sygn. SNO 9/14 29 kwietnia 2014 Sąd Najwyższy

Wyrok SN SD z 29 kwietnia 2014, sygn. SNO 9/14

Data orzeczenia 29 kwietnia 2014
Sąd Sąd Najwyższy
Wydział Izba Karna, Wydział VI
Przewodniczący SSN Małgorzata Gierszon
Tagi
#Sąd Najwyższy #Izba Karna #wyrok SN SD
Sygn. akt SNO 9/14
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 29 kwietnia 2014 r.
Sąd Najwyższy - Sąd Dyscyplinarny w składzie:
SSN Małgorzata Gierszon (przewodnicząca) (sprawozdawca)
SSN Teresa Bielska-Sobkowicz
SSN Barbara Skoczkowska
Protokolant Katarzyna Wojnicka
przy udziale Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym
po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 29 kwietnia 2014 r.
sprawy
sędziego Sądu Okręgowego
w związku z odwołaniami: Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego i Ministra
Sprawiedliwości
od wyroku Sądu Apelacyjnego - Sądu Dyscyplinarnego
z dnia 16 grudnia 2013 r.
1. utrzymuje w mocy zaskarżony wyrok;
2. kosztami postępowania odwoławczego obciąża Skarb
Państwa.
UZASADNIENIE
Wyrokiem z dnia 16 grudnia 2013 r. Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny
uniewinnił obwinioną – sędziego Sądu Okręgowego od zarzucanego jej
2
przewinienia dyscyplinarnego polegającego na tym , że: w okresie od 12 marca
2012 r. do 11 października 2012r., orzekając w Sądzie Okręgowym w […] Wydział
Cywilny- Rodzinny, w sprawie o sygn. […] z powództwa P. H. przeciwko B. M. – H.
o rozwód, dopuściła się oczywistej i rażącej obrazy prawa cywilnego procesowego,
a to art. 737 k.p.c. w ten sposób , że nie rozstrzygnęła w odpowiednim czasie
wniosku powoda z dnia 20 grudnia 2011 r. o udzieleniu zabezpieczenia poprzez
uregulowanie kontaktów z małoletnimi dziećmi, co skutkowało przewlekłością
postępowania zabezpieczającego w przedmiotowej sprawie, stwierdzoną
postanowieniem Sądu Apelacyjnego w […] z dnia 7 listopada 2012 r., sygn. […], i
pociągnęło za sobą przyznanie skarżącemu P. H. od Skarbu Państwa – Sądu
Okręgowego w […] sumy pieniężnej w wysokości 5 000 zł., to jest przewinienia
dyscyplinarnego w rozumieniu art. 107 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r.- Prawo o
ustroju sądów powszechnych (tekst jednolity: Dz. U. z 2013 r., poz. 427, dalej
zwanej u.s.p.).
Odwołania od tego wyroku wnieśli: Minister Sprawiedliwości oraz Zastępca
Rzecznika Dyscyplinarnego Sądu Apelacyjnego .
Minister Sprawiedliwości zaskarżonemu wyrokowi zarzucił: błąd w
ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę tego orzeczenia, który miał wpływ
na jego treść, poprzez wadliwe przyjęcie, że nierozpoznanie w odpowiednim czasie
w sprawie Sądu Okręgowego w […] o sygn. akt […] wniosku powoda z dnia 20
grudnia 2011 r. o udzielenie zabezpieczenia, skutkujące przewlekłością
postępowania zabezpieczającego stwierdzoną postanowieniem Sądu Apelacyjnego
w […] z dnia 7 listopada 2012 r., nie stanowiło oczywistej i rażącej obrazy art. 737
k.p.c., a w konsekwencji przyjęcie, że zaniechanie tej czynności nie było
przewinieniem dyscyplinarnym z art. 107 § 1 u.s.p., w sytuacji, kiedy prawidłowa
analiza zebranego w sprawie materiału dowodowego prowadzi do przeciwnego
wniosku.
Natomiast Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego w swoim odwołaniu
podniósł zarzut obrazy przepisów postępowania, to jest art. 7 k.p.k. poprzez
naruszenie zasady swobodnej oceny dowodów, skutkującej błędnym ustaleniem, iż
obwiniona nie dopuściła się zarzucanego jej przewinienia dyscyplinarnego
3
określonego w art. 107 § 1 u.s.p., co skutkowało niezasadnym wydaniem wyroku
uniewinniającego.
Autorzy obydwu odwołań wnieśli równocześnie o uchylenie zaskarżonego
wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu -
Sądowi Dyscyplinarnemu .
Pismem z dnia 18 marca 2014 r. obrońcy obwinionej wnieśli o oddalenie
obydwu odwołań, jako całkowicie bezzasadnych.
Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny zważył, co następuje.
Odwołania Ministra Sprawiedliwości i Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego
są bezzasadne i to w stopniu oczywistym. Takimi bowiem są podnoszone w nich
zarzuty, jak i przytoczona na ich uzasadnienie argumentacja.
Zarzuty te są w istocie podobne, mimo odmiennego procesowego ich
nazwania, z punktu widzenia podstaw odwoławczych wskazanych w przepisie art.
438 k.p.k., który z mocy art. 128 u.s.p. miał in concreto odpowiednie zastosowanie.
Wytykają bowiem Sądowi pierwszej instancji to, że błędnie ustalił, iż zaniechanie
przez obwinioną rozpoznania „w odpowiednim czasie‘’ wniosku P. H. z dnia 20
grudnia 2011 r. o udzielenie zabezpieczenia przez uregulowanie kontaktów z
małoletnimi dziećmi nie stanowiło przewinienia dyscyplinarnego z art. 107 § 1
u.s.p., mimo, że „prawidłowa analiza zebranego w sprawie materiału dowodowego
prowadzi do przeciwnego wniosku” (tak Minister Sprawiedliwości), czy też to , iż
dopuścił się „obrazy przepisu art. 7 k.p.k. poprzez naruszenie zasady swobodnej
oceny dowodów, skutkującej błędnym ustaleniem, że obwiniona nie dopuściła się
zarzucanego jej przewinienia (…), co skutkowało niezasadnym wydaniem wyroku
uniewinniającego” (tak Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego). Autorzy obydwu
odwołań zarzucają zatem zaskarżonemu orzeczeniu błąd w ustaleniach
faktycznych, przy czym Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego nadto przyczyny tego
uchybienia upatruje wprost w dowolnej ocenie zebranego w sprawie materiału
dowodowego.
Odnosząc się zatem do tych zarzutów i przytoczonej w odwołaniach na ich
uzasadnienie argumentacji (a to, wobec kierunku zaskarżenia tych środków
odwoławczych i właściwości podmiotów, które je sporządziły, mogło być wyłącznie
przedmiotem kontroli instancyjnej w niniejszym postępowaniu odwoławczym – art.
4
434 § 1 k.p.k. w zw. z art. 128 u.s.p.) zauważyć już na wstępie należy, że zarzut
błędu w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę wyroku może wynikać z
niepełności postępowania dowodowego (błąd „braku”), bądź przekroczenia granic
swobodnej oceny dowodów (błąd „ dowolności”).
Autorzy obydwu odwołań nie wytykają zaskarżonemu wyrokowi tego, iż jest
dotknięty błędem „braku”, zarzucają mu bowiem jedynie błąd „dowolności”. Tego
zaś rodzaju zarzut jest trafnym tylko wówczas, gdy podnoszący go skarżący zdoła
wykazać orzekającemu sądowi uchybienie przy ocenie zebranego w sprawie
materiału dowodowego, polegające na nieuwzględnieniu przy jej dokonywaniu,
bądź to zasad logiki, wskazań wiedzy oraz doświadczenia życiowego, bądź też
całokształtu ujawnionych w sprawie okoliczności. Dopiero gdy skarżący to uczyni i
wykaże, że oceny i wnioski wyprowadzone przez sąd orzekający z okoliczności
ujawnionych w toku przewodu sądowego nie odpowiadają wymogom logicznego
rozumowania, można uznać zasadność takiego zarzutu odwoławczego. Sama
zatem możliwość przeciwstawienia ustaleniom sądu odmiennego poglądu co do
oceny poszczególnych dowodów, czy ustalonych na ich podstawie okoliczności, nie
oznacza iż sąd dokonał błędnych ustaleń faktycznych. Równocześnie nie ulega
również wątpliwości to, że skarżący podnosząc tego rodzaju zarzut odwoławczy
powinien też sam uwzględniać wymogi określone treścią art. 410 k.p.k., to jest w
przytoczonej argumentacji brać pod rozwagę całokształt dowodów ujawnionych w
toku postępowania przed sądem pierwszej instancji, nie zaś tylko ich (dowolnie
wybrane) fragmenty. Nadto równie niewątpliwe jest, iż można skutecznie zarzucać
sądowi obrazę przepisu art. 7 k.p.k., tylko wówczas, gdy jego przekonanie o
wiarygodności jednych dowodów i niewiarygodności innych, nie jest poprzedzone
ujawnieniem w toku rozprawy głównej całokształtu okoliczności sprawy (art. 410
k.p.k.), nie stanowi wyniku rozważenia wszystkich okoliczności przemawiających
zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść obwinionego (art. 4 k.p.k.), nie jest
wyczerpująco i logicznie umotywowane w uzasadnieniu orzeczenia (art. 424 § 1
pkt. 1 k.p.k.). Spełnienie zatem tych warunków oceny dowodów sprawia, iż
pozostaje ona pod ochroną art. 7 k.p.k. i tym samym nie może być skutecznie
podważona w toku kontroli instancyjnej.
