sygn. II AKa 81/25 9 czerwca 2025 Sąd Apelacyjny w Gdańsku

Wyrok z 9 czerwca 2025, sygn. II AKa 81/25

Data orzeczenia 9 czerwca 2025
Sąd Sąd Apelacyjny w Gdańsku
Wydział II Wydział Karny
Przewodniczący Sędzia Rafał Ryś
Tagi
#Sąd Apelacyjny w Gdańsku #II Wydział Karny #wyrok

Sygn. akt II AKa 81/25

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 9 czerwca 2025 r.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku II Wydział Karny

w składzie:

Przewodniczący: SSA Rafał Ryś (spr.)

sędziowie: SA Alina Miłosz-Kloczkowska

SA Marta Urbańska

Protokolant: p.o. sekretarza sądowego Julia Jeziorska

przy udziale prokuratora Prokuratury Rejonowej w S. A. G. (1)

po rozpoznaniu w dniu 9 czerwca 2025 r.

sprawy

M. K., s. S., ur. (...) w S., oskarżonego z art. 148 § 1 k.k.

na skutek apelacji wniesionej przez prokuratora

od wyroku Sądu Okręgowego w Słupsku z dnia 20 grudnia 2024 r., sygn. akt II K 52/23

I.  utrzymuje w mocy zaskarżony wyrok;

II.  kosztami procesu za postępowanie odwoławcze obciąża Skarb Państwa.

UZASADNIENIE

UZASADNIENIE

Formularz UK 2

Sygnatura akt

II AKa 81/25

Załącznik dołącza się w każdym przypadku. Podać liczbę załączników:

1

1.  CZĘŚĆ WSTĘPNA

1.1.1. Oznaczenie wyroku sądu pierwszej instancji

wyrok Sądu Okręgowego w Słupsku z 20 grudnia 2024 r., sygn. akt II K 52/23 (ok. M. K.)

1.1.2. Podmiot wnoszący apelację

☒ oskarżyciel publiczny albo prokurator w sprawie o wydanie wyroku łącznego

☐ oskarżyciel posiłkowy

☐ oskarżyciel prywatny

☐ obrońca

☐ oskarżony albo skazany w sprawie o wydanie wyroku łącznego

☐ inny

1.1.3. Granice zaskarżenia

1.1.3.1. Kierunek i zakres zaskarżenia

☐ na korzyść

☒ na niekorzyść

☒ w całości

☐ w części

co do winy

co do kary

co do środka karnego lub innego rozstrzygnięcia albo ustalenia

1.1.3.2. Podniesione zarzuty

Zaznaczyć zarzuty wskazane przez strony w apelacji

art. 438 pkt 1 k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w zakresie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu

art. 438 pkt 1a k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w innym wypadku niż wskazany
w art. 438 pkt 1 k.p.k., chyba że pomimo błędnej podstawy prawnej orzeczenie odpowiada prawu

art. 438 pkt 2 k.p.k. – obraza przepisów postępowania, jeżeli mogła ona mieć wpływ na treść orzeczenia

art. 438 pkt 3 k.p.k. błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia,
jeżeli mógł on mieć wpływ na treść tego orzeczenia

art. 438 pkt 4 k.p.k. – rażąca niewspółmierność kary, środka karnego, nawiązki lub niesłusznego zastosowania albo niezastosowania środka zabezpieczającego, przepadku lub innego środka

art. 439 k.p.k.

brak zarzutów

1.1.4. Wnioski

uchylenie

zmiana

2.  Ustalenie faktów w związku z dowodami przeprowadzonymi przez sąd odwoławczy

1.2.1. Ustalenie faktów

1.2.1.1. Fakty uznane za udowodnione

Lp.

Oskarżony

Fakt oraz czyn, do którego fakt się odnosi

Dowód

Numer karty

1.2.1.2. Fakty uznane za nieudowodnione

Lp.

Oskarżony

Fakt oraz czyn, do którego fakt się odnosi

Dowód

Numer karty

1.2.2. Ocena dowodów

1.2.2.1. Dowody będące podstawą ustalenia faktów

Lp. faktu z pkt 2.1.1

Dowód

Zwięźle o powodach uznania dowodu

1.2.2.2. Dowody nieuwzględnione przy ustaleniu faktów
(dowody, które sąd uznał za niewiarygodne oraz niemające znaczenia dla ustalenia faktów)

Lp. faktu z pkt 2.1.1 albo 2.1.2

Dowód

Zwięźle o powodach nieuwzględnienia dowodu

3.  STANOWISKO SĄDU ODWOŁAWCZEGO WOBEC ZGŁOSZONYCH ZARZUTÓW i wniosków

Lp.

Zarzut

1)  obraza przepisów postępowania – art. 211 kpk w zw. z art. 212 kpk w zw. z art. 366 §1 kpk, poprzez zaniechanie przeprowadzenia eksperymentu procesowego odzwierciedlającego całość zdarzenia z 24.11.2022 roku, na podstawie zebranego w sprawie materiału dowodowego, w tym w oparciu o wersję, o której zeznawał świadek A. M. (1) i A. W., a bezpodstawnym ograniczeniu się jedynie do wyjaśnień oskarżonego oraz jednej z tez aktu oskarżenia, które nie korelują z zeznaniami ww. świadków oraz dokumentacją fotograficzną z miejsca zdarzenia, a z której wynika, że brunatne plamy znajdują się na wysokości fotela, w którym wg wersji oskarżonego nie siedział podczas ugodzenia pokrzywdzonego nożem, gdyż wg tej wersji po zadanym ciosie w brzuch, pokrzywdzony miał się zgiąć w pół i udać się do swojego pokoju, a więc w lewą stronę (patrząc w kierunku meblościanki), a z treści wskazanych wyżej zeznań wynika, że wg R. K. do ugodzenia nożem doszło, kiedy pokrzywdzony poszedł sobie zrobić kanapki i stanął w obronie matki, a także nie dopilnowania przez Sąd, aby na miejscu eksperymentu zapewnić przedmioty zbliżone do wyglądu – jak te, ujawnione w toku oględzin miejsca zdarzenia, co miało wpływ na treść orzeczenia;

☐ zasadny

☐ częściowo zasadny

☒ niezasadny

2)  obraza przepisów postępowania – art. 167 kpk w zw. z art. 366 §1 kpk, poprzez zaniechanie dopuszczenia z urzędu dowodu z uzupełniającej, pisemnej opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej, co było konieczne w świetle zebranego w sprawie materiału dowodowego, w tym zapisu przebiegu eksperymentu procesowego, na okoliczność ustalenia, czy oskarżony – u którego nie stwierdzono w czasie oględzin jego osoby obrażeń szyi – mógł być duszony w taki sposób, że czynność ta zagrażała jego życiu lub zdrowiu, lub czy w ogóle miała ona miejsce, co miało wpływ na treść orzeczenia;

☐ zasadny

☐ częściowo zasadny

☒ niezasadny

3)  obraza przepisów postępowania – art. 167 kpk w zw. z art. 366 §1 kpk, poprzez zaniechanie dopuszczenia z urzędu dowodu z opinii biegłego z zakresu neurologii, po tak wadliwie przeprowadzonym eksperymencie procesowym, na okoliczność ustalenia, czy w świetle materiału dowodowego (w tym zapisu eksperymentu) oskarżony w dacie zdarzenia był na tyle osobą niedołężną, że nie mógł nikogo atakować, w tym odpierać ataków pokrzywdzonego, mimo, że ujawniono na jego ciele obrażenia i nie ustalono źródła ich pochodzenia, co miało wpływ na treść orzeczenia;

☐ zasadny

☐ częściowo zasadny

☒ niezasadny

4)  obraza przepisów postępowania – art. 167 kpk w zw. z art. 366 §1 kpk w zw. z art. 180 §1 kpk, poprzez zaniechanie wydania postanowienia o zwolnieniu z tajemnicy zawodowej kuratora zawodowego A. Ż., celem jego przesłuchania na rozprawie na okoliczności wskazane w wywiadzie, tj. na podstawie których świadków ustalił, że pokrzywdzony stosował przemoc wobec oskarżonego, a także, że sąsiedzi widzieli na twarzy M. K. ślady pobicia, co miało wpływ na treść orzeczenia;

☐ zasadny

☐ częściowo zasadny

☒ niezasadny

5)  obraza przepisów postępowania – art. 7 kpk, przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów i nieuwzględnienie zasad prawidłowego rozumowania, a także zasad wiedzy i doświadczenia życiowego, poprzez nietrafną ocenę materiału dowodowego w postaci: karty medycznej czynności ratunkowych, protokołu oględzin miejsca zdarzenia, protokołu oględzin oskarżonego, wyjaśnień oskarżonego, wyjaśnień A. L., zeznań M. M., dokumentacji fotograficznej oskarżonego, zeznań A. M. (1), zeznań A. W., protokołu oględzin rzeczy, zeznań S. J., R. S., M. S., opinii sądowo – psychiatryczno – psychologicznej oskarżonego, sprawozdania z badań chemiczno – toksykologicznych, zeznań K. W., K. L., protokołu eksperymentu procesowego, zapisu na płycie DVD, co skutkowało bezpodstawnym ustaleniem, że oskarżony działał w warunkach art. 25 §1 kk, w następstwie czego został on uniewinniony, podczas, gdy prawidłowa ocena dowodów wskazuje, że oskarżony działał z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia pokrzywdzonego W. K. lub spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu pokrzywdzonego, co miało wpływ na treść orzeczenia;

☐ zasadny

☐ częściowo zasadny

☒ niezasadny

6)  błąd w ustaleniach faktycznych, skutkujący bezpodstawnym uniewinnieniem oskarżonego – ustalenie, że oskarżony działał w warunkach obrony koniecznej (art. 25 §1 kk), podczas, gdy prawidłowa ocena materiału dowodowego wskazuje, że wyczerpał on znamiona przestępstwa z art. 148 §1 kk lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu pokrzywdzonego, którego następstwem była śmierć pokrzywdzonego, tj. przestępstwa z art. 156 §3 kk, co miało wpływ na treść orzeczenia;

☐ zasadny

☐ częściowo zasadny

☒ niezasadny

7)  [ z ostrożności procesowej]

błąd w ustaleniach faktycznych, skutkujący bezpodstawnym uniewinnieniem oskarżonego – błędne ustalenie, że działał on w warunkach obrony koniecznej, podczas, gdy – co najwyżej – działał w warunkach obrony koniecznej, lecz użył środka obrony niewspółmiernego do niebezpieczeństwa zamachu, przez co granice obrony koniecznej rażąco przekroczył i dopuścił się czynu z art. 25 §2 kk w zw. z art. 148 §1 kk, względnie – z art. 156 §3 kk;

☐ zasadny

☐ częściowo zasadny

☒ niezasadny

Zwięźle o powodach uznania zarzutu za zasadny, częściowo zasadny albo niezasadny

Ad. 1

Zarzut jest całkowicie bezzasadny.

