Wyrok z 30 stycznia 2026, sygn. I C 544/24
Sygn. akt I C 544/24
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 30 stycznia 2026 r.
Sąd Rejonowy w Gdyni I Wydział Cywilny:
Przewodniczący: sędzia Tadeusz Kotuk
po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w dniu 30 stycznia 2026 r. w Z. sprawy z powództwa D. C. przeciwko E. B.
o zapłatę
I. oddala powództwo;
zasądza od powoda D. C. na rzecz pozwanego E. B. kwotę 3.617 zł (trzy tysiące sześćset siedemnaście złotych) wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie za okres od dnia uprawomocnienia się niniejszego wyroku do dnia zapłaty – tytułem zwrotu kosztów procesu.
Sygn. akt I C 544/24
UZASADNIENIE
Ż. faktyczny
Pozwany zakupił w dniu 7 stycznia 2024 r. samochód S. (...) (rok produkcji 2003) za kwotę 6.500 zł z zamiarem przebudowania go do funkcji tzw. kampera. Następnie przystąpił do realizacji swojego planu, dokonując licznych modyfikacji tego pojazdu celem wybudowania w nim przestrzeni mieszkalno-wypoczynkowej. Po zakończeniu tych czynności i przetestowaniu pojazdu do zamierzonych celów (rekreacyjnych) pozwany doszedł do wniosku, że powierzchnia mieszkaniowa kampera jest zbyt ciasna dla niego i dwójki jego dzieci. Podjął więc decyzję o jego sprzedaży i – w przyszłości – kupnie większego gabarytowo pojazdu. Ofertę sprzedaży umieścił w Internecie (V.: grupy camperowe). Po pewnym czasie na ofertę odpowiedział powód, któremu pozwany udzielił żądanych informacji.
Dowód: zeznania pozwanego, k. 145-146
fotografie z płyty CD-R, k. 108
wydruki wiadomości tekstowych, k. 105-106
W dniu 24 marca 2024 r. powód przyjechał do B.. Pozwany udostępnił powodowi pojazd do oględzin bez żadnych ograniczeń, odbyto też jazdę próbną. Powód oglądał pojazdu, zaglądał też pod podwozie. Powód nie wyraził chęci poddania pojazdu specjalistycznym badaniom diagnostycznym. Pozwany wydał powodowi dokumenty pojazdu oraz spisano umowę sprzedaży. Powód przy odbiorze nie zapłacił umówionej kwoty ceny sprzedaży (40.000 zł), choć przedstawił pozwanemu nieprawdziwy dowód potwierdzenia takiego przelewu. Faktycznie przelew został przez niego dokonany znacznie później, po ostrzeżeniu pozwanego, że w razie braku wpłaty zawiadomi organy ścigania o wprowadzeniu go w błąd.
Następnego dnia powód zatelefonował do pozwanego z prośbą o „przyjęcie” pojazdu z powrotem, gdyż musiał w czasie podróży dwukrotnie wzywać mechanika mobilnego ze względu na spadek mocy silnika, a ponadto jego żona nie była zadowolona z zakupu (skrytykowała wygląd zewnętrzny pojazdu).
Dowód: zeznania pozwanego, k. 145-146
wydruki wiadomości tekstowych, k. 24-33
umowa, k. 10
Pismem o niejasnym datowaniu powód odstąpił od umowy sprzedaży powołując się na awarię silnika w czasie drogi powrotnej i zażądał zwrotu zapłaconej ceny. Pismo to zostało przesłane pozwanemu wraz z pismem pełnomocnika powoda z dnia 22 kwietnia 2024 r.
Dowód: pismo, k. 15
pismo, k. 16-17
Przedmiotowy pojazd został znacznie zmodyfikowany niezgodnie z pierwotną homologacją, czego efektem może być problem z uzyskiwaniem dopuszczenia go do eksploatacji na drogach publicznych, ponadto jest znacznie skorodowany. Wada pompy wysokiego ciśnienia nie wiadomo kiedy powstała.