5
Nakaz przestrzegania tych wszystkich wskazanych reguł w postępowaniu
dyscyplinarnym jest oczywisty, skoro wynika z określonej w art. 128 u.s.p.
dyrektywy odpowiedniego stosowania w tym postępowaniu przepisów Kodeksu
postępowania karnego.
Zestawiając wszystkie te wymogi dotyczące warunków skuteczności
procesowej obydwu rodzajów zarzutów odwoławczych z tymi, które sformułowano
w odwołaniach będących przedmiotem rozpoznania in concreto, stwierdzić należy,
iż te ich nie respektują i to w takim zakresie, który jednoznacznie przesądza o
niemożliwości uznania ich zasadności.
Przekonanie o tym wynika – w szczególności – z uwzględnienia
następujących względów :
1. Analiza treści (tego jedynego) podniesionego w odwołaniu Zastępcy Rzecznika
Dyscyplinarnego zarzutu oraz argumentów w ogóle przytoczonych w
uzasadnieniu tego środka odwoławczego prowadzi do wniosku o tym, że nie
zawiera ono ani wskazania tych przeprowadzonych przez Sąd pierwszej instancji
dowodów, które to – zdaniem skarżącego – miały być dowolnie przez ten Sąd
ocenione, ani też konkretnych przejawów tej zarzucanej przez niego dowolności
oceny oraz powodów uznania, że ta zaistniała. Autor tego odwołania ograniczył
się bowiem – i to w istocie wyłącznie - do zakwestionowania poprawności (tylko)
niektórych, dokonanych przez Sąd pierwszej instancji ustaleń faktycznych,
będących podstawą zaskarżonego wyroku, przy czy uczynił to w sposób nie
przestrzegający wymogów wskazanych w art. 410 k.p.k., to jest bez
uwzględnienia całokształtu okoliczności ujawnionych w toku postępowania,
pomimo, że to dopiero właśnie taka kompleksowa ich analiza, i wynikłe z niej
ustalenia, były podstawą zaskarżonego wyroku. Nadto skarżący także nie
wykazał temu Sądowi uchybień przy ocenie zebranego w sprawie materiału
dowodowego, polegających na nie uwzględnieniu, przy jej dokonywaniu, zasad
logiki, wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego. Oznacza to, że nawet
odczytanie – poprzez reguły interpretacyjne z art. 118 § 1 k.p.k. w oparciu o
same tezy uzasadnienia odwołania - rzeczywistych intencji skarżącego jako
chęci podważenia błędnych ustaleń faktycznych wyroku, które stały się jego
podstawą (czego dopuszczalność w ogóle, z racji na niekorzystny dla obwinionej
6
kierunek zaskarżenia, może być jednak wątpliwa) - także nie implikowałoby
możliwością uznania trafności tak ujętego zarzutu, skoro nie został on poprawnie
– z punktu widzenia stawianych tego rodzaju zarzutom wymogów - wykazany
(tak w samym jego opisie, jak i w uzasadnieniu). Reasumując, przy tych
stwierdzonych zaszłościach, brak jest przesłanek do uznania zasadności
podniesionego w odwołaniu Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego zarzutu, a tym
samym i przyjęcia słuszności jego skargi odwoławczej. Przypomnieć w tym
miejscu, raz jeszcze, należy, iż w zaistniałym układzie procesowym, w którym
przedmiotem dokonywanej w tym miejscu oceny jest pochodzące od Zastępcy
Rzecznika Dyscyplinarnego wniesione na niekorzyść obwinionej odwołanie Sąd
odwoławczy mógłby – stosownie do treści art. 434 § 1 k.p.k. w zw. z art. 128
u.s.p. – orzec na jej niekorzyść tylko w razie stwierdzenia uchybień
podniesionych w tym środku odwoławczym lub podlegającym uwzględnieniu z
urzędu. Wobec tego , że tych ostatnich nie ujawniono, a zarzut sformułowany w
tym odwołaniu okazał się – w podniesionym kształcie - bezzasadny, to w
konsekwencji, i w ten sposób należało ocenić całą tą skargę odwoławczą.
