Uzasadnienie z 25 marca 2014, sygn. IV W 1110/13
Sygn. akt IV W 1110/13
UZASADNIENIE
Na podstawie całokształtu materiału dowodowego ujawnionego w toku rozprawy głównej Sąd Rejonowy ustalił następujący stan faktyczny:
W dniu 31 grudnia 2012 roku około godziny 10:30 w W. K. S.kierował rowerem. Przejechał przez park O.drogą bitumiczną. Dojechał do miejsca, w którym ul. (...)krzyżuje się z wjazdem do sklepu sieci (...). Wówczas zsiadł z roweru. Rozejrzał się i po upewnieniu się, że nie nadjeżdża żaden pojazd, wszedł na jezdnię ul. (...)przekraczając ją w poprzek i prowadząc rower. Po obu stronach jezdni znajdowały się wówczas zaparkowane samochody. K. S.chciał przejść na stronę ul. (...), po której znajdował się sklep (...).
W tym samym czasie ulicą (...) od strony ulicy (...) w W. poruszał się R. T. kierując samochodem marki O. (...) o nr rej. (...). R. T. zamierzał wjechać na parking przy sklepie (...). W tym celu wjechał w drogę dojazdową wiodącą na parking i dojechał na wysokość wjazdu do sklepu (...), gdy zobaczył wyjeżdżający z parkingu samochód. Z powodu zaparkowanych po obu stronach jezdni samochodów musiał wycofać pojazd na ul. (...), aby umożliwić mu wyjazd z parkingu. Wykonując ten manewr nie zachował należytej ostrożności i nie obserwował należycie drogi za nim.
Znajdując się na jezdni ul. (...) K. S.zauważył samochód osobowy O. (...), który stał bliżej lewej krawędzi jezdni. W pewnym momencie samochód O. (...), rozpoczął manewr cofania. Z. S.widząc, że samochód jedzie wprost na niego krzyknął do kierowcy, a następnie chcąc mieć pewność, że się zatrzyma, uderzył ręką w tylną szybę samochodu. R. T.usłyszał krzyk, a następnie uderzenie w szybę swojego samochodu. Wówczas zatrzymał pojazd. Do zderzenia pomiędzy samochodem i rowerem nie doszło. Pojazdy te nie uległy uszkodzeniu. Z. S.jednakże wypuścił z rąk rower, a ten upadł na jezdnię. R. T.dojechał z miejsca zdarzenia.
W tym czasie na ulicy (...) nie znajdowali się inni uczestnicy ruchu. Nie występowały opady atmosferyczne. Nawierzchnia jezdni była sucha. K. S. był trzeźwy.
Powyższy stan faktyczny Sąd Rejonowy ustalił na podstawie następujących dowodów: częściowo zeznań świadka R. T. (k. 36 i 79-81), wyjaśnień obwinionego Z. S. (k. 42, 66-69 i 82) oraz dowodów nieosobowych w postaci: notatki urzędowej (k. 23-26), protokołu oględzin samochodu O. (...) o nr rej. (...) (k. 39-40), protokołu oględzin roweru marki Z. (k. 31-32) i protokołu użycia urządzenia A. (k. 29- 30), wyroku nakazowego z dnia 6 czerwca 2013 r. (k. 45-46).
Będąc przesłuchany w toku postępowania wyjaśniającego obwiniony Z. S.nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu wykroczenia z art. 86 § 1 kk i wyjaśnił (k. 42), że w dniu 31 stycznia 2012 roku kierując rowerem przejechał przez park i po dojechaniu do chodnika ul. (...)zatrzymał się przed jezdną, i zszedł z roweru. Widział, że na ul. (...)stał przy lewej krawędzi jezdni, patrząc z jego kierunku jazdy, samochód osobowy w kolorze białym. Innych pojazdów na ul. (...)nie było. Zszedł z chodnika na jezdnię prowadząc rower. Przechodził przez jezdnię prostopadle. Gdy znajdował się na wysokości tyłu białego samochodu, jego kierowca ruszył do tyłu. Obwiniony krzyknął i jednocześnie rzucił się rękoma na tył tego jadącego do tyłu samochodu. Wówczas spadł na jezdnię. Do kontaktu pomiędzy samochodem na obwinionym nie doszło. Kierujący samochodem zamiast zainteresować się, czy nic mu nie jest, zaczął na niego krzyczeć. Kierujący samochodem odjechał, a obwiniony pozbierał porozrzucane zakupy.