Dowód: opinia biegłego, k. 179-217, 244-245
Ocena dowodów
Zeznania powoda i jego brata są niewiarygodne (poza bezspornym w istocie faktem zawarcia samej umowy oraz odebrania pojazdu). Nie ma żadnego dowodu na to, że w czasie drogi powrotnej po zakupie pojazdu nastąpiła jakakolwiek awaria silnika. Jak słusznie zauważył pozwany – gdyby tak się stało, to z pewnością pozwany od razu zatelefonowałby do powoda lub przynajmniej wysłałby od razu stosownego sms-a (a wysyłał ich wcześniej i później do pozwanego znaczną ilość, większość bardzo obszernych). Logicznym jest też, że wezwanie przedsiębiorcy zajmującego się usuwaniem awarii na autostradzie (...) można było bez trudu udokumentować, nawet post factum odszukać jego dane i choćby zażądać od sądu zobowiązania przedsiębiorstwa o podanie danych osób faktycznie obsługujących awarię w celu wezwania ich jako świadków w sprawie. Tymczasem w swoich zeznaniach na rozprawie powód podaje kluczowy szczegół, tj. że po rzekomej awarii silnika na autostradzie nikogo w ogóle nie wzywał do jej usunięcia, ale akurat „zatrzymali się jacyś panowie, którzy mieli jakiś sprzęt i zrobili coś w środku i udało się odpalić” (k. 144, podobnie zeznaje jego brat). To, że spontanicznie na autostradzie w Polsce pojawiają się „panowie” naprawiający silniki cudzych samochodów (z użyciem „sprzętu”) należy uznać za dość naiwny wymysł, sprzeczny z doświadczeniem życiowym. Samochód – wg opisu awarii – po prostu zgasł, czyli zatrzymał się, dla przejeżdżających nie stanowi to żadnego powodu do zatrzymywania się, gdyż nie wygląda w ogóle dramatycznie (brak dymu, ognia itd.). Należy przypomnieć, że w sms-ie z dnia po zakupie pojazdu powód pisał: „dwa razy musiałem wezwać mechanika mobilnego” (k. 12). Sprzeczność jest więc ewidentna i nieusuwalna. Kiedy pozwany zaczął dopytywać w sms-ie o potwierdzenie interwencji serwisu (k. 27), powód odparł, że „nie chodzi o tę interwencję, bo awarie mogą się wydarzyć nawet samochodowi kupionemu prosto z salonu”.
Powód jest niewiarygodny także dlatego, że w sposób jawnie nieudolny tłumaczył się w sms-ach z niezapłacenia mu ceny sprzedaży, usprawiedliwiając to nieudolnie „przelewem zwrotnym” od pozwanego i oświadczając, że „za chwilę startuje [rzekomy wylot] i wyłącza się”, lecz po zagrożeniu przez pozwanego skierowania sprawy organom ścigania przelew został jednak dokonany a sam pozwany nie wyłączył się, lecz dalej kontynuował obszerną wymianę wiadomości tekstowych (k. 26-27). Znamienne jest to, że ostatecznie dokonał przelewu, choć kilka minut wcześniej stwierdził, że pozwany „musi poczekać” aż wróci do Polski (k. 28). Powyższe ogółem świadczy o rażących wręcz nieścisłościach znamionujących celowe krętactwa ze strony powoda. Zdaniem Sądu brat powoda w ogóle nie towarzyszył mu w czasie drogi powrotnej z B.. Gdyby przyjechał rzeczywiście z powodem do B., to z pewnością byłby obecny przy oględzinach pojazdu i jego zakupie, gdyż mężczyźni często wspierają i uczestniczą w nabywaniu i zbywaniu pojazdów swoich krewnych i znajomych. Pozwany tymczasem w ogóle go nie widział. Zdaniem Sądu fałszywe zeznania brata powoda miały na celu wyłącznie zwiększenie „wolumenu” środków dowodowych mających pozytywny wpływ na przebieg niniejszego procesu, oczywiście z perspektywy powoda. Wynika to po prostu z tego, że okazało się, że nikt, poza samym powodem, nie może potwierdzić lub udokumentować rzekomej awarii silnika w dniu zakupu pojazdu. Strategia powoda wynikała zapewne z wiary w szkodliwy mit, że dwóch zeznających to nie to samo, co jeden (zgodnie z rzymską paremią testis unus, testis nullus).
Zeznania T. I. nie mają znaczenia dla rozstrzygnięcia, wynika z nich tylko dość niesporny i ogólny opis stanu pojazdu w chwili, gdy go świadek widział i badał. Jego zeznania nie mogą zastąpić w każdym razie opinii biegłego powołanego przez sąd.
Opinia biegłego jest pełna, jasna i wewnętrznie niesprzeczna.
Zeznania pozwanego są wiarygodne. Wynika z nich, że powód dokładnie obejrzał samochód, w tym zaglądał pod podwozie. Sam zresztą powód przyznał w swoich sms-ach z dnia następnego po zakupie, że korozję pojazdu dostrzegł (na nadwoziu).
Kwalifikacja prawna
Korozja pojazdu była faktem jawnym, o którym kupujący wiedział, bo przed zakupem tę korozję pojazdu po prostu osobiście widział. Powód decydując się na zakup pojazdu z taką wadą nie może obecnie powoływać jej jako uzasadnionej przyczyny odstąpienia od umowy w ramach reżimu rękojmi. To, że ta korozja w ocenie biegłego jest bardzo znaczna niczego tu nie zmienia, a wręcz potwierdza pogląd Sądu, bo tak naprawdę znacznej korozji nie da się tak po prostu nie zauważyć.
