Postanowienie SN z 6 lutego 2014, sygn. III KK 484/13
Data orzeczenia
6 lutego 2014
Sąd
Sąd Najwyższy
Wydział
Izba Karna, Wydział III
Przewodniczący
SSN Roman Sądej
Tagi
Podstawa prawna
POSTANOWIENIE
Dnia 6 lutego 2014 r.
Sąd Najwyższy w składzie:
SSN Roman Sądej
na posiedzeniu w trybie art. 535 § 3 k.p.k.
po rozpoznaniu w Izbie Karnej w dniu 6 lutego 2014r.,
sprawy M. S.,
skazanego z art. 148 § 1 k.k.,
z powodu kasacji wniesionej przez obrońcę,
od wyroku Sądu Apelacyjnego w […],
z dnia 10 lipca 2013r.,
utrzymującego w mocy wyrok Sądu Okręgowego w L.,
z dnia 11 lutego 2013r.,
p o s t a n o w i ł
1) oddalić kasację jako oczywiście bezzasadną;
2) zwolnić skazanego od kosztów sądowych postępowania
kasacyjnego.
UZASADNIENIE
W kasacji od wyroku Sądu Apelacyjnego z dnia 10 lipca 2013r. obrońca M.
S. podniósł zarzut rażącego naruszenia prawa procesowego, mogącego mieć
wpływ na treść wyroku, to jest art. 433 § 2 k.p.k., art. 457 § 3 k.p.k. i art. 6 ust. 1
Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, poprzez brak
należytego odniesienia się do zarzutu niedostrzeżenia pełnej treści opinii biegłego
T. I., dotyczącej obrażeń stwierdzonych u oskarżonego, jak też do zarzutu
poczynienia ustaleń faktycznych w oparciu o niepełną opinię psychiatrów, w
konsekwencji czego doszło do niewystarczającego wskazania powodów, dla
2
których powyższe zarzuty zostały uznane za nietrafne, które to zaniechanie w
istotny sposób naruszyło prawo oskarżonego do rzetelnego procesu.
W pisemnej odpowiedzi na kasację prokurator wniósł o jej oddalenie jako
oczywiście bezzasadnej.
Kasacja istotnie była oczywiście bezzasadna w rozumieniu art. 535 § 3 k.p.k.
i stąd też w tym trybie została oddalona.
Zgodnie z art. 536 § 1 k.p.k. granice rozpoznania kasacji określają
podniesione zarzuty, a w tej sprawie nie wystąpiły przewidziane w tym przepisie
podstawy ich przekroczenia.
Wbrew twierdzeniom autora kasacji, Sąd Apelacyjny nie naruszył żadnego
ze wskazanych w kasacji przepisów, należycie wywiązując się ze swych
ustawowych obowiązków.
Zarzuty i argumentacja kasacji sprowadzają się do dwóch zagadnień –
pierwsze dotyczyło niewłaściwej oceny opinii biegłego T. I. co do obrażeń
doznanych przez M. S. w kontekście zarzutów apelacyjnych, a drugie – niepełnej
opinii psychiatrycznej, pomijającej rozpoznanie u skazanego cukrzycy. Do obydwu
tych zagadnień, choć z różnym stopniem szczegółowości, odniósł się Sąd ad quem
w sposób nienaruszający dyspozycji art. 457 § 3 k.p.k., nie mówiąc już o
naruszeniu rażącym.
Na stronach 8, 10 i 12 uzasadnienia Sąd ten wprost dokonał analizy i oceny
zarzutów apelacyjnych związanych z opinią T. I., przy czym, w ślad za Sądem a
quo, nie kwestionował stwierdzonych przez tego biegłego obrażeń u skazanego
(s.12). Całkowicie chybione były twierdzenia skarżącego, że obrażenia te
przemawiały za wiarygodnością wersji przedstawianej przez skazanego co do
zaatakowania go i dużej agresji pokrzywdzonego. Sąd pierwszej instancji ustalił, że
zadanie śmiertelnych ciosów M. S. poprzedziła „awantura i bójka”, podczas której
skazany i pokrzywdzony „wzajemnie zadawali sobie razy”. W wyniku tych
zachowań powstało szereg obrażeń stwierdzonych i opisanych przez biegłego T. I.,
w tym zapewne i utraty „górnej lewej jedynki”, z którym to obrażeniem obrońca
wiązał daleko idące konsekwencje. Powołując się na wyniki badań genetycznych
autor kasacji podkreślał, że ujawnione na lewej nogawce spodni pokrzywdzonego
ślady krwi należącej do skazanego potwierdzały jego wyjaśnienia o kopnięciu go w
3
twarz. Nie dostrzegł jednak, że z tejże opinii wynika, iż na spodniach
pokrzywdzonego stwierdzono „liczne zabrudzenia koloru brunatnego” (k.311) i tak
jak na lewej nogawce na wysokości kolana oraz na dole stwierdzono krew należącą
do M. S., tak na prawej nogawce, w podobnych miejscach, stwierdzono ślady krwi
M. S. (k.373). W tej sytuacji argument o charakterystycznym śladzie krwi
skazanego na spodniach pokrzywdzonego nie mógł być uznany za przekonujący.
W żadnym razie nie dowodzi on kopnięcia w twarz, a jedynie tego, że w czasie
całego zdarzenia doszło do wynaczynienia krwi obu stron konfliktu, czego przecież
nikt nie kwestionował.