Podczas rozprawy głównej w dniu 28 stycznia 2014r. obwiniony Z. S. również nie przyznał się do zarzucanego mu wykroczenia. Wyjaśnił (k. 66-69), że 31 grudnia, kiedy wracał z zakupami do domu jechał przez park O., drogą twardą bitumiczną. Dojeżdżał do skrzyżowania, jakie tworzy ul. (...) i wjazd do sklepu (...). Zatrzymał się zachowując ostrożność. Doszedł do krawężnika jezdni, tj. prawej strony jezdni patrząc od ul. (...). Rozejrzał się, czy nie ma żadnych pojazdów w ruchu. Nie było żadnego pojazdu. Samochody, jak zwykle, stały po obu stronach jezdni. Ocenił sytuację, czy może przejść w tym momencie, więc wybrał takie miejsce, aby było jak największe miejsce pomiędzy samochodami. Doszedł w pobliże samochodu, białego samochodu, który stał poza środkiem jezdni, bliżej krawężnika lewego. Lewy krawężnik to ten, który był jego docelowym przy przekraczaniu jezdni w poprzek. Kiedy się znalazł mniej więcej na wysokości samochodu białego, samochód ten nagle ruszył do tyłu. Był ok. 1,5 metra od obwinionego i stał do niego tyłem. To nie było gwałtowne ruszanie do tyłu. Ruszył do tyłu, ale dosyć zdecydowanie. Obwiniony krzyknął i samochód się zatrzymał. Nie było absolutnie żadnego zderzenia. Dla pewności uderzył w szybę rękami. Zabębnił w szybę rękami. Kiedy uderzył rękami, oczywiście rower puścił i ten przewrócił się. Obwiniony zaprzeczył, aby on się przewrócił, tylko się potknął o rower. W tym momencie kierowca uchylił drzwi, nie wysiadając z samochodu, zaczął obwinionego wyzywać i grozić, że go pobije. Przechodnie, którzy byli, zareagowali w ten sposób, że kierowca się wystraszył i szybko odjechał. Ludzie, którzy się zainteresowali, podali mu numer rejestracyjny tego samochodu. Obwiniony stwierdził, że popełnił błąd, że się w to wmieszał, bo to mnie więcej zdrowia kosztuje.
Odpowiadając na pytania Sądu obwiniony podkreślił, że przechodził przez jezdnię. Gdyby jechał rowerem, to do tego by nie doszło, gdyż skręciłby kierownicę w przeciwnym kierunku. Zderzenia nie było. Obwiniony podał, że się zdenerwował, gdyż pojazd, który z miejsca rusza do tyłu, nie ponosił się do winy, jeszcze rusza z wulgaryzmami, zamiast przeprosić. Wyjaśnił, że nie znał żadnej z tych osób obserwujących to zdarzenie. Nie przeszło mu przez myśl, że ta sprawa trafi na wokandę sądową. Dostał numer i zadzwonił ktoś z jego telefonu. Czekał do momentu, aż przyjechał patrol. Powiedział, że przechodził, a w dyskusji wyglądało to na to, że próbuję siebie obronić, że chce udokumentować, że nie jechał. Z policją była taka rozmowa, że obwiniony powiedział: „panowie, a co to zmienia, czy ja bym jechał, czy szedł?”. Był przekonany, że pojazd, który cofa ponosi winę. Nie wie, jak to zostało zanotowane, dowiedział się tego dopiero na komendzie policji. Już nikogo nie było, a on widząc, że ta sytuacja jest śmieszna nie próbował brać żadnych świadków. Nie było żadnego zderzenia.