2. Niezależnie od już zaprezentowanej – i przy wskazanych zaszłościach jedynie
procesowo możliwej – oceny odwołania Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego,
zauważyć należy w ogóle dowolność i niekompletność prezentowanych w jego
uzasadnieniu argumentów, mających wykazywać błędność poczynionych przez
sąd ustaleń. Podobnie też należy ocenić tą motywację, którą w swoim odwołaniu
przedstawił Minister Sprawiedliwości. Również i ona nie wykazuje sądowi
uchybień, które mogłyby skutkować koniecznością uznania zasadności,
zawartego w tym odwołaniu, zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych przyjętych
za podstawę zaskarżonego wyroku. Argumentację tą skarżący poczynił bowiem
bez uwzględnienia całokształtu ujawnionych w toku procesu okoliczności.
Zaniechanie realizacji tego wymogu – warunkującego wszak skuteczność tego
rodzaju zarzutu procesowego - spowodowało, iż ten zarzut, przy tylko takim jego
uzasadnieniu, mógł być uznany tylko za bezzasadny.
Pominięte, bądź nie w pełni docenione przez autorów obydwu odwołań
okoliczności potwierdzające trafność dokonanych przez Sąd pierwszej instancji
7
ustaleń faktycznych, a tym samym i słuszność zaskarżonego wyroku dotyczyły
następujących zaszłości.
1. Skarżący - eksponując znaczenie samego literalnego brzmienia art. 737 k.p.c. (w
stanie prawnym obowiązującym do dnia 3 maja 2012 r.) dla oceny o oczywistym
naruszeniu przez obwinioną tego przepisu - nie zauważają przy tym jednak
szeregu, związanych z tym, okoliczności, które dostrzegł i uwzględnił Sąd
pierwszej instancji dokonując analizy wagi tego faktu dla możliwości przypisania
obwinionej sprawstwa zarzucanego jej przewinienia dyscyplinarnego (por. s. 8-
10 uzasadnienia zaskarżonego wyroku). W szczególności pomijają to, że:
a) wskazany w art. 737 k.p.c. termin ma charakter instrukcyjny i jeszcze przed
nowelizacją wprowadzoną ustawą z dnia 16 września 2011 r. o zmianie ustawy
– Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. 2011,
Nr 233, poz. 1381), która dodała art. 7561
k.p.c., stanowiący, iż w sprawach
dotyczących pieczy nad małoletnimi dziećmi i kontaktów z dzieckiem sąd
orzeka w przedmiocie zabezpieczenia po przeprowadzeniu rozprawy, chyba że
chodzi o wypadek niecierpiący zwłoki, w praktyce orzeczniczej nie był – co do
zasady – bezwzględnie (odnośnie złożonych w toku postępowań rozwodowych
wniosków o zabezpieczenie dotyczących dzieci) przestrzegany, a tego typu
zachowanie powszechnie aprobowano. Świadczą o tym wprost
(niekwestionowane przez strony) zeznania Przewodniczącej Wydziału w którym
orzekała obwiniona, to jest sędzia SO („..taka praktyka nigdy nie była
kwestionowana ani przez wizytatorów , ani przez Prezesa Sądu Okręgowego” –
k. 85 akt ASD). Już to samo ustalenie – nie negując przy tym naganności tego
typu sytuacji, w której praktyka orzecznicza nie sankcjonuje w sposób
bezwzględny obowiązującego prawa, dla budowania prestiżu wymiaru
sprawiedliwości – nie jest obojętne dla rozważań o możliwości uznania tych
zaniechań obwinionej za czyny karygodne w znaczeniu dyscyplinarnym. Nie
ulega wszak wątpliwości, że ocena w tym zakresie powinna być zawsze
dokonywana w odniesieniu do konkretnej sytuacji i przy uwzględnieniu
wszystkich przesłanek, tak przedmiotowych, jak i podmiotowych, które przecież
dopiero wspólnie ją kreują. To więc, że obwiniona w omawianym przypadku
postąpiła tak jak wówczas w tego rodzaju sprawach czyniono (abstrahując w
8
tym miejscu od merytorycznej zasadności takiej praktyki podyktowanej
specyfiką postępowania zabezpieczającego spowodowaną faktem, iż dotyczy
ono wprost dzieci) determinuje także zakres i charakter naruszenia przez nią
(formalnie) owego przepisu, a tym samym i ustalenia co do stopnia
oczywistości tegoż naruszenia;
b) wspomniana nowelizacja z dnia 16 września 2011 r. rzeczywistą merytoryczną
zasadność tej praktyki (to jest rozpoznawania – co do zasady - wniosków o
zabezpieczenie w sprawach dotyczących pieczy nad małoletnimi dziećmi i
kontaktów z dzieckiem po przeprowadzeniu rozprawy) tylko potwierdziła.
