania cywilnego. Tom I. Komentarz. Art. 1–205, wyd. 1, 2019, art. 102, Nb 11]. „W odniesieniu do art. 102 KPC należy przyjąć, że ustawodawca, konstruując sformułowanie "wypadki szczególnie uzasadnione", w sposób zamierzony oparł się na zwrocie niedookreślonym, co pozwala organowi stosującemu prawo dokonać we własnym zakresie oceny, czy należy zastosować zasadę ogólną, czy odstąpić od niej z powodu szczególnej sytuacji strony z uwzględnieniem okoliczności danej sprawy. Jednocześnie temu pojęciu nie nadał charakteru klauzuli generalnej, jak to uczynił chociażby w odniesieniu do zasad współżycia społecznego z art. 5 KC, to jednak, czyniąc go niedookreślonym, umożliwił właśnie odesłanie również do argumentów natury aksjologicznej. Dlatego też ta regulacja znajdzie zastosowanie w wyjątkowych sytuacjach, gdy z uwagi na okoliczności konkretnej sprawy zastosowanie reguł ogólnych KPC, dotyczących zwrotu kosztu procesu, byłoby nieuzasadnione, gdyż w praktyce orzeczniczej mogą zaistnieć sytuacje procesowe odbiegające od normy, zawierające w sobie elementy społecznie nieuzasadnionego pokrzywdzenia i naruszające poczucie sprawiedliwości (zob. post. SN z 11.8.2011 r., I CZ 52/11, Legalis). Należy mieć na uwadze również to, że ustawodawca, nie precyzując w art. 102 KPC tego pojęcia, w tożsamy sposób postąpił również w innych przepisach KPC, w których odwołał się do takich lub podobnych przypadków. Z literalnie tożsamym pojęciem mamy do czynienia w art. 320 KPC, zgodnie z którym w szczególnie uzasadnionych wypadkach sąd może w wyroku rozłożyć na raty zasądzone świadczenie, a w sprawach o wydanie nieruchomości lub o opróżnienie pomieszczenia - wyznaczyć odpowiedni termin do spełnienia tego świadczenia. Przepis ten ma charakter wyjątkowy, nie precyzuje też pojęcia wypadków szczególnie uzasadnionych, lecz w judykaturze oraz literaturze przyjmuje się, że taki wypadek zachodzi m.in. gdy ze względu na stan majątkowy, rodzinny, zdrowotny niezwłoczne lub jednorazowe spełnienie zasądzonego świadczenia przez pozwanego byłoby niemożliwe lub bardzo utrudnione albo narażałoby jego lub jego bliskich na niepowetowane szkody [zob. post. SN z 26.9.2012 r., II CZ 95/12, Legalis; T. Demendecki, w: A. Jakubecki (red.), Kodeks, t. I, art. 102]. Dlatego też można posiłkowo wykorzystać bogate orzecznictwo sądowe dotyczące właśnie tzw. moratorium sędziowskiego do interpretacji "wypadków szczególnie uzasadnionych" z art. 102 KPC ." [tak: D. Rystał [w:] T. Szanciło (red.), Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz. Art. 1–45816. Tom I, wyd. 2, 2023, art. 102, Nb 3.].

Na gruncie niniejszej sprawy nie ulega wątpliwości, że powódka, cierpiąca już w dacie zdarzenia z koniem w gospodarstwie pozwanych na schorzenia zwyrodnieniowe, wskutek upadku z konia została dodatkowo i znacząco poturbowana, a stan jej zdrowia uległ dalszemu pogorszeniu. Nie ulega też wątpliwości, że ostatecznie orzeczono zakaz podejmowania pracy przez powódkę, wprawdzie nie związany ze zdarzeniem z 07.08.2020r., ale realnie wpływający na jej sytuację m.in. finansową. Powyższe sprawia, że, w ocenie Sądu, należy mówić o szczególnych okolicznościach, nakazujących zastosowanie art. 102 kpc. Stąd też Sąd orzekł w przedmiocie kosztów jak w pkt II.

O kosztach wynagrodzenia pełnomocnika z urzędu, ustanowionego dla powódki, należało orzec po myśli § 8 pkt 5 i § 4 ust. 3 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 14.05.2024r. w sprawie ponoszenia przez Skarb Państwa albo jednostki samorządu terytorialnego kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez adwokata z urzędu.