Po odczytaniu poprzednio złożonych wyjaśnień obwiniony potwierdził ich treść. Ponadto podał, że to jest kwestia interpretacji. Wyjaśnił, że świadomie się rzucił na ten samochód. Zapukał rękami w szybę, żeby ten samochód dalej nie ruszył, dla bezpieczeństwa. Zaprzeczył, aby się przewrócił. Podał, że jedynie się potknął, ale nie przewrócił. Rower leżał pod nogami. Chciał zbierać to, co się rozsypało i potknął się. To już było po tym zajściu. Zderzenia tam nie było. Nie stracił, ani równowagi, ani świadomości, co się dzieje. Świadomie zachowuje szczególną ostrożność. Kiedy zapukał w szybę rękami, rower puścił i rower się wtedy przewrócił, leżał mu pod nogami. Wtedy się potknął. Wtedy, kiedy chciał pozbierać rzeczy. Wyjaśnił, że ma problemy z chodzeniem. Każda nierówność może spowodować to, że może się potknąć. Na policję czekał około godziny, jeżeli nie dłużej. Kierujący, jak stał do niego tyłem, tak na wprost odjechał. Nawet się nie zapytał, czy coś się stało. Naubliżał mu. Obwiniony podniósł, że postawiony mu zarzut, z tego, co czytał w kodeksie, to nie podchodzi pod ten przepis swoim zachowaniem. Podał, że jest kierowcą wieloletnim. Włączenie się do ruchu następuje w momencie, kiedy się wkracza na drogę, a on już tą drogę prawie kończył. Był poza środkiem jezdni. Był na jezdni. Żadnych pojazdów nie było w ruchu, nikomu nie musiał ustępować pierwszeństwa. Był jedynym obiektem ruchomym na tej jezdni. Podał też, że ma spostrzeżenie do ustępu drugiego tego paragrafu, że przemieszczał się z drogi gruntowej. Zaznaczył bowiem, że jechał przez park drogą bitumiczną twardą.
Oceniając całokształt materiału dowodowego Sąd uznał, że wyjaśnienia złożone przez obwinionego Z. S. należało uznać za wiarygodne, albowiem były one spójne, szczegółowe i logiczne, a nadto korespondowały z protokołami oględzin samochodu osobowego oraz roweru. Protokoły oględzin tych pojazdów potwierdzały słowa obwinionego, jako że nie stwierdzały żadnych uszkodzeń, że do kontaktu pomiędzy samochodem kierowanym przez R. T. i rowerem Z. S. nie doszło. W wyniku manewru cofania wykonywanego przez R. T. nie doszło również do potrącenia Z. S., jako pieszego. Wyjaśnienia obwinionego opisujące jego zachowanie w momencie rozpoznania zagrożenia, tj. zauważenia cofającego pojazdu jadącego na niego, korespondują ze spostrzeżeniami świadka R. T.. Świadek ten przesłuchany w toku postępowania wyjaśniającego, a więc bezpośrednio po zdarzeniu, podał, że w chwili, gdy jego samochód poruszał się do tyłu usłyszał krzyk i zaraz po tym usłyszał, i poczuł uderzenie w tył samochodu (k. 36). Taki opis spostrzeżeń świadka R. T. potwierdza słowa obwinionego Z. S., że widząc cofający pojazd najpierw krzyknął, a następnie wypuścił z rąk rower i uderzył „zabębnił” w szybę rękami (k. 67). Gdyby rzeczywiście doszło do zderzenia pojazdu z rowerem, jak dalej twierdził R. T., to po pierwsze R. T. jednocześnie usłyszałby krzyk i odczułby uderzenie, a po drugie przy uderzeniu odczuwalnym dla R. T. ze Z. S., obwiniony musiałby doznać jakichkolwiek obrażeń ciała. Zderzenie z pojazdem, jeżeli były odczuwalne dla kierującego samochodem O., musiałoby spowodować upadek z roweru i skutkować choćby otarciami, podbiegnięciami krwawymi, a takich nie stwierdzono u obwinionego Z. S.. Mając na uwadze powyższe uznając przedstawioną przez obwinionego wersję zdarzenia za przekonującą w świetle zasad ruchu drogowego oraz całokształtu materiału dowodowego, Sąd uznał złożone przez niego wyjaśnienia jako wiarygodne i oparł się na nich w ustaleniach faktycznych.
