Postanowienie SN z 27 lutego 2007, sygn. II KK 310/06
Najważniejsze informacje
W skrócie
Wynik
oddalono obie kasacje jako oczywiście bezzasadne
Typ sprawy
sprawa karna
Etap
postępowanie kasacyjne przed Sądem Najwyższym
Tryb
rozprawa
Tematy
przywłaszczenie / art. 284 § 2 k.k.
kradzież / art. 278 § 1 k.k.
Role w sprawie
oskarżony
pokrzywdzony
biegły
prokurator
skazany
Data orzeczenia
27 lutego 2007
Sąd
Sąd Najwyższy
Wydział
Izba Karna, Wydział II
Przewodniczący
Prezes SN Lech Paprzycki
Podstawa prawna
Pokaż pozostałe podstawy prawne (1)
II KK 310/06
Przepis art. 535 § 3 k.p.k., w brzmieniu ustalonym ustawą nowelizu-
jącą z dnia 12 stycznia 2007 r. (Dz. U. Nr 20, poz. 116) w zdaniu pierw-
szym do średnika, formułuje brak wymogu sporządzenia uzasadnienia
orzeczenia sądu kasacyjnego, w razie uznania kasacji za oczywiście bez-
zasadną, natomiast w zdaniu drugim, po średniku, obowiązek sporządze-
nia takiego uzasadnienia, w sytuacjach procesowych tam określonych, w
których uzasadnienie należy sporządzić, na wniosek strony. Brak wymogu
sporządzenia uzasadnienia sformułowany w obecnie obowiązującym art.
535 § 3 k.p.k. nie oznacza ustawowego zakazu sporządzenia uzasadnie-
nia, które może zostać sporządzone w razie podjęcia takiej decyzji przez
sąd, pomimo uznania kasacji za oczywiście bezzasadną.
Przewodniczący: Prezes SN L. Paprzycki (sprawozdawca).
Sędziowie SN: K. Cesarz, L. Misiurkiewicz.
Prokurator Prokuratury Krajowej: A. Pogorzelski.
Sąd Najwyższy w sprawie Beaty K., skazanej z art. 148 § 1 k.k. z
1969 r. i innych, po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie w dniu 27 lu-
tego 2007 r., kasacji, wniesionych przez obrońców skazanej od wyroku Są-
du Apelacyjnego w W. z dnia 21 kwietnia 2006 r., zmieniającego w części
wyrok Sądu Okręgowego w W. z dnia 21 lipca 2005 r.,
o d d a l i ł obie kasacje jako oczywiście bezzasadne (...).
2
Z u z a s a d n i e n i a :
Sąd Apelacyjny w W., wyrokiem z dnia 21 kwietnia 2006 r., zmienia-
jąc jedynie podstawę prawną skazania za czyn w pkt IV aktu oskarżenia z
art. 263 § 2 k.k. zamiast z art. 286 d.k.k., utrzymał w mocy wyrok Sądu
Okręgowego w W. z dnia 21 lipca 2005 r., którym Beata K. za czyny za-
kwalifikowane: z art. 148 § 1 d.k.k., art. 148 § 1 d.k.k. w zw. z art. 11 § 1
d.k.k., art. 278 § 1 k.k. z 1997 r. i art. 286 d.k.k. skazana została na karę
łączną 25 lat pozbawienia wolności i 10 lat pozbawienia praw publicznych.
Od powyższego wyroku Sądu Apelacyjnego, kasacje wnieśli obrońcy
oskarżonej.
Adwokat Tadeusz C., zarzucając „rażące naruszenie przepisów pra-
wa procesowego, a konkretnie art. 5 § 1 i 2 k.p.k., polegające na rozstrzy-
gnięciu nie dających się usunąć wątpliwości na niekorzyść oskarżonej, co
w efekcie spowodowało błąd w ustaleniach faktycznych, przyjętych za pod-
stawę orzeczenia, które w konsekwencji doprowadził do błędnego przeko-
nania, że oskarżona Beata K. dopuściła się zarzucanych jej czynów” wniósł
o „uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego
rozpoznania Sądowi pierwszej instancji”.
