Uzasadnienie z 6 lipca 2017, sygn. XIV K 620/14
sygn. akt XIV K 620/14
UZASADNIENIE
Na podstawie materiału dowodowego zebranego w sprawie, a ujawnionego na rozprawie głównej, sąd ustalił następujący stan faktyczny:
W nocy z 16 na 17 października 2013 r. Ł. B. przebywał u koleżanki w lokalu położonym przy ul. (...) w W.. Około północy zatelefonował do niego M. K. prosząc o spotkanie. Pokrzywdzony udał się w umówione miejsce – zaparkowany samochód w pobliżu budynku Państwowej Straży Pożarnej przy ul. (...). Kiedy wsiadł do samochodu M. K. zauważył, że zbliżają się do niego mężczyźni - J. K., K. S., M. S. i W. T.. Pokrzywdzony zrozumiał wówczas, iż został zwabiony w zasadzkę – z osobami tymi był skonfliktowany w związku ze wcześniejszą działalnością związaną z produkcją amfetaminy. Widząc zbliżających się mężczyzn pokrzywdzony wysiadł z samochodu M. K. i zaczął uciekać w kierunku budynku straży pożarnej. Napastnicy zaczęli go gonić. Ł. B. udało się dostać na teren straży pożarnej, próbował dostać się do środka budynku, dzwonił do drzwi. Nikt jednak mu nie otworzył. W tym momencie pobiegli do niego napastnicy – J. K., W. T., K. S., M. S. (M. K. pozostał w samochodzie). J. K. ruszył w kierunku Ł. B., wyjął nóż i zamierzył się celem zadania Ł. B. ciosu w kierunku klatki piersiowej. Ł. B. odparł atak, zatrzymując rękę J. K., jednak w wyniku tego uderzenia oskarżonego pokrzywdzony został zraniony w prawą dłoń – powstała rana na powierzchni grzbietowej o długości około 4 cm skutkująca naruszeniem czynności narządu ciała na czas poniżej 7 dni. Następnie Ł. B. był bity przez napastników metalową pałką teleskopową po całym ciele, atakujący przekazywali sobie to narzędzie z rąk do rąk. Ponadto pokrzywdzony był bity pięściami po głowie. Sprawcy schwytali Ł. B. za ramiona, przeciągając go na drugą stronę ulicy (...), w kierunku L. K., gdzie w dalszym ciągu zadawali mu ciosy pałką po całym ciele i bili pięściami. W pewnym momencie J. K. oddalił się celem przyprowadzenia samochodu – planował wywiezienie pokrzywdzonego do innego miejsca. Po chwilowym oddaleniu się oskarżonego z miejsca zdarzenia Ł. B. podjął próbę ucieczki napastnikom w kierunku jednostki straży pożarnej, jednak mężczyźni ponownie dogonili go przed budynkiem i ponownie zaczęli bić. W tym momencie z budynku na zewnątrz wybiegli strażacy, widząc to napastnicy uciekli.
Na miejsce zdarzenia przybyły załogi funkcjonariuszy Policji, którzy niezwłocznie udali się w penetrację terenu w poszukiwaniu sprawców pobicia. Około godziny 00:35, w okolicach ronda przy ul. (...) i ul. (...) funkcjonariusze Policji dokonali zatrzymania W. T., M. S. i K. S.. Przy W. T. ujawniono m.in. metalową pałkę teleskopową, jak również ślady krwi na kurtce, zaś przy M. S. gaz pieprzowy i sekator. M. K. został zatrzymany w dniu 18 października 2013r., zaś J. K. został ujęty dopiero we wrześniu 2014 r. na podstawie listu gończego i postanowienia o tymczasowym aresztowaniu w innej sprawie prowadzonej przeciwko niemu.
W wyniku zdarzenia Ł. B. doznał obrażeń w postaci: ogólnego potłuczenia, urazu głowy, niewielkich ran tłuczonych skóry głowy w okolicy czołowej, ciemieniowej i okolicy oczodołu prawego, rany ciętej powierzchni grzbietowej ręki prawej o długości około 4 cm (skutkującej naruszeniem czynności ciała na okres poniżej 7 dni) oraz licznych śladów uderzeń na skórze grzbietu i kończyn dolnych. Był hospitalizowany w dniu 17 października 2013 r., został wypisany ze szpitala na własne żądanie. Zadawanie ciosów metalową pałką teleskopową po całym ciele, bicie pięściami po głowie, zadawanie ciosów nożem po ręku narażało Ł. B. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub nastąpienia skutków z art. 156 § 1 kk lub art. 157 § 1 kk
powyższy stan faktyczny sąd ustalił na podstawie następujących dowodów: zeznań pokrzywdzonego Ł. B. (k. 31 – 34, 90, 632-637, 781 – 786, z akt XIV K 227/14 k. 744-747, 1282-1284), zeznań świadka P. D. (1) (k. 24 – 25, k. 1007 – 1008), zeznań świadka J. W. (k. 28), zeznań świadka K. O. (k. 29), zeznań świadka K. R. (k. 36), protokołów zatrzymania osoby (k. 2 – 3, 11 – 12, 83, 195), protokołów przeszukania (k. 4 – 6, 19 – 20, 38 – 42, 48 – 51, 172 – 173), protokołów zatrzymania rzeczy (k. 8 – 10, 13 – 15, 18), protokołów oględzin (k. 20 – 23, 35, 73 – 78, 81 – 82, 84), kserokopii dokumentów (k. 57 – 67), dokumentacji medycznej (k. 87 – 89, 384 – 396, 992, 1004, 1036), dokumentacji fotograficznej (k. 174 – 182, 1039 – 1040), opinii (380 – 382), opinii sądowo-lekarskiej (k. 415 – 416, 1077 – 1084, 1077 – 1084, 1133 – 1136, 1146 – 1148, 1186 – 1188 ), kopii aktu oskarżenia (k. 638 – 673), opinii sądowo-psychologicznej (k. 820 – 821), opinii toksykologicznej (k. 833 – 836), informacji z k. 978 akt XIV K 227/14.
