Wyrok z 19 listopada 2024, sygn. I C 2749/20
sygn. akt I C 2749/20
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
19 listopada 2024 roku
Sąd Rejonowy dla miasta stołecznego Warszawy w Warszawie w I Wydziale Cywilnym w składzie:
Przewodniczący: asesor sądowy P. T.
po rozpoznaniu na rozprawie 12 listopada 2024 roku w J.
przy udziale protokolanta T. P.
sprawy z powództwa C. W.
przeciwko (...) Spółce (...) z siedzibą w J. i wspólnocie (...) przy ul. (...)-28-30-32-34 w U.
o zapłatę
1. oddala powództwo;
2. zasądza od powoda na rzecz każdej z pozwanych po 3 617 zł (trzy tysiące sześćset siedemnaście złotych) z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od uprawomocnienia się orzeczenia do dnia zapłaty tytułem zwrotu kosztów procesu.
UZASADNIENIE
C. W. wniósł o zasądzenie od pozwanych (...) S.A. (...) w J. i (...) przy ul. (...)26-28-30-32-34 w U. in solidum 3 964,04 euro z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od 6 października 2019 r. do dnia zapłaty oraz zwrotu kosztów procesu według norm przepisanych. Wskazał, że dochodzi odszkodowania za uszkodzenie jego pojazdu marki X. (...) spowodowanego opadnięciem bramy garażowej. (pozew k. 2-6).
Pozwana wspólnota mieszkaniowa i pozwany ubezpieczyciel OC wnieśli o oddalenie powództwa oraz zasądzenie od powoda zwrotu kosztów procesu według norm przepisanych. Podnieśli zarzut niewykazania przez powoda winy wspólnoty mieszkaniowej, wskazując, że szkoda była skutkiem nieuważnego wyjeżdżania przez powoda z garażu (sprzeciwy od nakazu zapłaty k. 34-36, 41-43v).
Sąd ustalił następujący stan faktyczny.
4 września 2019 r. doszło do uszkodzenia pojazdu marki X. (...), nr rej. (...), należącego wówczas do (...) w F., a obecnie do C. W.. Pojazd kierowany przez C. W. został uszkodzony w momencie wyjeżdżania z garażu podziemnego (...) przy ul. (...) w U., która w dniu zdarzenia była objęta ubezpieczeniem OC przez (...) S.A. (...) w J.. Do uszkodzenia pojazdu doszło wskutek zamknięcia się automatycznej bramy garażowej, która zatrzymała się na dachu pojazdu. Doszło do zarysowania dachu i relingu dachowego (bezsporne, nadto umowa przejęcia leasingu k. 62-72).
Do szkody doszło w ten sposób, że C. W. rozpoczął wyjeżdżanie przez bramę w momencie, kiedy brama zaczynała się już zamykać. To spowodowało to że brama zatrzymała się na dachu samochodu, kiedy czujnik ścisku, w który była wyposażona, wyczuł opór. Z uwagi na bezwładność bramy i standardowe opóźnienie w zadziałaniu mechanizmu, doszło do kontaktu bramy z pojazdem (opinia biegłego I. D. k. 321-326, ustne wyjaśnienie i uzupełnienie opinii – e-protokół rozprawy z 12 listopada 2024 r., 00:02-39-00:49:21, streszczenie k. 363).
B. B., zatrudniony we wspólnocie jako tzw. pogotowie techniczne, przybył na miejsce zdarzenia, jak już brama była podniesiona. Sprawdził działanie czujników (czujnika ścisku w gumie na dole skrzydła bramy oraz fotokomórki wykrywającej pojazd w świetle bramy) i stwierdził, że działają prawidłowo. Bieżącą konserwacją bramy zajmowało się pogotowie techniczne, a serwis zewnętrzny wzywany był w razie awarii (zeznania świadka B. B. k. 159v-160).
