sygn. I C 44/25 2 października 2025 Sąd Rejonowy w Brzesku

Uzasadnienie z 2 października 2025, sygn. I C 44/25

Data orzeczenia 2 października 2025
Sąd Sąd Rejonowy w Brzesku
Wydział I Wydział Cywilny
Przewodniczący Sędzia Agata Gawłowska-Sobusiak
Tagi
#Sąd Rejonowy w Brzesku #I Wydział Cywilny #uzasadnienie

Sygn. akt I C 44/25

UZASADNIENIE

wyroku Sądu Rejonowego w Brzesku I Wydział Cywilny

z dnia 2 października 2025 r.

Strona powodowa (...) z siedzibą w Luksemburgu domagała się zasądzenia od strony pozwanej (...) Towarzystwa (...) Spółka Akcyjna z siedzibą w P. kwoty 2 998,73 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie liczonymi: od kwoty 2 458,73 zł od dnia 15 marca 2024 r. do dnia zapłaty oraz od kwoty 540,00 zł od dnia wniesienia pozwu, tj. od dnia 28 maja 2024 r.

Nadto strona powodowa wniosła o zasądzenie kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych.

Tut. Sąd nakazem zapłaty w postępowaniu upominawczym z dnia 15 stycznia 2025 r sygn. akt I Nc 35/25 nakazał stronie pozwanej zapłatę na rzecz strony powodowej kwoty dochodzonej pozwem wraz z odsetkami oraz kosztami postępowania.

Strona pozwana (...) Towarzystwo (...) Spółka Akcyjna z siedzibą w P. wniosła sprzeciw od powyższego nakazu zapłaty, zaskarżając go w całości. Strona pozwana wniosła o oddalenie powództwa oraz zasądzenie zwrotu kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych.

W sprzeciwie strona pozwana zakwestionowała legitymację czynną strony powodowej oraz stawkę za roboczogodzinę przyjętą do wyliczenia odszkodowania. Nadto wskazała, że zaproponowała naprawę pojazdu w warsztacie naprawczym współpracującym ze stroną pozwaną oraz zakup części zamiennych na platformie zakupowej z nią współpracującej. Wskazała również na wadliwość orzekania w oparciu o hipotetyczne koszty naprawy. Nadto strona pozwana kwestionowała zasadność refundacji kosztów opinii prywatnej.

Sąd zważył, co następuje:

Powództwo częściowo zasługiwało na uwzględnienie.

Zgodnie z art. 505 8 § 4 kpc w sprawach, w których wartość przedmiotu sporu nie przekracza 4 000,00 zł, uzasadnienie ogranicza się do wyjaśnienia podstawy prawnej wyroku z przytoczeniem przepisów prawa.

W przedmiotowej sprawie bezspornym było, że w dniu 12 marca 2024 r. doszło do zdarzenia drogowego, w którym uszkodzeniu uległ samochód marki P. nr rej. (...) własności D. K. (dowód rejestracyjny k. 30). Sprawca szkody ubezpieczony był od odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych u strony pozwanej. Poszkodowany zgłosił szkodę stronie pozwanej dnia 12 marca 2024 r. Strona pozwana nie kwestionowała swojej odpowiedzialności gwarancyjnej i wszczęła postępowanie likwidacyjne pod nr (...).

W toku postępowania likwidacyjnego strona pozwana w dniu 15 marca 2024 r. sporządziła kalkulację kosztów naprawy uszkodzonego pojazdu przyjmując m. in. stawkę za roboczogodzinę w kwocie 75,00 zł, części zamiennik szyby i kleju (kalkulacja k. 10-13). Decyzją z tej samej daty przyznała odszkodowanie w kwocie 1415,18 zł (decyzja k. 9).

W pierwszej kolejności należało się odnieść do zarzutu strony pozwanej dotyczącego braku legitymacji czynnej strony powodowej.