Oskarżony J. K. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. W wyjaśnieniach podał (k. 592-593, 734, 783), iż w ogóle nie uczestniczył w zdarzeniu o które jest oskarżony. Twierdził, że nie jest możliwe żeby w nocy z 16 na 17 października 2013 r. brał udział w pobiciu Ł. B. albowiem sam Ł. B. przed Sądem Okręgowym w Warszawie wyjaśniał, że ostatni raz widział się z nim w dniu 13.04.2013 r. Oskarżony utrzymywał, że ostatni raz widział pokrzywdzonego w W. przy ul. (...) w dniu 3.06.2013 r. Wyjaśnił nadto, że dzień 16.10.2013 r. spędził z kolegą R. B., były to urodziny ww., które wyprawiał w wynajmowanym mieszkaniu na G., zaczęły się ok. godz. 19:00, do domu wrócił następnego dnia około godziny 11 – 12. J. K. twierdził, że nie wie dlaczego Ł. B. go pomawia, mimo że pomagał mu po opuszczeniu zakładu karnego, wskazywał, iż pokrzywdzony oszukał M. S. w kwestii rozliczeń za samochód. Nadto oskarżony powoływał się na stan zdrowia (uraz nóg) twierdząc, iż uniemożliwiał on udział w zdarzeniu od które jest oskarżany.
W ocenie sądu wyjaśnienia oskarżonego w których kwestionuje on swoje sprawstwo nie zasługują na wiarę. W odniesieniu do argumentów J. K. już na wstępie należy wskazać, iż pokrzywdzony nie twierdzi, iż w 2013r. oskarżonego widział jedynie w miesiącu kwietniu a wskazuje, iż w kwietniu widział go po raz ostatni przed pobiciem w nocy z 16/17 października 2013r. Zdaniem sądu również stan zdrowia oskarżonego J. K., a w szczególności problemy związane z urazami nóg nie uniemożliwiał oskarżonemu udziału w zdarzeniu będącego przedmiotem postępowania. Z opinii biegłego (k. 1079 – 1084, 1146 – 1148) wynika, że J. K. był w maju 2011 r. hospitalizowany z powodu nacieku zapalnego i ropnia stopy lewej po zaniedbanym zranieniu stopy lewej, wówczas zastosowano leczenie operacyjne. Z kolei w dniu 19 maja 2013 r. miał wypadek motocyklowy, doznał urazu kończyny dolnej prawej, kolana lewego, nadgarstka i ręki prawej z otarciami naskórka. Otrzymał wówczas pierwszą pomoc w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w W., a następnie leczył się w W.. W dniu 27 maja 2013 r. wydano skierowanie na badanie MR w związku z podejrzeniem uszkodzenia więzodłowego stawu kolanowego prawego, przy czym z ostatniego wypisu z dnia 27 czerwca 2013 r. wynika, że J. K. nie wymaga leczenia chirurgicznego. W dniu 24 stycznia 2014 r. został skierowany do poradni ortopedycznej w związku z urazem kolana prawego i uszkodzenia łąkotek. W poprzedzającym to skierowanie badaniu MR z 9.01.2014 r. stwierdzono uszkodzenie łąkotki bocznej prawego stawu kolanowego z oderwaniem jej fragmentu i zmiany chorobowe więzadeł. Z zapisów w książce zdrowia osadzonego wynika, że w dniu 2.09.2014 r. stwierdzono stan po urazie stawu kolanowego prawego w maju 2014r. Zdaniem biegłego w oparciu o dokumentację medyczną nie można wykluczyć, że na skutek urazu z dnia 19 maja 2013 r. doszło do uszkodzenia łąkotkowo-więzadłowego stawu kolanowego prawego, potwierdzonego późniejszymi badaniami diagnostycznymi. Ponieważ schorzenie to może powodować okresowe lub stałe dolegliwości bólowe o różnym nasileniu, nie można wykluczyć, że oskarżony miał w dacie czynu ograniczoną zdolność do poruszania się, w tym biegania przy czym głównym czynnikiem jaki może utrudniać bieganie jest ból, który zależy od indywidualnej odporności danej jednostki. Tym samym, zdaniem sądu, gdyby nawet oskarżony w dacie czynu cierpiał na bóle w znacznym stopniu utrudniające mu szybkie przemieszczanie się (bieganie) nie wykluczało go to z udziału w zajściu zwłaszcza w sytuacji w której współdziała z oskarżonym co najmniej trzech młodych i zdrowych mężczyzn.