Sąd nie dał wiary zeznaniom powoda i jego żony (świadka Z. W.). Jak logicznie wyjaśnił biegły, zaznajamiając sąd ze swoją wiedzą specjalną, nie ma innej możliwości wytłumaczenia powstania szkody w pojeździe powoda niż ta, powyżej ustalona. Jak wskazał biegły, automatyczna brama garażowa jest stosunkowo prostym urządzeniem. Sterownik po ustalonym (zaprogramowanym) czasie uruchamia procedurę zamykania bramy, wtedy silnik za pośrednictwem łańcuchów opuszcza bramę, chyba że w świetle bramy w tej chwili jest samochód, który przerywa wiązkę świetlną wysyłaną do fotokomórki (wówczas procedura się nie uruchamia). Ponadto, jeśli po rozpoczęciu procedury zamykania brama napotyka na przeszkodę, wykrywa to czujnik ścisku wbudowany w gumę skrzydła bramy, a procedura się przerywa (brama przestaje się zamykać). Sterowniki, które uruchamiają i zatrzymują procedurę są modułami, które co do zasady nie ulegają awariom i wymianom, ponieważ są umieszczane w pyło- i wodoszczelnych obudowach (spełniających tzw. normy IP). Nie zdarzają się też sytuacje, żeby urządzenie takie się zepsuło, a następnie bez serwisu samo naprawiło.
Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy, brak podstaw do uznania za wiarygodną wersji powoda i jego żony (z tego li tylko powodu, że nie było innych świadków zdarzenia) tzn. że brama z niewiadomych przyczyn zaczęła się zamykać, mimo że powód rzekomo rozpoczął wyjeżdżanie przez nią tuż po jej otwarciu, potem nie dało się jej podnieść bez użycia łańcuchów (ponadto że przyszli jacyś pracownicy, o których nie wiedział B. B., pełniący funkcję pogotowia technicznego w tamtym czasie), a następnie – mimo braku serwisu – brama już działała, i jak sprawdzał ją B. B. tuż po zdarzeniu, i przez kolejne miesiące i lata, bez problemów.
Brak też podstaw do przyjęcia, że pozostali świadkowie (ochoniarz, administrator, konserwator) zeznawali nieprawdę albo zatajali fakty. Nawet i sama pozwana wspólnota, z racji ubezpieczenia, w ocenie sądu nie miała istotnego interesu, żeby wprowadzać w błąd, a tym bardziej świadkowie z nią współpracujący. Podobnie brak podstaw do zakładania, że dokumentacja serwisu bram udostępniona przez wspólnotę jest wybrakowana, i wbrew tej dokumentacji (z której wynika, że jak na liczbę bram we wspólnocie nie było potrzeby częstych serwisów) było dużo awarii i serwisów.
Niewystarczające dla wykazania winy wspólnoty mieszkaniowej były też zeznania świadka G. W., który zeznawał ogólnie o „awaryjności” i „wariowaniu” bram we wspólnocie. Te ogólne zeznania są niewystarczające, żeby podważyć uargumentowaną opinię biegłego sądowego (który kategorycznie wskazał, że sterowniki automatyki praktycznie nie ulegają awariom), szczególnie że świadek, w przeciwieństwie do biegłego, nie wyjaśnił swojej wersji, tzn. w szczególności, jak te problemy rozwiązano (albo że bramy te permanentnie, latami tak działają – wówczas dlaczego słyszał tylko o jednej szkodzie, a nie widział osobiście żadnej) tj. czy wymieniano sterowniki, ile razy, na jakie, kto to robił (skoro brak faktur). Również zawodowy pełnomocnik powoda nie zadbał (mimo że to na powodzie spoczywał ciężar dowodu) ani o to, żeby od świadka tę wiedze uzyskać, ani żeby kwestie te wyjaśnić z pomocą biegłego, który ustnie opiniował na rozprawie. Wersji tego jednego świadka nie potwierdzili też żadni inni świadkowie związani ze wspólnotą.
Przewodniczący uprzedził zawodowego pełnomocnika powoda w trybie art. 156 1 k.p.c., że w tej sytuacji sposobem wykazania winy wspólnoty mieszkaniowej byłoby: albo wykazanie wymiany sterownika bramy po szkodzie na nowy (dowodem z oględzin), albo wykazanie, że niewymieniony sterownik jest uszkodzony (dowodem z opinii biegłego). Mimo to pełnomocnik nie wniósł o przeprowadzenie dowodów na ww. okoliczności.