W myśl art. 509 k.c. wierzyciel może bez zgody dłużnika przenieść wierzytelność na osobę trzecią, chyba ze sprzeciwiałoby się to ustawie, zastrzeżeniu umownemu albo właściwości zobowiązania. Wraz z wierzytelnością na nabywcę przechodzą wszelkie związane z nią prawa. Przedmiotem przelewu może być co do zasady wierzytelność istniejąca, którą cedent może swobodnie rozporządzać, w dostateczny sposób oznaczona (zindywidualizowana). Skuteczne jest zbycie wierzytelności niedostatecznie oznaczonej w umowie przelewu, jeżeli można ją określić na podstawie treści stosunku zobowiązaniowego, z którego treści wynika (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 listopada 19999 r. III CKN 423/98).

Legitymacja procesowa strony powodowej została należycie wykazana i nie budzi wątpliwości. Strona powodowa przedłożyła dwie umowy cesji wierzytelności z 2 kwietnia 2024 r. (k. 23-26) oraz z 10 kwietnia 2024 r. (k. 27-29), których treść nie budzi zastrzeżeń. Poszkodowany dokonał cesji przysługującej mu wobec strony pozwanej wierzytelności wynikającej ze szkody powstałej w pojeździe marki P. nr rej. (...) na skutek zdarzenia z dnia 12 marca 2024 r. na rzecz (...) Sp. z o.o. z siedzibą w W.. Wierzytelność ta na podstawie kolejnej umowy przelewu została przeniesiona na rzecz strony powodowej.

W tym miejscu wskazać należy, iż strona pozwana nie kwestionowała samej możliwości zawarcia umowy cesji, w tym przy wykorzystaniu środków porozumiewania się na odległość. Podniosła natomiast, że wątpliwości budzą podpisy elektroniczne złożone na umowach przelewu wierzytelności oraz pełnomocnictwie, które jej zdaniem były identyczne i naniesione mechanicznie, kwestionując przy tym czy osoba podpisująca umowę w imieniu poszkodowanego była umocowana do działania w jego imieniu.

Umowa przelewu wierzytelności z dnia 2 kwietnia 2024 r. oraz pełnomocnictwo do jej zawarcia zostały podpisane przez poszkodowanego przy wykorzystaniu podpisu elektronicznego DocuSign. Strona powodowa w odpowiedzi na sprzeciw wskazywała, iż dokumenty te zostały podpisane przez poszkodowanego z wykorzystaniem kwalifikowanego podpisu elektronicznego w rozumieniu art. 78 1 kc.

Zgodnie z przywołanym przepisem do zachowania elektronicznej formy czynności prawnej wystarcza złożenie oświadczenia woli w postaci elektronicznej i opatrzenie go kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Oświadczenie woli złożone w formie elektronicznej jest równoznaczne z oświadczeniem woli złożonym w formie pisemnej.

Definicja legalna pojęcia kwalifikowanego podpisu elektronicznego została przewidziana w art. 3 pkt 12 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Radu (UE) nr 910/2014 z 23 lipca 2014 r. w sprawie identyfikacji elektronicznej i usług zaufania w odniesieniu do transakcji elektronicznych na rynku wewnętrznym oraz uchylającego dyrektywę 1999/93/WE (tzw. rozporządzenie eIDAS). Wskazany termin oznacza zaawansowany podpis elektroniczny, który jest składany za pomocą kwalifikowanego urządzenia do składania podpisu elektronicznego i który opiera się na kwalifikowanym certyfikacie podpisu elektronicznego. W art. 3 pkt 15 przywołanego rozporządzenia wskazano, iż „kwalifikowany certyfikat podpisu elektronicznego” oznacza certyfikat podpisu elektronicznego, który jest wydawany przez kwalifikowanego dostawcę usług zaufania i spełnia wymogi określone w załączniku I. Z załącznika tego z kolei wynika, iż kwalifikowane certyfikaty podpisów elektronicznych zawierają m. in. wskazanie, że dany certyfikat został wydany jako kwalifikowany certyfikat podpisu elektronicznego.