Zeznania złożone przez R. T., będącego również uczestnikiem kolizji, Sąd ocenił jako częściowo wiarygodne. Należy zaznaczyć, że nie budziły wątpliwości co do wiarygodności zeznania świadka R. T. odnośnie opisanych przez niego manewrów w czasie i miejscu zdarzenia, gdyż w tym zakresie korespondują z wyjaśnieniami obwinionego. Należało natomiast odmówić wiary, opartym jedynie na przypuszczeniach, twierdzeniom świadka R. T., że Z. S. poruszał się rowerem przejeżdżając przez ulicę (...). Twierdzenia te są gołosłowne, gdyż świadek R. T. wprost przyznał: „ nie widziałem, ale sądzę że rowerzysta jechał rowerem i zjechał on z chodnika z prawej strony ul. (...) „ (k. 36). Również będąc przesłuchany na rozprawie w dniu 7 marca 2014 r. świadek R. T. zeznał najpierw: „ ten pan wyjechał mi z prawej strony” (k. 80). Zapytany, czy to widział, świadek przyznał: „ ja nie widziałem, jak on wjeżdżał” (k. 80). Należy pokreślić, że ustalenia faktyczne w oparciu o zeznania świadka jako źródle dowodowym można opierać wyłącznie na spostrzeżeniach świadka, czyli rzeczywiście zaobserwowanych przez świadka faktach, a nie na jego przypuszczeniach, sądach i opiniach. Nie jest rolą świadka oceniać, co mogło się zdarzyć i w jaki sposób, lecz przedstawienie relacji z zaobserwowanego zdarzenia. Oczywistym jest zatem, że na „opinii” wyrażonej przez świadka R. T., że Z. S. poruszał się ulicą (...) kierując rowerem, jako że nie stanowi ta opinia dowodu, Sąd nie mógł się oprzeć. Ponadto zauważyć należy, że świadek R. T. był uczestnikiem zdarzenia, któremu groziła odpowiedzialność za wykroczenie z art 86 § 1 k.w., zatem nawet nieświadomie mógł tłumaczyć przebieg zdarzenia i zachowanie Z. S., tak, aby umniejszyć swoją odpowiedzialność za naruszenie zasady ostrożności w ruchu drogowym i wytłumaczyć, dlaczego nie zauważył obwinionego Z. S. w trakcie wykonywania manewru cofania. Świadek R. T. wyrażał przekonanie, że zachował należytą ostrożność, gdyż przed rozpoczęciem manewru cofania upewnił się, czy ma wolną drogę. Nie rozważył natomiast, czy w momencie wykonywania manewru cofania nadal obserwował w sposób stały drogę na torze ruchu cofającego pojazdu. Zważyć należy, że po obu stronach jezdni ul. (...) stały zaparkowane pojazdy, które ograniczały widoczność osób wychodzących na jezdnię z chodnika. Ponadto wystarczy chwila nieuwagi i odwrócenia wzroku, aby pieszy wszedł na jezdnię ul. (...) i doszedł do jej osi. Mając na uwadze powyższe należało odmówić wiary zeznaniom świadka R. T. we wskazanym wyżej zakresie.
Podkreślić należy, że nie ustalono innych – poza uczestnikami – bezpośrednich świadków tego zdarzenia. Interweniujący na miejscu patrol policji przybył bowiem już po zdarzeniu i zastał tylko Z. S..
Dokonując ustaleń faktycznych Sąd Rejonowy oparł się również na dokumentach ujawnionych w toku rozprawy głównej, albowiem zostały sporządzone przez osoby do tego uprawnione, w stosownej formie, a ich treść nie była przez strony kwestionowana. Szkice i pisma złożone przez strony Sąd potraktował jako uzupełnienie złożonych przez nich depozycji.
Sąd Rejonowy zważył, co następuje:
Obwinionemu Z. S. zarzucono popełnienie wykroczenia, polegającego na tym, że w dniu 31 grudnia 2012 r. około godziny 10:30 w W. na ul. (...) naruszył zasady przewidziane w art. 17 ust. 2 Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym, w ten sposób, że kierując rowerem nie zachował szczególnej ostrożności podczas włączania się do ruchu i nie ustąpił pierwszeństwa samochodowi marki O. nr rej. (...), w wyniku czego zderzył się z nim, nie powodując jego uszkodzenia, czym spowodował zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, którym to zachowaniem obwiniony miał wypełnić znamiona wykroczenia z art. 86 § 1 k.w w związku z art. 23 ust. 1 pkt 3 lit b ustawy z dnia 20.05.1997 r. prawo o ruchu drogowym.
Analiza całokształtu materiału dowodowego zgromadzonego w niniejszej sprawie wykazała jednoznacznie, że obwiniony Z. S. nie dopuścił się zarzucanego mu czynu.