Modyfikacja pojazdu w sposób niezgodny z jego pierwotną homologacją jest wadą jawną, było to coś oczywistego dla kupującego przed zakupem, bo to osobiście to widział i wiedział, że pojazd (pierwotnie ciężarowy) jest przebudowany na kampera (radykalna przebudowa wnętrza, dodatkowe otwory, zmodyfikowane światła). Powód nie chciał kupić ciężarówki, lecz właśnie kampera. Z punktu widzenia zbywcy obojętnym jest motywacja nabywcy kupującego radykalnie zmodyfikowany względem pierwotnego stanu pojazdu. Ważne i skuteczne są umowy sprzedaży dotyczące pojazdów o dowolnym poziomie modyfikacji, również takich, które nie nadają się do ruchu po drogach publicznych (nawet pojazd całkowicie niesprawne, tzw. wraki). Tak więc radykalna przebudowa pojazdu nie jest wadą uzasadniającą zastosowanie reżimu rękojmi, bo jest to okoliczność jawna dla nabywcy. Kwestia późniejszego dopuszczenia pojazdu do ruchu jest z kolei kwestią otwartą i zależy od samodzielnej decyzji nabywcy (ewentualne postępowanie administracyjne dotyczące zmian danych w dowodzie rejestracyjnym pojazdu), w chwili sprzedaży takie dopuszczenie po badaniu technicznym oficjalnie istniało, co jest bezsporne.
Sąd ustalił, że awaria silnika, na którą powoływał się powód w swoim oświadczeniu nie zaistniała. W kontekście wyraźnego stwierdzenia przez biegłego, że nie da się stwierdzić, czy wada pompy wysokiego ciśnienia istniała w chwili zakupu pojazdu, nie można dowolnie uznać, że tak właśnie było. Gdyby zresztą tak było, pojazd w ogóle by nie ruszył z miejsca po zakupie. Wspomniany przez biegłego nalot na miejscach mocowania pompy (wskazujący, że upłynął znaczny czas od jej zamontowania) wcale nie prowadzi do domniemania faktycznego, że wada pompy istniała już w chwili wydania pojazdu. Biegły mówi tylko o odległym momencie jej zamocowania, co wskazuje, że z pewnością w chwili wydania pojazdu pompa była już długo używana i zużyta, zresztą jak pozostała część konstrukcji pojazdu. Skoro więc wiadomym był dla kupującego oczywisty fakt, że nabywa używany i to bardzo stary (22 lata) i zużyty (ogromny przebieg) – zaistnienie awarii zużytych elementów silnika mogło nastąpić w każdej chwili dalszego użytkowania i stanowi to naturalny objaw jego wyeksploatowania. Rękojmia za wady w ujęciu kodeksowym nie przewiduje sui generis gwarancji bezawaryjnie przejechanych kilometrów na przyszłość. Sam zresztą powód w sms-ie do pozwanego przyznał, że tego rodzaju awarie mogą się wydarzyć nawet w przypadku zakupu nowych pojazdów „z salonu”. Tak samo po odbiorze pojazdu od sprzedawcy mogła się przepalić w nim żarówka lub zepsuć inny element. Samo wyeksploatowanie pojazdu i jego podzespołów w momencie jego wydania kupującemu nie jest wadą, bo kupujący doskonale wiedział, że jest to urządzenie mechaniczne, a trwałość i sprawność jego elementów z upływem czasu (i w miarę użytkowania) się zmniejsza, a sam moment awarii konkretnego podzespołu jest niemożliwy do przewidzenia i może nastąpić w dowolnym momencie.
Reasumując, nie ma wiarygodnego dowodu wskazującego na to, że wada działania pompy wysokiego ciśnienia istniała w chwili wydania pojazdu kupującemu (art. 559 k.c. a contrario), a pozostałe wady (potwierdzone przez biegłego) są jawne i powód w chwili zakupu o nich wiedział (art. 557 § 1 k.c.). Na podstawie tych przepisów należy stwierdzić i uznać, że skoro oświadczenie powoda stanowiące osnowę powództwa było nieskuteczne, to powództwo podlegało oddaleniu w całości (punkt I.).
Powód nie udowodnił, że pozwany zbywając pojazd działał w zakresie swojego przedsiębiorstwa. Jeżeli ktoś jest w życiu prywatnym entuzjastą jakiejś dziedziny (hobby, rekreacja, sport, camping), to zdarza się, że dość często wymienia sprzęt związany z taką aktywnością. Nic innego z zebranego w sprawie materiału odnośnie statusu pozwanego nie wynika.
Koszty
Powód jako przegrywający jest obowiązany zwrócić koszty pozwanemu (art. 98 k.p.c.). Składa się nań: opłata za czynności adwokackie w stawce minimalnej (3.600 zł, § 2 pkt 5 rozp. MS z dn. 22.10.2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie, ze zm.), opłata skarbowa od pełnomocnictwa (17 zł) – punkt II.