Adwokat Marek S., zarzucając „rażące naruszenie prawa, mające
wpływ na treść orzeczenia, a mianowicie obrazę następujących przepisów
prawa procesowego:
- art. 5 § 2 k.p.k. – w następstwie naruszenia gwarancji procesowej in
dubio pro reo poprzez uznanie za wiarygodne i zupełne zeznań pokrzyw-
dzonej dotyczących rozpoznania sprawy,
- art. 7 i 410 k.p.k. – w następstwie naruszenia zasady swobodnej
oceny dowodów, wyrażające się w wielokrotnym podawaniu wniosków
przypuszczających miast stanowczych, nieopartych na zasadach swobod-
nej oceny zgodnej z zasadami prawidłowego rozumowania oraz wskaza-
3
niach wiedzy i doświadczenia życiowego, mających wpływ na treść wyroku,
poprzez m.in.:
a) przyjęcie, że w tej sprawie nie przeprowadzono wiarygodnych dowodów
wskazujących na alibi oskarżonej,
b) sugerowanie motywu działania bez oparcia w materiale dowodowym,
c) wnioskowanie nie oparte na materiale dowodowym w zakresie możliwo-
ści zdobycia broni, oddania strzałów, dokonania kradzieży i ukrycia bro-
ni,
d) niewyjaśnienie wątpliwości i przerzucanie dowodzenia na obronę,
- art. 457 § 3 k.p.k. przez nieustosunkowanie się w uzasadnieniu wy-
roku sądu odwoławczego do wszystkich zarzutów i wniosków zawartych w
skardze apelacyjnej obrońcy Beaty K. i poprzez oparcie orzeczenia Sądu
odwoławczego tylko na dowodach obciążających skazaną, z pominięciem
dowodów przeciwnych, bez należytego uzasadnienia tego stanowiska, a
nadto niewyjaśnienie sprawy w stopniu wystarczającym do orzekania, po-
przez m.in.:
a) nieustosunkowanie się do wszystkich tez apelacji w zakresie badań
osmologicznych,
b) nieustosunkowanie się do tez apelacji w zakresie badań dotyczących
relacji człowieka o faktach,
co powoduje, iż wyrok Sądu Apelacyjnego był przedwczesny” wniósł o:
zmianę zaskarżonego wyroku i uniewinnienie Beaty K. od popełnienia
wszystkich zarzucanych jej czynów oraz, jako wniosek ewentualny, o uchy-
lenie wyroków Sądów obu instancji i przekazanie sprawy Sądowi Okręgo-
wemu w W. do ponownego rozpoznania.
W odpowiedzi na kasacje, Prokurator Prokuratury Apelacyjnej w W.,
wniósł o ich oddalenie jako bezzasadnych.
Tylko na marginesie należy zauważyć, że wniosek apelacji adw. Ta-
deusza C. jest sformułowany niepoprawnie, gdyż przekazanie sprawy są-
4
dowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania jest możliwe jedynie
wtedy, gdy uchylony zostanie w trybie kasacji nie tylko wyrok sądu odwo-
ławczego, ale także wyrok sądu pierwszej instancji. Także pierwszy wnio-
sek kasacji adw. Marka S. jest niepoprawny, gdyż w sytuacji procesowej
jak w tej sprawie, uniewinnienie skazanej nie mogłoby nastąpić w wyniku
zmiany wyroku sądu odwoławczego, a tylko po uchyleniu wyroków sądów
obu instancji.
Odnosząc się natomiast do zarzutów obu kasacji i oceniając je gene-
ralnie, stwierdzić trzeba, że są one oczywiście bezzasadne, co doprowadzi-
ło do takiej samej oceny tych kasacji, jako oczywiście bezzasadnych, w ro-
zumieniu art. 535 § 3 k.p.k.
Analiza zarzutów obu kasacji, a także ich uzasadnień, prowadzi do
wniosku, że w istocie, są one powtórzeniem zarzutów apelacji, z powtórze-
niem argumentacji przedstawionej w ich uzasadnieniach. Autorzy kasacji
jedynie określili sformułowane przez siebie zarzuty jako kasacyjne, gdy w
istocie są to zarzuty błędu w ustaleniach faktycznych (sprawstwo Beaty K.)
oraz dowolności w ocenie dowodów (danie wiary zeznaniom Anny J.) i to
zarzuty skierowane nie do Sądu odwoławczego, lecz Sądu pierwszej in-
stancji.
Tymczasem, co zresztą oczywiste, Sąd Najwyższy, jako sąd kasa-
cyjny, nie tylko nie jest sądem pierwszej instancji, czy sądem odwoław-
czym, ale także sądem kolejnej instancji. Nie tylko więc nie dokonuje wła-
snych ustaleń, ale także oceny dowodów, a jedynie oceny – jak w układzie
procesowym w tej sprawie – orzeczenia sądu odwoławczego, przede
wszystkim wobec zarzutów kasacji. Z tym jednak, znów oczywistym za-
strzeżeniem, że chodzi o zarzuty rzeczywiście o charakterze kasacyjnym
(art. 523 k.p.k.), a nie tak tylko określone przez autora kasacji, a będące, w
istocie, zarzutami apelacyjnymi. Nie można jednak nie dostrzegać tego, że
wyznaczenie granicy pomiędzy zarzutem dotyczącym ustaleń faktycznych i
5
zarzutem obrazy przepisów postępowania, której skutkiem jest błędne
ustalenie, jest w realiach konkretnej sprawy trudne. Dotyczy to także usta-
lenia tej granicy przy formułowaniu zarzutów odnoszących się do orzecze-
nia sądu pierwszej instancji i sądu odwoławczego. Mówi się wówczas, że
uchybienia sądu pierwszej instancji przeniknęły do postępowania odwo-
ławczego i skutkiem tego jest wadliwe orzeczenie sądu drugiej instancji.
W tej sprawie obrońcy, co wynika jednoznacznie także z większości
sformułowanych w kasacji zarzutów, ale przede wszystkim i to już zupełnie
jednoznacznie z uzasadnień obu kasacji, kwestionują ustalenia faktyczne
Sądu pierwszej instancji i dokonaną przez ten Sąd ocenę przeprowadzo-
nych dowodów, a następnie formułują, w istocie, generalny i jedyny zarzut
wobec Sądu odwoławczego, jego orzeczenia i uzasadnienia, że aprobuje
ustalenia i ocenę dowodów, co dotyczy także dowodu osmologicznego,
choć dowód ten, na etapie postępowania kasacyjnego procesowo nieistnie-
jący, zawsze był dowodem na niekorzyść oskarżonej.