Z powszechnie dostępnych informacji (https://huro.pl/docusign/docusign-a-polskie-prawo/) wynika, że DocuSign oferuje możliwość podpisywania dokumentów różnego rodzaju podpisami elektronicznymi, w tym kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Z dokumentów przedłożonych przez stronę powodową nie wynika jednak, aby podpisy złożone przez strony pod umową cesji, były to bezpieczne kwalifikowane podpisy elektroniczne, o których mowa w przywołanym wyżej art. 78 1 kc. Z dołączonego do umowy przelewu wierzytelności oraz pełnomocnictwa certyfikatu nie wynika, iż został on wydany jako kwalifikowany certyfikat podpisu elektronicznego – zgodnie z obowiązkiem wynikającym z w/w załącznika nr I przywołanego rozporządzenia. Poszkodowany złożył podpis pisząc palcem czy też myszką, rysikiem po ekranie po uprzednim przesłaniu mu dokumentów na adres mailowy. Powyższa procedura wynika z treści pisma strony powodowej, jak i znana jest Sądowi z innych, podobnych rodzajowo spraw. Nie można zatem stwierdzić, iż umowa przelewu wierzytelności została zawarta w formie elektronicznej, która jest równoważna z umową zawartą w formie pisemnej.

W związku z powyższym należy uznać, iż umowa przelewu wierzytelności dołączona do pozwu została podpisana przez strony zwykłym podpisem elektronicznym.

Zgodnie z art. 60 kc, z zastrzeżeniem wyjątków przewidzianych w ustawie, wola osoby dokonującej czynności prawnej może być wyrażona przez każde zachowanie się tej osoby, które ujawnia jej wolę w sposób dostateczny, w tym również przez ujawnienie tej woli w postaci elektronicznej (oświadczenie woli). Użyte w art. 60 k.c. wyrażenie "przez ujawnienie tej woli w postaci elektronicznej" nie ogranicza się zatem do danych opatrzonych tzw. bezpiecznym podpisem elektronicznym.

Zwrócić w tym miejscu należy uwagę, iż w świetle powyższych przepisów okoliczność, iż umowa nie została zawarta w formie elektronicznej, ma wyłącznie znacznie w zakresie oceny czy umowa została zawarta w formie pisemnej, a nie ma znaczenia dla istnienia samej treści umowy i jej skuteczności. Przepisy dotyczące umowy cesji nie przewidują bowiem obowiązku zawarcia tego typu umowy w formie pisemnej. Zgodnie z art. 511 kc jeżeli wierzytelność jest stwierdzona pismem, przelew tej wierzytelności powinien być również pismem stwierdzony. Niemniej jednak wierzytelność dochodzona w przedmiotowej sprawie nie była stwierdzona pismem, forma taka w omawianym przypadku nie była niezbędna. Umowa cesji wierzytelności dla swojej skuteczności nie musiała być zatem zawarta w formie pisemnej i w związku z tym nie musiała zostać opatrzona bezpiecznym kwalifikowanym podpisem elektronicznym. W związku z tym nie było podstaw do stwierdzenia, iż niezłożenie oświadczeń woli za pomocą bezpiecznego podpisu elektronicznego skutkuje nieważnością umowy cesji.

Ponadto zwrócić należy uwagę, iż poszkodowany D. K. (k. 86) potwierdził w swoich zeznaniach fakt zawarcia umowy cesji i udzielenia pełnomocnictwa do jej zawarcia, podpisania w/w dokumentów, a zeznania te potwierdzają świadomość i dobrowolność jego działania. Dowód z zeznań, w zestawieniu z przedłożonymi dokumentami zmierzał do potwierdzenia, że podpisy złożone na tych dokumentach należą do osób, które je złożyły.

Podsumowując, postępowanie dowodowe wykazało ponad wszelką wątpliwość, że umowa cesji została skutecznie zawarta przez strony, a nadto zeznania poszkodowanego wykazały wolę zawarcia tej umowy. W ocenie Sądu strona powodowa wstąpiła w prawa poszkodowanego - tym samym mogła skutecznie realizować uprawnienia poprzedniego wierzyciela w zakresie dochodzenia odszkodowania z tytułu opisanej szkody.

W przedmiotowej sprawie sporna była przede wszystkim wysokość należnego odszkodowania.