Co zarazem kluczowe, ciężar dowodu w zakresie winy pozwanej wspólnoty spoczywał na powodzie, co skutkuje tym, że to powód ponosi negatywne skutki niewykazania tej winy. Powód, reprezentowany przez zawodowego pełnomocnika, nie skorzystał z możliwości podjęcia próby wykazania, że miała miejsce oceniona przez biegłego jako zupełnie nieprawdopodobna wersja zdarzenia, relacjonowana wyłącznie przez powoda i jego żonę, a polegająca na samoistnym, nielogicznym, zamknięciu się bramy tuż po otwarciu. Tymczasem z doświadczenia życiowego wiadomo, że częste i wcale nie zaskakujące są przypadki nieostrożnego wyjeżdżania przez bramę, za innym pojazdem, które – jak wyjaśnił biegły – mogą skutkować właśnie tego rodzaju szkodą, jakiej doznał powód w swoim pojeździe. Szczególnie takie sytuacje mogą mieć miejsce, gdy korzysta się – tak jak powód – z bramy innej niż własna, co do której nie zna się ustawień, po jakim czasie się zamyka tj. można błędnie przypuszczać, że tak jak w przypadku własnej, na co dzień używanej bramy, „wyrobi się” w czasie, mimo że wcześniej wyjechał inny samochód. Sytuacja ta jest zdecydowanie częstsza niż czekanie na całkowite zamknięcie się bramy po poprzednim samochodzie i otwieranie jej na nowo, a także obserwowanie zielonego światła (tak jak to zeznawał powód).
Sąd zważył co następuje.
Powództwo nie zasługiwało na uwzględnienie.
Powód w toku postępowania podnosił dwie możliwe podstawy prawne odpowiedzialności pozwanej wspólnoty mieszkaniowej (a za nią również pozwanego towarzystwa ubezpieczeń jako ubezpieczyciela odpowiedzialności cywilnej wspólnoty mieszkaniowej), a mianowicie art. 434 k.c. oraz art. 415 k.c.
Jak chodzi o podstawę z art. 434 k.c., dotyczy ona odpowiedzialności na zasadzie ryzyka za zawalenie się budowli lub oderwanie się jej części. Hipoteza tego przepisu nie obejmuje jednak zamykania się bramy garażowej, co miało miejsce w niniejszej sprawie, gdyż nie jest to „oderwanie się” ani elementu bramy od bramy, ani samej bramy od budowli.
Jak natomiast chodzi o podstawę z art. 415 k.c., konieczne jest wykazanie przez powoda zawinionego działania lub zaniechania, w tym przypadku po stronie wspólnoty. Zaniechanie polega na niewykonywaniu określonego działania, gdy na podmiocie ciążyła powinność i możliwość jego podjęcia. Nie budziło wątpliwości, że pozwana wspólnota mieszkaniowa jest podmiotem odpowiedzialnym za utrzymywanie w należytym stanie technicznym bramy garażowej. Powód nie wykazał jednak, żeby brama była w złym stanie technicznym i ten stan doprowadził do zdarzenia. Przeciwnie, analiza dokumentacji serwisowej oraz opinia biegłego sądowego doprowadziły do przeciwnego wniosku tj. że szkoda nie wynikła z nieprawidłowości działania bramy tylko nieuwagi powoda. Ponadto pełnomocnik powoda, uprzedzony o niezbędnych dla wykazania winy pozwanej dowodach, nie zgłosił wniosków dowodowych. Nie zakwestionował też opinii uzupełniającej biegłego, złożonej na rozprawie, gdzie biegły przez blisko godzinę opiniował i wyjaśniał wszelakie wątpliwości.
Mając na uwadze powyższe, powództwo podlegało oddaleniu wobec niewykazania winy pozwanej (podstawy jej odpowiedzialności).
O kosztach procesu sąd orzekł na podstawie art. 98 § 1 i 3 k.p.c., obciążając nimi powoda jako stronę przegrywającą. Na koszty te w przypadku każdej z pozwanych złożyły się: po 3 600 zł wynagrodzeń pełnomocników (§ 2 pkt 5 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych lub adwokackie) oraz po 17 zł opłat skarbowych od złożenia dokumentów pełnomocnictw.