Sąd również nie dał wiary twierdzeniom, iż J. K. nie było na miejscu zdarzenia albowiem w tym czasie przebywał na urodzinach u R. B.. Wersję tę co prawda potwierdza w swych zeznaniach sam R. B. oraz w jakimś zakresie pozostali uczestnicy pobicia zrzekając się, iż nie było z nimi J. K., niemniej osoby te, zdaniem sądu, nie są wiarygodne. W sposób ewidentny są oni skonfliktowani z pokrzywdzonym który m. in. relacjonuje ich działalność przestępczą w zakresie produkcji środków odurzających oraz sympatyzują z oskarżonym. Należy zauważyć, iż Ł. B. konsekwentnie wskazuje na udział w zdarzeniu J. K.. Oskarżony zaś nie jest w stanie podać nawet racjonalnego motywu dla którego pokrzywdzony miałby go fałszywie pomawiać. Nadto wersja podawana przez pokrzywdzonego ma wsparcie w szeregu dowodach np. zeznaniach świadka P. D. (2) – potwierdzają one (wbrew relacjom K. S., M. S. i W. T. wskazujących, iż to Ł. B. był stroną atakującą, że wcześniej został pobity itp), iż pokrzywdzony został brutalnie pobity przez grupę kliku mężczyzn, samo zdarzenie miało dwie fazy przed budynkiem straży pożarnej. Również dokumentacja medyczna oraz opinia biegłego z zakresu medycyny potwierdza twierdzenia pokrzywdzonego, iż użyto wobec niego noża którym zadano ranę ciętą ręki – wbrew twierdzeniom pozostałych napastników, iż pokrzywdzony skaleczył dłoń w czasie przechodzenia przez ogrodzenie straży pożarnej. Nadto podawany przez pokrzywdzonego powód pobicia – porachunki związane z produkcją amfetaminy a nie bliżej niesprecyzowane kwestie związane z nabyciem samochodu – jest zgodny z doświadczeniem życiowym zwłaszcza w kontekście dowodów ujawnionych w toczącym się równolegle postępowaniu przez Sądem Okręgowym w Warszawie pod sygn. akt XVIII K 195/14. Zdaniem sądu brak jest jakichkolwiek podstaw do odmowy dania wiary pokrzywdzonemu w jedynie zakresie relacji co do osoby J. K. przy jednoczesnym zaakceptowaniu jego zeznań co do pozostałych współsprawców. Taka ocena, zdaniem sądu, była był wybiórcza, wewnętrznie sprzeczna a przez to jest niedopuszczalna.
Sąd dał wiarę zeznaniom pokrzywdzonego Ł. B. (k. 31 – 34, 90, 632-637, 781 – 786, z akt XIV K 227/14 k. 744-747, 1282-1284). Z zeznań pokrzywdzonego wynika, iż został zwabiony na miejsce zdarzenia przez M. K.. Gdy spotkał się z nim, zauważył iż zbliżają się do niego J. K., K. S., M. S. i W. T.. Widząc ich i przeczuwając, iż grozi mu niebezpieczeństwo, zaczął uciekać w kierunku budynku straży pożarnej. Mężczyźni, poza M. K., zaczęli go gonić. Pokrzywdzony próbował uzyskać w budynku straży pożarnej pomoc jednak nikt mu nie otworzył. Napastnicy go otoczyli i odciągnęli od budynku straży pożarnej. Oskarżony J. K. wyjął nóż i próbował nim zadać pokrzywdzonemu cios, ten jednak zasłonił się ręką na skutek czego powstała rana cięta. Potem napastnicy zaczęli go bić pałką teleskopową po całym ciele – bili J. K., K. S., M. S. i W. T.. W pewnym momencie oskarżony powiedział, że idzie po samochód a pokrzywdzony już „nie wróci do domu” po czym oddalił się. Po chwili pokrzywdzonemu udało się wyrwać napastnikom i ponownie uciekł w kierunku budynku straży pożarnej. Napastnicy ruszyli za nim, ponownie go dogonili w okolicach budynku i ponownie zaczęli go bić. W tym momencie jednak z budynku wyszli strażacy, widząc ich napastnicy uciekli. Jako powody napaści pokrzywdzony wskazywał, iż współudział z napastnikami w grupie przestępczej zajmującej się produkcją i handlem amfetaminą oraz, iż doszło między nimi do konfliktu związanego z podziałem pieniędzy oraz został posądzony o kradzież 20 litrów (...) prekursora do produkcji amfetaminy.
Z zeznań świadka P. D. (1) – funkcjonariusza Państwowej Straży Pożarnej - (k. 24 – 25, k. 1007 – 1008) wynika, iż tuż po północy 16/17października 2013r. pełniąc dyżur w jednostce przy ul. (...) w W. usłyszał dzwonek do bramy głównej. Zauważył wówczas grupę – około 6 osób – przy czym jedna z nich chciała uciec a pozostali jej to uniemożliwiali, trzymali, szarpali, odciągnęli od budynku straży po czym zaczęli go bić metalowymi pałkami a następnie zaczęli się oddalać prowadząc z sobą pokrzywdzonego. Świadek zadzwonił po policję. Po upływie około 3 minut grupa powróciła, pokrzywdzony nadal był bity. Świadek ponownie wezwał policję a następnie wraz z innymi funkcjonariuszami straży pożarnej wybiegł z budynku. Widząc to sprawcy pobicia zaczęli uciekać.
Zeznania pokrzywdzonego oraz świadka P. D. (1) są spójne, logiczne i nie zawierają sprzeczności, które dyskredytowałyby ich moc dowodową. Zeznania w miarę precyzyjnie opisują przebieg zdarzenia, a nadto znajdują potwierdzenie w pozostałym materiale dowodowym ujawnionym w sprawie, a w szczególności z dokumentacją medyczną i opiniami biegłych. Wskazać należy, że zarówno zeznania pokrzywdzonego, jak i świadka, cechuje szczegółowość biorąc pod uwagę dynamikę przebiegu zdarzenia, jego późną porę oraz możliwości obserwacyjne. Pokrzywdzony przy tym w sposób jednoznaczny podał tożsamość wszystkich napastników, w tym od samego początku oskarżonego J. K., oraz opisał jego udział w zdarzeniu.