Wprowadziła bowiem w tego typu sprawach obowiązek orzekania w
przedmiocie zabezpieczenia po przeprowadzeniu rozprawy, chyba że chodzi o
wypadek niecierpiący zwłoki. Nie ulega wątpliwości, iż nowelizacja ta weszła w
życie w dniu 3 maja 2012 r, a oceniany przypadek nie kwalifikował się do
szczególnych;
c) przedmiotowy wniosek P. H. o udzielenie zabezpieczenia dotyczył
uregulowania, na czas trwania postępowania rozwodowego, kontaktów między
rozwodzącymi się małżonkami, a ich małymi dziećmi. Nie ulega najmniejszej
wątpliwości, że w tego rodzaju postępowaniu pierwszorzędne znaczenie ma
mieć dobro dziecka, nie zaś – na ogół wzajemnie sprzeczne i wybitnie
antagonistyczne ( tak jak in concreto ) – interesy dorosłych stron sporu, w tym
także ich prawa do niezwłocznego (szybkiego) rozpoznania składanych przez
nie – takich jak w ocenianym przypadku - wniosków o zabezpieczenie. W
świetle tych oczywistych konstatacji, uwarunkowanych tak przepisami
ratyfikowanej przez Polskę Konwencji o prawach dziecka, przyjętej przez
Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych w dniu 20 listopada 1989 r.
(Dz. U. z 1991 r., Nr 120 , poz. 556 z późn. zm.), jak i prawem unijnym (art. 24
ust. 2 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej), a także normami Kodeksu
rodzinnego i opiekuńczego (art. 1131
), bezsporne jest zatem to, że obwiniona
miała obowiązek te priorytety respektować. Skoro tak, to nie można jej – z
samego powodu nieprzestrzegania terminu z art. 737 k.p.c., który realnie w
istocie uniemożliwiał realizację tych nakazów - przypisywać sprawstwa
zarzucanego przewinienia dyscyplinarnego. Samo naruszenie tej normy –
9
formalnie oczywiste – nie może jeszcze determinować bytu odpowiedzialności
dyscyplinarnej. Oczywistość naruszenia przepisu, będąca jednym z
koniecznych znamion deliktu dyscyplinarnego, winna być wykazana nie tylko
poprzez samo potwierdzenie takiej zaszłości, ale także z uwzględnieniem tych
wszystkich towarzyszących jej okoliczności, które dopiero pozwalają odtworzyć
rzeczywisty zakres i charakter tego naruszenia, a tym samym i dokonać oceny
jego znaczenia dla możliwości uznania go podstawą odpowiedzialności
dyscyplinarnej;
d) skarżący zupełnie pomijają też fakt – mimo jego znaczenia dla oceny
poprawności podejmowanych przez obwinioną w sprawie działań, istotnej także
dla rzetelnego dokonania kontroli instancyjnej zaskarżonego wyroku -
utrzymania w mocy przez Sąd Apelacyjny w […] postanowieniem z dnia 25
marca 2013 r., zaskarżonego przez powoda P. H. postanowienia Sądu
Okręgowego w […] z dnia 11 października 2012 r., w przedmiocie powierzenia
pieczy nad małoletnimi , którego przedmiotem był wniosek powoda o
zabezpieczeniu roszczenia z dnia 2 sierpnia 2012 r. (k. 566 w/w akt). Tym
samym instancja odwoławcza nie tylko nie podważyła zasadności
podejmowanych przez obwinioną działań związanych z potrzebą
rozstrzygnięcia co do zawartych w tym wniosku żądań powoda dotyczących
zabezpieczenia jego roszczenia, ale także w pełni aprobowała decyzję Sądu
Okręgowego - także związaną ze złożeniem przez powoda kolejnego wniosku o
zabezpieczenie, i to zasadniczo odmiennego w treści od pierwotnego – o
zasadności ograniczenia przedmiotu rozpoznania tylko do tego ostatniego
wniosku. Nadto nie może pozostać obojętne dla niniejszych rozważań i to, że
Sąd Apelacyjny jednoznacznie stwierdził, iż to rozstrzygnięcie Sądu
Okręgowego, w trybie zabezpieczenia o powierzeniu pozwanej bieżącej pieczy
nad dziećmi, jest zgodne z ich dobrem i nie dopatrzył się jakichkolwiek
uchybień w działaniach Sądu Okręgowego, które poprzedzały wydanie
zaskarżonego orzeczenia (k. 849 – 857 w/w akt);
e) nie ulega też wątpliwości, że podejmowane przez obwinioną działania
względem przedmiotowego wniosku o zabezpieczenie w okresie
poprzedzającym jej zwolnienie lekarskie w związku z doznaniem przez nią w
10
