Wyrok z 3 marca 2021, sygn. II W 109/19
Pokaż pozostałe podstawy prawne (2)
Sygn. akt II W 109/19
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 03 marca 2021 roku
Sąd Rejonowy w Grójcu II Wydział Karny w składzie
Przewodniczący Sędzia Magdalena Sachanowicz – Dusińska
Protokolant Sekretarz sądowy Marlena Dusza
po rozpoznaniu na rozprawie w dniach 02 grudnia 2019 roku, 09 marca i 24 czerwca, 03 września 2020 roku, 17 lutego 2021 roku
sprawy P. K. syna I. i B. z domu J. urodzonego (...) w R.
obwinionego o to, że w dniu 06 stycznia 2019 roku około godziny 15.05 na drodze krajowej (...) w miejscowości W., gmina B., powiat G., województwo (...) kierując pojazdem marki F. (...) o numerze rejestracyjnym (...) nie zastosował się do obowiązującego na drodze ekspresowej ograniczenia prędkości do 120 km/h i prowadząc pojazd z prędkością 144 km/h – przekroczył prędkość o 24 km/h tj. za wykroczenie z art. 92a k.w.
orzeka
I. obwinionego P. K. uznaje za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu przy czym precyzuje, że jechał samochodem marki F. (...) i rozwinął prędkość 142 km/h i czyn ten kwalifikuje z art. 92a k.w. i za to na podstawie art. 92a k.w. w zw. z art. 24 § 1 i 3 k.w. wymierza mu karę 200 (dwustu) złotych grzywny;
II. na podstawie art. 119 § 1 k.p.w. zasądza od obwinionego na rzecz Skarbu Państwa kwotę 3.648,57 zł (trzech tysięcy sześciuset czterdziestu ośmiu złotych i pięćdziesięciu siedmiu groszy) tytułem kosztów sądowych, w tym 30 (trzydziestu) złotych tytułem opłaty określonej w art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 23 czerwca 1973 roku o opłatach w sprawach karnych (Dz.U. z 1983 roku Nr 49, poz. 223 z pózn. zm.).
Sygn. akt II W 109/19
UZASADNIENIE
P. K. został obwiniony o to, że w dniu 06 stycznia 2019 roku około godziny 15.05 na drodze krajowej (...) w miejscowości W., gmina B., powiat G., województwo (...) kierując pojazdem marki F. (...) o numerze rejestracyjnym (...) nie zastosował się do obowiązującego na drodze ekspresowej ograniczenia prędkości do 120 km/h i prowadząc pojazd z prędkością 144 km/h – przekroczył prędkość o 24 km/h tj. za wykroczenie z art. 92a k.w.
Sąd Rejonowy w Grójcu ustalił następujący stan faktyczny
06 stycznia 2019 roku funkcjonariusz policji B. O. pełnił służbę w zakresie kontroli ruchu drogowego na trasie (...) w w miejscowości W.. Patrol policji w porze dziennej dokonywał kontroli ruchu zajmując miejsce na zatoczce służącej do kontroli drogowej m.in. przez (...). Funkcjonariusz policji korzystał z radarowego miernika prędkości ultratyle LTI 20-20. B. O. zna zasady obsługi tego sprzętu. Przed wykorzystaniem sprzętu funkcjonariusz zwyczajowo przeprowadzał tzw. test telegrafisty, który ma na celu weryfikację zbieżności celownika.
Około godziny 15.05 funkcjonariusz policji dokonał pomiaru prędkości pojazdu marki F. (...), którym przemieszczał się P. K.. Kierowca jechał w kierunku R.. Wykonany pomiar wskazał na przekroczenie dopuszczalnej administracyjnie prędkości. W miejscu gdzie dokonywano pomiaru obowiązywała maksymalna prędkość 120 km/h. Tymczasem zaś P. K. przemieszczał się z prędkością 142 km/h czyli o 22 kilometrów za szybko.
Funkcjonariusze zatrzymali kierowcę do kontroli. Kierujący początkowo chciał przyjąć mandat, a potem odmówił jego przyjęcia.
Laserowy przyrząd do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym, jaki posłużył do kontroli posiadał aktualne świadectwo legalizacji.
P. K. ma 58 lat. Jest żonaty. Nie ma nikogo na utrzymaniu. Pracuje jako (...). Deklaruje miesięczny dochód w wysokości 5.000 złotych. Posiada dom o powierzchni 200 metrów, trzy samochody osobowe. Nie leczył się psychiatrycznie, neurologicznie ani odwykowo.
P. K. nie był karany za popełnienie przestępstw.
Sąd Rejonowy w Grójcu ustalił powyższy stan faktyczny w oparciu o dowody, które szczegółowo omówi w poniższej części uzasadnienia, tj.:
- część wyjaśnień P. K. (k. 150)
- zeznania B. O. (k. 173 -175)
- notatkę urzędową (k. 1)
- świadectwo legalizacji ponownej (k. 6) wraz z certyfikatem kalibracji (k. 7)
- świadectwa szkoleń (k. 73, 74, 159, 213 – 217, 241 - 246)
- instrukcję obsługi urządzenia (k. 75 - 95)
- materiał poglądowy w postaci zdjęć (k. 169- 171)
- kopie notatnika służbowego B. O. (k. 183 – 206)
- kopie rejestru pracy przyrządu kontrolno – pomiarowego do pomiaru prędkości (k. 207 – 211)
- opinię z dnia 28 września 2020 roku – Analiza techniczna (k. 250 – 452) wraz z opinią uzupełniającą z dnia 16 lutego 2021 roku – Uzupełnienie (k. 492 – 497, 502 - 512)
P. K. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Wyjaśnił, że pomiar był wykonany niezgodnie z instrukcją obsługi urządzenia. W jego ocenie policjant nie wykorzystał całego dostępnego wyposażenia. Policjant nie korzystał z kolby stabilizującej. Pomiar był wykonany bez statywu, z ręki. Taki pomiar zatem jest niewiarygodny. Przy odległości 250 metrów średnica wiązki lasera wynosi około 70 – 80 centymetrów, a zgodnie z instrukcją urządzenie należy wymierzyć w tablicę, która jest przecież mniejsza i ma wymiary 12 na 52 cm. Ponadto wiązka lasera jest niewidoczna, a to powoduje błąd namierzania pojazdu. Tego dnia jechał w grupie innych pojazdów z maksymalną dopuszczalną prędkością. Był środek dnia, ruch na tej drodze jest zawsze. Wreszcie podniósł, iż urządzenie, jakie posłużyło do pomiaru nie spełnia wymogów określonych prawem. Nie ma bowiem możliwości identyfikacji pojazdu. (k. 150 – 150v).