Po negatywnej ocenie wiarygodności wyjaśnień M. S. Sąd a quo nie mógł
dokonać pełniejszych ustaleń co przebiegu „awantury i bójki” pomiędzy
pokrzywdzonym a skazanym, a tym samym uszczegółowić okoliczności doznania
przez tego ostatniego większości obrażeń opisanych przez T. I. Apelacyjny, a
obecnie podnoszony w kasacji zarzut „niezwykłej lakoniczności” tych ustaleń nie
uwzględnia realiów zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, który po
prostu nie dawał ku temu podstaw.
Jednym z najistotniejszych powodów negatywnej oceny wiarygodności
wyjaśnień M. S. było ustalenie Sądu a quo, w pełni zaakceptowane przez Sąd ad
quem, że rana brzucha skazanego powstała w wyniku samookaleczenia.
Podnosząc w kasacji zarzut niewłaściwego odniesienia się przez Sąd Apelacyjny
do opinii biegłego T. I., obrońca pominął tę część argumentacji Sądu, w której
jednoznacznie wykazał, że biegły ten w ustnej opinii uzupełniającej w pełni
zaakceptował wywód zawarty w opinii G. T., stwierdzając, że „jest bardziej
prawdopodobne po moim przeanalizowaniu opinii ZMS, jak również wyników badań
genetycznych (...), iż obrażenia w zakresie brzucha powstały w wyniku świadomego
działania oskarżonego” (k.765). Dodać można, że właśnie wyniki badań
genetycznych śladów krwi ujawnionych na czubku noża (k.362) stanowiły – w pełni
zasadnie – podstawę wniosku, iż rana brzucha skazanego powstała już po zadaniu
śmiertelnych ciosów pokrzywdzonemu (str. 7 uzasadnienia SA).
W tym stanie rzeczy zarzut nienależytego odniesienia się przez Sąd
odwoławczy do kwestii obrażeń doznanych przez M. S., ocenić należało jako
bezzasadny w stopniu oczywistym.
4
W jeszcze większym stopniu chybiony był zarzut niedostatecznej oceny
apelacji kwestionującej pełność opinii psychiatrycznej, gdyż nie uwzględniała ona
choroby cukrzycy stwierdzonej u skazanego. Cała argumentacja kasacyjna w tym
zakresie sprowadzała się do powołania stron internetowych, na których
przedstawiano możliwe skutki koincydencji alkoholu u osób chorujących na
cukrzycę, prowadzącej do hipoglikemii, mogącej objawiać się „wahaniami nastroju,
stanami depresyjnymi, bezsennością, drażliwością, agresją, wściekłością,
zmianami osobowości czy labilności emocjonalnej” (str. 4 kasacji). Sąd ad quem
faktycznie do tego zarzutu apelacji odniósł się w sposób ogólny, odsyłając do
wypowiedzi biegłych przedstawionych w toku rozprawy głównej (str.11-12). Rzecz
jednak w tym, że właśnie na wskazanych kartach psychiatrzy M. M. oraz M. B.
udzielili odpowiedzi na pytania obrońcy skazanego dotyczące tej kwestii.
Odpowiedzi te bynajmniej nie sprowadzały się do zacytowanego w kasacji
stwierdzenia, że cukrzyca rozpoznana u M. S. nie ma znaczenia dla oceny jego
poczytalności, ponieważ jest to schorzenie internistyczne. Biegli wszak dodali, że
nie stwierdzili u badanego zaburzeń psychicznych, jakie mogą pojawiać się przy
cukrzycy, zaburzeń na podłożu organicznym, przy czym motywowali te wnioski
m.in. „prawidłowością wyników testów triady psychoorganicznej wykonanych na
potrzeby opinii” (k.927-928). Przy tego rodzaju wypowiedziach biegłych,
przeciwstawienie im własnych ocen skarżącego wraz z twierdzeniem, że „pogląd
biegłego jest całkowicie oderwany od aktualnych zapatrywań na chorobę cukrzycy”,
przy wyłącznym powołaniu się na wiadomości uzyskane z „Wikipedii”, w
najmniejszym stopniu nie mogło być uznane za przekonujące. Nawet zatem tak
lakoniczne odniesienie się przez Sąd odwoławczy do apelacyjnego zarzutu
związanego z niepełnością opinii psychiatrycznej, niepogłębionego zresztą w
uzasadnieniu apelacji (str.8-9), nie może być ocenione jako rażące naruszenie art.
457 § 3 k.p.k.
Odnosząc się do tego zarzutu kasacyjnego nadto nie można nie brać pod
uwagę ustalonego przebiegu zdarzenia, wprost wykluczającego działanie M. S. w
stanie jakiejś niekontrolowanej agresji czy wściekłości, co zdawał się sugerować
autor kasacji. Już choćby same czynności zadawania precyzyjnie wymierzonych,
pozostających w dużym skupisku siedmiu ciosów nożem w kark M. S., a następnie
5
dokonanie samookaleczenia wraz z późniejszym wezwaniem pogotowia, sposobem
tłumaczenia powodów zdarzenia i próbą reanimacji (str. 2 uzasadnienia SO),
jednoznacznie świadczą intelektualnej kontroli swojego postępowania ze strony
skazanego.
W konsekwencji, również w zakresie drugiego zagadnienia podniesionego w
zarzucie kasacji, argumentację obrońcy skazanego ocenić należało jako
bezzasadną w stopniu oczywistym.
Implikacją tego stanowiska Sądu Najwyższego było orzeczenie wyrażone w
części dyspozytywnej postanowienia.
Na podstawie art. 624 § 1 k.p.k. M. S. został zwolniony od kosztów
sądowych postępowania kasacyjnego.