dniu 25 grudnia 2011 r. złamania kręgosłupa były w pełni uprawnione i nie
nosiły znamion przewlekłości. Bezsporne są zatem również dwa kolejne fakty,
mianowicie to , iż obwiniona wyznaczyła termin rozprawy na dzień 11 stycznia
2012 r., której nie mogła już przeprowadzić i nie miała wpływu na to jakie
działania będą na niej podjęte (a więc i te dotyczące wniosku powoda o
zabezpieczenie), jak i to, iż jeszcze w dniu 23 listopada 2011 r., kiedy to
zarządziła zwrot pierwszego wniosku powoda o zabezpieczenie, nakazała
zarezerwować termin badania w Rodzinnym Ośrodku Diagnostyczno-
Konsultacyjnym (dalej zwanym RODK). Zważyć należy, że podejmując tą
ostatnią decyzję postąpiła stosownie do obowiązującej praktyki i mając na
względzie czas trwania oczekiwania na opinię z RODK („na opinię czekamy 6 –
10 miesięcy” – SSO… – k. 85 akt), a więc już wtedy wykazała troskę o to by
sprawie – i w tym zakresie - nadać bieg;
f) niewątpliwie w dniu 15 marca 2012 r w RODK odbyły się badania, a akta wraz z
opinią zostały zwrócone Sądowi Okręgowemu w dniu 18 kwietnia 2012 r. W
aktach brak adnotacji, kiedy to obwinionej (która wróciła ze zwolnienia
lekarskiego w dniu 5 marca 2012 r.) zostały przedłożone, niemniej jednak
pewne jest to, że w dniu 16 maja 2012 r. wydała ona zarządzenie o doręczenie
stronom odpisu opinii z RODK, zakreślając 14- dniowy termin do
ustosunkowania się do tej opinii, co uczyniły – w obszernych pismach - w
dniach 18 czerwca 2012 r. i 25 czerwca 2012 r. Równocześnie nie
kwestionowane jest i to, iż: w dniu 10 lipca 2012 r. obwiniona wyznaczyła
termin rozprawy na dzień 11 października 2012 r., która wówczas trwała od
godziny 9 do godziny 14:20 (k. 497), w okresie od 16 lipca 2012 r. do 27
sierpnia 2012 r. korzystała z urlopu wypoczynkowego (z zaleceniem Prezesa
Sądu Okręgowego wykorzystania urlopu w takim wymiarze), a także i to, że w
Wydziale w którym orzeka obwiniona „standardowy termin do wyznaczania
pierwszej i kolejnej rozprawy wynosił średnio od 3 do 5 miesięcy (…) i nie ma
siły żeby terminy były wyznaczane szybciej, chyba że zachodzi przypadek
znęcania, czy molestowania” – SSO… – k. 84 v) i to, że okres pomiędzy
zarządzeniem o wyznaczeniu rozprawy, a jej datą wyznaczenia musiał być
dłuższy wobec zamieszkiwania stron procesu na […]. Uwzględniając wszystkie
11
te okoliczności, także w kontekście ówczesnego rzeczywistego obciążenia
obwinionej (por. k. 43 – 44, 80 – 81, zeznania SSO… – 84 – akt ASD) nie
sposób nie podzielić przekonania orzekającego w pierwszej instancji Sądu
Dyscyplinarnego o tym, że wprawdzie obwiniona w okresie od ok. 20 kwietnia
2012 r. (chociaż przyjęcie tej daty może też budzić wątpliwości), do 10 lipca
2012 r. naruszyła termin rozpoznania wniosku o zabezpieczenie wskazany w
art.737 k.p.c., niemniej jednak naruszenie to „było w dużym stopniu
usprawiedliwione” (s. 11 uzasadnienia zaskarżonego wyroku). Nie przekonują
bowiem – kwestionujące tą ocenę - zawarte w odwołaniu twierdzenia Zastępcy
Rzecznika Dyscyplinarnego o tym, iż obwiniona mogła przed udaniem się na
urlop „dopisać” sprawę do innych wokand. Niezależnie bowiem od jej
ówczesnego obciążenia pracą, zwiększonego poprzez konieczność
nadrobienia zaległości z tytułu długotrwałego zwolnienia lekarskiego, rozmiar
wymaganego czasu dla rozpoznania rozprawy w sprawie rozwodowej
małżonków H. (związanej także z wykazywaną przez strony znaczną
aktywnością procesową w postaci składania licznych, bardzo obszernych pism
procesowych, zawierających także stosowne wnioski) i brak przyjętych
przesłanek do uznania bezwzględnego pierwszeństwa rozpoznania tej sprawy,
miejsce ówczesnego zamieszkiwania stron procesu i związana z tym
konieczność zapewnienia stosownego czasu dla doręczenia im zawiadomień o
terminie rozprawy, tego rodzaju, sugerowane przez Zastępcę Rzecznika
Dyscyplinarnego, działania czyniły w istocie (realnie) niemożliwymi.