Zeznania pokrzywdzonego potwierdzają relacje świadka P. D. (1), który przez okno w budynku straży pożarnej obserwował fragmenty zajścia – twierdził, że widział jak grupa osób zaatakowała Ł. B., biła go po ciele metalowymi pałkami, a zdarzenie składało się z dwóch faz. Zeznania tego świadka są wartościowym materiałem dowodowym, również dlatego, że w odróżnieniu od pozostałych świadków, w szczególności współsprawców pochodzą od osoby bezstronnej, obiektywnej i nie zamieszanej w konflikt, a nadto w żaden sposób nie związanej z oskarżonym i nie mającej interesu w obciążaniu go.
Odnosząc się do zeznań pokrzywdzonego sąd zwraca także uwagę, że biegły w wydanej opinii sądowo-psychologicznej (k. 820 – 821) jednoznacznie wskazał, że Ł. B. ma zachowaną prawidłową zdolność spostrzegania, zapamiętywania i odtwarzania spostrzeżeń zaś biegły z zakresu toksykologii, na podstawie wyników badania krwi Ł. B. dokonanej po hospitalizacji pokrzywdzonego w szpitalu (opinia k. 833 – 836) stwierdził, iż w organizmie pokrzywdzonego nie stwierdzono jakiegokolwiek środka lub substancji odurzającej czy też alkoholu etylowego. W organizmie Ł. B. nie znajdowały się żadne substancje które mogłyby mieć wpływ na zdolność postrzegania i zapamiętywania przez świadka w czasie zdarzenia. Badanie wykazało jedynie wzrost aktywności kinazy kereatynowej (CK) i jej izoenzymu CK-MB mogła być następstwem rabdomiolizy spowodowanej np. wzmożoną aktywnością fizyczną co jest naturalne w sytuacji podjęcia przez pokrzywdzonego próby ucieczki.
Podkreślić należy, że zeznania pokrzywdzonego, w tym co do sprawstwa oskarżonego, pozostawały konsekwentne w toku całego postępowania, a ponadto posiadały potwierdzenie w obiektywnych i niekwestionowanych dowodach z dokumentów w postaci dokumentacji medycznej obrazującej obrażenia doznane przez Ł. B. oraz wydanej na jej podstawie opinii biegłego z zakresu medycyny, z której wynika, że obrażenia odniesione przez Ł. B. mogły powstać w okolicznościach przez niego podanych, a co więcej, że stanowią skutki o jakich mowa w art. 157 § 2 kk. Sąd ma na uwadze, że zakres obrażeń pokrzywdzonego Ł. B. pokrywa się z przedstawioną przez niego wersją zdarzeń, a to w szczególności w zakresie narzędzi, których użyli sprawcy pobicia. Okoliczności podane przez pokrzywdzonego odpowiadają obrażeniom ciała jakie odniósł (protokół oględzin k. 35; dokumentacja medyczna k. 87 – 89, 384 – 396; dokumentacja fotograficzna k. 174; opinia sądowo-lekarska k. 415 – 416, 1077 – 1084). I tak sąd zauważa, że wskazywane przez pokrzywdzonego ciosy, jakich miał doznać podczas pobicia mają swoje odzwierciedlenie w doznanych obrażeniach, co wskazuje, że powstały na skutek okoliczności opisanych przez pokrzywdzonego i świadka P. D. (1). Kwestia podnoszona przez Ł. B. jakoby J. K. podczas zajścia posługiwał się nożem została potwierdzona w opinii biegłego (k. 1077 – 1084). Wskazać należy, że istotnie tego narzędzia przestępstwa nie ujawniono w toku postępowania, niemniej należy mieć na uwadze, że o ile ustalono, że sprawcy zajścia przekazywali sobie pałkę teleskopową, o tyle pokrzywdzony jednoznacznie zeznał, że noża używał jedynie J. K., który mierząc w klatkę piersiową Ł. B. – ranił go w rękę, zaś biorąc pod uwagę, że J. K. nie został zatrzymany bezpośrednio na miejscu zdarzenia, bowiem oddalił się z grupy przed przyjazdem funkcjonariuszy policji, brak ujawnienia tego narzędzia jest w pełni zrozumiały. W wyniku pobicia wystąpiły u pokrzywdzonego typowe obrażenia ciała w postaci: ogólnych potłuczeń, urazu głowy, ran tłuczonych skóry głowy w okolicach czołowej, ciemieniowej i okolicy oczodołu prawego, rany ciętej powierzchni grzbietowej ręki prawej w rzucie I, II, III kości śródręcza o długości około 4 cm, licznych śladów uderzeń na skórze grzbietu i kończyn dolnych. Biegły w wydanej opinii w sposób jednoznaczny wskazał, że rana na ręce opisana jest jako rana cięta, powstała na skutek działanie ostrego narzędzia, mógł to być nóż lub inne podobne narzędzie ostre a nie mogła powstać w wyniku dynamicznego kontaktu ręki pokrzywdzonego z kończystym zakończeniem metalowej sztachety ogrodzenia jednostki straży pożarnej, ponieważ w rezultacie takiego kontaktu powstałaby rana szarpana, a nie cięta (opinia k. 1079 – 1084). Co więcej zdaniem biegłego ta rana pokrzywdzonego – ma typowy charakter obronny, wynikająca z bronienia się przed ciosem (opinia ustna uzupełniająca k. 1146 – 1148). Powyższe potwierdza wiarygodność zeznań Ł. B., że J. K. zadał mu cios nożem, zaś rana nie powstała podczas przeskakiwania przez ogrodzenie.