Zgodnie z art. 822 § 1 kc przez umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej ubezpieczyciel zobowiązuje się do zapłacenia określonego w umowie odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, wobec których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający lub ubezpieczony. W świetle art. 34 ust. 1 i art. 36 ust 1 ustawy z dnia 22 maja 2003 r o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych odpowiedzialnością ubezpieczyciela co do zasady rządzą reguły dotyczące odpowiedzialności odszkodowawczej posiadacza pojazdu lub kierującego pojazdem, w tym ogólne przepisy o wynagrodzeniu szkody, zwłaszcza art. 361-363 kc, z tą jednak istotną różnicą, że w ramach odpowiedzialności ubezpieczyciela wyłącznym sposobem naprawienia szkody jest odszkodowanie pieniężne.

Zatem strona pozwana winna naprawić szkodę poprzez wypłatę odszkodowania. Strona pozwana uznała swoją odpowiedzialność co do zasady i w toku postępowania likwidacyjnego wypłaciła odszkodowanie w kwocie 1 415,18 zł.

Niemniej jednak kwota ta nie była wystarczająca na naprawę uszkodzonego samochodu. Strona powodowa podnosiła, że koszt naprawy to kwota 3 873, 91 zł (kalkulacja k.14-15), a potwierdziła to sporządzona na potrzeby przedmiotowej sprawy opinia biegłego samochodowego – rzeczoznawcy samochodowego (k. 97-103), o czym jeszcze poniżej.

Strona pozwana podnosiła, że proponowała poszkodowanemu pomoc w organizacji kompleksowej naprawy w warsztacie naprawczym z nią współpracującym oraz zakupu części zamiennych na platformie zakupowej, ale poszkodowany nie współdziałał z ubezpieczycielem przy naprawieniu szkody. Poszkodowany z kolei podał, że kontakt z ubezpieczycielem był utrudniony, proponowano naprawę uszkodzonego elementu (szyby) poprzez zalanie uszkodzonego pęknięcia, który to sposób w ogóle wykluczał.

Oczywiście obowiązkiem poszkodowanego jest podejmowanie działań zmierzających do zminimalizowana szkody, o czym mówi art. 354 § 2 kc, art. 362 kc i art. 826 § 1 kc. Brak z jego strony takiego działania nie może zwiększać obowiązku odszkodowawczego osoby zobowiązanej do naprawienia szkody, czyli ubezpieczyciela. Ubezpieczyciel z kolei nie może ograniczać poszkodowanego w wyborze warsztatu naprawczego, bo podmioty te nie są związane umową.

Poszkodowanemu przysługuje wybór odpowiedniego warsztatu naprawczego, któremu powierzy on dokonanie naprawy uszkodzonego pojazdu. W praktyce będą to zazwyczaj autoryzowane warsztaty naprawcze związane z określoną marką samochodu i prowadzące obsługę serwisową pojazdu. Wybierając takie warsztaty, poszkodowany może się kierować m.in. ich fachowością, rzetelnością technicznej obsługi i poziomem prac naprawczych oraz określonymi niekiedy profitami połączonymi ze stałą obsługą serwisową” (por. uchwała SN z dnia 13 czerwca 2003 r sygn. III CZP 32/03). W tym samym orzeczeniu stwierdzono: „Odszkodowanie przysługujące od ubezpieczyciela odpowiedzialności cywilnej za uszkodzenie pojazdu mechanicznego obejmuje niezbędne i ekonomicznie uzasadnione koszty naprawy pojazdu, ustalone według cen występujących na lokalnym rynku”.

Z powyższego wynika, że nie ma znaczenia, jaki warsztat naprawczy został wybrany do wykonania naprawy uszkodzonego pojazdu, byleby koszt naprawy obejmował tylko celowe i ekonomicznie uzasadnione koszty obowiązujące na lokalnym rynku.

W związku ze stanowiskiem strony pozwanej dotyczącej sposobu wyliczenia wysokości szkody tj. wadliwość orzekania w oparciu o hipotetyczne koszty naprawy, nie można pominąć najnowszego stanowiska SN wyrażonego w uchwale z dnia 24 września 2025 r. sygn. III CZP 32/24, a to:

„Ustalenie wysokości odszkodowania z ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych jako równowartość hipotetycznych kosztów naprawy jest dopuszczalna także wtedy, gdy poszkodowany naprawił pojazd”.

Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego Sąd ustalił, że w wyniku zdarzenia drogowego z dnia 12 marca 2024 r. uszkodzeniu uległa szyba czołowa pojazdu. Zakres uszkodzeń pojazdu nie był sporny pomiędzy stronami, a nadto z opinii biegłego wynika, że był on taki, jaki ustaliła to strona pozwana. Poszkodowany naprawił pojazd poprzez wymianę szyby kupując zamiennik, gdyż nie dysponował wystarczającą kwotą pieniężną. Zważając na powołane wyżej najnowsze stanowisko SN należy wskazać, iż wysokość odszkodowania winna być ustalona jako równowartość wysokości celowych i ekonomicznie uzasadnionych kosztów naprawy tego pojazdu, których to wyliczeń dokonał biegły sądowy powołany w sprawie. Nadto zdaniem Sądu brak wymiany części na oryginalną, taką jaka była zamontowana przed szkodą (o czym szczegółowo jeszcze poniżej) nie może być uznane za naprawę zmierzającą do rzeczywistego przywrócenia pojazdu do stanu poprzedniego. Naprawiony pojazd powinien zapewnić poszkodowanemu taki sam komfort jazdy i bezpieczeństwo, jak przed zdarzeniem. Dokonanie przez poszkodowanego naprawy przy użyciu części niższej jakości uzasadnia przyznanie mu tytułem dalszego odszkodowania różnicy między kosztorysową ceną naprawy, a kwotą już wypłaconego odszkodowania.

Strona powodowa kwestionowała wysokość należnego odszkodowania wyliczoną przez stronę pozwaną. Różnica pomiędzy kosztorysem strony powodowej i strony pozwanej wynika m. in. z przyjęcia odmiennej stawki za roboczogodzinę, które odpowiednio wynosiły 135,00 zł i 75,00 zł.

Nie ulega wątpliwości, że istotnym składnikiem odszkodowania, obok cen części koniecznych do naprawy, jest koszt pracy zakładu naprawczego, jaki należy ponieść, aby pojazd przywrócić do stanu sprzed szkody. Koszt taki, to iloczyn czasu potrzebnego na dokonanie naprawy oraz stawki za jedną roboczogodzinę prac blacharskich, mechanicznych i lakierniczych. Stawka za roboczogodzinę pracy warsztatu naprawczego zależy natomiast od wielu czynników, jak: rodzaj warsztatu (autoryzowane stacje obsługi danej marki, warsztaty nieautoryzowane, warsztaty sieciowe), jego wielkość (powierzchnia, zatrudniona kadra i jej kwalifikacje, usługi dodatkowe) oraz wyposażenie w specjalistyczne urządzenia techniczne. Warsztaty naprawcze stosują różne metody ustalania cen roboczogodzin. Niezależnie od przyjętej metody muszą dysponować informacjami, które pomagają w ustaleniu właściwych stawek za świadczone usługi, co jest gwarancją rentowności prowadzonego biznesu.

Zakład ubezpieczeń powinien ustalić świadczenie z umowy ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów w wartości, która zapewni uprawnionemu przywrócenie pojazdu do stanu sprzed zdarzenia wyrządzającego szkodę, a stawki za roboczogodzinę ustalone przez zakład ubezpieczeń mają odpowiadać cenom stosowanym przez warsztaty naprawcze działające na terenie miejsca zamieszkania, siedziby uprawnionego lub miejsca naprawy pojazdu, będące w stanie dokonać naprawy w sposób zapewniający przywrócenie pojazdu do stanu poprzedniego.

Nadto średnie stawki za roboczogodzinę publikuje Cech (...) i D. (...) w Ł., na dzień 1 stycznia 2024 r. wynosiły: I segment zakładów: 150 zł – 240 zł (średnia 190 zł), II segment zakładów: 130 zł – 190 zł (średnia 160 zł), III segment zakładów 120 zł – 150 zł (średnia 135 zł).

Zatem stawka za roboczogodzinę przyjęta przez stronę pozwaną po prostu nie istniała na lokalnym rynku. Po przeanalizowaniu stawek stosowanych przez zakłady ubezpieczeń w kosztorysach napraw w przypadku szkód częściowych można zauważyć, iż stawki za roboczogodzinę zawarte w kosztorysach opracowywanych przez zakłady ubezpieczeń nie mają żadnego uzasadnienia w realiach rynkowych.