Jako że obrońcy w kasacjach nie wskazali w zarzutach obrazy prawa
materialnego, co zresztą wobec ich linii obrony oczywiste, jak i obrazy pra-
wa procesowego dotyczących czynności procesowych Sądu odwoławcze-
go, to analiza obu kasacji prowadzić musiała do wniosku, że, w istocie, za-
rzuty kasacyjne sprowadzają się do wskazania obrazy przez Sąd Apelacyj-
ny, wobec treści sporządzonego przezeń uzasadnienia orzeczenia, przepi-
su art. 457 § 3 k.p.k. Wobec tego, autorzy kasacji powinni wykazać, że
uzasadnienie to nie spełnia wymogów określonych w tym przepisie, a więc,
że nie ustosunkowuje się lub czyni to nieprzekonująco, do zarzutów wnie-
sionych w tej sprawie apelacji. Jednakże, w ocenie Sądu Najwyższego, w
uzasadnieniach pism procesowych obu obrońców ani w ich wystąpieniach
na rozprawie kasacyjnej, to nie zostało wykazane. Staranna lektura uza-
sadnienia orzeczenia Sądu Apelacyjnego wydanego w tej sprawie prowa-
dzi do wniosku, że Sąd odwoławczy, w tym wypadku, nie tylko przekonują-
6
co, zgodnie z wymogami określonymi w art. 457 § 3 k.p.k., odniósł się do
wszystkich zarzutów obu apelacji i argumentacji przedstawionej w ich uza-
sadnieniach, ale także przedstawił, w istocie, jeszcze raz całość argumen-
tacji przemawiającej za oceną dowodów i ustaleniami dokonanymi przez
Sąd pierwszej instancji.
Wystarczyłoby zatem odesłanie do wywodów uzasadnienia wyroku
Sądu Apelacyjnego, ze wskazaniem tych jego fragmentów, w których Sąd
ten, przedstawiając jeszcze raz pełną argumentację, odnosi się do kolej-
nych, licznych przecież, zarzutów obu apelacji. To świadczyłoby jednocze-
śnie o oczywistej bezzasadności wniesionych w tej sprawie kasacji.
Jednakże, ze względu na wyjątkowość tej sprawy, wyrażającą się nie
tyle długotrwałością postępowania, lecz także wielością i odmiennością ko-
lejnych rozstrzygnięć co do sprawstwa Beaty K. oraz wielością składanych
zdań odrębnych, Sąd Najwyższy uznał, że pomimo oceny oczywistej bez-
zasadności obu kasacji, potrzebne jest sporządzenie uzasadnienie orze-
czenia sądu kasacyjnego.
Przepis art. 535 § 3 k.p.k., w brzmieniu ustalonym ustawą nowelizu-
jącą z dnia 12 stycznia 2007 r. (Dz. U. Nr 20, poz. 116) w zdaniu pierw-
szym do średnika, formułuje brak wymogu sporządzenia uzasadnienia
orzeczenia sądu kasacyjnego, w razie uznania kasacji za oczywiście bez-
zasadną, natomiast w zdaniu drugim, po średniku, obowiązek sporządze-
nia takiego uzasadnienia, w sytuacjach procesowych tam określonych, w
których uzasadnienie należy sporządzić, na wniosek strony. Z brzmienia
obecnie obowiązującego przepisu art. 535 § 3 k.p.k. wynika brak wymogu
sporządzenia uzasadnienia orzeczenia w razie uznania kasacji za oczywi-
ście bezzasadną, o ile w drugim przypadku nie zostanie złożony wniosek
strony. Brak wymogu sporządzenia uzasadnienia sformułowany w obecnie
obowiązującym art. 535 § 3 k.p.k. nie oznacza ustawowego zakazu spo-
rządzenia uzasadnienia, które może zostać sporządzone w razie podjęcia
7
takiej decyzji przez sąd, pomimo uznania kasacji za oczywiście bezzasad-
ną.
Zatem, Sąd Najwyższy w tej sprawie, właśnie ze względu na tę jej
wyjątkowość przedstawia jednocześnie na tle zarzutów obu kasacji, argu-
mentację, która pozwala uznać za trafne orzeczenie Sądu Apelacyjnego w
tej sprawie, natomiast uzasadnienie tego orzeczenia za spełniające wymo-
gi określone w art. 457 § 3 k.p.k.
Nie może budzić najmniejszych wątpliwości, że najistotniejsze w tej
sprawie są: wyjaśnienia oskarżonej Beaty K., wypowiedzi i zeznania po-
krzywdzonej Anny J., a także dowody, które miały tworzyć to, co nazywa
się alibi, czyli wykazanie, że w czasie popełnienia zarzucanych jej czynów
oskarżona znajdowała się w innym miejscu, a więc nie mogły być one jej
udziałem.
Oskarżona Beata K. konsekwentnie nie przyznawała się do popeł-
nienia zarzuconych jej czynów twierdząc, że w tym czasie była w innym
miejscu, a więc czynów tych nie mogła popełnić, o czym miały świadczyć
wskazane przez nią osoby: P. N., małżonkowie K., prowadzący parking –
E. K., pracownicy kwiaciarni „Tuberoza” oraz osoby w niej obecne.
O sprawstwie Beaty K. co do wszystkich zarzuconych jej czynów, ale
przede wszystkim co do popełnienia zbrodni: zabójstwa, usiłowania zabój-
stwa, a także występku nielegalnego posiadania broni palnej, świadczyły
wypowiedzi i zeznania jednej z osób pokrzywdzonych – Anny J. i na tych
dowodach, zresztą słusznie, skupiła się uwaga orzekających w tej sprawie
Sądów oraz obrońców wyrażona w wystąpieniach na rozprawach, w apela-
cjach i kasacjach.
