sygn. II K 691/17 21 maja 2018 Sąd Rejonowy w Ciechanowie

Wyrok z 21 maja 2018, sygn. II K 691/17

Najważniejsze informacje

W skrócie

Wynik skazano - kara 1 roku ograniczenia wolności
Typ sprawy sprawa karna
Etap pierwsza instancja - wyrok sądu okręgowego w sprawie karnej po rozpoznaniu aktu
Tryb rozprawa
Tematy
prawo karne
Role w sprawie
oskarżony pokrzywdzony świadek prokurator
Data orzeczenia 21 maja 2018
Sąd Sąd Rejonowy w Ciechanowie
Wydział II Wydział Karny
Przewodniczący Sędzia Maciej Osiński

Sygn. akt II K 691/17

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Ciechanów, dnia 21 maja 2018 roku

Sąd Rejonowy w Ciechanowie II Wydział Karny w składzie:

Przewodniczący: SSR Maciej Osiński

Protokolant: starszy sekretarz sądowy Kamila Czyżewska

przy udziale Prokuratora: Barbary Owczarek, Anny Olszewskiej, Piotra Tyszki, Bogusława Wasilewskiego

po rozpoznaniu w dniach 31 stycznia, 26 lutego, 4 kwietnia, 7 maja 2018 roku

w Ciechanowie

sprawy:

M. L. (1), urodzonego dnia (...) w C., syna T. i W. z domu D.

oskarżonego o to, że:

W dniu 10 października 2017 r w P. Gm. C., będąc uprzednio prawomocnie skazany przez Sąd Rejonowy w Ciechanowie sygn akt II K 343/10 i II K 607/11 za prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości, prowadził w ruchu lądowym samochód osobowy marki F. (...) o nr rej. (...) będąc w stanie nietrzeźwości 1,05 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu,

tj. o czyn z art. 178a§1 i 4 kk

orzeka:

1.  Oskarżonego M. L. (1) w ramach zarzucanego mu czynu uznaje za winnego tego, że w dniu 10 października 2017 roku w miejscowości P. gmina C., znajdując się w stanie nietrzeźwości prowadził pojazd mechaniczny - samochód osobowy w ruchu lądowym, przy czym czyn ten popełnił będąc wcześniej prawomocnie skazany za prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości, tj. przestępstwa z art. 178a§1 i 4 kk i za to na podstawie art. 178a§4 kk w zw. z art. 37a kk wymierza oskarżonemu karę 1 (jednego) roku ograniczenia wolności polegającej na obowiązku wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 (czterdziestu) godzin miesięcznie.

2.  Na podstawie art. 42§3 kk orzeka wobec oskarżonego środek karny w postaci zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych dożywotnio.

3.  Na podstawie art. 43a§2 kk orzeka wobec oskarżonego świadczenie pieniężne w wysokości 10.000 (dziesięć tysięcy) zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

4.  Na podstawie art. 63§1 kk na poczet kary ograniczenia wolności zalicza oskarżonemu okres zatrzymania w sprawie od dnia 10 października 2017 roku godzina 19:20 do dnia 11 października 2017 roku godzina 14:45 to jest jeden dzień i uznaje wykonanie dwóch dni kary ograniczenia wolności.

5.  Obciąża oskarżonego opłatą w wysokości 180 (to osiemdziesiąt) zł oraz pozostałymi kosztami w wysokości 70 (siedemdziesiąt) zł.

Sygn. akt II K 691/17

UZASADNIENIE

Na podstawie art. 424§1 pkt 1 kpk sąd uznał za udowodnione następujące fakty:

Oskarżony: M. L. (1), urodzony dnia (...) w C., syn T. i W. z domu D..

W dniu 10 października 2017 roku w miejscowości P. gmina C. M. L. (1) będąc w stanie nietrzeźwości jako kierujący poruszał się samochodem osobowym marki F. (...). Wcześniej spożywał on alkohol. Wraz z nim jechał K. Ł. (1), który też był w stanie nietrzeźwości. W pewnym momencie M. L. (1) skręcił z drogi w prawą stronę, w boczną drogę. Prowadził na nią przepust, pod nim znajdowała się woda. M. L. skręcając zjechał częściowo z przepustu i samochód zablokował się zatrzymując się na podwoziu. Był unieruchomiony.