Stanowisko obwinionego budzi bardzo poważne wątpliwości, nie jest logiczne, ani przekonujące. Jest to jedynie wyraz przyjętej linii obrony, a która polega na próbie kwestionowania wszystkich nawet najmniejszych aspektów kontroli i rejestracji wykroczenia. Kompletna negacja prawie wszystkich okoliczności zdarzenia nie jest jednak przemyślaną linią obrony i niesie pewne wewnętrzne sprzeczności. Zdaniem Sądu albo urządzenie działało niepoprawnie wskutek błędu funkcjonariusza, który mógł mierzyć prędkość w sposób nieprawidłowy, albo nazbyt szeroka wiązka nie mogła trafić w małą tablicę, albo obwiniony jechał w grupie i policjant mógł namierzyć inny pojazd, albo celowano w złą część pojazdu. Oczywistym jest więc, że stanowisko obwinionego w tej części jest zatem niewiarygodne i stanowią wyraz przyjętej przez niego linii obrony.
Obrona w toku procesu przedłożyła zdjęcia, które mają dokumentować nieprawidłowości, o jakich to podnosił obwiniony w swoich wyjaśnieniach. Uwagę Sądu zatem od razu przykuł fakt, że samochód obwinionego na wyposażeniu posiadał kamerę, która to rejestrowała prędkość pojazdu. Niezrozumiałym jest zaniechanie okazania tegoż nagrania i zastąpienie pliku video zdjęciami. Wprawdzie obwiniony nie ma obowiązku dowodzenia swojej niewinności, ani poszukiwania dowodów potwierdzających własne twierdzenia, ale przecież podjął się bardzo zawiłej i szczegółowej obrony. Dostrzegalna jest zatem tutaj wyraźna niekonsekwencja, a z niej Sąd wywodził już wnioski. Jeśli obwiniony jechał w grupie pojazdów, widać je byłoby na nagraniu. Jeśli jechał z prędkością znacznie niższą niż ta jaką wskazało urządzenie (nawet przy uwzględnieniu błędów GPS) widać by to było na nagraniu. Widać byłoby również funkcjonariusza policji, który mierzy urządzeniem z ręki.
Obwiniony nie przedstawił nagrania, a jedynie złożył swoje wyjaśnienia na te okoliczności. Jednakże wyjaśnieniom tym zaprzeczał świadek B. O., który chociażby wskazywał, że kolbę złożył dopiero przed okazaniem kierowcy wyników pomiaru prędkości. Trudno nie dać wiary świadkowi, skoro wg instrukcji kolba faktycznie jest przesuwna.
Obwiniony się nie przyznaje do popełnienia zarzucanego mu czynu, ale w aktach sprawy zebrano materiał dowodowy, który potwierdza zeznania świadka obwinienia, a Sąd dodatkowo jeszcze poczynił sam wnioskowania, które wzmacniają wydźwięk dowodów obwinienia.
Reasumując w tym miejscu tylko część wyjaśnień P. K. zasługiwała na aprobatę. Ostatecznie przecież obwiniony potwierdzał obiektywne okoliczności stanowiące tło wydarzeń, tj. sam fakt kontroli w dacie zdarzenia, fakt poruszania się na trasie (...) samochodem.
W niniejszej sprawie w charakterze świadka wystąpił wspomniany już wcześniej B. O. - funkcjonariusz policji, (k. 173 - 174v) który pełnił służbę krytycznego dnia. Z zeznań świadka wynika, że obwiniony przekroczył prędkość i został zatrzymany. Funkcjonariusz opisał sposób dokonywania pomiaru. Podkreślał, że prędkość mierzy się kierując laser na przednie tablice rejestracyjne. Była to kategoryczne stwierdzenie świadka. Wskazał też, że przechodził różne szkolenia i zna zasady obsługi wszystkich urządzeń pomiarowych. Opisał jak działa to konkretne urządzenie, opisał też jak wykonuje test telegrafisty.
Ustalając stan faktyczny, Sąd oparł się na zeznaniach w/w świadka obwinienia. Jest to przecież funkcjonariusz policji, czyli osoba wykonująca zawód szczególnego zaufania publicznego. B. O. jest osobą obcą wobec obwinionego. Trudno zatem dywagować o jakimkolwiek interesie świadka w rozstrzygnięciu przedmiotowej sprawy. Składanie zaś nieprawdziwych zeznań groziłoby wyjątkowo niekorzystnymi dolegliwościami nie tylko karnymi, ale też społecznymi. Brak jest więc okoliczności mogących podważać wiarygodność jego zeznań. Brak jest też podstaw by przyjmować, że wykonując powierzone obowiązki, był związany w jakiś sposób z obwinionym lub do niego uprzedzony. Brak podstaw do przyjęcia, iż powierzone czynności wykonywał w sposób nieprofesjonalny, niedbały czy wręcz celowo w nieprawidłowy sposób aby narazić obwinionego na odpowiedzialność za wykroczenie. W/w dowód osobowy zatem nie nastręcza żadnych wątpliwości, nie wynika także, aby świadek miał jakikolwiek interes w ewentualnym bezzasadnym obciążaniu osoby obwinionego.
Z zeznań świadka wynika, że pomiaru dokonywał w sposób prawidłowy. Nie celował w bok pojazdu, więc ewentualne supozycje o ślizganiu się promienia lasera należy od razu wykluczyć. Sąd uznał, że funkcjonariusz miał podstawy do zatrzymania obwinionego. Odległość 250 metrów na prostej drodze bynajmniej nie jest tak znaczna, aby policjant nie mógł dostrzec gołym okiem samochód osobowy. Samo zaś urządzenie (wg instrukcji obsługi k. 87v, 88) ma maksymalny zasięg 1220 metrów.