Ocena dowodów sformułowana w uzasadnieniu orzeczenia Sądu
Okręgowego i zaaprobowana przez Sąd odwoławczy, z przedstawieniem
pełnej i przekonującej argumentacji, jest oczywiście trafna.
8
Dlatego też, nie powtarzając całej argumentacji, wskazać należy na
to, co w sposób niewątpliwy pozwalało przyjąć, że Anna J. spostrzegła i
zapamiętała rzeczywiste zdarzenie, rzetelnie je przedstawiła w czasie
pierwszej z nią rozmowy w szpitalu w obecności lekarza (K. R.) i funkcjona-
riuszy Policji (G. G., J. Z.), i z taką samą rzetelnością prezentowała je w
kolejnych zeznaniach, a ich pewna odmienność nie zmniejsza ich wartości
dowodowej i pozwala w sposób niewątpliwy przyjąć, że osobą, która w tym
tragicznym dniu oddała strzały z broni palnej do niej i do jej męża Daniela
J., była Beata K. Nie można przy tym podzielić stanowiska kasacji, że róż-
nice w jej wypowiedzi i zeznaniach, dotyczące kolejności oddanych strza-
łów i ubioru osób wówczas tam się znajdujących, świadczą co najmniej o
nie zapamiętaniu przez nią istotnych okoliczności zdarzenia. Nie uwzględ-
nia się bowiem, z jednej strony tego, co dyktuje doświadczenie życiowe,
jeżeli chodzi o trudności zapamiętania właśnie tego rodzaju okoliczności w
warunkach nagłego zaistnienia wyjątkowo dramatycznych zdarzeń i wpły-
wu doznanych przez pokrzywdzoną obrażeń oraz następstw przebycia
skrajnie ciężkiego zabiegu operacyjnego, a z drugiej, że akurat te okolicz-
ności zostały potwierdzone w sposób pewny przez dowody rzeczowe i opi-
nie kryminalistyczne. Jeżeli zaś chodzi o trudności w precyzyjnym zapa-
miętaniu tego rodzaju okoliczności, przekonujące wyjaśnienie wynika rów-
nież z opinii biegłych psychiatrów i psychologów
Trzeba na wstępie przypomnieć to, co zdaje się nie ulegać żadnej
wątpliwości, że nie sposób nawet próbować się domyślać co miałoby po-
wodować fałszywość wskazania jako sprawcy tej właśnie osoby, w pierw-
szej wypowiedzi po odzyskaniu przytomności – taka okoliczność nie zosta-
ła ujawniona – a niedorzecznością byłoby założenie, czego zresztą nikt nie
sugeruje, że to swoista zemsta z powodu przywłaszczenia przez Beatę K.
pieniędzy za sprzedane spodnie. Nie było żadnej konfliktowej sytuacji mię-
9
dzy obu kobietami, która mogłaby być przyczyną nieprawdziwego wskaza-
nia sprawcy.
Co do treści i okoliczności pierwszej wypowiedzi oraz treści kolejnych
zeznań. Pooperacyjne przebudzenie Anny J. i pierwsza jej wypowiedź w
obecności lekarza i dwóch ochraniających ją funkcjonariuszy Policji były
pierwszym jej kontaktem po odzyskaniu przytomności, którą straciła w wy-
niku postrzelenia. Przed usłyszeniem przez te osoby jej wypowiedzi o oko-
licznościach zdarzenia oraz osobie sprawcy nazwanego z imienia i dwóch
nazwisk i z zaznaczeniem, że to pracownica jednego ze sklepów firmy, a
także w toku tej wypowiedzi, nie została Annie J. zasugerowana przez ko-
gokolwiek osoba ewentualnego sprawcy. Wynika to z zeznań wszystkich
tych świadków i policyjnej notatki urzędowej dotyczącej tej wypowiedzi.
Oczywiście trafnie Sądy obu instancji dały wiarę tylko pierwszym zezna-
niom lekarza. Z wiarygodnych zeznań funkcjonariuszy wynika, że dopiero
po tej wypowiedzi została przekazana oficerowi w komendzie Policji infor-
macja o wskazanej przez Annę J. osobie sprawcy. Z kolei protokoły zeznań
świadków przesłuchanych wcześniej, zawarte w tomie pierwszym akt
śledztwa, wskazują, że prowadzący postępowanie przygotowawcze wie-
dzieli o osobie Beaty K. i o tym, że została ona zwolniona z pracy „za kra-
dzież spodni”, ale także w pełni przekonujące jest ustalenie Sądów obu in-
stancji, że to nie nasunęło prowadzącym śledztwo przypuszczenia, że to
ona może być sprawcą. Przypomnieć należy, że do czasu wskazania przez
Annę J. osoby sprawcy, w kręgu osób podejrzewanych znaleźli się, jak to
obrazowo powiedział w swych zeznaniach H. J. – wszyscy. Zresztą z
oczywistego powodu – z ujawnionych okoliczności w miejscu znalezienia
pokrzywdzonych wynikało, że sprawca został wpuszczony do tego po-
mieszczenia, a więc był osobą znaną co najmniej jednej z osób pokrzyw-
dzonych. Wszyscy, wobec tego, to nie tylko członkowie rodziny, ale także
znajomi i, oczywiście, pracownicy firmy. I to oni właśnie, w pierwszej kolej-
10
ności byli ustalani a następnie przesłuchiwani. To właśnie pozwoliło w tak
krótkim czasie, nawet nie przekraczającym 20 minut, po uzyskaniu pierw-
szej informacji, podjąć obserwację miejsca zamieszkania Beaty K. i P. N.