Nieuwzględnianie z kolei tych wszystkich obiektywnych okoliczności przez
Ministra Sprawiedliwości w odwołaniu – wbrew nakazowi z art. 410 k.p.k. –
pozwala jego twierdzenia o błędnych – w tym zakresie – ustaleniach
faktycznych zaskarżonego wyroku uznać nieuprawnionymi.
2. W obydwu odwołaniach ich autorzy dużą wagę (Zastępca Rzecznika
Dyscyplinarnego wręcz decydującą) przywiązują do faktu wydania przez Sąd
Apelacyjny w […] w dniu 7 listopada 2012 r., sygn. akt […] postanowienia
stwierdzającego przewlekłość postępowania w sprawie z powództwa P. H. o
rozwód w okresie od 11 stycznia 2012 r. do 11 października 2012 r., oraz
przyznającego powodowi od Skarbu Państwa – Sądu Okręgowemu sumę
12
pieniężną w wysokości 5.000 zł. W ocenie Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego
„uniewinniając obwinioną od zarzucanego jej czynu Sąd doprowadził do sytuacji,
w której mamy do czynienia z funkcjonowaniem w obrocie prawnym dwóch
przeciwstawnych sobie orzeczeń”. Poglądu tego jednak nie sposób podzielić.
Zarówno dlatego, że jednoznacznie odmienny jest przedmiot obydwu
postępowań (skoro jedno dotyczy skargi na przewlekłość postępowania
wniesionej przez powoda, a drugie wniosku o ukaranie obwinionej za
przewinienie dyscyplinarne, które by zaistnieć musi spełniać określone ustawą
przesłanki) i wobec obowiązującej zasady samodzielności jurysdykcyjnej sądów
(art. 8 § 1 k.p.k. w zw. z art.128 u.s.p.), jak też z powodu wskazanych przez Sąd
Apelacyjny przyczyn (zresztą bardzo ogólnie) uznania zaistnienia owej
przewlekłości. Zostały - przede wszystkim – jako takie wyeksponowane te
nieprawidłowości, które dotyczą, sposobu przeprowadzenia, wszak nie przez
obwinioną, rozprawy w dniu 11 stycznia 2012 r.
3. Wbrew twierdzeniom skarżących – w stwierdzonych w sprawie realiach – nie
sposób zakwestionować poprawności ustalenia Sądu pierwszej instancji o tym,
że czyn zarzucany obwinionej nie może stanowić deliktu dyscyplinarnego,
bowiem – postępując w sposób przypisany, i w tych konkretnych, stwierdzonych
okolicznościach – nie dopuściła się ona rażącej obrazy prawa, bo to jej
zachowanie nie narażało na szwank praw i istotnych interesów stron , czy też
spowodowało szkodę. Nie sposób bowiem przyjąć, że rzeczywiście to
przypisane obwinionej zachowanie skutkowało tego rodzaju następstwami, które
można jednoznacznie zakwalifikować jako rażące naruszenie prawa w
rozumieniu art. 107 § 1 u.s.p. Tymczasem z brzmienia tego przepisu
jednoznacznie wynika, że naruszenie przepisów prawa przy jego stosowaniu
stanowi przewinienie służbowe tylko wtedy, gdy jest jednocześnie oczywiste i
rażące. Równocześnie w orzecznictwie Sądu Najwyższego – Sądu
Dyscyplinarnego dominuje pogląd o konieczności odpowiedniego stosowania w
postępowaniu dyscyplinarnym sędziów podstawowych instytucji prawa karnego
materialnego, zwłaszcza oparcia zasad odpowiedzialności karnej na zasadzie
winy, czy też dokonywania oceny zarzucanego sędziemu przewinienia
dyscyplinarnego w kontekście stopnia społecznej szkodliwości (wyroki z: 17
13
kwietnia 2008 r., SNO 24/08, OSNSD 2008, poz.9 ; 14 lipca 2009 r. , SNO 42/09,
OSNSD 2009 , poz. 10).
Rozważając zatem to, czy Sąd pierwszej instancji nie popełnił błędu
ustalając brak w przypisanym obwinionej zachowaniu przesłanek do uznania, że
stanowiło ono rażące naruszenie prawa, zauważyć przede wszystkim należy, iż
nierozpoznanie przez obwinioną pierwszego wniosku powoda o zabezpieczenie
jego kontaktów z jego dziećmi „w odpowiednim czasie” (znamienne, że tego czasu
już konkretnie nie określono) nie przyniosło, ani samemu powodowi, ani tym
bardziej jego dzieciom rzeczywistej szkody, czy też naraziło na szwank ich
procesowe interesy. Poprawności tego wnioskowania dowodzą dwie okoliczności.