Odnosząc się do oceny zeznań (i wyjaśnień) pozostałych współsprawców pobicia pokrzywdzonego - świadków: W. T., K. S., M. S. i M. K., zdaniem sądu, prezentowana w nich jest nieprawdziwa koncepcja w której to albo pokrzywdzony uznawany jest za napastnika, a oni sami z pobiciem Ł. B. albo nie mają nic wspólnego lub też niewiele, albo na miejscu zdarzenia byli jedynie przypadkowo, albo też nie było żadnego pobicia Ł. B. gdyż, jak go spotkali to pokrzywdzony był już pobity a oni co najwyżej go szarpali. Ww. również podają, iż na miejscu zdarzenia nie było J. K..
I tak, świadek M. S. podał (k. 118 – 119, 167, 888 – 890, 923), że J. K. nie było na miejscu zdarzenia. Był tylko świadek, W. T., K. S. i M. K., przy czym ten ostatni nie widział zdarzenia. Podłożem konfliktu była sprzedaż samochodu przez świadka pokrzywdzonemu, za który to nie otrzymał zapłaty. Tego dnia wybierał się wraz z W. T. na urodziny do R. B., po drodze postanowił się spotkać z Ł. B., zaś kiedy przyjechali na miejsce zdarzenia, to Ł. B. był już poobijany i czekał na nich z gumowym młotkiem więc doszło do przepychanki. A następnie zostali zatrzymani. Z kolei K. S. znalazł się tam przypadkiem i oddalił się jak tylko zobaczył szarpaninę.
Świadek W. T. zeznał (k. 102 – 104, 149, 960 – 963, z akt XIV K 227/14 k. 673-675, 911, 965), że w zdarzeniu nie brał udział J. K.. Jako tło zajścia podał rozliczenie za samochód między M. S. a Ł. B.. Przy czym ten świadek podał, że to M. S. dowiedział się gdzie znajduje się pokrzywdzony i tam razem pojechali. Znamienne, że W. T., który, jak twierdzi, wspólnie M. S. podjechał na miejsce spotkania, nie odnotował faktu pozostawania już wtedy przez pokrzywdzonego w stanie po pobiciu. Przeciwnie, zeznał, że widział jak Ł. B. jeździ samochodem, po czym wsiadł do samochodu M. K., zaś jak podeszli, to wysiadł, przeskoczył przez ogrodzenie (wówczas skaleczył sobie rękę) i uciekł pod okienko straży. Wówczas świadek dogonił pokrzywdzonego i przekazał mu, że M. S. chce z nim porozmawiać, w tym momencie Ł. B. zaatakował go młotkiem, a świadek „w obronie” wyciągnął pałkę teleskopową, którą zaczął uderzać w młotek, aż pękł, a następnie uderzał pokrzywdzonego w okolice klatki piersiowej – brzucha. Gdy postanowili odejść – zatrzymała ich policja. Sąd wskazuje, że już same tylko zeznania świadka M. S. i W. T. wykluczają się co do istotnych kwestii. Nadto, świadek W. T. podał, że z K. S. przyjechali samochodem, podczas gdy M. S. wskazywał na przypadkową obecność K. S. w pobliżu miejsca zdarzenia. Wskazać przy tym należy, że świadek W. T. składając wyjaśnienia w sprawie XIV K 227/14 podał, że na miejscu zdarzenia był wyłącznie z M. S., przy czym ten stał z boku. Przy takiej wersji zdarzeń należałoby uznać, że Ł. B. nie jest w istocie ofiarą, a napastnikiem, gdyż to on rozpoczął zadawanie ciosów, zaś w całym zdarzeniu brał udział wyłącznie Ł. B. i W. T., co stoi w oczywistej sprzeczności z zeznaniami świadka P. D. (1) (zeznającego iż pokrzywdzony został pobity przez około 5-6 grupę napastników) i samego pokrzywdzonego, nadto okoliczności zranienia się pokrzywdzonego w dłoń, podawane przez świadka, zostały wykluczone opinią biegłego lekarza.
Analizując zeznania świadka K. S. (k. 110, 150, 1005 – 1007) przyjmując wersję podaną przez świadka należało dojść do wniosku, że całkowitym i niefortunnym zbiegiem okoliczności znalazł się właśnie tego dnia na miejscu zdarzenia, bowiem wracał właśnie z wyścigów, zamierzał iść na stację benzynową, zaś w wyniku zamieszania przy budynku straży, zatrzymała go Policja. Niemniej, zupełnie przy okazji dostrzegł, że Ł. B. posiada młotek, J. K. nie było wśród obecnych, jednakże akurat wówczas dzwonił do niego, chcąc się z nim spotkać. Świadek przy tym zeznał, że zamieszanie widział z drugiej strony ulicy i tak naprawdę nie widział co się stało i kto kogo uderzył. Jednocześnie sąd zauważa, że na posiedzeniu w przedmiocie wniosku o zastosowanie w stosunku do K. S. tymczasowego aresztowania wyjaśnił on, że został „wydzwoniony” przez J. K., na miejscu był M. S. i W. T., zaś w samochodzie siedzieli Ł. B. z M. K.. Oceniając wiarygodność zeznań świadka sąd wskazuje na ww. sprzeczności w zeznaniach na poszczególnych etapach postępowania, istotnym również jest, że niewiarygodną wersją jest całkowity przypadek, który w konsekwencji podprowadził do jego zatrzymania.