Nie było żadnego powodu, by twierdzić, że Anna J. mogła po prostu
pomylić się. Zapamiętany przez wskazanych wyżej świadków sposób jej
wypowiedzi, to stanowczość i pewność, pomimo wciąż ciężkiego stanu
zdrowia. Opiekujący się nią wówczas lekarz stwierdziła, że ani przebyty
wielogodzinny zabieg operacyjny, ani stosowane medykamenty, w tym
uśmierzające ból, nie spowodowały trudności w wypowiadaniu się. Póź-
niejsze oceny biegłych to potwierdziły. Nie było więc żadnych podstaw, by
kwestionować prawdziwość także tej pierwszej wypowiedzi Anny J. Potem
składała ona zeznania, pierwsze w obecności kolejnego lekarza (M. K.),
która również odniosła wrażenie, jak i przesłuchujący funkcjonariusz Policji
M. D., że nic nie zakłócało jej wypowiedzi. Dopiero w następnym zeznaniu
pojawiło się owo 99% pewności co do tego, że sprawcą była Beata K. Tu
jednak trzeba zwrócić uwagę, że i w tych zeznaniach Anna J. stanowczo
twierdziła, że nie kojarzy z osobą sprawcy kogoś innego, a biegli psychia-
trzy i psycholodzy przekonująco wykazali skąd w taki sposób sformułowana
wątpliwość. A kolejne zeznania już nawet tylko takich zastrzeżeń nie zawie-
rają, a występujące różnice przekonująco zostały ocenione w uzasadnie-
niach orzeczeń Sądów obu instancji. To wszystko słusznie prowadziło w tej
sprawie, w wyniku rozpoznania tej sprawy po raz ostatni, do ustalenia, że
wypowiedzi i zeznania Anny J. są stanowcze, pewne i konsekwentne, co
pozwalało przyjąć, że sprawcą była Beata K.
Już tylko uzupełniająco stwierdzić należy, że Sądy obu instancji traf-
nie nie znalazły podstaw do przyjęcia, że Anna J. ukrywa rzeczywistego
sprawcę – nie jest to bowiem na niczym oparte, a więc byłoby to ustalenie
dowolne.
11
Co oczywiste, nawet tak ocenione zeznania Anny J. nie mogłyby stać
się podstawą ustalenia sprawstwa Beaty K., gdyby zostały ujawnione oko-
liczności świadczące o tym, że w czasie zdarzenia znajdowała się ona w
miejscu, które wykluczałoby jej obecność w czasie i w miejscu zdarzenia.
Na tego rodzaju okoliczności wskazywali obrońcy oskarżonej, odwo-
łując się do zeznań świadków, co jednak nie pozwoliło, wobec trafnej oce-
ny tych dowodów przez Sądy obu instancji, ustalić okoliczności mogących
stanowić alibi Beaty K.
Takim dowodem nie mogły być zeznania P. N., zasadniczo zmienne,
a te korzystne dla Beaty K. niekonsekwentne. Ponadto nie znajdujące wy-
starczającego potwierdzenia w zeznaniach ojczyma P. N., który w swych
zeznaniach relacjonował dość szczególną rozmowę z pasierbem, z której
dla bezstronnego czytelnika wynikała oczywista chęć stworzenia przez P.
N. alibi dla siebie i B. K., że w czasie, gdy doszło do zabójstwa oboje byli w
mieszkaniu małżonków K. I dalsza wypowiedź św. K., gdy przesłuchiwany
w Jaworznie otrzymał telefoniczną informację z Warszawy, że P. N. będzie
mówił prawdę – znamiennie ostrożna, że nie jest pewny tego, czy pasierb z
oskarżoną byli tego akurat dnia u nich w mieszkaniu. Dopiero w kolejnej
wypowiedzi A. K. stanowczo stwierdza, że wszystkie okoliczności pobytu
tych dwojga w ich mieszkaniu dobrze pamięta, ale przecież wówczas już w
pełni realna była odpowiedzialność tego świadka za złożenie nieprawdzi-
wych zeznań (niewątpliwe jest, że zeznawał odmiennie). Zeznania matki P.
N. były chociaż w głównym nurcie konsekwentne. Natomiast słusznie
zwróciło uwagę orzekających w tej sprawie Sądów to, że prowadzący par-
king E. K. nie potwierdził okoliczności wskazywanych przez oskarżoną i P.