W toku procesu obrona jako ważką okoliczność podkreślała wypowiedź świadka. Faktycznie policjant w trakcie zeznań stwierdził, że pomiar można wykonywać kierując wiązkę lasera na szybę przednią. Zdaniem obrony ma to świadczyć za tym, że w realiach tej konkretnej sprawy tak właśnie się stało. Sąd natomiast ma całkiem odmienne konkluzje. Świadek długo i szczegółowo był przesłuchiwany na rozprawie i jego zeznania były bardzo obszerne. Opisał on bardzo dokładnie urządzenie, którym posługiwał się 06 stycznia 2019 roku. Podał też, że celował w tablicę rejestracyjną. Trzeba jednak przyznać, że wraz z przedłużaniem się czynności przesłuchania, świadek zaczął wykazywać emocje. Obrońca zadając pytania świadkowi był przygotowany, posługiwał się dokumentacją (i miał do tego oczywiście pełne prawo), zadawał jednak trudne, techniczne pytania i każdym pytaniem celował w podważenie wszystkich okoliczności kontroli. Nie można oczywiście krytykować obrońcy za wykonywanie swoich obowiązków, ale przebieg przesłuchania powodował u świadka negatywne odczucia. W pewnym momencie, już w późniejszej fazie zeznań, odpowiadając na pytania obrońcy, świadek stwierdził, że można też kierować wiązkę lasera na szybę. W opinii Sądu to stwierdzenie było niefortunne, nieprzemyślane i podszyte emocjami. Nie neguje ono też prawidłowości kwestionowanego pomiaru ani samej wiedzy świadka na temat urządzenia. Ta jest bowiem obszerna.
B. O. jest doświadczonym funkcjonariuszem policji. Wynika to ze zgromadzonego w aktach sprawy materiału dowodowego. Udokumentowane szkolenia wskazują, że w zakresie kontroli ruchu drogowego szkolił się co najmniej od 1996 roku. Od lat pracuje na odcinku kontroli drogowych. Przechodził różne szkolenia. Tak przykładowo przeszedł szkolenie z zakresu ruchu drogowego kurs podoficerski (k. 73) Nie jest zaś niczyją rzeczą analiza tego z jakim wynikiem kurs ten został ukończony. Ocena końcowa bowiem nie zawsze odzwierciedla stan wiedzy. Truizmem jest przypomnienie, że wiedza ta stale jest szlifowana i doskonalona w praktyce. Funkcjonariusz przeszedł szkolenie też z zakresu obsługi laserowego miernika prędkości TruCam, (k. 74, 212) którego działanie opiera się na podobnych zasadach co Ultralyte. Przeszedł też szkolenie z zakresu obsługi prędkościomierza Videorapid 2 (k. 213, 214) oraz ogólnie z zakresu obsługi videorejestratorów (k. 215). Analizując treść instrukcji obsługi urządzenia i treść zeznań funkcjonariusza policji na pierwsze miejsce wybija to, że oba dowody w swej treści się pokrywają. Świadek wskazywał na teoretyczne możliwości urządzenia, na jego ograniczenia, etc. Bez wątpienia zatem zna on treść instrukcji obsługi. Sąd nie ma wątpliwości, iż funkcjonariusz ma wiedzę jak obsługiwać urządzenie. W toku procesu obrona koncentrowała się na tym, że brak jest dokumentu, który by potwierdzał fakt przebytego szkolenia w zakresie obsługi Ultralyte 20-20. Jak zaś wynika z zeznań funkcjonariusza policji przechodził on szkolenia w zakresu obsługi różnych urządzeń pomiarowych (co ma też potwierdzenie w pozyskanych świadectwach). Przeszedł szkolenie z zakresu TruCam, a według biegłego wiedza z obsługi tego urządzenia pozwala również na korzystanie z Ultralyte 20 – 20. Całkowicie zatem irrelewantne dla sprawy jest to, czy policjant otrzymał jakiś dyplom lub zaświadczenie potwierdzające szkolenie z obsługi akurat tego konkretnego urządzenia. Zna on zasady działania urządzeń i od lat prowadzi kontrolę ruchu drogowego przy użyciu urządzeń pomiarowych. To natomiast, że nie miał on wiedzy co dokładnie oznacza zjawisko „uślizgu promienia” nie oznacza, że policjant nie potrafił obsługiwać prawidłowo urządzenia. Rolą funkcjonariusza policji pracującego w sekcji kontroli drogowej jest wykrywanie wykroczeń, znajomość obsługi powierzonych mu sprzętów. Nie jest natomiast obowiązkowa specjalistyczna wiedza techniczna i znajomość specyficznych terminologii. Funkcjonariusz policji nie musi mieć wiedzy równej biegłemu. Jak też wynika chociażby z opinii biegłego (k. 492v) ta specjalistyczna wiedza nie jest tematem szkoleń.
Jak wreszcie też podkreślone zostało w piśmie skierowanym do tutejszego Sądu przez pracownika Centrum Szkolenia Policji w L. przyrządy kontrolno – pomiarowe używa się zgodnie z instrukcją obsługi i decyzją zatwierdzenia typu. Po zapoznaniu się z instrukcją obsługi przedmiotowego urządzenia jego obsługa bynajmniej nie jest skomplikowana. (por. k. 219v) Z instrukcji obsługi wynika też, że do wykonywania pomiaru tego typu urządzeniem nie są potrzebne zaś jakieś wysoce specjalistyczne umiejętności. W związku z tendencją podważania wyników pomiarów, jaka pojawiła się na tle różnych publikacji w internecie i częściowo w telewizji w 2018 roku, wprowadzono powszechny obowiązek odbycia przeszkolenia. Brak jest jednak konkretnych wymogów z zakresie sposobu szkolenia i jego odbycie nie jest warunkiem legalności kontroli a wyłącznie ma wyeliminować problemy z czynnościami dowodowymi. Natomiast funkcjonariusze Policji są z mocy art. 129 ust. 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 roku Prawo o ruchu drogowym uprawnieni do kontroli ruchu drogowego i nie muszą mieć oddzielnych upoważnień jak funkcjonariusze innych służb wymienionych w art. 129e ust. 1 powołanej ustawy. Przepis zaś art. 129 ust. 2 pkt 9 ustawy Prawo o ruchu drogowym precyzujący uprawnienia ustawowe policjantów przy wykonywaniu kontroli ruchu drogowego stanowi wyraźnie, że policjant jest uprawniony do używania przyrządów kontrolno-pomiarowych, a w szczególności do badania pojazdu, określania jego masy, nacisku osi lub prędkości, stwierdzania naruszenia wymagań ochrony środowiska oraz do stwierdzania stanu trzeźwości kierującego.
Obrona celem weryfikacji zeznań funkcjonariusza – na okoliczność dokumentowania pomiarów prędkości – wnosiła o przeprowadzenie dowodu z notatnika służbowego policjanta z okresu trzy dni przed i po zdarzeniu. Sąd przeprowadził dowód na wniosek obrońcy. Jak zaś wynika z kopii notatnika służbowego (k. 183 - 206) kierowcy zatrzymywani przez B. O. do kontroli drogowej nie negowali pomiarów, nie kwestionowali wyników z urządzenia, przyjmowali mandaty karne. B. O. na przestrzeni tych kilku dni ujawnił 11 wykroczeń drogowych polegających na przekroczeniu prędkości. Spośród 11 – tu kierowców tylko P. K. negował wyniki pomiaru. Gdyby więc rzeczywiście policjant dokonywał pomiaru niezgodnie z instrukcją, z pewnością spotkałby się z częstszą praktyką odmowy przyjęcia mandatu za ujawniane przez siebie wykroczenia.