Świadek M. K. jako oskarżony w sprawie o sygn. akt XIV K 227/14 odmówił składania zeznań w niniejszej sprawie (k. 1148), potwierdzając wyjaśnienia z k 158, kiedy to na posiedzeniu w przedmiocie wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania podał, że istotnie umówił się z Ł. B., jednakże to on czuje się ofiarą, bowiem kiedy Ł. B. wybiegł z samochodu i przeskoczył przez ogrodzenie, ktoś założył mu kaptur na głowę, wywlókł z samochodu, położył na ziemię i zadał ciosy. Ta z kolei wersja wydarzeń w żaden sposób nie przystaje z wersjami pozostałych świadków. Nadto należy, że na rozprawie przed sądem w sprawie XIV 227/14 w dniu 23 października 2014 r. M. K. przyznał, iż w dniu zdarzenia umówił się telefonicznie z Ł. B. na spotkanie. Oskarżony wyjaśnił, iż po tym jak Ł. B. opuścił samochód, nie wiedział już co się dzieje, wysiadł z auta i oddalił się do pobliskiej budki z automatami. Zdaniem sądu świadek ten alienuje się od swoje roli w zdarzeniu która polegała na zwabieniu pokrzywdzonego („wydzwonieniu”) na miejsce zdarzenia.
W ocenie sądu relacje świadków W. T., M. S. i K. S. nie zasługują na wiarę. Świadkowie prezentowali różne, częściowo sprzeczne wersje zdarzeń, w jednym będąc zgodni – że wśród nich nie było J. K.. Zdaniem sądu świadkowie, mając na uwadze, że w innym postępowaniu byli oskarżonymi w tej samej sprawie podjęli próbę nie tylko umniejszania swoich ról, ale także, z uwagi na fakt bliskiej znajomości z J. K., dążyli do zapewnienia bezkarności oskarżonemu.
Świadek R. B. – kolega oskarżonego – w swych zeznaniach (k. 958-959), potwierdził obecność oskarżonego J. K. na swoich urodzinach w czasie w którym było zdarzenie będące przedmiotem postępowania. W ocenie sądu zeznania ww. świadka nie zasługują na wiarę i stanowią chęć zapewnienia tzw. alibi oskarżonemu z którym świadek sympatyzuje.
Zdaniem sądu zeznania W. J. (k. 959 – 960, z akt XIV K 227/14 k. 1133-1134) nie mają znaczenia dla sprawy. Nie była ona bowiem bezpośrednim świadkiem zdarzenia, a wiedzę na ten temat czerpała wyłącznie z informacji rzekomo przekazanych jej przez pokrzywdzonego Ł. B., sama bowiem zeznała, że o pobiciu pokrzywdzonego posiada wiedzę wyłącznie od niego. W tym stanie rzeczy relacje świadka nie mogą w żaden sposób zastąpić relacji samego Ł. B. składanych przed sądem jako zeznania lub wyjaśnienia.
Za w pełni wiarygodne sąd uznał zeznania interweniujących funkcjonariuszy Policji J. W. (k. 28) i K. O. (k. 29). W swoich relacjach szczegółowo opisali oni powód interwencji, okoliczności zatrzymania oskarżonych oraz przebieg i wyniki przeprowadzonych w stosunku do oskarżonych czynności. Analogicznie sąd odniósł się do zeznań świadka K. R. (k. 36), która w dniu zdarzenia pełniła dyżur w Szpitalu MSWiA i udzielała oskarżonemu pomocy medycznej. W swoich zeznaniach świadek ograniczyła się do opisu odniesionych przez Ł. B. obrażeń. Jej relacje pozostawały natomiast w zgodzie z protokołem oględzin pokrzywdzonego, dokumentacją lekarską oraz opiniami sądowo-lekarskimi.
Za wiarygodne sąd uznał dowody w postaci opinii sądowo-lekarskiej (k. 415 – 416, 1077 – 1084, k. 1146 – 1148, 1186 – 1188), opinii sądowo-psychologicznej (k. 820 – 821), opinii toksykologicznej (k. 833 – 836), W ocenie sądu biegli wykonali je w sposób rzetelny i z dużą starannością, szczegółowo uzasadnili. Opinie są zrozumiałe, jasne, pełne, rzeczowe, zostały sporządzone przez doświadczonych specjalistów. Nadto opinie te odpowiadają wszelkim wymogom prawnym i formalnym, jak również nie zawierają elementów, które podważałyby jej wiarygodność. Zarówno same opinie, jak również kompetencje biegłych nie zostały skutecznie zakwestionowane.
Analizując ustalony wyżej stan faktyczny, w świetle wyżej przedstawionej oceny zgromadzonych dowodów sąd doszedł do przekonania, że zachowanie J. K. wypełniło znamiona występku z art. 159 kk w zb. z art. 157 § 2 kk w zw. z art. 11 § 2 kk. Pouczenie o możliwości zmiany kwalifikacji sąd dokonał na rozprawie w dniu 20.02.2017r. (k. 1149). Po pouczeniu prokurator oświadczył, iż obejmuje ściganiem z urzędu skutek z art. 157 § 2 kk.