N., a nic nie wskazuje na to, że istniał powód złożenia przez tego świadka
nieprawdziwych zeznań. W ramach zabiegów o uzyskanie alibi oskarżona
i P. N. tuż przed 22.00 w dniu zabójstwa, przyszli do kwiaciarni „Tuberoza”
z zamówieniem zupełnie szczególnym, zachowywali się w sposób ostenta-
12
cyjny, uzyskując oczekiwany efekt, bo pracownicy kwiaciarni i osoby tam
obecne to wszystko zapamiętali, ale zamówionych przedmiotów nie ode-
brali. Także kontakty S. K. z A. K. nie świadczą o tym, że w czasie zdarze-
nia w sklepie B. K. i P. N. byli w mieszkaniu małżonków K. Rozważając tę
kwestię trzeba także przypomnieć zeznania przesłuchującego P. N. funk-
cjonariusza Policji M. D., który odniósł wrażenie, że ten obawia się tego, co
może powiedzieć w wyjaśnieniach oskarżona. Ta ostatnia zresztą, mówiąc
po raz pierwszy o okolicznościach mających stanowić jej alibi nie wspo-
mniała nic o tym, że w czasie pobytu ich obojga z P. N. w mieszkaniu mał-
żonków K. miała miejsce rozmowa A. K. ze S. K., dotycząca jej zwolnienia
z pracy, a o tym wręcz nie sposób było nie pamiętać, gdyby fakt taki rze-
czywiście w tych okolicznościach miał miejsce. Wszystko to trafnie zostało
ocenione przez orzekające w tej sprawie Sądy jako nieudolne zabiegi o
uzyskanie dla Beaty K. alibi.
Pozostają, wobec tego, tylko wiarygodne zeznania Anny J., żadnym
dowodem nie podważone, gdyż pozostałe zarzuty, podniesione w kasa-
cjach obu obrońców, w świetle ustaleń i oceny dowodów przedstawionych
w uzasadnieniach orzekających Sądów, okazują się także oczywiście bez-
zasadne. Zostaną one kolejno krótko omówione, z ciągłym odwołaniem się
przede wszystkim do motywów orzeczenia Sądu odwoławczego.
Zupełnie bezprzedmiotowe są, wobec stanowiska Sądu Apelacyjne-
go, stwierdzenia dotyczące dowodu osmologicznego, dlatego że, po pierw-
sze, został on procesowo wyłączony i nie może być przedmiotem rozważań
Sądu Najwyższego w postępowaniu kasacyjnym, a po drugie, zwrócić trze-
ba uwagę na to, że dowód ten był zawsze dowodem na niekorzyść oskar-
żonej. Tu jednak formułowany jest zarzut „przeszacowania dowodów”, ale
jest on oczywiście chybiony, gdyż problemem jest nie odpadnięcie dowodu
osmologicznego, lecz to czy pozostałe dowody są wystarczające dla usta-
lenia sprawstwa oskarżonej. A w tym zakresie, jak to zostało przedstawio-
13
ne powyżej, Sąd Najwyższy podziela stanowisko orzekających w tej spra-
wie Sądów.
Motyw zabójstw. Po pierwsze, ustalenie motywu nie jest przesłanką
odpowiedzialności karnej. Jego ustalenie jest z wielu powodów bardzo
istotne. W bardzo jednak wielu wypadkach niemożliwe, w szczególności,
gdy sprawca nie przyznaje się do winy, a nawet sprawstwa. Ustalenia Są-
dów w tym zakresie są wystarczające, a jednocześnie przekonująco uza-
sadnione. Czy był inny motyw, czy też pobudka ? Tego nie można się do-
myślać, w szczególności na niekorzyść oskarżonej i Sądy słusznie tego nie
czynią.
Udział innej osoby. W każdym razie obecność takiej osoby, w świe-
tle wypowiedzi Anny J. mogła być rozważana. Ale skoro Sądy w tym zakre-
sie nie dokonały ustaleń, a okoliczność ta, bez względu na to w jakiej roli
taka osoba miałaby w tym zdarzeniu uczestniczyć, nie mogła mieć znacze-
nia dla zakresu odpowiedzialności karnej oskarżonej, to wystarczy ograni-
czyć się do stwierdzenia, że nie można tej kwestii rozważać na obecnym
etapie postępowania.
Cechy osobowości oskarżonej ustalone przez biegłych jako nie-
przystające do przypisanych jej czynów. Słusznie Sądy uznały, że nie
stanowiło to przeszkody dla dokonania ustalenia popełnienia zabójstwa i
usiłowania zabójstwa przez Beatę K. Posiadanie cechy osobowości rea-
gowania agresją jako sposobu rozwiązywania trudności, nie stanowi wa-
runku koniecznego popełnienia czynu agresywnego i właśnie dlatego bie-
gli, odpowiadając na pytanie Sądu, stwierdzili, że w zasadzie każdy, bez
względu na cechy osobowości, może, w bardzo różnych okolicznościach,
podjąć decyzję o zabiciu człowieka i to zrealizować. Rozważając cechy
osobowości oskarżonej i akceptowane przez nią sposoby rozwiązywania
trudnych dla niej sytuacji, a w tym wypadku przede wszystkim jej zachowa-
nie w związku z natychmiastowym zwolnieniem z pracy, trzeba przypo-
14
mnieć okoliczności poprzedzające interwencję funkcjonariuszy Policji, gdy
Beata K. nie chciała opuścić sklepu. Także późniejsze agresywne zacho-
wania, nie pozbawione gróźb, P. N. i innych jej znajomych, w związku ze
zwolnieniem, podejmowane w pierwszym okresie na pewno za wiedzą i
aprobatą Beaty K., a wszystkie te okoliczności w sposób jednoznaczny wy-
nikają z zeznań świadków – pracowników sklepu, w którym przed zwolnie-
niem zatrudniona była oskarżona.