Za wiarygodnością zeznań B. O. przemawia dodatkowo fakt, iż jego depozycje korelują co do zasady z notatką sporządzoną 06 stycznia 2019 roku (k. 1) oraz zapisami z notatnika służbowego (k. 183 - 206) Podkreślić też należy, iż zeznania świadka nie budzą zastrzeżeń, ponieważ są one zgodne z wiedzą i doświadczeniem życiowym. Znając topografię tej trasy, Sąd nie wątpi, iż w miejscu gdzie miał miejsce pomiar funkcjonariusz miał bardzo dobrą widoczność. Jest to przecież prosty odcinek drogi, a pojazdy nadjeżdżające w kierunku R. są doskonale widoczne. Funkcjonariusz miał zatem możność nieskrępowanego dokonania prawidłowego pomiaru.
Z zeznań funkcjonariusza wynika, iż wiedział jak należy obsługiwać urządzenie, co wyklucza sugerowane możliwości dokonania nieprawidłowego pomiaru. Z tej też racji podnoszony przez obwinionego w toku procesu zarzut, iż Ultralyte nie pozwalał na jednoznaczną identyfikację pojazdu nie miałby in concreto kompletnie żadnego znaczenia. Obwiniony znajdował się niedaleko od patrolu policyjnego, a odległość 250 metrów to dystans, w którym gołym okiem można zidentyfikować samochód, nawet jeśli nie jest jedyny na drodze. Gołym okiem w takiej perspektywie nawet można zidentyfikować człowieka. Jak też wynika z lektury instrukcji obsługi urządzenie jakie posłużyło do kontroli wyposażone jest natomiast w specjalną soczewkę (celownik), który ułatwia obserwację. Wreszcie czym innym jest samodzielna identyfikacja, której żaden przepis od urządzenia nie wymaga, a czym innym umożliwienie identyfikacji - w oparciu o spostrzeżenia funkcjonariusza Policji, który wie, w który pojazd celował. Innymi słowy, to nie samo urządzenie ma wskazać konkretny pojazd, tylko jego konstrukcja ma dać możliwość obsługującej ją osobie wskazanie jednego, konkretnego pojazdu, którego prędkość jest mierzona. Nadto treść instrukcji obsługi przyrządu oraz opis jego funkcjonowania podany przez świadka potwierdza, że właśnie ten laserowy miernik taką identyfikację pojazdu w pełni umożliwia. To wskazanie pojazdu następuje poprzez celownik optyczny w wizjerze, który naprowadza na pojazd obsługujący urządzenie, a identyfikacja danego pojazdu wynika z mechanizmu punktowego naprowadzenia na dany pojazd wiązki laserowej. Na tym polega selektywność identyfikacji mierzonego pojazdu i jego prędkości. Tyle, że w tym konkretnym momencie są to dane dostępne tylko i wyłącznie dla operatora przyrządu.
W tym miejscu w ślad chociażby za Sądem Rejonowym w Chełmie (vide II W 76/20) należy wyrazić ubolewanie nad tym, że także w tej sprawie „obwiniony uległ powszechnej nagonce internetowej, mającej na celu dyskredytowanie urządzenia, która to nagonka opiera się na dowolnych ocenach, nie polegających na prawdzie.”
Podkreślić jeszcze koniecznie należy, iż w aktach sprawy znajdują się dokumenty, które wskazują, iż urządzenie Ultralyte LTI 20-20 100 LR działało prawidłowo w dacie zdarzenia albowiem miało stosowny atest, przeszło ponownie testy legalizacyjne i spełniało wymogi określone rozporządzeniem Ministra Gospodarki z dnia 17 lutego 2014 roku (Dz. U. z dnia 06 marca 2014 roku, poz. 281) W/w dokument nie budzi żadnych zastrzeżeń co do swojej rzetelności, autentyczności, aktualności. Nie był również kwestionowany przez strony postępowania.
Zdaniem Sądu oczywistym jest zatem, że rzeczone urządzenie działa w sposób rzetelny, skoro posiada atest Urzędu Miar. Oznacza to, że spełnia ono wymogi metrologiczne określone w rozporządzeniu Ministra Gospodarki w sprawie wymagań, którym powinny odpowiadać przyrządy do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym, oraz szczegółowego zakresu badań i sprawdzeń wykonywanych podczas prawnej kontroli metrologicznej tych przyrządów pomiarowych, a który to obowiązuje od 31 marca 2014 roku. § 8 ust. 1 pkt 1 i 2 tego rozporządzenia stanowi, że przyrząd bez urządzeń dodatkowych rejestrujących powinien rejestrować wynik pomiaru prędkości oraz datę i co najmniej godzinę i minutę wykonanego pomiaru jak również winien blokować wykonanie pomiaru. Dodatkowo badanie przyrządu podczas jego zatwierdzenia czy legalizacji ponownej obejmuje sprawdzenie kompletności urządzenia, braku uszkodzeń, weryfikację oprogramowania pod kątem zgodności z decyzją oraz kontrolę wartości błędów pomiarów, wykonanych w warunkach znamionowych użytkowania dla co najmniej 10 pomiarów różnych prędkości w zakresie pomiarowym przyrządu dla każdego mierzonego kierunku ruchu pojazdów, nie przekraczają wartości błędów granicznych dopuszczalnych. (por. § 30 rozporządzenia). Skoro cyklicznie powtarzane badania urządzeń w całej Polsce potwierdzają jego zgodność z normami zakreślonymi m.in. przez cytowany przepis, to brak jest podstaw, ażeby deprecjonować radary tego typu, które są urządzeniami zatwierdzonymi przez właściwe jednostki. Gdyby natomiast istotnie urządzenie pomiarowe miało wady utrudniające ich zamierzone użytkowanie Prezes GUM byłby zobligowany do cofnięcia zatwierdzenia typu. Gdyby urządzenie było niezgodne z zatwierdzonym typem lub nie spełniało wymagań metrologicznych też mógłby cofnąć swoją decyzję (por. art. 8g ust. 1 ustawy z dnia 11 maja 2001 roku Prawo o miarach Dz. U. z 2013 roku, poz. 1069 j.t. z późn. zm.). Tak jednak się nie stało. Urządzenie pomiarowe od lat jest zatem urządzeniem legalnym. Jest to zatem urządzenie dowodowe. Racji obwinionego nie dowodzą cytaty cudzych stanowisk, artykuły znalezione w Internecie i opinie. Te nie mają waloru dowodowego.