Wykroczenie z art. 86 § 1 kodeksu wykroczeń popełnia sprawca, który na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Czynności sprawcze zostały określone dwoma rzeczownikami, a mianowicie jako „niezachowanie" należytej ostrożności oraz „spowodowanie" zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Czasownik „nie zachować" pozwala przyjąć, że naruszenie zasad należytej ostrożności może nastąpić przez działanie, jak i zaniechanie. Na sprawcy musi jednak ciążyć prawny obowiązek podjęcia określonego działania. Karalne jest tylko takie zachowanie, które polega na niezachowaniu ostrożności, z tym że ustawa dookreśla to pojęcie, dodając, iż ma to być należyta ostrożność.
Wskazać należy, że podstawową zasadą bezpieczeństwa w ruchu drogowym jest zasada należytej ostrożności zawarta w art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 30 czerwca 1997r. Prawo o ruchu drogowym (tj. Dz. U. z 2005r., nr 108, poz. 908), który stanowi, że uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Ustalając znaczenie użytych w powołanym przepisie pojęć, zauważyć należy, że słowo „należyty” oznacza „odpowiedni do wymagań”, co z kolei nakazuje przyjąć, że chodzi o ostrożność wymaganą w danych warunkach.
Obwinionemu Z. S. zarzucono naruszenie art. 23 ust. 1 pkt. 3 lit. b ustawy z dnia 20 czerwca 1997r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005r., nr 108, poz. 908 z późn. zm.). Przepis ten nakłada na osobę kierującą pojazdem obowiązek upewnienia, czy za pojazdem nie znajduje się przeszkoda, w razie trudności w osobistym upewnieniu się, kierujący jest obowiązany zapewnić sobie pomoc innej osoby. Przywołanie więc tego przepisu ustawy Prawo o ruchu drogowym nastąpiło więc nieprawidłowo, a opis znamion użyty w zarzucie wskazuje, że intencją oskarżyciela było zarzucenie obwinionemu Z. S. naruszenia art. 17 ust. 2 ustawy Prawo o ruchu drogowym.
Z ustalonego stanu faktycznego, natomiast jednoznacznie wynika, że obwiniony Z. S. w miejscu i czasie określonym w zarzucie nie poruszał się rowerem, z którego zszedł dojechawszy do ul. (...), a następnie rozejrzawszy się, pieszo rozpoczął przekraczanie jezdni prowadząc rower. Nie można zatem uznać, aby włączał się do ruchu w rozumieniu art. 17 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Nie można obwinionemu zarzucić, że naruszył zasadę zachowania szczególnej ostrożności przy przekraczaniu jezdni z art. 13 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Obwiniony bowiem przechodząc przez ul. (...) rozejrzał się i dopiero po upewnieniu się, że nadjeżdżają żadne pojazdy, zaczął przechodzić przez jednię. W tym czasie samochód kierowany przez R. T. stał. Dopiero w trakcie przekraczania jezdni przez Z. S., samochód kierowany przez R. T. ruszył do tyłu bezpośrednio na Z. S., którego reakcją obronną w celu ostrzeżenia R. T. o stworzonym przez niego zagrożeniu, krzyknął i uderzył rękami w jego samochód, aby się zatrzymał. Wskutek reakcji obwinionego do zderzenia nie doszło. Z ustaleń faktycznych wynika, że to R. T. nie obserwował w sposób należyty drogi, którą zamierzał jechać, gdyż dopiero wskutek reakcji Z. S. zauważył go i zatrzymał pojazd.
Podkreślić należy, że obwiniony Z. S. poruszał się prawidłowo, zachowując należytą ostrożność zgodnie z zasadami ruchu drogowego, a Sąd nie dopatrzył się w jego zachowaniu naruszenia jakichkolwiek przepisów ustawy Prawo o ruchu drogowym.
Wobec powyższego należało uznać, że obwiniony Z. S. swoim zachowaniem nie wypełnił znamion zarzucanego mu wykroczenia z art. 86 § 1 kodeksu wykroczeń. Zatem od popełnienia tego czynu Sąd zobowiązany był go uniewinnić.
Na podstawie art. 118 § 2 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia Sąd przejął koszty postępowania na rachunek Skarbu Państwa.
Mając powyższe na uwadze Sąd Rejonowy orzekł, jak w sentencji.