KPP w C. została zawiadomiona o nietrzeźwym kierującym. Na miejsce został wysłany patrol policji w składzie (...). Przybyli oni na miejsce w przeciągu kilku minut. Było ono oddalone od C. o kilka kilometrów. W momencie przyjazdu policji w samochodzie na miejscu kierowcy siedział M. L., z przodu na miejscu pasażera siedział K. Ł.. Funkcjonariusze podjęli interwencję. Pytali, kto prowadził pojazd. Obaj mężczyźni w samochodzie nie udzielali logicznych wypowiedzi. M. L. odmówił na miejscu poddania się badaniu na zawartość alkoholu. Został zatrzymany i w KPP w C. zbadany na zawartość alkoholu. Badanie wykazało, że był w stanie nietrzeźwości.

Fakty ustalono na podstawie: wyjaśnień k. 11, zeznań świadków K. Ł. k. 8, P. L. k. 89v-90, 39, G. S. k. 91v-92 oraz protokołu badania trzeźwości k. 2, 3, 4, 5 protokołu zatrzymania osoby k. 14.

Sąd zważył, co następuje:

Oskarżony w toku postępowania składał odmienne wyjaśnienia.

W czasie pierwszego przesłuchania przyznał się do zarzutu (k. 11). Na rozprawie początkowo jedynie zakwestionował ustalenia dochodzenia (k. 79-79v), następnie przedstawił wersję, z której wynika, że samochód w czasie zdarzenia prowadził K. Ł. (1) (k. 92-92v).

Sąd uznał pierwsze wyjaśnienia oskarżonego podzielające zarzut. Kolejne wyjaśnienia należało odrzucić. Są one jedynie przyjętą linią obrony. Wina więc M. L. została wykazana w sposób nie budzący wątpliwości.

Na początek dokonać należy oceny samych wyjaśnień.

I tak zauważyć należy, że pierwsze są złożone bezpośrednio po zdarzeniu i zatrzymaniu oskarżonego. Są zatem spontaniczne. Takie zaś wyjaśnienia są zazwyczaj najbliższe prawdy. W kolejnych wyjaśnieniach M. L. zaczął kalkulować, oceniać swoją sytuację procesową i uznał, że będzie się dystansował od zarzutu. Kolejne wyjaśnienia są zatem przemyślane, podające nieprawdziwe fakty i mające prowadzić do uniknięcia odpowiedzialności karnej. Gdyby na prawdzie polegała wersja M. L. przedstawiona przed sądem to pierwsze jego wyjaśnienia byłyby zupełnie inne. Wtedy to nie przyznałby się on do zarzutu. Nie sposób dać wiary w to, iż oskarżony przestraszony sposobem przesłuchania, sytuacją, presją ze strony policji, uległ tymże bezprawnym działaniom, złożył takie wyjaśnienia, jakie od niego oczekiwał funkcjonariusz. M. L. nie po raz pierwszy był podejrzewany o dokonanie przestępstwa. Doskonale zatem rozumiał, jakie ma prawa. On sam, wedle siebie, wykonuje odpowiedzialną pracę, jest kierownikiem w prywatnej firmie. Musi znać i rozumieć podstawowe zasady prawne, w tym i rzecz oczywistą, że nie wolno wymuszać przyznania się sprawcy do czynu. Tłumaczenie więc, że w wyniku presji przyznał się do winy jest nie tylko niewiarygodne, ale i naiwne i mało oryginale. M. L. w istocie podczas kolejnego przesłuchania już umiał zaprzeczyć zarzutowi. Dalej stwierdzić należy, że gdyby rzeczywiście oskarżony pojazdu bezpośrednio przed zdarzeniem nie prowadził to okoliczność tą wskazałby w tych pierwszych wyjaśnieniach opisując, jak na rozprawie, okoliczności całego zdarzenia. Podałby te fakty, o których wyjaśnił przed sądem. Nie było żadnych przeszkód, aby tak samo opisał to w czasie przesłuchania na policji. Wszystko to określa, że późniejsze wyjaśnienia są nieprawdziwe. Co więcej należy zauważyć sytuację, w jakiej znalazł się oskarżony w czasie pierwszego przesłuchania. Postawiono mu zarzut jazdy samochodem w stanie nietrzeźwości. On sam był osobą już karaną za takie same przestępstwo, odbywał karę pozbawienia wolności. Oczywistym sytuacja ta narzucała jedno rozwiązanie i wskazanie, jak było w rzeczywistości, a więc opisane tak faktów, jak przed sądem. Tak zatem należy ocenić same wyjaśnienia. Po pierwsze więc dowodem za zarzutem jest przyznanie się oskarżonego. Nie jest ono konsekwentne, ale jest logiczne i wiarygodne. Przy takiej ocenie wyjaśnień istnieje jasny powód ich zmiany: oskarżony zmienił wyjaśnienia albowiem zmierzał do uniknięcia odpowiedzialności karnej. Znów wersja przedstawiona na rozprawie określa, że nie istnieje powód, dlaczego w pierwszym przesłuchaniu oskarżony nie podał wszystkich faktów, jak przed sądem.