Charakterystyka działania urządzenia (vide instrukcja czy też sama opinia biegłego) wyklucza przypisanie pomiaru prędkości innemu pojazdowi, niż temu, na którego celownikiem w wizjerze była naprowadzana wiązka laserowa. Ze względu na specyfikę laserowego pomiaru prędkości pojazdów w ruchu mierniki są skuteczne w ściganiu wykroczeń drogowych na każdym rodzaju drogi, niezależnie od liczby pojazdów w zasięgu pomiarów oraz rodzaju zabudowy. Celownik optyczny umożliwia wybór dowolnego celu na drodze, niezależnie od liczby pojazdów oraz pasów ruchu. Czas pomiaru jest niezwykle krótki. Z uwagi na ten krótki czas potrzebny do wykonania skutecznego pomiaru wykluczyć należy, aby w tym czasie mogło realnie dojść do przecięcia wiązki pomiarowej przez inny pojazd. Gdyby tak się jednak stało, to przecież urządzenie ma specjalne zabezpieczenia i w przypadku błędów w ogóle nie zarejestrowałoby w ogóle pomiaru. Brak bowiem jednoznaczności identyfikacji namierzonego obiektu powoduje wyświetlenie błędu pomiarowego. W przypadku wykrycia błędu niezależnie od przyczyn przyrząd wyświetla kod błędu zamiast wyniku pomiaru prędkości.
Bynajmniej nie przekonują też Sądu kazuistycznie przywołane przypadki, w których to inne sądy wydawały orzeczenia uniewinniające kierowców obwinionych o przekroczenie dopuszczalnej prędkości albo uchylały mandaty karne. W systemie prawa stanowionego, nie istnieją precedensy, a sąd jest samodzielny jurysdykcyjnie (vide art. 8 k.p.w. w zw. z art. 8 k.p.k.). Zgodnie ze wskazanymi przepisami sąd karny rozstrzyga przecież samodzielnie zagadnienia faktyczne i prawne oraz nie jest związany rozstrzygnięciem innego sądu lub organu. W toku postępowania obrońca przedstawił materiały, z rozstrzygnięciami oraz materiałami z innych spraw, w których sądy wydały korzystne rozstrzygnięcie dla obwinionych. Nie wykazał przy tym, jakie wspólne elementy wiążące się bezpośrednio z niniejszym postępowaniem (prócz oczywiście zarzutu z art. 92a k.w., poruszania się obwinionych pojazdem mechanicznym po drodze oraz różnych mierników prędkości, którymi była mierzona prędkość) i mają te materiały z przedmiotową sprawą. W jednym przypadku okazano postanowienie o uchyleniu mandatu gdzie pomiaru dokonano urządzeniem radarowym. W dwóch przypadkach chodziło o podobny typ urządzenia, ale bynajmniej niezidentyfikowany co do tożsamości (brak numerów fabrycznych). Ponadto z urzędu wiadomym jest, że w sprawie wyroku Sądu Okręgowego w Zamościu w sprawie II Ka 779/13 i w sprawie II W 3/13 toczącej się przed Sądem Rejonowym w Biłgoraju chodziło o to, że obwiniony poruszał się po drodze jadąc za innym samochodem, a pomiar następował w znacznie większym dystansie. Analizowany stan faktyczny nijak też się ma do sprawy. Można jeszcze zauważyć jedną prawidłowość. Dostarczone przez obronę materiały pochodzą sprzed wielu lat.
Sąd nie podziela interpretacji obrony jakoby to rozporządzenie z dnia 17 lutego 2014 roku ustanawiało dla wszystkich urządzeń wymóg posiadania na wyposażeniu urządzenia sprzętu umożliwiającego identyfikację pojazdu. Obrona taki wniosek opiera na treści § 1 ust. 2 zgodnie z którym, jeśli w rozporządzeniu jest mowa o przyrządzie bez bliższego określenia, należy przez to rozumieć każdy z przyrządów czyli też przyrząd laserowy. Tymczasem przepis § 9 ust. 1 nie posługuje się lapidarnym terminem „przyrząd” ale dookreśla dalej zakres pojęciowy poprzez dodanie słów „z urządzeniami dodatkowymi rejestrującymi”. A zatem zgodnie z zakazem wykładni per non est nie można uznać, że § 9 ust. 1 odwołuje się do wszystkich rodzajów urządzeń. Nie jest to również żaden błąd legislacyjny. Wszak rozporządzenie pozostaje w obrocie prawnym od siedmiu lat. Do chwili nie było nowelizowane, zmieniane, a urządzenia laserowe dalej pozostają urządzeniami dowodowymi. Sąd nie ma wątpliwości co do poprawności takiej właśnie wykładni operatywnej, której dokonał samodzielnie. Jak chociażby argumentował Sąd Rejonowy w Oleśnie w uzasadnieniu do wyroku wydanego w sprawie II W 653/15 „obowiązkowy zakres rejestracji danych z pomiaru dla wszystkich typów przyrządów określa obecnie § 8 ust. 1 rozporządzenia z dnia 17 lutego 2014 roku stanowiący, że powinien być wyświetlony wynik pomiaru prędkości oraz powinno nastąpić zablokowanie wykonania nowego pomiaru do czasu skasowania wykonanego już pomiaru. Obowiązkowy zakres rejestracji nie obejmuje zatem fotografii lub wydruku pojazdu namierzanego. Tylko zatem przyrząd z urządzeniami dodatkowymi rejestrującymi może zawierać rejestrację fotograficzną identyfikującą dany pojazd namierzony.” Tak też chociażby Sąd Rejonowy w Wadowicach w sprawie II W 1348/15 podnosił, że: „pojęcie " wskazanie" nie jest tożsame z pojęciem " identyfikacja".
W ocenie Sądu zatem twierdzenia jakoby to urządzenie Ultralyte miało być użytkowane (powszechnie – przypis Sądu) nielegalnie, nie ma żadnych racjonalnych podstaw prawnych.