Przeprowadzony w toku postępowania sądowego eksperyment procesowy miał określone zadania w ramach prowadzonego postępowania karnego, które zostały w pełni zrealizowane. Chodziło o praktyczne przedstawienie okoliczności zdarzenia stanowiącego przedmiot niniejszego postępowania, z udziałem oskarżonego M. K., a zatem na podstawie jego wersji wydarzeń i jego wyjaśnień – w celu ich weryfikacji. Trudno wymagać w tej sytuacji od oskarżonego (i stawiać z tego tytułu zarzut Sądowi I instancji), by w czasie tej czynności prezentował jeszcze inne, dowolnie konstruowane przez oskarżyciela publicznego, hipotetyczne wersje, w tym składające się – jak podaje sam skarżący – z niektórych tylko tez aktu oskarżenia i niektórych dowodów o charakterze osobowym. Kompilacji takich można bowiem konstruować bardzo wiele. Nie bardzo wiadomo, w jaki sposób oskarżony miałby prezentować zachowania i okoliczności, które nie są zgodne z jego wyjaśnieniami, których w czasie zdarzenia nie podejmował i jaka byłaby wartość procesowa takiego sposobu prowadzenia eksperymentu. W konsekwencji niezrozumiałe są zarzuty prokuratora, że Sąd I instancji zmierzał do „odtworzenia jedynie tej wersji wydarzeń, którą sąd uznaje za bardziej prawdopodobną” (str. 8 apelacji).

Wbrew twierdzeniom prokuratora, omawiany eksperyment procesowy obejmował całość zdarzenia stanowiącego przedmiot niniejszego postępowania (od początku do końca), z tym, że oparty został na wyjaśnieniach osoby, która jako jedyna mogła to przedstawić na podstawie swoich własnych doświadczeń (pokrzywdzony W. K. nie żyje, żona oskarżonego odmówiła składania zeznań w sprawie). Dowód ten – jak każdy inny – podlegał następnie swobodnej ocenie Sądu I instancji, tzn. podobnie jak i dowody wymieniane przez skarżącego w treści omawianego zarzutu odwoławczego.

Podobnie nie ma racji autor apelacji wywodząc, że wyjaśnienia oskarżonego, że podczas ataku na jego osobę siedział w fotelu, są sprzeczne z dokumentacją fotograficzną wykonaną podczas oględzin miejsca zdarzenia, a zwłaszcza nie korespondują z ujawnionymi na podłodze śladami krwi (k. 195-200a).

Po pierwsze – przedmiotowe, drobne ślady krwi nie znajdują się wcale „na wysokości fotela”, w którym w czasie zdarzenia miała siedzieć żona oskarżonego, a w rzeczywistości są one umiejscowione raczej na podłodze pomiędzy dwoma fotelami, na wysokości ławy oddzielającej te fotele, faktycznie pod koniec jej długości, bliżej fotela R. K. (k. 197v).

Po drugie – ciało ludzkie nie funkcjonuje jak worek wypełniony cieczą i po ugodzeniu nożem tkanek miękkich krew najczęściej nie wypływa natychmiastowo, lecz po pewnym czasie (kilku- kilkunastu sekund), po wynaczynieniu się i wydostaniu ponad poziom warstw skóry. Odmiennie sytuacja wygląda przy uszkodzeniu powierzchownie położonych tętnic, ale wówczas krwawienie jest intensywne (obfite), a nie w postaci kilku kropel widocznych na omawianych zdjęciach z oględzin miejsca zdarzenia. Z opinii medycznej sporządzonej w niniejszej sprawie wynika, że rana miała charakter kłuty, a uszkodzenia dotyczyły głównie narządów wewnętrznych (worek osierdziowy, komora serca, przepona). W tej sytuacji nie jest zasadne twierdzenie skarżącego, że miejsce zadania ciosu nożem przez oskarżonego musi bezwzględnie pokrywać się z miejscem ujawnienia przedmiotowych śladów krwi, gdyż pokrzywdzony mógł się po ciosie przemieścić w ramach pokoju.

W ocenie Sądu Apelacyjnego oczywistym jest, że ugodzony nożem pokrzywdzony W. K. odczuł – także bólowo - ten cios i w jego wyniku mógł odsunąć się od fotela zajmowanego przez oskarżonego, cofnąć się, zatoczyć, zachwiać na nogach (także z powodu znacznego upojenia alkoholowego), co z kolei sprawiło, że zrobił krok lub dwa w kierunku środka pokoju, a zatem w pobliże miejsca, w którym ujawniono omawiane ślady krwi. Jak podaje sam skarżący (a co wynika też z dokumentacji fotograficznej), jest to dystans, który można ocenić na ok. 1-1,5 metra, co odpowiada właśnie ok. dwóm, przeciętnym krokom dorosłego człowieka. W tym samym czasie, tzn. po upływie kilku sekund, krew z rany pokrzywdzonego mogła się już wydostać z jego ciała (z rozciętych naczyń i narządów), przesączyć przez koszulkę, w którą był wówczas ubrany i pozostawić ślady na podłodze pokoju – w miejscu ich ujawnienia. Następnie pokrzywdzony, zgięty w pół, udał się do swojego pokoju. Zbyt kategoryczne, sprzeczne z zasadami doświadczenia życiowego, a także interpretowane na niekorzyść oskarżonego, jest zatem twierdzenie skarżącego prokuratora, jakoby – zgodnie z ustaleniami Sądu Okręgowego - pokrzywdzony musiał udać się do swojego pokoju natychmiast po otrzymaniu uderzenia nożem i konieczne jest, by czynił to najkrótszą możliwie trasą, a zatem poruszając się łukiem – od fotela zajmowanego przez oskarżonego do drzwi swojego pokoju (łuk w lewo patrząc z perspektywy siedzącego w fotelu oskarżonego), co w konsekwencji miałoby stać w sprzeczności z wyjaśnieniami M. K.. Rzecz jednak w tym, że taki schemat zachowania pokrzywdzonego nie wynika z żadnego z dowodów, ani z ustaleń Sądu I instancji, gdyż nie udało się poczynić tak bardzo szczegółowych ustaleń w omawianej kwestii – poza tym, że po otrzymaniu ciosu nożem pokrzywdzony zgiął się w pół i przemieścił się następnie do swojego pokoju, nieustaloną do końca trasą.

Nie sposób zatem przyjąć za prokuratorem, że poczynione w sprawie ustalenia faktyczne, oparte w tej części na wyjaśnieniach oskarżonego M. K., pozostają w sprzeczności z ujawnionymi na podłodze śladami krwi, gdyż jest całkiem prawdopodobne, że powstały one także w okolicznościach zdarzenia opisanych w toku procesu przez oskarżonego, tzn. że podczas zadania ciosu nożem siedział on we wskazanym fotelu. Dalsze wydarzenia rozegrały się w stosunkowo krótkim czasie, czego oskarżony mógł już nie zarejestrować (sam podawał, że był zszokowany tym, co zrobił), czego w konsekwencji nie zaobserwował, a zatem nie mógł tego przedstawić w swych wyjaśnieniach, które w tej kwestii były dość lakoniczne. Wyprowadzanie w tych warunkach domniemań niekorzystnych dla oskarżonego z pewnością stoi w rażącej sprzeczności z dyspozycją art. 5 § 2 kpk, czego zdaje się nie dostrzegać skarżący prokurator.

Omawianej kwestii nie rozstrzyga też treść opinii biegłej z zakresu medycyny - J. W., gdyż przyznała ona, że cios nożem mógł zostać zadany przez oskarżonego zarówno wówczas, gdy był on w pozycji siedzącej, jak i stojącej. Okoliczność tę uwypukla wprawdzie skarżący (str. 19 apelacji), jednakże nie wyciąga z niej oczywistych – jak by się wydawało – wniosków procesowych.