Dalej zauważyć należy, że owe pierwsze wyjaśnienia oskarżonego, gdzie potwierdził on zarzut, znajdują uzasadnienie w zeznaniach świadka K. Ł. (1) (k. 8). W toku dochodzenia wskazał on jasno, iż samochód w stanie nietrzeźwości prowadził M. L.. Ta treść zeznań jest jasna. W toku rozprawy sądowej świadek przedstawił odmienne wskazując, że faktów nie pamięta (k. 84v-85) i zeznał tak przestraszony sytuacją. Dokonując oceny obu wersji nie powinno budzić wątpliwości, iż na prawdzie polega ta określona w dochodzeniu. I tak jasny jest motyw złożenia takich zeznań przez świadka na rozprawie. Niewątpliwie było tak, że rozumiał on, iż taka treść zeznań jest przeciwko oskarżonemu. Dlatego też, aby uniknąć obciążania M. L., zasłaniał się brakiem pamięci. Tak zatem należy wyjaśnić zmianę zeznań. Oczywiście taka postawa, że się niewiele pamięta, była najbezpieczniejszą. Nie obciążył on M. L., ale i sam nie naraził się na zarzut, że to on prowadził samochód. Natomiast podzielić należy fakty podane przez świadka w dochodzeniu. Są one logiczne. Świadek był nietrzeźwy, pojazd nie był jego. Nie wiadomo dlaczego miałby on brać kluczyki i prowadzić samochód. Kiedy oskarżony – wedle swojej wersji – poszedł spać do pojazdu K. Ł. nie wiedział, czy tenże śpi tak ułożony, że będzie to uniemożliwiało jazdę, czy się nie obudzi, jak on ruszy samochodem. Wszystko to określa, że wersja, jakoby to ten świadek prowadził pojazd jest nieprawdziwa. Nie można też dać wiary, że te zeznania miałby zostać w jakiś sposób wymuszone. Gdyby rzeczywiście świadek ze zdarzenia niewiele pamiętał, tak jak podał to na rozprawie, to właśnie taka sama byłaby treść jego zeznań z dochodzenia. Niepodobnym jest, aby policjant na świadku wymuszał zeznania, a byłoby to też zupełnie niepotrzebne albowiem w godzinie jego przesłuchania M. L. potwierdzał zarzut. Dalej zauważyć trzeba, że świadek w dochodzeniu wskazuje okoliczności, które określają, że fakty ze zdarzenia pamiętał. Wskazuje on więc na mostek, że w wyniku manewru zawisło koło. Określa też, że była woda. Na miejscu był rzeczywiście przepust, niewielki ciek wodny, zaś samochód zawisł na podwoziu. Niepodobnym jest, aby te fakty znał słuchający K. Ł. policjant, gdyż zupełnie takie informacje nie były mu potrzebne. Określa to zatem, że K. Ł. fakty ze zdarzenia pamięta. Dlatego też to pierwsze zeznania świadka z dochodzenia winny stanowić podstawę ustaleń faktycznych w sprawie. Potwierdzają one winę M. L..