Wobec powyższego dla Sądu miarodajna była stawka za roboczogodzinę przyjęta przez stronę powodową. Również biegły jej nie kwestionował podając, iż stawka 135,00 zł jest zasadna i mieści się w paśmie wahań przeciętnych stawek za (...) na rynku właściwym dla poszkodowanego w 2024 r.

Co się tyczy części użytych do naprawy pojazdu, z przeprowadzonego postępowania dowodowego wynika, że w pojeździe przed szkodą były zamontowane części oryginalne – tym samym naprawa pojazdu powinna być wykonana również przy użyciu części oryginalnych zamiennych. Biegły w swojej opinii podkreślił, iż naprawa taka nie spowoduje wzrostu wartości pojazdu. Z kolei naprawa przy użyciu części zamiennych nie przywróci go do stanu sprzed szkody pod względem technicznym i estetycznym i spowoduje spadek wartości pojazdu. Nadto spowoduje problem przy likwidacji szkody następnej, gdyby wystąpiła. Nie ulega zatem wątpliwości, że działania strony pozwanej nakierowane były na optymalizację, aby obniżyć kwotę należnego odszkodowania. Sąd w pełni podziela argumentację biegłego, jako niezależnego specjalisty w tej dziedzinie.

W sprawie części używanych do naprawy pojazdów wypowiadał się Sąd Najwyższy (por.: uchwała (7) SN z dnia 12 kwietnia 2012 r III CZP 80/11 ) i Rzecznik Ubezpieczonych, a także Komisja Nadzoru Finansowego umieściła tę kwestię w wytycznych w sprawie likwidacji szkód komunikacyjnych wyjaśniając, jak należy postępować w takich przypadkach. Ubezpieczyciele nie mogą automatycznie stosować części nieoryginalnych tylko dlatego, że są one tańsze i znajdują się w obrocie, a ich stosowanie wynika wyłącznie z przyjętych modeli „optymalizacji” likwidacji szkód z komunikacyjnego ubezpieczenia OC. Ubezpieczyciele nie mogą też automatycznie obniżać wartości części czy materiałów o wartość tzw. rabatów.

Zakład ubezpieczeń, który odpowiada w ramach odpowiedzialności z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, obowiązany jest do wypłaty odszkodowania obejmującego celowe i ekonomicznie uzasadnione koszty nowych części i materiałów służących do naprawy uszkodzonego pojazdu. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że zastąpienie części już eksploatowanej, nieraz przez znaczny okres, nową częścią powoduje, że poszkodowany zyskuje. Nie jest to jednak wniosek trafny, gdyż część po połączeniu jej z pojazdem nie może być oceniana jako samodzielny przedmiot obrotu, lecz staje się jednym z elementów, które należy brać pod uwagę przy ocenie poniesionej straty. Co więcej, jeżeli pojazd był naprawiany w związku z wypadkiem, to jego cena ulega obniżeniu i nie ma znaczenia, iż zamontowano w nim elementy nowe. Poszkodowany, który będzie chciał sprzedać samochód, poniesie stratę.

Poza tym montowanie w pojeździe przywracanym do stanu poprzedniego części używanych niesie za sobą ryzyko obniżenia stopnia bezpieczeństwa posiadacza pojazdu i innych uczestników ruchu drogowego. Takie działania mogą w konsekwencji doprowadzić do kolejnych szkód i konieczności kolejnych wymian, co w konsekwencji zwiększy obciążenie ubezpieczycieli z tytułu wypłaty odszkodowań. Wymuszanie montowania podczas napraw powypadkowych pojazdów części nienowych stwarzałoby także podwyższone ryzyko wystąpienia szkód, które mogą wiązać się z daleko idącymi następstwami dla zdrowia i życia uczestników ruchu drogowego.