Zupełnie bezzasadnie skarżący powołuje się nadto na – odrzuconą słusznie przez Sąd Okręgowy – hipotezę, jakoby do ugodzenia nożem miało dojść w czasie, gdy pokrzywdzony W. K. poszedł do kuchni zrobić sobie kanapki (str. 23-24 apelacji). Należy zgodzić się z Sądem I instancji, że wersja ta jest nieprawdziwa i wynika głównie - aczkolwiek jedynie pośrednio - z wypowiedzi nietrzeźwej ówcześnie R. K., która opowiadała przybyłym na miejsce funkcjonariuszom Policji, że syn wrócił z kuchni z raną brzucha; zachowywała się przy tym wobec nich agresywnie i wulgarnie. Próbowała ona w ten sposób bronić męża przed grożącą mu odpowiedzialnością, gdyż nie wskazywała, aby ranił on nożem syna. Zachowywała się w ten sposób pomimo tego, że siedzący obok oskarżony wprost przyznawał się wobec tychże funkcjonariuszy, że ugodził syna nożem, gdy ten zaczął go atakować. Mając zatem na uwadze dość niedorzeczny przebieg wydarzenia sugerowany przez R. K. (samouszkodzenie pokrzywdzonego przy użyciu noża), jej stan nietrzeźwości i sposób zachowania na miejscu zdarzenia, sprzeczność jej wypowiedzi z konsekwentnymi wyjaśnieniami oskarżonego M. K., a także niemożność procesowego zweryfikowania jej twierdzeń (skorzystała z prawa do odmowy składania zeznań), należy uznać, że omawiana wersja zdarzenia jest nieprawdziwa. W konsekwencji nie sposób także opierać się – jak czyni to apelujący – na wtórnych w tej kwestii zeznaniach świadków (A. M. (1), A. W.), którzy tę wersję usłyszeli właśnie od R. K. i następnie ją przedstawili (powtórzyli) w swych zeznaniach. Sąd Okręgowy przeprowadził w tym zakresie stosowną, odpowiednio pogłębioną analizę, którą w pełni podziela Sąd odwoławczy. I nie chodzi tylko o to, jak sugeruje apelujący, że byli to tzw. świadkowie ze słyszenia, ale o to, że źródło ich informacji okazało się niewiarygodne.

Nie są trafne także zastrzeżenia prokuratora dotyczące warunków przeprowadzenia eksperymentu procesowego, co miało się przejawiać w braku zapewnienia wyposażenia pokoju w przedmioty o zbliżonym wyglądzie, jak miało to miejsce w dniu zdarzenia. W istocie chodzi tu o inne fotele, posiadające nieco odmienne oparcia, co nie miało jednak – w ocenie Sądu Apelacyjnego - istotnego znaczenia dla rekonstrukcji zdarzenia podczas eksperymentu. Nie jest zbyt skomplikowaną intelektualnie czynnością wyobrażenie sobie, w jaki sposób oskarżony mógł sięgnąć po nóż leżący na ławie w sytuacji, gdy oparcie fotela było w rzeczywistości nieco niższe, a zatem takie, jak na znajdującej się w aktach sprawy dokumentacji fotograficznej (k. 195 i nn.).

Co jednak najistotniejsze – obecne zarzuty skarżącego zupełnie abstrahują od przebiegu omawianego eksperymentu procesowego i oświadczeń składanych w jego toku przez obecnych na miejscu uczestników tej czynności. Taktykę tę, przyjętą na potrzeby wniesionej apelacji, można nawet kwalifikować jako pewnego rodzaju nielojalność procesową. Przypomnieć zatem należy, że w eksperymencie brał udział prokurator, który – na końcu tej czynności - najpierw stwierdził, że „nie ma zastrzeżeń do prawidłowości przeprowadzonego eksperymentu”, po czym dodał, że nie składa żadnych wniosków (k. 747v). Prokurator protokół z eksperymentu podpisał bez uwag i wówczas nie zgłaszał potrzeby weryfikowania innych, możliwych w sprawie wersji zdarzenia, ani nie alarmował, że przedmioty znajdujące się w pomieszczeniu winny być zastąpione innymi, bardziej zbliżonymi do wcześniejszego wyposażenia mieszkania. Zmienił zdanie dopiero po wydaniu przez Sąd Okręgowy wyroku, który nie spełniał oczekiwań oskarżyciela publicznego. Już tylko na marginesie warto zauważyć, że wciąż chodzi imiennie o najlepiej zorientowanego w sprawie prokuratora, tj. autora aktu oskarżenia, a także późniejszej apelacji.

W ocenie Sądu Apelacyjnego, skarżący zbyt dużą wagę przykłada do tego, że w toku eksperymentu procesowego oskarżony zamienił kolejność podawanych metod ataku ze strony syna, wskazując – faktycznie odmiennie, niż poprzednio – że najpierw wykręcano mu ręce, a później był duszony (str. 6 i 16-17 apelacji). Zmiana ta nie jest jednak wcale „kluczowa” i nie może z pewnością podważać wiarygodności wyjaśnień oskarżonego, z których niemal zawsze wynikało, że był zarówno duszony, jak i syn wykręcał mu ręce (jedynie podczas posiedzenia w przedmiocie zastosowania tymczasowego aresztowania oskarżony, wyjaśniając w sposób dość skrótowy, wyjątkowo pominął element duszenia). Zdarzenie miało charakter dynamiczny, nie było zbytnio rozciągnięte w czasie, atak nastąpił niespodziewanie, gdy syn wyszedł ze swojego pokoju, zaś oskarżony znajdował się wówczas pod wpływem alkoholu, co z pewnością wpływało na jego percepcję. M. K. zachowanie syna odebrał jako jeden atak, wyrażając to słowami: „syn się na mnie rzucił”. Niezależnie zatem, czy pierwszym z zachowań pokrzywdzonego było duszenie ojca, czy też wykręcanie mu rąk (albo formy te się ewentualnie przeplatały), zamach ten był bezprawny, miał niebezpieczny dla ojca przebieg i powodował u niego realne odczucie strachu, zagrożenia i niepewności. Zarówno duszenie, jak i wykręcanie rąk może doprowadzić osobę atakowaną do tak krańcowej sytuacji stresowej lub bólowej, że wywołuje ona nieodpartą (wręcz odruchową) potrzebę natychmiastowego wyswobodzenia się z takiej opresji.

Należy też zauważyć, że we wcześniejszych swych wyjaśnieniach oskarżony często po prostu wymieniał obie ww. formy ataku (jedna po drugiej), nie będąc pytanym konkretnie o kolejność ich zaistnienia, nie szeregując ich chronologicznie, a zatem nie można wykluczyć, że wówczas nie przywiązywał do tego istotnej wagi i kolejność ta była dość przypadkowa. Także podczas rozprawy podtrzymał swoje wcześniejsze wyjaśnienia, nie dostrzegając różnic pomiędzy tymi złożonymi przed Sądem, a odczytanymi – mimo, że kolejność form ataku ze strony syna była tam podawana odwrotnie. Świadczy to o tym, że atak ten był przez oskarżonego pojmowany i odbierany jednolicie, jako ciąg agresywnych zachowań syna, przed którymi M. K. musiał się aktywnie bronić. Kwestia ewentualnego „szoku” podczas składania wyjaśnień ma tu zdecydowanie drugorzędne znaczenie, gdyż okoliczność tę obecnie trudno jest zweryfikować.

W konsekwencji, za pozbawione większego sensu uznać należało pytanie stawiane przez autora apelacji: z jakiego powodu pokrzywdzony wykręcał oskarżonemu ręce (str. 28 apelacji). Odpowiedź jest tu dość oczywista – z tego samego, z którego go dusił; W. K. usłyszał słowną kłótnię rodziców, słyszał wyzwiska kierowane do swojej matki przez oskarżonego i postanowił na to zareagować w sposób opisany w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku. Bardziej precyzyjne ustalenia nie były możliwe, gdyż nie pozwalał na to zakres materiału dowodowego, w tym głównie wyjaśnienia składane w sprawie przez oskarżonego M. K..

Z pewnością nie są natomiast prawdziwe tezy apelującego, jakoby oskarżony w toku postępowania przygotowawczego jedynie podawał, że syn chwycił go za gardło (str. 6 apelacji). Mówił o rzuceniu się syna na niego, o duszeniu, o wykręcaniu rąk i werbalnych groźbach ich połamania; to samo przekazywał interweniującym w mieszkaniu funkcjonariuszom Policji.

Ad. 2

Zarzut nie zasługuje na uwzględnienie.

Przeprowadzenie dowodu z uzupełniającej opinii sądowo – lekarskiej nie było w sprawie konieczne; nie wnosiły o to także strony, w tym podnoszący obecnie ten zarzut oskarżyciel publiczny.

Okoliczność duszenia oskarżonego przez syna została w toku postępowania ustalona na podstawie konsekwentnych wyjaśnień oskarżonego, który podawał już w toku pierwszego przesłuchania, że tak miał się wobec niego zachować pokrzywdzony.

Słusznie też Sąd I instancji przyjął, kierując się zasadami doświadczenia życiowego, że nie każdy przypadek duszenia musi wiązać się z pozostawieniem trwałych śladów na ciele – zależy to od skali ucisku, a także indywidualnych cech osobniczych ofiary. Delikatniejsze zaczerwienienie może nadto z czasem ustąpić. Do wyprowadzenia tego rodzaju, ogólnych wniosków nie są wymagane wiadomości specjalne.

W toku niniejszego postępowania nie zebrano nadto dowodów, które mogłyby posłużyć biegłemu do wydania żądanej przez skarżącego opinii.

Przypomnieć zatem należy, że oskarżony nie został poddany badaniu lekarskiemu połączonemu ze szczegółowymi oględzinami ciała niezwłocznie po zatrzymaniu (24.11.2022r., godz. 22.35). Przeprowadzono natomiast procesowe oględziny jego ciała, przy czym wykonali je funkcjonariusze Policji, nie posiadający specjalistycznej wiedzy medycznej (k. 48-50). Z kolei wykonane jeszcze w dniu zatrzymania badanie lekarskie oskarżonego (lekarz anestezjolog - k. 19), nie łączyło się z przeprowadzeniem oględzin ciała M. K., ukierunkowanych na poszukiwanie ewentualnych urazów, gdyż jego zadaniem było wyłącznie wypowiedzenie się przez lekarza, czy zatrzymany może przebywać w warunkach aresztu śledczego, czy nie zagraża to jego życiu lub zdrowiu. Najlepszym potwierdzeniem tej tezy jest fakt, że lekarz podał w karcie medycznej: „brak obrażeń”, zaś wskazani wyżej funkcjonariusze Policji, po upływie ok. 1-2 godzin, pewne otarcia u oskarżonego jednak odnotowali (na dłoni, plecach i łopatce – k. 49).