Zeznania w sprawie złożyli policjanci P. L. (k. 89v-90, 39) i G. S. (2) (k. 91v-92). Wskazując ten dowód ich zeznania sąd uznał. Po pierwsze nie mają oni motywu do składania fałszywych zeznań. Nie znają oskarżonego. Nie można uznać, że z jakiś powodów mieliby oni składać zeznania przeciwko M. L.. Jako funkcjonariusze publiczni znają wagę swoich zeznań. Zgodnie podali przebieg zajścia od momentu przyjazdu na miejsce. Dlatego też z tego powodu nie sposób uznać, że w swoich zeznaniach mijają się z prawdą. Dowód ten sąd podzielił. Wynikają z niego ważne fakty. Po pierwsze świadkowie nie widzieli, kto poruszał się samochodem. Wskazali jednak, że po przyjechaniu zauważyli, że na miejscu kierowcy siedział oskarżony. Sam M. L. okoliczność tą wyjaśnił tym, że usiadł na miejscu kierowcy, aby uniemożliwić K. Ł. dalszą jazdę. Do tego sąd odniesie się odrębnie. Dalej stwierdzić należy, że na miejscu – wedle tych zeznań – M. L. w ogóle nie tłumaczył przebiegu zdarzenia. Jeśli, zgodnie ze swoimi wyjaśnieniami na rozprawie, oskarżony był na tyle trzeźwy, aby uniemożliwiać jazdę K. Ł., to tym bardziej był na tyle trzeźwy, aby wytłumaczyć policjantom, jak było naprawdę, iż on tylko blokował koledze możliwość dalszej jazdy. Taka rozmowa z funkcjonariuszami była nie tylko naturalna, ale i oczywista. Fakt, że M. L. jej nie podjął świadczy, że jego wersja z rozprawy jest nieprawdziwa. Powstała ona później, na potrzeby uniknięcia odpowiedzialności karnej. Dlatego na miejscu oskarżony nawet nie próbował tłumaczyć, że nie on prowadził. Tam samo nie wiadomo, dlaczego na miejscu odmówił on poddania się badaniu na zawartość alkoholu. Takich obaw nie miał K. Ł.. Odpowiedź zdaniem sądu jest oczywista. On był tym, który prowadził pojazd.

Zeznania w sprawie złożył M. S. (k. 85-85v). Zeznania te, co należy podkreślić, nie mogą wnosić bezpośrednich faktów do zarzutu. Świadek bowiem jedynie wskazał, że najpierw poszedł spać do samochodu M. L., potem zaraz po nim wyszedł K. Ł.. Z zeznań tych w żaden sposób nie wynika, kto prowadził pojazd. Stąd równie uprawniona jest teza, iż to M. L. po tym, jak do pojazdu przyszedł K. Ł., usiadł za kierownicą samochodu i jechał całą drogę. Nie zdążył zasnąć, bo zaraz za nim wyszedł K. Ł. i to M. L. prowadził pojazd. Świadek raz podaje, że jak K. Ł. wyszedł, to on zaraz zamknął drzwi i nie wie, gdzie tamten poszedł. Za chwilę znów określa, że K. Ł. usiadł od strony kierowcy. Tym niemniej jednak sąd rejonowy nie daje wiary w fakty podane przez świadka co do tego, iż obaj poszli do samochodu spać. Jest to nieprawda. Obaj po spożyciu alkoholu wyszli od niego i pojazd prowadził M. L.. Odrzucenie w tej części jego zeznań wynika z faktu, że jest on znajomym oskarżonego i ma motyw do złożenia w sprawie takich zeznań, które będą korzystne dla M. L.. Tym motywem jest obrona oskarżonego przed niewątpliwie surowymi konsekwencjami przestępstwa. M. S. stanowczo zapewnia, że oskarżony nie nadawał się do jazdy, co w sposób zupełnie czytelny określa, co świadek chce swoimi zeznaniami osiągnąć. W tej części zatem te zeznania należy odrzucić. Wedle niego więc osobą najbardziej nietrzeźwą był najmłodszy z nich - oskarżony, a najbardziej trzeźwym najstarszy z nich, który jako gospodarz nie musiał nigdzie wracać – a zatem mógł pić bez ograniczeń. Po wtóre podana przez niego wersja zupełnie nie przekonuje. Jest naiwna. Z jednej bowiem strony u świadka dwóch jego kolegów spożywa alkohol. Po tym jeden z nich idzie spać do samochodu. Zupełnie nie przekonuje sytuacja, iż świadek zamiast zaproponować nocleg u siebie – w końcu koledzy spożywali alkohol u niego – pozwala, aby oskarżony poszedł spać do samochodu, który z uwagi na wymiary, w ogóle nie nadawał się, aby tam spać. Za chwilę z mieszkania M. S. wychodzi K. Ł. i sam świadek kompletnie nie zajmuje się tym, czy oni nietrzeźwi gdzieś pojadą, czy też zostają na miejscu i będą tam spać. Wszystko to, jak to ocenia sąd, jest niewiarygodne.