Sąd na wniosek obrońcy dopuścił dowód z opinii biegłego W. L., na podstawie której wysnuć należy konstatację, że pomiar został wykonany prawidłowo. Według opinii biegłego kąt pomiaru był dopuszczalny, ponadto zwiększenia kąta powodowałoby zafałszowanie ale akurat polegałoby ono na zaniżeniu prędkości. Biegły w swojej opinii wskazał jeszcze, że urządzenie jakie posłużyło do pomiaru prędkości posiada miernik laserowy, który bardzo dokładnie określa odległość od celu i oblicza prędkość. Ponadto namierzenie pojazdu (tablicy rejestracyjnej i okolic) wyklucza omyłkowy pomiar prędkości pojazdu znajdującego się obok. Analizując opinię biegłego należy dojść do wniosku, iż urządzenie pomiarowe Ultralyte LTI 20-20 jest niezwykle precyzyjnym sprzętem, a dotychczasowe błędy jakie pojawiały się przy pomiarach prędkości, bynajmniej nie są nazbyt częste. Tymczasem z zeznań funkcjonariusza policji wynika, że posiadał on elementarną wiedzę jak obsługiwać urządzenie. Wykonywał test telegrafisty czyli test celownika. Namierzał samochód celując właśnie w okolice tablic rejestracyjnych. Odległość pomiaru też nie wykraczała poza te, które mieściły się w normach. W toku procesu obrona podnosiła argument jakoby to ewentualny brak testu celownika na miejscu zdarzenia mógł mieć jakiekolwiek znaczenie dla sprawy. Z opinii sądowej wynika, że obrona przecenia znaczenie tej czynności na miejscu. Rodzi się pytanie jak sprawnie miałby być przeprowadzany taki test za każdym razem w innym miejscu, bez wcześniejszego określenia odległości.
Stąd też z konkluzji biegłego wynika, że tezy obrony o rzekomym błędnym pomiarze są mało prawdopodobne.
Sąd podzielał opinię biegłego. Spełnia ona kryteria określone w art. 201 k.p.k. do którego to odsyła przepis art. 42 § 1 k.p.w. Opinia jest zupełna, jasna, logiczna, komunikatywna, zrozumiała i nie jest sprzeczna wewnętrznie. Jest niezwykle obszerna, pełna, niezwykle wnikliwa, bardzo szczegółowa i traktuje o wszystkich aspektach związanych ze zdarzeniem. Biegły bardzo szczegółowo analizował każdy możliwy aspekt przebiegu wydarzeń, każdą podnoszoną przez obronę okoliczność. Brał pod uwagę wszystkie zmienne, czynił rozważania w sposób obiektywny, rzeczowy, bezstronny. Sąd nie podziela zarzutu obrony jakoby to biegły dopuścił się personalnego ataku na profesjonalnego pełnomocnika. Zdaniem Sądu zarzut ten poczyniony został wyłącznie z ostrożności procesowej i celuje w osiągnięcie konkretnego celu jakim jest podważenie bezstronności biegłego. Tymczasem zaś pamiętać należy, że powołany biegły to osoba obca dla stron, która nie miała żadnego kontaktu ani z obwinionym ani jego obrońcą. Rozważania zaś biegłego mają wyłącznie merytoryczny charakter i bynajmniej nie stanowią obrazy obrońcy. W zasadzie wszystkie zarzuty do opinii celują oczywiście w jej podważenie, ale nie są w ogóle trafne. Tak chociażby obrońca podnosił, że biegły nie wypowiadał się wystarczająco kategorycznie i używał terminów płynnych. Jakkolwiek jednak jednocześnie dokonywał on bardzo szczegółowych obliczeń, analizy terenu, miejsca etc. Trudno zatem podzielać ten zarzut obrońcy. Podniesiony został też zarzut, iż biegły wytypował miejsce kontroli na podstawie szczątkowych informacji. Jakkolwiek jednak wytypował je całkowicie prawidłowo. W aktach sprawy przecież znajdują się zdjęcia zatoczki (przedłożone przez obronę do akt). Sąd stwierdza, iż jest to właśnie miejsce wskazane w opinii. Sądowi z urzędu wiadomym jest, że jest to miejsce gdzie dokonywany jest pomiar prędkości w miejscowości W.. Na trasie (...) nie ma innego możliwego miejsca postoju radiowozu, bez stworzenia zagrożenia dla bezpieczeństwa w ruchu. Kierunek jazdy jest też prawidłowo określony. Wszak z notatki urzędowej wynika, że obwiniony jechał z kierunku G.. Zarzut obrony jakoby biegły w sposób niedopuszczalny dywagował na okoliczność celu podróży nie ma znaczenia. Przecież nie cel podróży, a sposób podróżowania jest meritum procesu. Obrońca czyni zarzut, iż biegły zgaduje gdzie mógł być zaparkowany radiowóz. Choć wynika to wprost ze zdjęć, to jednak sam fakt zaparkowania pojazdu też nie ma znaczenia dla sprawy. Istotnym jest to, gdzie stał funkcjonariusz wykonujący pomiar. Sąd nie podziela zaś uwag obrońcy jakoby to podwójne założenia co do miejsca, w którym stał policjant implikować winny wyrok uniewinniający. Rolą eksperta jest przedstawienie wszystkich możliwości, a nie wybranie jedynego wariantu jako najbardziej prawdopodobnego. Wnioski zaś biegłego Sąd akurat podziela jako trafne, logiczne i zgodne z wiedzą i doświadczeniem życiowym. Wytypowane miejsca znajdują się od siebie na tyle blisko, że nie ma to szczególnego znaczenia dla sprawy (por. k. 267). Kompletnie zaś niezrozumiałym jest zarzut jakoby to biegły arbitralnie wytypował sobie odległość pomiaru. Przecież odległość 250 metrów wynika wprost ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego. Obrońca też w swych zarzutach traktuje o wytypowanym przez biegłego zakresie możliwej odległości do wykonania pomiaru. Przedział od 50 do ok. 400 metrów wynika zaś z rozważań biegłego a uważna lektura wskazuje, że bynajmniej wytypowany zakres nie jest dowolny. Tak chociażby biegły wskazywał, że urządzenie posiada znacznie większy zasięg, ale z uwagi na ograniczone możliwości postrzegania ma on raczej aspekt teoretyczny. Wskazywał też na wytyczne jakie pojawiają się w związku z użytkowaniem urządzenia. Zdaniem Sądu trudno negować te rozważania. Dodać można marginalnie tylko, że wobec tego teoretyczny zasięg urządzenia nie jest wyłącznie akademicką hipotezą. Skorzystanie ze statywu z pewnością pozwoliłoby na