Nietrafne są przy tym uwagi skarżącego, że Sąd I instancji uznał oględziny osoby przeprowadzane przez funkcjonariuszy Policji za przeprowadzone w sposób wadliwy, czy nieprawidłowy (str. 12 apelacji). Chodzi jedynie o to, że były to osoby nie posiadające wiedzy medycznej i dlatego mogły nie rozpoznać pewnych śladów na ciele, zwłaszcza o delikatnym nasileniu.

Podnosząc, że oskarżony musiałby być duszony w sposób zagrażający jego życiu lub zdrowiu (i to przez kilka minut), skarżący zupełnie pomija subiektywne odczucia zaatakowanego M. K., dla którego nie było to pierwsze zdarzenie tego typu z udziałem syna, a zatem posiadał on już pewne, negatywne doświadczenia w tym zakresie i mógł się spodziewać, że skala duszenia będzie się zwiększać. Trudno wymagać od niego w tej sytuacji, by z reakcją obronną czekał do momentu, gdy faktycznie zabraknie mu tchu i będzie już niezdolny do podjęcia jakiejkolwiek akcji obronnej. Nadto skarżący pomija to, że drugą formą ataku ze strony pokrzywdzonego było wykręcanie rąk M. K., co także może doprowadzić do silnej reakcji bólowej, wywołującej nieodpartą potrzebę obrony i wyswobodzenia się z opresji; tym bardziej, gdy atakujący werbalnie zapowiada (grozi), że ma zamiar ręce ojca połamać.

Nie ma racji skarżący łącząc skalę zagrożenia M. K. podczas ataku ze strony syna wyłącznie z fizycznymi obrażeniami na jego szyi (lub ich brakiem – str. 11 apelacji), domagając się w związku z tym opinii medycznej, a zupełnie pomijając ujawniony sposób działania pokrzywdzonego. Wszak agresja polegająca na wykręcaniu rąk także może nie pozostawić widocznych śladów na ciele, a niewątpliwie stanowi bezprawny atak na drugą osobę, często bardzo dolegliwy.

Nie jest trafny także argument, podważający ustalenia co do duszenia oskarżonego przez syna, że do M. K. nie wezwano niezwłocznie karetki, by go po takim duszeniu ratować (hospitalizować), a przybyłemu na miejsce sąsiadowi – A. M. (2) oskarżony w ogóle o duszeniu nie wspominał (str. 21 apelacji).

Należy w tym miejscu wskazać, że owo duszenie nie doprowadziło do skutków wymagających interwencji medycznej, czy hospitalizacji, co nie przeczy jednakowoż ustaleniu Sądu Okręgowego, że stanowiło ono realne i bezpośrednie zagrożenie dla oskarżonego i tak mogło być przez niego odbierane, gdyż mógł on się spodziewać eskalacji tego ataku, przy braku realnych możliwości obrony w inny sposób lub ze strony innych osób, a także niemożności niezwłocznego opuszczenia miejsca ataku. Odnośnie zaś świadka M. M., to po przybyciu na miejsce nie rozmawiał on zasadniczo z oskarżonym, gdyż natychmiast udał się do sąsiedniego pokoju, by udzielać pomocy umierającemu pokrzywdzonemu, rozmawiając jednocześnie z ratownikami medycznymi, którzy przez telefon instruowali go co do sposobu działania. Oskarżony za to o duszeniu mówił wielu innym świadkom, a także opisywał je podczas składanych wielokrotnie wyjaśnień w toku procesu.

Ad. 3

Zarzut jest bezzasadny.

Przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego neurologa nie było w sprawie konieczne; nie wnosiły o to także strony, w tym podnoszący obecnie ten zarzut oskarżyciel publiczny.

Stan zdrowia oskarżonego z dnia zdarzenia został prawidłowo przez Sąd Okręgowy ustalony na podstawie dostępnych w sprawie dowodów, tj. w oparciu o wyjaśnienia oskarżonego oraz zeznania jego córki K. L., jak i przy wykorzystaniu dokumentacji medycznej oskarżonego. Bezsporne pozostaje, że był on wówczas osobą starszą, schorowaną – po przebytym zawale serca i udarze, co skutkowało pewną niesprawnością (niedowładem) jednej strony ciała, w tym ręki. Stopień tej dysfunkcji nie jest tu wartością, którą można precyzyjnie, niejako matematycznie wyliczyć i zdefiniować, a tym bardziej po upływie znacznego okresu czasu od zdarzenia, gdy stan zdrowia oskarżonego – z uwagi na wiek i przebyte choroby – stale i dynamicznie się zmienia.

Nie jest to jednak w sprawie konieczne, gdyż prawidłowo ustalono, że nie był to całkowity paraliż – skoro oskarżony był w stanie bronić się i szarpać z synem (oburącz), co wynika wprost z jego wyjaśnień. Ostatecznie udało mu się wyszarpnąć z uścisku syna sprawniejszą rękę (prawą), którą następnie chwycił za nóż leżący na ławie i zadał pokrzywdzonemu uderzenie.

Zupełnie nie na miejscu jest przy tym uwaga skarżącego, jakoby przy częściowym niedowładzie ręki niemożliwe było jej wykręcanie w sposób opisywany przez oskarżonego (str. 28 apelacji).

W tych okolicznościach aktualne roztrząsanie przez skarżącego, czy w toku postępowania sądowego oskarżony używał laski - do podpierania się - w sposób instrumentalny (teatralny), by wywrzeć na Sądzie określone wrażenie (str. 13 apelacji), nie ma istotnego znaczenia i nie wpływa na ocenę dokonanych przez ten Sąd ustaleń faktycznych. Nie uwzględnia też upływu czasu (tj. pomiędzy postępowaniem przygotowawczym a sądowym) i zmiennego w tym czasie stanu zdrowia oskarżonego, które w dość naturalny sposób ulega zazwyczaj w tym wieku pogorszeniu, a nie odwrotnie.

Bezprzedmiotowe jest także poszukiwanie odpowiedzi na zadawane przez skarżącego pytanie: „czy oskarżony w dacie zdarzenia był na tyle osobą niedołężną, że nie mógł nikogo atakować, w tym odpierać ataków pokrzywdzonego”, skoro z przebiegu zdarzenia wynika jasno, że był w stanie atak nożem przeprowadzić, po uprzednim wyrwaniu się z uścisku syna. Prokurator pomija przy tym istotną okoliczność, że istniała dość znaczna dysproporcja pomiędzy stanem nietrzeźwości oskarżonego i jego syna, co powodowało, że - nawet z posiadanymi ograniczeniami zdrowotnymi - oskarżony był w stanie przez pewien czas bronić się przez atakiem znacznie bardziej upojonego alkoholem W. K..

Nic istotnego nie wnoszą do sprawy dalsze uwagi skarżącego, że oskarżony M. K. podczas eksperymentu procesowego był w stanie wstać z fotela i zadać cios nożem (str. 12-13 apelacji). Wszak nie stwierdzono, by miał on chore nogi (przynajmniej w takim stopniu, by nie mógł zmieniać pozycji z siedzącej na stojącą), zaś prawa jego ręka była w pełni sprawna, gdyż tą właśnie ręką operował zadając synowi cios nożem.

Z kolei ujawnione u oskarżonego, drobne w istocie otarcia skóry mogły częściowo wynikać z szarpania się z pokrzywdzonym (zwłaszcza na ręce), kiedy to oskarżony był atakowany w otoczeniu mebli (fotel, ława) i mógł się o nie ocierać, ale również mogły teoretycznie pochodzić z innych zdarzeń (wcześniejszych), nie związanych ze stawianym oskarżonemu zarzutem. Mogły nawet powstać już podczas osadzenia oskarżonego w areszcie (po jego zatrzymaniu), gdyż lekarz oceniający stan zdrowia osadzonego nie stwierdził żadnych urazów, zaś po godzinie owe otarcia ujawnili funkcjonariusze Policji w czasie przeprowadzania oględzin osoby oskarżonego. Brak ustalenia pochodzenia tych urazów – wbrew sugestiom skarżącego (str. 9 apelacji) - nie stoi z pewnością w sprzeczności z poczynionymi przez Sąd Okręgowy ustaleniami faktycznymi, gdyż oskarżony – w chwili ataku na jego osobę – był w stanie wyzwolić z siebie na tyle dużo energii, by skutecznie ów atak powstrzymać, używając do tego noża. Nie można też mówić o „uchyleniu się sądu” od ustalenia pochodzenia tych otarć; zgromadzony w sprawie materiał dowodowy po prostu nie pozwalał na poczynienie ustaleń w tym zakresie; jest to sytuacja dosyć typowa w procesie karnym. Nietypowe jest natomiast podejście skarżącego, który stara się na tej podstawie formułować własne domniemania, niekorzystne dla oskarżonego (wbrew zasadzie gwarancyjnej z art. 5 § 2 kpk).

Ad. 4

Zarzut jest bezzasadny.

W toku postępowania sądowego treść wywiadu środowiskowego sporządzonego przez kuratora sądowego była stronom znana i nie budziła wówczas żadnych wątpliwości, czy kontrowersji. Takich zastrzeżeń nie dostrzega również Sąd Apelacyjny, gdyż wywiad ten został sporządzony w sposób typowy (standardowy), a nadto brak jest jakichkolwiek powodów, by podważać fachowość lub bezstronność kuratora – autora tego dokumentu. Wywiad ten korzysta z domniemania jego rzetelności, czego skarżący zdaje się nie dostrzegać.

Kurator podał w sposób jasny źródła, z których korzystał zasięgając informacji niezbędnych do przygotowania wywiadu środowiskowego, przy czym nie jest w praktyce stosowane i nie wynika z obowiązujących przepisów prawa, by w treści wywiadu podawać imiennie osoby, z którymi kurator rozmawiał podczas zbierania danych i informacji.