Nie można jednak z góry wyłączyć, że zamontowanie podczas przywracania do stanu poprzedniego nowych części spowoduje jednak wzrost wartości pojazdu jako całości. Jeżeli wymianie podlegały części już znacznie wyeksploatowane i przestarzałe technicznie, a jednocześnie stanowiące znaczną część wartości całego pojazdu, to może się okazać, że w konkretnym przypadku wartość pojazdu po naprawie wzrośnie. Ciężar dowodu w tym zakresie powinien jednak obciążać zakład ubezpieczeń, skoro bowiem z reguły wymiana części starych na nowe nie prowadzi do wzrostu wartości samochodu, to tylko wykazanie przez zobowiązanego do ustalenia i wypłaty odszkodowania, że w konkretnym wypadku jest inaczej pozwala na zmniejszenie odszkodowania (por.: uchwała SN z dnia 12 kwietnia 2012 r III CZP 80/11).

Spór w niniejszej sprawie dotyczył także zastosowania przez stronę pozwaną w swojej kalkulacji naprawy rabatów. Powyższe ma bezpośredni wpływ na wysokość końcowego kosztu naprawy. Obniżenie kosztów z tego tytułu jest nieuprawionym działaniem optymalizacyjnym strony pozwanej. W tym miejscu należy wskazać, iż koszty naprawy pojazdu, w tym koszty części w warsztatach należących do sieci naprawczej ubezpieczyciela, są efektem współpracy ubezpieczyciela z podmiotami trzecimi. Brak jest podstaw do uzasadnienia takiego sposobu rozliczenia cen. Ceny wynegocjowane przez ubezpieczyciela nie są cenami normalnymi, rynkowymi lecz preferencyjnymi. Zatem w sytuacji, kiedy ubezpieczyciel wyliczy koszty naprawy pojazdu przy uwzględnieniu zaniżonych cen lub rabatów a nie przy zastosowaniu przeciętnych rynkowych cen i kosztów naprawy, poszkodowany, który chociażby nie zamierzał naprawić pojazdu, będzie stratny. Wypłacone zatem kwota w takiej sytuacji nie będzie w pełni rekompensowała poniesionej przez niego szkody. Ceny po rabatach nie są cenami powszechnie stosowanymi a obliczenia specjalistów towarzystwa ubezpieczeniowego zostały sporządzone w taki sposób, aby zapewnić przede wszystkim interes ekonomiczny firmy. Nadto z opinii biegłego wprost wynika, że w kalkulacji naprawy nie można uwzględniać rabatów.

Odnosząc powyższe do przedmiotowej sprawy należy wskazać, iż biegły sądowy – rzeczoznawca samochodowy mgr inż. F. P. wskazał, iż celowe i uzasadnione koszty naprawy uszkodzonego pojazdu w wyniku zdarzenia z dnia 12 marca 2024 r. są takie jak ustalono to w kalkulacji naprawy strony powodowej, a to 3 873,91 zł. Zatem skoro strona pozwana wypłaciła tytułem odszkodowania kwotę 1 415,18 zł, to do zapłaty pozostała jeszcze kwota 2 458,73 zł (3 873,91 zł – 1 415,18 zł) i taką kwotę Sąd zasądził.

Odsetki za opóźnienie w zapłacie Sąd zasądził na podstawie art. 481 § 1 i 2 kc. Zgodnie z art. 817 § 1 kc strona pozwana winna wypłacić odszkodowanie w terminie 30 dni od daty otrzymania zawiadomienia o szkodzie. Zgłoszenie szkody w przedmiotowej sprawie nastąpiło dnia 12 marca 2024 r., zatem odsetki należały się od dnia 12 kwietnia 2024 r. W pozostałym zakresie roszczenie odsetkowe zostało oddalone.

Strona powodowa domagała się także kwoty 540,00 zł z tytułu zwrotu kosztów sporządzenia prywatnej opinii (faktura k. 16), a strona pozwana kwestionowała to żądanie w całości.

Potrzeba sporządzenia prywatnej ekspertyzy określającej koszt naprawy uszkodzonego pojazdu nie pozostaje w adekwatnym związku przyczynowym ze zderzeniem powodującym szkodę, za którą odpowiada pozwany ubezpieczyciel, lecz z prowadzeniem działalności przez stronę powodową będącą zawodowym nabywcą roszczeń odszkodowawczych. Koszt sporządzenia prywatnej ekspertyzy nie stanowi zatem elementu szkody, za którą odpowiada strona pozwana jako ubezpieczyciel, lecz koszt prowadzenia działalności gospodarczej przez stronę powodową (o czym SN w wyroku z dnia 14 czerwca 2024 r., II CNPP 39/22, Lex nr 3726377).