Wersja oskarżonego jest wreszcie niemożliwa z kolejnych względów. Przedstawia ona M. L. jako osobę naiwną, która podejmuje całkowicie nielogiczne, nieracjonalne działania, która nie rozumie podstawowych pojęć i nie zdaje sobie sprawy z oczywistych konsekwencji własnych zachowań. Jest to obraz fałszywy, zaś sam M. L. jest osobą doskonale rozumiejącą zależności świata zewnętrznego, skutki i przyczyny. I tak zauważyć należy, że udaje się on samochodem do kolegi i spożywa alkohol. Pozostaje otwartym pytanie, jak w takim razie, skoro spożywał alkohol, zamierzał wrócić do domu. W żadnym bowiem miejscu nie wskazuje, iż inna, określona osoba, miała zapewnić mu nocleg. Oskarżony wywodzi, że w tejże miejscowości znał wiele osób i one mogły mu taki nocleg zapewnić. Co jednak symptomatyczne – wedle swoje wersji – do żadnej z tych osób się nie udał, tylko poszedł spać do samochodu. Tam nie było warunków do tego; samochód jest mały, do tego był wyziębiony. Co więcej, nawet M. S., który go znał i z którym spożywał alkohol, nie proponował mu spania u niego. Określa to wszystko, że zamiarem oskarżonego do początku było spożycie alkoholu i potem powrót samochodem, nie zaś spanie. M. L. podaje, że nie mógł u niego spać, bo obaj głośno rozmawiali. Tymczasem miał być na tyle nietrzeźwy, że nie obudził się, jak K. Ł. jechał samochodem. Nie sposób więc wywodzić, że budziłyby go rozmowy. Wedle niego policjanci na miejscu mieli nie pytać, jak było. Tymczasem oczywistym jest, że to właśnie rozpytanie na miejscu jest najlepszym sposobem szybkich i prawdziwych ustaleń, co się stało. Tym oskarżony próbuje wytłumaczyć, że na miejscu nie informował policji, jak było. Kolejna rzecz to fakt, iż wedle swojej wersji M. L. zasnął w samochodzie, zaś K. Ł. ruszył pojazdem i potem zatrzymał się na owym moście. Dopiero wtedy M. L. miał zostać obudzony. Dalej już, po tym obudzeniu, oskarżony zachowuje się tak, jak osoba trzeźwa i odpowiedzialna: zabrania K. Ł. dalej jechać. Tymczasem, jak fakty ocenia sąd rejonowy, jeśli M. L. był na tyle trzeźwy, aby po unieruchomieniu samochodu podejmować takie działania, to obudziłby się on dużo wcześniej, kiedy K. Ł. ruszał samochodem i jechał. Jeśli zaś M. L. był na tyle nietrzeźwy, iż nie obudziła go jazda samochodem i „zawiśnięcie” pojazdu na owym przepuście, zupełnie nie wydaje się, aby K. Ł. byłby go w stanie obudzić. Nawet jeśli tak to dla sądu niepodobnym jest, aby wtedy, tak upojony alkoholem M. L., miałby podejmować racjonalne działania. Trudno też przyjmować, że oskarżony, dorosły i postawny mężczyzna, był w stanie zasnąć w samochodzie, w taki sposób ułożyć się, aby nie blokować jazdy K. Ł.. Dalej było tak, wedle jego wersji, że oskarżony po zatrzymaniu samochodu siada na miejscu kierowcy i czeka. Tak zastaje go policja. Oczywistym było, że w takiej sytuacji to on będzie podejrzewany, że prowadził pojazd. Każda inna osoba odsuwa od siebie podejrzenia popełnienia czynu karanego choćby oddalając się z miejsca zdarzenia. M. L. zrobił rzecz przeciwną i usiadł na miejscu kierowcy, a zatem dał asumpt do tego, iż to on był kierującym. Nie należy dawać wiary w taką niefrasobliwość oskarżonego. On też zamiast tłumaczyć funkcjonariuszom, że uniemożliwiał jazdę koledze, cały czas siedział za kierownicą i nawet nie próbował wyjaśniać swoich intencji. Nie sposób też oceniać, dlaczego – jeśli wersja M. L. jest prawdziwa – K. Ł. miałby wyciągać kluczyki ze stacyjki. Jeśli pojazd prowadził, unieruchomił go na przepuście, nie było powodu, aby wyciągał kluczyki. W takim momencie nie było problemem to, że kluczyki są w stacyjce i trzeba je szybko wyjąć, a to, że pojazd jest zablokowany. Wyjęcie kluczyków zupełnie nic w tej sytuacji nie zmieniało, nie była to rzecz, którą K. Ł. miałby podejmować. Sam M. L. – wedle swojej wersji - nie dostrzega, że samochód jest zablokowany i nie może jechać, iż nie ma kluczyków w stacyjce i cały czas siedzi na miejscu kierowcy czekając na przyjazd policji. Wszystko to buduje obraz oskarżonego jako osoby o naiwności dziecka – co jest obrazem nieprawdziwym.