precyzyjny pomiar przy maksymalnej możliwości, oczywiście przy sprzyjających możliwościach osobniczych osoby obsługującej urządzenie. Zarzuty jakoby to biegły nie ustalił miejsca, z którego dokonywano pomiaru, a wobec tego niemożliwym było kolejne ustalenie o sprzyjających warunkach do dokonania pomiaru, także są chybione. Znając topografię miejsca gdzie doszło do ujawnienia wykroczenia trudno uznać, że przesunięcie funkcjonariusza policji z jednego miejsca na inne nie mogło zmienić jego pola widzenia. Obrazują to też zdjęcia znajdujące się w opinii. Miejsce kontroli to prosty i płaski odcinek drogi. Trasa szybkiego ruchu składająca się z dwóch pasów, szerokiego pobocza (pasa awaryjnego), wreszcie prawego pasa do zjazdu. Nie prawdą jest to co podnosi obrońca jakoby to świadek przyznał, że pomiar był wykonany nieprawidłowo bo wiązka lasera skierowana została na szybę czołową pojazdu. Sąd już wskazywał kiedy pojawiła się taka wypowiedź świadka. Świadek opisywał na czym polega prawidłowa obsługa urządzenia, podawał też jak zachowa się urządzenie wycelowane w bok pojazdu. Bynajmniej nie podał, że tym razem celował w szybę. Zeznawał jednoznacznie, że celował w tablicę. Wprost zeznając podkreślał też, że instrukcja nakazuje celować w tablice. Sąd nie podziela uwag obrony w zakresie błędnej konstatacji biegłego co do sposobu wykonania testu celownika. W zeznań świadka B. O. można zrekonstruować to jak test został wykonany. W uzupełniającej opinii biegły też wskazał, że test był wykonany prawidłowo i bynajmniej z instrukcji nie wynika, że ma on być wykonywany na stanowisku kontroli. Sam zaś zarzut obrony opiera się na założeniu, że absolutnie wszystko, każdy aspekt kontroli, każde postąpienie funkcjonariusza (o ile nie udowodniono przeciwnie) jest nieprawidłowe, wadliwe, nierzetelne i nielegalne. Obrona zarzuty do opinii opiera też na tym, że policjant złożył podpórkę urządzenia. Przy czym z zeznań funkcjonariusza policji przecież wynika, że kolba została złożona po wykonanym pomiarze, po to aby w sposób komfortowy okazać wynik pomiaru. Zeznania świadka są natomiast w tym zakresie kompletnie ignorowane.
W opinii biegły dokonał jeszcze analizy prawnej przepisów prawa. Oczywiście to Sąd winien znać prawo i Sąd dał wyraz swoim zapatrywaniom już we wcześniejszych (własnych) rozważaniach. Nie można jednak przyjąć, że biegły nie może wykazać się znajomością przepisów regulujących dziedzinę, w której jest ekspertem. To zaś, że biegły przedstawił w opinii analizę stanu prawnego bynajmniej nie deprecjonuje jego wniosków w pozostałym zakresie co do samej kontroli drogowej. A te przecież są logiczne, przekonujące, zgodne z wiedzą życiową.
Obrona dalej w zarzutach do opinii zakłada, że bezpodstawnie przyjęto, iż urządzenie jakie posłużyło w dniu do kontroli pomiarowej miało błędnie wykonany test celownika albowiem brak w notatce danych na okoliczność numeru fabrycznego urządzenia. Numer fabryczny urządzenia faktycznie nie wynika z treści notatnika służbowego. Wynika natomiast z notatki. Można też zidentyfikować urządzenie albowiem numer ten wynika z dokumentu jakim jest rejestr pracy (k. 207 i następne). Z dokumentu tego też wynika, że zarówno przed, jak i po 06 stycznia 2019 roku urządzenie to służyło do pracy funkcjonariuszy policji. Było ono feralnego dnia też pobrane przez funkcjonariusza policji B. O.. Już tylko z ostrożności, antycypując ewentualne przyszłe zarzuty, warto przypomnieć, że numer fabryczny w książce pracy i świadectwie legalizacji urządzenia jest ten sam.
Wiedza i doświadczenie życiowe pozwalają podzielić opinię, która to notabene została sporządzona przez biegłego sądowego legitymującego się specjalistyczną wiedzą. Część wniosków jakie Sąd czynił samodzielnie, znalazło odzwierciedlenie w opinii (tak chociażby pkt 5 i 6 opinii uzupełniającej).
W toku procesu pojawił się zarzut (na rozprawie głównej i w piśmie procesowym obrońcy – zarzuty do opinii) jakoby to kierowanie wiązki lasera na szybę czołową stanowić miało zagrożenie dla życia i zdrowia kierowcy. Obrońca domagał się od Sądu reakcji i złożenia zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez funkcjonariusza policji. Z uzupełniającej opinii biegłego wynika zaś jednoznacznie, iż zarzut ten jest bezpodstawny. Ponadto w aktach sprawy znajduje się przecież instrukcja urządzenia Ultralyte, z której to wynika, że urządzenie spełnia wymogi rygorystycznej laserowej klasy bezpieczeństwa wzroku i nie istnieje prawie ryzyko związane z bezpośrednim patrzeniem na wiązkę laserową w normalnych warunkach pracy. (k. 78) Stanowisko to nie ma też podparcia w samych wyjaśnieniach oskarżonego. Przecież sam na początku podkreślał, że wiązka jest niewidoczna.
Zdaniem Sądu brak jest podstaw by podważać pomiar urządzenia będącego dowodowym pomiarem prędkości. Brak jest podstaw by podważać kompetencje funkcjonariusza policji, który przecież pełniąc służbę w Wydziale Ruchu Drogowego zna instrukcję obsługi urządzenia, zna co do zasady zalecenia producenta, możliwości techniczne sprzętu. Nie jest zaś podstawą do podważania tych wniosków gołosłowne zaprzeczenie absolutnie wszelkim możliwym okolicznościom przez kierowcę zainteresowanego wynikiem sprawy.
Czyniąc ustalenia Sąd oparł się na dokumentacji zebranej w aktach sprawy. Są to notatka urzędowa, kopie notatnika służbowego, instrukcja obsługi urządzenia, dokumentacja co do przebytych szkoleń funkcjonariusza policji. Dokumentacja ta nie była kwestionowana przez strony, nie budziła żadnych zastrzeżeń ani wątpliwości. Była zbieżna do zeznań funkcjonariusza policji, potwierdzała zasadność tez obwinienia.