Zgodnie z treścią z art. 158 § 1 kk karany jest udziale w bójce lub pobiciu które stwarza określone niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego. Należy wskazać, iż przez pobicie należy rozumieć czynną napaść przynajmniej dwóch osób na jedną osobę. W odróżnieniu od bójki, w wypadku pobicia można jednoznacznie wskazać na atakujących i broniącego się. Odpowiedzialności podlega ten, kto bierze udział w pobiciu, w którym naraża się człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego lub średniego uszczerbku na zdrowiu – zdarzeniu, którego intensywność i agresywność stwarza poważne zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego, wymagane jest ustalenia realności niebezpieczeństwa wystąpienia skutków wskazanych w tym przepisie, na co mogą wskazywać ustalone w konkretnym przypadku okoliczności zajścia - sposób zadawania uderzeń, ich siła, kierunek i umiejscowienie uderzeń (wyrok SA w Lublinie, z dn. 28.02.02 r., sygn. akt II Aka 281/01). Znamię udziału w pobiciu wypełnia nie tylko zadawanie ciosów, lecz także wszelkie inne formy zachowania, które w zbiorowym działaniu przyczyniają się do niebezpiecznego charakteru zajścia - „udziałem w pobiciu jest każda forma kierowanego wolą udziału w grupie napastniczej, bowiem obecność każdego jej uczestnika zwiększa przewagę napastników i przez to ułatwia im dokonanie pobicia, zadawanie razów, a wzmaga niebezpieczeństwo nastąpienia skutków w zdrowiu ofiar. Rozmaitość form zachowania, aktywność każdego z uczestników, zadawane razy, ich ilość i skutki mają znaczenie dla oznaczenia stopnia winy każdego z nich, więc i kary, ale nie są one znamienne dla bytu tego przestępstwa" (wyrok SA w Krakowie z 01.03.2001 r., sygn. akt II AKa 227/00). Odpowiedzialność za udział w pobiciu ma bowiem charakter wspólnej odpowiedzialności za następstwa działania, co stanowi odstępstwo od zasady indywidualizacji odpowiedzialności karnej. Sprawcy odpowiadają niezależnie od tego, czy można ustalić, który z nich spowodował konkretne następstwa, ale pod warunkiem, że każdy możliwość ich nastąpienia przewidywał albo mógł przewidzieć” (por postanowienie SN z dn. 22.04.2009 r., sygn. akt IV KK 14/09). Udział w pobiciu jest przestępstwem umyślnym, które wymaga zamiaru bezpośredniego co do samego uczestnictwa w zajściu, natomiast znamię jego niebezpiecznego charakteru (tj. narażenia życia lub zdrowia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo) może być objęte zamiarem ewentualnym ( por. wyrok SN z dn. 07.04.1975 r., sygn. akt II KRN 10/75).
Przestępstwo zaś z art. 159 kk jest kwalifikowane ze względu na stosowanie przez sprawcę niebezpiecznych przedmiotów, które znacznie podnoszą ryzyko wywołania poważnych skutków. Ustawodawca umieszcza w dyspozycji słowo "używa", przez co należy rozumieć, że chodzi nie o demonstrowanie tych przedmiotów, tylko o zadawanie nimi ciosów - na podstawie art. 159 kk odpowiada tylko ten spośród uczestników bójki lub pobicia, który biorąc udział w takim zajściu używa broni palnej, noża lub innego podobnie niebezpiecznego przedmiotu, a nie inna osoba biorąca w nim udział. Podmiotem przestępstwa z art. 159 kk może być – w odróżnieniu od przestępstwa z art. 158 kk – nie każdy uczestnik bójki lub pobicia, ale tylko taki, który używa broni palnej, noża lub innego niebezpiecznego przedmiotu. Przy tym należy wskazać, że przepis art. 159 kk pochłania w całości znamiona przestępstwa przewidzianego w art. 158 § 1 kk; innymi słowy występek z art. 159 kk pozostaje w zbiegu pozornym (pomijalnym) z występkiem z art. 158 § 1 kk, bo każda bójka lub pobicie z użyciem niebezpiecznego przedmiotu z art. 159 kk mieści w swym zakresie wzięcie udziału w bójce lub pobiciu z art. 158 § 1 kk (por. wyrok SN z 30 września 1977 r., IV KR 183/77).
Zgodnie zaś z brzmieniem przepisu art. 157 § 2 kk odpowiedzialności karnej za stypizowane w nim przestępstwo określane w literaturze spowodowaniem „lekkiego” uszczerbku na zdrowiu podlega ten, kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający nie dłużej niż 7 dni.
W ustalonym stanie faktycznym oskarżony J. K. w nocy z 16 na 17 października 2013r. w W., działając wspólnie i w porozumieniu z W. T., K. S., M. S. oraz M. K. dokonali pobicia Ł. B.. W trakcie zdarzenia napastnicy używali wobec pokrzywdzonego metalowej pałki teleskopowej bijąc nią pokrzywdzonego po całym ciele oraz zadając ciosy pięściami, w tym również po głowie. Dodatkowo J. K. w czasie zdarzenia używał noża zadając nim cios i raniąc Ł. B. w prawą dłoń w wyniku czego powstała rana strony grzbietowej o długości około 4 centymetrów powodująca naruszenie narządu ciała na czas poniżej 7 dni.