W sprawie ma znaczenie, iż M. L. prowadził pojazd w stanie nietrzeźwości. Okoliczność zaś, gdzie wszyscy spożywali alkohol jest dla zarzutu obojętna.

Wreszcie w żaden sposób nie zmienia powyższej oceny dowodów fakt, że oskarżony miał mieć mokre ubranie, co świadczy, że wysiadł z samochodu. Nie ma to żadnego znaczenia, być może w istocie M. L. wyszedł z pojazdu sprawdzić, czemu pojazd jest zablokowany, a następnie z powrotem do niego wsiadł i chciał wyjechać na wyższych obrotach nie rozumiejąc – był wszakże istotnie upojony alkoholem – że jest to niemożliwe.

Dlatego też mając powyższe na uwadze sąd uznał, iż pojazd prowadził oskarżony M. L. (1). Świadczą o tym jego pierwsze wyjaśnienia, pierwsze zeznania świadka M. Ł., wreszcie wszystko to jest logiczne, spójne i wzajemnie powiązane.

Dopuścił się on przestępstwa z art. 178a§4 kk. Prowadził on samochód osobowy znajdując się w stanie nietrzeźwości. Badanie stanu trzeźwości nie budzi zastrzeżeń, urządzenie posiada świadectwo wzorcowania. Zdarzenie było na drodze publicznej.

Ponadto M. L. był uprzednio skazany za prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości (k. 26, 27). Określa to wypełnienie przez niego znamion z art. 178a§4 kk.

Kwestią do wyjaśnienia jest wymiar kary.

Na niekorzyść należy poczytać, że oskarżony jest karany, w tym dwa razy za przestępstwo prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości (k. 21-22). Należy również wskazać, że stan nietrzeźwości był duży. Za M. L. świadczy – co skutkowało karą ograniczenia wolności, nie zaś pozbawienia wolności, że skazania za czyn z art. 178a§1 i 4 kk miały miejsce ponad 5 lat wstecz.

Wszystko to uzasadnia karę jednego roku ograniczenia wolności polegającą na obowiązku wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze czterdziestu godzin miesięcznie.

Kara jest sprawiedliwa. Jej wymiar jest istotną osobistą dolegliwością.

Sąd orzekł obligatoryjny środek karny w postaci zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych dożywotnio. W sprawie – rzecz jasna – nie zachodzi żaden wyjątkowy wypadek, który ma uzasadniać odejście od takiego rozstrzygnięcia.

Ponadto orzekł obowiązkowe świadczenie pieniężne w wysokości 10.000 zł ustalając jego wymiar na kwotę minimalną.

Na poczet kary sąd zaliczył okres zatrzymania w sprawie.

Oskarżonego obciążono opłatą na podstawie art. 2 ust. 1 pkt 3 w zw. z ust. 2 ustawy z dnia 23 czerwca 1973r. o opłatach w sprawach karnych (j.t.: Dz. U. z 1983r., Nr 49, poz. 223 ze zm.). Na podstawie art. 627 kpk sąd obciążył oskarżonego kosztami sądowymi. Do kosztów tych sąd zaliczył ryczałt za doręczenie wezwań i innych pism w postępowaniu przygotowawczym i postępowaniu sądowym po 20 zł według rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 18 czerwca 2003r. w sprawie wysokości i sposobu obliczania wydatków Skarbu Państwa w postępowaniu karnym (j.t.: Dz. U. z 2013r., poz. 663). Na podstawie §3 ust. 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 18 czerwca 2014r. w sprawie opłat za wydanie informacji z Krajowego Rejestru Karnego (Dz. U. z 2014, poz. 861) wysokość opłaty za informacje z KRK sąd ustalił na kwotę 30 zł.

Z tych względów orzeczono jak w wyroku.