W tej sytuacji nie było żadnych powodów i przesłanek, by Sąd Okręgowy miał stosować zabiegi sugerowane w zarzucie prokuratora (przesłuchanie kuratora na rozprawie, po zwolnieniu go z tajemnicy zawodowej).

Jeżeli natomiast chodzi o ustalenia dotyczące zachowania się pokrzywdzonego wobec rodziców, to Sąd I instancji swojej ustalenia opierał nie tylko na treści omawianego wywiadu, lecz głównie na podstawie wyjaśnień oskarżonego oraz zeznań świadków, w tym sąsiadów i osoby sprawującej uprzednio funkcję dzielnicowego na tym terenie.

Nie ma z pewnością racji prokurator wskazując, że tylko na podstawie owego wywiadu środowiskowego Sąd Okręgowy czynił ustalenia co do agresywnego sposobu zachowania się W. K. w dniu zdarzenia (str. 14 apelacji). Dowód ten, ukazując cechy osobowe pokrzywdzonego, tylko wspierał wskazane przez Sąd dowody w postaci wyjaśnień oskarżonego, zeznań interweniujących funkcjonariuszy Policji oraz zeznań córki oskarżonego.

Podobnie nieprawdziwe jest twierdzenie, że brak jest obiektywnych dowodów potwierdzających, że oskarżony był w przeszłości bity przez syna oraz że W. K. nie dokładał się do kosztów utrzymania gospodarstwa domowego (str. 14 apelacji). Dowody takie oczywiście istnieją – są to wyjaśnienia oskarżonego, zeznania świadka K. L., a także omawiany wywiad środowiskowy.

Ad. 5

Zarzut jest bezzasadny.

Sąd Okręgowy prawidłowo ocenił zebrane w sprawie dowody, stosując w tym zakresie wszelkie normy kodeksowe, w tym dyspozycję art. 7 kpk. Skarżący z kolei ograniczył się do wypisania w treści zarzutu wszystkich istotnych dowodów, bez ich szczegółowej analizy, bez omówienia ich wzajemnych powiązań, tylko po to, by końcowo arbitralnie ocenić, że oskarżony M. K. nie działał w warunkach art. 25 §1 kk (obrona konieczna). Przedstawił swoje subiektywne zapatrywanie, oderwane od argumentacji przedstawionej w sposób dość systematyczny w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, forsując bezkrytycznie przyjętą z góry (już w akcie oskarżenia) wersję wydarzeń, która nie ma jakiegokolwiek wsparcia w zebranym w sprawie materiale dowodowym.

Nawet opisane wyżej wypowiedzi (nieprocesowe) R. K., odzwierciedlone w późniejszych zeznaniach niektórych świadków, którzy zetknęli się z nią na miejscu interwencji Policji lub w późniejszym czasie, nie pozwalają na przyjęcie, że oskarżony szarpał się z synem na środku pokoju i tam też ugodził pokrzywdzonego nożem, gdyż podawała ona jedynie (i to mało składnie), że syn miał pójść do kuchni robić sobie kanapki i wrócić do pokoju z raną w brzuchu. Nawet ewentualne stwierdzenie R. K. wobec świadka A. W., że syn stanął „między” rodzicami nie jest jednoznaczne (str. 17 apelacji), gdyż nie wskazuje, w jakiej pozycji znajdował się wówczas oskarżony M. K. (stojąca / siedząca), a nadto mogło być użyte w formie przenośni (stanąć między kimś a kimś = rozdzielać zwaśnionych, łagodzić spór).

Przekonanie skarżącego, że oskarżony działał z zamiarem bezpośrednim zabójstwa W. K. opiera się wyłącznie na założeniu, że oskarżony nie działał w obronie koniecznej, ponieważ nie był atakowany, nie był duszony (lub jedynie delikatnie), zaś syna ugodził nożem, gdyż pragnął jego śmierci lub co najmniej zamierzał doprowadzić do ciężkiego uszczerbku na jego zdrowiu, przewidując śmiertelny tego skutek (art. 156 §3 kk).

Sąd Apelacyjny nie podziela jednak takiego zapatrywania na całościowy wydźwięk pozyskanych w sprawie dowodów, gdyż oparte ono jest na szeregu niekorzystnych dla oskarżonego domniemań faktycznych (np. str. 17 apelacji in fine), nie znajdujących wystarczającego wsparcia w materiale dowodowym, zaś pomija logiczne argumenty i oceny zaprezentowane przez Sąd Okręgowy. Skarżący próbuje polemizować z tymi argumentami, lecz czyni to przy pomocy tez, które nie są w stanie obalić ustaleń zawartych w zaskarżonym wyroku (np. przywołując opisane wyżej umiejscowienie śladów krwi na podłodze, czy też dając wiarę wymyślonym naprędce, nielogicznym opowieściom rozemocjonowanej R. K.).

Przypomnieć w tym miejscu należy, zbijając niejako argumentację apelującego, że oskarżony M. K. od początku nie ukrywał tego, że ugodził syna nożem, co skutkowało jego nagłą śmiercią. Mówił to już przybyłym na miejsce funkcjonariuszom Policji i to nawet widząc „heroiczną” postawę swojej żony, która próbowała go chronić, opowiadając bardzo nielogiczne historie. W przeciwieństwie do niej, był spokojny i opanowany, przyznawał się do tego czynu (także w toku całego postępowania karnego), zaś wyprowadzany z mieszkania w dniu zatrzymania potwierdził, że jest synobójcą. Od samego początku także wskazywał, że syn go zaatakował – dusił go i wykręcał mu ręce, co wywołało odruchową jego reakcję w postaci sięgnięcia po nóż i ugodzenia nim syna w brzuch. Tezy te pojawiają się w wypowiedziach oskarżonego na miejscu zdarzenia, podczas jego zatrzymania, a także w toku kolejnych przesłuchań, na eksperymencie procesowym przeprowadzanym przez Sąd Okręgowy kończąc.

Trudno logicznie zakładać, że już podczas interwencji Policji oskarżony M. K., znajdując się niewątpliwie w stanie podwyższonych emocji, a także pod znacznym wpływem alkoholu, próbowałby układać sobie linię obrony ukierunkowaną na uniknięcie odpowiedzialności karnej, jednocześnie przyznając się do zadania synowi ciosu nożem i określając się mianem „synobójcy”. Co istotne, postawy tej oskarżony zasadniczo nie zmienił w toku całego dotychczasowego postępowania, nie starał się wycofywać z wcześniejszych twierdzeń, umniejszać swojej winy – i to nawet wówczas, gdy korzystał już z pomocy obrońcy. Swoją postawę poddał ocenie Sądu meriti, zaś Sąd ten słusznie przyjął, że oskarżony działał w ramach kontratypu obrony koniecznej.

Poczynione wyżej uwagi przeczą stanowisku skarżącego, zgodnie z którym wyjaśnienia oskarżonego M. K. nie znajdują potwierdzenia w jakichkolwiek innych dowodach zgromadzonych w sprawie (str. 5 apelacji).

Należy tu przywołać choćby zeznania świadka P. M., który z rozmowy z innym funkcjonariuszem Policji – A. M. (1) dowiedział się, że oskarżony już w mieszkaniu, podczas interwencji Policji, podawał, że był duszony przez syna, gdy siedział w pokoju na kanapie; wówczas miał odruchowo chwycić za nóż i ugodzić syna (k. 90). Kolejnym dowodem są zeznania świadka A. M. (1), który osobiście rozmawiał z oskarżonym podczas interwencji i wówczas miał od niego usłyszeć, że doszło do jego awantury z synem, podczas której syn dusił go, gdy on siedział na fotelu, co skutkowało odruchowym ugodzeniem syna nożem, chwyconym ze stolika (k. 101). Podobnie zeznała funkcjonariuszka A. G. (2), która podała, że od oskarżonego dowiedziała się, że syn się na niego rzucił i zaczął go dusić, a wówczas oskarżony wziął nóż z ławy i ugodził nim syna (k. 287).

Bezpodstawnie i bez jakiegokolwiek uzasadnienia autor apelacji wywodzi, że świadek K. L. jest osobą „żywo zainteresowaną rozstrzygnięciem sprawy” (str. 11 apelacji), próbując w ten sposób podważyć wiarygodność jej relacji co do agresywnych zachowań prezentowanych uprzednio przez W. K. wobec niej, jak i w stosunku do ojca. Sąd Apelacyjny ocen tych nie podziela. Świadek K. L. zeznawała w sprawie w sposób jasny, logiczny i wyważony. Jej uwagi dotyczące brata znajdują potwierdzenie nie tylko w wyjaśnieniach oskarżonego, czy wywiadzie środowiskowym, ale i w zeznaniach świadków – sąsiadów, byłego dzielnicowego. Skarżący stara się w ten sposób jak najdalej odsunąć od siebie oczywisty - acz niewygodny dla niego - fakt, że W. K. był osobą zdemoralizowaną, nadużywającą alkoholu, zażywającą narkotyki i agresywną, gdyż burzy on koncepcję aktu oskarżenia, wprowadzając do sprawy wątek obrony koniecznej. Należy też podkreślić, że Sąd Okręgowy nie ustalał bynajmniej stanu faktycznego na podstawie prostego kopiowania uprzednich zachowań W. K. (na zasadzie analogii), na podstawie opinii o nim, lecz opierając się na dowodach w sprawie, w tym konsekwentnych wyjaśnieniach oskarżonego i zeznaniach interweniujących na miejscu zdarzenia funkcjonariuszy Policji.