Z tym wiąże się zarzut przekroczenia przez biegłych psychiatrów i
psychologów w opiniach określonego przez ustawę przedmiotu opinii i za-
stąpienia orzekających Sądów w dokonywaniu oceny dowodów. Zarzut zu-
pełnie chybiony. Wystarczy bowiem z należytą wnikliwością oraz znajomo-
ścią problematyki opiniowania psychiatrycznego i psychologicznego, zapo-
znać się z pisemnymi i ustnymi wypowiedziami biegłych w tej sprawie, aby
przekonać się, że biegli w żadnym wypadku nie wypowiedzieli się co do
tego, co należy wyłącznie do organu procesowego. Wypowiadali się bo-
wiem tylko w przedmiocie cech i predyspozycji oskarżonej Beaty K. i po-
krzywdzonej Anny J. z punktu widzenia psychiatrii i psychologii, a nie co do
wiarygodności ich wypowiedzi. Pamiętać jednak należy, że w wypadku, gdy
biegli przekraczają granice dla nich ustawowo wyznaczone, organ proce-
sowy (sąd, prokurator) pomija tego rodzaju wypowiedzi biegłych i wykorzy-
stuje opinie biegłych w pozostałej części, jeżeli spełniają one wymogi usta-
wowe. Nie można bowiem nie dostrzegać tego, że w wypadku wielu rodza-
jów opinii, a w szczególności przykładowo, jeżeli chodzi o opinię psycholo-
giczną i np. opinię specjalisty z zakresu ruchu drogowego czy rekonstrukcji
wypadków komunikacyjnych, wyznaczenie granicy pomiędzy uprawnienia-
mi biegłego i wyłącznością organu procesowego jest niejednokrotnie bar-
dzo trudne.
Okoliczności oddania strzałów i doznania obrażeń przez osoby
poszkodowane, które, zdaniem obrońców, wskazują na osobę bardzo
15
dobrze obeznaną z posługiwaniem się bronią. Jest to ocena zupełnie
nieuprawniona. Celne oddanie strzałów, także z broni krótkiej i to przezna-
czonej dla profesjonalistów, ponadto w niewielkim pomieszczeniu, nie musi
być udziałem wprawnego strzelca. W żadnym wypadku nie można tu wy-
kluczyć przypadkowości, w istocie tylko pozornej sprawności strzelca, a
ponadto wystarczy wskazać na nieodosobnione przecież wypadki zupełnie
nieskutecznego strzelania przez profesjonalnie wytrenowanych sportow-
ców.
Fakt, w istocie, „dobicia” drugim strzałem, co ma wskazywać al-
bo nie wskazywać na „zawodowego” zabójcę. Wystarczy zwrócić uwa-
gę, że ten sam sprawca pozostawił drugą osobę pokrzywdzoną bez upew-
nienia się, że nie żyje. A ponadto, nie sposób nie zauważyć, że zachowa-
nie polegające na oddaniu kolejnego strzału do tej samej osoby, samo
przez się, nie świadczy o „zawodowości” albo braku tej cechy u posługują-
cego się bronią, a jest zachowaniem, które nosi cechy rutynowości, żeby
nie powiedzieć naśladowania wzorców znanych także z filmów kryminal-
nych, co jest przecież udziałem prawie wszystkich dorosłych Polaków.
Możliwość zdobycia broni, nie wykluczone, że wysokospecjali-
stycznej. Tylko obserwacja doniesień środków społecznego przekazu i re-
lacji z działań Policji, świadczy, że obecnie nabycie broni nie stanowi, nie-
stety, większego problemu. Z tym się wiąże zarzut nieodnalezienia broni,
którą posługiwała sięoskarżona. Znów, odwołując się tylko do tego samego
doświadczenia życiowego i wyobraźni każdego dorosłego człowieka, przy-
jąć należało, że ukrycie tego rodzaju broni w czasie, którym dysponowała
Beata K. od opuszczenia miejsca zdarzenia, nie mogło stanowić najmniej-
szej trudności. I kolejny zarzut związany z bronią – nieustalenie jakichkol-
wiek śladów pochodzących od broni powstałych po oddaniu strzału. W tej
sprawie nie ustalono, gdzie trzymana była broń po oddaniu strzału, w cza-
sie jej przenoszenia z miejsca zdarzenia do miejsca ukrycia albo zniszcze-
16
nia. Po prostu tylko nie natrafiono w toku czynności postępowania przygo-
towawczego na przedmioty, z którymi broń ta się zetknęła, a ponadto nie
można także wykluczyć, że ślady takie nie pozostały.
Brak śladów linii papilarnych Beaty K. w pomieszczeniu, w któ-
rym doszło do zdarzenia. Tu wyjaśnienie jest oczywiste – ślady takie nie
musiały pozostać i ich brak o niczym nie świadczy.