Po pierwsze to, że sam powód przesłuchany na rozprawie (podobnie jak we
wniosku z dnia 20 grudnia 2011 r.) w dniu 11 października 2012 r. przyznał, iż do
dnia 12 maja 2011 r. zamieszkiwał z żoną i synkami, mając faktyczną możliwość
utrzymywania z nimi kontaktu i – do dnia tego przesłuchania – nie miał z nimi
kontaktów tylko w dniach od 12 do 16 maja 2012 r. Zasadnie zatem Sąd
Dyscyplinarny przyjął, iż w tej sytuacji brak było przesłanek faktycznych do
stwierdzenia – niezależnie od zaszłości wskazanych powyżej – bezwzględnej
konieczności niezwłocznego uregulowania tych kontaktów. Po drugie to, że analiza
uzasadnienia postanowienia Sądu Okręgowego z dnia 11 października 2012 r. w
przedmiocie wniosku powoda o zabezpieczenie jednoznacznie świadczy o tym, iż
to dobro tych małoletnich dzieci było – przy tym rozstrzyganiu - pierwszorzędnie
chronioną wartością. Podane w nim fakty świadczą też o tym, iż merytorycznie
trafną była decyzja obwinionej o rozpoznaniu przedmiotowego wniosku dopiero po
wysłuchaniu stron na rozprawie.
Nadto – wbrew wywodom skarżących – stwierdzenie przez Sąd Apelacyjny
postanowieniem z dnia 7 listopada 2012 r. przewlekłości w przedmiotowej sprawie i
wynikłe stąd konsekwencje finansowe dla Skarbu Państwa nie determinuje
ustalenia o rażącym naruszeniu prawa przez obwinioną. Nie tylko dlatego, że ta
przewlekłość była - w pierwszej kolejności - spowodowana okolicznościami, których
nie sposób jej przypisać jako przez nią – w wymaganej formie – zawinionych
(bowiem dotyczyły działań, czy zaniechań innych osób), ale również i tym, iż
wynikła ona z przyczyn obiektywnych, warunkowanych przede wszystkim ilością
14
spraw rozpoznawanych w Wydziale, w którym orzeka obwiniona. Uwzględniając
zaś tę zaszłość oraz niewątpliwą rzetelność i staranność prowadzenia przez
obwinioną tego procesu, przy równoczesnym przestrzeganiu rygoru prowadzenia
przez nią spraw według ich wpływu, bez jakichkolwiek preferencji, trudno doprawdy
uznać (a taki pogląd prezentują skarżący), że zarzucane obwinionej zachowanie
narażało na szwank interes wymiaru sprawiedliwości, czy też godziło w dobre imię
sędziów. Niezależnie od tej konstatacji nie sposób też nie zauważyć, że
przekonanie o tym, iż każde nawet najdrobniejsze przewinienie służbowe (bez
względu na zakres i charakter winy obwinionego, w tym ustalony zamiar który je
poprzedzał) powinno skutkować odpowiedzialnością dyscyplinarną. Byłoby w
istocie bardzo szkodliwe, zarówno dla służby, jak i samej godności urzędu
sędziego.
Nie można też podzielić poglądu skarżących o tym, że wzorowe - i nie
kwestionowane przez nikogo - opinie o dotychczasowej pracy obwinionej – dla
oceny zasadności postawionego jej przedmiotowego zarzutu - nie mogły mieć w
postępowaniu dyscyplinarnym dotyczącym zarzucanego jej przewinienia żadnego
znaczenia. Niewątpliwie przecież ustalenia te (co najmniej) były pomocne przy
analizie złożonych przez obwinioną wyjaśnień, także i tych dotyczących
wskazywanych przez nią rzeczywistych intencji i powodów poszczególnych
procesowych działań. Pośrednio wprawdzie, ale racjonalnie potwierdzają one to, że
te czynności były motywowane chęcią rzetelnego i sprawiedliwego rozpoznania
sprawy (również tak by dobro dzieci było respektowane), a nie wynikały z
lekceważenia przez obwinioną obowiązków, czy braku u niej wymaganej
staranności. Byłoby to wszak zachowanie zdecydowanie odmienne od sposobu
wykonywania przez nią dotychczas obowiązków służbowych (który wspomniane
opinie określają) i dlatego w świetle wspomnianych opinii tym bardziej
niezrozumiałe.
Powyżej przedstawione względy skutkowały uznaniem oczywistej
bezzasadności obydwu rozpoznawanych odwołań.
Orzeczenie o kosztach uzasadnia treść art. 133 u.s.p.
Z tych to powodów orzeczono, jak wyżej.
15