Nie jest prawdą, że Sąd Okręgowy pominął zeznania świadka A. W., w których podawał on, że W. K. robił zakupy i pomagał rodzicom, wożąc ich np. do lekarza (str. 30 apelacji). Okoliczności te nie przeczą jednak temu, że w innych sytuacjach był jednak wobec ojca, czy siostry agresywny, a także był niekorzystnie postrzegany przez sąsiadów z uwagi na prowadzony tryb życia i zachowanie w środowisku lokalnym (zeznania świadka K. W.). Wypada przypomnieć, że pokrzywdzony W. K. zażywał narkotyki i nadużywał alkoholu, a zatem w tych sytuacjach jego zachowanie mogło być mniej przyjazne, niż wynika to z przywołanego przez prokuratora dowodu z zeznań świadka W..

Z kolei brak interwencji Policji w mieszkaniu oskarżonego nie wynika bynajmniej z faktu, że pokrzywdzony zachowywał się w miejscu zamieszkania wzorowo, lecz z tego, że rodzice go chronili, tolerowali jego niewłaściwe zachowania, zaś z drugiej strony – incydenty te nie pociągały dotąd za sobą bardzo dramatycznych skutków, a zatem kończyły się w gronie rodzinnym, czy sąsiedzkim (świadek W. wskazywała wyraźnie na uciążliwości wywoływane przez W. K. w otoczeniu budynku, w którym wspólnie zamieszkiwali).

Oczywistym jest, co podkreśla skarżący (str. 31 apelacji), że oskarżony niejednokrotnie razem z synem spożywał alkohol, jednakże wynika to ze wspólnego zamieszkiwania w tym samym mieszkaniu, faktu uzależnienia wszystkich domowników od alkoholu oraz charakteru więzi łączących rodziców z synem. Fakt ten nie przeczy temu, że pokrzywdzony bywał agresywny pod wpływem alkoholu – tak, jak miało to miejsce w dniu zdarzenia. O relacjach tych wiedziała również siostra pokrzywdzonego K. L., jednakże – jak często bywa w tego rodzaju przypadkach – uprzednio nie podejmowała żadnych oficjalnych interwencji, licząc że sytuacja się unormuje, pomagając jednak systematycznie rodzicom – odwiedzając ich, robiąc dla nich zakupy i opłaty za mieszkanie. Także z tych okoliczności nie można logicznie wyprowadzać wniosku – jak czyni to apelujący – że zachowanie W. K. nie było wcale naganne i po poddaniu go zabiegom resocjalizacyjnym w jednostce penitencjarnej, wyszedł na wolność odmieniony i społecznie ułożony. Skarżący bardzo spłyca i upraszcza, zagmatwane w istocie relacje rodzinne w domu oskarżonego.

Ad. 6

Zarzut ten – jako zarzut wynikowy (co przyznał sam skarżący) – nie jest zasadny, gdyż jako nietrafne oceniono uprzednio podnoszone przez skarżącego zarzuty natury procesowej, które – zdaniem prokuratora – miały wprost doprowadzić Sąd Okręgowy do poczynienia błędnych ustaleń faktycznych opisanych w treści omawianego zarzutu.

Z tego też powodu nie ma potrzeby ponownego, bardzo szczegółowego powtarzania argumentacji w zakresie oceny zarzutów opisanych w punktach 1-5 i wystarczające jest w tym miejscu odwołanie się do tych treści, zamieszczonych we wcześniejszej części niniejszego uzasadnienia.

W konsekwencji nie podzielono twierdzeń autora apelacji, jakoby błędne było przyjęcie przez Sąd Okręgowy, że oskarżony M. K., uderzając syna jednokrotnie nożem, działał w ramach obrony koniecznej, a zatem odpierając w ten sposób bezpośredni i bezprawny zamach na swojej życie i zdrowie ze strony W. K..

Bezpodstawnie skarżący wywodzi, że Sąd I instancji ustalił, że „to W. K. był agresywny i że to on wywołał awanturę” (str. 14 apelacji). W rzeczywistości Sąd ten przyjął, że awantura została zapoczątkowana przez oskarżonego, który wulgarnie wyzywał żonę domagającą się od niego przekazania jej pieniędzy na bieżące wydatki domowe, przy czym M. K. ograniczył się wówczas do agresji werbalnej.

Bez znaczenia dla oceny trafności zaskarżonego wyroku pozostają również uwagi apelującego co do tego, że rodzice pokrzywdzonego nie byli „przykładnymi obywatelami”, ponieważ pomagali synowi ukrywać się przed odbyciem kary, zaś gdyby tego nie robili, a w dniu zdarzenia nie spożywali z nim alkoholu, to być może nie doszłoby do jego śmierci (str. 16 apelacji). Okoliczności te jedynie potwierdzają ustalenia Sądu Okręgowego, że rodzice - mimo nagannego często zachowania syna i jego kryminalnej przeszłości - litowali się nad nim i pozwalali mu zamieszkiwać w ich mieszkaniu, czasem razem spożywali alkohol, gdyż wykazywali wobec niego rodzicielskie uczucia; zaś co do alkoholu – cała rodzina borykała się z problemem nadmiernego jego spożywania, co zdaje się nie budzić w sprawie jakichkolwiek kontrowersji.

Jaskrawym przykładem tworzenia przez skarżącego własnych, alternatywnych ustaleń faktycznych, nie popartych dowodami (opartych na domniemaniach), jest teza o tym, że „do obrażeń na plecach oskarżonego mogło dojść wówczas, kiedy oskarżony był odwrócony do pokrzywdzonego i kiedy atakował R. K. na środku pokoju” (str. 17 apelacji). Przypomnieć więc należy, że:

- nie były to żadne poważne obrażenia, lecz jedynie drobne otarcia,

- nie ustalono w sposób pewny źródła ich pochodzenia, ani czasu powstania,

- brak jest jakiegokolwiek dowodu wskazującego, by oskarżony w czasie zdarzenia fizycznie atakował swoją żonę i by czynił to na środku pokoju (nawet świadek A. W. wspomina jedynie o tym, że z relacji R. K. wynika, że oskarżony chciał uderzyć żonę, a nie, że to zrobił).

Wbrew twierdzeniom skarżącego (str. 19 apelacji), okoliczność dotycząca momentu wykonania przez oskarżonego połączenia z numerem alarmowym (112) nie ma istotnego znaczenia dla rozstrzygnięcia w sprawie, gdyż były to czynności przeprowadzane już po zakończeniu działania, które stanowiło podstawę jego oskarżenia, a nadto w sprawie nie zaktualizował się temat tzw. czynnego żalu (art. 15 kk). Nie ulega natomiast wątpliwości, że niezwłocznie po ugodzeniu syna nożem oskarżony zdał sobie sprawę z tego, co się wydarzyło, rozmawiał z dyspozytorem linii 112 (co było dość utrudnione z uwagi na jego stan nietrzeźwości), co znalazło odzwierciedlenie w pozyskanym dowodzie z przebiegu tej rozmowy (zapis dźwiękowy oraz stenogram). Także po przybyciu na miejsce Policji oskarżony przyznał się do ugodzenia pokrzywdzonego nożem, wskazał, jak do tego doszło, a także określił się mianem „synobójcy”.

Trudno też zgodzić się z prokuratorem, formułującym wyraźny zarzut pod adresem M. K., że oskarżony „pozostawał obojętny co się stanie z jego synem, gdyż sam był w takim stanie upojenia alkoholowego, że nie był nawet w stanie rozmawiać z operatorem” (str. 20 apelacji), skoro decyzję o spożywaniu alkoholu podjął on znacznie wcześniej, kiedy to z pewnością nie planował i nie przewidywał, że będzie konieczność prowadzenia tego rodzaju rozmów ze służbami ratunkowymi w celu zapewnienia synowi pomocy medycznej.

Niezasadnie skarżący zarzuca, że Sąd Okręgowy nie odniósł się do agresji oskarżonego wobec żony (str. 23 apelacji). Takie ustalenia poczyniono, co wynika z pisemnego uzasadnienia zaskarżonego wyroku (str. 2-3). Przyjęto tam, że oskarżony nie chciał dać żonie pieniędzy, co spowodowało słowną awanturę pomiędzy nimi, podczas której oskarżony wyzywał R. K. słowami wulgarnymi. Brak jest natomiast jakichkolwiek podstaw dowodowych, by przyjmować, że M. K. w dniu zdarzenia fizycznie atakował żonę, co skarżący bezzasadnie kwestionuje, opierając się wyłącznie na fakcie, że na zadane oskarżonemu pytanie o bicie żony, odpowiedział on, że tego nie pamięta. To zdecydowanie zbyt mało, by na tej podstawie formułować alternatywne, niekorzystne dla oskarżonego ustalenia faktyczne.

Nie podzielono zapatrywania prokuratora, jakoby błędnie Sąd I instancji przyjął, że w chwili zadawania ciosu oskarżony znajdował się w pozycji siedzącej, z argumentacją, że stojąc trudno byłoby mu sięgnąć po nóż z ławy (str. 24 apelacji). Tok rozumowania Sądu był tu prawidłowy. Oskarżony siedział w fotelu, z którego miał swobodny dostęp do blatu ławy, na którym leżał przedmiotowy nóż; wystarczający był tyko ruch prawej ręki (bez zmiany położenia reszty ciała), którą oskarżony miał sprawniejszą. Gdyby faktycznie – jak twierdzi skarżący – M. K. szarpał się z synem na stojąco, na środku pokoju, musiałby cofnąć się w okolicę swojego fotela, pochylić i chwycić nóż z ławy. Słusznie Sąd Okręgowy ocenił, że zabieg taki, który nie wynika wszak z żadnego dowodu, byłby dodatkowo dość trudny do szybkiego, niezauważonego dla przeciwnika przeprowadzenia i zapewne wywołałby przeciwakcję ze strony pokrzywdzonego. Tymczasem oskarżony od początku podawał, że działał odruchowo – chwycił za nóż ręką, którą wyszarpnął z uchwytu syna i natychmiast zadał cios.