W ocenie sądu sposób działania sprawców narażał pokrzywdzonego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub nastąpienia skutków z art. 156 § 1 kk lub art. 157 § 1 kk. Zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem (por. postanowienie SN z dnia 28.12.2001r. sygn.. V KKN 336/00) sposób zadawania przez sprawców razów (bicie pięścią po głowie, kopanie nogami po całym ciele, w tym również w rejon głowy), stanowi sposób działania, który naraża pokrzywdzonego na bezpośrednie niebezpieczeństwo nastąpienia skutku określonego co najmniej w art. 156 § 1 kk - skutkiem relewantnym dla tego typu przestępstwa jest bowiem już samo tylko narażenie pokrzywdzonego na uszczerbek na zdrowiu w znaczeniu, o którym mowa w art. 157 § 1 KK lub narażenie go na dalej idące niebezpieczeństwo (tj. uszczerbku określonego w art. 156 § 1 KK lub nawet utraty życia). Powszechnie wiadomo (z doświadczenia życiowego) że nawet jedno mocne uderzenie lub kopnięcie w głowę, klatkę piersiową czy brzuch może spowodować poważne obrażenia ciała i śmierć ofiary (por. wyrok SA w Lublinie z dnia 24.09.2009r. sygn. II AKa 148/09, podobnie wyrok SN z dnia 18.03.2009r. sygn. IV KK 375/08, podobnie wyrok SA w Szczecinie z dnia 20.05.2008r. sygn. II AKa 55/08, podobnie wyrok SA w Katowicach z dnia 15.11.2006r. sygn. II AKa 328/06, podobnie wyrok SA w Lublinie z dnia 16.06.2006r. sygn. II AKa 166/06). Należy również wskazać, iż sam biegły z zakresu medycyny w ustnej opinii uzupełniającej składanej na rozprawie m. in. wskazywał (k. 1146 – 1148), że bicie teleskopową pałką po kończynach może doprowadzić do złamania nogi, zaś uderzanie po głowie – do złamania kości czaszki ze zgłębieniem, co może doprowadzić do krwiaka przymózgowego. Nadto, użycie tego przedmiotu z reguły prowadzi do złamania kości długich czy przedramion i ramion, zaś uderzanie po grzbiecie – złamanie żeber, co zależy do stopnia siły ciosu. Samo zadanie ciosu nożem w dłoń wiązało się z niebezpieczeństwem uszkodzenia ścięgien prostownika palców w sytuacji powstania głębszej rany.
Przy wymiarze kary sąd kierował się dyrektywami określonymi w art. 53 § 1 i 2 k.k.
Oskarżony J. K. ma 42 lata. Posiada wykształcenie zawodowe, przed osadzeniem w areszcie śledczym utrzymywał się z pracy w warsztacie samochodowym, osiągając z tego tytułu dochód w deklarowanej wysokości 3.500 zł. Jest żonaty, na utrzymaniu posiada dwoje dzieci w wieku 20 i 5 lat. W przeszłości był wielokrotnie karany (k. 1073-1074). Aktualnie jest tymczasowo aresztowany, pozostając do dyspozycji Sądu Apelacyjnego w Warszawie.
Czyn z art. 159 kk zagrożony jest karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
W ocenie sądu stopień winy oskarżonego jest znaczny. Działał on z winy umyślnej, w zamiarze bezpośrednim, działanie oskarżonego było wcześniej zaplanowane o czym jednoznacznie świadczy jego przebieg.
Stopień społecznej szkodliwości popełnionego przez oskarżonego czynu sąd również uznał za bardzo wysoki, mając na uwadze rodzaj naruszonego przez niego dobra, postać zamiaru, motywację, jak również okoliczności popełnienia czynu. Oskarżony działał wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami. Nie ulega wątpliwości, że zachowanie oskarżonego wzbudza silną społeczną dezaprobatę. Skierowane jest przeciwko jednemu z podstawowych dóbr chronionych prawem jakim jest życie i zdrowie ludzkie, a więc przeciwko dobru, które w gradacji dóbr chronionych prawem usytuowane jest najwyżej. Faktem jest, iż należy uznać za okoliczności łagodzące, iż doznane przez pokrzywdzonego obrażenia ciała nie okazały się szczególnie groźne dla jego życia i zdrowia jak również to, iż użycie w trakcie zdarzenia przez oskarżonego noża nie skutkowało powstaniem na ciele pokrzywdzonego ran szczególnie niebezpiecznych dla zdrowia.
Jednocześnie dotychczasowy sposób życia oskarżonego, w tym wielokrotna karalność, nie pozwala na przyjęcie pozytywnej prognozy kryminologicznej, pozwalającej na rozważenie stosowania dobrodziejstwa warunkowego zawieszenia wykonania kary. Te wszystkie okoliczności wskazują, że J. K. jest osobą zdemoralizowaną i wymaga procesu resocjalizacji w warunkach izolacji od społeczeństwa. Oskarżony z dotychczasowych skazań nie wyciągnął pozytywnych wniosków, skoro dopuścił się kolejnego przestępstwa. Uznać zatem należy, że kolejne już naruszenie prawa przez oskarżonego nie pozwala na wyciągnięcie na przyszłość pozytywnej prognozy kryminologicznej wobec niego, tym samym brak jest merytorycznych podstaw do zastosowania dobrodziejstwa warunkowego zawieszenia orzeczonej kary pozbawienia wolności.
W ocenie sądu, kara pozbawienia wolności w wymiarze 1 roku i 3 miesięcy pozbawienia wolności orzeczona wobec oskarżonego jest karą sprawiedliwą, adekwatną do okoliczności popełnienia przypisanego oskarżonemu czynu, do stopnia jego społecznej szkodliwości oraz do stopnia winy oskarżonego. Wysokość kary musi stanowić dolegliwość, aby uświadamiała oskarżonemu, że postąpił w sposób sprzeczny z porządkiem prawnym i jednocześnie powstrzymać go od kolejnych naruszeń przepisów prawa karnego. Orzekając karę pozbawienia wolności w tym wymiarze sąd miał również na uwadze cele zapobiegawcze i wychowawcze kary w ramach prewencji indywidualnej oraz potrzeby w zakresie kształtowania świadomości prawnej w społeczeństwie i cele prewencji generalnej, której zadaniem jest wyrobienie u sprawcy przekonania o nieuchronności kary.
Z uwagi na osadzenie oskarżonego w areszcie śledczym oraz orzeczenie wobec niego kary pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia wykonania sąd uznał, iż Skarb Państwa nie będzie w stanie wyegzekwować od niego kosztów sądowych związanych z toczącym się postępowaniem co skutkowało zwolnieniem oskarżonego od obowiązku ich ponoszenia.
Mając na uwadze powyższe orzeczono jak w wyroku.