W ocenie Sądu, w okolicznościach przedmiotowej sprawy, opinia prywatna nie była celowa ani uzasadniona, a nadto koszt ten nie ma adekwatnego związku ze szkodą.

W pierwszej kolejności wskazać należy, iż strona powodowa zawodowo trudni się dochodzeniem odszkodowań komunikacyjnych, tym samym musi wiązać się z ryzykiem związanym z nabyciem wierzytelności, a przede wszystkim szacować wysokość kosztów szkody, aby ustalić, czy ubezpieczyciel wypłacił w całości należne odszkodowanie. Strona powodowa zajmująca się obrotem tego typu wierzytelności posiada odpowiednią wiedzę i doświadczenie w tym zakresie. Zatem w tej sytuacji nie można uznać, że zlecenie opinii prywatnej było konieczne do ustalenia wysokości szkody. Profesjonalizm strony powodowej oraz jego kompetencje są dostateczne do podejmowania decyzji w sprawach tego typu, bez konieczności ponoszenia dodatkowych kosztów opinii prywatnej.

Nadto należy wskazać, iż Sąd, z innych, podobnych rodzajowo spraw inicjowanych przez stronę powodową, posiada informację, że strona powodowa dokonuje analizy i oceny wartości szkody, a przede wszystkim zasięga takich opinii u firmy zewnętrznej jeszcze przed zawarciem umowy przelewu wierzytelności. Skoro strona powodowa świadomie decyduje się na zakup wierzytelności, nie można oczekiwać, że koszty związane z uzyskaniem prywatnej ekspertyzy powinny stanowić podstawę do obciążenia strony pozwanej.

W tym miejscu należy wskazać na stanowisko wyrażone w orzeczeniu Sądu Najwyższego, zgodnie z którym w skład szkody wchodzą wydatki i koszty związane ze zdarzeniem wywołującym szkodę (uchwała SN z dnia 18 maja 2004 r., III CZP 24/04, OSNC 2005/7-8/117). Koszty prywatnej ekspertyzy nie mają adekwatnego związku ze zdarzeniem powodującym szkodę, dlatego powództwo w tym zakresie podlegało oddaleniu.

W tym stanie rzeczy na podstawie powołanych przepisów orzeczono jak w sentencji.

O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie art. 100 kpc.

Strona powodowa wygrała proces w 82%, a na poniesione przez nią koszty składa się: opłata sądowa od pozwu 200,00 zł, wynagrodzenie pełnomocnika 900,00 zł, opłata skarbowa od pełnomocnictwa 17,00 zł oraz wynagrodzenie biegłego 727,20 zł – łącznie 1 844,20 zł, z czego 82% to kwota 1 512,24 zł.

Strona pozwana wygrała proces w 18%, a na poniesione przez nią koszty złożyły się: wynagrodzenie pełnomocnika 900,00 zł oraz opłata skarbowa od pełnomocnictwa 17,00 zł – co łącznie dało sumę 917,00 zł, z czego 18% to kwota 165,06 zł.

Po wzajemnej kompensacie, Sąd zasądził od strony pozwany na rzecz strony powodowej tytułem zwrotu kosztów procesu kwotę 1 348,00 zł (1 512,24 zł - 165,06 zł = 1 348,00 zł).

O odsetkach od kosztów procesu Sąd orzekł na podstawie art. 98 §1 1 kpc.

Wynagrodzenie biegłego sądowego – rzeczoznawcy samochodowego wyniosło 727,20 zł i zostało pokryte z zaliczki uiszczonej przez stronę powodową w kwocie 1 500,00 zł. Tym samym Sąd nakazał zwrócić stronie powodowej niewykorzystaną zaliczkę w kwocie 772,80 zł.

Sędzia Agata Gawłowska-Sobusiak

S/

- odnotować uzasadnienie,

- odpis wyroku wraz z uzasadnieniem doręczyć pełn. strony pozwanej r.pr. H. G.,

- kal. 2 tyg.

Sędzia Agata Gawłowska-Sobusiak