Uwagę można jedynie poświęcić jeszcze treści notatnika służbowego. Jak Sąd wskazywał, obrońca wnosił o to, aby zaliczyć w poczet materiału dowodowego nie tylko sam zapis z notatnika z dnia 06 stycznia 2019 roku. Wnosił o to aby sprawdzić przebieg służby z okresu kilku dni. Czynność dowodowa miała potwierdzić albo zaprzeczyć zeznaniom policjanta, który podał, że wskazuje odległość z jakiej wykonywał pomiar. Z notatnika wynika, że taka adnotacja na okoliczność odległości z jakiej wykonano pomiar jest poczyniona tylko w jednym przypadku tj. właśnie kontroli z dnia 06 stycznia 2019 roku. Jednakże z pola widzenia nie można przecież tracić tego, że tylko jeden kierowca odmówił przyjęcia mandatu. Notatka zaś o jakiej mowa w przepisach zarządzenia nr 30 Komendanta Głównego Policji z dnia 22 września 2017 roku zaprojektowana jest z myślą zabezpieczenia dowodów na wypadek odmowy przyjęcia mandatu. Tym samym nie ma potrzeb dokumentowania odległości pomiaru w sytuacji kiedy kierowca przyjmuje mandat.
Materiał zatem zebrany w sprawie jest obciążający. Jest on spójny a także koherentny. Materiał dowodowy pozwala na jednoznaczne i bezsporne ustalenia co do daty i innych okoliczności zdarzenia.
Mając na uwadze powyżej przeprowadzoną analizę materiału dowodowego, Sąd Rejonowy w Grójcu zważył co następuje:
Nie ulega zatem wątpliwości, iż P. K. swoim zachowaniem wypełnił dyspozycję art. 92a k.w., a który to stanowi: kto prowadząc pojazd, nie stosuje się do ograniczenia prędkości określonego ustawą lub znakiem drogowym, podlega karze grzywny.
Krytycznego dnia około godziny 15.05 na trasie (...) w miejscowości W. poruszał się z prędkością 142 km/h (przy uwzględnieniu błędu pomiaru urządzenia na korzyść kierowcy). Tymczasem zgodnie z art. 20 ust. 3 pkt 1 litera b) prędkość dopuszczalna pojazdu lub zespołu pojazdów na drodze ekspresowej wynosi 120 km/h. Kierując pojazdem obwiniony winien dostosować się do obowiązującej prędkości. Przy czym nie zachodziły żadne okoliczności pozwalające na odstępstwo od powyższych ograniczeń. Zdaniem Sądu obwiniony działał umyślnie. Obwiniony posiada prawo jazdy, jest dorosłym i w pełni sprawnym intelektualnie człowiekiem. Doskonale zna obowiązujące normy, a także przepisy na drodze. P. K. wiedział jakie jest ograniczenie na drodze, chociażby nawet z tego względu, że jeździ tą trasą. Zna zatem tą drogę, warunki i ograniczenia administracyjne. Jak sam przyznawał też zna miejsca kontroli. Nie ma wątpliwości, iż wykroczenia dopuścił się działając umyślnie, świadomie i z pełnym rozeznaniem.
Sąd zatem uznał P. K. za winnego popełnienia czynu kwalifikowanego z art. 92a k.w.
Wymierzając karę Sąd kierował się dyrektywami zawartymi w art. 33
i następne k.w. Uwzględniając stopień winy, stopień społecznej szkodliwości oraz granice kary, jakie zakreśla w/w przepis, Sąd zdecydował się na wymierzenie kary grzywny w wymiarze 200 (dwustu) złotych.
Na niekorzyść obwinionego przemawia jego postawa. Nie wykazuje on absolutnie żadnej refleksji, w przedmiocie swojego karygodnego zachowania. Odmowa przyjęcia mandatu implikuje również wniosek o braku skruchy i wykorzystywaniu ponadprzeciętnej (choć błędnej – wynikającej z dezinformacji) wiedzy w zakresie teoretycznych możliwości podważenia pomiaru. Przedmiotem ochrony art. 92a k.w. jest porządek i bezpieczeństwo ruchu drogowego. To, czy jest ono groźne tylko dla porządku ruchu, czy także dla jego bezpieczeństwa, zależne jest m.in. od zakresu tego przekroczenia i warunków ruchu. Może ono prowadzić do groźnych następstw, włącznie z wypadkiem drogowym. Podkreślić należy również, że to właśnie nadmierna prędkość jest najczęstszą przyczyną wypadków. W ocenie Sądu - prędkość jaką osiągnął obwiniony stanowiła dość poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa. Obwiniony poruszał się z dużą prędkością. Sąd musiał również ważyć także aspekt społecznego oddziaływania kary.
Zgodnie z art. 24 § 1 k.w. grzywnę wymierza się w wysokości od 20 do 5 000 złotych. § 3 cytowanego przepisu zaś stanowi, iż wymierzając grzywnę Sąd bierze się pod uwagę dochody sprawcy, jego warunki osobiste i rodzinne, stosunki majątkowe i możliwości zarobkowe. Kara rzędu 200 złotych z uwagi na prędkość przy uwzględnieniu maksymalnej – górnej granicy grzywny, nie jest karą rażącą i niesprawiedliwą. Sąd miał na uwadze tutaj również sytuację rodzinną i majątkową obwinionego. P. K. pracuje, nie ma nikogo na utrzymaniu. Sąd uwzględnił też znaczne możliwości zarobkowe obwinionego, który posiada przecież wykształcenie wyższe.
Zgodnie z art. 118 § 1 pkt 1 k.p.w. wydatki wykładane przez Skarb Państwa lub jednostkę samorządu terytorialnego mają charakter zryczałtowany. Jednakże zryczałtowane wydatki nie obejmują należności biegłych lub instytucji wyznaczonych do wydania opinii. Dlatego też stosownie do art. 119 § 1 k.p.w. biorąc pod uwagę sytuację majątkową obwinionego, jego możliwości zarobkowe Sąd zasądził na rzecz Skarbu Państwa od P. K. kwotę 3.648,57 złotych tytułem kosztów postępowania. Na w/w kwotę składają się zryczałtowane wydatki (§ 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 grudnia 2017 roku Dz.U. 2017 roku, poz. 2467) oraz 30 złotych tytułem opłaty sądowej (art. 3 ust. 1 w zw. z art. 21 ustawy z dnia 23 czerwca 1973 roku o opłatach w sprawach karnych) a także wynagrodzenie za sporządzenie opinii przez biegłego. Zasadą jest bowiem, iż ukarany ponosi ciężary procesu. Zdaniem Sądu nie zachodzą natomiast przesłanki, ażeby odstąpić od w/w zasady. Tak duże koszty procesu były bowiem wynikiem zarzutów jakie stawiał obwiniony.