Skarżący za to opisuje sytuacje, które stanowią kolejne domniemania – np. zakłada, że oskarżony podczas duszenia miał głowę odchyloną do tyłu. Równie dobrze mógł być wszak pochylony do przodu lub w bok. Nie sposób też mówić o jakichkolwiek „poszukiwaniach noża”, skoro oskarżony podawał, że nóż chwycił odruchowo i natychmiastowo, co – w świetle usytuowania mebli ujawnionego podczas oględzin oraz protokołu eksperymentu procesowego – było zupełnie realne.

Podobnie nielogiczne są zarzuty skarżącego, że ustalenie odnośnie pochylania się pokrzywdzonego nad oskarżonym nie wynika z wyjaśnień M. K. (str. 24 apelacji). Skoro oskarżony podał, że siedział w fotelu, zaś syn wyszedł ze swojego pokoju i od razu się na niego rzucił, to oczywistym jest – choćby z uwagi na różnicę poziomów - że stojący W. K. musiał pochylić się, aby sięgnąć do szyi siedzącego w fotelu ojca, czy też do jego rąk.

Ustaleń Sądu Okręgowego co do działania oskarżonego w warunkach obrony koniecznej (przy braku przekroczenia jej granic) nie podważa z pewnością treść pozyskanej w toku postępowania opinii psychiatryczno – psychologicznej (str. 20 apelacji), gdyż – jak zauważa sam skarżący – wynika z niej jasno, że oskarżony, w sytuacji nagromadzenia frustracji i poczucia zagrożenia, może przejawiać zachowania impulsywne typu acting-out. Właśnie w takiej sytuacji zagrożenia ze strony syna, w obliczu fizycznego ataku na własną osobę, M. K. zachował się w sposób impulsywny, zadając synowi cios nożem. Apelujący bezpodstawnie mechanizm ten łączy z ogólną sytuacją panującą w rodzinie oskarżonego, skupiając się na rzekomych pretensjach M. K. wobec syna, w sytuacji, gdy zebrane w sprawie dowody wskazują na to, że litował się on raczej nad synem, wiele mu wybaczał, odwiedzał go w zakładzie karnym, nawet spożywał z nim wspólnie alkohol, zaś owe pretensje i zarzuty formułował głównie w toku procesu, by wykazać (w ramach swojej obrony), jakie było faktycznie zachowanie W. K. wobec członków rodziny. Okoliczności te wcześniej były raczej ukrywane, pozostawały w tzw. czterech ścianach, gdyż nie było powodu, co chyba dość oczywiste, by się nimi chwalić na zewnątrz.

Sąd Apelacyjny nie podziela tezy skarżącego, że z wypowiedzi oskarżonego na miejscu zdarzenia, że jest „synobójcą”, należy wyprowadzać wniosek, że zdawał sobie sprawę z tego, że przekroczył granice obrony koniecznej (str. 29 apelacji). M. K. był wówczas wyraźnie załamany tym, co się stało i potwierdził jedynie fakt (skutek), że zabił własnego syna. Nie twierdził wszak, że jest „zabójcą” lub „mordercą”, lecz synobójcą.

Także słowa wypowiedziane przed śmiercią przez pokrzywdzonego („cwel jebnął mnie kosą”) nie dowodzą, w ocenie Sądu odwoławczego, że doszło do zbrodni zabójstwa. Było to jedynie stwierdzenie oczywistego w realiach sprawy faktu, że oskarżony użył noża wobec syna - bez głębszego kontekstu, którego niejako na siłę stara się doszukiwać skarżący (str. 31-32 apelacji). Być może W. K. był zaskoczony tym, że ojciec był w stanie takie działanie podjąć i tak się zachować; podobnie, jak swym zachowaniem był najprawdopodobniej zaskoczony sam oskarżony, który po tym ciosie długo siedział niemal bez ruchu w fotelu, sprawiając wrażenie nieobecnego, na co wskazywali kolejni świadkowie.

Zupełnie absurdalnie brzmią już natomiast sugestie skarżącego, ujawniającego swój pomysł na motyw działania M. K.: „oskarżony dopuścił się zarzucanego mu czynu z art. 148 §1 kk, albowiem działał on z zemsty za wykręcanie mu przez pokrzywdzonego rąk” (str. 32 apelacji). Jak wynika z zebranych w sprawie dowodów, oskarżony nie był ani mściwy, ani specjalnie pamiętliwy, gdyż – pomimo żalu wobec syna za jego agresywne zachowania oraz pasożytniczy tryb życia – odwiedzał go w zakładzie karnym, pozwalał mu mieszkać w swoim mieszkaniu, utrzymywał go, spożywał z nim alkohol, nie donosił na niego organom ścigania. W tej sytuacji trudno logicznie przyjmować, że fakt wykręcenia rąk miałby go nagle skłonić do świadomego i celowego zabójstwa syna.

Podobnie ocenić należy wypowiedź skarżącego, w której twierdzi, że żadnego duszenia oskarżonego w istocie nie było, gdyż M. K. nie przedstawił „żadnych konkretnych okoliczności duszenia” (str. 33 apelacji). Można w tym miejscu zadać retoryczne chyba pytanie – a co jeszcze miałby on opisywać ? Układ palców agresora na swojej szyi ? Wartość przyłożonej siły w niutonach ? Odnosimy się przecież do dość gwałtownego, krótkiego zdarzenia, które zaskoczyło oskarżonego, znajdującego się nadto w tym czasie pod znacznym działaniem alkoholu, co musiało mieć wpływ na szczegółowość jego relacji procesowej. Także podczas eksperymentu procesowego potwierdził on fakt duszenia, gdyż – wbrew bezpodstawnym wątpliwościom skarżącego (str. 33 apelacji) – w ten sposób należy rozumieć wypowiedź M. K., że syn się mu rzucił rękoma do gardła.

Sąd odwoławczy nie dostrzega błędu po stronie Sądu Okręgowego przy ustalaniu, którym nożem oskarżony zadał synowi cios (str. 34 apelacji). Apelujący zdaje się nie podważać zasadniczo ustaleń Sądu, a jedynie wskazuje na różne, teoretyczne możliwości, których rzekomo Sąd I instancji nie rozważył, nie zbadał, nie wziął pod uwagę.

Nóż ten wskazywał oskarżony podczas składania wyjaśnień, został on zabezpieczony w śmietniku w pobliżu miejsca zdarzenia, do którego wrzuciła go A. L., a nadto były na nim widoczne ślady krwi. Przedstawiali to w swych relacjach procesowych zarówno A. L., jak i świadek M. M., który fakt ten ujawnił funkcjonariuszom Policji. Niezależnie od tego należy podkreślić, że podnoszona przez prokuratora wątpliwość i tak nie ma większego znaczenia procesowego, gdyż fakt ugodzenia pokrzywdzonego nożem przez ojca nie jest w sprawie sporny.

Nadto nie jest prawdą, że ktoś miał A. L. kazać zabrać konkretny nóż z mieszkania (str. 35 apelacji). Uczyniła to z własnej inicjatywy, przez nikogo nie namawiana, gdyż chciała pomóc oskarżonemu, którego ceniła; wynika to wprost z jej wyjaśnień.

Ad. 7

Zarzut ten – podniesiony z ostrożności procesowej - także nie zasługuje na uwzględnienie.

Nie popełnił błędu w ustaleniach faktycznych Sąd Okręgowy przyjmując, że oskarżony M. K. działał w ramach obrony koniecznej, której to granic swoim zachowaniem nie przekroczył (w rozumieniu art. 25 § 2 kk).

Rację ma z pewnością Sąd meriti oceniając, że oskarżony podczas zdarzenia przyjął sposób obrony współmierny do niebezpieczeństwa ataku, ponieważ – nie będąc w stanie bronić się gołymi rękoma – zadał pokrzywdzonemu tylko jeden cios, używając jedynego narzędzia zdatnego do takiej obrony, posiadanego w zasięgu ręki, nie wiedząc dokładnie, w jaką część ciała cios ten trafi (str. 26 uzasadnienia wyroku). Słusznie podkreślono także, że ocena, czy nie zachodzi rażąca dysproporcja między dobrem zaatakowanym, a dobrem, w które godzi odpierający zamach, powinna być dokonywana z perspektywy momentu ataku, a nie ex post, tj. nie przez pryzmat skutków tego starcia. W realiach sprawy oskarżony mógł się spodziewać, że siła ataku może eskalować – syn już niejednokrotnie zachowywał się wobec niego agresywnie, zaś w dniu zdarzenia był mocno nietrzeźwy i swój atak prowadził wielotorowo (duszenie, wykręcanie rąk). M. K. nie miał z pewnością obowiązku – jak stara się wywodzić skarżący – wyczekiwania z obroną do momentu, gdy będzie bliski omdlenia lub doznania urazu takiego rodzaju, który uniemożliwi mu stawianie dalszego oporu, zdając go w całości na łaskę W. K.. Zgodzić należy się z oceną Sądu Okręgowego, że oskarżony – z uwagi na okoliczności zdarzenia, w tym dysproporcje w warunkach fizycznych i sytuacji zdrowotnej obu mężczyzn - miał pełne podstawy sądzić, że atak ze strony syna w postaci duszenia może zakończyć się pozbawieniem go życia. Tym samym oskarżony nie miał możliwości odparcia zamachu w inny sposób, w tym poprzez użycie rąk, czy opuszczenie mieszkania (str. 26-27 uzasadnienia wyroku ). Należy przypomnieć, że jedna z rąk oskarżonego nie była do końca sprawna, zaś w czasie ataku znajdował się pod wpływem alkoholu, co w powiazaniu z jego chorobami somatycznymi dodatkowo obniżało jego możliwości fizyczne (obronne). Natomiast pokrzywdzony był osobą znacznie młodszą, wyższą, sprawniejszą fizycznie, zachowującą się agresywnie na skutek łącznego zażycia alkoholu i amfetaminy. Oceny tej nie podważa fakt, że pokrzywdzony posiadał wyższe stężenie alkoholu w organizmie niż jego ojciec, gdyż przebieg zdarzenia wskazuje, że nawet w tym stanie zdolny był do podejmowania agresywnych działań i wcale nie przejawiał – opisywanych w apelacji - książkowych objawów osoby bliskiej śmiertelnego zatrucia alkoholowego.