W kasacjach powtórzona została sugestia, że wobec stwierdzonych u
pokrzywdzonego Daniela J. obrażeń dłoni oraz zranienia głowy i wyłamania
koron zębów Annie J., przebieg zdarzeń mógł być zupełnie inny niż to rela-
cjonuje Anna J. Jest to jednak tylko wynik nie uwzględnienia opinii z zakre-
su medycyny sądowej. Biegły, uzyskawszy informację o materiałach, z któ-
rych wykonane były pomieszczenia sklepu i ich wyposażenie, stanowczo
stwierdził, że wszystkie te obrażenia mogły powstać w wyniku upadku, a
wyłamanie koron zębów mogło powstać także w czasie intubacji w związku
z zabiegiem operacyjnym. Nic przy tym nie wskazuje na to, by obrażeń
tych pokrzywdzony Daniel J. doznał przed przyjściem do sklepu, albo by
oboje pokrzywdzeni doznali tych obrażeń w wyniku innego zdarzenia, czy
też innego przebiegu zdarzenia niż to wynika z wypowiedzi i zeznań Anny.
J.
W kasacji adw. Marka S. sformułowany został zarzut nieustosunko-
wania się przez Sąd Apelacyjny do stwierdzeń obrońcy sformułowanych na
podstawie powoływanej przezeń literatury dotyczącej dowodu ze śladu za-
pachowego (dowodu osmologicznego) i tych przedstawiających wynik zba-
dania pewności relacji świadków. Oczywiście obrońca ma rację, gdy wy-
wodzi, że w tym wypadku chodzi o konieczność ustosunkowania się do je-
go twierdzeń a nie o ocenę literatury przedmiotu. Jest jednak również tak,
że wskazywana, zresztą tylko wybrana, literatura dotycząca tych dwóch
rodzajów dowodów powinna, i nie ma powodu twierdzić, na podstawie lek-
tury uzasadnień sporządzonych w tej sprawie, że nie była znana w każdym
17
razie sędziom zawodowym. Problem jednak w czym innym, a mianowicie,
że nie sposób wyobrazić sobie także postępowanie karnego bez udziału
świadków, których zeznania są oceniane i wykorzystywane dla dokonywa-
nia ustaleń w sposób od co najmniej kilku dziesięcioleci, w istocie, taki
sam. To co rzeczywiście istotne, to przestrzeganie aprobowanych w
orzecznictwie i piśmiennictwie reguł postępowania dotyczących dowodu z
zeznań świadków. To zaś zostało przez Sąd Apelacyjny pozytywnie w tej
sprawie zweryfikowane i uznane przez Sąd Najwyższy za poprawne, z ar-
gumentacją przedstawioną powyżej. Co do dowodu osmologicznego
wszelkie rozważania dotyczące także powołanej w apelacji literatury
przedmiotu można pominąć, jako że dowód ten z tego postępowania został
usunięty orzeczeniem Sądu Apelacyjnego.
W końcu obaj obrońcy formułują zarzut przekroczenia przez Sądy
obu instancji granic swobodnej oceny dowodów (art. 7 k.p.k.) i „przerzuce-
nie ciężaru dowodu” winy oskarżonej na obrońców. Argumentacja z tym
związana, zaprezentowana w uzasadnieniach kasacji, jest zupełnie nie-
przekonująca. Wskazywanie „pytań” w treści uzasadnienia Sądu Apelacyj-
nego jest wynikiem niezrozumienia konstrukcji tego dokumentu – w taki
bowiem sposób Sąd ten wyraża spostrzeżenie, że postulowane przez
obronę ustalenie formułowane jest bez wskazania dowodu, który miałby
świadczyć o zaistnieniu określonego faktu. Oczywiste jest bowiem, że
oskarżony ani jego obrońca nie mają obowiązku „udowadniać” niewinności
oskarżonego, ale jeżeli wskazują na zaistnienie określonych faktów muszą
wskazać z czego takie ustalenie ma wynikać – dotyczy to także okoliczno-
ści stanowiących alibi. Natomiast, zapoznanie się z uzasadnieniami orze-
czeń Sądów obu instancji, z odniesieniem do przeprowadzonych w tej
sprawie dowodów, jednoznacznie świadczy o dokonaniu formułowanych
przez nie ocen zgodnie z regułami określonymi w art. 4 i 7 oraz 410 k.p.k.
Brak też jakichkolwiek podstaw do stwierdzenia, że Sąd pierwszej instancji
18
złamał regułę określoną w art. 5 § 2 k.p.k., a Sąd Apelacyjny, z narusze-
niem procedury, takie postąpienie Sądu Okręgowego aprobował. Skoro,
jak to zostało powyżej wywiedzione po raz kolejny, Sąd pierwszej instancji
nie znalazł się w sytuacji zaistnienia wątpliwości, których zasadnie nie miał,
to zasada określona w art. 5 § 2 k.p.k. nie mogła w ogóle mieć zastosowa-
nia. Jak trafnie zostało to przywołane w wystąpieniach prokuratora i pełno-
mocnika oskarżycielki posiłkowej w Sądzie Najwyższym – w tym wypadku
nie chodzi o wątpliwości strony czy jej procesowego przedstawiciela
(obrońcy, pełnomocnika), lecz o wątpliwości organu procesowego (sądu,
prokuratora). (...). nie mogła w ogóle mieć zastosowa-
nia. Jak trafnie zostało to przywołane w wystąpieniach prokuratora i pełno-
mocnika oskarżycielki posiłkowej w Sądzie Najwyższym – w tym wypadku
nie chodzi o wątpliwości strony czy jej procesowego przedstawiciela
(obrońcy, pełnomocnika), lecz o wątpliwości organu procesowego (sądu,
prokuratora). (...)