Przechodząc do sugerowanego w treści omawianego zarzutu apelacyjnego przekroczenia granic obrony koniecznej ze strony oskarżonego M. K., należy powtórzyć za Sądem Okręgowym, że dla przyjęcia takiego przekroczenia od strony podmiotowej niezbędne jest ustalenie, że eksces objęty jest świadomością sprawcy, przynajmniej z zamiarem ewentualnym (str. 28 uzasadnienia wyroku). Tymczasem działania oskarżonego miały wymiar wyłącznie obronny i brak jest jakichkolwiek racjonalnych przesłanek lub dowodów, by realnie zakładać, że podyktowane to było chęcią odwetu lub wynikało z aktu zemsty za wcześniejsze, niewłaściwe zachowania syna względem rodziców. Wszak rodzice cały czas litowali się nad synem, tolerując jego niewłaściwe zachowania, nadużywanie alkoholu, zażywanie narkotyków, brak dokładania się do utrzymania gospodarstwa domowego, wchodzenie w konflikty z prawem, zaś oskarżony odwiedzał go nawet w zakładzie karnym, nie bacząc na to, że trafił tam na skutek własnych, nierozważnych zachowań i błędnych wyborów.

W rozważanym kontekście nie bez znaczenia pozostaje - podnoszona konsekwentnie przez oskarżonego - okoliczność, pojawiająca się od pierwszych jego relacji, że na skutek ataku ze strony syna (duszenie, wykręcanie rąk), zadziałał on odruchowo, co skutkowało chwyceniem noża ze stolika i momentalnym zadaniem nim ciosu. Owo odruchowe działanie sugeruje w sposób oczywisty, że oskarżony znajdował się w niejako krańcowym położeniu jeżeli chodzi o możliwość dalszego znoszenia bólu lub obawę o własne życie wywołaną duszeniem – mimo, że oskarżony wprost nie wyartykułował tego w treści swych wyjaśnień. Taka natomiast sytuacja zupełnie wyklucza wystąpienie po jego stronie omawianej tu umyślności (w którejkolwiek formie), koniecznej dla przypisania mu działania z przekroczeniem granic obrony koniecznej.

Oceny te odnoszą się w równym stopniu do zachowania pokrzywdzonego polegającego na duszeniu ojca, jak i wykręcania mu rąk, gdyż proponowane tu przez skarżącego rozróżnienie (str. 33 apelacji), przy jednoczasowym i jednolitym w zasadzie ataku pokrzywdzonego na M. K., nie ma istotnego znaczenia dla oceny prawnokarnej czynu zarzucanego oskarżonemu. Nawet jeżeli W. K. przeszedł od duszenia do wykręcania rąk, to nie zmieniło to stopnia zagrożenia i strachu odczuwanego przez oskarżonego, gdyż nie mógł on mieć pewności, że syn ponownie nie zacznie go dusić, skoro przed chwilą zachował się w ten właśnie sposób. Bezzasadnie natomiast autor apelacji – w innym miejscu – identyfikuje stopień zagrożenia M. K. wyłącznie przez pryzmat „posiadania siniaków na rękach i plecach” (str. 38 apelacji). Oczywistym w sprawie jest, że owo zagrożenie wiązało się z duszeniem i wykręcaniem rąk oskarżonego, co wywołało jego odruchową reakcję obronną. Pokrzywdzony nie tylko mówił do ojca, że mu połamie ręce (jak wskazano w apelacji – str. 38), ale faktycznie przystąpił do takiego działania, gdyż mocniejsze wykręcenie ręki mogło doprowadzić do jej złamania lub innego, poważnego urazu (pomijając już ból temu towarzyszący). Skarżący nie dostrzega, że była to groźba karalna, która została wprowadzona w fazę realizacji; nazywa to dość eufemistycznie „zwróceniem oskarżonemu uwagi, że jak podniesie ręce na jego matkę, to mu je połamie” (str. 39 apelacji).

Niezasadne są tezy apelującego, że skoro oskarżony zdecydował się spożywać z synem w dniu zdarzenia alkohol, to potem nie może zasadnie twierdzić, że się go obawia (str. 33 apelacji). Wszak chodzi tu o dwa zupełnie różne, sekwencyjnie następujące po sobie zdarzenia, oddzielone dodatkowo od siebie przerwą czasową, kiedy to pokrzywdzony przebywał samotnie w swoim pokoju (po zakończeniu spożywania z rodzicami alkoholu). Po ataku z jego strony powstały zupełnie nowe okoliczności, powodujące zagrożenie u M. K., co należało ocenić w sposób autonomiczny, na tle okoliczności tego właśnie zdarzenia, a nie całokształtu relacji panujących w rodzinie K.. W sposób jasny wynika to z prawnokarnego pojęcia czynu, ujmowanego w znaczeniu historycznym.

Wniosek

- o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania

☐ zasadny

☐ częściowo zasadny

☒ niezasadny

Zwięźle o powodach uznania wniosku za zasadny, częściowo zasadny albo niezasadny.

Wobec nieuwzględnienia któregokolwiek z zarzutów apelacyjnych formułowanych we wniesionej przez prokuratora apelacji i uznania przez Sąd odwoławczy, że Sąd I instancji prawidłowo procedował w sprawie, trafnie ocenił zebrane dowody i poprawnie ustalił stan faktyczny, a także dokonał właściwej subsumcji, w tym z zastosowaniem instytucji obrony koniecznej - brak było podstaw do uchylenia zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu.

4.  OKOLICZNOŚCI PODLEGAJĄCE UWZGLĘDNIENIU Z URZĘDU

1.

Zwięźle o powodach uwzględnienia okoliczności

5.  ROZSTRZYGNIĘCIE SĄDU ODWOŁAWCZEGO

1.5.1. Utrzymanie w mocy wyroku sądu pierwszej instancji

1.1.

Przedmiot utrzymania w mocy

1.wyrok Sądu I instancji – w całości

Zwięźle o powodach utrzymania w mocy

Z uwagi na nieuwzględnienie któregokolwiek z zarzutów odwoławczych zawartych w apelacji wniesionej przez prokuratora, a także wobec braku ujawnienia się okoliczności, które nakazywałyby Sądowi Apelacyjnemu zmianę lub uchylenie zaskarżonego wyroku z innych powodów, wyrok ten utrzymano w mocy, o czym orzeczono w punkcie I wyroku Sądu odwoławczego.

1.5.2. Zmiana wyroku sądu pierwszej instancji

0.1.1.

Przedmiot i zakres zmiany

Zwięźle o powodach zmiany

1.5.3. Uchylenie wyroku sądu pierwszej instancji

1.5.3.1. Przyczyna, zakres i podstawa prawna uchylenia

1.1.

art. 439 k.p.k.

Zwięźle o powodach uchylenia

2.1.

Konieczność przeprowadzenia na nowo przewodu w całości

art. 437 § 2 k.p.k.

Zwięźle o powodach uchylenia

3.1.

Konieczność umorzenia postępowania

art. 437 § 2 k.p.k.

Zwięźle o powodach uchylenia i umorzenia ze wskazaniem szczególnej podstawy prawnej umorzenia

4.1.

art. 454 § 1 k.p.k.

Zwięźle o powodach uchylenia

1.5.3.2. Zapatrywania prawne i wskazania co do dalszego postępowania

1.5.4. Inne rozstrzygnięcia zawarte w wyroku

Punkt rozstrzygnięcia z wyroku

Przytoczyć okoliczności

6.  Koszty Procesu

Punkt rozstrzygnięcia z wyroku

Przytoczyć okoliczności

II.

Z uwagi na nieuwzględnienie apelacji wniesionej niniejszej w sprawie wyłącznie przez prokuratora, kosztami procesu za postępowanie odwoławcze należało obciążyć Skarb Państwa – zgodnie z dyspozycją art. 636 § 1 kpk. Rozstrzygnięcie to znalazło się w punkcie II niniejszego wyroku.

7.  PODPIS

1.1.3. Granice zaskarżenia

Kolejny numer załącznika

1

Podmiot wnoszący apelację

prokurator

Rozstrzygnięcie, brak rozstrzygnięcia albo ustalenie, którego dotyczy apelacja

wyrok SO w Słupsku z 20.12.2024., w sprawie II K 52/23

1.1.3.1. Kierunek i zakres zaskarżenia

☐ na korzyść

☒ na niekorzyść

☒ w całości

☐ w części

co do winy

co do kary

co do środka karnego lub innego rozstrzygnięcia albo ustalenia

1.1.3.2. Podniesione zarzuty

Zaznaczyć zarzuty wskazane przez strony w apelacji

art. 438 pkt 1 k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w zakresie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu

art. 438 pkt 1a k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w innym wypadku niż wskazany
w art. 438 pkt 1 k.p.k., chyba że pomimo błędnej podstawy prawnej orzeczenie odpowiada prawu

art. 438 pkt 2 k.p.k. – obraza przepisów postępowania, jeżeli mogła ona mieć wpływ na treść orzeczenia

art. 438 pkt 3 k.p.k. – błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia,
jeżeli mógł on mieć wpływ na treść tego orzeczenia

art. 438 pkt 4 k.p.k. – rażąca niewspółmierność kary, środka karnego, nawiązki lub niesłusznego zastosowania albo niezastosowania środka zabezpieczającego, przepadku lub innego środka

art. 439 k.p.k.

brak zarzutów

1.1.4. Wnioski

uchylenie

zmiana